Tag Archives: Marek Kuchciński

Lądowanie PiS z Kuchcińskim

Zwykły wpis

Analogie niekoniecznie muszą być trafne. Afera samolotowa Marka Kuchcińskiego może być najważniejsza częścią kampanii wyborczej do parlamentu. Jarosław Kaczyński dymisjonując marszałka Sejmu przyznał sie do porażki, choć w swoim stylu szukał usprawiedliwień, że inni też nadużywali władzy – w PRL-u było: „W Ameryce Murzynów biją”, w PRL bis: „wina Tuska”.

Dymisjonując Kuchcińskiego, prezes PiS bez przekonania zwalił winę na Tuska, widać, że nie jest w formie fizycznej, ledwie opuścił scenę i udał się za kulisy, a przecież lubi gaworzyć do mikrofonów. Powód dymisji  Kuchcińskiego był tylko jeden – bożek sondażów. Spada PiS-owi poparcie, publika domaga się prawdy o lataniu Kuchcińskiego, jego rodziny i wszelkich pociotków pisowskich, bo istnieje obawa, że na niebie zamiast gwiazd będziemy mieli latających pisowców.

SLD w początkach afery Rywina miało podobne poparcie, jak dzisiaj PiS. Wówczas zaczął się spadek, który doprowadził postkomunistyczną partię do ostatecznego uwiądu. Czy PiS-owi to samo grozi? Po ich porażce wyborczej dzisiejsza opozycja musi dobrać się do kryminalnej przeszłości Srebrnej poprzez uchylone drzwi, jakimi jest sprawa Austriaka Geralda Birgfellnera.

Kaczyńskiego domek z kart Srebrnej („House of Cards”) musi upaść, tym bardziej, że właściel jego jest na finiszu. Przekazanie Srebrnej w powiernictwo PiS-owi nie wchodzi w rachubę, bo tacy Suski i Sasin przeputaliby każdy majątek w trymiga, zaś Mateusz Morawiecki nie jest godny zaufania – znamienny znak w postaci dwóch godzin antyszambrowania na parkingu w oczekiwaniu na audiencję – bo ogoliłby prezesa, jak kardynała Richelieu, pardon: Gulbinowicza.

Lecz PiS znajduje się w o wiele lepszej sytuacji niż SLD Leszka Millera i Marka Belki. Ma mniej czasu na rozjechanie przez walec opozycji i zdecydowanie większe środki skutecznego przeciwstawienia się. Kaczyński i jego żołnierze mają do dyspozycji nieograniczony dostęp do budżetu państwa, z którego będą czerpać dowolne środki na kampanię wyborczą i przekupienie elektoratu czymś w rodzaju kolejnych 500+. Propaganda mediów publicznych TVP i stacji radiowych jest porównywalna w oszczerstwie do gadzinówek nazistowskich.

Za PiS-em stoją hierarchowie Kościoła katolickiego, powielają te same hasła, ostatnio wszelakie obrzydliwości o LGBT. Dyscyplina pisowców jest też zdecydowanie większa niż opozycji, są trzymani na krótkim łańcuchu korzyści z koryta wszelkich spółek skarbu państwa.

A cóż ma opozycja? Moralną rację i otwartych na świat ciekawych polityków – szczególnie średniego pokolenia. To niewiele, ale także bardzo dużo. PiS ma wszystko do stracenia (niektórzy z nich nawet wolność), a my do odzyskania Polskę. Air Kuchciński (#KuchcinskiTravel) to równia pochyła Rywingate SLD, opozycja musi pomóc zjechać szczęśliwie PiS na sam dół, niech tam wylądują razem z Kuchcińskim.

>>>

Kuchciński – skandal czy śmiech na sali?

Zwykły wpis

Marek Kuchciński to fenomen. Mało kto wie, że jest marszałkiem Sejmu, czyli drugą osobą (głową) w państwie. Gdyby Andrzejowi Dudzie coś się stało, Kuchciński – znany niewielu Polakom – pełniłby obowiązki prezydenta RP.

Można powiedzieć, że Kuchciński powoduje kolokwialny śmiech na sali. Nie tylko z powodu, że jego znaczenie publiczne jest groteskowe, bo nie dał się ludziom poznać, oprócz takich okruchów incydentalnych, nic nie znaczących epizodów, gdy wykluczył z posiedzenia Sejmu Michała Szczerbę za zwrot „Panie marszałku kochany…”, oraz z taśmy wideo z jakiegoś spotkania z elektoratem pisowskim, na którym poczynił swoje wyznanie polityczne, iż „odszczurzyłby” Polskę z tych, którzy mu się nie podobają, a nie podobaja mu się lepsi od niego, takich zaś jest ogromna większość wśród rodaków.

Kuchcińskiego poznaliśmy więc ze strony braku osobowości, który to brak nie pozwala mu uczestniczyć w debatach, dyskusjach, a nawet w wywiadach.

Ta druga osoba (głowa) w państwie jest w istocie osóbką, główką, nominalnie – drugą główką. Tak jak Andrzej Duda nie jest pełną gębą głową państwa – obydwaj to osóbki, którzy zinfantylizowali najważniejsze urzędy w kraju. Piszę o nich główki, tak ich osadza jako marionetki, pacynki prezes Kaczyński i kręci nimi, bo to on jest dla nich głową.

Taka zmarginalizowana postać jak Kuchciński ma szansę zaistnieć tylko dzieki skandalowi, zarazem ten skandal może skończyć go, co jest jakimś wyjściem dla niego.

Czy będzie skandalem seksafera – w istocie źle rozpoznane semantycznie przypuszczenie – w której podejrzewa się, że Kuchciński dopuścił się aktu pedofilskiego z nieletnią Ukrainką?

Czy jest to prawdą? – nie mnie deycydować, bo mogę tylko opisać mizerną postać Kuchcińskiego, a nie fakty, a te docierają poprzez media. Czy Andrzej Rozenek, były poseł, a obecnie dziennikarz tygodnika „Nie” ma twarde dowody na to, że Kuchciński dopuścił się czynu skandalicznego, niegodnego miana człowieka?

Mniemana seksafera z Kuchcińskim waniajet już jakiś czas, sam zainteresowany nie dementuje, nie wypowiada się – czy tylko z tego powodu, że nie potrafi wyrażać się publicznie?

Za Kuchcińskiego wyraził się dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu (czujecie to nomenklaturowe nabzdyczenie, a to tylko rzecznik) niejaki Andrzej Grzegrzółka, informując, że „marszałek Sejmu będzie stanowczo bronił swojego dobrego imienia” i pozywał za teksty o skandalu obyczajowym.

Powstają pytania: czy Grzegrzółka był z Kuchcińskim w agencji towarzyskiej i widział, że skandalu nie było? Jeżeli nie był, to nie powinien się odzywać, bo założę się – że jeżeli Kuchciński był w agencji towarzyskiej – to nie jako marszałek Sejmu, ale jako Kuchciński. Gdyby jako marszałek odwiedził agencję towarzyską, zaprosiłby kamery – przynajmniej zaprzyjaźnione TVP.

Słabe to bronienie „dobrego imienia”, wygląda na to, że zwłoka z dementowaniem seksskandalu może służyć zamiataniu zdarzenia pod dywan, „rozmowom” z osobami – w tym z agentem CBA – dzięki którym wieść wyciekła.

Rozważając rzecz na chłodno, stwierdzam, iż Kuchciński nie wytrzymuje ciśnienia sprawowanego urzędu, a to w jego marnej osobowści powoduje takie zaburzenia psychiczne, iż muszą reagować hormony. Jeżeli u bukmachera miałbym stawiać, czy Kuchciński dopuścił się tego haniebnego czynu, postawiłbym na „tak”. A co mu zostało – lepszy jakikolwiek skandal niż śmiech na sali. A to już nieśmiertelny Freud.

>>>

Kuchciński, ty dzbanie

Zwykły wpis

W Przemyślu, w pobliżu siedziby PiS i głównego biura poselskiego Marka Kuchcińskiego, na skarpie Sanu pojawiły się ogromne napisy: „Konstytucja” oraz „Dzbany”. W ocenie jego pomysłodawców i twórców – grupy Rebelianty Podkarpackie – to prawdziwy event lingwistyczny, który jak żaden dotąd nie uczcił słów roku 2018. Tym mocniejszy, że nie pierwszy w takim rodzaju…

Na brzegu Sanu w grudniu 2017 r. pojawił się napis „PiS – rozliczymy was!”. Ten też był na tyle duży, że widać go było doskonale z okien kamienicy, w której są biura partii rządzącej.
Tym razem na skarpie zostały umieszczone dodatkowo tabliczki z zabawnymi hasłami, typu: „Gdy Konstytucji nie ma, dzbany harcują” lub „Wyszło szydło z dzbana”.

Jak wiemy, w grudniu ub. roku jury Wydawnictwa Naukowego PWN zdecydowało, że Młodzieżowym Słowem Roku został „dzban”. Oznacza osobę, która ma poziom intelektualny jak dzban. „Dzbanem może być każdy. Wystarczy, że zrobi coś, co w jakikolwiek sposób nie spodoba się drugiemu rozmówcy. Tak powstaje dzban” – wyjaśnia PWN.
Słowem politycznym ubiegłego roku, naukowcy z Instytutu Języka Polskiego UW i Fundacji Języka Polskiego ogłosili wyraz „konstytucja”.

Depresja plemnika

I znów trwa rytualne symboliczne zabijanie Jurka Owsiaka. Tym razem przy pomocy pisowskiej TVP, która nadała filmik z kukiełkami mający zdyskredytować i byłą prezydent Warszawy, i Owsiaka jako złodziei grosza publicznego.

View original post 2 240 słów więcej

 

Andrzej Duda – prawnik amator, prezydent amator

Zwykły wpis

„Trybunał posuwa się za daleko i zbyt dalece ingeruje w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich, co w moim przekonaniu jest niebezpieczne i to są praktyki, które są groźne dla suwerenności państw Unii Europejskiej. Uważam, że KE nie ma racji, pozostaję przy swoim zdaniu. Uważam również, że Trybunał Sprawiedliwości UE, orzekając w tej sprawie – w sprawie, która jest bez wątpienia sprawą wewnętrzną, bo regulacja organizacji wymiaru sprawiedliwości jest sprawą wewnętrzną – posunął za daleko” – powiedział w radiowej Trójce Andrzej Duda.

Chodzi oczywiście o postanowienie unijnego Trybunału, który zawiesił pisowską ustawę o SN, zmuszającą sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia do przechodzenia w stan spoczynku.

Duda nie wycofał się z krytyki sędziów SN, którym podczas przemówienia w TK zarzucał anarchię i złamanie prawa. – „W moim przekonaniu przepis 178 ust. 1 Konstytucji został zwyczajnie naruszony, ponieważ państwo sędziowie zachowali się tak, jak gdyby nie uznawali obowiązującej cały czas ustawy, której nikt nie uchylił w tamtym momencie. Nie ma czegoś takiego, że orzeczenie TSUE uchyla czy zawiesza obowiązujące Polsce prawo” – stwierdził  prezydent.

Pan Andrzej Duda skrytykował orzeczenie TSUE w sprawie Sądu Najwyższego, uznając, że ingeruje ono w wewnętrzne sprawy Polski. W związku z czym wcześniej podpisał ustawę sankcjonującą decyzję TSUE. Uroczy prawnik amator” – skomentował Tomasz Lis. – „Tylko niestety jest to dr nauk prawnych, na dodatek reprezentujący cały naród. Żenada i w sumie smutek:( PAD powinien przez okres świąteczny wyciszyć emocje, bo są one już za bardzo widoczne” – podsumował inny internauta.

Depresja plemnika

Metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki filmu „Kler” nie widział. Nie zawahał się jednak porównać go z propagandowym filmem „Żyd Süss”, nakręconym w czasach III Rzeszy. – „Kler” wyreżyserowano według klasycznego antysemickiego filmu „Żyd Süss”. To już było grane za Goebbelsa” – powiedział abp Gądecki w Radiu Poznań.

„Żyd Süss” powstał na zlecenie i pod osobistym nadzorem ministra propagandy III Rzeszy Josepha Gobbelsa. Przedstawia losy trzech Żydów, których postawa jest synonimem stereotypów, dotyczących tego narodu, takich jak chciwość czy skąpstwo. „Żyd Süss” służył nazistowskiej propagandzie m.in. do usprawiedliwiania zbrodni, których Niemcy dopuszczali się na ludności żydowskiej, łącznie z „ostatecznym rozwiązaniem”.

„Kler” dotychczas obejrzało ponad 5 mln widzów.

To trzeci najchętniej oglądany film w polskich kinach po 1989 r. A dlaczego metropolita poznański go nie zobaczył? Jak to stwierdził w Radiu Poznań, ponieważ nie jest pozbawiony rozumu do końca”. Czyżby?

„Trzy dni przed Sylwestrem posłowie…

View original post 3 067 słów więcej

 

Dni PiSu są policzone

Zwykły wpis

. przygotowała program . ✅ Praca musi się opłacać! Państwo musi przestać dbać wyłącznie o PiSiewiczów, a innym stawiać szklane sufity. Te szklane sufity trzeba rozbić❗️

Depresja plemnika

W piątek wieczorem Sejm zajął się wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla Rady Ministrów. Kandydatem na nowego premiera był lider Platformy Grzegorz Schetyna, który jako pierwszy zabrał głos. – Kłamcy boją się prawdy. Zmarnowaliście to, co wam zostawialiśmy, a efekt jest taki, że poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do najniższego poziomu od 20 lat – mówił. Przedstawił też plan, jaki PO ma po wygraniu wyborów. – Przygotujemy Akt Odnowy Rzeczypospolitej, który wycofa antydemokratyczne przepisy, które wprowadziliście – mówił. Zapowiedział też m.in. zatrzymanie pełzającego Polexitu, powrót do Europy, większe środki z funduszy unijnych, naprawę szkolnictwa, armii i polityki zagranicznej, podwyżki, nowy system podatkowy, a także rozszerzenie programu 500 Plus.

Kłamcy boją się prawdy

Mimo późnej pory w Sejmie nie brakowało emocji. – Kłamcy boją się prawdy – rozpoczął Grzegorz Schetyna, informując, że składa konstruktywne wotum nieufności.

Lider PO zaczął od wytknięcia błędów i kłamstw. – Kłamał pan na…

View original post 4 461 słów więcej

 

Szeregowy poseł Kaczyński pstryknięciem wykreśla ustawę z porządku obrad Sejmu

Zwykły wpis

Zwierzęta swój teren oznaczają uryną, ludzie różnie, choć patrioci najchętniej przelaną krwią. Elity wolą symbole. Przez 3 lata władzy politycy pisowscy wpadli w takie zasiedzenie, że teren Sejmu i Senatu uważają za swój. Czym oznaczają?

Marek Karczewski znany z tego, że odzywa się tylko wtedy, gdy na kartce ma  napisane, co ma powiedzieć. Ale wpadł na pomysł, aby każdy poseł na koniec kadencji dostał odznakę z napisem prawo (lex). Odznaka jest wzorowana na tej z Sejmu Ustawodawczego II Rzeczpospolitej z lat 2019-22. Opozycja mogłaby wyprodukować odznakę, która zdecydowanie więcej mówiłaby o Sejmie obecnej kadencji, mianowicie przedstawiać Salę Kolumnową z napisem: bezprawie.

Stanisław Karczewski przebił marszałka Sejmu, fundnął galerii Senatu swój portret za pieniądze z kieszeni podatnika, lecz nie uzyskany aparatem fotograficznym, ale pędzlem zawodowego malarza. Karczewski myśli jednak kilka lat naprzód, mianowicie jego wizerunek może znaleźć się w Pałacu Saskim, który ma być odbudowany z przeznaczeniem na funkcjowanie w nim Senatu. Karczewskiemu marzy się prowadzić obrady pod własnym portretem, jak na pisowskiego sarmatę przystało.

Wzmiankowani politycy  PiS są puści jak dzwony, nie znam żadnych ich osiągnięć godnych zapamiętania, oprócz ich pomocniczości w demolowaniu instytucjiu demokratycznych i zaprowadzania państwa bezprawia.

W Sejmie doszło do spektakularnej sceny z udziałem „szeregowego posła” Jarosława Kaczyńskiego, który wszedł na trybunę i zażądał wycofania nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nowela dobiegała końcowego procedowania, była już po poprawkach, miało dojść do końcowego głosowania. Prezes pstryknął i ten punkt obrad został wykreślony z porządku. Taka jest wola prezesa i ona jest prawem.

Mateusz Morawiecki miał okazję zobaczyć w Brukseli, jak Polska została zmarginalizowana w Unii Europejskiej za władzy PiS dwóch lat rządu Beaty Szydło i rok jego. Szczyt państw strefy euro podjął decyzję, iż strefa euro będzie miała swój budżet. A zatem Europa dwóch prędkości staje się ciałem, a Polska nawet nie zmieści się w tej drugiej prędkości, bo jest hamulcowym standardów, jakie obowiązują w UE.

Morawiecki ponadto ma kłopoty w kraju. Niedawne wotum zaufania to było teatrum dla twardego elektoratu PiS, aby pokazać, jak skonsolidowana jest władza zjednoczonej prawicy. Farbę jednak puścił tatuś premiera Kornel Morawiecki, który stwierdził w Radiu Plus, że kłody pod nogi jego syna Mateusza (Kornel nazywa go kuriozalnie nawet jak na sferę publiczną: panem) rzuca Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości zaostrza aferę KNF, aresztując byłych jej członków, w tym Wojciecha Kwaśniaka, a także sprzeciwia się wycofaniu PiS z ustaw sądowniczych, które zostały zaskarżone przez Komisję Europejską w Trybunale Sprawiedliwości UE.

>>>

Marek Kuchciński – pokraka prima sort

Zwykły wpis

Kancelaria Sejmu z okazji 550-lecia parlamentaryzmu w Polsce wydała okazjonalny kalendarz. Nikt niczemu się nie dziwił, nikt nie komentował do czasu nadejścia miesiąca listopada, kiedy to szczęśliwi posiadacze kalendarza odkryli, że najbardziej jesienny miesiąc ma o jeden dzień więcej, czyli 31, a korki od szampana według kalendarza powinny wystrzelić 30 grudnia.

O błędzie napisała na Twitterze posłanka PO Maria Janyska, publikując przy okazji zdjęcia trefnego kalendarza. To natychmiast wywołało falę prześmiewczych komentarzy wśród internautów.

Był kalendarz grecki, juliański, gregoriański a teraz wprowadzili jeszcze kalendarz pisowski” – pisze jeden z internautów, a kolejny ironizuje: „Z ostatniej chwili: Rzecznik Prez. (pisownia org. – przyp. autora) oznajmił, że Prezydent podpisze ustawę o zamianie 31grudnia na 31 listopada jak tylko Sejm i Senat uchwalą takową. Zamiana ta jest istotnym krokiem w kierunku oczekiwań społecznych i ma istotny wymiar ekonomiczny – skomentował Marszałek Sejmu.”

Trudno się dziwić internautom, że drwią, choć to trochę przerażające, że nawet przygotowanie zwykłego, okolicznościowego kalendarza jest dowodem braku profesjonalizmu i nieuwagi ze strony PiS.

Pokraki pisowskie – ten termin koniecznie należy wprowadzić do leksykonów, słowników.

Depresja plemnika

11 listopada zapowiada się na wielką kompromitację Polski pisowskiej.

„Proponuję wyłączyć Święto Niepodległości spod ustawy o zgromadzeniach. Przywróćmy Polsce jej święto zanim ekstremiści i prawica nie zniszczą do reszty, i święta, i Polski” – pisze b. minister Bartłomiej Sienkiewicz.

Obywatele RP, KOD i Strajk Kobiet będą tego dnia blokować narodowców z Konstytucją w ręku.

Jak obchodzić 11 listopada?

„To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność” – pisze Bartłomiej Sienkiewicz w apelu, który 2 listopada 2018 opublikował na Facebooku. „Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym…

View original post 3 663 słowa więcej

Dudę przed Trybunał Stanu, także Szydło i Morawieckiego, a Kaczyńskiego przed sąd powszechny

Zwykły wpis

4 października Andrzej Duda jechał na spotkanie z mieszkańcami Oświęcimia. Podczas przejazdu kolumny samochodów rządowych przez miasto, wybiegł na ulicę dziewięcioletni chłopiec i został potrącony przez jeden z radiowozów. Na szczęście dziecko nie odniosło poważniejszych obrażeń. Skończyło się na krótkiej obserwacji w szpitalu.

Śledztwa nie będzie i wydawałoby się, że sprawa już skończona, a jednak   po forach policyjnych krąży historia o tym, jak prezydent zachował się po zdarzeniu i zwymyślał załogę radiowozu. Ponoć po tym, jak „dziecko wbiegło w bok radiowozu podczas przejazdu z Dudą (…) podszedł do radiowozu, uderzył pięścią w radiowóz i powiedział do policjantów: ‘co wyście ch… znowu narobili”. Policjanci są oburzeni taką reakcją i uważają, że to całkowity brak szacunku.

Jeden ze świadków zdarzenia mówi, że prezydent „był wściekły, widziałem, jak uderzył pięścią w szybę radiowozu, słyszałem, że krzyczał, ale moim zdaniem nie były to przekleństwa”. Według niego, powodem takiego zachowania była postawa funkcjonariuszy, którzy chcieli kontynuować jazdę, pozostawiając chłopca bez pomocy.

Rzecznik prezydenta w rozmowie z Onetem stwierdził, że nawet nie będzie tego komentował. Wprawdzie „Gazeta Wyborcza” przesłała zapytanie w tej sprawie, ale „Trudno się do takiej ilości nieprawdy odnieść (…)Ciężko się do tego odnieść”.

Prezydent mówi, że sprawy tak nie zostawi, policjanci są oburzeni słowami, jakie padły, a ja zastanawiam się, jakiego pecha ma ekipa rządząca. Gdzie się nie ruszy, tam musi jej się coś przytrafić. Tu kolizja, tam wypadek, jeszcze gdzieś awaria, dziecko wyskakujące pod koła…to jakieś fatum?

 

Rostowski o przełożeniu przesłuchania przez komisję śledczą: Żeby ta cała kłamliwa konstrukcja, kłamstwo VAT-owskie, nie runęła tuż przed wyborami

– Miałem być dzisiaj przed komisją [ds. VAT]. Została efektywnie odwołana ta komisja, bo przecież PiS nie przypadkiem 26 września uzgodnił ze mną, że właśnie dzisiaj, 12 października będę zeznawał. Bo chcieli przed wyborami. Miało być przed wyborami, teraz mówią, że będzie w II połowie listopada. Nie wiem oczywiście [jaki jest powód]. Domyślam się, że bali się, że jednak na komisji, takie przesłuchanie może trwać, szczególnie w moim przypadku, bo jestem dość odporny i się nie męczę, 9 godzin na przykład i jak wchodzi się w te wszystkie szczegóły i mówi się o konkretnych liczbach i analizach, to wtedy ta dowolność po prostu mówienia byle czego, tak jak to robi PiS, mówiąc o odzyskanych 40 mld jednego dnia, 250 mld innego dnia, 500 mld jeszcze innego dnia. Tego już nie można robić – stwierdził Jacek Rostowski w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet.

– Żeby ta cała kłamliwa konstrukcja, to całe kłamstwo VAT-owskie, które PiS szerszy od 2-3 lat, żeby ta cała konstrukcja im nie runęła tuż przed wyborami – mówił dalej o powodach odwołania dzisiejszego przesłuchania. Jak podkreślił były minister finansów, żadnego parasola ochronnego nie było i on sam nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia.

Rostowski: Mamy do czynienia z katastrofalnym spadkiem skuteczności przeciwdziałań przeciwko oszustom VAT-owskim

– Myślę, że tutaj to Mateusz Morawiecki ma wiele rzeczy do wytłumaczenia. To by np. wybrzmiało podczas komisji, gdyby ona miała miejsce dzisiaj. Np. w 2017 roku, kiedy Morawiecki był ministrem finansów, to prawdziwa kwota pieniędzy, które służby skarbowe zabrały oszustom, to nie są jakieś teoretyczne szacunki tego, co może mogłoby być, ale prawdziwe, konkretne pieniądze zabezpieczone, zabrane, przejęte do budżetu państwa z rąk czy kont oszustów. 570 mln, żadne miliardy, złotych. Co ciekawsze, w 2015 i 2014 roku, czyli za naszych rządów, ta kwota była ponad miliard. Prawie dwa razy większa. Czyli mamy do czynienia z po prostu katastrofalnym spadkiem skuteczności przeciwdziałań przeciwko oszustom VAT-owskim – stwierdził Rostowski w w Radiu Zet.

Rostowski: PMM teraz korzysta z naszej ciężkiej pracy. Żadnych sukcesów sam nie ma

– Nie, nie powiedziałem, że ma sukcesy [Mateusz Morawiecki]. Teraz korzysta z naszej ciężkiej pracy. Żadnych sukcesów nie ma sam. To, za co sam odpowiada, to co stanowi ile naprawdę zabrali środków szustom, to tutaj mamy po prostu z katastrofą, bo spadek o połowę – stwierdził Rostowski w rozmowie z Lubecką w Radiu Zet.

Rostowski: Na pewno trzeba będzie postawić prezydenta i dwóch premierów przed TS. Dorzuciłbym jeszcze Kaczyńskiego przed sąd powszechny

– Na pewno trzeba będzie postawić przed Trybunałem Stanu prezydenta za łamanie Konstytucji, premiera za nieopublikowanie, i to dwóch premierów, i Beaty Szydło i MM, wyroków TK. Dorzuciłbym jeszcze Jarosława Kaczyńskiego przed sąd powszechny za podżeganie do tamtych przestępstw – powiedział Rostowski w Radiu Zet.

Fatum dla Polski jest Andrzej Duda. Że on ciągle ma jakieś wypadki, g…wno mnie obchodzi, ale ta pokraka kieruje Polskę ku katastrofie, ku kolizji z UE, etc.

Holtei

>>>

Zdaję sobie sprawę, że rozmowa ze mną jest smutna czy wręcz beznadziejna, może powinienem przedstawiać jakieś bardziej optymistyczne wizje, żeby pokrzepić, ale realnie nie wiem, co miałbym powiedzieć. Oczywiście jeszcze liczymy na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, bo na co jeszcze możemy liczyć, co zrobić?  – mówi sędzia Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego.

JUSTYNA KOĆ: Prezydent powołał 27 nowych sędziów do Sądu Najwyższego, bez udziału kamer, mediów, nagle. Dziwi pana takie zachowanie prezydenta?

MICHAŁ LASKOWSKI: Dla nas niezrozumiały jest ten pośpiech prezydenta w sytuacji, kiedy Naczelny Sąd Administracyjny wydał postanowienie o wstrzymaniu tej procedury. Jeśli tak to rozumieć, adresatem bezpośrednim tego postanowienia NSA jest KRS, ale przecież nominacje są naturalnym dalszym ciągiem tej procedury.

Niezrozumiałe zatem jest dla nas postępowanie prezydenta w tej sytuacji. To ignorowanie orzeczenia NSA.

Ignorowanie orzeczenia NSA czy nieprzestrzeganie prawa?
Można to różnie nazywać, ale jeśli jest orzeczenie sądu i ktoś mówi, że się do…

View original post 4 291 słów więcej

Zdelegalizować Kościół. Rydzyk, Przyłębska, Duda, Kuchciński, Szydło – bohaterowie czasów pisowskich

Zwykły wpis

>>>

Jak co roku NIK weszła do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ministerstw i najważniejszych urzędów, by zbadać wykonanie budżetu. Tym razem szczegółowo zbadała też sprawę nagród. Powodem były głośne ustalenia posła PO Krzysztofa Brejzy, który w lutym poinformował, że w 2017 r. ministrowie w rządzie PiS dostali nagrody od 65 tys. do 82 tys. zł. Otrzymało je 12 ministrów o łącznej wysokości 592 tys. zł. To m.in. Anna Maria Anders, Maciej Wąsik i Rafał Bochenek. Dochodzi do tego 65 tys. zł nagrody dla ówczesnej premier Beaty Szydło.

Teraz jednak wychodzą na jaw nowe, szokujące informacje. Otóż beneficjentów nagród w KPRM było więcej, a łączna kwota wyższa, chociaż na pierwszy rzut oka stwierdzić się tego nie dało. O co chodzi? Otóż w 2017 r. w KPRM na nagrody dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe zaplanowano okrągły milion złotych, teoretycznie podobną kwotę, jak w 2016 r. Rzeczywiście, ostatecznie wydano 918 tys. Tyle, że w 2016 r. tylko jedna trzecia tej kwoty poszła na nagrody w KPRM, a reszta – dla osób zajmujących kierownicze stanowiska w ministerstwach, urzędach centralnych i wojewódzkich. Jak to rozumieć? „Rzeczpospolita” przytacza ustalenia NIK, według których w 2017 roku całą pulę zgarnęło … 17 osób z KPRM. – Za naszych rządów nagrody rzeczywiście były nagrodami, a tym razem stworzono ordynarny system drugich pensji – powiedział portalowi rp.pl poseł Brejza i ma na to twarde dowody, które wzmocnił dodatkowo raport NIK.

Kto zatem – skoro prawie milion zgarnęło te 17 osób – otrzymał jeszcze nagrody? „Rzeczpospolita” spytała o to Centrum Informacyjne Rządu, ale nie dostała odpowiedzi. CIR nie odpowiedział także na logicznie nasuwające się drugie pytanie – skoro z budżetu KPRM zapłacono tylko wąskiej elicie polityków związanych z PiS, z jakich środków sfinansowano nagrody dla pozostałych ministrów? Z odpowiedzi na interpelacje posła Brejzy wynika na przykład, że w Ministerstwa Rozwoju ówczesnemu wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu i wiceszefom tego resortu nagrody wypłacono … „ze środków własnych ministerstwa”. Mamy zatem do czynienia, jak mówi „Rzeczpospolitej” Krzysztof Brejza, z księgową sztuczką, by na nagrody wycisnąć jak najwięcej. – „Potrzebowali tak dużo pieniędzy, że obok oficjalnego funduszu nagród stworzyli kolejne, tym razem w budżetach ministerstw” wyjaśnia, i dodaje, że można mieć obawy obawy, nie odbyło sie to kosztem wydatków resortów na ich bieżącą działalność.

To jednak nie koniec kontrowersji. Na początku lipca portal tvn24.pl poinformował, że analiza dotycząca nagród znalazła się też w innym dokumencie autorstwa NIK – całościowej analizie wykonania budżetu państwa w 2017 r. Z zamieszczonej tam tabeli wynika, że w 2014 i 2015 r. na nagrody dla osób zajmujących kierownicze stanowiska poszło po 700 tys. zł. Jednak te pieniądze w zdecydowanej większości nie trafiły do kieszeni ministrów i wojewodów, ale szefów innych jednostek centralnych. W 2016 r. na nagrody dla VIP-ów wydano już 3,5 mln, z czego 1,2 mln popłynęło do ministerstw. W 2017 r. kwoty te wynosiły odpowiednio: 8,6 mln zł i 5,5 mln zł. W dokumencie NIK stwierdza, że „do części nagród istnieją pisemne uzasadnienia, a do części nie”, a „comiesięczna wypłata środków (..) może wskazywać, że świadczenie to nie miało charakteru nagrody, tylko było swoistym dodatkiem do wynagrodzenia zasadniczego”. Zarówno Krzysztof Brejza, jak i NIK zauważają to samo: 86,8 proc. z tych wydatków nie zostało sfinansowane z budżetu KPRM, lecz ze środków własnych dysponenta. Co to oznacza? Ministrowie sami wydawali decyzje o wypłacaniu sobie wcześniej przyznanych nagród?

NIK postuluje nowelizację ustawy przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Projekty zmian przepisów już w marcu wnieśli posłowie PO, a w kwietniu – Kukiz’15. Tyle, że oba trafiły do sejmowej zamrażarki.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie aż pięć miesięcy łamała sobie głowę nad tym jak wybrnąć z problemu jakiego przysporzył im toruński redemptorysta kłopotliwym „prezentem”, otrzymanym swego czasu od bezdomnego… Ostatecznie śledczy postanowili zakończyć sprawę darowizny dwóch samochodów i odmówili wszczęcia postępowania – ustalił dziennik.pl

„Czynności sprawdzające prowadzone w zakresie doprowadzenia w nieustalonym miejscu i czasie przez Fundację Lux Veritatis z siedzibą w Warszawie do narażenia na uszczuplenie, w nieustalonej wysokości należności publicznoprawnych przez nieujawnienie właściwemu organowi podstawy opodatkowania, czyli darowizny w postaci dwóch samochodów marki Volkswagen, zostały zakończone wystawieniem postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania, wobec stwierdzenia, że czynu nie popełniono” – oświadczył prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Ponadto stwierdził, że w oparciu o zgromadzoną dokumentację śledczy doszli do wniosku, iż Fundacja Lux Veritatis, której prezesem jest ojciec Tadeusz Rydzyk, nigdy nie była beneficjentem darowizny w postaci dwóch aut VW.

„W związku z czym należało stwierdzić, iż w ogóle nie doszło do popełniania czynu będącego przedmiotem zawiadomienia” – wyjaśnił Łapczyński.

Do podobnych konkluzji doszła Izba Administracji Skarbowej w Warszawie: „Fundacja Lux Veritatis nie była stroną darowizny, w związku z czym nie powstał obowiązek podatkowy z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych” – informuje portal i dodaje, że skarbówka jednak „nie drążyła tematu” i nie ustaliła, komu auta zostały faktycznie przekazane…

Tymczasem, dzięki śledczym warszawskiej Prokuratury Okręgowej dwa sprezentowane Volkswageny odnalazły się. Gdzie?

„Jak wynika z uzyskanej dokumentacji, jesienią 2003 r. ustalona osoba przekazała na rzecz Prowincji Warszawskiej Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela /czyli redemptorystów/ to jest kościelnej osoby prawnej, dwa samochody marki Volkswagen Golf” – oświadczył przedstawiciel prokuratury. Dodał jednak, że i w tej sytuacji śledczy nie doszukali się niczego złego i dlatego postanowili „zakończyć sprawę wystawieniem postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania wobec braku znamion czynu zabronionego”.

Przypomniał również, iż „stosowanie do obowiązujących przepisów o stosunku państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej darowizny na rzecz kościelnych osób prawnych na cele kultowo-apostolskie są zwolnione od podatku”.

Mało tego Łapczyński dodał, że „podmioty te w określonych przypadkach nie mają również obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy o zobowiązaniach podatkowych”.

Podsumowując stanowisko prokuratury w tej sprawie, Łapczyński stwierdził, że „nie doszło zatem do powstania obowiązku podatkowego rodzącego konieczność uiszczenia podatku od uzyskanej darowizny, a co za tym idzie do realizacji znamion czynu zabronionego będącego przedmiotem zawiadomienia”.

Przypomnijmy: Toruński redemptorysta T. Rydzyk oświadczył, że bezdomny Stanisław z Warszawy miał ufundować mu samochody za pieniądze wygrane w lotto, po czym zmarł. Tej trudnej do zaakceptowania legendzie nie dał wiary poseł i sekretarz Nowoczesnej Adam Szłapka. Wiosną tego roku złożył „zawiadomienie o podejrzeniu popełniania czynu noszącego znamiona korupcji”.

Marszałek mimo całodobowej ochrony i limuzyny, dodatków pobiera kasę na paliwo i taksówki. Pewnie mu się należy… I tak w 2017: – na paliwo wziął 4680 tys. zł – na taksówki 3170 tys. zł Rok wcześniej tylko na paliwo wziął prawie 8000 tys. zł.

Można?

W ubiegłym roku Sąd Najwyższy badał precedens, jakiego dokonał prezydent Andrzej Duda, kiedy to Mariusz Kamiński został przez niego ułaskawiony przed wydaniem prawomocnego wyroku. Prezydent przekonywał wówczas, że chce „uwolnić” wymiar sprawiedliwości od tej sprawy. Sąd Najwyższy orzekł natomiast, że nie można użyć prawa łaski przed uprawomocnieniem się wyroku. Politycy PiS oceniali tę decyzję jako niezgodną z prawem.

Trybunał Konstytucyjny właśnie przyznał im rację, uznając, że ułaskawienie powinno być jedną z przesłanek, która powoduje umorzenie procesu, a zatem można go dokonać również w jego trakcie.

Sprawę rozpatrywał – poza sędzią Leonem Kieresem, który złożył zdanie odrębne – skład złożony wyłącznie z sędziów wybranych przez PiS: przewodniczył sędzia Zbigniew Jędrzejewski, sprawozdawcą był Grzegorz Jędrejek, w składzie byli także Andrzej Zielonacki i Julia Przyłębska.

Gdy prezydent Duda ułaskawiał Kamińskiego i jego zastępcę w CBA Macieja Wąsika byli oni po wyroku pierwszej instancji. Dostali trzy i pół roku więzienia za to, że kierując CBA, m.in. nadużywali prowokacji i fałszowali dokumenty. Wszystko po to, by zdyskredytować ówczesnego wicepremiera Andrzeja Leppera, szefa koalicyjnej Samoobrony.

Koniec PiS widać na horyzoncie. Albo oni, albo Polska. Spaprali nam ojczyznę

Zwykły wpis

Władza posuwa się już do bardzo drastycznych środków. Nie liczy się Konstytucja, obywatel i Polska. Dla parszywego i wrogo nastawionego rządu, to tylko kwestia czasu. Ten kto, nie widział psów na granicy, nie prosił o paszport, nie wie nic…źródło Fb. Oby Polacy byli zdecydowani!

My Polacy, nie jacyś tam jackowie/wolacy mili władzy… przypominamy, że pamiętamy i rozliczymy .

>>>

Marek Kuchciński na co dzień jeździ służbową limuzyną z ochroną, a i tak pobiera publiczne pieniądze na taksówki i benzynę – podaje „Super Express”.

Kuchciński na co dzień jeździ limuzyną z ochroną, którą zapewniają funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa. Mimo to, jak informuje „Super Express”, marszałek Sejmu pobiera publiczne pieniądze na paliwo i taksówki.

Marek Kuchciński jeździ limuzyną i bierze pieniądze na taksówki

Jak informuje „SE”, w 2017 roku Kuchciński wziął 4680,48 zł na benzynę oraz 2170,84 zł na taksówki. Rok wcześniej marszałek Sejmu wziął 7719,40 zł na paliwo.

Biuro prasowe Sejmu w rozmowie z „Super Expressem” zaznaczyło, że marszałkowi Sejmu, który również jest posłem, przysługują te same prawa co innym parlamentarzystom.

– Marszałek Sejmu wykonuje również zwykłe obowiązki poselskie: spotyka się z wyborcami, pracuje w terenie, zajmuje się także sprawami regionalnymi. Z tego tytułu przysługują mu te same uprawnienia co pozostałym parlamentarzystom – wyjaśniło biuro prasowe Sejmu. Dodano, że Marek Kuchciński, podobnie jak inne osoby chronione, może czasowo zrezygnować z ochrony SOP.

Sprawą Puszczy Białowieskiej zajmie się komisja śledcza? Zwolennicy wycinki i eksperci związani z Janem Szyszką wskazują, że w Białowieży zniszczono trzy tysiące hektarów siedlisk, utracono drewno o wartości 1 mld zł, drugie tyle wyniosły koszty emisji dwutlenku węgla. W związku z tym chcą powołania komisji śledczej w sprawie wydarzeń w puszczy – informuje portal WP.pl.

– To jest nasz obowiązek jako państwa członkowskiego w Unii Europejskiej. Musimy naprawić te szkody, ale jak już je zaczniemy naprawiać to trzeba pokazać na cały świat, że ktoś tu jednak zawinił. To jest potworny skandal i szkalowanie Polski na bazie tego, że Polska broniła prawa UE i programu „Natura 2000” – oświadczył na antenie Radia Maryja prof. Jan Szyszko.

Poseł PiS Dariusz Bąk, wiceszef sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, w rozmowie z portalem wyznał, że „to ważny projekt”. – Tylko tyle powiem – wypalił tajemniczo w rozmowie z dziennikarzem. Więcej na temat planów i szans na powstanie komisji śledczej nie chciał się wypowiadać.

Z nieoficjalnych informacji WP.pl wynika, że badane jest poparcie reszty polityków PiS dla pomysłu. A z tym jest krucho. Szyszko po swoich kontrowersyjnych pomysłach toczących ratowania puszczy przez wycinkę miał utracić autorytet i wpływy w PiS. Stał się przy tym najbardziej krytykowanym ministrem w rządzie, za co zapłacił dymisją. Kogo na pierwszy ogień wzięłaby komisja śledcza? Zwolennicy komisji na temat milczą. Prawdopodobnie byłby to Marcin Korolec, minister ochrony środowiska w rządzie Donalda Tuska. Rok temu, po doniesieniu ministra Szyszki był już ciągany do prokuratury.

PiS powtarza drogę sanacji w latach 30.tych ubiegłego wieku. Osamotnienie Polski i „nikt nie chce umierać za Gdańsk”.
Tylko czekać, jak nas wypieprzą z Unii Europejskiej.

Hairwald

Publicysta Waldemar Kuczyński i internauci o słowach bp. Antoniego Dydycza na temat ataku PiS na niezależność sądów.

W natłoku wydarzeń przemknęła informacja o przyznaniu przez wicepremiera, ministra kultury Piotra Glińskiego nagród „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Są one przyznawane wybitnym przedstawicielom polskiej kultury, wyróżniających się w dziedzinie twórczości artystycznej, działalności kulturalnej oraz ochronie kultury i dziedzictwa narodowego. Brązowy medal „w dziedzinie sztuki estradowej” odebrał z rąk Glińskiego Ryszard Makowski.

„Zasłużony Kulturze Gloria Artis W czwartek Brązowy Medal, odebrał m.in. Ryszard Makowski… „Jest to wyraz podziękowania Polski dla państwa twórczości i dla państwa zaangażowania, dla waszego talentu – ale talentu zawsze popartego pracą, wytrwałością, odwagą twórczą”. Świat na to patrzy, Panie Ministrze – świat czyta Pana słowa i świat pamięta..” – napisał na Twitterze Igor Lendorf. Przypomniał, że Makowski w 2016 r. w telewizji publicznej wykonał utwór, w którym obraził społeczność żydowską w Polsce, przedstawiając Żydów jako lichwiarzy i spekulantów. O wątpliwych…

View original post 1 972 słowa więcej