Category Archives: Smoleńsk

3 tysiące km kłamstw Morawieckiego i Dudy. Pisowska ośmiornica

Zwykły wpis

Kłamstwa PiS sypią się w gruz, lecz to nie dociera do elektoratu tej partii. Głównie z powodu, że obecnie obieg informacji jest zupełnie inny, niż jeszcze kilka lat temu. Dzisiaj można posługiwać się fake newsami, których siła rażenia wyniosła do władzy Donalda Trumpa, a u nas boty internetowe wynajęte przez PiS pomogły niszczyć prezydenta Bronisława Komorowskiego, z czego skorzystał Andrzej Duda. Ten schemat wówczas został przeniesiony na kampanię parlamentarną, której hasłem była „Polska w ruinie”.

Ten sam leitmotiv jest powielany w obecnej kampanii. Przy czym PiS-owi jest o wiele łatwiej, bo ma w swoich rękach media publiczne, a komercyjne korzystają ciągle z profesjonalnej równowagi stron sporu politycznego.

Takie wpadki, jak wizyta Dudy w Waszyngtonie powinny pogrążyć prezydenta do poziomu Lecha Kaczyńskiego w 2010 roku przed katastrofą smoleńską, kiedy to miał 20 procent poparcia i widmo pewnej porażki przy reelekcji, a przecież był mniejszym nieudacznikiem niż obecny prezydent.

Do pisowskich porażek należy zaliczyć wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu ws. ekshumacji smoleńskich, w którym orzeczono, iż zostało naruszone prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, zasądzono rekompensaty rodzinom ofiar katastrofy. Ten precedens zostanie przeniesiony na wszystkich, którzy zwrócą się z podobnym pozwem przeciw instytucjom państwa polskiego.

A zatem powinien lec w gruzach mit smoleński, który był jednym z wehikułów wyniesienia PiS do władzy i do stawiania pomników brata Jarosława Kaczyńskiego, a jest ich w Polsce tyle, ile Kim Ir Sena w Korei Płn. Ale i ten wyrok zostanie przez media propisowskie przedstawiony w propagandowej papce z prezesowską logiką: „nikt nam nie powie, że białe jest białe…”

Mateusz Morawiecki jest spadkobiercą kłamstw Kaczyńskiego, w tym aspekcie niewątpliwie należy mu się tytuł delfina manipulacji, jego przeciętna kłamstw jest wyjątkowo rekordowa, premier osiąga 2,5 kłamstwa na jedno zdania. Nawet zmierzono mu długość kłamstw, acz za pomocą narzędzi publicystycznych. Otóż  kilka dni temu na spotkaniu w Świebodzinie (Lubuskie) był powiedzieć: „Nasi poprzednicy mówili: budujmy nie politykę, tylko drogi i mosty. Nie było ani dróg, ani mostów”. Podliczono jednak długości wszystkich wybudowanych autostrad, dróg szybkiego ruchu i wyszło ok. 3 tys. km dróg, jakie wybudowano za poprzedników i głównie rządu PO-PSL.

Takie długie jest kłamstwo Morawieckiego – 3 tys. kilometrów. Jak premier się jeszcze postara i nadyma w tych kłamstwach, to opasze nimi kulę ziemską wynoszącą na równiku 40 tys. km. Niestety, tak absurdalnie trzeba mierzyć niestworzone rzeczy, które głosi ten człowiek „wprowadzający Polskę do Unii Europejskiej”.

Teraz zresztą ma kłopot, bo podobnymi kłamstwami chce omatać szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera. Na szczycie w Salzburgu rząd PiS dostał ostatnią możliwość, aby wycofać się z tzw. reformowania Sądu Najwyższego, gdyż gotowy jest wniosek Komisji Europejskiej, aby w tej sprawie podać Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Morawiecki właśnie powiedział, że „my z Jean-Claude Junckerem rozmawiamy nieustannie o sprawach polsko-europejskich, w tym o konieczności reformowania wymiaru sprawiedliwości.”. Czyli niczego nie załatwił.

Duda zresztą nie czekał na żadne postawienia TSUE, dzisiaj wręczył dziesięciu sędziom nominacje do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Pokrętność PiS ma długość 3 tys. km manipulacji Morawieckiego i Dudy, taka jest horrendalna ta pajęczyna, ta ośmiornica – którymi to metaforami nazywane są podobne praktyki będące na bakier z prawem i Konstytucją.

Macierewicz żegna się ze smoleńskim zamachem

Zwykły wpis

To, że Antoni Macierewicz przez blisko 8 lat żerował na tragedii smoleńskiej i wodził za nos prezesa Kaczyńskiego od kilku miesięcy nie jest już tajemnicą. Nikt jednak nie był gotów głośno powiedzieć tego, co w końcu wydusił z siebie jeden z publicystów tygodnika Sieci, który tematyką katastrofy smoleńskiej zajmuje się z dużą intensywnością. Marek Pyza, który w swojej pogoni za “smoleńską prawdą” sam wielokrotnie kolportował niesprawdzone i niepoparte faktami teorie, jednak tym razem postanowił wprost zaatakować Antoniego Macierewicza i związaną z nim redakcję Gazety Polskiej.

tekście o bardzo wymownym tytule “Bój o smoleńską palmę pierwszeństwa i złe porządki w podkomisji” ujawnia nie tylko to, co wielu demaskatorów ordynarnych kłamstw zespołu parlamentarnego, a obecnie podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy wytykało wielokrotnie, ale ujawnia też faktyczny, choć ukryty przed opinią publiczną faktyczny koniec pracy “międzynarodowych ekspertów Macierewicza”, na których wątpliwe eksperymenty i próby nauczenia się, jak się w ogóle bada katastrofy lotnicze wydano miliony złotych z polskich podatków.

Autor tekstu na portalu braci Karnowskich, którzy wiele miesięcy temu w otwarty sposób postawili się po stronie prokuratury Zbigniewa Ziobry, która wygrała bój o pierwszeństwo w dostarczeniu prezesowi PiS prawdziwych przyczyn katastrofy z 2010 roku, właśnie od oceny ostatniej wizyty śledczych na lotnisku w Siewiernyj rozpoczął swój wywód. Bardzo szybko przeprowadził jednak frontalny atak na byłego szefa MON, który w jego przekonaniu nie tyle dołączył do kolportowanego przez “przeciwników dojścia do prawdy” kontestowania współpracy z rosyjskimi prokuratorami, ale wręcz je zapoczątkował i przeprowadził w pełnym zakresie.

Ostatnich wypowiedzi Antoniego Macierewicza nie da się więc czytać inaczej niż jako kolejnej odsłony walki z prokuraturą o palmę pierwszeństwa w badaniu Smoleńska – pisze Pyza, wytykając głównemu kapłanowi religii smoleńskiej, że doskonale wie, że prokuratura działa w innym reżimie prawnym, oraz że sam nie widział sensu udziału jego “ekspertów” w badaniu wraku przez prokuratorów. Co więcej, bezlitośnie miażdży ubiegłotygodniowe rewelacje “Gazety Polskiej” o rzekomym podmienieniu czarnych skrzynek, wytykając im szkolne błędy, które powinno się nazwać wprost ordynarną manipulacją.

Najważniejszy z punktu widzenia końca Antoniego Macierewicza w kwestii dalszego ustalania “prawdy o Smoleńsku” jest jednak fragment dotyczący podkomisji i pytania, jakie Marek Pyza otwarcie i głośno stawia.

Wracając do podkomisji, zasadne jest dziś stawianie pytania: czy ona w ogóle istnieje? Jak słyszę od części jej członków: formalnie nie. A to dlatego, że wszystkim pracującym w niej osobom 31 sierpnia skończyły się umowy. Dotychczas nie podpisano nowych. Nie istnieje nawet aktualna lista członków podkomisji do zatwierdzenia. Nie jest zaaprobowana przez departament kadr MON, nie dotarła jeszcze nawet do Inspektoratu Bezpieczeństwa Lotów w Poznaniu, który uczestniczy w procesie powoływania składu podkomisji – zastanawia się publicysta, ujawniając gwoździa, którego do trumny tego ciała najwyraźniej niepostrzeżenie wbił minister Mariusz Błaszczak. Tak się bowiem składa, że aby wybrańcy Macierewicza pełnili dalej funkcję członków podkomisji, muszą być powołani decyzją szefa MON na kolejny rok (konkretnie od początku września do końca sierpnia). Taka decyzję wydał Antoni Macierewicz w 2016 roku, wydał też Mariusz Błaszczak w 2017 roku. Obecnie jednak takiej decyzji odnaleźć nie sposób, co może oznaczać, że obecny szef MON po cichutku, choć zapewne z polecenia Jarosława Kaczyńskiego “wygasił” tę nic nie wnoszącą podkomisję.

Ujawniona przez redaktora Pyzę faktyczna likwidacja podkomisji, bez formalnego zakończenia jej prac wyjaśniałaby dlaczego rzeczniczka tego ciała od blisko dwóch tygodni nie potrafi odpowiedzieć na o aktualny skład podkomisji, intensywność jej prac w 2018 roku, aktualne wynagrodzenie “ekspertów” czy postępy w przygotowywaniu raportu końcowego z ponownego badania katastrofy.

W ostatnich zdaniach swojego tekstu Marek Pyza sugeruje, że po opublikowaniu tego tekstu z pewnością ze strony medialnego środowiska Tomasza Sakiewicza posypią się na niego gromy. Podkreśla, że taki atak go nie zdziwi, bo koledzy Antoniego Macierewicz inaczej nie potrafią. Zastanawia go jedynie, kiedy “weszli w buty” tych, których za stawianie trudnych pytań o rzeczywiste intencje w badaniu katastrofy sekowano i krytykowano. Dość długo to trwało, ale wygląda na to, że w końcu niektórzy z nich poznali się na Macierewiczu. Najwyższy czas.

W grudniu 2002 r. zakończyły się negocjacje w sprawie warunków naszego członkostwa w UE. W czerwcu 2003 r. Polacy w referendum powiedzieli Unii „tak”. 1 maja 2004 r. Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Ale jeszcze w listopadzie 2002 r., gdy negocjacje z Unią były na ostatniej prostej, członkostwo Polski w UE nie było takie oczywiste. Jarosław Kaczyński zaczął wątpić w sens naszej akcesji.

>>>

Premier to miszczu także z geografii! W sobotę w Gorzowie obiecał dwa mosty; w Przytocznej (gdzie nie ma rzeki) i drugi „gdzieś na Odrze”.

Hairwald

Prawda wygląda tak 👇

Zgodnie z przysłowiem, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ta zasada zdaje się być szczególnie żywa w polityce, gdzie osoby z pierwszych stron gazet potrafią z dnia na dzień zmienić poglądy o 180 stopni. Szczególnym przykładem takiego koniunkturalizmu okazuje się być Mateusz Morawiecki i jego stosunek do Unii Europejskiej. Dziś – zwolennik teorii o neokolonializmie gospodarczym Polski, dyktacie Niemiec, czy braku suwerenności po 1989 roku, ale jeszcze kilka lat temu premier  miał zupełnie inne poglądy. Mateusz Morawiecki był im na tyle wierny, że zawarł je nawet w książce…

Poseł PO Krzysztof Brejza przypomniał opinii publicznej fragmenty podręcznika z 1999r., którego obecny premier jest współautorem. Treść publikacji zszokowałaby zapewne wielu zwolenników PiS. Mateusz Morawiecki tłumaczy w niej m.in., co powinni zrobić sędziowie, kiedy przyjmowane są ustawy niezgodne z prawem Unii Europejskiej. Premier stwierdza, że:

W innych fragmentach premier ku zdziwieniu uznaje, że podjęcie przez Polskę starań o przyjęcie…

View original post 2 118 słów więcej

Rodzina Morawieckich na swoim. Szwagier Plus

Zwykły wpis

>>>

Choć brzmi to w zasadzie jak dowcip z gatunku tych o szwagrach, mamy do czynienia z faktami. Wieloletni partner siostry premiera Mateusza Morawieckiego właśnie dostał państwową posadę – został zastępcą redaktora naczelnego Radia Wrocław – informuje TOK FM. Będzie odpowiedzialny za program publicznej rozgłośni.

Ów wieloletni partner to Jarosław Broda. Jak informuje portal. przez ostatnie 16 lat był dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Miasta Wrocławia i podwładnym prezydenta Rafała Dutkiewicza.

To, że nieformalny szwagier premiera Morawieckiego ma nową posadę, ostro skrytykowano na Twitterze. Padały argumenty, nawiązujące ironicznie do czołowych sloganów rządowych : „Rodzina na swoim”, „szwagier plus” czy „dojna zmniana”. Broda zapewnił swoich nowych podwładnych, że jego awans nie ma nic wspólnego z polityką.

Siostra premiera rządu PiS i partnerka Jarosława Brody, Anna Morawiecka, startuje w wyborach samorządowych. Będzie się ubiegać o funkcję burmistrza Obornik Śląskich.

>>>

Drastyczny wzrost kosztów życia:„co miesiąc statystyczne gospodarstwo domowe ma do zapłaty zobowiązania na kwotę 1572 zł, podczas gdy trzy lata temu było to 976 zł(…)kwoty comiesięcznych rachunków w porównaniu do badania z 2015 roku wzrosły zatem o 61%”

Hairwald

Najnowszy felieton posła Stefana Niesiołowskiego m.in. o abp. Głódziu.

Przemówienie Kaczyńskiego, wbrew zapowiedziom, zwłaszcza szefa sztabu PiS-u, było banalne, a przynajmniej rozczarowujące. Prezes zamiast mówić o wyborach samorządowych mówił o europejskich. Wykorzystał okazję, aby osłabić czy zaprzeczyć argumentom podnoszonym przez opozycję, że PiS szykuje nam Polexit. Skoro premier i prezes muszą dementować te informacje, to znaczy, że musiało im wyjść w sondażach wewnętrznych, że jest to poważny problem czy wręcz zagrożenie dla PiS-u – mówi w rozmowie z nami dr Marek Migalski, politolog. Pytamy też o strategię na kampanię w nadchodzącym maratonie wyborczym. – To prawda, że tu mamy do czynienia z tą samą sytuacją co w 2015 roku. Kaczyński, Macierewicz schodzą na dalszy plan, a na czoło wypuszcza się kogoś popularnego. Lokomotywą kampanii będzie premier Morawiecki.

JUSTYNA KOĆ: Za nami konwencja PiS-u, gdzie przemawiał od dawna niewidziany prezes, jednak widać było, że to Mateusz Morawiecki grał pierwsze skrzypce.

MAREK…

View original post 5 120 słów więcej

Macierewicz chciał wcisnąć kit smoleński obchodom jedynego zwycięskiego powstania Polaków – Powstania Wielkopolskiego

Zwykły wpis

Pacjent Macierewicz nadaje z Tworek.

Z powodu „apelu smoleńskiego” nie będzie asysty wojskowej na obchodach tegorocznej 99. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Do podobnej sytuacji doszło także rok temu.

Marszałek województwa Marek Woźniak powiedział PAP, że starania o asystę wojskową i o wyłączenie z apelu pamięci zawołań związanych z katastrofą smoleńską trwały od ubiegłego miesiąca. W piśmie, które wystosował do Antoniego Macierewicza, Woźniak stwierdził: – „Tradycją rocznicowych obchodów był wojskowy ceremoniał, podkreślający szczególną rangę i znaczenie uroczystości. W tym dniu najważniejszymi wśród przywoływanych przez nas z dumą i prawdziwą wdzięcznością powinni być ci, którzy 99 lat temu, chwytając za broń, rozpoczęli trudną drogę do niepodległości”. Prosił więc o wyłączenie wątku smoleńskiego z apelu pamięci.

Odpowiedział mu wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk, który poinformował, że szef MON „podtrzymuje decyzję dotyczącą upamiętnienia ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem w apelu pamięci odczytywanym podczas uroczystości”.

W związku z tym zapadła decyzja o rezygnacji z wojskowej asysty. – „Na taki dyktat się nie zgodzimy. To jest próba brutalnego i cynicznego wykorzystania apelu pamięci do podkreślania swojego stanowiska w sprawie katastrofy smoleńskiej; narzucania swojej narracji przy każdej możliwej okazji. Myślę, że większość uczestników tej uroczystości jednak chce się skupić na jej zasadniczej treści – w tym przypadku na powstańcach wielkopolskich. Uroczystości, jeśli chodzi o ceremoniał, obsłużą harcerze” – powiedział marszałek Marek Woźniak.

W ubiegłym roku marszałek województwa także z powodu „apelu smoleńskiego” zrezygnował z udziału wojska podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego w Poznaniu. Wtedy pisowski wojewoda Zbigniew Hoffmann zorganizował osobne uroczystości w Lesznie.

Tegoroczne uroczystości przy poznańskim Pomniku Powstańców Wielkopolskich odbędą się 27 grudnia. Powstanie Wielkopolskie to jedno z niewielu polskich zrywów niepodległościowych, które zakończyło się sukcesem.

Polska pisowska to powieść idioty

Zwykły wpis

Można by sądzić, iż życie publiczne w Polsce to groteska Mrożka. Może być jeszcze gorzej. Polska to powieść idioty, że zaczerpnę z Szekspira.

szekspir

Polska pod rządami PiS na pewno jest idiotyczna.

Takie postaci, jak Zbigniew Ziobro, czy też Antoni Macierewicz nie powinni się zdarzyć w przestrzeni publicznej, ale są ministrami.

Wcale nie jestem zdziwiony, że Ziobro kręcił lody w Brukseli. Przecież nie błyszczał intrelektem. Ten człowiek nie ma przymiotów rozumu, ducha, bądź moralnych.

Może wreszcie poleci po ujawnianiu przez „Newsweeka” przewałów na unijnych pieniądzach. Może straszyć Ziobro prokuratorami, sądami (acz na ten moment winien złożyć urząd), ale to Bruksela dobierze mu się do tyłka.

Kolejny spektakl to horror z trupami smoleńskimi. Spektakl marny, niegodzien Mrożka i Szekspira. Polska zdegradowana idiotyczna.

Andrzej Stasiuk zauważa, iż zwolennicy eksumacji rodzinnych ofiar sami winni zająć się rozbiorem szkieletów swoich bliskich. Wyobrażam sobie Jarosława Kaczyńskiego jako anatomopatologa.

cxpu7jqxeaeakjd

Nie lepiej dzieje się po stronie opozycji. Posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus rzecze o ekshumacjach:

Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość są jak awers i rewers tej samej monety.”

A więc mamy też idiotkę.

I dodaję jeszcze quasi-dziennikarza internetowego (zawód sięga dna idiotów) niejakiego Jakuba Nocha z portalu naTemat, który któryś raz pisze o Mateuszu Kijowskim, iż KOD bez swego lidera to kwestia czasu.

Ot, Polska idiotów. I trzeba w niej z takimi beztalenciami żyć. Dlaczego jednak jeden z drugim plecie trzy po trzy, gdy nic nie ma do powiedzenia?

Bo idiota. Niestety nie ten genialny z Dostojewskiego i z 4. Ewangelii.

Więcej >>>

POWIĄZANE WPISY:

  1. Do Kaczyńskiego: Polska to nie sen idioty
  2. Kaczyńskiego kłamstwo na kłamstwie – Polska pisowska
  3. Polska znajduje się w stanie zimnej wojny domowej
  4. Szydło poniosła porażkę, a wraz z nią Polska

PiS chce orżnąć rozum, partia katastrofy

Zwykły wpis
PiS chce orżnąć rozum, partia katastrofy

znamy

Antoni Macierewicz nie bał się śmieszności, gdy „badał” katastrofę smoleńską ze swoimi ekspertami w ramach sejmowej komisji, tym bardziej nie będzie się bał klownady z podkomisją w ramach Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP).

Podkomisja nijak się ma do prawnego umocowania, bo nie może unieważnić raporty komisji państwowej Jerzego Millera.

Po co więc te hece?

Dla elektoratu smoleńskiego, który łazi za prawdą z Jarosławem Kaczyńskim po Krakowskim Przedmieściu.

Ten serial smoleński będzie obrabiany przez telewizję pisowską, która jakiś czas temu była telewizją publiczną.

Dojdzie do szpagatów prawnych, które podpisze Andrzej Duda. Będzie śmiechu i impotencji intelektualnej, a także takiej jak z zarzutami dla rosyjskich kontrolerów lotu na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku. Rosjanie nie przyjęli do wiadomości.

Najważniejszy jest osąd historii. W związku z katastrofą smoleńską już dawno zapadł wyrok. Winien jest dysponent lotu – Lech Kaczyński.

Nie rozgrzeszą go żadne komisje i podkomisje Macierewicza, ciało spoczywające na Wawelu, pomniki, ani łażenie za prawdą Mojżesza Kaczyńskiego.

Rozumu nie orżniesz, choć PiS ciągle się łudzi.

Więcej >>>

POWIĄZANE WPISY:

  1. Winni katastrofy smoleńskiej
  2. 5 lat katastrofy po katastrofie smoleńskiej
  3. Do katastrofy smoleńskiej musiało dojść
  4. Katastrofa smoleńska. Podrobiona prognoza pogody

toPorażka

– Podkomisja ta nie jest złożona ze specjalistów z zakresu badania wypadków lotniczych. W związku z tym osoby tam powołane będą musiały najpierw nauczyć się tego, czym będą się zajmować. Uważam, że jest to duża porażka pana ministra Macierewicza, gdyż nie udało mu się wciągnąć do tej podkomisji nikogo z profesjonalistów – mówi Maciej Lasek w rozmowie z Agnieszką Kublik z „Wyborczej”.

– Z całą stanowczością mogę tylko powiedzieć, że wszystkie informacje, które otrzymaliśmy były u nas przechowywane, zarchiwizowane i wykorzystane. Nie znam żadnej informacji, która mogłaby świadczyć o tym, że przyczyna katastrofy była inna, niż ta podana wcześniej w raporcie – mówi Lasek.

Cała rozmowa tutaj: gazeta.tv >>>