Pisowskie Niziołki

Duda, Szydło, Karczewski unikali Wałęsy, jak diabeł święconej wody

Duda, Szydło, Karczewski unikali Wałęsy, jak diabeł święconej wody

Andrzej Duda i Beata Szydło unikali 37. rocznicy Porozumień Sierpniowych w kolebce Solidarności, jak diabeł święconej wody. Ich doradcy wyszperali Lubin, więc pojechali tam, gdzie nikt ich się nie spodziewał. Prezydent Duda zdobył się na koślawą metaforę: – „Lubin krwią podpisał porozumienia sierpniowe”.

Akurat Sierpień ’80 ma się do 35. rocznicy Zbrodni Lubińskiej, jak Armia Krajowa (AK) do Żołnierzy Wyklętych. To zupełnie inny porządek. Szydło znowu wpadła w logoreę (bo nie wierzę, aby jej pisali takie przemówienia PR-owcy): – „Jesteśmy państwem demokratycznym, wolnym i suwerennym”. Na szczęście nie powiedziała, kto reżyserował i opłacał protesty w sierpniu 1980 roku.

Szydło i Duda uciekli od Lecha Wałęsy, wokół którego winny się obracać uroczystości, jak Ziemia wokół Słońca. Polska legenda jest żywa, czego nam zazdrości świat. Wałęsa nie sprzeniewierzył się demokracji, wolności i suwerenności, a tego o sobie nie mogą powiedzieć prezydent i premier. I to jest ich kłopot, ale też nasz wspólny frasunek, bo to jednak władze polskie. Musimy się za nich wstydzić.

Za to dziarsko poczynał sobie marszałek Senatu Stanisław Karczewski. On zwykle jest wysyłany na takie trudne chrzty bojowe. Nie trafia do osób, do których powinien trafić, ale trafia przynajmniej na rzeczone miejsce. Był na Białorusi, nie trafił do opozycji prodemokratycznej, ale do „ciepłego człowieka” Łukaszenki. Ma taki nietrafiony gen. Trafił do Gdańska, ale nie trafił do Wałęsy.

Ba, Karczewski nawet odezwał się do szefa gdańskiej Solidarności, który nijak się ma do szefów klasycznej Solidarności z lat 1980-81. Znowu mu wyszedł jakiś „ciepły człowiek”, jakiś żołnierz wyklęty. Koślawy ten marszałek. Za to słyszał o 21 postulatach sierpniowych, a także o porozumieniu sierpniowym, o czym był łaskaw powiedzieć: – „My tak naprawdę dopiero w tej chwili próbujemy realizować to, co państwo podpisaliście 37 lat temu”.

Jak to usłyszałem, a byłem w pozycji wertykalnej, usiadłem. Przynajmniej marszałek czuje się spadkobiercą komuchów i „próbuje realizować”, co tamci podpisali. A jak realizuje? To kolejna autokrytyka (komuchy nazywali to samokrytyką). Karczewski jako przykład niezrealizowanych postulatów podał dotyczący poprawy funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej: – „Mamy jeszcze dużo do zrobienia w tym zakresie”. Ja odczytuję to jako krytykę ministra Konstantego Radziwiłła, który ostatnio wsławił się kumoterstwem, dał pół miliona na fundację kuzyna Radziwiłła. To peryfraza godna Marcela Prousta.

Po łebkach opisuję zachowanie władzy wobec najważniejszej rocznicy w naszej współczesnej historii i może ta moja pisanina brzmieć jak groteska, czy też farsa. Lecz niczego tutaj nie zmyślam. Władza tak się zachowuje, tak unika  odpowiedzialności, miga się, boi się stanąć oko w oko z bohaterem Wałęsą, który mieści się w krótkim porządku naszej wielkości: Mieszko I, Bolesław Chrobry, Władysław Jagiełło, Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski.

Ławka naszych bohaterów jest krótka, na niej znajduje się nasza żyjąca legenda: Lech. To z nim należy się solidaryzować, jego fetować.

Powinienem jeszcze napisać o opozycji, do której mam zastrzeżenia, ale przynajmniej nie jest groteskowa i farsowa. Grzegorz Schetyna dzisiaj solidarność odczuwa z poszkodowanymi przez nawałnicę. I tam na Kaszuby zaprasza europosłów. Bo solidarność jest wówczas, gdy się nie boimy wspólnoty z poszkodowanymi, z innymi, z potrzebującymi. W solidarności od swojego można dostać po łbie nie tylko kropidłem, ale gdy chce się być świętoszkiem, to ucieka się od święconej wody, bo może okazać, że jest się diabełkiem, jak pisał wielki Molier.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Solidarność pod szefowaniem Dudy to związek Niziołków

Dziennikarz Piotr Szumlewicz skomentował aktywność ruchu Solidarność pod szefowaniem Piotra Dudy.

Dzisiaj „Solidarność” to związek Niziołków takich, jak Duda.

 

Ryszard Czarnecki zaorany przez wybitnego Zbigniewa Bońka. Jesień Średniowiecza

Zbigniew Boniek, wybitny piłkarz i prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, jednym wpisem zgasił na Twitterze europosła PiS Ryszarda Czarneckiego, który komentował wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa.

Czarnecki – jak to pisowiec – najlepiej zna sie na „ruskich”.

Zbigniew Boniek z mózgu, czy też z czterech liter Czarneckiego, zrobił jesień Średniowiecza.

Orka. Jesień Średniowiecza. Może kiedyś dobiorą się do Czarneckiego wysłannicy Jesieni Średniowiecza. Lubią orać.

 

FOR i posłowie domagają się wyjaśnień od Szydło

FOR i posłowie domagają się wyjaśnień od Szydło

Marek Tatała z Forum Obywatelskiego Rozwoju wysłał do Kancelarii Premiera wniosek z pytaniami, dotyczącymi ujawnienia dowodów, na których swoją wypowiedź o lipcowych protestach oparła Beata Szydło. W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” stwierdziła, że były one opłacone i dobrze wyreżyserowane.

Tatała powołuje się na zapisy Konstytucji i ustawy o dostępie do informacji publicznej i pyta:
„1) Kto reżyserował ostatnią fale protestów?

2) Jakie dokumenty i inne materiały będące w posiadaniu Pani Premier potwierdzają, kto reżyserował ostatnią fale protestów?

3) Kto opłacał ostatnia falę protestów?

4) Jakie dokumenty i inne materiały będące w posiadaniu Pani Premier potwierdzają, kto reżyserował ostatnią fale protestów?

5) Jaką kwotą została opłacona ostatnia fala protestów?”

Kancelaria Premiera musi udzielić odpowiedzi w terminie 14 dni od daty wpłynięcia wniosku.

Z kolei Jacek Protasiewicz z Europejskich Demokratów wystosował interpelację poselską i prosi o odpowiedź na następujące pytania:

„1. Kto – zgodnie z wiedzą Pani Premier (osoba fizyczna, osoba prawna, organizacja pozarządowa etc.) – był podmiotem opłacającym opisane działania, które miały miejsce w lipcu 2017 r.? Jeżeli – ze względu na przepisy prawa – nie może Pani ujawnić konkretnych nazwisk bądź nazw, proszę o informację czy były to podmioty krajowe lub zagraniczne.

2. Jakiego rzędu kwoty wykorzystano do sfinansowania tych protestów?

3. Z jakich źródeł pochodzą informacje dotyczące opłacania społecznych protestów? Czy ta wiedza uzyskana została dzięki działaniom polskich lub zagranicznych służb specjalnych?

4. Jeśli posiadane przez Panią informacje mają źródło operacyjne, to proszę o odpowiedź na jakiej podstawie prawnej i z jakiego powodu takowe czynności były prowadzone wobec organizatorów i uczestników legalnych demonstracji w lipcu bieżącego roku?”

Podobne zapytanie wysłała Agnieszka Pomaska z PO. W przypadku interpelacji poselskich odpowiedź można sie spodziewać – niestety – po kilku tygodniach.

koduj24.pl

I śmieszno, i straszno

I śmieszno, i straszno

Paramilitarne rządy Macierewicza budzą to przerażenie, to śmiech.

Na studia wraca „wojsko”. To fantastyczny pomysł! Dzisiejsza młodzież za dużo siedzi w internecie, „na wojsku” pozna realne życie, a zwłaszcza dowie się wielu niezwykle użytecznych rzeczy: „jak zabijać innych”, „gdzie w pobliskim schronie jest zupa”, no i „co robić, gdy w pobliżu wybuchnie bomba atomowa”. Pamiętam świetnie! – „Trzeba się przykryć natłuszczonym papierem. Jeśli nie zdążysz dotrzeć do lodówki po smalec, sięgnij po gazetę, ta zawsze jest pod ręką”.

„Na wojsku” – prócz wielu innych umiejętności (nie pamiętam dziś jakich) – rozwinął się niewątpliwie mój duch patriotyczny. Zajęcie zbrojne i medyczne przeplatane bowiem były wykładami ideologicznymi: jak i dlaczego kochać socjalistyczną ojczyznę? Dlaczego Polacy mimo przegranych bitew są tak bohaterskim narodem? Oraz jak wspaniałym jest nasz Przywódca Partyjny! Wykłady były żołnierskie, a więc proste, ale też tematy były oczywiste. Wiedzy i talentów nie potrzebowały.

Teraz będzie, „jak kochać ojczyznę PiS”. Temat nieco bardziej złożony, ale wychowankowie Macierewicza pewno znają go już na pamięć. Liceum nie zdołało nauczyć mnie patriotyzmu a la Gierek, bo tak zwane „Przysposobienie obronne” służyło głównie do „chodzenia na azymut”, czyli na wagary. Na szczęście mieliśmy w klasie kolegę, który pasjonował się lotami bombowymi nad Warszawą w czasie II wojny światowej, czym zajmował uwagę wojskowego nauczyciela. Chłopiec ten był zresztą jedynym, który pragnął iść do wojska i jedynym w klasie, który miał kategorię dyskwalifikującą go. Tak więc „wojsko” zarówno w liceum, jak i na studiach osiągnęło przeciwny skutek do zamierzonego: nauczyło nas pacyfizmu, nienawiści do prostackiej ideologii i niechęci do zmarnowanego czasu (choć cośmy się pośmiali to nasze). Czy teraz też tak będzie? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Nie wiem, co musiałoby się stać, by zajęcia z wojskowości osiągnęły taki poziom, że stałyby się pożyteczne i czy w ogóle muszą być pożyteczne? Na poziom intelektualny wykładowców chyba nadal nie ma co liczyć, bo militarny system odstrasza ludzi zdolnych, a paramilitarne rządy Macierewicza budzą to przerażenie, to śmiech (coś między „Dzielnym wojakiem Szwejkiem” a „Gwiezdnymi wojnami”). Na powagę zajęć również nie ma co liczyć, bo tylko wojskowi nie zdają sobie sprawy z braku skuteczności „żołnierskiego” przekazu jakichkolwiek wiadomości. „Wojsko” PiS na studiach będzie równie uciążliwe i zbyteczne jak „wojsko” za czasów Gierka, zwłaszcza, że – jak widać – wzorce absolutnie te same. I tak samo śmieszno, i straszno.

Magdalena Środa

koduj24.pl

Duda, Szydło, Karczewski unikali Wałęsy, jak diabeł święconej wody

Andrzej Duda i Beata Szydło unikali 37. rocznicy Porozumień Sierpniowych w kolebce Solidarności, jak diabeł święconej wody. Ich doradcy wyszperali Lubin, więc pojechali tam, gdzie nikt ich się nie spodziewał. Prezydent Duda zdobył się na koślawą metaforę: „Lubin krwią podpisał porozumienia sierpniowe”.

Akurat Sierpień ’80 ma się do 35. rocznicy Zbrodni Lubińskiej, jak Armia Krajowa (AK) do Żołnierzy Wyklętych. To zupełnie inny porządek. Szydło znowu wpadła w logoreę (bo nie wierzę, aby jej pisali takie przemówienia PR-owcy): „Jesteśmy państwem demokratycznym, wolnym i suwerennym”. Na szczęście nie powiedziała, kto reżyserował i opłacał protesty w sierpniu 1980 roku.

Szydło i Duda uciekli od Lecha Wałęsy, wokół którego winny się obracać uroczystości, jak Ziemia wokół Słońca. Polska legenda jest żywa, czego nam zazdrości świat. Wałęsa nie sprzeniewierzył się demokracji, wolności i suwerennosci, a tego o sobie nie mogą powiedzieć prezydent i premier. I to jest ich kłopot, ale też nasz wspólny frasunek, bo to jednak władze polskie. Musimy się za nich wstydzić.

Za to dziarsko poczynał sobie marszałek Senatu Stanisław Karczewski. On zwykle jest wysyłany na takie trudne chrzesty bojowe. Nie trafia do osób, do których powinien trafić, ale trafia przynajmniej na rzeczone miejsce. Był na Białorusi, nie trafił do opozycji prodemokratycznej, ale do „ciepłego człowieka” Łukaszenki. Ma taki nietrafiony gen. Trafił do Gdańska, ale nie trafił do Wałęsy.

Ba, Karczewski nawet odezwał się do szefa gdańskiej Solidarności, który nijak się ma do szefów klasycznej Solidarności z lat 1980-81. Znowu mu wyszedł jakiś „ciepły człowiek”, jakiś żołnierz wyklęty. Koślawy ten marszałek. Za to słyszał o 21 postulatach sierpniowych, a także o porozumieniu sierpniowym, o czym był powiedzieć: „My tak naprawdę dopiero w tej chwili próbujemy realizować to, co państwo podpisaliście 37 lat temu”.

Jak to usłyszałem, a byłem w pozycji wertykalnej, usiadłem. Przynajmniej marszałek czuje się spadkobiercą komuchów i „próbuje realizować”, co tamci podpisali. A jak realizuje? To kolejna autokrytyka (komuchy nazywali to samokrytyką).  Karczewski jako przykład niezrealizowanych postulatów podał dotyczący poprawy funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej: „Mamy jeszcze dużo do zrobienia w tym zakresie”. Ja odczytuje to, jako krytykę ministra Konstantego Radziwiłła, ktory ostatnio wsławił się kumoterstwem, dał pół miliona na fundację kuzyna Radziwiłła. To peryfraza godna Marcela Prousta.

Po łebkach opisuję zachowanie władzy wobec najważniejszej rocznicy w naszej współczesnej historii i może ta moja pisanina brzmieć jak groteska, czy też farsa. Lecz niczego tutaj nie zmyślam. Władza tak się zachowuje, tak unika  odpowiedzilaności, miga się, boi sie stanąć oko w oko z bohaterem Wałęsą, który mieści się w krótkim porządku naszej wielkości: Mieszko I, Boleslaw Chrobry, Władysław Jagiełło, Tadeusz Kościuszko, Piłsudski.

Ławka naszych bohaterów jest krótka, na niej znajduje się nasza żyjąca legenda: Lech. To z nim należy się solidaryzować, jego fetować.

Powinienem jeszcze napisać o opozycji, do której mam zastrzeżenia, ale przynajmniej nie jest groteskowa i farsowa. Grzegorz Schetyna dzisiaj solidarność odczuwa z poszkodowanymi przez nawałnicę. I tam na Kaszuby zaprasza europosłów. Bo solidarność jest wówczas, gdy się nie boimy wspólnoty z poszkodowanymi, z innymi, z potrzebującymi. W solidarności od swojego można dostać po łbie nie tylko kropidłem, ale gdy chce się być świętoszkiem, to ucieka się od święconej wody, bo może okazać, że jest się diabełkiem, jak pisał wielki Molier.

CZWARTEK, 31 SIERPNIA 2017, 10:55

 

Timmermans: Nie ma takiej opcji, żebyśmy zostawili ten temat, bo jest za trudny politycznie

– Przyjdzie moment, kiedy będziemy musieli podjąć pewien wybór. Czy zostawiamy temat, bo jest politycznie za trudny czy wykorzystujemy wszystkie instrumenty, które mamy do dyspozycji. Mogę państwu dzisiaj powiedzieć i chcę, żeby to było jasno powiedziane: nie ma takiej opcji, żebyśmy zostawili ten temat, bo jest za trudny politycznie, bo konsekwencje dla UE jako dla całości, gdzie podział władzy staje pod znakiem zapytania, byłyby zbyt poważne i KE wykorzysta każdy instrument, który ma do swojej dyspozycji kiedy w grę wchodzi temat podziału władzy – mówił Frans Timmermans w trakcie posiedzenia komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych.

10:49

 

Timmermans: UE tworzy suwerenność dla Polski

– Nie akceptuję tego, że ludzie mówią, że UE odbiera suwerenność Polsce. Nie, ona tworzy suwerenność dla Polski, której Polska przez wieki nie miała. To naprawdę dobra rzecz dla nas wszystkich. Nie mogę wyobrazić sobie sytuacji, w której UE odnosi sukces i robi to bez Polski, która cieszy się dobrobytem i jest w pełni zintegrowana – mówił Frans Timmermans w trakcie posiedzenia komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych.

Jak podkreślił, mówiąc o praworządności w Polsce, rozmawiamy o całej Europie. Przypomniał, że to polski rząd poprosił o analizę Komisję Wenecką. – Nie ma innych krajów członkowskich, gdzie minister sprawiedliwości w sposób arbitralny może zwolnić sędziego bez żadnych dodatkowych warunków – stwierdził Timmermans.

FOR i posłowie domagają się wyjaśnień od Szydło

FOR i posłowie domagają się wyjaśnień od Szydło

Marek Tatała z Forum Obywatelskiego Rozwoju wysłał do Kancelarii Premiera wniosek z pytaniami, dotyczącymi ujawnienia dowodów, na których swoją wypowiedź o lipcowych protestach oparła Beata Szydło. W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” stwierdziła, że były one opłacone i dobrze wyreżyserowane.

Tatała powołuje się na zapisy Konstytucji i ustawy o dostępie do informacji publicznej i pyta:
„1) Kto reżyserował ostatnią fale protestów?
2) Jakie dokumenty i inne materiały będące w posiadaniu Pani Premier potwierdzają, kto reżyserował ostatnią fale protestów?
3) Kto opłacał ostatnia falę protestów? 
4) Jakie dokumenty i inne materiały będące w posiadaniu Pani Premier potwierdzają, kto reżyserował ostatnią fale protestów?
5) Jaką kwotą została opłacona ostatnia fala protestów?”

Kancelaria Premiera musi udzielić odpowiedzi w terminie 14 dni od daty wpłynięcia wniosku.

Z kolei Jacek Protasiewicz z Europejskich Demokratów wystosował interpelację poselską i prosi o odpowiedź na następujące pytania:
„1. Kto – zgodnie z wiedzą Pani Premier (osoba fizyczna, osoba prawna, organizacja pozarządowa etc.) – był podmiotem opłacającym opisane działania, które miały miejsce w lipcu 2017 r.? Jeżeli – ze względu na przepisy prawa – nie może Pani ujawnić konkretnych nazwisk bądź nazw, proszę o informację czy były to podmioty krajowe lub zagraniczne.
2. Jakiego rzędu kwoty wykorzystano do sfinansowania tych protestów?
3. Z jakich źródeł pochodzą informacje dotyczące opłacania społecznych protestów? Czy ta wiedza uzyskana została dzięki działaniom polskich lub zagranicznych służb specjalnych?
4. Jeśli posiadane przez Panią informacje mają źródło operacyjne, to proszę o odpowiedź na jakiej podstawie prawnej i z jakiego powodu takowe czynności były prowadzone wobec organizatorów i uczestników legalnych demonstracji w lipcu bieżącego roku?”

Podobne zapytanie wysłała Agnieszka Pomaska z PO. W przypadku interpelacji poselskich odpowiedź można sie spodziewać – niestety – po kilku tygodniach.

koduj24.pl

Debeściak Wałęsa. Kaczyński był postacią bez znaczenia

31SIE

Obchody rocznicy komentował na antenie TVN24 działacz opozycji w czasach PRL Jan Lityński. – Są takie momenty w życiu narodu, w których powinno się stanąć ponad podziałami. 31 sierpnia jest jedną z takich dat – powiedział.

– Pan poseł Janusz Śniadek (PiS) powiedział, że najważniejszą postacią w Solidarności był Lech Kaczyński. Przy całym szacunku dla Lecha Kaczyńskiego, z którym ja byłem zaprzyjaźniony, to nie Lech Kaczyński prowadził strajk gdański w sierpniu 1980 roku. Nawet go tam nie było zdaje się – stwierdził Lityński. – Następcy Lecha Wałęsy uczynili z Solidarności, związku zawodowego, związek popierania partii politycznej. Jest to bardzo niebezpieczne dla związku zawodowego, a także dla Polski – dodał.

Waldemar Kuczyński skomentował pisowską narrację o ważnej roli Lecha Kaczyńskiego w czasie porozumień sierpniowych (1980 r.)

Lech Kaczyński był tam postacią bez znaczenia.

Publicystka „Newsweeka” Renata Grochal dziekuje Wałęsie.

Nie ma Solidarności bez Lecha Wałęsy!

Alleluja i PiS wymiata. Niech Jarosław na śmietniku hołubi swego brata, a nie na Wawelu. Komuś we łbie się poprzewracało.

Tłum skandował „Lech Wałęsa” pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców. Były prezydent: Musimy jeszcze raz się poderwać

31.08.2017

Musimy się jeszcze raz poderwać, by spróbować uporządkować sprawy polskie, a może i europejskie – powiedział b. prezydent Lech Wałęsa w czwartek w Gdańsku po złożeniu kwiatów pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców z okazji 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych.

– Wydawało nam się, że kiedy będzie wolność, to już wszystko będzie ładnie szło – okazuje się, że nie. Mało tego, okazuje się, że wtedy przeciwnicy „Solidarności” przetrwali do dzisiaj i próbują narzucić nam swoje głupie rozwiązania, które wtedy przegrały. To jest dodatkowe zobowiązanie dla nas, trzeźwo myślących, aby zabrać się do roboty i poprostować rzeczy, które nawet nam nie wyszły i zagrać argumentami, które po tej stronie są mądrzejsze – mówił przed bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej, były prezydent.

Dodał, że „mimo naszego zmęczenia, naszych trudów, jeszcze musimy trochę popracować, by Polskę wyprowadzić na właściwy rozwój”.

– I w tym porządkowaniu, w tym prowadzeniu, będę chciał brać czynny udział, ale potrzebni jesteście wy, bo ja już trochę się zestarzałem i jestem zmęczony, a więc będę pomagał, ale na miarę swoich sił. Głęboko wierzę, że ci, którzy byli z nami wtedy, jeszcze wykrzesają z siebie siły i zawalczymy z tymi, którzy głupoty opowiadają, którzy niszczą polskie zwycięstwo i rozwój – powiedział pierwszy przywódca NSZZ „Solidarność”.

Wałęsa złożył kwiaty pod pomnikiem w towarzystwie polityków Platformy, w tym jej lidera Grzegorza Schetyny, przewodniczącego klubu PO Sławomira Neumanna, wiceprzewodniczącego PO Tomasza Siemoniaka, wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, posłów PO i uczestników strajku w sierpniu 1980 – Jerzego Borowczaka oraz Henryki Krzywonos-Strycharskiej. Kwiaty złożyli też m.in. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, gdańscy radni PO, a także działacze Komitetu Obrony Demokracji.

Byłego prezydenta powitano, trwającym kilka minut, głośnym skandowaniem „Lech Wałęsa„. W trakcie uroczystości pod pomnikiem zebrani zaśpiewali hymn narodowy.

 Lech Wałęsa jest symbolem tamtych dni i symbolem Sierpnia. Nikt nie ma prawa zabrać mu tej historii. Dlatego dziś tutaj jestem i jesteśmy jako Platforma Obywatelska, żeby podkreślić prawdę historii – nie można zawłaszczać historii, nie można pozwolić (prezesowi PiS Jarosławowi) Kaczyńskiemu na jej zmianę i fałsz – powiedział dziennikarzom Schetyna.

Pierwszym akcentem obchodów 37. rocznicy Sierpnia’80 było wypuszczenie rano na Placu Solidarności około 700 gołębi pocztowych. To tradycyjna już symboliczna akcja organizowana przez Klub Miłośników Gołębi Żyrardów we współpracy z Zarządem Regionu NSZZ „S” Mazowsze.

O godz. 10. obchody rocznicy Sierpnia’80 rozpoczął w Gdańsku KOD. Program całodziennych obchodów, organizowanych obok Sali BHP Stoczni Gdańskiej, przewiduje dyskusje w Miasteczku Obywatelskim, projekcje filmów, przemarsz ulicami śródmieścia z flagą narodową o długości ok. 50 metrów oraz wiec, w którym swój udział zapowiedział m.in. Wałęsa.

dziennik.pl

Stanisław Karczewski: Związek Zawodowy Solidarność to nasz skarb narodowy

Foto: PAP, Dominik Kulasiewicz

My tak naprawdę dopiero w tej chwili próbujemy realizować to, co zostało podpisane 37 lat temu w Gdańsku podczas Porozumień Sierpniowych – powiedział w Gdańsku marszałek Senatu Stanisław Karczewski podczas uroczystości z okazji 37. rocznicy Sierpnia”80.

Marszałek Senatu uczestniczył w Gdańsku w uroczystym posiedzeniu Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” z okazji 37. rocznicy Sierpnia ’80 i powstania NSZZ „Solidarność” oraz 29. rocznicy strajków z 1988 roku. – My tak naprawdę dopiero w tej chwili próbujemy realizować to, co państwo podpisaliście 37 lat temu – mówił do zgromadzonych w sali „Akwen” związkowców i grupy Sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych. W uroczystości uczestniczyli: Joanna Duda-Gwiazda i Andrzej Gwiazda, Andrzej Kołodziej, Jerzy Kmiecik, Stefan Lewandowski i Tadeusz Fiszbach.

Karczewski powiedział, że część z 21 Postulatów z 1980 nie jest spełniona. Jako przykład niezrealizowanych postulatów podał np. ten dotyczący poprawy funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej. – Mamy jeszcze dużo do zrobienia w tym zakresie – dodał.

Powołując się na przewodniczącego gdańskiej Solidarności Krzysztofa Doślę dodał jeszcze niezrealizowane prawo do wolnych niedziel. Powiedział, że „wszystko trzeba zrobić, aby doprowadzić to do końca i ta sprawa na pewno będzie miała swój finał”. Podkreślił natomiast, że udało się spełnić postulat o obniżeniu wieku emerytalnego. – Jest obniżony wiek emerytalny – podkreślił.

Marszałek Senatu podziękował związkowi zawodowemu Solidarność za to, co wydarzyło się w sierpniu 1980 r. – Doszło do porozumienia, bardzo się cieszyliśmy, był festiwal Solidarności, trwał do 13 grudnia, taki wielki powiew wolności, niezależności i byliśmy dumni, że odzyskujemy wolność – powiedział. – Później przyszedł stan wojenny, później kolejne porozumienie wokół Okrągłego Stołu, ale to porozumienie było już „kulawe”, wszyscy, którzy marzyliśmy o pełnej wolności, zostaliśmy mocno przetrąceni – zaznaczył.

Podkreślił, że „nie chce mówić tutaj o podziałach, dzieleniu, o niesolidarności, chce mówić o łączeniu, budowaniu naszej wspólnoty, chce mówić o Solidarności przed duże S”. Zwrócił uwagę, że byli i są politycy, którzy mówią: „zawodowe związki na Powązki”. – Związek zawodowy Solidarność, który wywalczył naszą wolność jest żywym dziedzictwem narodowym i ci, którzy uzurpują sobie prawo do prywatności mówią nieprawdę – powiedział. – Związek zawodowy Solidarność nie jest niczyją prywatną własnością, jest własnością was i własnością nas i jest to nasz skarb narodowy – podkreślił.

Karczewski zaznaczył, że „to święto powinno nas łączyć, (ale) pojawiają się siły, które w tym wielkim dniu wielkiego święta wielkiej Solidarności chcą podzielić i musimy robić wszystko, żeby nie dać się podzielić, tak jak w wyborach, które odbyły się dwa lata temu”. – Gdyby nie nasza jedność, nie połączenie sił prawicowych, nie uzyskalibyśmy zwycięstwa – zauważył.

rp.pl

14:51

 

Petru o PiS: Oni się podobnie boją społeczeństwa obywatelskiego jak komuniści bali się Solidarności

– To symboliczne miejsce i symboliczny dzień, który przypomina wszystkim Polakom, że oddolny ruch społeczny pokojowo obalił dyktatorską władzę. Z taką samą sytuacją mamy teraz do czynienia. To, co obserwowaliśmy przez wakacje, oddolny ruch obywatelski, który nie zgadzał się na zawłaszczanie sądów przez jedną partię to sposób na to, w jaki można będzie obalić PiS w najbliższej przyszłości. Zwróćmy uwagę na to, że oni się podobnie boją społeczeństwa obywatelskiego jak komuniści bali się Solidarności. Boi się Kaczyński, Szydło, Ziobro. To, co jest ważne, to to żeby w takich momentach historycznych, bo niestety dzisiaj mamy również moment historyczny – albo Polska wyjdzie z Europy i będzie biednym krajem gdzie będą kartki i będzie jak na Białorusi, albo znów dołączymy do bogatej Europy, gdzie przestrzegane jest prawo. Nie zrobimy tego oddzielnie, musimy to zrobić wszyscy razem. Tak, jak zrobiła to Solidarność, kiedy zjednoczono się wokół wielkiej idei. To ważne święto, które powinno łączyć, a nie dzielić, to święto, które powinno być naszą dumą – mówił Ryszard Petru na briefingu w Gdańsku.

Lider PO tłumaczy czym dziś jest solidarność

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Dziś solidarność to pomoc ofiarom nawałnic. Organizujemy wizytę członków PE na Kaszubach, by zobaczyli skalę zniszczeń, zbieramy fundusze z samorządów, będziemy chcieli współpracować z rządem, by wspierać starania woj. pomorskiego o pomoc – zapowiedział lider PO Grzegorz Schetyna.

Schetyna w Gdańsku nawiązał do 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. Powiedział, że w zeszłym roku świętował tę rocznicę przed bramą gdańskiej stoczni. Wspominał, że w 1980 roku „wszyscy obok siebie – studenci robotnicy, inteligencja i polska wieś, obok siebie walczyli, by przywrócić normalność” i odnieśli wielkie zwycięstwo.

– Ale Polska solidarność to dzisiaj Stocznia, Europejskie Centrum Solidarności, ale także pomoc ofiarom nawałnicy – powiedział Schetyna. Relacjonował, że razem z działaczami PO byli – podobnie jak dwa tygodnie temu – w Lotyniu, Rytlu i Czersku, które ucierpiały wskutek nawałnic. „Byłem tam i widziałem efekty nawałnic” – podkreślił Schetyna. Zaznaczył, że razem z nimi był marszałek woj. pomorskiego Mieczysław Struk, który koordynował skierowaną tam pomoc.

– Dziś solidarność oznacza pomoc ofiarom nawałnic, to jest też kwestia takiej faktycznej, praktycznej solidarności; dziś ci ludzie potrzebują pomocy, potrzebują wsparcia. My organizowaliśmy, w skali kraju, pomoc polskich samorządowców – powiedział Schetyna. Według niego tych pieniędzy jest już sporo, a będą one jeszcze napływać. Lider PO zaznaczył, że zostaną wykorzystane przy remontach zniszczonych budynków, odbudowę infrastruktury oraz pomoc związaną ze zniszczeniem lasu.

– Ale też rozmawialiśmy i organizujemy wizytę parlamentarzystów europejskich tu na Kaszubach. Chcemy, by w najbliższych dniach przedstawiciele komisji środowiska PE przybyli tutaj i żeby zobaczyli, jaka jest skala zniszczeń. Będziemy też chcieli współpracować z rządem, z panią premier Beatą Szydło, aby wspólnie aplikować i wspierać te aplikacje woj. pomorskiego o pomoc dla tych najbardziej poszkodowanych. Jest fundusz solidarności, chcemy po niego sięgnąć – powiedział Schetyna.

Według niego po nawałnicach można mówić o stanie klęski żywiołowej. – Liczymy na wsparcie Brukseli, Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej – powiedział lider PO.

W konferencji uczestniczył też marszałek Struk. „W tym symbolicznym miejscu chciałbym zaapelować o solidarność Polaków i o pomoc” – powiedział. Mówił o ogromie zniszczeń na Pomorzu – poniszczonych lasach, budynkach, drogach. Przypomniał, że 35 rodzin musiało się wyprowadzić, bo w ich domach nie dało się już mieszkać. – Ci nasi mieszkańcy, mieszkańcy Pomorza, Borów Tucholskich, potrzebują pomocy. Idzie jesień i oni chcą gdzieś mieszkać, młodzież chce się w godnych warunkach uczyć – podkreślił.

Struk powiedział, że choć samorządy zadeklarowały 10 mln zł, a chęć pomocy zgłosili przedsiębiorcy budowlani, to wciąż nie wystarczy wobec skali zniszczeń, jaką przyniosły nawałnice. – Pomóżcie ludziom Borów Tucholskich, one są w tej chwili w ruinie – apelował.

Gwałtowne burze, a miejscami nawet trąby powietrzne, przeszły przez Pomorze w nocy z 11 na 12 sierpnia. Wskutek nawałnic zginęło w Pomorskiem pięć osób, w tym dwie nastolatki, które przebywały na obozie harcerskim w miejscowości Suszek. Ponad 50 osób, w tym 38 uczestników obozu w Suszku, doznało różnego rodzaju obrażeń. Decyzje o udzieleniu finansowej pomocy poszkodowanym podczas nawałnicy podjęło wiele samorządów z terenu całego kraju, m.in. sejmiki województw: pomorskiego, łódzkiego i lubelskiego.

rp.pl

14:28

 

PAD: Lubin krwią podpisał porozumienia sierpniowe

Jak mówił prezydent Andrzej Duda w trakcie obchodów 35. rocznicy Zbrodni Lubińskiej:

„To dla mnie bardzo poruszający i wzruszający dzień, że w 35. rocznicę zbrodni lubińskiej jestem tutaj, z wami w Lubinie. Tak, jak kiedyś ponad 2 lata temu zapraszaliście mnie, kiedy składałem kwiaty pod tym pomnikiem. Razem z panią premier, która wtedy była szefem sztabu wyborczego kandydata na prezydenta. Można tylko w dwóch miejscach tak naprawdę obchodzić rocznicę powstania Solidarności poprzez wielkie porozumienie gdańskie 1980 roku, tamtego pamiętnego 31 sierpnia. Dwa są takie miejsca w Polsce, gdzie ten 31. sierpnia można równoprawnie obchodzić. To właśnie Gdańsk, sala BHP stoczni gdańskiej i tu, w Lubinie. Dlatego, że tutaj, w Lubinie robotnicy zginęli za tamten sierpień 1980 roku. Zginęli za tę wolność, która została wtedy częściowo wywalczona, której właściwie przedsmak udało się przez nieco ponad rok poczuć. Zginęli od kul – tak, jak się ginie na wojnie. Zginęli tak, jak ci, którzy zginęli bezbronni w Powstaniu Warszawskim bo mimo tego, że broni nie mieli, chcieli wolnej Polski i wolności osobistej, wolności państwowej. Dlatego właśnie tu wtedy byli, protestując razem z innymi mieszkańcami Lubina przeciwko stanowi wojennemu, odebraniu wolności, państwu które nie jest państwem suwerennym, bo jest uzależnione od wielkiego sowieckiego mocarstwa, przeciwko narzuconej sowieckiej władzy, która nie pochodziła z żadnych rzeczywiście prawdziwych, demokratycznych wyborów, władzy która była władzą narzuconą. Nie bali się tu być, protestować mimo tego, że zaczęły świszczeć kule. Wiele razy zadawano pytanie dlaczego. Jednoznacznej odpowiedzi do dzisiaj nie ustalono, dlaczego milicja ZOMO otwarła wtedy ogień do robotników, do ludzi. Oczywiście, było ustawodawstwo stanu wojennego, różne tajne wytyczne, rozkazy które wtedy wydawano. Ale dlaczego akurat tutaj, w Lubinie? Przecież w wielu miastach wtedy odbywały się protesty. Były takie miasta, gdzie te protesty były większe, bardziej masowe niż tu, w Lubinie. A jednak to tutaj otwarto ogień. Może dlatego, że władza ludowa budowała Lubiń jako wzór socjalistycznego miasta, bo przecież odkąd odkryto tutaj miedź, kilkudziesięciokrotnie zwiększyła się liczba mieszkańców Lubina”

Jak mówił dalej:

„To oni wyszli protestować, bo to oni mieli pełną świadomość co to znaczy wolne i niewolne państwo, jaka jest różnica w jakości życia. Być człowiekiem wolnym i nie być człowiekiem wolnym. Być obywatelem wolnego państwa i państwa zniewolonego. Bo oni wtedy doskonale rozumieli, co to znaczy wspólnota. Zobaczyli ją, kiedy 3 lata wcześniej do Polski przyjechał ojciec święty Jan Paweł II i spotkał się z milionami Polaków. Zobaczyli ją rok później, w 1980 roku, kiedy powstała „Solidarność” i kiedy – można powiedzieć – właściwie cały naród stanął razem i stworzył dziesięciomilionowy ruch, ruch robotniczy, społeczny, ale przede wszystkim obywatelski, bo zrzeszający wszystkie warstwy polskiego społeczeństwa. Od robotnika aż do najbardziej wykształconego inteligenta, profesora. Oni też czuli się częścią tej wspólnoty, a naprzeciwko tej wspólnoty stała – jak wspomniałem – narzucona władza, która siebie mieniła władzą ludową, robotników, którą w rzeczywistości, jak wszyscy dobrze wiemy, nie była. Wielu historyków badając tę zbrodnię lubińską, jak to niezwykle trafnie nazywamy, bo jest zbrodnią strzelać do bezbronnych ludzi, bezbronnych ludzi mordować, podkreśla że to był właśnie koniec władzy ludowej, że właśnie zbrodnia lubińska była końcem PRL-u. Dlatego, że wy i mówiąc do tych młodych, których wtedy jeszcze nie było na świecie, dlatego że wasi rodzice wyszli wtedy na ulice Lubina 31 [sierpnia] i nie ugięli się pod kulami, a potem jeszcze więcej wyszło ich 1 września”

– Można chyba śmiało powiedzieć, że tamtego dnia, 35 lat temu Lubin krwią podpisał porozumienia sierpniowe i przez krew zrobił wielki krok ku wolnej Polsce, w której wszyscy dzisiaj żyjemy. Ta wolna Polska moimi ustami, prezydenta RP wyraża wam dzisiaj głęboką większość. Cześć i chwała bohaterom, wieczna pamięć poległym. Niech żyje wolna RP! – stwierdził prezydent.

11:14

 

Szydło: Dzisiaj jesteśmy w UE. Jesteśmy państwem demokratycznym, wolnym i suwerennym

– Polska droga do wolności to była droga „Solidarności”. Droga bardzo często wyboista i znaczona męczeństwem i krwią, ale droga zwycięstwa, dzięki której dzisiaj możemy powiedzieć, że polskie państwo jest państwem wolnym i suwerennym, demokratycznym i dzięki takim ludziom, którzy poświęcili swoje życie, zdrowie by walczyć o Polskę, jesteśmy dumnym narodem polskim, który może szczycić się wolnością i państwem, które daje przykład innym państwom europejskim, w jaki sposób ta solidarność ma się wyrażać właśnie w odzyskiwaniu wolności, w jaki sposób ta solidarność powinna nas łączyć. Dzięki polskiemu przykładowi, państwa Europy Środkowo-Wschodniej również podjęły to wielkie wyzwanie. Państwa, które były przez reżim komunistyczny gnębione i za naszym przykładem dołączyły do państw demokratycznych. Dzisiaj jesteśmy w UE, jesteśmy państwem demokratycznym, wolnym i suwerennym. To niezbywalna, wielka wartość o którą cały czas musimy się troszczyć, bo musimy pamiętać, że wolność to solidarność, ale też musimy dbać o to, aby tej wolności i solidarności nie zabrakło. Dzisiaj tej solidarności jest nam również bardzo potrzeba, dlatego takie dni i momenty jak ten dzisiejszy nie tylko mają nam przypominać o tej wspaniałej historii Polski, którzy walczyli ze znakiem „Solidarności” na piersiach o polską wolność, ale mają nam przypominać, że cały czas tej solidarności potrzebujemy – mówiła premier Beata Szydło w Lubinie.

300polityka.pl

CZWARTEK, 31 SIERPNIA 2017

STAN GRY: Kwaśniewski o rozmowie z Dudą i Schetynie, Mucha o referendum z wyb. samorządowymi i głosowaniu przez Internet

— LECH WAŁĘSA PRZED STOCZNIĄ W OKULARACH JAK BONO: https://twitter.com/SchetynadlaPO/status/903156400234401792

— 300LIVE:
Protasiewicz pyta Szydło kto jej zdaniem finansował protesty
Szydło: Dzisiaj jesteśmy w UE. Jesteśmy państwem demokratycznym, wolnym i suwerennym
Timmermans: Jesteśmy blisko uruchomienia art. 7
Timmermans: Nie ma takiej opcji, żebyśmy zostawili ten temat, bo jest za trudny politycznie
Timmermans: UE tworzy suwerenność dla Polski
Wiśniewska do Timmermansa: Polska jest krajem proeuropejskim. Nie rozumiem, dlaczego próbuje pan odwrócić tę tendencję
Czarnecki: Części z państwa chodzi nie o praworządność w Polsce, tylko o to, że my nie przyjmujemy imigrantów
Boni: Rządzący niszczą polską wolność i solidarność, wyrzucają Polskę z Europy
Jurek apeluje do Timmermansa o respektowanie suwerenności Polski
Timmermans: Nie mogę dziś powiedzieć, jakie będą kolejne kroki podjęte przez KE
Platforma w Gdańsku w rocznicę porozumień sierpniowych
Zalewska: Jeżeli chodzi o przekształcenia – nie ma mowy o tym, żeby była utrata pracy
Zalewska: To nieprawda, że reforma edukacji jest robiona za pieniądze samorządów
Trzaskowski o starcie w Warszawie: Poważny polityk nie jest w stanie usunąć się przed tak ważnym wyzwaniem
Trzaskowski: Dla mnie najważniejsze jest to, żeby PiS nie wygrał wyborów. Do tego jest potrzebna konsolidacja opozycji
Polityczny plan czwartku: rocznica podpisania porozumień sierpniowych, komisja z Timmermansem nt. Polski, GUS o PKB w II kwartale
http://300polityka.pl/live/2017/08/31/

— WRZEŚNIOWA OFENSYWA NIEMIEC NA POLSKĘ – tytuł na jedynce GPC.

— POLSKA PROŚBA O KŁOPOTY – Anna Słojewska w RZ: “Ta taktyka to proszenie się o kłopoty. Rząd zamiast iść nawet na drobne ustępstwa zdecydował się na otwartą wojnę z KE i w zasadzie odmówił prowadzenia z nią dialogu. Komisja, a konkretnie zajmujący się tą sprawą komisarz Frans Timmermans, już od kilku miesięcy ma tego świadomość. Wie, że sam już nic w tej sprawie nie osiągnie. Dlatego, mimo początkowych wahań, teraz jest gotów zrobić to, o co tak otwarcie prosi PiS: skierować sprawę do unijnych przywódców. I szanse na ich przekonanie ma coraz większe. Przymiarki były już w maju, gdy debatę na ten temat odbyli ministrowie ds. europejskich państw UE. Timmermans chciał wtedy wysondować, jakie ma poparcie w poszczególnych stolicach. I ku swojemu własnemu zdziwieniu dowiedział się, że aż 17 państw w sporze z Polską zdecydowanie go popiera, kilka nie ma zdania, a bronią nas tylko Węgry. To było dla niego zielone światło do kontaktów z państwami członkowskimi”. http://www.rp.pl/Unia-Europejska/308309891-Polska-prosba-o-klopoty-w-Unii-Europejskiej.html?template=restricted

— CZEKAJĄC NA WIZYTĘ PUTINA W WARSZAWIE – Jacek Żakowski na wp: “Nie mam pojęcia, jakim alfabetem pisany jest ten scenariusz, ale jego logika zdaje się oczywista. I bardzo przypomina scenariusz węgierski w nieco ostrzejszej formie. Pod pozorem odzyskiwania suwerenności, podmiotowości, godności, niezależności, prawa do realizowania własnych interesów, ochrony bezpieczeństwa Polaków itd. itp., Polska ma stopniowo opuścić wspólnotę zachodnią i jej instytucje (jak Unia). A kiedy konflikt z Zachodem wpędzi nas w tarapaty, pomocną dłoń wyciągnie putinowska Rosja. Pointą będzie zapewne (już w następnej kadencji) warszawska wizyta Putina, który przywiezie prezenty w postaci korzystnych kontraktów, wsparcie dla złotówki (która się załamie jak funt, gdy Polexit zacznie stawać się ciałem), wrak smoleński „zbyteczny w Rosji w związku z zakończeniem śledztwa”, „dowody”, że wszystkiemu winien jest niemiecki agent, Tusk, i – co najważniejsze – „traktat o przyjaźni”, czyli „dobrą zmianę” dla Traktatu z Maastricht”. https://opinie.wp.pl/jacek-zakowski-pis-uwolni-nas-od-unii-czekajac-na-wizyte-putina-w-warszawie-6160797665421441a

— NIEMIECKIE MEDIA GŁÓWNEGO NURTU INSPIROWANE PRZEZ URZĄD KANCLERSKI – mówił Piotr Skwieciński w TOK FM: “Media głównego nurtu w Niemczech jeżeli chodzi o politykę zagraniczną są w dużej mierze inspirowane przed urząd kanclerski. Niemiecki rząd do tej pory milczał. Niemieckie media nie są i nie były życzliwe wobec rządu w Polsce, a jeżeli tak się zachowują, to z błogosławieństwem i i inspiracją niemieckiego rządu”. https://wpolityce.pl/polityka/355485-skwiecinski-media-glownego-nurtu-w-niemczech-jezeli-chodzi-o-polityke-zagraniczna-sa-w-duzej-mierze-inspirowane-przed-urzad-kanclerski

— TORYSOWSKI POSEŁ DO IZBY GMIN POLSKIEGO POCHODZENIA O OMINIĘCIU UE W RELACJACH POLSKI Z UK, NIEMCY INGERUJĄ W POLSKIE SPRAWY – pisze w RZ Daniel Kawczyński: “Pytanie, na ile Unia powinna mieć wpływ na swoje państwa członkowskie, jest dosyć delikatne. Polacy, szanując własne prawo do niepodległości i do samostanowienia o sobie, podchodzą do tego tematu raczej ostrożnie. Niemcy natomiast nadal popierają Unię Europejską w ingerowaniu w wewnętrzne sprawy Polski, na przykład w system sądownictwa czy zarządzanie parkami narodowymi. Unia Europejska przez następne lata będzie nadawała ton relacjom polsko-niemieckim, natomiast inaczej wygląda sytuacja relacji brytyjsko- polskich. Po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, Londyn i Warszawa będą zacieśniały współpracę, pomijając zbytecznego pośrednika, który często zamiast pomagać, przeszkadzał”. http://www.rp.pl/Publicystyka/308309883-Sojusz-polsko-brytyjski.html?template=restricted

— DUDA MI POWIEDZIAŁ, ŻE DWA LATA SIĘ ROZKRĘCA – Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Kulturą Liberalną (Łukasz Pawłowski, Jarosław Kuisz): “Po śmierci mojego przyjaciela Simona Peresa we wrześniu 2016 r. prezydent Duda zaproponował byśmy wspólnie pojechali na pogrzeb. To był bardzo miły gest. Ze względów bezpieczeństwa jechaliśmy jednym samochodem, mieliśmy więc okazję chwilę porozmawiać. Wtedy prezydent Duda powiedział mi, że on się wolno rozkręca i potrzebuje około dwóch lat. Minęły dwa lata i prezydent rzeczywiście się rozkręca. Nie wpadam w zachwyt, ale chyba zrozumiał, że gdyby podpisał te ustawy, to w gruncie rzeczy mógłby się udać na trzyletnie wakacje, bo zostałby całkowicie zmarginalizowany. Dalszy ciąg jest bardzo interesujący. Zobaczymy, jakie projekty złoży prezydent, jeżeli będą one racjonalne to trzeba będzie temu przyklasnąć, ale wtedy powstaje pytanie, co zrobi z nimi PiS? Prezydent może uzyskać dosyć samodzielną pozycję, ale ma niezwykle trudną sytuację. Jego jedynym instrumentem jest weto. Większość parlamentarna działa jak walec. Jak potraktuje swojego prezydenta? Zobaczymy wkrótce”.

— 10% GŁOSÓW NA ROZBITĄ LEWICĘ PÓJDZIE DLA PIS-u – DALEJ KWAŚNIEWSKI:“Z Razem jest innego rodzaju kłopot. Jest tam wielu sympatycznych, inteligentnych, dobrze wykształconych ludzi, ale z dużą niechęcią do budowania dialogu. Rozumiem, że ich integralność ideowa jest bardzo ważna, ale żadna partia nie może wygrać, jeśli będzie się zamykać. Partia to nie sekta. Przyjęcie szerokiej zasady kompromisu, która zakłada pewne rozmycie ideowe, jest konieczne. Nie wiem, czy Razem jest na to gotowe, i obawiam się, że będziemy mieć 4,9 proc. dla SLD, 3,3 dla Razem, czyli łącznie prawie 10 proc. głosów de facto dla PiS-u”.

— DUDA MI POWIEDZIAŁ, ŻE NIE MA “NERWU PARTYJNEGO” – jeszcze Kwaśniewski w KL: “Jeśli ma pan na myśli partię prezydencką, to jest to mrzonka. Aby ją stworzyć, musiałby rozbić PiS, a to byłoby piłowanie gałęzi, na której siedzi prezydent. Poza tym w Izraelu prezydent powiedział mi jeszcze, że nie ma nerwu partyjnego, że to nie jest dziedzina, w której dobrze się odnajduje. W swojej karierze był bardziej administratorem niż politykiem. Od roli wiceministra u Ziobry, przez pracę w Kancelarii Prezydenta, a później Parlament Europejski. To nie jest polityczny szef regionu czy były prezydent miasta. Inny typ zadań, inny temperament”.

— PIS JEST DOŚĆ ZAŚCIANKOWY, GOWIN I MORAWIECKI NIE PROTESTUJĄ – fragment rozmowy KL z Kwaśniewskim:

“Nieczułość PiS-u na psucie wizerunku Polski w świecie wynika z tego, że oni są dosyć zaściankowi i mało ten świat znają. Dziwię się tylko, że członkowie tego rządu, którzy mają międzynarodowe doświadczenie, nie protestują.

– Na przykład?

– Chociażby Jarosław Gowin czy Mateusz Morawiecki”.

— KWAŚNIEWSKI O ODWLEKANIU PREZENTACJI PROPOZYCJI PO: “Jeżeli Schetyna uważa, że wytrzyma półtora roku, nie odpowiadając na pytania, co zrobić z problemami migracji, problemami UE, na ile się integrować, co z koncepcją Unii wielu prędkości… Nie wiem, jak on sobie wyobraża dotrwanie do tych mitycznych sześciu miesięcy przed wyborami, żeby wreszcie ogłosić zbawienne koncepcje Platformy Obywatelskiej”. http://kulturaliberalna.pl/2017/08/31/aleksander-kwasniewski-wywiad-duda-pis-opozycja/

— PAWEŁ MUCHA O WPISANIU WIEKU EMERYTALNEGO DO NOWEJ KONSTYTUCJI – mówi w rozmowie z Grzegorzem Osieckim w DGP: “Prezydentowi chodzi o uniknięcie sytuacji, że 80 proc. społeczeństwa jest przeciwko jakiemuś rozwiązaniu, po czym wychodzi premier i mówi nieoczekiwanie w expose: teraz podniesiemy wiek emerytalny i wprowadza to rozwiązanie przy sprzeciwie społecznym mając większość w parlamencie. Prezydent proponuje: albo podejmujmy takie decyzje większością kwalifikowaną lub wprowadźmy do konstytucji wyraźne zabezpieczenie praw emerytalnych, tak by taka zmiana naruszająca zasady umowy społecznej nie była możliwa ad hoc zwykłą ustawą”.

— PAWEŁ MUCHA O TERMINACH REFERENDUM I GŁOSOWANIU PRZEZ INTERNET – mówi DGP: “Takie zmiany wchodzą potencjalnie w grę. Analizujemy uwarunkowania prawne, spotykałem się z przewodniczącym PKW i szefową Krajowego Biura Wyborczego. Mamy świadomość problemów prawnych organizowania referendum w tej samej dacie, co wybory samorządowe. Dziś kodeks wyborczy determinuje ich termin na 11 listopada. Prezydent jest otwarty na rozważenie propozycji dwudniowego referendum 10 i 11 listopada. Możliwa jest zmiana prawa pozwalająca na przeprowadzenie referendum łącznie z wyborami lub mogą być to wybory rozdzielone. Na pewno wzięte zostaną po uwagę głosy proponujące usprawnianie referendum. Dlatego nie wykluczamy prezydenckiej nowelizacji ustawy dotyczącej referendum. Także pomysły takie jak elektroniczne głosowanie proponowane przez Ruch Kukiz’15 są do rozważania, tak jak inne profrekwencyjne pomysły. Zresztą jestem optymistą, jeśli chodzi o frekwencję, ostatnie sondaże pokazują, że Polacy chcą decydować o konstytucji”. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/557239,pawel-mucha-rozmowa-konstytucja-pis-andrzej-duda.html

— DGP NA JEDYNCE O SPEC-USTAWIE ZDROWOTNEJ: „DGP” dotarł do projektu specustawy o szczególnych rozwiązaniach zapewniających poprawę jakości i dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej. Przewiduje on, że Narodowy Fundusz Zdrowia dostanie 2,1 mld zł dotacji z budżetu na skrócenie kolejek. Kolejne 700 mln zł zostanie przeznaczone na wyposażenie placówek w nowy sprzęt. To pierwszy raz w historii, gdy budżet tak otwarcie i hojnie dołoży do leczenia. Co więcej, Komitet Stały Rady Ministrów zajmie się projektem już w tym lub przyszłym tygodniu. Ustawa ma zacząć obowiązywać najpóźniej 23 września, tuż przed uruchomieniem sieci szpitali”. http://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/557238,zdrowie-lekarze-specjalisci-kolejki-nowy-sprzet-budzet-pieniadze.html

— RZ O PROBLEMIE RADZIWIŁŁA Z LEKARZAMI – jak pisze Jolanta Ojczyk w RZ: “Skąd więc wziąć ręce do pracy? Potrzebne są kompleksowe, systemowe działania. Jeśli Konstanty Radziwiłł rozwiąże ten węzeł, może zostać uzdrowicielem służby zdrowia. Pytanie, czy musi, niczym Aleksander Macedoński, uciec się do radykalnych posunięć i np. zakazać łączenia pracy w placówkach prywatnej i publicznej. Na razie zdenerwował jedynie rezydentów, dając im mikropodwyżki”.

— MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI CHWALI ZIOBRĘ – jak pisze w RZ: “Krytykowaliśmy na tych łamach wiele posunięć ministra sprawiedliwości, a również sposób, w jaki prowadził dialog z Brukselą w sprawie praworządności w Polsce. Ale właśnie tym bardziej warto docenić jego postawę w sprawie gwałtu, do którego doszło niedawno w Rimini”. http://www.rp.pl/Analizy/170839862-Michal-Szulrzynski-Ziobro-broni-czci-ofiary-z-Rimini.html?template=restricted

— ŻADNE CYWILIZOWANE PAŃSTWO NIE ZGODZI SIĘ NA EKSTRADYCJĘ DO POLSKI PO SŁOWACH JAKIEGO – Piotr Żytnicki w GW: “Teoretycznie Polska mogłaby się starać, by proces bandytów z Rimini toczył się w naszym kraju, ale po słowach Jakiego żadne cywilizowane państwo raczej się na to nie zgodzi. Podobnie może być w postępowaniach ekstradycyjnych wszczynanych przez Polskę. Adwokaci za granicą zrobią wszystko, żeby przekonać miejscowe władze, że przestępcy nie można wydać na zatracenie, bo wysoki urzędnik polskiego wymiaru sprawiedliwości jest zwolennikiem tortur i kary śmierci. Taki skutek mogą mieć propagandowe występy”. http://wyborcza.pl/7,75968,22300994,gwalt-polityczny-jakie-beda-skutki-propagandowych-wystepow.html

— ZARZĄD AUTOSANU ALARMOWAŁ PGZ – Paweł Wroński w GW: “Kilka dni przed rozstrzygnięciem przetargu na autobusy dla wojska zarząd Autosanu wysyłał do centrali PGZ alarmujące pisma, że udział w postępowaniu firmie się nie opłaca. Proponował produkcję autobusowej amfibii”. http://wyborcza.pl/7,75398,22300877,wladze-autosana-wiedzialy-ze-nie-spelniaja-kryteriow-przetargu.html

— TROFEUM GODNE SŁYNNEJ STODOŁY SZYSZKI – ADAM WAJRAK w GW: “W pokocie ministra Szyszki leżą już drzewa wyrżnięte w ramach ogólnopolskiej rzezi, kładzie się Puszcza Białowieska, Państwowa Rada Ochrony Przyrody, dziki, za chwilę będą leżeć wilki (pardon, szakale) i łosie. A przy okazji, po cichu, padnie ktoś jeszcze. I to będzie prawdziwe trofeum godne słynnej ministerialnej stodoły”. http://wyborcza.pl/7,75400,22300326,pokot-czyli-wszystkie-trofea-ministra-szyszki-komentarz-adama.html

— ŚWIĘTUJCIE ROCZNICĘ ROZMÓW W MAGDALENCE – Joanna Lichocka w GPC: “A wy, jeśli już chcecie, świętujcie rocznicę rozmów w Magdalence! Co roku na święto powstania Solidarności przypuszczany jest brutalny atak. Bierze się on ze strachu, że Sierpień ciągle trwa, ciągle można dokończyć rewolucję Solidarności. I obec- ny wrzask, próba zakłócenia tegorocznych obchodów biorą się właśnie z tego panicznego strachu przed wolnościowymi dążeniami Polaków. Jeśli ktoś sądził, że mit Solidarności jest martwy, to niech posłucha tego wrzasku postkomuny. Ona wciąż przed nim drży”.

— POLSKA BRONI WOLNEGO RYNKU – tytuł w GPC: “Zaostrzenie dyrektywy dotyczącej pracowników delegowanych to protekcjonizm”.

— MIESZKANIOWA GORĄCZKA – jedynka RZ: “Popyt jest ogromny, mimo że ceny lokali rosną i zbliżają się już do rekordów z 2007 r.”.

— KSIĄDZ LEMAŃSKI NA FB WULGARNIE O SZYDŁO: “Powiem o tej nieporadnej, zakompleksionej i mijającej się z prawdą na każdym kroku kobiecie słowami byłego marszałka Dorna – łże jak bura suka”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/ks-lemanski-impertynencko-o-szydlo-lze-jak-bura-suka_1015485.html

— MAREK BOROWSKI BUCHNĄŁ ŚLIWKĘ – SEhttp://www.se.pl/wiadomosci/polityka/marszalek-marek-borowski-buchnal-sliwke-zdjecia_1015532.html

300polityka.pl

Antoni Dudek: Kaczyński i PiS nie zmienią faktów historycznych

Do organizacji obchodów rocznicy Sierpnia ’80 ma prawo każdy, kto poczuwa się do tej tradycji – mówi historyk.

Rzeczpospolita: Dlaczego rocznica Porozumień Sierpniowych jest obchodzona w tak ostrym konflikcie politycznym?

Prof. Antoni Dudek, politolog, historyk, b. przewodniczący rady IPN: Strony sporu nie chcą zrezygnować z przejęcia tradycji Solidarności. Prawda jest taka, że każdy ma prawo do jej tradycji i próby monopolizowania są nieuzasadnione.

Artykuł dostępny w ramach oferty cyfrowej „Rzeczpospolitej”

Chcesz czytać więcej? Zamów subskrypcję i odbierz 400zł ZNIŻKI

KUP TERAZ

 

#RZECZoPOLITYCE Chojecki: Ataki i epitety zamiast rozmowy

Foto: rp.pl

– Ubolewam nad tym, że rozmowy to są ataki i epitety, a nie poszukiwanie sedna sprawy. To jest najbardziej przykre. Nie to, że mamy różne pomysły na świat, bo tak było od zawsze, ale to, że teraz nie umiemy ze sobą rozmawiać – mówił w programie #RZECZoPOLITYCE Mirosław Chojecki, prezes stowarzyszenia Wolnego Słowa, były opozycjonista.

Dziś przypada 37. rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania Solidarności. Pamięta pan ten dzień? – W ogóle nic, siedziałem w tym momencie – mówił Chojecki. – W trakcie strajku byłem w Gdańsku, od bodaj drugiego dnia. Nieopatrznie wyszedłem ze stoczni i mnie zamknięto.

Gość mówił, że jednym z warunków porozumienia było to żeby zwalniać więźniów. – W związku z tym, że byłem w stoczni, to warunkiem było żebym to ja wyszedł z więzienia – powiedział Chojecki.

Co pan czuł po tym jak już było wiadomo, że porozumienie jest podpisane, cieszył się pan? – Zdecydowanie. Uważałem, że znaleźliśmy w zupełnie nowej Polsce, że to będzie kompletnie inny świat. Naiwny człowiek był, bo był młody – mówił Chojecki. Dodał, że panowało wówczas myślenie, że będzie demokracja, a kryzys gospodarczy zostanie cofnięty.

– Widać było, że ta władza nie bardzo chce żebyśmy my, jako społeczeństwo, odzyskali podmiotowość – mówił Chojecki. – Byliśmy naiwni, że oni odstąpią od tej polityki, a tutaj ciągle grożono interwencją sowiecką, do której i tak by nie doszło.

Chojecki powiedział, że wówczas wszyscy ludzie Solidarności byli zjednoczeni, gdyż przeciwnik był niezwykle silny i nie było miejsca na dzielenie się. – W chwili gdy nastała demokracja to każdy mógł być już sobą – powiedział. Odniósł się w ten sposób do dzisiejszych podziałów między ludźmi, którzy wówczas zgodnie walczyli w opozycji.

– Ubolewam nad tym, że rozmowy to są ataki i epitety, a nie poszukiwanie sedna sprawy. To jest najbardziej przykre. Nie to, że mamy różne pomysły na świat, bo tak jest od zawsze, ale to, że teraz nie umiemy ze sobą rozmawiać – powiedział Chojecki.

 

rp.pl

Jarosław Kaczyński w logo Solidarności! Piękny prezent związkowców dla prawdziwego przywódcy strajku

Historyk o Wałęsie: Wtedy, gdy miał wpływ na los Polski, współpraca z SB nie miała znaczenia

Michał Gostkiewicz
Lech Wałęsa miał swoje wielkie 10 lat, a potem się wypalił. I nie umiał rozliczyć się z przeszłością, nie umiał przyznać się do błędu. To, że dziś walczy z machiną państwa Kaczyńskiego sam, to trochę też jego wina – mówi historyk, prof. Andrzej Paczkowski.

Panie profesorze, tuż przed rocznicą Porozumień Sierpniowych Lech Wałęsa opublikował na Facebooku zdjęcie Lecha Kaczyńskiego z Czesławem Kiszczakiem. Z komentarzem: „Kolesie od kiedy współdziałali przeciw mnie”. To kolejna odsłona walki Wałęsy z Kaczyńskimi czy coś więcej – walki o to, jak zostanie zapamiętany?

Prof. Andrzej Paczkowski: – Nie sądzę, aby Lech Wałęsa zamierzał wrócić do czynnej polityki, a więc to raczej kolejna odsłona w walce, którą toczy on o swoje dobre imię. A także o dobre imię „Solidarności”, którą utożsamia – w pewnym stopniu zasadnie – ze swoją osobą. Może nie jest zbyt zręczne, że używa chwytów swoich przeciwników.

https://www.facebook.com

Jakiś czas temu zobaczyłem coś, co widziałem do tej pory tylko w kronice filmowej: Ludzi zgromadzonych na wiecu przeciw władzy, którzy krzyczeli „Lech Wałęsa”. Okazuje się, że Wałęsa jest dla wielu symbolem Polski nie-Kaczyńskiej.

– Mniej więcej do 2001 roku główną osią podziału politycznego w Polsce był ten między post-Solidarnością i post-komuną, podział na „mych” i „onych”. Ikoną „onych” był Kwaśniewski, a „mych” – Wałęsa. Wałęsa – nikt inny. W 2005 roku w miejsca Wałęsy i Kwaśniewskiego weszli Tusk i Kaczyński – najpierw Lech, potem, po śmierci Lecha, Jarosław. To była walka w jednym obozie. Komuniści zeszli na dalszy plan. Teraz zabrakło Tuska jako przeciwwagi dla Kaczyńskiego i jakby tymczasowo do roli symbolu wrócił Wałęsa. Czy przeciwnicy Kaczyńskiego wyłonią jakiegoś nowego lidera, twarz opozycji – to pokaże przyszłość.

W niedawnym, bardzo osobistym wywiadzie dla Gazeta.pl Lech Wałęsa powiedział, że „on już czeka na śmierć, już jest spakowany” i gorzko rozliczył się ze swoim życiem. Przyznał, że zapłacił ogromną cenę za zaangażowanie w politykę, stracił rodzinę, a to, o co walczył, uległo kompletnemu wypaczeniu. Jak pan, jako historyk, ocenia jego spuściznę?

– Najważniejsze w biografii Wałęsy były, są i będą lata 1980-1989. To wtedy był faktycznym liderem, charyzmatycznym przywódcą, kochanym przez większość tych, którzy go popierali. Najważniejsza spuścizna Wałęsy to Polska walcząca o demokrację, o wolność. Walcząca skutecznie. I to nam zostawi ten samorodny przywódca dużego ruchu społecznego. Cenę rzeczywiście płaci ogromną, ale raczej nie za to, co robił w tamtych latach, a chyba za to, co działo się później.

|20.05.1989 Bydgoszcz . Lech Walesa przemawia podczas wiecu przedwyborczego .Fot. Slawomir Sierzputowski / Agencja Gazeta
Lech Wałęsa podczas kampanii 1989 r. (fot. Sławomir Sierzputowski/AG)

Ludzie nie pamiętają dziś zupełnie – zwłaszcza młodsi – o Wałęsie charyzmatycznym. Pamiętają go jako prezydenta, a w tej roli radził sobie gorzej. Na czym polegała charyzma Wałęsy, którą miał wcześniej?

– W okresie „S” był wyrazisty. Był człowiekiem z mas – a to masy działały w związku. Był jednym z nich, inteligent mógł uważać, iż mówi on jakimś takim niezbornym językiem, ale „suweren” go doskonale rozumiał, bo sam używał podobnego języka. Wałęsa świetnie trafiał do milionów, bo on właśnie do nich mówił, a nie do profesorów. To była jego wielka siła. Jestem pewny, że gdyby na czele „S” stanął jakiś inteligent, nie miałby takiej mocy, nawet gdyby był „silnym człowiekiem”. Tu potrzebny był ktoś przebojowy, nawiązujący łatwo kontakt z ludźmi. Wałęsa to umiał. I miał te swoje wielkie dziesięć lat, a potem się wypalił. Myślę, że charakterologicznie i intelektualnie nie pasował do takiej codziennej, normalnej działalności państwowej.

Dziś mówi, że żałuje prezydentury. Ale wtedy jej chciał. Choć się zarzeka, że nie chciał, ale musiał.

– Żałuje pewnie dlatego, że zdaje sobie sprawę, iż spartaczył. W roli prezydenta był nieprzekonujący, niekonsekwentny, a w rezultacie przegrał reelekcję…

Z Kwaśniewskim, który wtedy był dla Polski solidarnościowej po prostu „komuchem”.

– A jednak ten „komuch” wygrał. W znacznym stopniu z słabości Wałęsy, też dzięki swojej zręczności i szeroko rozpowszechnionemu rozczarowaniu do transformacji.

04.06.2014 Warszawa , Plac Zamkowy , obchody Swieta Wolnosci 4 Czerwca , Aleksander Kwasniewski i Lech Walesa . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
KUBA ATYS04.06.2014 r., dawni przeciwnicy Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa (fot. Kuba Atys/AG)

Czy pana zdaniem Wałęsa wyszedł mentalnie kiedykolwiek z tych lat 80. i swojej retoryki walki?

– To był czas jego świetności. Bardzo trudno z czegoś takiego wyjść. Aktor, który np. gra Hamleta dziesięć lat, utożsamia się z rolą. Wszystkie inne wydają się potem nieciekawe. Nie ma co się dziwić, że te dziesięć lat wywarło na Wałęsę tak ogromny wpływ. Inna sprawa, że teraz nie jest już młodzieniaszkiem, jest przecież z rocznika 1943! Ma ponad siedemdziesiąt lat, a od kilkunastu lat się szamocze. Jest pod nieustannym ostrzałem. Raczej już nie atakuje, tylko się broni. Czasem próbuje przejść do kontrataku, ale te próby są na ogół krótkotrwałe i mało przekonujące. Moim zdaniem psychicznie trzyma go to, jak bardzo ceniony jest za granicą. Żeby naładować baterie, wyjeżdża na 2-3 tygodnie gdzieś na Zachód, bo tam jest dawnym Wałęsą – herosem zwycięskiej i bezkrwawej walki z Złem.

Czy w walce o swoją spuściznę i swój wizerunek nie jest trochę osamotniony? Owszem, wsparciem są dla niego dzieci, ale Kaczyński, który chce jego dziedzictwo umniejszyć, ma do dyspozycji całą machinę państwa i propagandy. W tym IPN.

– To nie jest równa walka. Ale sądzę, że Lech Wałęsa sam jest trochę sobie winien obecnej sytuacji. Nie jest w stanie się przyznać do błędu – współpracy z bezpieką – który we wczesnych latach 70. popełnił. Jako młody robotnik. Gdy czytam dokumenty esbeckie z tamtego czasu, to widzę w nich całego Wałęsę!

24.07.2017. Gdansk , Sad Okregowy . Prezydent Lech Walesa podczas protestu przeciwko ustawom wprowadzonych przes PiS ws. Sadu Najwyzszego, Krajowej Rady Sadowniczej oraz Sadow Powszechnych . Protestujacy ciesza sie , poniewaz prezydent Andrzej Duda zawetowal ustawy o SN oraz KRS , jednak domagaja sie zawetowania trzeciej ustawy o Sadach Powszechnych .Fot. Bartosz Banka / Agencja Gazeta
24.07.2017. Gdańsk, Sąd Okręgowy. Prezydent Lech Walesa podczas protestu (fot. Bartosz Bańka/AG)

To znaczy?

– Temperament, sposób widzenia świata, sposób prowadzenia rozmowy. Był właściwie już ukształtowanym charakterologicznie człowiekiem. Jeszcze nie wiedział, dokąd idzie, ale chciał zmieniać, naprawiać rzeczywistość choćby w samej stoczni i już wtedy był człowiekiem kompromisu, porozumienia, unikania konfrontacji.

To jest jednak dwoistość. Z jednej strony człowiek kompromisu, z drugiej strony wiemy, że Wałęsa to czasem nieobliczalny walczak, a zawsze raptus i nerwus.

– Wedle mnie jednak człowiek kompromisu. Niekiedy „nerwus”, ale zawsze podkreślał, że należy rozmawiać. To zresztą cecha całego mainstreamu „Solidarności”. Kiedy latem 1982 r. planowano strajk powszechny, to czym miał się zakończyć? Rozmowami z władzą, a nie powieszeniem jej. Było to zgodne z charakterem Wałęsy: przekonanie, że Polska jest w takim momencie swojej historii, że nie opłaca się podjęcie walki zbrojnej czy fizycznej z władzą.

v22.02.2016 Warszawa , ul. Klobucka 21 , Czytelnia Instytutu Pamieci Narodowej . Teczki Bolka ' vel. ' Akta Kiszczaka ' . Ujawnione przez IPN dokumenty , ( ktore wdowa po Kiszczaku probowala spieniezyc ) dotyczace ' wspolpracy Lecha Walesy z komunistyczna bezpieka '. Instytut uznal je za autentyczne , Lech Walesa zaprzecza .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Czytelnia Instytutu Pamieci Narodowej. Teczki agenta ‚Bolka’ pozyskane z akt gen. Kiszczaka (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Wielu potępia Wałęsę za te działania. Krytycy zawsze mu zarzucali, że był zbyt ugodowy wobec komunistów. A ja zapytam tak: wszystkie wielkie postaci historyczne nie są jednowymiarowe. Dlaczego ludzie dziś tak bardzo chcą bohaterów bez skazy, właśnie jednoznacznie dobrych albo złych? Dlaczego robi się bohaterów ze wszystkich jak jeden mąż Żołnierzy Wyklętych, choć wiadomo ze źródeł historycznych, że kryształowi nie byli?

– Bo takie jest oczekiwanie. Jeżeli ktoś ma być wielkim herosem, musi spełniać wszystkie zadania herosa, wyglądać jak heros, mówić i myśleć jak heros, a to, co do tego wizerunku nie pasuje, po prostu się odrzuca. To jest zbiorowa psychologia. Na to nie ma rady. Gdy ktoś staje się dla pewnej grupy ludzi bohaterem, jest starannie „czyszczony” ze wszystkiego, co mogłoby jego image bohatera zakłócić lub osłabić. A i bohater sam się „czyści”: do niektórych kwestii, które mogłyby mu zaszkodzić, nie wraca, nie mówi o tym, co do czego się obawia, że mogłoby to zostać uznane za negatywne.

Ten błąd popełniał i nadal popełnia także Wałęsa w sprawie współpracy z SB w latach 70. Pojawiały się informacje o wyciąganiu z archiwów teczek, które potem wracały bez niektórych stron. Wałęsa nigdy nie przyznał się do współpracy z SB w latach 70., choć przecież ją zerwał. 

– Sprawa jego współpracy stała się publiczna na początku lat 90. Wcześniej wiedziało o niej stosunkowo niewiele osób. Ale przeciwnicy Wałęsy ukuli z niej podstawowe narzędzie do walki z nim.

Chyba w nienajlepszy sposób próbuje naprawiać wizerunek.

– Przyjął złą, według mnie, taktykę.

31.08.2012 WARSZAWA , PALAC PREZYDENCKI . BYLY PREZYDENT RP LECH WALESA PODCZAS UROCZYSTOSCI Z OKAZJI 32. ROCZNICY PODPISANIA POROZUMIEN SIERPNIOWYCH .FOT. AGATA GRZYBOWSKA / AGENCJA GAZETA
Lech Wałęsa na 32. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, 2012 r. (fot. Agata Grzybowska/AG)

Teraz, gdy zaproszony przez Amerykanów na spotkanie z Donaldem Trumpem Wałęsa przechodził obok trybuny, tłum wył „Bolek, Bolek, wyłaź!”. Ciarki mnie przeszły.

– To było skandaliczne, chamskie, a co najmniej mało kulturalne. Można sobie myśleć, co się chce, ale nie zawsze trzeba to wykrzyczeć.

Chyba nie potrafimy tego za bardzo. W niedawnej rozmowie ze mną WładysławFrasyniuk stwierdził, że „sami siebie odzieramy z tego, z czego powinniśmy być dumni”. Czy pan jest z Wałęsy dumny, panie profesorze?

– Oczywiście! Ale to jest też moment na zadanie sobie pytania: czy bohater powinien być bez zmazy i skazy? A jeśli taką ma, to co z nią zrobić? Czy udawać, że nie istnieje, jak robi to Wałęsa, czy starać się ją zracjonalizować, wyjaśnić? Można przyjąć, że gdy ktoś się do czegoś złego przyzna, trudno mu to nieustannie zarzucać. Ale, oczywiście, gwarancji nie ma. Zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą, że popiół sypany na głowę, jest oszukany.

Z perspektywy wieloletniej, historycznej, którą za 10, 20, 50 lat będziemy przyjmować my i następne pokolenia, Wałęsa chyba wybrał złe wyjście?

– Za kilkadziesiąt lat dopiero okaże się, jakie jest znaczenie tego epizodu w całej jego biografii. Wedle mnie, mojej wiedzy, epizod współpracy z bezpieką nie odegrał istotnej roli w kluczowych momentach działania Wałęsy, wtedy, gdy miał on bezpośredni i rzeczywisty wpływ na bieg wydarzeń, czyli w latach 1980-1990. Był istotny na pewno na samym początku lat 70. i później, gdy od 1992 r. zaczęła się polemika publiczna wokół tego fragmentu jego życiorysu. Zaczęła się, a przynajmniej nabrała rozmachu, gdyż nie potrafił się uporać ze swoją przeszłością.

Gdy przytoczyłem niedawno Władysławowi Frasyniukowi tę pana konsekwentną opinię, odparł: „Solidarności zbiorowo kiedyś też kopiec usypią, tylko najpierw wszyscy z tego pokolenia muszą umrzeć”. Sądzi pan, że Lech Wałęsa doczeka się kiedyś sprawiedliwości i uznania?

– Nie wiem, czy pan zauważył, że w ostatnim czasie „Solidarność” praktycznie zniknęła. I historyczna „S”, i ta obecna. Są „dwie Dudy” w Polsce, ale jak się teraz mówi „Duda”, to się myśli „prezydent Andrzej Duda”, a nie „przewodniczący Piotr Duda”.

Tylko „ta druga Duda” niewiele ma do powiedzenia.

– No właśnie! A przecież jeszcze 10 lat temu to „S” była punktem odniesienia braci Kaczyńskich. A teraz zastępują ją Żołnierze Wyklęci.

328.05.2012 GDANSK , HISTORYCZNA BRAMA NR 2 STOCZNI GDANSKIEJ , ODTWORZONY NAPIS IMIENIA LENINA ZOSTAL ZASLONIETY DUZYM CZERWONYM NAPISEM SOLIDARNOSC , DECYZJA O PRZYWROCENIU BRAMIE JEJ WYGLADU Z SIERPNIA 1980 SPOTKALA SIE ZE SPRZECIWEM DUZEJ GRUPY MIESZKANCOW GDANSKA ,FOT. LUKASZ GLOWALA / AGENCJA GAZETA
2012 r., Gdańsk. Odtworzona historyczna brama Stoczni Gdańskiej z literami ‚im. Lenina’ zasłoniętymi przez napis ‚Solidarność’ (fot. Łukasz Głowala/AG)

Czyli „S” kończy się jako mit? Przestała być politycznie opłacalna?

– Sama się w znacznym stopniu zdegradowała, wchodząc w bieżące polityczne utarczki. Z tego punktu widzenia Wałęsa paradoksalnie miał rację, mówiąc w 1990 roku, że trzeba odstawić sztandary do muzeum. Ale nie zrobiono tego i przez długi czas „S” była jednym z ważniejszych podmiotów na polskiej scenie politycznej. Teraz już nie jest. Ponadto do idei „Solidarności”wraca się dziś  w sposób wybiórczy, uproszczony. Coraz mniej ludzi ona interesuje. Chyba kopiec można już zacząć sypać.

Wałęsie też?

– W pewnym sensie tak, choć życzę panu prezydentowi jak najlepszego zdrowia i jak najdłuższego życia. Myślę, że jest już zmęczony tą szarpaniną, choć szarpie się sam. Ale taki już ma charakter. Myślę też, że nawet ci, którzy teraz Wałęsę wspierają, sami wiedzą, że coś jest nie w porządku i może dlatego nie bronią go z wielkim rozmachem. A tu rozmach byłby potrzebny. Dobry, tenisowy forhend z głębi pola, a nie skrót przy siatce.

Czy Lecha Wałęsę można zaliczyć do pięciu największych postaci XX wieku w Polsce – jeśli za przelicznik weźmiemy skuteczność ich działań?

– Oczywiście. Wyliczamy: Piłsudski, Dmowski, Jan Paweł II, chyba Gomułka (rok 1956 to naprawdę była ogromna zmiana), ale może raczej prymas Wyszyński, no i Wałęsa. Poza nimi jest już tłok na ławce.

Wyobraża pan sobie któregoś z braci Kaczyńskich na czele „Solidarności”?

– Nie żartujmy! Nawet Kuronia czy Gwiazdę trudno sobie wyobrazić.

01.06.1989 Gdynia . Lech Walesa ( przemawia ) oraz kandydaci Solidarnosci w pierwszych czesciowo wolnych wyborach do Sejmu i Senatu : Lech Kaczynski ( c - z wasem ) i Bogdan Lis (2l), podczas wiecu przedwyborczego . Fot. Slawomir Sierzputowski / Agencja Gazeta
01.06.1989 Gdynia. Przemawia Lech Wałęsa, z tyłu Lech Kaczyński (fot. Sławomir Sierzputowski/AG)

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK – POLUB NAS NA FACEBOOKU

Andrzej Paczkowski. Naukowiec, wykładowca akademicki, profesor nauk humanistycznych, a także alpinista. W okresie PRL działacz opozycji demokratycznej, w III RP członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej dwóch kadencji (1999-2011), następnie do 2016 członek Rady IPN. W latach 1974-1995 (przez siedem kadencji) prezes Polskiego Związku Alpinizmu.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, „Dziennika” i „Newsweeka”. Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

 

gazeta.pl

Dudek: Komuniści też zwalczali legendę Piłsudskiego, a tylko ją wzmocnili. I tak będzie z Wałęsą

jagor, 31.08.2017

Lech Wałęsa na 32. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, 2012 r. (fot. Agata Grzybowska/AG)

Lech Wałęsa na 32. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, 2012 r. (fot. Agata Grzybowska/AG) (Lech Wałęsa na 32. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, 2012 r. (fot. Agata Grzybowska/AG))

– Każdy, kto poczuwa się do tradycji Sierpnia ’80, ma prawo organizować obchody. Także KOD – mówi prof. Antoni Dudek w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Historyk przypomina też, że w pierwszej „S” Lech Kaczyński był postacią drugoplanową i nic tych faktów nie zmieni.

To już tradycja, że kolejna – w tym roku 37. – rocznica Porozumień Sierpniowych, obchodzona jest atmosferze sporu, a nawet ostrego konfliktu politycznego. Zdaniem politologa i historyka, prof. Antoniego Dudka, dzieje się tak, bo żadna stron sporu nie chcą zrezygnować z przejęcia tradycji Solidarności.

Prof. Dudek w wywiadzie dla „Rz” mówi, że byłoby dobrze, gdyby organizowano obchody wspólnie, ale ta atmosfera konfliktu już w 2010 roku doprowadziła do zerwania współpracy między IPN, a Europejskim Centrum Solidarności, kiedy on sam uczestniczył w takiej próbie.

Od tamtego czasu (atmosfera) tylko się pogorszyła. Sprawa jest jasna – nie będzie wspólnych obchodów solidarnościowych w tym roku, ani w latach kolejnych

– przewiduje historyk.

Zdaniem prof. Dudka, to że od lat nie udaje się doprowadzić do wspólnego świętowania tak ważnej dla wszystkich Polaków rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, jest winą niskiej kultury politycznej.

Lech Kaczyński nigdy nie będzie symbolem Solidarności

Były przewodniczący rady IPN nie zgadza się z byłym szefem „S”, który stwierdził, że to Lech Kaczyński jest prawdziwym symbolem ruchu, a nie Lech Wałęsa:

To nie jest prawda. Przez moment Lech Kaczyński był wiceprzewodniczącym „S” i faktycznie kierował związkiem, ale był to moment z przełomu 1989 i 1990 roku, kiedy Wałęsa nie był jeszcze prezydentem, ale już nieformalnym przywódcą państwa. Tyle że już wówczas „S” była cieniem tej z lat 1980–81. _ani PiS. (…) Janusz Śniadek może zaklinać rzeczywistość, ale z tego nic nie będzie

 „Z Wałęsą będzie jak z Piłsudskim”

Przy okazji dyskusji wokół roli Lecha Wałęsy, prof Antoni Dudek zwraca uwagę, że z byłym prezydentem będzie jak z Piłsudskim – dla jednych będzie bohaterem, a dla innych „zdrajcą sprawy polskiej”.

Za kilkadziesiąt lat w Polsce będą stały pomniki Lecha Wałęsy, a nie tylko te stawiane teraz Lechowi Kaczyńskiemu. Zapewne Jarosław Kaczyński chciałby zrzucić z cokołu Wałęsę i zastąpić go bratem, ale mimo że jest dziś najpotężniejszym człowiekiem w Polsce, nie ma na to szans. Pisanie historii od nowa nie uda się PiS, tak jak nie udało się nikomu na dłuższą metę. Komuniści też zwalczali legendę Piłsudskiego, ale tylko ją wzmocnili. (…) Podobnie będzie z Wałęsą, którego przeciwnicy pozostaną w cieniu historii „S”, a budowa przeciwwagi w postaci Lecha Kaczyńskiego jest skazana na porażkę. On ma swoje miejsce w historii jako trzeci prezydent RP wybrany w wyborach powszechnych

– podkreśla historyk w „Rzeczpospolitej”.

31 sierpnia 1980 roku, w Sali BHP Stoczni Gdańskiej im. Lenina, podpisano porozumienie pomiędzy Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym, a przedstawicielem komunistycznego rządu. Porozumienie zakończyło kilkunastodniowy strajk i przewidywało między innymi powstania wolnych związków zawodowych, częściowe ograniczenie cenzury oraz przywrócenie do pracy robotników zwolnionych po protestach w 1970 i 1976 roku.

Porozumienia ze strony MKS podpisał Lech Wałęsa, zaś ze strony rządowej członek KC PZPR Mieczysław Jagielski.

TOK FM

37 lat temu przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego Lech w stoczniowej sali BHP podpisał . 🇵🇱

Marcinkiewicz: Jarosław jest do szpiku złym człowiekiem

Kazimierz Marcinkiewicz celnie pisze o braciach Kaczyńskich. W takim krótki wpisie, tyle powiedzieć! – ho, ho. Nie ceniłem Marcinkiewicza, ale po jednym długim wywiadzie rok temu w „Wyborczej”, w którym błysnął niejednokrotnie intelektem (Hanna Arendt nazywała to drogami i ścieżkami myśli, którymi oprowadza cię) zaczął mnie przekonywać do siebie.

Acz bez przesady.

Ewa Janina:

Wszystko wskazuje na to, że jest chory.

Marzena Stepniowska:

Obaj byli podobni,tylko Lech miał Marie,która go cywilizowała.Mam info od ludzi,którzy znali Lecha osobiście z okresu strajków 80 roku.Nie idealizujemy prezydenta tylko dlatego,ze zginał.To błąd,czesty w naszym mysleniu.

Witold Zieliński:

Panie Premierz, prezes zawsze był zły, ale jest jeszcze gorszy po śmierci brata, bo chce odkupić winy

Alexandra Marry Lenox:

Zgadzam się, prezydent był dobrym człowiekiem. Pani Prezydentowa również. O czym by mieli rozmawiać z człowiekiem mikrego wzrostu i jeszcze mniejszego umysłu?
Ten człowiek jest chory. Powinien być trzymany w odosobnieniu i na tym świecie i na tamtym drugim.

 

Wojciech Czuchnowski

Wychowanie obywatelskie Beaty Szydło

30 sierpnia 2017

Beata Szydło

Beata Szydło (BARTOSZ BANKA)

Opór społeczny w sprawie sądów nie był spontaniczny, ktoś go reżyserował i dobrze opłacił – pani premier stosuje jota w jotę kalki propagandowe sprzed 40 lat.

Premier Beata Szydło (54 l.) dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w PRL, w powiecie bielskim. W latach 80. musiała uczęszczać w liceum na lekcje wychowania obywatelskiego. Uczniowie…

wyborcza.pl

30 sierpnia 2017

Bp Pieronek: każde złamanie konstytucji przez jej stróży jest łajdactwem

– To jest wielki dramat tych, którzy zamiast strzec konstytucji, łamią ją raz po raz – powiedział w „Kropce nad i” biskup Tadeusz Pieronek. – W dodatku domagają się, żeby zrobić nową konstytucję, by zatwierdzić te swoje łajdactwa, które dotąd popełnili – podkreślił.

http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/bp-pieronek-kazde-zlamanie-konstytucji-przez-jej-strozy-jest-lajdactwem,768662.html#autoplay

Bp Pieronek o Kaczyńskim: zachowuje się jak człowiek po narkotykach

30.08.2017

https://wiadomosci.wp.pl/bp-pieronek-o-kaczynskim-zachowuje-sie-jak-czlowiek-po-narkotykach-6160869302933121a

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/utrzymywal-kontakty-operacyjne-z-falenta-teraz-awansowal-w-cba,768520.html

„PiS chce napisać historię na nowo”. Myrcha w programie „Tak czy Nie”

🏭💣📢 Czasy się zmieniają, a on zawsze przy korycie 😂

Info dla tych co chcą szczuć i kłócić z Niemcami. Eksport Niemiec do Polski to 3,3%. Eksport Polski do Niemiec to 26%. Poradzą sobie bez nas.

Jprl.. kilka słów prawdy o brawo 👍👍👍🍻🍻🍻🍻

No i proszę, scenariusz pełzającego -u sprawdza się szybciej niż myślałem. Tu Jacek Karnowski w wPolityce.pl wytycza kierunek:

Przepraszam cię, złodzieju, że mnie okradłeś

Przepraszam cię, złodzieju, że mnie okradłeś

Przemawiam na Twitterze w stu czterdziestu znakach, toczę w tym gorsecie dyskusje i spory, odpieram ataki wynikłe z nieporozumienia lub nienawiści, a wszystko to wokół pytania: dlaczego PiS trzyma się mocno, mimo że… (tu proszę sobie wstawić dowolny akt obecnej władzy, który wykracza poza ramy demokratycznego państwa prawa, a jest tych aktów bez liku)?

Pośród klasycznych i prawdziwych odpowiedzi – że to premia po dwóch latach rządów, którą otrzymuje każda władza od lewa do prawa, efekt podarunku w postaci pięciuset złotych miesięcznie, ośmielenie lumpiarstwa (jak mówi prof. Jadwiga Staniszkis), skłonność ludu do uwielbienia fallicznej siły twardego dyskursu PiS, uśpienie niegłosujących itd. – majaczy stosunkowo nowy pogląd.

Taki mianowicie, że partii Jarosława Kaczyńskiego rośnie poparcie, ponieważ totalna opozycja jest… totalna, a powinna być pragmatyczna, konstruktywna, spokojna, opanowana, wymachująca pozytywnymi programami na sztandarach, a najlepiej, żeby powiedziała: przepraszam cię, złodzieju, że mnie okradłeś. A potem wymieniła liderów na innych i młodszych, założyła nową partię, okrzyknęła kogoś polskim Macronem, wreszcie – by zrobiła „coś” i wygrała.

Gdybym był paranoikiem, uznałbym gładko, że jakiemuś pisowskiemu specjaliście od komunikacji społecznej udało się uwieść grupę tzw. pożytecznych idiotów,

którzy gotowi są głosić ten pogląd z innego powodu niż pięknoduchowska naiwność. Ale ponieważ nie jestem, postaram się w kilku słowach wytłumaczyć, dlaczego uważam, że takie myślenie o obecnej sytuacji politycznej w Polsce jest biegunowo odległe od rzeczywistości.

Sądzę bowiem, że po prostu nie wszyscy jeszcze zrozumieli, iż mamy do czynienia z – uwaga, metafora! – wewnętrznym najeźdźcą niszczącym Polskę i wciąż myślą o demokracji, w której toczy się zwyczajowy spór ideowy. A tak nie jest.

PiS wygrało wybory demokratycznie, nikt tego nie kwestionuje, jednak natychmiast przystąpiło do kwestionowania i niszczenia demokracji. Bezczelne łamanie konstytucji, zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego, partyjne przejęcie sądów, prowadzenie wycinki Puszczy Białowieskiej mimo zakazu to przykłady doskonale znanych faktów, które wszelako nadal wielu nie przekonują, że oto z dwóch stojących naprzeciwko siebie hufców jeden jest niesymetryczny wobec drugiego, ponieważ

złamał znane od ponad ćwierćwiecza reguły i stanął na pozycji dyktatury (niech będzie, że chwilowo symbolicznej, a nie w pełni realnej).

Podobnie jak nie przekonują ich wysiłki władzy, by wzorem chińskiej rewolucji kulturalnej narzucić własną ideologię, ulepić „nowego Polaka”, obrócić wniwecz okrągłostołowe zdobycze, połamać kręgosłup proeuropejskiego nastawienia rodaków, odwrócić bieg rzek historii, zakłamać ją, powołać do życia zmyślonych bohaterów, topiąc przy okazji tych prawdziwych, wyrugować „nieprawomyślnych” pisarzy i twórców, zastępując ich tymi, którzy wprawdzie talentu nie mają, ale są przydatni w podtrzymywaniu pisowskich mitów, jak choćby Wojciech Wencel, „poeta smoleński”, którego umieszczono na liście lektur szkolnych. PiS, w służbie ideolo, realizuje ten plan z uporem i konsekwencją.

Zarzut naiwnych pięknoduchów jest jednak taki, że pisząc w ten sposób, kwestionując te działania (zarówno faktyczne, jak i symboliczne), wyśmiewając władzę, szydząc z niemądrych słów ich twardych wyborców opozycja antypisowska, nie tylko ta partyjna, wywyższa się, wkłada kostium elity (tak, jakby elita była czymś złym), a przede wszystkim pogardza. I dlatego ta otoczona rzekomą pogardą grupa społeczna konsoliduje się, utwierdza w swoich przekonaniach, jest dotknięta do żywego, a w związku z tym jeszcze silniej – z urażoną dumą i w poczuciu konieczności odwetu – wspiera antyestablishmentową partię PiS.

Chrześcijańska zasada nadstawiania drugiego policzka ma tu być wskazówką, jednak nie działa symetrycznie:

gorszy sort, kanalie, łotry, zdradzieckie mordy, ubeckie wdowy, resortowe dzieci, „mordujący brata” jakoś muszą przełknąć te zniewagi i zbudować pozytywny program dla Polski.

Przywoływanie Hitlera w publicystyce jako przykładu dotychczas kończyło się anatemą, wykluczeniem z poważnej debaty, jednak odkąd tygodnik „Do Rzeczy” ogłosił, że „Hitler był lewakiem”, sprawy przybrały inny obrót i można zastosować tę ryzykowną analogię (pamiętając wszelako o proporcjach). Czy w państwie hitlerowskim te niewczesne połajanki pięknoduchów też miałyby zastosowanie? Nie pogardzajmy wyborcami, którzy wynieśli na piedestał i dalej popierają taką władzę, toczmy spór demokratyczny, przedstawiajmy argumenty, pozytywny program, propozycje, a wtedy poparcie im spadnie!

Oczywiście ani Kaczyński nie jest Hitlerem, ani państwo PiS nie jest zbrodnicze, jednak pokazanie tego w oparach absurdu powinno działać na wyobraźnię. Bo w 2015 roku coś się zmieniło:

pojawiła się władza, która jawnie wykroczyła poza konstytucję, nie mając do tego mandatu, a spór demokratyczny przestał nim być.

Dziś jest taka alternatywa: albo demokracja i wolność, albo PiS.

A totalność opozycji? Zgadzam się z tymi, którzy uważają, że odpowiedzią na opisane przekroczenie powinien być twardy kontrapunkt. Znamy już te wszystkie „nie straszyć PiS-em”, „budujemy zgodę narodową”, „zakopmy topór wojenny”, „szukajmy tego, co nas łączy”, jednak tylko demokratyczna strona ma ochotę na takie „negocjacje”, choć są one strukturalnie niemożliwe.

Trafnie ujął to w rozmowie ze mną prof. Marcin Król, który powiedział, że drugiego Okrągłego Stołu nie będzie, ponieważ przy tym pierwszym usiedli ludzi zdolni i chętni od porozumienia, intelektualnie gotowi do rozmów, reprezentujący pewien poziom kultury politycznej, niezależnie od tego, jak silnie gardzili nimi ówcześni opozycjoniści. PiS tego nie chce i nie potrzebuje, ustanawia własny porządek, nie liczy się z nikim i z niczym, a szczególnie z zasadami, które w akcie założycielskim swojej władzy złamał, łamiąc konstytucję.

Król mówił: „Kaczyński na początku opowiadał coś o pakiecie demokratycznym, a w tej chwili już nawet nie udaje, że się z kimś liczy. Poza tym, to jest zupełnie inna mentalność. Kwaśniewski czy Rakowski – jeśli już nawiązujemy do tamtych czasów – to byli jednak Europejczycy, potrafili i chcieli rozmawiać. Nawet Jaruzelski, z którym wraz z Alikiem Smolarem przeprowadzałem kiedyś wywiad, robił wrażenie swoim wykształceniem, znajomością języków obcych, kulturą osobistą. Bez względu na to, co robił jako przywódca reżimu i jak źle go ocenialiśmy jako działacze opozycji, był cywilizowanym człowiekiem. Przy rozmowach z władzą naprzeciw nas, Geremka, Michnika, siedział prof. Janusz Reykowski, człowiek ogromnie inteligentny i ciekawy, mimo że wtedy był tak zwanym komunistą. Do dziś się czasem z nim spotykam i umiemy rozmawiać w sposób cywilizowany.

A gdzie pan w PiS-ie widzi kandydatów do roli Kwaśniewskiego, Rakowskiego, nawet Millera, ludzi, którzy mogliby doprowadzić do nowego Okrągłego Stołu? Nie ma”.

Nie mam wątpliwości, że władzę PiS-owi należy odebrać w sposób demokratyczny, kartką wyborczą w uczciwych (!) wyborach. Jednak droga do tego nie wiedzie przez rozmemłanie, mimozowatość i symetryczną skłonność do zamykania oczu na fakty, lecz przez twardy opór, totalną odpowiedź na totalne przejmowanie państwa oraz przez zjednoczenie sił demokratycznych, gotowych wznieść się ponad własne ambicje i przedstawić – w kampanii wyborczej! – pozytywny program dla Polaków na Polskę po destrukcji.

Aha, podobno nie można też śmiać się z PiS-u, bo znów urośnie im w sondażach. Dementuję: śmiech to zdrowie!

Przemysław Szubartowicz


Zdjęcie główne: Pieter Bruegel, Kraina szczęśliwości, 1567

wiadomo.co

Szułdrzyński: Donosicieli nikt nie lubi

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Zamieszanie w Platformie Obywatelskiej po słowach Borysa Budki dotyczących „ultimatum”, jakie Unia Europejska powinna postawić Polsce, wynika nie tylko z napięć personalnych. To też efekt nie tyle sporu programowego, ile raczej strategicznego. Powiedzieć bowiem, że opozycja jest w kryzysie, to nic nie powiedzieć.

Paradoksalnie bowiem największy sukces opozycji w ostatnich miesiącach – wielotysięczne protesty w wielu miastach Polski przeciwko zmianom w sądownictwie – okazał się zarazem największym problemem dla partii opozycyjnych. Skoro udało się wielodniowymi protestami doprowadzić do podwójnego weta bez udziału największych partii opozycyjnych, trudno się dziwić, że w kolejnych sondażach wyniki tych ugrupowań nie wyglądały najlepiej. Bo jeśli można osiągać sukcesy bez liderów PO, Nowoczesnej czy PSL, to na cóż te partie są przeciwnikom rządu potrzebne?

Sondażowy wzrost poparcia dla PiS jest konsekwencją całkowitej demobilizacji wyborców partii opozycyjnych. I dopóki nie wymyślą one na nowo modelu swojej opozycyjności, dopóty nie mają co liczyć na zmianę politycznych sympatii, chyba że PiS strzeli sobie jakiegoś spektakularnego samobója.

rp.pl

Paweł Kowal: Kogo ostrzega Kościół?

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Jasnogórskie kazanie prymasa Wojciecha Polaka wpisuje się w najlepszą tradycję polskiego Kościoła.

Gdy Polacy nie byli w stanie reformować państwa – świeckiego do cna mechanizmu – w sukurs przychodzili duchowni. Czasem nawet wbrew interesom samego duchowieństwa. Polskie oświecenie to fenomen na skalę europejską: nowoczesne prawa i szkoły wprowadzali księża i zakonnicy, którzy byli bardziej dalekowzroczni niż wielu świeckich. Nie może mi wyjść z głowy wspólne czytanie konstytucji i dyskutowanie o niej zorganizowane kilka lat temu w Krakowie przez biskupa Grzegorza Rysia. Czy zatem abp. Wojciech Polak i Stanisław Gądecki wysyłają „silny sygnał do PiS”?

To chyba nie tak. Rzecz dotyczy szacunku do własnego państwa, będącego gwarancją, że jesteśmy częścią Zachodu. Rozumiał to kard. Wyszyński, podejmując delikatną grę polityczną z Niemcami w latach 60. Tylko bowiem zachodnie instytucje i szacunek dla prawa są odpowiednią formą dla polskich ambicji. Bez tego będziemy coraz bardziej podobni do niektórych wschodnich sąsiadów. Zarysowały się trzy kwestie, w których biskupi zabrali głos, idąc wyraźnie pod prąd: nacjonalizm, konstytucja (w tym reforma sądownictwa) i uchodźcy. Ktoś powie, że wygodniej dla Kościoła byłoby przemilczeć pewne kwestie, a prawicowa władza byłaby tym bardziej łaskawa? Pewnie i tak.

Ciągle czytam w mediach społecznościowych pojedyncze cytaty z Jana Pawła II w stylu: „trzeba kochać ojczyznę”. Przypomina to coraz częściej dorosłych wciąż jak dzieci modlących się do „Bozi”. Czy nie ma w Polsce miejsca (fundacji, uniwersytetu, medium), które by właśnie teraz wzięło jeszcze raz na warsztat nauczanie społeczne Jana Pawła II? Czyżby politykom brakowało odwagi, by sięgnąć do kościelnych dokumentów? Tak jak zamiast poważnego monumentu dostał papież od rodaków tysiąc rzeźb odlewanych z formy i pozłotką pomalowanych, tak zamiast poważnego czytania jego encyklik i kazań, w których mówił o tym, jaki powinien być w Polsce ustrój, polityka wschodnia czy europejska, wycinamy pojedyncze zdania, jak do pamiętnika nastolatki.

Nasi liberałowie lubią narzekać na biskupów, ale jednak Opatrzność w każdym pokoleniu daje Polakom nowych Skargów, Kołłątajów i Konarskich. I niech tak zostanie, przynajmniej dopóki nie nauczymy się szanować świeckich – a jakże – instytucji państwa.

rp.pl

Emmanuel Macron o Polsce: Jest się czym niepokoić

Foto: AFP

Prezydent Francji Emmanuel Macron skrytykował w wywiadzie dla czwartkowego numeru tygodnika „Le Point” politykę polskiego rządu, który – jego zdaniem – „podważa państwo prawa” i „nie jest rzecznikiem Europy Wschodniej”.

W wypowiedzi dla tygodnika Macron skrytykował postawę premier Beaty Szydło, która zapowiedziała, że polski rząd nie zmieni stanowiska w sprawie nowelizacji unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych. – Jednoznacznie potępiam takie podejście i, szerzej, bardzo niepokojącą politykę polskiego rządu, który podważa solidarność europejską, a nawet państwo prawa. Nie jestem jedyny, który tak myśli i to mówi, bo taka jest analiza Komisji (Europejskiej) i naszych partnerów – powiedział francuski prezydent.

W tym kontekście Macron zaznaczył, że „sam polski prezydent (Andrzej Duda) zawetował dwie reformy wymiaru sprawiedliwości uchwalone przez jego własną partię”. – Więc jest się czym niepokoić – ocenił.

Francuski prezydent przypomniał swoje kontakty z przedstawicielami polskich władz: trzy rozmowy z prezydentem Dudą i jedno spotkanie z premier Szydło. – Ale ja stawiam rzeczy takimi, jakimi one są, publicznie i prywatnie: nie można budować Europy, podważając jej podstawowe zasady. Europa słabnie, w świecie i w oczach jej obywateli, jeśli nie broni dumnie swoich wartości – powiedział Macron, twierdząc, że nie można tolerować „deptania projektu”, jakim jest Unia Europejska.

Macron podkreślił, że jego stanowisko nie ma nic wspólnego z przeciwstawieniem dwóch bloków: Wschodu i Zachodu. Uznał, że jego niedawne spotkania z przywódcami krajów Europy Środkowo-Wschodniej są dowodem zainteresowania Francji partnerami z tego regionu.

– Polski rząd nie jest rzecznikiem Europy Wschodniej – powiedział Macron, podkreślając jednocześnie, że „polski naród jest głęboko proeuropejski” i „zaangażowany na rzecz wartości europejskich”.

Ubiegłotygodniowa podróż Macrona, podczas której rozmawiał on z przywódcami Austrii, Czech, Słowacji, Rumunii i Bułgarii na temat zmian w unijnej dyrektywie o pracowniach delegowanych, wywołała napięcia dyplomatyczne między Warszawą i Paryżem.

Francuski prezydent komentując w Bułgarii sprzeciw Warszawy w tej sprawie ocenił, iż Polska stawia się „na marginesie” Europy w „wielu kwestiach”. – Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra – mówił.

Premier Beata Szydło odpowiadała mu, że Polska „ani nie jest izolowana w Europie, ani nie jest z nikim skonfliktowana”, natomiast „broni swoich praw i swoich racji, tak jak wszystkie pozostałe kraje europejskie”.

rp.pl

Robert Górski o nowym sezonie „Ucha prezesa”

http://mr1a.exs.pl/frame_pol.php?mid=MzA3MjcsODAweDYwMCwxLDEwLDAsNjE2LDEsMCwwLDEwLDAsMCwwLDAsMCwwLDAsMCww

Nowy sezon „Ucha prezesa” rusza już 7 września! Na YouTube będzie dostępny 4 dni później. O nowym sezonie opowiada nam autor „Ucha” Robert Górski.

polityka.pl

Co w drugim sezonie „Ucha prezesa” – zapowiedzi i oczekiwania

Po wakacyjnej przerwie 7 września wróci serial satyryczny „Ucho prezesa”. Przed Robertem Górskim i resztą ekipy ogromne wyzwanie – jak opowiedzieć z humorem o wydarzeniach, które w ostatnich miesiącach wstrząsnęły krajem?

Jednym z najważniejszych wyróżników drugiego sezonu produkcji Showmax ma być to, że miejscami akcji nie będą już wyłącznie gabinet Prezesa na Nowogrodzkiej oraz jego przedsionek, gdzie urzęduje pani Basia. Dokąd się przeniesiemy?

Czas pokaże, ale zważywszy na to, co w ostatnim czasie dzieje się w obozie rządzącym, naturalną lokacją wydaje się gabinet prezydenta, tu zwanego Arturem lub Adrianem. W wywiadzie dla Onetu Mikołaj Cieślak sugerował, że prezydent w końcu opuści przedsionek gabinetu Prezesa, więc to by się zgadzało. Osobiście chciałbym również zobaczyć „uchową” wersję obrad jednej z sejmowych komisji, może komisji sprawiedliwości bądź praw człowieka.

Czego się spodziewać w drugim sezonie „Ucha prezesa”?

Wedle zapowiedzi Górskiego i reszty twórców „Ucho…” będzie reagować na najnowsze polityczne perturbacje, od reformy sądownictwa, przez miesięcznice smoleńskie, aż po zamieszanie wokół TVP, czyli choćby kwestie opolskiego festiwalu czy słynnych już pasków TVP Info. Jednymi z pierwszych gości Prezesa mają być „pan Zbyszek i prokurator Stanisław”. Stawiałbym również na większą aktywność samego Cieślaka jako Płaszczaka, bo w końcu to jego ministerstwu podlega policja, i to jego pierwowzór w trakcie protestów przeciwko reformom sądownictwa „błyszczał” w mediach. Aktem sporej odwagi ze strony twórców byłoby natomiast pokazanie w „Uchu…” choćby Julii Przyłębskiej, obecnie pełniącej funkcję prezes Trybunału Konstytucyjnego, która raz że byłaby bardzo wdzięczną postacią do sparodiowania, a dwa – wyraźnie bierze udział w życiu politycznym kraju, do serialu więc pasuje.

Można, niestety, być raczej pewnym, że bohaterowie „Ucha…” nie trafią do Sejmu – a szkoda, bo wiele się w sali plenarnej działo. Z drugiej jednak strony serial ten ma nam pokazywać okoliczności, w których sprawowana jest faktyczna władza w Polsce, a to sugeruje gabinet na Nowogrodzkiej…

W „Uchu” pojawi się ktoś wielki

Wsłuchując się w wypowiedzi twórców, można wywnioskować, że skupiają się przede wszystkim na obsadzie swojego serialu, chwaląc się nie tylko angażowaniem kolejnych znanych aktorów i aktorek (żadne nazwiska jednak jeszcze nie padają), ale również jednym Wielkim Aktorem – ma to być postać z najwyższej półki, ktoś, kto będzie pierwszym artystą tej klasy na planie „Ucha…”. Można więc zgadywać, która z legend rodzimego kina dołączy do Roberta Górskiego i spółki. Może Olbrychski?

Przekonamy się 7 września. Tradycyjnie już premiera odbędzie się w czwartek w serwisie Showmax, za darmo zaś kolejne odcinki oglądać będzie można w poniedziałki na platformie YouTube. Według niepotwierdzonych jeszcze informacji na drugi sezon, podobnie jak na pierwszy, składać się ma 12 odcinków zwykłych oraz 2 specjalne, dostępne już tylko na Showmaxie.

źródła: Onet, naEKRANIE.pl

polityka.pl

%d blogerów lubi to: