Gdy Morawiecki walczy o przetrwanie, nie rządzi

Mateusz Morawiecki dwoi się i troi w kampanii samorządowej, a przecież nie startuje na żadnego wójta, ani burmistrza. Jeżeli jeździ po kraju, to nie rządzi. Dlatego stanowione jest takie kiepskie prawo, ustawy trzeba zaraz po wejściu w życie nowelizować.

Morawiecki jednak walczy o przetrwanie. Nie tylko ma na karku aferę podsłuchową, która na moment przycichła, lecz zostanie odgrzana przez Platformą Obywatelską (a może już należy nazywać Koalicję Obywatelską), Grzegorz Schetyna zapowiedział wniesienie do Sejmu wniosku o odwołanie ze stanowiska premiera Morawieckiego pod hasłem „kłamca nie może rządzić”.

Nie tylko uznany jest za kłamcę przez sąd, ale tak jest traktowany przez władze unijne, wiarygodność Morawieckiego sięgnęła bruku, w Brukseli trzeba ratować substancję naszej wiarygodności (a robi to opozycja i Donald Tusk), której jest coraz mniej, przełoży się to na kasę z budżetu unijnego. Morawiecki ma kłopoty z tatusiem Kornelem, na którego są inne taśmy, jak to służył korupcją firmie windykacyjnej GetBack. Ile na tych taśmach jest haków na Mateusza?

Poza tym Kornel M. jest „pożytecznym idiotą” (polieznyj idiot) Kremla, wyrażając aprobatę dla aneksji Krymu przez Rosję i mówiąc bardzo przyjacielsko o Putinie niczym Viktor Orban. Polityka wschodnia, której doktryna wypracowana została przez Piłsudskiego, Giedroyca i podtrzymywana przez rząd Donalda Tuska, może legnąć w gruzach.

Na agendę zawędrowała rekonstrukcja rządu, której celem jest przykrycie kłopotów Morawieckiego. Ale nie on będzie decydował, czy kogoś wymienić – Szydło, Kempę, Zalewską.

Jak marną formacją polityczną jest PiS świadczy rating, który został przywrócony przez Agencję Standard & Poor’s  – BBB+. Warto przypomieć, iż taki rating uzyskał rząd Donalda Tuska, w czasie gdy panował kryzys na świecie, Polska była zieloną wyspą. PiS wszak nazwał ten okres „Polską w ruinie”.

Morawiecki więc nie ma czym się chwalić, zwłaszcza że w Unii Europejskiej i na świeci mamy do czynienia z wyjątkową hossą. No i trzeba sobie uzmysłowić, iż taki sam rating w 2009 roku miała Grecja. A że Morawiecki nieprzytomnie zadłuża finanse publiczne na realizacje pisowskich populizmów, śmiało go można nazwać Grekiem Zorbą.

Zorba zgłasza jednak wielkie halo – i to kłamliwe – „wielka, komentowana na całym świecie podwyżka ratingu Polski nie została odnotowana przez niektóre mainstreamowe media”. Kłamstwo, bo wszyscy odnotowali, lecz to kolejny atak na niezależne dziennikarstwo, aby urabiać opinię publiczną pod upartyjnianie – upisowanie – mediów.

 

 

Artyści są przeciw PiS. Wszyscy >>>

PMM: Nasi konkurenci mają za sobą większość zagranicznych mediów, mogą manipulować tymi mediami

– Nasza pozycja, musicie to wiedzieć, jest inna niż naszych konkurentów politycznych. Oni mają za sobą większość zagranicznych mediów, oni mogą manipulować tymi mediami. Najgłośniejsze nasze sukcesy, jak ten wczorajszy, wieczorny, o tym, że agencja ratingowa, która 2,5 roku temu obniżyła nam rating, wczoraj sama podwyższyła go z powrotem. Czyli pokazuje, że pod rządami PiS perspektywy rozwoju gospodarczego są dobre i oni się tego przestraszyli. Główne media starają się to pominąć milczeniem. To ta manipulacja. Dlatego musimy ponad głowami tych mediów docierać do ludzi, naszych rodzin, przyjaciół, znajomych – stwierdził premier Mateusz Morawiecki w Staszowie.

PMM: Podwyżka ratingu Polski nie została odnotowana przez niektóre mainstreamowe media. To najlepszy dowód, jak kłamią i oszukują Polaków

– Pamiętacie państwo, jak na skutek potężnego ataku mediów, mediów mainstreamowych, które do dzisiaj, w ogromnej większości, stoją po stronie różnych grup interesów. Np. wielka, komentowana na całym świecie podwyżka ratingu Polski przez agencję S&P w ogóle nie została odnotowana przez niektóre mainstreamowe media. To ich wstyd, brak obiektywizmu, najlepszy dowód na to, jak kłamią, oszukują Polaków – stwierdził premier Mateusz Morawiecki na konwencji w Kielcach.

PMM: Nasz program ma wspólny mianownik, który został potwierdzony przez S&P, że PiS jest najlepszym gospodarzem polskiej ziemi

– [Nasz program ma] wspólny mianownik, który został ostatnio, wczoraj wieczorem potwierdzony przez największą agencję ratingową, jedną z absolutnie największych agencji ratingowych świata, Standard & Poor’s, że PiS jest dobrym gospodarzem, najlepszym gospodarzem polskiej ziemi – stwierdził premier Mateusz Morawiecki na konwencji w Kielcach.

PMM: PiS reprezentuje najlepsze tradycje ruchu ludowego

– PiS reprezentuje te najlepsze tradycje ruchu ludowego i walk o niepodległość Polski. Natomiast ci inni, którzy mienią się ruchem ludowym, takich tradycji nie reprezentują. Są tutaj osadzeni, ale naszym zadaniem, poprzez naszą politykę, jest zmienić ten stan rzeczy – stwierdził premier Mateusz Morawiecki na konwencji w Kielcach.

Kaczyński: Bez wiarygodności demokracja jest tylko pozorem, pewną manipulacją, grą

– Co pokazały ostatnie niespełna trzy lata? Pokazały, że przy uczciwych rządach można dużo, dużo, dużo więcej niż przy nieuczciwych. Że mówiąc w sposób najprostszy, odwołując się do tego, co możliwe do obliczenia, po prostu pieniędzy jest nieporównywanie więcej. Bo my nie pozwalamy na oszustwa, na to, żeby ci, którzy mają bardzo dużo, mieli jeszcze więcej dzięki temu, że nie płacą podatków. Ta akcja nie jest jeszcze skończona, chociaż na pewno już bardzo, bardzo dużo osiągnęliśmy. Można te środki w sposób właściwy inwestować, i w politykę społeczną i gospodarczą. Można coś zapowiedzieć i później coś zrobić, wykonywać zapowiedzi. Być wiarygodnym, a to podstawa polityki, demokracji. Bez wiarygodności demokracja jest tylko pozorem, pewną manipulacją, grą. Tylko wtedy, jeżeli ci, który coś zapowiadają, później to wykonują, można powiedzieć, że mechanizm demokratyczny, wyboru rzeczywiście działa. I on dzisiaj działa. Jestem przekonany, że ta prawdziwie demokratyczna Polska może bardzo dużo w stosunku krótkim czasie, nie na jutro, ale w najbliższych kilku, kilkunastu lat może pójść bardo daleko do przodu, także ta ziemia – stwierdził Jarosław Kaczyński na konwencji w Kielcach.

Kaczyński: Rządy PSL nic dobrego polskiej wsi nie przyniosły. Jeżeli czymś się odróżniali szczególnie, to prorosyjskością. Nawet przebijali SLD

– Ich [PSL] rządy nic dobrego polskiej wsi nie przyniosły. Co przyniosły? Do czego się można odwołać? Do podwyższenia o 12 lat wieku emerytalnego dla kobiet. Tak, od 55 do 67. Poparli to. Zakaz handlu, tym co rolnicy wytwarzają, takiego handlu bezpośredniego. Myśmy to znieśli. To też oni. Tę listę można by przeciągać. Cała ta polityka, która tak bardzo, szczególnie w latach 90, ale później uderzała w wieś, to polityka PSL-u. Jeżeli czymś się odróżniali szczególnie, to prorosyjskością. Nawet przebijali tutaj SLD – stwierdził Jarosław Kaczyński na konwencji w Kielcach.

Kaczyński: PSL był najpierw sojusznikiem SLD, a później PO. Współodpowiada za wszystko, co się wtedy działo, nie tylko na wsi

– Śp. Przemysław Gosiewski przemalował z czerwonego na niebieskie. My musimy przemalować z zielonego na niebieskie. W tych wyborach. To nie jest łatwe zadanie, bo PSL jest tutaj mocno osadzony, ale to zadanie wykonalne. Żeby wziąć się za to zadanie z całą energią, to trzeba wiedzieć, przypomnieć sobie, z kim mamy do czynienia. Trzeba postawić pytanie, czy współczesny PSL to kontynuacja tego PSL-u, który powstał ostatecznie jako Zjednoczony Ruch Ludowy w latach 30 zeszłego wieku, ale którego źródła sięgają wieku XIX, lat 90, Galicji, później podobne organizacje, bo ten ruch był przez długie lata wielonurtowy, czy też ten witosowski, mikołajczykowski PSL to coś zupełnie innego, niż ten obecny. Czy to nie jest po prostu kontynuacja ZSL? Tej partii, która przy pomocy represji, brutalnych represji, manipulacji i oszustwa została stworzona przez komunistów, im służyła. Trzeba przyznać, że ta partia na przełomie lat 80 i 90 wykazała się pewną zręcznością, ale też i niemałą perfidią. Otóż postanowiła odegrać komedię, najpierw zmieniła zdanie, a później wykorzystała dobrą wiarę autentycznych działaczy ludowych, tych, który rzeczywiście kontynuowali tradycję ruchu ludowego, autentycznego, także tego solidarnościowego, w i ten sposób śp. Roman Bartoszcze został prezesem. Później go obalono, wbrew statutowi, nie uzyskując odpowiedniej większości i siłą fizyczną usunięto z siedziby partii. Tak to wyglądało. PSL dzięki temu jest kontynuacją ZSL-u w tym sensie, że nawet nie stracił majątku. PZPR stracił, SLD dostało niewielką część tego, co miało PZPR. A PSL wszystko, także wpływy w instytucjach obsługujących wieś, otrzymał jakby po raz drugi. Później to wykorzystał, żeby umocnić się w samorządach, a z drugiej strony był najpierw sojusznikiem SLD, a później Platformy. Współodpowiada za wszystko, co się wtedy działo, i to nie tylko na wsi – stwierdził Jarosław Kaczyński na konwencji w Kielcach.

300polityka.pl

Premier wyrzuci pięciu ministrów? Prezes stawia jeden warunek

To już pewne! Przed świętami Bożego Narodzenia, a najdalej na wiosnę, będzie rekonstrukcja rządu. Prezes Jarosław Kaczyński (69 l.) obiecał premierowi, że będzie mógł dokonać w swoim gabinecie takich zmian, jakich Mateusz Morawiecki (50 l.) chciał od początku. Jest jeden warunek: wybory samorządowe mają być sukcesem PiS!

Radnych, burmistrzów czy prezydentów miast wybierzemy już za tydzień. Stawka jest wysoka. Ale dla Mateusza Morawieckiego gra toczy się o coś więcej. W nagrodę za przekonujące zwycięstwo dostanie wolną rękę w ułożeniu rządu pod siebie.

Premier już wcześniej chciał rekonstrukcji, ale wówczas prezes i spora część PiS powiedzieli twardo: „nie”. Dlatego wiosną zdymisjonowano jedynie ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela (65 l.). Tyle tylko, że Morawiecki chce się pozbyć z rządu jeszcze kilku osób i teraz będzie miał ku temu okazję. To wicepremier Beata Szydło (55 l.), minister infrastruktury Andrzej Adamczyk (59 l.), minister energii Krzysztof Tchórzewski (68 l.), szefowa MEN Anna Zalewska (53 l.) i minister bez teki Beata Kempa (52 l.). W przypadku większości tych osób ich odwołanie ze stanowisk będzie tłumaczone wyborami do europarlamentu.

– Chodzi o uporządkowanie sytuacji. Skoro startują do Parlamentu Europejskiego, nie będą już ministrami – mówią Faktowi politycy PiS. To wymówka, bo z tej piątki zaklepane miejsca na listach mają tylko Szydło, Kempa i Zalewska. Rekonstrukcja może też objąć minister sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę (48 l.). Mówi się, że jego konflikt z premierem zaszedł zbyt daleko i że Morawiecki chce go wysłać do Brukseli. Czy to się uda? Na razie pół na pół – tak szanse na realizację tego planu Morawieckiego oceniają politycy PiS. Ostateczną decyzję jak zawsze i tak podejmie Kaczyński…

Oni mają odejść

Beata Szydło

Wicepremier ds. społecznych. Po dymisji ze stanowiska szefa rządu, stworzono dla niej faktycznie fikcyjne stanowisko. Jej współpraca z Morawieckim praktycznie nie istnieje, choć otwarta wojna to już przeszłość. Ona sama już nie zaprzecza, że będzie kandydowała w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Szydło przyznała, że uczy się intensywnie języka angielskiego.

Andrzej Adamczyk

Minister infrastruktury. Morawiecki chciał się go pozbyć z rządu już dawno. Generalnie za nieudolność, jak powtarzali jego współpracownicy. Adamczyk nie dał sobie rady z żadnym projektem m.in. pomocą dla „Mieszkania Plus”. Na europarlament nie ma szans, ale – jak wynika z naszych informacji – ma nadzieję zostać marszałkiem woj. małopolskiego.

Krzysztof Tchórzewski

Minister energii od samego początku nie był ulubieńcem nowego premiera. Od miesięcy jest w ciągłym „stanie dymisji”. Jak taki nominat ma rządzić? Wielu powiada, że to nie Tchórzewski rządzi, ale „ogony machają psem”. Nawet szefom spółek energetycznych trudno traktować go jako decydenta. Przebąkuje się o likwidacji tego resortu.

Beata Kempa

Była szefowa kancelarii premiera z puli Solidarnej Polski po zmianie rządu co prawda została w KPRM, ale zajmuje się sprawami humanitarnymi. Ona sama i jej otoczenia zapewnia, że ma sukcesy i jest to niezbędne stanowisko. Ale Kempa ma ochotę na start do Brukseli. I pewnie pełnomocnika rządu ds. pomocy humanitarnej już nie będzie…

Anna Zalewska

Minister edukacji narodowej ma mieć już zapewnione miejsce „biorące” w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Premier za nią nie przepada, prezes też nie jest zachwycony efektami reformy edukacji i tym, że nawet Sekcja Oświaty NSZZ Solidarności jest przeciw rządowi.

Kornel Morawiecki karci syna za Tuska

msn.pl