Tag Archives: Adam Szostkiewicz

Kuchciński, ty dzbanie

Zwykły wpis

W Przemyślu, w pobliżu siedziby PiS i głównego biura poselskiego Marka Kuchcińskiego, na skarpie Sanu pojawiły się ogromne napisy: „Konstytucja” oraz „Dzbany”. W ocenie jego pomysłodawców i twórców – grupy Rebelianty Podkarpackie – to prawdziwy event lingwistyczny, który jak żaden dotąd nie uczcił słów roku 2018. Tym mocniejszy, że nie pierwszy w takim rodzaju…

Na brzegu Sanu w grudniu 2017 r. pojawił się napis „PiS – rozliczymy was!”. Ten też był na tyle duży, że widać go było doskonale z okien kamienicy, w której są biura partii rządzącej.
Tym razem na skarpie zostały umieszczone dodatkowo tabliczki z zabawnymi hasłami, typu: „Gdy Konstytucji nie ma, dzbany harcują” lub „Wyszło szydło z dzbana”.

Jak wiemy, w grudniu ub. roku jury Wydawnictwa Naukowego PWN zdecydowało, że Młodzieżowym Słowem Roku został „dzban”. Oznacza osobę, która ma poziom intelektualny jak dzban. „Dzbanem może być każdy. Wystarczy, że zrobi coś, co w jakikolwiek sposób nie spodoba się drugiemu rozmówcy. Tak powstaje dzban” – wyjaśnia PWN.
Słowem politycznym ubiegłego roku, naukowcy z Instytutu Języka Polskiego UW i Fundacji Języka Polskiego ogłosili wyraz „konstytucja”.

Depresja plemnika

I znów trwa rytualne symboliczne zabijanie Jurka Owsiaka. Tym razem przy pomocy pisowskiej TVP, która nadała filmik z kukiełkami mający zdyskredytować i byłą prezydent Warszawy, i Owsiaka jako złodziei grosza publicznego.

View original post 2 240 słów więcej

 

Akt Odnowy Rzeczypospolitej

Zwykły wpis

Jednym z najczęściej powtarzanych sloganów, jakie pojawiają się z dużą regularnością w przekazach TVP i wieczornych wydaniach Wiadomości jest to, że sejmowa opozycja jest totalna, nie może się pogodzić w werdyktem wyborców z 2015 roku i w ogóle to poza byciem “antyPiS-em”, likwidacją 500+ oraz podniesieniem wieku emerytalnego nie ma żadnego programu. W materiałach reporterów wieczornego wydania flagowego serwisu informacyjnego “dobrej zmiany” nawet jeśli pojawiają się zapowiedzi wprowadzenia szeregu ustaw przez koalicję opozycji, to przedstawiane są one wyłącznie jako zapowiedzi “cofnięcia szeregu ustaw, przyjętych przez obóz Zjednoczonej Prawicy”. Widz zatem, karmiony na co dzień informacjami, że opozycja to, w przeciwieństwie do cudownego PiS-u, samo zło, ma oczywiście sam sobie dopowiedzieć, że skoro opozycja chce cofać reformy, to pewnie chodzi jej właśnie o programy rządowego rozdawnictwa pieniędzy. 

Tymczasem, to co Grzegorz Schetyna zapowiedział jako “Akt Odnowy Rzeczpospolitej” to pakiet ustaw, które pomogą przywrócić w Polsce praworządność, gdy jesienią uda się pokonać PiS w wyborach parlamentarnych. Szczegóły poznamy oczywiście w trakcie kampanii wyborczej, bo prace nad ustawami wciąż trwają. Projekt zawiera jednak siedem punktów, które wcale nie dotyczą polityki społecznej, ale wzmocnienia praw samorządów, odbudowy niezależnych mediów publicznych i służby cywilnej.

W projekcie jest też mowa o przywróceniu niezależności Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądowniczej. Nie wiadomo, jak na tę propozycję zareagują członkowie obecnego TK, jednak posłowie PO obiecują, że ich partia nie posunie się do pisowskich metod. Jak podkreśla Bartosz Arłukowicz „To nie może być tak jak w tej kadencji się to działo , że w nocy przyjmowane ustawy dewastują całkowicie system”.

Wbrew rządowej propagandzie, program “Rodzina 500+” z pewnością zniesiony nie zostanie, gdyż wpisał się on trwale w polski krajobraz polityczny. Według zamierzeń Platformy Obywatelskiej, program może zostać wręcz rozszerzony na pierwsze dziecko w rodzinie, zwłaszcza w przypadku samotnych matek, które przypomnijmy lada moment, wskutek podwyżki płacy minimalnej, mogą trwale stracić szansę na świadczenie. 

Choć posłowie z pozostałych klubów opozycyjnych, tj. Polskiego Stronnictwa Ludowego i Nowoczesnej mówią, że “Akt Odnowy Rzeczpospolitej” to póki co projekt Platformy Obywatelskiej, nie konsultowany z pozostałymi klubami, to zgadzają się z nieuchronną potrzebą przywrócenia fundamentów demokracji i sprawnego funkcjonowania państwa, przez co rozumieją apolityczną służbę cywilną, suwerenną władzę samorządów oraz niezależny i niezawisły wymiar sprawiedliwości.

Depresja plemnika

Dwie sceny mogą być symbolem trzeciego roku rządów „zjednoczonej prawicy”. Konkretne do bólu. Policzek wymierzony przez funkcjonariuszkę obecnej władzy kobiecie domagającej się od prezydenta Dudy respektowania naszej konstytucji. I wyprowadzenie przez policję Władysława Frasyniuka w kajdankach z jego własnego domu.

View original post 4 890 słów więcej

 

Autorytaryzm PiS. Jak skończy Polska?

Zwykły wpis

Komentarz „Pod sąd” ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika „Der Spiegel”. Autor Jan Puhl ostro krytykuje rozwój sytuacji w trzech krajach w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej.

„Postkomunistyczny rząd w Bukareszcie tworzy system prawny, który ma chronić skorumpowanych polityków we własnych szeregach” – ocenia Puhl. Te „reformy”, jak pisze, cofają Rumunię pod względem praworządności do czasów sprzed wejścia do UE w 2007 roku. I właśnie ten kraj ma 1 stycznia przejąć przewodnictwo w UE – podkreśla autor.

„Na Węgrzech premier Wiktor Orban kontroluje media i aparat państwowy aż do najniższych struktur” – pisze Puhl. Jak dodaje, uchwalona w zeszłym tygodniu reforma sądownictwa dała mu kontrolę nad sądami administracyjnymi.

„W Polsce – kontynuuje dziennikarz „Spiegla” – narodowo-konserwatywny rząd znajduje się od dawna w klinczu z Brukselą, ponieważ pozbawił władzy Trybunał Konstytucyjny i chce kontrolować także inne sądy”.

Jak postępować z autokratami?

Jak Bruksela powinna postępować z autokratami na Wschodzie? – pyta Puhl. Jego zdaniem wskazówką może być sukces odniesiony przez Unię Europejską w tym tygodniu.

„Prezydent Polski Andrzej Duda podpisał ustawę przywracającą do pracy sędziów, którzy wcześniej zostali odwołani z Sądu Najwyższego. Głowa państwa zrealizowała tym samym wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE” – pisze autor. Jego zdaniem ta sprawa „wyznacza kierunek” postępowania w podobnych przypadkach. „Polska zareagowała na presję UE” – podkreśla Puhl.

„Spiegel” przypomina, dotychczasowe działania Komisji Europejskiej nie przynosiły rezultatów. Pomimo twardego stanowiska, przejawiającego się uruchomieniem wobec Polski i Węgier postępowania na podstawie art. 7 traktatów unijnych, ani Warszawa, ani Budapeszt i nie okazywały woli kompromisu.

Puhl tłumaczy, że postępowanie z art. 7 jest żmudne i wymaga jednomyślności, a Warszawa i Budapeszt wzajemnie się wspierają.

TSUE zamiast artykułu siódmego

Autor zwraca uwagę, że „narodowo-populistycznym rządom” łatwo przychodzi dyskredytowanie postępowania z art. 7 jako „politycznej intrygi europejskiej lewicy”. Część opinii publicznej w Europie Wschodniej „kupuje” ten argument, gdyż uważa, że europejskie elity są rzeczywiście aroganckie i wywyższają się.

Inaczej jest z wyrokiem TSUE, na który Polska zareagowała. Gdyby zignorowała orzeczenie, postawiłaby się „poza europejskim porządkiem prawnym”, co byłoby politycznie wysoce ryzykowne.

„Chociaż wielu Węgrów, Polaków i Rumunów narzeka na Unię, to większość społeczeństwa popiera ją. Być może są za tym, by ich kraje występowały w Brukseli z większą pewnością siebie, by „powstały z kolan”, jak mówi polski rząd. Nikt nie chce jednak wyjścia z UE. Ani Orban, ani narodowi konserwatyści w Warszawie, ani postkomuniści w Bukareszcie nie mają mandatu, by wyprowadzić swoje kraje z UE” – czytamy w „Spieglu”.

Przykład Polski pokazuje, że unijna egzekutywa, czyli Komisja i Rada, są „pozbawione zębów” wobec krajów naruszających unijne zasady. Obie instytucje nie powinny „mieszać się” do tych spraw. Zgodnie z zasadą podziału władzy, stanie na straży zasad prawnych należy do kompetencji władzy sądowniczej.

Kraje, które naruszają unijne prawo, muszą być zaskarżane do TSUE. To Trybunał powinien decydować, jakie przepisy w Polsce, na Węgrzech czy w Rumunii lub w innych krajach są sprzeczne z prawem i powinny być odwołane. „UE musi stać się zdolna do skutecznej obrony demokracji” – konkluduje Puhl.

O tym samym w „Washington Post” >>>

Depresja plemnika

Najważniejsze zadanie polityczne demokratycznej opozycji w nadchodzącym roku to jej wygrana w wyborach.

View original post 6 187 słów więcej

 

Kaczyński spełnia marzenia cwaniaczków, szachrajów, takich jak on niepełnych Polaków, niedojdów

Zwykły wpis

Na kuriozalnej konwencji partyjnej w Jachrance Jarosław Kaczyński wyznaczył swojej partii zadanie – już jest, lecz musi się stać do końca partią marzeń Polaków. Kontekst tej wypowiedzi jasno wskazuje, że nie chodziło mu o to, że PiS ma być partią jak marzenie, partią, o jakiej marzą Polacy (bo Polacy o partiach nie marzą), lecz o to, że zadaniem PiS jest realizować marzenia mas.

Inaczej mówiąc, PiS ma być partią skrajnie populistyczną i oportunistyczną wobec życzeń elektoratu. To bardzo wiarygodna deklaracja – nigdy nie sądziłem, że Kaczyńskim kieruje cokolwiek innego niż cynizm i żądza władzy, uzasadniające demagogię i bezwzględne lizusostwo. Że politycy mają być przywódcami, widzącymi dalej niż masy i biorącymi odpowiedzialność za przyszłość kraju, a tym samym gotowymi podejmować projekty i decyzje niepopularne – to Kaczyński wie doskonale, lecz odrzuca. Nie, w imię zachowania władzy będzie schlebiał masowym gustom i pragnieniom. I dokładnie tego się po nim spodziewaliśmy. I wystarczy mu masa w okolicach 40 proc. Nie musi mieć większości, aby zrealizować swoje marzenie.

Bo marzenia Polaków są różne i ze sobą niezgodne. Poza tym, że wszyscy chcą więcej pieniędzy i rozrywek, a za to mniej pracy, podatków, biurokracji i zobowiązań, to co do reszty zachodzą znaczące różnice. Należy sądzić, że Kaczyński, mówiąc o „Polakach”, nie ma na myśli Polaków marzących o otwartym, tolerancyjnym, pluralistycznym i demokratycznym społeczeństwie, lecz o Polakach swoich, stanowiących jego elektorat bądź rokujących nadzieje na oddanie głosów na PiS.

O czym więc marzą Polacy od Kaczyńskiego? Jeśli mam odczytywać ich marzenia z działań PiS, która to partia wszak chce je gorliwie spełniać, to wychodzi mi, że w pojęciu Kaczyńskiego Polak to prymitywny egoista, pełen kompleksów i uprzedzeń, zadufany w sobie prostak, który ma w nosie innych i jeszcze poczytuje to sobie za cnotę. Bo jakie są jego marzenia, które spełnia Kaczyński?

Polak Kaczyńskiego marzy o pieniądzach. Najlepiej, żeby mu po prostu przysyłali na konto, o nic nie pytając. I żeby nie było podwyżek za prąd. I żeby można było sobie w obejściu robić, co się chce – drzewa ścinać, dzieci bić i w ogóle. Następnie żeby księdza nikt nie ruszał i nie oskarżał o głupoty, bo z Panem Bogiem nikt nie wygra. Potem – żeby nam się tu obcy nie panoszyli, to znaczy jakieś przybłędy islamskie, nie mówiąc już o pedałach i innych bezeceństwach z Zachodu. I żeby ta cała Unia nam się nie wtrącała, tylko dawała dopłaty, bo zdradzili nas w czasie wojny i nam się należy. Dalej – żeby w szkole dzieci nie psuli seksami i dżenderami. I żeby nam nie zabraniali węglem palić, bo to jest Polska i tu się pali węglem, a globalne ocieplenie to ich lewacki wymysł, tak samo jak te „małżeństwa” jednopłciowe i inne świństwa. No i żeby jeszcze benzyna nie drożała, a wódka i papierosy też nie.

No i jeszcze marzyłoby się, żeby były mniejsze kolejki do lekarzy. I może na wczasy pracownicze, dotowane, pojechać. I żeby porządek był i władza, co wszystkiego pilnuje. Żeby każdy się czuł bezpiecznie na swoim, a nie musiał się bać, że go z jego ziemi wyrzucą albo mu dzieci przekabacą na jakieś liberalne firdum-dyrdum. Za dużo demokracji do tego nie potrzeba. Lepszy porządek niż ta cała demokratyczna gadanina. I tak nic z niej nie ma, a na końcu każda władza i tak kradnie. A że ci też kradną? To i co z tego. Przynajmniej nasi kradną, a nie jakaś swołocz na szkopskim żołdzie.

Szlachetne są marzenia Polaków od Kaczyńskiego. Piękne jak Polska od morza do Tatr. Marzenia małych cwaniaczków, marzenia prostaczków, marzenia dorobkiewiczów. PiS chce je spełniać i będzie je spełniać. To najzwyklejsza partia klasowa, cynicznie czerpiąca z nizin społecznych, które w każdym słabo lub średnio rozwiniętym społeczeństwie są kopalnią głosów wyborczych.

Swoim oświadczeniem Kaczyński zdezawuował swoje rzeczywiste intencje, swój cyniczny populizm, a także pogardę dla społeczeństwa, które to wyobraża sobie jak zbiorowisko chamów, gotowych akceptować pogardę dla prawa, skrajny nepotyzm, szaleństwo, bezwzględny klerykalizm, korupcję i gangsterkę u władzy – byle tylko mieli z tego zysk, a ich próżności dogodzono chamstwem u władzy. Za słowem „Polak” w ustach Kaczyńskiego czy Morawieckiego kryje się niegodziwa uzurpacja i fałszywe uogólnienie. Marzenia, które realizuje PiS, nie są marzeniami obywateli, ludzi etycznych i odpowiedzialnych. Nazywanie ich Polakami, tak jakby byli co najmniej reprezentatywni dla narodu, to obraza dla tych wszystkich, którzy będąc Polakami, chcą Polski obywatelskiej, demokratycznej – w wartościach konstytucyjnych i europejskich upatrując również własnej, polskiej tożsamości.

Czas najwyższy, aby przestać udawać, że w demokracji wszyscy zasługują na taki sam szacunek, gdyż cieszą się polityczną równością. Z faktu, że cham i głupiec mają (i powinni mieć!) taki sam głos i takie same prawa co człowiek kulturalny i mądry, nie wynika bynajmniej, że nie ma chamów i głupców ani że nie można ich tak nazywać. Kto marzy o tym, co czyni właśnie PiS, ten wystawia sobie jak najgorsze świadectwo. Jeśli PiS jest partią marzeń dla ponad jednej trzeciej Polaków, to chluby nam to nie przynosi. Całe szczęście, że Polacy w znacznej większości, bo w niemal dwóch trzecich, mają inne marzenia niż te, które realizuje partia marzeń Polaków. Oby tylko pozwolono tej większości skutecznie dać wyraz swej politycznej woli. Na razie się nie zanosi.

Depresja plemnika

Uwierzycie? Teraz przebrali się z narodowych w pelerynki europejskie. Polska PiS jako bijące serce Europy. To propagandowy bubel trzylecia.

View original post 2 107 słów więcej

 

Morawiecki chciałby zrobić w bambuko Timmermansa

Zwykły wpis

„Bez rozwiązania wszystkich kwestii dotyczących praworządności w Polsce, m.in. sprawy Krajowej Rady Sądownictwa czy procedury dyscyplinarnej wobec sędziów, nie może być mowy o zakończeniu procedury z art. 7. Kwestia Sądu Najwyższego i wieku emerytalnego sędziów w SN jest tylko jednym problemem” – oświadczył wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans. Przypomniał, że w przyjętych 20 grudnia 2017 roku zaleceniach dla Polski w sprawie praworządności KE domaga się zmiany nie tylko ustawy o Sądzie Najwyższym, ale też o sądach powszechnych, KRS, a także przywrócenia niezależności Trybunału Konstytucyjnego.

Timmermans powiedział, że z właśnie z tych powodów KE nalega na kontynuowanie dialogu i wprowadzenie zmian. – „Życzeniem Komisji jest, by niezależność wymiaru sprawiedliwości w Polsce była zagwarantowana. Mamy sporą liczbę przykładów, że środki dyscyplinujące zostały wykorzystane, żeby wzywać sędziów, by wytłumaczyli się, dlaczego publicznie wypowiadali się o niezależności sądownictwa. To ma efekt mrożący na sędziów” – podkreślił wiceszef KE.

Zaznaczył, że KE dostrzega postęp, bo rząd rozpoczął dostosowywanie się do orzeczenia tymczasowego Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie przywrócenia w Sądzie Najwyższym stanu sprzed wprowadzonych przez PiS zmian. – „Wciąż czekamy, żeby to prawo weszło w życie. Musi być podpisane przez prezydenta i potem wdrożone. Mam nadzieję, że stanie się to szybko, bo minęły dwa miesiące, od kiedy Trybunał zdecydował, że to powinno być zrobione” – oświadczył Timmermans.

Depresja plemnika

Żeby uniknąć głosowania nad wotum nieufności, premier Morawiecki poprosił Sejm o głosowanie nad wotum zaufania. Opozycja, zgłaszając wniosek o wotum nieufności, nie miała oczywiście szans, by obalić premiera popieranego przez prezesa.

View original post 1 873 słowa więcej

PiS urządza następne pośmiewisko z Polski podczas szczytu klimatycznego w Katowicach

Zwykły wpis

Już w najbliższy poniedziałek rozpocznie się w Katowicach wielki szczyt klimatyczny, który potrwa niemal dwa tygodnie, bo do 14 grudnia.  Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu odbywa się co roku i podejmuje najważniejsze kwestie związane ze wzrostem temperatury Ziemi oraz konsekwencji z tym związanych. Lista specjalnych gości COP24 jest trzymana w ścisłej tajemnicy. Jednak na kilka dni przed rozpoczęciem szczytu pojawiły się pierwsze informacje o VIP-ach, którzy spodziewani są w grudniu w stolicy Górnego Śląska.

Wśród nich będą najważniejsze postacie światowej polityki z Angelą Merkel i Emmanuelem Macronem na czele, będą też znani ekolodzy i naukowcy zajmujący się badaniami nad zagrożeniami, jakie niesie gwałtowne ocieplanie ziemskiego klimatu. Pojawić mają się także celebryci, tacy jak Leonardo di Caprio czy Bono, zaangażowani w działalność charytatywną oraz w walkę ze zmianami klimatu. To wielkie święto organizacji ekologicznych postanowili najwyraźniej w perfidny sposób zepsuć polscy organizatorzy, posuwając się wręcz do ordynarnej prowokacji.

Jak informuje bowiem “Gazeta Wyborcza”, rząd PiS postanowił wybrać na strategicznych partnerów szczytu jednych z głównych w Polsce emitentów dwutlenku węgla, metanu, tlenków siarki, azotu i rakotwórczego benzenu. To Jastrzębska Spółka Węglowa, Tauron, Polska Grupa Energetyczna oraz PGNiG. Biorąc pod uwagę, że celem szczytu jest wypracowanie nowych rozwiązań walki właśnie z nadmierną emisją takich gazów, taki wybór doprowadził wielu zaproszonych gości do wściekłości.

„Uzależniona w 80 proc. od energii opartej na węglu polska gospodarka powoduje, że kraj ten jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych w Unii Europejskiej” – wytyka w depeszy francuska agencja AFP. Głos zabrał też Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace na Europę Środkową i Wschodnią:

– Wybór partnerów biznesowych pokazuje intencje polskiego rządu. Sponsorzy napędzają dyskusję, której celem jest zaprzeczenie temu, że zmiany klimatu spowodowane są działalnością człowieka. W dużej mierze są to spółki, które same odpowiadają za te zmiany. Jeśli kraj przewodniczący szczytowi budzi takie wątpliwości, stawia sukces szczytu pod znakiem zapytania – powiedział dziennikowi.

Mimo takiego kroku polskiego rządu, może się okazać, że szczyt zakończy się wielkim sukcesem, którym będzie przyjęcie propozycji Komisji Europejskiej, która szykuje prawdziwą bombę. Unijni komisarze chcą przekonać świat, że do końca tego półwiecza europejska gospodarka może być neutralna dla klimatu bez narażania jej na szwank. – Proponujemy, aby Europa stała się pierwszą dużą gospodarką świata, która do 2050 r. będzie neutralna dla klimatu – ogłosił w środę w południe Miguel Arias Canete, komisarz do spraw polityki klimatycznej i energetycznej. Neutralna, czyli taka, która pochłania tyle samo gazów cieplarnianych, ile emituje. Kluczowe jest ograniczanie emisji z energetyki, przemysłu czy rolnictwa.

Przyjęcie takiej strategii byłoby dla Polski wielkim ciosem, bo rządzący naszym krajem pod żadnym pozorem nie chcą zrezygnować z węgla, jako nadrzędnego źródła energii, jednocześnie prowadząc niezrozumiałą i niespotykaną nigdzie w krajach rozwiniętych krucjatę wobec źródeł odnawialnych.

* * *

Kolejne pośnmiewisko z Polski urządzi PiS podczas szczytu klimatycznego w Katowicach.

Depresja plemnika

Prawica dostała szału: ambasador Mosbacher broni TVN! A przecież to stacja „antypolska” i „antydemokratyczna”, jak przypomniała Amerykance poseł Krystyna Pawłowicz. W rzeczywistości antypolskie i antydemokratyczne jest rozpętywanie przez prawicę kampanii nienawiści przeciwko pani Mosbacher. Akurat w tej sprawie to ona reprezentuje prawo i sprawiedliwość. Prawica to wie, więc tym bardziej hejtuje. Co tam wieczna przyjaźń z Jankesami! Ważniejsze to zniszczyć wolne media w Polsce.

View original post 3 976 słów więcej

Grabarz Duda nagrabił sobie

Zwykły wpis

Mimo największych starań i zabiegów, zaangażowania niemałych środków finansowych, małżonka ważnego funkcjonariusza Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusza Mularczyka przegrała wybory na stanowisko prezydenta w Nowym Sączu.

Nie pomogła nawet wizyta głowy państwa na miejscowym cmentarzu, dokąd Andrzej Duda przybył, by razem z kandydatka i jej mężem zapalić znicze na mogiłach „krajan”. Partia jednak nie pozostawia swoich ludzi na lodzie. Porażkę szybko przekuto w sukces i pani Iwona Mularczyk „na pociechę” piastuje już dziś funkcję przewodniczącej rady miasta.

Przyszłość jednak przed panią Mularczyk stoi zapewne otworem, bo do byle kogo prezydent nie przyjeżdża na groby… A tak było parę tygodni temu, gdy 1 listopada przed miejscowy cmentarz zajechała prezydencka limuzyna i nad Nowosądeckimi mogiłami głowę pochylał Duda w towarzystwie Mularczyków.

 „Jestem w końcu synem tej ziemi, a pani Iwona Mularczyk i pan poseł są moimi serdecznymi przyjaciółmi od wielu lat” – wyjaśniał powód swej wizyty prezydent Andrzej Duda.

Dodatkowo w ostatnich dniach przed wyborami samorządowymi aż roiło się od rządowych oficjeli. Miasto wizytowali niemal dzień po dniu minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, wicepremier Beata Szydło, wicepremier Jarosław Gowin i premier Mateusz Morawiecki, a po Wszystkich Świętych jeszcze minister rozwoju Jerzy Kwieciński i minister zdrowia Łukasz Szumowski.

* * *

Program „W tyle wizji” w TVP reklamuje książkę Jacka Międlara, wycofaną już ze sprzedaży w Empiku.

Depresja plemnika

>>>

Dwaj wielcy oponenci polityczni zostali przesłuchani przed gdańskim sądem w związku ze sprawą o naruszenie dóbr osobistych, jaką prezes PiS wytoczył byłemu prezydentowi RP. Domaga się przeprosin i zasądzenia od Lecha Wałęsy 30 tys. zł na cele społeczne. Po raz pierwszy od wielu lat ci niegdysiejsi polityczni współpracownicy, których drogi rozeszły się radykalnie jesienią 1991 r., stanęli tak blisko siebie. Wałęsie spod marynarki wystawała koszulka z charakterystycznym nadrukiem „Konstytucja”. Jeszcze przed salą rozpraw doszło do wymiany złośliwości. Wałęsa Kaczyńskiego i Kaczyński Wałęsę określili mianem swojego „wielkiego błędu”.

Dwaj panowie z traumą

Było to spotkanie ludzi naznaczonych ciężkimi traumami. W przypadku Wałęsy – traumą „Bolka”, oskarżeniami o agenturalną przeszłość. Czego następstwem jest próba „wygumkowania” jego dokonań z najnowszej historii Polski. W przypadku Kaczyńskiego – traumą katastrofy smoleńskiej i pojawiającymi się w przestrzeni publicznej słowami dotyczącymi współodpowiedzialności. Ta rozprawa była swoistym spektaklem publicznego prezentowania swoich krwawiących ran. Spektaklem zainicjowanym przez Jarosława Kaczyńskiego, który tym razem wystąpił nie w roli wodza…

View original post 3 431 słów więcej