Morawiecki to wersja Beaty Szydło w garniturze od Armaniego

Wydawało się, że Mateusz Morawiecki będzie mniej prowincjonalny, mniej zahukany, niż Beata Szydło, bo jest absolwentem po MBA i zna języki obce. Ba, nawet zaliczył epizod w szerokiej ekipie Donalda Tuska, gdzie chciał podrasować karierę, skończył tylko na podlizywaniu się. Nie udało się tam, za to wziął go Jarosław Kaczyński, gdyż ten kadr nie ma żadnych.

Morawiecki codziennie daje dowód, iż to polityk w garniturze od Armaniego i w butach od Gucciego, ale słoma wyłazi mu tak, że w oczy kole. Morawiecki zalicza więcej wpadek niż Beata Szydło, którą całkiem trafnie określa wydana dyspozycja dla bezdomnych, aby w mrozy nie wychodzili z domu bez potrzeby. Zdecydowanie gorsze są „rozważania” Morawieckiego o panujacym w Polsce ustroju: „demokracja państwa narodowego”.

Dlatego nie bądźmy zdziwieni, iż Morawiecki składa hołd pod pomnikiem kolaborantów nazistowskich, Brygady Świętokrzyskiej, nie bądźmy zdziwieni, gdy rozmawia z dziennikarzem z „New York Timesa” i pogłębia kryzys dyplomatyczny, o którym mówi cały świat.

Toż to chodzący kryzys, za Morawieckiego będzie płaciła Polska i my, jako obywatele. Gdzie nie otworzy ust, tam zalicza kompromitujace wpadki. Szydło popisywała się logoreą, Morawiecki wpadkami, bo ma luki w wiedzy humanistycznej, o literaturze, kulturze, tradycji. Mogę tylko sobie wyobrazić, jakie używanie mogą mieć unijne elity polityczne w Brukseli, dlatego za pierwszym pobytem dał stamtąd dyla, a za drugim musiał być delikatnie pouczony przez Donalda Tuska.

Morawiecki jest skazany zajmować się nieistotnymi imponderabiliami, przekładając posiedzenia rady ministrów. Rząd w czwartek będzie zajmować się ustawą o odebraniu stopni generalskich członkom WRON, Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. A więc także pierwszemu i jedynemu kosmonaucie polskiemu, a będzie nim w podręcznikach pisowskich szeregowy Mirosław Hermaszewski.

Morawieckiemu słoma wystaje ze wszystkiego, szczególnie drażni nieumiejętność posługiwania się jezykiem polskim. Premier na Twitterze napisał, iż „Dziś 65. rocznica zamordowania przez komunistów gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, człowieka, który całe życie poświęcił walce o niepodległość i suwerenność Polski”.

Wynika z tego, iż Fieldorf w okresie międzywojennym poświęcił się walce o niepodległość Polski i mierzył się z Józefem Piłsudskim. Chyba, że Fieldorf walczył… o kolonię dla niepodległej Polskiej, tj. o Madagaskar (po Beniowskim), który także był rozważany, jako zsyłka dla Żydów, popularne endeckie hasło ówczesnych Morawieckich to „Żydzi na Madagaskar”.

Dzięki takim politykom od słomy, jak Morawiecki, ciągle żywy będzie w naszej kulturze Fredro, Bareja, Mrożek. Dzisiaj występuje pilna potrzeba odświeżenia narracyjnej groteski, pokraczności Polski pisowskiej.

 

 

Premier Mateusz Morawiecki w 65. rocznicę zamordowania przez komunistów gen. Augusta Emila Fieldorfa ps. „Nil” podkreślił, że był to człowiek, który całe życie poświęcił walce o niepodległość i suwerenność Polski. „Cześć Jego Pamięci” – napisał szef rządu na Twitterze.

„Dziś 65. rocznica zamordowania przez komunistów gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, człowieka, który całe życie poświęcił walce o niepodległość i suwerenność Polski. Cześć Jego Pamięci!” – czytamy we wpisie premiera na Twitterze.

Urodzony 20 marca 1895 r. gen. August Emil Fieldorf „Nil” był jednym z najbardziej zasłużonych żołnierzy Armii Krajowej i polskiego podziemia niepodległościowego. Do historii przeszedł jako generał „Nil”, dowódca Kedywu Komendy Głównej AK i organizacji „Nie” walczącej z sowiecką okupacją Polski.

Pod dowództwem „Nila” Kedyw przeprowadził podczas drugiej wojny światowej 1200 akcji – od niszczenia niemieckich obiektów wojskowych, po wykonywanie wyroków śmierci na szczególnie brutalnych funkcjonariuszach Gestapo i donosicielach. Najgłośniejszą akcją Kedywu było wykonanie wyroku śmierci na szefie SS i policji dystryktu warszawskiego – gen. Franzu Kutscherze.

Pod koniec wojny, na polecenie dowódcy Armii Krajowej gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, August Fieldorf utworzył organizację „Niepodległość” pod kryptonimem „Nie”. Jej zadaniem miała być walka z nowym, radzieckim okupantem.

7 marca 1945 r. „Nil” został przypadkowo aresztowany w Milanówku. Nie został jednak rozpoznany jako dowódca organizacji, o której istnieniu Sowieci wiedzieli już od kilku miesięcy. Znaleziono przy nim niewielką ilość dolarów i kawy, co było wystarczające do postawienia mu zarzutu spekulacji. Skazany został na pobyt w sowieckim łagrze, z którego powrócił do Polski jesienią 1947 r. pod fałszywym nazwiskiem. W odpowiedzi na ogłoszoną w 1947 r. amnestię, ujawnił się w lutym 1948 r.

10 listopada 1950 r. August Fieldorf został aresztowany i przewieziony do aresztu MBP na ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Według jego oskarżycieli, Fieldorf miał „iść na rękę” niemieckim okupantom zwalczając organizacje komunistyczne, takie jak Polska Partia Robotnicza, Gwardia Ludowa i Armia Ludowa. Dla uwiarygodnienia stawianych mu zarzutów w akcie oskarżenia wymieniono jego rzekome „zbrodnie przeciwko działaczom lewicowym”. 16 kwietnia 1952 r., po trwającej osiem godzin rozprawie, zapadł wyrok skazujący generała Augusta Fieldorfa na śmierć. Wyrok wykonano 24 lutego 1953 r.

Wciąż nieznane jest miejsce pochówku zwłok generała. Prowadzone w kwaterze „Ł” na warszawskich Powązkach poszukiwania i badania genetyczne odnalezionych szczątków – nie przyniosły rezultatu.

Funkcjonariusze reżimu komunistycznego odpowiedzialni za mord sądowy na „Nilu” nie ponieśli kary za tę i inne popełnione zbrodnie, pomimo podejmowanych po 1989 r. prób pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

W lipcu 2006 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył gen. Augusta Fieldorfa Orderem Orła Białego. W 55. rocznicę śmierci gen. „Nila” Sejm RP przyjął uchwałę, w której posłowie stwierdzili: „August Emil Fieldorf jest przykładem człowieka, który całe życie poświęcił walce o niepodległość i suwerenny byt Rzeczypospolitej Polskiej”.

radiomaryja.pl

Z okazji fali mrozów internauci przypominają Beacie Szydło jej słowa sprzed roku. Zabawna wpadka byłej premier

Od czasu słynnej rekonstrukcji Beata Szydło nie pełni już funkcji premiera. Na tym stanowisku zastąpił ją Mateusz Morawiecki. Cała roszada miała w dużej mierze na celu odbudowę zaufania zagranicznych partnerów do naszego kraju, zaufania nadwątlonego przez krucjatę partii rządzącej wobec Trybunału Konstytucyjnego, a następnie wymiaru sprawiedliwości, w tym Sądu Najwyżwszego i Krajowej Rady Sądownictwa.

Analizując notowania Polski po najnowszej wpadce z kontrowersyjną nowelizacją ustawy o IPN można śmiało stwierdzić, że ten cel nie został osiągnięty. Ba, nasza pozycja jest jeszcze słabsza niż za rządów duetu Szydło-Waszczykowski, a to już nie lada wyczyn.

Dzięki zmianom w rządzie Beata Szydło teoretycznie zeszła z pierwszej linii frontu. W tym też leży po części problem, bo wśród twardego elektoratu PiS była premier jest znacznie bardziej popularna niż jej następca. Zostawmy jednak na chwilę rozważania o makropolityce i skupmy się na pogodzie. Obecna zima nie rozpieszcza nas ilością śniegu. W ostatnich dniach przyszła jednak do nas fala mrozów. Nie są to co prawda temperatury iście syberyjskie, ale termometry zaczeły pokazywać temperatury solidnie na minusie.

Z tej okazji jeden z internautów postanowił przypomnieć wypowiedź Beaty Szydło sprzed roku.Ówczesna premiera spieszyła wówczas ze złotą radą dla osób bezdomnych, popełniając przy tym niezłe faux pas.

Powyższa wypowiedź wpisuje się w kanon złotych myśli i ogromnej wiedzy byłej premier, która swego czasu nie wiedziała, kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej. Trzeba przyznać, że Beata Szydło to prawdziwa ciocia dobra rada. Choć w tym wypadku lepiej jednak robić dokładnie na odwrót, od tego co proponuje była szefowa rządu…

crowdmedia.pl

Morawiecki przesunął posiedzenie rządu. Chce z hukiem obejść dzień „Żołnierzy Wyklętych”

past, IAR, 

Premier rządu PiS Mateusz Morawiecki prowadzi posiedzenie gabinetu. Warszawa, KPRM, 9 stycznia 2018

Premier rządu PiS Mateusz Morawiecki prowadzi posiedzenie gabinetu. Warszawa, KPRM, 9 stycznia 2018 (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Na najbliższym – czwartkowym – posiedzeniu rząd zajmie się nowelą ustawy pozwalającej między innymi na odebranie stopnia generalskiego Wojciechowi Jaruzelskiemu, poinformował szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk.

„Decyzją Premiera Morawieckiego posiedzenie rządu zostało przesunięte na 1.03 – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych” napisał na Twitterze Michał Dworczyk. „Pierwszym punkt – ustawa pozwalająca odebrać stopnie oficerskie takim osobom jak Jaruzelski czy dowódca plutonu egzekucyjnego Inki” – czytamy we wpisie.

W poniedziałek Michał Dworczyk zapowiedział, że zmianami w ustawie o powszechnym obowiązku obrony rząd zajmie się w ciągu dwóch tygodni. Informację tę potwierdziła również rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.

Rząd ma też bardziej symbolicznie upamiętnić dzień „Żołnierzy Wyklętych”. Jak poinformował PAP,  jedna z sal w gmachu Kancelarii Premiera otrzyma imię rtm. Witolda Pileckiego.

Odbiorą stopnie m.in. członkom WRON

Przygotowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej projekt nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony przewiduje możliwość pozbawiania stopnia oficerskiego lub podoficerskiego również pośmiertnie.

Będzie dotyczył osób, które z racji wieku lub stanu zdrowia nie podlegają obowiązkowi służby wojskowej, oraz żołnierzy rezerwy, którzy byli członkami Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego albo pełnili służbę w komunistycznych organach bezpieczeństwa państwa w latach 1944-1990.

– Wszyscy członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego zgodnie z projektem ustawy zostaną zdegradowani do stopnia szeregowca – powiedział „Super Expresowi” Michał Dworczyk, szef KPRM. Będzie to dotyczyło także Mirosława Hermaszewskiego,  pierwszego i jedynego Polaka, który odbył lot w kosmos.

 

gazeta.pl