PONIEDZIAŁEK, 17 LIPCA 2017

W środę I czytanie projektu ustawy o SN

21:12

W środę I czytanie projektu ustawy o SN

Na środę na 14:00 zaplanowano I czytanie projektu ustawy o Sądzie Najwyższym autorstwa PiS – wynika z wstępnego harmonogramu. Dzień później, w czwartek o 9:05 dojdzie do rozpatrzenia wniosku PSL o odwołanie ministra rolnictwa. Z kolei już jutro między 11:00 a 13:30 Sejm przegłosuje projekt Prawa wodnego.

20:41

 

Tuż przed posiedzeniem Sejmu harmonogram obrad ciągle nie został udostępniony

Jutro o 9:00 rozpoczyna się trzydniowe posiedzenie Sejmu. Posłowie mają zająć się m.in. projektem nowej ustawy o Sądzie Najwyższym i wnioskiem o odwołanie ministra rolnictwa. W dalszym ciągu nie został jednak udostępniony harmonogram obrad – jest tylko wstępny porządek sprzed kilkunastu dni.

To pierwsza taka sytuacja od dawna – zazwyczaj harmonogram był dostępny na dzień przed posiedzeniem. Jutro tuż przed posiedzeniem zbiera się prezydium Sejmu i wtedy – jak zapowiedział Joachim Brudziński – zostanie przedstawiony harmonogram obrad.

19:53

 

Brudziński o wycofaniu Paliwa plus: To niekoniecznie dobra informacja dla opozycji totalnej

– Na wniosek Jarosława Kaczyńskiego kierownictwo PiS-u podjęło decyzję o wycofaniu ustawy paliwowej, co nie oznacza, że wycofujemy się z konieczności pomysłu wsparcia samorządów, szczególnie tam gdzie to wsparcie jest potrzebne, aby polepszyć jakość i stan dróg gminnych, powiatowych – stwierdził Joachim Brudziński w rozmowie z dziennikarzami przed siedzibą PiS, komentując wycofanie projektu Paliwo plus. Jak dodał:

„Ale decyzja zapadła, że to wsparcie na pewno będzie miało miejsce, ale nie poprzez kieszenie Polaków, co jak sądzę dla wszystkich, a szczególnie dla tych, którzy rozpoczynają wakacje, dla rolników i dla tych wszystkich, którzy namawiali nas do tego, aby się z tej ustawy wycofać, to dobra informacja, natomiast jestem przekonany o tym, że niekoniecznie jest to dobra informacja dla opozycji totalnej, bo tracą paliwo, które mogłoby być użyte do podsycania niepotrzebnych emocji”

19:42

 

Terlecki: Nie chcemy, aby obywatele sądzili, że sięgamy do ich kieszeni

– Nie chcemy, aby obywatele sądzili, że sięgamy do ich kieszeni. Nic takiego nie planowaliśmy. Ta podwyżka była zresztą praktycznie hipotetyczna, mimo tej zmiany, ale żeby nastroje, wycofujemy – stwierdził Ryszard Terlecki w rozmowie z dziennikarzami przed siedzibą PiS, komentując wycofanie projektu Paliwo plus.

19:35

 

PEK: Mamy rozpisany scenariusz, jak skutecznie zablokować prace nad tą szkodliwą ustawą

– Mamy scenariusz kiedy się znajdzie i kiedy się nie znajdzie [projekt ustawy o SN w porządku obrad] – mówiła Ewa Kopacz w rozmowie z Beatą Lubecką w „Gościu Wydarzeń” Polsat News.

– Nie będzie powtórki z 16 grudnia. Proszę się nie obawiać, ale mamy naprawdę rozpisany scenariusz, jak skutecznie zablokować prace nad tą szkodliwą ustawą – dodała.

Na końcu programu była premier przyznała, że bardzo chciałaby, aby były wspólne listy.

19:27

 

PEK: Tylko opozycja, która mówi jednym głosem, ma szanse wygrać w następnych wyborach

– Wszyscy, którzy są w tej chwili w opozycji powinni pamiętać o tym, że dzisiaj opozycja tylko i wyłącznie połączona stanowi wartość dodaną. Tylko ta jedna opozycja, która nie ściga się na stanowiska premierowskie, ale opozycja, która mówi jednym głosem po to, żeby odsunąć PiS od władzy, ma szanse wygrać w następnych wyborach – mówiła Ewa Kopacz w rozmowie z Beatą Lubecką w „Gościu Wydarzeń” Polsat News.

19:23

 

PEK o Paliwo plus: Prezes na Nowogrodzkiej decyduje, nad czym będzie pracował Sejm

– Szczęśliwy dzień dla Polaków, że pan prezes, który ponoć nie jest osobą najważniejszą w PiS-ie, nie stanowi w tej chwili ani tego, kto jest w rządzie, ani czym się ten rząd zajmuje, często o tym mówił, mówił o samodzielności premiera i prezydenta, tak naprawdę na Nowogrodzkiej decyduje, nad czym będzie pracował Sejm, którą ustawę będziemy procedować, a którą nie. Dobrze, poszli po rozum do głowy tylko wtedy, kiedy ludzie im powiedzieli „nie” dla tego projektu – mówiła Ewa Kopacz w rozmowie z Beatą Lubecką w „Gościu Wydarzeń” Polsat News, komentując wycofanie przez PiS projektu Paliwo plus.

13:00

 

Opozycja powołała specjalny sztab

– Potrzebne są nadzwyczajne działania, stąd ścisła koordynacja naszych działań, współpraca, próba zatrzymania wszystkimi metodami obecnych działań – mówiła Katarzyna Lubnauer w Sejmie. Jak dodała:

„Staramy się wspierać wszystkie działania, które mają na celu uświadomienie społeczeństwu, co się tutaj dzieje w tej chwili w Sejmie i jakie zagrożenie to dla każdego przeciętnego Polaka. Co oznacza dla Kowalskiego zamach na SN, co oznacza niemożność organizacji przyszłych być może wyborów, co oznacza możliwość, że ich sprawa zostanie rozwiązana przez sąd, w którym pełną władzę ma Zbigniew Ziobro”

Na dzisiejszym spotkaniu zdecydowano o powołaniu sztabu koordynującego działania opozycji przeciwko reformom proponowanym przez PiS. Pierwsze posiedzenie odbędzie się o 21:00, sztab ma się spotykać dwa razy dziennie.

300polityka.pl

PONIEDZIAŁEK, 17 LIPCA 2017

STAN GRY: Osiecki: Reforma skończy się dymisją Ziobry? Szułdrzyński: PiS grilluje PAD, GPC: Afera melioracyjna w fazie końcowej

— 300LIVEPetru proponuje Kopacz na lidera sejmowej opozycji, Lubnauer o poprawkach, Ujazdowski o bwzwzględnym Kaczyńskim:
http://300polityka.pl/live/2017/07/17/

— AFERA MELIORACYJNA W FAZIE KOŃCOWEJ – GPC: “W śledztwie dotyczącym afery melioracyjnej nie zgromadzono zasadniczych dokumentów – twierdzi prokurator Aldona Lema z Prokuratury Krajowej. Obecnie materiał dowodowy został zabezpieczony już niemal w całości, co umożliwi podjęcie kluczowych decyzji”. http://gpcodziennie.pl/66270-aferamelioracyjnawfaziekoncowej.html

— OBIECANE PIENIĄDZE DLA PRZEDSIĘBIORCÓW NA PROGRAM ZA ŻYCIEM – GW: “Powiatowe Urzędy Pracy dostały z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej polecenie, by wstrzymać podpisywanie wszystkich umów o dofinansowaniu działalności gospodarczej. Setki osób zostały na lodzie”. http://wyborcza.pl/7,75398,22102524,urzedy-pracy-wstrzymuja-wyplacanie-dotacji-dla-nowych-przedsiebiorcow.html

— ANDRZEJ RYSUJE: SĘDZIOWIE Z TAŃCA Z GWIAZDAMI W STAN SPOCZYNKUhttp://wyborcza.pl/andrzejrysuje/0,0.html

— PYTANIE CZY NIE SKOŃCZY SIĘ TO ODWOŁANIEM ZIOBRY – Grzegorz Osiecki w DGP: “Cała sprawa jest istotna w kontekście politycznym. Minister sprawiedliwości już ma olbrzymią władzę dzięki wpływowi na kształt prokuratury. Jeśli dojdą do tego uprawnienia do nominacji w sądach, stanie się jedną z najsilniejszych postaci w rządzie. To może budzić obawy rywali we własnym obozie. Nie wiadomo także, jakie plany ma Jarosław Kaczyński. Lider PiS pilnuje, by nikt w jego obozie nie mógł się za bardzo wzmocnić i zagrozić jego pozycji. Niewykluczony jest wariant, że gdy Zbigniew Ziobro dostanie wszystkie uprawnienia, zostanie odwołany”.

— DGP O LUDZIACH ZIOBRY W WYMIARZE SPRAWIEDLIWOŚCI: “Dotyczy to zwłaszcza najbliższego zaplecza Ziobry, związanego ze śląskim stowarzyszeniem Ad Vocem. W Katowicach, uważanych za matecznik ziobrystów, na czele jednostki regionalnej stanął Tomasz Janeczek, kojarzony m.in. z wywieraniem nacisków na podwładnych w sprawie zatrzymania Barbary Blidy. Na szefa okręgu katowickiego awansował z kolei Piotr Wolny, przed laty referent śledztwa dotyczącego mafii węglowej, w którym była posłanka SLD miała usłyszeć zarzuty”.  http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/554272,kadrowy-wymiar-sprawiedliwosci-ustawa-sadownictwo-minister-wladza-pis.html

— PIS GRILLUJE PREZYDENTA – Michał Szułdrzyński w RZ: “Po drugie, PiS grilluje przy okazji prezydenta, wysyłając mu dwa sygnały. Pierwszy jest taki, że może ustawą odebrać mu przywilej powoływania sędziów SN. Drugi też jest ostrzeżeniem: skoro możemy zwykłą ustawą skrócić kadencję KRS, SN, skoro mamy w ręku Trybunał Konstytucyjny, możemy odebrać ci dowolne uprawnienia lub nawet skrócić kadencję. Jeśli obecny kształt jest balonem próbnym, PiS osiąga też inny z celów: jeśli pójdzie na ustępstwa, będzie przekonywać, że słucha Polaków. Że jest zdeterminowany do walki z korporacjami sędziowskimi w interesie obywateli, ale jest otwarty na argumenty i może się z niektórych rozwiązań wycofać. Tyle tylko, że cena, którą zapłaci PiS za te próby, będzie bardzo wysoka”. http://www.rp.pl/Prawo-i-Sprawiedliwosc/307169914-Szuldrzynski-Ile-Prawo-i-Sprawiedliwosc-zaplaci-za-wypuszczanie-balonow-probnych.html

— BRONIMY PRAWA – jedynka GW.

— DO MILIONA ZABRAKŁO IM 9995,5 TYSIĄCA – jedynka GPC: “Leszek Balcerowicz, Adam Michnik, Andrzej Celiński, Jerzy Stępień, KOD, Obywatele RP, PO i Nowoczesna, celebryci – salon III RP w komplecie zjawił się w niedzielę przed Sejmem, aby bronić stołków sędziów Sądu Najwyższego. Mimo że antyrządowe media ogłosiły koniec demokracji, na demonstracjach nie pojawił się zapowiedziany milion osób. Politycy opozycji wezwali pomoc z zagranicy i w tajemnicy przygotowują działania mające sparaliżować prace Sejmu”. http://gpcodziennie.pl/66272-domilionazabrakloim9955tysiaca.html

— AUTORYTARNE CIĄGOTY PO – Joanna Lichocka w GPC: “Na szczęście antydemokratyczna PO nie ma dziś sił, by obalić rząd i uniemożliwić pracę większości wybranej w demokratycznych wyborach. Ale trzeba pamiętać, że otwarcie już demonstrując autorytarne ciągoty, PO wciąż jest w stanie zgromadzić tysiące zwolenników na ulicy. Analiza tego zjawiska to studium tego samego rodzaju kłamstw i socjotechnik, które kiedyś rodziły faszyzm i komunizm”. http://gpcodziennie.pl/66277-imperiumkontratakuje.html

— PIS NA CZERWONEJ LINII, TEST WIARYGODNOŚCI DLA DUDY – Bogusław Chrabota w RZ: “Zastanawiam się, co podpowiedzieć rządzącym i opozycji w dniu, w którym w geście protestu na ulice polskich miast wyszły dziesiątki tysięcy moich współobywateli. Politykom Prawa i Sprawiedliwości powiem, że zbliżają się do cienkiej czerwonej linii, po której przekroczeniu obywatelskie nieposłuszeństwo dla wielu będzie główną, a może i jedyną słuszną, postawą w polityce. Opozycji powiem co innego. Jeśli czekaliście na moment, w którym należy wybierać między dobrem państwa a drobnymi egoizmami, to właśnie otrzymujecie go na tacy. Także dla prezydenta Andrzeja Dudy ta ustawa będzie jednym z najważniejszych testów wiarygodności”. http://www.rp.pl/Opinie/307169933-Chrabota-Cienka-czerwona-linia.html

— ARGUMENTY FINANSOWE PRZECIW POLSCE – jak pisze w RZ Anna Słojewska: “Jeśli siła perswazji nie wystarczy, to z pewnością niektóre państwa członkowskie nie zawahają się przed użyciem argumentów finansowych w zbliżającej się debacie budżetowej. Mimo że sama Komisja nie rekomenduje bezpośredniego wiązania funduszy strukturalnych z praworządnością, to rządy mają swobodę zgłaszania swoich pomysłów. Może im się to opłacać, biorąc pod uwagę rosnącą niechęć do Polski na Zachodzie”. http://www.rp.pl/Polityka/307169910-Bruksela-liczy-na-sojusznikow-w-sporze-z-Polska.html

— SĘDZIA ŁĄCZEWSKI W PUBLICYSTYCZNYM TEKŚCIE W GW: “Wy, państwo politycy, obywatela z wymiaru sprawiedliwości swoimi decyzjami rugujecie. Obywatel nie zawsze jest członkiem partii, ale zawsze jest człowiekiem. Historia pamięta. I poeta pamięta. Wrażliwość poety oddaje każdego pojedynczego obywatela. Być może nie osądzą was sędziowie, których właśnie sprowadzacie do roli waszych służących. Ale na pewno osądzą was poeci”. http://wyborcza.pl/7,75968,22097864,byc-moze-nie-osadza-was-sedziowie-ktorych-sprowadzacie-do-roli.html

— PRL SIĘ PODOBAŁA A UE NIE BYLA OCZYWISTYM WYBOREM POLAKÓW – Jacek Żakowski w GW: ”Odpowiedź jest bolesna. Z braku miejsca podsunę tylko kilka punktów. 1. To nie jest zanik pamięci. PRL się wielu Polakom podobała – w 1989 r. co trzeci głos był za tym, by nic nie zmieniać. 2. Wtedy i zawsze potem 30-50 proc. miało Polskę w nosie i nie głosowało. 3. Przekonanie, że „demokracja ma przewagę nad wszelkimi innymi formami rządów”, przez całe ćwierćwiecze podzielało 60-70 proc. pytanych, a grupa niezdecydowanych malała na rzecz odpowiedzi „nie”. 4. Europa nie była oczywistym wyborem Polaków – w referendum akcesyjnym głosowało tylko 58 proc. i co czwarty głos był przeciw (de facto absencja też była głosem przeciw)”. http://wyborcza.pl/7,75968,22102118,ten-trup-wylazl-z-szafy-bo-podtuczyl-sie-na-naszych-slabosciach.html

— KAZIMIERZ MICHAŁ UJAZDOWSKI WSPOMINA STANOWISKO PREZYDENTA KACZYŃSKIEGO – jak mówi w rozmowie z wrocławską GW: “PiS przez całe lata głosiło potrzebę reformy, w żadnym zaś wypadku nie przedstawiało propozycji radykalnego unicestwienia sądownictwa – czy to konstytucyjnego, czy powszechnego. Bardzo wyraźne stanowisko miał w tym temacie śp. prezydent Lech Kaczyński, który wielokrotnie deklarował, że nie zamierza zasadniczo zmieniać modelu władzy sądowniczej w Polsce. Chciał reformy w ramach cywilizowanych reguł. To, co obserwujemy obecnie, to linia przyjęta po ostatnim zwycięstwie PiS w wyborach, które dały tej partii bezwzględną większość w parlamencie”. http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,22102454,ujazdowski-pis-dewastuje-panstwo-rozmowa.html

— 4,5 MILIONA DLA OJCA RYDZYKA – Sylwia Czubkowska w DGP: “Na szkolenia medialne, na organizację rocznicy chrztu Polski, na reklamy 500+… Blisko 4,5 mln złotych przekazały ministerstwa i podległe im jednostki na rzecz fundacji, szkoły i mediów powiązanych z ojcem Tadeuszem Rydzykiem”. http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/554256,tadeusz-rydzyk-pieniadze-rzad-pis-lux-veritatis-dotacje-ministerstwa-redemptorysta.html

— RZĄD PODNOSI NAM RACHUNKI – Fakt: “W tym tygodniu Sejm zajmie się projektem ustawy o rynku mocy, który został po cichu uchwalony przez rząd. Zakłada on m.in. to, że do rachunku za prąd doliczany będzie nowy podatek. Z naszych kieszeni w ciągu 10 lat wyparuje aż 7 mld zł! Wprowadzenie nowej opłaty drogowej, która spowoduje wzrost cen paliw, to dopiero początek podwyżek, jakie szykuje nam PiS! Polakom wciąż brzmią w uszach zapowiedzi Beaty Szydło: – Podnoszenie podatków nie jest dobrym sposobem na rozwój gospodarczy, dlatego nie będziemy tego robić – mówiła premier 26 sierpnia 2016 r. w TVP Info”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/polacy-beda-wiecej-placic-za-zuzycie-energii-elektrycznej-podwyzki-pradu/xhs9g9r

— PIS HAMUJE PRACE NAD USTAWĄ O FRANKOWICZACH – Fakt: “Jak dowiedział się Fakt, wszystko wskazuje na to, że ustawa antyspreadowa trafi do kosza. Powód? – Tak naprawdę nikogo nie zadowala. Frankowicze są rozczarowani nikłą skalą pomocy, a z kolei NBP twierdzi, że pochłonie ona miliardy – przekonuje jeden z polityków PiS”. http://www.fakt.pl/pieniadze/finanse/frankowicze-znow-oszukani-nie-bedzie-ustawy-antyspreadowej/8h7w2n6

— ADAM BODNAR O PAŃSTWOWYCH NGO-SACH – pisze w DGP: “Z kolei przykłady Węgier, Azerbejdżanu czy Rosji zmuszają do refleksji, jaki może być kolejny krok polskich władz. Kilka miesięcy temu nikt się nie spodziewał tak fundamentalnego ataku na niezależność Sądu Najwyższego. A może podobna przyszłość czeka także organizacje pozarządowe, słynące ze swojej integralności i niepokorności, które w jakimś zakresie korzystają ze środków zagranicznych? Jeśli tak się stanie, to społeczeństwo obywatelskie w Polsce rozwinie się tylko w tych obszarach, na których będzie zależało rządowi. I tylko w sposób lojalny oraz absolutnie bezkrytyczny. A społeczeństwo po raz kolejny nie dostrzeże, jak cofa się przestrzeń wolności obywatelskich”. http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1058182,adam-bodnar-ostrzega-przed-kolejnym-pomyslem-pis.html

— ŻALEK CHCE SIĘ POZBYĆ NAPOLEONA Z HYMNU – jak mówi w rozmowie z SE: “Sentyment do Francji wynikał z tego, że Napoleon był w konflikcie z naszymi zaborcami. Stąd w Polsce taki szacunek wobec jego postaci. Teraz rzeczywistość epoki zaborów schodzi na dalszy plan. Młode pokolenie ma problem ze zrozumieniem historii stanu wojennego, a co dopiero wojen napoleońskich. Mogą zapytać: kto to ten Napoleon, co to za przegrany „koleżka”? Pokoleniu wychowanemu na komiksach Jan III Sobieski przynajmniej z czymś się kojarzy. Z wielkim zwycięstwem”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/zalek-napoleon-wszystko-przegra_1008930.html

— SZCZECINEK PIERWSZY W ZACH.POM. Z SAMORZĄDOWYM IN VITRO:

— URODZINY: 80 lat kończy Stanisław Tym.

300polityka.pl

Setki osób na lodzie z powodu decyzji Rafalskiej

Powiatowe Urzędy Pracy dostały z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej polecenie, by wstrzymać podpisywanie wszystkich umów o dofinansowaniu działalności gospodarczej. Setki osób zostały na lodzie. Tym bardziej, że aby dostać dofinansowanie z PUP, trzeba być bezrobotnym. Na przykład Darii Buchnajzer urzędniczka powiatowego urzędu pracy powiedziała, że nie pamięta takiej sytuacji, by nagle wstrzymano jakieś procedury i nie zaproponowano nic w zamian.

Daria ma 33 lata i mieszka w Poznaniu. Od marca tego roku, czyli od momentu zarejestrowania się w PUP i złożenia wniosku o dofinansowanie własnej działalności (rozpatrzonym pozytywnie), Daria żyła w przekonaniu, że musi jedynie ostro wziąć się do pracy. Wynajęła lokal, wyremontowała go i zakupiła wyposażenie niezbędne do produkcji spożywczej. Wydała wszystkie oszczędności (łącznie – ok. 10 tys. zł), pewna, że wkrótce otrzyma pieniądze z urzędu. Tymczasem na kilka dni przed podpisaniem umowy odebrała telefon z informacją, że „z ministerstwa przyszło polecenie, by wstrzymać podpisywanie wszystkich umów o dofinansowaniu działalności gospodarczej”. To tylko jeden z setek przykładów, w samym Poznaniu podobne telefony odebrało jeszcze 32 osoby. A przypomnijmy, że każda taka dotacja powoduje, że ludzie otwierają firmy, tworzą nowe miejsca pracy i płacą podatki.

Te środki pójdą jednak na inny cel, mianowicie na ministerialny program „Za życiem”, który wszedł w życie 1 lipca. Jak się okazuje, zmieniła zapisy innej ustawy, o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Przez nią nieważne jest rozporządzenie o przyznawaniu dotacji z PUP na rozpoczęcie działalności gospodarczej. W tym roku PUP w samym tylko Poznaniu – mieście, gdzie rozpoczyna swoją działalność Daria Buchnajzer – zamierzał wydać na takie dotacje ponad 6,8 mln zł. Pieniądze przeznaczane dotąd na dotacje mają sfinansować część programu „Za życiem”, który ma zniechęcać kobiety do dokonywania aborcji w przypadku, kiedy lekarz stwierdzi ciężkie uszkodzenie płodu. Przewidziano w nim m.in. specjalną opiekę lekarską, utworzenie ośrodków rehabilitacyjno-opiekuńczych dla niepełnosprawnych, szczególnie dla dzieci do 7 lat. Dla rodziców przewidziano tzw. opiekę wytchnieniową, czyli o pomoc w załatwieniu codziennych spraw, zastępstwo w przypadku odpoczynku rodzica itd. W 2017 r. program ma kosztować 511 mln zł, a w latach 2017-21 – 3,7 mld zł.

Jak przyznała minister Elżbieta Rafalska, pieniądze z Funduszu Pracy będą przeznaczone m.in. na asystentów rodzin, którzy zajmą się opieką wytchnieniową. Ministerstwo chce wydać na to ok. 70 mln zł. Szkoda tylko, że w założeniu finansowane kosztem rozwijających się drobnych przedsiębiorców. Ciekawe zatem – jak zauważyła w rozmowie z „Wyborczą” posłanka Bożena Henczyca (PO) z komisji pracy i polityki społecznej – kto zarobi na socjalne pomysły PiS? Nie wspominając o specyficznym okrucieństwie, jakim jest rozwiązywanie problemów osób dotkniętych nieszczęściem przez ciężkie i nieuleczalne choroby bliskich kosztem tych, którzy na własny sposób chcą się czegokolwiek w Polsce dorobić.

koduj24.pl

Nienawiść jako choroba przenoszona drogą medialną

Jednym z pierwszych posunięć zamordystów jest atak na niezależne media, a potem tłumienie demonstracji i ograniczanie swobody wypowiedzi.

Jak na dłoni widać, że w Polsce, w ćwierć wieku po transformacji i w ponad dekadę po akcesji do Unii zwycięża (a w zasadzie już zwyciężył) antyzachodni, autorytarny, pogardzający „zachodnimi”standardami systemem wartości. Ot, niemal z dnia na dzień Polacy (nie wszyscy, ale na tyle liczni, że wyłonili parlamentarną większość) odwrócili się plecami od Unii, jeśli nie dosłownie, to na pewno mentalnie, dowodząc, że europejski epizod naszych dziejów najnowszych był – właśnie – epizodem. Że tak naprawdę przez minione ćwierć wieku obywatele tęsknili skrycie za satrapią i sekretnie wzdychali do męża stanu na miarę (toutes proportions gardees) Władimira Putina.

Wiele jest teorii usiłujących objaśnić ten fenomen już to od strony ekonomii, już socjologii czy zaszłości historycznych. Ale jest jeszcze jedno wyjaśnienie. Biologiczne. I nie, nie będzie ani słowa o „paranoi” ani też żadnych innych psychiatrycznych epitetów. Rozwiązanie zagadki, jaką stanowią epizody wzajemnej nienawiści wszystkich Tutsi i Hutu na świecie podsuwa także epidemiologia, sugerując, że to może być infekcja, taka jak gruźlica, tyle że dotykająca mózgu.

Niedawno powstał nawet w tej sprawie dokument na zamówienie BBC, wciąż do obejrzenia na platformie Polsatu. Są tam prezentowane wyniki prostego eksperymentu, który polegał na pokazywaniu losowo dobranej grupie osób szeregu zdjęć, przedstawiającej zwykłych ludzi. Obok urzędników z teczkami, dzieci liżących lody i spacerowiczów w parku były tam również fotografie bezdomnych i niepełnosprawnych. W trakcie prezentacji badacze obserwowali na bieżąco, metodą czynnościowego MRI, reakcje zachodzące w mózgach badanych, przy czym zdjęciom nie towarzyszył żaden komentarz oceniający. Po prostu grupa obserwowała na to, co ukazywało się – dobrane metodą losową – przed jej oczami.

Eksperyment dowiódł, że w zależności od tego, co pokazywały fotografie, mózgi badanych reagowały na dwa różne sposoby. W momencie, kiedy uczestnik eksperymentu dostrzegał kogoś o – jego zdaniem – niskim statusie społecznym, aktywizował się u niego inny obszar kory mózgowej, niż we wszystkich pozostałych przypadkach. Tak wygląda „dehumanizacja”.

Film sugeruje, że ów termin to nie jest jedynie pusta figura retoryczna. Wręcz przeciwnie. To rzeczywiste, materialne zjawisko na poziomie fizjologii, które modyfikuje pracę mózgu wpływając na poglądy, oceny moralne, a na ostatku także na decyzje i działania jednostki.

Dlaczego przechodzimy obojętnie wobec „codziennego zła”, którego doznają inni ludzie, w tym także członkowie naszej własnej społeczności? Czemu pozostajemy niewrażliwi na cierpienia ofiar wojny w Syrii? Dlaczego krzyczymy w stronę bohaterów Sierpnia: ”komuniści i złodzieje”? Gdzie się wtedy podziewa nasza moralność, empatia, humanitaryzm, współczucie i na koniec miłosierdzie?

Otóż ukrywają się one wówczas w tych obszarach mózgu, które rezerwujemy dla podobnych nam samym. Bo tylko takich nasz mózg postrzega jako „ludzi”. Innych wygodniej nam kwalifikować jako „innych” właśnie. Zagrażających nam bezpośrednio lub naszej wspólnocie, przez co z definicji „gorszych”, a właściwie, to nawet całkiem „złych”. To już dla nas nie bliźni, ale wrogowie, których dla dobra własnego i wspólnoty należy zwalczyć, odeprzeć, pokonać, wyeliminować, a ostatecznie nawet fizycznie unicestwić. Już tak mamy.

Ten automatyzm z odległej ewolucyjnej przeszłości także i w naszych czasach ma się jednak całkiem dobrze. Jest na tyle sprawny, że nawet zwyczajny Kowalski, co każdej niedzieli klęczy przed ołtarzem, w życiu muchy nie skrzywdził, kłania się sąsiadom i sprząta po psie, jest w pewnych okolicznościach w stanie gwizdać na cmentarzu, wrzeszczeć „Bolek”, kopać bezbronnego „Kodomitę” lub opluwać kobiety. I to nawet w sytuacji, kiedy jemu osobiście nic z ich strony nie zagraża. Wystarczy, że jakiś samozwańczy Zbawca Narodu albo Obrońca Wiary dostrzeże w nich „wroga” i powie o tym Kowalskiemu. To działa zawsze i wszędzie. Żaden kraj, naród czy człowiek nie jest wolny od zagrożenia taką „przeniesioną”, niewynikającą z osobistego doświadczenia nienawiścią wobec bliźniego. Tym się po prostu można zarazić, jak grypą.

Potrzeba do tego zaledwie dwóch czynników. Pierwszy to źródło infekcji, czyli „autorytet” (Ojciec, Prezes, czy inny prorok albo imam, który w ten właśnie sposób chce załatwić swoje interesy). Drugi to zaś środki przenoszenia się zarazy.

Już wiadomo (potwierdza to także dokument BBC), że krajach cywilizowanych zakażenie nienawiścią wobec myślących (wyglądających, zachowujących się, wierzących itd.) inaczej najskuteczniej szerzy się przez media. To one najszybciej osłabiają odporność społeczeństw, grup i jednostek na zarażenie ślepą nienawiścią. O ile – oczywiście – godzą się na uprawianie propagandy. Bo to właśnie za jej pomocą najłatwiej zdehumanizować „przeciwnika”.

Nie bez powodu jednym z pierwszych posunięć zamordystów wszelkiej maści jest więc likwidacja nieprzychylnych gazet, telewizji i stacji radiowych i ataki na niezależne media, dziennikarzy i inne źródła wpływu społecznego. A potem tłumienie demonstracji i ograniczanie swobody wypowiedzi. A też tworzenie własnych, jedynie słusznych medialnych kanałów dezinformacji i indoktrynacji.

Do Kowalskiego, w którego głowie po wysłuchaniu „Wiadomości” lub kazania w Toruniu już dokonał się proces dehumanizacji „wrogów ludu” wskazanych przez Pana Prezesa i jego świtę, nie przemówi już żaden racjonalny argument płynący ze strony opozycji.

Jedyne, co może go wtedy odwieść od ślepego popierania „autorytetu”, to osobiste doświadczenie, które zaangażuje go emocjonalnie. Na przykład straci pracę z powodu kolejnej „deformy”. Albo obetną mu część emerytury, na podstawie ustawy o „ubekach”. Lub przegra w sądzie z jakimś PiSiewiczem. Ewentualnie zabuli więcej za wodę, prąd oraz paliwo. Jak za nieboszczki komuny, kiedy protesty robotnicze wybuchały w ślad za podwyżkami cen kiełbasy.

No, chyba że jest to Kowalski zdolny do krytycznego, logicznego myślenia i jednocześnie odporny na pokusy (kogo populizm nie przekona, tego usiłuje kupić). Bo krytyczny umysł i samodzielność myślenia to jedyna – jak dotąd – szczepionka na infekcję mózgu nienawiścią, roznoszoną za pomocą propagandy. Ale marna w tym pociecha. Dość powiedzieć, że ostatnia epidemia zbiorowej nienawiści w Niemczech zainfekowała ponad 90 procent populacji, w tym także profesorów filozofii i logiki.

koduj24.pl

„Zostajemy tutaj. Bedziemy także w nocy, będziemy rano” – konferencja prasowa pod Sejmem koalicji prodemokratycznej.

Wszyscy razem nakopiemy im w d… Tak aby smrody wylądowały w kosmosie.

A ta wiadomość mówi, czym jest PiS.

Z kasy państwa karmi jednego z najbardziej zakłamanych ludzi w Polsce, o. Tadeusza Rydzyka.

Tego Rydzyka, który ledwie mówi po polsku.

Gowina szare komórki w gipsie

Gowina szare komórki w gipsie

Czy można mieć szare komórki w gipsie? Do dzisiaj takie pytanie nazwałbym dadaistycznym. „Da-da” – dowolny zlepek skojarzeń, który w kulturze stał się możliwy, bo rozpadły nam się wartości zachodnie po I wojnie światowej i na gruzach tych wartości Hitler doszedł do władzy. A następnie zamienił wartości na rzeczywiste gruzy.

Politycy PiS mają umysły dadaistyczne. A na pewno Jarosław Gowin, który zawsze był słabowity na umyśle, po rozpadzie świata wartości dość szybko osiągnął stan da-da. Nie wiedziałem jednak, że to już!

Bo jak nazwać odpowiedź wicepremiera i ministra nauki Gowina na pytanie: „Co sądzi o protestach w obronie sądownictwa?” Uwaga – achtung! achtung! – Gowin odpowiedział: „Do wczoraj się zajmowałem ręką w gipsie mojego wnuka”. Gdyby tak odpowiedział wnuk, nie zdziwiłbym się. I to w zależności od tego, ile ma lat. Tak jednak odpowiada facet, który ma wnuka: „da-da”.

Gowin zawsze był zakłamany, nie miał wartości (włóżmy między bajki jego kłamstwa o wyznawanych wartościach chrześcijańskich, bo są one g… warte – jak mówił w takich wypadkach wielki ks. Józef Tischner), ale aż tak rozpadły mu się wartości?

Gowin ma umysł w gipsie. A jego wnuk wydobrzeje i życzę mu, aby nie miał do czynienia ze swoim przodkiem tak zakłamanym. Wirus kłamstwa przenosi się, jak każda zaraza. Gowin nie reprezentuje żadnych wartości, rozsypały mu się, gdy wszedł w podległy alians z Kaczyńskim. To była jego pierwsza przegrana wojna, teraz jest wspólnikiem demolowania Polski przez jego politycznego protektora, Kaczyńskiego, wodza (dla niepoznaki: bez wąsika).

Dadaizm polityczny Gowina to są jego szare komórki w gipsie. Ten facet postanowił zwalić winę na wnuka. Szydło zwala na 8 lat rządów PO-PSL, Gowin na wnuka – to ta sama niedojrzałość, nieodpowiedzialność, nieprofesjonalność, intelektualne: da-da. Jak mówił Eklezjasta: marność nad marnościami: Da-da Gowin.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Zapadła decyzja o wycofaniu projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, który wprowadzał nową opłatę paliwową – szef dla PAP.

I tak trzymać! Kaczyński zawsze wycofucje się pod presją. To klasyczny tchórz. Smród!

A Józef Moneta przewidział!

Znaczy się, że Kaczyński powinien kozy pasać, a nie zajmować się polityką. Takie kozie bobki.

 

Nie dajmy się nabrać!

Wojciech Sadurski, 17 lipca 2017

Władza weszła na ścieżkę brutalnego zniszczenia wymiaru sprawiedliwosci w Polsce.

Zbigniew Ziobro ogłosił łaskawie, że jest gotów rozważyć zmiany do projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Scenariusz jest więc jasny: najpierw wysuwa się projekt stuprocentowo brutalny, rozwalający jakąkolwiek niezależność SN i niekonstytucyjnie odwołujący wszystkich sędziów, po czym da się jakieś pięć procent ustępstw, by propaganda narodowa – złożona z mediów państwowych i zaprzyjaźnionych mediów finansowanych przez skorumpowane SKOK-i mogła trąbić o dobrej władzy, wsłuchującej się w głos środowisk.

Uwaga: nie wolno na to się nabrać! To tak, jakby podpalacz oświadczył najpierw, że zamierza nam spalić dom wraz z dobytkiem więc mamy się jak najprędzej wynosić, po czym na nasze protest y zgadza się zostawić budę dla psa.

Złamanie konstytucji nie polega na jednym czy drugim przepisie projektu, ale na całości powiązanych sprytnie trzech ustaw: u ustroju sądów powszechnych, o Krajowej Radzie Sądownictwa i o SN. To naczynia połączone. Uruchomiony został przez te trzy powiązane ze sobą ustawy ciąg technologiczny, w wyniku którego sędziowie (łącznie z I Prezes SN) tracą swe stanowiska, a Minister, przy pomocy odmienionej i uległej KRS powołuje kogo chce. Także do nowego sądu kapturowego czyli Izby Dyscyplinarnej, mającej władzę dyscyplinowania zgodnie ze wskazówkami Ministra wszystkich zawodów prawniczych.

Władza będzie od czasu do czasu robić takie ruchy, mające na celu oszukanie opinii publicznej, że idzie na jakieś ustępstwa. W najbliższych dniach „Trybunał Konstytucyjny” w składzie mgr Przyłębska, pseudo-sędzia Muszyński i PiS-owski sędzia Warciński wydają orzeczenie w sprawie wniosku Ministra Sprawiedliwości o rzekomo niewłaściwym wyborze trzech „starych” sędziów. Jestem pewny, że TK oddali wniosek Ministra. Jest to ustawka szalenie prymitywna: wniosek jest w sposób oczywisty błazeński (TK nie ma władzy orzekania o indywidulnych decyzjach Sejmu), a idąc niby wbrew Ministrowi, TK uda że jest normalnym, niezależnym ciałem sądowym. Takie orzeczenie nie będzie władzy nic kosztowało, bo jak widać z ostatnich „wyroków” (np. w sprawie KRS) „TK” jest stuprocentowo uległy, a PiS ma łatwą większość. Lump Muszyński i przekupka Przyłębską będą więc ocieplali swój, wizerunek uczestnicząc w takich ustawkach.

Nie wolno dać się na to nabrać. Władza weszła na ścieżkę brutalnego zniszczenia wymiaru sprawiedliwosci w Polsce. Przekroczony został punkt, po którym faszyzacja jest już kwestią czasu.

wojciechsadurski.natemat.pl

Gowina szare komórki w gipsie

Czy można mieć szare komórki w gipsie? Do dzisiaj takie pytanie nazwałbym dadaistycznym. „Da-da” – dowolny zlepek skojarzeń, który w kulturze stał się możliwy, bo rozpadły nam się wartości zachodnie po I wojnie światowej i na gruzach tych wartości Hitler doszedł do władzy. A następnie zamienił wartości na rzeczywiste gruzy.

Politycy PiS mają umysły dadaistyczne. A na pewno Jarosław Gowin, który zawsze był słabowity na umyśle, po rozpadzie świata wartości dość szybko osiągnął stan da-da. Nie wiedziałem jednak, że to już!

Bo jak nazwać odpowiedź wicepremiera i ministra nauki Gowina na pytanie: „Co sądzi o protestach w obronie sądownictwa?” Uwaga – achtung! achtung! – Gowin odpowiedział: „Do wczoraj się zajmowałem ręką w gipsie mojego wnuka”.

Gdyby tak odpowiedział wnuk, nie zdziwiłbym się. I to w zależności od tego, ile ma lat. Tak jednak odpowiada facet, który ma wnuka: „da-da”.

Gowin zawsze był zakłamany, nie miał wartości (włóżmy między bajki jego kłamstwa o wyznawanych wartościach chrześcijańskich, bo sa one g… warte – jak mówił w takich wypadkach wielki ks. Jóżef Tischner), ale aż tak rozpadły mu się wartości?

Gowin ma umysł w gipsie. A jego wnuk wydobrzeje i życzę mu, aby nie miał do czynienia ze swoim przodkiem tak zakłamanym. Wirus kłamstwa przenosi się, jak każda zaraza. Gowin nie reprezentuje żadnych wartości, rozsypały mu się, gdy wszedł w podległy alians z Kaczyńskim, to była jego pierwsza przegrana wojna, teraz jest wspólnikiem demolowania Polski przez jego politycznego protektora, Kaczyńskiego, wodza (dla niepoznaki: bez wąsika).

Dadaizm polityczny Gowina to są jego szare komorki w gipsie. Ten facet postanowił zwalić winę na wnuka. Szydło zwala na 8 lat rządów PO-PSL, Gowin na wnuka – to ta sama niedojrzałość, nieodpowiedzialność, nieprofesjonalność, intelektualne: da-da . Jak mówił Ekslezjasta: marność nad marnościami: Da-da Gowin.

Gowin nie ma zdania o rewolucji w sądownictwie. „Zajmowałem się ręką w gipsie mojego wnuka”

lulu, 17.07.2017

Jarosław Gowin

Jarosław Gowin (JAKUB ORZECHOWSKI)

Protesty, tysiące ludzi na ulicach, ustawa PiS o Sądzie Najwyższym jest szeroko komentowana. Wszystko to, czym żyje od kilku dni wielu Polaków, ominęło wicepremiera Jarosława Gowin.

Co pochłaniało wicepremiera Gowina? Okazuje się, że urlop i sprawy rodzinne. Pytany o PiS-owską ustawę o SN odpowiedział, że porozmawia na ten temat, kiedy się w nim zorientuje.

A co sądzi o protestach w obronie sądownictwa? – Do wczoraj się zajmowałem ręką w gipsie mojego wnuka – odparł polityk.

Gowin formalnie jest wicepremierem w rządzie PiS. Należy do Polski Razem, koalicjanta Prawa i Sprawiedliwości. Dziś jest szefem resortu nauki, ale w rządzie Donalda Tuska był ministrem sprawiedliwości.

Rewolucja w Sądzie Najwyższym

Jakie zmiany PiS chce wprowadzić w sądownictwie? Rewolucyjne, jak chociażby przeniesienie w stan spoczynku wszystkich sędziów SN. Pozostaną w niej tylko ci, których wybierze Zbigniew Ziobro. Sędziowie będą mogli być przenoszeni między wydziałami bez ich zgody – np. z karnego do cywilnego. Czytaj więcej w tym artykule: PiS zyska kontrolę nad wyborami. Pięć rzeczy, które musisz wiedzieć o skoku na sądy >>>

W weekend odbywały się protesty w obronie sądów. Tysiące osób wyszły na ulice, natomiast wieczorem pod Sądem Najwyższym ludzie stworzyli „łańcuch światła”. ZOBACZ, JAK TO WYGLĄDAŁO >>>

Jarosław Kaczyński: „My to wszystko co mamy przeprowadzić, przeprowadzimy”

wyborcza.pl

PiS wprowadza kolejną podwyżkę, tym razem prądu

W tym tygodniu Sejm zajmie się projektem ustawy o rynku mocy, który został po cichu uchwalony przez rząd. Zakłada, że do rachunku za prąd doliczany będzie nowy podatek. Rocznie zapłacimy nawet 60 zł więcej.

To kolejna podwyżka podatków, którą funduje nam PiS. Przypomnijmy więc w tym miejscu słowa Beaty Szydło już nie z kampanii wyborczej, a sprzed roku. – „Podnoszenie podatków nie jest dobrym sposobem na rozwój gospodarczy, dlatego nie będziemy tego robić” – to słowa wypowiedziane 26 sierpnia 2016 r. w TVP Info.

Ostatnie dni pokazują, że słowa te były obietnicami bez pokrycia. Najpierw posłowie PiS przygotowali projekt ustawy, która zakłada, że do każdego litra paliwa doliczana będzie nowy podatek w wysokości 25 gr. Teraz okazuje się, że więcej będziemy płacić także za prąd.

PiS znowu „tłumaczy”, że pieniądze uzyskane z nowego podatku mają zostać przeznaczone m.in. na modernizację starych bloków węglowych w elektrowniach. Coraz wyraźniej jednak widać, że partii rządzącej brakuje pieniędzy na sfinansowanie swoich obietnic i sięga do naszych kieszeni. Nowy podatek zapłaci każdy, kto korzysta z prądu. Rocznie nasze rachunki mogą wzrosnąć nawet o 60 zł.

koduj24.pl

Młodzi, obrona sądów leży w waszym interesie!

17/07/2017

http://liberte.pl/mlodzi-obrona-sadow-lezy-w-waszym-interesie/

Poseł PiS: Rozważmy zmianę hymnu Polski

17.07.2017

Wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS Jacek Żalek popiera pomysł, by z hymnu Polski wykreślić wzmiankę o Napoleonie Bonaparte. „Ten facet wszystko przegrał” – wyjaśnia polityk.

Według pomysłodawców wers „Dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy” powinien zostać zmieniony na: „Dał nam przykład Jan Sobieski jak zwyciężać mamy”.

„Nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości dzięki działaniom Napoleona nie zostały spełnione. Fraza o zwycięstwach Bonapartego, który ostatecznie wojnę przegrał, jest dzisiaj niezrozumiała” – powiedział Jacek Żalek w rozmowie z „Super Expressem”.

„W treści hymnu mamy logiczną sprzeczność: ma nas do zwycięstwa prowadzić facet, który przegrał wszystko. Poza Polską i Francją Napoleon jest traktowany jako zbrodniarz porównywany do Hitlera. Myśmy wyparli się tego, co robili jego żołnierze. Zrobiliśmy z nich legendę. Żołnierze Napoleona byli zwykłymi zbójami. Niszczyli, rabowali, kradli, gwałcili, plądrowali” – wylicza poseł Żalek.

Więcej w „Super Expressie”.

interia.pl

16 lipca 2017

Tłumy pod Sejmem. Opozycja zapowiada: Obalimy i rozliczymy PiS

Ruchy opozycyjne podjęły wspólne zobowiązanie: będą walczyć o niezawisłość sądów i wolne wybory.

Protest w obronie sądów

Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Protest w obronie sądów

Niedzielny protest w obronie sądów rozpoczął się pod Sejmem o godz. 15. Organizatorem wydarzenia jest Komitet Obrony Demokracji, który do udziału w demonstracji zaprosił także ruchy opozycyjne i partie, m.in. Platformę Obywatelską i Nowoczesną. „Nie mamy wątpliwości. Jesteśmy świadkami zamachu stanu. W trosce o Polskę, przyszłość naszą i naszych dzieci, nie możemy na to pozwolić” – czytamy w komunikacie opublikowanym przez KOD.

Pod Sejm ściągnęły tłumy, a już dzień wcześniej budynek został odgrodzony barierkami. Protestujący skandowali: „Wolność! Równość! Demokracja”, „Obronimy demokrację!” i „Precz z Kaczorem, dyktatorem”. Odśpiewali też polski hymn, a na koniec „Mury” Jacka Kaczmarskiego.

 

„Apelujemy dziś do milionów Polek i Polaków. Obudźcie się! Każdy z was może znaleźć się na trasie rządowej limuzyny. Kaczyński próbuje wmówić, że przeprowadza reformę dla obywateli. To kłamstwo. Nie dajcie się zwieść populizmowi” – mówili ze sceny organizatorzy protestu. I bezpośrednio do prezesa PiS: „Nie boimy się! Dzielisz polski naród i polskie rodziny. Opętała cię żądza władzy absolutnej. Ale to ci się nie uda. Będziemy na ulicach! Nie damy się zaskoczyć ani w środku nocy, ani w środku wakacji”.

Ruchy opozycyjne podjęły wspólne zobowiązanie: „Zobowiązujemy się do walki o niezawisłość sędziów, wolne wybory i ochronę przed wyjściem z Unii Europejskiej”.

Żarliwe przemówienia pod Sejmem

Krzysztof Łoziński, szef Komitetu Obrony Demokracji: Jesteśmy tu z powodu zamachu stanu, który szykuje Kaczyński. Rolnicy, uświadomcie sobie, że nie będzie dopłat. Młodzi ludzie, uświadomcie sobie, że nie będziecie swobodnie podróżować. Polska będzie osamotniona. Każde wybory, które PiS przegra, będą nieważne. Obudźcie się, to jest ostatni moment, kiedy można zatrzymać dyktaturę. Pamiętaj, Jareczku, spisane będą czyny i rozmowy. I pamiętaj, nie jesteś Janukowyczem i nie masz dokąd uciec.

Leszek Balcerowicz: W 1989 r. Sejm zmienił nazwę na demokratyczny. To były zmiany, o których mogliśmy tylko marzyć. Kaczyński przypadkiem powiedział prawdę. Że poprowadzi Polskę w kierunku przeciwnym do poprzedników, czyli na wschód, do socjalistycznej dyktatury. Gospodarka upolityczniona nie da się pogodzić z demokracją. Jakie gazety będą na stacjach benzynowych? Tylko prawowite. Broniąc wolnej gospodarki, bronimy demokracji. Mamy prawo liczyć, że funkcjonariusze państwa nie będą odpowiedzialni przed PiS, ale przed konstytucją. To jest sprawa naszego honoru. Tego, ilu młodych ludzi będzie wyjeżdżać za granicę do pracy. Mamy oczekiwania wobec Kościoła, że jego głos nie będzie zagłuszany przez środowiska nacjonalistyczne. Mamy prawo oczekiwać od opozycji wspólnych inicjatyw, bo Kaczyński liczy na rozbicie. Zatrzymany dobrą zmianę, która jest redukcją osiągnięć po 1989 r.

Władysław Frasyniuk: Musimy mieć świadomość, że na nowo definiujemy patriotyzm, który będziemy pisać przez duże „p”, i będziemy rozliczać tych, który zdradzili patriotyzm. My, obywatele, stajemy w obronie konstytucji i apelujemy do sędziów Sądu Najwyższego: stańcie twardo w obronie konstytucji. Jarosław Kaczyński napluł na swojego brata, napluł na Solidarność, napluł na Lecha Wałęsę. Nie ma Jarka, jest dyktator.

Grzegorz Schetyna: Jak w grudniu, kiedy walczyliśmy o wolne media w parlamencie, byliśmy silni naszym protestem. Dziś rozpoczął się wielki bój. Nie pozwolimy na sfałszowanie wyborów. Będziemy chcieli stworzyć jeden klub, być na jednej liście wyborczej. Wygramy, kiedy będziemy wspólnotą. Obiecuję ciężką wspólną pracę i zwycięstwo wyborcze i że rozliczymy ich po wyborach.

Ryszard Petru: Zmiany w Sądzie Najwyższym są po to, żeby Kamiński, Wąsik i ten trzeci nie znaleźli się w więzieniu. Żeby obalić PiS, muszą być nas setki tysięcy w całym kraju. Kiedy rozmawiamy o Sądzie Najwyższym, oni podwyższją ceny benzyny, ZUS, podniosą ceny wody, musimy się szerzej zjednoczyć, też poza parlamentem. Od poniedziałku będziemy podejmować wspólne działania. Mam nadzieję, że będą nas państwo wspierać na ulicy, my w Sejmie, wy na ulicach, to długi marsz. Do wyborów dwa lata, musimy być konsekwentni. Deklaruję gotowość współpracy. Obiecujemy Ziobrze, że stanie przed Trybunałem Stanu. I Duda, jeśli podpisze, i wszyscy, którzy z PiS się do tego przyczynili, staną przed Trybunałem. Są nazwiska hańby, a gdzie jest główny tchórz RP? Kaczyński boi się i zasłania innymi.

Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego: Z przerażeniem patrzę, że ideały, które przyświecały Solidarności, zostały zdradzone. Jako obywatel będę zawsze z państwem.

Dorota Stalińska: Znowu spotykamy się z nadzieją, że powstrzymamy rząd przed dewastacją państwa. Wpychają nas w otchłań średniowiecza i totalitaryzmu. PiS dewastuje i rujnuje, obsadził kolesiami wszystkie stanowiska w państwie. Sąd Najwyższy jest ostatnim filarem naszej demokracji. Czy sądy potrzebują reformy? Tak. Ale nie w taki sposób. Myśmy to już przerabiali. To komuniści z sądu zrobili swoje narzędzie pracy.

Radosław Szumełda (KOD): Jeśli Kaczyński mówi, że te zmiany to dla dobra obywateli, to mówię mu: g…o prawda. Chodzi wyłącznie o ochronę własnych kolesi, o kontrolę wszystkiego i wszystkich, i żeby nikt nie mógł ich kontrolować. Za dwa lata jedyne wolne wybory w tym kraju to będą wybory Mistera i Miss Polonii.

Andrzej Celiński: Jesteśmy tu nie po to, żeby siedzieć cicho. Miejsce uczciwych ludzi jest tutaj, to tutaj bije serce Polski. Jesteśmy tu, żeby za 15 lat móc powiedzieć, że obroniliśmy polską demokrację przed tymi zdrajcami, rosyjskimi popłuczynami, jak Macierewicz. Dość tego fałszu, mówienia nam, że jesteśmy zdrajcami. Nie my mamy te powiązania, nie dla nas Putin bohaterem.

Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka powstania warszawskiego: Przeżyłam dwa powstania, w 1944 i w 1980 r. Nie należę do żadnej partii, bo jestem żołnierzem. Składałam przysięgę na Ojczyznę. Walczcie, ale bez broni. Jestem tutaj, bo nie podoba mi się łamanie praw przez rządzących. Również praw kobiet. Byliśmy uchodźcami, musimy przyjąć uchodźców.

Jacek Żakowski: Tu jest cała Polska poza PiS. To niesamowite, że nam się udaje coś razem robić w takich momentach. Musimy pamiętać o Tomku Piątku. „Macierewicz i jego tajemnice”. Być może te tajemnice są naszym nieszczęściem.

Adam Michnik: Chcę powiedzieć trzy zdania w imieniu tej generacji, która miała do czynienia z takimi prokuratorami i sędziami, których chcą nam zafundować Ziobro i Kaczyński. Oni od pierwszej sekundy wiedzieli, że mają podpisywać kwity, które były pisane w Komitecie Centralnym. Teraz nic się nie zmieniło, z tym że kwity będą pisane na Nowogrodzkiej. Nikomu nie życzę, nawet Kaczyńskiemu, żeby ich osadzali tacy ludzie. Ja im życzę, żeby ich osądzali demokratycznie wybrani sędziowie.

Henryka Krzywonos: Ja się nie boję. Nie powinniśmy się bać, ale stawiać im czoła. Naród, przede wszystkim młodzi muszą się obudzić. Co zrobicie, jeśli Jarkowi przyjdzie do głowy zabrać wam komputer i internet? Ten człowiek nie umie przecież trzymać telefonu w ręku. Wyobraźcie sobie, że kurdupel przejeżdża ulicą i podoba się mu wasz dom i go sobie bierze! Nie pozwólmy na to! To, że tu jesteście, daje nadzieje, że PiS przegra. Zaczynaliśmy w mniejszej grupie, ale powstała z niej Solidarność, generał chciał nas pokonać i walka trwała osiem lat, ale wygraliśmy. I teraz też wygramy. Do zobaczenia w dniu zwycięstwa.

Paweł Kasprzak (Obywatele RP): Mam nadzieję, że tyle nas będzie we wtorek, kiedy Sejm zacznie procedować. Stawką jest niepodległość, bo Polska niepodległa jest wtedy, kiedy wolni są obywatele. We wtorek umówiliśmy się, że posłowie i senatorowie staną na Krakowskim Przedmieściu wzdłuż stawianych tam na miesięcznicach barierek z immunitetem, żebyśmy mogli protestować. Pod Pałacem Prezydenckim są już nasi ludzie, bo to tam będzie podpisana ta ustawa.

polityka.pl

16 lipca 2017

Łańcuch światła pod siedzibą Sądu Najwyższego. Tłum Polaków ze świecami

„Mamy ze sobą dzisiaj światło nie dlatego, że jest to pogrzeb Sądu Najwyższego czy sądów. Mamy ze sobą światło dlatego, że światło jest nadzieją” – wyjaśniali organizatorzy wydarzenia.

Za nami dzień, a właściwie weekend demonstracji w obronie sądownictwa, trójpodziału władzy i szerzej: demokracji. W wielu miastach w Polsce odbywały się protesty. Najliczniejszy miał miejsce dzisiaj, 16 lipca, pod Sejmem. Wielu jego uczestników udało się wieczorem na pl. Krasińskich, żeby otoczyć Sąd Najwyższy „łańcuchem światła”.

Polacy przynieśli ze sobą świece, odśpiewali wspólnie hymn. „Mamy ze sobą dzisiaj światło nie dlatego, że jest to pogrzeb Sądu Najwyższego czy sądów. Mamy ze sobą światło dlatego, że światło jest nadzieją, i tym światłem będziemy się starać rozświetlić ten sąd, który jest za nami. Po to, żeby pokazać światu to, co się obecnie dzieje w Polsce, i żeby odpędzić to zło, które próbuje zniszczyć nasze sądownictwo i naszą demokrację” – tłumaczyli organizatorzy wydarzenia.

Franciszek Mazur/Agencja Gazeta

Łańcuch światła, Sąd Najwyższy

Z Warszawą solidaryzują się także inne miasta, m.in. Gdańsk, Gdynia, Bydgoszcz, Kraków i Łódź. Tam też zapalono świecie. Organizatorzy nalegali, żeby uczestnicy mieli przy sobie tylko świece – żadnych znaków i emblematów. To zgromadzenie neutralne politycznie, zorganizowane po to, „by okazać jak bardzo ważne dla naszego kraju są instytucje, których niezależność gwarantuje, że jesteśmy obywatelami demokratycznego państwa prawa”.

Atmosfera wydarzenia, jak opowiadają jego uczestnicy, była podniosła. Na pl. Krasińskich stanął nawet fortepian. Polacy rozeszli się po wszystkim i zostawili świece pod siedzibą Sądu Najwyższego.

polityka.pl

Zbigniew Ziobro i jego zastępca manipulują w sprawie sądów

Paweł Wroński, 16 lipca 2017

Minister sprawiedliwości w rządzie PiS Zbigniew Ziobro

Minister sprawiedliwości w rządzie PiS Zbigniew Ziobro (AGATA GRZYBOWSKA)

Uzasadniając „reformę” sądów, politycy PiS powołują się na rozwiązania z krajów zachodnich. Pomijają jednak niewygodne dla nich szczegóły.

Ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i o ustroju sądów powszechnych nie są zamachem na trójpodział władzy. Powielają rozwiązania stosowane w Europie – argumentował w Sejmie Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości pokazywał tabele, z których wynika, że w innych krajach UE politycy decydują o obsadzie stanowisk w sądownictwie. Dane przedstawione przez Ziobrę zweryfikowało Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia”.

Ziobro powołuje się na Zachód, ale nie podaje wszystkich danych

Wyszło na to, że minister manipuluje, bo podaje tylko część informacji. W jego tabelce pojawiły się np. Niemcy, gdzie sędziów federalnych mianuje i odwołuje prezydent, a sędziów landowych – landowy minister sprawiedliwości. Sędziowie z Iustitii dodają jednak drobny szczegół. W Niemczech działają komisje do wyłaniania sędziów złożone z samych sędziów. Władza wykonawcza powołuje wybranych sędziów, ale jest to formalność. Ponadto w Niemczech ministrowie nie sprawują żadnej, nawet organizacyjnej (jak w Polsce) władzy nad sądami.

W Hiszpanii – co podkreślił minister Ziobro – Krajowa Rada Sądownictwa jest wybierana przez parlament. Minister zapomniał jednak dopisać, że 20 członków rady jest wyłanianych z 36 kandydatów wskazanych przez sędziów. Także w Danii wbrew temu, co twierdzi Ziobro, to sędziowie mają kluczowy wpływ na wyłanianie kandydatów do KRS. Powołuje ich król na wniosek ministra, ale spośród kandydatów wyłanianych przez radę ds. powołania sędziów. Składa się ona z z sędziów i kandydatów wskazanych przez Sąd Najwyższy.

Zdaniem Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia” Ziobro dezinformował posłów i opinię publiczną.

PiS: Sądy są niewydolne, a postępowania przewlekłe. Jak jest naprawdę?

Politycy PiS, zachwalając ustawy o KRS i ustroju sądów, argumentują też, że radykalne zmiany są wprowadzane w interesie Polaków, którzy latami oczekują na wyroki w sądach. W trakcie wystąpienia w Senacie wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł został zapytany przez senatora Mieczysława Augustyna (PO) o czas oczekiwania na rozstrzygnięcie w sądzie. Augustyn mówił, że przewlekłość postępowań była bolączką polskiego sądownictwa, ale w ostatnich latach sytuacja radykalnie się poprawiła. Warchoł stwierdził, że nie ma ostatnich danych na temat przewlekłości, a senator Augustyn powinien zapytać o nią przedsiębiorców, bo wedle raportu „Doing Business w Polsce” na rozstrzygnięcie czeka się cztery lata.

CZYTAJ TAKŻE: Sądy dla ludzi? Świetny pomysł. To czemu, władzo, chcesz je zepsuć, zamiast naprawić?

W rzeczywistości w Polsce w sprawach administracyjnych postępowania toczą się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym 13-14 miesięcy (przed wojewódzkim – 3-4 miesiące). To po Estonii najkrótszy czas oczekiwania na wyrok w UE. W Niemczech na rozstrzygnięcie oczekuje się 5 lat. Ogółem Polska pod względem sprawności orzekania jest w połowie europejskiej stawki (sądy rejonowe orzekają średnio w ciągu 4-6 miesięcy). Te dane pochodzą ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości. Wiceminister powinien je znać. Nie są też prawdziwe słowa Warchoła odnośnie raportu „Doing Business”. W raporcie z 2014 r., na który zapewne wiceminister się powoływał, czas oczekiwania na rozstrzygnięcie wynosił 480 dni. To jak na sądy gospodarcze długo, ale wciąż nie są to cztery lata (informacja dla wiceministra Warchoła – rok ma 365 lub 366 dni).

Przyłapani na gorącym uczynku. Jak politycy PiS kluczą, by obronić zamach na sądy

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22096138,video.html

wyborcza.pl

Jacek Żakowski, „Polityka”, Collegium Civitas

Ten trup wylazł z szafy, bo podtuczył się na naszych słabościach

16 lipca 2017

Lublin. Protest w obronie Sądu Najwyższego

Lublin. Protest w obronie Sądu Najwyższego (JAKUB ORZECHOWSKI)

Jakość i otwartość debaty, wierność umowom i zasadom, szacunek dla inności, mniejszości, słabszych, poczucie wspólnoty i sprawiedliwości – to deficyty, o które rozbiła się druga próba polskiej demokracji. Trzeba je zmniejszyć, by demokracja wróciła

Teraz, kiedy prawie wszystko stracone, jednego nam tylko nie wolno – biadolić. Dość gadania w kółko, jakie to straszne, niesłuszne, złe, zawstydzające, bezprawne, antykonstytucyjne, antypolskie, antyeuropejskie, cuchnące, prymitywne, krótkowzroczne, głupie. Stop!

PiS, jaki jest, każdy widzi. Że wraz z wejściem w życie trzech sądowych ustaw ustanowi w Polsce dyktaturę – wiadomo. Do czego prowadzi dyktatura – wiadomo. Nie wypierajmy złych wiadomości. Nie akceptujmy ich. Nie przemilczajmy ich. Ale nie dręczmy się ponad konieczność. To zbyt łatwe. Skupmy się na tym, co robić.

Najpierw odpowiedzmy na pytanie Adama Michnika: „Jaka jest tajemnica tego zaniku pamięci, że tak wielu z nas pozwala na to, by Polska od ćwierćwiecza wolna i demokratyczna, choć pełna wad, przerabiana była na kraj coraz bardziej podobny do Rosji Putina?”.

Odpowiedź jest bolesna. Z braku miejsca podsunę tylko kilka punktów. 1. To nie jest zanik pamięci. PRL się wielu Polakom podobała – w 1989 r. co trzeci głos był za tym, by nic nie zmieniać. 2. Wtedy i zawsze potem 30-50 proc. miało Polskę w nosie i nie głosowało. 3. Przekonanie, że „demokracja ma przewagę nad wszelkimi innymi formami rządów”, przez całe ćwierćwiecze podzielało 60-70 proc. pytanych, a grupa niezdecydowanych malała na rzecz odpowiedzi „nie”. 4. Europa nie była oczywistym wyborem Polaków – w referendum akcesyjnym głosowało tylko 58 proc. i co czwarty głos był przeciw (de facto absencja też była głosem przeciw).

Demokracja i Europa tak mocno wierzyły, iż są najpiękniejsze oraz nieśmiertelne, że szkoda im było sił na pozyskiwanie nowych zwolenników – skupialiśmy się na modernizacji, a przeciwników głównie potępialiśmy. Ergo: żyliśmy z trupem w szafie, a on się na naszych wadach podtuczył i wylazł.

Rada, co teraz robić, jest jeszcze bardziej bolesna. Bo po pierwsze, oczywiście robić – każdy co i jak umie. Protestować, przekonywać, organizować, analizować, finansować, planować, przygotowywać budowanie demokracji od nowa. Ale po drugie, nie porzucając wiary, porzucić złudzenia.

Demokracja nie jest łatwym, nieśmiertelnym ani naturalnym wyborem. Duża część społeczeństwa się w dyktaturze doskonale odnajdzie. Zadowoleni i obojętni są dziś zdecydowaną większością. To się szybko nie zmieni. Dlatego trzeba tej zmianie pomagać.

I po trzecie, cierpliwie budować demokratyczną kulturę. Także w sobie. Jakość i otwartość debaty, wierność umowom i zasadom, szacunek dla inności, mniejszości, słabszych, poczucie wspólnoty i sprawiedliwości – to deficyty, o które rozbiła się druga próba polskiej demokracji. Trzeba je zmniejszyć, by demokracja wróciła.

Demokratyczną Polskę trzeba w Polakach – w nas – zbudować od nowa. Jest przy tym robota dla każdego chętnego.

wyborcza.pl

SIERAKOWSKI: JAK TO ZROBIĆ, ZANIM NAS ZATŁUKĄ

17 lipca 2017

Chcesz być realistą? Żądaj niemożliwego. Niemożliwy jest trójpodział władzy, gdy rząd wybiera sędziów? Możliwy, możliwy. Komentarz Sławomira Sierakowskiego.

Wielka demonstracja pod Sejmem, wielka pod Sądem Najwyższym. Podobne w Krakowie czy Poznaniu. W warszawie bardzo dużo młodzieży. Jest i starzec, nowy lider KOD Krzysztof Łoziński, który okazał się świetnym mówcą. To się raczej nie mogło udać. Środek wakacji. Skompromitowany i rozsypany KOD, który już od dawna nie organizuje żadnych większych protestów. Jest tuż po wizycie amerykańskiego prezydenta, którą władza skutecznie wykorzystała, żeby wzmocnić poparcie u ludzi. PiS uznał, że to najlepszy moment, żeby jak zwykle nocą i bez jednej poprawki przejąć system sądownictwa w Polsce. Ani Orban, ani Putin, ani Erdogan nie robili tego w tak ostentacyjny sposób. Chcesz być realistą? Żądaj niemożliwego. Niemożliwy jest trójpodział władzy, gdy rząd wybiera sędziów? Możliwy, możliwy.

 

Jedną ustawą przejmie się KRS, który wybiera sędziów sądów powszechnych. Drugą da ministrowi sprawiedliwości możliwość wymiany każdego sędziego sądu okręgowego. I trzecią odeśle wszystkich sędziów Sądu Najwyższego na emeryturę. Chyba, że Zbigniew Ziobro uzna, że chce jeszcze którego tymczasowo zatrzymać. Jeśli taki numer przejdzie, to Kaczyński zapunktuje u Orbana, Putina i Erdogana.

 

Jeden z sędziów poproszony przez media o wyjaśnienie, o co chodzi, odpowiedział: to mniej więcej tak, jakby PiS wysłał ekipę z kijami do Sądu Najwyższego, przegonił sędziów i usiadł na ich miejscu. Dlaczego na taki numer sobie pozwala Kaczyński? Bo zakłada, że Unia nic mu nie zrobi. To prawda, Unia nic mu nie zrobi, bo co miałaby zrobić? Wysłać tu komisję? A ile komisji tu już jeździło. Odebrać fundusze? Nie ma takiego przepisu w Unii. Nie dać w przyszłości, albo uzależnić od szanowania praworządności? Żeby takie zmiany w prawie wprowadzać, musiałaby się zgodzić… Polska i Węgry, miłośnicy praworządności. W Unii, jak w I Rzeczpospolitej, która zawaliła się od własnego systemu podejmowania decyzji, potrzeba jednomyślnego stanowiska Rady Europejskiej.

 

Tam gdzie nie działają procedury, zostaje polityczna wola sąsiadów i ważnych sojuszników. W Waszyngtonie jej nie ma. W Berlinie pamięta się II Wojnę Światową, więc nie wypada, a w Paryżu rządzi lider, który patrzy dalej niż na Europę Wschodnią i wobec słabości Theresy May oraz zajętej wyborami Angeli Merkel chce po dekadach apatii wyprowadzić Francję na szerokie międzynarodowe wody i usiąść do głównego stolika. Zamiast krytykować Trumpa i Putina woli się z nimi dogadać. Nie bądźmy zaskoczeni, jeśli okaże się, że dla Zachodu etniczne półdyktatury na peryferiach, które zajmują się same sobą i nie wtrącają w żaden proces integracyjny, to w sumie bardziej powrót do historycznego standardu i spokój niż realny kłopot. Władza Kaczyńskiego czy Orbana to przynajmniej stabilne rządy, podczas gdy co drugi rząd w Unii albo nie ma większości albo się chwieje.

Co jeszcze Kaczyński wie? Wie, że wciąż kontroluje dwa tematy: uchodźców i socjal. Jak ważni są dla Polaków uchodźcy? To pokazał założyciel SMG/KRC, socjolog i przedsiębiorca Jakub Bierzyński, który postanowił to zbadać i opublikował w Polityce tekst, z którego wynika, że 56,5% Polaków woli utratę funduszy europejskich niż przyjęcie uchodźców. A 51% woli nawet opuszczenie Unii Europejskiej przez Polskę. Hak, który ma na nas PiS, jest wielki i ciężki. Kaczyński się szybko zorientował i założył go opozycji na szyję. Pamiętacie, jak tradycyjnie zniknął z kampanii wyborczej, żeby nie zniechęcać do siebie wyborców? Wyszedł tylko raz, gdy przemówił nagle w Sejmie i ostrzegł Polaków przed pasożytami i drobnoustrojami, które przyjdą do nas wraz z ofiarami wojny w Syrii.

Szybko się zorientował Kaczyński, że musi przejść na socjal. Kaczyński to polityk przedstawiający się wcześniej zawsze jako neoliberał. Zakładał Porozumienia Centrum partię o poglądach wolnorynkowych. Nie możecie tego pamiętać, ale Kongres Liberalno-Demokratyczny Donalda Tuska i Jana Krzysztofa Bieleckiego do marca 1991 działał jako część PC, które miało wtedy federacyjny charakter. Tylko co to znaczy poglądy, jak rozmawiamy o Kaczyńskim. Szkoda czasu, przypomnijcie sobie poglądy Lecha Kaczyńskiego. Jarek myśli tak: socjal plus uchodźcy, socjal plus uchodźcy, socjal plus uchodźcy. Dopóki siedzę na tym, mogę się śmiać z opozycji. Polak w dupie ma resztę. Dowód na to, że Kaczyński najlepiej wie, co Polak ma w dupie, można znaleźć w sondażach.

 

Co powinna zrobić opozycja? Po wczorajszych wystąpieniach na demonstracji, wygląda na to, że maksimum możliwości opozycji parlamentarnej to zjednoczyć się i powołać wspólny klub parlamentarny i ogłosić wspólny start w wyborach. Zjednoczenie ogłaszano już nie raz. Nie sposób więc zakładać, że tym razem do niego dojdzie. Takie jest oczekiwanie społeczne, bo ludzie partii opozycyjnych nie odróżniają od siebie, a już z pewnością nie rozumieją, dlaczego się kłócą. Dlatego zawsze dają premię za bycie razem. Na korzyść zawsze działa też spolaryzowany układ sceny politycznej. Jeden na jeden to prawie zawsze poparcie pół na pół i walka o wygraną w wyborach o włos. Czyli sytuacja o niebo lepsza niż obecne wyniki sondaży.

Czas leci, a opozycja parlamentarna potrzebuje strategii. Wspólny klub parlamentarny i start wyborczy, choć wydają się szczytem możliwości to tylko jeden z warunków i to najprostszy. Dwa pozostałe to zneutralizować temat uchodźców (zaprośmy matki z dziećmi, wciągnijmy Kościół, o ile to możliwe) i przelicytować PiS w obietnicach socjalnych. Ktoś ma jakiś lepszy pomysł przy obecnym stanie świadomości społecznej?

http://krytykapolityczna.pl/kraj/sierakowski-jak-to-zrobic-zanim-nas-zatluka/?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter&utm_campaign=krytyka

Zaszantażowany rząd znów rozdaje grube sumy na spółki Rydzyka

Jeśli myśleliście, że #ZamachLipcowy i #BenzynaPlus to wszystko na co stać Prawo i Sprawiedliwość, to grubo się mylicie. Korzystając z zamieszania, partia Jarosława Kaczyńskiego, niczym w destrukcyjnym amoku, bawi się w najlepsze. Kolejnym już razem przehandlowała wolności i swobody obywatelskie za poparcie rozgłośni Tadeusza Rydzyka, o czym raczył poinformować poseł Platformy Obywatelskiej Mariusz Witczak.

Zobacz obraz na Twitterze

Kiedy spokojnie organizuje kolejne pieniądze publiczne idą dla .a- @MR_GOV_PL aż 492 026,03 zł 

Odpowiedź na jego interpelację informuje, że z państwowej kasy, na firmy i fundację redemptorysty przekazano aż 492 026,03 zł. W zestawieniu do poprzednich, skandalicznych dotacji na prywatne biznesy ojca Rydzyka pół miliona złotych to marna kwota. Nie umniejsza to jednak wagi tego skandalicznego procederu. To tak, jakbyśmy tłumaczyli recydywistę, że tym razem, chwała mu za to, ukradł coś mniej cennego.

Wczytując się w tytuły dotacji pod kolumną „Podstawa prawna przekazania”, PiS wraz z Rydzykiem śmieją się polskiemu obywatelami w twarz. Śmieją wyjątkowo cynicznie, bo wypłaty z jego, państwowego budżetu tytułują kuriozalnie:

„O funduszach Unii Europejskiej, czyli jak być skutecznym?” – 300 tys. zł na prywatną geotermię Bonum sp. z o. o.; Fundacja Lux veritatis otrzymuje pieniądze tytułem „Fundusze Europejskie 2014-2020, czyli ile, komu, co?”; a Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu – dofinansowanie konferencji „Firmy rodzinne szansą polskiej gospodarki”.

Śmiem twierdzić, że o funduszach europejskich, jak je pozyskać i wykorzystać, Kościół wie tyle, że mógłby tego uczyć innych, nie potrzebując dokształcenia finansowanego z Ministerstwa Rozwoju Morawieckiego. Ciekaw jestem, z jakim bólem pobiera się unijne pieniądze, jeśli walczy się z „cywilizacją śmierci”. Czy istnienie Rodziny Radia Maryja sprawia, że prywatna uczelnia Rydzyka ma jakikolwiek związek z rodzinnym biznesem? Jeśli tak, to najwyższy ojciec, ojciec Tadeusz powinien zwrócić się po kolejne pieniądze, tym razem miliony z programu Rodzina 500+.

Od początku destrukcyjnych rządów Beaty Szydło na spółki redemptorysty wypłynęło z państwowej kasy 3,1 mln zł. To jeszcze mało, w porównaniu do 27 mln zł na dokończenie projektu geotermii, ale na wzrost wypłat możemy śmiało liczyć. Jarosław Kaczyński zapewne będzie potrzebował poparcia od niedarzonego przez niego sympatią Tadeusza Rydzyka. A ten wydaje się być górą, co udowodnił tydzień temu na pielgrzymce Rodziny Radia Maryja na Jasnej Górze, zgrabnie szantażując ekipę „dobrej zmiany”.

crowdmedia.pl

Prof. Adam Strzembosz ze zniczem pod siedzibą

„Jareczku, nie masz dokąd uciec”. Tysiące ludzi na proteście przed Sejmem w obronie sądów

mk, past, IAR, 16.07.2017

Demonstracja w obronie Sądow i KRS

Demonstracja w obronie Sądow i KRS (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Według ratusza – kilkanaście tysięcy osób, według policji – 4,5 tysiąca. Przed Sejmem pojawili się dziś przeciwnicy zmian w sądownictwie wprowadzanych przez PiS. Padały słowa m.in. o niszczeniu trójpodziału władzy i dążeniu do dyktatury.

Przegłosowane przez Sejm i Senat ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów, a także projekt ustawy o Sądzie Najwyższym – te zmiany wprowadzane w polskim sądownictwie sprowokowały dzisiejszą manifestację przed Sejmem, organizowaną m.in. przez Komitet Obrony Demokracji i stowarzyszenie Obywatele RP.

Ze sceny padały mocne słowa i hasła, w których otwarcie krytykowano rządy Prawa i Sprawiedliwości. – Jareczku, ty nie jesteś Janukowyczem, nie masz dokąd uciec – mówił do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego lider KOD-u Krzysztof Łoziński. Miał na myśli byłego prezydenta Ukrainy, który po ukraińskim Euromajdanie wyjechał do Rosji.

To my tu jesteśmy zgodnie z konstytucją. To my, obywatele, stoimy po stronie prawa. Apelujemy do sędziów Sądu Najwyższego: stańcie twardo, tak jak my, w obronie konstytucji

– mówił działacz opozycji w PRL Władysław Frasyniuk. Z kolei rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa Waldemar Żurek ostrzegał: – Uchwalane i projektowane zasady zrywają z apolitycznością sądów. Obywatele stracą gwarancję rozpoznawania spraw przez wolnego od nacisków sędziego.

TVP Info relacjonuje demonstrację w obronie sądów. Na belkach „pucz” i „słaba frekwencja”>>>

„Żeby obalić PiS, musi być nas dużo więcej”

W demonstracji brali udział również przedstawiciele partii opozycyjnych: m.in. Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, SLD.

– Kaczyński i Ziobro niszczą trójpodział władzy, niezależne sądownictwo, niezależność SN. Rozpoczął się wielki bój, razem musimy stanąć przeciwko nim. Jeśli ktoś chce zaprowadzać działaczy PiS-u do SN, to po to, by fałszować wybory. A na to nie pozwolimy! – mówił przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. Zapowiedział ściślejszą współpracę z pozostałymi partiami opozycyjnymi.

.@SchetynadlaPO: Obiecuję wspólną, ciężką pracę, zwycięstwo wyborcze i to, że po wyborach ich rozliczymy!  

– Będziemy budować relacje klubów parlamentarnych, będziemy chcieli być razem, na jednej liście wyborczej. Wygramy tylko wtedy, tak jak w grudniu i lutym czuliśmy wasze wsparcie – zapowiedział Schetyna.

– Żeby obalić PiS, musi być nas dużo więcej, setki tysięcy w całym kraju. Podwyższają ceny benzyny, ZUS, podniosą ceny wody. Musimy wobec tych propozycji również wspólnie protestować. Musimy się zjednoczyć szerzej, ponad podziałami, również ponad parlamentem. Jeżeli Andrzej Duda podpisze tę haniebną ustawę, stanie przed Trybunałem Stanu! – przekonywał Ryszard Petru, lider Nowoczesnej.

„Jak podpiszesz, będziesz siedział!” – krzyczeli uczestnicy manifestacji do prezydenta Andrzeja Dudy.

Jesteśmy, pokazujemy nasz sprzeciw wobec  , ale to początek tej batalii.  @Nowoczesna @RyszardPetru

Wzruszające słowa uczestniczki Powstania Warszawskiego

Wśród osób, które wystąpiły podczas protestu była też Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego. – Resztką tchu stoimy przy drzwiach – mówiła o swoim pokoleniu. I zwróciła się do młodych: bądźcie mądrzy, bądźcie bogaci w dobroć. Nie ma nienawiści, nie ma zemsty, jest działanie, które jest mądre, które pozwoli całemu narodowi czuć swoją godność. Bo my walczyliśmy o wolność i o godność człowieczą.

– Nie należę do żadnej partii, bo jestem żołnierzem. Składałam przysięgę, że będę służyć Ojczyźnie i żądam na późną starość, na ostatnie dni – bądźcie mądrzy, walczcie, ale bez broni – apelowała dalej, a zebrani odpowiedzieli „cześć i chwała bohaterom”.

Incydent na manifestacji

W trakcie manifestacji doszło do incydentu – jeden z uczestników miał według relacji świadków przyczepić kartkę z krytycznym napisem do wozu TVP.

Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

Tymczasem policja zatrzymuje mężczyznę na manifestacji antyrządowej. Powód? Przyczepił kartkę „wizja kłamie” na radiowóz TVP

Mężczyzna został odwieziony na komisariat. Funkcjonariusze twierdzą jednak, że nie został on formalnie zatrzymany, a sprawa ma zostać wyjaśniona. Jak informowała na Twitterze posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz, mężczyźnie została udzielona pomoc prawna.

Do jednostki przewieziono jednego mężczyznę, by wyjaśnić zdarzenie z jego udziałem. Ma wystawione wezwanie na inny termin. @tvn24

Różnice w wyliczaniu frekwencji

Stołeczna policja podała, że w kulminacyjnym momencie w manifestacji uczestniczyło 4,5 tys. osób. Rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk twierdzi jednak, że mogło być ich nawet trzy razy więcej.

Trwa odpływ zgromadzonych z manifestacji przed Sejmem RP. W kulminacyjnym momencie uczestniczyło ok. 4,5 tysiąca osób.

W dzisiejszym zgromadzeniu pod Sejmem RP brało udział ponad 10 tysięcy osób. W szczytowym momencie kilkanaście tysięcy

Obserwatorzy manifestacji umieszczali w sieci zdjęcia z lotu ptaka.

Manifestacje w obronie sądownictwa odbyły się dziś również m.in. w Katowicach, Szczecinie i Krakowie.

Zmiany w sądownictwie wg PiS

Sejm i Senat w błyskawicznym tempie procesowały ustawy o KRS i Sądach Powszechnych. Izba wyższa przyjęła je w nocy z piątku na sobotę.

Ustawa o KRS przewiduje między innymi wygaszenie kadencji obecnych członków Rady i utworzenie tam dwóch izb. Przyszłych członków Rady ma wybierać Sejm. Ustawa dotycząca ustroju sądów powszechnych przewiduje odstąpienie od obecnego modelu powoływania prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych. Szef resortu sprawiedliwości, bez żadnych opinii zgromadzeń ogólnych sądów, sam będzie decydował o tym, kto pokieruje danym sądem.

Tymczasem do Sejmu trafił też projekt zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym, który zakłada m.in. wygaszenie mandatów niemal całego obecnego składu SN.

Projekty i sposób ich procedowania są ostro krytykowane przez opozycję, organizacje pozarządowe i środowiska prawnicze. W piątek do tych zarzutów odniósł się prezes PiS Jarosław Kaczyński.

– Sądownictwo cierpi na dwie choroby. Pierwsza to pewien upadek moralny. Przykładów jest mnóstwo. Druga to niesprawność, przewlekłość postępowań. Tego się nie da zmienić bez bardzo daleko posuniętych przedsięwzięć, bez zmian radykalnych – mówił Kaczyński.

W jego ocenie problemy są związane z brakiem głębokiej reformy sądownictwa po zmianach ustrojowych. – W Polsce sądownictwo nie zostało przebudowane po okresie PRL-u. Mamy do czynienia z kontynuacją, która okazała się niezwykle szkodliwa dla życia społecznego – mówił o wymiarze sprawiedliwości Kaczyński.

– Ci, którzy są zainteresowani w podtrzymaniu dawnego systemu, podnoszą pewne protesty. Jeśli to są protesty werbalne, to wszystko w porządku. Ale są to zapowiedzi tego, żeby demolować polskie państwo. Są też groźby karalne wobec ludzi, którzy podpisali ustawę o Sądzie Najwyższym. Chcę jasno powiedzieć, że prawo będzie egzekwowane. To, co mamy przeprowadzić, przeprowadzimy – zapewniał Kaczyński.

Jarosław Kaczyński: „My to wszystko co mamy przeprowadzić, przeprowadzimy”

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,22095230,video.html

gazeta.pl

%d blogerów lubi to: