Zamiary PiS wobec Polski i UE spozycjonowane przez Marine Le Pen

Liderka francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen spozycjonowała PiS w dzisiejszej Europie, określając, iż „w Polsce, na Węgrzech i w Austrii nasze idei są u władzy”. Ta przeciwniczka Unii Europejskiej otwartym tekstem powiedziała to, co skrywają Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki: wychodzimy z projektu unijnego, aby zasklepić się w tradycji narodów znanej przed 1939 rokiem, a jeszcze lepiej przed 1918.

Nie mamy takich dowodów, jakie mają opozycje we Francji, na Węgrzech, w Austrii, czy nawet w USA, iż „nasze idei u władzy” to poręczne ekspozytury uprawiania polityki zagranicznej przez Kreml. „Nasi u władzy” grają na rozbicie Unii Europejskiej, tak jak PiS, któremu w sprawowaniu pełnej władzy przeszkadzają obowiązujące na Zachodzie standardy demokratyczne i niezależne sądownictwo.

Jarosławowi Kaczyńskiemu, który mimo niemocy fizycznej uczestniczy w kampanii samorządowej, przeszkadzają samorządy, w jego wizji partia centralnie powinna zarządzać samorządem. Nawet na tym poziomie mamy do czynienia kolejnym odwołaniem do tradycji, tym razem do PRL-u.

Prezes PiS postraszył wyborców, iż jeżeli przy urnie nie wskażą na kandydata PiS, to zostanie im oskoma, a nie pieniądze: „w gminie trzeba budować, poprawiać drogę, to są potrzebne pieniądze z centrali,. centrala to z kolei rząd”, czytając wprost znaczy, że tylko samorządy zarządzane przez PiS będą mogły liczyć na finansowe wsparcie rządu, taka dotacja będzie uzalezniona od „naszego czlowieka u władzy”, a nie od złożonej odpowiedniej aplikacji, wniosku.

Coś tam bąknął Kaczyński, iż PiS szykuje nam dobrobyt: „Chcemy, aby w Polsce było najpierw tak jak we Włoszech, a w końcu tak jak w Niemczech”. Stwierdzenie ni przypiął, ni przyłatał, bo z tym rządem raczej zbliżamy się do Grecji i do podobnych gospodarek, które zostały zrujnowane zostały przez podobny pisowskiemu populizm.

Z Kaczyńskim jest jednak tak, iż język zawsze go obnaża, nie tylko poprzez lapsusy („nikt nam nie powie, że białe jest białe…”), ale przede wszystkim przez freudystyczne budowanie pojęć, które obnażają wyobraźnię mówiącego. „Język powie to, co pomyśli głowa” (Słowacki) i ten passus nacjonalistyczny Kaczyńskiego da się odczytać następująco, co zresztą publicyści od razu wychwycili z lekka trawestując autora, który szykuje wraz z Morawieckim szykują nam przyszłość: „Najpierw jak we Włoszech po 1922, a potem jak w Niemczech po 1933…”, chyba bardziej otwartej deklaracji Kaczyński nigdy nie złożył.

Zupełnie dzisiaj bez formy jest Mateusz Morawiecki, zwykle kradnący własność intelektualną, był powiedzieć w Zachodniopomorskiem: „Stoimy w momencie, kiedy nie ma już Polski A i Polski B”. Przepraszam, ale on już nie raz okazał się w ojczystej mowie pokraką, bowiem z powyższego zdania wynika, że obecnie jest Polska C.

Ponadto u Morawieckiego coraz wyraźniej widać jego bardzo złą cechę psychiczną, on nie lubi ludzi sytuowanych gorzej od siebie, Morawiecki gardzi ludźmi. Nawet bardziej niż Kaczyński nadaje się na dużą prozę narracyjną, która obnażałaby małość jako immanentną cechę podobnego człowieka, dla Morawieckiego liczy się władza, a Polska to nie B, lecz zwykłe be, które można przeciągnąć do bee.

To, że wychodzimy z Unii, świadczy przygotowany przez Komisję Europejską pozew do Trybunału Sprawiedliwość UE w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Wiceszef KE Frans Timmermans zapowiedział, że decyzja zapadnie w środę.

Zdziwieni? Kraje europejskie w swoim projekcie cywilizacyjnym nie chcą mieć Białorusi, „naszych u władzy”, w istocie – w najgorszym wypadku – mimowolną ekspozyturę Kremla, bo kto chce być rozwalany od wewnatrz, kto godzi się, aby na salonach szalała V kolumna? Hę?

 

 

Marine Le Pen: W Polsce, Austrii, na Węgrzech nasze idee są u władzy

Marine Le Pen oskarża Emmanuela Macrona o „topienie” narodu francuskiego pod falą migracji i chwali m.in. polskie władze za wcielanie w życie jej idei. Liderka Zjednoczenia Narodowego (dawniej pod nazwą Frontu Narodowego) walczy o posadę w Parlamencie Europejskim.

W trakcie wiecu w Frejus w Prowansji przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego przekonywała, że w całej Europie widoczny jest trend dominacji prawicy i jej sprzeciwu wobec polityki migracyjnej UE. – Wszędzie w Europie, w Polsce, Austrii, na Węgrzech, nasze idee są u władzy – wyliczała Le Pen. Jak tłumaczyła, jest to związane z fiaskiem idei Europy otwartych drzwi i złością społeczeństw, które były zmuszone przez władze UE do przyjmowania migrantów.

Kontrowersyjna polityk oskarżyła swojego byłego kontrkandydata w wyborach prezydenckich – Emmanuela Macrona i jego proeuropejską administrację o forsowanie „szalonej polityki migracyjnej”, która skazała Francję na opuszczenie. – Nigdy w historii ludzkości nie widzieliśmy tak wielu ludzi dobrowolnie angażujących się w topienie własnego terytorium – grzmiała Le Pen. Rządy prezydenta Macrona wyśmiała jako „koniec historycznego cyklu”. – Odmawiając przyznania, że nadszedł koniec jego uwielbianej globalizacji, on tylko przyspiesza klęskę – komentowała Le Pen.

Przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego ubiega się o mandat europosła w majowych wyborach do PE. Według najnowszego sondażu z zeszłego tygodni,a jej ugrupowanie może liczyć na 21 proc. głosów.

Marine Le Pen, która przewodzi francuskiej skrajnej prawicy, wyraziła w niedzielę zadowolenie z powodu rozpowszechniania się w Europie jej idei politycznych. Oznacza to – jak oceniła – że „powrót narodów” jest nie do powstrzymania. „Na Węgrzech, w Austrii, w Polsce i we Włoszech nasze idee są u władzy” – mówiła.

Marine Le Pen, która po wyborczej porażce z ubiegłym roku z rozmachem wraca właśnie na francuską scenę polityczną, ostro skrytykowała dotychczasowe rządy prezydenta Emmanuela Macrona.
Jednocześnie nie mogła się nachwalić sukcesów prawicowych partii populistycznych w Europie.

WYBORCZA.PL
Liderka francuskiej skrajnej prawicy zachwala rosnące wpływy populistów w Europie i namawia ich do zwarcia szyków przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

 

PMM: Stoimy w momencie, kiedy nie ma już Polski A i Polski B

– Jestem również bardzo wzruszony, że mogę wziąć udział w tej uroczystości. Bardzo się cieszę, bo ona jest symboliczna dla Polski, scalania, sklejania Polski. Dzisiaj jest taka też smutna i symboliczna data w historii Polski, 17 września, kiedy Związek Sowiecki napadł w ślad za Niemcami hitlerowskimi za Polskę i to symboliczna data rozdarcia Polski. 79 lat temu. Trzeba o tym wspomnieć, pamiętać. Ale ten ruch, który dzisiaj przeprowadzamy jest działaniem odwrotnym, właśnie scalania Polski, działaniem, które ma doprowadzić do tego, żeby rzeczywiście Polska była jedna, żeby była połączona drogami, w taki sposób, żeby transport, przemieszczanie się ludzi było jak najbardziej wygodne, bezpieczne, sprawne. I dzisiaj tutaj, w Świnoujściu połączenie do wyspy Uznam z wyspą Wolin jest takim właśnie symbolicznym sklejeniem tego północno-zachodniego kawałka Polski, który już kiedyś, dawno, dawno temu, u zarania naszej państwowości do Polski należał. I dzisiaj też chcę wyrazić ogromną radość i wdzięczność wobec wszystkich tych, którzy się do tego przyczynili, że stoimy właśnie w takim momencie, kiedy nie ma już Polski A i Polski B. Świnoujścia A i B, po dwóch stronach, tylko właśnie za parę lat będziemy mieli pełne komfortu połączenie i jedno Świnoujście, jedną Polskę – stwierdził premier Mateusz Morawiecki w trakcie uroczystości podpisania umowy w sprawie usprawnienia połączenia komunikacyjnego pomiędzy wyspami Uznam i Wolin w Świnoujściu – budowa tunelu pod Świną.

Czy? –

Najpierw jak we Włoszech po 1922, a potem jak w Niemczech po 1933… chyba bardziej otwartej deklaracji Kaczyński nigdy nie złożył.

Chcemy, żeby w Polsce było najpierw tak, jak we Włoszech, a w końcu tak jak w Niemczech

17.09.2018

Jest wola i przeświadczenie, że Polska musi zadbać o Pomorze Zachodnie

—podkreślił prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński na antenie Radia Szczecin.

CZYTAJ WIĘCEJ: Prezes Kaczyński: Czy Zjednoczona Prawica jest patriotyczna? Wobec tego na kogo głosować, jak nie na PiS?

Prezes PiS zwrócił uwagę, że za poprzednich rządów Pomorze było zaniedbywane.

Można odbudowywać gospodarkę morską i zbudować tu naprawdę nowoczesne rolnictwo. Można wykorzystać walory turystyczne. Jest wola i przeświadczenie, że Polska musi dbać o Pomorze Zachodnie. Trzeba pamiętać, że te ziemie są w naszych granicach od 73 lat. To bardzo dużo w wymiarze ludzkiego życia, ale w wymiarze historycznym to nie jest dużo. Jedyny sposób, żeby tu nie mogło się stać nic dla nas nieszczęśliwego, to jest to żeby Pomorze było silne. Żeby szybko rosło w siłę gospodarczą, ale także integrowało się i tworzyło własną tradycję i kulturę

—mówił Kaczyński.

My chcemy doprowadzić do tego, żeby Polska naprawdę szybko nadrabiała tę różnicę, która ciągle istnieje, chociaż jest coraz mniejsza, między nami a bogatymi krajami Europy Zachodniej. Tu nawet nie chodzi o przeciętną europejską, bo do tej przeciętnej wchodzą takie kraje, dużo biedniejsze niż Polska, np. Bułgaria. Nam chodzi po prostu o to, żeby w Polsce było przynajmniej najpierw tak, jak we Włoszech, później tak jak we Francji, a w końcu tak jak w Niemczech. Może później jeszcze jak w Holandii

—wskazał priorytety rządu PiS Kaczyński.

CZYTAJ TAKŻE: Premier w Stargardzie: Jesteśmy ugrupowaniem ciężkiej pracy, a nie awantury. Pokazaliśmy na czym polega uczciwa władza. ZDJĘCIA

Partie polityczne powinny działać na wszystkich szczeblach, dobrze byłoby, aby łączyły w swych szeregach także ludzi, którzy są szczególnie zainteresowani działalnością samorządową

—powiedział Jarosław Kaczyński.

Kaczyński w Radiu Szczecin odpowiadając na pytanie „ile polityki powinno być w samorządzie” ocenił, że duże partie polityczne „mogą pomóc” samorządowi.

Mogą pomóc, bo mogą integrować różnego rodzaju działania. Na przykład jeśli w gminie trzeba budować, poprawiać drogę, to są potrzebne pieniądze z centrali. Centrala to z kolei rząd, pewne środki bardzo poważne ma samorząd wojewódzki, pewne sprawy (…) to kompetencja powiatu. To wszystko się ze sobą łączy i dobra jest współpraca

—zaznaczył lider PiS.

Tę współpracę łatwo zorganizować w ramach struktur, które są zintegrowane i jakoś sterowne

—ocenił Kaczyński.

Dodał, że w żadnym razie nie kwestionuje „prawa obywateli naszego kraju, żeby sobie tworzyli komitety lokalne”.

To się przyjęło. Polacy uważają, że to jest część ich wolności i my na pewno nie będziemy tej wolności odbierali

—zadeklarował.

Natomiast mamy prawo mówić, jakie bywają tego skutki

—zaznaczył.

Kaczyński zastrzegł, iż „w żadnym razie nie mówi, że wszyscy z takich komitetów działają źle”.

Wielu działa dobrze, to są porządni ludzie i porządni samorządowcy, ale bywa różnie

—ocenił.

Prezes PiS przyznał, że partie są instytucjami potrzebnymi demokracji.

W Polsce, to instytucja konstytucyjna; i (partie) powinny działać na wszystkich szczeblach, ale dobrze byłoby, żeby łączyły w swoich szeregach także ludzi, którzy są szczególnie zainteresowani działalnością samorządową

—powiedział polityk.

Dodał, że „partie zapewniają też możliwość, która czasem ma znaczenie, bo czasem trzeba świeżej krwi”.

Dziś w Warszawie z jakimiś szansami, sądzę, że z poważnymi, kandyduje Patryk Jaki. Przecież on nie jest z Warszawy, ale gdyby wygrał, to w Warszawie wiele zmieniłoby się na lepsze

—podkreślił Kaczyński.

Prezes PiS pytany o „rozbijanie układów” m.in. w samorządzie odpowiedział, że „to jest związane z różnego rodzaju ryzykami, ale trzeba to ryzyko podjąć”. Aby „iść w tym kierunku, to wszystkie te worki kamieni z naszych pleców muszą być zrzucone” – podkreślił.

Te układy, to są właśnie worki kamieni. One oprócz swego fatalnego wymiaru moralnego, mają także wymiar ekonomiczny, czynią nasz rozwój dużo droższym, bo przecież w gruncie rzeczy w tych układach zawsze w ostatecznym rachunku chodzi o pieniądze

—powiedział Jarosław Kaczyński.

wpolityce.pl

Kaczyński przyznaje się do korupcji politycznej w partii. Prezes czuje się całkowicie bezkarny

Jarosław Kaczyński w Radiu Szczecin zdecydował się na mocne wyznanie. Polityk podzielił się swoją niechęcią do lokalnych komitetów wyborczych w wyborach samorządowych. Wprawdzie prezes stwierdził, że Polacy tę formę aktywności uważają za część wolności, której nie zamierza odbierać, to jednak wskazał, że w jego wizji to partia powinna sterować samorządem.

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego partie “mogą pomóc” samorządowi, bo “mogą integrować różnego rodzaju działania. Na przykład jeśli w gminie trzeba budować, poprawiać drogę, to są potrzebne pieniądze z centrali. Centrala to z kolei rząd, pewne środki bardzo poważne ma samorząd wojewódzki, pewne sprawy (…) to kompetencja powiatu. To wszystko się ze sobą łączy i dobra jest współpraca” .

Można by pomyśleć, że prezes ma na myśli, że partia jest płaszczyzną do szybkiej i efektywnej komunikacji pomiędzy ludźmi z różnych szczebli politycznej drabiny, jednak nic bardziej mylnego. Partia nie ma gwarantować lepszego dostępu do posłów samorządowcom, ale wręcz przeciwnie, ma sterować z centrali radnymi w całym kraju. Poniższe słowa nie pozostawiają złudzeń co do intencji prezesa: “Tę współpracę łatwo zorganizować w ramach struktur, które są zintegrowane i jakoś sterowane”. 

Innymi słowy prezes chce zlikwidować de facto samorząd, który ma stać się fasadą porównywalną do obecnego Trybunału Konstytucyjnego. Skoro Rady Gmin i Powiatów mają być “sterowane” przez struktury partyjne, to nie ma mowy o jakiejkolwiek Polsce lokalnej. Wracamy bowiem do centralizmu PRL. Tymczasem idea samorządu terytorialnego jak i jego skuteczność leży w decentralizacji i podejmowaniu decyzji na miejscu, w oparciu o lokalną diagnozę potrzeb, co przerasta zdolności planistów na Nowogrodzkiej, którzy musieliby znać biegle specyfikę każdej z prawie 2500 gmin w Polsce. Aby uzmysłowić sobie absurd takiej polityki wyobraźmy sobie, że władze PiS potrzebowałyby aż 7 lat na odwiedzenie wszystkich gmin w Polsce, pod warunkiem, że chciałyby poświęcić każdej z nich tylko jeden dzień swojej uwagi.

W gruncie rzeczy w słowach prezesa kryje się coś jeszcze. Są one bowiem przyznaniem się do korupcji politycznej. Za słowami, że “w gminie trzeba budować, poprawiać drogę, to są potrzebne pieniądze z centrali. Centrala to z kolei rząd, pewne środki bardzo poważne ma samorząd wojewódzki”, kryje się bowiem sugestia, że tylko samorządy opanowane PiS będą mogły liczyć na wsparcie rządu, a dotacja będzie zależna od porozmawiania z odpowiednim człowiekiem, a nie złożenia stosownego wniosku.

Jarosław Kaczyński przyznaje się otwarcie, że partia zawłaszczyła państwo i wszelkie postępowania centralne na środki dla samorządów będą z góry ustawione. Pamiętajmy bowiem, że resorty otwierają liczne konkursy dla samorządów, w których puli są olbrzymie pieniądze. Prezes nie pozostawia wątpliwości, że spełnianie kryteriów i rzetelnie wypełniony wniosek nic nie znaczy, ponieważ pierwszeństwo ma legitymacja partyjna.

PiS jest partią, która potrafi ułożyć piękne slogany, zorganizować piękne estetycznie konwencje, ale na gruncie działań stanowi grupę, która mentalnie reprezentuje najgorsze wzory kolesiostwa. Ironią losu jest tylko to, że PiS wciąż oskarża PO o kolesiostwo i układy, podczas gdy na takie zapowiedzi jak opisane powyżej żaden polityk poprzedniego rządu nie miałby odwagi sobie pozwolić.

Źródło: dziennik.pl

crowdmedia.pl

Pozew przeciwko Polsce w sprawie Sądu Najwyższego gotowy. Decyzja w rękach komisarzy

dafa, IAR 17.09.2018

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans przygotował pozew do unijnego Trybunału przeciwko Polsce w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym – podaje Polskie Radio. Ostateczną decyzję podejmą w środę unijni komisarze.

W poniedziałek  o przygotowaniach do środowego posiedzenia komisarzy rozmawiali szefowie ich gabinetów. I na tym spotkaniu – jak dowiedziała się korespondentka Polskiego Radia – poinformowano, że Frans Timmermans w środę zaproponuje skierowanie pozwu przeciwko rządowi w Warszawie do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Wiceszef Komisji ma przyjść z dwustronicowym uzasadnieniem decyzji. Według kilku urzędników, z którymi rozmawiała brukselska korespondentka, jest niemal przesądzone, że będzie zgoda komisarzy na skierowanie pozwu.

To ostatni etap w postępowaniu o naruszenie unijnego prawa. Komisja rozpoczęła je w lipcu, kwestionując przepisy odsyłające część sędziów Sądu Najwyższego, także Pierwszą Prezes, w stan spoczynku. Według Komisji grozi to upolitycznieniem sądu. W sierpniu Bruksela wysłała drugie upomnienie domagając się zmian w ustawie. W ubiegły piątek Polska przysłała odpowiedź odrzucając zastrzeżenia Komisji i uznając je za bezzasadne. Rząd w Warszawie napisał, że reforma sądownictwa była konieczna i że ustawa o Sądzie Najwyższym nie łamie niezawisłości sędziów. Wskazał też na brak kompetencji Unii do zajmowania się tą kwestią.

Reforma sądownictwa ma być tematem jutrzejszego wysłuchania Polski na unijnej naradzie ministerialnej w Brukseli. Komisję Europejską na tym wysłuchaniu będzie reprezentował Frans Timmermans, który w środę zda komisarzom relację z posiedzenia.

http://wiadomosci.gazeta.pl