Pokłosie afery KNF

PiS jest skazane na kryzysy. I to one pogrążą partię Jarosława Kaczyńskiego. Jest jeden zasadniczy powód tego stanu destrukcji, rozkładu, dekonstrukcji – politycy tej partii żyją w rzeczywistości alternatywnej, a w takiej pociągające są problemy alternatywne, alternatywny program, w narracji nazywa się to uniwersum. Jakąś namiastką stanu rzeczy jest stary serial Barei „Alternatywy 4”.

To, że prezes Kaczyński żyje w swoim kokonie, wie w kraju nawet małe dziecko. Jarosław Kaczyński boi się rzeczywistości, ona go przeraża, musi być otoczony kordonem ochroniarzy, policjantów, a jak ich mało, dochodzą barierki, wtedy prezes oddycha – jest bezpieczny. Wtórnym jest, iż jego życie może być zagrożone, wszak więksi od niego albo nie używają ochrony, albo jest ona tak dyskretna, że nikt nie dostrzega.

Prezesowi pasuje Mateusza Morawiecki, to facet z jego świata. Morawiecki wszak obalał komunizm, negocjował akcesję Polski do Unii Europejskiej, a ostatnio – jak się dowiedzieliśmy – wynegocjował warunki brexitu. To nie jest zwykły polityk, to Transformens.

Dlatego Morawiecki został złapany z głupią miną na twarzy – gombrowiczowską gębą – gdy ambasador USA Georgette Mosbacher napisała do niego w sprawie wolnych mediów. Alternatywna rzeczywistość nie dopuszcza normalności do siebie. Jej bohaterowie innych postrzegają poprzez okular własnego skrzywienia, nienormalności. A po prostu chodzi o wolne media – i to tak profesjonalne, jak TVN, który niestety w kraju jest poza konkurencją.

Rozsadzającym od wewnątrz PiS może być afera KNF, która ukazała, z jaką patologiczną alternatywą mamy do czynienia. Adam Glapiński et consortes zamyślili sobie sprezentować bank za złotówkę – ten trop narracyjny wychodzi wszystkimi szwami – więc kroili układ i prawo pod swoją przyszłą oligarchiczność. Ale napotkali konkurencję, która wpadła na podobnie „genialny” plan.

PiS prowadzi Polske na Wschód, niektórzy politycy tej partii chcą przyspieszenia Bizancjum, udało się Putinowi, dlaczego nie miałoby się udać mniejszym lokalnym putinkom.

Afera KNF to pokłosie tego myślenia i bezpardonowej walki na szczycie PiS. Aresztowanie byłego szefa KNF Marka Chrzanowskiego po dwóch tygodniach od ujawnienia mega-przekrętu ma parafę Zbigniewa Ziobry, jest ewidentną samoobroną tego Transformensa, bo inny Transformens Morawiecki i jego Kreator Kaczyński chcą sie pozbyć ministra sprawiedliwości.

Politycy PiS nie wahają się, aby użyć wszystkich instrumentów państwa do obrony siebie. Więc nie bądźmy zdziwieni, gdy służby są używane i będą wykorzystywane do walki z pozostałymi Polakami, z opozycją, ze społeczeństwem obywatelskim. PiS upartyjnił państwo i są w drodze z jego sprywatyzowaniem. To ujawnia afera KNF i to jest jej pokłosie, które na długo zaciąży na obrazie Polski.

 

 

Walka na górze w PiS

>>>

Pierwsze miejsce Jarosław Kaczyński, potem długo, długo nic. Następnie – niemal łeb w łeb – premier Mateusz Morawiecki i przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Tuż za podium Wojciech Smarzowski.

Chrzanowski aresztowany – to jeden z frontów wojny Ziobry z Kaczyńskim

IPN, KNF, NBP, PGZ… – wszędzie prywatne folwarki kacyków z PiS.

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego. Zatrzymanie ma najprawdopodobniej związek z nagraniami z rozmowy z biznesmenem Leszkiem Czarneckim, ujawnionymi przez „Gazetę Wyborczą”.

Były szef KNF Marek Chrzanowski został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – poinformował rzecznik CBA Temistokles Brodowski.

„Mężczyzna trafi do prokuratury w Katowicach, gdzie usłyszy zarzuty korupcyjne” – podaje CBA.

Według głównego właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego, w marcu ówczesny szef KNF Marek Chrzanowski miał zaoferować przychylność w zamian za około 40 milionów złotych dla poleconego przez Chrzanowskiego prawnika. Stenogramy z rozmowy Chrzanowskiego z Czarneckim opublikowała 13 listopada „Gazeta Wyborcza”.

Marek Chrzanowski dzień po publikacji stenogramów podał się do dymisji. Nowym przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego został Jacek Jastrzębski.

Śledztwo ws. afery KNF

Po wszczęciu śledztwa przez prokuraturę, 14 listopada powierzono je CBA. Funkcjonariusze otrzymali od prokuratury nakaz przeszukania siedziby KNF oraz mieszkania Marka Chrzanowskiego. Dodatkowo agenci CBA zabezpieczyli sprzęt i nośniki elektroniczne, z których korzystał Marek Chrzanowski oraz zapisy z monitoringu w siedzibie KNF.

W ramach śledztwa zabezpieczono protokoły i nagrania z posiedzeń KNF oraz przesłuchano 11 osób, wśród nich: mecenasa Grzegorza Kowalczyka, pracowników UKNF oraz podmiotów powiązanych z Leszkiem Czarneckim.

Biuro Badań Kryminalistycznych ABW przeprowadza ekspertyzę nagrań i nośników, które Leszek Czarnecki przekazał prokuraturze 19 listopada 2018 roku. Chodzi o dyktafon, długopis z kamerą i pendrive. Ekspertyza ma wykazać m.in. ewentualną manipulację w zapisanych na nośnikach danych. Jej wyniki będą gotowe w przyszłym tygodniu.

Falę krytycznych komentarzy wywołały doniesienia o liście, które ambasador USA Georgette Mosbacher miała wysłać do Mateusza Morawieckiego. „Nie podoba mi się, że ambasador sojusznika pozwala sobie na naciski” – komentuje na Twitterze publicysta Łukasz Warzecha.

Z informacji „Do Rzeczy” wynika, że ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego list, w którym skomentowała śledztwo ws. reportażu o neonazistach wyemitowanego przez TVN. Przypomnijmy: właścicielem stacji jest amerykański koncern Discovery Communications.

Ambasador Mosbacher pisze w liście, że Stany Zjednoczone nie będą tolerować wypowiadanych publicznie przez polskich polityków krytycznych słów pod adresem dziennikarzy stacji TVN, którzy zrealizowali materiał o funkcjonowaniu domniemanego nazistowskiego środowiska w Polsce.

„Dobrze byłoby przeprosić”

List ambasador Stanów Zjednoczonych wywołał oburzenie wśród prawicowych polityków i publicystów.

„To jest skandal dyplomatyczny, nie żadna wpadka! Trudno będzie po tym przejść do porządku dziennego” – czytamy w komentarzu na profilu tygodnika „Sieci” na Facebooku.

>>>

„Pani Georgette Mosbacher, jako poseł na Sejm RP ŻĄDAM od Pani szacunku dla Narodu i Państwa Polskiego i jego demokratycznie wybranych władz. Proszę szanować nasze zwyczaje i polskie prawo, które wiąże wszystkich, także antypolską, antydemokratyczną stację TVN” – napisała na Twitterze posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.

„Szanowna Pani Ambasador Mosbacher, dziękujemy za wskazanie nam, troglodytom, jak powinniśmy się zachowywać wobec wyższych cywilizacji i wzorców, np. tych z Pani Indiany. Jak zginać karki i oddawać hołdy. I przepraszamy za nieodpowiedzialne ataki na święty TVN. Wdzięczni rabowie” – ironizował publicysta Stanisław Janecki.

„To jednak ciekawy paradoks, że propolski prezydent USA wysyła do tak proamerykańskiego kraju ambasador, która pisze później taki list. Ciekawe, czy G. Mosbacher zmieniłaby zdanie, gdyby zobaczyła wcześniejsze materiały TVN-u (zwłaszcza wieczór wyborczy) o D. Trumpie?” – napisał Karol Gac z tygodnika „Do Rzeczy”.

„Nie podoba mi się, że ambasador nawet naszego sojusznika pozwala sobie na naciski w sprawie tego, co może uchwalić nasz Sejm. Dokładnie tak samo jak nie podobają mi się plany mieszania w rynku medialnym i uważam je za groźne dla wolności słowa” – stwierdził publicysta Łukasz Warzecha.

„Szanowna Pani Mosbacher – Jest Pani nieprzygotowana do pełnienia roli ambasadora w Polsce. Bardzo prosimy prezydenta Stanów Zjednoczonych o wyznaczenie kogoś mniej aroganckiego. Nasz rząd ma prawo nie tolerować manipulacji medialnych” – napisał Marcin Niewalda, dziennikarz, prezes Fundacji Odtworzeniowej Dóbr Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

„Jeśli zna Pani choć trochę polską historię (a chyba powinna), to wie Pani, że Polska ma fatalne doświadczenia z ambasadorami, którzy dyktowali nam prawa. Jeśli zatem nie chce Pani, by Polacy zmienili nastawienie do USA to dobrze by było przeprosić” – zaapelował poseł partii Wolność Jacek Wilk.

„Szanowna Pani Ambasador, uprzejmie proszę uzupełnić swoją wiedzę o historii Polski. Polacy od trzech stuleci, szczerze nienawidzą, kiedy ambasadorzy mylą rolę dyplomaty z rolą namiestnika” – stwierdził Cezary Gmyz z TVP.