Przesłuchanie szefa Amber Gold miało odwrócić uwagę od innej gigantycznej afery

28/06/2017, Michał Kuczyński

Czołówki wszystkich serwisów informacyjnych zarówno tych sympatyzujących z rządem, jak i tych do niedawna nazywanych mainstreamowymi, przez niemal cały dzień zalewały relacjami z przebiegu przesłuchania byłego szefa Amber Gold, Marcina P. Zgodnie z przewidywaniami, samo przesłuchanie miało realizować powzięty już podczas powołania przedmiotowej komisji cel, czyli grillowanie Donalda Tuska i jego syna. Choć przesłuchanie trwało ponad 6 godzin, pytań o samą piramidę finansową było zdecydowanie mniej niż pytań, których celem była próba udowodnienia istnienia ochronnego parasola nad szefem gdańskiej spółki. Sam Marcin P. okazał się bardzo sprawnym mówcą, był pewny siebie, momentami wręcz arogancki. Jeśli ktokolwiek oczekiwał, że będzie zachowywał się jak klasyczny „słup”, nic nieumiejący i nic niewiedzący, którego ktoś wsadził do Amber Gold i sterował nim z tylnego fotela, to srodze się zawiódł.

Należy pamiętać, że sprawa afery Amber Gold wciąż wywołuje bardzo duże emocje, zresztą podgrzewane przez politycznych przeciwników ówczesnej władzy, dlatego też przypuszczam, że wzbudziła bardzo duże zainteresowanie widzów i wielu z nich przykuła przed telewizor. W końcu chodzi o oszustwo finansowe na kwotę 800 mln złotych, a to na wyobraźnię naprawdę może działać. A gdy uwaga publiki skupiona jest na jednej bulwersującej sprawie, łatwo jest przepchnąć przez Sejm, na chwilę przed wakacjami inną, tę znacznie dla PiS-u bardziej obciążającą, czyli problematykę SKOK-ów.

Przewodniczący sejmowej komisji finansów, Jacek Sasin, zwołując posiedzenie tejże komisji właśnie na dziś, na godzinę 12, doskonale zdawał sobie sprawę, że media nie będą tej sprawy śledzić z dużą uwagą. Gościem komisji był wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki oraz Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski, którzy mieli przedstawić informację w sprawie sytuacji w systemie SKOK. Pisaliśmy już na łamach naszego portalu, że przy sprawie SKOK-ów, afera Amber Gold to mały pikuś, a rządząca partia bez żadnych hamulców zamiata ją pod dywan, roztaczając ochronny parasol nad twórcami kas.

Posiedzenie zamknięte dla mediów

PiS doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że każde wyciąganie powiązań partii rządzącej z przynoszącym horrendalne straty systemem SKOK-ów jest skrajnie niekorzystne wizerunkowo, zwłaszcza przed lipcowym kongresem, dlatego przewodniczący Sasin próbował zamknąć posiedzenie w sprawie SKOK dla mediów i osób postronnych, tak by maksymalnie utrudnić dostęp obywateli do szokujących informacji o kolejnych upadających SKOK-ach oraz wciąż rosnącej kwocie należności, którymi obciążany jest Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Rozpoczęło się posiedzenie K.Finansów dot. SKOKów.
Pierwszą decyzją jest zamknięcie posiedzenia dla mediów i osób postronnych.

Na szczęście, wniosek o zamknięcie posiedzenia, po burzliwej dyskusji został wycofany i media uzyskały wstęp na posiedzenie komisji. Już na początku okazało się, że sytuacja w systemie wciąż jest tragiczna, a kolejne kasy znajdują się na skraju upadłości. Kwota strat dla BFG sięgnęła już 5 miliardów złotych – nic dziwnego, że PiS chce tę sprawę przykryć aferą Amber Gold.

Rozpoczęło się posiedzenie Komisji Finansów Publicznych nt informacji o sytuacji SKOK , sytuacja się pogarsza , blisko 5 mld strat dla BFG !

Komisja Nadzoru Finansów ogłosiła także, że z dniem 28 czerwca 2017 roku ustanowiła kolejnego zarządcę komisarycznego w SKOK Piast, która jest 21 kasą, w której wprowadzony ma zostać program naprawczy. Niestety, kolejne upadłości kas oznaczają, że problemem nie są zarządy poszczególnych SKOK-ów a system, w którym przez lata tolerowane były praktyki skrajnie nieodpowiedzialne z punktu widzenia gospodarki finansowej instytucji kredytowych, a nadzór ze strony Kasy Krajowej, dowodzonej przez obecnych polityków PiS był iluzoryczny. Lata politycznej osłony ze strony obecnie rządzącego środowiska doprowadziły do sytuacji, w której ratunek staje się niemożliwy.

SKOK-i obwiniają media i opozycję

Poseł Paweł Pudłowski z Nowoczesnej, ujawnił także projekt dezyderatu, który przedstawiciele systemu SKOK-ów złożyli do Komisji Finansów Publicznych, w których komisja miałaby potępić medialne ataki na kasy w poprzedniej kadencji Sejmu, które ich zdaniem miały miejsce z wykorzystaniem mediów oraz aparatu państwa, w tym Komisji Nadzoru Finansowego.

SKOKI składają propozycję dezyderatu z sugestią, że winne upadków są media i polityczne ataki.
Co oznacza „normalne funkcjonowanie”?

Czy Prawo i Sprawiedliwość zgodzi się powołać komisję śledczą w sprawie tej największej w III RP aferze finansowej? Trudno się tego spodziewać. Sprawie jednak należy się wciąż przyglądać z dużą uwagą.

crowdmedia.pl

„Amber Gold za pieniądze ze SKOK-u Stefczyka”

CZERWIEC 28, 2017  JUSTYNA KOĆ

Blisko pięć godzin trwało przesłuchanie Marcina P.,byłego szefa Amber Gold. – Nic nie jestem winien Polakom – mówił. – Amber Gold to nie była piramida finansowa – twierdził. Były szef Amber Gold odmówił odpowiedzi na pytanie, skąd miał środki na założenie firmy. – W OLT Express zarobiłem zero zł, w Amber Gold ok. 20 mln zł – stwierdził. Tymczasem poseł Krzysztof Brejza, członek sejmowej komisji, mówi nam: – Udało mi się ustalić, że Amber Gold był zakładany z pożyczek branych w SKOK-u Stefczyka, ujawniłem też to, czego dziennikarze nie wiedzieli: poprzez analizę akt archiwalnych spraw dotarłem do nazwiska adwokata, który prowadził sprawę w latach 2006-2007, kiedy Marcin P. jeszcze nazywał się Marcin Stefański. Tym adwokatem jest pan Piotr Pieczykolan, zaufany adwokat „Pruszkowa”.

Amber Gold to nie piramida

Marcin P. na pierwszą część przesłuchania został dowieziony z jednego z aresztów trójmiasta. Stawił się z pełnomocnikiem. Podczas przesłuchania stwierdził, że pomysł stworzenia Amber Gold powstał w 2008 r. Świadek wielokrotnie odmawiał jednak odpowiedzi na pytania dotyczące źródeł finansowania początków spółki oraz jego politycznych kontaktów. Były szef Amber Gold stwierdził nawet, że unikał kontaktów z politykami, gdyż „nie interesowały go”.

Pytany przez Witolda Zembaczyńskiego z Nowoczesnej o prawdę o Amber Gold, odpowiedział, że nie ma nic do zwrócenia Polakom. Według Marcina P., Amber Gold było przedsiębiorstwem, spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, nie była to piramida finansowa.

Marcin P., pytany o to, ile zarobił w trakcie swojej działalności w Amber Gold i OLT Express, tłumaczył: – W OLT Express zero złotych, w Amber Gold nie pamiętam, w granicach 20 milionów złotych – powiedział. Nie umiał odpowiedzieć na pytanie, ile zarobiła jego żona. Marcin P. poinformował też, że od roku 2008 r. posiada rozdzielność majątkową z żoną.

Sprawa Tuska

Według Marcina P., zatrudnienie Michała Tuska w OLT Expres nie miało politycznego celu. – Pan Michał Tusk nie został przeze mnie wykorzystany w żadnych politycznych celach – mówił. Zatrudnienie Michała Tuska „było mu nie na rękę”, bo ten był synem premiera. – Największymi korzyściami przemawiającymi za zatrudnieniem Michała Tuska był dostęp do informacji, które nie były jawne, a które mają znaczenie dla funkcjonowania podmiotów zajmujących się lotniczym przewozem osób – powiedział były szef Amber Gold.

Przeciek z ABW

Marcin P. mówił, że na kilka miesięcy przed zatrzymaniem miał przecieki o działaniach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczących jego firmy w 2012 r. Plan zatrzymania otrzymał od jednego z ówczesnych dziennikarzy „Wprost”. Według przesłuchiwanego, miał to być Sylwester Latkowski. Ten natychmiast zaprzeczył na Twitterze.

Marcin P. zeznał też, że prezydent Gdańska zabiegał o kontakty z nim. Podczas przesłuchania jako jedna z lokujących została wymieniona Ewa Kopacz. Oboje natychmiast dementowali zeznania byłego szefa Amber Gold.

Justyna Koć: Czy Marcin P. jest wiarygodnym świadkiem?

Krzysztof Brejza: To przestępca, kryminalista, bardzo inteligentny i przebiegły człowiek. Jeżeli będziemy przepuszczać to, co mówi, przez ten filtr i nie będziemy dawać się wpuszczać w jego narrację, tylko będziemy weryfikować fakty, to można też od takiego świadka poprzez odpowiednie przesłuchanie wyciągnąć wnioski i odpowiedzi. Udało mi się ustalić, że Amber Gold był zakładany z pożyczek branych w SKOK-u Stefczyka, ujawniłem też to, czego dziennikarze nie wiedzieli: poprzez analizę akt archiwalnych spraw dotarłem do nazwiska adwokata, który prowadził sprawę w latach 2006-2007, kiedy Marcin P. jeszcze nazywał się Marcin Stefański. Tym adwokatem jest pan Piotr Pieczykolan, zaufany adwokat „Pruszkowa”. Adwokat, który bronił liderów tej grupy, a to jest bardzo hermetyczne środowisko, które nie wybiera przypadkowych adwokatów, a ci adwokaci nie biorą przypadkowych spraw. Moim zdaniem, tu nie ma przypadku.

Komisja nie była zbyt ostra dla Marcina P.

Sama forma przesłuchania jest też skandaliczna, miałem wrażenie, że większym zagrożeniem jest Michał Tusk, ponieważ członkowie komisji byli dla niego bardziej wymagający niż dla Marcin P. Pani przewodnicząca mi przerywała, kiedy dociskałem Marcina P., natomiast jemu nie wchodziła w słowo, kiedy obrażał członków komisji. Zadziwiający spektakl dziś się odbył.

Odniosłam też wrażenie, że członkowie komisji zajmowali się szukaniem powiązań szefa Amber Gold z politykami PO.

To nie ma znaczenia dla wyjaśnienia piramidy finansowej i przestępczego działania Marcina P., działalności, która trwała od lat. To nie przybliża nas do odnalezienia osób, które za nim stały od lat. To jest bardzo przebiegły człowiek, ale, moim zdaniem, stał za nim zorganizowany świat przestępczy i, niestety, posłowie PiS-u zmarnowali dzisiaj okazję prawdziwego przesłuchania Marcina P. Zajmowali się natomiast szukaniem czegoś na Donalda Tuska zamiast popytać np. o pana Korytkowskiego, o prace Marcina P. w Stargardzie Szczecińskim, o to, czym zajmował się wcześniej, bo tam jest źródło afery Amber Gold.

W czwartek przesłuchanie żony Marcina P. Jak pan myśli, czy będzie wyglądało tak, jak to dzisiejsze?

Nie wiem, zobaczymy, czy będzie chciała zeznawać, mam pytania do pani Katarzyny. Ona kiedyś stwierdziła, że Marcin P. prowadzi podwójne życie, ja mam wrażenie , że prowadził życie potrójne i sama do końca nie poznała swojego męża.

wiadomo.co

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s