Tag Archives: Michał Laskowski

Dudę przed Trybunał Stanu, także Szydło i Morawieckiego, a Kaczyńskiego przed sąd powszechny

Zwykły wpis

4 października Andrzej Duda jechał na spotkanie z mieszkańcami Oświęcimia. Podczas przejazdu kolumny samochodów rządowych przez miasto, wybiegł na ulicę dziewięcioletni chłopiec i został potrącony przez jeden z radiowozów. Na szczęście dziecko nie odniosło poważniejszych obrażeń. Skończyło się na krótkiej obserwacji w szpitalu.

Śledztwa nie będzie i wydawałoby się, że sprawa już skończona, a jednak   po forach policyjnych krąży historia o tym, jak prezydent zachował się po zdarzeniu i zwymyślał załogę radiowozu. Ponoć po tym, jak „dziecko wbiegło w bok radiowozu podczas przejazdu z Dudą (…) podszedł do radiowozu, uderzył pięścią w radiowóz i powiedział do policjantów: ‘co wyście ch… znowu narobili”. Policjanci są oburzeni taką reakcją i uważają, że to całkowity brak szacunku.

Jeden ze świadków zdarzenia mówi, że prezydent „był wściekły, widziałem, jak uderzył pięścią w szybę radiowozu, słyszałem, że krzyczał, ale moim zdaniem nie były to przekleństwa”. Według niego, powodem takiego zachowania była postawa funkcjonariuszy, którzy chcieli kontynuować jazdę, pozostawiając chłopca bez pomocy.

Rzecznik prezydenta w rozmowie z Onetem stwierdził, że nawet nie będzie tego komentował. Wprawdzie „Gazeta Wyborcza” przesłała zapytanie w tej sprawie, ale „Trudno się do takiej ilości nieprawdy odnieść (…)Ciężko się do tego odnieść”.

Prezydent mówi, że sprawy tak nie zostawi, policjanci są oburzeni słowami, jakie padły, a ja zastanawiam się, jakiego pecha ma ekipa rządząca. Gdzie się nie ruszy, tam musi jej się coś przytrafić. Tu kolizja, tam wypadek, jeszcze gdzieś awaria, dziecko wyskakujące pod koła…to jakieś fatum?

 

Rostowski o przełożeniu przesłuchania przez komisję śledczą: Żeby ta cała kłamliwa konstrukcja, kłamstwo VAT-owskie, nie runęła tuż przed wyborami

– Miałem być dzisiaj przed komisją [ds. VAT]. Została efektywnie odwołana ta komisja, bo przecież PiS nie przypadkiem 26 września uzgodnił ze mną, że właśnie dzisiaj, 12 października będę zeznawał. Bo chcieli przed wyborami. Miało być przed wyborami, teraz mówią, że będzie w II połowie listopada. Nie wiem oczywiście [jaki jest powód]. Domyślam się, że bali się, że jednak na komisji, takie przesłuchanie może trwać, szczególnie w moim przypadku, bo jestem dość odporny i się nie męczę, 9 godzin na przykład i jak wchodzi się w te wszystkie szczegóły i mówi się o konkretnych liczbach i analizach, to wtedy ta dowolność po prostu mówienia byle czego, tak jak to robi PiS, mówiąc o odzyskanych 40 mld jednego dnia, 250 mld innego dnia, 500 mld jeszcze innego dnia. Tego już nie można robić – stwierdził Jacek Rostowski w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet.

– Żeby ta cała kłamliwa konstrukcja, to całe kłamstwo VAT-owskie, które PiS szerszy od 2-3 lat, żeby ta cała konstrukcja im nie runęła tuż przed wyborami – mówił dalej o powodach odwołania dzisiejszego przesłuchania. Jak podkreślił były minister finansów, żadnego parasola ochronnego nie było i on sam nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia.

Rostowski: Mamy do czynienia z katastrofalnym spadkiem skuteczności przeciwdziałań przeciwko oszustom VAT-owskim

– Myślę, że tutaj to Mateusz Morawiecki ma wiele rzeczy do wytłumaczenia. To by np. wybrzmiało podczas komisji, gdyby ona miała miejsce dzisiaj. Np. w 2017 roku, kiedy Morawiecki był ministrem finansów, to prawdziwa kwota pieniędzy, które służby skarbowe zabrały oszustom, to nie są jakieś teoretyczne szacunki tego, co może mogłoby być, ale prawdziwe, konkretne pieniądze zabezpieczone, zabrane, przejęte do budżetu państwa z rąk czy kont oszustów. 570 mln, żadne miliardy, złotych. Co ciekawsze, w 2015 i 2014 roku, czyli za naszych rządów, ta kwota była ponad miliard. Prawie dwa razy większa. Czyli mamy do czynienia z po prostu katastrofalnym spadkiem skuteczności przeciwdziałań przeciwko oszustom VAT-owskim – stwierdził Rostowski w w Radiu Zet.

Rostowski: PMM teraz korzysta z naszej ciężkiej pracy. Żadnych sukcesów sam nie ma

– Nie, nie powiedziałem, że ma sukcesy [Mateusz Morawiecki]. Teraz korzysta z naszej ciężkiej pracy. Żadnych sukcesów nie ma sam. To, za co sam odpowiada, to co stanowi ile naprawdę zabrali środków szustom, to tutaj mamy po prostu z katastrofą, bo spadek o połowę – stwierdził Rostowski w rozmowie z Lubecką w Radiu Zet.

Rostowski: Na pewno trzeba będzie postawić prezydenta i dwóch premierów przed TS. Dorzuciłbym jeszcze Kaczyńskiego przed sąd powszechny

– Na pewno trzeba będzie postawić przed Trybunałem Stanu prezydenta za łamanie Konstytucji, premiera za nieopublikowanie, i to dwóch premierów, i Beaty Szydło i MM, wyroków TK. Dorzuciłbym jeszcze Jarosława Kaczyńskiego przed sąd powszechny za podżeganie do tamtych przestępstw – powiedział Rostowski w Radiu Zet.

Fatum dla Polski jest Andrzej Duda. Że on ciągle ma jakieś wypadki, g…wno mnie obchodzi, ale ta pokraka kieruje Polskę ku katastrofie, ku kolizji z UE, etc.

Holtei

>>>

Zdaję sobie sprawę, że rozmowa ze mną jest smutna czy wręcz beznadziejna, może powinienem przedstawiać jakieś bardziej optymistyczne wizje, żeby pokrzepić, ale realnie nie wiem, co miałbym powiedzieć. Oczywiście jeszcze liczymy na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, bo na co jeszcze możemy liczyć, co zrobić?  – mówi sędzia Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego.

JUSTYNA KOĆ: Prezydent powołał 27 nowych sędziów do Sądu Najwyższego, bez udziału kamer, mediów, nagle. Dziwi pana takie zachowanie prezydenta?

MICHAŁ LASKOWSKI: Dla nas niezrozumiały jest ten pośpiech prezydenta w sytuacji, kiedy Naczelny Sąd Administracyjny wydał postanowienie o wstrzymaniu tej procedury. Jeśli tak to rozumieć, adresatem bezpośrednim tego postanowienia NSA jest KRS, ale przecież nominacje są naturalnym dalszym ciągiem tej procedury.

Niezrozumiałe zatem jest dla nas postępowanie prezydenta w tej sytuacji. To ignorowanie orzeczenia NSA.

Ignorowanie orzeczenia NSA czy nieprzestrzeganie prawa?
Można to różnie nazywać, ale jeśli jest orzeczenie sądu i ktoś mówi, że się do…

View original post 4 291 słów więcej

Pisowskie szemrane towarzystwo ma tyle za paznokciami, ile niejedna mafia

Zwykły wpis

PO: Jaki ukrywa powiązania polityków PiS z aferą reprywatyzacyjną

– Patryk Jaki, który jest kandydatem PiS w Warszawie, jest bardzo widoczny, jeździ środkami komunikacji, spotyka się z mieszkańcami, na różnych podwórkach, ostatnio dość aktywnie. Widać, że rozdaje jabłka, stara się spotykać i rozmawiać o problemach Warszawy, ale kompletnie nie zajmuje się tym, co powinien robić jako urzędnik. Nie zajmuje się komisją weryfikacyjną. Nie tylko nie wyjaśnia spraw związanych z bulwersującą reprywatyzacją, która miała miejsce w Warszawie i do której została powołana komisja, ale wręcz tuszuje kwestie, które stawiane są na wokandzie komisji – stwierdził Andrzej Halicki w Sejmie, na briefingu „Jaki ukrywa powiązania polityków PiS z afera reprywatyzacyjną”.

– Wielokrotnie składałem wnioski o to, żeby przesłuchać Jakuba R. Komisja ma taką możliwość. Jakub R. Chce tego przesłuchania, prokuratura też publicznie mówiła, że nie ma przeciwskazań do tego, żeby go przesłuchać przed komisją. Jednak przewodniczący komisji i członkowie z PiS-u konsekwentnie blokują możliwość tego przesłuchania – mówił Robert Kropiwnicki. – Wszystkie sprawy, które dotyczą PiS-u, a mają jakiś kontekst reprywatyzacyjny, są absolutnie zamiatane pod dywan i to dotyczy chociażby Marymonckiej 49 i rodziny Świderskich z Bielan – mówił dalej.

– PiS wyraźnie boi się tematu reprywatyzacji. Ba, szantażuje i co więcej, próbuje zastraszyć dziennikarzy i tych wszystkich, którzy przypominają związki właśnie urzędników z czasów, kiedy PiS rządziło w Warszawie, albo tych urzędników, którzy dzisiaj są ważnymi politykami, kiedy byli burmistrzami dzielnicy Śródmieście, wojewodami – stwierdził Halicki.

Prof. Osęka zanurzył się w oceanie propagandy o 19.30 (podobnie jak codziennie nieoceniony ) – i stworzył taką oto analizę. Warto.

Tak stwierdził dziś w programie „RZECZoPOLITYCE” rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski. – „Będzie to złamanie prawa z potencjalnymi jakimiś formami odpowiedzialności w przyszłości” – dodał sędzia. Namawia Andrzeja Dudę, aby wstrzymał się z wysyłaniem sędziów SN na emeryturę w myśl pisowskiej ustawy. – „Ja gorąco namawiam pana prezydenta, żeby się zastosował, żeby bronił praworządności, jakichś reguł w państwie. Jeśli wydaje sąd orzeczenie, to każdy obywatel, w tym prezydent, powinien się stosować do tego orzeczenia” – powiedział rzecznik SN.

Zapytany, jakie konsekwencje może ponieść prezydent, jeśli nie poczeka na decyzję unijnego Trybunału Sprawiedliwości, Laskowski odpowiedział, że „istnieje potencjalna odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu”. – „My mówimy, oczywiście teoretycznie, ale jeśli przeczytać przepisy o odpowiedzialności prezydenta w Konstytucji i całe piśmiennictwo z tym związane, to jest to przypadek, który ewentualnie kwalifikuje się do takiego postępowania” – stwierdził.

Michał Laskowski po raz kolejny wyraźnie zaznaczył, że prof. Małgorzata Gersdorf jest I Prezes SN. – „Wynika to wprost z Konstytucji i nie można w drodze ustaw tej Konstytucji zmieniać. Nie można sobie w trakcie kadencji wprowadzać jakiegoś dodatkowego warunku, jakiegokolwiek. No bo jeśli tak przyjmiemy, to możemy na tej zasadzie skracać kadencje prezesowi NBP albo prezydentowi” – zauważył Laskowski.

Odniósł się także do wypowiedzi niektórych polityków PiS, którzy twierdzą, że SN może zawiesić przepisy dotyczące 500+ i zablokować wypłatę tych pieniędzy. – „Nie może i nie będzie tego nigdy robił. Nie ma takiego ryzyka, że sądy będą teraz zawieszać stosowanie najróżniejszych ustaw. Nigdy tak nie było i nie będzie” – kategorycznie stwierdził sędzia Laskowski.

Proszę państwa, oto miś. Piękną ma koszulkę dziś. Ale łapy wam nie poda, bo to podkoszulek KOD-a. Ktoś założył go dla draki. Więc zaraz trafi do paki!

Zresztą Koderom to władza łapy nie podaje z zasady. Niedawno pięknie o tym mówił sam minister Macierewicz i to na własnych urodzinach. Partia władzy może najwyżej dać im po łapach. A najlepiej od razu poucinać. Tylko jest jeden problem. Nie bardzo – otóż – wiadomo, z jakiego paragrafu.

Niby ludzi już mamy, bo dzielni policjanci wyłapali, z wielkim zaangażowaniem sił i środków, prawie wszystkich prowokatorów, zakładających pomnikom w całej Polsce koszulki z napisem „Konstytucja”. Niemniej, pomimo że reforma prokuratury udała się znakomicie, poszukiwania paragrafu, z którego można by im zacząć obcinać łapy uzbrojone w „Konstytucję”, ciągle trwają.

Toteż najwyższa już pora na inicjatywę obywatelską. Trzeba szybko znaleźć i podpowiedzieć prokuratorom pana Ziobry jakieś surowe zarzuty! No bo tak głupio jakoś wprost oskarżać nawet gorszy sort o propagowanie Konstytucji przecież.

W czasach mojej dawno minionej młodości Milicja Obywatelska miała sprawdzony patent na prowokatorów z Pomarańczowej Alternatywy – tych od krasnali. Jak już zgarnęła parę skrzatów ze Świdnickiej we Wrocławiu, to hurtem stawiała im zarzut o „zaśmiecanie ulicy”. Fakt – po kolejnych akcjach zostawały na bruku a to połamane goździki, a to porwany deficytowy papier toaletowy. No, a z czego są niektóre kodziarskie koszulki jak nie z papieru właśnie? Czyli śmiecenie będzie tu jak znalazł!

Ba, ale niektóre pomniki, w tym Pomnik Pomarańczowej Alternatywy ze Świdnickiej, zostały ubrane w koszulki tekstylne… Brzydkie, no ale za estetykę wciąż nie można nikogo ścigać, a tym bardziej skazać, co skądinąd zrozumiałe w kontekście broszek premier Szydło.

Brak uzgodnień konserwatorskich też się nie nada, bo zmiany w formie przebieranek są czasowe i nie naruszają integralności obiektów, niestety. Znaczy – „stety”, bo niczego się nie niszczy, no, ale nie da się za to posadzić nikogo na więcej niż 48 godzin.

Można by jeszcze, ewentualnie, spróbować paragrafu o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Bo to przecież środowiska narodowe mają teraz monopol na lansowanie politycznie zaangażowanej mody, w tym oficjalny strój patrioty w formie „polskiej pelerynki” w kolorze flagi, z dumnym orłem na piersi. „Twarzą” tej modowej kampanii został sam prezes Kaczyński, który wszak nie po to mókł na deszczu i okulał podczas sesji na Koźlarzu, żeby teraz Kodersi robili patriotom konkurencję podkoszulkami z Konstytucją!

W ostateczności można by też spróbować zarzutu o próbę obalenia ustroju państwa. Bo co oznacza nawiązanie do Konstytucji? A to, że upowszechnia się w ten sposób zgubny zachodni liberalizm, gwarantujący poszanowanie praw mniejszości. No a przecież, jakie prawa, skoro partia władzy zdobyła większość w demokratycznych wyborach. Chyba więc może rządzić, jak uważa, odrzucając ze wstrętem ten cały „zgniły” liberalizm z jego ochroną „zboczeńców” wszelkiej maści. W państwie „dobrej zmiany” taka Konstytucja jest nieobowiązująca i „przejściowa”. Sam pan prezydent to powiedział. W kolejnej, już rdzennie polskiej, uchwalonej po ostatecznym przepędzeniu z Sejmu całej opozycji Ustawie Zasadniczej nie będzie już żadnych wydumanych „praw” dla ekologów, wegan, cyklistów i innych „dewiantów”. Więc już teraz można spokojnie ścigać Koderów za zwalczanie wprowadzonego przez partię rządzącą ustroju, czyli „demokracji nieliberalnej”, rządzonej przez duumwirat Króla (Jezus) oraz Emerytowanego Zbawcy Narodu (Prezes).

Że prawo nie działa wstecz? A tam „nie działa”. PiS porządzi kolejną kadencję, to jeszcze się zdziwicie, za co będzie można dostać zarzuty prokuratorskie i trafić do paki.

>>>