Monthly Archives: Grudzień 2017

Nowoczesność wg Macierewicza i przepowiednie prof. Króla względem władzy PiS

Zwykły wpis

Jeden z nielicznych juz autorytetów, jakie nam pozostały, prof. Marcin Król prognozuje (dwa obszerne fragmenty).

Skoro ta władza nie szanuje prawa, to co potem, gdy kiedyś upadnie?

Nie ma już powrotu do demokracji liberalnej w postaci, jaka zaczęła się kończyć mniej więcej w 2007 roku, tuż przed kryzysem. Jeżeli ktoś sądzi, że można wrócić do tego, co było, to się głęboko myli. Wobec tego musimy znaleźć inne, nie tylko prawne sposoby obrony przed polityką, która z butami wchodzi do naszego domu. To jest w tej chwili cel podstawowy.

Rozumiem ideę budowy czegoś innego, nowego, co zabezpieczyłoby nas przed polityką w obecnym wydaniu PiS, jednak ta tyrania większości, przejmując sądy i grzebiąc w ordynacji wyborczej, nie wyobraża sobie, że po prostu demokracja odbierze jej władzę.
Nie mam żadnych złudzeń, że to potrwa. Jeżeli ktoś liczy, że wybory po prostu załatwią sprawę, to się myli.

Jest banalna okoliczność, która może mieć wpływ na przyszłość – kłopoty tyrana, który w każdej tyranii jest w pewnym sensie nieodtwarzalny.

Wielokrotnie przerabialiśmy scenariusz, gdy kłopoty tyrana załamywały tyranię. Może się też zdarzyć sytuacja, w której tyrania większości, czyli ta ze świata dotychczas demokratycznego, nie zaspokoi fundamentalnych potrzeb znacznej części społeczeństwa.

Ale w tej chwili zaspokaja.

Owszem, teraz tak. Ale łatwo może dojść do sytuacji – co widzimy po różnych znakach – że przestanie zaspokajać, okaże się niewydolna.

A jakie znaki przyszłego kryzysu pan dostrzega?

Przede wszystkim po dwóch latach widać ogromne obszary, które podlegają chaosowi. Dzieje się tak dlatego, że

tyrania większości posługuje się owymi przysłowiowymi Misiewiczami, opiera się na nich.

Innymi słowy, mianuje się na różne stanowiska ludzi, którzy nie są zdolni do wypełniania swoich funkcji. Imperium Ottomańskie było lepiej urządzone o tyle, że delegowano władców poszczególnych prowincji i oni mieli w zasadzie tylko jeden obowiązek: wnieść dla tyrana odpowiednią ilość podatków. Jeżeli wykonywali to w miarę rozsądnymi sposobami, byli w zasadzie wolni w działaniu. Tu nie jest tak.

U nas o wszystkim decyduje tyran, to on faktycznie rządzi, choć nie pełni żadnej funkcji w rządzie.

I dlatego jest inaczej. U nas tyrania ma swoją gradację w dół.

Długo to potrwa?

Rok, a może dziesięć lat. Nikt tego nie wie. Ale ponieważ tyrania ściąga ludzi niekompetentnych, nie sądzę, by to trwało aż tak bardzo długo. I nie jest też tak, że scenariusz rewolucyjny jest tu wykluczony, choć nie wiadomo, jaki będzie mieć przebieg.

Rewolucja, poza kilkoma głównymi przywódcami, jak bardzo bystry politycznie Robespierre, przyciągała oportunistów, amatorów, zelotów. Podobnie się dzieje teraz w Polsce.

W wielu miejscach posady państwowe dostają ludzie tak niekompetentni, że obywatel nie jest w stanie niczego załatwić w swojej sprawie urzędowej. Na tym tle władze samorządowe stoją o kilka klas wyżej, tę różnicę bardzo wyraźnie widać. W administracji państwowej zastępuje się ludzi znośnie kompetentnych ludźmi kompletnie niekompetentnymi. To doprowadza ludzi do frustracji.

Bardzo często porównuje się państwo PiS do PRL-u. Znajduje pan takie podobieństwa?

Nie jestem zachwycony tymi porównaniami, choć oczywiście język, jakim się wówczas posługiwano, jest na porządku dziennym dziś. O ile jednak Gomułka wierzył w ideologię komunistyczną, o tyle Gierek raczej nie, a Jaruzelski już w pewnym momencie na pewno nie.

Dziś jednak punktem odniesienia nie jest ideologia, ale po prostu władza i tylko władza. Tyrania większości jest po to, by mieć władzę, nigdy nie miała innych celów.

Do tego dochodzą elementy moralizatorskie, o których wspomnieliśmy wcześniej, ale one są raczej po to, by ludzi rozerwać, bo raczej nie wynikają z jakichś głębokich przekonań. Innymi słowy, to jest wyprowadzenie polityki z zasad demokratycznych i sprowadzenie jej do siły.

Zwrócił pan uwagę na ważną rzecz. Jak to się dzieje, że za tą tyranią większości nie stoi żaden fundament ideowy czy ideologiczny? Komunizm i socjalizm miały swoją rozbudowaną teorię, autorów, interpretatorów, faszyzm podobnie, a tu nic, może poza kilkoma frazesami o potrzebie budowy nowego, lepszego państwa.

To jest właśnie novum. Poza siłą nie ma tu nic więcej. Nie ma chęci budowy systemu totalitarnego, gdzie ingeruje się w dusze. Oni nie będą tego robić, im to nie jest do niczego potrzebne. W tym sensie zostawią nas w spokoju, ogródki jordanowskie będą liczne, będziemy mogli się bawić. Jest Internet, uniwersytety zostaną w miarę wolne, nawet za bardzo nie obawiam się o media. W gruncie rzeczy po co im one? I tak mają swoje. Chodzi tylko o te wszystkie punkty, gdzie może być naruszona siła, ponieważ to jest władza, która chce mieć siłę i nic więcej, dokonuje rewolucji w demokracji, a do tego jest głęboko cyniczna.

Na czym polega ten cynizm?

Na tym, że

wszystko, co mówią, jest kłamstwem. To jest coś nieprawdopodobnego, nawet komuniści nie kłamali bez przerwy.

Gdy Gomułka czy Chruszczow ogłaszali, że za rok będziemy mieć więcej kukurydzy niż Stany Zjednoczone, to jestem przekonany, że opierali to na jakichś raportach, które ich skłaniały do takiego przekonania. Ale te raporty były fałszywe, bo ludzie się bali i ze strachu pisali, że produkuje się więcej niż w rzeczywistości. Tej władzy taki mechanizm nie jest do niczego potrzebny, ponieważ kłamie z zasady. Nawet gdy jakiś zwykły poseł PiS-u mówi wedle dyrektyw partyjnych, które usłyszał, to i tak sam dodaje do tego jakieś kłamstwa.

Kłamstwo jako ideologia?

Raczej jako siła. Zła siła. Do tego trzeba dodać jeszcze jeden element, czyli zdolność do wydobywania z ludzi złych intencji, myśli, emocji.

(…)

Jak to się skończy? Przed rokiem pan mówił, że drugiego Okrągłego Stołu nie będzie i że być może, choć oby nie, poleje się krew.

Uważam, że to się musi skończyć gwałtownym przełomem, daj Boże, aby nie krwawym, bo nie ma możliwości, by skończyło się na miękko. Tak jak Gombrowicz mówił, że w Polsce wszystko zawsze jest jajkiem na miękko, tak tu się jajka na miękko nie uda zrobić. Ludzie PiS będą musieli odejść co najmniej z krzykiem.

A co będzie potem?

Tego naprawdę nie wiemy.

Liczę, że nastąpi odrodzenie demokracji, ale to może być tylko odrodzenie oddolne poprzez samorządy, lokalne grupy, inicjatywy obywatelskie, działania młodzieży. Nie da się po raz drugi urządzić demokracji od góry, jak to zrobiono po II wojnie światowej.

Europa miała kilkadziesiąt lat, a Polska dwadzieścia parę zupełnie niezwykłego czasu na tle dziejów. Ten czas właśnie się kończy, nie tylko w Polsce to przecież widać. Przed nami okres poważnego zamieszania, czasów raczej mrocznych. Z tego mroku też kiedyś wyjdziemy, ale odbudowa tego, co zostanie zniszczone, może potrwać nawet kilka dekad.

PiS z policji robi ZOMO

Zwykły wpis

Do ochraniania organizowanych przez PiS miesięcznic smoleńskich warszawska policja musi korzystać z funkcjonariuszy z innych rejonów Polski.

Potrzebnych jest bowiem każdorazowo ponad 2 tysiące policjantów.

„Jeśli znów będą chcieli nas wysłać do Warszawy na zabezpieczenie miesięcznicy smoleńskiej, to weźmiemy zwolnienia lekarskie”

– zapowiedzieli policjanci ze Śląska.

Twierdzą, że nie chcą czuć się jak ZOMO:

„Dowódcy operacji wydali rozkaz zatrzymywania spokojnie siedzących na ulicy uczestników kontrmanifestacji zorganizowanej przez Obywateli RP. Czuliśmy się jak zomowcy w czasie stanu wojennego”

– opowiadali w rozmowie z gazeta.pl o wyjeździe przed wakacjami, gdy musieli zatrzymywać protestujacych, w tym Władysława Frasyniuka.

Co miesiąc ok. 100 funkcjonariuszy z oddziałów prewencji z Katowic, Bielska-Białej i Częstochowy musi jeździć do stolicy. Jak wylicza gazeta.pl, to ponad 10 procent stanu prewencji w garnizonie śląskim.

Za każdym razem trzydniowy wyjazd do Warszawy oznacza wydanie 42 tys. zł na paliwo oraz 121 tys. zł na wynagrodzenie policjantów. Za nocleg i jedzenie płaci komenda stołeczna.

Były szef chorzowskiej policji Józef Kogut zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt wyjazdów śląskich policjantów:

„Skoro oni jeżdżą na miesięcznice, to siłą rzeczy na ulicach śląskich miast musi być mniej policjantów. Matematyki się nie oszuka”.

Twierdzi, że mieszkańcy dłużej czekają na reakcję patroli, co może też wpływać na większą liczbę przestępstw. Rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach – oczywiście – temu zaprzecza.

Zaprzeczają rozumowi, to logika PiS. Spieprzyć państwo.

PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej

Zwykły wpis

Coraz bardziej staje się oczywiste, że PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej.

Dyskutowano na ten temat w audycji Dominii Wielowiejskiej, która przytoczyła tweet Rafała Ziemkiewicza.

– Większość społeczeństwa popiera integrację europejską. Jeżeli ktoś chce wyprowadzić Polskę z UE, nie będzie mówił o tym wprost. Te deklaracje niewiele więc znaczą, trzeba analizować sytuację – mówił Paweł Kowal, były wiceminister spraw zagranicznych.

– Jeden z prawicowych publicystów napisał, że rządowi chodzi o “schładzanie” poparcia Polaków do UE, żeby mieć większą możliwość gry z instytucjami europejskimi. Jednak można niechcący schłodzić za bardzo i zamrozić. Ktoś wcale może nie chcieć Polexitu, tylko wyliczył sobie, że jeżeli schłodzi poparcie Polaków dla UE z powiedzmy 80% do 60% to łatwiej mu będzie walczyć z Donaldem Tuskiem. Tylko że działając w ten sposób można niechcący uruchomić mechanizmy, których nie da się zatrzymać – rzeczywistość społeczna to nie matematyka. Mamy przykład z Wielkiej Brytanii – argumentował Kowal.

W obliczu groźby uruchomienia art. 7, nie było wrażenia, że PiS chce zatrzymać ten proces.- Wydawało się wręcz, że ktoś chce, żeby to się wreszcie wydarzyło. To zwraca moją uwagę, a nie deklaracje – podsumował.

Wg Pawła Zalewskiego, byłego europosła PO, PiS dąży do przeformatowania opinii publicznej.- Ma ona mieć nowe cele i tożsamość. I po to promuje się integralny katolicyzm “naszość”, swojskość, kult żołnierzy wyklętych. PiS chce zbudować nowy system w Polsce, aby władza totalna zyskała tożsamościową legitymację. I w tym kontekście UE jest przeszkodą. Jeżeli trzeba będzie zapłacić cenę wyjścia z UE, to Jarosław Kaczyński jest w stanie to zrobić – podsumowuje.

Powtórzmy: Kaczyński jest w stanie to zrobić, dokonać Polexitu.

Audycja TOK FM tutaj:

tokfm.pl >>>

PiS postępuje jak okupant. Prof. Gersdorf w liście otwartym

Zwykły wpis

„Jestem zmuszona zabrać głos w chwili przełomowej dla naszej Ojczyzny. Dla burzycieli demokratycznego państwa prawnego nie ma żadnego usprawiedliwienia ani prawnego, ani moralnego” – napisała I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf w liście otwartym.

„Ostrzegam przed łamaniem umowy społecznej jaką jest Konstytucja. Jest to ścieżka nad przepaścią, w którą może spaść cały Naród” – pisze prof. Gersdorf w liście opublikowanym  22 grudnia 2017 roku na stronie Sądu Najwyższego.

Jeszcze w maju 2017 roku podczas kongresu prawników Polskich Prof. Gersdorf głośno krytykowała zamach na sądy: „Sądy nie mogą być zależne od ministra sprawiedliwości. Model ustrojowy musi korespondować z modelem społecznym. W Polsce tradycje demokratyczne są zbyt słabe, aby pozwolić na bliskie powiązanie sądów z władzą wykonawczą. Państwu musi wystarczyć, że w polskich procedurach sądowych – nie tylko karnej – zagwarantowana jest silna obecność prokuratora”. Wyliczyła wtedy w dziewięciu punktach, jak należy zmienić system sądownictwo.

I. Jestem zmuszona zabrać głos w chwili przełomowej dla naszej Ojczyzny. Przypominam, że w myśl art. 1 Konstytucji „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wszystkich obywateli”.

W państwie leżącym w sercu Europy, przy pomocy ustaw będących tylko pozorem prawa, usuwa się ze stanowiska I Prezesa SN, urzędującą głowę najwyższego organu sądowniczego, przed końcem konstytucyjnie wyznaczonej kadencji. Jest to zamach na strukturę jednego z najważniejszych organów państwa.

Dokonano tego nie przez użycie sił militarnych, czy paramilitarnych, ale przez uchwalenie niekonstytucyjnych rozwiązań, które według formuły słynnego filozofa Gustawa Radbrucha określa się po prostu jako „ustawowe bezprawie”. Nie stworzono nawet pozorów, jakie zastosowano przy przejmowaniu przez obecną władzę ustawodawczo-wykonawczą Trybunału Konstytucyjnego, gdzie doczekano końca kadencji jego Prezesa.

Teraz nie tylko odrzucono opinie polskiej i międzynarodowej doktryny prawa, dorobek całej judykatury, ale i stanowiska organizacji społecznych, znanych autorytetów krajowych i światowych oraz świadomych polskich obywateli. Stąd

dla burzycieli demokratycznego państwa prawnego, jakim jest w myśl art. 2 Konstytucji Rzeczpospolita Polska – nie ma żadnego usprawiedliwienia ani prawnego, ani moralnego.

Wszystko co godzi w niezależność sądów, w tym wypadku w niezależność Sądu Najwyższego, łamie podstawowe prawo konstytucyjne każdego obywatela: prawo do niezależnego sądu. Wynika to nie tylko z naszej europejskiej kultury, ale i z powszechnie przyjętych w zachodniej cywilizacji standardów prawnych, o czym mówi art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ.

II. Chciałabym być dobrze zrozumiana. Nie bronię swego stanowiska, przysłowiowego „stołka”, a pryncypiów związanych z demokratycznym państwem prawnym. Dlatego trwałam jako sędzia i Pierwsza Prezes SN pomimo stałych personalnych ataków, rozpowszechnianych o mnie kłamstw i mowy nienawiści. Powiedzieć, że było to zadanie niełatwe, to zbyt wiele przemilczeć!

Znosiłam jednak te brutalne szykany mające mnie zmusić do pokornego milczenia, czy nawet rezygnacji, tylko dzięki świadomości, że ja reprezentuję Naród zarówno jako niezawisły sędzia RP, jak i niezależna I Prezes SN.

Swój mandat otrzymałam od Prezydenta RP, który zgodnie z art.126 ust. 1 Konstytucji „jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej”. Jest to mandat co najmniej tak silny, jak ten, którym cieszą się posłowie, czy senatorowie RP. Przysięgałam, także przed Bogiem, nieugięcie strzec Konstytucji i wynikającej z niej zasady praworządności. Zgoda na ich łamanie byłaby zgodą na bezprawie i niesprawiedliwość; byłaby zgodą na demontaż demokratycznego państwa prawnego, jakim jest RP.

III. Ostrzegam przed łamaniem umowy społecznej jaką jest Konstytucja. Jest to ścieżka nad przepaścią, w którą może spaść cały Naród.

Najbardziej trafnie wyłuszczono to w amerykańskiej Deklaracji Niepodległości z 1776 roku „Rzecz jasna roztropność będzie dyktować, że rządu trwałego nie należy zmieniać dla przyczyn błahych i przemijających (…). Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji zmierzających stale w tym samym kierunku zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego i przyszłego bezpieczeństwa”.

Proszę Obywatelki i Obywateli, aby czytali polską Konstytucję i wyciągali z niej wnioski. Niech we własnym interesie przemyślą drogę, którą podąża rządząca większość. Trzeba bowiem stale pamiętać, że nikt, kto wygrywa demokratyczne wybory, nie rządzi tylko w imieniu swoich wyborców, ale w imieniu wszystkich obywateli.

Nikomu też nie wolno niszczyć struktur konstytucyjnych organów państwa. Tak postępuje tylko okupant. Kardynalna idea dobra wspólnego stanowi zresztą nie tylko kamień węgielny, na którym zbudowano polską Konstytucję, ale znajduje najwyższe uznanie w katolickiej nauce społecznej tak bliskiej wszystkim ludziom wierzącym. Różne naruszenia idei dobra wspólnego są zatem nie tylko nielegalne, ale i głęboko niemoralne. Na to „my naród Polski” jak określamy się w preambule Konstytucji nie możemy nigdy wyrazić zgody.

Małgorzata Gersdorf
Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego

Macierewicz na służbie u Rydzyka i inne kaczyzmy

Zwykły wpis

Goebbelsowskie kłamstwa PiS.

Pisarka Klementyna Suchanow (wybirna dwutomowa książka o Gombrowiczu) pisze o dzisiajeszym rannym budzeniu.

Wydawca „Resortowych dzieci” przegrał w sądzie z byłym szefem AW:

Antoni Macierewicz nie ukrywa swoich związków z o. Rydzykiem. Mało tego, uważa, że to „Właśnie Rodzina Radia Maryja, Radio Maryja, wszystkie dzieła o. Tadeusza (Rydzyka) i ojców redemptorystów, zmieniły Polskę w ciągu tych ostatnich kilkudziesięciu lat w nieporównywalnie bardziej i głębiej niż wiele wysiłków, niż wiele działań, niż wiele zachowań polityków”. W swoim najnowszym felietonie „Głos Polski” w Radiu Maryja i Telewizji Trwam przyznaje, że jego żona, dzieci i wnuki są częścią Rodziny Radia Maryja, stąd też jego przekonanie o wielkim wpływie tego środowiska na dzisiejszą Polskę.

Polityka polityką, trudny i gorzki kawałek chleba, gdzie trzeba włożyć wiele wysiłku, determinacji i wiary w sens działania, jednak „właśnie ten sens, ta wiara, ta szansa sukcesu płynie z tego, w co wierzymy, jako ludzie, płynie z naszej wiary chrześcijańskiej, płynie z naszej wiary katolickiej i płynie z tego co nas otacza. A otacza nas w olbrzymim stopniu właśnie rodzina Radia Maryja, otacza nas słowo ojców redemptorystów, otacza nas wysiłek i wielka moc ducha ojca dyrektora”.

Antoni Macierewicz jest silny tą „wielkością, która jest wokół nas i która dodaje nam siły, która sprawia, że możemy realizować nasze zdania”, a i „posłowie PiS, szeroko rozumianego zespołu patriotycznego to są z pewnością posłowie głęboko wierzący i działający w myśl swoich przekonań właśnie płynących z chrześcijaństwa, z katolickiej nauki społecznej i z głębokiego patriotyzmu, dlatego Polska się zmienia”.

No tak. Oddajmy głos internautom. Co oni sądzą o takiej wypowiedzi ministra polskiego rządu. „Panie Antoni rzuć pan w cholerę te polityczne posady i wstąp do zakonu ojca Rydzyka a doświadczysz łaski bożej w postaci spokoju duszy i umysłu” (~mir): „dlaczego Macierewicz obraża inteligencję Polaków?” (leonlewicowiec) czy „kanclerz Niemiec Otto von Bismarck powiedział „dajcie Polakom wolność, to sami się wykończą” (~as). Nic dodać, nic ująć.

GRABARZE PRAWA.

Cham w zabłoconych gumofilcach w salonie

Zwykły wpis

Decyzja prezydenta o podpisaniu projektów ustaw sądowniczych jest zdaniem Włodzimierza Cimoszewicza odpowiedzią na uruchomienie przez Komisję Europejską wobec Polski art. 7.

Cimoszewicz użył porównania godnego Piłsudskiego: „Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc, mówi: nic mi nie zrobicie”.

„Tak to zostanie odczytane w Brukseli. Odpowiedź bardzo arogancka, bardzo butna, będąca demonstracją braku jakiejkolwiek chęci do dialogu z Komisją Europejską. To jest zapowiedź pogarszania się relacji”

– powiedział w TVN24.

„To upodlenie Polski na oczach Europy i sporej części świata”

 dalej komentował Cimoszewicz.

„Wykluczamy się z rodziny demokratycznych, wysoko rozwiniętych państw świata zachodniego. To jest zmiana wizerunku kraju i systemu politycznego na taki, od którego kiedyś, 28 lat temu odeszliśmy”.

Przyznał, że sankcje „są mało prawdopodobne”, lecz istotne są „wszystkie inne konsekwencje: polityczne, prestiżowe, wizerunkowe i wreszcie ekonomiczne”.

Cimoszewicz konstatował: „decyzje w Unii Europejskiej będą podejmowane w sytuacji, w której w zasadzie nie będziemy mieli żadnego sojusznika – ani wśród państw członkowskich, ani w Komisji Europejskiej – który by solidaryzował się z nami, kiedy będziemy podnosili swoje potrzeby. Na potrzeby Polski nie będzie się zwracać uwagi”.

PiS nazwę Polski powinine zamienić na Klops, którego prezydentem jest Dupa.

Takiego klocka postawił Duda.