Prawicowe nosy czują swąd porażki

Prawicowe nosy coraz częściej czują swąd porażki, a co za tym idzie utratę przywilejów, które im się nie należą z jednej prostej przyczyny – wiekszość polityków i dziennikarzy nie dostało od bozi łaski talentu.

Strach ma wielkie oczy. Czują, że może skończyć się ich czas i zagarnięte trzeba będzie zwrócić, a samemu wrócić do parcianej rzeczywistości.

Szef wpływowego w PiS tygodnika „Sieci” i portalu wpolityce Jacek Karnowski odkrywa, iż „zaplecze III RP (medialne, biznesowe, lobbingowe)” zaczyna odzyskiwać wpływy, nie działają jednak sami, działają „częściowo w porozumieniu z elementami obozu władzy”.

Zdziwieni? A kim są ci zdrajcy, ten „element”? Nie padają wprost nazwiska, ale w następnych zdaniach pozornie nieoczywistych możemy się dowiedzieć, że „premier Morawiecki nie miał właściwie szansy, by zbudować swój wizerunek tak, jak chciał”.

Moglibyśmy z tego się uśmiać, ale to jednak znaczy, że tragiczna na zewnątrz sytuacja Polski pisowskiej ma być kontynuowana, a nawet pogłębiana, do czego ma się przysłużyć „skierowanie do pracy w KPRM dwójki PR-owców (Anny Plakwicz i Piotra Matczuka)”.

Pijarowcy Plakwicz i Matczuk to ten sam sort grafomanii, jak Karnowski. Zalecenia są jasne, Morawiecki „ma być mniej intelektualny, a bardziej konkretny”. Przyznam się, że uśmiałem przy stwierdzeniu, iż Morawiecki jest „intelektualny”.

Jednak Karnowskiemu drżą łydki: „Z punktu widzenia obozu rządzącego, dynamika wygląda więc niedobrze, mimo wciąż imponujących słupków poparcia, które – niezależnie od ich obiektywnej wysokości – mogą być mniej lub bardziej kruche, tłukliwe. I choć dziś procesy, o których piszę, nie zagrażają politycznej dominacji prawicy, to jednocześnie budują one potencjał, który może wielu gorzko zaskoczyć: i w czasie kampanii wyborczej, i w dniu wyborów”.

Nie tylko Karnowskiemu czarna przyszłość zagląda w oczy, na tym samym portalu Łukasz Adamski ma przeczucie, że prawicowa broń polityczna „zdrada” obraca się przeciw PiS: „Bo w przypadku, gdy „nasi stają się jak oni z tymi nagrodami” dochodzi element poczucia zdrady. To już wyższa forma emocji. Nie zapominajmy, że od upadku komunizmu prawica funkcjonuje dzięki mitologii zdrady. Zdrady przy Okrągłym Stole, zdrady przez Lecha Wałęsę, zdrady….tutaj dopiszcie sobie dziesiątki nazwisk. Kara za „zdradę” na prawicy jest zawsze głęboka.”

Dopóki zdradą szermowało się w kierunku przeciwników politycznych i która mobilizowała elektorat, prawicowe elity były spokojne, ale o zdradę posądzony zostaje najnowszy wymysł geniusza z Nowogrodzkiej, premier Morawiecki. Po dwóch latach „rewolucyjnych” rzadów PiS rozpoczęło się szukanie zdrajców we własnych szeregach. Szybko! Wróży zatem, że sami się pozagryzają i powróci normalność, acz po PiS długo trzeba będzie sprzątać.

 

Jarosław Kaczyński znalazł się w pułapce. Prawicowe media zastanawiają się, czy to koniec prezesa PiS

Nawet w prorządowych mediach zdarzają się momenty, kiedy publicyści potrafią dojść do zaskakująco celnych refleksji. Wprawdzie nie są one bardzo często celem samym w sobie, ale bardziej efektem ubocznym procesu usprawiedliwiania decyzji władzy. Jedna z takich niecodziennych myśli pojawiła się w najnowszym tekście Łukasza Adamskiego na łamach wPolityce.pl, w którym publicysta analizuje pułapkę w jakiej znalazł się sam Jarosław Kaczyński.

Dziennikarz wysuwa tezę, że kluczem do stabilnych wysokich notowań PiS jest antyelitarność narracji partii rządzącej, która została w sposób zaskakująco szczery podsumowana:

“Polska prawica wzorem tradycyjnych socjalistów połechtała duszę „zwykłego Polaka”. Na wielu płaszczyznach. Przecież podniesienie przez państwowe media do rangi mainstreamowej popkultury muzyki disco polo, wpisuje się doskonale w ten egalitarystyczne-populistyczny skręt. Nie jest dla czytelnika tego portalu tajemnicą, że jednym z powodów zwycięstwa prawicy było budowanie przez lata wspólnego języka z masami”.

Jednak zdaniem Adamskiego przyjęta strategia ma także wysoką polityczną cenę:
Jarosław Kaczyński “pozbawił się możliwości gładkiego wytworzenia własnej elity finansowej. Mateusz Morawiecki nie może chwalić się swoim majątkiem ( w normalnym systemie człowiek zamożny jest szczególnie godny zaufania), zaś Jarosław Gowin jest planowany za słuszne słowa o niskich zarobkach ministrów. Taka jest cena antyelitarnej twarzy w polityce”.

Pułapka w jakiej znajduje się prezes polega bowiem na tym, że stworzył elektorat, który na sprawy gigantycznych zarobków, premii i nagród jest wyczulony jak żaden inny w Polsce. Powstaje zatem paradoksalna sytuacja, że mimo medialnej zasłony milczenia prorządowych mediów, to właśnie elektorat PiS poczuł się o wiele bardziej dotknięty aferą wokół nagród ministrów niż tak głośny w tej sprawie obóz opozycyjny. Dziennikarz podkreśla, że “to wszystko jest dla wyborców antyelitarnej partii większym problemem niż zagrożony trójpodział władzy i „jakiś tam” 7 artykuł „czegoś tam” przeciwko Polsce”. Dzieje się tak dlatego, że większość elektoratu wyznaje prostą zasadę: „Ważne, że Kaczor nie kradnie i rozliczy tych aferałów.” Zbudowana na takich fundamentach partia nie może zatem sama korzystać z przywilejów.

Jednak nawet gniew wyborców wywołany przywilejami władzy nie wystarczyłby do realnego zagrożenia pozycji PiS. Wyborcy mają bowiem krotką pamieć i z czasem emocje opadają. Tym co jest kluczowe, że gniew elektoratu może stać się bombą z opóźnionym zapłonem jest mit założycielski polskiej prawicy, który ukształtował mentalność wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Dziennikarz definiuje go w sposób, jakiego byśmy się nigdy nie spodziewali ujrzeć na łamach prorządowych mediów:

“Bo w przypadku, gdy „nasi stają się jak oni z tymi nagrodami” dochodzi element poczucia zdrady. To już wyższa forma emocji. Nie zapominajmy, że od upadku komunizmu prawica funkcjonuje dzięki mitologii zdrady. Zdrady przy Okrągłym Stole, zdrady przez Lecha Wałęsę, zdrady….tutaj dopiszcie sobie dziesiątki nazwisk. Kara za „zdradę” na prawicy jest zawsze głęboka.

Zatem na PiS może się zemścić kultywowane przez lata w wyborcach poczucie krzywdy i czyhającej z każdej strony zdrady. Nie jest bowiem nowym zjawiskiem, że z czasem “rewolucja pożera własne dzieci”. Tropiący na każdym kroku zdrajców politycy PiS mogą w pewnym momencie zmienić się z beneficjentów w ofiary własnej strategii. Łukasz Adamski wysuwa końcowy wniosek, z którym ciężko się nie zgodzić, że z każdym rokiem utrzymanie antyelitarystycznej narracji rządu przed jego własnymi wyborcami będzie dla Jarosława Kaczyńskiego coraz trudniejsze.

Źródło: wpolityce.pl

crowdmedia.pl

Antyelitarystyczna twarz Zjednoczonej Prawicy ma swoją cenę. To brak finansowych przywilejów dla ludzi władzy

16.03.2018

Nie uczestniczę w szturmie na instytucje, i przed szturmem na instytucje przestrzegałem rząd (…). Na samym początku mówiłem, że to nie jest dobry kierunek. (…) W tym wypadku można powiedzieć, że nie tyle „dobra zmiana”, co ”żadna zmiana”. Bo trzymajmy realizm. W gruncie rzeczy nie dzieje się nic nowego w porównaniu z poprzednimi rządami.

wpolityce.pl

Dominacja PiS jest dziś niezagrożona, ale narastają procesy, które w czasie kampanii i w dniu wyborów mogą prawicę gorzko zaskoczyć

16.03.2018

Sondaże wciąż wskazują bardzo wysokie poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości, choć w dwóch wypadkach odnotowano kilkupunktowe „tąpnięcie”. Tego typu spadki nie muszą oznaczać jakiegoś stałego trendu, ale nie można też wykluczyć, że są ważnym sygnałem alarmowym, sygnalizującym, że coś nie działa.

wpolityce.pl

STAN GRY: Karnowski: Zaplecze III RP zapewniło sobie bezpieczeństwo, Lisicki: Macierewicz nie przedstawił żadnego dowodu istnienia środków wybuchowych, GW: Rząd dla deweloperów

— WE WTOREK KRS, W ŚRODĘ EXPOSE CZAPUTOWICZA – 300POLITYKAhttp://300polityka.pl/news/2018/03/17/we-wtorek-ii-czytanie-projektu-nowelizacji-ustawy-o-krs-w-srode-expose-szefa-msz/

— ZAPLECZE III RP ZAPEWNIŁO SOBIE BEZPIECZEŃSTWO, ZACZYNA ODZYSKIWAĆ WPŁYWY – pisze Jacek Karnowski: “Liczne ośrodki tradycyjnie stanowiące zaplecze III RP (medialne, biznesowe, lobbingowe) wyraźnie poczuły, że osiągnęły swój cel numer jeden, czyli zapewnienie sobie bezpieczeństwa. Wpisały się w nową konstelację, mają się dobrze, i zaczynają odzyskiwać wpływy. Częściowo samodzielnie, częściowo w porozumieniu z elementami obozu władzy. Symbolicznie, ważni dziennikarze mediów opozycyjnych przechodzą do świata PR-u i lobbingu, czyli do sfery, w której bez dobrych relacji z rządzącymi nie ma co szukać wielkiego powodzenia. Skoro przechodzą, to znaczy, że mają podstawy, by sądzić, że przed nimi dobra przyszłość. Zapewne sądzą tak nie bez podstaw”.

— TEN PROCES WZMOCNIŁA KOREKTA ZAKOŃCZONA WYMIANĄ PREMIERA – pisze Karnowski: “Ten proces, w jakiś sposób nie do uniknięcia, wzmocniła korekta polityczna zakończona zmianą premiera. Jej sens jest jasny: zmniejszenie napięcia w relacjach z zagranicą, maksymalizacja wyników wyborczych, „normalizacja”. Ale została ona także odebrana zarówno jako jednak oznaka zmęczenia, a może nawet słabości obozu rządzącego, jak i jako sygnał wycofania się PiS z daleko idących zmian (co nie jest prawdą)”.

— PROCESY ODZYSKIWANIA TERENU BUDUJĄ POTENCJAŁ KTÓRY MOŻE PRAWICĘ GORZKO ZASKOCZYĆ – pisze Karnowski: “Stała się zachętą do śmielszego odzyskiwania terenu, zwłaszcza medialnego i psychologicznego, przez „tradycyjnych” dystrybutorów prestiżu w III RP. A to z kolei umożliwiło nakręcenie do niebywałych rozmiarów kilku zarówno realnych problemów rządzących, jak i kilku całkowicie wydumanych. Ani się obejrzeliśmy, gra toczy się niemal dokładnie tak samo, jak toczyła się przed wyborami. Nie bez przyczyny znów stały się możliwe operacje manipulacyjne na dużą skalę. Z punktu widzenia obozu rządzącego, dynamika wygląda więc niedobrze, mimo wciąż imponujących słupków poparcia, które – niezależnie od ich obiektywnej wysokości – mogą być mniej lub bardziej kruche, tłukliwe. I choć dziś procesy, o których piszę, nie zagrażają politycznej dominacji prawicy, to jednocześnie budują one potencjał, który może wielu gorzko zaskoczyć: i w czasie kampanii wyborczej, i w dniu wyborów”. https://wpolityce.pl/m/polityka/386350-dominacja-pis-jest-dzis-niezagrozona-ale-narastaja-procesy-ktore-w-czasie-kampanii-i-w-dniu-wyborow-moga-prawice-gorzko-zaskoczyc

— Z CZASEM MORAWIECKI POWINIEN PRZYZWYCZAIĆ SIĘ DO GŁĘBOKIEJ WODY – Marcin Fijołek: “Sto pierwszych dni Mateusza Morawieckiego zamiast stopniowego wejścia do basenu było wrzuceniem na głęboką wodę. Premier miał – i miewa dalej – pewne trudności, czasem wygląda, jakby zachłysnął się tą wodą, ale bez wątpliwości na powierzchni się utrzymuje. Czy można było czasem zachować się inaczej, mieć wokół siebie więcej narzędzi ratunkowych i uspokoić kurs? Zapewne tak i z tego, co słychać w KPRM, jest tego świadom sam zainteresowany. To dobry znak na przyszłość. Tym bardziej, moim skromnym zdaniem, nie ma co zmieniać o 180 stopni przyjętej strategii, tylko konsekwentnie robić swoje. Z czasem Morawiecki powinien przyzwyczaić się do politycznej głębokiej wody i obyć w niesprzyjających warunkach. A wtedy okaże się, że ten chrzest bojowy na początku urzędowania może się tylko przydać”. https://wpolityce.pl/m/polityka/386299-premier-morawiecki-nie-mial-100-dni-spokoju-ale-100-dni-tornada-na-powierzchni-sie-utrzymal-i-to-dobry-znak-na-przyszlosc

— PAWEŁ LISICKI PISZE, ŻE W SPRAWIE KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ NIC SIĘ NIE ZGADZA: “W przypadku katastrofy smoleńskiej nic się nie zgadza. Mimo wszystko, niezależnie od tego, jak byśmy nie potępiali Rosji i Putina, wysadzanie w powietrze na własnym terytorium samolotów z głowami obcych państw, członków NATO, którzy lecą z pokojową wizytą, nie jest typowe. Po drugie i ważniejsze, mimo niemal ośmiu lat badania sprawy Antoni Macierewicz nie przedstawił żadnego dowodu istnienia środków wybuchowych, które można byłoby porównać do chemicznej substancji wykrytej w cele Skripala lub wcześniej Litwinienki. I choćby były minister się zarzekał i zaprzysięgał i choćby „Gazeta Polska” obwieszczała co tydzień i co dzień kolejne miejsca wybuchów, nazwy bomb, nazwiska ekspertów i specjalistów amerykańskich, brytyjskich czy szwedzkich, i choćby podkomisja przedstawiła nie tylko symulacje wykonane przez amerykańskich naukowców z Colorado lub Kansas, ale nawet z NASA lub Księżyca, to i tak brakuje takiego drobiazgu jak… ślad substancji wybuchowej. Brakuje owego wykrytego przez Brytyjczyków w przypadku Skripala „nowiczoka”. Powtórzę raz jeszcze: to jest tylko poszlaka. Bo dopiero suma poszlak – wcześniejsza przeszłość Skripala, rodzaj napaści, materiał i kontekst – pozwalają uznać tezę o rosyjskim zamachu na niego za wysoce prawdopodobną”. https://opinie.wp.pl/skripal-otruty-a-macierewicz-pyta-o-wrak-czy-kiedys-przestanie-6230856217692289a

— SZEF REGIONU PLATFORMY NIE BĘDZIE W WYBORACH PREZYDENCKICH W LUBLINIE STARTOWAŁ POD SZYLDEM… PO: “ To dość zaskakujące, że lider partii w regionie wyrzeka się partyjnego szyldu – mówi dr Wojciech Maguś, politolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, specjalizujący się w marketingu politycznym”. http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,23148593,pis-szuka-hakow-na-prezydentow-z-platformy-a-jej-tuzy-chca.html

— RZĄDOWY PREZENT DLA DEWELOPERÓW – NA JEDYNCE GW: “Projekt specustawy powstał jeszcze w Ministerstwie Rozwoju i Finansów kierowanym przez Mateusza Morawieckiego, dziś sprawę koordynuje resort inwestycji i rozwoju. Uzasadnia on, że ustawa „zredukuje bariery prawne, które ograniczają rozwój mieszkalnictwa”. Resort ubolewa(!), że w myśl obecnych przepisów budowa inwestycji mieszkaniowej musi odbywać się zgodnie z planem zagospodarowania. „Ten mechanizm, a zwłaszcza długotrwałość uchwalania planów miejscowych, nie służy przyspieszeniu i ułatwieniu budowy nowych mieszkań” – przekonują urzędnicy MIiR”. http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,23151523,urbanistyka-po-nowemu-pis-chce-aby-wojewodowie-mogli-lamac.html

— TO NIE WYKLUCZENI WYNIEŚLI PIS DO WŁADZY – MICHAŁ OLSZEWSKI w GW: “To nie wykluczeni z PGR-ów zanieśli PiS na rękach do władzy. Pomogli im ci, co budują nowe domy, wysyłają dzieci na studia za granicę. Również tacy jak pani F., fanatyczka „dobrej zmiany”, właścicielka prosperującego wydawnictwa i mieszkania na wybrzeżu Morza Śródziemnego, która z dumą informuje, że składek nie płaci i płacić nie zamierza”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,23150450,glosuje-na-pis-bo-kraj-jest-w-ruinie-ale-zus-u-tym.html

— ADAM STRZEMBOSZ OPOWIADA ELIZIE OLCZYK JAK WSZEDŁ DO RŻĄDU MAZOWIECKIEGO: “Tadeusz Mazowiecki zaprosił mnie na rozmowę i szczerze powiedział, że Komitet Obywatelski domaga się, bym został ministrem sprawiedliwości, bo mam program i wiem, co należy zrobić. Ale żeby powstała koalicja Solidarność-ZSL-SD musimy dogadać się z Aleksandrem Bentkowskim, szefem klubu poselskiego ludowców. Tymczasem on postawił sprawę jasno: albo zostanie ministrem sprawiedliwości albo nie będzie koalicji. Dlatego premier prosił mnie, żebym przyjął stanowisko pierwszego zastępcy, bo dzięki temu koalicja będzie mogła powstać. Miałem wątpliwości, ale poszedłem poradzić się Wiesława Chrzanowskiego, którego ogromnie ceniłem. Usłyszałem od niego: „ten eksperyment prawdopodobnie się nie powiedzie ale gdyby się powiódł, to nigdy nie przestaniesz żałować, że nie wziąłeś w nim udziału”. Pomyślałem, że faktycznie coś w tym jest, i zgodziłem się zostać wiceministrem. Szybko przekonałem się o patologicznych sytuacjach w resorcie”.

— STRZEMBOSZ O TYM, JAK SUCHOCKA CHCIAŁA WERYFIKACJI SĘDZIÓW: “Na moją prośbę Krzysztof Kauba napisał projekt ustawy w tej sprawie, a Hanna Suchocka, która wówczas była ministrem sprawiedliwości, gorąco go poparła i przeprowadziła w Sejmie. Te przepisy miały obowiązywać do 2002 roku, bo chodziło o to, żeby weryfikacja sędziów nie trwała zbyt długo. Niestety, popełniliśmy dwa błędy – po pierwsze, jedyną karą, jaką przewidzieliśmy, było usunięcie z zawodu. Po drugie, sprawy trafiały do sądu dyscyplinarnego pojedynczo, a więc nie można było uchwycić całości orzecznictwa danego sędziego w stanie wojennym. A że zwykle ci sędziowie orzekali karę bliską dolnej granicy, to trudno było ich za to usuwać z zawodu. Na dodatek minister Suchocka, która była bardzo zaangażowana w weryfikację sędziów, odeszła z resortu i ministrem został Lech Kaczyński”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/303159888-Adam-Strzembosz-Bylem-naiwny-Powinienem-spisac-umowe-z-Jaroslawem-Kaczynskim.html

— ADAM MICHNIK O STANISŁAWIE STOMMIE: “Zawsze fascynował mnie język Stommy – zupełnie inny niż ten, który znamy z ówczesnej prasy. Dawał lekcje innej polszczyzny, a także innego systemu wartości. I nie tylko on, bo niezwykłe było całe jego środowisko – i Stefan Kisielewski, i Jerzy Turowicz, i Jacek Woźniakowski, i Jerzy Zawieyski, i Antoni Gołubiew, i Zofia Starowieyska-Morstinowa. I ci młodsi, tak różnorodni jak Zbigniew Herbert czy Leopold Tyrmand. Byli to ludzie, którzy w najczarniejszych czasach potrafili przenieść pewien autentyzm kultury polskiej i humanistycznego myślenia, i którzy znaleźli intelektualny sposób na stawienie czoła totalitarnej dyktaturze komunizmu. http://wiez.com.pl/2018/03/16/obowiazek-chrzescijanina-w-swiecie-polityki/

— KRZYSZTOF TCHÓRZEWSKI O ATOMIE – mówi SE: “Energia atomowa oznacza produkcję bezemisyjnej energii elektrycznej. To jedna z podstaw, by wypełnić tę lukę. Kierunek jest taki, Polska musi się zdobyć na atom”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/krzysztof-tchorzewski-polska-musi-sie-zdobyc-na-atom_1044994.html

— JADWIGA EMILEWICZ PROWADZĄC ELEKTRYCZNY SAMOCHÓD OPOWIADA O WALCE ZE SMOGIEM, O NOWYCH TECHNOLOGIACH KTÓRE WCALE NIE SĄ “NIEPISOWSKIE” ORAZ O PREMIERZE-CYBORGUhttps://video.wp.pl/i,kto-nami-rzadzi-kosmiczna-jadzia-o-morawieckim-cyborg,mid,2015688,cid,2303843,klip.html

300polityka.pl

%d blogerów lubi to: