Dojna zmiana w trzech tweetach Krzysztofa Brejzy

Aby przekonać się, jak pazerna i zakłamana jest „dojna zmiana” PiS, wcale nie trzeba przeglądać całego internetu i ślęczeć nad gazetami. Wystaczy zajrzeć na Twittera i przeczytać np. trzy ostatnie tweety Krzysztofa Brejzy. Prawda, posła Platformy Obywatelskiej, przede wszystkim jednak osoby operującej konkretami.

A Brejza dłubie w zakłamanej materii pisowskiej i dochodzi tego, co chcieliby ukryć politycy PiS przed nami.

Brejza interpelował w sprawie pseudonagród ministrów i wiceministrów rządu PiS, chciał wiedzieć, za co konkretnie byli oni „nagradzani” i jak nagrody uzasadniano.  I tak – uzasadnień nie było żadnych, zaś nagrody nie było jednorazowe, ale miesięczne i niektórzy z ministrów nie wiedzieli, że je dostali.

A to znaczy, że do jednej pensji ministrowie i wiceministrowie dostawali drugą pensję. Nie jest istotne, jakiej wielkości, lecz wychodzi na to, iż drugie pensje było po pisowsku obligatoryjne, bo im „się należy”. Byli zatrudnieni na jednym etacie, a dostawali dwie pensje – w istocie jakby za dwa etaty.

Najprawdopodobniej zostało naruszone prawo, a jeżeli tak – to w całości pieniadze z „nagród” powinny być zwrócone. O tym powinien rozstrzygnąć niezależny sąd.

Kolejny tweet Brejzy dotyczy także nagród, jakie dostali pijarowcy Anna Plakwicz i Piotr Matczuk, postaci szemrane, bo nikomu nieznani jako fachowcy. Beata Szydło nagrodziła ich 8 pseudonagrodami w wysokości po 29 rys. zł. Rok temu owa para po odejściu z pracy w Centrum Informacyjnym Rządu od razu założyła spółkę Solvere, która za przeszło milion zł zrealizowała na zlecenie rządowej Polskiej Fundacji Narodowej idiotycznie śmieszną kampanię „Sprawiedliwe sądy”.

Kampania była tak „kontrowersyjna”, iż zajęło się nią CBA z powodu podejrzenia złamania ustawy korupcyjnej. Nie przeszkadzało podejrzenie o korupcję, aby Plakwicz i Matczuk powrócili do pracy w rządzie, gdzie mają się zająć wizerunkiem Mateusza Morawieckiego. To są jaja większe niż berety.

Będą się teraz zajmować – jak pisze Brejza – opanowaniem kryzysu „nagrodowego”. Kolejni ludzie w rządzie od zatykania dziur, bo łajba PiS przecieka, nabiera wody. Pijarowcy będą czarne nazywali białym, gdyż na tym polega „praca” takich trollów.

I trzeci tweet, a w zasadzie retweet Brejzy na temat kolejnych pseudonagród, jakimi obdarzyła szefowa Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska pracowników Trybunału i to niebagatelną sumę 1,6 mln zł. Za co? Można mniemać, iż za nieróbstwo, bo za jej kadencji TK osiągnął rekordy najgorszości – najmniej w historii odbyło się rozspraw i to z tendencją spadkową – zjazdem na dół po takiej stromizmie, którą kolokwialnie zwie się lewizną. Nie dziwi to, bo Przyłębska to taki rodzaj orlicy Temidy, iż ze względu na jej brak kompetencji nie chciano przyjąć do pracy w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, za to „dojna zmiana” nagrodziła ją prestiżową funkcję szefowej TK.

To tylko trzy kolejne tweety Brejzy – ostatnie na koncie polityka PO, gdy piszę ten felietonik – pokazujące, jakie PiS oferuje dno. Partia Kaczyńksiego nie spoczywa jendak na laurach, realizuje starą nieuczesaną myśl Stanisława Leca, iż spod pisowskiego dna zapuka kolejna afera PiS na państwowym groszu.

 

 

Kolejne nagrody od Szydło. Odeszli z KPRM, dostali po 29 tysięcy!

19.03.2018

Po blisko roku, byli dyrektorzy i bliscy współpracownicy Beaty Szydło – Anna Plakwicz i Piotr Matczuk wrócili do Kancelarii Premiera. I to mimo kontrowersji, jakie towarzyszyły ich odejściu. Jak ustalił „Super Express”, pracując w KPRM dostali aż po osiem nagród. W sumie po 29 tysięcy złotych..

Anna Plakwicz była zatrudniona w KPRM od 25 listopada 2015 r. do 31 sierpnia 2017 r. na stanowiskach doradcy szefa KPRM, głównego doradcy premier Beaty Szydło, radcy szefa Kancelarii, naczelnika wydziału i dyrektora Departamentu Obsługi Medialnej. Z kolei Piotr Matczuk od 20 listopada 2015 r do 30 czerwca 2017 r i zajmował stanowiska: głównego doradcy ówczesnej szefowej rządu i dyrektora Centrum Informacyjnego Rządu. Przypomnijmy, że oboje odeszli z urzędu w maju ub. roku i założyli spółkę „Solvere”, o której stało się o głośno, bowiem na zlecenie Polskiej Fundacji Narodowej realizowała kontrowersyjną kampanię „Sprawiedliwe sądy”. Jej koszt to ponad milion złotych.

Sprawą ich odejścia zajęło się CBA, a także prokuratura okręgowa w Warszawie. Oboje założyli bowiem spółkę, pracując w KPRM. Śledczy sprawdzają, czy nie złamali ustawy antykorupcyjnej. – Trwa postępowanie przygotowawcze, czekamy na wyniki jeszcze jednej opinii – mówi nam rzecznik prokuratury Łukasz Łapczyński.

Tymczasem, jak informuje nas Centrum Informacyjne Rządu oboje byli za swoją pracę doceniani. – W czasie 19 miesięcy zatrudnienia w KPRM p. Anna Plakwicz i p. Piotr Matczuk otrzymali 8 nagród o średniej wysokości 3 625 zł – informuje nas CIR. Czyli łącznie 29 tys. zł. A ich wynagrodzenie na stanowisku dyrektorskim wynosiło ok 10-11 tys. zł. Teraz znów będą zarabiać takie pieniądze, bo jak twierdzą urzędnicy Kancelarii Premiera to „doświadczeni fachowcy”. – Zdecydowaliśmy się sięgnąć po fachowców. Są to osoby, które mają wieloletnie doświadczenie w kierowaniu dużymi zespołami zajmującymi się komunikacją. Zarządzały już wcześniej departamentami w KPRM i odpowiadały już za wizerunek Prezesa Rady Ministrów – wyjaśnił w rozmowie z wPolityce.pl Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera.

Zobacz: Powrót PR-owców od Szydło do kancelarii premiera. Według CBA złamali ustawę antykorupcyjną

se.pl

Przed śmiercią Hawking wysłał do publikacji ostatni artykuł. Zostawia nas z nowymi pytaniami

19.03.2018

Kilka dni przed śmiercią Stephen Hawking wraz ze współautorem, Thomasem Hertogiem, wysłał do publikacji swój ostatni artykuł. To matematyczna analiza skutków inflacji kosmologicznej, zatytułowana A Smooth Exit from Eternal Inflation?

Artykuł (który można przeczytać na zajmującej się dziełami naukowymi przed ich publikacją stronie ArXiv) wymaga znajomości złożonej matematyki opisującej hipotezę inflacji kosmologicznej – czyli rozszerzania się Wszechświata, co ma prowadzić w końcu do jego cieplnej śmierci, gdy cała energia i materia będzie równomiernie rozproszona. Hipoteza inflacji wyjaśnia też kilka zagadek na temat naszego Wszechświat – np. zagadnienie jego jednorodności – ale też pozostawia wiele zagadek.

Jedną z idei, która napędzała umysł Hawkinga tuż przed jego śmiercią, była koncepcja wielu wszechświatów – w których nasz Wszechświat jest jednym z wielu. Tak wynikało z modelu matematycznego, którym opisano Wielki Wybuch i model inflacyjny w 1983 r.

Współautor ostatniego artykułu Hawkinga, Thomas Hertog, tak skomentował go dla The Sunday Times:

Chcieliśmy dokonać transformacji koncepcji multiwersum (wielu wszechświatów) w testowalną teorię naukową.

Teoria inflacyjna wzbudza wiele kontrowersji. Do dziś powstało ponad 50 jej wariantów, a wielu naukowców nie uważa jej za interesującą. Dyrektor kanadyjskiego Perimeter Institute mówi wprost w The Sunday Times:

Wciąż nie mam pojęcia, dlaczego Hawking uważał ją za ciekawą intelektualnie.

Sam artykuł Hawkinga nie jest łatwy do zrozumienia, posiłkowałem się więc komentarzami naukowców, którzy go przeczytali (i w pełni zrozumieli), głównie profesora Carlosa Franka z Durham University. Z jego komentarzy mogę z tego wywnioskować, że zawiera on dwie podstawowe koncepcje.

© Provided by Spider’s Web

  1. Po pierwsze wyjaśnia, że wszechświaty nie powstawały chaotycznie i losowo. Ograniczenia fizyczne powodowały, że zaistniał pewien porządek w tym procesie, co spowodowało również, że liczba elementów tworzących multiwersum jest mniejsza, niż poprzednio sądzono.
  2. Po drugie sugeruje, że zjawisko powstawania wszechświatów mogło pozostawić ślad w postaci promieniowania tła. Odpowiednio czuły detektor umieszczony w sondzie kosmicznej mógłby go wykryć, co potwierdziłoby teorię wielu wszechświatów. Oczywiście nie oznacza to, że w jakikolwiek sposób moglibyśmy się z innymi wszechświatami skontaktować.

Stephen Hawking nie otrzymał nigdy Nagrody Nobla. Jego prace były zbyt teoretyczne – komitet noblowski przyznaje ten honor jedynie teoriom przetestowanym w praktyce. Być może ta ostatnia praca byłaby przełomową – po potwierdzeniu obserwacyjnym hipotezy multiwersum. Niestety Nagrody Nobla nie można otrzymać pośmiertnie…

msn.pl

Tomasz Sekielski: Orwellowska Polska według PiS-u

19.03.2018

 

Gościem Jarosława Kuźniara w „Onet Rano.” był dziennikarz i publicysta Tomasz Sekielski. Ich rozmowa dotyczyła m.in. kreowania nowej historii przez obecną władzę. – Okazuje się, że do NATO wprowadził nas Duda i Błaszczak. Nie wiem co na to Macierewicz, bo myślę, że to dzięki niemu jesteśmy w NATO, ale on był chyba pominięty w tym spocie – skomentował z przymrużeniem oka dziennikarz. – Nie ma go w rządzie, nie ma go w spocie. Aktualizacja danych – odpowiedział Jarosław Kuźniar. Zdaniem Sekielskiego PiS działa w myśl słów Orwella: „Kto kontroluje przeszłość, kontroluje teraźniejszość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przyszłość” i chce tym samym, stworzyć nowego Polaka. – Moim zdaniem jest to wielka socjotechniczna operacja – komentuje Sekielski.

onet.pl

Abp Gądecki o skandalicznej akcji feministek: Widać tam nienawistne twarze

19.03.2018

Feministki wolną niedzielę spędziły na… protestach przed kilkoma archidiecezjami oraz diecezjami w Polsce. W największych miastach naszego kraju zgromadziły się z naprawdę żenującymi i idiotycznymi transparentami. Sam protest odbył się pod hasłem „Słowo na niedzielę”, zaś gadżetem przewodnim był „wieszak dla biskupa”. 

O co chodzi? Konferencja Episkopatu Polski zaapelowała, aby Sejm jak najszybciej rozpoczął prace nad projektem dotyczącym zakazu aborcji.

Wydarzenie zostało zorganizowane przez „Ogólnopolski Strajk Kobiet”. Oto, jak zapraszano na protest:

„18 marca idziemy pod siedziby archidiecezji i diecezji w całej Polsce, żeby powiedzieć, co myślimy o biskupach żądających wprowadzenia w Polsce całkowitego zakazu aborcji i politykach prawicy, którzy się temu żądaniu podporządkowują. Chcemy zapytać kościelnych urzędników, gdzie jest ich miłosierdzie. Gdzie jest ich człowieczeństwo. Gdzie jest ich miłość bliźniego. I co musimy zrobić, aby wreszcie dali nam, kobietom, „święty” spokój”

Cóż, są kobiety, które chciałyby, żeby feministki dały im święty spokój i przestały twierdzić, że protestują w imieniu wszystkich przedstawicielek płci pięknej.

„Polska laicka”, „Kościół katolicki – katem kobiet”, „Piekło kobiet jest na ziemi”- takie transparenty można było zobaczyć w Warszawie. Wieszaki przyniesione przez uczestników zostały następnie zawieszone na bramie kurii. W Gdyni natomiast sprofanowano „Rotę”. Uczesnicy śpiewali na melodię tej pięknej pieśni patriotycznej: „Nie będzie biskup pluł nam w twarz, ni dzieci rodzić kazał, macice nasze – wybór nasz”. Na proteście można było zobaczyć znane twarze, czyli posłanki Nowoczesnej. Joannę Scheuring-Wielgus (przyszła zaprotestować przeciwko dyktaturze kobiet?), czy Joannę Schmidt (czyżby bała się, że, tak jak mówi jej partner, kobiety i dziewczęta nie będą mogły „usunąć sobie aborcji”?) Tuż obok pojawiła się kontrmanifestacja środowisk pro-life, niestety, mniej liczna.

,,To jest coś, co źle świadczy o refleksji nad stanem własnego sumienia”- skomentował na antenie Polsat News abp Stanisław Gądecki. Hierarcha zwrócił uwagę, że protesty zawsze łączą się z fanatyzmem, a ten patrzy nie tyle na prawdę, co na „chęć usunięcia z drogi tych ludzi, którzy nam przeszkadzają”.

„W chrześcijańskim rozumieniu przyjęcie prawdy i obrona prawdy, nawet za cenę własnego życia, nigdy nie łączy się z nienawiścią do drugiego człowieka. Natomiast w tych protestach najczęściej widać nienawistne twarze i to jest coś, co źle świadczy o refleksji nad stanem własnego sumienia”- ocenił arcybiskup Gądecki.

W Wielkim Poście zło szaleje, to prawda. Warto jednak, zamiast np. wyzywać w internecie te nieszczęśliwe, zaślepione nienawiścią kobiety, odmówić raczej pewną krótką, choć potężną modlitwę:

Modlitwa do św. Michała ArchaniołaŚwięty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

fronda.pl

Narracja PiS w sprawie nagród wali się jak domek z kart. Kancelaria Premiera oficjalnie przyznaje, że były “drugie pensje”

Prawo i Sprawiedliwość było oskarżane od momentu ujawnienia listy nagród dla ministrów, że uczyniło z nich sposób na naginanie prawa i przyznania swoim ludziom przysłowiowej “drugiej pensji”. Kolejne wypowiedzi polityków PiS, w tym posła Adama Lipińskiego, który śmiał się, że żadnej nagrody nie dostał, potwierdzały zadziwiającą teorię, że część nagrodzonych wielotysięcznymi nagrodami nie była tego faktu po prostu świadoma. Wszystkie te teorie znalazły dzisiaj swoje potwierdzenie, ponieważ Kancelaria Premiera przyznała oficjalnie, że nagrody wypłacono w systemie miesięcznym. Urzędników postawił pod ścianą poseł PO Krzysztof Brejza, który ujawnił całą aferę ws. nagród, a następnie drążył temat zmuszając Kancelarię do zajęcia jednoznacznego stanowiska:

Zobacz obraz na Twitterze

Bum‼️
To był „system miesięczny” drugich pensji(pseudonagród).
Setce polityków co miesiąc do pensji dodawano pensję zapasową. „Nagradzani”🎁nie wiedzieli, że to są nagrody zgodnie z Kp.
Uzasadnień BRAK.
A „w styczniu nagród nie wypłacono”🙃

Nie ma tym samym wątpliwości, że PiS dopuścił się rażącego nadużycia władzy. Nagrody, które miały być wyróżnieniami za nadzwyczajne osiągnięcia w pracy, wykraczające poza standardowe obowiązki, stały się comiesięcznym dopiskiem do wypłaty. Razi po oczach ponowne uchylenie się od podania uzasadnienia nagród, co pokazuje, że takich po prostu nie było. Tym samym PiS oszukał swoich wyborców wpierając im swoją antyelitarność, aby po cichu następnie ich zdradzić. To ostatnie poczucie zdrady stało się zaś tak duże, że sytuacja nawet zaniepokoiła niektóre prawicowe media.

Nowe doniesienia posła Brejzy stanowią kolejną kompromitację linii rządu, który próbował ukryć właśnie najbardziej to, że nagrody stały się formą codziennego żerowania na publicznym majątku. Nagrody przyznane “za coś” i tak by oburzały, ale nagrody przyznane w zasadzie “pod stołem” wywołują w elektoracie podwójną pogardę. Chodzi nie tylko o to, co PiS zrobił, ale także jak zrobił. Ujawniona metoda stawia zaś rządzących w najgorszym możliwym świetle. Obserwując kolejne doniesienia ws. nagród niektórzy wyborcy prawicy mogą się bowiem zacząć zastanawiać, czy aby przypadkiem nie powstała na ich oczach kolejna “nadzwyczajna kasta”. Od tej drobnej wątpliwości do upadku rządu może prowadzić nas bardzo stroma równia pochyła. Prawdziwe zadanie przed opozycją, to postarać się, aby Polacy o tym wszystkim się dowiedzieli. Wtedy będzie mogło się okazać, że wyrzucenie 17 wiceministrów będzie działaniem dalece niewystarczającym, aby ugasić rosnący w oczach polityczny pożar.

crowdmedia.pl

Komisja sprawiedliwości pozytywnie zaopiniowała projekt zakładający zaostrzenie prawa aborcyjnego

Komisja sprawiedliwości pozytywnie zaopiniowała projekt zakładający zaostrzenie prawa aborcyjnego

Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała dla komisji polityki społecznej i rodziny obywatelski projekt zakładający zaostrzenie prawa aborcyjnego, tzn. uchylenie dopuszczalności aborcji eugenicznej. „Za” głosowało 16 posłów, przeciw było 9, nikt nie wstrzymał się od głosu. Teraz projektem powinna zająć się wspomniana komisja polityki społecznej i rodziny, ale termin posiedzenia w tej sprawie nie został jeszcze wyznaczony.

300polityka.pl

Blisko 1,6 mln zł nagród dla pracowników Trybunału Konstytucyjnego

19.03.2018

„Również na pracowników Trybunału Konstytucyjnego spadł w zeszłym roku deszcz nagród” – czytamy w dzisiejszym numerze „Faktu”. Jak podaje dziennik, prezes TK Julia Przyłębska na nagrody przeznaczyła blisko 1,6 mln złotych.
Julia PrzyłębskaFoto: Paweł Supernak / PAP
Julia Przyłębska

Pieniądze rozdzielono pomiędzy 113 pracowników Trybunału Konstytucyjnego, którzy „świadczyli pracę bez znacznych przerw”. Oznacza to, że każdy z pracowników otrzymał średnio po 13 tys. zł.

onet.pl

Koniec weekendowych generałów. W MON trwa odkręcanie reform Macierewicza

Dziennik.pl, Maciej Miłosz, 19.03.2018

Doroczna odprawa rozliczeniowo-koordynacyjna kierowniczej kadry MON i Sił Zbrojnych

© Polska Agencja Prasowa Doroczna odprawa rozliczeniowo-koordynacyjna kierowniczej kadry MON i Sił Zbrojnych

 

Wprowadzone przez ministra Antoniego Macierewicza zaoczne kursy generalskie zostaną zlikwidowane. Od października kandydaci na generałów będą się kształcić tylko w trybie stacjonarnym.

W Polsce, by zostać generałem, trzeba ukończyć tzw. kurs generalski, czyli Podyplomowe Studia Polityki Obronnej (PSPO). Jest on przeznaczony dla pułkowników i komandorów. Oczywiście nie znaczy to, że wszyscy którzy go ukończą, faktycznie dostaną gwiazdkę. Jak można przeczytać na stronie Akademii Sztuki Wojennej, „są to elitarne, kilkuosobowe studia dla wyróżniających się oficerów starszych, przewidzianych do wyznaczenia na najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych RP, resorcie obrony narodowej oraz w międzynarodowych strukturach wojskowych. Program trwających 10 miesięcy studiów, oprócz zajęć dydaktycznych, obejmuje także krajowe i zagraniczne podróże studyjne, wizyty w jednostkach wojskowych i zakładach przemysłu obronnego oraz udział w sympozjach i konferencjach naukowych”. Jest jeszcze coś, czego już nie można doczytać, a mianowicie że były minister obrony Antoni Macierewicz wprowadził także możliwość ukończenie tego kursu w trybie zaocznym. Co ciekawe, właśnie w takim trybie kurs ukończył… rektor najważniejszej uczelni wojskowej w Polsce.

– Likwidacja tych kursów to wielka strata – śmieje się gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych. – Pytanie, co zrobimy z tymi, którzy te weekendowe kursy ukończyli. Moim zdaniem powinno się tych żołnierzy wysłać na tradycyjne kursy stacjonarne. Oczywiście po egzaminie wstępnym. Dyplomy uzyskane w trybie stacjonarnym powinno się anulować, ponieważ można mieć wątpliwości, czy były prowadzone pod właściwym nadzorem merytorycznym. Od razu się zgłaszam do komisji egzaminacyjnej – dodaje emerytowany wojskowy.

Obecnie kształcenie realizowane jest równolegle w dwóch trybach. 11 oficerów uczy się przez dwa semestry w trybie stacjonarnym. Kolejnych 22 oficerów zdobywa wiedzę w trybie zaocznym, podczas dziesięciu 5-dniowych zjazdów. Jak informuje Centrum Operacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej, dodatkowo sześciu oficerów kształci się na Podyplomowych Studiach Polityki Obronnej za granicą. Pięciu z nich w Stanach Zjednoczonych, a jeden w Kanadzie.

Likwidacja kursów generalskich to kolejny przykład tego, jak nowy minister obrony Mariusz Błaszczak „odkręca reformy” po Antonim Macierewiczu. Po zmianach kadrowych na szczycie resortu obrony (został tylko jeden wiceminister z kierownictwa Macierewicza – Tomasz Szatkowski; zwolniono wszystkich cywilnych dyrektorów departamentów, a także m.in. ekspresowo awansowaną rzecznik prasową) i w jego strukturze, teraz fala powoli dochodzi do systemu szkolnictwa. Nawet tzw. ustawa degradacyjna przygotowana przez ministra Błaszczaka obejmuje znacznie mniej osób niż projekt przygotowywany w czasach, gdy to Antoni Macierewicz był szefem resortu. Wydaje się jednak, że najbardziej zauważalną odmianą jest to, że wyciszono konflikt między MON a Pałacem Prezydenckim, co objawiło się m.in. wręczonymi dwa tygodnie temu nominacjami generalskimi.

dziennik.pl

Sienkiewicz o Rosji: Niestety, nadchodzą złe czasy

Rzeczpospolita, Jacek Nizinkiewicz, 19.03.2018

© Rzeczpospolita, Jerzy Dudek

 

Największym uderzeniem w politykę Putina byłby bojkot mistrzostw świata w piłce nożnej.

Rz: Co nam mówią wybory prezydenckie w Rosji?

Bartłomiej Sienkiewicz, współtwórca Ośrodka Studiów Wschodnich, były szef MSWiA:Mówią nam sporo o systemie politycznym w Rosji Putina. To jest system, który z demokracją i wolnymi wyborami nie ma nic wspólnego.

Co dla Rosji, Polski i świata oznacza ponowny wybór Władimira Putina?

Politykę konfrontacji wobec Zachodu. Resentyment imperium rosyjskiego trwa od momentu upadku ZSRR. Putin narzucił Rosjanom przekonanie, że ich podstawowym przeciwnikiem jest Zachód. Rosja nie pogodziła się z tym, że przestała był globalnym imperium i próbuje cały czas uzyskać ten status. Ten status chce uzyskać nie w wyniku odpowiedzialności za świat, ale przede wszystkim przez nagą siłę i strach. Przez politykę ciągłej konfrontacji z Zachodem.

„Prawdopodobnie to sam Putin zdecydował o ataku na Skripala”, mówi szef brytyjskiego MSZ. Jesteśmy w przededniu nowej zimnej wojny?

Pytanie, jakie będą konsekwencje tej diagnozy. Wydalenie 23 dyplomatów nie jest odpowiedzią na śmierć Skripala. To zaledwie podstawowy gest Wielkiej Brytanii na to, co się stało. Jeśli Wielka Brytania chciałaby uzyskać adekwatną odpowiedź, to przede wszystkim musiałaby uderzyć w symboliczne piramidy Putina, które utwierdzają jego panowanie nad umysłami Rosjan.

To znaczy w co?

W mistrzostwa świata w piłce nożnej organizowane w Rosji. Jeśli państwa Zachodu, solidarnie z Wielką Brytanią, postanowiłyby zbojkotować mistrzostwa świata, to byłoby największe uderzenie w politykę Putina. Jeśli komuś się wydaje, że nie należy mieszać sportu z polityką, to mam na to jedną odpowiedź: w takim razie nie należało Rosji przyznawać prawa do organizacji tej imprezy. A na pewno wycofać się z tego po agresji na Ukrainę.

 

Również szef polskiego MSZ nie ma wątpliwości mówiąc: „Rosja była zaangażowana w atak na Skripala”.

Dokonano ataku najgroźniejszą substancją, zaliczaną do broni chemicznych, a ofiarą nie jest tylko były rosyjski szpieg, mający brytyjskie obywatelstwo, wcześniej wymieniony na innych szpiegów, tylko wiele innych, niewinnych osób, które znalazły się w pobliżu. Bezwzględność rosyjska na terenie Wielkiej Brytanii rośnie, a nie maleje. Jeśli ten wypadek zostanie zlekceważony, w sensie braku adekwatnej odpowiedzi, to nie zdziwiłbym się, gdybyśmy za jakiś czas mieli kolejne trupy na ulicach Londynu. Bezkarność rozzuchwala agresora.

Putin na tym konflikcie traci czy zyskuje?

Putin wychodzi z niego zwycięsko. Mówi światu: nie tylko Rosja zabiła swojego zdrajcę, ale też dokonała najbardziej spektakularnego ataku chemicznego na Zachodzie. I co? I Anglicy przyjeżdżają do nas i grają grzecznie na naszych mistrzostwach świata. I inne drużyny z państw NATO. Widzicie, jacy oni słabi?

Za rządów PO–PSL Radosław Sikorski chciał wciągać Rosję do rodziny państw demokratycznych. Dziś jest to już niemożliwe?

Sikorski nie był wyjątkiem w świecie państw Zachodu. Po agresji Putina na Ukrainie, próby wciągania Rosji w normalny cywilizowany dialog uległy przerwaniu. Świat zdał sobie sprawę, że to jest daremny trud. Z punktu widzenia naszego położenia i interesów polityka ówczesnego MSZ była bardzo rozsądna. To był komunikat wysłany nie do Rosji, ale na Zachód. Rosjanom udawało się przez lata szerzyć opinię, że nie można liczyć się ze zdaniem Polski ws. polityki wschodniej, UE czy NATO, gdyż Polska jest „genetycznie antyrosyjska”. Przez lata odpowiedzialnej polityki MSZ udało się skutecznie tę politykę rosyjską zniwelować. I kiedy przyszedł moment prób, czyli umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą i później agresji na Krym, to że Zachód odpowiedział solidarnie i spójnie sankcjami, było m.in. wynikiem tego, że Polska w sprawach rosyjskich była słuchana wśród naszych sojuszników jako równorzędny i kompetentny partner, a nie rusofobiczny kraj z pogranicza.

Czy śmierć Skripala to tylko problem Wielkiej Brytanii?

Został zaatakowany cały Zachód. Śmierć Skripala tak samo dotyczy Polski, Czech czy Niemiec jak Wielkiej Brytanii. Jesteśmy we wspólnym systemie bezpieczeństwa, wspólnym systemie gospodarczym i prawnym. Polityka Rosji zmierza do rozbicia tej wspólnoty i ustanowienia stosunków z każdym z tych państw osobno. Jeśli pozwolimy Rosji na osobne rozgrywanie polityki z Wielką Brytanią, osobno z Czechami, osobno z Polską, osobno z Niemcami, to będzie wielki triumf Putina.

 

Ustawa o IPN już dzieli Polskę z USA, Ukrainą, Izraelem i częścią państw UE.

Putin nie musi się starać, żeby podzielić Polskę z Zachodem. Krótkowzroczna polityka PiS robi to za niego.

Putin prezydentem na kolejną kadencję to dla Polski ryzyko nowej zimnej wojny?

Nowa zimna wojna już trwa. Prowadzi się ją innymi środkami niż wcześniej. Choć np. na Ukrainie trwa wojna, w której giną ludzie, a w Syrii toczy się klasyczna wojna supermocarstw, w których imieniu walczą partyzantki i lokalne strony. Pytanie, kiedy zimna wojna przejdzie w fazę gorącej wojny i gdzie będzie następny front? Ta faza może rozpocząć się od twardego cyberterroryzmu ze strony Rosji, który jest trudny do formalnego udowodnienia.

Jak będzie wyglądała kolejna kadencja prezydentury Putina?

Wiosną 2014 roku Putin powiedział wyraźnie, że wyczerpały się źródła rozwoju Rosji. Kontekst był tego taki, że Rosji została tylko ekspansja i siła. Postawi na siłę, bo gospodarczo system jest już zatkany.

Co jest największym niebezpieczeństwem kolejnej kadencji Putina?

Konfrontacja z Zachodem, która będzie zwiększała się, a nie zmniejszała. Polska musi zrobić wszystko, żeby siedzieć przy tym samym stole, przy którym siedzą nasi sojusznicy z UE i NATO, i z nimi koordynować działania, nawet jeśli one nie zawsze nam się podobają, i równocześnie nie puszczać się poły amerykańskiego płaszcza. W finale rola USA jest nie do zastąpienia. Dlatego tak groźny w skutkach jest kryzys polsko-izraelsko-amerykański wywołany kretyńską ustawą o IPN, bo on uderza w to, co jest istotą bezpieczeństwa. Polski nie obroni rzekomo samodzielna armia, co bufonowato proklamował minister Macierewicz. Zbyt niebezpieczne rzeczy dzieją się na linii Rosja–Zachód, żeby teraz Polska mogła unosić się dumą i niszczyć relacje z sojusznikami, od których zależą nasze elementarne zdolności obronne. Obym się mylił, ale mam po zamachu w Londynie poczucie, że nadchodzą złe czasy.

rp.pl

%d blogerów lubi to: