Takie coś… Jak to rozumieć?

Węgry stawiają na Gazprom przed szczytem w Warszawie. Orban podkłada minę Kaczyńskiemu

Andrzej Kublik, Michał Kokot, 05 lipca 2017

Premier Węgier Viktor Orban

Premier Węgier Viktor Orban (Burhan Ozbilici (AP Photo/Burhan Ozbilici))

Węgry chcą się podłączyć do rosyjskiego gazociągu Turkish Stream układanego przez Morze Czarne.

W czwartek w Warszawie prezydent USA Donald Trump ma się spotkać z liderami państw Inicjatywy Trójmorza, aby promować zakupy skroplonego gazu z USA dla zmniejszenia zależności od Gazpromu. Także władze Polski mają nadzieję, że za pośrednictwem gazoportu w Świnoujściu skroplony gaz – również z USA – może popłynąć do innych państw w Europie Środkowej i Wschodniej.

Mina Orbana

W przeddzień warszawskiego szczytu minę pod ten plan podłożył rząd Węgier Viktora Orbana. W środę węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó poleciał z roboczą wizytą do Moskwy, aby podpisać z prezesem Gazpromu Aleksiejem Millerem porozumienie o dostawach rosyjskiego gazu nowym połączeniem z Europy Południowej.

W grę wchodzi tylko podłączenie Węgier do gazociągu Turkish Stream, który Gazprom układa przez Morze Czarne do europejskiej części Turcji. Jedna z nitek tego gazociągu ma dostarczać rosyjski gaz do Europy, omijając Ukrainę.

Szijjártó powiedział agencji prasowej MTI, że najbardziej realistyczny wariant dostaw gazu z nowego kierunku to podłączenie Węgier do Turkish Stream. Dodał, że Bułgaria i Serbia już podpisały porozumienia w sprawie budowy odnogi rosyjskiego gazociągu. Zgodnie z tymi umowami do końca tego roku trzeba uzgodnić finansowanie inwestycji, a do końca przyszłego roku zebrać wszystkie zezwolenia na inwestycję. Wtedy pod koniec 2019 r. na Węgry popłynie do 8 mld m sześc. gazu rocznie z Turkish Stream.

– To znacząco zwiększy bezpieczeństwo energetyczne Węgier, bo budowa tego gazociągu leży w naszym interesie narodowym. Jest to również wielka okazja gospodarcza dla Węgier, bo wbrew całej komunikacyjnej hipokryzji zapotrzebowanie Europy na gaz z Rosji dramatycznie rośnie – powiedział Szijjártó, cytowany na portalu rządu Węgier. Dodał, że Węgry mogą zarobić na tranzycie gazu z Rosji do Europy i na magazynowaniu surowca Gazpromu.

Ważny gazoport w Chorwacji

Szijjártó powiedział też, że rząd Orbana zdecydował się podłączyć do nowej rury Gazpromu, bo nie działa jeszcze dwukierunkowy łącznik gazowy między Węgrami i Rumunią i nie zaczęła się jeszcze budowa gazoportu na wyspie Krk w Chorwacji.

Ta ostatnia inwestycja ma być omawiana na warszawskim szczycie. UE przyznała już Chorwacji 102 mln euro na ten gazociąg, który wraz z gazoportem w Świnoujściu ma zapewnić dostawy gazu spoza Rosji do Europy Środkowej.

Ważną częścią tego połączenia jest łącznik gazowy z Chorwacji na Węgier. Dotąd można nim było przesyłać gaz tylko z Węgier na Chorwację. Zagrzeb opierał się przed uruchomieniem przesyłu na Węgry, aby utrzymać niskie ceny dla własnych gospodarstw domowych. Dopiero dwa tygodnie temu po interwencji KE oba państwa podpisały porozumienie kończące ten problem.

„W minutę”: 5 lipca 2017 roku

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22056551,video.html

wyborcza.pl

Frasyniuk: Kaczyński tworzy nam nowy system totalitarny

Frasyniuk: Kaczyński tworzy nam nowy system totalitarny

– „Jarosław Kaczyński powoli zaczyna nas przyzwyczajać do życia w strachu” – powiedział w „Faktach po Faktach” opozycjonista w czasach PRL Władysław Frasyniuk. Przypomniał, że razem z byłym prezydentem Lechem Wałęsą zapowiedzieli, iż podczas najbliższej miesięcznicy smoleńskiej 10 lipca staną naprzeciwko Jarosława Kaczyńskiego „w obronie naszych praw”. – „Nie godzimy się na odebranie nam podstawowych swobód obywatelskich i wolności zgromadzeń” – napisali we wspólnym liście otwartym. Podkreślił, że chodziło o to, by przypomnieć Polakom „zbiór uniwersalnych wartości, oczywistych w Unii Europejskiej i zapisanych także w polskiej Konstytucji. Nawet wartości chrześcijańskie są w Polsce zagrożone. Musimy sobie uświadomić, że istnieje realne zagrożenie, iż Jarosław Kaczyński tworzy nam nowy system autorytarny”.

Frasyniuk dodał, że prezes PiS „krok po kroku, w poszczególnych ustawach zapisuje fragmenty wielkiej ustawy o stanie wyjątkowym. W zasadzie powoli zaczyna nas przyzwyczajać do życia w strachu. Coraz częściej mam pytania: „Panie Władku, nie boi się pan? A żona, dzieci, a firma?”Wielu mówi to z przerażeniem”. Pytany, czy wraz z Wałęsą mają pomysł, jak ma wyglądać 10 lipca na Krakowskim Przedmieściu, Frasyniuk odpowiedział: – „Namawiam, żeby licznie przyjść, żeby nie trzeba było siadać”.

Powołał się na przykład USA: – „Amerykanie mówią: nie bądź obojętny. Wyróżniaj się. Pomagaj instytucjom, które chronią twoje prawa. Sama instytucja się nie obroni. A nam się wydaje, że dali nam Trybunał Konstytucyjny, dali Rzecznika Praw Obywatelskich, że jak jest wpisane w prawo, to nic się nie wydarzy. A wydarzyło się”.

Stwierdził, że przeciwników PiS jest więcej niż zwolenników, zaznaczył jednak, że rzeczywistość zmieniają nie tłumy, a niepokorni obywatele. – „Tacy obywatele, którzy się wyróżniają i zarażają innych. Na szczęście mamy większą w sobie determinację niż zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości”. Co – jego zdaniem – trzyma zwolenników PiS? – „Posady, które oni w tej chwili rozdają (…), te kolejne odszkodowania dla tych rodzin – ofiar, które zginęły pod Smoleńskiem (…) Co nas trzyma? System wartości” – dodał.

Frasyniuk na pytanie, czy nie boi się o zdrowie Wałęsy, odpowiedział, że były prezydent ma w genach „twardość, oczywistość, że należy się sprzeciwiać złu. Podziwiam go za to, jak latami znosi chamstwo. Ale nie boję się o jego zdrowie dlatego, że przyjście na Krakowskie Przedmieście 10 lipca doda mu siły, wiary w ludzi. Czasami potrzebne jest nam takie ciepło. On to ciepło zobaczy po tej stronie, która przyjdzie razem z nim” – powiedział Frasyniuk.

Gość „Faktów po Faktach” ocenił, że obecna opozycja jest słaba. – „Zastanawiam się, czy obudzi się dopiero wtedy, gdy Kaczyński im zabierze 10 tysięcy diety poselskiej?”. Pytany, czy chciałby, żeby 10 lipca liderzy partii opozycyjnych stanęli obok niego i Wałęsy, odpowiedział, że nie należy namawiać polityków. – „Jestem głęboko przekonany, że PiS przegra. My obywatele potrafimy się sprzeciwić. Problem polega na tym, że nie ma kto wygrać następnych wyborów. Chcę powiedzieć przywódcom: nie będzie mniejszego zła i ja pierwszy będę publicznie darł gardło, że jak nie ma wiarygodnych polityków, którzy odwołują się do wartości, którzy proponują nam poważną ofertę polityczną, to nie warto głosować. Szczerze powiedziawszy, lepiej zbojkotować nadchodzące wybory”. Zdaniem Frasyniuka, politykami trzeba wstrząsnąć. – „Oni muszą zrozumieć, że my w nich pokładamy olbrzymie nadzieje, że to nie jest przypadek, że oni mają mandat. Dzisiaj mamy sytuację, w której (…) obywatele zachowują się znakomicie, a przywódcy nie pamiętają o swoim mandacie. Być może go zostawili głęboko w szafie pancernej, żeby nie ponosić odpowiedzialności”.

Podkreślił, że sam nie może stanąć na czele opozycji. – „Nie mam mentalności Jarosława Kaczyńskiego. On świadomie, cynicznie przyjął rolę pierwszego sekretarza (…). Właściwie jest tak naprawdę dyktatorem. Być może marzy mu się, żeby być Józefem Piłsudskim, który zbuduje Berezę Kartuską i opornych tam będzie więził”– powiedział. Kaczyński myśli o Europie i Polsce w kategoriach 1938 roku – ocenił Frasyniuk. Dodał, że on sam może być „rzecznikiem obywateli” i powiedział, że gotów jest integrować obywateli i opozycję.
(Źródło: TVN24)

/jp/

koduj24.pl

ŚRODA, 5 LIPCA 2017

Rostowski: Polska powinna zająć miejsce Wielkiej Brytanii w Wielkiej Piątce

21:4416 min temu

Rostowski: Polska powinna zająć miejsce Wielkiej Brytanii w Wielkiej Piątce

– Powinniśmy dążyć do tego, żeby być piątym krajem tej Wielkiej Piątki Unii Europejskiej, w której jest pięć wielkich krajów, a Wielka Brytania odchodzi – mówił Jacek Rostowski w rozmowie z Moniką Olejnik w „Kropce nad i” TVN24. Jak dodał:

„To powinna być nasza siła, to zasadnicze koło i oczywiście możemy reprezentować te mniejsze kraje, pomagać im, ale pomysł, że tworzymy jakiś oddzielny blok, jest dla Polski niezmiernie niebezpieczny i strategicznie, i ekonomicznie. Kompletny absurd i nieporozumienie”

Rostowski powiedział, że w razie prawdziwego zagrożenia ze strony Rosji, to małe kraje z inicjatywy Trójmorza „nie będą w stanie w jakikolwiek sposób nam pomóc”. Wskazał, że strategicznymi sojusznikami Polski powinny być Niemcy, Francja, Hiszpania i Włochy”.

20:41

Szydło: Opozycja jest nastawiona dzisiaj na to, żeby uderzać w bezpieczeństwo Polaków

– Grzegorz Schetyna dzisiaj przekroczył granice tym stwierdzeniem [o krwi na rękach]. Minister Błaszczak jest jednym z najlepszych ministrów mojego rządu. Jest też najlepszym ministrem spraw wewnętrznych, który dba o bezpieczeństwo Polaków, który odbudowuje polską policję, służby. To, co zostało przez lata rządów PO-PSL zaniechane i zniszczone – mówiła premier Beata Szydło w „Gościu Wiadomości” TVP Info. Jak dodała:

„Opozycja jest nastawiona dzisiaj na to, żeby uderzać w bezpieczeństwo Polaków. Zadałem dzisiaj takie pytanie, dlaczego to się tak dzieje, że najczęściej wnioski o wota nieufności kierowane są wobec ministrów, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo. Komu na tym zależy i dlaczego? Opozycja, która nie ma pomysłu na Polskę, nic do zaoferowania Polakom, próbuje w ten sposób zaistnieć”

20:29

 

Szydło: Trump nie boi się mówić bardzo jasno i wyraźnie tego, co mówi PiS

– Donald Trump nie boi się mówić bardzo jasno i wyraźnie tego, co i mówi PiS i rząd PiS, że trzeba zająć się sprawami obywateli, że trzeba dbać o swój narodowy interes, że kapitał ma narodowość. Trzeba dbać o bezpieczeństwo obywateli i to też Trump rozbija pewne do tej pory ukute i wykute stereotypy o sieci powiązań, różnego rodzaju lobby, które dominowały w światowej polityce i które czerpały z tego określone zyski. Trump buduje silną pozycję USA, ale też stawia na partnerów, którzy podobnie jak on postrzegają współczesny świat, który zagubił się w poszukiwaniu różnego rodzaju fałszywych ideologii, a tak naprawdę za tymi ideologiami stały określone i grube interesy gospodarcze. Te pseudoelity, które próbowały zdominować rzeczywistość, dzisiaj są z tego niezadowolone – mówiła premier Beata Szydło w „Gościu Wiadomości” TVP Info.

20:20

 

Szydło o wizycie Trumpa: Ogromny sukces polskiej dyplomacji i prezydenta Dudy

– To [wizyta Donalda Trumpa w Polsce] przede wszystkim potwierdzenie bardzo dobrej pozycji Polski w regionie, Europie, ale też wzajemnych relacji między USA a Polska. Ogromny sukces polskiej dyplomacji, prezydenta Dudy, który zaprosił prezydenta Trumpa. Zaangażowanych w zaproszenie i organizację tej wizyty było wiele ośrodków i wiele osób, ale powinniśmy się z tego, że jest w Polsce ta wizyta, że przyjeżdża Donald Trump i będzie możliwość rozmowy o bezpieczeństwie i gospodarce – mówiła premier Beata Szydło w „Gościu Wiadomości” TVP Info. Jak mówiła dalej:

„Dzisiaj słyszałam bardzo celną wypowiedź jednego z polityków, który powiedział, że Polska jest ważnym krajem i niektórzy politycy, szczególnie opozycji powinni przestać wstydzić się tego, że są Polakami, polskimi politykami i powinniśmy się zacząć chwalić i szczycić tym, że jesteśmy państwem bezpiecznym, doskonale się rozwijającym, z coraz lepszymi wynikami gospodarczymi i to jest dostrzegane na świecie i również w USA”

19:41

 

Miller: Nie otrzymałem zaproszenia na przemówienie Trumpa. Marcinkiewicz: Ja to samo

– Nie będę [na pl. Krasińskich] z prostego powodu. Nie otrzymałem zaproszenia. Poprzednim razem, kiedy występował prezydent Obama, otrzymałem takie zaproszenie od prezydenta Komorowskiego i oczywiście skorzystałem – mówił Leszek Miller w rozmowie z Justyną Pochanke w „Faktach po faktach” TVN24.

– Ja to samo. Nie ma chyba różnicy. Poprzednio miałem zaproszenie, tym razem nie miałem. To sytuacja dosyć oczywista. Nie jesteśmy mile widziani przez tę władzę, która dziś rządzi Polską i oni robią Polskę tylko dla siebie. Dla nas nie ma miejsca – dodał Kazimierz Marcinkiewicz.

17:32

 

PAD na uroczystości powołania Muszyńskiego na wiceprezesa TK krytykuje poprzednie władze TK

– Bardzo serdecznie gratuluję przede wszystkim uzyskania większości głosów ZO sędziów Trybunału, bo to jakby element najważniejszy, że kandydatura pana profesora spotkała się z poparciem większości sędziów TK. To niezwykle ważne. Stąd m.in. moja decyzja żeby spośród przedstawionych kandydatów – zgodnie z Konstytucją – to właśnie pana nominować na ten niezwykle zaszczytny i ważny urząd. Ale są też inne przesłanki obiektywne, które przemawiały za pańską kandydaturą. Przede wszystkim doświadczenie w pracy z zespołami ludzkimi, kierowaniu zespołami ludzkimi – mówił prezydent Andrzej Duda na uroczystości powołania tzw. sędziego-dublera Mariusza Muszyńskiego na wiceprezesa TK. Jak dodał:

„Również byłem przekonany, że jest pan osobą kompetentną, która zdecydowanie poradzi sobie z tym niezwykle ważnym urzędem, który ma się przyczynić do tego, aby przywrócić TK należną mu pozycję, a przede wszystkim należną mu godność. Bo niestety – przykro to powiedzieć – pod rządami poprzednich władz Trybunału, a chcę podkreślić, że proces ich zmiany poprzez tę nominację się właśnie kończy… Pod rządami poprzednich władz TK ustawa o Trybunale została zmieniona w taki sposób, że pozwalała na zawłaszczenie de facto miejsc sędziowskich w TK przez opcję polityczną i wobec tej zmiany obecny wówczas prezes TK nie zabrał w ogóle głosu. Mało, wszystko wskazuje na to, że współdziałał w całym procesie legislacyjnym i że miał pełną świadomość tego, do czego ta sytuacja prowadzi i jakie są polityczne zamierzenia poprzedniej większości, jeżeli chodzi o TK. Nie miał zabrał w tej sprawie głosu również później, kiedy apelowałem o to, aby nie dokonywać takich działań, które prowadzą w efekcie do zmian ustrojowych. Nie można się zgodzić z tym, że takie władze TK działają w sposób odpowiedzialny, budując dobre imię TK. Wierzę w to głęboko, ze poprzez te zmianę władzy, którą kończymy, ta sytuacja w sposób zdecydowanie ta sytuacja się zmieni, a przede wszystkim że podobna sytuacja nigdy już nie będzie miała miejsca w naszej historii”

17:12

 

Mariusz Muszyński wiceprezesem TK

Prezydent Andrzej Duda powołał dzisiaj tzw. sędziego-dublera Mariusza Muszyńskiego na funkcję wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego.

300polityka.pl

Wałęsa, Trump i piąty element

Wałęsa, Trump i piąty element

Kto może powstrzymać Wałęsę? – zastanawiają się na portalu oko.press. Pojawiła się nowa okoliczność, która rozszerza zasadność pytania: przed czym i przed kim Lech Wałęsa miałby być powstrzymany?

Jeszcze wczoraj powstrzymanie Wałęsy dotyczyło jego uczestnictwa w kontrmiesięcznicy smoleńskiej, a w zasadzie miesięcznicy, bo Wałęsa wg swego idiomu – nie chcę, ale muszę – zamierzał wmieszać się w tłum uczestników miesięcznicy i swoją obecnością protestować. Być za, a nawet przeciw.

Doszedł jednak nowy element, którego powstrzymać PiS nie zdoła. Można nazwać go popkulturowym piątym elementem, który przeniesiony na grunt polskiej polityki da się zdefiniować:„obrona Polski poprzez miłość do niej przed złem, jakim jest PiS”. Piątym elementem jest miłość – w wypadku Wałęsy jest to miłość do wolnej Polski.

Okazać piąty element Wałęsa może w zdarzeniu, które PiS zaskoczyło. Mianowicie Amerykanie zabiegali o to, aby Lech Wałęsa uczestniczył w spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Warszawie na pl. Krasińskich. Wałęsa – podejrzewam, że z powodu piątego elementu – wyraził zgodę. Będzie znajdował się w loży VIP wraz z liderami państw Trójmorza.

A to znaczy, że dwóch prezydentów Polski reprezentowało będzie nasz kraj. Ten drugi to aktualnie urzędujący dla przypomnienia: Andrzej Duda. Jankesi w przypadku Dudy złamali protokół, gdyż ten nakazuje, iż przemawiają prezydenci: zaproszony i zapraszający. Amerykanie uznali, że nie będą bawić się w polityczne trele-morele, Duda nie będzie przemawiał i basta.

Acz nie byłbym pewien, czy prezydent RP nie zajmie głosu, bo znając Lecha Wałęsę, może zastosować wspomniane wyżej: „Nie chcę, ale muszę”.

Trump w przemówieniu ma wspomnieć Wałęsę i jego zasługi dla wolności w naszym regionie. Raczej nie zostaną wymienione zasługi Jarosława Kaczyńskiego, bo ten nawet zaspał na początek stanu wojennego. Na tym nie koniec, ponoć Trump chce odbyć rozmowę tete-a-tete z Wałęsą. Trump ma zszargany wizerunek w krajach zachodnich i u siebie, podreperować go może rozmowa z Wałęsą, bo nie z Dudą.

Napiszę jeszcze inaczej. Dyplomacja amerykańska to przeciwieństwo naszej obecnie obowiązującej waszczykowszczyzny-szwejkowszczyzny. Decyzja o wizycie Trumpa w Polsce zaskoczyła wszystkich. Może doradcy Trumpa wpadli na przewrotny pomysł, iż ten odbuduje swoje wizerunkowe ruiny spotkaniem z ikoną walki o wolność – Wałęsą, wykorzystując do tego Dudę?

To trzeba wziąć pod rozwagę. Wszak Wałęsa ma charyzmę, a Duda w perspektywie Trybunał Stanu. Otrzymujemy też odpowiedź na pytanie: co może powstrzymać Wałęsę w udziale w kontrmiesięcznicy? Nikt, bo Wałęsa ma piąty element, a Duda bezsenne noce – na jego miejscu bym nie spał, tylko martwił się.

Waldemar Mystkowski

kodu24.pl

. dla

Trump w drodze do Polski. Air Force One wystartował [NA ŻYWO]

05.07.2017

Wizytę Trumpa w Polsce skomentowała…piosenkarka Cher. „Trump przyjeżdża do Polski po pierwsze dla tego, że mają tam antyimigrancki, populistyczny, prawicowy rząd, a po drugie – ponieważ obiecali mu zero protestów i duże (ale nie tak duże, jak za Obamy) tłumy” – napisała na Twitterze.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/14,114883,22054725.html?entry=1958930#BoxSpecPrze

Brejza: pieniądze na Amber Gold pożyczone w SKOK-ach

Brejza: pieniądze na Amber Gold pożyczone w SKOK-ach

Pod koniec wtorkowej otwartej części posiedzenia komisji śledczej ds. Amber Gold przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann zagroziła posłowi PO Krzysztofowi Brejzie wykluczeniem ze składu komisji, zarzucając mu, iż „w swoich manipulacjach posuwa się za daleko”. Wszystko dlatego, że Brejza zaczął głośno dzielić się swoją wiedzą… W przerwie obrad zauważył, że pieniądze na kapitał założycielski Amber Gold szef tej spółki Marcin P. zbierał poprzez pożyczki w SKOK-ach. Poseł zwrócił uwagę, że fakt ten „bardzo zabolał członków komisji śledczej z PiS”.

Poseł PO powiedział, że dysponuje materiałem, który wskazuje na to, iż Marcin P. chciał – tak jak twórca SKOK-ów senator PiS Grzegorz Bierecki – zarejestrować spółkę poza granicami kraju. Przypomniał, że „SKOK-i w momencie dużego kryzysu zarejestrowały spółkę holdingową SKOK Holding w Luksemburgu. Dotarłem do materiałów, które świadczą, że również podobny krok planował uczynić Marcin P. Chciał zarejestrować Amber Gold Holding w Luksemburgu” – mówił Brejza.

Zapewnił, że wszedł w posiadanie „niezwykle ważnych dokumentów SKOK Stefczyka o charakterze bardzo poufnym”. Według niego, dokumenty te ABW zabezpieczyła w siedzibie Amber Gold. – „Dotyczyły one konwojowania, przewożenia, bezpieczeństwa wewnętrznego w placówkach SKOK Stefczyka”. Dodał, że istnieją kolejne „materiały, w tym notatka o charakterze ściśle tajnym w archiwum komisji, które wymagają wyjaśnienia.”

Podczas ubiegłotygodniowego przesłuchania Brejza pytał Marcina P. o to, z jakiej instytucji miał on środki finansowe na rozruch Amber Gold. Marcin P. odmówił odpowiedzi. – „Czy tą instytucją był SKOK Stefczyka?” – dopytywał poseł. – „Nie” – padła odpowiedź P. – „A to ciekawe, bo w zeznaniach z 24 września 2012 r. podał świadek, że rodzina zbierała środki na rozruch Amber Gold właśnie w SKOK-u Stefczyka. Z którego gdańskiego SKOK pochodziły te środki?” – dociekał Brejza. – „Jednego z kilku” – odparł P., dodając że nie pamięta lokalizacji. Według Krzysztofa Brejzy, był to SKOK-Olech Kredyty przy ul. Kołobrzeskiej, który potem został przejęty przez SKOK Stefczyka. – „Na pewno nie przy ul. Kołobrzeskiej, bo to nie są rejony, gdzie moja rodzina mieszka” – skomentował P. Poseł pytał go, czy w organizacji Amber Gold pomagał mu „ktokolwiek ze SKOK Stefczyka”. – „Nie, nie znam nikogo ze SKOK Stefczyka” – odparł P.

Wracając do wtorkowego posiedzenia komisji, ostrą wymianę zdań między Wassermann a Brejzą, skomentował rzecznik PO Jan Grabiec: – „Byliśmy świadkami bezprzykładnego ataku przewodniczącej komisji Małgorzaty Wassermann na posła Brejzę. Ten atak był połączony z bezprawną groźbą wykluczenia posła Brejzy ze składu komisji śledczej. Ten atak jest pozbawiony podstawy prawnej”. Zwracał jednocześnie uwagę, że Brejza poprzez swoje pytania podczas przesłuchań świadków „dociera do sedna afery Amber Gold”.

Małgorzata Wassermann podczas posiedzenia komisji stwierdziła, że Brejza wielokrotnie pomawia i obraża różne instytucje. Wskazała tu na stowarzyszeniem „Pomoc 2002” oraz Radio Maryja. – „Pan narusza czyjeś dobre imię zupełnie w sposób nieuzasadniony. I ja panu chce powiedzieć jedną rzecz: jeśli będzie pan to kontynuował, to albo będziemy rozważać wykluczenie pana z komisji, albo będzie pan miał akty oskarżenia za każde takie zachowanie. Nie będziemy tego tolerować, posuwa się pan w swojej manipulacji za daleko” – powiedziała Wassermann. Brejza odparł: – „A ja nie będę tolerować pomówień i pani ostrego języka nie popartego faktami”.
(Źródło: rp.pl)

koduj24.pl

Niebezpieczne związki Antoniego Macierewicza

Uwikłanie

Książka Tomasza Piątka o Antonim Macierewiczu byłaby znakomitym political fiction, gdyby nie to, że powstała na podstawie skrupulatnie wyłuskanych i opisanych faktów. Bardzo niewygodnych dla głównego bohatera.

 

„Czy Antoni Macierewicz jest rosyjskim szpiegiem?” – to pytanie pojawia się dopiero na końcu tego demaskatorskiego i rozchwytywanego wydawnictwa (sprzedało się już 30 tys. egzemplarzy, kolejnych 30 tys. jest dodrukowywanych, z czego 10 tys. jest zamówionych przez dystrybutorów). I nie stawia go sam autor, ale – jak pisze – stawiają je jego znajomi i czytelnicy. Pytanie szokujące, ale po przeczytaniu „Macierewicz i jego tajemnice” nie aż tak bardzo. Piątek odpowiedzi nie daje, pozostawiając tę kwestię czytelnikom, ale podsumowując swoje półtoraroczne śledztwo, podkreśla to, co udało mu się ustalić: w bliskim otoczeniu Macierewicza od lat znajdują się ludzie powiązani z rosyjską mafią i wywiadem wojskowym GRU, których szef MON obdarza zaufaniem i chroni.

Po przeczytaniu książki można wyciągnąć jeszcze dwa wnioski. Po pierwsze, Macierewicz nie jest tą osobą, za którą się podaje, czyli niestrudzonym tropicielem prawdziwych i fikcyjnych spisków ludzi dawnego systemu, agentów SB oraz rosyjskich wpływów. Jest za to osobą co najmniej uwikłaną w relacje z ludźmi, którym Rosja i jej służby są bliskie. I to osobą, która z tego uwikłania najwyraźniej wydobyć się nie chce i/lub nie może. Gdy uświadomimy sobie, że wszystko dotyczy de facto drugiej postaci w państwie pod względem siły politycznej, szefa ważnego resortu i wiceprezesa rządzącej partii, sprawa robi się bardzo poważna.

polityka.pl

Wałęsa, Trump i piąty element

Kto może powstrzymać Wałęsę? – zastanawiają się na portalu OKO.press. Pojawiła się nowa okoliczność, która rozszerza zasadność pytania: przed czym i przed kim Lech Wałęsa miałby być powstrzymany?

Jeszcze wczoraj powstrzymanie Wałęsy dotyczyło jego uczestnictwa w kontrmiesięcznicy smoleńskiej, a w zasadzie miesięcznicy, bo Wałęsa wg swego idiomu – nie chcę, ale muszę – zamierzał wmieszać się w tłum uczestników miesięcznicy i swoją obecnością protestować. Być za, a nawet przeciw.

Doszedł jednak nowy element, którego powstrzymać PiS nie zdoła. Można nazwać go popkulturowym piątym elementem, który przeniesiony na grunt polskiej polityki da się zdefiniować: „obrona Polski poprzez miłość do niej przed złem, jakim jest PiS”. Piątym elementem jest miłość, w wypadku Wałęsy jest to miłość do wolnej Polski.

Okazać piąty element Wałęsa może w zdarzeniu, które PiS zaskoczyło. Mianowicie Amerykanie zabiegali o to, aby Lech Wałęsa uczestniczył na spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Warszawie na pl. Krasińskich. Wałęsa – podejrzewam, że z powodu piątego elementu – wyraził zgodę. Będzie znajdował się w loży VIP wraz z liderami państw Trójmorza.

A to znaczy, że dwóch prezydentów Polski reprezentowało będzie nasz kraj. Ten drugi to aktualnie urzędujący, dla przypomnienia: Andrzej Duda. Jankesi w przypadku Dudy złamali protokół, gdyż ten nakazuje, iż przemawiają prezydenci: zaproszony i zapraszający. Amerykanie uznali, że nie będą bawić się w polityczne trele-morele, Duda nie będzie przemawiał i basta.

Acz nie byłbym pewien, czy prezydent RP nie zajmie głosu, bo znając Lecha Wałęsę, może zastosować wspomniane wyżej: „Nie chcę, ale muszę”.

Trump w przemówienia ma wspomnieć Wałęsę i jego zasługi dla wolności w naszym regionie. Raczej nie zostaną wymienione zasługi Jarosława Kaczyńskiego, bo ten nawet zasnął na początek stanu wojennego. Na tym nie koniec, ponoć Trump chce odbyć rozmowę tete-a-tete z Wałęsą. Trump ma zszargany wizerunek w krajach zachodnich i u siebie, podreperować go może rozmowa z Wałęsą, bo nie z Dudą.

Napiszę jeszcze inaczej. Dyplomacja amerykańska to przeciwieństwo naszej obecnie obowiązującej waszczykowszczyzny-szwejkowszczyzny. Decyzja o wizycie Trumpa w Polsce zaskoczyła wszystkich. Może doradcy Trumpa wpadli na przewrotny pomysł, iż ten odbuduje swoje wizerunkowe ruiny spotkaniem z ikoną walki o wolność Wałęsą, wykorzystując do tego Dudę?

To trzeba wziąć pod rozwagę. Wszak Wałęsa ma charyzmę, a Duda w perspektywie Trybunał Stanu. Otrzymujemy też odpowiedź na pytanie: co może powstrzymać Wałęsę w udziele w kontrmiesięcznicy? Nikt, bo Wałęsa ma piąty element, a Duda bezsenne noce – na jego miejscu bym nie spał, tylko martwił się.

5 LIPCA 2017

Wiwatować Trumpowi chciałoby 6 proc., protestować 5 proc. Jeżeli chcesz Trumpowi klaskać, to jesteś z PiS

Większość Polaków i Polek czeka na Trumpa bez większych emocji. Skromna mniejszość entuzjastów w 90 proc. wywodzi się z szeregu wyborców PiS. Grupka skłonnych do protestu jest zdecydowanie za opozycją. Polki są mniej entuzjastyczne od Polaków

Jednym z argumentów za wyborem Polski jako pierwszego odwiedzanego kraju w UE, były nadzieje Donalda Trumpa, że zostanie u nas serdecznie powitany. Sondaż IPSOS dla OKO.press tego raczej nie potwierdza, nastroje ogromnej większości są dalekie od entuzjazmu, dominuje obojętność (48 proc.)  i co najwyżej oczekiwanie, co też prezydent USA nam powie (42 proc.).

Żeby zachęcić badanych do wyraźniejszych deklaracji sformułowaliśmy pytanie tak: „Prezydent Trump odwiedzi 5 lipca Polskę. Na co miałbyś ochotę, nawet jeśli tego nie zrobisz…”. Do wyboru były cztery odpowiedzi wskazujące na chęć

  • protestu: „protestować przeciw jego polityce”;
  • aktywnego poparcia: „pójść na spotkanie z Trumpem i oklaskiwać go”;
  • wyczekiwania: „posłuchać i reagować w zależności od tego, co powie”;
  • obojętności: „Nic, jest mi to obojętne”.

Wyniki przedstawiamy dla wszystkich badanych oraz w rozbiciu na zwolenników PiS i „resztę”.

Jak widać, skrajne postawy poparcia i odrzucenia są w znacznej mniejszości.

Jak byś chciał zareagować na przyjazd Trumpa, nawet jeśli tego nie zrobisz? Odpowiedzi w proc.

Wszyscy badani
Wyborcy PiS
Wszyscy pozostali badani (poza wyborcami PiS)

Wiwatować Trumpowi miałaby chęć 5,6 proc. osób, nieco więcej Polaków (6,3 proc.) niż Polek (4,9 proc.), więcej wśród osób 60 plus (8,4 proc.) i najgorzej wykształconych (6,9 proc.).

Na protest miałoby ochotę 4,9 proc. osób, więcej Polek (5,7 proc.) niż Polaków (4,0).

Wizyta Trumpa – jak wszystko dziś w Polsce – jest skrajnie upartyjniona, co pokazał już sondaż OKO.press o uczuciach, jakie budzi w nas prezydent USA.

Przeczytaj też:

Na Trumpa czeka w Polsce śmiech i strach. Ceni go jednak elektorat PiS, a korwiniści uwielbiają. Sondaż OKO.press na powitanie prezydenta USA

PIOTR PACEWICZ  4 LIPCA 2017

Praktycznie wszyscy (dokładniej 90 proc.)  z niewielkiej grupy skłonnych do entuzjastycznego powitania Trumpa są zwolenni/cz/kami PiS. Zwiększa to szanse akcji „powitanie” organizowanej – jak donoszą media – przez PiS.

Odsetek entuzjastów Trumpa w elektoratach największych partii wynosi:

  • PiS – 15 proc.;
  • PO – 0 proc.;
  • Kukiz – 1 proc.;
  • Nowoczesna – 5 proc.;
  • PSL – 5 proc.

Osoby skłonne do protestu też mają swój profil polityczny. Najwięcej jest ich po stronie opozycji. Antytrumpowy odsetek w elektoratach wygląda tak:

  • PiS – 0 proc.;
  • PO – 9 proc.;
  • Kukiz – 1 proc.;
  • Nowoczesna – 10 proc.;
  • PSL – 10 proc.

Badanie IPSOS dla „OKO.press” 19-21  czerwca 2017 metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie

OKO.press

5 LIPCA 2017

Kto może powstrzymać Wałęsę? Policja? BOR? Solidarność? Scenariusze kontrmiesięcznicy 10 lipca

Lech Wałęsa zapowiedział, że weźmie udział w miesięcznicy smoleńskiej 10 lipca. OKO.press sprawdza, co może się stać, jeśli policja, oficerowie BOR lub działacze Solidarności zechcą mu w tym przeszkodzić

Lech Wałęsa podpisał się pod wezwaniem Obywateli RP do wzięcia udziału w kontrmanifestacji smoleńskiej 10 lipca i zapowiedział, że sam weźmie w niej udział. Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych, i jego wiceminister Jarosław Zieliński zapowiedzieli z kolei, że jeśli były prezydent złamie prawo, będzie potraktowany jak każdy zwykły obywatel. Wyniesienie Wałęsy z Krakowskiego Przedmieścia zapowiedziała też gdańska Solidarność.

Co może wyniknąć ze starcia tych żywiołów? Na co prawo pozwala byłemu prezydentowi, a na co policji? OKO.press sprawdza co się stanie jeśli:

  • Wałęsa dołączy do miesięcznicy
  • Wałęsa będzie przeszkadzał w miesięcznicy
  • Solidarność spróbuje wynieść Wałęsę z miesięcznicy
  • Policja spróbuje uniemożliwić Wałęsie udział w miesięcznicy.

Lech Wałęsa dołącza się do marszu smoleńskiego

Lech Wałęsa w rozmowie z wp.pl zapowiedział, że 10 lipca wcale nie zamierza łamać prawa: “Ja nie idę na kontrmanifestację. Mam taką ochotę, więc przyłączam się do legalnej manifestacji i mam do tego prawo”. Ma rację. Nie ma podstaw prawnych do zakazania mu wzięcia udziału w zgromadzeniu, nawet jeśli organizator nie życzy sobie jego obecności.

Organizator może zażądać, by Lech Wałęsa opuścił zgromadzenie, jeśli będzie przeszkadzał w jego przebiegu. O tym, co jest przeszkadzaniem na gorąco będzie musiała decydować policja. Podczas ostatnich dwóch miesięcznic zarzuty przeszkadzania (art. 52 kodeksu wykroczeń) przedstawiono kontrmanifestantom, którzy stawali lub siadali na trasie przemarszu zgromadzenia oraz próbowali zakrzyczeć przemówienie Jarosława Kaczyńskiego. Zarzutów nie stawiano osobom trzymającym transparenty czy białe kwiaty.


Przeczytaj też:

Atak z łokcia i różańca. Angelika z Elbląga i Elwira z Puław w smoleńskim tłumie, kilka metrów od Kaczyńskiego. Dlaczego one?

PIOTR PACEWICZ  11 MAJA 2017


Wałęsa blokuje lub przeszkadza

Gdy Lech Wałęsa zapowiedział obecność na miesięcznicy, pojawiło się pytanie o ewentualny konflikt między policjantami ochraniającymi zgromadzenie a oficerami BOR ochraniającymi Wałęsę.

Zgodnie z ustawą o BOR stała ochrona przysługuje wszystkim byłym prezydentom na terenie Polski. Jednocześnie ustawa mówi, że o zakresie tej ochrony decyduje minister spraw wewnętrznych, czyli Mariusz Błaszczak. Nie wiadomo, jakie wydał w tej sprawie polecenia (jest to informacja niejawna).

Szef MSWiA w wywiadzie dla Polskiego Radia wyjaśnił jednak, że funkcjonariusze BOR nie będą chronić Wałęsy przed policjantami: „ochrona BOR nie dotyczy łamania prawa. Funkcjonariusz publiczny nie może przyzwalać na łamanie prawa” – mówił Błaszczak. Rzeczywiście: oficer BOR ślubuje “przestrzegać Konstytucji i obowiązującego porządku prawnego” oraz “wykonywać polecenia przełożonych” (a nie osób ochranianych).

Tu pojawia się problem, bo Lech Wałęsa – w oświadczeniu z Władysławem Frasyniukiem – stwierdza, że będzie protestował w obronie Konstytucji. Co ma zrobić oficer BOR jeśli uzna, tak jak były prezydent, że obecny porządek prawny Konstytucję narusza?

Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych, któremu podlega policja, zapowiedział w Polsat News, że “jeśli Wałęsa będzie łamał prawo, zostanie potraktowany jak inni obywatele”. Co to może oznaczać w praktyce? Jeśli policja uzna, że Wałęsa przeszkadza w zgromadzeniu lub próbuje zablokować jego trasę, będzie mogła użyć wobec niego środków przymusu bezpośredniego.

Jeśli – podobnie jak Obywatele RP – będzie stawiał bierny opór, czyli nie posłucha próśb o odejście i usiądzie na ulicy, policjanci zapewne wyniosą go poza granice zgromadzenia. Jeśli będzie się przed wyniesieniem bronił, będą mogli użyć innych środków, np. kajdanek czy paralizatora, ale muszą się starać, by były to środki możliwie najmniej dotkliwe.

Co w tej sytuacji może zrobić oficer lub oficerowie BOR towarzyszący Wałęsie? Ich obowiązkiem jest chronienie prezydenta przed niebezpieczeństwem, a nie przed innymi władzami. Najprawdopodobniej po prostu pozwolą na interwencję policji. Sami nie mogą zająć się noszeniem Wałęsy, bo utrudniałoby to odpieranie ewentualnych zagrożeń z zewnątrz.


Przeczytaj też:

Ewa Siedlecka: czterech policjantów wyniosło mnie z blokady. Nie przyjęłam mandatu, będziemy się sądzić

PIOTR PACEWICZ  10 CZERWCA 2017


Solidarność wynosi Wałęsę

“Jeżeli on chce konfrontacji, to będzie ją miał. To nie policja wyniesie go z Krakowskiego Przedmieścia, a stoczniowcy” – pogroził Wałęsie w rozmowie z wp.pl Karol Guzikiewicz, działacz „Solidarności” ze Stoczni Gdańsk i zarazem członek PiS.

Wałęsa odpowiedział mu w swoim stylu: “Jestem pokojowo nastawiony i wiem, że w Polsce jest policja. Jeśli ktoś podobny do Guzikiewicza podniesie rękę, to będzie miał problem. Z przyjemnością się z nim spotkam i zobaczymy, kto będzie wyniesiony. Czekamy, niech mnie wyniesie, a ja postaram się jego wynieść” – powiedział Wałęsa w Polsat News.

Wynik starcia Wałęsy z Guzikiewiczem trudno przewidzieć. Co do zasady, były prezydent ma rację: jeśli ktokolwiek będzie próbował użyć wobec niego przemocy, wszechobecna na miesięcznicach policja powinna taka osobę zatrzymać. Z drugiej jednak strony, taki zamach – lub choćby jego groźba – może być pretekstem do wyniesienia Wałęsy.

Jak mówi OKO.press były wysoki rangą oficer Biura Ochrony Rządu, w razie zagrożenia oficer broniący byłego prezydenta będzie miał obowiązek eskortować go w bezpieczne miejsce. “Podejrzewam, że będą chcieli go ewakuować. Prezydent może jednak odmówić. A wtedy trudno wyobrazić sobie, co stanie się dalej” – mówi były oficer.


Przeczytaj też:

Kaczyński mówi o przestępstwie, tymczasem RPO zapewnia: blokowanie co do zasady jest legalne

DANIEL FLIS  20 GRUDNIA 2016


Policja zatrzymuje Wałęsę

Możliwe, że minister Mariusz Błaszczak będzie próbował nie dopuścić do tego, by Lech Wałęsa w ogóle dotarł na miesięcznicę. 10 maja policja zatrzymała cztery samochody członków Obywateli Solidarnych w Akcji, którymi wieźli sprzęt na legalne zgromadzenie nieopodal Krakowskiego Przedmieścia. Zatrzymano ich pod pretekstem kontroli drogowych. Trzy samochody nie dotarły na miejsce, bo policjanci wykryli w nich drobne usterki. Mogą tego spróbować z Wałęsą, ale to najwyżej sposób na opóźnienie jego dojazdu na miejsce, a nie na jego uniemożliwienie.

Zapewne, podobnie jak w poprzednich miesiącach, tuż przed zjawieniem się Marszu PiS na Krakowskim Przedmieściu wzdłuż ulicy staną szpalery policjantów, którzy nie pozwolą nikomu wchodzić na jezdnię. Jest to uzasadnione przepisami kodeksu wykroczeń, które zakazują zajmowania miejsca wyznaczonego na legalne zgromadzenie. Zakaz ustaje jednak, gdy pochód już wkracza na dany odcinek, bo nie można zakazać spontanicznego dołączenia się do manifestacji.

W trakcie miesięcznic, tuż przed przemówieniem Jarosława Kaczyńskiego, policja stosuje też wobec działaczy Obywateli RP sztuczkę z przedłużającym się legitymowaniem. W czerwcu część osób wyniesionych z blokady – w tym Władysława Frasyniuka i Ewę Siedlecką, publicystkę “Polityki” – policjanci otoczyli kordonem i przystąpili do legitymowania, które trwało dla niektórych nawet dwie godziny. Jednocześnie nie wpuszczali nikogo do środka, w tym także adwokatów-wolontariuszy z Okręgowej Rady Adwokackiej. Jak pisaliśmy – jest to działanie pozaprawne. Zgodnie z przepisami do ustalenia tożsamości policjantowi wystarcza dokument ze zdjęciem. Nie mają więc żadnej podstawy prawnej do zatrzymywania kogokolwiek na dłuższy czas w ramach legitymowania.

Co może zrobić Lech Wałęsa, jeżeli policja “wylegitymuje” go w ten sposób? Oficjalnie nie jest to zatrzymanie, będzie mógł więc spróbować po prostu odejść. Jeśli policjanci zatrzymają go siłą, zrobią to bezprawnie. Teoretycznie w takiej sytuacji powinien zareagować towarzyszący mu oficer BOR, ale trudno sobie wyobrazić, że stawi opór kilkudziesięciu przeciwnikom (oraz sprzeciwi się poleceniom wydanym przez przełożonych). Wałęsie pozostanie wtedy samodzielnie przedzierać się przez kordon lub dać za wygraną. A po zakończeniu demonstracji złożyć na policjantów zażalenie do prokuratury lub skargę do sądu.

Tych, którzy są ciekawi jaki przebieg naprawdę będzie miała miesięcznica, kontrmiesięcznica i co się stanie z Wałęsą oraz Frasyniukiem – czeka spacer na Krakowskie Przedmieście. Życie lubi zaskakiwać.

OKO.press

ŚRODA, 5 LIPCA 2017

Wałęsa spotka się z Trumpem

14:52

Wałęsa spotka się z Trumpem

Prezydent Lech Wałęsa będzie jutro wśród gości na spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Warszawie na pl. Krasińskich. Znajdzie się w loży z liderami państw Trójmorza – potwierdził w rozmowie z Onetem Krzysztof Pusz, wieloletni współpracownik Wałęsy.

– Pierwotnie w planach wizyty nie było bezpośredniego spotkania Trumpa z Wałęsą, ale Amerykanie uznali, że powinno się odbyć i szukają możliwości zorganizowania rozmowy prezydentów – stwierdził.

– Lech Wałęsa został zaproszony przez Amerykanów – mówią Onetowi dobrze poinformowane źródła. Według rozmówców portalu, prezydent Trump w swoim zmienianym właśnie przemówieniu, ma na pl. Krasińskich wspomnieć Lecha Wałęsę i jego zasługi dla Polski.

ŚRODA, 5 LIPCA 2017

STAN GRY: PAD chce ciepłego przyjęcia Trumpa, Wroński: PiS-owi zależy na pochwałach Trumpa, Dziennik Łódzki o pracy mgr Adamczyka

— 300LIVE: Kosiniak o terminie debaty nad wotum dla Błaszczaka, Kowal o Trumpomanii, która może zacząć się w Warszawie, Macierewicz o dobrej zmianie w Polsce i w USA, Bielan o wystąpieniu Trumpa, Gowin o notatce ABW i Tusku: http://300polityka.pl/live/2017/07/05/

— CZY PRACA MAGISTERSKA MINISTRA ADAMCZYKA TO PLAGIAT? – jedynka Dziennika Łódzkiego.

— DUDA PODKREŚLA POTRZEBĘ CIEPŁEGO PRZYJĘCIA TRUMPA – jak czytamy w wypowiedzi PAD dla SE: “Ta wizyta stwarza okazję przede wszystkim do rozmów o naszym bezpieczeństwie, ale także o wzmacnianiu naszej współpracy gospodarczej. Chcemy, by na niej skorzystały obie strony. Amerykanie będą mieli poczucie, że Polska to przyjazny kraj do robienia interesów, ale będzie to zarazem bardzo dobry biznes dla Polski. Prezydent Trump przylatuje do Polski w rok po warszawskim szczycie NATO, w czasie którego podjęto przełomową i ważną decyzję o rozmieszczeniu wojsk amerykańskich w Polsce. USA to nasz solidny sojusznik. Armia USA to fundament NATO. Przekonujemy się o tym w ostatnich miesiącach, kiedy na polskiej ziemi są już żołnierze amerykańscy. W oczywisty sposób ich obecność zwiększa nasze bezpieczeństwo i pokazuje, że USA gotowe są bronić swoich sojuszników. Od wielu pokoleń Polacy mają sympatię do Stanów Zjednoczonych, dlatego wierzę, że prezydent Donald Trump zostanie w Polsce ciepło przyjęty”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/andrzej-duda-dla-se-o-wizycie-donalda-trumpa-wierze-ze-zostanie-w-polsce-cieplo-przyjety_1007262.html

— SZCZERSKI O ROZMOWIE BEZ TŁUMACZY – mówi w rozmowie z SE: “Program wizyty prezydenta Trumpa jest tak napięty, że nie będzie czasu na wspólny posiłek. Przewidziane jest za to spotkanie w cztery oczy i to dosłownie. Prezydenci umówili się na rozmowę bez tłumaczy. Wstępnie przewidziano 20-minutową rozmowę. Jednakże to, ile ona realnie potrwa, zależy wyłącznie od Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa. W programie na całość rozmów polsko-amerykańskich mamy przewidzianą godzinę. Od obu prezydentów będzie zależało, ile z tego czasu poświęcą na spotkanie w cztery oczy, a ile na udział w rozmowach delegacji”.

— Z POLSKI NIE WYJDZIE SYGNAŁ BY OSŁABIĆ UE – dalej Szczerski w SE: “Polska zawsze była euroatlantycka. Nigdy nie stawialiśmy się przed wyborem pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi. Z całą pewnością od Polski nie wyjdzie impuls, który miałby osłabić jedną lub druga wspólnotę. Oczekiwałbym raczej tego, że ta wizyta da sygnał, iż potrzebujemy silniejszej i bezpieczniejszej Europy. Możemy to osiągnąć tylko wtedy, gdy będziemy działać razem”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/szczerski-prezydenci-porozmawiaja-sami-bez-tumacza_1007289.html

— TRUMP UCZYNI Z POLSKI WZÓR – Paweł Wroński w GW: “Uroczystość ma się rozpocząć od złożenia wieńca i oddania hołdu powstańcom warszawskim. Jak podkreśla minister Szczerski, stronie amerykańskiej szczególnie zależy na połączeniu symboliki tego miejsca ze słowami prezydenta USA. Jak zapowiedział gen. McMaster, Trump będzie chwalił Polaków za odwagę w najciemniejszych okresach historii. „Prezydent wezwie wszystkie kraje, by czerpały inspirację z ducha narodu polskiego” – stwierdził generał. Strona polska liczy, że zostaniemy przedstawieni jako transatlantycki prymus, kraj, który przeznacza 2 proc. PKB na obronność i deklaruje gotowość zwiększenia do 2,5 proc PKB oraz sił zbrojnych do 200 tys. żołnierzy (choć dopiero do 2030 roku). A rządowi szczególnie zależy na wskazaniu, że jesteśmy krajem kwitnącej demokracji. Chodzi o kontrast z uwagami prezydenta Baracka Obamy, który podczas szczytu NATO w Warszawie krytycznie odniósł się do działań PiS wobec Trybunału Konstytucyjnego”. http://wyborcza.pl/7,75398,22051266,donald-trump-w-polsce-co-powie-prezydent-usa-w-warszawie.html

— TRZASKOWSKI WRACA DO SPRAWY ZAPROSZEŃ – jak mówi SE: “- Tak ważna dla naszego bezpieczeństwa wizyta powinna łączyć wszystkich ponad podziałami. Tymczasem polityków opozycji na spotkanie z prezydentem USA zapraszają nie polskie władze, a amerykańska ambasada. Niestety, prezydent Duda nie potrafił wznieść się ponad interes własnego obozu politycznego. To rzecz wręcz niebywała”.

— KONCEPCJA TRÓJMORZA ANACHRONICZNA – dalej Trzaskowski w SE: “- Twierdzenie, że Donald Trump przybywa do Warszawy z uwagi na szczyt Trójmorza, byłoby naiwnością. Prezydent USA przyjeżdża akurat teraz dlatego, że może spotkać wielu przywódców w jednym miejscu i o jednym czasie, jest to po prostu wygodne. Koncepcja Trójmorza jest anachroniczna, XX-, a nawet XIX-wieczna. Przekonanie, że kluczową rolę w Europie odegra sojusz Polski z krajami jak Bułgaria czy Czechy, jest z góry skazane na niepowodzenie. Oczywiście z krajami tymi należy współpracować, pamiętać jednak należy, że w wielu sprawach interesy są też rozbieżne. A prawdziwą siłę Polsce zapewni gra w pierwszej lidze, z krajami takimi jak Niemcy czy Francja. Tam nas pod rządami PiS nie ma. Dlatego dobrze, że Donald Trump przybywa do Polski, to ważny gest, jednak jeśli chcemy się liczyć, nie możemy zaniedbać polityki europejskiej”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/trzaskowski-kazda-wizyta-prezydenta-usa-jest-wazna_1007286.html

— CZY TRUMP NAS UZBROI – jedynka RZ: “Teraz też życzliwość amerykańskiego prezydenta USA może być nieoceniona, bo negocjacje dotyczące największego w historii Sił Zbrojnych RP, wartego ok. 30 mld zł programu budowy tarczy powietrznej „Wisła” wchodzą w decydującą fazę. To w jego ramach planujemy zakup patriotów. W tym roku ma się też wyjaśnić, kto dostarczy licencję do budowy rakietowych wyrzutni Homar dla Wojsk Lądowych, mających być odpowiedzią na rosyjskie iskandery. Faworytem jest system rakietowy HIMARS produkcji amerykańskiego Lockheeda Martina”. http://www.rp.pl/Przemysl-Obronny/307049880-Ameryka-zbroi-polska-armie.html?template=restricted

— LESZEK MILLER O POWITANIU TRUMPA – pisze w SE: “Niezależnie od pohukiwań salonu obrażonych obie strony osiągną zamierzone cele. Ameryka zobaczy swojego prezydenta w otoczeniu uśmiechniętych i życzliwych mu ludzi, Polska choć na krótko będzie miała poczucie docenienia i obecności w głównym nurcie światowej polityki. Welcome to Poland, Mr President!” http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/miller-gosc-zza-wielkiej-wody_1007288.html

 LEKCJA PRAGMATYZMU – Bogusław Chrabota w RZ: “Pragmatyczne zatem przesłanki dobrego przyjęcia Trumpa w Warszawie winny przeważyć nad kwestiami emocjonalnymi. Jeśli chce on nas politycznie wzmocnić, trzeba to docenić. Jeśli dzięki tej wizycie sojusz Polski z USA stanie się bliższy, tym lepiej. Wypada tylko przestrzec naszych polityków przed zbytnią czołobitnością. Ani to nas w Europie nie wzmocni, ani na nikim nie zrobi dobrego wrażenia. A są to kwestie ważne, bo po powrocie prezydenta USA do domu my wciąż będziemy w Europie”.

— NAJBARDZIEJ PISOWSKI PREZYDENT – pisze jeszcze Chrabota: “Donald Trump to z pewnością najbardziej „pisowski” prezydent Stanów Zjednoczonych w ostatnim ćwierćwieczu. Podobnie jak Barack Obama był prezydentem najbardziej „platformerskim”. Absolutnie więc nie dziwi, że sprawujący dziś w Polsce władzę pragną wykorzystać wizytę aktualnego lokatora Białego Domu w sposób możliwie kompletny. Podobnie zresztą jak poprzednicy wykorzystali wizytę Obamy w czerwcu 2014 r.”.  http://www.rp.pl/Prezydent–USA/307049888-Chrabota-Trump-w-Warszawie-Lekcja-pragmatyzmu.html?template=restricted

— WITOLD WASZCZYKOWSKI O WIZYCIE TRUMPA – pisze w tekście dla RZ: “Przemawiając na placu Krasińskich w Warszawie, gdzie toczyły się jedne z najbardziej zaciętych walk w trakcie Powstania Warszawskiego w 1944 roku, prezydent Trump spotka się z mieszkańcami kraju, który tak jak ojczyzna amerykańskiego prezydenta cechuje się nieustępliwą determinacją, ale który jest także pragmatyczny, przedsiębiorczy i gotowy współpracować z każdym partnerem, jeśli przyczyni się to do wykorzenienia terroryzmu i znalezienia pokojowych rozwiązań trwających konfliktów zbrojnych na świecie”. http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/307049902-Witold-Waszczykowski-Pokazmy-Trumpowi-ze-Polska-jest-solidnym-partnerem.html

— AMERYKAŃSKI GAZ KLUCZOWY DLA EUROPY – Jerzy Buzek w rozmowie z Anną Słojewską w RZ: “Powinien być w pełni konkurencyjny i wtedy wpłynie na ceny rosyjskiego gazu. To jest nowa era w Europie, zaczynamy importować gaz z zachodu. Wcześniej on płynął tylko ze wschodu, z północy lub z południa. Jak będzie więcej kierunków dostaw, to powstrzyma to Rosjan od windowania cen i wytrąci im z ręki tę potężną broń polityczną, jaką jest możliwość zakręcenia kurka z gazem. Dla Polski zwłaszcza, choć i dla całej Unii jest to sprawa kluczowa, gdyby nawet trzeba było przejściowo zapłacić za gaz nieco więcej. Bezpieczeństwo kosztuje. Dlatego w 2001 roku wynegocjowaliśmy w pełni rurociąg gazowy łączący Polskę przez Bałtyk z Norwegią i Danią. Szkoda, że nasi następcy od tego projektu odstąpili. I dobrze, że obecnie do niego się wraca”.  http://www.rp.pl/Energianews/307049883-Jerzy-Buzek-Europa-potrzebuje-amerykanskiego-gazu.html

— JEDYNKA GW O REFORMIE PRAWA WYBORCZEGO WG PIS: “Na rok przed wyborami samorządowymi PiS szykuje się do majstrowania przy ordynacji wyborczej. Zmiany? Mniej jednomandatowych okręgów wyborczych; dodatkowa armia do liczenia głosów; zakaz kandydowania na dwie funkcje jednocześnie; likwidacja PKW”. http://wyborcza.pl/7,75398,22051637,pis-chce-zmienic-zasady-glosowania-najwazniejsze-pytanie-kto.html

— OTO SĘDZIA BOGACZKA – tytuł na jedynce Faktu o sędzi Gersdorf.

— NIE WIE JAK ŻYĆ ZA 10 TYS. BO MA MILIONY – Fakt.

— ZASZCZUĆ I ZŁAMAĆ SĘDZIÓW – Wojciech Czuchnowski w GW: “Dlatego trzeba sędziów zohydzić, postawić pod pręgierzem i w końcu wyizolować ze społeczeństwa. Wtedy łatwiej będzie ich złamać. Po fali ujawniania sędziów złapanych na kradzieży czy fałszerstwach przyszła kolej na pokazanie sędziów jako „krezusów”, którzy „nic nie robią, a mają”. Kosztem „suwerena”. Dzisiaj na wokandzie szczujni znalazła się Małgorzata Gersdorf, pierwsza prezes Sądu Najwyższego. Ale pole do popisu jest duże, bo sędziów jest 10 tys. Zarabiają przyzwoicie, więc każdy ma jakiś majątek. Igrzyska potrwają zatem długo i trafią pod strzechy. Bogatych nikt nie pożałuje”. http://wyborcza.pl/7,75398,22052135,zaszczuc-i-zlamac-sedziow.html

 KIJANKO NIE POWINNA BYĆ KOZŁEM OFIARNYM – Tomasz Pietryga w RZ: “Kijanko popełniła ewidentne błędy, ale nie powinna być kozłem ofiarnym. Prokuratura jest bowiem instytucją hierarchiczną, o bardzo rozbudowanym nadzorze wewnętrznym. W III RP zdarzały się już groteskowe sprawy, w których prokuratora prowadzącego jedno śledztwo nadzorowało kilkunastu innych wyższych rangą. Mimo zaangażowania tak dużych sił w kontrolę nad prawidłowym przebiegiem śledztw sprawy najcięższego kalibru i tak były kierowane do prokuratur najniższego szczebla. W efekcie śledczy, który przez całe życie zajmował się pobiciami i drobnymi kradzieżami, nagle musiał zmierzyć się z bardzo skomplikowanymi przestępstwami gospodarczymi”.

— OTO MATKA CHRZESTNA AFERY AMBER GOLD, UDAWAŁA, ŻE NIC NIE PAMIĘTA– tytuł w Fakcie.

— SMUTNE PRZESŁUCHANIE PROKURATOR OD AMBER GOLD – tytuł w GW.

— PIS TO NIEUDACZNICY – pisze w GW Dominika Wielowieyska: “Środowisko PC, które przemianowało się na PiS, dostało dwie gazety z wielkim potencjałem: „Express Wieczorny” i „Tygodnik Solidarność”. Obydwie szanse zmarnowało. Potem pojawiły się TV Republika i TV Trwam. Żadna nie przebiła się ze swoim programem. Do kogo macie pretensje o to, że nie potrafiliście stworzyć silnej stacji telewizyjnej? (…) To właśnie dowód, że nie spisek elit był przyczyną porażki medialnej PiS. Po prostu mamy do czynienia z nieudacznikami. Choć oddam sprawiedliwość braciom Karnowskim: oni odnieśli komercyjny sukces”. http://wyborcza.pl/7,75968,22049572,pis-nie-jest-partia-wykletych-tylko-partia-nieudacznikow.html

— NIEDOSZACOWANA RODZINA 500+ – piszą w DGP Marek Chądzyński i Grzegorz Osiecki: “Rząd pomylił się w rachunkach dwukrotnie. Pesymistycznie ocenił liczbę urodzin i zdecydowanie nie docenił wypłat na pierwsze dziecko. W tym roku program „Rodzina 500 plus” miał kosztować 23,1 mld zł. Tymczasem Elżbieta Rafalska, minister rodziny, szykuje się na wydatki rzędu 24,5 mld zł. Skąd ta różnica? To efekt dwóch tendencji. Zbyt pesymistycznej ocenie liczby urodzeń trudno się dziwić, bo przygotowując program na przełomie 2015 i 2016 r., rząd oparł się na prognozie demograficznej GUS z 2014 r. (…) Rząd przewidywał w projekcie, że liczba rodzin otrzymujących świadczenie na pierwsze dziecko stanowić będzie ok. 30 proc. wszystkich rodzin z dziećmi do 18. r.ż., choć dane zawarte w ocenie skutków regulacji (OSR) do ustawy pokazują, że było to bliżej 40 proc. Tymczasem, jak wynika z danych resortu, rodzin, które spełniają kryterium na pierwsze dziecko, jest obecnie ponad 1,5 mln”. http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/553499,rodzina-500-plus-drozsza-niz-planowano.html

— A CO GDY SĄSIADEM KOWALSKIEGO BĘDZIE RADNY PIS, KTÓRY MU ZARYSUJE SAMOCHÓD? – Kamila Gasiuk Pihowicz w tekście jaki publikuje GW: “Co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego? Wyobraźmy sobie sytuację, w której Kowalski jest sąsiadem radnego PiS. Któregoś dnia radny, parkując samochód, niechcący ociera samochód Kowalskiego. Kowalski domaga się odszkodowania, radny odmawia, zatem Kowalski kieruje sprawę do miejscowego sądu. Sędzia, jeśli wyda wyrok niekorzystny dla radnego, może się spodziewać skargi na werdykt do ministerstwa, co może skutecznie zablokować jego przyszłe awanse albo skończyć się karnym przeniesieniem o 100 km od domu. Jak widać, zmiany forsowane przez PiS burzą cały system sądowniczy. Wyroki nie będą wydawane na podstawie i w granicach prawa, ale będą mogły zapadać na podstawie siły wpływów poszczególnych stron. Zadecydują lepsze znajomości z tym czy innym politykiem PiS, nie zaś zebrany w sprawie materiał”. http://wyborcza.pl/7,75968,22051792,sady-ziobry-nie-nasze.html

300polityka.pl

ŚRODA, 5 LIPCA 2017

Sejm odrzucił wniosek o odwołanie Błaszczaka

12:00

Sejm odrzucił wniosek o odwołanie Błaszczaka

194 posłów głosowało „za” odwołaniem Mariusza Błaszczaka z funkcji szefa MSWiA. Przeciw było 236 posłów, a 5 wstrzymało się od głosu. Tym samym wniosek Platformy został odrzucony.

11:59

 

Szydło: My nie zajmujemy się zakładaniem marynarek elitom brukselskim, tylko rzeczywistą pracą

– My nie zajmujemy się zakładaniem marynarek elitom brukselskim, tylko rzeczywistą pracą. Minister Błaszczak pozostaje ministrem spraw wewnętrznych, ponieważ chcę, żeby Polska i Polacy byli bezpieczni, a Błaszczak to gwarantuje – mówiła premier Beata Szydło w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem szefa MSWiA.

11:57

 

Szydło: Będziemy pomagać, ale nie pozwolimy by bezpieczeństwo Polaków było w jakikolwiek sposób zagrożone

– Pomagamy i będziemy pomagać. Będziemy pomagać i nieść pomocą humanitarną, ale nie pozwolimy doprowadzić do tego, by bezpieczeństwo Polaków było w jakikolwiek sposób zagrożone. Nie ulegniemy temu – mówiła premier Beata Szydło w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem szefa MSWiA.

11:38

 

Szydło: Śmierć Stachowiaka nie powinna była się zdarzyć. Tak, jak 42 takie przypadki w czasach, gdy wy rządziliście

– Ta śmierć [Igora Stachowiaka] boli nas wszystkich. Jeszcze raz chcę wyrazić wyrazy współczucia dla rodziny. Ona nie powinna była się zdarzyć, ale ona nie powinna była się zdarzyć tak, jak 42 takie przypadki w czasach, kiedy wy rządziliście – mówiła premier Beata Szydło w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem szefa MSWiA.

11:34

 

Szydło: Błaszczak odbudowuje to, co przez 8 lat zostało zniszczone przez koalicję PO-PSL

– Minister Błaszczak to pierwszy szef resortu od lat, który zajął się rzetelną pracą nad realnym zwiększeniem poczucia bezpieczeństwa w Polsce i robi to skutecznie, sumiennie i konsekwentnie odbudowuje to, co przez 8 lat zostało zniszczone przez koalicję PO i PSL. Przez 8 lat waszych rządów zlikwidowaliście ponad połowę istniejących wtedy posterunków – mówiła premier Beata Szydło w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem szefa MSWiA.

11:31

 

Szydło do opozycji: Dlaczego uderzacie w bezpieczeństwo polskich obywateli?

– Trudno dzisiaj oprzeć się pewnej refleksji. Okazuje się, że totalna opozycja, która przyjęła niszczącą jakość debaty politycznej, publicznej w Polsce, nie mając dla Polaków żadnej oferty programowej i merytorycznej, postanowiła że zgłaszając ciągłe wota nieufności wobec członków rządu będzie próbowała w jakiś sposób zaznaczyć swoją obecność w przestrzeni publicznej. Tyle tylko, że zaczynam zastanawiać się nad pewnym faktem. Dlaczego najczęściej zgłaszanym wotem nieufności jest wotum wobec ministrów odpowiadających za bezpieczeństwo? W czym imieniu to robicie? Dlaczego rozmowa o bezpieczeństwie polskich obywateli, dlaczego rozmowa, debata o bezpieczeństwie Polski wywołuje u was taką agresję i histerię? Dlaczego zawsze wtedy, kiedy rozmawiamy o tym, co trzeba zrobić, by Polacy czuli się bezpieczniej, żeby wprowadzić zmiany w służbach, również w policji, które wy przez 8 lat zniszczyliście, zawsze wtedy rodzi się u was agresja i wściekłość? Dlaczego uderzacie w bezpieczeństwo polskich obywateli? – pytała premier Beata Szydło w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem szefa MSWiA. Jak dodała:

„Rzeczywiście dzisiaj do Polski przybędzie prezydent USA Donald Trump. W tej chwili przebywają głowy państw, które będą brały udział w ważnym wydarzeniu, jakim jest konferencja Trójmorza i będzie to rozmowa o bezpieczeństwie. Nie tylko o bezpieczeństwie Polski, ale również o bezpieczeństwie regionu. Dzisiaj Polska wyrasta jako kraj, który zaczyna właśnie w regionie mieć tę szczególną rolę, o którym mówi się, że jest krajem bezpiecznym, dobrze zarządzanym i który jest krajem, który dla wielu grup interesów zaczyna być solą w oku, bo oto skończył się ten czas, kiedy można było Polskę lekceważyć, a nie liczyć się z polskimi obywatelami. Ten czas się skończył. Traktuję ten wniosek jako efekt pogłębiającej się ostatnio frustracji wynikłej z odsunięcia przez Polaków PO i PSL-u od władzy”

11:00

 

Schetyna do Błaszczaka: Pan ma krew na rękach

– Uderz w stół, z nożyce się odezwą. Obrzydliwe jest to, co pan robi, prezesie Kaczyński. Jesteście obrzydliwi, bo nawet nie potraficie się bronić. Gdzie wasz wdzięk, rozumienie polityki, przyzwoitość? Jesteście na poziomie Błaszczaka, jak kabaret i pan w tym odgrywa główną rolę. Wstyd. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że polityka też polega na argumentacji, też przyzwoitości i na tym, żeby mieć poczucie, że mieszkamy w jednym kraju i jesteśmy wspólnie odpowiedzialni za bezpieczeństwo naszego kraju. Chcieliśmy normalnej debaty. Nie odpowiadacie na pytania, atakujecie nas. To wstyd. Kompromitujecie się po raz kolejny. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, bo to wszystko, co zostało powiedziane, to bezczelne kłamstwo w pana ustach. Wszystkie nazwiska, rzeczy, moje dwuletnie funkcjonowanie jako szefa MSWiA – gdzie były wasze wnioski wtedy o wotum nieufności? Dzisiaj mieliście rok na wyjaśnienie tragicznej sprawy we Wrocławiu. Nic pan nie zrobił. Pan ma krew na rękach, panie Błaszczak. To pana odpowiedzialność. A pan w ten sposób występując, prezesie Kaczyński toleruje tych ludzi, którzy łamią prawo. Tak, jak Błaszczak. Zapłacisz za to – mówił Grzegorz Schetyna w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem szefa MSWiA.

10:49

 

Kaczyński: Błaszczak broni Polski przed katastrofą społeczną. To jeden z najlepszych ministrów

– Rzeczywiście Mariusz Błaszczak jest winien. Jest winien temu, żeby przywrócił program modernizacji służb mundurowych, w tym policji. Jest winien temu, że odbudowuje komisariaty, które wy zlikwidowaliście niemal w połowie i ta jego największa zbrodnia – że broni Polski przed katastrofą społeczną, przed tym wszystkim, co może nam przynieść otwarcie granic wobec tych, którzy nie z naszej winy i nie na mocy naszej decyzji przypływają do Europy w ramach przemysłu przemytu ludzi – mówił Jarosław Kaczyński w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem szefa MSWiA.

– Minister Błaszczak to jeden z najlepszych ministrów tego rządu. To człowiek, który rzeczywiście pracuje dla Polski i ma oczywiście poglądy. Wiem, że te poglądy według was są nielegalne, że poglądy naszej strony to mowa nienawiści, ale niedoczekanie wasze zanim wy to, co jest dzisiaj rzeczywiście w wielu państwach Zachodu wprowadzicie w Polsce – dodał.

10:39

 

Kaczyński: Amber Gold i afera warszawska to drobne sprawy w porównaniu z VAT-em czy aferą paliwową. Jeszcze się tym zajmiemy

– Czasem maski spadają. Sądzę, że przemówienie posła Budki było bardzo pożyteczne z punktu widzenia naszego życia publicznego. Otóż po części mówił o tym, jak Platforma widzi w Polsce prawa obywatelskie. Krótko mówiąc, jedni je mają, np. mają prawo demonstrować, a inni nie mają i wolno im przerywać, a jeśli ktoś wykonuje swoje obowiązki jako szef MSWiA to oczywiście czyni źle, łamie prawo, etc. Po drugie, poseł Budka był łaskaw mówić w wielkiej mierze o Platformie, bo te cechy, które przepisywał, ta arogancja itd. to wszystko, co widzieliśmy przez 8 lat. Jeżeli chodzi o nadzór, przypomnę Amber Gold, aferę warszawską, ale także jeszcze że to tylko i wyłącznie drobne sprawy w porównaniu z VAT-em czy aferą paliwową. Jeszcze się tym zajmiemy – mówił Jarosław Kaczyński w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem szefa MSWiA.

– Przypomnę, że od tymi rządami ci, którzy próbują uniemożliwić demonstrację spod znaku kilku liter czy też tęczy są jednak wynoszeni, a za waszych rządów było tak, że jednych atakowano, a innych nie. Jeszcze jedna sprawa, bardzo bulwersująca. Na pewno śmierć pana Stachowiaka była niepotrzebna, była tragedią, tego nikt nie przeczy. Ale czy śmierci tych wszystkich, którzy zginęli choćby w czasach, gdy przewodniczący Schetyna był szefem MSWiA były potrzebne i uzasadnione? Czy zajęliście się tym? Co wtedy zrobił pan Schetyna? Czy odpowiadał przed Sejmem? Czy cokolwiek zrobiono? – mówił dalej.

10:27

 

Budka do Błaszczaka: Pan ze śmierci niewinnej osoby jest w stanie zrobić wydarzenie polityczne tylko dlatego, by ukryć własną kompetencję

– Wniosek nie jest spowodowany tym, co stało się 15 maja 2016 roku [śmierć Igora Stachowiaka], ale tym, co nie stało się przez okres roku od tego tragicznego zdarzenia. Nie byłoby możliwe zamiatanie tej sprawy pod dywan, gdyby nie bliżej nieokreślony parasol ochronny, który w tej sprawie mógł zostać rozciągnięty – mówił Borys Budka w trakcie sejmowej debaty nad odwołaniem szefa MSWiA.

– Pan z tej mównicy 3 minuty poświęcił pan śmierci człowieka, pozostałe kilkanaście minut zajęło panu atakowanie przeciwników – mówił dalej, nawiazując do poprzedniej debaty w Sejmie. Jak dodał: – Pan ze śmierci niewinnej osoby jest w stanie zrobić wydarzenie polityczne tylko dlatego, by ukryć własną kompetencję i niekompetencję ministra Zielińskiego.

10:05

 

Budka rozszyfrowuje nazwisko Błaszczak

Borys Budka w Sejmie, w trakcie uzasadniania wniosku PO o odwołanie szefa MSWiA rozszyfrował nazwisko Mariusza Błaszczaka.

B – buta, która wczoraj została pokazana na posiedzeniu komisji, na której nie zjawił się nikt z rządu, by bronić ministra

Ł – jak łgarstwo, bo okłamał ojca Igora Stachowiaka

A – jak agresja, którą widać w jego wypowiedziach

S – jak serwilizm, bo temat katastrofy smoleńskiej jest wykorzystywany do budowania podziału wśród Polaków

Z – jak zarozumiałość, czyli jak odnosi się do tych, którzy mają inne zdanie

C – jak cynizm, bo doprowadził do tego, że Polacy zrównują nielegalnych imigrantów z osobami, które uciekają przed wojną i bombami

Z – jak zakompleksienie

A – jak arogancja

K – jak kolesiostwo oraz konfetti

09:44

 

Budka: Dziękuję, że debata odbywa się dziś. Dzięki temu Błaszczak i Zieliński są tu, a nie próbują wkładać łap w policję

– Bardzo dziękuję, że debata odbywa się dzisiaj, bo dzięki temu minister Błaszczak i Zieliński są tu, a nie próbują wkładać łap w policję. Dzięki temu bezpieczeństwo jest zagwarantowane. Dopóki ministrowie Błaszczak i Zieliński są na tej sali, nie będą mieszać się w profesjonalne działania policji, bezpieczeństwo tej wizyty [Donalda Trumpa] i Polaków będzie zagwarantowane – mówił Borys Budka w Sejmie, dziękując marszałkowi Sejmu.

08:28

 

Kowal: Jeżeli takie zjawisko jak trumpomania zacznie się w Europie, to zacznie się w Warszawie

– Myślę, że jeżeli takie zjawisko jak trumpomania w Europie się zacznie, to ono się zacznie w Warszawie. Chyba tak [zacznie się], bo wszyscy znajomi mówią, że się wybierają. Nawet ja zacząłem powoli żałować, że na te dni muszę wyjechać – mówił Paweł Kowal w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet. Jak dodał, dostał zaproszenie od ambasadora USA.

08:06

 

Macierewicz: To samo środowisko, które atakuje w Polsce dobrą zmianę, atakuje dobrą zmianę w USA

– Nie ma wątpliwości, że sojusz polsko-amerykański jest jednym z fundamentów pokoju europejskiego. Co do tego wątpliwości nie ma, a rozwój polskiego wojska i polskiej armii jest istotnym przyczynkiem do naszej przyjaźni i współpracy – mówił Antoni Macierewicz w „Gościu poranka” TVP Info. Jak dodał:

„Zobaczyłem kilka stacji prywatnych dzisiaj rano i można powiedzieć, że taka niechęć do prezydenta Trumpa, jaka stamtąd się leje, jest porównywalna tylko do tego, jak te stacje mówią o rządzie Beaty Szydło, prezesie Kaczyńskim, prezydencie Dudzie i o mnie też czasami złe słowo wspomną. Wydaje się, że to samo środowisko, które atakuje tutaj, w Polsce dobrą zmianę, atakuje dobrą zmianę w USA”

07:53

 

Bielan: Myślę, że Trump wspomni o art. 5

– Myślę, że [Donald Trump] wspomni o art. 5. Na pewno będzie podkreślał wagę sojuszu polsko-amerykańskiego i całego NATO – mówił Adam Bielan w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

07:42

 

Bielan: To nie było tak, że musieliśmy specjalnie namawiać Trumpa do przyjazdu do Polski

– Jedna z osób, która się do tego przyczyniła [do wizyty Donalda Trumpa w Polsce]. To gra zespołowa. Autorem zaproszenia był oczywiście prezydent Duda, ale byłem jedną z osób, która przekonywała administrację Trumpa do tego, że warto przyjechać do Polski. Zresztą to nie był trudny proces. Trump jeszcze w kampanii bardzo ciepło wypowiadał się o Polakach mieszkających w USA. To nie było tak, że musieliśmy go specjalnie namawiać do tego, żeby przyjechał do Polski – mówił Adam Bielan w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

300polityka.pl

Największe amerykańskie media piszą o Polsce – „Ten kraj wrócił do ustroju sprzed 89. roku”

04 lipca 2017

http://natemat.pl/211759,sprawil-ze-morawiecki-mogl-rozpoczac-prace-w-bz-wbk-a-dzis-przykro-mi-ze-to-akurat-on-wprowadza-socjalizm

Pedofilski karnawał w Kościele trwa w najlepsze

Dlaczego Szydło nie przemawiała na kongresie? „Dwa grzyby w barszczu to za dużo”

– Kongres musi mieć swoją dramaturgię, dynamikę. Uznano, że taki scenariusz będzie odpowiedni – mówi WP posłanka PiS Anna Paluch. Na kongresie partii rozmawiamy o tym, dlaczego premier Beata Szydło nie przemawiała na kongresie PiS.

MAGDA KAZIKIEWICZ

01-07-2017
Posłanka PiS Anna Paluch

Posłanka PiS Anna Paluch (PAP, Fot: Jacek Bednarczyk)

WP: Jeszcze kilka tygodni temu mówiło się o możliwych dymisjach w rządzie. Rada Ministrów pozostała jednak niezmieniona.

Anna Paluch: Nie spodziewałam się żadnych zmian. Rząd PiS pracuje z konsekwencją. Dotrzymaliśmy słowa danego Polakom przed wyborami. Zrealizowaliśmy program 500+. Nasz rząd pochyla się nad problemami zwykłych Polaków. Cieszę się, że rząd pracuje dalej.

Nie zabrakło pani przemówienia premier Beaty Szydło?

– Kongres musi mieć swoją dramaturgię, dynamikę. Trudno dwa grzyby wrzucać w barszcz. Uznano, że taki scenariusz będzie odpowiedni.

Co, poza 500+, uznaje pani za sukces rządu?

– Na pewno reformę edukacji. Uniemożliwiliśmy odbieranie rodzicom dzieci niemal siłą i wysyłanie ich w wieku sześciu lat do szkoły. Nie pozwalamy też na odbieranie dzieci rodzinom z powodu biedy.

Jarosław Kaczyński mówił, że nie udało się jeszcze zrealizować programu Mieszkanie+.

– To jest ogromnie ważny program, ale też bardzo trudny do realizacji. Żaden wcześniejszy rząd nic takiego nie przeprowadził.

 

Rząd PiS za poprzedniej kadencji obiecał program budowy 3 milionów mieszkań. Też się nie udało.

– Wtedy nie rządziliśmy pełną kadencję. Teraz to priorytet. W poprzedniej kadencji wściekle nas za to atakowano, a potem PO rozkładała czerwony dywan przed deweloperami, dając im zarobić na drogish mieszkaniach. My chcemy dać tanie mieszkania polskim rodzinom.

Największą owację w czasie kongresu zebrał Jarosław Kaczyński po słowach o uchodźcach. To najważniejsza sprawa dla PiS?

– To nie są żadni uchodźcy. To są emigranci ekonomiczni, a jeśli ktoś mówi inaczej, to kłamie. Nie mamy sobie nic do zarzucenia w kwestii przyjmowania uchodźców. Pomagamy od dawna. W XIX wieku państwa Europy Zachodniej tworzyły kolonie i korzystały z niemal niewolniczej pracy tych ludzi. My nigdy nie handlowaliśmy ludźmi, nie zmuszaliśmy ich do pracy, więc nie mamy wobec nich takich obowiązków ani kompleksów jak Europa Zachodnia. Nie mamy długu do spłacenia.

Polska nie chce przyjąć nawet dzieci.

– Doskonale wiemy, że nie można przyjąć dzieci z rodziny muzułmańskiej. Tych rodzin nikt nie pozwoli rozdzielić. A jak się sprowadzi kobiety i dzieci, to i tak trzeba będzie sprowadzić resztę rodziny. Nasi oficerowie łącznikowi, którzy we Włoszech i Grecji pracują przy weryfikacji uchodźców, dostają listę 35 nazwisk. Potem okazuje się, że połowa z tych ludzi ma po trzy paszporty na różne nazwiska. Nikt nie jest w stanie ich sprawdzić. Dla naszego bezpieczeństwa nie możemy ich przyjąć.

Przeczytaj też: Dowcipy prezesa PiS na kongresie

wp.pl

Nie przeceniać słów Trumpa. Rzeczywistość jest silniejsza

WYWIAD
Rozmawiał Maciej Stasiński, 05 lipca 2017

Donald Trump

Donald Trump (Fot. Carolyn Kaster, AP)

Edward Lucas, publicysta tygodnika „The Economist”: – Prezydent USA chce w Polsce złośliwie pokazać Europie, że woli nacjonalistyczne rządy niż europejski ład wspólnotowy. Trumpa i Kaczyńskiego denerwują wszelkie ograniczenia ich władzy – prawne czy sądowe.

Maciej Stasiński: Co oznacza przyjazd Donalda Trumpa do Polski? To jego druga podróż do Europy, po pierwszej raczej nieudanej.

Edward Lucas: Ta wizyta jest niespodzianką, ale służy obu stronom. Rządowi PiS pomoże pokazać, że Polska nie jest izolowana w polityce międzynarodowej, a Trumpowi umożliwi pokazanie, że ma w Europie sojuszników. Ale oprócz tego nie widzę zbyt doniosłych treści.

Jasne, że Trumpowi zależy też na pokazaniu, że USA są potęgą energetyczną i przybycie tankowca z amerykańskim gazem do Szczecina to dla niego wielka sprawa. To jest taki rodzaj polityki zagranicznej, wywierania wpływu poprzez interesy, który on rozumie.

Po drugie, Trump chce dowieść, że wydawanie na obronę 2 proc. PKB przynosi krajowi, członkowi NATO, korzyści. Drugim takim krajem „2-procentowym” jest Estonia. On wyraźnie chce członkom NATO wysłać sygnał: powinniście robić to co Polska. To dla niego istotne.

Bez deklaracji potwierdzającej art. 5 wizyta D. Trumpa będzie tylko polityczną szopką – w „Temacie dnia” o tym, co w Warszawie powie prezydent USA

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22051842,video.html

Czy gazowe kontrakty lub tanie pochwały dla Polski, jakich oczekuje rząd PiS od Trumpa za historyczne zasługi, mogą zwiększyć polskie albo europejskie bezpieczeństwo?

– Myślę że Trump podkreśli stosunki z Polską, co będzie ważne, bo USA są kluczowym, ramowym krajem w systemie wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa transatlantyckiego. I to może być sygnał skierowany do Rosji, że Polskę należy traktować poważnie.

Ale naprawdę ważne byłoby dopiero rozmieszczenie w Polsce rakiet Patriot w czasie rosyjskich manewrów ‚Zapad’ planowanych na wrzesień. To byłby naprawdę silny ruch wobec Rosji

Wczoraj polski minister spraw zagranicznych powiedział, jak bardzo Polsce zależy na obecności amerykańskich wojsk w Polsce. I dodał, że nie aż tak bardzo obchodzą go wzajemne gwarancje bezpieczeństwa w ramach NATO. To zdumiewające oświadczenie. Wyobrażam sobie minę sekretarza generalnego NATO, gdy to przeczytał. Po co nam NATO, skoro mamy tu amerykańską brygadę…

– Dobrze jest pomyśleć, zanim się coś powie.

Ale nie dajmy się przekonać, że retoryka jest ważniejsza od rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, że Polska jest głęboko związana z NATO, a Amerykanie są w NATO głęboko zaangażowani. Niezależnie od tego, że można być niezadowolonym z działania NATO, to wciąż jest to organizacja, która ma realne znaczenie.

Rządowi PiS bardzo nie podobała się krytyka niszczenia rządów prawa ze strony Baracka Obamy na zeszłorocznym szczycie NATO w Warszawie. Od Trumpa niczego takiego nie usłyszą?

– No jasne. Dla rządu PiS i dla Trumpa wszelkie ograniczenia ich władzy – prawne czy sądowe – są irytujące. Trump mówił już o „tak zwanych sędziach”, a PiS opowiadał, jak to PO manipulowała Trybunałem Konstytucyjnym, czy o sędziach jako „kolesiach”. To naturalne, że rządzący chcą przeprowadzić to, do realizacji czego, jak uważają, zostali wybrani. W amerykańskiej polityce napięcie między władzą wykonawczą i sądowniczą jest czymś naturalnym. Ale Trumpa i Kaczyńskiego to najwyraźniej frustruje.

Jednak Unii Europejskiej bardzo zależy na tym, żeby Polska nie poszła śladem Węgier.

Słychać w Europie niepokój, że wizyta Trumpa dzieli Unię. Trump będzie witamy w Polsce przez rząd jak bohater, a niedawno kanclerz Merkel głośno mówiła o rozczarowaniu jego postawą i abdykacją USA z transatlantyckiego przywództwa.

– Owszem, to świadomie złośliwe postępowanie Trumpa. On chce pokazać, że woli nacjonalistyczne rządy, które przedkłada nad europejski ład wspólnotowy, którego nie lubi.

Ale znowu uważam, że nie należy przeceniać słów. Rzeczywistość jest bowiem taka, że Niemcy są zdecydowanie najważniejszym europejskim krajem, a Ameryka niewiele tu może zdziałać bez Niemiec. Po brexicie stało się to jeszcze wyraźniejsze.

Moim zdaniem występ Trumpa w Polsce to będzie taki ‚numer’, który on w swoim mniemaniu wykręci – i to Kaczyńskiemu się spodoba. Ale to będzie właśnie symboliczny ‚numer’. Bo rzeczywistość jest inna. Prezydentura Trumpa to jest jedna wielka seria takich ‚numerów’. Ale pod spodem rzeczywistość idzie swoją drogą i zmienia się bardzo powoli

Nie spodziewa się więc pan zasadniczych skutków tej wizyty dla europejskiej polityki?

– Raczej nie. Zamiera stopniowo wiara, że Trump rzeczywiście jest w stanie przeprowadzić zmiany, które zapowiada. Jego niszczycielska siła robienia rzeczy złych jest bardzo ograniczona. On nie zdoła wywrócić świata do góry nogami. Nawet Waszyngtonu nie daje rady wywrócić do góry nogami. Nie spodziewam się, żeby to się zmieniło.

Jeśli jednak Polska dostanie dodatkową pomoc wojskową od USA, to dobrze. Lepiej jest mieć patrioty, niż ich nie mieć. I taka pomoc czy współpraca wojskowa będzie się odbywała w ramach NATO niezależnie od tego, czy tak chce Trump, czy nie.

wyborcza.pl

My Obywatelki, My Obywatele,

W obliczu zagrożeń wynikających z serii antydemokratycznych i niekonstytucyjnych decyzji rządu Prawa i Sprawiedliwości, stajemy w obronie podstawowych wolności należnych każdemu człowiekowi i obywatelowi RP

Walczymy o utrzymanie wartości demokratycznego państwa prawa oraz Konstytucji, nagminnie łamanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę i rząd Premier Beaty Szydło.

Nie godzimy się na odebranie nam podstawowych swobód obywatelskich i wolności zgromadzeń.

Będziemy walczyć z wszelkimi ruchami mającymi na celu wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej.

Stajemy w obronie ofiar wojny, uciekających przed śmiercią i szukających nadziei w krajach demokratycznych. Historia Polski jest historią ludzkiej solidarności i tymi wartościami będziemy się kierować wobec rodzin dotkniętych tragizmem wojny.

Sprzeciwiamy się fali agresji i nietolerancji zalewającej Polskę, podsycanej przez główną siłę polityczną.

Będąc obywatelami Rzeczypospolitej, zarówno wierzącymi w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielającymi tej wiary, stajemy w obronie wartości chrześcijańskich zawłaszczanych w cynicznej grze politycznej.

Mając w pamięci tragiczny wypadek lotniczy pod Smoleńskiem, w którym zginął Prezydent Lech Kaczyński i dziewięćdziesięciu pięciu obywateli, sprzeciwiamy się brutalnemu wykorzystywaniu zmarłych do bieżących celów politycznych.

Stajemy w obronie naszych dzieci i ich dzieci, którym należy się prawo do wolnej, demokratycznej i nowoczesnej ojczyzny na miarę XXI wieku.

Apelujemy do wszystkich, którym bliskie są te wartości, o zaangażowanie.

10 lipca, my Obywatelki i Obywatele, staniemy na Krakowskim Przedmieściu naprzeciwko Jarosława Kaczyńskiego w obronie naszych praw.

Lech Wałęsa
Władysław Frasyniuk

Kaczyński chce ponownie oszukać Polaków

Kaczyński chce ponownie oszukać Polaków.

https://flic.kr/p/Wjq3BF

Ile razy Polacy będą nabierać się na te same sztuczki stosowane przez takich hochsztaplerów politycznych jak Kaczyński? Jak długo jeszcze nasi rodacy dadzą się kantować wilkowi przebranego w owczą skórę? Czy nauczka ostatnich dwóch lat rządów PiS-u niczego nas nie nauczyła?

Sobota 1. lipca. Samo południe. Miejsce akcji: Przysucha. Będący niewątpliwie w szczytowej formie szef wszystkich szefów opowiada dowcip o innym szefie wszystkich szefów z czasów mrocznych – Nikicie Chruszczowie. Sala niemalże pękła ze śmiechu, by za chwilę pogrążyć się ponownie albo w sen, albo w wypatrywanie dobrych wieści na ekranach telefonów komórkowych. Dzisiaj będzie jeszcze jeden dowcip, który opowie guru gospodarki Mateusz Morawiecki. Sala będzie skonsternowana, bo nie wiadomo, czy można śmiać się bardziej z dowcipu wicepremiera niż prezesa, ale skoro sam Jarosław go zrozumiał, oznacza to, iż mają zielone światło na wydanie salw śmiechu.

Co za sielankowa i rodzinna atmosfera. Chciałoby się zatańczyć poloneza! Jednak wg mnie to właśnie w tych wesołych momentach najbardziej powiało grozą. Bo oto rozpoczął się kolejny już proces zamiany groźnej i przerażającej twarzy PiS-u na łagodną, uśmiechniętą i przyjazną wobec większości Polaków. Oblicze, które choć niekiedy przybiera surową minę, to wykazuje raczej zrozumienie, bo „Polska jest jedna” a „wszyscy Polacy to jedna rodzina”, jak śpiewał Bayer Full podczas discopolowej imprezy, zorganizowanej za nasze pieniądze przez Jacka Kurskiego.

„Wygładzaniu” oblicza miało tez służyć akcentowanie wątków społecznych podczas przemówienia Kaczyńskiego oraz ganienie co niektórych ministrów za zbyt opieszałe działania, zwłaszcza w służbie zdrowia. Oczywiście wódz wyraźnie zaznaczył, że nie przestanie okupować zdobytych już terenów takich jak media, Trybunał Konstytucyjny. Dodatkowo ma zamiar przypuścić ostateczny szturm na froncie edukacji, a po osiągnięciu tych zdobyczy skupi się łaskawie na pomocy artystom i mieszkańcom wsi oraz na spokojnej „rewitalizacji inteligencji”. Mówiąc inaczej, po stworzeniu własnego świata, bóg Kaczyński ma zamiar odpoczywać przez następne dwa lata a razem z nim Polacy, którzy będą się cieszyć owocami wspólnego zwycięstwa. Czyli jednym słowem ogłoszone zostało zawieszenie broni.

Przejście do manewru, które wykorzystane zostało przez PiS już wielokrotnie, ma posłużyć do otwarcia kolejnego, ale cichego frontu walki o wyborców centrum. Pomóc ma odstawienie do kąta Beaty Szydło i namaszczenie Morawieckiego, a więc wyraźne zaakcentowanie spraw gospodarczych. Przedstawienie wizji wielkich przedsięwzięć, jak budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego przez Ministra Rozwoju ma przyciągnąć dodatkowych wyborców do PiS-u i dać im wyborczą wygraną za dwa lata.

Trzeba przyznać, że politykom PiS-u udało się stworzyć wrażenie nowego otwarcia bez jakichkolwiek ruchów personalnych. Jestem przekonany, że kolejne miesiące charakteryzować się będą tonowaniem nastrojów społecznych i wmawianiem Polakom, ze tak naprawdę wilk jest potulnym barankiem. Wielu z nich niestety da się na to nabrać.Podobnie jak przed wyborami 2015 roku.

Dlatego wkurzają mnie wypowiedzi wszelkiej maści ekspertów i niektórych mediów, którzy zarzucają Platformie Obywatelskiej, że bycie totalna opozycja i głoszenie haseł antypisowskich jest jak strzelanie ślepymi nabojami. To nieprawda. Podobne pseudoporady i strategie doprowadziły Prawo i Sprawiedliwość do zwycięstwa. Przy cynizmie i obłudzie partii rządzącej, należy Polakom codziennie, co godzinę, co minutę przypominać, jaki naprawdę jest PiS, inaczej dadzą się zahipnotyzować zaklęciom Kaczyńskiego i spółki i kolejne 4 lata będą bezpowrotnie stracone.

crowdmedia.pl

5 LIPCA 2017

Kto może powstrzymać Wałęsę? Policja? BOR? Solidarność? Scenariusze kontrmiesięcznicy 10 lipca

Lech Wałęsa zapowiedział, że weźmie udział w miesięcznicy smoleńskiej 10 lipca. OKO.press sprawdza, co może się stać, jeśli policja, oficerowie BOR lub działacze Solidarności zechcą mu w tym przeszkodzić

Lech Wałęsa podpisał się pod wezwaniem Obywateli RP do wzięcia udziału w kontrmanifestacji smoleńskiej 10 lipca i zapowiedział, że sam weźmie w niej udział. Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych, i jego wiceminister Jarosław Zieliński zapowiedzieli z kolei, że jeśli były prezydent złamie prawo, będzie potraktowany jak każdy zwykły obywatel. Wyniesienie Wałęsy z Krakowskiego Przedmieścia zapowiedziała też gdańska Solidarność.

Co może wyniknąć ze starcia tych żywiołów? Na co prawo pozwala byłemu prezydentowi, a na co policji? OKO.press sprawdza co się stanie jeśli:

  • Wałęsa dołączy do miesięcznicy
  • Wałęsa będzie przeszkadzał w miesięcznicy
  • Solidarność spróbuje wynieść Wałęsę z miesięcznicy
  • Policja spróbuje uniemożliwić Wałęsie udział w miesięcznicy.

Lech Wałęsa dołącza się do marszu smoleńskiego

Lech Wałęsa w rozmowie z wp.pl zapowiedział, że 10 lipca wcale nie zamierza łamać prawa: “Ja nie idę na kontrmanifestację. Mam taką ochotę, więc przyłączam się do legalnej manifestacji i mam do tego prawo”. Ma rację. Nie ma podstaw prawnych do zakazania mu wzięcia udziału w zgromadzeniu, nawet jeśli organizator nie życzy sobie jego obecności.

Organizator może zażądać, by Lech Wałęsa opuścił zgromadzenie, jeśli będzie przeszkadzał w jego przebiegu. O tym, co jest przeszkadzaniem na gorąco będzie musiała decydować policja. Podczas ostatnich dwóch miesięcznic zarzuty przeszkadzania (art. 52 kodeksu wykroczeń) przedstawiono kontrmanifestantom, którzy stawali lub siadali na trasie przemarszu zgromadzenia oraz próbowali zakrzyczeć przemówienie Jarosława Kaczyńskiego. Zarzutów nie stawiano osobom trzymającym transparenty czy białe kwiaty.


Przeczytaj też:

Atak z łokcia i różańca. Angelika z Elbląga i Elwira z Puław w smoleńskim tłumie, kilka metrów od Kaczyńskiego. Dlaczego one?

PIOTR PACEWICZ  11 MAJA 2017


Wałęsa blokuje lub przeszkadza

Gdy Lech Wałęsa zapowiedział obecność na miesięcznicy, pojawiło się pytanie o ewentualny konflikt między policjantami ochraniającymi zgromadzenie a oficerami BOR ochraniającymi Wałęsę.

Zgodnie z ustawą o BOR stała ochrona przysługuje wszystkim byłym prezydentom na terenie Polski. Jednocześnie ustawa mówi, że o zakresie tej ochrony decyduje minister spraw wewnętrznych, czyli Mariusz Błaszczak. Nie wiadomo, jakie wydał w tej sprawie polecenia (jest to informacja niejawna).

Szef MSWiA w wywiadzie dla Polskiego Radia wyjaśnił jednak, że funkcjonariusze BOR nie będą chronić Wałęsy przed policjantami: „ochrona BOR nie dotyczy łamania prawa. Funkcjonariusz publiczny nie może przyzwalać na łamanie prawa” – mówił Błaszczak. Rzeczywiście: oficer BOR ślubuje “przestrzegać Konstytucji i obowiązującego porządku prawnego” oraz “wykonywać polecenia przełożonych” (a nie osób ochranianych).

Tu pojawia się problem, bo Lech Wałęsa – w oświadczeniu z Władysławem Frasyniukiem – stwierdza, że będzie protestował w obronie Konstytucji. Co ma zrobić oficer BOR jeśli uzna, tak jak były prezydent, że obecny porządek prawny Konstytucję narusza?

Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych, któremu podlega policja, zapowiedział w Polsat News, że “jeśli Wałęsa będzie łamał prawo, zostanie potraktowany jak inni obywatele”. Co to może oznaczać w praktyce? Jeśli policja uzna, że Wałęsa przeszkadza w zgromadzeniu lub próbuje zablokować jego trasę, będzie mogła użyć wobec niego środków przymusu bezpośredniego.

Jeśli – podobnie jak Obywatele RP – będzie stawiał bierny opór, czyli nie posłucha próśb o odejście i usiądzie na ulicy, policjanci zapewne wyniosą go poza granice zgromadzenia. Jeśli będzie się przed wyniesieniem bronił, będą mogli użyć innych środków, np. kajdanek czy paralizatora, ale muszą się starać, by były to środki możliwie najmniej dotkliwe.

Co w tej sytuacji może zrobić oficer lub oficerowie BOR towarzyszący Wałęsie? Ich obowiązkiem jest chronienie prezydenta przed niebezpieczeństwem, a nie przed innymi władzami. Najprawdopodobniej po prostu pozwolą na interwencję policji. Sami nie mogą zająć się noszeniem Wałęsy, bo utrudniałoby to odpieranie ewentualnych zagrożeń z zewnątrz.


Przeczytaj też:

Ewa Siedlecka: czterech policjantów wyniosło mnie z blokady. Nie przyjęłam mandatu, będziemy się sądzić

PIOTR PACEWICZ  10 CZERWCA 2017


Solidarność wynosi Wałęsę

“Jeżeli on chce konfrontacji, to będzie ją miał. To nie policja wyniesie go z Krakowskiego Przedmieścia, a stoczniowcy” – pogroził Wałęsie w rozmowie z wp.pl Karol Guzikiewicz, działacz „Solidarności” ze Stoczni Gdańsk i zarazem członek PiS.

Wałęsa odpowiedział mu w swoim stylu: “Jestem pokojowo nastawiony i wiem, że w Polsce jest policja. Jeśli ktoś podobny do Guzikiewicza podniesie rękę, to będzie miał problem. Z przyjemnością się z nim spotkam i zobaczymy, kto będzie wyniesiony. Czekamy, niech mnie wyniesie, a ja postaram się jego wynieść” – powiedział Wałęsa w Polsat News.

Wynik starcia Wałęsy z Guzikiewiczem trudno przewidzieć. Co do zasady, były prezydent ma rację: jeśli ktokolwiek będzie próbował użyć wobec niego przemocy, wszechobecna na miesięcznicach policja powinna taka osobę zatrzymać. Z drugiej jednak strony, taki zamach – lub choćby jego groźba – może być pretekstem do wyniesienia Wałęsy.

Jak mówi OKO.press były wysoki rangą oficer Biura Ochrony Rządu, w razie zagrożenia oficer broniący byłego prezydenta będzie miał obowiązek eskortować go w bezpieczne miejsce. “Podejrzewam, że będą chcieli go ewakuować. Prezydent może jednak odmówić. A wtedy trudno wyobrazić sobie, co stanie się dalej” – mówi były oficer.


Przeczytaj też:

Kaczyński mówi o przestępstwie, tymczasem RPO zapewnia: blokowanie co do zasady jest legalne

DANIEL FLIS  20 GRUDNIA 2016


Policja zatrzymuje Wałęsę

Możliwe, że minister Mariusz Błaszczak będzie próbował nie dopuścić do tego, by Lech Wałęsa w ogóle dotarł na miesięcznicę. 10 maja policja zatrzymała cztery samochody członków Obywateli Solidarnych w Akcji, którymi wieźli sprzęt na legalne zgromadzenie nieopodal Krakowskiego Przedmieścia. Zatrzymano ich pod pretekstem kontroli drogowych. Trzy samochody nie dotarły na miejsce, bo policjanci wykryli w nich drobne usterki. Mogą tego spróbować z Wałęsą, ale to najwyżej sposób na opóźnienie jego dojazdu na miejsce, a nie na jego uniemożliwienie.

Zapewne, podobnie jak w poprzednich miesiącach, tuż przed zjawieniem się Marszu PiS na Krakowskim Przedmieściu wzdłuż ulicy staną szpalery policjantów, którzy nie pozwolą nikomu wchodzić na jezdnię. Jest to uzasadnione przepisami kodeksu wykroczeń, które zakazują zajmowania miejsca wyznaczonego na legalne zgromadzenie. Zakaz ustaje jednak, gdy pochód już wkracza na dany odcinek, bo nie można zakazać spontanicznego dołączenia się do manifestacji.

W trakcie miesięcznic, tuż przed przemówieniem Jarosława Kaczyńskiego, policja stosuje też wobec działaczy Obywateli RP sztuczkę z przedłużającym się legitymowaniem. W czerwcu część osób wyniesionych z blokady – w tym Władysława Frasyniuka i Ewę Siedlecką, publicystkę “Polityki” – policjanci otoczyli kordonem i przystąpili do legitymowania, które trwało dla niektórych nawet dwie godziny. Jednocześnie nie wpuszczali nikogo do środka, w tym także adwokatów-wolontariuszy z Okręgowej Rady Adwokackiej. Jak pisaliśmy – jest to działanie pozaprawne. Zgodnie z przepisami do ustalenia tożsamości policjantowi wystarcza dokument ze zdjęciem. Nie mają więc żadnej podstawy prawnej do zatrzymywania kogokolwiek na dłuższy czas w ramach legitymowania.

Co może zrobić Lech Wałęsa, jeżeli policja “wylegitymuje” go w ten sposób? Oficjalnie nie jest to zatrzymanie, będzie mógł więc spróbować po prostu odejść. Jeśli policjanci zatrzymają go siłą, zrobią to bezprawnie. Teoretycznie w takiej sytuacji powinien zareagować towarzyszący mu oficer BOR, ale trudno sobie wyobrazić, że stawi opór kilkudziesięciu przeciwnikom (oraz sprzeciwi się poleceniom wydanym przez przełożonych). Wałęsie pozostanie wtedy samodzielnie przedzierać się przez kordon lub dać za wygraną. A po zakończeniu demonstracji złożyć na policjantów zażalenie do prokuratury lub skargę do sądu.

Tych, którzy są ciekawi jaki przebieg naprawdę będzie miała miesięcznica, kontrmiesięcznica i co się stanie z Wałęsą oraz Frasyniukiem – czeka spacer na Krakowskie Przedmieście. Życie lubi zaskakiwać.


OKO.press

Pusta szafa Mariusza Błaszczaka: z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji zginęły maszyny szyfrujące

05.07.2017

Mariusz Błaszczakfot. Marcin Obara

Tuż przed debatą nad wotum nieufności dla szefa MSW Mariusz Błaszczak ma nowy problem. Okazuje się, że z podległego mu Departamentu Teleinformatyki przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji zniknęły cztery szyfratory i serwer, na którym przetrzymywano tysiące danych osobowych. Maszyny warte w 2007 r. prawie 400 tysięcy złotych wyceniono dziś na 7 złotych za sztukę.

Wniosek o votum nieufności dla Mariusza Błaszczaka zgłosiła PO. Powód? Zachowanie Policji w sprwie Igora Stachowiaka, którego funkcjonariusze śmiertelnie razili prądem z paralizatora, a MSW przez rok nie potrafiło, lub nie chciało zidentyfikować winnych. Okazduje się właśnie, że opozycji przybył jeszcze jeden argument do uderzenia w szefa MSW.

Chodzi o maszyny służace do szyfrowania danych. Jeden szyfrator Comp Crypta Delta, zakupiony w 2004 roku przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji kosztował 95 tysięcy złotych. Dziś Ministerstwo ma spory problem, bo pracownicy Naczelnej Izby Kontroli podczas audytu za rok 2016 nie mogli doliczyć się aż czterech takich maszyn i jednego serwera, co daje finansowy bilans ujemny na poziomie niemal czterystu tysięcy złotych.

Szyfratory miały służyć Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców do kodowania danych kierowców. CEPiK w 2016 roku trafiła pod auspicje Ministra Cyfryzacji. Wina leży jednak po stronie Ministerstwa zawiadywanego przez Błaszczaka. Okazuje się że MSWiA nie interesowało się szyfratorami od 10 lat, ostatni raz maszyny pojawiają się w raportach za rok 2007.

MSWiA twierdzi, że w urządzeniach tego typu nie przetrzymywane są żadne dane, a więc ich ewentualne zaginięcie nie wpłynie na przetwarzanie poufnych danych. Wydział prasowy resortu w rozmowie z Gazetą Wyborczą dodaje, że urządzenia tego typu służą jedynie do zabezpieczenia komunikacji.

Można jednak podejrzewać, że takie tłumaczenie ma jedynie na celu usprawiedliwienie poważnego problemu, z którym borykają się podwładni Ministra Mariusza Błaszczaka. Warto dodać, że komisja szkodowa po zauważeniu strat wyceniła warte 13 lat temu prawie 400 tysięcy złotych szyfratory na 7 złotych za sztukę. Marek Wójcik, wiceszef Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych podkreślił w rozmowie z GW, że wycenianie drogocennych maszyn po cenie złomu jest nie tylko nonszalanckie, ale przede wszystkim niebezpieczne.

Sprawa serwera, który przetrzymywał dane wyjaśniła się po kilku dniach, urzędnicy NIK odnaleźli maszynę w jednej z szaf serwerowych w Bydgoszczy. Szyfratorów jak dotąd nie odnaleziono.

m.newsweek.pl

Krzysztof Łapiński o wizycie Donalda Trumpa: Oby było o niej głośno

Foto: rp.pl

Mam nadzieję, że w światowej prasie będzie głośno o wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Polsce – powiedział rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński. Poinformował, że na obsługę wizyty akredytowało się kilkuset dziennikarzy, w tym ponad stu ze Stanów Zjednoczonych.

Łapiński był pytany w Polskim Radiu 24, dlaczego zagraniczne media, pisząc o podróży Trumpa do Europy, skupiają się bardziej na jego wizycie w Niemczech niż w Polsce. Po wizycie w Warszawie Trump uda się do Hamburga, gdzie weźmie udział w szczycie G20.

Rzecznik prezydenta wyraził nadzieje, że o wizycie Donalda Trumpa w Polsce zrobi się dużo głośniej w mediach już po jej zakończeniu. – Na tę wizytę akredytowało się kilkuset dziennikarzy z dwudziestu paru krajów, w tym grupa ponad stu dziennikarzy ze Stanów Zjednoczonych. Więc mam nadzieje, jeśli nawet przed wizytą nie było tych relacji za dużo, że w trakcie wizyty i po jej zakończeniu ona będzie szeroko komentowana i omawiana w mediach amerykańskich i światowych – podkreślił minister.

Pytany, kto z polskich polityków najbardziej przyczynił się do tego, że prezydent USA odwiedza Polskę, odparł, że to głównie sukces prezydenta Andrzeja Dudy, bo to on zaprosił Trumpa oraz organizuje szczyt Trójmorza w Warszawie. Jak zaznaczył, to również zasługa szefa gabinetu prezydenta Krzysztofa Szczerskiego oraz szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego. – Oczywiście w takich sytuacjach często jest to gra zespołowa. Do tego sukcesu przyczyniły się także inne osoby. Chociażby minister Krzysztof Szczerski, pewnie także minister Waszczykowski – powiedział.

 

Łapiński został też spytany, na ile, jego zdaniem, prezydent Trump zna polską historię. – Myślę, że Trump na temat Polski ma wiedzę dużo większa niż przeciętny Amerykanin – odparł. Rzecznik prezydenta zwracał uwagę, że Donald Trump, w swojej wieloletniej działalności biznesowej, zdobył „rozległe kontakty w wielu krajach” oraz współpracował z Polakami w Stanach Zjednoczonych. Dodał, że w czasie bezpośrednio poprzedzającym przyjazd do Polski, doradcy Trumpa informowali go o obecnej sytuacji w naszym kraju.

Jak podkreślił Łapiński, istnieje „pewne podobieństwo” w wygranej Trumpa w USA i Dudy w Polsce. – I jeden, i drugi prezydent, gdy startowali w wyborach, mało kto dawał im szanse na zwycięstwo – zauważył. W jego ocenie, obaj „dobrze wyczuli nastoje społeczne w swoich krajach i mówili o konkretach”. – To był klucz do sukcesu – podkreślił.

Prezydent USA będzie gościł w Warszawie w dniach 5-6 lipca. W czwartek będzie rozmawiał w „cztery oczy” z prezydentem Andrzejem Dudą, spotka się z liderami państw Trójmorza i wygłosi przemówienie na pl. Krasińskich. Jak podało MSZ, wystąpienie na pl. Krasińskich jest organizowane na życzenie prezydenta Trumpa, organizatorem jest ambasada USA, która tworzy listy gości oraz zajmuje się wysyłaniem zaproszeniem i zbieraniem potwierdzeń udziału w tym wydarzeniu.

Będzie to 14. wizyta amerykańskiego prezydenta w Polsce. W ciągu roku kalendarzowego odwiedzi Polskę dwóch urzędujących prezydentów Stanów Zjednoczonych. W zeszłym roku w lipcu na szczycie NATO w Warszawie gościł ówczesny prezydent Barack Obama.

rp.pl

PO: Mariusz Błaszczak stchórzył nie stawiając się we wtorek przed komisją

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak stchórzył nie stawiając się we wtorek na posiedzeniu Komisji Administracji Spraw Wewnętrznych, która zajmowała się wnioskiem o jego odwołanie – powiedział w środę poseł PO Marek Wójcik. To sytuacja zupełnie bez precedensu – dodał.

 

„Na posiedzeniu Komisji Administracji Spraw Wewnętrznych, która miała opiniować odwołanie ministra Błaszczaka doszło do sytuacji niebywałej. Nie tylko nie stawił się na komisji minister Błaszczak, ale również żaden przedstawiciel rządu” – podkreślił na konferencji prasowej w Sejmie Wójcik.

Jego zdaniem jest to sytuacja „zupełnie bez precedensu”. „Mamy do czynienia z tchórzostwem ze strony ministra Błaszczaka, który boi się odpowiadać na pytania posłów z merytorycznej komisji. Minister boi się odpowiadać na pytania dotyczące własnej bezczynności w sprawie Igora Stachowiaka, ale także o sytuację, do której doprowadziły polskie służby mundurowe” – zaznaczył poseł PO.

Poseł Borys Budka zwrócił uwagę, że procedura parlamentarna, która przewidziana jest w tego typu sytuacjach uniemożliwia zadawanie pytań na sali sejmowej podczas debaty nad wnioskiem. Według niego „Mariusz Błaszczak świadomie ucieka przed tymi pytaniami, bo wie doskonale, że nie potrafiłby odpowiedzieć na to, o co Polacy pytają od wielu miesięcy”- zaznaczył.

Jednocześnie zapowiedział, że podczas debaty nad wnioskiem PO o wotum nieufności wobec ministra Mariusza Błaszczaka będzie zadawał wszystkie te pytania, które posłowie przygotowali na wtorkową komisję. Zdaniem Budki „rząd stchórzył, Mariusz Błaszczak stchórzył i nigdy w historii taka sytuacja nie miała miejsca” – podkreślił.

PO złożyła wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA na początku czerwca. Według szefa Platformy Grzegorza Schetyny, Błaszczak ponosi odpowiedzialność „za karygodne rzeczy, jakie dzieją się w polskiej policji”. Chodzi o sprawę śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu w maju 2016 r.

Igor Stachowiak w połowie maja ubiegłego roku został zatrzymany na wrocławskim rynku. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Sprawa wróciła po wyemitowaniu reportażu w TVN24, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora, którego kilkakrotnie użyto wobec mężczyzny.

W związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendant miejskiego we Wrocławiu. Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

 

rp.pl

Wojciech Czuchnowski

Zaszczuć i złamać sędziów

04 lipca 2017

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

„Krezusi”, „dorobili się”, „oto nadzwyczajna kasta”, „boją się pokazać, co mają…” – tak prorządowe media i brukowce komentują oświadczenia majątkowe sędziów, które od końca czerwca są ujawniane na oficjalnych stronach internetowych.

Komentarzy pod tymi tekstami nie da się cytować. To czysta nienawiść. Podsyca ją minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, w przeszłości wielokrotny klient sal sądowych, dziś obsesyjnie walczący z sędziami za urojone krzywdy, których w sądach doznał on i jego rodzina.

Oto próbka jego stylu: „Zrobię pewną niespodziankę tym, którzy myśleli, że wywiną się i w tym roku ich oświadczenia nie będą jawne, dlatego że przygotowałem zmianę ustawy i również te oświadczenia, które oni myśleli, że utajnią, będą też jawne. To jest dobra informacja dla społeczeństwa, a niekoniecznie pewnie radosna dla tych sędziów, którzy myśleli, że społeczeństwo wywiodą w pole i ukryją swoją oświadczenia majątkowe”.

Siedźcie cicho, bo inaczej będzie dyscyplinarka – w 3×3 b. prezes TK o stosunku władzy do sędziów

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22026070,video.html

Oprócz knajackich oskarżeń („myśleli, że się wywiną”, „wywiodą społeczeństwo w pole”) i grania pod publiczkę („dobra informacja dla społeczeństwa”) jest w tym zwykłe kłamstwo: sędziowie oświadczenia majątkowe sporządzają od lat. Składali je co roku na ręce swojego kierownictwa, były analizowane i porównywane rok do roku. Kopie dostawały też urzędy skarbowe. Dostęp do nich ma CBA.

Różnica jest tylko taka, że teraz są one jawne. Po co? Nie wiadomo. Powodem wydaje się tylko podsycenie nagonki na sędziów – jedynej władzy, której PiS jeszcze sobie nie podporządkował.

Dlatego trzeba sędziów zohydzić, postawić pod pręgierzem i w końcu wyizolować ze społeczeństwa. Wtedy łatwiej będzie ich złamać. Po fali ujawniania sędziów złapanych na kradzieży czy fałszerstwach przyszła kolej na pokazanie sędziów jako „krezusów”, którzy „nic nie robią, a mają”. Kosztem „suwerena”.

Dzisiaj na wokandzie szczujni znalazła się Małgorzata Gersdorf, pierwsza prezes Sądu Najwyższego. Ale pole do popisu jest duże, bo sędziów jest 10 tys. Zarabiają przyzwoicie, więc każdy ma jakiś majątek. Igrzyska potrwają zatem długo i trafią pod strzechy. Bogatych nikt nie pożałuje.

Sędziowskie oświadczenia majątkowe nie były publikowane, bo państwo nie jest w stanie ustrzec każdego sędziego przed zemstą, szantażem, porwaniem czy kradzieżą. Sędziowie nie mają ochrony. Wystarczająco się narażają, występując publicznie podczas rozpraw i wydając wyroki, z których zawsze ktoś jest niezadowolony. Po wyjściu z gmachu sądu zostają sami…

Populistyczna decyzja Ziobry nie poprawi ich bezpieczeństwa. Robiąc z sędziów podejrzanych „kolesi”, PiS zaspokaja najniższe instynkty tłumu, na którego głosy liczy w kolejnych wyborach. Tak właśnie w praktyce wygląda proces tworzenia „nowych elit”. Jaki proces, takie elity.

wyborcza.pl

PiS chce zmienić zasady głosowania. Najważniejsze pytanie: kto policzy głosy?

Agata Kondzińska, Iwona Szpala, 05 lipca 2017

Głosowanie w wyborach parlamentarnych, Warszawa 25.10.2015

Głosowanie w wyborach parlamentarnych, Warszawa 25.10.2015 (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

Na rok przed wyborami samorządowymi PiS szykuje się do majstrowania przy ordynacji wyborczej. Zmiany? Mniej jednomandatowych okręgów wyborczych; dodatkowa armia do liczenia głosów; zakaz kandydowania na dwie funkcje jednocześnie; likwidacja PKW

Rewolucję zapowiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, „by radykalnie utrudnić fałszowanie wyborów”. Temu ma służyć „nowy system liczenia głosów”. – Trzeba poważnie wziąć pod uwagę możliwość powoływania dwóch komisji, jedna prowadzi głosowania, a druga liczy. Bardzo często w tych komisjach są osoby starsze, wieczorem zmęczone, trzeba świeżych sił do liczenia głosów – przekonywał na sobotnim kongresie zjednoczonej prawicy.

W 2014 r. w wyborach samorządowych powołano 27 tys. 435 obwodowych komisji wyborczych – dowiadujemy się w Krajowym Biurze Wyborczym. Pracowało w nich ponad 224 tys. osób. Diety wyniosły ponad 73 mln zł. Kolejnych 17 mln zł kosztowały dogrywki w II turze.

„Wybory powinny być pod ściślejszą kontrolą”. Czy PiS chce mieć wpływ na liczenie głosów?

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22045516,video.html

Jeśli PiS zrealizuje swój plan, do obsługi wyborów potrzeba będzie prawie pół miliona osób, będą więc kosztowały 150 mln. zł.

– Ranga aktu wyborczego jest tak podniosła jak budowanie armii. Państwo polskie dźwignie taki koszt – mówi Paweł Zdun z rady koordynatorów Ruchu Kontroli Wyborów.

To właśnie ta organizacja od 2014 r. tropi fałszerstwa i zabiega o to, by PiS wprowadził radykalne zmiany w kodeksie wyborczym. Poparcia szukają od miesięcy. Pisali do premier, prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, list z postulatami pojechał też do siedziby PiS na Nowogrodzką.

Proponują PiS-owi „Święto Demokracji”

RKW proponuje, by wybory trwały dwa dni. Pierwszy dzień – sobota – to głosowanie. Kolejny dzień – niedziela – ma być „Narodowym Świętem Demokracji”. To wtedy nastąpi zliczanie głosów z urn zwiezionych do komisji okręgowych (np. w Warszawie zamiast jednej, mogą być trzy). Liczenie ma być publiczne, pod społeczną kontrolą. Można byłoby przyjść albo śledzić pracę komisji w internecie. Jarosław Kaczyński dodał od siebie: „techniczne warunki ma zapewniać samorząd, ale też nie powinno być tak, że ci, którzy są w wynikach wyborów zainteresowani, je organizują”.

Ruch proponuje likwidację Państwowej Komisji Wyborczej. W pakiecie jest też zmiana zasad działania Krajowego Biura Wyborczego, które między wyborami zatrudniałoby kilku urzędników, a w czasie wyborów powiększało się o przedstawicieli komitetów wyborczych i stowarzyszeń.

Nad zmianami pracuje minister w kancelarii premiera Grzegorz Schreiber.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: PiS nie przedstawił programu dla samorządów. Bo woli ograniczyć ich wpływ

Prezes PiS nie wykluczył fundamentalnych zmian na mapie wyborczej i ograniczenia JOW-ów. Kaczyński nigdy nie był ich zwolennikiem, bo „system daje jeden mandat na okręg, można przepaść mimo dobrego wyniku, co nie ma nic wspólnego z demokracją”. W dodatku według prezesa „w małych okręgach są różnego rodzaju nadużycia, groźby wobec ludzi, którzy chcą konkurować, szczególnie jeśli chodzi o tereny wiejskie i małomiasteczkowe”.

JOW-y wprowadziła w 2011 r. koalicja PO-PSL w wyborach do rad gmin (poza tymi na prawach powiatu, np. Warszawa czy Wrocław). – Jest pomysł, by zostawić je w gminach do 20 tys. mieszkańców, żeby nie drażnić Pawła Kukiza, w pozostałych obowiązywałaby ordynacja większościowa, taka jak do Sejmu – mówi nam polityk PiS.

Kukiz: PiS wraca do socjalizmu

Kukiz odpowiedział na propozycje na Facebooku: „Wygląda na to, że już nie tylko gospodarczo, ale i ustrojowo PiS dziarskim krokiem wraca do socjalizmu. Tylko czekać, a zacznie lansować wpisanie do Konstytucji hasła »przewodniej roli jedynie słusznej partii«”.

Nie wiadomo, jak daleko pójdzie rewolucja z JOW-ami, bo w PiS są też głosy, by je w ogóle zlikwidować.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Po kongresie PiS: Wizja Polski z głowy Kaczyńskiego

PiS rozważa też zakaz kandydowania na dwie funkcje jednocześnie. Np. prezydenta i radnego. Z tego prawa skorzystał w wyborach 2014 r. były prezydent Poznania Ryszard Grobelny, który zdobył mandat do sejmiku województwa, czy Piotr Guział, radny Warszawy.

W PiS nadal obowiązuje hasło dwóch kadencji w samorządzie. Rządzący wycofali się jedynie z zakazu startu samorządowców, którzy już dwie kadencje rządzili.

– Jeżeli prezes partii mówi, że potrzebne są do liczenia głosów świeże siły, i mówi to na kongresie partii, to znaczy, że powstał pomysł stworzenia pewnej obudowy prawno-instytucjonalnej do oddolnego fałszowania wyborów – mówił Ludwik Dorn w TVN 24.

Kto stoi za ordynacją PiS-u?

Ruch Kontroli Wyborów triumfuje: „Cieszy, że Jarosław Kaczyński zapoznał się z naszą koncepcją zmian prawa wyborczego oraz cytuje część naszych postulatów, chociaż bez podania źródła”.

RKW powstał, kiedy Kaczyński publicznie mówił o sfałszowanych wyborach samorządowych z 2014 r. Sądy fałszerstw nie potwierdziły. Organizację tworzą: Krucjata Różańcowa, Solidarni 2010 Ewy Stankiewicz i prawicowy Klub Ronina. Szefem jest Józef Orzeł, były poseł Porozumienia Centrum, pierwszej partii Kaczyńskiego. Orzeł z polityką rozstał się jeszcze w latach 90.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tak nam Kaczyński chce urządzić Polskę i „zrewitalizować inteligencję”

Kaczyński jest jedynym politykiem, który odpowiedział na postulaty RKW. Organizacja szukała pomocy również u prezydenta Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło, marszałków Sejmu i Senatu.

O co chodzi RKW? Jak mówi Paweł Zdun z rady koordynatorów RKW, przede wszystkim o przejrzystość i „nadanie odpowiedniej rangi aktowi głosowania”. Mężów zaufania i członków komisji działacze RKW szkolą przed każdymi wyborami, m.in. z tego, jak wykrywać fałszerstwa (np. urny z podwójnym dnem). Opisują to w poradnikach z tezą, że „fałszowanie wyborów jest faktem”. Działacze RKW współpracują z PiS, ale partia również samodzielnie doprasza „ludzi dobrej woli” do komisji wyborczych, gdzie są mężami zaufania.

– Jeśli przekonamy Polaków, by uwierzyli w uczciwość wyborów, zaczną na nie chodzić i zwiększy się frekwencja – uważa Zdun. Lista propozycji RKW jest długa, to m.in. zakaz pracy w komisjach wyborczych dla „osób pozbawionych zaufania społecznego, niedających rękojmi uczciwości, jak osoby czynnie zaangażowane w instytucjach ustroju komunistycznego oraz przestępcy wyborczy”.

Proponowane przez Ruch Kontroli Wyborów zmiany dotyczą też kodeksu karnego. Koordynator Zdun uważa, że przestępstwa popełniane w czasie wyborów powinny być traktowane jak przestępstwa przeciwko państwu. I odpowiednio wysoko karane.

wyborcza.pl

http://www.polskatimes.pl/fakty/polityka/a/jacek-zalek-pozwany-przez-kod-dzis-w-sadzie-pierwsza-rozprawa,12241324/

W czasie takich wizyt przemawiał zazwyczaj i prezydent USA i prezydent RP. Tym razem przemówi tylko prezydent Trump. Polska wstała z kolan

Picabia

Sytuacja typowa dla A.Macierewicza – w ustach pełno frazesów a w praktyce brak elementarnego szacunku dla Powstańców Warszawskich.

Kolejna kompromitacja rządu. Nikt nie zjawił się na Komisji AiSW by bronić min. . PiS przerywa posiedzenie, bo nie wie co robić.

Prof. Aneta Zelek, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu, o mitycznym promie budowanym w Szczecinie. Warto skonfrontować wizje z realem.

Prof. Aneta Zelek, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu, o mitycznym promie budowanym w Szczecinie. Warto skonfrontować wizje z realem.

%d blogerów lubi to: