Dudy moc truchleje

Andrzej Duda w wywiadzie dla „Sieci” chwali się, że za jego sprawą Polska zyskuje moc, taki zresztą jest tytuł wywiadu, wybity na okładce. Tę moc zyskuje dzięki wizycie w Białym Domu, bo prezydent powołuje się głównie na Trumpa, który zaliczył go (jako reprezentanta Polski) do ” kluczowych partnerów strategicznych USA”.

Z tej mocy Duda nawet nie mógł znaleźć krzesła w Gabinecie Owalnym, aby się posadowić obok „strategicznego partnera”. Bracia Karnowscy stawiają głowie państwa bardzo obłe, owalne pytania, które czynią wywiad nieinteresujący, niewart czasu na czytanie. Ale jedno pytanie jest najważniejsze, cały wywiad poprzez nie nabiera kolorów, tym interesownym bliźniakom bodaj o to chodzi. Pytanie dotyczy reelekcji. I ono ma moc, zdradza sympatie Karnowskich, gdzie lokują swoje nadzieje: „Nie czytał pan prezydent tych plotek o ewentualnym starcie premiera Morawieckiego w wyborach prezydenckich?”

Duda się wije jak piskorz: „Media co chwila o to pytają, spekulują, taka jest wasza rola”. Po czym z tej mocy prezydent błaga: „Błagam, zatrzymajmy się w tych publicystycznych dywagacjach”.

Bracia Karnowscy, jak Trump, zostawiają Dudę w „strategicznej” pozycji, stojącego z mocy – i wywiad toczy się dalej gładko. Ale na innej kolumnie tygodnika „Sygnalista nadaje” przyłbica jest podniesiona i bez owijania w bawełnę zostało napisane: „Zdaniem »Faktu« obecny premier Mateusz Morawiecki może być kandydatem PiS na prezydenta. W takim scenariuszu Andrzej Duda nie dostałby poparcia macierzystej partii. Rzeczywiście taka plotka od dość dawna krąży po Warszawie. Ale to scenariusz bardzo ryzykowny. Bo w Pałacu Prezydenckim stawiają sprawę jasno: jeśli PiS nie wystawi Dudy, to on i tak wystartuje.”

Duda może się pocieszać, że on z tej mocy stoi, bo Morawiecki wygląda, jakby leżał. Raczej cios, jaki zadała Morawieckiemu taśma z afery podsłuchowej, nie wyszedł z Kancelarii Prezydenta, nie można jednak tego wykluczyć, bo w walce o stołek prezesa mógł Duda zawrzeć przymierze ze Zbigniewem Ziobrą i Mariuszem Kamińskim, wszak tego ostatniego ułaskawić z wyroku trzech lat więzienia.

Morawiecki dostaje następne ciosy na głowę. Leżący premier dostaje po raz drugi od Sądu Najwyższego, który wydawało się, że został ograny. Za wcześnie te wszystkie fanfary w PiS, gdy ZUS w Jaśle wycofał skargę do Sądu Najwyższego, a ten sformułował na tej podstawie pytania prejudycjalne do Trubunału Sprawiedliwości UE. Sąd Najwyższy obchodzi sztuczkę ZUS i zadaje TSUE te same pytania, ale w oparciu o inną sprawę, już bez ZUS-u. Prosi o połączenie tych spraw i zastosowanie trybu przyspieszonego, który tryb ta pierwsza sprawa już ma.

Jakby tego było mało Morawiecki dostaje plombę od Junckera i Timmermansa, którzy w imieniu Komisji Europejskiej składają do TSUE skargę w sprawie Sądu Najwyższego, a tak naprawdę w sprawie niepraworządności. W tym ostatnim wypadku mamy do czynienia zdecydowanie w czymś groźniejszym, z możliwościami sankcji finansowych, które mogą zostać nałożone na Polskę. Morawiecki leży, wcale nie na ringu, ale w klatce sportów walki i okłada go bynajmniej nie Duda.

 

 

Dobre pytania, zły adres. Sąd w Madrycie pyta nominata Ziobry o niezależność sądów. Odpowiadamy

Centralny sąd śledczy w Madrycie pyta Sąd Okręgowy w Rzeszowie o gwarancje niezależności polskich sądów. Od odpowiedzi zależy decyzja, czy wydadzą Polsce poszukiwanego obywatela Hiszpanii. Ale skoro prezesem rzeszowskiego SO jest nominant i b. pracownik min. Ziobry, OKO.press na wszelki wypadek odpowiada na pytania. Na serio

Sądowe reformy PiS podkopują zaufanie do niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości. Wątpliwości hiszpańskiego sądu to drugi taki przypadek. Pierwszym była sprawa Artura Celmera, którego w marcu 2018 nie wydała Polsce irlandzka sędzia Aileen Donnelly.

Sąd z Madrytu zwrócił się do właściwego w sprawie Sądu Okręgowego w Rzeszowie z pytaniami o stan praworządności po „reformach sądowniczych” PiS. Polski sąd ma 10 dni na udzielenie odpowiedzi. Hiszpanie stwierdzą, czy Polska spełnia unijne standardy niezależności i podejmą decyzję w sprawie zatrzymanego.

Jaka będzie odpowiedź rzeszowskiego sądu? Nie wiemy. Wiemy natomiast, że jego prezesem jest sędzia powołany przez Zbigniewa Ziobrę, a zarazem były pracownik Ministerstwa Sprawiedliwości oraz członek nowej KRS.  Trudno sobie wyobrazić, by Rafał Puchalski przedstawił ocenę inną niż oficjalna wersja, zgodnie z którą reformy usprawniają sądownictwo nie naruszając zasad państwa prawa, a nawet – jak to ujmuje premier Morawiecki – chodzi o to, „żeby niezależności sądów było więcej, a nie mniej, żeby transparentności było więcej”.

Ze względu na te okoliczności OKO.press postanowiło odpowiedzieć na pytania hiszpańskiego sądu samodzielnie. Opublikujemy też angielskie tłumaczenie tego tekstu.

Pismo hiszpańskiego sądu. Źródło: Gazeta Wyborcza.

1. Czy sądy są autonomiczne i wolne od nacisków?

„Czy organ sądowy w Polsce wypełnia swoje zadania w pełni autonomicznie bez podległości w ramach hierarchii służbowej, bez podporządkowania komukolwiek w sposób wolny od nakazów czy wytycznych z jakiegokolwiek źródła, pozostając pod ochroną przed naciskami z zewnątrz, które mogą zagrozić niezależności osądu jego członków i wpływać na ich rozstrzygnięcia?”

Po serii nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych przez obecny rząd – Minister Sprawiedliwości, który sprawuje równocześnie funkcję prokuratora generalnego, zyskał ogromny wpływ na organy sądowe.

Minister powołuje i odwołuje dyrektora sądu, jest również jego oficjalnym zwierzchnikiem służbowym.

Wcześniej dyrektorzy powoływani byli na wniosek prezesa sądu, po przeprowadzeniu postępowania konkursowego, a odwoływani tylko w przypadkach wymienionych w ustawie.

PiS przywrócił też instytucję asesora sądowego, który jest wstępnym etapem sędziowskiej kariery (Konstytucja nie przewiduje takiej instytucji, wcześniej usunięto ją po wyroku Trybunału Konstytucyjnego). Asesorów mianuje, wyznacza siedzibę oraz odbiera od nich ślubowanie sam Minister Sprawiedliwości. Dla porównania – sędziów powołuje Prezydent na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa.

Prezesi sądów są powoływani przez Ministra Sprawiedliwości bez zasięgnięcia opinii samorządów sędziowskich.

Nie ma jasnych wytycznych, którymi przy takim powołaniu musi kierować się Minister. Jego wybór może zawetować KRS większością 2/3 głosów, ale aż 15 z 25 członków KRS powołanych jest przez zwykłą większość sejmową, czyli przez partię rządzącą. Kolejnych sześciu to polityczni nominaci: czterech posłów, dwóch senatorów, Minister Sprawiedliwości.

Minister Sprawiedliwości może odwołać prezesa lub wiceprezesa sądu m.in. w przypadku „uporczywego niewywiązywania się z obowiązków służbowych” lub stwierdzenia „szczególnie niskiej efektywności działań w zakresie pełnionego nadzoru administracyjnego lub organizacji pracy w sądzie lub sądach niższych”. Te kryteria – jak widać – są ogólnikowe i pozwalają na arbitralne decyzje.

W czasie obowiązywania przepisów przejściowych Minister mógł przez sześć miesięcy odwoływać i powoływać prezesów i wiceprezesów bez podania przyczyny. W tym czasie aż 158 prezesów i wiceprezesów straciło stanowisko (spośród ponad 700).

Prezes sądu, którego być albo nie być zależy od Ministra, ma dużą władzę w przydzielania spraw, obsadzaniu stanowisk kierowniczych w sądach oraz w ocenianiu pracy sędziów.

Prezesem Sądu Okręgowego w Rzeszowie, któremu sąd w Madrycie zadał pytania jest sędzia Rafał Puchalski powołany w lutym 2018 przez min. Ziobrę. Bezpośrednio przed objęciem stanowiska, był pracownikiem Ministerstwa Sprawiedliwości. Rafał Puchalski jest także członkiem nowego składu Krajowej Rady Sądownictwa, który powołany został po przerwaniu konstytucyjnej kadencji poprzedniego składu.

Konkluzja: W wyniku reform przeprowadzonych przez PiS Minister Sprawiedliwości zyskał możliwość daleko posuniętej kontroli nad sądami rejonowymi, a  partia rządząca kontroluje skład Krajowej Rady Sądowniczej

Pytanie nr 2. Nieusuwalność sędziów?

„Czy w polskim systemie prawnym określona jest nieusuwalność osób, którym powierzono zadanie sądzenia?”.

Zgodnie z przepisami Konstytucji (art. 180) – sędziowie są nieusuwalni. W praktyce – rząd usuwa sędziów manipulując przepisami regulującymi przechodzenie w stan spoczynku. Przykładem tego było obniżenie wieku emerytalnego w nowej ustawie o Sądzie Najwyższym z 70 do 65 lat. Rząd stwierdził, że nowe przepisy obowiązują wszystkich sędziów, którzy rozpoczynali kadencje, gdy obowiązywały stare przepisy. Obniżenie wieku emerytalnego dotyczyło prawie 40 procent obecnego składu SN. Przepisy te są przedmiotem skargi Komisji Europejskiej.

Strona rządowa argumentuje, że art. 180 ustęp 4 mówi o tym, że wiek przechodzenia w stan spoczynku określa ustawa. Ich zdaniem pozwala to skracać kadencję urzędującym sędziom, ignorując nadrzędną zasadę nieusuwalności sędziów.

Przepisy o obniżonym wieku emerytalnym objęły (znów – zdaniem rządu) także I prezes Sądu Najwyższego. Tu naruszenie jest jeszcze bardziej jaskrawe, ponieważ artykuł 183 Konstytucji stanowi wprost, że kadencja I prezes trwa 6 lat, czyli w przypadku prof. Małgorzaty Gersdorf – do kwietnia 2020. Zmieniając przepisy dotyczące przechodzenia w stan spoczynku, rząd postanowił przerwać ustawowo kadencję urzędującej I prezes. Przepisy te zostały zaskarżone przez Komisję Europejską do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Konkluzja: Konstytucja gwarantuje sędziom nieusuwalność, ale rząd Prawa i Sprawiedliwości ustawami zwykłymi wprowadza przepisy, które łamią tę zasadę.

Pytanie nr 3. Zasady powoływania i odwoływania 

Czy istnieją jasne zasady dotyczące składu organu, powoływania ich członków, okresu trwania ich kadencji oraz reguły wyłączania, wykluczania czy odwoływania jego członków?

Wpływ Ministra-Prokuratora na powoływanie prezesów sądów wyjaśnialiśmy w punkcie pierwszym. Kadencje sędziów funkcyjnych (prezesi i wiceprezesi) są określone ustawowo, ale, jak wskazywaliśmy, mogą być odwoływani przez Ministra z uwagi na niedoprecyzowane kryteria, a w okresie przejściowym – bez podania przyczyny.

W punkcie 2 wskazaliśmy, w jaki sposób ustawodawcy manipulują długością kadencji sędziów SN, ale obniżenie wieku emerytalnego dotyczy wszystkich sędziów.

Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło tu dodatkowy sposób na ich uzależnienie. Sędziowie, którzy osiągną wiek emerytalny mogą nadal orzekać, o ile zgodę wyrazi na to władza wykonawcza.

W przypadku sędziów sądów powszechnych – zgadza się (lub nie) Minister Sprawiedliwości, w przypadku sędziów Sądu Najwyższego – Prezydent. Sędziowie, którzy chcą nadal pracować składają oświadczenie woli o chęci dalszego orzekania oraz zaświadczenie lekarskie.

Decyzje Ministra i Prezydenta są arbitralne i nie podlegają zaskarżeniu.

Sprawy przydzielane są sędziom przez system losowania, przy czym sama procedura odbywa się na szczeblu ministerialnym. Jest też szereg wyjątków, w których prezes sądu może odstąpić od losowania przydzielając sprawę ręcznie. Na przykład – by wyrównać sędziowskie referaty (czyli obciążenie sędziów). Reguły wyłączania sędziego wymienione są w kodeksie cywilnym.

Konkluzja: Kadencje sędziów funkcyjnych mogą być przerywane przez Ministra Sprawiedliwości. Dalsze orzekanie sędziów zależne jest od arbitralnej decyzji organów władzy wykonawczej, która nie podlegają zaskarżeniu.

Pytanie nr 4. Kary dyscyplinarne jako narzędzie kontroli politycznej?

„Czy system środków dyscyplinarnych dla osób, którym powierzono zadanie sądzenia przewiduje niezbędne gwarancje w celu uniknięcia ryzyka wykorzystywania takiego systemu do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych. Konkretnie należy wskazać, czy normy, które określają w szczególności zarówno zachowania stanowiące przewinienia dyscyplinarne jak i konkretnie mające zastosowanie kary przewidują interwencje niezależnego organu zgodnie z procedurą w pełni gwarantującą prawa potwierdzone w art. 47 i 48 Karty, w tym prawo do obrony oraz przewidują możliwość zaskarżenia orzeczeń organów dyscyplinarnych?”.

Sędziów orzekających w sprawach dyscyplinarnych w pierwszej instancji powołujeMinister Sprawiedliwości po zasięgnięciu niewiążącej opinii KRS. Sędziów dyscyplinarnych drugiej instancji powołuje KRS (której większość składu wybierana jest przez polityków).

Minister powołuje również Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego dwóch zastępców. Rzecznik oraz jego zastępcy mogą przejąć każdą sprawę prowadzoną przez innego oskarżyciela i decyzja ta jest dla tego ostatniego wiążąca. Rzecznikiem dyscyplinarnym Ministra Sprawiedliwości może być jakikolwiek sędzia sądów powszechnych lub Sądu Najwyższego, a sposób i kryteria jego wyboru są całkowicie arbitralne.

Minister może inicjować postępowania dyscyplinarne oraz sam wyznaczyć oskarżyciela w takiej sprawie. Rzecznik dyscyplinarny ma obowiązek kontynuowania postępowania i wykonania zaleceń Ministra, nawet jeśli uzna on, że nie ma podstaw do ścigania sędziego.

Minister może złożyć sprzeciw od takiego rozstrzygnięcia, a wtedy rzecznik zobligowany jest do kontynuowania postępowania i wykonania jego zaleceń.

Sędziowie mogą być ponownie sądzeni za sprawy, które wcześniej umorzono. Wydłużono również okres przedawnienia deliktów dyscyplinarnych nawet do ośmiu lat.

Ministerstwo zapowiada również kolejne zmiany w kwestii postępowań dyscyplinarnych. Ma być więcej kar w postaci wydalenia z zawodu oraz postępowania dyscyplinarne mają obejmować także treści orzeczeń sądowych.

W kwestii uregulowań postępowania dyscyplinarnego Sąd Okręgowy w Łodzi skierował w sierpniu 2018 pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Sędziowie sądów powszechnych wzywani są na przesłuchania w sprawie swoich publicznych wypowiedzi dotyczących ustaw, funkcjonowania organów konstytucyjnych, czy nawet udziału w debatach na festiwalu organizowanym przez fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, którą zwalcza partia rządząca.

Konkluzja: Postępowania dyscyplinarne są dwuinstancyjne, ale na każdym z etapów Minister Sprawiedliwości ma duży wpływ na ich przebieg. Nastąpiła rozbudowa i zaostrzenie systemu kontroli, co może dawać tzw. efekt mrożący.

oko.press

Prezydent w „Sieci”: Polska zyskuje moc

„To mój główny cel: poprawić los ciężko pracujących ludzi, czy to na roli, czy w zakładach pracy, poprawić życie polskich rodzin. To ci ludzie są w centrum mojego myślenia, mojej pracy, a nie beneficjenci fruktów rozdawanych rozmaitym elitom” —mówi prezydent RP Andrzej Duda w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi w najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci”.

Karnowscy w rozmowie z prezydentem RP pytają o ocenę jego ostatniej podróży do Stanów Zjednoczonych.

„Jechałem tam po to, by wytyczyć wspólnie z prezydentem Stanów Zjednoczonych kierunki, które w efekcie dadzą amerykańskie inwestycje w Polsce, w tym także militarne. A także zacieśnianie relacji, które na wielu płaszczyznach będą budowały bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. I tak się stało. Każdy mógł usłyszeć to choćby w trakcie wystąpienia prezydenta Trumpa przed Zgromadzeniem Ogólnym Narodów Zjednoczonych, gdzie Polska została wymieniona jako jeden z kluczowych partnerów strategicznych USA, w towarzystwie takich krajów jak Arabia Saudyjska i Izrael. Wygłoszony tam opis naszego kraju jest rewelacyjny: wiarygodny sojusznik, solidny partner, wzór dla innych” — wyjaśnia Andrzej Duda.

Dziennikarze pytają o bazę wojsk amerykańskich w Polsce nazywaną na gorąco Fort Trump – gdzie mogłaby powstać i jaka byłaby w tym rola naszego kraju.

„Chcemy, by to była baza, która będzie miała pełną infrastrukturę. I jesteśmy gotowi ją przygotować” — wyjaśnia prezydent.

„Chcę mocno podkreślić, że to inwestycja w nasze bezpieczeństwo. Pieniądze wydane na utworzenie stałej bazy wojsk amerykańskich to środki wydane tu na miejscu, w Polsce. Po to, żeby Polska i Polacy byli jeszcze bardziej bezpieczni. Jeśli chodzi o konkrety, to na takie przygotowanie terenu, infrastruktury, wszystkiego, co jest potrzebne, żeby ta baza mogła funkcjonować, żeby była profesjonalna, nie różniła się standardami od innych takich baz wojsk amerykańskich” — mówi.

Jacek i Michał Karnowscy pytają prezydenta Dudę także o jego plany startu w kolejnych wyborach prezydenckich w Polsce.

„Media co chwila o to pytają, spekulują, taka jest wasza rola. Moja jest inna. Ja skupiam się na jak najlepszym, rzetelnym i odpowiedzialnym wypełnianiu obowiązków prezydenta RP. A kiedy przyjdzie czas podejmowania decyzji, to ją ogłoszę” —wyjaśnia prezydent.
Karnowscy, pytają również o poparcie prezydenta w wyborach samorządowych.
„Kibicuję wszystkim dobrym kandydatom. Patryk Jaki na pewno jest utalentowanym młodym człowiekiem, który zrobił ogromny postęp. Małgosię Wassermann znam od lat, to moja koleżanka z Krakowa, z podziwem patrzę, jak podjęła dziedzictwo śp. ministra Zbigniewa Wassermanna, jak wspaniale się w polityce buduje. Ale w kampanię się oczywiście nie angażuję” — mówi Andrzej Duda.
Wywiad z prezydentem RP Andrzejem Dudą w najnowszym numerze tygodnika „Sieci”, w sprzedaży od 1 października, a także w formie e-wydania.
Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół i oglądania ciekawych audycji telewizji internetowej wPolsce.pl.

sieciprawdy.pl

Rafał Zakrzewski

Wybijanka w obozie Kaczyńskiego

W Pałacu Prezydenckim stawiają sprawę jasno: jeśli PiS nie wystawi Dudy w 2020 r., on i tak wystartuje. Głosy prawicy zostaną podzielone, a wygra kandydat III RP. I będzie po zabawie.

„Nie czytał pan prezydent tych plotek o ewentualnym starcie premiera Morawieckiego w wyborach prezydenckich?” – agresywnie pytają Andrzeja Dudę bracia Karnowscy w swoim tygodniku „Sieci”. Cały wywiad jest gładki jak szklany stół, ale wątek reelekcji trochę mnie ożywił. Prezydent pojękując, wykręca się od odpowiedzi, mówi: „Błagam, zatrzymajmy się w tych publicystycznych dywagacjach”. Ale te publicystyczne dywagacje tygodnik „Sieci” rozwija w rubryce przeglądowej „Sygnalista nadaje”: „Zdaniem »Faktu« obecny premier Mateusz Morawiecki może być kandydatem PiS na prezydenta. W takim scenariuszu Andrzej Duda nie dostałby poparcia macierzystej partii. Rzeczywiście taka plotka od dość dawna krąży po Warszawie. Ale to scenariusz bardzo ryzykowny. Bo w Pałacu Prezydenckim stawiają sprawę jasno: jeśli PiS nie wystawi Dudy, to on i tak wystartuje. Głosy prawicy zostaną podzielone, a wygra kandydat III RP. I będzie po zabawie.

wyborcza.pl

Skarga Komisji Europejskiej na Polskę dotarła do Luksemburga

W opinii KE przepisy odsyłające część sędziów na emeryturę są zagrożeniem dla niezależności sądownictwa w Polsce.

Komisja wraz ze skargą złożyła wniosek o tryb przyspieszony i o tak zwane środki nadzwyczajne. Chodzi o to, by unijny Trybunał nakazał zawieszenie przepisów o Sądzie Najwyższym do czasu rozpatrzenia skargi i wydania ostatecznego orzeczenia.

Jest to ostatni etap procedury, którą KE rozpoczęła w lipcu. Komisja uznała wówczas, że przepisy odsyłające sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku grozi upolitycznieniem SN. W sierpniu KE wysłała drugie upomnienie, domagając się zmian w ustawie. W odpowiedzi polska strona podnosiła, że reforma jest niezbędna i nowa przepisy nie łamią zasady niezawisłości sędziów. Stwierdzono też, że Unia Europejska nie ma kompetencji, by zajmować się tym zagadnieniem.

Decyzji można się spodziewać w ciągu tygodnia. Jeśli wiceprezes Trybunału podzieli argumenty Komisji i zgodzi się na środki tymczasowe, wtedy może też zagrozić karami finansowymi za niedostosowanie się do postanowienia.

Później zorganizowana zostanie rozprawa w sprawie środków tymczasowych podczas której Polska będzie mogła przedstawić swoje racje i zakwestionować zasadność wniosku, a Komisja przedstawić swoje argumenty. W dalszej kolejności wydane zostanie postanowienie w sprawie środków tymczasowych od którego nie będzie odwołania. Orzeczenie w tej sprawie nie przesądza o ostatecznym wyroku w sprawie skargi Komisji dotyczącej naruszenia unijnego prawa przez Polskę.

koduj24.pl

Sąd Najwyższy skierował do Luksemburga nowe pytania prejudycjalne

Są nowe pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego do Trybunału Sprawiedliwości Unii. Jak ustalił dziennikarz RMF FM Tomasz Skory, Sąd Najwyższy skierował do Luksemburga kolejne pytania, identyczne z tymi, które zadał na początku sierpnia. Tym razem, w związku z wycofaniem przez ZUS skargi, na której były oparte – dotyczą innej, ale podobnej sprawy. Sąd Najwyższy wnosi do TSUE o rozpatrzenie pytań w trybie przyspieszonym i w połączeniu z poprzednią sprawą.

rmf24.pl

Sad Najwyższy obchodzi sztuczkę ZUS, który wycofał zażalenie, będące podstawą zadania poprzednich pytań: zadaje TSUE te same pytania, ale w oparciu o inną sprawę, już bez ZUS-u. Prosi o połączenie tych spraw i zastosowanie trybu przyspieszonego, który ta pierwsza już ma. Chyba po makale?

 

%d blogerów lubi to: