Tag Archives: Dariusz Rosati

Kaczyński już nie ukryje, prowadzi Polskę na Wschód, w stronę Kremla

Zwykły wpis

W Warszawie dojdzie do spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z wicepremierem Włoch Matteo Salvinim.

Depresja plemnika

Na początku roku, w którym odbędą się wybory do europarlamentu, nominację na stanowisko wiceministra cyfryzacji uzyskał Adam Andruszkiewicz: narodowiec, prymitywny homofob i przeciwnik UE. A w przyszłym tygodniu do Warszawy – na zaproszenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – przybywa Matteo Salvini, lider włoskiej Ligi Północnej, minister spraw wewnętrznych Włoch, przeciwnik „elit brukselskich” i sankcji wobec Rosji.

Andruszkiewicz jest pierwszym ministrem polskiego rządu, który uznał za konieczne oświadczyć w „Super Expressie”, że „nigdy nie był faszystą”. Salvini, który przez część przywódców unijnych jest oskarżany o faszyzm, m.in. za swój stosunek do uchodźców, już na to określenie się nie obraża. „To nie faszyzm, to stosowanie prawa” – mówi.

Te dwa zdarzenia obrazują ideową ewolucję PiS. Kończy się „eksperyment”, w ramach którego szef MSZ Jacek Czaputowicz miał poprawić relacje z Unią, zabagnione za czasów jego poprzednika Witolda Waszczykowskiego. Dziś Czaputowicz publicznie obraża szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska oraz europejskich partnerów takich jak Francja.

View original post 2 082 słowa więcej

 

Andrzej Duda – prawnik amator, prezydent amator

Zwykły wpis

„Trybunał posuwa się za daleko i zbyt dalece ingeruje w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich, co w moim przekonaniu jest niebezpieczne i to są praktyki, które są groźne dla suwerenności państw Unii Europejskiej. Uważam, że KE nie ma racji, pozostaję przy swoim zdaniu. Uważam również, że Trybunał Sprawiedliwości UE, orzekając w tej sprawie – w sprawie, która jest bez wątpienia sprawą wewnętrzną, bo regulacja organizacji wymiaru sprawiedliwości jest sprawą wewnętrzną – posunął za daleko” – powiedział w radiowej Trójce Andrzej Duda.

Chodzi oczywiście o postanowienie unijnego Trybunału, który zawiesił pisowską ustawę o SN, zmuszającą sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia do przechodzenia w stan spoczynku.

Duda nie wycofał się z krytyki sędziów SN, którym podczas przemówienia w TK zarzucał anarchię i złamanie prawa. – „W moim przekonaniu przepis 178 ust. 1 Konstytucji został zwyczajnie naruszony, ponieważ państwo sędziowie zachowali się tak, jak gdyby nie uznawali obowiązującej cały czas ustawy, której nikt nie uchylił w tamtym momencie. Nie ma czegoś takiego, że orzeczenie TSUE uchyla czy zawiesza obowiązujące Polsce prawo” – stwierdził  prezydent.

Pan Andrzej Duda skrytykował orzeczenie TSUE w sprawie Sądu Najwyższego, uznając, że ingeruje ono w wewnętrzne sprawy Polski. W związku z czym wcześniej podpisał ustawę sankcjonującą decyzję TSUE. Uroczy prawnik amator” – skomentował Tomasz Lis. – „Tylko niestety jest to dr nauk prawnych, na dodatek reprezentujący cały naród. Żenada i w sumie smutek:( PAD powinien przez okres świąteczny wyciszyć emocje, bo są one już za bardzo widoczne” – podsumował inny internauta.

Depresja plemnika

Metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki filmu „Kler” nie widział. Nie zawahał się jednak porównać go z propagandowym filmem „Żyd Süss”, nakręconym w czasach III Rzeszy. – „Kler” wyreżyserowano według klasycznego antysemickiego filmu „Żyd Süss”. To już było grane za Goebbelsa” – powiedział abp Gądecki w Radiu Poznań.

„Żyd Süss” powstał na zlecenie i pod osobistym nadzorem ministra propagandy III Rzeszy Josepha Gobbelsa. Przedstawia losy trzech Żydów, których postawa jest synonimem stereotypów, dotyczących tego narodu, takich jak chciwość czy skąpstwo. „Żyd Süss” służył nazistowskiej propagandzie m.in. do usprawiedliwiania zbrodni, których Niemcy dopuszczali się na ludności żydowskiej, łącznie z „ostatecznym rozwiązaniem”.

„Kler” dotychczas obejrzało ponad 5 mln widzów.

To trzeci najchętniej oglądany film w polskich kinach po 1989 r. A dlaczego metropolita poznański go nie zobaczył? Jak to stwierdził w Radiu Poznań, ponieważ nie jest pozbawiony rozumu do końca”. Czyżby?

„Trzy dni przed Sylwestrem posłowie…

View original post 3 067 słów więcej

 

PiS nam funduje zdeprawowany kraj

Zwykły wpis

Wczorajszym gościem “Faktów po faktach” był były premier Włodzimierz Cimoszewicz, który uważa, że Nowoczesna przed wyborami samorządowymi nie miała żadnej realistycznej opcji wyboru. Gdyby ugrupowanie Katarzyny Lubnauer poszło samodzielnie do tych wyborów, to one obnażyłyby de facto nieistnienie już tej formacji – “(…) W tej chwili, ja osobiście uważam, że to co się wydarzyło w tych dniach wczoraj i dzisiaj, to jest rodzaj burzy w szklance wody​ (…)” – mówi Cimoszewicz, odnosząc się do odejść z Nowoczesnej.

“(…) Jako człowiek, który przez 30 lat zajmował się polityką, mam zero, ale to zero wątpliwości, że sondaże pokazujące, że zjednoczona opozycja może wygrać z PiS-em, a rozbita nie, są trafne (…) – mówi opierając się na swoim doświadczeniu politycznym. Były premier dodaje, że takie sondaże są swoistym przykazaniem bożym mówiącym – “(…) jeżeli oni się nie zjednoczą, nie wystawią wspólnej listy (…) to będą współodpowiedzialni za przedłużenie rządów PiS-u (…)”.

Cimoszewicz postawił bardzo mocną tezę – “(…) nie chodzi o kolejne lata dyskomfortu, irytacji, złości i tak dalej, tylko chodzi o duże prawdopodobieństwo przekształcenia i zdeprawowania ustroju naszego kraju na pokolenia (…) – zaznaczył. Podkreślił, że to będzie miara odpowiedzialności liderów opozycji, którzy nie zrozumieją konieczności obecnej sytuacji.

Gość programu odniósł się także do czwartkowego zatrzymania przez CBA byłego szefa KNF i sześciu podległych mu urzędników. Według niego rację mają ci, którzy wskazują, że zatrzymano grupę ludzi niezwykle aktywnych w KNF w domaganiu się, aby SKOK-i mające całą sieć powiązań ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości, zostały objęte nadzorem KNF-u – “(…) To właśnie ci ludzie, którzy walczyli o przejrzystość i bezpieczeństwo oszczędzania w SKOK-ach, są dzisiaj zatrzymani” – konkluduje. Przypomnijmy, że były zastępca przewodniczącego KNF – który też jest wśród zatrzymanych – został brutalnie pobity przez gangsterów wynajętych przez zarząd SKOK-u Wołomin za to, że powiadomił prokuraturę o nadużyciach w SKOK-ach.

Jeżeli PiS pozostanie dłużej przy władzy, grozi nam deprawacja kraju na długo.

Depresja plemnika

CBA zatrzymało szefów Komisji Nadzoru Finansowego z czasów rządu PO-PSL. Urzędnicy ci tropili nadużycia w systemie SKOK. Wśród nich jest Wojciech Kwaśniak, wiceszef KNF, którego omal nie zabili gangsterzy wynajęci przez SKOK-Wołomin.

– Krew była na podwórku, w łazience, na płaszczu i marynarce. Kiedy to zobaczyłam, nie mogłam uwierzyć, że mąż przeżył. Miał pękniętą czaszkę, złamaną rękę, którą się bronił, tylko na głowie założono mu kilkadziesiąt szwów – wspomina Agata Kwaśniak wydarzenia z 16 kwietnia 2014 r.

W 2014 Kwaśniak przeżył „dzięki zbiegowi okoliczności”

Tego dnia Wojciech Kwaśniak został napadnięty przed swoim domem w Warszawie przez gangstera. Zamach zlecił członek władz SKOK-Wołomin, drugiej co do wielkości Kasy systemu SKOK. Była to zemsta za wykrycie nadużyć w tej Kasie. Napastnik dopadł wiceszefa KNF po jego powrocie z pracy i bił po głowie pałką teleskopową. Bandyta wycofał się, gdy usłyszał nadjeżdżający samochód sąsiada. Pobiegł do lasu. Zostawił ślad: zakrwawioną pałkę, którą porzucił w czasie…

View original post 2 295 słów więcej

Bździna Kaczyńskiego – poseł Matuszewski

Zwykły wpis

W polityce, podobnie jak w meczu piłki nożnej, sytuacja potrafi odwrócić się jak w kalejdoskopie, co właśnie bardzo boleśnie odczuwa Prawo i Sprawiedliwość. Choć minęły zaledwie dwa tygodnie od przesłuchania przed komisją śledczą ds. afery Amber Gold byłego premiera Donalda Tuska, to dziś wydaje się to całą wiecznością. Nie tylko dlatego, że przewodniczący Rady Unii Europejskiej rozniósł w pył przesłuchujących z PiS, ale przede wszystkim z powodu narracji, jaką posługiwała się wówczas Małgorzata Wassermann i jej koledzy. Ta bowiem, po wybuchu afery KNF stawia PiS w fatalnym położeniu.

Dopiero co słyszeliśmy, że za funkcjonowanie i ewentualne zaniedbania Komisji Nadzoru Finansowego odpowiedzialny jest premier, a by wzmocnić swoją tezę, niedoszła prezydent Krakowa nawet dyktowała przepisy ustawy, które to potwierdzają. Dziś PiS zmuszone jest przekonywać, że nadzór premiera Morawieckiego nad KNF jest iluzoryczny, a on sam nie ponosi żadnej odpowiedzialności za funkcjonowanie komisji. Słyszeliśmy także dużo sugestii, że były premier “załatwił” swojemu synowi pracę w prywatnych liniach lotniczych związanych z Marcinem P., co miałoby być przejawem zepsucia i uwikłania premiera w aferę. Tymczasem media żyją dziś fuchą dla syna szefa służb specjalnych w Banku Światowym z polecenia prezesa NBP oraz przy okazji przypomnieniu, że takich fuch dla dzieci polityków PiS jest znacznie więcej.

Kierownictwo partii rządzącej zmuszone zostało do kuriozalnych tłumaczeń, że przecież dzieci gdzieś muszą pracować, a w ogóle nasze dzieci to są zdolne, wykształcone, znające języki, więc nic dziwnego, że pracują na wysokich stanowiskach. Bo przecież PiS to partia wysokich standardów, wróg nepotyzmu i kolesiostwa, nie to co ta “złodziejska opozycja”. Taki przekaz miał wizerunek partii uratować.

Jakaż musiała być wobec tego wściekłość kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, gdy wczoraj popołudniu dziennik Fakt opublikował szczegóły “układu zgierskiego”, którego mózgiem jest poseł PiS Marek Matuszewski. Nie bawił się w półśrodki i ustawienie jedynie swoich dzieci. Jak pisały media, poseł ustawił całą swoją rodzinę. Na państwowe posady i miejsca na listach PiS mogą liczyć: córka, syn, chrześniak, cioteczna siostra żony, jej mąż, syn i jego żona, dyrektor biura posła i jego brat oraz ich krewniacy. 

Rozmachu posła Matuszewskiego jednak w centrali na Nowogrodzkiej nie docenili. Jak poinformowała wczoraj na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek, decyzją samego prezesa Kaczyńskiego poseł został zawieszony w prawach członka PiS. Zdaniem prezesa działał on na szkodę Prawa i Sprawiedliwości.

Pozostaje teraz jednak zadać istotne pytanie. Z tłumaczeń polityków PiS, stających w obronie zatrudnienia syna Mariusza Kamińskiego w Banku Światowym wynika, że zdolne i kompetentne dzieci dostają intratne posady, bo na nie zasługują. Można wręcz interpretować, że są dla tych instytucji wsparciem i wzmocnieniem. Dlaczego zatem obstawienie swoją rodziną spółek i lokalnych list wyborczych przez posła Matuszewskiego jest działaniem na szkodę partii? W partii muszą zadbać o spójność narracji kryzysowej. Na dziś wychodzi im to źle.

* * *

Poseł PiS Matuszewski to bździna Kaczyńskiego.

Depresja plemnika

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie pojechał do Brukseli, by bronić swojego rządu przed oskarżeniami o łamanie w Polsce praworządności i fundamentalnej w demokracji zasady niezależności sądownictwa. Na publicznym wysłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego rządu RP nie reprezentował w efekcie nikt.

Polska dalej gra z TSUE na zwłokę

Albo stchórzył, albo idzie w zaparte

Przyczyny nieobecności ministra mogą być dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma argumentów na swą obronę (bo to przecież on forsuje plan osłabienia pozycji sądów i sędziów w Polsce) i w obawie przed kompromitacją zwyczajnie stchórzył. Albo minister sprawiedliwości rządu PiS ma Parlament Europejski, by tak rzec, gdzieś. I ekipa PiS próbuje w tej kwestii nadal iść w zaparte.

Nie bez powodu wypowiadający się eurodeputowani z PiS próbowali zwekslować przesłuchanie na kwestię… dopuszczalności aborcji (Marek Jurek) lub dumy narodowej i win poprzednich ekip rządzących w kwestiach emerytalnych (Jadwiga Wiśniewska).

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo

Wykład Timmermansa

Znamienny – i symboliczny – był miniwykład, jakiego kolejny raz udzielił rządowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej…

View original post 1 347 słów więcej

Kubica może pogrążyć Morawieckiego, że puści bąbelki

Zwykły wpis

Na taśmach, opublikowanych dziś przez Onet, słychać, jak ówczesny prezes BZW BK Mateusz Morawiecki … cieszy się z wypadku Roberta Kubicy. Trudno użyć innego słowa, skoro ze strony obecnego premiera padają takie: – „Na szczęście złamał rękę, raz, drugi. Ja nie chcę, k…a, co roku pięć dych płacić”.

Z nagrania z restauracji „Sowa i Przyjaciele” wynika, że ówczesny szef BZ WBK uznał dramatyczny wypadek Roberta Kubicy za zdarzenie pozytywne z punktu widzenia interesów „własnego” banku. Dlaczego?  Gdyby bowiem do wypadku nie doszło, bank BZ WBK prawdopodobnie musiałby zostać sponsorem polskiego kierowcy, czytamy w portalu Onet.

Do treści nagrań odnieśli się politycy, dziennikarze i internauci. Zarówno w tonie żartobliwym, jak i poważnym.

Były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak: „Już powoli da się rozpoznać premiera Morawieckiego po niepowtarzalnym wulgarnym stylu. Ale żeby tak o Kubicy!?”.

Wicemarszałek Sejmu i poseł Kukiz’15 Stanisław Tyszka: „Jakim trzeba być człowiekiem, by powiedzieć »na szczęście złamał rękę, raz, drugi…«?”.

Redaktor naczelny tygodnika „Newsweek”, Tomasz Lis: „różnych polityków i premierów Polska miała, ale pan Morawiecki jest nie do obrony. Po tekstach o kontuzji Roberta Kubicy, w oczach milionów Polaków pozamiatał się na wieki wieków amen.”

Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”: „Nie ważne, czy Mateusz Morawiecki był wtedy osobą prywatną, szefem zagranicznego banku, a dziś jest premierem… To jest po prostu po ludzku złe.” – pisze.

Kamil Durczok na swoim profilu napisał: „A tak po ludzku, panie Morawiecki, to co pan wygaduje o Kubicy, to regularna chamówa”.

Rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec przypomniał, że wypadek Kubicy, który „podsumował” Morawiecki, kwalifikował się jako „zagrażający życiu”.

Z kolei popularna na Twitterze komentatorka Kataryna celnie skwitowała postawę premiera – inną wobec narażonego na kontuzje sportowca niż względem mogącego być przydatnym polityka. Jak podkreśliła, w tym kontekście nie potrafi zrozumieć postawy premiera.

Co interesujące, politycy PiSu ten „wątek taśmowy” potraktowali nadzwyczaj poważnie. Adam Bielan powiedział dziś w rozmowie z Moniką Olejnik, że Mateusz Morawiecki spotkał się z Robertem Kubicą. Ta troska również nie umknęła uwadze komentatorów.

Dziennikarz TVN24 Konrad Piasecki:„Jeśli taśmy są »odgrzewanym kotletem« i »znaną od paru lat prywatną rozmową bez znaczenia«, to dlaczego premier spotyka się nagle z Robertem Kubicą dziś, by się z nich wytłumaczyć?”.

Michał Kolanko: „Spotkanie PMM z Kubicą o którym mówił @AdamBielan najlepiej świadczy o powadze sytuacji i próbach „damage control” w wykonaniu PiS. Po ujawnieniu innych fragmentów reakcja była inna”

Afera podsłuchowa może pogrążyć Mateusza Morawieckiego. I tylko jeden wątek – z Robertem Kubicą.

Holtei

Ciąg dalszy afery taśmowej. Onet opublikował kolejne nagrania z Mateuszem Morawieckim. „Na szczęście złamał rękę” – mówi o Robercie Kubicy. Na premiera wylała się fala krytyki.

Onet opublikował kolejne taśmy z udziałem Mateusza Morawieckiego, gdzie premier wypowiada się na temat wypadku Roberta Kubicy z 2011 roku.

„Na szczęście złamał rękę” – powiedział o wypadku polskiego sportowca na nagraniach zafery taśmowej. Gdyby tak się nie stało, Robert Kubica najprawdopodobniej przeszedłby do Ferrari, w efekcie czego bank BZ WBK musiałby sponsorować sportowca. (BZ WBK należał do Santandera, który od był sponsorem teamu Ferrari – red.). ” Ja tego nie chcę, kur… Pięć dych co roku płacić. Sp…laj.” – mówił Mateusz Morawiecki.

Taśmy Morawieckiego. Premier o Kubicy: „Na szczęście złamał rękę”

Słowa Mateusza Morawieckiego o Robercie Kubicy wywołały lawinę krytyku pod adresem premiera.

Morawiecki cieszący się z poważnego wypadku wybitnego polskiego sportowca bo już nie musi mu płacić z pieniędzy banku…

View original post 3 492 słowa więcej

PiS przegrywa walką o sądownictwa. Skończy się oblężeniem kancelarii prezesa przy Nowogrodzkiej

Zwykły wpis

Naczelny Sąd Administracyjny postanowił o wstrzymaniu wykonania uchwały Krajowej Rady Sądownictwa z wnioskami o powołanie sędziów Sądu Najwyższego do Izby Karnej SN. Chodzi o uchwałę KRS z 24 sierpnia dotyczącą sędziego Wojciecha Sycha, który miał zostać powołany na jedno z miejsc w tej izbie.

Decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego ma związek z odwołaniami osób, które bezskutecznie kandydowały do Izby Karnej SN. Ich zdaniem procedura jest nieważna, bo pod obwieszczeniem prezydenta o wolnych miejscach w Sądzie Najwyższym brakuje podpisu premiera.

W tej sytuacji prezydent Duda nie będzie mógł powołać sędziego Sycha do Sądu Najwyższego przed rozpatrzeniem zapowiadanych dopiero odwołań przez KRS, choć wcale nie jest pewne, że prezydent się do tego zastosuje, bo podobne postanowienie samego Sądu Najwyższego Andrzej Duda wcześniej zignorował.

Wczoraj NSA rozpatrywał kilka podobnych wniosków, uznał jednak tylko dwa, dotyczące powołania sędziego na wakat w Izbie Karnej, bo stanowisko to istniało przed wejściem w życie reformy.

Sąd odrzucił natomiast wnioski o zatrzymanie procedury powoływania sędziów Izby Karnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej – prawdopodobnie dlatego, że przed wejściem reformy w życie nie istniały.

PiS zaczyna przegrywać „bitwę” o sądownictwo. Szturm na Kancelarię Rzeszy przy Nowogrodzkiej zakończony zostanie ostatecznie odejściem fuererka Kaczyńskiego.

Hairwald

Warszawski ksiądz Jacek Dunin-Borkowski w swoim wpisie na Twitterze ocenił, że „plaga pedalstwa w kościele nie jest związana a celibatem”.

Ksiądz w ten sposób, odniósł się do wpisu dziennikarza TVP Cezarego Gmyza, który na swoim Twitterze polecił tekst Tomasza Terlikowskiego o homoseksualizmie w kościele. W artykule postawiono tezę, że na obecny kryzys w kościele związany z nadużyciami seksualnymi duży wpływ ma homoseksualizm wśród księży. Gmyz dodał od siebie, że wpływ na problem ma również celibat.

Ksiądz Dunin-Borkowski skomentował słowa Gmyza. „Plaga pedalstwa w Kościele nie jest związana z celibatem. Tylko pedał jest trochę mniej widoczny, szczególnie jak się księża pieprzą ze sobą. No i nie mają dzieci”.

Wpis księdza wywołał dyskusję. Włączył się do niej Kazimierz Bem, zadeklarowany gej oraz pastor ewangelicko-reformowany, mieszkający w USA.

Komentarz diecezji warszawsko-praską. – W związku z głęboko niestosownymi publikacjami ksiądz Jacek Dunin-Borkowski zostanie wezwany na rozmowę do Kurii Warszawsko-Praskiej – mówi Jakub Troszyński, rzecznik diecezji.

View original post 2 682 słowa więcej

PiS: Opuszczając Unię, a następnie NATO

Zwykły wpis

Wypowiedź Gowina skandaliczna. Wicepremier rządu RP otwarcie zachęca do łamania prawa UE. Rząd PiS wyprowadza Polskę z Unii, a to oznacza powrót na Wschód, pod kontrolę Rosji. Tego chcemy?

Hairwald

>>>

Mam wrażenie, że PiS ma świadomość, że utrzymanie linii wprowadzenia dyktatury krok po kroku, odbierania niezależności organom konstytucyjnym i podporządkowywanie tych organów pod wolę jednego człowieka, nie da się pogodzić z funkcjonowaniem w ramach szeroko rozumianych struktur Zachodu – mówił w „Faktach po Faktach” Roman Giertych.

Zdaniem Romana Giertycha słowa wicepremiera Jarosława Gowina, że rząd może zignorować orzeczenie TSUE, jest „jaskółką” wejścia przez Polskę pod rządami PiS na drogę opuszczenia Unii Europejskiej.

Według Giertycha stopniowe wprowadzanie dyktatury, odbieranie niezależności konstytucyjnym organom i podporządkowywanie ich woli jednego człowieka, nie da się pogodzić z pozostaniem w strukturach Zachodu. Nie tylko Unii Europejskiej,  uważa Giertych,

– Następnym krokiem będzie wyjście z NATO – uważa mecenas, a to według niego oznacza, że Polska jest spychana  w stronę rosyjskiej strefy wpływów.

Morawiecki: TSUE to nie Sąd Ostateczny

Roman Giertych jest zdania, że konflikt między Polską a UE w kwestii sądów jest bardzo jasny, bo…

View original post 180 słów więcej

Pisowcom czapka gore, ale to tyłek będzie przypiekany

Zwykły wpis

Mecenasi działający z upoważnienia Jarosława Kaczyńskiego mają działać w sprawie tekstów, które ukażą się… w przyszłości! Chodzić ma o rzekomo planowaną kontynuację publikacji dotyczących znajomości ministra koordynatora Mariusza Kamińskiego i jego zastępcy Macieja Wąsika z urzędnikiem warszawskiego ratusza Jakubem R., odpowiedzialnym za reprywatyzację. – Wąsik i Kamiński powinni czym prędzej stanąć przed komisją weryfikacyjną – mówi Fakt24 kandydat na prezydenta stolicy Jan Śpiewak.

Po tym, jak „Gazeta Wyborcza” wielokrotnie opisywała na swoich łamach kulisy znajomości Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika z urzędnikiem stołecznego ratusza Jakubem R., w obawie przed kolejnymi publikacjami, włodarze obozu rządzącego postanowili zablokować inne teksty „na zaś”. Mecenasi dostali pełnomocnictwo do pozywania dziennikarzy za teksty, które ukażą się w przyszłości.

„R. jest w areszcie, postawiono mu zarzut przyjmowania milionowych łapówek. W listach rozsyłanych zza krat twierdzi, że Wąsik z Kamińskim mieli go namawiać do biznesu przy reprywatyzacji. Zyski miały zasilać konta partii. Pozostałe teksty są o powiązanej z PiS spółce Srebrna, która chce sprzedać grunt w centrum Warszawy. Folder dla rynku przygotowała cypryjska spółka należąca do warszawskiego dewelopera” – przypomina „Gazeta Wyborcza”.

Autorami tekstów byli Iwona Szpala i Wojciech Czuchnowski. Co ciekawe, żadna z opisanych przez dziennikarzy osób nie skierowała pozwu przeciwko gazecie. Jest za to pozew cywilny. W imieniu PiS. Przesłać miała go – zgodnie z relacją dziennikarzy „Wyborczej” – gdańska kancelaria adwokacka Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy.

– To jest nieprawdopodobne, że partia pozywa dziennikarzy. Kamińskiemu i Wąsikowi pali się grunt pod nogami. Panicznie boją się prawdy o zaangażowaniu środowiska PiS w aferę reprywatyzacyjną. Muszą stanąć przed komisją weryfikacyjną i to koniecznie przed wyborami samorządowymi. To jest wierzchołek góry lodowej – mówi w rozmowie z Fakt24 kandydat na prezydenta Warszawy Jan Śpiewak

„Od lat jest (w.w. kancelaria – red.) na liście płac partii Jarosława Kaczyńskiego. Tylko w 2017 r. zarobiła na tym prawie 0,5 mln zł. Często występuje w imieniu samego prezesa” – czytamy we wtorkowym wydaniu GW.

– Kancelaria Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy próbowała w bardzo agresywny sposób oskarżyć mnie o zniesławienie czyścicieli kamienic z firmy ICON. Przegrała. Fakt, że PiS korzysta z usług właśnie tej kancelarii jest symboliczny – mówi nam Śpiewak.

Jakby tego było mało, Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy reprezentowali w wielu procesach przeciwko mediom Marka Falentę, który został następnie skazany na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą taśmową. Gdańscy prawnicy mieli też reprezentować firmę windykacyjną GetBack, a ich adres wskazany był jako siedziba firmy Solvere, którą w ub.r. założyli współpracownicy byłej premier Beaty Szydło. Firmy – twórcy spotów uderzających w polskich sędziów.

PiS chce przejąć Warszawę. Śpiewak rozjeżdża te plany!

Na światło dzienne wyszły kombinacje finansowe jakich wobec skarbu państwa dopuścił się prominentny polityk Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin. Pomogła w tym wszczęta jeszcze dwa lata temu kontrola oświadczeń majątkowych… CBA wzięło wtedy pod lupę lata 2011 – 2015 po czym skierowała sprawę do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Ta, mimo że doszukano się wielu nieprawidłowości, nie dostrzegła w nich znamion czynu zabronionego i sprawę umorzyła. Wszystko by może przycichło, gdyby nie dociekliwość dziennikarzy Wirtualnej Polski. Dotarli do prokuratorskiego postanowienia o umorzeniu śledztwa i wtedy wyszło na jaw, że aż dziewięć oświadczeń majątkowych Sasina budzi poważne zastrzeżenia.

„Wykazywana przez kontrolowanego wartość środków pieniężnych w walucie polskiej jest niższa od środków na rachunkach bankowych. W oświadczeniu nr 3, stan na 31 grudnia 2012, o 17.237,83 zł. W oświadczeniu nr 4, stan na 31 grudnia 2013 roku, o 13.928,27 zł. W oświadczeniu nr 5, stan na 31 grudnia 2013 roku, o 5.626,52 zł. W oświadczeniu nr 6, stan na 21 sierpnia 2015 roku, o 18.563,9 zł. W oświadczeniu nr 7, stan na 10 listopada 2015 roku, o 10.070,23 zł. W oświadczeniu nr 8, stan na 31 grudnia 2015 roku, o 15.657, 51 zł” – cytuje fragmenty akt sprawy.

Na tym jednak nie koniec, bo CBA ustaliło, że Jacek Sasin posiadał też polisę ubezpieczeniową w Towarzystwie Ubezpieczeniowym na Życie, której nie wykazał w swoich oświadczeniach. „Wartość polisy, stan na 7 listopada 2011 roku: 6.573,19 zł; na 31 grudnia 2015 roku: 12.766,83 zł”. – odnotowała prokuratura.

Na dodatek – jak informuje Wirtualna Polska – w oświadczeniu majątkowym na koniec 2012 roku Sasin nie wykazał kredytu gotówkowego o wysokości 190 239,44 zł. Pożyczkę wziął razem z żoną jesienią tamtego roku. W dwóch oświadczeniach majątkowych z 2011 i 2012 roku Sasin zawyżył kwotę posiadanych środków na koncie odpowiednio o 10.111,16 zł i 3.651,25 zł. Polityk nie wykazał również 25 tys. zł pożyczki z sejmowego funduszu świadczeń socjalnych z 29 lutego 2012 roku.

Co na to wszystko sam zainteresowany? Już w czasie przesłuchania Sasin tłumaczył się, że część nieujawnionej kasy zalegała w domu, a dalej w cytowanych przez portal aktach czytamy: „Ponadto jego żona posiada odrębny rachunek bankowy, do którego świadek nie jest upoważniony, a z informacji przekazywanych przez żonę wiedział, że środki gromadzone na tym rachunku były przeznaczane na bieżące wydatki. Zatem składając oświadczenie majątkowe Jacek Sasin wykazywał jedynie te kwoty środków pieniężnych, które osobiście posiadał”.

Pusty śmiech należy się temu tłumaczeniu, skoro Sasin przez cały ten okres pozostawał w małżeńskiej wspólnocie majątkowej. Rozliczał się z podatku dochodowego od osób fizycznych z żoną. Ale dochody małżonki, co potwierdza prokuratura, nie zostały ani razu zawarte w oświadczeniu majątkowym.

W osłupienie wprawia stanowisko prokuratury w sprawie nieumieszczenia polisy ubezpieczeniowej w oświadczeniu. „Zauważyć należy, że ubezpieczający jest niewątpliwie dysponentem środków znajdujących się w ramach polisy, dyskusyjne jest natomiast to, czy w trakcie jej obowiązywania jest ich właścicielem. Będzie nim na pewno beneficjent, ale dopiero w momencie śmierci ubezpieczonego oraz ubezpieczający w przypadku wypowiedzenia umowy. W przypadku niejednoznaczności regulacji prawnych w tym zakresie niemożliwe jest jednoznaczne przypisanie świadomego zatajenia informacji w tym zakresie” – twierdzi Monika Harasim, prokurator z prokuratury okręgowej z Warszawy, która umorzyła śledztwo.

Portal zwraca uwagę, że o polisie Sasin przypomniał sobie w oświadczeniu majątkowym w 2016 roku. Wtedy nie miał problemów z wpisaniem wartości ubezpieczenia.

Rozbrajająca i należna chyba tylko wysoko postawionemu funkcjonariuszowi Prawa i Sprawiedliwości jest ocena prokuratury: „Analizując zgromadzony materiał dowodowy, należy dojść do przekonania, że oświadczenia majątkowe, mimo że nierzetelne, zostały złożone bez zamiaru podania nieprawdy lub zatajenia prawdy. Odnośnie rozbieżności między ujawnionym w oświadczeniach majątkowych i rzeczywistym stanem zgromadzonych środków pieniężnych nie sposób przypisać Jackowi Sasinowi zamiaru popełnienia przestępstwa. (…) Ujawnił on niemal całość zgromadzonych środków. Brak wykazania środków pieniężnych na rachunku bankowym żony uznać należy za niewiedzę” – twierdzi wielce wyrozumiała prokurator Monika Harasim. I tak śledztwo umorzono 18 stycznia 2018.

Na tym tle z wyjątkowym natręctwem przychodzi na myśl „oburzająca” sprawa nieujawnionego w oświadczeniach majątkowych zegarka jednego z ministrów poprzedniego rządu…

W polskiej delegacji na prezydencką wyprawę do Australii i Nowej Zelandii nie znalazła się najsłynniejsza podróżniczka w rządzie #PiS Anna Maria #Anders. Ale Pani minister i tak tam poleci 🙃🙃 Anders ma pojawić się na antypodach 20.08.2018r. na spotkaniu z Polonią w Sydney…

Polish vodka

3 teksty Waldemara Mystkowskiego.

Śmiechem z reżimem raczej się nie wygra, ale śmiech jest narzędziem, które wskazuje, w jakim stadium znajduje się autokracja. Wrocławska Pomarańczowa Alternatywa działała pod koniec lat 80-tych i ośmieszała komuszy kolor czerwony poprzez wprowadzenie alternatywnego pomarańczowego.

Jeszcze śmieszniejszy był Różowy Czołg czeskiego artysty Davida Czernego, na który to kolor przemalowany został przez niego sowiecki czołg, ten był symbolem dominacji sowietów nad dumnym narodem czeskim i usytuowany w centrum Pragi w dzielnicy – nomen omen – Smichov. Różowy Czołg wjechał do wyobraźni Czechów jako symbol wolności.

Czerny był nawet przez pewien czas ścigany, tak jak niektórzy modyści z KOD, którzy nakładają koszulki z napisem Konstytucja i o dziwo wszystkie t-shirty pasują pomnikowym modelom jak ulał. Tylko czekać, gdy na różowy zostanie przemalowany pomnik smoleński.

Temperatura ośmieszania władzy PiS osiągnęła wysoki poziom, t-shirty Konstytucja wskazują, że PiS ma się blisko upadkowi. Raut w warszawskim klubie Palladium z okazji…

View original post 1 043 słowa więcej

PiSowcy niedomyci, rozmemłani, obleśni, nieestetyczni

Zwykły wpis

Szacunek Panie Jacku ! W punkt !!

Wbrew popularnej u wielu Polaków i Polek opinii, że demokracja ma się dobrze i nadal mamy trójpodział władzy – sami rządzący podsuwają im kontrargumenty. Otóż ostatnio – chyba nieświadomie – hierarchię osób w państwie jednym wpisem na Twitterze streściła rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek. I jakoś tej demokracji wcale w jej wpisie widać!

Otóż Mazurek była wraz z najwyższymi urzędnikami państwowymi – jak zauważa portal natemat.pl – na pogrzebie prof. Marii Dzielskiej. Na zdjęciu, zamieszczonym na portalu, widzimy – w ławach kościelnych – prezydenta Andrzeja Dudę, premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremier Beatę Szydło oraz wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego.

Jak łatwo można było przewidzieć, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie doświadczył zaszczytu stania koło Jarosława Kaczyńskiego – bo przecież nie odwrotnie. Zamiast Andrzeja Dudy po jego lewicy widzimy premiera Morawieckiego. Dwoje pozostałych wysokich urzędników stoi po przeciwnej stronie nawy, w tym była premier niejako „zastawiona” wicemarszałkiem. Politolodzy zapewne już szczegółowo analizują układ zdjęcia.

Tymczasem Beata Mazurek pisze na Twitterze… „Prezes #PiS J. #Kaczyński w #Kraków na pogrzebie Śp. prof. M. Dzielskiej”. Nic dodać, nic ując. Internet zareagował oburzeniem. „Wysoce niestosowny opis zdjęcia!!! Niech Pani się zreflektuje!!”, „Obok Premier i Prezydent, a pani wymienia tylko Prezesa. Widać jak na dłoni, kto rządzi w kraju”, albo żartobliwe: „A ci dwaj po prawej to kto?”

– „Chwała bohaterom!” – wykrzyknął arcybiskup Marek Jędraszewski na widok Patryka Jakiego, wychodzącego z kanału z panzerfaustem i powstańczą opaską na ramieniu. W ślad za Jakim wyłoniła się Beata Kempa z polową apteczką.

– „Chwała bohaterom!” – zgodnym chórem zakrzyknęli towarzyszący kapłanowi uczestnicy patriotycznej procesji.

Codziennie o świcie, gdy pierwsze promienie słońca rozświetlały mrok nocnego nieba, niezłomni obrońcy Sejmu trzykrotnie okrążali budynek parlamentu ze świętym obrazem, budząc paniczną trwogę wśród tłuszczy oblegającej gmach. W szczególne przerażenie wprawiały najeźdźców majestatyczne kędziorki pana Prezesa okolone srebrną sukienką ikony. Widząc je, wielu siepaczy czym prędzej wsiadało na swoje wózki inwalidzkie, by umknąć daleko od miejsca cudownie chronionego przez nieziemską moc świętego obrazu.

– „Stójcież, stójcież!” – nawoływał Paweł Kasprzak, próbując opanować panikę. Bezskutecznie – rozprzężenie i chaos wdzierały się w szeregi jego obozu. Nawet Klementyna Suchanow, zwana Kolubryną, uciekała na oślep przed siebie, porzucając w błocie Gombrowicza, którym w przeszłości tyle razy torturowała prawdziwych patriotów. Wiele wody musiało w Wiśle upłynąć po każdej porannej procesji, nim dowódcom zgrai oblegającej Sejm udało się przywrócić jaką taką dyscyplinę i porządek we własnych szeregach.

Oblężenie trwało już od blisko dwóch lat, jednak dzięki kanałom zmyślni obrońcy potrafili się przemknąć niezauważeni przez pierścień wrogich wojsk. Właśnie z tej drogi skorzystali teraz Jaki i Kempa.

– „Jakże miło ujrzeć was całych po tak niebezpiecznej eskapadzie” – zwrócił się do nich komendant twierdzy Marek Kuchciński, który za zasługi dla obrony parlamentu został przez prezydenta odznaczony Orderem Stalowej Kłódki. Komendant wykazał wielką zapobiegliwość i zmysł strategiczny, każąc uzbroić Straż Marszałkowską w miny przeciwpiechotne i broń rakietową. Przewidując oblężenie, otoczył Sejm pasem żelaznych barier, kordonem funkcjonariuszy i fosą. Jako mistrz taktyki potrafił wykorzystać naturalne ukształtowanie terenu i sprzyjające okoliczności przyrody, wydając dziennikarzom i innym wrogom zakaz wchodzenia do budynku w czasie upałów z powodu obecności w biurach opozycji niebezpiecznych sinic.

– „Kanałami udało nam się przedostać aż na plac Krasińskich” – powiedział wyczerpany, lecz wyraźnie szczęśliwy Jaki, a Beata Kempa w tym czasie zaczęła zaszywać dziury w jego powstańczym mundurze nicią chirurgiczną, którą zawsze miała w apteczce. Uczestnicy procesji zbili się w ciasny krąg i z wypiekami na twarzach dosłownie chłonęli każde słowo z opowieści dzielnego młodzieńca. – „Było groźnie, bo na naszej trasie kodziarze wrzucali przez włazy granaty i egzemplarze Konstytucji, ale szczęśliwie udało się nam uniknąć trafienia…”.

– „Strzelali też do nas z broni palnej” – dodała Kempa, przegryzając nić.

 „A gdy wyszliśmy z kanału pod samymi oknami Sądu Najwyższego” – kontynuował Jaki. – „Małgorzata Gersdorf obrzuciła nas słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe. „Konstytucja, demokracja, państwo prawa!” – krzyczała na całą ulicę, nie bacząc na fakt, że towarzyszy mi delikatna i subtelna kobieta, nienawykła do tak rynsztokowego słownictwa”.

– „W życiu nie słyszałam takich przekleństw” – przyznała Kempa. – „Ta Gersdorf to wyjątkowo wulgarna i prymitywna osoba. Trzeba ją postawić przed sądem, jak Jerzego Owsiaka”.

– „Właśnie, Owsiaka” – podchwycił Jaki i ciągnął opowieść. – „Spod Sądu Najwyższego udaliśmy się prosto do Kostrzyna na Odrą, przy samej niemieckiej granicy, gdzie Owsiak zgromadził wielotysięczny tłum satanistów. Już z daleka słyszeliśmy piekielne wycie i skandowanie: „Niemcy nas leją, Niemcy nas leją!”. Podkradliśmy się bliżej i zobaczyliśmy czerwony wóz z napisem „Feuerwehr”, którego załoga polewała tłum wodą z węży. A polewani ekstatycznie wili się w błocie i wrzeszczeli niczym potępieńcy. By przerwać ten bluźnierczy rytuał satanistyczno–teutońskiego chrztu, zniszczyłem panzerfaustem pojazd wroga”.

Zgromadzeni trzykrotnie wykrzyknęli „hurra!”, pochwycili Jakiego i zaczęli podrzucać go do góry, śpiewając: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz ni dzieci nam polewał”.

– „Dopiszemy to do listy zbrodni Berlina, za które należą się nam reparacje” – powiedział Arkadiusz Mularczyk. – „Szwaby do końca świata się nie wypłacą”.

– „A począwszy od przyszłego roku zapewnimy naszej młodzieży patriotyczne wakacje, by nigdy więcej nie dopuścić już do takich ekscesów” – powiedziała minister Anna Zalewska. – „Zobowiążę kuratoria, by we współpracy z diecezjami zorganizowały akademie ku czci żołnierzy wyklętych i msze plenerowe połączone z występami chórów szkolnych oraz prelekcjami Kai Godek. Myślę, że straż pożarna tym razem przyśle polewaczki, żeby przypadkiem komuś nie przyszło do głowy znów zaprosić Niemców z bratnią pomocą”.

 „Po co polewaczki?” – zapytał arcybiskup Jędraszewski. – „Załatwimy to we własnym zakresie wodą święconą”.

Machnął kropidłem, uniósł świętą ikonę i podjął przerwaną procesję, po raz trzeci okrążając tego poranka mury twierdzy Sejm.

Wojciech Maziarski

Ćwiczenia

1. Dlaczego strzał z pistoletu nie wyrządził Beacie Kempie szkody?
a. Bo strzelający nie trafił.
b. Bo strzelał ślepakami.
c. Bo kula odbiła się jej od czoła.

2. Jakie wulgarne słowa chuligani z KOD–u wieszają na pomnikach Lecha Kaczyńskiego?
a. Ku**a mać
b. Konstytucja
c. Prostytucja
d. Demokracja
e. Spieprzaj, dziadu

To ja już zaczynam rozumieć różnicę między Solidarnością a Solidarnością Walczącą, to jak między demokracją i demokracją ludową 😉

Raskolnikow

3 felietony Waldemara Mystkowskiego.

PiS uzależnia nas od rosyjskiego gazu i węgla, tego ostatniego wydawałoby się, że mamy pod dostatkiem na Śląsku. W I półroczu 2018 kolejny wzrost rok do roku zanotowaliśmy w imporcie gazu aż o 6,6%, a import rosyjskiego węgla bije wszelkie rekordy, w tym z Donbasu, który w wyniku wojny hybrydowej Putina został oderwany od Ukrainy (przypomnę, że Donbas dla Ukrainy jest tym, czym Śląsk dla Polski).

Na bazie tych twardych danych i faktów Dariusz Rosati, eurodeputowany PO w bardzo sugestywnym twitcie sumuje sytuację, w jakiej się znaleźliśmy: „głównym wrogiem dla PiS jest Bruksela i Zachód, PiS nie atakuje Rosji. Dodajcie do tego rosnące uzależnienie Polski od rosyjskiego węgla i gazu. Dodajcie Macierewicza i poparcie dla PiS ze strony nacjonalistów finansowanych przez Rosję”.

Rosati pisze pointę: „Wszystko jasne”. Sytuacja jest naprawdę poważna, co może umknąć opinii publicznej. Posłuchajmy byłego dowódcę generalnego polskich sił zbrojnych generała Mirosława Różańskiego, który…

View original post 1 169 słów więcej

PiS-owi czapka gore

Zwykły wpis

PiS uzależnia nas od rosyjskiego gazu i węgla, tego ostatniego wydawałoby się, że mamy pod dostatkiem na Śląsku. W I półroczu 2018 kolejny wzrost rok do roku zanotowaliśmy w eksporcie gazu aż o 6,8%, a import rosyjskiego węgla bije wszelkie rekordy, w tym z Donbasu, który w wyniku wojny hybrydowej Putina został oderwany od Ukrainy (przypomnę, że Donbas dla Ukrainy jest tym, czym Śląsk dla Polski).

Na bazie tych twardych danych i faktów Dariusz Rosati, eurodeputowany PO w bardzo sugestywnym twitcie sumuje sytuację, w jakiej się znaleźliśmy: „głównym wrogiem dla PiS jest Bruksela i Zachód, PiS nie atakuje Rosji. Dodajcie do tego rosnące uzależnienie Polski od rosyjskiego węgla i gazu. Dodajcie Macierewicza i poparcie dla PiS ze strony nacjonalistów finansowanych przez Rosję”.

Rosati pisze pointę: „Wszystko jasne”. Sytuacja jest naprawdę poważna, co może umknąć opinii publicznej. Posłuchajmy byłego dowódcę generalnego polskich sił zbrojnych generała Mirosława Różańskiego, który podzielił się swoją wiedzą z młodzieżą na owsiakowym festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie n/O: „Jeśli czekamy na wojnę, to ona już trwa. To Syria, Irak, Afganistan, Jemen i Ukraina. Pytanie, czy dotrze do Polski. Tak, jeśli Polska będzie niestabilna, podzielona i skłócona z sojusznikami. Wtedy będzie doskonałym celem dla Rosji”.

Zestawmy to z naszą wiedzą. Kogo PiS atakuje? Zachód, Brukselę, demokrację, która jest standardem ustrojowym Unii, a Rosja… jest wzorcem dla PiS, jest pożądaną demokracją fasadową. Z czasem jak dla Węgier Viktor Orbana stanie się sojusznkiem PiS.

Współczesna Targowica definiuje się sama przez się. Radosław Sikorski na Twitterze przypomina: „Pamiętajmy. Targowica to klerykalno-tradycjonalistyczny ruch sprzeciwu wobec europejskiej, oświeceniowej Konstytucji 3 Maja”.

Czy już wszystko jasne? Targowica PiS sprzeciwia się niezależności Sądu Najwyższego, który skierował do oświeconego Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) pięć pytań prejudycjalnych. PiS na naszych oczach powtarza najbardziej samobójczy gest zdrady ojczyzny.

Najprawdopodobniej już na jesieni nastąpi przyśpieszenie wyjścia naszego z Unii Europejskiej i ogłoszenia – za Kornelem Morawieckim – ze Kreml jest naszym sojusznikiem. Historycy za lat dziesiąt będą dociekać, kiedy przeflancowany na rosyjska stronę został Macierewicz, kiedy przekonał do tego Jarosława Kaczyńskiego, a kiedy walczący z „Solidarnością” Kornel Morawiecki, lider „Solidarności Walczącej” zidokrynował w domu swego syna Mateusza.

Powtarzamy się do bólu. Kiedyś Targowica zakończyła się tragedią dla Polski, czy teraz dążenie PiS skończy się farsą, jak Janukowycz na Ukrainie, który dał dyla do Putina? PiS boi się wszystkiego – koszulek z napisem Konstytucja, które są nakładane na pomniki w całym kraju, przeszkadza partii Kaczyńskiego młodzież na festiwalu, bo flejtuch intelektualny Brudziński żałuje wody z motopomp strażackich w upały.

Jak pisał Henryk Sienkiewicz, dopadła na okrutna małość niektórych mieniących się Polakami. Na złodzieju demokracji czapka gore. Tym złodziejem naszej wolnosci jest PiS. Zostanie im odpłacone, bo… poeta pamięta.