„Tureckie służby zabrały nam transparenty przeciw wizycie Erdogana. W Polsce! A polska policja stała i nic nie zrobiła”

Estera Flieger, 

Wieczorny protest przeciwko wizycie Recepa Erdogana. Na zdjęciu pierwsza z prawej Barbara Sińczuk

Wieczorny protest przeciwko wizycie Recepa Erdogana. Na zdjęciu pierwsza z prawej Barbara Sińczuk (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

– Dwie kobiety szły na manifestację. Niosły transparenty z napisem „Korepetycje z dyktatury” w języku polskim, angielskim i tureckim. W okolicy placu Piłsudskiego tureckie służby zabrały je. Obok stała polska policja. Nie reagowała – relacjonuje Dorota Olko z Partii Razem, która była współorganizatorem protestu przeciw wizycie prezydenta Turcji w Warszawie. 

Recep Tayyip Erdogan przyleciał we wtorek do Warszawy z jednodniową wizytą.

wyborcza.pl

Radziwiłł: Nie podam się do dymisji

DoRzeczy, 17.10.2017

Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia© Flickr / Kancelaria Premiera / Domena Publiczna Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia

 

Minister zdrowia przyznał, że możliwe, że podwyższenie wydatków na służbę zdrowia może udać się szybciej niż pierwotnie zakład i jednoznacznie stwierdził, że nie planuje podać się do dymisji. Protest lekarzy rezydentów, który elektryzuje opinie publiczną w całym kraju, trwa już od ponad dwóch tygodni.

– Na temat tego tempa (dochodzenia do 6% PKB przeznaczanych na służbę zdrowia – red.) jeszcze się toczą dyskusje i być może będzie to nieco wcześniej niż w 2025 roku. Być może po analizach okaże się, że jest to możliwe trochę wcześniej – przyznał minister Konstanty Radziwiłł na antenie Polsat News.

Jak dodał Radziwiłł, nie planuje on w związku z przedłużającym się protestem lekarzy rezydentów podać się do dymisji.

Czeka nas strajk generalny lekarzy?

Protest głodowy w warszawskim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym rezydenci prowadzą z przerwami od 2 października. Ich główne postulaty to zwiększenie nakładów na służbę zdrowia, a także podwyżki. Pomimo licznych spotkań z ministrem zdrowia oraz przedstawicielami rządu, jak na razie do porozumienia nie doszło.

Od piątku, w całej Polsce odbyło się kilkadziesiąt manifestacji solidarności z protestującymi lekarzami.

Wczoraj protest lekarzy rezydentów przejęło też Porozumienie Zawodów Medycznych – największa w Polsce organizacja zrzeszająca pracowników służby zdrowia. Szef komitetu protestacyjnego Tomasz Dybek poinformował, że rozpoczyna się protest głodowy PZM w całym kraju.

Czytaj także:

Już nie tylko rezydenci. Protest rozszerza się na cały kraj

Czytaj także:

Przedstawiciel lekarzy o celebrytach na proteście: Do Chrystusa prostytutki też przychodziły

msn.pl

Szyszko od Rydzyka jest siekierą na polską przyrodę

Szyszko od Rydzyka jest siekierą na polską przyrodę

Minister środowiska Jan Szyszko jest godny rekomendującego, jest reprezentantem poselskim z puli o. Tadeusza Rydzyka. PiS w zamian za promocję w mediach redemptorysty, wydziela miejsca dla jego przedstawicieli, zarówno w postaci biorących miejsc poselskich, jak i tek ministerialnych.

Jan Szyszko jest więc od Rydzyka. Można go nazywać w skrócie „od Rydzyka”. Szyszko jest bólem obecnego rządu, bo nie mogą się go pozbyć z powodu niespełnienia oczekiwań rządzących, gdyż za Szyszkę przyjdzie inny Szyszko, w postaci podobnego kłopotu, czy to moralnego, aksjologicznego, albo jeszcze innego – zwyczajnie intelektualnego.

Ten Szyszko od Rydzyka ma kłopot aksjologiczny, kłopot wartości, które sytuują się u niego po drugiej stronie diapazonu. Jeżeli dla nas coś jest wartością pozytywną, np. ekologia, to u Szyszki wartością pozytywną jest antyekologia.

A że jest ministrem środowiska, spokojnie tutaj mogę napisać, iż jest ministrem antyśrodowiska albo ministrem antyekologicznym. Dlaczego tak jest? Pośrednią odpowiedź możemy uzyskać na przykładzie tego, który trzyma pulę, a w nim Szyszkę. Mianowicie Rydzyk mógłby odpowiedzieć na powyższe pytanie, dlaczego sumienie zastępuje numerem konta bankowego.

Szyszko przejdzie do historii jako ten, który wziął się za zniszczenie Puszczy Białowieskiej, jedynego przyrodniczego obiektu w Polsce, który został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Więc Szyszko od Rydzyka na tę wieść mógł sobie powiedzieć, że on ministrem dziedzictwa światowego nie będzie, tylko parobkiem od Rydzyka. Nie piszę tego, aby łatwo kpić z Szyszki, przecież nie żartują w ten sposób ofiarni ekolodzy, którzy w Puszczy Białowieskiej przypinają się do drzew, aby wstrzymać niszczenie dobra wszystkich Polaków.

Niszczeniem Puszczy Białowieskiej przez Szyszkę od Rydzyka zajęła się Komisja Europejska, która skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a ten już drugi raz rozpatrywał tę sprawę. Tym razem jednak TSUE rozstrzygał, jak postąpić wobec kraju, który łamie polecenie najważniejszego sądu UE.

Do takiego zdarzenia dochodzi po raz pierwszy w historii Trybunału UE. Szyszko nie stosuje wyroku Trybunału, który nakazał zaprzestanie wycinki Puszczy. Poprzednio Szyszko uzasadniał, iż wycinka jest odpowiedzią na zagrożenie ze strony kornika drukarza.

Na dzisiejszym posiedzeniu (17.10.2017) Szyszko zmienił strategię obrony, zamiast kornika drukarza wycinkę uzasadniał zapewnieniem bezpieczeństwa publicznego. Pojawił się też nowy owad, który zastąpił kornika drukarza, a jest nim zgniotek cynobrowy.

Szyszko stawił się nawet z eksponatami owadów i 15 sędziom TSUE pozwolił zgadnąć, który to jest zgniotek. Co wywołało u tych poważnych skądinąd osób rozbawienie (zareagowali zażenowanym uśmiechem).

Przede wszystkim Szyszko od Rydzyka starał się podważyć wiarygodność danych dotyczących wycinki Puszczy poprzez uzasadnienie, iż uzyskano je drogą „cyberataku”. Kto jakoby dokonał tego cyberataku minister nie wyjawił. Puszcza w tym czasie też padała pod siekierami i piłami.

Szyszko jest w pewnym sensie esencją obecnego rządu. Niszczy przyrodę, niszczy polskie zasoby przyrody i to w sposób nieodwracalny. Ekolodzy przestrzegają przed tym, że Puszczy grozi zamiana z lasu naturalnego w plantację drzew. Takie są skutki braki szacunku dla rzeczywistych wartości. Szyszko od Rydzyka jest siekierą na polską przyrodę.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

W piątek kolejne spotkanie prezydenta z prezesem PiS

Przemysław Malinowski

Spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim odbędzie się w piątek w godzinach popołudniowych – poinformował PAP szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

Będzie to czwarte spotkanie prezydenta i prezesa PiS w sprawie zmian w wymiarze sprawiedliwości.

W zeszłym tygodniu prezydent Duda otrzymał poprawki PiS do swoich projektów ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Ich złożenie prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział podczas trzeciego spotkania z prezydentem.

Treść propozycji partii rządzącej nie jest dokładnie znana – wiadomo, że dotyczą m.in. rozwiązań na wypadek, gdyby Sejm nie zdołał (jak proponuje prezydent) większością trzech piątych głosów wybrać członków KRS-sędziów.

Szef gabinetu prezydenta mówił w ostatnich dniach, że Andrzej Duda jest otwarty na kompromis dotyczący reformy sądownictwa. Ale – podkreślał Szczerski – na warunkach, które są dla niego kluczowe dla powodzenia tej reformy.

Prezydencki projekt ustawy o SN wprowadza m.in.: możliwość wniesienia do SN skargi na prawomocne orzeczenie każdego sądu, przepis by sędziowie SN przechodzili w stan spoczynku w wieku 65 lat z możliwością wystąpienia do prezydenta o przedłużenie orzekania oraz utworzenie Izby Dyscyplinarnej z udziałem ławników. Skargę nadzwyczajną do SN wnosiłoby się w terminie 5 lat od uprawomocnienia skarżonego orzeczenia; przez 3 lata mogłaby ona być też wnoszona w sprawach, które uprawomocniły się po 17 października 1997 r. Skargi nadzwyczajne miałyby być generalnie badane przez dwóch sędziów SN i jednego ławnika SN.

Natomiast projekt ustawy o KRS zakłada m.in., że obecni członkowie KRS-sędziowie pełnią swe funkcje do dnia rozpoczęcia wspólnej kadencji wszystkich członków Rady-sędziów, wybranych na nowych zasadach przez Sejm (dotychczas wybierały ich środowiska sędziowskie – PAP). Sejm wybierałby nowych członków KRS-sędziów większością 3/5 głosów na wspólną czteroletnią kadencję; w przypadku klinczu każdy poseł mógłby głosować w imiennym głosowaniu tylko na jednego kandydata spośród zgłoszonych. Kandydatów na członków KRS-sędziów mogłyby zgłaszać Sejmowi tylko: grupa co najmniej 2 tys. obywateli oraz grupa co najmniej 25 czynnych sędziów.

rp.pl

Nieoficjalnie: PiS ma gotowy projekt zmian ordynacji wyborczej

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński podczas poniedziałkowego spotkania z posłami PiS poinformował, że jest już gotowy projekt zmian ordynacji wyborczej, ale będzie procedowany po tym, jak zostaną przyjęte zmiany dot. sądownictwa – dowiedziała się PAP od polityków PiS.

W poniedziałek doszło do kolejnego spotkania prezesa PiS z posłami. W trzecim z serii czterech spotkań wzięli udział m.in. posłowie PiS z Mazowsza, Podlasia i Lubelszczyzny.

– Ordynacja będzie zmieniona. Projekt już jest, ale temat „ruszy” po reformie wymiaru sprawiedliwości. To jest korekta ogólnych zasad – taką informację, według rozmówców PAP, przekazał uczestnikom spotkania prezes PiS.

Jak miał zastrzec, ostateczny kształt zmian „jest jeszcze do decyzji”.

Poprawki do projektów ustaw prezydenta

Podczas spotkania z posłami, prezes PiS poinformował też, że we wtorek prezydent Andrzej Duda otrzyma poprawki do projektów ustaw ws. Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa.

Andrzej Duda pod koniec września zaprezentował swoje projekty ustaw dotyczące SN i KRS. W miniony wtorek zostały one skierowane do konsultacji, a w piątek odbyło się trzecie już spotkanie prezydenta z prezesem PiS w sprawie zmian w wymiarze sprawiedliwości. Podczas tego spotkania Kaczyński zapowiedział, że klub PiS zgłosi poprawki na piśmie do projektów, które wcześniej przedstawi prezydentowi.

Przygotowanie projektów o SN i KRS prezydent zapowiedział w lipcu po zawetowaniu poprzednich ustaw dotyczących o KRS i SN.

polsatnews.pl

 

Magdalena Dobrzańska–Frasyniuk: Namawiam do tego, aby się nie bać

Magdalena Dobrzańska–Frasyniuk: Namawiam do tego, aby się nie bać

Sklepowiczom, Misiewiczom, Jakim i innym panom posłom pokażemy, że chamstwo i arogancja nie staną się w naszym społeczeństwie normą – mówi Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk w rozmowie z Magdą Jethon.

Magda Jethon: – „Żona Władysława Frasyniuka pozywa Romana Sklepowicza za wulgarną  wypowiedź dot. Czarnego Protestu” – taki komunikat pojawił się niemal we wszystkich mediach. Dziś chamskie wypowiedzi – niestety – powoli stają się normą.

Magdalena Dobrzańska–Frasyniuk: Takie zachowanie nie może być normą, a wyraźnie widzimy, że to już nie jest margines, a mainstream w debacie publicznej. Pozywam akurat pana Sklepowicza, gdyż obraził mnie oraz wszystkie osoby zaangażowane w Czarny Protest, ale wypowiedź posła Kaczyńskiego o kanaliach, rzucona z mównicy sejmowej, jest dokładnie tym samym. Mamy do czynienia z chamstwem, obrażaniem społeczeństwa, wyborców, bez znaczenia, czy to są wyborcy PiS, PO czy Nowoczesnej. Uważam, że to jest ten moment, w którym trzeba powiedzieć stop. Od pewnego czasu staram się reagować na chamstwo, szczególnie na to, które obiega sieć. Staram się pokazywać hejt, który w tej chwili stał się standardem w debacie publicznej.

– Na co Pani liczy? Wierzy Pani, że cham się przestraszy? 

– Nie myślę w kategoriach strachu, aczkolwiek PiS właśnie w taki sposób buduje swoje poparcie społeczne – w oparciu o strach części społeczeństwa, które na tę partię nie głosuje. Mam nadzieję, że ludzie, którzy popierają PiS, a jeszcze bardziej ci, którzy się wahają, czy je poprzeć, zastanowią się, czy to nie jest moment, w którym trzeba powiedzieć dość. Nie wierzę w wielką refleksję u Jarosława Kaczyńskiego. Liczę natomiast na refleksję przynajmniej tej części społeczeństwa, które jeszcze nie jest przekonana, czy Jarosław Kaczyński ma nami rządzić przez najbliższe osiem lat.

– Wierzy Pani w refleksję u pani Pawłowicz?

– Na to bym nie liczyła. Liczę na refleksję tych konserwatywnych wyborców, którym bliskie są takie wartości, jak szacunek dla drugiego człowieka.

– W Polsce kwitnie chamstwo, często jako reakcja na wyśmiewaną przez PiS poprawność polityczną, o której dziś mówi się z pogardą. Stajemy przed wyborem, albo zachować się kulturalnie, ale nie być zauważonym, albo jeszcze mocniej „dać w zęby”… Staje Pani przed dylematem, jak się wobec chamstwa zachować, zawsze Pani powściąga swoje emocje? 

– Uważam, że na chamstwo trzeba reagować. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, nie zawsze wszystko jest szare, bywają sprawy czarno-białe. W przypadku pana Sklepowicza odpowiedź na pytanie, czy zaciskać zęby i to tolerować, brzmi: nie! Ale ta odpowiedź nie musi być chamska. Mogłabym oczywiście tego pana tak samo obrazić, ale mogę wybrać drogę, która jest oczywista w demokratycznym państwie prawa, to znaczy pójść do sądu. I taką drogę wybrałam. Pewnie pan Sklepowicz byłby przeszczęśliwy, gdybym zaczęła wizualizować wszystko to, co o nim myślę, ale nie mam zamiaru tego robić. Natomiast droga sądowa wydaje mi się w tym wypadku odpowiednią i najtwardszą z możliwych reakcji. Niektórzy uważają, że nie należy się takim Sklepowiczem w ogóle zajmować, bo pokazywanie go tylko robi mu PR. Nie zgadzam się, bo idąc tym tropem równie dobrze moglibyśmy nie pokazywać Jarosława Kaczyńskiego i udawać, że nie ma problemu. To, że czegoś się nie pokaże, nie znaczy, że problem nie istnieje.

– Coraz goręcej zachęca Pani ludzi, by podjęli działania obywatelskie, takie jakie Pani podejmuje, czyli np. chodzenie na manifestacje, sprzeciwianie się temu, co się dzieje. Ostatnio zaapelowała Pani o przyłączenie się do pozwu zbiorowego w sprawie Sklepowicza. Ludzie na fb gratulują Pani, wspierają, ale też pojawiają się wpisy „oby pani przegrała z kretesem”. Widzi Pani sens takich działań?

– Oczywiście, że widzę sens, w przeciwnym razie bym się tak nie zachowywała. Natomiast spójrzmy na to z innej strony. Polskie społeczeństwo jest mało aktywne społecznie. W tak zwanych dojrzałych demokracjach, w Europie Zachodniej, w wyborach bierze udział średnio 80 proc. obywateli, u nas niewiele ponad 40. Tam na demonstrację potrafi wyjść na ulice milion osób, a my się cieszymy, kiedy wyjdzie 50 tys. Aktywność obywatelska jest sprawą niezmiernie ważną, żeby nie powiedzieć – fundamentalną. Politykę można uprawiać dwojako, albo przez partie polityczne, albo przez zaangażowanie obywatelskie i ono jest równie istotne, jak to stricte partyjne. Mam takie poczucie, że w tej chwili, moją rolą, jako żony osoby rozpoznawalnej i zaangażowanej publicznie, jest zachęcanie ludzi i nawoływanie do tego, żeby nie bali się aktywizować. Zamierzam to właśnie robić, mimo iż słyszę niekiedy, że może lepiej siedzieć cicho. Pamiętam, jak na początku lipcowych protestów w obronie sądów słyszałam rozmowę, w której dość młoda osoba opowiadała, iż tata prosił ją, aby się nie angażowała. To są konotacje, strach, jeszcze z czasów komuny. Namawiam do tego, aby się nie bać. I dotyczy to nie tylko strachu przed PiS-em, ale wierzę, iż generalnie warto stawać w obronie wartości.

– Widzi Pani jeszcze energię w narodzie? Czy jednak jest już tak jak mówił Kisielewski, że większość społeczeństwa spokojnie urządza się w tej d..ie?

– Może rzeczywiście jest taka tendencja, natomiast głęboko „wierzę” w Jarosława Kaczyńskiego i w to, że za chwilę pokaże nam, jaka to jest „d..a” i że jednak nie warto się w niej urządzać. Naszą rolą jest pokazywać, że prawdziwe społeczeństwo obywatelskie nie urządza się w „d..ie”, tylko próbuje swoje życie układać zgodnie z własnym światopoglądem.

– Ludzie, którzy się boją, myślą, że państwo Frasyniukowie mogą sobie pozwolić na więcej, jednak Wy też płacicie określoną cenę. Przed Państwa domem zdarzają się protesty. Niedawno taki zorganizowali narodowcy i antysemici, a zgodę na to wydał wojewoda dolnośląski. Protesty przed domem to mało komfortowa sytuacja?

– Całkiem niekomfortowa, dlatego starałam się podejść do tego prześmiewczo…

… I napisała Pani na fb: „Uprzejmie proszę Pana Wojewodę, aby nas wcześniej poinformował, że będziemy mieli gości. Niestety nie ma nas w domu, a tak upiekłabym ciasto. Wolność! Równość! Tolerancja!”

– To taki gorzki żart, ale mój mąż zawsze powtarza, a są to słowa Tadeusza Mazowieckiego, że osoba publiczna musi dawać przykład swoim własnym ciałem. Ja oczywiście nie jestem tak rozpoznawalna jak mój mąż, natomiast nie mam strachu przed zaangażowaniem zarówno męża, jak i swoim. Oczywiście jego rola jest zdecydowanie większa, ale ja również staram się pokazywać, że nie można się dać zastraszyć, bo wiele właśnie od nas zależy. To się może wydawać trochę patetyczne, ale dzisiaj jestem właścicielką firmy, którą zakładałam i budowałam od początku, więc wiem, że jeżeli człowiek chce, gdy ciężko pracuje, to wiele się da. Tak samo jest w życiu publicznym, jeżeli uznamy, że Jarosław Kaczyński walkowerem dostanie kolejne cztery lata rządów, to okej, ale ja się z tym nie zgadzam, uważam, że warto powalczyć.

– Jest Pani waleczna i pełna nadziei. Niebawem przeczytamy w mediach, że nie żona, a po prostu Magda Dobrzańska-Frasyniuk wzywa… Zaangażuje się Pani politycznie?

– Zaangażowanie społeczne jest zaangażowaniem politycznym, ale nie chciałabym uciekać od faktu, iż jestem również żoną Władysława Frasyniuka, z czego jestem dumna i to również do czegoś zobowiązuje. Przy zachowaniu wszelkich proporcji, proszę sobie wyobrazić, jak cudowne narzędzia w swoich rękach ma pani Agata Duda, których nie wykorzystuje. Można być żoną osoby publicznej i uznać, że nie ma się w związku z tym żadnych obowiązków, a można być drugą „połówką”, która dzięki tym narzędziom stara się robić coś pożytecznego. Próbuję do aktywności publicznej podejść w sposób poważny. Moja pretensja do pani Agaty Dudy, która wydaje się być kobietą inteligentną, polega na tym, że ona nie wykorzystuje fantastycznych możliwości, sprowadzając swoją aktywność do czytania Wyspiańskiego „raz na ruski rok”. Przypomnę, iż małżeństwo Dudów razem prowadziło kampanię wyborczą, więc dziś oczekiwalibyśmy, iż pierwsza dama wykaże się jakąkolwiek aktywnością.

– Czy mąż mówi, nie angażuj się, wystarczy, że ja to robię, mamy małe dziecko? 

– Zabawne, bo wszyscy pytają odwrotnie, czy to ja nie ograniczam męża w jego aktywności publicznej. Nie, nie mówimy tak do siebie, natomiast chcę jasno powiedzieć, ani mąż, ani ja w tej chwili nie mamy planów zaangażowania się w życie partyjne. Taką rozmowę mamy za sobą i wydaje nam się, że możemy, szczególnie mój mąż, a ja przy okazji, dużo zrobić po stronie społecznej, obywatelskiej, niekoniecznie przez zaangażowanie partyjne.

– Niektórzy wyobrażali sobie, że Władysław Frasyniuk poprowadzi opozycję, ale on powtarzał, że to nie jego rola, że to muszą robić młodzi. Może młoda żona? 

– Dziękuję bardzo, ale jednak nie. Mamy po tej stronie, nazwijmy wolnościowej i demokratycznej, kilkanaście fantastycznych postaci w różnych partiach. Wymienię choćby Kamilę Gasiuk-Pihowicz, której bardzo sekunduję, czy w tej chwili aktywną Joannę Muchę, która pierwszy raz od paru lat pokazała, że gdzieś jeszcze w polityce jest miejsce na ideę, Borysa Budkę i wielu innych polityków. To są postacie, które z przyjemnością bym widziała w roli liderów. Oni są reprezentantami wyborców, ich zadaniem jest wziąć odpowiedzialność w swoje ręce. Natomiast, kiedy Władysław Frasyniuk mówi, że jest potrzebna zmiana pokoleniowa, to uważa, że są ludzie, którzy tej zmiany mogliby dokonać. Muszą jednak tego chcieć.

– Boi się Pani nieraz?

– Nie.

– Ogromnie dużo hejtu spada właśnie na Panią, bo mąż nie ma konta na Facebooku, nie musi tego czytać…

– …jak się zacznę bać, to go namówię, żeby założył konto…

– Dostaje Pani np. zdjęcie mężczyzny z zamaskowaną twarzą i nożem w ręku. Im więcej będzie się Pani udzielać, tym bardziej będzie Pani atakowana. Jest Pani na to gotowa?

– Jestem przygotowana i nie boję się. Natomiast zdecydowałam się parę miesięcy temu ten hejt pokazywać. I tu wracamy do początku naszej rozmowy, można się różnić, ale jednak w sposób cywilizowany. To, co się w tej chwili dzieje nie jest już cywilizowaną debatą.

– … a to zdjęcie zamaskowanego faceta z nożem w ręku… 

– Wkurza mnie to oczywiście i mam świadomość wagi takich publikacji, dlatego też je pokazuję. Głęboko jednak liczę, że pan prokurator Ziobro stanie po mojej stronie i obroni mnie przed takim hejtem.

– Na razie nie jest Pani tak rozpoznawalna jak mąż, ale to się pewnie szybko zmieni. Wtedy może Pani poczuć jakieś zagrożenie… 

– Za dużo mówimy o strachu. Tak przedstawiana sytuacja daje alibi zachowaniom koniunkturalnym. Trzeba robić swoje i iść do przodu.

– Rozmawiacie z mężem o jego przeszłości opozycyjnej.

– Oczywiście, mamy 9-letniego syna, który powoli dowiaduje się, co kiedyś robił jego tata. Uczy się też przeszłości w kontekście aktualnych wydarzeń. Ostatnio przy okazji protestu głodowego lekarzy, dowiedział się, że tata, będąc w więzieniu, również głodował. To jest oczywiście przykre, że wracają obrazy z czasów PRL.

– Władysław Frasyniuk parę lat temu powiedział w wywiadzie: „Przez lata odwykłem od bycia w rodzinie. Moja pierwsza żona zapłaciła w stanie wojennym straszną cenę za to, że się ze mną zadała. Myślałem, że już będę żył samotnie, w końcu wyląduję w domu starców. I nagle pojawiła się świetna kobieta, która mnie usidliła. Jestem bardzo szczęśliwy. Dopiero teraz odkrywam, czym jest rodzina”. I dalej: „kocham politykę. Jednak za każdym razem, kiedy występuję teraz w mediach, stawiam sobie pytanie: „Frasyniuk, czy nie za daleko odbiegasz od rodziny? Nie zmarnuj czegoś ważnego, co dostałeś w dość późnym wieku”. O tym też rozmawiacie?

– Tak, rozmawiamy o kosztach, jakie niesie zaangażowanie publiczne, bo to zawsze są koszta prywatne. Natomiast na szczęście nie żyjemy w czasach komuny. Rzeczywiście pierwsza żona męża zapłaciła gigantyczną cenę i była w o niebo trudniejszej sytuacji niż ja. Poziom ryzyka dziś jest nieporównywalny do tego, który musiała przechodzić rodzina mojego męża, szczególnie w czasie stanu wojennego.

– Jest Pani mocną, zdecydowaną i niezależną kobietą. Znowu powołam się na słowa Pani męża: „Magda jest osobą, która ceni wolność. „Powtarza mi: Frasyniuk, lubię gotować, lubię robić pyszne desery, zwłaszcza tobie, bo ty z takim apetytem je zjadasz. Ale jestem wolną osobą. Muszę mieć własne pieniądze i własną firmę”. Dopięła Pani swego i stworzyła IPS – International Playschool

– Szczęśliwie robię to, co lubię. IPS jest placówką edukacyjną, która kształci dzieci nie tylko polskie, ale i z różnych stron świata. To jest miejsce, które uczy otwartości i tolerancji. Edukacja to bardzo ważny obszar, za który możemy i powinniśmy brać odpowiedzialność. Nie bez powodu Jarosław Kaczyński zaczął grzebać najpierw w edukacji, a dopiero potem zabrał się za Trybunał Konstytucyjny. Szkoła to jest miejsce, w którym powinno budować się przyszłe otwarte społeczeństwa obywatelskie, a Kaczyński używa szkoły wyłącznie do budowania swojego elektoratu.

– Czy IPS pasuje do dzisiejszej Polski?

– Czy pasuje? Tak. Jesteśmy członkiem UE i jest dwudziesty pierwszy wiek, więc na pytanie, czy wolność, tolerancja, równość pasują do Polski, odpowiadam – tak.

– To jest żłobek, przedszkole i szkoła podstawowa. 

– Miało być gimnazjum, ale z oczywistych przyczyn już go nie będzie.

– Stworzyła Pani wspaniałe miejsce i przyznaje, że zrobiła to po trosze dla syna Antka, którego chce widzieć w przyszłości jako „człowieka wrażliwego społecznie, otwartego na drugiego człowieka, ale jednocześnie samodzielnego intelektualnie i zawodowo”. 

– Tak, szukałam miejsca we Wrocławiu, gdzie Antek mógłby się kształcić dwujęzycznie, bo współczesność wymaga otwartości również komunikacyjnej. Język angielski powinien być naturalnym drugim językiem, zresztą w wielu krajach europejskich tak się kształci dzieci. To jednak nie jest miejsce, w którym wyłącznie kładziemy nacisk na język. Jesteśmy placówką, w której uczniowie dowiadują się, że ludzie są różni, ale równi, inni ale tacy sami. Dzięki temu dzieci uczą się od początku szacunku dla każdego człowieka.

– Od żłobka poprzez przedszkole i szkołę podstawową, kreuje Pani „obywateli świata”. U Pani od początku mówi się po angielsku…

– Tak, kształcimy w języku angielskim, opierając się na najlepszych standardach edukacji międzynarodowej.

– Zaczyna się od przedszkola.

– Tak. Wyraźnie widzimy, kształcąc w języku angielskim, jak fantastycznie chłonne główki mają małe dzieci. Zawsze byłam wielką zwolenniczką przesunięcia wieku szkolnego z 7 do 6 lat.  Tymczasem w Polsce rozmawiamy o wieku pierwszoklasistów w kategoriach wyłącznie zabranego dzieciństwa, podczas gdy na świecie edukacja traktowana jest jako przepustka do szczęśliwszego życia w przyszłości.

– Dużo jest w Pani placówce polskich dzieci? 

– Połowa naszych dzieciaków to są dzieci polskie, druga połowa to obcokrajowcy z różnych stron świata. Wydaje mi się, że w Polsce nawet tej konserwatywnej znajdzie się również miejsce na takie elementy wielokulturowości. Natomiast obecnie retoryka partii rządzącej jest całkowicie zamykająca. Zaczynamy się bać wszystkiego, co inne i to nie dotyczy tylko i wyłącznie obcokrajowców, ale generalnie wszystkiego, co nie jest takie, jak my. Tak się nie da zbudować wspólnoty ani żadnego społeczeństwa.

– Takie placówki nieczęsto spotyka się w Polsce… 

– Moja szkoła nie jest niczym wyjątkowym, wystarczy przekroczyć zachodnią granicę i zobaczyć, iż każda szkoła jest taka barwna, jak moja. Jesteśmy w samym sercu Europy, która jest różnorodna i ta różnorodność jest i będzie jej siłą.

– Mnóstwo ludzi Panią podziwia, ale pewnie jest też taka część, która uważa, że nie jest Pani patriotką. Co by Pani takim osobom powiedziała?

– Mieszkam w Polsce, płacę podatki w Polsce, buduję miejsca pracy w Polsce, kształcę siebie i swoje dziecko w Polsce. Miłość do ojczyzny nie jest miłością jednakową. Na tym polega wolność. Ja nie odbieram prawa konserwatywnej stronie do patriotyzmu, którego symbolem jest akcja „Różaniec do granic”, ale chciałabym, aby oni nie odbierali mi prawa do budowania nowoczesnej i tolerancyjnej ojczyzny.

– Napisała Pani na fb, że dzisiejszy konflikt społeczny to jest konflikt PiS-u z obywatelami, a nie PiS-u z opozycją. A jednak PIS ma poparcie obywateli…

– U części tak. Gdy spojrzymy na wyniki ostatnich wyborów, to PiS wygrało przewagą kilku procent głosów, wśród niestety 40 paru procent głosujących. Nadal uważam, że to jest konflikt z obywatelami, nie wiem tylko, czy wszyscy obywatele do końca mają tego świadomość.

– Chce się Pani żyć w tak zwaśnionym kraju?

– Nie i dlatego wszystkim Sklepowiczom, Misiewiczom, Jakim i innym panom posłom pokażemy, że chamstwo i arogancja nie staną się w naszym społeczeństwie normą.

koduj24.pl

 

Szyszko od Rydzyka jest siekiera na polską przyrodę

Minister środowiska Jan Szyszko jest godny rekomendującego, jest reprezentantem poselskim z puli o. Tadeusza Rydzyka. PiS w zamian za promocję w mediach redemptorysty wydziela miejsca dla jego przedstawicieli, zarówno w postaci biorących miejsc poselskich, jak i tek ministerialnych.

Jan Szyszko jest więc od Rydzyka. Można go nazywać w skrócie „od Rydzyka”. Szyszko jest bólem obecnego rządu, bo nie mogą się go pozbywać z powodu niespełnienia oczekiwań rządzących, gdyż za Szyszkę przyjdzie inny Szyszko, w postaci podobnego kłopotu, czy to moralnego, aksjologicznego, albo jeszcze innego – zwyczajnie intelektualnego.

Ten Szyszko od Rydzyka ma kłopot aksologiczny, kłopot wartości, które sytuuje się u niego po drugiej stronie diapazonu. Jeżeli dla nas coś jest wartością pozytywną, np. ekologia, to u Szyszki wartością pozytywną jest antyekologia.

A że jest ministrem środowiska, spokojnie tutaj mogę napisać, iż jest ministrem antyśrodowiska, albo ministrem antyekologicznym. Dlaczego tak jest? Pośrednią odpowiedź możemy uzyskać na przykładzie tego, który trzyma pulę, a w nim Szyszkę. Mianowicie Rydzyk mógłby odpowiedzieć na powyższe pytanie, dlaczego sumienie zastępuje numerem konta bankowego.

Szyszko przejdzie do historii jako ten, który wziął się za zniszczenie Puszczy Białowieskiej, jedynego przyrodniczego obiektu w Polsce, który został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa.

Więc Szyszko od Rydzyka na tę wieść mógł sobie powiedzieć, że on ministrem dziedzictwa światowego nie będzie, tylko parobkiem od Rydzyka. Nie piszę tego, aby łatwo kpić z Szyszki, przecież nie żartują w ten sposób ofiarni ekolodzy, którzy w Puszczy Białowieskiej przypinają się do drzew, aby wstrzymać niszczenie dobra wszystkich Polaków.

Niszczeniem Puszczy Białowieskiej przez Szyszkę od Rydzyka zajęła sie Komisja Europejska, która skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a ten już drugi raz rozpatrywał tę sprawę. Tym razem jednak TSUE rozstrzygał, jak postąpić wobec kraju, który łamie polecenie najważniejszego sądu UE.

Do takiego zdarzenie dochodzi po raz pierwszy w historii Trybunału UE. Szyszko nie stosuje wyroku Trybunału, który nakazał zaprzestanie wycinki Puszczy. Poprzednio Szyszko uzasadniał, iż wycinka jest odpowiedzią na zagrożenie ze strony kornika drukarza.

Na dzisiejszym posiedzeniu (17.10.2017) Szyszko zmienił strategię obrony, zamiast kornika drukarza wycinkę uzasadniał zapewnieniem bezpieczeństwa publicznego. Pojawił się też nowy owad, który zastapił kornika drukarza, a jest nim zgniotek cynobrowy.

Szyszka stawił się nawet z eksponatami owadów i 15 sędziom TSUE pozwolił zgadnąć, który to jest zgniotek. Co wywołało u tych poważnych skądinąd osób rozbawienie (zareagowali zażenowanym uśmiechem), by nie powiedzieć szyderą.

Przede wszystkim Szyszko od Rydzyka starał się poważyć wiarygodność danych dotyczących wycinki Puszczy poprzez uzasadnienie, iż uzyskano je drogą „cyberataku”. Kto jakoby dokonał tego cyberataku minister nie wyjawił. Puszcza w tym czasie też padała pod siekierami i piłami.

Szyszko jest w pewnym sensie esencją obecnego rządu. Niszczy przyrodę, niszczy polskie zasoby przyrody i to w sposób nieodwracalny. Ekolodzy przestrzegają przed tym, że Puszczy grozi zamiana z lasu naturalnego w plantację drzew. Takie są skutki braki szacunku dla rzeczywistych wartości. Szyszko od Rydzyka jest siekierą na polską przyrodę.

Szyszko: „Mogło dojść do cyberataku”. Rewelacje ministra środowiska przed Trybunałem Sprawiedliwości UE

Minister Środowiska Jan Szyszko podważa wiarygodność danych dotyczących wycinki w Puszczy Białowieskiej. Sugeruje nawet, że mogły zostać uzyskane drogą „cyberataku”. A także oczekuje, by wśród eksponatów owadów KE rozpoznała zgniotka cynobrowego. Tak Szyszko bronił swoich racji podczas dzisiejszego wysłuchania przed przed Trybunał Sprawiedliwości UE

Minister środowiska Jan Szyszko i Komisja Europejska (KE) dziś (17 października 2017) ponownie konfrontowali się przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Było to już drugie wysłuchanie, tym razem przed pełnym składem sędziowskim – 15 sędziami. Spotkanie dotyczyło tego, czy TSUE powinien podtrzymać tzw. środki tymczasowe – całkowity zakaz wycinki w Puszczy Białowieskiej, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia publicznego.

„Po raz pierwszy w historii Trybunał rozstrzygał, jak postąpić wobec kraju, który łamie polecenie najważniejszego sądu UE” – powiedziała Agata Szafraniuk ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, która była obecna na przesłuchaniu.

„Decydując się na dodatkowe wysłuchanie i to przed wielką izbą, Trybunał pokazał, że traktuje sprawę Puszczy priorytetowo” – dodała prawniczka.

Wysłuchania nie można było nagrywać. To, co o nim wiadomo, pochodzi z relacji obecnych tam osób.


Przeczytaj też:

„Ekolodzy są po stronie opozycji totalnej”. Nowy atak Ministerstwa Środowiska na organizacje ekologiczne

ROBERT JURSZO  26 LIPCA 2017


Nowe propozycje Komisji Europejskiej

Polski rząd twierdzi, że w Puszczy nie mamy do czynienia z wycinką, ale tylko i wyłącznie z zapewnianiem bezpieczeństwa publicznego. A ponieważ suche drzewa są w całej Puszczy, a nie tylko przy drogach, mogą zagrażać np. grzybiarzom i innym zbieraczom runa leśnego.

„Komisja wskazywała, że polski rząd stosuje bardzo szeroką interpretację «bezpieczeństwa publicznego», usprawiedliwiając tym intensywną wycinkę w Puszczy. Dodała również, że ostatnio nastąpiła zmiana retoryki – z zagrożenia kornikiem drukarza na argument o bezpieczeństwie publicznym” – relacjonuje dla OKO.press Szafraniuk.

Dlatego KE podtrzymała żądanie, by w trybie pilnym ukarać Polskę finansowo za to, że nie stosuje się do zaleceń trybunału.

Zaproponowano nawet metodę naliczenia kary. Zdaniem KE wysokość kary powinna zostać uzależniona od powierzchni wycinki – według wydzieleń leśnych – gdzie złamano nakaz.

KE zaproponowała również, by TSUE uściślił kryteria bezpieczeństwa.

W taki sposób, by możliwe były cięcia drzew tylko i wyłącznie przy głównych drogach w Puszczy łączących miejscowości.

„Ostateczna decyzja dotycząca wycinki i kar finansowych ma zapaść do końca miesiąca” – czytamy w komunikacje prasowym organizacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Ostateczną rozprawę wyznaczono na 12 grudnia 2017.

Szyszko próbuje egzaminować KE z biologii

„Podczas wysłuchania przed TSUE Szyszko krzyczał i był podenerwowany. Próbował też skompromitować Komisję Europejską” – mówi OKO.press Szafraniuk.

Minister przyniósł na wysłuchanie gablotkę z owadami. Oczekiwał, że pełnomocniczka KE Katarzyna Herman rozpozna zgniotka cynobrowego. Według Szafraniuk nie zrobiło to na przedstawicielach KE żadnego wrażenia.

„Sędziowie TSUE zareagowali na tę akcję zażenowanym uśmiechem. Zachowanie ministra Szyszki odebrano jako niepoważne” – mówi Szafraniuk.


Przeczytaj też:

„Niepokorni” dziennikarze: Puszczę Białowieską trzeba ciąć, ekolodzy to hochsztaplerzy

BIANKA MIKOŁAJEWSKA  10 PAŹDZIERNIKA 2016


Szyszko: „Mogło dojść do cyberataku”

„Pełnomocniczka KE Katarzyna Herman wykazywała, że istnieje oczywista sprzeczność między działaniami Ministerstwa Środowiska i Lasów Państwowych w Puszczy Białowieskiej a zapisami Planu Zadań Ochronnych dla tego obszaru Natura 2000 – relacjonuje Szafraniuk. Pełnomocniczka podkreślała, że powstała w ten sposób szkoda jest poważna i nieodwracalna. A samej Puszczy grozi zamiana z lasu naturalnego w plantację drzew.

Minister Szyszko starał się podważać dowody KE na to, że wycinka w Puszczy Białowieskiej jest niezgodna z postanowieniem TSUE. Mówił, że Komisja manipuluje faktami, a przedstawione przez nią dane są niewiarygodne. Jego zdaniem świadczą o tym przesunięcia obszarów cięć na zdjęciach satelitarnych, które KE traktuje jako dowód.

„Posunął się nawet do insynuacji, że KE mogła je uzyskać w wyniku cyberataku” – mówi Szafraniuk.

Jednak nie wiadomo kto miałby dokonać cyberataku i na kogo. Tego minister już nie doprecyzował.

Aktywiści liczą przyrodnicze straty

Obóz dla Puszczy wydał przy tej okazji komunikat o skali wycinki. „Naszym zdaniem niektóre cięcia wykonane w ostatnich tygodniach są oddalone od dróg o nawet 100 metrów i więcej” – pisze Obóz dla Puszczy.

Z najnowszych danych udostępnionych przez nadleśnictwa wynika, że do końca sierpnia wycięto ponad 138 tys m3 [czyli około 140 tys. drzew], w tym w drzewostanach ponadstuletnich wykonano 35 proc. wycinki” – mówi cytowany w komunikacie Adam Bohdan.

„Biorąc pod uwagę trend i obserwacje prac terenowych, szacujemy, że do dziś ogólne pozyskanie może wynosić ok. 180 tys. m3, czyli czterokrotność określonego w planach urządzania lasu średniego, rocznego pozyskania” – uzupełnia.

A Tomasz Zdrojewski dodaje: „Przez ostatnie tygodnie komercyjne wycinki w drzewostanach ponadstuletnich i chronionych siedliskach były kontynuowane, pozyskane z nich drewno było sprzedawane. Działo się to pod pretekstem zapewnienia bezpieczeństwa osobom przebywającym w Puszczy.

Dlatego doprecyzowanie i ograniczenie wycinek związanych z bezpieczeństwem jest jak najbardziej zasadne”.

 

OKO.press

Głodówki lekarzy w trzech kolejnych miastach. „Przestajemy hamować protesty” 16 października 2017

– Od wielu dni zgłaszali się różni ludzie z różnych miast w Polsce. Pytali, czy rozszerzyć głodówkę na inne miasta. Mówiliśmy, że jest szansa na porozumienie z rządem – komentował Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Dotychczasowe rozmowy między rezydentami a rządem zakończyły się jednak niepowodzeniem. W tej sytuacji, jak poinformował Jarosław Bliński, jeden z organizatorów strajku, w co najmniej trzech miastach dziś lub jutro ruszą kolejne protesty głodowe.

 (http://www.tvn24.pl)

Tak widzą Polskę

 

Pytel – gen. brygady, Siemoniak – były minister obrony.

Kolejny esbek na straży interesów PiS-owskiego państwa!

Kolejny esbek na straży interesów PiS-owskiego państwa!

29.11.2016 Warszawa , siedziba PWPW . Od lewej: prezes Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych Piotr Woyciechowski , minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak podczas konferencji prasowej i podpisania porozumienia powołującego konsorcjum POl_ PUS , którego celem jest opracowanie i wdrożenie programowalnego układu scalonego

Rozpracowywał podziemną „Solidarność” i środowisko Radia Wolna Europa, potem pracował dla Antoniego Macierewicza. Obecnie jest zatrudniony w kontrolowanej przez PiS Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

60-letni dziś płk Piotr Wroński rozpoczął współpracę z SB jeszcze na studiach, by na etat trafić w 1982 r. Pracował nad zarejestrowanymi nagraniami z podsłuchów. Trafił do Wydziału XI – jednej z najbardziej mrocznych komórek organizacyjnych SB, zajmujących się „dywersją ideologiczną”, gdzie rozpracowywał środowiska Radia Wolna Europa oraz podziemnej „Solidarności”. Był gorliwym członkiem PZPR. Gładko przeszedł weryfikację i w 1990 r. trafił do Urzędu Ochrony Państwa.

Według byłych pracowników UOP, Wroński zgłosił się w 1992 r. do ówczesnego szefa Urzędu Piotra Naimskiego. Miał zadeklarować chęć współpracy i gotowość do ujawnienia metod oraz agentów SB w „Solidarności”. Z polecenia ówczesnego szefa MSW, Antoniego Macierewicza, przekazał swoją wiedzę na ten temat… Piotrowi Woyciechowskiemu, ówczesnemu szefowi Gabinetu Studiów ministra Macierewicza. Później Wroński pracował w Zarządzie Kontrwywiadu UOP, a po likwidacji Urzędu w 2002 r. trafił do Agencji Wywiadu. Ze służby odszedł w 2013 r.

Czym zajmuje się dziś płk Piotr Wroński – zainteresował się „Fakt” i ujawnił treść umowy podpisanej w sierpniu 2016 z pułkownikiem przez dopiero co usuniętego ze stanowiska prezesa Piotra Woyciechowskiego PWPW oraz jego następcy, a wówczas członka zarządu Roberta Malickiego. – „Zleceniobiorca [czyli płk Wroński] zobowiązuje się (…) do przeprowadzenia rozmów rekrutacyjnych oraz przygotowania opinii o przydatności kandydatów do pracy” – czytamy w dokumencie. Pierwotnie umowa została zawarta do grudnia 2016 r., ale potem przedłużona do końca tego roku.

Według informatorów gazety, za każdego sprawdzonego kandydata Wroński dostawał 400 zł. – „Sprawdzam nowych ludzi pod kątem zagrożeń czysto kontrwywiadowczych. Zdarzyło mi się znaleźć kobietę, którą podesłał mój były figurant z kontrwywiadu z lat 90-tych, związany z kasynami” – powiedział Wroński.

To nie jedyna umowa między PWPW a byłym pułkownikiem SB. Jak ustalił „Fakt”, za audyt bezpieczeństwa oraz „scenariusze zagrożeń” dla obiektów spółki, Wroński dostał 15 tys. zł. Podpisywał też umowy w sprawie pozyskiwania informacji gospodarczych o zagranicznych kontrahentach PWPW.

Można jednak zadać pytanie, właściwie po co Woyciechowski zatrudniał byłego esbeka, skoro PWPW jako spółka strategiczna znajduje się pod specjalną kuratelą służb. Czy to nie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego powinna zajmować się jej ochroną kontrwywiadowczą? – „Zgodnie z uprawnieniami, ABW jest odpowiedzialna za interesy ekonomiczne państwa. Jeśli interpretować to szerzej, to można uznać, że Agencja ma jakieś kompetencje w tym zakresie” – przyznał Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych. Dodał jednak, że „nie ma konkretnych informacji na temat współpracy ABW z PWPW”.

koduj24.pl

Jak PiS chce zmieniać ordynację wyborczą

Jak PiS chce zmieniać ordynację wyborczą

Ten pomysł trudno uznać za zaskakujący. Doskonale mieści się natomiast w logice PiSu i jego prezesa. O co chodzi? – „Chcemy podjąć sprawę ordynacji, by zabezpieczyć wybory przed fałszowaniem” – zapowiedział Jarosław Kaczyński na zjeździe Klubów „Gazety Polskiej” w Spale. Lider PiS przekonywał, że zmiany w ordynacjach do samorządu i Sejmu mają być przede wszystkim techniczne. Ale wyznał też – jak zwykle to czyni, czyli mimochodem – że w partii rozważane są działania, które mają „aspekt nieco polityczny”.

W PiS krąży opowieść o trzech setkach Jarosława Kaczyńskiego. Prezes miał rzekomo użyć takiego sformułowania na spotkaniu z posłami, oczywiście za zamkniętymi drzwiami. – „Kłopot jest tylko taki, że nikt nie umie znaleźć trzeciej setki” – powiedział półżartem „Wyborczej” jeden z polityków PiS. W każdym razie owe trzy – to metafora, która ma obrazować postulowane przez Kaczyńskiego zmiany w ordynacji wyborczej na korzystniejsze dla PiS. Partia rozważa również nowe zasady wyboru posłów.

Tymczasem PiS liczy armaty: wybory do Senatu na obecnych zasadach dają mu 100 senatorów wybranych w 100 jednomandatowych okręgach. Kolejna setka – tu PiS widzi możliwość zmian – miałaby obowiązywać w wyborach do Sejmu: – „Polska byłaby podzielona na 100 okręgów, a nie jak teraz – na 41. W każdym z nich byłoby do zdobycia od czterech do pięciu mandatów. W ten sposób nie naruszylibyśmy konstytucji, która mówi, że wybory są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne” – opowiada polityk z otoczenia prezesa PiS, czytamy na wyborcza.pl. Efekt? Ogromny przyrost liczby mandatów w przyszłym Sejmie.

Jednak niektórzy politycy PiS w rozmowie z „Wyborczą” snują przypuszczenia, że pomysł 100 okręgów może być… już nieaktualny. Rozważany jest bowiem także inny scenariusz. Połowę, czyli 230 posłów, wybieralibyśmy według obecnych zasad, a pozostałych parlamentarzystów w 16 województwach, oddając głos na listę krajową lub listę wojewódzką. Przy czym są praktykowane w Europie dwa warianty takiego głosowania. System niemiecki zakłada, że wyborcy mają dwa głosy: jeden oddają na listę partyjną, drugi – na konkretnego kandydata. Natomiast w modelu praktykowanym na Węgrzech obywatel ma tylko jeden głos, ale dwa rodzaje posłów – wybranych w okręgach jednomandatowych i z listy.

Dla PiS – pisze „Wyborcza” – lepszy byłby model węgierski. Według symulacji przeprowadzonej przez dr. Jarosława Flisa, socjologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego przy wynikach wyborów z 2015 r. i zastosowaniu węgierskiej ordynacji PiS zdobyłby 257 mandatów. Natomiast system niemiecki spowodowałby, że partia Kaczyńskiego nie mogłaby samodzielnie rządzić! Nic dziwnego, że w partii decyzji w tej sprawie dotychczas nie ma. Albo – chyba z góry można przewidzieć jej kształt…

Dr Flis dokonał jeszcze innego, ciekawego wyliczenia. Na podstawie wyników wyborów parlamentarnych z 2015 r. przy podniesieniu liczby okręgów wyborczych do Sejmu do 100 i przeliczeniu głosów na mandaty metodą D’Hondta (czyli obowiązującą obecnie) PiS zyskałby dodatkowo 34 posłów. Czyli zamiast 235 miałby ich 269. A do tego, jak czytamy na wyborcza.pl, system wyłoniony w wyborach według nowych zasad byłby w praktyce dwupartyjny. W takim scenariuszu PO również zyska 20 mandatów. Tyle, że zmniejszy się liczba mandatów zdobywanych przez mniejsze partie, w szczególności przez Kukiz’15.

To jednak może być dla PiS niebezpieczne. Dlaczego? Taki system bowiem, jak wyjaśnia „Wyborczej” dr Flis, automatycznie niejako zwiększa nacisk na integrację konkurencji. Na przykład porozumienie Platformy Obywatelskiej z Nowoczesną dałoby takiej wspólnej liście 202 mandaty, PiS miałby wówczas 247 posłów. Reszcie zostałoby im ledwie 11 mandatów. PiS ma więc nad czym się zastanawiać.

koduj24.pl

Nowa wizja prezydentury Adriana Dudogana.

Kaczyński: Polska będzie jak Turcja. Ale najpierw zmiana władz i elit

8 czerwca 2014

Trzeba wymienić w Polsce elity, bo obecne „nie są w stanie spełnić wymogów, które są konieczne do prowadzenia polityki, o której mówię” – powiedział w wywiadzie dla wPolityce.pl Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

Wywiad został przeprowadzony przy okazji kongresu „Polska: Wielki Projekt”. Jarosław Kaczyński opowiada o swojej wizji kraju jako „centrum” Europy Środkowej. Polska bowiem musi umieć reprezentować interesy innych krajów regionu, ale bez narzucania przywództwa, prowadzić aktywną politykę kulturalną i wzmacniać armię.

– Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo – powiedział Kaczyński. Według prezesa „ten rodzaj wielkości jest do zdobycia”, ale wymaga to „najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy polskich elit”.

Kaczyński powiedział, że „ludzie muszą uzyskać rzeczywisty dostęp do informacji, również tych, które są skrzętnie ukrywane”. – Dziś w Polsce nie można napisać rzetelnej biografii Donalda Tuska. To jest rzecz niesłychana – podkreślił.
Prezes PiS wyznał, że jego sposób myślenia o Polsce „był przedmiotem ataku, ośmieszania, niszczenia wszelkimi możliwymi metodami”. W Polsce natomiast panuje „mikromania, a nie megalomania”. Według Kaczyńskiego po 1989 r. niepodległość Polski nie była problemem między Niemcami, a Rosją, gdy tymczasem „dla ich relacji silne państwo, które w Polsce powstanie, zawsze będzie natomiast problemem”.

wprost.pl

Erdogan w Polsce. Na początek spotkanie z prezydentem Dudą 17 października 2017

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan przyleciał do Polski. Po godzinie 11 rozpoczął spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą w Pałacu Prezydenckim. W planach jest rozmowa w cztery oczy obu polityków, następnie Duda i Erdogan spotkają się z dziennikarzami. Zaplanowano też śniadanie z przedstawicielami rządu i udział obu prezydentów w Forum Gospodarczym. 

(tvn24.pl)

 

 

Jaki o starcie w Warszawie: Nie podjąłem jeszcze decyzji, czy w ogóle się o to starać

– To nie są moje decyzje [kto będzie kandydatem PiS na prezydenta Warszawy], sam jeszcze nie podjąłem decyzji, czy w ogóle się o to starać. Na razie jestem skoncentrowany na tym, aby pracować w komisji weryfikacyjnej. Jestem przekonany co do jednego, że Warszawiacy nie chcą już kontynuowania tych złodziejskich rządów w Warszawie. Natomiast co do mojego startu – jak mówię, nie podjąłem jeszcze decyzji, czy w ogóle się o to starać – mówił Patryk Jaki na briefingu w Sejmie.

– Jeżeli takie zostanie zostanie przede mną postawione, to pewnie będę robił wszystko, żeby Warszawa była zarządzana w sposób uczciwy – dodał.

 

HGW: Kampania w Warszawie już trwa w najlepsze. Prowadzi ją Jaki

– Są pytania dot. kampanii na prezydenta Warszawy. Ta kampania już trwa w najlepsze. Prowadzi ją Patryk Jaki – mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz na briefingu.

– Nic nie wróżę. Natomiast mogę przypomnieć moje doświadczenia. W I turze wygrał Kazimierz Marcinkiewicz, prezydentem zostałam ja. Tego nie wiadomo dopóki piłka w grze, dopóty nie wiadomo co się wydarzy, jacy będą kandydaci – dodała.

 

Bukiel o obecności Jandy na proteście: Do Chrystusa prostytutki też przychodziły i nie oznacza to, że Jezus był złym człowiekiem

– Nie wiem, co będzie dalej. Wszystko zależy od rządzących. Będziemy reagować. Mam nadzieję, że rozpoczną rozmowy nt. naszych racjonalnych postulatów – mówił o proteście rezydentów Krzysztof Bukiel w Radiu Zet.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy zapewnia, że nie ma planów odejścia od łóżek pacjentów. – Głodówka jest łatwiejszą formą protestu. Jestem teraz mniej obciążony w swoim sumieniu, niż kiedykolwiek – ocenił Bukiel.

Dodaje, że jeżeli rząd PiS „chce być rządem przełomu, troszczącego się o Polaków, to co jest bardziej ważnego, niż zdrowie?”. „Mam nadzieję, że przyjdzie do rządzących opamiętanie” – komentował. Jego zdaniem w interesie wszystkich – i rządzących i obywateli – jest to, by rządzący usiedli z protestującymi i zaczęli rozmawiać o meritum, a nie „wyimaginowanych sprawach”.

– Czuję, że polityka zakrada się do protestu, ale jak przychodzi do mnie aktorka i mówi, że nas popiera, to co, mam ją wygonić? Jako człowiek kulturalny mówię, że dziękuję za poparcie– mówił Krzysztof Bukiel.

Pytany przez Konrada Piaseckiego, czy przeszkadza mu to, że np. popierająca protest rezydentów Krystyna Janda, brała wcześniej udział w „Czarnym proteście”, odpowiedział, że tak. – Ale jestem człowiekiem normalnym, w miarę kulturalnym i po ludzku dziękuję jej, że przyszła. Do Chrystusa prostytutki też przychodziły i to nie oznacza, że Pan Jezus był złym człowiekiem – mówił.

Przewodniczący OZZL zapewnił, że protestującym wcale nie chodzi o odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy.

 

Szczerski o lekarzach: Jeśli obie strony uznają że wyczerpały się możliwości rozmowy, to KPRP nie uchyla się od mediacji

– Jak rozumiem, jeszcze w tym tygodniu rozpoczyna prace zespół, który powołał rząd. Rzeczywiście rząd i protestujący mają w tej sprawie narzędzia do tego, żeby protest zakończyć czy dojść do porozumienia – mówił Krzysztof Szczerski w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM. Jak dodał, prezydent liczy na to, że te rozmowy będą jednak prowadzone. Jak dodał:

„Jeżeli obie strony sporu uznają, że wyczerpały się wszelkie możliwości ich rozmowy – one się nie wyczerpały, bo prace dopiero się rozpoczynają – to jest wtedy oczywiście prezydent i jego służby, kancelaria nie uchyla się od tego, żeby podjąć się także w tej sprawie rodzaju mediacji”

 

Trzaskowski: Opozycja musi ze sobą rozmawiać, zwłaszcza w kontekście zapowiadanych zmian w ordynacji

– Nowoczesna ma już swojego kandydata i rozpoczęła już kampanię. Nie byłoby to chyba do końca poważne, jeżeli jest kandydat, żeby z niego rezygnować. Natomiast na pewno trzeba rozmawiać. Jedno jest pewne. Opozycja musi ze sobą rozmawiać, zwłaszcza w kontekście zapowiadanych zmian w ordynacji. Musi być porozumienie w opozycji. W Warszawie sama Nowoczesna mówi, że o to będzie trudno, ale na pewno będziemy rozmawiać w dobrej wierze – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

 

Trzaskowski: Przy całym szacunku do HGW, jestem zupełnie innym człowiekiem z zupełnie innymi priorytetami

– Oni [PiS] sami to przez cały czas suflują [że prezydentura Rafała Trzaskowskiego to czwarta kadencja HGW] i o tym mówią, że w ten sposób będą chcieli traktować właściwie każdego kandydata Platformy, ale tutaj się mówi o przeszłości. Każdy kto chce wygrać wybory w Warszawie, jakiekolwiek wybory, musi mówić o przyszłości, a nie przeszłości. Jeżeli PiS będzie przez cały czas opowiadał o przeszłości, to nie wygra tych wyborów – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał:

„Ja przy całym szacunku do pani prezydent [Gronkiewicz-Waltz], jestem zupełnie innym człowiekiem z zupełnie innymi priorytetami. Nie odcinam się. Uważam, że HGW zrobiła mnóstwo dobrych rzeczy dla Warszawy i Warszawiacy to widzą. Natomiast jestem zupełnie innym człowiekiem, mam inne priorytety i trudno mówić o kontynuacji”

Jak przyznał, „mamy problem reprywatyzacji” i jest to balast.

 

Trzaskowski: Jestem zdeterminowany żeby podjąć wyzwanie kandydowania na prezydenta Warszawy, jeśli PO tak zdecyduje

– Tak. Mówię od wielu miesięcy, że jestem absolutnie zdeterminowany [do kandydowania na prezydenta Warszawy]. Jeżeli tylko będzie taka decyzja [Platformy], to wtedy oczywiście podejmę to wyzwanie – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał, decyzję trzeba podjąć do końca roku, bo inni zaczęli już kampanię.

 

Trzaskowski: Jeżeli w I rundzie miałby wygrać PiS, to wszystkich nas to będzie mobilizować do ciężkiej pracy

– Oczywiście jeżeli w I rundzie miałby wygrać PiS, to wszystkich nas to będzie mobilizować do ciężkiej pracy, bo nie może się to stać w II turze. Były robione też sondaże, gdzie był poseł Sasin i te wyniki mimo wszystko były dosyć podobne, również wyniki marszałka Karczewskiego są podobne. To różnice kilku procent. Natomiast wiadomo, że PiS w tej chwili próbuje kreować ministra Jakiego jako tego szeryfa, który rozlicza w Warszawie kwestię reprywatyzacji, który się nad Warszawą pochyla, mimo że z Warszawy nie jest i to na pewno też powoduje ten wzrost sondaży w elektoracie PiS w II turze, a jeżeli chodzi o kandydatów opozycji, to jest ich bardzo wielu – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24, pytany o wewnętrzny sondaż PiS, który opisaliśmy na 300POLITYCE.

300polityka.pl

STAN GRY: GW: 100 małych okręgów wyborczych, Mazurek: Nikt nie przeprosił Błasikowej, nikt nie przeprosi rezydentów, DGP: Odwrót od szczepień grozi epidemią

— 75 DNI DO KOŃCA ROKU.

— Bogdan Rymanowski kończy dziś 50 lat.

300LIVE:
Kowalczyk: Stać nas na podwyżki dla lekarzy, tylko w odpowiednim czasie
Bukiel o obecności Jandy na proteście: Do Chrystusa prostytutki też przychodziły i nie oznacza to, że Jezus był złym człowiekiem
Szczerski: Nie ma decyzji o tym, by ujawnić aneks do raportu o WSI
Szczerski: Pod koniec tygodnia spotkanie Duda-Kaczyński

Szczerski: Nie wybieram się do rządu premier Szydło
Szczerski o lekarzach: Jeśli obie strony uznają że wyczerpały się możliwości rozmowy, to KPRP nie uchyla się od mediacji
Trzaskowski: Jestem zdeterminowany żeby podjąć wyzwanie kandydowania na prezydenta Warszawy, jeśli PO tak zdecyduje
Trzaskowski: Jeżeli w I rundzie miałby wygrać PiS, to wszystkich nas to będzie mobilizować do ciężkiej pracy
Polityczny plan wtorku: wizyta prezydenta Turcji, Platforma w Świętokrzyskiem, Trybunał UE o puszczy
http://300polityka.pl/live/2017/10/17/

— REPRYWATYZACJA WCHODZI DO RZESZOWA – jedynka Super Nowości:

— WASZCZYKOWSKI O SOJUSZU Z KIJOWEM I WIZYCIE PAD NA UKRAINIE – pisze w RZ: “Sezon polityczny 2017 ukoronuje wizyta prezydenta RP Andrzeja Dudy w Charkowie. Polska potwierdzi swoje stanowisko w sprawie łamania przez Rosję podstawowych norm międzynarodowych i zaangażowanie w odbudowę zniszczonych przez zbrojną agresję regionów Ukrainy”.
http://www.rp.pl/Publicystyka/310169934-Warszawa–chce-sojuszu-z-Kijowem.html?cid=44?template=restricted

— NIKT NIE PRZEPROSIŁ BŁASIKOWEJ, NIKT NIE PRZEPROSI REZYDENTÓW – ROBERT MAZUREK: “Oburzacie się – słusznie – że tamci zeszmacili gen. Błasika i nie przeprosili wdowy. Wy nie chcecie przeprosić rezydentów. Ech, taka to kurewska równowaga… I nie przepraszam za ten wulgaryzm. Tak, wiem, niepotrzebnie się trudzę. Żadne argumenty was nie powstrzymają, bo w końcu wy jesteście na froncie. Ale rewolucyjny zapał zaślepił was do tego stopnia, że nie zauważyliście, że nie strzelacie do wrogów. Wy strzelacie do sanitariuszy”. https://wpolityce.pl/polityka/362427-w-polsce-nie-ma-kultury-jedzenia-sniadan-i-kultury-przepraszania-dlatego-nikt-nie-przeprosil-pani-blasikowej-i-nikt-nie-przeprosi-rezydentow

— REZYDENCI SZANSĄ DLA PREZYDENTA – Michał Szułdrzyński w RZ: “ Dlatego włączenie się do gry ośrodka prezydenckiego mogłoby pozwolić PiS wyjść z tego impasu z twarzą. I nie chodzi wcale o to, czy rezydenci postawią na swoim. Budżet państwa nie jest z gumy i być może trudno będzie znaleźć kwoty, których domagają się protestujący. Ale nie chodzi wyłącznie o realizację ich postulatów, lecz o przeniesienie dyskusji na inny poziom. Być może postulaty rezydentów trudno będzie zrealizować, ale to nie oznacza, że trzeba ich obrażać i uruchamiać przeciw nim cały przemysł pogardy, który mogliśmy obserwować zarówno w mediach społecznościowych, jak i tzw. publicznych”.
http://www.rp.pl/Opinie/310169920-Szuldrzynski-Rezydenci-szansa-dla-prezydenta.html?cid=44?template=restricted

— TRZY SETKI PREZESA KACZYŃSKIEGO – Agata Kondzińska w RZ: “Po pierwsze, wybory do Senatu na obecnych zasadach, czyli 100 senatorów wybranych w 100 jednomandatowych okręgach. Po drugie, kolejna setka miałaby obowiązywać w wyborach do Sejmu: – Polska byłaby podzielona na 100 okręgów, a nie jak teraz – na 41. W każdym z nich byłoby do zdobycia od czterech do pięciu mandatów. W ten sposób nie naruszylibyśmy konstytucji, która mówi, że wybory są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne – opowiada polityk z otoczenia prezesa PiS. Co zyskałoby Prawo i Sprawiedliwość na takiej zmianie? W scenariuszu idealnym dla obozu władzy – ogromny przyrost liczby mandatów w przyszłym Sejmie”.

— FLIS MÓWI KONDZIŃSKIEJ O FAKTYCZNYM SYSTEMIE DWUPARTYJNYM: “Dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, policzył to na podstawie wyników wyborów parlamentarnych z 2015 r. Przy 100 okręgach wyborczych i przeliczeniu głosów na mandaty metodą D’Hondta (obowiązuje obecnie) PiS zyskałby 34 posłów (zamiast 235 miałby ich 269). Co więcej, system wyłoniony w wyborach według nowych zasad byłby w praktyce dwupartyjny. W takim scenariuszu PO również zyskałaby 20 mandatów, a to wszystko – jak wskazuje Flis – odbyłoby się kosztem istotnego zmniejszenia liczby mandatów zdobywanych przez mniejsze partie, w szczególności przez Kukiz’15”.
http://wyborcza.pl/7,75398,22522430,trzy-setki-prezesa-kaczynskiego-jak-pis-chce-zmieniac-ordynacje.html

— GW O KAMPANII W KRAKOWIE I KANDYDATURZE WASSERMANN: “Tu bije konserwatywne serce Polski. Pierwszy raz od lat mamy szansę je odbić. Małgosia [Wassermann] potrafi walczyć. Postawienie jej na czele komisji śledczej ds. Amber Gold było dobrym ruchem. Zyskała rozpoznawalność i wizerunek osoby bezkompromisowej, walczącej z układem – cieszy się krakowski polityk PiS”.

— GW SUGERUJE, ŻE MAJCHROWSKI MOŻE POPRZEĆ KOSINIAKA: “Sam Majchrowski się waha. Obawia się majstrowania przy ordynacji wyborczej. – Robienie dwóch komisji, gdzie jedna zbiera głosy, a druga liczy… Już Stalin mówił, że ważne jest, kto liczy głosy. To pokazuje, że jest możliwość lekkiego zafałszowania wyników – mówił niedawno. I zapowiedział, że jest gotów przekazać swoje poparcie prezesowi PSL Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, gdyby ten chciał karierę ogólnopolską zamienić na prezydenturę Krakowa”.
http://wyborcza.pl/7,75398,22521220,kto-na-prezydenta-krakowa-pis-chcialby-odbic-miasto-tu-bije.html

— GW O WYŚCIGU O WARSZAWĘ – POPULARNOŚĆ JAKIEGO EKSPLODOWAŁA: “Praca Jakiego w komisji weryfikacyjnej znacznie zwiększyła jego rozpoznawalność. A jego popularność wręcz eksplodowała po tym, jak Patryk Jaki przedstawił podstawowe założenia projektu ustawy reprywatyzacyjnej. Jak oblicza branżowy serwis politykawsieci.pl, jego wpisy na facebooku i twitterze od połowy września do połowy października dotarły do 113 tys. ludzi, podczas, gdy łączny zasięg postów dziewięciu  pozostałych polityków w rankingu wyniósł 155 tys. W analizowanym okresie profil facebookowy Patryka Jakiego zyskał większą liczbę fanów (8,8 tys.), niż profile wszystkich partii opozycyjnych łącznie”.
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22519464,sondaz-pis-patryk-jaki-wygralby-pierwsza-ture-wyborow-prezydenta.html

— LEKARZE APELUJĄ BY NIE UPOLITYCZNIAĆ ICH GŁODÓWKI – WP: “Politycy opozycji pojawiają się na niemal wszystkich protestach, które mogą zaszkodzić PiS. Nie zabrakło ich nawet na manifestacji głodujących rezydentów, którzy wielokrotnie powtarzali, że nie chcą poparcia żadnej partii. – Jestem obywatelem i pacjentem. Byłem tam spontanicznie – mówi Michał Szczerba z PO, który w mediach społecznościowych relacjonował protest ze swoim udziałem”.
https://wiadomosci.wp.pl/lekarze-apeluja-by-nie-upolityczniac-glodowki-poslowie-opozycji-nie-posluchali-6177387118372993a

— WŁADZA UMACNIA MODEL ROZWOJU OPARTY NA TANIEJ SILE ROBOCZEJ – EDWIN BENDYK: “Sprawa lekarzy – ujawniająca skalę eksploatacji i niedofinansowania służby zdrowia – pokazuje jasno, że władza zamierza nie tylko kontynuować, ale i umacniać model rozwoju oparty na taniej sile roboczej. O ile jednak w sektorze rynkowym ze względu na brak rąk do pracy utrzymywanie niskich płac jest coraz trudniejsze, to można je mrozić w sektorze publicznym (w tych jego gałęziach, które nie mają bezpośredniego znaczenia dla utrzymania władzy): służbie zdrowia, edukacji, szkolnictwie wyższym, nauce, kulturze. W dłuższej perspektywie to zabójcza polityka, bo wspomniane sektory mają kluczowe znaczenie dla tzw. reprodukcji społecznej i biologicznej społeczeństwa. Prościej, rozwijając myśl Jana Zamoyskiego, przyszłe Rzeczypospolite będą takie jakie ich młodzieży chowanie i obywateli leczenie”.
http://antymatrix.blog.polityka.pl/2017/10/16/rezydenci-kawior-i-akumulacja-pierwotna/

— RAFAŁ WOŚ O CIOSIE WE WPŁYWY MACIEREWICZA: “Odejście Woyciechowskiego to niewątpliwie cios we wpływy Antoniego Macierewicza. Obaj panowie znają się i blisko współpracują od lat. Byli razem zarówno w czasie słynnej „nocy teczek”, jak i przy likwidacji WSI”.
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1724040,1,piotr-woyciechowski-odwolany-ze-stanowiska-prezesa-pwpw-i-slusznie.read

— CBOS O IDENTYFIKACJI ELEKTORATÓW: “Swoją identyfikację z PiS jako bardzo dużą lub dużą oceniło odpowiednio 8 i 20 proc. wyborców tego ugrupowania. Raczej w niewielkim stopniu z nim związane czuje się 34 proc. elektoratu partii rządzącej, a 37 proc. zadeklarowało, iż wcale nie czuje się z nim związane. Z Platformą bardzo mocno lub mocno identyfikuje się 1 i 17 proc. jej wyborców; w niewielkim stopniu lub wcale – 47 proc. i 34 proc. 0 proc. osób, które zamierzają zagłosować na Kukiz’15 stwierdziło, że czują się z nim bardzo mocno związani, a 13 proc. oceniło stopień swojej identyfikacji jako duży. Odpowiednio 45 proc. i 42 proc. wskazało, iż czują się z popieranym przez siebie ugrupowaniem związani raczej w niewielkim stopniu lub wcale. W przypadku osób, które zadeklarowały głosowanie na Nowoczesną, bardzo duży lub duży poziom identyfikacji wyraziło odpowiednio 0 i 8 proc. badanych. 47 i 39 proc. powiedziało z kolei, że czują się z ugrupowaniem Ryszarda Petru związani raczej w niewielkim stopniu lub w ogóle nie czują się z nim związani”.
http://m.newsweek.pl/polska/polityka/sondaz-poparcia-dla-partii-elektorat-negatywny,artykuly,417560,1.html

— GPC O WYJAZDACH ADAMOWICZA NA MECZE: “Noclegi w luksusowym hotelu, kolacja w ekskluzywnej restauracji, a także bilet na mecz Realu Madryt i FC Barcelona – takie atrakcje miał zapewnione prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, gdy wraz z trójką swoich urzędników pojechał do Madrytu. Najciekawsze jest to, że sporą część wyjazdu finansowała spółka, która jest operatorem miejskiego wodociągu… dzięki decyzji prezydenta Adamowicza”.
http://gpcodziennie.pl/70437-wodociagilepszenizbiuropodrozy.html

— SUFIT SIĘ TRZYMA, ALE RUNĄŁ MUR – KKZ O WEINSTEINIE: “Nie ma już przemilczanych tematów, skoro upadł bastion heteroseksualnej władzy w Hollywood. A przynajmniej trzeba mieć nadzieję, że upadł. I że żadna kobieta nie będzie się bała mówić w obawie o karierę, i że to nie ona będzie piętnowana, ale jej oprawca. I że tak będzie nie tylko w Ameryce. Także w Polsce”.
http://wyborcza.pl/7,75968,22520584,afera-weinsteina-sufit-sie-trzyma-ale-runal-mur.html

— RYSZARD CZARNECKI O TYM, ŻE POJAWIENIE SIĘ SPRAWY REPARACJI NALEŻY WIĄZAĆ ZE SPRAWĄ ODEBRANIA POLSCE FUNDUSZY UE – pisze w GPC: “Jeżeli słuszne, moralnie i historycznie uzasadnione, żądanie reparacji od Niemiec pojawiło się akurat w momencie dobiegających z UE głosów (także niemieckich polityków!) o zabraniu naszemu krajowi należnych nam funduszy unijnych, to za stary jestem, aby wierzyć w takie przypadki”.
http://gpcodziennie.pl/70421-tozwyczajnasprawiedliwosc.html

— PÓJDZIE Z LEWICĄ, NIE Z PLATFORMĄ? – Fakt o spotkaniu Petru z Nowacką: “– Rozmawialiśmy z Ryszardem głównie o Warszawie, każdy ma swoje plany i warto je znać. Jako Inicjatywa Polska szykujemy się do koalicji w wyborach z ruchami miejskimi, Zielonymi i być może Partią Razem – ujawnia Nowacka. Zaznacza, że Nowoczesna ma swoje plany, „co nie znaczy, że nie warto być w kontakcie”. – Nadal zdecydowanie różnimy się programowo – podkreśla w rozmowie z nami była kandydatka lewicy na premiera i zapewnia: – Sojuszu z Nowoczesną nie szykujemy”.
http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/barbara-nowacka-i-ryszard-petru-na-tajemniczym-spotkaniu/tswy4vd

— GROZI NAM STRAJK W SZPITALACH – jedynka Faktu.

— RAFAŁ CHWEDORUK UWAŻA, ŻE PROTEST NIE ZASZKODZI PIS – jak mówi SE:“Takie protesty zawsze są nośne medialnie. Szczególnie w sytuacji, gdy dotyczy grupy utrzymywanej ze środków ministerstwa. Podejrzewam jednak, że wpływ strajku rezydentów na nastroje Polaków pozostanie niewielki. Z prostej przyczyny – protestuje grupa o wysokim statusie społecznym, za jakiś czas także dobrze zarabiająca, grupa, w której raczej nie dominują wyborcy partii rządzącej, stąd jej straty wizerunkowe w związku z protestem nie będą wielkie”.

— DLA PIS – ZDANIEM CHWEDORUKA – GROŹNIEJSZE PROTESTY PIELĘGNIAREK: “Z punktu widzenia PiS zdecydowanie większe znaczenie mają protesty pielęgniarek. Po prostu w pielęgniarkach społeczeństwo szybciej zobaczy ofiary niż w młodych lekarzach, o wysokim statusie społecznym, którzy w przyszłości liczyć będą mogli na wysokie dochody”.
http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/rafal-chwedoruk-pis-nie-straci-na-protestach-lekarzy_1023015.html

— TOMASZ WALCZAK W SE O REWOLUCJI PIS, KTÓRA ZJADA WŁASNE DZIECI – pisze w SE: “A więc skoro lekarzom rezydentom się nie podoba i protestują, to trzeba z nich zrobić burżujów rozbijających się po świecie i zajadających kawior. Opcjonalnie zlustrować dziadka, a jak się nie da, wrzucić takiego płk. Mazgułę, by udowodnić, że jakiś „ubekistan” (sic!) stoi za wściekłymi lekarzami. Krótko mówiąc, zgnoić i upokorzyć. Rewolucja pisowska, podobnie zresztą jak każda inna, w końcu zjada też własne dzieci. Niedawno przez ścieżkę zdrowia przepuszczono prezydenta Dudę, bo ten śmiał zawetować fanatyczne ustawy o sądownictwie. Wściekłymi pisowskimi psami poszczuto też Łukasza Warzechę, bo ten miał czelność mówić własnym głosem, a nie szczekać w zgodnym chórze z funkcjonariuszami medialnymi z Nowogrodzkiej. Jednym słowem, kto nie z Mieciem, tego zmieciem”.
http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/zdaniem-redaktora-kto-nie-z-mieciem-tego-zmieciem_1023017.html

— KLUZA SZYKOWANY NA SZEFA KDPW: “Na fotel prezesa KDPW szykowany jest Stanisław Kluza. Z samym zainteresowanym w poniedziałek nie udało nam się skontaktować. Według naszych ustaleń za jego kandydaturą opowiadają się Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, oraz Wojciech Nagel, szef Rady Giełdy. Popierane przez nich zmiany kadrowe wydają się o tyle prawdopodobne, że zarówno NBP, jak i GPW mają po 1/3 udziałów w KDPW (taki sam udział ma również Skarb Państwa reprezentowany przez ministra finansów i rozwoju), a sam Nagel dodatkowo zasiada w radzie nadzorczej KDPW, która odpowiada za wybór kandydata. Nagel w poniedziałek był dla nas nieuchwytny. Również szef rady nadzorczej KDPW Paweł Górecki do zamknięcia tego wydania nie odpowiedział na nasze pytania. Nie tylko jednak obsada stanowiska prezesa KDPW wydaje się przesądzona. Z naszych ustaleń wynika, że decyzje zapadły też w sprawie nowego członka zarządu. Ma nim zostać Marcin Gomoła, w ostatnim czasie związany z T- -Mobile”.

— ERDOGAN SZUKA POPARCIA DLA SWOICH RZĄDÓW – GW: “Powstaje jednak zasadne pytanie, w jaki sposób doraźne interesy Polski definiuje nasza dzisiejsza dyplomacja. Do czego potrzebuje Erdogana, który przyjeżdża do Warszawy w czasie, gdy w stolicach leżących bardziej na zachód – z Waszyngtonem włącznie – prezydent Turcji jest już właściwie persona non grata. Mam w tej sprawie garść pytań pomocniczych”. http://wyborcza.pl/7,75968,22522039,erdogan-w-warszawie-spotkanie-wstajacych-z-kolan.html

— SZEF UOKIK MAREK NIECHCIAŁ O KONCENTRACJI NA RYNKU MEDIALNYM:“Dostrzegam niebezpieczeństwo, jakie może rodzić przekazanie strategicznych sektorów instytucjom zagranicznym. Kontrola nad obszarami ważnymi dla państwa jest niezbędna. Moim zdaniem potrzebne są zmiany w przepisach, by chronić ważne sektory dla gospodarki, m.in. media. Obecnie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie ma uprawnień, aby nakazać przedsiębiorcy sprzedanie części swojego przedsiębiorstwa innemu właścicielowi. Mówiąc wprost, nie może nakazać odsprzedaży przez Polskapresse, Axel Springer czy grupę Bauer któregokolwiek z tytułów innemu przedsiębiorcy. Podobnych działań nie możemy również podjąć w przypadku spółek w innych strategicznych dla kraju sektorach, np. telekomunikacyjnym czy energetycznym”.

— SZEF UOKIK O POSTĘPOWANIACH WS MEDIÓW: “Powtórzę raz jeszcze: instytucja, którą kieruję, nie ma prawnych możliwości podzielenia grup medialnych. Prowadzimy obecnie kilka postępowań, w których analizujemy rynek medialny. Sprawdzamy, jak wygląda współpraca wydawców z kolporterami i analizujemy sytuacje na rynku drukarni oraz reklamy w mediach regionalnych. Mieliśmy sygnały o nieprawidłowościach, chcemy je sprawdzić. Jeśli chodzi o generalne rozwiązania – jesteśmy za wyznaczeniem kluczowych sektorów w państwie i ich ochroną. Wprowadzenie systemu podwójnych zgód jest naszym zdaniem bardzo dobrym rozwiązaniem. W przypadku rynku mediów na pewno nie jesteśmy jedyną instytucją, jaka powinna podejmować decyzje”.

— JAKI URATUJE BLOKI NA ZIEMI NICZYJEJ – Jolanta Ojczyk w RZ: “Dzięki temu skończy się permanentny stan niepewności prawnej. Spółdzielnie dostaną ziemię niczyją, a spadkobiercy rekompensaty”.

— SZCZEPIENIA W ODWROCIE – DGP NA JEDYNCE: “25,3 tys. razy rodzice odmówili zaszczepienia dzieci w I połowie 2017 r. To o 10 proc. więcej niż w całym 2016 r. Jeśli takie tempo się utrzyma, za sześć lat nie będziemy chronieni przed epidemią”. http://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/560477,szczepienia-w-odwrocie.html

300polityka.pl

obiecałem cd. tematu z PWPW. Polecam fragment o następcy prezesa Woyciechowskiego – nie nastraja to optymistycznie.

Nowy plan ministra Macierewicza wzbudza kontrowersje

Resort obrony chce podwyższyć stopnie szefom wojskowych służb. Na czele wywiadu i kontrwywiadu będą mogli stanąć generałowie broni. Dziś najwyższa szarża w służbach ma jedną gwiazdkę. – To dziwny, śmieszny i trochę wątpliwy półśrodek – mówi Onetowi gen. Stanisław Koziej, były szef BBN. – To chęć dopieszczenia ludzi, z którymi minister Antoni Macierewicz ma bardzo po drodze i absolutna dewaluacja stopni wojskowych – dodaje gen. Marek Dukaczewski, w przeszłości szef WSI.
Projekt opracowało MON z ministrem Antonim Macierewiczem na czeleFoto: Leon Neal / AFP
Projekt opracowało MON z ministrem Antonim Macierewiczem na czele
  • Gen. Dukaczewski: Zmiany będą bardzo źle przyjęte w wojsku. Istnieje obawa ujawnienia czegoś, co nie powinno ujrzeć światła dziennego
  • Oczekiwania wobec nowych generałów dywizji i broni będą wyższe aniżeli posiadane przez nich doświadczenie, wiedza i umiejętności
  • W związku z tym, zdaniem generała, służby mundurowe powinno obejmować inne nazewnictwo stopni

 

Wszyscy ludzie ministra

Zmiany dotyczą ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw. Projekt opracowało MON z ministrem Antonim Macierewiczem na czele. Zakłada m.in. wprowadzenie dla funkcjonariuszy SWW i SKW korpusów i stopni wojskowych tożsamych z korpusami i stopniami wojskowymi.

Ponadto katalog stopni służbowych funkcjonariuszy SWW ma być uzupełniony o stopnie generalskie: generała dywizji i generała broni. – Jeśli rozpocznie się rozdawnictwo stopni wojskowych ludziom, którzy nie mają kwalifikacji i doświadczenia, będzie to bardzo źle przyjęte w wojsku. To dewaluacja stopnia. Każdy będzie mógł zostać generałem – tłumaczy gen. Dukaczewski. – Przy ognisku stopni wojskowych chcą się ogrzać ludzie, którzy na to nie zasługują. Być może zasługują na wiele innych rzeczy, ale stopień wojskowy wiąże się z przygotowaniem wojskowym. Być może minister Macierewicz chce uraczyć np. szefa SKW Piotra Bączka tym, żeby został generałem dywizji.

Według gen. Stanisława Kozieja szef MON chce uwojskowić służby po to, by były one jeszcze bardziej zależne od MON. – Wprowadzenie jednolitych stopni wojskowych to trochę dziwny, śmieszny i trochę wątpliwy półśrodek.

W przypadku sił zbrojnych sprawa jest jasna. W jej skład wchodzą żołnierze, którzy mogą awansować do stopnia generała, nawet czterogwiazdkowego. – W SWW i SKW również są żołnierze i dla nich stosuje się stopnie wojskowe. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości. Wiemy, jakie wymagania musi spełnić np. pułkownik w wojsku.

Jednakże dla funkcjonariuszy obowiązuje osobna ustawa o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, która wyszczególnia, jakie stopnie powinny być stosowane dla funkcjonariuszy. – Jeśli zastosuje się te same stopnie wojskowe, ale dla funkcjonariuszy, to jak ich wtedy nazwiemy? Będzie podpułkownik wywiadu wojskowego albo pułkownik kontrwywiadu wojskowego? Podanie pełnego rozwinięcia stopnia powoduje, że ujawniamy coś, co powinno być chronione – mówi Onetowi.

Zaskoczenie nie tylko wśród wojskowych

Zdaniem gen. Dukaczewskiego, jeśli wprowadzimy stopnie wojskowe dla funkcjonariuszy, to powinni oni spełniać wszelkie wymogi, jakie się z wiążą z danym stopnie. Chodzi o wiedzę, wykształcenie, doświadczenie, kwalifikacje, ale również sprawność fizyczną. – W wojsku wszyscy oficerowie zdają raz w roku egzamin ze sprawności fizycznej. Jeśli nie zdadzą, a następnie nie zdadzą powtórek, to niestety muszą się ze stanowiskiem pożegnać. Czy my te same kryteria będziemy stosowali do funkcjonariuszy, którzy będą mieć stopnie wojskowe? Tego nie wiem.

Były szef Wojskowych Służb Informacyjnych mówi nam, że konieczne jest odróżnianie stopni wojskowych od stopni w służbach mundurowych. – Może być taka sama struktura jak w wojsku, ale niech nie przenoszą stopni wojskowych do struktur cywilnych. Tu powinna być inna nomenklatura.

Nowe rozwiązania mogą spotkać z niezadowoleniem wojskowych, ale także zaskoczeniem na arenie międzynarodowej. Według gen. Dukaczewskiego, jeśli kogoś nazywa się generałem dywizji, to „oczekiwania naszych sojuszników są jednoznaczne”.

– Generał dywizji to jest człowiek, który dowodzi dużym zespołem ludzi, potrafi w warunkach pokojowych kierować, a w warunkach bojowych dowodzić. Z taką osobą wiąże się pewne oczekiwania, które są standardem w NATO i UE. Z całym szacunkiem dla tych ludzi, ale kiedy dalibyśmy np. szefowi Służby Kontrwywiadu Wojskowego stopień generała dywizji, no to wyobraźmy sobie sytuację, w której jedzie on w podróż służbową i francuski generał pyta go: „Czym dowodziłeś? Jaką brygadą? Jaką dywizją? Jakie jest twoje doświadczenie polowe?”

Gen. Koziej uważa, że z zapisami projektu autorstwa MON wiąże się wątpliwość prawna. Chodzi o to, czy są one zgodne z ustawą o służbach. – Jestem zwolennikiem, aby SWW włączyć do sił zbrojnych, np. Sztabu Generalnego. Jeśli wraz z tą nowelizacją poszła nowelizacja ustaw określających to, że mogłyby one stanowić część sił zbrojnych, wówczas nie mielibyśmy żadnych wątpliwości co do zasadności wprowadzenia jednolitych stopni wojskowych. Dopóki one nie będą częścią sił zbrojnych, dopóty będą wątpliwości.

Według MON, czyli autora projektu, proponowane zmiany mają na celu, ujednolicenie regulacji w zakresie korpusów i stopni wojskowych w SWW i SKW. Mimo wielu prób nie udało się nam skontaktować z rzeczniczką prasową resortu ppłk Anną Pęzioł-Wójtowicz. Onet przesłał zatem pytania w piątek drogą elektroniczną. Nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. Poniżej prezentujemy nasze pytania:

  • W uzasadnieniu czytamy, że chodzi o „ujednolicenie regulacji w zakresie korpusów i stopni wojskowych w SWW i SKW”. Czemu to ujednolicenie ma służyć? Jaki jest cel tej zmiany?
  • Istnieją obawy, że zmiany zostaną źle przyjęte przez wojsko. Gen. Dukaczewski mówi nawet o dewaluacji stopni wojskowych. Nie obawiają się Państwo zarzutów, że przy ognisku stopni wojskowych chcą się ogrzać ludzie, którzy na to nie do końca zasługują?
  • Dla funkcjonariuszy obowiązuje osobna ustawa, która wyszczególnia, jakie stopnie powinny być stosowane dla funkcjonariuszy. Jeśli zastosuje się te same stopnie wojskowe, ale dla funkcjonariuszy, to jak ich wtedy nazwiemy?
  • Brali Państwo pod uwagę fakt, że podanie pełnego rozwinięcia stopnia może spowodować, że ujawnione zostanie coś, co powinno być chronione? Chodzi tu np. o kogoś, kogo nazwiemy przykładowo pułkownikiem wywiadu wojskowego.
  • Czy osoby, które są funkcjonariuszami SWW i SKW, a które otrzymają stopień generała dywizji lub broni, będą miały odpowiednią wiedzę, umiejętności i doświadczenie odpowiadające wymaganiom, jakie należy spełnić, posiadając stopień generała dywizji lub broni?
  • Czy osoby, które są funkcjonariuszami SWW i SKW, a które otrzymają stopnie służbowe tożsame z korpusami i stopniami wojskowymi, będą przechodziły podobnie jak wojskowi egzaminy ze sprawności fizycznej?

onet.pl

Polska jest pierwszym krajem Unii, jaki Erdoğan odwiedza po puczu w 2016 roku

Odkąd po zeszłorocznym nieudanym zamachu, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan, wsadził do więzień ok. 50 tysięcy osób, wśród nich sędziów i dziennikarzy, nie jest gościem mile widzianym w Unii Europejskiej. Polska jednak zrobiła dla niego wyjątek i przybywa dziś do Warszawy z jednodniową, oficjalną wizytą.
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan przyjeżdża z oficjalną wizytą do PolskiFoto: Adem Altan / AFP
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan przyjeżdża z oficjalną wizytą do Polski
  • Erdoğan spotka się z prezydentem Dudą i premier Szydło
  • Strona polska zapowiada rozmowę w sprawie represji stosowanych przez władze tureckie wobec opozycji
  • Będzie również mowa o wejściu Turcji do Unii Europejskiej, choć jest to już coraz mniej realna perspektywa

Erdoğan spotka się z prezydentem Andrzejem Dudą oraz z najważniejszymi polskimi politykami i jak poinformował PAP szef prezydenckiego gabinetu, Krzysztof Szczerski, rozmowy dotyczyć będą przede wszystkim współpracy w ramach NATO oraz kluczowej roli Turcji w powstrzymywaniu fali uchodźców z Bliskiego Wschodu.

Szczerski dodał, że będzie też okazja, by „porozmawiać na temat tego, jak wygląda sytuacja wewnętrzna w Turcji, jak przebiegają procesy polityczne w tym państwie”.

Turcja była ostatnio ostro krytykowana za przetrzymywanie bez sądu tysięcy opozycyjnych działaczy oraz krytycznych wobec władzy Erdoğana dziennikarzy, a także sędziów, wojskowych i studentów. Władze zamknęły też wiele opozycyjnych gazet, stacji telewizyjnych i portali.

Represje te rozpoczęły się po nieudanej próbie wojskowego przewrotu 15 czerwca 2016 roku, w której zginęło ponad 300 osób, a sam Erdoğan ledwo uniknął śmierci z rąk wojskowych zamachowców.

Niemcy i Austria ostatnio ostro krytykowały Erdoğana za jego wypowiedzi sugerujące mieszkającym w tych krajach etnicznym Turkom, na kogo mają głosować w wyborach parlamentarnych.

Konflikty te sprawiają, że coraz mniej prawdopodobne staje się przyjęcie Turcji do Unii Europejskiej, w której to sprawie negocjacje ciągnęły się latami, ale ostatnio praktycznie zamarły. Wielu europejskich liderów, w tym przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker, mówi już otwarcie, że akcesja Turcji jest nierealna.

Także sam Erdoğan powiedział ostatnio w tureckim parlamencie, że urzędnicy unijni „nie są uczciwymi ludźmi”. I dodał: „My już członkostwa w Unii Europejskiej nie potrzebujemy”.

Minister Szczerski zapowiedział rozmowę również na ten temat i stwierdził, że warto „poznać opinię, perspektywę turecką na relacje z państwami europejskimi”.

Z wyjątkiem spotkań z liderami Unii w państwach trzecich, jak na przykład we wrześniu, podczas sesji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, Erdoğan nie był od momentu zamachu i rozpoczęcia represji w kraju zapraszany do żadnego z państw Unii Europejskiej.

Premier Węgier Viktor Orban też Erdoğana nie zaprosił, ale zamiast tego udał się w czerwcu z oficjalną wizytą do Ankary.

Należy też mieć nadzieję, że Erdoğan przyjedzie do Warszawy wypoczęty – tydzień temu podczas wizyty w Kijowie nie mógł powstrzymać się od drzemki podczas przemówienia prezydenta Petro Poroszenki.

onet.pl

Wiernopoddańcze hołdy. Oto jak Andrzej Duda korzył się przed braćmi Kaczyńskimi

Gdyby Zbigniew Ziobro nie zdradził partii, mógłby być prezydentem. A gdyby Andrzej Duda nie zdradził Ziobry, dziś byłby posłem z ostatniej ławy.

Pałac Prezydencki, Andrzej Duda siedzi ze swoim współpracownikiem. – Dlaczego Jarosław daje mu taką władzę? – głowi się. – Po tym, co on mu zrobił? O co chodzi?

Współpracownik Ziobry, z pogardą: – Duda? Wszystko zawdzięcza Zbyszkowi, bez niego byłby nikim. Współczesny Dyzma. A jaki niewdzięczny!

Jako prezydent dostał od nas w prezencie dwie ustawy: zaostrzenie kar dla pedofilów i bezpłatną pomoc prawną. Daliśmy mu je, żeby mógł się zbudować. A jak chciał się usamodzielnić, proponowaliśmy, że złożymy projekty, które on zawetuje. I tak się odpłaca. O Jarosławie też już zapomniał. Od kiedy jest prezydentem, ani razu do niego nie zadzwonił.

Do pierwszego pęknięcia dochodzi w kwietniu 2008 roku. Andrzej Duda dzięki rekomendacji Ziobry pracuje w Kancelarii Prezydenta, w PiS akurat trwają wewnętrzne wybory. Kandydatów na szefów regionalnych struktur wskazuje Jarosław Kaczyński a działacze w terenie tylko to akceptują. We wszystkich województwach idzie gładko, poza Małopolską. Namaszczony przez prezesa Zbigniew Wassermann niespodziewanie przegrywa tam głosowanie w radzie zdominowanej przez ludzi Ziobry. – Leszek zawsze bardziej przeżywał problemy brata niż swoje własne. Gdy dowiedział się o niesubordynacji Zbyszka, wpadł w furię. „W takim razie ja wyrzucam Dudę”, odgrażał się. Andrzej był tym przerażony. Przyjechał do Pałacu i złożył przed Lechem wiernopoddańczy hołd. Zapewnił, że on w przeciwieństwie do ludzi Ziobry nie blokował Wassermanna, i przysiągł lojalność. Tymi słowami i to przy świadkach! Byłem tym zszokowany, nigdy wcześniej nie byłem świadkiem podobnego wyzwania – wspomina jeden z rozmówców. Działacz małopolskiego PiS związany z Ziobrą dodaje: – Andrzej głosował przeciwko Wassermannowi, jak my wszyscy. Rozprowadzającym w imieniu Ziobry był wtedy Arek Mularczyk.

Trzy lata później Ziobro przygotowuje rozłam w PiS. By stworzyć własny klub, musi nakłonić do odejścia piętnastu posłów. Duda pojawia się na spotkaniach rozłamowców. Jedno z nich odbywa się w sejmowej saunie, gdzie dochodzi do próby przeciągnięcia na stronę Ziobry młodego posła PiS. – Ludzie Zbyszka namawiali go, ale mu nie ufali, bali, się, że chłopak może nagrywać. Stąd sauna. W jakim charakterze występował tam Duda? Jako stronnik Zbyszka – wspomina polityk PiS, który zna przebieg tej rozmowy.

Ostatecznie Duda zostaje w PiS, powtarzając manewr z czasów pracy w Kancelarii Prezydenta. Sam zgłasza się do Kaczyńskiego i zapewnia o swojej lojalności. W tym czasie jest szeregowym posłem bez dostępu do prezesa, więc łączy się z nim jak szeregowy działacz – przez sekretariat. Prezes później zrelacjonuje tę rozmowę jednemu ze współpracowników. Powie, że Duda nie tylko obiecał mu wierność, ale też przywołał dawną przysięgę złożoną Lechowi, którą mimo Smoleńska nadal czuje się zobowiązany. – Bardzo mnie tym ujął – zaznaczy z zadowoleniem prezes.

newsweek.pl

Surdykowski: Rzeczpospolita narodów

W Krakowie zakończył się III Kongres Zagranicznych Badaczy Dziejów Polski, którego tematem była dawna Rzeczpospolita. Z pozoru nic ważnego; ot, staramy się przyciągnąć zainteresowanie świata w myśl nowej polityki historycznej. Przecież chlubnie zwyciężaliśmy pod Cecorą, Orszą, Wiedniem i w wielu innych bitwach.

Ale dawna Rzeczpospolita nie zawsze była młodszym bratem Zachodu, nieraz go wyprzedzała. Dobrowolna unia Polski i Litwy to prototyp późniejszych ustrojów federalnych. Będąc formalnie królestwem, faktycznie była republiką z królem-prezydentem wybieranym dożywotnio, z faktycznie pierwszą w dziejach świata konstytucją, którą stanowiły „artykuły henrycjańskie” z 1573 roku. Trójpodział władz został w Rzeczypospolitej faktycznie wdrożony na prawie 250 lat przed Monteskiuszem, a baza wyborcza wśród ówczesnej szlachty była szersza niż w raczkujących demokracjach zachodnich pierwszej połowy XIX wieku, gdzie ograniczał ją cenzus majątkowy. Czy ma to jakiś wpływ na nasze dzisiejsze utarczki o demokrację?

Chlubimy się rolą „przedmurza”. Ale pod koniec „złotego wieku” Jagiellonów kalwinizm miał niewielką przewagę wśród szlachty, a łącznie z prawosławiem spychał katolicyzm na podrzędną pozycję. Jesteśmy dumnymi Polakami, ale ówczesna postać naszego języka też była w mniejszości: mówiono po starorusku, żydowsku, niemiecku, czasem po łacinie. Praprzodek dzisiejszego języka litewskiego był tylko chłopskim narzeczem gdzieś na północnym wschodzie.

Czy potrafimy zrozumieć, dlaczego to republikańskie, tolerancyjne mocarstwo tak szybko upadło, bo przecież nie tylko przez siłę obcych potęg? Dlaczego szlachta zamiast wolności zbratanej z odpowiedzialnością wybrała megalomański sarmatyzm mniemający, że reprezentuje najlepszy ustrój na świecie, „wyspę wolności i rozwoju”, a inne narody mają brać z niej wzór? Może da nam przydatną dziś wiedzę nie tylko o tym, jak rodzą i rozwijają się demokracje, ale jak upadają? A może ta Rzeczpospolita jest tylko gorącym kartoflem w kieszeni, który boleśnie uwiera, ale nie wiadomo, co z nim zrobić w naszych czasach?

rp.pl

Grupiński: Piotr Gliński jest pierwszym politycznym cenzorem po ’89 roku

Mamy do czynienia z coraz wyraźniejszym cenzurowaniem ze względów ideologicznych, wydarzeń kulturalnych w Polsce; minister kultury Piotr Gliński jest po ‘89 roku pierwszym wyraźnym politycznym cenzorem – uważa poseł PO Rafał Grupiński.

Poseł na poniedziałkowej konferencji prasowej w Poznaniu odniósł się do dwóch ostatnich decyzji wicepremiera Glińskiego: odwołania w ub. tygodniu Magdaleny Sroki z funkcji dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, oraz cofnięciu półmilionowej dotacji dla festiwalu teatralnego „Dialog” we Wrocławiu. Według Grupiński powodem było, że gościem, osobno biletowanym, miał być spektakl „Klątwa” z Teatru Powszechnego z Warszawy.

Zdaniem Grupińskiego, obecnie „mamy do czynienia z coraz wyraźniejszym cenzurowaniem ze względów ideologicznych, wydarzeń kulturalnych w Polsce; inicjatyw wszelkiego rodzaju, ograniczeniem możliwości swobodnego działania instytucji kultury, szczególnie tych, gdzie jak w przypadku Teatru Starego w Krakowie, minister kultury ma decydujący wpływ”.

„To powoduje, że żyjemy w czasach, w których swoboda wypowiedzi kulturalnej, swoboda działalności instytucji, takich jak właśnie chociażby PISF, jest coraz bardziej ograniczana. Mieliśmy decyzje wcześniej dotyczące Instytutu im. Adama Mickiewicza. Wszędzie tam te decyzje są podyktowane ideologią” – zaznaczył poseł PO. Jak dodał, podobnie dzieje się w przestrzeni historycznej, jak choćby w przypadku zmian w ekspozycji Muzeum Historii II Wojny Światowej w Gdańsku.

Zdaniem posła PO, „jest to ciąg zdarzeń, w których Piotr Gliński, wicepremier tego rządu, wydawało się, że minister kultury podniesiony do rangi wicepremiera, będzie dbał o rozwój sztuk pięknych, o rozwój kultury, o rozwój polskiego teatru”. „Okazuje się, że jest w istocie, od 1989 roku pierwszym wyraźnym politycznym cenzorem, ideologicznym cenzorem wielu wydarzeń” – podkreślił Grupiński.

Jak dodał, jednym z „narzędzi” jakich ma używać minister Gliński, jest „blokowanie środków publicznych”. „Nie – prywatnych pana Piotra Glińskiego, ani nie partyjnych PiS-u, tylko publicznych, z naszych podatków – ze względu na własne, bardzo ograniczone horyzonty jeśli chodzi o kwestie chociażby światopoglądowe” – zaznaczył poseł.

„Uważamy, że takie postępowanie jest hańbiące i dla tego, kto to robi, i dla formacji, która na to pozwala. A przynosi to fatalne skutki dla spokojnego i ciekawego rozwoju życia kulturalnego w naszym kraju” – podkreślił Grupiński.

rp.pl

2017-10-17

Skandal! Były esbek prześwietla pracowników PWPW

Płk Piotr Wroński (60 l.) – były esbek, który w PRL rozpracowywał środowisko Radia Wolna Europa, teraz prześwietla… kandydatów na pracowników w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych – ustalił Fakt.

Dotarliśmy do umowy podpisanej z Wrońskim 12 sierpnia 2016 r. przez prezesa Piotra Woyciechowskiego (51 l.) i członka zarządu Roberta Malickiego (56 l.), który od poniedziałku pełni obowiązki prezesa.

„Zleceniobiorca (Piotr Wroński – przyp. red.) zobowiązuje się (…) do przeprowadzenia rozmów rekrutacyjnych oraz przygotowania opinii o przydatności kandydatów do pracy” – czytamy w dokumencie. Pierwotnie umowa została zawarta do grudnia 2016 r., ale potem przedłużona do końca tego roku. Według naszych informatorów, za każdego sprawdzonego kandydata Wroński dostawał 400 zł.

Zapytaliśmy samego zainteresowanego o to, czy prześwietla wszystkich pracowników spółki. – Sprawdzam nowych ludzi pod kątem zagrożeń czysto kontrwywiadowczych – odpowiada lakonicznie. I dodaje: – Zdarzyło mi się znaleźć kobietę, którą podesłał mój były figurant z kontrwywiadu z lat 90-tych, związany z kasynami – mówi Wroński.

To nie jedyna podejrzana umowa między PWPW a byłym pułkownikiem SB. Jak ustaliliśmy, za audyt bezpieczeństwa oraz „scenariusze zagrożeń” dla obiektów spółki, Wroński dostał 15 tys. zł. Podpisywał też umowy w sprawie pozyskiwania informacji gospodarczych o zagranicznych kontrahentach PWPW.

Po co Woyciechowski zatrudniał byłego esbeka? Przecież PWPW to spółka strategiczna, znajduje się pod specjalną kuratelą służb. Czy to nie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego powinna zajmować się jej ochroną kontrwywiadowczą?

– Zgodnie z uprawnieniami, ABW jest odpowiedzialna za interesy ekonomiczne państwa. Jeśli interpretować to szerzej, to można uznać, że Agencja ma jakieś kompetencje w tym zakresie – odpowiedział nam Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb. Zaraz jednak zaznaczył, że to „teoretyczna, modelowa odpowiedź, niezwiązana ze sprawą PWPW”. I dodał, że „nie ma konkretnych informacji na temat współpracy ABW z PWPW”.

Rozpracowywał Solidarność, potem pracował dla Macierewicza

Kim jest pułkownik Piotr Wroński (60 l.), pracujący obecnie dla Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych?

Współpracę z SB rozpoczął jeszcze na studiach, by na etat trafić w 1982 r. Pracował nad zarejestrowanymi nagraniami z podsłuchów. Trafił do Wydziału XI – jednej z najbardziej mrocznych komórek organizacyjnych SB zajmujących się „dywersją ideologiczną”. Tam Wroński rozpracowywał środowiska Radia Wolna Europa, oraz podziemnej „Solidarności”. Był w wydziale aktywnym członkiem PZPR. Przeszedł weryfikację i w 1990 r. trafił do Urzędu Ochrony Państwa.

Według byłych pracowników UOP, Wroński, wraz z kilkoma innymi oficerami, zgłosił się w 1992 r., do ówczesnego szefa Urzędu, Piotra Naimskiego (66 l.). Miał zadeklarować chęć współpracy i gotowość do ujawnienia metod oraz agentów SB w „Solidarności”. Z polecenia ówczesnego szefa MSW, Antoniego Macierewicza (69 l.), Wroński przekazał swoją wiedzę na ten temat… Piotrowi Woyciechowskiemu (51 l.). Ten był wówczas szefem Gabinetu Studiów ministra Macierewicza. Później pracował w Zarządzie Kontrwywiadu UOP, a po likwidacji Urzędu w 2002 r. trafił do Agencji Wywiadu. Ze służby odszedł w 2013 r.

fakt.pl

Premier Szydło mogłaby chociaż po roku przeprosić łodzian i Polaków za oszusta w swoim rządzie. W końcu stała obok niego.

Jarosław Kaczyński potwierdza rekonstrukcję rządu

Zmiany w rządzie, podziękowania dla Zbigniewa Ziobry i reforma sądownictwa. – to niektóre z tematów piątkowego spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z posłami z regionów. Tym razem z Małopolski, Podkarpacia i Świętokrzyskiego. Jak dowiaduje się “Rzeczpospolita” w spotkaniu brał udział również minister Zbigniew Ziobro.

Jak wynika z rozmów z posłami PiS uczestniczącymi w spotkaniu, Jarosław Kaczyński potwierdził, że w listopadzie dojdzie do rekonstrukcji rządu.

– Prezes dał nam do zrozumienia, że nastąpi kilka istotnych zmian. Ale ogólnie stwierdził, że jest bardzo zadowolony z dwóch lat rządów – przyznaje nasz rozmówca z Podkarpacia. Jak dodaje inny poseł PiS z którym rozmawialiśmy, Kaczyński miał powiedzieć, że „ludzie w kraju odczuwają zmiany”. – Mocno podziękował ministrowi Ziobrze – twierdzi jeden z naszych rozmówców z klubu PiS.

Kaczyński miał też stwierdzić, że wewnętrzne sondaże dla partii pokazują podobne wyniki do tych dostępnych publicznie, w których poparcie dla PiS wynosi powyżej 40 proc.

W sondażach do sejmików PiS ma wyniki umożliwiające rządzenie w połowie sejmików (teraz rządzi tylko na Podkarpaciu). W listopadzie i grudniu przeprowadzona zostanie seria sondaży, które będą miały pokazać poparcie dla różnych możliwych kandydatów w kluczowych miastach. To będzie jeden z czynników warunkujących decyzje dla partii.

W rozmowie nie pojawił się temat ordynacji wyborczej. – Prezes wspominał za to o reformie sądownictwa. Stwierdził, że nowy tydzień będzie kluczowy. I był bardzo ostrożny, jeśli chodzi o szanse porozumienia. Sugerował nawet, że jest duży zewnętrzny nacisk na prezydenta, by do niego nie doszło – mówi nam jeden z posłów.

rp.pl

%d blogerów lubi to: