Polska pod władzą PiS jest klimatyczną Koreą Północną

Szczyt klimatyczny COP24 w Katowicach miał być dla Andrzeja Dudy rekompensatą za nieudane obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Miesiąc temu władzy PiS nie odwiedził nikt znaczny zza granicy, politycy z Kancelarii Prezydenta odgrażali się, że w grudniu do Katowic zjadą najwięksi i to wówczas dojdzie do pompy, jaka dumnemu narodowi Polaków sie należy.

No i COP24 zaczął się. Ledwie wystartował, a rodacy muszą się wstydzić za swego prezydenta i życzyć sobie, aby szczyt skończył się jak najszybciej, ale on będzie trwał dwa tygodnie. My tutaj na miejscu z PiS-em żyjemy na co dzień, inni nie mają tej przyjemności.

Uczestników z całego świata powitał koszmar, który będzie się im śnił już pierwszej nocy w Polsce. Zderzyli się ze scenografią z węgla, hymnem na cześć tej kopaliny, od której świat odchodzi. Za 12 lat ma nie być w ogóle używany, oprócz Polski, która ma zasoby na 200 lat i nie zamierza z eksploatacji zrezygnować. Polska nie ma zresztą żadnej strategii zastąpienia węgla, a wręcz przeciwnie energia zielona leży, likwidowane są fermy wiatraków, których i tak w kraju jest niewiele

Świat przeciera oczy ze zdumienia, iż w Europie, na tym najnowowocześniejszym kontynencie istnieje taki skansen jak Polska, a jej prezydent wygaduje brednie, że mózg się lasuje. Zapowiadano obecność Angeli Merkel, Emmanuela Macrona, spodziewano się prezydentów Trumpa i Putina, nikt nie kwapił się przybyć, aby firmować żenadę pisowską.

Duda otwierając szczyt był powiedzieć cywilizacyjną kalumnię, od której lasuje sie umysł, jakoby węgiel nie szkodzi klimatowi, co jest stwierdzeniem wbrew obowiązującej nauce. Z taką głupotą niemożliwa jest dyskusja. Co zatem możemy z tym prezydentem zrobić, jak mamy postępować z taką władzą, bo Duda tylko powtarza to, co mu kazano powiedzieć.

Ponadto Duda posłużył się kłamstwem, mianowicie stwierdził, iż Polska zmiejszyła o 30 proc. emisję dwutlenku węgla od 1990 roku. Tak, ale to było skutkiem odejścia od najbardziej nieczystej kopaliny energetycznej węgla brunatnego i tak się działo do roku 2012. Od kiedy PiS jest u władzy emisja CO2 wzrasta i ostatnio – rok do roku – wzrosła o 3,8 proc. Z tych 30 proc zrobiło się raptem 18.

Ocieplenie klimatu z powodu efektu cieplarnianego jest nie do powstrzymania, ludzkość walczy o spowolnienie katastrofy ekologicznej. Wcale nie najczarniejsze scenariusze zakładają, iż najmłodszym obecnie żyjącym pokoleniom w przyszłości odechce się żyć na Ziemi, takie będą panować koszmarne warunki.

Myślenie takich polityków jak Duda i formacji politycznej obecnie nam miłościwie panującej o bliskiej przyszłości jest obojętne, oni walczą o władzę tu i teraz, po nich choćby potop, choćby katastrofa ekologiczna. Szczyt klimatyczny w Katowicach z powodu zacofania gospodarza może skończyć się klęską. Najważniejsze państwa dojdą i tak do jakiegoś korzystnego konsensusu w sprawie klimatu, nie tu, to gdzie inadziej. A Polska w tej kwestii pozostanie klimatyczną Koreą Północną.

 

 

„Górnicza orkiestra na powitanie? Ten szczyt to farsa” – gorzkie komentarze uczestników COP24

dafa, 03.12.2018

Węgiel, węgiel, i jeszcze raz węgiel – na razie wszytko wskazuje na to, że wielu uczestnikom COP24, którzy przyjechali do Katowic z całego świata będzie się on śnił po nocach.

gazeta.pl

 

Duda mówił, że można korzystać z węgla i chronić klimat. Ekolodzy: Jesteśmy zszokowani

Patryk Strzałkowski, 03.12.2018

– Jesteśmy zszokowani tym, co usłyszeliśmy z ust pana prezydenta Andrzeja Dudy. Nie wiem, czy prezydent zdaje sobie sprawę z tego, w jakim miejscu się znalazł i do kogo te słowa są kierowane – komentuje dla Gazeta.pl wystąpienie prezydenta Anna Ogniewska z Greenpeace.

gazeta.pl

 

COP24. Duda mówił o ochronie klimatu. Pięć lat temu twierdził, że globalne ocieplenie nie istnieje

UZ, 03.12.2018

Andrzej Duda wystąpił podczas szczytu COP24 w Katowicach. Jego wystąpienie krytykują ekolodzy, ale raczej nie zaprzeczał istnieniu globalnego ocieplenia. Warto jednak przypomnieć jego wpisy sprzed kilku lat.

gazeta.pl

 

Prezydent Duda na COP24: węgiel nie szkodzi klimatowi. Sprzeczny z nauką afront

Andrzej Duda ogłosił uczestnikom szczytu klimatycznego w Katowicach, że energetyka oparta na węglu „nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i z postępem w ochronie klimatu”. To sprzeczne z ustaleniami naukowców. A także – wg Greenpeace – afront wobec tych, którzy przyjechali na negocjacje klimatyczne, by znaleźć sposób na zatrzymanie globalnej katastrofy

W przemówieniu inaugurującym szczyt COP24 w Katowicach, prezydent Andrzej Duda 3 grudnia 2018 bez ogródek wyraził przekonanie polskich władz, że nie ma żadnej sprzeczności między energetyką opartą na węglu, a interesem środowiska:


Użytkowanie własnych zasobów naturalnych, czyli w przypadku Polski węgla, i opieraniu o te zasoby bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i z postępem w dziedzinie ochrony klimatu.

Andrzej DudaWystąpienie na COP24 – 03/12/2018

Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Gazeta


RATOWANIE KLIMATU NA ZIEMI WYMAGA SZYBKIEGO OGRANICZENIE ENERGETYKI OPARTEJ NA WĘGLU


Zdumiewająca opinia, bo sprzeczność między energetyką węglowa i ochroną klimatu jest – wydawałoby się – dzisiaj oczywista dla wszystkich. Problemem polskiego środowiska jest właśnie ogromna dominacja węgla kamiennego i brunatnego w energetyce, która sięga aż 80 proc. Wg danych Eurostatu Polska emituje 9,8 proc. całego CO2 produkowanego przez kraje UE. W 2017 roku emisja dwutlenku węgla wzrosła o 3,8  proc. więcej niż w 2016 (w UE wzrost wyniósł 1,8 proc.).

Polska energetyka węglem stoi

Według danych NIK w 2017 roku całościowy udział OZE w krajowej produkcji energii wyniósł zaledwie 10,1 proc. W tym:  8,4 proc. z elektrowni wiatrowych plus 1,7 proc. z elektrowni wodnych. Niemal 80 proc. – dokładnie: 79,5 – nadal pochodzi z węgla: kamiennego (48,2 proc.) i brunatnego (31,3 proc.).

Raport "Rozwój sektora odnawialnych źródeł energii", NIK, Warszawa 2018

W 2016 roku – według danych Eurostatu – udział OZE był  nieco większy niż w 2017 roku  – 11,3 proc., poniżej średniej UE (17 proc.).

W takiej sytuacji mówienie, że Polska może bez szkody dla środowiska palić węglem  jest fałszowaniem rzeczywistości. Władze nie mogą udawać, że Polska uczestniczy w próbach zatrzymania zmiany klimatycznej – na poziomie wzrostu temperatury o 1,5 stopnia Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej – nadal spalając na taką skalę węgiel. Z tej sytuacji są dwie drogi wyjścia: pójście w odnawialne źródła energii (OZE) i/lub pójście w energetykę jądrową.

Greenpeace: skandal, fałsz i afront

Paweł Szypulski, koordynator działu Klimat i Energia w Greenpeace Polska, mówi OKO.press:

„Wypowiedź pana prezydenta Dudy jest absolutnie skandaliczna, zwłaszcza, że pada podczas inauguracji negocjacji klimatycznych w Katowicach. A przecież to tutaj spotykają się światowi liderzy, żeby znaleźć drogę, która pozwoli ocalić nas wszystkich przed katastrofą klimatyczną.

Ta wypowiedź stoi również w całkowitej sprzeczności ze stanem nauki. Wszyscy naukowcy na świecie, wszyscy ludzie, którzy zajmują się klimatem mówią, że jest odwrotnie niż mówi prezydent Duda. Październikowy (2018) raport IPCC, międzynarodowego zespołu naukowców działających przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, jednoznacznie pokazuje, że

żeby zatrzymać katastrofę klimatyczną, musimy odejść od spalania paliw kopalnych, w pierwszej kolejności od węgla. Raport IPCC jasno stwierdza, że kraje rozwinięte, takie jak Polska, muszą odejść od węgla już do 2030 roku.

Wypowiedź prezydenta jest afrontem wobec osób, które przyjechały na negocjacje klimatyczne po, to żeby znaleźć sposób na zatrzymanie tej gigantycznej katastrofy, która będzie zagrażać setkom milionów ludzi na całym świecie.

Zasoby także rosyjskie

Fałszywe jest też postawienie sprawy przez Dudę, że chodzi o „własne [polskie] zasoby naturalne”, bo spalany w Polsce węgiel – zarówno w elektrowniach, jak w paleniskach domowych – pochodzi w znacznym stopniu z importu, głównie z Rosji.

Najbardziej brakuje w Polsce węgla grubego i średniego i stąd wziął się import.

W 2018 sprowadziliśmy od stycznia do września ok. 14 mln ton. To aż o 72 proc. więcej niż w tym samym czasie w 2017 roku, a także więcej niż w całym 2017 roku.

Najwięcej importowanego węgla w pierwszych trzech kwartałach, bo aż 9,77 mln ton, pochodziło z Rosji.  Według „Rzeczpospolitej”, w dużych ilościach wpływa do nas także surowiec z USA (1,3 mln ton za I-III kw. 2018 r., podczas gdy przed rokiem było 0,5 mln ton), a także z Kolumbii (1 mln ton, przed rokiem było 0,3 mln ton). Tuż za podium uplasowały się Australia, a dalej Kazachstan i Mozambik.

Będzie to kolejny rekord. Rząd pogodził się już z tym, że import jest nieunikniony, nawet pojawiły się wypowiedzi, że stanowi „element stabilizujący”. Wydobycie węgla w Polsce gwałtownie spada z maksymalnego poziomu 179 mln ton (brunatny i kamienny razem) do 71,6 mln ton w 2017 roku.

Użytkujemy więc owszem zasoby, ale nie tylko nasze.

Lasy tego nie pochłoną

Duda odwołał się do porozumienia paryskiego z  COP21 z 2015 roku, które zakładało ograniczenie wzrostu efektu cieplarnianego (do maks. 2 stopni).

Uznał, że jego realizacja wymaga „skoordynowanych działań i współpracy wszystkich stron Konwencji klimatycznej”. Ale ostentacyjna obrona energetyki węglowej stoi w sprzeczności z tym postulatem.

W tej sytuacji dodatkowe inicjatywy zgłoszone przez prezydenta, „Lasy dla klimatu” i elektromobilność (same w sobie wymagające krytycznej oceny) – nie rozwiązują problemu i mają drugorzędne znaczenie.

oko.press

 

Duda na COP24: Polska zredukowała CO2 o 30 proc. Tak, ale kiedy to było? A teraz rośnie

Zagranicznym gościom i dziennikarzom na otwarciu COP24 Andrzej Duda odmalował Polskę jako liderkę w redukcji CO2. Wbrew faktom. Opowiadał, że w porównaniu z 1990 rokiem zmniejszyliśmy emisję CO2 o 30 proc. Tak – ale tak było w 2012 roku! Od tego czasu emisja znów rośnie i spadek wynosi już tylko 18 proc. Prześwietlamy manipulację prezydenta

„Polska jest dobrym przykładem kraju idącego ścieżką zrównoważonego rozwoju, ponieważ na przestrzeni lat emisyjność naszej gospodarki spada przy jednoczesnym wzroście PKB” – ogłosił prezydent RP w przemówieniu na otwarcie COP24. Andrzej Duda posługiwał się liczbami, które na pierwszy rzut oka mogły zrobić wrażenie. Tylko że to dane przeterminowane.


Polsce udało się zredukować emisję gazów cieplarnianych o 30% w stosunku do roku bazowego 1988 (wymaganie Protokołu z Kioto to 6%), zapewniając bezpieczeństwo energetyczne oraz rozwój przemysłu oparty na efektywnych technologiach węglowych.

Andrzej Dudawystąpienie na COP24 – 03/12/2018

Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta


O 30 PROC. ZREDUKOWALIŚMY, ALE W 2012 ROKU! POTEM EMISJA ZNOWU ROŚNIE


To prawda, że znacznie udało się obniżyć emisję CO2. Ale dla uczciwości należałoby powiedzieć, że ten wynik dotyczy roku 2012 kiedy przestał obowiązywać Protokół z Kioto. A także dodać, że tamta redukcja była najniższa w całym byłym bloku wschodnim. I że nie była zasługą żadnych władz, była ubocznym skutkiem transformacji.

O tym prezydent Duda już „zapomniał”.

Manipulacja Dudy na COP24

Protokół z Kioto to międzynarodowe porozumienie dotyczące przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Zostało wynegocjowane w grudniu 1997 roku na konferencji w Kioto (Japonia). Traktat wszedł w życie 16 lutego 2005 roku, a wygasł 31 grudnia 2012.

Tak jak powiedział prezydent Duda, Polska została w nim zobligowana do obniżenia emisji CO2 o 6 proc. – w stosunku do 1990 roku. I z tego zadania się wywiązała, i to z nawiązką. Obrazuje to poniższy wykres przygotowany przez serwis Wysokie Napięcie.

Polska od 1990 do 2012 roku obniżyła swoją emisję o bliską 30 proc. Ale szybki rzut oka na powyższy wykres pokazuje, że nie był to taki sukces, jakim go politycy PiS malują.

Nasza redukcja emisji CO2 była najniższa w całym byłym bloku wschodnim.

Ta obniżka – na co wielokrotnie już wskazywali różni eksperci – nie jest niczyją zasługą. Wynika po prostu, z tego, że po upadku komunizmu w Polsce, w latach 90. wygaszono ciężki przemysł, który w krajach socjalistycznych był głównym emitentem CO2. I to jest cała tajemnica.

Już nie redukujemy CO2. Emitujemy więcej

Skoro było tak wspaniale, to może jest nadal? Dlaczego prezydent nie użył aktualnych danych? Bo one nie wyglądają tak różowo i nie pomogą w propagandzie sukcesu.

Oto najnowsze dane Eurostatu – z czerwca 2018:

Wykres pokazuje, że w porównaniu do 1990 roku – roku bazowego, o którym mówił Protokół z Kioto – zredukowaliśmy emisję CO2, ale już tylko o ok. 18 pkt. proc.

Najnowsze dane z Eurostatu (z 2016) pokazują też, że Polska jest piątym emitentem CO2 w Europie. Odpowiadamy za 9 proc. udziału w totalnej emisji CO2.

Na tej niechlubnej liście wyprzedzają nas Niemcy (21,1 proc.), Wielka Brytania (11,6 proc.), Francja (10,7 proc.) i Włochy (9,9 proc.).

Bo w rzeczywistości – wbrew rządowej propagandzie – emisja CO2 w Polsce wzrasta. Jak zresztą w całej Unii, z tym że Polska odpowiada za jedną piątą tego wzrostu.

Według danych Eurostatu z 2018 roku

w 2017 emisja CO2 w Polsce wzrosła o 3,8 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

oko.press

 

W zabawny sposób zaorali politykę ekologiczną polskiego rządu. Ten filmik podbija internet

Dziś ruszył wielce oczekiwany szczyt klimatyczny ONZ w Katowicach, gdzie członkowie międzynarodowej społeczności będą obradować nad tym, jak zaradzić postępującym niekorzystnym dla naszej planety zmianom klimatycznym. Na szczyt nie wybierają się co prawda prezydent USA Donald Trump, prezydent Francji Emmanuel Macron, czy Kanclerz Niemiec Angela Merkel, ale to należy zrzucić raczej na karb faktu, że polska dyplomacja pod rządami PiS wstała z kolan i od razu wyrżnęła głową o krawężnik.

O tym, jak bardzo powstrzymanie niekorzystnych zmian klimatycznych jest konieczne, nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać. Tak jak nie trzeba nikogo przekonywać, że czystym kabaretem jest fakt ekologicznego prężenia muskułów przez Polskę, gdy nasz kraj pod rządami dobrej zmiany wykonuje drastyczny zwrot w kierunku węgla, czy też wygasza OZE, rezygnując z elektrowni wiatrowych. Polityka ekologiczna naszego rządu póki co pozostaje na papierze, a ten zmiany, które wchodzą w życie, idą raczej w sprzeczności z oczekiwanym i racjonalnym kierunkiem działania, ale to już temat za zupełnie osobne rozważania.

Z okazji szczytu klimatycznego Instytut Sztuki i Rozwoju opublikował na swoim Facebookowym profilu parodię polskiej polityki klimatycznej, okraszając ją jakże wymowną nazwą: “No i chuj“. Film ten stanowi doskonałe i jakże dosadne podsumowanie strategii PiS w kwestiach klimatycznych, a raczej jej braku. Zresztą zobaczcie sami:

To wszystko było by jeszcze bardziej śmieszne, gdyby nie fakt, że powyższy filmik idealnie odwzorowuje postawę rządzących w tak ważnej kwestii, jaką jest polityka klimatyczna. Na razie pozostaje nam jedynie śmiech przez łzy..

crowdmedia.pl