Monthly Archives: Październik 2013

Kaczyński powinien siedzieć za kłamstwo w oświadczeniu majątkowym

Zwykły wpis

Klub PiS w formie darowizny przekazał Jarosławowi Kaczyńskiemu 400 tys. zł na koszty adwokackie. A ten tego nie ujawnił w oświadczeniu majątkowym.

Już za to powinien zaliczyć kraty.

Śledztwo zostało jednak umorzone. Dlaczego? Bo są równi i równiejsi? Każdy Polak poszedłby siedzieć. Dlaczego więc Kaczyński nie kibluje?

Prokuratura Generalna ma wątpliwości, czy słusznie umorzono śledztwo, więc podjęła kontrolę tamtego postępowania.

Oburzają się pisowcy, w tym Marek Suski, który nazwał to „białoruskimi standardami”.

Słusznie, Kaczyński to Łukaszenka. Wg europejskich standardów poszedłby siedzieć. I powinien. Jego miejsce za kratami (więcej).

Donald Tusk na Twitterze – tak przywitał „wygraną” w referendum; plus Konrad Piasecki

Zwykły wpis

Zobaczysz, jak przywita pięknie nas warszawski dzień:)

 

A dla mnie to jest scena która najlepiej oddaje dzisiejszy nastrój w PO http://www.youtube.com/watch?v=Zy-eeMRVaX8 …

Film o Zbigniewie Relidze

Zwykły wpis

 

 

 

Cieszę się, że powstaje film o Zbigniewie Relidze. To była wybitna osobowość z takimi też osiągnięciami. Znałem go i kilka razem biesiadowałem przy piwie w plenerze, w posiadłości Tadeusza Webera pod Krosnem Odrzańskim.

Wówczas Religa „rzucił się” w politykę. Szefował Partii Republikanie, a potem wszedł w skład SKL, w której to partii byłem szefem struktur miejskich (Z.G.). Potem Religa „romansował” z PO, z ramienia tej partii był senatorem. Wszedł w skład rządu Marcinkiewicza i Kaczyńskiego, ale nigdy nie wszedł do PiS. Chciał uzdrowić służbę zdrowia. Ale i jemu się nie udało. Możliwe, że ta branża nigdy nie będzie taka, jaką by życzyło sobie społeczeństwo.

Religa dystansował się od polityki partyjnej. Był po prostu człowiekiem środka z pewną misją do spełnienia. Chyba – misją niemożliwą. Wspominam go bardzo serdecznie. Kilka razy z nim kontaktowałem się telefonicznie – i zawsze był wówczas na rybach. Szukał odosobnienia od zgiełku tego świata.

Zrealizował się zawodowo i zrealizował jako człowiek. A polityka – czort z nią, zawsze jest głupawa i do tego: polska. Popaprana. A film o Relidze i jego osiągnięciach w pełni jego rozkwitu zawodowego – to jest to. Takiej „bohaterszczyzny” nam trzeba, a nie cierpiętnictwa. Więcej o filmie o Relidze pod tym linkiem.

Urwis Edmund Niziurski odszedł

Zwykły wpis

We wczesnej młodości trzech polskich współczesnych pisarzy mnie kształtowało: Adam Bahdaj, Alfred Szklarski i Edmund Niziurski. Odchodzi ostatni muszkieter mojej literatury: Niziurski.

Szlag by to trafił. Pisarze są wieczni, a oni umierają. To się kupy nie trzyma.

To był najwspanialszy dziadek, jakiego mogłam mieć, bardzo ciepły, troskliwy, pamiętam piękne bajki, które mi opowiadał, spacery po Łazienkach, wyjazdy do Zakopanego, to on zaraził mnie miłością do gór

– wspomina wnuczka Sonia Termion, dziennikarka PAP.

Edmund Niziurski urodził się 10 lipca 1925 r. w Kielcach. Uczył się w tamtejszym gimnazjum, jednak naukę przerwała wojna. Wraz z rodziną został ewakuowany na Węgry. Do Polski wrócił w 1940 r. Pracował jako robotnik w Hucie Ludwików i praktykant rolny w majątku Jeleniec pod Ostrowcem Świętokrzyskim. Po zakończeniu wojny kontynuował studia prawnicze na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Studiował równocześnie dziennikarstwo na Wyższej Szkole Nauk Społecznych w Krakowie i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mieszkał i pracował w Katowicach i Kielcach, a od 1952 r. w Warszawie.

Jako pisarz debiutował w 1944 r. w wydawanym przez Armię Krajową „Biuletynie Informacyjnym”, w którym opublikował wiersz. Po wojnie współpracował z czasopismami „Płomyk”, „Świat Młodych”, „Wieś” oraz z Polskim Radiem jako autor słuchowisk. Najbardziej znane powieści Niziurskiego dla młodzieży to: „Księga urwisów”, „Sposób na Alcybiadesa” (szkolna lektura wpisana na Listę Honorową im. Andersena), „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”, „Klub włóczykijów”, „Naprzód, Wspaniali”, „Adelo, zrozum mnie”, „Awantura w Niekłaju”. Dla czytelnika dorosłego Niziurski napisał takie powieści, jak „Przystań Eskulapa”, „Pięć manekinów”, „Salon wytrzeźwień”. Jego utwory były przekładane na wiele języków, w tym chiński.

Pisarze go wspominają. Jerzy Pilch:

Był wybitnym pisarzem. Jego najbardziej znana praca, „Sposób na Alcybiadesa”, która jest dla mnie wzorem powieści, wykracza wysoko ponad konwencję literatury młodzieżowej. Przypuszczam, że jego książki ukształtowały mnie w jakiejś mierze, czytałem go bowiem zachłannie. Parę lat temu byłem na festiwalu literackim Izabelińskie Spotkania z Książką, organizowanym przez Czesława Apiecionka, w którym wziął udział także Edmund Niziurski. Wraz z Andrzejem Mleczko poszliśmy złożyć hołd mistrzowi, otrzymałem wówczas obszerną dedykację. Moje kryterium literatury jest takie, że do literatury należy książka, do której się wraca. Reszta to obiekty jednorazowego użytku. Do większości się nie wraca, do Niziurskiego wracało się wielokrotnie. Na jego powieściach wychowały się różne pokolenia. Muszę teraz wydobyć ten egzemplarz z dedykacją. Inaczej czyta się Niziurskiego, gdy ma się 60 lat, inaczej gdy ma się 10.

Krzysztof Varga:

Powieści Edmunda Niziurskiego były dla mojego pokolenia absolutnie formujące. Wszyscy bohaterowie książki „Chłopaki nie płaczą” na pewno je czytali, bo powieści te czytali absolutnie wszyscy z mojego pokolenia. One były na tle PRL-owskiej szarzyzny wyjątkowe. Przeczytałem wszystkie jego książki, nawet te dla dorosłych, dużo mniej ciekawe. Bo trzeba pamiętać, że Niziurski był też autorem powieści dla dorosłych, w tym dwu wspaniałych kryminałów. Egzemplarze książek Niziurskiego z dzieciństwa jakoś poginęły, ale, już jako dorosły, zacząłem je kolekcjonować. I oczywiście jeszcze raz je przeczytałem jako dorosły – nic nie straciły. W PRL-owskiej szarzyźnie książki Niziurskiego to był taki świeży powiew. On udowadniał, że wspaniałe przygody mogą się dziać na PRL-owskim blokowisku albo w zapyziałej, małej miejscowości jak Niekłaj czy Odrzywoły, nie tylko na morzach południowych. To były takie łobuzerskie powieści, dla młodocianych buntowników, a wszyscy byliśmy buntownikami. Poza tym Niziurski miał genialne poczucie humoru. Ulubiona powieść Niziurskiego? „Sposób na Alcybiadesa” – to oczywisty wybór, ale ja bym polecił cykl, który rozgrywa się w Odrzywołach: „Awantury kosmiczne”, „Adelo, zrozum mnie”.

A ja:

Kocham urwisów takich, jak Niziurski. Sam jestem urwisem. Panie Edmundzie, dobrego pobytu na Chmurce dla Pisarzy, która zawsze jest nad nami. Proszę machać nogami, będę wiedział, że urwisowanie to jest to.

Nowa nazwa Ruchu Palikota

Zwykły wpis

Ruch Palikota zmienia nazwę. Do tej pory nowe miano partii było ściśle tajne. Okazuje się jednak, że wypatrzył je bloger. Czy nowa nazwa partii się przyjmie?

Nazwa nie jest rewolucyjna. Jak przypuszczano, zniknęło z niej nazwisko przywódcy ugrupowania, a nowa – stara partia, nazywać się będzie „Twój ruch” – informuje TOK FM.

Skąd wiadomo, jak opozycyjne ugrupowanie będzie się nazywać? Przypadkowo trafił na zmianę Bogumił Kołmasiak, bloger związany z TOK FM.

 Do tej wiedzy bezużytecznej dotarłem szukając Ruchu Palikota na Facebooku, zamiast niego pokazał mi się chwilowo zawieszony, ale cały czas posiadający 80 tys. fanów Ruchu Palikota profil „Twój ruch”

 – pisze.