Brudziński i Muszyński w autokratycznym cyrku Kaczyńskiego

Przed nie lada wyzwaniem stoi dzisiejsza opozycja, gdy już zwycięży PiS i trzeba będzie po partii Kaczyńskiego posprzątać. Zniszczone zostało niemal wszystko – prawo, publiczne media, imię Polski i każdego z nas, imię Polaka. Zostaliśmy odarci z godności, honoru, a wielu z rozumu.

Joachim Brudziński nie ma problemu ze stwierdzeniem, że inwigilowanie obywateli służy zapewnieniu bezpieczeństwa. Brudziński zaoferował bezpieczeństwo środowiskom prodemokratycznym, prokonstytucyjnym na spotkaniu ze Zbigniewem Hołdysem poprzez inwigilowanie ich.

Spisanie manifestujących uzasadniał kłótnią wśród protestujących. Czy zbyt głośno wyrażali swój gniew, albo jeden chciał wykrzykiwać hasła „Duda pod Trybunał Stanu”, a inny chciał frazy „Będziesz siedział”? A może kłócili się o Kaczyńskiego, czy ma siedzieć, czy uciekać do „ciepłego człowieka”?

Eliza Michalik nawet mniema, że Brudziński oszalał. Wg niej oznaka pomieszenia rozumu u ministra to przyznanie się na wizji tv do popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień, a za to idzie się do więzienia.

Tak stałoby się w państwie prawa, Brudziński wszak bierze na klatę przestępstwa, a na plecy napis na pasiaku ZK (Zakład Karny). Inni zauważają, że jako prawa ręka Kaczyńskiego wie, iż „nie odbędą się takie wybory, które oni by przegrali”.

Stwierdzenie ważności wyborów jest w gestii Sądu Najwyższego, właśnie do niego rozpoczęła się niekonstytucyjna inwazja sędziów, spośród których będzie dobierany skład między innymi do Izby Dyscyplinarnej SN. Wpłynęło już 198 kandydatur na sędziów, wśród nich osławiony Mariusz Muszyński.

Muszyński jest odpowiednikiem Stanisława Piotrowicza, rozwalił Trybunał Konstytucyjny, gdzie był tzw. dublerem (objął obsadzone już stanowisko sędziowskie), w istocie kierował Trybunałem, a nie niedołężna profesjonalnie Julia Przyłębska. Teraz przechodzi na front Sądu Najwyższego – z takim samym zdaniem spacyfikowania SN i uczynienia z niego narzędzia politycznego PiS.

Możemy więc spodziewać się wszystkiego najgorszego. Skręcenie wyników wyborów, bo przestępcy (na razie in spe) będą się bać odsiadki. Zaś Unia Europejska nie będzie tolerować wśród siebie czarnej owcy demokracji, pisowskiej Polski.

Zauważmy, iż testowane jest zbliżenie do Rosji, na harce medialne wysłany został tatuś Mateusza Morawieckiego, Kornel. Testowane jest zrównanie demokraty z faszystami, bo tak należy odczytywać postawienie przed sądem członka KOD, którego w Radomiu pobili wszechpolacy. I wreszcie jest testowana przemoc – użycie gazu pieprzowego w stosunku do manifestujących. A jak będą się domagać wyjaśnienia od Brudzińskiego tego incydentu przemocy – zaliczanego zresztą do zjawiska tortur – tak jak Amnesty International z szefową polskiego oddziału Draginją Nadażdin, mogą się spotkać z wulgaryzmami posłanki PiS Pawłowicz, kołtunką i zdziwaczałą wodzirejką w autokratycznym cyrku Kaczyńskiego.

Opozycję czeka nie lada wyzwanie, a nas obywateli jeszcze większy trud – pozszywania rozerwanej, poszarpanej i podeptanej Polski. Zanim tak się jednak stanie, może nas czekać walka z jeszcze goszą próbą upodlenia nas przez PiS. Tacy Brudzińscy, Muszyńscy, Kaczyńscy uciekną sią do najgorszego, bo nie są w stanie wziąć odpowiedzialności za zło, które krajowi uczynili.

 

Mariusz Muszyński idzie z Trybunału Konstytucyjnego do Sądu Najwyższego, chce orzekać w Izbie Dyscyplinarnej – twierdzą źródła „Wyborczej”

Ewa Ivanova, Wojciech Czuchnowski, 

http://wyborcza.pl/7,75398,23740842,mariusz-muszynski-idzie-z-trybunalu-konstytucyjnego-do-sadu.html#Z_BoxGWImg

„Kłócili się”. Minister Brudziński tłumaczy, dlaczego manifestanci zostali spisani 31 lipca 2018 (http://www.tvn24.pl)

„Minister jest w stanie podpisać się pod każdym działaniem policji, nawet najbardziej absurdalnym” 01 sierpnia 2018