Błaszczak i jego zastępca Zieliński na tle flagi UE

Błaszczak i jego zastępca Zieliński na tle flagi UE

Minister Mariusz Błaszczak jest taki, jakim go widać. Choć poprzednie zdanie należy obwarować spostrzeżeniem Marka Migalskiego (swego czasu kolegi partyjnego), że go jednak nie widać. Spotkanie z Błaszczakiem grozi kolizją, bo nie wiesz, kiedy się o niego potkniesz.

Jest nijaki, niewidzialny. Są tacy ludzie. Wówczas zalecam im, aby zawsze mieli ze sobą gwizdek. Widzą zbliżającego się innego osobnika i nie chcą zrobić mu krzywdy, niech informują o swojej bytności sygnałem dźwiękowym. To wszak powszechne rozwiązanie w komunikacji.

Niewidzialność Błaszczaka ponadto postrzegam ciut inaczej niż Migalski. Błaszczak lubi odezwać się o multi-kulti (czyt. o uchodźcach). Przychodzi Błaszczak do mediów ze swoim tabletem i czyta to, co spreparowano na Nowogrodzkiej: „Uchodźcy są zagrożeniem, nie ma ich w Polsce, więc nasz kraj jest bezpieczny”. Tak Błaszczak rozwiązuje nasze bezpieczeństwo. Poprzez braki, w Polsce poprzez brak uchodźców. Czego więc brak Błaszczakowi? Osobowości, której bogactwo odróżnia nas od wszelkich Błaszczaków.

Błaszczak walczy z multi-kulti na zewnątrz, ale multi-kulti propaguje w policji, w której działa jeden związek zawodowy NSZZ Policjantów. Nawet jest to zapisane w ustawie o policji. Ale minister Błaszczak chce związkowego multi-kulti w policji. A to dlatego, że  NSZZ Policjantów kilka razy postawiło się Błaszczakowi. Między innymi oczekiwało większej ochrony prawnej przy pacyfikowaniu kiboli, a Błaszczak wg ideologii PiS tych ostatnich chroni jako element patriotyczny.

Policyjni związkowcy protestowali, gdy wykorzystywano ich przy rozbijaniu demonstracji przed Sejmem podczas grudniowej blokady mównicy sejmowej przez posłów opozycji. A najbardziej boli związkowców, iż chce się im obniżyć emerytury. Szczególnie tym najdłużej pracującym, którzy pracowali w PRL-u, choćby jeden dzień.

Błaszczak wpadł na pomysł, aby wprowadzić multi-kulti związkowe i zamierza wprowadzić przepisy w porozumieniu z NSZZ Solidarność. W policji powinno działać więcej związków zawodowych, w tym „Solidarność” mogli bezkrytycznie pałować społeczeństwo obywatelskie i mogło omijać szerokim łukiem kiboli-patriotów. Związkowcy z NSZZ Policjantów nie zgadzają się na takie upolitycznienie policji.

Do ciekawego zdarzenia doszło w mieście Łomży z zastępcą Błaszczaka, wiceministrem Jarosławem Zielińskim. Błaszczak powinien gwizdać, jak się zbliża, a Zieliński to Błaszczak podniesiony do potęgi Błaszczaka. Jest taki niewidzialny, iż swego czasu zarządził, aby policjanci w ramach obowiązków cięli konfetti.

Zbliża się Zieliński, z niebios lecą kolorowe płatki papieru. Acz słysząc i widząc Zielińskiego nie dziwię się, musi zaznaczać jakoś swoją obecność. We wspomnianej Łomży tym razem nie sypano na Zielińskiego konfetti, bo media strasznie skrytykowały ten rytuał, na rynku głównym tego miasta wykopano maszt z flagą Unii Europejskiej. Dlaczego? Bo takiego Zielińskiego nie widać w otoczeniu cywilizacyjnym, kimś staje się na gumnie, na zapiecku.

Błaszczak ma miejsce w historii kabaretu (patrz: Mariusz w „Uchu prezesa”), Zieliński do pozycji swego pryncypała dopiero się dokopuje poprzez wykopywanie masztów z flagami UE.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Śledztwo dotyczące wypadku Szydło przedłużone

Śledztwo dotyczące wypadku Szydło przedłużone

„Przedłużenie śledztwa na kolejne trzy miesiące jest spowodowane koniecznością przeprowadzenia dalszych czynności procesowych” – powiedział PAP prok. Krzysztof Dratwa z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Prowadzący sprawę prokuratorzy zakończyli w piątek ponowne przesłuchania funkcjonariuszy BOR. Trwają ustalenia terminów, w których przesłuchani zostaną pozostali dwaj funkcjonariusze, tj. kierowca i szef ochrony Szydło. Po raz pierwszy funkcjonariuszy BOR przesłuchano jeszcze w dniu wypadku. W ponownym przesłuchaniu prokuratura koncentruje się głównie na kwestiach dotyczących procedur bezpieczeństwa w poruszaniu się kolumn rządowych.

Na 9 maja prokuratura zaplanowała przesłuchanie ostatnich trzech świadków w Prokuraturze Rejonowej w Oświęcimiu. Wśród nich znajdują się dwie osoby z poradni odwykowej, zlokalizowanej nieopodal miejsca wypadku. Kolejny świadek to osoba, która widziała przejazd kolumny rządowej.

Trwa także analiza materiałów wideo z miejsca wypadku. Prok. Dratwa powiedział, że „zeznania niektórych świadków wskazują na to, że na miejscu wypadku za samochodem seicento mógł się ustawić jakiś inny samochód”. Samochód ten mógł zostać przekierowany w inne miejsce, by udostępnić miejsce samochodom uprzywilejowanym, tj. pogotowiu i policji. – „Poszukiwania tego samochodu i kierowcy trwają, nie mamy ustalonej marki ani koloru” – powiedział prok. Dratwa.

Do wypadku doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo. Doszło do zderzenia z autem Beaty Szydło, które następnie uderzyło w drzewo.

W wypadku ranna została premier i dwóch funkcjonariuszy BOR. 14 lutego zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata seicento Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krakowie.
(Źródło: pap.pl)

bt

W obronie demokratycznej i wolnej Polski

W obronie demokratycznej i wolnej Polski

Ulicami Warszawy przeszedł wielki Marsz Wolności.

Marsz Wolności zakończył się na Placu Konstytucji. – „Tu jest Polska! Tu jest Polska europejska!”, „Nie ma zgody na Polexit. Jest zgoda na PiS-exit!” – skandowali demonstrujący. Nad tłumem powiewało tysiące flag Unii Europejskiej i Polski.

Lider PO Grzegorz Schetyna podkreślał, że obecna Konstytucja kojarzy się z wolnością, suwerennością i podmiotowością, tak jak Konstytucja 3 Maja. – „Jeżeli nie będzie zgody powszechnej, zgody narodu, nie pozwolimy zmienić obecnej Konstytucji. Nikomu!” – zadeklarował Schetyna.

Przekonywał, że jedyną drogą dla partii opozycyjnych i niezależnych środowisk jest dziś jedność. – „Jeżeli zbudujemy skuteczną opozycję, to wygramy wybory samorządowe, wygramy wybory europejskie, wygramy wybory parlamentarne i wygramy prezydenckie w 2020 roku. Obiecujemy to” – zaznaczył. Zapowiedział rozliczenie obecnie rządzących za łamanie prawa.

Schetyna zapewnił, że po wygranych wyborach Polska już nigdy nie będzie się kompromitować w Europie. – „Już nigdy nie będzie wyniku 27 do 1”. Mówił też, że sobotni marsz był dla następnych pokoleń. – „To im obiecujemy wolną Polskę, Polskę podmiotową, Polskę dumną, demokratyczną” – dodał szef Platformy.

Prezes ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział do zebranych: – „Połamano Konstytucję, połamano ustawy, teraz chce się złamać organizacje pozarządowe, chce się złamać samorządy – nie ma na to naszej zgody”. Według niego grupą, która została najbardziej przez PiS wyzyskana i odrzucona są polscy rolnicy. – „Chcę, żeby to bardzo wyraźnie usłyszeli: czas pańszczyzny u panów minął. Nie damy zrobić z nas chłopów pańszczyźnianych. Polska to nie jest PiS, Polska to nie jest prywatny folwark PiS. Nie ma zgody na dewastację polskiej wsi i samorządności naszych miejscowości, organizacji pozarządowych, na czele z OSP” – powiedział Kosiniak-Kamysz.

Ze sceny na Placu Konstytucji przemawiali też lider Nowoczesnej Ryszard Petru, Krzysztof Łoziński z KOD, senator Marek Borowski, była premier Ewa Kopacz, były szef MON Tomasz Siemoniak, przedstawiciel gminy Dobrzeń Wielki, która straciła część terenu na rzecz Opola oraz Sławomir Neumann. Na zakończenie części oficjalnej rozbrzmiał hymn Unii Europejskiej.

Według stołecznego ratusza w Marszu Wolności uczestniczyło ponad 90 tys. ludzi. Tradycyjnie już warszawska policja zaniża te dane i szacuje, że na demonstracji zgromadziło się ok. 12 tys. osób.

bt

koduj24.pl

Zazdrość Kaczyńskiego o Marsz Wolności

Zazdrość Kaczyńskiego o Marsz Wolności

Nie mogłem być w Warszawie na Marszu Wolności. Szkoda. Za to miałem średnią przyjemność oglądania w telewizji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który dał dyla z wolnej Warszawy i zatrzymał się w Szczecinie. Jakie tam obchodził święto? Ewakuacji?

Pół godziny przed Marszem Wolności prezes wygłosił mowę. Kolejne pytanie: jaki był jej cel? W szeregach PiS widać panikę, nerwowe odpowiadanie kłamstwami na inicjatywy opozycji. W postawie Kaczyńskiego rzuca się w oczy jego impotencja dialogu, nie potrafi debatować na rzecz dobra Polski. Ale Kaczyński zechciał pławić się w Szczecinie w splendorze Marszu Wolności przed jego rozpoczęciem, musi czuć, że przedsięwzięcia opozycji są wartościowe, że taka manifestacja ludzi wolnych odpycha go od koryta władzy.

Kaczyński w Szczecinie, a więc w Stoczni Szczecińskiej. Zdaje się, iż to sygnał, że przedsiębiorstwo zmieni nazwę na im. Lecha Kaczyńskiego. Prezes PiS może nie mieć świadomości, że działa na szkodę swego brata. W przyszłości taka przesada doprowadzi do sytuacji, do jakich dochodziło w starożytnym Egipcie – wyskrobywano hieroglify imion Ramzesów od „podłej zmiany”. Dzisiaj takim złym Ramzesem jest Lech Kaczyński i jego żyjący brat, Jarosław.

Za egipskich Ramzesów ginęli starożytni Egipcjanie, za tego Ramzesa PiS zginęło 96 Polaków, w tym on sam. Jarosław Kaczyński nie omieszkał wspomnieć o swym „poległym” bracie, ale nie kit o bliźniaku był celem wystąpienia. Prezes zechciał via media przemówić do uczestników Marszu Wolności, zapewnić, że wolność jest i nie mają po co za nią chodzić.

Prezesowi mogło się też czknąć, iż jego marsz smoleński z okazji 7. rocznicy był mizerny. Gwoli sprawiedliwości Kaczyński wygłosił mowę, z której nic nie zapamiętamy, bo nie stworzył żadnej nowej inwektywy, porównywalnej do gorszego sortu, elementu animalnego. Po raz pierwszy usłyszałem prezesa niemal błagającego: uwierzcie, jest wolność, stoję na straży wolności.

Czy to sygnał, że Kaczyński zmiękł? Nie! Kaczyński się przestraszył, szuka nowej strategii odkrawania wolności, zmniejszania demokracji. Boi się, znalazł się jednak w sytuacji, iż nie może się wycofać, bo dla Kaczyńskiego cofnąć się, to przegrać.

Kaczyński jest mierny intelektualnie, jest przykładem przerabianym w tej chwili w Polsce, że miernoty mogą sięgnąć po władzę i jej nadużywać. Miernoty sięgają po więcej władzy, która zmniejsza obszary wolności, a przeciwstawić się mogą tylko ludzie wolni poprzez takie inicjatywy, jak Marsz Wolności, Potem przyjdzie czas, aby niektóre hieroglify wymazać, a pomniki obalić.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Jarosław Kurski, wicenaczelny „Gazety Wyborczej”

PiS-owi będzie coraz trudniej wygasić ten protest

06 maja 2017

Marsz Wolności w Warszawie

Marsz Wolności w Warszawie (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Ta manifestacja była z ducha i temperamentu podobna do pierwszych manifestacji KOD.

Ulicami Warszawy przeszedł wielobarwny tłum spod różnobarwnych politycznych szyldów. Ale to nie fakt, że organizowała go Platforma, czy jakakolwiek inna partia lub organizacja, ale właśnie antyrządowy i anty-PiS-owski wymiar marszu spowodował tak dużą liczbę uczestników.

Wśród nich widziałem ludzi bardzo wiekowych, poruszających się o kulach, z opaską Armii Krajowej na ramieniu, ale też osoby naprawdę młode – uczniów i studentów.

Nowością była duża liczba zielonych flag PSL. Ta partia chyba po raz pierwszy tak wyraziście przystąpiła do obozu demokratycznego.

Zwróciło moją uwagę bardzo ostre wystąpienie Władysława Kosiniaka-Kamysza, który mówił, że to polski rolnik jest pierwszą i największą ofiarą „dobrej zmiany”, wspomniał o podniesieniu wieku emerytalnego rolników. Ogłosił, że skończyły się czasy pańszczyzny, a PSL odbije wieś z rąk PiS-u.

W imieniu KOD przemówił Krzysztof Łoziński, co pokazuje, że KOD cały czas szuka nowego lidera.

W wymiarze politycznym najważniejsze wydaje mi się wystąpienie Grzegorza Schetyny, który zapowiedział wspólne listy wyborcze całej opozycji w wyborach samorządowych i parlamentarnych.

Aplauzem, co nie mniej ważne, przyjęto zapowiedź politycznego rozliczenia polityków i urzędników obozu „dobrej zmiany”, którzy łamią zasady państwa prawa i konstytucji.

Do jedności wzywali wszyscy: m.in. Kosiniak- Kamysz, Petru i Marek Borowski, który – co też wydaje mi się ważne – zaproponował powstanie komitetu zjednoczonej opozycji.

Ten marsz pokazuje, że dynamika protestu społecznego przeciw rządom „dobrej zmiany” nie tylko nie gaśnie, ale wręcz nabiera nowej siły.

PiS-owi pogrążonemu w wewnętrznych frakcyjnych wojnach będzie tę dynamikę coraz trudniej wygasić mimo usilnych starań TVPiS.

70:1. Marsz Wolności w minutę

 

wyborcza.pl

SOBOTA, 6 MAJA 2017

Policja: W kulminacyjnym momencie marszu uczestniczyło ok. 12 tysięcy osób

16:08

Petru: Musimy pokazać, że możemy rozmawiać z tymi, którzy mają inne poglądy. Że możemy przytulać tych z PiS-u, którzy się nawrócą

Jak mówił Ryszard Petru na Marszu Wolności:

„Jutro jest bardzo ważny dzień dla Europy. Francja wybiera między nacjonalizmem a otwartością. Między Europą a wyjściem z Europy. Między agresją a miłością. Chciałbym, żeby też z tego miejsca popłynął bardzo silny sygnał dla Francji: jesteśmy za tym, aby Francja aby dobrze wybrała. Ten sam dylemat stoi przed Polską. Będziemy wybierać między nacjonalizmem a optymizmem, między tolerancją a brakiem tolerancji. Między zaściankowością a otwartością. Między agresją a miłością. Ale nie ulegajmy też euforii. Cieszymy się z tego, że PiS-owi spada, ale pamiętajmy, że PiS ma ukrytego koalicjanta. Kukiz 15. Dzisiaj z Kukizem mają większość. Musimy stworzyć taki blok, aby wygrać z PiS-em i Kukizem razem wziętymi. Miejmy świadomość tego, że to bardzo poważny przeciwnik. To bardzo długi marz. Musimy być konsekwentni. Zobaczmy, co się dzieje w Polsce. Narasta fala nacjonalizmu. Tu, jak wszyscy stoimy, powinniśmy dążyć do tego, żeby nie było takich organizacji jak ONR. Powinniśmy zdelegalizować ONR. Musimy również walczyć z tymi, którzy popierają złą zmianę. Trzeba robić wszystko, żeby odciąć finansowanie państwowe dla Radia Maryja. W tych sprawach musimy być ponad podziałami”

Jak dodał:

„Mamy inne programy. Dzielą nas kwestie gospodarcze, światopoglądu. My jesteśmy za tym, aby gospodarka była rynkowa, żeby był jasny podział Kościoła od państwa, żeby były przestrzegane prawa kobiet. Ale w sprawach fundamentalnych, miejsca Polski w UE, tego, że nie zgadzamy się na nacjonalizm, populizm, musimy być razem i działać wspólnie, ponad podziałami. Nie może być zgody na język pogardy, agresji, nienawiści, dzielenia Polaków. Musimy pokazać, że Polska jest lepsza, optymistyczna, że możemy razem rozmawiać z tymi, którzy mają inne poglądy, że możemy ich przytulać, tych z PiS-u, którzy się nawrócą. Wiem, że to kontrowersyjne. Dajmy im szansę nawrócenia. Apeluję też do Kościoła, żeby jednoznacznie odciął się od partii rządzącej”

Polska europejska to taka, w której przestrzegany jest rozdział państwa od Kościoła. Ten marsz jest optymistyczny, ale mamy jeszcze 2,5 roku przed wyborami. Będą potrzebne kolejne marsze. Pamiętajmy, że tylko razem możemy być silni i zwyciężyć – dodał lider Nowoczesnej.

15:51

PEK: Kaczyński wyszedł na wojnę z polskimi kobietami i tę wojnę przegra

– Nie tak dawno, w poprzednim tygodniu ulicami Warszawy maszerowali ci, którzy nienawidzą wolności, Europy, współobywateli. Na naszych oczach rodziło się zło. Panie Kaczyński, niech pan spojrzy na tych szczęśliwych, zadowolonych i uśmiechniętych ludzi. Tu rodzi się dobro. Wiele było słów o wolności, która jest dla nas najważniejsza i najcenniejsza. Wiele było o tych, którzy o tę wolność walczą. Ja dzisiaj, polska kobieta zwracam się do tysięcy kobiet obecnych na tym marszu: bardzo dziękuję wszystkim tym, które stanęło w obronie  praw kobiet. Dziękuję organizatorkom czarnego marszu, uczestniczkom marszu – mówiła Ewa Kopacz na Marszu Wolności. Jak dodała:

„Dziękuję wszystkim kobietom w tych najmniejszych miejscowościach, które niekiedy zapłaciły przykrościami w swojej pracy. Chylę przed wami głowę, jestem dumna, że jesteście odważne, że potraficie się bić. To, co dla nas, polskich kobiet najważniejsze. O nasze prawo o decydowaniu o sobie. Dziękuję wam za to”

– Jarosław Kaczyński nie lubi i nie szanuje polskich kobiet. Nie mnie dociekać, dlaczego tak się dzieje. Ale jedno wiem. Wyszedł na wojnę z polskimi kobietami i ten wojnę przegra – dodała PEK.

15:39

WKK: Odbijemy PiS-owi polską wieś. Obiecuję to wam

– Dla nas nie ma ważniejszej sprawy niż Polska. Dlatego jesteśmy tutaj wspólnie. Połamano Konstytucję, ustawy, teraz chce się złamać organizacje pozarządowe, samorządy. Nie ma na to naszej zgody. Grupą i przestrzenią, która została najbardziej wyzyskana i odrzucona są polscy rolnicy i polska wieś. Odbijemy PiS-owi polską wieś. Obiecuję to wam. Odbijemy wieś– mówił Władysław Kosiniak-Kamysz na Marszu Wolności. Jak dodał:

„Tyle mówią o obniżeniu wieku emerytalnego. A wiecie, komu go podwyższyli? Tym, którzy najciężej pracują. Rolnikom – z dnia na dzień o 5 lat. Nie ma zgody. Chcę, żeby to wyraźnie usłyszeli. Czas pańszczyzny u panów minął. Nie damy zrobić z nas chłopów pańszczyźnianych. Żaden pan, a mienią się nieludzkimi panami, nie będzie mówił mamy rządzić nasz małą ojczyzną. Nie będzie nam niszczył samorządności. Polska to nie PiS. Polska to nie prywatny folwark PiS. Nie ma zgody na dewastację polskiej wsi i samorządności w naszych miejscowości, organizacjach pozarządowych i OSP. Nie ma zgody”

Prezes PSL stwierdził, że „podzielili Polaków, bo Boga w sercu nie mają”.

15:26

Schetyna: Nie pozwolimy na to, żeby Konstytucja została zmieniona. Ręce precz od Konstytucji

– To ważny dzień. Jesteśmy na placu Konstytucji. Dzisiaj, tak jak kiedyś, niektórzy chcą tę Konstytucję zmieniać. Chcą znowu przywrócić Konstytucję z 1952 roku, sytuację, gdzie jedna partia miała wpływ na całą rzeczywistość. Nie pozwolimy na to. Dzisiaj w imieniu nas wszystkich mogę zadeklarować, że będziemy pilnować, stać na straży Konstytucji tej z 1997 roku. Nie pozwolimy na to, żeby ta Konstytucja została zmieniona. Ręce precz od Konstytucji. Niech Konstytucja kojarzy się z wolnością, z instytucją suwerenności, z podmiotowością. Tak, jak Konstytucja 3 maja czy marcowa. Jeżeli nie będzie powszechnej zgody narodu, nie pozwolimy zmienić Konstytucji. Nikomu – mówił Grzegorz Schetyna na Marszu Wolności. Jak dodał:

„Dzisiaj jest ponad ponad 100 tys., jesteśmy z różnych środowisk, partii, ale jesteśmy razem. Chcę powiedzieć, że to jedyna droga dzisiaj dla opozycyjnych partii, dla niezależnych środowisk. Być razem w opozycji. Skuteczna opozycja to jedna lista w następnych wyborach. Musimy to zrobić. Jeżeli zbudujemy jedną listę, skuteczną opozycję, to wygramy wybory samorządowe, europejskie, parlamentarne i prezydenckie. Obiecujemy to”

Po zwycięskich wyborach ci wszyscy, którzy łamali prawo, czy to prezydent, premier, ministrowie, wojewodowie, urzędnicy – ci wszyscy, którzy łamali prawo, odpowiedzą za to. Rozliczymy ich. Obiecujemy, ze już nigdy polska w Europie nie będzie się kompromitować tak, jak rząd PiS. Już nigdy nie będzie wyniku 27:1. Już nigdy Europa nie będzie pokazywać nas palcem. Wrócimy do rodziny europejskiej, na nasze miejsce. Jako lider UE. Obiecuję – dodał przewodniczący PO.

300polityka.pl

Projekt pisowskiej Konstytucji z 2010 wart przypomnienia

Projekt pisowskiej Konstytucji z 2010 wart przypomnienia

Znowu mamy na tapecie temat zmiany Konstytucji. Prezydent Duda najpierw wyskoczył przed szereg, zapowiadając w przyszłym roku referendum i prace nad nową Ustawą Zasadniczą, ale na drugi dzień pisowskie towarzystwo się ogarnęło i już wiadomo. To nie pomysł Dudy, ale całej partii i posła K. Tak więc temat powrócił, to i ja postanowiłam powrócić do 7 grudnia 2015 roku, kiedy poświęciłam mnóstwo czasu, by dokładnie przeanalizować projekt Konstytucji podług PiS.

Część 1

Zacznijmy od preambuły. Pierwsze zdanie już stawia mnie na baczność: „W imię Boga Wszechmogącego! My, Naród Polski, składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar niepodległości, pomni naszych ponad tysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem(…)”. Czytam raz i drugi, by upewnić się, że to nie jakaś moja wewnętrzna projekcja. My, Naród, czyli kto? W rozumieniu autorów preambuły NARÓD obejmuje polskich chrześcijan. To, gdzie się mieści cała reszta: ateiści, wyznawcy innej religii, obywatele polscy pochodzenia niemieckiego, żydowskiego rosyjskiego itp.? Zdaje się, że wyrzucono poza margines polskości wszystkich obywateli, nie mieszczących się w ramach pisowskiego rozumienia NARODU. Jak słusznie zauważa Wojciech Sadurski: „my, Naród Polski” jest w obecnej Konstytucji zdefiniowane jako „wszyscy obywatele Rzeczypospolitej” – jest to więc obywatelskie pojmowanie narodu.

Obywatelstwo konstytuuje tożsamość narodową – nie na odwrót („Za pomocą nowej konstytucji PiS zaknebluje wolność religijną w Polsce”, Gazeta Wyborcza, 29 sierpnia 2015). Idąc dalej tym tropem myślenia, zaglądam do artykułu 6 w Rozdziale I (Zasady naczelne), który mówi, że „Władza w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. Dociera do mnie, że zostałam już na wstępie wykluczona i właściwie mogłabym już sobie odpuścić dalsze czytanie, bo przecież nie stanowię elementu narodu według założeń pisowskiej definicji. Mam już emigrować? Jeśli od razu, we wstępie do Konstytucji podkreśla się chrześcijański charakter państwa, to nie można się dziwić, że małej modyfikacji uległa przysięga, którą składa prezydent, ministrowie i parlamentarzyści. Zgodnie z propozycją PiS jej treść zawiera zdanie „Tak mi dopomóż Bóg”. Zgodnie z obowiązującą nadal Konstytucją, każdy sam decyduje czy chce, czy też nie, powoływać się w przysiędze na Boga. Niby drobiazg, ale to również przykład nadchodzących czasów; czasów, w którym państwo coraz bardziej staje się tożsame z religią rzymsko-katolicką.

Zaglądam do rozdziału Wolności, Prawa i Obowiązki Człowieka i Obywatela. Od razu w oczy rzuca się zapis „Każdy człowiek ma prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci”. Rozumiem więc, że teraz mogę oczekiwać na ustawę całkowicie zakazującej aborcji. Nie jest ważne, czy ciąża jest wynikiem gwałtu, czy zagraża życiu kobiety, czy też płód jest ciężko uszkodzony. Teraz trzeba będzie rodzić. Nasza dotychczasowa ustawa aborcyjna należy do jednej z najbardziej rygorystycznych w Europie, ale i ona jest dla PiS-u zbyt łagodna. Pamiętajcie więc, drogie Panie, nowa władza wie lepiej, co dla nas korzystniejsze i tego się trzymajmy.

Niepokój wzbudza we mnie też artykuł 26.2 „Rodzice mają naturalne prawo i pierwszeństwo wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami”. Jakże brakuje tutaj wskazania, że wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania (art. 48 obecnej Konstytucji). Nie potrafię też zrozumieć, że Konstytucja może przemilczeć ochronę praw dziecka, jego obronę przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją (art. 72.1 obowiązującej Konstytucji). Dziecko staje się więc przedmiotem w rękach rodziców, którzy mogą robić z nim, co chcą, nie biorąc pod uwagę jego potrzeb. Makabra.

W rozdziale tym autorzy wracają do naszej chrześcijańskiej wspólnoty, która jest nadrzędna i obowiązująca we wszystkich obszarach. Artykuł 27.2 informuje, że „władze muszą umożliwić nauczanie w szkołach publicznych religii Kościoła katolickiego oraz innych prawnie uznanych kościołów i związków wyznaniowych pod ich nadzorem”. Logiczne jest, że uczniów innych wyznań jest zbyt mało w każdej szkole, by zapewnić im nauczanie religii. Tak więc ewidentnie ten artykuł odnosi się do wyznania chrześcijańskiego i jest niczym innym, jak konstytucyjnym zalegalizowaniem lekcji religii, co kończy jakąkolwiek debatę nad ich wyprowadzeniem ze szkół. Jeśli dodamy do tego art. 28 „Obywatele mają prawo do ochrony obecności symboli i pamiątek kulturalnych i religijnych istniejących w sferze publicznej zgodnie z miejscowymi zwyczajami”, to mamy do czynienia ze złamaniem konstytucyjnej zasady rozdzielności kościoła od państwa. To łamanie praw każdego, kto nie należy do Kościoła katolickiego, a co za tym idzie, dyskryminowanie obywateli.

Kolejna zmiana dotyczy mniejszości narodowych. Projekt Konstytucji gwarantuje im prawo „indywidualne i zbiorowe do zachowania i rozwoju własnej kultury, języka, obyczajów i tradycji oraz do tworzenia instytucji edukacyjnych i kulturalnych” (art. 40), ale zniknął zapis o prawie do instytucji służących ochronie tożsamości religijnej oraz do uczestnictwa w rozstrzyganiu spraw dotyczących ich tożsamości kulturowej (art. 35 obecnej Konstytucji). Brak gwarancji konstytucyjnej w tych kwestiach może pociągnąć za sobą ograniczenie praw obywatelskich mniejszości narodowych (jak nie zapisane, to zależne od chęci lub niechęci władzy).

Przejdźmy do Prezydenta RP (Rozdział IV). Czego mi zabrakło w projekcie PiS-u? Przede wszystkim wyraźnego podkreślenia, że Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji i wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach (artykuły 126.2 i 126.3 obowiązującej Konstytucji). Może być to, choć nie musi, pewną furtką do nadinterpretacji, niekoniecznie zgodnych z zasadami demokracji.

Projekt Konstytucji reguluje również kwestię reprezentowania Polski w spotkaniach międzynarodowych. Wiemy, że miał z tym problem prezydent Kaczyński, więc rozumiem, dlaczego regulacja tego typu znalazła się w Konstytucji. Zgodnie z zapisem prezydent może „według swojego uznania, osobiście reprezentować Rzeczpospolitą Polską w rokowaniach z przedstawicielami innych państw oraz w organizacjach międzynarodowych, zgodnie z prawem i zwyczajami międzynarodowymi” (art. 73). W takiej sytuacji prezydent będzie prezentował stanowisko rządu, a towarzyszyć mu będą, wskazani przez premiera, ministrowie. Może się okazać, że premier nie będzie już musiał się męczyć, bo prezydent chętnie sam poleci, gdzie trzeba i załatwi pozytywnie polskie sprawy. Rozumiem więc, że premier będzie przedstawiał prezydentowi kalendarz ważnych spotkań, prezydent wybierze sobie te, które mu odpowiadają, a szef rządu potulnie podporządkuje się woli głowy państwa. Dla mnie to forma umniejszenia kompetencji premiera.

Pojawia się też pewne novum. „Prezydent ma prawo odmówić powołania Prezesa Rady Ministrów lub innego członka Rady Ministrów, jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie, że nie będzie on przestrzegać prawa albo jeżeli przeciwko powołaniu przemawiają ważne względy bezpieczeństwa państwa” (art.122 ). Wszystko więc będzie zależało od tego, co prezydent rozumie przez te ważne względy bezpieczeństwa. W praktyce może być to nawet niezgodność poglądów, umiejętnie przedstawiona jako rodzaj zagrożenia i już będziemy mieć sytuację patową na najwyższych szczeblach władzy.

Część 2

Ciekawe zmiany znajdziemy w Rozdziale VIII, mówiącym o władzy sądowniczej. Artykuł 125 mówi nam, że sędziowie są niezawiśli. Autorzy zupełnie pominęli zasadniczą kwestię, czyli „Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz” oraz „Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów” (artykuły 173 i 178.3 obowiązującej Konstytucji).

Zostaje zlikwidowana Krajowa Rada Sądownictwa. Na jej miejsce powołana będzie Rada do Spraw Sądownictwa. Ma to być instytucja, „która dba o wysoki poziom kadr wymiaru sprawiedliwości i jego należyte funkcjonowanie oraz stoi na straży niezawisłości sędziów, wykonując kompetencje określone w Konstytucji i ustawie” (art. 147). W funkcjonującej obecnie Krajowej Radzie Sądownictwa na 25 miejsc – 17 osób jest wolnych od mianowania politycznego. Zdecydowanie niepokoi mnie, że przewodniczącym Rady ma być prezydent, który wskazuje też 4 osoby, wchodzące w jej skład, czterech sędziów wybiera Minister Sprawiedliwości oraz po dwie osoby Sejm i Senat. Zastępcami mają być z urzędu Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego i Minister Sprawiedliwości. Tak więc na 16 osób, tylko dwie wydają się być wolne od przynależności lub upodobań partyjnych. Bardzo niebezpieczne zagranie, łamiące zasadę trójpodziału władzy, która jest podstawą systemu demokratycznego. To przeoczenie czy świadome działanie PiS, by przejąć kontrolę nas sądownictwem?

Biorę pod lupę rozdział XII i wzrok mój pada na Rzecznika Praw Obywatelskich. W artykule 169, w trzech punktach bardzo ogólne informacje, które nie mówią nam właściwie nic o neutralności tego stanowiska i obiektywizmie. Według założeń autorów projektu, Rzecznika Praw Obywatelskich powołuje Senat (obecnie obowiązuje zasada, że Sejm za zgodą Senatu) na 5 lat, a jego działania reguluje ustawa. A gdzie zasada, że nie może On należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z godnością jego urzędu, że jest w swojej działalności niezawisły, niezależny od innych organów państwowych i odpowiada jedynie przed Sejmem na zasadach określonych w ustawie (artykuły 209.3 i 210 obowiązującej Konstytucji)? Dla mnie to kolejny przykład stworzenia możliwości swobodnego interpretowania przepisów, zgodnie ze swoimi poglądami i linią partyjną.

Likwidacji ma ulec również KRRiT. Na jej miejsce ma powstać Urząd do Spraw Mediów Elektronicznych, który ma czuwać nad przestrzeganiem ustawowych zasad i procedur obsady organów nadzorczych i zarządzających w publicznej radiofonii i telewizji oraz wykonywać określone w ustawie kompetencje regulacyjne i kontrolne (artykuł 172). Prezesa tej instytucji będzie wybierał prezydent na 5 lat. Tyle w temacie, więc niewiele wiadomo. A jak niewiele wiadomo, to można się obawiać, na ile te zmiany są zgodne ze służbą mediów w imię demokracji.

I na koniec zostawiłam „perełkę”. Art. 186 mówi, że „Prezydent Rzeczypospolitej na wniosek Rady Ministrów może, w drodze rozporządzenia wydanego na podstawie ustawy, wprowadzić na czas określony, nie dłuższy niż 90 dni, stan wyjątkowy na części albo na całym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w przypadku rozruchów grożących obaleniem przemocą porządku konstytucyjnego lub klęski żywiołowej”. Powtórzę – W PRZYPADKU ROZRUCHÓW GROŻĄCYCH OBALENIEM PRZEMOCĄ PORZĄDKU KONSTYTUCYJNEGO. Takiego zapisu w obowiązującej Konstytucji nie ma. Czyżby PiS przewidywał, że jak za mocno będzie majstrował przy demokracji, to trzeba się zabezpieczyć?

Analizę przeprowadziłam półtora roku temu. Dostrzegacie, ile zapisów z tego projektu już zostało wprowadzone w polskie życie tylnymi drzwiami? Trybunał Konstytucyjny już poległ. Media ledwo zipią, sądownictwo próbuje jeszcze walczyć. Wierzycie, że nowa Konstytucja będzie odbiegała od tej propozycji z 2010 roku? O święta naiwności! Przecież wszyscy świetnie wiemy, że po tylu latach czekania na władzę, PiS zrobi wszystko, by zbyt szybko jej nie oddać. Zrobią wiele, by zagwarantować sobie długie lata rządów swojego nieRządu, a jak już zagwarantują to sobie w nowej Konstytucji, to marny nasz i Polski los.

Tamara Olszewska

koduj24.pl

SOBOTA, 6 MAJA 2017, 14:35

Petru o tym, że w Polsce jest podobny wybór jak we Francji i wspólnej koalicji opozycji przed wyborami

Dzisiaj jest ważny dzień dlatego, że jutro są wybory we Francji. Jest wybór między Macronem a Le Pen i wbrew pozorom w Polsce jest podobny wybór: albo nacjonalizm i agresja, wyprowadzanie Polski z UE, albo Polska przyjazna, otwarta, tolerancyjna, uśmiechnięta bez rowów – mówił Ryszard Petru w rozmowie z TVN24. Jak dodał:

„Mamy różne programy, w gospodarce się różnimy. Uważamy, że musi być podział państwa i Kościoła, jesteśmy za związkami partnerskimi, oni nie są, ale w sprawach tak fundamentalnych jak Konstytucja, niezależne sądownictwo, miejsce Polski w Europie powinniśmy być wszyscy ponad podziałami i to kluczowe”

To powinna być wspólna droga, na końcu prawdopodobnie koalicja wyborcza, ale takie decyzje podejmuje podejmuje się przed wyborami. Nie zapominajmy o różnicach programowych, ale jeżeli chodzi o odsunięcie PiS-u od władzy, trzeba współpracować – stwierdził lider Nowoczesnej.

 

300polityka.pl

Zazdrość Kaczyńskiego o Marsz Wolności

Nie mogłem być w Warszawie na Marszu Wolności. Szkoda. Za to miałem średnią przyjemność oglądania w telewizji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który dał dyla z wolnej Warszawy i zatrzymał się w Szczecinie. Jakie tam obchodził święto? Ewakuacji?

Pół godziny przed Marszem Wolności prezes wygłosił mowę. Kolejne pytanie: jaki był jej cel? W szeregach PiS widać panikę, nerwowe odpowiadanie kłamstwami na inicjatywy opozycji. W postawie Kaczyńskiego rzuca się w oczy jego impotencja dialogu, nie potrafi debatować na rzecz dobra Polski. Ale Kaczyński zechciał pławić się w Szczecinie w splendorze Marszu Wolności przed jego rozpoczęciem, musi czuć, że przedsięwzięcia opozycji są wartościowe, że taka manifestacja ludzi wolnych odpycha go od koryta władzy.

Kaczyński w Szczecinie, a więc w Stoczni Szczecińskiej. Zdaje się, iż to sygnał, że przedsiębiostwo zmieni nazwę na im. Lecha Kaczyńskiego. Prezes PiS może nie mieć świadomości, że działa na szkodę swego brata. W przyszłości taki przesadyzm doprowadzi do sytuacji, do jakich dochodziło w starożytnym Egipcie, wyskrobywano hieroglify imion Ramzesów od „podłej zmiany”, dzisiaj takim złym Ramzesem jest Lech Kaczyński i jego żyjący brat, Jarosław.

Za egipskich Ramzesów ginęli starożytni Egipcjanie, za tego Ramzesa PiS zginęło 96 Polaków, w tym on sam. Jarosław Kaczyński nie omieszkał wspomnieć o swym „poległym” bracie, ale nie kit o bliźniaku był celem wystąpienia. Prezes zechciał via media przemówić do uczestników Marszu Wolności, zapewnić, że wolność jest i nie mają po co za nią chodzić.

Prezesowi mogło sie też czknąć, iż jego marsz smoleński z okazji 7. rocznicy były mizerny. Gwoli sprawiedliwości Kaczyński wygłosił mowę, z której nic nie zapamiętamy, bo nie stworzył żadnej nowej inwektywy, porównywalnej do gorszego sortu, elementu animalnego. Po raz pierwszy usłyszałem prezesa niemal błagającego: uwierzcie, jest wolność, stoję na straży wolności.

Czy to sygnał, że Kaczyński zmiękł? Nie! Kaczyński się przestraszył, szuka nowej strategii odkrawania wolności, zmniejszania demokracji. Boi się, znalazł się jednak w sytuacji, iż nie może się wycofać, bo dla Kaczyńskiego cofnąć się, to przegrać.

Kaczyński jest mierny intelektualnie, jest przykładem przerabianym w tej chwili w Polsce, że miernoty mogą sięgnąć po władzę i jej nadużywać. Miernoty sięgają po więcej władzy, która zmiejsza obszary wolnosci, a przeciwstawić się mogą tylko ludzie wolni poprzez takie inicjatywy, jak Marsz Wolności, Potem przyjdzie czas, aby niektóre hieroglify wymazać, a pomniki obalić.

Kaczyński z gospodarską wizytą w Szczecinie mówi o wolności. „To PiS stoi na jej straży”

 

dafa, 06.05.2017

Jarosław Kaczyński w Szczecinie

Jarosław Kaczyński w Szczecinie (twitter.com/pisorgpl)

Zdarzają się osoby, które gdyby wmawiano długo, że w środku mroźnej zimy jest lato, to by wyszły na dwór ubrane w lekką koszulkę. Pamiętajcie, nie można dawać sobie wmawiać tego rodzaju rzeczy. Wy maszerujecie właśnie dlatego, że wolność w Polsce istnieje – mówił Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS odwiedził w sobotę Szczecin. Krótko przed rozpoczęciem „Marszu Wolności” organizowanego przez opozycję, zwrócił się do jego uczestników. – Jak zapowiadają, bardzo wiele osób ma maszerować dziś w Warszawie w Marszu Wolności. Otóż ta wolność w Polsce jest. Tylko ktoś, kto w ogóle nie dostrzega rzeczywistości może to kwestionować – stwierdził Kaczyński. I dodał, że gwarancją tego jest chociażby fakt, że marsz będzie zabezpieczany przez policję i „władze z całą pewnością uczynią wszystko, żeby nie było żadnych prowokacji”.

Prezes J. w : Wolność to poczucie, że żyje się w kraju, który sie rozwija. My to realizujemy.

„Wcześniej co krok, to awantura”

Chwilę później przypomniał marsze organizowane kiedy to PiS był w opozycji. – Co marsz to prowokacje, to awantura. Przy innych demonstracjach było podpalanie budek, prowokacje, o których mogliśmy się dowiedzieć z tak zwanych taśm – podkreślił prezes. Według niego, to PiS jest prawdziwą partią wolności. – Mamy demokrację, każdy może mieć swoje poglądy, każdy może głosować jak chce. My to całkowicie zapewniamy – dodał Kaczyński

A TERAZ ZOBACZ: „Coraz bliżej prawdy”. Od 6 lat Jarosław Kaczyński powtarza to samo

gazeta.pl

Prof. Pollo: Około 5 miliardów lat temu coś sprawiło, że Wszechświat zaczął się szybciej rozszerzać

Agata Lato
06.05.2017
Cały kosmos rozdyma się jak gigantyczny balon. Galaktyki oddalają się od siebie, gwiazdy się wypalają, wszystko zmierza ku cieplnej śmierci. Istnieje też teoria, która mówi, że ta niezwykle rozdęta czasoprzestrzeń rozerwie się, dokona dezintegracji. Można to chyba nazwać końcem świata – mówi prof. Agnieszka Pollo z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Narodowego Centrum Badań Jądrowych.

To, że Wszechświat nieustannie rozszerza się, nie jest dla astronomów tajemnicą. Ale czy to możliwe, aby – jak donoszą najnowsze badania – rozszerzał się szybciej, niż do tej pory sądziliśmy?

– Ekspansja Wszechświata rozgrywa się w tak olbrzymich kosmicznych skalach, że nie jest łatwo z naszej maleńkiej planety na rubieżach przeciętnej galaktyki dokonać prawidłowych pomiarów. Pomiar prędkości ekspansji Wszechświata przeprowadza się różnymi metodami. Najbardziej dziś znana opiera się na obserwacji widm dalekich gwiazd supernowych, ale wykorzystujemy też całą masę innych informacji, np. pochodzących z analizy rozkładu galaktyk. Te pomiary niekiedy się różnią i trwa dyskusja, czy te różnice są znaczące, czy też nie. W każdym razie według naszej obecnej wiedzy rozszerzanie się Wszechświata ciągle przyspiesza, od jakichś pięciu miliardów lat.

Wszechświat rozszerza się od pierwszej sekundy swojego istnienia (fot. Yuri_Arcurs / iStockphoto.com)Wszechświat rozszerza się od pierwszej sekundy swojego istnienia (fot. Yuri_Arcurs / iStockphoto.com)

Ale przecież kiedy spoglądamy nocą w niebo, nie widzimy, żeby gwiazdy oddalały się od nas albo od siebie nawzajem?

– Gołym okiem na nocnym niebie widzimy tylko nasze najbliższe kosmiczne podwórko, tak małe, że kosmiczna ekspansja właściwie go nie dotyczy. Wszystkie widoczne gwiazdy należą do naszej galaktyki – Drogi Mlecznej. Nasze najbliższe galaktyczne sąsiadki, widoczne gołym okiem, czyli Obłoki Magellana czy galaktyka w Andromedzie, są tak blisko, że oddziaływanie grawitacyjne z Drogą Mleczną wpływa na ich ruch względem nas silniej niż rozszerzanie się Wszechświata. Żeby mierzyć rozszerzanie się Wszechświata, musimy spojrzeć na niego w znacznie większej skali.

Ważne jest, żeby pamiętać, że to zjawisko nie polega na poruszaniu się galaktyk, które się od nas oddalają, chociaż na pierwszy rzut oka mogłoby się tak wydawać. To sama przestrzeń rozszerza się i odległe galaktyki „uciekają” wraz z nią. Często używamy porównania do nadmuchanego balonika, na którego powierzchni żyją na przykład małe ludziki. Kiedy nadmuchujemy balonik, ludziki oddalają się od siebie, choć jednocześnie ich położenie względem siebie się nie zmienia. Tak samo we Wszechświecie – podczas jego rozdymania się wszystkie skale się zwiększają.

Jak szybko rozdyma się ten balonik zwany Wszechświatem?

– Szybko. Ale ponieważ mówimy o rozszerzaniu się samej przestrzeni, nie możemy po prostu przełożyć tego na jednostki prędkości. Mówimy o zmianie skali, linijki, którą mierzymy świat. Możemy to ująć tak, że w obecnej epoce dwie galaktyki, odległe od siebie o megaparsek [jednostka odległości używana w astronomii – przyp. red.], zwiększają swoją wzajemną odległość o ok. 70 km na każdą sekundę.

Jedna z mgławic występujących w kosmosie (fot. agsandrew / iStockphoto.com)Jedna z mgławic występujących w kosmosie (fot. agsandrew / iStockphoto.com)

I ten proces trwa od początku istnienia kosmosu, od Wielkiego Wybuchu?

– Tak, Wszechświat rozszerza się od pierwszej sekundy swojego istnienia. Według modelu, który dziś uznajemy za standardowy, na początku Wszechświat przeszedł fazę bardzo przyspieszonego rozszerzania – tak zwanej inflacji; potem tempo rozszerzania spadało, Wszechświat rozdymał się coraz wolniej. Jednak około 5 miliardów lat temu coś sprawiło, że znowu zaczął przyspieszać i do teraz ta prędkość ekspansji wciąż rośnie.

Co mogło mieć taką moc, żeby ponownie rozpędzić galaktyki?

– Nie tyle rozpędzić galaktyki, ile „nadmuchać” samą przestrzeń! Jaki jest mechanizm tego procesu, wciąż nie wiadomo. Tajemniczą siłę, która go wywołuje, nazywamy najczęściej ciemną energią. Ona w pewnym momencie przeważyła oddziaływanie grawitacji, która po Wielkim Wybuchu stopniowo wyhamowywała rozdymanie się przestrzeni. Ciemna energia zadziałała w tym wypadku jako antygrawitacja.

Dlaczego stało się to dopiero po upływie 5 miliardów lat?

– Kiedy u zarania dziejów gęstość materii była duża, działanie grawitacji też było olbrzymie i ciemna energia nie miała żadnego znaczenia. Dopiero kiedy materia rozproszyła się, ta energia zaczęła oddziaływać na całą przestrzeń i decydować o dalszych losach Wszechświata.

Ziemia i Księżyc w przestrzeni kosmicznej (fot. cemagraphics / iStockphoto.com)Ziemia i Księżyc w przestrzeni kosmicznej (fot. cemagraphics / iStockphoto.com)

Czym jest ta ciemna energia?

– Nie mamy pojęcia – ciemna energia to tylko słowo klucz. Istnieją różne modele, ale żadnego nie nazwałabym satysfakcjonującym. Ale wiemy, że w tej chwili wydaje się dominować w bilansie materii i energii Wszechświata. A nasza, znana nam, materia, zwana barionową, z której zbudowane są gwiazdy i galaktyki, a więc wszystko, co widzimy, a także wszystko, czego jesteśmy w stanie u nas na Ziemi dotknąć, to tylko niecałe 5 procent dzisiejszego bilansu materii i energii Wszechświata.

Ta inna materia to coś, co nazywamy materią ciemną?

– Tak. Jej z kolei jest ponad 25 procent ogólnego bilansu energii i materii Wszechświata. I też nigdy jej jeszcze nie widzieliśmy, choć mamy niemal pewność, że istnieje, dosłownie na wyciągnięcie ręki. Teraz szukamy jej intensywnie m.in. za pomocą Wielkiego Zderzacza Hadronów.

Żyjemy więc we Wszechświecie, w którym wszystko, co znamy i widzimy, stanowi zaledwie maleńki okruch tajemniczej i niepoznanej całości?

– Na to wygląda. Jakkolwiek absurdalnie by to brzmiało, w tej chwili to model najprostszy, najbardziej zrozumiały i najlepiej pasujący do tego, co obserwujemy. Wszystkie inne pomysły są jeszcze bardziej zwariowane, co oczywiście nie oznacza, że niemożliwe.

Cały Wszechświat narodził się w wyniku Wielkiego Wybuchu (fot. Nick_Pandevonium / iStockphoto.com)Cały Wszechświat narodził się w wyniku Wielkiego Wybuchu (fot. Nick_Pandevonium / iStockphoto.com)

Właśnie, porozmawiajmy o tych innych pomysłach. Dużo mówi się ostatnio o tym, że nasz Wszechświat nie jest jedyny, że gdzieś ma swoje granice, a za nimi są inne wszechświaty, być może lustrzane odbicia naszego. To bajki?

– Nie bardzo lubię o tych teoriach rozmawiać. A to dlatego, że zazwyczaj nie mamy pomysłu, jak je weryfikować eksperymentalnie. Oczywiście można te wyrafinowane modele wyprowadzać matematycznie, każdy z nich w równaniach się zgadza, a w mediach intrygująco brzmi, tylko nie da się sprawdzić ich słuszności za pomocą znanych nam dzisiaj doświadczeń czy obserwacji. Nie jest to więc do końca fizyka, ale raczej metafizyka albo fantastyka naukowa. Co oczywiście też może się kiedyś zmienić.

Czy w ogóle jesteśmy w stanie naszymi teleskopami, urządzeniami pomiarowymi sięgnąć do krańców Wszechświata?

– Potrafimy zajrzeć już bardzo daleko, ale nadal możemy zobaczyć głównie to, co wysyła lub pochłania promieniowanie. Obserwacje dotyczą więc wspomnianej materii barionowej, która stanowi niecałe 5 procent bilansu materii i energii Wszechświata. Ale nie sięgamy jeszcze do samych krańców Wszechświata. Najdalsza galaktyka, jaką dostrzegliśmy, mieści się około 13 miliardów lat świetlnych stąd – widzimy ją taką, jaka była niedługo po powstaniu, ledwie pół miliarda lat po narodzinach Wszechświata. Najdalszy, a jednocześnie najstarszy sygnał, jaki odbieramy, to tak zwane mikrofalowe promieniowanie tła, bardzo słabe promieniowanie z czasów ok. 400 000 lat po Wielkim Wybuchu, kiedy promieniowanie to przestało oddziaływać z materią barionową i w pewnym sensie zapisało dla nas rozkład materii w tamtej odległej epoce.

A czy uda się kiedyś sięgnąć dalej? Poza Wielki Wybuch? Dowiedzieć się, co było wcześniej?

– Ale nie ma żadnego wcześniej! Wielki Wybuch to nie tylko narodziny Wszechświata, ale też czasu. Stawianie takich pytań w kontekście standardowego modelu kosmologicznego nie ma sensu. Przyjmujemy, że wcześniej nie było ani czasu, ani przestrzeni. Ale oczywiście, natura ludzka jest taka, że trudno nam takich pytań nie stawiać. Tym bardziej że – w dużym przybliżeniu – przedstawiamy to tak, że nie było nic, a jednak w tym „niczym” coś się pojawiło – mówi się dziś m.in. o fluktuacjach kwantowych, które dały początek całemu wielkiemu kosmosowi. Ale znowu – przy obecnym stanie wiedzy to pytanie bardziej metafizyczne czy filozoficzne niż astrofizyczne.

Wszechświat starzeje się od co najmniej 10 miliardów lat (fot. adventtr / iStockphoto.com)Wszechświat starzeje się od co najmniej 10 miliardów lat (fot. adventtr / iStockphoto.com)

Mniej więcej wiemy więc, co było na początku. A czy możemy przewidzieć, co będzie na końcu?

– Cóż, według obecnie rozważanego modelu kosmologicznego Wszechświat będzie rozszerzał się w nieskończoność i coraz szybciej. Nie wiemy o niczym, co mogłoby go powstrzymać.

I nie będzie żadnych innych zmian?

– Będą. Cały Wszechświat będzie się starzał, przestaną rodzić się gwiazdy i tworzyć się galaktyki. Starzenie już dawno się rozpoczęło – od co najmniej 10 miliardów lat produkcja gwiazd we Wszechświecie spada.

To, że Wszechświat osiągnął dojrzałość, wykazał między innymi nasz projekt VIPERS, który właśnie zakończyliśmy i w którym obserwowaliśmy Wszechświat sprzed 9-5 miliardów lat. Z tych obserwacji wynika, że już około 8 miliardów lat temu wielkoskalowa struktura Wszechświata była bardzo podobna do tej, którą mamy obecnie – nieco przypomina gąbkę z wielkimi pustkami, otoczonymi ścianami utkanymi z galaktyk, poprzetykanych strugami, którymi do gigantycznych skupisk – gromad – te galaktyki spływają.

A czy w mikroskali pojedynczych gwiazd te zmiany mogą być w jakikolwiek sposób widoczne, jeśli nie dziś, to w dalekiej przyszłości?

– Tak, ale od razu podkreślmy, że mówimy o bardzo dalekiej przyszłości, nawet nie za miliardy lat, a za biliony lat, kiedy już ani Ziemi, ani najprawdopodobniej ludzkości nie będzie. Gdyby jednak jakiś nasz bardzo odległy potomek spojrzał wówczas w niebo z innej, istniejącej jeszcze planety, dostrzegłby nie morze gwiazd, ale czarną pustkę, w której gdzieniegdzie świeciłyby pojedyncze gwiazdy.

Wszechświat stanie się pustką wypełnioną stygnącymi pozostałościami wypalonych gwiazd (fot. Oleh_Slobodeniuk / iStockphoto.com)Wszechświat stanie się pustką wypełnioną stygnącymi pozostałościami wypalonych gwiazd (fot. Oleh_Slobodeniuk / iStockphoto.com)

Nie narodzą się nowe?

– Nie, bo już dzisiaj procesy gwiazdotwórcze w galaktykach zaczynają wyhamowywać. Większość z nich powstała przed miliardami lat, a od około 10 miliardów lat tempo tworzenia nowych gwiazd spada. Co więcej, m.in. VIPERS wykazał, że już przed ośmioma miliardami lat było mnóstwo wypalonych galaktyk pełnych starych gwiazd. I ten proces wciąż postępuje, czynnych galaktyk będzie coraz mniej.

A potem?

– Potem te ostatnie galaktyki i gwiazdy w końcu się wypalą. Wielkie gwiazdy zgasną dość szybko, bo ich czas życia jest krótki – wybuchną i pozostawią po sobie gwiazdy neutronowe albo czarne dziury. Dłużej będą żyły gwiazdy mniejsze, jak nasze Słońce. Najmniejsze powoli będą wypalać paliwo jądrowe w swoich wnętrzach i stygnąć przez wiele miliardów lat. W końcu Wszechświat stanie się pustką wypełnioną stygnącymi pozostałościami wypalonych gwiazd.

I to już? Całkowita pustka na wieczność?

– Na to wygląda. Śmierć cieplna Wszechświata to w tej chwili chyba najbardziej popularny scenariusz. Choć istnieją i inne teorie, na przykład teoria wielkiego rozdarcia, która mówi, że w pewnym momencie ta niezwykle rozdęta czasoprzestrzeń niejako rozerwie się, dokona dezintegracji. Można to chyba nazwać końcem świata, czasoprzestrzeni w jej dzisiejszej formie. Czy to lepsze od cieplnej śmierci? Wydaje mi się, że z perspektywy ulotności ludzkiego życia to zupełnie bez znaczenia. Ale też pamiętajmy, że model Wszechświata wypełnionego ciemną materią i rozpychanego ciemną energią uchodzi za „standardowy” od niecałych 20 lat. Kto wie, co będziemy uważać za standardowy model kosmologiczny za kolejnych 20 lat?

Prof. Agnieszka Pollo (fot. archiwum prywatne)Prof. Agnieszka Pollo (fot. T. T. Takeuchi)


Prof. Agnieszka Pollo.
Pracownik Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego i Narodowego Centrum Badań Jądrowych, gdzie kieruje Zakładem Astrofizyki. Naukowo zajmuje się badaniami galaktyk i struktury wielkoskalowej Wszechświata w wielkich przeglądach nieba. Kieruje m.in. polską komórką projektu VIPERS (VIMOS Public Extragalactic Redshift Survey).

weekend.gazeta.pl

Warszawski ratusz: W marszu PO bierze udział 50 tys. osób

13:41

Schetyna: Nieprawdą jest to, że nie wiemy, co chcemy zrobić. Wiemy, jak zatrzymać rząd PiS i będziemy to robić

Jak mówił Grzegorz Schetyna w trakcie Marszu Wolności:

„Przyjechaliście dzisiaj do Warszawy. Jesteśmy dumni i szczęśliwi, żę możemy być razem. Witam wszystkich Warszawiaków, mieszkańców gmin, miast pod. Witam wszystkich samorządowców, którzy są z nami. Witam wszystkich nauczycieli, rodziców, tych wszystkich, których wspieramy, angażując się w referendum. Witam także przyjaciół z partii opozycyjnych, witam z KOD. Jesteśmy dzisiaj wszyscy razem. Jesteśmy wszyscy razem na Marszu Wolności, bo dzisiaj wolność jest najważniejsza, bo dzisiaj czujemy pozytywną energię, żeby powiedzieć prezesowi Kaczyńskiemu, że nie damy odebrać wolności. Jesteśmy tutaj, żeby wesprzeć samorządowców, którzy walczą o niezależny samorząd i decentralizację władzy, za nas o to, żeby władza była blisko ludzi, przyjazna, żeby była nasza, normalna. Witam samorządowców jeszcze raz”

Jak dodał:

„Prezes Kaczyński paręnaście minut temu w Szczecinie mówił, że Polska jest wolnym krajem i nic wolności nie zagraża. To nie jest prawda. My to wiemy. Dlatego jesteśmy wszyscy razem i nieprawdą jest to, że nie mamy programu. nieprawdą jest to, że nie wiemy, co chcemy zrobić. Wiemy, jak zatrzymać rząd PiS, zły rząd i będziemy to robić. Dzisiaj bardzo wyraźnie mówimy, że jesteśmy za, że nasz program jest tylko pozytywny. Jesteśmy za podmiotową Polską, za niepodległą, suwerenną, ale jednocześnie za uśmiechniętą, przyjazną, za tą, która nie widzi drugiego sortu, dla której wszyscy są równi. Nie ma drugiego sortu. Jesteśmy także za wolną szkołą, która ma być prowadzona przez nauczycieli, za to, żeby rodzice mieli wpływ na to, jak wygląda, żeby podstawy programowe były pisane przez ekspertów, a nie polityków. Jesteśmy za niezależnym sądownictwem, za tym, żeby trójpodział był święty w naszym kraju. Jesteśmy za Polską demokratyczną, za Polską europejską, dumną, która szuka przyjaciół i partnerów, a nie wrogów w Europie, jak jest dzisiaj. Jesteśmy za Polską, w której wszyscy są równi, za prawami kobiet, za szacunkiem dla praw mniejszości, za tym, żebyśmy się dobrze czuli w naszym kraju i nikt nam tego nie zabierze”

Będziemy dzisiaj maszerować. To Marsz Wolności ku następnym wyborom. Będziemy wszyscy razem obok siebie. Będziemy jak zawsze szukać tego, co łączy, a nie tego ,co dzieli. Będziemy czuli pozytywną energię. Pójdziemy tym marszem do wolności. Idziemy tym marszem do wygranych wyborów. Żeby te wybory wygrać, musimy być razem. Dzisiaj uczynili jeden wielki krok w tę stronę. Jesteśmy razem, zwyciężymy – dodał przewodniczący PO.

SOBOTA, 6 MAJA 2017

Kaczyński powtarza 4 pytania do PO i deklaruje: My jesteśmy partią wolności, dzisiaj jest czas wolności

13:20

Kaczyński powtarza 4 pytania do PO i deklaruje: My jesteśmy partią wolności, dzisiaj jest czas wolności

Jak mówił Jarosław Kaczyński w Szczecinie:

„Warto postawić czy przypomnieć te pytania, które zostały już przez obecną rzecznik postawione. Te pytania kieruję także do tych, którzy maszerują. To pytania, na które w gruncie rzeczy odpowiedź została już udzielona przez przewodniczącego Schetynę, a to przecież marsz PO. Otóż likwidacja CBA została zapowiedziana. To oznacza, że nadużycia, nawet tak wielkie jak te, które odnoszą się do VAT-u, paliw, do hazardu mają być tolerowane. My z tych pieniędzy, które odzyskujemy, realizujemy nasze programy społeczne i rozpoczynamy realizację i są tego przykłady naszych programów gospodarczych”

Jak mówił dalej:

„Likwidacja IPN – to oznacza, że szczątki naszych bohaterów, że nasi bohaterowie będą leżeli obok albo i pod grobami ich katów, którzy ich niszczyli i polską niepodległość, którzy posuwali się do najohydniejszych tortur, do zbrodni. Czy tak ma być, czy tego chcecie, a przecież zostało to już wyraźnie zapowiedziane? 500+ ma być ograniczone. Czyli krótko mówiąc, bieda ma wrócić do bardzo wielu polskich rodzin. Bieda ma prowadzić do tego, że będzie coraz mniej polskich dzieci i Polaków, że będą wypychani za granicę. Czy o to chodzi?”

Prezes PiS pytał też o wiek emerytalny:

„Wiek emerytalny – czy polskie kobiety, które mają pracować wedle tych przepisów, do których PO najwyraźniej chce wrócić do 67 roku życia, wiele z nich pracuje cieżko fizycznie, mają rzeczywiście w tym wieku podejmować tak ogromny trud, mają być do tego zmuszane? Mają w wielu wypadkach, a chodzi tu i o mężczyzn pracować wręcz do śmierci, albo do czasu bardzo nieodległego przed odejściem z tego świata? O to chodzi?”

Oraz o emigrantów:

„I wreszcie emigranci – czy chcemy mieć te zjawiska, które znamy z zachodniej Europy? To najgroźniejsze, terroryzm, ale także taki terror uliczny. Strach przed wyjściem na spacer, często w biały dzień, w środku miasta. Czy to nam potrzebne, czy nie znacie państwo tych wydarzeń, które miały miejsce w Niemczech, gdzie cenzura, która praktycznie istnieje, doprowadziła do tego, że były nieujawniane przez prasę – chodzi mi o ataki na kobiety i o ich molestowanie, nawet gwałcenie. Tego chcecie?”

Nasza władza, właśnie wolności, bo my jesteśmy partią wolności, będzie przed tym wszystkim Polaków chroniła i występowanie przeciwko tej władzy jest rzeczywiście w demokracji dopuszczalne, bo mamy demokrację, każdy może mieć swoje poglądy, demonstrować i głosować, jak chce, pisać co chce. My to całkowicie zapewniamy, to było ograniczane, ale w poprzednim okresie, kiedy przeprowadzano ataki na kogoś, kto napisał np. książki odnoszące się do Lecha Wałęsy i było wiele innych tego rodzaju przykładów. Było tak, że monografii pewnego bardzo znanego polityka nie udało się wydać, aż po dziś dzień. To był czas strachu. Dzisiaj jest czas wolności i chciałbym, żebyście wiedzieli o tym. Zwracam się do uczestników marszu, że uczestnicząc w tym marszu i twierdząc, że dziś wolność jest zagrożona, w gruncie rzeczy idziecie w przeciwnym kierunku niż sadzicie – dodał.

 

SOBOTA, 6 MAJA 2017

Kaczyński do uczestników marszu PO: Wy maszerujecie bez żadnych przeszkód właśnie dlatego, że wolność w Polsce istnieje

13:07

Kaczyński do uczestników marszu PO: Wy maszerujecie bez żadnych przeszkód właśnie dlatego, że wolność w Polsce istnieje

Jak mówił Jarosław Kaczyński w Szczecinie:

„Warto o tym mówić, bo dzisiaj w Warszawie – jak zapowiadają – bardzo wiele osób – ma maszerować w Marszu Wolności. Otóż ta wolność w Polsce jest i tylko ktoś, kto w ogóle nie dostrzega rzeczywistości może to kwestionować. Ten marsz będzie przecież zabezpieczany przez policję i z całą pewnością nasze władze uczynią wszystko, by nie było żadnych prowokacji, przeszkód. A przypomnijmy sobie, jak do 2014 roku wyglądały Marsze Niepodległości 11 listopada. Co marsz to prowokacje i awantura. Przy innych demonstracjach było podpalanie budek, prowokacje, o których mogliśmy się później z tzw. taśm dowiedzieć, taśm od Sowy. Krótko mówiąc, mieliśmy rzeczywiście do czynienia z ograniczeniami wolności. Dzisiaj ta wolność istnieje we wszystkich wymiarach, które są – można powiedzieć – praktykowane w państwach demokratycznych i tylko kompletne niedostrzeganie rzeczywistości może kogoś doprowadzić do wniosku, że dzisiaj wolność jest zagrożona. Wiem, że zdarzają się takie osoby, które gdyby im w telewizji wmawiano długo, że w środku mroźnej zimy jest lato, to by wyszły na dwór ubrane w lekką koszulkę, bo by to w uwierzyły”

Jak dodał:

„Zwracam się także do tych, którzy maszerują. Pamiętajcie, że nie wolno sobie tego rodzaju rzeczy wmawiać. Wy maszerujecie właśnie dlatego bez żadnych przeszkód, że wolność w Polsce istnieje. Nie ona jest dzisiaj zagrożona. Zagrożeniem są plany, które w gruncie rzeczy godzą w wolność. Bo pamiętajcie państwo, że prawo do pracy to też wolność. Jeżeli tutaj, dzięki temu przedsięwzięciu ma być stworzone około 24 tys. miejsc pracy, jeżeli te inne przedsięwzięcia przyniosą takie bardzo wiele nowych miejsc pracy, to budowanie wolności, bo wtedy młody człowiek, w szczególności, ale także ludzie w średnim wieku i starsi będą mieli wybór. Być tu czy wyjechać za granicę? To wolność. Wolnością jest takie poczucie, że żyje się w kraju, który się rozwija, na ziemi, która się rozwija i my tę wolność budujemy. Tą wolność czy ten aspekt wolności, bo wolność ma różne aspekty”

300polityka.pl

Ewa nie chce spać…

Agnieszka Kublik, 05 maja 2017

IRENEUSZ SZUNIEWICZ

…z dyrektorem ośrodka wczasowego TVP. – Gdy nie pozwoliłam na nic, to potem kazał mi wynosić się z pracy – opowiada.

TVP jest bezradna wobec swojego pracownika podejrzewanego o mobbing i werbalne molestowanie. Przesłuchała domniemanego mobbera, a ponieważ się nie przyznał, zamknęła sprawę. I prosi „Wyborczą” o pomoc w szukaniu świadków mobbingu.

„Jeśli Pani Redaktor ma więcej sprawdzonych informacji istotnych w tej sprawie, to prosimy się nimi podzielić z TVP celem wykorzystania służbowego” – napisało do mnie biuro prasowe TVP. No to się dzielę tym tekstem.

Anonim do minister pracy

Anonimowa skarga na Zbigniewa M., szefa dwóch z trzech ośrodków wczasowych TVP w Ciechocinku i Sarnówku, trafia 24 stycznia 2017 r. do Ministerstwa Pracy kierowanego przez Elżbietę Rafalską. 31 stycznia szefowa biura Grażyna Ożarek kieruje pismo do rady nadzorczej TVP, na ręce szefa Dariusza Lasockiego. Ożarek przywołuje w piśmie art. 65 par. 1 kodeksu postępowania administracyjnego.

„Jeżeli organ administracji publicznej, do którego podanie wniesiono, jest niewłaściwy w sprawie, niezwłocznie przekazuje je do organu właściwego, zawiadamiając jednocześnie o tym wnoszącego podanie. Zawiadomienie o przekazaniu powinno zawierać uzasadnienie”. Ożarek uzasadnienia nie dołącza.

Tego samego dnia, 31 stycznia, Rada Mediów Narodowych odwołuje Lasockiego (podał się do dymisji 23 stycznia). Na jego miejsce wybiera Macieja Łopińskiego (jeszcze w grudniu 2016 r. był ministrem w kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy). Teraz Łopiński odpowiada za losy tej skargi.

Ekonomistka na recepcji za 1,5 tys. zł

TVP ma trzy ośrodki wczasowe. Zbigniew M. to pan na Sarnówku koło Iławy i w Ciechocinku. Jego pracownicy opisują go tak: – Pierwsze wrażenie, że to sympatyczny koleś, ale szybko wychodzi z niego charakter.

Skarga ma dwie strony maszynopisu – anonimową autorką jest koleżanka Ewy K., którą miał molestować seksualnie M.

„Chciałabym przedstawić państwu historię pewnej młodej dziewczyny – pani Ewy – która opowiedziała mi o tym wszystkim po pierwsze aby wyrzucić to z siebie po drugie bo już nie mogła wytrzymać psychicznie a po trzecie bo nie wie co robić dalej ponieważ się boi” (pisownia oryginalna).

Ewa K., przed trzydziestką, magister ekonomii. W ośrodku pracowała od września do grudnia 2016 r. na umowie-zleceniu jako recepcjonistka, „prowadząc dodatkowo małą księgowość, a w międzyczasie zarządzała ośrodkiem i była kelnerką z powodu braków kadrowych” – czytam w skardze – „…M. rzadko bywał w Ciechocinku, obowiązki kierownicze scedował na Ewę K., sam spędzał czas w Sarnówku”.

Ewa K. zarabiała na umowie-zleceniu 1,5 tys. zł netto. Dyr. M. oczekiwał – wedle skargi – pracy 12 godzin dziennie, bez dni wolnych.

Nie skończyło się na słownym molestowaniu

Jak wynika ze skargi, w sylwestra M. zarządził, że Ewa K., zamiast pomagać w kuchni, „będzie z nim witać gości, potem będą razem siedzieć i coś wypiją”.

„Pani Ewa opowiada, że wypiła dwa kieliszki, a kierownik namawiał ją do wypicia więcej żeby się rozluźniła, wtedy taki mężczyzna jak on pokaże takiej babie jak ona co i jak się robi” – pisze w skardze jej koleżanka.

Dzwonię do Ewy K. Pytam, co się stało w sylwestra, czy była molestowana przez M.? – Nie, skończyło się na słownym molestowaniu. Jak zwykle publicznie przechwalał się podbojami seksualnymi, sugerował chęć uprawiania seksu. – Jak sugerował?

– No, że my razem, że możemy, że ten tego… Nie pozwoliłam na nic. A potem kazał mi wypierdalać z pracy – opowiada.

Gdzie są kobiety, które dają, a się nie pytają

Z anonimu: „Pracownicy Sarnówka twierdzą, że on [M.] taki jest i trzeba dostać grubej skóry i przyzwyczaić się do tego, że on krzyczy i obraża jeśli chce się pracować inaczej z byle powodu straci się pracę. A kierownik nie tylko krzyczał na panią Ewę ale również na dziewczyny z kuchni i pokojowe”.

Rozmawiam z dziewczynami pracującymi z M. w Ciechocinku. Potwierdzają argumenty ze skargi: M. bardzo źle traktuje ludzi, zwłaszcza kobiety, wymaga za dużo, płaci za mało, obraża, wyzywa, publicznie przechwala się podbojami seksualnymi, sugeruje chęć uprawiania seksu. Publicznie pytał jednego z pracowników, w którym ośrodku w miasteczku „są kobiety, które dają, ale się nie pytają”.

Adam, didżej, który pracował w sylwestra w Ciechocinku, pamięta, że dyr. M. upokarzał Ewę, pomiatał nią i proponował seks.

– Tak wprost? – pytam.

– Nie, tak zagadywał, że chciałby z nią, żeby się upiła, to będzie miała szmurę.

– Co?

– No, że będzie łatwiejsza. Wszyscy wiedzieli, o co mu chodzi. Ewa była wystraszona, ale upić się nie dała.

Panie mnie już nie interesują

M. rozmawia chętnie. O skardze wie, wszystko wyjaśnił kadrom na piśmie, był w Warszawie w tej sprawie cztery tygodnie temu. A potem telefonicznie się dowiedział, że jego wyjaśnienie było zadowalające i sprawy nie ma, a w ogóle to pomówienia były.

– Nic złego nie zrobiłem, w sylwestra piłem, ale nie byłem wtedy w pracy, Ewy nie podrywałem, bo mam 66 lat i mnie już panie nie interesują – wyjaśnia.

Opowiadam mu o rozmowach z jego pracownikami, którzy potwierdzają opisane w skardze zarzuty. Wtedy się usztywnia, radzi mi kontaktować się z rzecznikiem telewizji, bo nie ma nic do dodania.

TVP: sprawa jest zamknięta

W Ciechocinku żaden z pracowników nie słyszał, by ktoś z TVP albo w imieniu TVP sprawdzał, czy zarzuty opisane w skardze są prawdziwe.

Ewa, Adam czy Kasia – moi rozmówcy (imiona zmieniłam) – nie byli pytani, jak traktuje ich dyr. M., ani co się działo w sylwestrową noc.

Sprawdzam losy skargi. Ministerstwo Pracy nie odpowiada. Rada nadzorcza TVP odmawia odpowiedzi, sekretarka rady twierdzi, że są takie ogóle zasady, by na pytania dziennikarzy nie odpowiadać.

Biuro prasowe odpowiada po ponagleniach.

Pierwszy mail: „Z kontekstu pisma wynikało, iż przedmiotowa skarga dotyczy osoby, która zakończyła współpracę z Telewizją Polską”.

Zwracam uwagę, że skarga dotyczy dyrektora, który nadal pracuje w TVP. Pytam, czy składał wyjaśnienia.

TVP odpisuje: „Pan Zbigniew M. składał wyjaśnienia, które nie potwierdziły zarzutów ujętych w anonimowym piśmie”.

Dopytuję: czy tylko on składał wyjaśnienia?

TVP mailuje: „Zgodnie z obowiązującym prawem, TVP nie może objąć swoim wewnętrznym postępowaniem wyjaśniającym osób, które nie pozostają z nią w stosunku pracy. Osoba, która złożyła skargę pozostaje w dodatku anonimowa wykluczając w ten sposób siebie z udziału w postępowaniu wyjaśniającym. Ze względu na małą liczbę osób pracujących w Ośrodku, możemy się domyślać, że chodzi o osobę, która w TVP już nie pracuje. W związku z powyższym jedyną osobą, od której TVP mogło oczekiwać wyjaśnień był pan M., który zaprzeczył opisywanym w anonimie zdarzeniom (…)”.

Odpisuję, że dyr. M. nie jest jedyną osobą, od której może oczekiwać wyjaśnień, bo nie pracuje tam sam. TVP: „Przy obecnym stanie wiedzy po stronie Spółki sprawa jest zamknięta”.

Pytam Ewę, czy potwierdzi w sądzie opisane w skardze zarzuty.

– Tak, potwierdzę.

Tłuste pulpety propagandy i ciepła wódka – w „Temacie dnia” Robert Makłowicz o tym, jak smakuje TVP

Tłuste pulpety propagandy i ciepła wódka – w „Temacie dnia” Robert Makłowicz o tym, jak smakuje TVP

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21596686,video.html

 

wyborcza.pl

SOBOTA, 6 MAJA 2017

STAN GRY: Fakt: PAD wybija się na niepodległość, Jaki o zatrzymaniu islamizacji i swoim odejściu od liberalizmu, Łapiński o PiS i UE

PIS NIE CHCE WYPROWADZAĆ POLSKI Z UE – Krzysztof Łapiński w SE: “- PiS nie chce wyprowadzić Polski z UE, ani głośno, ani po cichu. I Platforma nie jest w stanie wskazać żadnej deklaracji ani decyzji w tej sprawie. Wiemy, ile korzyści dała naszemu krajowi, ale i Europie integracja europejska. Nie znaczy to, że nie powinniśmy mieć krytycznego podejścia do wielu decyzji czy sposobu działania instytucji w UE. Klasyczny pusty straszak”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/krzysztof-lapinski-po-ma-nadzieje-ze-ludzie-sie-nabiora_989577.html

AGNIESZKA BURZYŃSKA O KULISACH MARSZU OPOZYCJI – pisze w Fakcie: “W ubiegłym roku policja oszacowała liczbę uczestników marszu na 45 tys., a stołeczny Ratusz twierdził nawet, że było ich aż pięć razy więcej. – Platforma ma w tej chwili 17 tys. członków, więc nawet jakby każdy zabrał ciotkę, to i tak za mało. Potrzeba zwykłych ludzi – mówi poseł PO. Martwi się, że stolica w trakcie długiego weekendu jest opustoszała. – Możemy wynająć 200 autokarów, ale więcej nie damy rady. To i tak koszt aż 400 tys. zł, a „tylko” 10 tysięcy ludzi – mówi współpracownik szefa PO”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/marsz-wolnosci-organizowany-przez-platforme-obywatelska/p4mr2jy

ZATRZYMANIE ISLAMIZACJI TO MOJE WESTERPLATTE – mówi Patryk Jaki w rozmowie z Piotrem Witwickim w RZ: “Jak mówił Jan Paweł II: każdy z młodych ludzi powinien mieć swoje Westerplatte, czyli zestaw wartości, których będzie bezwzględnie i do końca bronił. I to jest jeden z takich tematów. Zatrzymanie islamizacji to moje Westerplatte. Nigdy się w tej sprawie nie cofnę – choćbym miał wylecieć na zawsze z polityki”.

JAKI, O TYM JAK ZMIENIŁ POGLĄDY Z ZATWARDZIAŁEGO LIBERAŁA – mówi Witwickiemu: “Tak. Zwłaszcza że urodziło mi się niepełnosprawne dziecko. Prywatnie dużo czasu z żoną spędzamy w środowiskach osób niepełnosprawnych, poznaliśmy wiele takich rodzin. Widzę, jak ci ludzie żyją. Najczęściej są to zresztą samotne matki, bo faceci w większości przypadków odchodzą. I z jednej strony widzę, jak samotna matka, która musiała zrezygnować ze swojej dobrze płatnej pracy, niesie 15-kilogramowego syna na rehabilitację po schodach, a z drugiej widzę ludzi, którzy jak gdyby nigdy nic wydają 500 zł na przystawki w centrum stolicy. Mówię sobie, k…, tak nie może być! Gdyby zabrać bogatym 400 czy 800 zł rocznie, to by tego nie poczuli, a dla tych, którzy zajmują się niepełnosprawnymi dziećmi, to być albo nie być. I tak z zatwardziałego liberała zmieniam się w osobę, która zaczyna rozumieć sens podatku progresywnego”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/305049930-Patryk-Jaki-Zatrzymanie-islamizacji-to-moje-Westerplatte.html

PREZYDENT WYBIJA SIĘ NA NIEPODLEGŁOŚĆ – tytuł w Fakcie.

PREZYDENT Z PIS, CZY PRZECIW – jedynka Gazety Wrocławskiej.

DOMINIKA WIELOWIEYSKA O WĄTPLIWOŚCIACH WS REFERENDUM – pisze w GW: “Przyjmijmy, że prezydent razem z PiS napiszą jakieś pytania. Wtedy pojawi się wątpliwość, dlaczego pytamy o konkretne sprawy związane z konstytucją, a o inne nie. A jak będziemy pytać o wszystko, to trzeba zadać ze sto pytań. Takiego referendum jeszcze świat nie widział. Jak te pytania miałyby wyglądać? Czy chcemy wprowadzić system prezydencki? To bardzo ogólne, bo diabeł tkwi w szczegółach. Precyzyjnie wymienimy kompetencje prezydenta, parlamentu, rządu? Przecież to kompletna abstrakcja. Każde pytanie musiałoby zająć kilka kartek”. http://wyborcza.pl/7,75968,21770948,referendum-od-prezydenta-strony.html

REFERENDUM KONSTYTUCYJNE PANIE PREZYDENCIE JUŻ BYŁO – Ewa Siedlecka w GW: “Władza w Polsce Ludowej traktowała konstytucję jak propagandową deklarację. Władza w Polsce PiS konstytucji nie uznaje i publicznie ją zohydza. Jarosław Kaczyński nazwał ją niedawno „postkomunistyczną”. A 3 maja, w święto konstytucji, jej strażnik prezydent Andrzej Duda oświadczył, że za rok ogłosi referendum konstytucyjne, w którym naród wypowie się, jaki powinien panować ustrój. Naród się co prawda już wypowiedział 20 lat temu, ale PiS uważa, że tamten naród dziś się nie liczy”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21770750,referendum-konstytucyjne-panie-prezydencie-juz-bylo-ludzkie.html

TOMASZ KRZYŻAK W SWOJEJ COTYGODNIOWEJ KOLUMNIE JAKO ANIOŁ POLAK PISZE DO PAD – w RZ: “Muszę powiedzieć, że w sytuacji, w której tak wiele osób mówi w Waszym kraju o potrzebie zmiany ustawy zasadniczej, Twoja, Andrzeju z Pałacu, propozycja, by przeprowadzić referendum w tej sprawie, jest arcyciekawym posunięciem. Choć przyznam, że w obecnym czasie, gdy część obywateli chce referendum w sprawie edukacji, nieco ryzykownym. Głównie oczywiście dla Twojego obozu, ale i dla Ciebie. Nie wiem na razie, jakie motywy Tobą kierują, ale śmiem twierdzić, że zmiany w konstytucji miałyby dotyczyć wzmocnienia Twojej roli. Warto zatem zadbać o to, by dyskusja na ten temat miała charakter merytoryczny, a nie emocjonalny. Trzeba z uwagą i wrażliwością wsłuchiwać się we wszystkie głosy bez aroganckiej postawy. A o to, mój drogi, w Waszych szeregach coraz trudniej”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/305049911-Krzyzak-By-nie-nazwali-cie-obludnikiem.html#ap-1

GEN. KOZIEJ O POTRZEBIE ZMIANY KONSTYTUCJI – mówi SE: “Patrzę na to z punktu widzenia bezpieczeństwa. Uważam, że obecna konstytucja, dzieląc władzę wykonawczą między prezydenta i Radę Ministrów, bardzo komplikuje skuteczne zarządzanie bezpieczeństwem. A zwłaszcza kierowanie państwem w czasie wojny.
– I jak powinny wyglądać te zmiany?
– Z punktu widzenia bezpieczeństwa lepiej by było, gdybyśmy mieli albo czysty system prezydencki, albo czysty system kanclerski”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/gen-stanislaw-koziej-w-wiec-jak-konstytucje-warto-zmienic_989581.html

OPOZYCJA MUSI PRZEKONYWAĆ, ŻE JESTEŚMY PROUNIJNI – Marek Beylin w GW: “Półtora roku rządów PiS cofnęło nas o dwie dekady. Dlatego cała opozycja musi usilnie przekonywać Europę – w Brukseli, unijnych państwach i na polskich ulicach – że wciąż jesteśmy prodemokratycznym i prounijnym społeczeństwem. Musimy, szukając sojuszników, zawalczyć, by furtka do nowej Unii pozostała uchylona”. http://wyborcza.pl/7,75968,21770984,pogrzeb-unii-to-pogrzeb-polski.html

DOROTA MASŁOWSKA w rozmowie z GW o PiS: “Tym jestem naprawdę oburzona. Że mogą mi to zaszczepić, mnie doprowadzić do stanu nienawiści do jakichś nieznanych mi osób, też zmanipulowanych przecież i omamionych jakimiś fantazjami, wykorzystanych w grze politycznej. Partia rządząca, by się utrzymać, wypuściła jakieś obrzydliwe demony. I ona przeminie, a te demony wszyscy będziemy zaganiać latami z powrotem do lochów”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21770861,dorota-maslowska-zabrano-mi-ojczyzne-zrobiono-z-niej.html

LEWICO NIELEWACKA WRÓĆ – Joanna Szczepkowska w RZ: “Podstawą konserwatyzmu jest ochrona tradycyjnych wartości. Lewica przeobraziła się w lewactwo, a tymczasem prawica jak stała, tak stoi. Żal mi było tej kobiety na debacie. Właśnie zaczęła dialog. Została za to zrugana, nikt nie chciał prowadzić z nią rozmowy. Lewactwo to coś więcej niż legalizacja aborcji, par homoseksualnych i rozdział Kościoła od państwa. To nagrody za „nie ma sprawy”. Lewactwo połyka protesty kobiet jak modliszka ofiarę. Lewico nielewacka, wróć. Myśl odważnie”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/305049943-Joanna-Szczepkowska-Lewica-i-lewactwo.html#ap-2

ROZWÓD KRZYSZTOFA KWIATKOWSKIEGO NA JEDYNCE FAKTU: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/prezes-nik-krzysztof-kwiatkowski-rozwiodl-sie/xyhw2g2

SE O ROZWODZIE PETRU: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/petru-sie-rozwodzi_989597.html

300polityka.pl

SOBOTA, 6 MAJA 2017

Kaczyński: Mój śp. brat mówił: silne Pomorze Zachodnie to polska racja stanu i my to powtarzamy

12:57

Kaczyński: Mój śp. brat mówił: silne Pomorze Zachodnie to polska racja stanu i my to powtarzamy

Jak mówił Jarosław Kaczyński w Szczecinie:

„Jesteśmy tutaj w szczególnym miejscu dla Szczecina, Pomorza Zachodniego, ale także dla Polski. Z jednej strony chodzi o historię, o historię polskich buntów przeciwko komunizmowi, która doprowadziła do jego pokonania, ale także chodzi o inną historię – ostatnich 27 lat, a szczególnie tych 8, między 2007 a 2015 rokiem. To był czas, w którym Szczecin, to wszystko, co tworzyło życie Szczecina, Pomorza Zachodniego było niszczone w sposób systematyczny, wygaszane. Niekiedy niszczone wręcz fizycznie, cięte, wywożone. Mówię tutaj o urządzeniach, bardzo ważnych np. dla produkcji stoczniowej. Tej stoczni nie było, w której jesteśmy, nie było, a dzisiaj pracuje już 1600 pracowników. Oni wracają. Okazuje się, że Polacy chcą wracać z innych krajów, z Norwegii, Francji i jest szansa i to taka bardzo mocna na to, żeby w stosunkowo krótkim czasie tu znów pracowało 4,5 tys. osób, a trzeba do każdego takiego miejsca pracy dodać jeszcze 6, czyli łącznie 26-27 tys. miejsc pracy. Naprawdę bardzo, bardzo ważna rzecz dla tego regionu”

Jak mówił dalej:

„Za nami jest Stocznia Gryfia, która po raz pierwszy od 12 lat osiąga zyski, a przedtem twierdzono, że nic się nie opłaca, że wszystko trzeba zlikwidować, a w najlepszym razie sprzedać w jakieś niepolskie ręce. To nieprawda. W Szczecinie jest ogromny potencjał, tylko musi być wola polityczna, przedsięwzięcia, także te infrastrukturalne. Trzeba budować i my budujemy drogę S3, a dokładnie ją dokańczamy. Trzeba pogłębiać kanał między Świnoujściem a portem szczecińskim do 12,5 metra. Trzeba było dokończyć i w końcu uruchomić Gazoport. Trzeba było i to jest podjęte pogłębiać Odrę, żeby ona znów stała się rzeką żeglowną, żeby to wszystko, co płynie chociażby ze Śląska, mogło w ten najtańszy sposób być dostarczane na wybrzeże. Krótko mówiąc, trzeba czynić to wszystko, co powinno być czynione po to, żeby Polska gospodarka morska i tego regionu ruszała. I ona będzie ruszać za kilka tygodni. Tutaj, na tej pochylni będzie położona stępka pod pierwszy z serii dla polskiej żeglugi bałtyckiej prom. Prom, który będzie tu właśnie budowany, a dzisiaj promy, nie tylko w Polsce, ale w Europie jest naprawdę bardzo duże zapotrzebowanie”

To szansa, z której miano nie skorzystać, a dzisiaj z niej korzystamy. Jesteśmy przekonani, że to będzie trwało, że ta ofensywa odbudowy gospodarki, podtrzymywania, wspomnę też elektrowni Dolna Odra, gdzie będzie budowany nowy blok, że to wszystko będzie podtrzymywane, bo ta ziemia musi żyć. To polska racja stanu, to kwestia ludzi, którzy tutaj mieszkają i to kwestia polskości tej ziemi, jej trwania w granicach naszej ojczyzny. Musimy o tym pamiętać. Mój śp. brat Lech Kaczyński mówił: silne Pomorze Zachodnie to polska racja stanu i my to powtarzamy. My tę ideę traktujemy jako ideę praktyczną, która jest realizowana – stwierdził prezes PiS.

300polityka.pl

„Co byś zrobił z Algierczykiem, co nade mną mieszka?” Dlaczego 82-letni Bogusław Zalewski chciał zablokować marsz ONR w Warszawie

Igor Nazaruk, Adam Rosołowski, 06.05.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21771735,video.html?embed=0&autoplay=1

– Człowieku, czy ty wiesz, jakie życie było? Czym ty chcesz być? Jak ty chcesz innych traktować? – takie pytania zadałby ONR-owcowi Bogusław Zalewski. Jego pierwszymi wspomnieniami z dzieciństwa są obrazy spalonych domów, Żydów z opaskami, prowadzonych przez policjantów. – Jestem przerażony tym, że młodzież bawi się w wojnę, to jest powtórka tego, co w Europie już było – mówi. 29 kwietnia Bogusław Zalewski został brutalnie usunięty przez policję sprzed czoła marszu ONR w Warszawie.

wyborcza.pl

Bartłomiej Misiewicz prezydentem Piotrkowa Trybunalskiego?

Estera Flieger, 06 maja 2017

Bartłomiej Misiewicz

Bartłomiej Misiewicz (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

„Gazeta Trybunalska” promuje byłego już rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej na prezydenta miasta. Dlaczego? Bo jest młody, charyzmatyczny, energiczny, sprytny, utalentowany i bezkompromisowy.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

„Andrzej Duda przyszłym Wodzem Narodu. Genialne wystąpienie na placu Zamkowym”, „Postkomuna w natarciu. Realne zagrożenie dla Polski” i „Ojciec Rydzyk następcą świętego Piotra” – to tylko niektóre z tekstów publikowanych przez „Gazetę Trybunalską”.

Tytuł został wpisany do rejestru dzienników i czasopism w 2015 roku. Dostępny jest tylko w internecie. Jego czytelnicy mogą właśnie zapoznać się z kolejnym mocnym tekstem: „Bartłomiej Misiewicz najlepszym kandydatem na prezydenta Piotrkowa”.

„Sprytny i utalentowany”

Przygotowali go Mariusz Baryła, redaktor naczelny, i Zbigniew Rutkowski, dziennikarz. Autorzy podsumowują w nim dokonania Krzysztofa Chojniaka, obecnego gospodarza miasta. Krytycznie odnoszą się do jego kilkunastoletnich rządów. I mają konkretną propozycję: w wyborach samorządowych powinien wystartować Bartłomiej Misiewicz.

Ich zdaniem to idealny kandydat na prezydenta. Młody, charyzmatyczny, energiczny, sprytny, utalentowany i bezkompromisowy – to tylko część z jego zalet, które wymieniają Baryła i Rutkowski.

Misiewicz ma sobie poradzić z rozbiciem miejscowych układów oraz gwarantować dynamiczny rozwój miasta. Jest przedmiotem ataku „niemieckich, liberalnych i lewicowych mediów”, dla których pracują „hieny dziennikarskie”.

W redakcji łódzkiej „Wyborczej” artykuł zrobił wrażenie spóźnionego primaaprilisowego żartu. Dlatego o intencje zapytaliśmy autorów.

To nie jest żart

–  Nie komentujemy tekstu. Jego ocenę pozostawiamy czytelnikom „Gazety Trybunalskiej” – mówi Mariusz Baryła. – Żeby w pełni zrozumieć ten materiał, trzeba znać specyfikę i realia powiatowego miasteczka, jakim jest Piotrków Trybunalski. Żyje tu znaczna grupa osób niezadowolonych z 12-letnich rządów obecnego prezydenta i jego popleczników. Głos opozycji nie może przebić się przez propagandowy bełkot rozpowszechniany przez media utrzymywane przez urząd masta lub te będące w dużej zażyłości z władzą.

Dalej, w rozmowie, Baryła uzasadnia start polityka: – Bartłomiej Misiewicz związany jest z Piotrkowem Trybunalskim od dłuższego czasu i w naszej ocenie zna problemy miasta. Jest kompetentny, szalenie inteligentny i ma talent menedżerski. Czemu nie miałby zostać prezydentem Piotrkowa? Nikt nie podjął z nami polemiki na ten temat, nie pojawiły się jak dotąd żadne argumenty przeciwko tej kandydaturze. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że dzięki swoim kontaktom mógłby przyciągnąć do miasta inwestorów.

A czy zdaniem autorów, którzy – jak się okazało – bardzo poważnie rozważają start Bartłomieja Misiewicza, przeszkodą mogłoby być wyrzucenie go z partii? – Nie został wyrzucony z PiS, lecz jedynie zawieszony w prawach członka, a decyzję o opuszczeniu szeregów partii podjął samodzielnie, nie chcąc szkodzić rządowi Beaty Szydło, to bardzo ważne rozróżnienie. Krytyka Misiewicza ze strony władz PiS-u ma charakter wychowawczy i nie może pozbawić go możliwości powrotu do działalności politycznej – odpowiada Baryła.

 

wyborcza.pl

Morawiecki stawiał się Szydło. Miał rzucić papierami!

06.05.2017

Niewiele brakowało, a obóz całej zjednoczonej prawicy zadrżałby w posadach! Wszystko przez międzyresortowe gierki między Zbigniewem Ziobrą, a Mateuszem Morawieckim. Chodziło o obsadzenie fotela szefa PZU. Z tarczą wyszedł ze starcia szef resortu sprawiedliwości. Porażka była na tyle bolesna, że wicepremier chciał zrezygnować z pracy dla rządu! – Morawiecki popełnił jeden, największy błąd. Zapisał się do PiS-u – komentuje informator Fakt24.

Konflikt rozpoczął się wraz z marcową dymisją Michała Krupińskiego. Ówczesny szef PZU, nazywany kolejnym „złotym dzieckiem PiS”, był kojarzony z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Stracił pracę, kiedy nadzór nad spółką przejął Mateusz Morawiecki. Jak pisała „Gazeta Wyborcza”, całą operację dokładnie zaplanowano.

Wszystko działo się pod nieobecność Jarosława Kaczyńskiego, który pojechał akurat z wizytą do brytyjskiej premier, Theresy May. Mateusz Morawiecki chciał wykorzystać nieobecność prezesa PiS. Wszak, gdy próbowano odwołać Jacka Kurskiego z fotela prezesa TVP, ten uratował posadę, bo pojechał na skargę prosto do siedziby PiS, na Nowogrodzką.

Plan wicepremiera zakładał, że nowym szefem PZU zostanie Rafał Antczak. Wydawało się, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik: w radzie nadzorczej znaleźli się ludzie Morawieckiego, zaczęło się nawet przesłuchanie kandydata. Tymczasem lobby Zbigniewa Ziobry także trzymało rękę na pulsie. Informacje o nominacji trafiły wprost do Beaty Szydło. I błyskawicznie okazało się, że… premier nie miała pojęcia o kandydacie Morawieckiego!

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Mateusz Morawiecki trafił na dywanik do Beaty Szydło i ostro oberwał po uszach. Po spotkaniu przekazał informacje radzie nadzorczej: operacja powołania Antczaka została wstrzymana. Ale to nie wszystko.

– Wicepremier naprawdę się zdenerwował. Groził, że rzuci papierami. W tej sytuacji musiałoby dojść do rekonstrukcji rządu – mówi nam polityk z rządu PiS. Z naszych informacji wynika, że gdyby do tego doszło, Jarosław Gowin zażądałby „głębokiej” rekonstrukcji rządu. Jeśli prezes PiS nie poszedłby mu na rękę, zagroziłoby to stabilnością całej koalicji! Na szczęście dla PiS, Mateusz Morawiecki wycofał się ze swoich gróźb.

A co z PZU? W połowie kwietnia okazało się, że prezesem państwowej spółki został Paweł Surówka. Świeżo upieczony szef ubezpieczeniowego giganta to bliski współpracownik Krupińskiego, który jest również postrzegany jako człowiek Zbigniewa Ziobry. Mateusz Morawiecki miał uznać tę nominację za kompromis, bo we władzach spółki pozostali jego ludzie. Powody do świętowania miał jednak minister sprawiedliwości…

– Morawiecki popełnił jeden, największy błąd. Zapisał się do PiS-u i prezes pokazał mu, gdzie jego miejsce – dodaje nasze źródło. Z informacji Faktu wynika, że czasy kiedy wicepremier był prawdziwym ulubieńcem prezesa, dawno przeminęły.

fakt.pl

Jażdżewski: Prezydent Duda zawiadujący bilansem 20 lat Konstytucji to jak ojciec Rydzyk podejmujący się audytu reguł rozdziału Kościoła od państwa

Leszek Jażdżewski

06.05.2017

Prezydent nie upilnował Konstytucji, więc postanowił ogłosić referendum w sprawie jej oceny przez Naród. Partia opozycyjna chciałaby wrócić do władzy, więc ogłasza Marsz Wolności. Dużo wielkich liter, ale brak tego, co w polityce stanowi twardą walutę, czyli wiarygodności. Brakuje jeszcze tylko zbiorowych modlitw i palenia świeczek pod obrazkiem świętego Donalda, który zbawia Polskę na białym Pendolino, żeby dopełnić dewaluacji sensu najważniejszych, wydawałoby się, pojęć.

Prezydent Duda zawiadujący bilansem 20 lat Konstytucji to jak ojciec Rydzyk podejmujący się audytu reguł rozdziału Kościoła od państwa (na pewno by się nie brzydził, pecunia non olet). Ustawa zasadnicza z 1997 roku nie cieszyła się, poza środowiskiem jej twórców, jakąś nadzwyczajną estymą. Ani treść, ani moment nie były wyjątkowe na tyle, żeby porwać tłumy czy stać się istotnym symbolem. Jednak dzięki PiS-owi i ich notariuszowi, czasowo rezydującemu w Pałacu Namiestnikowskim, zwanym – nie wiedzieć czemu – wciąż Prezydenckim, Naród, a w każdym razie jego znacząca część, nie tylko stanął murem za Konstytucją w proteście przeciwko łamaniu jej zapisów na tzw. rympał, ale nawet sięgnął do jej treści.

22.10.2015 Krakow . Sanktuarium JP II , Ojciec Tadeusz Rydzyk podczas mszy swietej koncelebrowanej w rocznice wstapienia Karola Wojtyly na tron papieski . Fot. Michal Lepecki / Agencja GazetaO. Tadeusz Rydzyk (fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta)

Duda, Szydło i Kaczyński położyli większe zasługi na rzecz popularyzacji Konstytucji niż kiedykolwiek mogło się to marzyć jej twórcom. Podobizny liderów PiS powinny być wyryte jeśli nie w litej skale, jak prezydentów USA w Mount Rashmore, to przynajmniej na okolicznościowym egzemplarzu Konstytucji (musi być granit, bo na piaskowcu Duda mógłby coś „doryć”).

Ustawa zasadnicza wymaga rzetelnej oceny i aktualizacji. Mówił o tym w niedawnym wywiadzie Aleksander Kwaśniewski. Być może nawet należy zastanowić się nad nową konstytucją. Ale zgłaszanie tej inicjatywy przez polityka, którego znakiem firmowym jest pióro na telefon, któremu nie tylko brak elementarnej odwagi, ale przede wszystkim powagi, kompromituje całą inicjatywę i stawia ją w jednym rzędzie z poronionym pomysłem referendalnym w sprawie JOW-ów.

Jeśli rola polityków ma sprowadzać się do przeprowadzania sond ulicznych, to może powinni sobie dać spokój i zająć się czymś innym. Mania konsultacji, w których nie przedstawia się wyraźnych alternatyw i argumentów za i przeciw, przysłania problem bardziej elementarny – brak własnych inicjatyw i zasłanianie się „wsłuchiwaniem się w głos wyborcy” tam, gdzie de facto występuje tylko próżnia własnych poglądów. Tu dochodzimy do Platformy, która ma w sobie na tyle dużo bezczelności, żeby po ośmiu latach kompletnie bezideowych rządów równać krok w rytm Marszu Wolności. Rzeczywiście, na tle PiS-u PO jawi się jako partia ultraliberalna. Ale betonowy plac, z samego faktu, że nie jest aresztem śledczym, nie staje się zaraz parkiem.

11.04.2016 Swidnik . Jaroslaw Kaczynski , premier Beata Szydlo i Prezydent RP Andrzej Duda podczas uroczystosci pogrzebowych prof . Zyty Gilowskiej , minister finansow oraz wicepremier w rzadach Kazimierza Marcinkiewicza i Jaroslawa Kaczynskiego w latach 2001 - 2005 i 2007 - 2008 . Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta SLOWA KLUCZOWE: zyta gilowska pogrzeb pogrzeb zyty gilowskiej smierc zaloba uroczystosc uroczystosci orszak zalobny /FR/Jarosław Kaczyński, Beata Szydło i Andrzej Duda (fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta)

Zasługi PO dla wolności są takie, że niektórzy jej działacze, z przewodniczącym na czele, mają w CV epizod kombatancki. I chwała im za to. Ale to jest dobry pretekst do jakiegoś styropianowego reunion przy „Murach” Kaczmarskiego, a nie rządzenia krajem czy ogłaszania się partią wolności. PO podejmowała nieśmiałe próby w obszarach deregulacji uczynienia polskiego państwa mniej opresyjnym, ale w kluczowych sprawach (wymiar sprawiedliwości, prowadzenie działalności gospodarczej) jej bilans wygląda gorzej niż słabo, a w kwestiach społecznych (wolność od dyskryminacji na tle religijnym czy orientacji seksualnej) PO była i jest wroga wolności, mrugając tylko okiem mniej kołtuńskich przedstawicieli, jak to oni „chcieliby, a nie mogą”. Jeśli nie możecie, to nie bardzo wiem, do czego jesteście nam potrzebni?

Dał nam przykład nie Bonaparte, ale Macron (taką przynajmniej mam nadzieję, pisząc ten felieton) jak zwyciężać mamy. We Francji, w której globalizacja stała się laickim synonimem Szatana, zaproponował odważne (także ekonomiczne) otwarcie się na świat i zjednoczoną Europę. I mimo ksenofobii, która wielu skłania do głosowania na Front Narodowy, wszystko wskazuje na to, że zdecydowanie wygra. Wyborcy gotowi są nagrodzić wizję, dać władzę tym, którym chodzi o coś więcej niż tylko własne kariery. Ten, kto to zrozumie, napisze nową konstytucję dla Polski. Oby była to faktycznie Konstytucja Wolności.


Leszek Jażdżewski.
Redaktor naczelny pisma ”LIBERTÉ!”. Współtwórca Igrzysk Wolności i łódzkiej klubokawiarni 6dzielnica. Publicysta, m.in. na łamach „Gazety Wyborczej”, „Polityki”. Publiczny mówca, polityczny komentator (TVN24, TOK FM). Zasłynął samotnym protestem na marszu narodowców „Idzie antykomuna” i stworzeniem akcji Świecka szkoła. Prowadzi blogatwittuje.

 

weekend.gazeta.pl

SOBOTA, 6 MAJA 2017

O 12:30 konferencja Kaczyńskiego

09:06

O 12:30 konferencja Kaczyńskiego

O 12:30 w Szczecinie, na terenie tamtejszej stoczni głos zabierze Jarosław Kaczyński. Prezes PiS ma mówić o sytuacji w kraju, skomentować warszawski marsz zorganizowany przez Platformę – podało RMF FM.

Według radia, Kaczyński przyjechał do Szczecina, by wziąć udział w ślubie jednego ze swoich współpracowników.

Z informacji 300POLITYKI wynika, że szef większości parlamentarnej ma przemówić w symbolicznym miejscu Stoczni Szczecińskiej. Jednym z tematów ma być – w kontraście do PO – reindustrializacja.

00:20

Polityczny plan soboty: Marsz Wolności w Warszawie, premier i prezydent na obchodach Dnia Strażaka

O 13:00 na placu Bankowym w Warszawie rozpocznie się manifestacja pod hasłem „Marsz Wolności” zorganizowana przez Platformę Obywatelską przy wsparciu partnerów samorządowych, ruchów społecznych i partii politycznych.

Marsz poprzedzą krótkie wystąpienia liderów partii opozycyjnych, które odbędą się ok. 13:00 na scenie usytuowanej na placu Bankowym.

Po wystąpieniach, ok. 13:30 marsz wyruszy ulicą Marszałkowską, przez Rondo Dmowskiego, aż do placu Konstytucji, gdzie na drugiej scenie w godzinach 15:00-15:30 nastąpią przemówienia końcowe.

Następnie o 16:00 odbędzie się koncert zespołu „Big Cyc”.

O 11:00 prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło w Warszawie, na placu Piłsudskiego wezmą udział w uroczystościach z okazji Centralnych Obchodów Dnia Strażaka połączonych z 25-leciem Państwowej Straży Pożarnej i promocją oficerską absolwentów Szkoły Głównej Służby Pożarniczej.

W trakcie uroczystości planowane są wystąpienia głowy państwa oraz szefowej rządu.

O 12:00 w centrum konferencyjnym Adgar Event Room w Warszawie odbędzie się konwencja europejska połączona z panelem dyskusyjnym: Europa w dobie post-prawdy organizowana przez Europejskie Forum Liberalne z udziałem Ryszarda Petru – przewodniczącego oraz posłów Nowoczesnej z udziałem gości – m.in. Romana Kuźniara i Tadeusza Gadacza.

300polityka.pl

Tomczyk: Dostęp do dokumentacji ws. caracali miał nie tylko Berczyński, ale też Nowaczyk i Misiewicz

05.05.2017

Antoni Macierewicz i Kazimierz Nowaczyk, w tle Wacław Berczyński© DAMIAN BURZYKOWSKI Antoni Macierewicz i Kazimierz Nowaczyk, w tle Wacław Berczyński

Do dokumentacji ws. przetargu na caracale miał dostęp nie tylko Wacław Berczyński, ale też Kazimierz Nowaczyk oraz Bartłomiej Misiewicz – wynika z ustaleń polityków Platformy Obywatelskiej. W piątek posłowie PO kontrolowali dokumenty dotyczące przetargu na caracale.

Posłowie PO Cezary Tomczyk, Marcin Kierwiński, Mariusz Witczak, Joanna Kluzik-Rostkowska i Cezary Grabarczyk udali się w piątek do MON, aby przejrzeć dokumenty związane z postępowaniem przetargowym na zakup śmigłowców dla wojska. W siedzibie MON przebywali w godzinach 12:50-16. Po wyjściu z gmachu spotkali się z dziennikarzami.

– Można postawić tezę, że w MON powstał alternatywny ośrodek decyzyjny, coś na kształt grupy trzymającej władzę, która poza oficjalnymi kanałami, poza Inspektoratem Uzbrojenia, prowadziła nieformalny nadzór nad postępowaniem przetargowym dotyczącym caracali. Wiele z tych spraw będzie musiało być jeszcze wyjaśnionych – mówił Cezary Tomczyk.

Poseł PO wskazał, że część informacji, w których posiadanie weszli posłowie, może być „krępująca dla resortu obrony narodowej”. – Do dokumentacji (dotyczącej przetargu na caracale – red.) miał dostęp nie tylko pan Berczyński, do dokumentacji mieli dostęp również pan Kazimierz Nowaczyk (członek podkomisji smoleńskiej) oraz również pan Bartłomiej Misiewicz (były rzecznik MON) – stwierdził poseł PO.

Tomczyk poinformował, że 20 stycznia 2016 roku Antoni Macierewicz „osobiście podjął decyzję o przesłaniu dokładnie 10291 stron częściowo niejawnej dokumentacji przetargowej z Inspektoratu Uzbrojenia do Centrum Operacyjnego MON, do którego dostęp bezpośrednio mogli mieć pan Berczyński, pan Nowaczyk i pan Misiewicz”.

„To ja wykończyłem caracale”

W kwietniu Wacław Berczyński na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” przekonywał, że jego zasługą było zerwanie rozmów dotyczących finalizacji kontraktu na zakup śmigłowców wielozadaniowych Caracal dla Wojska Polskiego. – To ja wykończyłem caracale. Znam się na tym, znam się na śmigłowcach – zapewniał.

Później Berczyński złożył rezygnację ze stanowiska przewodniczącego podkomisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej. Szef MON Antoni Macierewicz przyjął jego dymisję. Berczyński wyjaśnił w swoim piśmie, że z powodów osobistych nie może stawić się w Polsce i osobiście poprosić ministra o odwołanie ze stanowiska. Berczyński nie jest już szefem podkomisji, ale sprawa jego wypowiedzi na temat caracali ma swój ciąg dalszy. Prokuratura potwierdziła, że prowadzi śledztwo w sprawie przetargu.

Posłowie PO wzięli MON pod lupę

W ramach przeprowadzenia własnej kontroli w MON powstały dwa zespoły. Pierwszym z nich kieruje Cezary Tomczyk i zajmie się on sprawą zakupu śmigłowców dla wojska oraz ewentualnym wpływem na rezygnację z kontraktu dr. Wacława Berczyńskiego. Drugi zespół PO, na czele z posłem Pawłem Suskim, zbada sprawę transportu najważniejszych osób w państwie, głównie w kontekście ostatnich wypadków z udziałem limuzyny szefa MON Antoniego Macierewicza oraz jego zastępcy Bartosza Kownackiego, a także przypadkami przelotów m.in. premier Beaty Szydło wojskową CASĄ.

msn.pl

Duda wciąż czeka na spotkanie z Trumpem. Spotka się z nim za to Tusk. Jest już data

05.05.2017

Donald Tusk© Olivier Hoslet / AP / AP Donald Tusk

Prezydent USA Donald Trump spotka się 25 maja w Brukseli z przewodniczącymi Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej – Donaldem Tuskiem i Jean-Claudem Junckerem.

Spotkanie ma odbyć się przy okazji szczytu NATO, na który przylatuje amerykański prezydent. Następnego dnia Donald Trump poleci na Sycylię, by wziąć udział w szczycie G7.

Duda wciąż czeka na potwierdzenie

Tymczasem polskie władze wciąż zabiegają o spotkanie z Trumpem. Daty jeszcze nie ma. Andrzej Duda zaprosił prezydenta USA do Polski już dawno temu, a Beata Szydło mówiła nawet: „próbujemy ustalić harmonogram wizyty Trumpa”, ewentualnie wizyty Dudy w USA. Później Duda wysłał do USA swojego ministra, Krzysztofa Szczerskiego.

W kwietniu Szczerski mówił, że spotkanie Duda-Trump możliwe jest wkrótce. Na stolę są dwie daty: majowa, podczas szczytu NATO, i lipcowa (szczyt Trójmorza w Polsce).

msn.pl

Trzy przyczyny odejścia Magierowskiego

05.05.2017

© PAP

Rezygnacja rzecznika KPRP motywowane jest “względami osobistymi”, ale jak zawsze w takich przypadkach oficjalne wytłumaczenie jest dalekie od kwestii osobistych. Magierowski – zwłaszcza po zmianach w Kancelarii – nie pasował do nowej układanki i nowego układu sił. Musiał odejść prędzej czy później, a jego dymisja była splotem kilku okoliczności, z których najważniejsza nie ma nic wspólnego z referendum.

Po pierwsze, Magierowski – jak wynika z naszych informacji – należał do licznego grona osób w Kancelarii, które nie wiedziały o tym, że prezydent Duda 3 maja ogłosi propozycję referendum konstytucyjnego, które od środy jest głównym tematem politycznym w Polsce. Sprawa była trzymana w tak dużej tajemnicy, że nie wiedział o niej też rzecznik prezydenta. To było jedną z przyczyn, dla których cała sprawa została przedstawiona w mediach niemal bez żadnego przygotowania. Trudno o większy sygnał braku zaufania.

Ale referendum to tylko pretekst. W głębi są konflikty, które od tygodni tliły się wokół byłego rzecznika. Pierwszy dotyczy Nowogrodzkiej, drugi – wewnętrznego układu w Pałacu po tym, jak szefem gabinetu prezydenta został Krzysztof Szczerski, a dużo większa rolę w mediach zaczął pełnić Paweł Mucha, obecnie zastępca Małgorzaty Sadurskiej. To Mucha wczoraj wystąpił na konferencji prasowej ws. referendum.

Magierowski od miesięcy wywoływał irytację – eufemistycznie rzecz ujmując – Nowogrodzkiej. Kaczyński otwarcie skrytykował Magierowskiego po tym, jak ten stwierdził, że nie ma potrzeby by Sejm pracował w nocy ws. TK. “Chyba za późno wstał” – powiedział lider PiS. Najnowszy konflikt Magierowski-Mazurek wokół “polityki epistolarnej” KPRP wobec MON. Magierowski stwierdził, że “według prezydenta Andrzeja Dudy pisemna forma kontaktu między urzędami zazwyczaj nie odpowiada tym osobom, które mają problem z czytaniem. Ten brak można uzupełnić w szkole”. Wcześniej Mazurek powiedziała, że z listów wynika tylko to, że trzeba później się z nich tłumaczyć. To mogła być kropla, która przelała czarę. Ale jego dymisja nie oznacza automatycznie poprawy relacji z Nowogrodzką, zwłaszcza po zaskakującym dla wszystkich w partii – włącznie z jej najwyższymi władzami – pomyśle referendum.

Jednak z naszych ustaleń wynika, że Magierowski kompletnie nie odnajdywał się w sytuacji,po zmianach personalnych i tym, jak szefem gabinetu PAD został Krzysztof Szczerski, z którym były rzecznik Kancelarii nie dogadywał się, zwłaszcza po jego awansie. Ale nie tylko. Jak mówi nam rozmówca z Pałacu, “Magierowski nie dogadywał się z nikim” poza szefową kancelarii Małgorzatą Sadurską.

Teraz Pałac pozostaje bez rzecznika. I to kilka dni po tym, jak prezydent zaproponował najważniejszą inicjatywę od objęcia władzy. Ale jak przekonują nas rozmówcy w Pałacu, Magierowski przede wszystkim budował swoją pozycję ,a jego odejście nie zmieni w komunikacji Pałacu tak wiele, jak się to teraz powszechnie wydaje.

msn.pl

 

Dzień przed policja wyciąga z mieszkań ludzi, którzy zostali spisani w grudniu przed Sejmem. Dostają zarzuty. Mała Ankara.

Skóry, wypchane zwierzęta. Pokazali, co kryje się w słynnej „stodole” ministra Szyszki

Zdjęcia mają przedstawiać wnętrze stodoły ministra Szyszki

Zdjęcia mają przedstawiać wnętrze stodoły ministra Szyszki arch. prywatne

06.05.2017

W mediach społecznościowych rozpętała się dyskusja na temat zdjęć, które mają przedstawić wnętrze słynnej „stodoły” ministra środowiska Jana Szyszki.

Elegancki budynek z czerwonej cegły Szyszko nazywa „terenową stacją badawczą D&B.” Jak pisały media, w oświadczeniach majątkowych wpisuje, że jest właścicielem „stodoły”. Organizuje tu m.in. warsztaty dla dziennikarzy oraz spotkania dla posłów.

Dotąd „stodołę” znaliśmy jedynie z zewnątrz. Ale na Facebooku pojawiły się właśnie zdjęcia, które mają przedstawiać jej wnętrze.

Dotarliśmy do osoby, która je zrobiła. Zapewnia, że była w posiadłości ministra. Opisuje, że są w niej wypchane zwierzęta – w środku stoi ryś, są łasice, wiewiórki i różne gatunki ptaków, a dodatkowo skóry dzika i sarny, natomiast na ścianach porozwieszano poroża z czaszkami.

gazeta.pl

%d blogerów lubi to: