Idą do Jarka bez żadnego trybu

Idą do Jarka bez żadnego trybu

Udział młodych w protestach jest zaskoczeniem. Nagle z dnia na dzień na manifestacjach się odmłodziło. Nie protestuję wśród podobnych sobie, nie poznaję otoczenia.

Nie są to tylko młodzi trzydziestolatkowie, ale dwudziestolatkowie i jeszcze młodsi. To oni nadają ton protestom. Przejmują pałeczkę sprzeciwu społeczeństwa obywatelskiego. Ich żywiołem są nowe media, internet, smartfon, za pomocą których się skrzykują i wychodzą, aby „spacerować”.

W Warszawie 6 młodych osób z Akcji Demokracja wyprowadziło na ulice tysiące rówieśników. Protesty nabrały zupełnie innej formy, innej dynamiki. Nowa fala ruszyła i bodaj dopiero się zaczęła.
Wraz z młodymi przychodzi zupełnie inna dynamika, inne formy protestu i nowy język. Mam wrażenie, iż słychać w tym buncie analogię z pokoleniem 68, znanym mi z opisów Maja 68 w Paryżu, podczas którego najpopularniejszym hasłem było: „Zabrania się zabraniać!”.

Nowa fantazja to skrzykniecie się na dzisiaj na Facebooku grupy Młodzi2017, którzy wedle hasła „My bez żadnego trybu!!!” inicjują dzisiaj o g. 20-tej  manifestację „Idziemy do Jarka na Żoliborz!”.
Na Facebooku zadeklarowało „spacer” 400 osób, a 2 tys. jest zainteresowanych wydarzeniem. Zbierają się przy Mickiewicza 49. Motywują się: „Główny morderca naszej wolności i demokracji nie mieszka w pałacu prezydenckim. Mieszka na Żoliborzu. Pokażmy mu, ilu nas jest! Suweren nadchodzi!”

„Głównego mordercy” może nie być w domu, bo wzięła go np. na wakacje „dama do towarzystwa”Joachim Brudziński, ale via media może poczuć ciarki na skórze, bo to patentowany tchórz.

Te akcje dopiero się zaczynają. Czytam na blogu Jakuba Abramczuka (medium.com), socjologa najmłodszego pokolenia, który do swoich rówieśników przemawia językiem dla nich zrozumiałym. „Joł, macie w dupie politykę i pokemony ze świeczkami pod Sejmem. Lepiej na kwadracie obalić browara, przypalić zioło i zamoczyć bez bachora. Róbcie to, póki jeszcze możecie. Niedługo przestaniecie. Przestaniecie, bo zbyt mocno macie wyjebane na to, co się dzieje w Polsce.”

Abramczuk kolegom wyjaśnia, do czego zabiera się władza PiS. Argumentuje: – „Kiedy przejmą sądy i wsadzą do nich swoich ludzi, to wezmą pałę do łapy i zaczną na poważnie ustawiać kraj po swojemu. Że poprzednia ekipa u koryta robiła tak samo? Robiła. Tyle, że oni trzepali kasę, a nie bawili się w zbawianie świata. PiS chce Was zbawić, a nieposłuszni dostaną w dupę. Totalnie. Wy też. No chyba, że pomożecie typom ze świeczkami powstrzymać ich przed przerobieniem Polski w Świętojebliwe Królestwo Jarosława Mściwego”.

Fala młodych dopiero ruszyła, wznosi się. W Polsce nie doszło w XXI wieku do przewartościowania obyczajowego i aksjologicznego, więc może ta fala zmieść nie tylko klasę polityczną. Wielu komentatorów głośno pyta, dlaczego w mediacji między zawłaszczająca władzą PiS a opozycją nie występuje Kościół katolicki. W świetnym eseju na łamach Krytyki Politycznej Andrzej Leder zastanawiając się, co nas czeka, na koniec (jak ja) cyka się: „A czemu w tym tekście nie ma nic o Kościele katolickim?”. I odpowiada pytaniem: „Jakim Kościele…?”

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Jest szansa na uratowanie Sądu Najwyższego, ale cena będzie wysoka

Oczy wszystkich obywateli są dziś skierowane na prezydenta Andrzeja Dudy, na którego biurku leżą 3 ustawy, rzekomo reformujące wymiar sprawiedliwości w Polsce. Ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym, zawierają szereg przepisów, które mają podporządkować władzę sądowniczą władzy ustawodawczej.

Prezydent Duda nie jest w komfortowej sytuacji, bo choć z wymiaru sprawiedliwości Polacy od wielu lat są niezadowoleni, to proponowane zmiany wcale nie rozwiązują problemów, z jakim boryka się sądownictwo, ale w niektórych przypadkach wręcz mogą je pogłębić. Nawet gdyby przyjąć, że intencje polityków partii rządzącej są dobre i rzeczywiście zależy im na przywróceniu sprawiedliwości do sądów, to przecież muszą zdawać sobie sprawę, że przeprowadzenie tak daleko idących zmian, całkowicie wbrew środowisku prawniczemu w Polsce może doprowadzić do trwałego paraliżu prac sądów i skutków odwrotnych niż zamierzone. Wydaje mi się, że właśnie to zrozumiał Andrzej Duda w ostatnich dniach i właśnie to jest dziś dla niego kluczowym argumentem za tym, by jednak ustawy proponowane przez PiS zawetować. Zwłaszcza, że w ustawach roi się od prostych błędów legislacyjnych, przepisów niekonstytucyjnych w tym ograniczających prezydenckie prerogatywy.

Kancelaria prezydenta potwierdziła, że w najbliższy poniedziałek, o godz. 11 odbędzie się spotkanie prezydenta Dudy z I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzatą Gersdorf i śmiem przypuszczać, że ta rozmowa będzie miała bardzo duże znaczenie dla przyszłych losów sądownictwa w Polsce.

Obie osoby mogą podczas tego spotkania bardzo dużo ugrać, obie mogą też bardzo dużo stracić. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość spodziewało się, że ekspresowe przeprowadzenie przez parlament kontrowersyjnych ustaw, pozostanie niezauważone z powodu wakacji Polaków i mniejszego zainteresowania sprawami polityki, to już wiemy, że to się nie udało. Jednak jeśli już opinia publiczna skupiła się na kwestii sądownictwa, to zwykłe weto do ustaw nie wystarczy, by sprawę zamknąć. Potrzeba ucieczki do przodu i wydaje mi się, że w kręgach prezydenckich pojawił się pomysł, jak wyjść z tego kryzysu z twarzą, jednocześnie zbijając polityczny kapitał dla prezydenta.

Takim wyjściem byłoby ogłoszenie prezydenckiej inicjatywy w sprawie nowych ustaw dotyczących przedmiotowej materii, nad którymi prace odbędą się w formule szerokiej, ponadpartyjnej współpracy przy współudziale środowiska sędziowskiego. Obie strony wykonają krok w tył, by zapobiec dalszej eskalacji konfliktu, jednocześnie przyznając, że zmiany są konieczne. Zmiany polegające na większej demokratyzacji wyboru sędziów, większym dostępie sędziów najniższych szczebli, faktycznym usprawnieniu prac sądów oraz zwiększeniu efektywności postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów nie przestrzegających wysokich standardów etyki sędziowskiej.

Aby jednak w ogóle takie prace były możliwe, konieczne jest pozyskanie aprobaty sejmowej większości. Otwarty konflikt PiS z sądownictwem musiałby zostać złagodzony a topór wojenny zakopany. Dziś najbardziej widocznym punktem zapalnym jest ocena działalności Mariusza Kamińskiego i jego współpracowników oraz kwestia udzielenia prawa łaski tym politykom. Wielu komentatorów właśnie w tej kwestii upatruje tak wielką determinację partii rządzącej w przepchnięciu przez parlament zwłaszcza ustawy o Sądzie Najwyższym. Zdewastowanie tej instytucji oraz wymiana sędziów orzekających ma mieć na celu uniemożliwienie rozpatrzenia kasacji w sprawie byłego szefa CBA i tym samym ponowne uruchomienie tej sprawy we właściwym sądzie apelacyjnym.

Czy możliwe, że właśnie taka będzie cena za potrójne weto prezydenta w kwestii „ustaw sądowych”? Czy I Prezes Sądu Najwyższego, by ratować polskie sądownictwo, jest gotowa ustąpić w tej kwestii, nawet wbrew uchwale Sądu Najwyższego, wskazującej na niekonstytucyjność udzielonej abolicji indywidualnej politykom PiS? Pokażą zapewne najbliższe dni. Tymczasem pozostaje nam mieć nadzieję, że demokracja jednak wygra. Nawet tak wysokim kosztem.

crowdmedia.pl

PiS weźmie się teraz za organizacje pozarządowe

PiS na różne sposoby usiłuje radzić sobie ze społecznymi protestami, a zwłaszcza z ogromnym zaangażowaniem w nie młodych ludzi. Kiedy tysiące Polek i Polaków wychodzi „pospacerować” na miasto, domagając się prezydenckiego weta, „kombinują”, co z tym zrobić.

Wiadomo, że w protesty angażuje się mnóstwo ludzi, w tym działacze organizacji pozarządowych. Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk napisał więc na Twitterze: „Pilnie trzeba przygotować regulacje prawne dot. działania i finansowania w PL „niezależnych” NGS-ów”. Ujęcie w cudzysłów słowa niezależne to nawiązanie do zadanego przez posła Mularczyka tweetem, również w sobotę, pytania:„Za czyje pieniążki się bawicie?”. Znać po wpisie długoletnie ćwiczenia w szukaniu spisków. To może oznaczać jedno – przyspieszenie prac nad pisowskim projektem ustawy o organizacjach pozarządowych.

Przypomnijmy – 5 lipca 2017 wpłynął do Sejmu projekt ustawy o Narodowym Instytucie Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. To inicjatywa pisowskiego rządu, któremu działalność trzeciego sektora jest równie niemiła jak trójpodział władzy. Utworzenie tego Instytutu oznaczać będzie przejęcie przez PiS kontroli nad tymi organizacjami, np. decydowanie o tym, który NGO dostanie dotacje. Nietrudno zgadnąć, jakimi kryteriami będzie się kierować.

Narodowy Instytut Wolności – według PiS – ma ruszyć jesienią tego roku, może jeszcze we wrześniu. Po pierwszym czytaniu 18 lipca posłowie skierowali go do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Czeka tam na kolejny krok PiS-u i prawdopodobnie już niedługo będzie tak czekał.

koduj24.pl

Jest PiS – jest impreza

Zła wiadomość dla partii rządzącej: w środowisku młodzieży walka z PiS-em zaczyna być trendy.

Nie dajcie się zwieść politykom, którzy wyprowadzają was na ulice – apelował w piątek na konferencji prasowej do młodych obywateli organizator PiS-owskich bojówek internetowych Paweł Szefernaker. Jego wypowiedź stanowi potwierdzenie dwóch istotnych faktów.

Po pierwsze, wyraża się w niej mentalne i ideowe pokrewieństwo PiS z obozem komunistycznych właścicieli PRL, którzy tez uwielbiali apelować do robotników, by nie dali się wziąć na lep propagandy politykierów, chcących na plecach klasy robotniczej dojść do władzy i zrealizować swe nikczemne plany. Nie na wiele się te apele zdały, bo ci, do których tak się zwracano, zmietli wtedy pierwszą komunę. Jest niemal pewne, że adresaci dzisiejszych wezwań już wkrótce zmiotą obecna, drugą komunę. Sympatyczne hasło o „PiS się kończy”, które jeszcze kilka tygodni temu mogło wydawać się zapowiedzią nieco na wyrost, dziś już precyzyjnie opisuje rzeczywistość Polski.

Po drugie jednak, z apelu Szefernakera jasno wynika, że władza zdaje sobie sprawę ze zmiany sytuacji społecznej i dostrzega, iż bunt ogarnął środowiska, które wcześniej nie uczestniczyły w antyrządowych demonstracjach – przede wszystkim młodzież. Jeszcze w poniedziałek, po pierwszej fali wieców w obronie niezależności sądownictwa, rzeczniczka PiS Beata Mazurek mówiła lekceważącym tonem, że te protesty „nie robią na niej wrażenia”. Dziś już milczy, a Szefernaker – niczym premier Edward Babiuch w sierpniu 1980 r. – apeluje do zdrowego trzonu polskiej młodzieży, by nie dawała posłuchu nikczemnym i cynicznym graczom politycznym.

PiS myślał, że przeprowadzając niezapowiedziany atak na Sąd Najwyższy w środku sezonu urlopowego nie napotka na opór, bo ci, którzy mogliby go organizować i w nim uczestniczyć, będą wygrzewać się na plażach. W Warszawie jednak przebywają tłumy młodych ludzi – miejscowych i turystów. Nie mają zajęć na uczelniach, nie siedzą w bibliotekach, nie przygotowują się do sesji. Mają więc dużo wolnego czasu, który spędzają na mieście, bo pogoda ładna.

Jaka część z nich dołączyła początkowo do demonstrujących bez większego przekonania, kierując się impulsem i ciekawością? Na to pytanie nigdy nie poznamy odpowiedzi. Władza łudzi się, że jest to duża grupa, która rychło się znudzi i pójdzie na piwo. Minister Mariusz Błaszczak z właściwą sobie błyskotliwością nazwał tych uczestników demonstracji „spacerowiczami” – nawiasem mówiąc, to też zabrzmiało, jak za pierwszej komuny, kiedy to rządzący bagatelizowali strajki określając je mianem„przestojów w pracy”.

Wystarczyło jednak przyjrzeć się młodym uczestnikom piątkowego przemarszu sprzed siedziby Sądu Najwyższego przed Senat i posłuchać ich skandowania, by zrozumieć, że teraz już nie są to „spacerowicze”, lecz świadomi i zdeterminowani młodzi ludzie, którzy łyknęli bakcyla buntu przeciw autorytarnej władzy.

W minionej dekadzie PiS przyciągnął sporą część młodzieży, podrzucając jej idee nacjonalistyczne, nakręcając emocje i organizując albo przynajmniej dyskretnie wspierając takie przedsięwzięcia, jak Marsz Niepodległości. To wytworzyło modę na nacjonalizm. Kult żołnierzy wyklętych, „odzież patriotyczna”, czyli T-shirty z wilkami, husarzami i orłami, nalepki na samochodach „1944 pamiętamy”– wszystko to składało się na swoistą subkulturę militarystycznego nacjonalizmu, która zyskała popularność w wielu środowiskach młodzieżowych i pozwoliła zwerbować nowych członków takim organizacjom, jak ONR czy Młodzież Wszechpolska. Była ona zarazem polityczną pożywką dla obozu rządzącego.

Miniony tydzień pokazał, że ten trend zaczyna się odwracać. Nie poetyka narodowo-militarna, lecz obywatelsko-konstytucyjna zaczyna być cool i trendy. Tłumy młodzieży maszerowały w tym tygodniu przez centrum Warszawy i gromadziły się w innych miastach, skandując „Konstytucja” i „Demokrację obronimy”.

Psychologowie społeczni i socjologowie zwracali w minionych latach uwagę, że słabością ideowych fundamentów III RP był brak pierwiastka wspólnotowego. Etos obywatelski miał charakter indywidualistyczny i nie poruszał w ludzkich sercach tych emocji, które wiążą się z poczuciem zakorzenienia i przynależności do szerszej wspólnoty narodowej czy kulturowej. Był zimny. Pozostawiał jednostkę samotną w obliczu wyzwań współczesnego świata, zachęcał ją do konkurencji i nie oferował miejsca przy wspólnym ognisku, w którego cieple mogłaby się ogrzać. To dlatego nacjonalistyczna wspólnota Marszów Niepodległości okazała się tak atrakcyjną alternatywą.

Dziś na naszych oczach rodzi się alternatywa demokratyczno-obywatelska. Tłumy młodych ludzi maszerujących przez miasto i stających naprzeciw stalowych płotów i kordonów policji odkryły, że narodowa prawica nie ma monopolu na wspólnotowość, a Konstytucja i demokratyczne państwo prawa to nie martwe, technokratyczne abstrakty i bezosobowe procedury, lecz wartości mogące spajać grupę, dostarczać przeżyć. Kryje się w nich spory potencjał romantyzmu. Mogą inspirować do buntu i wspólnej walki.

Młodzi ludzie uczestniczący w tej fali demonstracji to nowi trendsetterzy, którzy będą stanowić wzorzec i punkt odniesienia dla tłumów ich rówieśników, dziś jeszcze stojących z boku. Będą wyznaczać standardy postaw i zachowań. Przyglądając się im, ich koledzy zadecydują, co należy naśladować, a co uznać za obciach. Co podziwiać i szanować, w jakich działaniach uczestniczyć, a czemu się przeciwstawiać. I z czego szydzić.

To ostatnie jest najgroźniejsze, wręcz zabójcze. Slang młodzieżowy ma słowo „beka”, odnoszące się do rzeczy żałosnej i budzącej śmiech. Beka to najgorszy los, jaki może spotkać partię polityczną. Doświadczyła go Platforma Obywatelska, wyszydzana, wykpiwana, traktowana jako kwintesencja obciachu. Doświadczył tego osobiście Bronisław Komorowski. Teraz kolej na drugą stronę, więc niech się przygotuje. Już za chwilę padnie hasło: Jest PiS – jest impreza.

koduj24.pl

Stanisław Skarżyński

Jarosław Kaczyński udowadnia, że Karol Marks miał rację. A jeśli miał – PiS straci władzę

22 lipca 2017

Jarosław Kaczyński jako 'Stalineczka'. Wlepka z demonstracji pod Sejmem.

Jarosław Kaczyński jako ‚Stalineczka’. Wlepka z demonstracji pod Sejmem. (fot. Stanisław Skarżyński)

Ustawę znoszącą niezawisłe sądy i podporządkowującą partii Sąd Najwyższy Sejm przyjął 20 lipca, a Senat przegłosował 22 lipca. Nie da się tej symboliki nie zauważyć, bo Jarosław Kaczyński się uparł, że swoją polityką dowiedzie prawdziwości słów Karola Marksa. Niemiecki filozof pisał: „Wszystkie historyczne fakty i postacie powtarzają się, rzec można, dwukrotnie – za pierwszym razem jako tragedia, za drugim jako farsa”.

20 lipca 1944 roku w Moskwie Józef Stalin zaakceptował treść dokumentu, który ogłoszono 22 lipca w Lublinie. „Niech żyje Polska wolna, silna, niepodległa, suwerenna i demokratyczna!” – drwiono w manifeście Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, które to „wyzwolenie” przynieśli na bagnetach żołnierze Armii Czerwone w celu zrobienia z Polski części sowieckiej strefy wpływów.

Marks ma rację – wtedy to była tragedia, dziś to jest farsa. Tyle w Kaczyńskim ze Stalina, co w Andrzeju Dudzie z (udającego wtedy głowę państwa) Bolesława Bieruta, czy w Mariuszu Kamińskim z (dowódcy policji politycznej) Ławrentija Berii. Jakie czasy, taka rewolucja, tacy bolszewicy i takie ich prowokacje – wczoraj salwę z „Aurory” próbowało zastąpić kilku sepleniących „kulwa”, kołyszących się kaczym chodem dresiarzy, którzy zerwali pod Sejmem plakaty z demokratycznymi hasłami. Nie śmiecili, dzielnie nieśli tę kulę papieru, przyciskając ją do piersi brodami. „Stażyści z MPO” – śmieli się z nich ludzie.

Większość parlamentarna uzurpuje sobie władzę najwyższą – w 3×3 konstytucjonalista o końcu trójpodziału władzy

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22127401,video.html

Wraz z ustawami o sądach przegłosowywanymi 22 lipca bełkotanie polityków PiS o „odzyskiwaniu Polski dla zwykłych Polaków” zlało się z nowomową komunistycznego manifestu: „Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego deklaruje uroczyście przywrócenie wszystkich swobód demokratycznych, równości wszystkich obywateli bez różnicy rasy, wyznania i narodowości, wolności organizacji politycznych, zawodowych, prasy, sumienia. Demokratyczne swobody nie mogą jednak służyć wrogom demokracji”).

W sierpniu wybuchło powstanie

Można dalej ciągnąć ten dowód na słuszność tez Marksa, który na żywo prowadzi w Polsce prezes Kaczyński. Zaraz „prezydent” podpisze te karykaturalne ustawy i w sierpniu w Polsce wybuchnie powstanie.

Pasować będzie jak ulał, bo choć w powstaniu warszawskim walczono z niemieckimi hitlerowcami, to wymierzone ono było właśnie w nadciągającą Armię Czerwoną. Wybuchło, by bredzące o demokracji i suwerenności marionetki Moskwy zostały w Warszawie przywitane przez polityczną reprezentację rządu w Londynie.

To dlatego Rosja stała na drugim brzegu rzeki aż do stycznia 1945 roku, pozwalając Warszawie krwawić – do lewobrzeżnej Warszawy oddziały wkroczyły dopiero 17 stycznia.

Młodzi stanęli przeciw PiS, bo przekroczono trzy fundamentalne granice: ściemy, rozumu i Europy

Protest przeciwko przejęciu Sądu Najwyższego przez PiS, ŁódźProtest przeciwko przejęciu Sądu Najwyższego przez PiS, Łódź Tomek Ogrodowczyk / Agencja Gazeta

Mordy Jarosława Kaczyńskiego

Pocieszające jest to, że dowodzenie słuszności tez Marksa nie wyjdzie Kaczyńskiemu na dobre. W książce „18 brumaire’a Ludwika Bonaparte”, z której pochodzi cytat o historii powtarzającej się jako farsa, Marks przepowiada, że te drugie podejścia kończą się zniszczeniem pierwotnej legendy i upadkiem parodystów tragicznych historii.

„Popychany przez sprzeczne wymagania swej sytuacji, a zarazem zmuszany jak kuglarz ciągłymi niespodziankami przykuwać oczy publiczności do siebie, a więc co dzień dokonywać zamachu stanu w miniaturze (…) wprowadza w chaos gospodarkę, dobiera się do wszystkiego, zdziera z maszyny państwowej aureolę świętości, profanuje ją, czyniąc ją śmieszną i ohydną zarazem. (…) Kiedy płaszcz cesarski spadnie wreszcie na ramiona Ludwika Bonapartego, spiżowy posąg Napoleona runie ze szczytu kolumny Vendóme” – pisał Marks.

Nie pomylił się nawet odrobinę – Ludwik Bonaparte został zdetronizowany, a kolumna z pomnikiem Napoleona została zburzona jako symbol szowinizmu i nienawiści między narodami. Tłumacząc myśl Marksa na dzisiejszy język – zwycięstwo Kaczyńskiego w wojnie z polską demokracją będzie przebudzeniem się społeczeństwa ze smoleńskiego snu; początkiem jego końca.

Z cokołów runą wtedy te wszystkie pseudopomniki, karykatury Lecha Kaczyńskiego, które PiS rozstawia po całym kraju. Na szczęście były prezydent nie zostanie zapomniany – tak jak Paryż odbudował pomnik Napoleona, tak Lech Kaczyński doczekać się może prawdziwej pamięci o sobie dopiero wtedy, gdy echo „mord zdradzieckich” i „kanalii” przejdzie do historii.

wyborcza.pl

Uważajcie panowie

Idą do Jarka bez żadnego trybu

Udział młodych w protestach jest zaskoczeniem. Nagle z dnia na dzień na manifestacjach się odmłodziło. Nie protestuję wśród podobnych sobie, nie poznaję otoczenia.

Nie są to tylko młodzi trzydziestolatkowie, ale dwudziestolatkowie i jeszcze młodsi. To oni nadają ton protestom. Przejmują pałeczkę sprzeciwu społeczeństwa obywatelskiego. Ich żywiołem są nowe media, internet, smartfon, za pomocą których się skrzykują i wychodzą, aby „spacerować”.

W Warszawie 6 młodych osób z Akcji Demokracja wyprowadziło na ulice tysiące rówieśników. Protesty nabrały zupełnie innej formy, innej dynamiki. Nowa fala ruszyła i bodaj dopiero się zaczęła.

Wraz z młodymi przychodzi zupełnie inna dynamika, inne formy protestu i nowy język. Mam wrażenie, iż słychać w tym buncie analogię z pokoleniem 68, znanym mi z opisów Maja 68 w Paryżu, podczas którego najpopularniejszym hasłem było: Zabrania się zabraniać.

Nowa fantazja to skrzykniecie się na dzisiaj na Facebooku grupy Młodzi2017, którzy wedle hasła „My bez żadnego trybu!!!” inicjują dzisiaj o g. 20-tej  manifestację „Idziemy do Jarka na Żoliborz!”.

Na Facebooku zadeklarowało „spacer” 400 osób, a 2 tys. jest zainteresowanych wydarzeniem. Zbierają się przy Mickiewicza 49. Motywują się : „Główny morderca naszej wolności i demokracji nie mieszka w pałacu prezydenckim. Mieszka na Żoliborzu. Pokażmy mu ilu nas jest! Suweren nadchodzi!”

„Głównego mordercy” może nie być w domu, bo wzięła go np. na wakacje „dama do towarzystwa” Joachim Brudziński, ale via media może poczuć ciarki na skórze, bo to patentowany tchórz.

Te akcje dopiero się zaczynają. Czytam na blogu Jakuba Abramczuka (medium.com), socjologa najmłodszego pokolenia, który do swoich rówieśników przemawia językiem dla nich zrozumiałym. „Joł, macie w dupie politykę i pokemony ze świeczkami pod Sejmem. Lepiej na kwadracie obalić browara, przypalić zioło i zamoczyć bez bachora. Róbcie to, póki jeszcze możecie. Niedługo przestaniecie. Przestaniecie, bo zbyt mocno macie wyjebane na to, co się dzieje w Polsce.”

Abramczuk kolegom wyjaśnia, do czego zabiera się władza PiS. Argumentuje: „Kiedy przejmą sądy i wsadzą do nich swoich ludzi, to wezmą pałę do łapy i zaczną na poważnie ustawiać kraj po swojemu. Że poprzednia ekipa u koryta robiła tak samo? Robiła. Tyle, że oni trzepali kasę, a nie bawili się w zbawianie świata. PiS chce Was zbawić, a nieposłuszni dostaną w dupę. Totalnie. Wy też.

No chyba, że pomożecie typom ze świeczkami powstrzymać ich przed przerobieniem Polski w Świętojebliwe Królestwo Jarosława Mściwego.”

Fala młodych dopiero ruszyła, wznosi się. W Polsce nie doszło w XXI wieku do przewartościowania obyczajowego i aksjologicznego więc może ta fala zmieść nie tylko klasę polityczną. Wielu komentatorów głośno pyta się, dlaczego w mediacji między zawłaszczająca władzą PiS a opozycją nie występuje Kościól katolicki. W świetnym eseju na łamach Krytyki Politycznej Andrzej Leder zastanawiając się, co nas czeka, na koniec (jak ja) cyka się: „A czemu w tym tekście nie ma nic o Kościele katolickim?”

I odpowiada pytaniem: „Jakim Kościele…?”

Rejtan czy cham

Niedługo się okaże, czy powiemy Panu Prezydentowi „Miałeś chamie złoty róg…”, czy też okaże się nowym Rejtanem. Trochę mu współczuję, bo znalazł się między młotem a kowadłem: z jednej strony PiS i prezes, z drugiej masa autorytetów i instytucji, że powołam się choćby na ostatni list rektorów największych polskich uczelni proszących o prezydenckie veto.

Specjalnie o nich wspominam, ponieważ jest to prawdziwa elita społeczeństwa, przecież to oni kształcili zarówno przeciwników, jak i piszących ustawy o sądach, więc skoro tym drugim wystawiają ocenę „niedostateczny”, to coś jest na rzeczy. Trudno też podejrzewać rektorów, że są elementem tzw. „kliki” sędziowskiej albo, że mają jakiś interes prawny, bo raczej nie zdarza się, by wchodzili w spór z prawem.

Nie wiem, co uczyni Prezydent, czy wygra w nim polityk czy prawnik, może zwykły człowiek, czy podejmie próbę bycia niezależnym, czym pewnie wymazałby choć część negatywnych opinii o dotychczasowym urzędowaniu, czy może jeśli prezes wskaże palcem, potulnie wyjdzie za drzwi.

Niestety, nie spodziewam się najlepszego rozwiązania, to jest veta i zaproszenia właśnie przedstawicieli uczelni do napisania prezydenckiego projektu ustawy o SN, ale marzyć wolno. Zresztą w ogóle mój chłopski rozum marzy, by sędziów SN wskazywało do wyboru Prezydentowi ciało kolegialne złożone właśnie z rektorów uczelni, zatwierdzone przez Sejm. Wtedy naprawdę byłaby to instytucja wolna od polityki. A dlaczego uniwersytety – ano w SN nie trzeba praktyków, tam się o „miedzę nie sądzą”, potrzeba teoretyków prawa, którzy rozważą sprawę, jak obiekt badań naukowych. Wszak decyzja SN jest istotna dla całej polskiej praworządności, na nią będą powoływać się ludzie i instytucje.

Uniwersytety mają wydziały prawa, znają autorów aktualnych opracowań i dorobek prawnika. A Sejm? W tej chwili jest tam 49 prawników (10,6% posłów). Jedynie oni są w stanie merytorycznie ocenić kandydata, no może jeszcze kilkoro zajmujących się hobbystycznie prawem. Wystarczy, że przejrzą kilka trudnych orzeczeń kandydata. Natomiast cała reszta (prawie 90%) będzie głosować wyłącznie dlatego, że ktoś im się z twarzy spodobał albo, bo tak partia wskazała i to nieistotne, która. Oznacza to zawsze choć częściowe upolitycznienie sądu.

Niestety, nasi politycy od lat nie potrafią się wznieść ponad interesy partyjne i w końcu napisać całościową ustawę o sądach, która oddzieli je od polityki. Zawsze zostawiają sobie jakąś furtkę, ale PiS postanowił od razu wywalić bramę – co mnie mocno denerwuje. Teraz w rękach Prezydenta jest, czy ją zamknie, czy pozostawi otwartą. Słów, którego z braci będzie słuchał: Jarosława, czy może swojego mentora Lecha, który optował za rozsądnymi, ewolucyjnymi zmianami w wymiarze sprawiedliwości, też ale mówił: „W Polsce, można powiedzieć, mamy do czynienia z niewątpliwie pełną odrębnością władzy sądowniczej. Pełną i można stwierdzić, że większą, niż przeciętnie w Europie. Ja to akceptuję co do zasady i nie zamierzam robić niczego, aby ten stan rzeczy w sposób istotny zmieniać” (prezydent Lech Kaczyński, 27 kwietnia 2006 roku.) Czy Prezydent Duda będzie jak Rejtan czy cham, bo w tej chwili to on trzyma złoty róg – zobaczymy.

Piotr Hajda

koduj24.pl

Akcja Demokracja: Jedno kliknięcie i wybuchło. Jak kilka młodych i nikomu nieznanych osób pociągnęło za sobą tłum pod Sąd Najwyższy i Sejm

Igor T. Miecik, 21 lipca 2017

Akcja Demokracja pod Pałacem Prezydenckim

Akcja Demokracja pod Pałacem Prezydenckim (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Z wyglądu każdy oryginał: a to fikuśna grzywka, dredy do pasa, wyświechtany T-shirt, chłopięca czupryna albo hipsterska broda. Sześć osób z Akcji Demokracji wyprowadziło na ulice tysiące ludzi. W obronie Sądu Najwyższego.

Mieszkanie na Żurawiej jest piękne, sądząc po drzwiach wejściowych, ale co w środku, w czwartek – przed kolejnym protestem organizowanym przez ludzi pracujących za tymi drzwiami – zobaczyć się nie da. Praca i każda minuta na wagę złota.

Wieczorem każda z sześciu młodych osób, doświadczonych na tyle, na ile może być doświadczony dwudziestokilku- czy trzydziestolatek, w samej tylko Warszawie wyprowadzi na ulicę przynajmniej po tysiąc ludzi. – Więcej niż jakikolwiek polityk – podkreślają.

wyborcza.pl

W całej historii protestów demokratycznych w PL nie było lepszego transparentu. Amen!

„IDZIEMY DO JARKA”. MARSZ POD DOM
KACZYŃSKIEGO

http://natemat.pl/213207,idziemy-do-jarka-na-zoliborz-mlodzi-skrzykuja-sie-na-manifestacje-przed-domem-posla-kaczynskiego

Młodzi pójdą pod dom Jarosława Kaczyńskiego.

autor: kzajac

wawalove.pl

Do 55 procent społeczeństwa

Media ekscytują się faktem, iż pięćdziesiąt pięć procent społeczeństwa jest za tym, by prezydent Andrzej Duda zawetował ustawy o KRS, ustroju sądów i o Sądzie Najwyższym. Owa ekscytacja wynika, jak sądzę, z niezrozumienia jednej rzeczy absolutnie zasadniczej, a mianowicie, tego, że rząd PiS nie jest już kompletnie zainteresowany tym, czy będzie miał poparcie społeczne czy też nie, ponieważ gra o całą pulę, a ta pula to opanowanie także, a właściwie przede wszystkim wolnych wyborów.

Polska Zjednoczona Partia Robotnicza pomimo ogromnego aparatu propagandy i dezinformacji, który zresztą Prawo i Sprawiedliwość też wkrótce w pełni zawłaszczy, nie miała w Polsce przesadnego poparcia, a jednak rządziła krajem przez ponad czterdzieści lat. Dla prezydenta, premier, ministrów, posłów i senatorów PiS – z jednym jak do tej pory chlubnym wyjątkiem profesora Aleksandra Bobka – nie ma więc już w tej chwili znaczenia, czy ich decyzję popiera osiemdziesiąt czy osiem procent społeczeństwa.

Junty autorytarne nie rządzą społecznym poparciem, a aparatem represji, zmanipulowanym prawem, propagandą i przede wszystkim zmanipulowanymi organami wyborczymi. Dlatego choć oczywiście miło nam protestującym usłyszeć, że zgadza się z nami ponad dwadzieścia milionów Polaków, to lada moment nie będzie to już miało najmniejszego znaczenia.

Dzierżąca władzę partyjna mafia, której przewodzą minister obrony narodowej pospołu z nienawidzącym wszystkich i wszystkiego nieszczęśliwym prezesem partii, którym wtórują rzesze cynicznych i oportunistycznych, a często też zastraszonych akolitów, wkrótce złapie nasz kraj w okowy represji tak silne, że dwadzieścia, a nawet czterdzieści milionów niezadowolonych Polaków nie będzie miało już najmniejszego znaczenia. Ten dzień jest bliski, warto, żebyśmy sobie z tego zdali sprawę.

Dodatkowo – jak widać choćby po Rosji, która dla rządzących dziś Polską stanowi z całą pewnością niedościgły wzorzec – kiedy dysponuje się już aparatem represji, propagandy i dezinformacji, kiedy ze spokojem ogląda się wyniki wyborów, ponieważ nawet jeśli poszłyby nie po naszej myśli, to i tak w końcu okaże się przecież, że wygraliśmy w cuglach, niejako w bonusie otrzymuje się też prawdziwe i szczere, choć wymuszone strachem i zalane hektolitrami wódki społeczne poparcie.

Dokąd zmierzamy – widać jak na dłoni. Na początek być może mamy do dyspozycji wersję nieco bardziej miękką, czyli taką, w której eksperyment nie został jeszcze ukończony, na przykład Węgry, a w nieco dalszej perspektywie spełnione ideały, choćby w Turcji czy w Rosji właśnie.

Jeśli zatem owe pięćdziesiąt pięć procent społeczeństwa chce być jeszcze kiedykolwiek poddane obiektywnym badaniom, jeśli chce móc jeszcze czegoś chcieć lub nie chcieć, to powinno teraz wyjść na ulicę i tego zażądać w sposób nieznoszący sprzeciwu. Za chwilę pies z kulawą nogą nie zapyta Was już o to, czego chcecie, co Wam się podoba. O tym, czego chcecie i co Wam się podoba dowiecie się z telewizji, zaś to, czego nie chcecie i co Wam się nie podoba nie będzie już w ogóle omawiane, bo przecież w krainach wiecznej szczęśliwości społeczeństwom podoba się wszystko.

koduj24.pl

„Der Spiegel”: Kaczyński – władca z zaplecza

Foto: PAP, Jacek Turczyk

„Władca z zaplecza” – pod takim tytułem magazyn „Der Spiegel” opisuje rządy Jarosława Kaczyńskiego, który „jeszcze nigdy nie miał tyle władzy”. Czy Kaczyński wyprowadza Polaków z Unii Europejskiej – zastanawia się gazeta.

„Der Spiegel” przypomina, że choć szef PiS nie ma żadnego oficjalnego urzędu państwowego, ministrowie czy prezes Narodowego Banku Polskiego przyjeżdżają do partyjnej centrali po wytyczne i porady, a prezydent Duda i premier Szydło uchodzą za „uległych służących władcy”. Z centrali na Nowogrodzkiej Kaczyński „zamienił Polskę w problem Unii Europejskiej” – pisze hamburski magazyn i dodaje: „akurat Polskę, która za liberalnych rządów Donalda Tuska przez lata była wzorowym uczniem wśród nowych państw członkowskich Unii Europejskiej”.

W kierunku opuszczenia UE

„Der Spiegel” zaznacza, że Polska za czasów Kaczyńskiego może „podążać nawet w kierunku opuszczenia UE”. Już teraz rząd PiS oddala Polskę konsekwentnie od centralnych europejskich wartości – nadmienia niemiecki magazyn, nawiązując m.in. do sparaliżowania Trybunału Konstytucyjnego, przejęcia mediów publicznych i obecnej reformy sądownictwa.

Mimo sprzeciwów ze strony Brukseli i Berlina podjęte w ubiegłym roku postępowanie sprawdzające stan praworządności utknęło w martwym punkcie. Pozbawienie Polski prawa głosu w UE rozbija się o opór premiera Węgier, a „innych możliwości sankcji UE prawie nie ma”.

 

Sekta, a nie partia

Co kieruje Kaczyńskim? – pyta „Der Spiegel”. Reforma sądownictwa to tylko jeden z wielu kroków prezesa do celu, jakim jest IV Rzeczpospolita.

Pod względem ideologicznym Kaczyński opowiada się za lewicową wizją państwa socjalnego „z dodatkiem narodowo-katolickiego sosu”. Magazyn cytuje Leszka Balcerowicza, który zauważył, że Kaczyński czyni z siebie obrońcę małych ludzi, chroniąc ich przed rzekomo patologicznymi skutkami liberalizmu gospodarczego.

Ugrupowanie, którym Kaczyński kieruje, „przypomina sektę, a nie partię polityczną” – pisze „Der Spiegel”, cytując byłego eurodeputowanego z ramienia PiS, Michała Kamińskiego. W partii nie ma debat merytorycznych czy dyskusji personalnych, a Kaczyński sam ustala program i listy wyborcze.

 

„Nie rozumie zasady UE”

W polityce zagranicznej Kaczyńskim kieruje przekonanie, że Polacy są „wiecznymi bohaterami i co rusz ofiarami Rosji i Niemiec” – analizuje „Der Spiegel”. „Kaczyński nie rozumie zasady UE” – cytuje byłego członka PiS. „Historia jest dla niego jedynie wyścigiem narodów. Dlatego nie pojmuje on UE jako wspólnego projektu zabezpieczenia pokoju i dobrobytu. UE jest dla niego w pierwszej linii instrumentem władzy Niemiec” – pisze hamburski magazyn.

Pomimo faktu, iż w sondażach nadal większość Polaków opowiada się za członkostwem w Unii, dyplomaci obawiają się, że przewaga ta zmniejsza się, a nastawienie w PiS coraz bardziej wskazuje na pozycję przeciwną Brukseli.

Jeśli Polska będzie musiała zostać ukarana przez UE, nacisk ze strony Brukseli nie zmusi PiS do odwrotu. Wprost przeciwnie, jeszcze bardziej pogorszy to relacje między Polską a UE. „W rezultacie rząd może pewnego dnia postawić członkostwo w UE pod znakiem zapytania” – kończy „Der Spiegel”.

rp.pl

PIĄTEK, 21 LIPCA 2017

Departament Stanu USA wzywa Polskę, aby „reforma sądownictwa nie gwałciła konstytucji i respektowała niezawisłość”

Departament Stanu USA wzywa Polskę, aby „reforma sądownictwa nie gwałciła konstytucji i respektowała niezawisłość”

US urges  to ensure that any judicial reform does not violate constitution & respects judicial independence. https://go.usa.gov/xRWWQ 

300polityka.pl

SOBOTA, 22 LIPCA 2017

STAN GRY: Wicenaczelny SE o obrzydliwym stylu PiS, GW: Opozycjo jak PiS schowaj stare twarze, W Kielcach 2 tys ludzi na ulicach, Tabloidy miażdżą Błaszczaka

— OPOZYCJO, TAK JAK PIS SCHOWAJ STARE TWARZE – Michał Danielewski w GW: “Jeśli się uda i odbędą się przyspieszone wybory, Platforma i Nowoczesna powinny zagrać jak PiS w 2015 roku: schować stare, zgrane i niepopularne twarze. Kampanię powinni napędzać młodzi posłowie: Rafał Trzaskowski (kandydat na premiera jako przedstawiciel większej partii koalicyjnej) i Kamila Gasiuk-Pihowicz (kandydatka na wicepremierkę). Nie są to jedynie publicystyczne fanaberie, Gasiuk-Pihowicz na liderkę mianował w czwartek tłum na Krakowskim Przedmieściu. Nigdy jeszcze nie widziałem tak wielkiego, spontanicznego entuzjazmu na widok jakiegokolwiek polityka. Te wiwaty nie były napędzane przez partyjną klakę, to warszawski lud pokazał, kogo chce mieć za przywódcę”. http://wyborcza.pl/7,75398,22129930,opozycjo-zadaj-przyspieszonych-wyborow-i-zagraj-jak-pis-schowaj.html

 

— BARDZO MOCNE OŚWIADCZENIE DEPARTAMENTU STANU: „Jesteśmy zaniepokojeni działaniami legislacyjnymi polskiego rządu, które wydają się ograniczać władzę sądowniczą i potencjalnie mogą osłabić system prawny. Obserwujemy sytuację oraz prowadzone są rozmowy pomiędzy przedstawicielami najwyższych urzędów USA i Polski” – powiedziała Nauert.

— MSZ W ODPOWIEDZI POWOŁUJE SIĘ NA PRAKTYKĘ EUROPEJSKĄ WS SĄDÓW: “Ustawa reformująca sądownictwo nie będzie podważać niezależności sądów i sędziów, ma ona jedynie na celu przywrócenie szacunku obywateli dla sądownictwa. Reformy proponowane w Polsce pozostają w duchu systemów sądowniczych innych państw europejskich”.

— KACZYŃSKI WYKIWAŁ DUDĘ – SE: “ Jeszcze kilka dni temu stawiał warunki PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu (68 l.). Ale okazuje się, że po wejściu w życie ustawy to nie prezydent, a minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (47 l.) będzie miał decydujące słowo co do wyboru sędziów”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/kaczynski-wykiwa-dude_1009785.html

— WICENACZELNY SE O OBRZYDLIWYM STYLU PIS I POMIATANIU LUDŹMI- jak pisze Hubert Biskupski: “Do tego ten obrzydliwy styl. Na rympał. Na chama. Nocą. Bez społecznych konsultacji. Ignorując uwagi biura legislacyjnego. I pomiatając opozycją. Drogi PiS-ie. W ostatnich wyborach nie dostałeś 90 proc. poparcia. Nie dostałeś ich nawet 50, a 37,5. To oczywiście dało ci władzę, i to samodzielną. Masz demokratyczny mandat do sprawowania rządów. Ale nie dało ci to prawa do pomiatania całą resztą społeczeństwa. A teraz właśnie to robisz”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/Hubert-Biskupski-wielka-pycha-pis_1009792.html

— KOMISJA EUROPEJSKA MOŻE SKRÓCIĆ TERMINY WS POLSKI – Tomasz Bielecki w GW: “Minimalny czas między pierwszym upomnieniem dla Polski a skargą do Trybunału UE w Luksemburgu mógłby się skrócić  – za sprawą nadzwyczajnego trybu – do półtora miesiąca. Późniejsza rozprawa może zająć nawet dwa lata, ale w wyjątkowych wypadkach Komisja wnioskuje do Trybunału UE o nałożenie „środków tymczasowych”, które zamrażają szkodliwe działania jeszcze przed werdyktem (niedawno złożyła taki wniosek o doraźne wstrzymanie wycinki w Białowieży). Decyzja o środkach tymczasowych jest podejmowana w kilka tygodni”. http://wyborcza.pl/7,75399,22129854,unia-juz-nie-bedzie-czekac-z-reakcja.html

— KONSEKWENCJE TEJ NOWELIZACJI ŚMIESZNE NIE BĘDĄ – Piotr Zaremba: “Lekarstwo może okazać się gorsze od choroby. I to się okaże, jeśli rządząca prawica w tym swoim jak do tej pory najbardziej radykalnym pomyśle się nie cofnie. Może rękami prezydenta. Na razie trwa zabawa w rewolucję. Totalna opozycja tyle razy już mówiła o zagładzie demokracji, że dziś jej krzyki brzmią groteskowo. Ale równie groteskowo prezentują się politycy PiS i ich obrońcy porównujący pikietowanie Sejmu do terroryzmu i puczu. Polska jest przez to śmieszna. Ale konsekwencje tej nowelizacji śmieszne nie będą”. https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2017/Przewodnik-Katolicki-29-2017/Opinie/Lekarstwo-gorsze-od-choroby

— NAJWIĘKSZY PROTEST W KIELCACH OD 1982 – jedynka Echa Dnia.

— Z DNIA NA DZIEŃ JEST ICH CORAZ WIĘCEJ – jedynka Nowej Trybuny Opolskiej.

—  WSTYD – BŁASZCZAK I ZIELIŃSKI OBRAŻAJĄ PROTESTUJĄCYCH POLAKÓW – jedynka SE. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/Ministrowie-Blaszczak-i-Zielinski-wyzywaja-protestujacych-Polakow_1009781.html

— BŁASZCZAK KPI Z POLAKÓW – jedynka Faktu. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/mariusz-blaszczak-i-jaroslaw-zielinski-o-protestach-pod-sejmem/vlvk9jy


— PIS PRZEJMUJE SĄDY, NIE TAK MIAŁA WYGLĄDAĆ TA REFORMA – tytuł na 2 strony Faktu. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/reforma-sadownictwa-rozni-sie-od-zalozen-zawartych-w-programie-pis/tnlq4db

— DUDA Z ZIOBRĄ BĘDĄ SIĘ BILI O SĘDZIÓW? – tytuł w Fakcie. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/bedzie-konflikt-miedzy-andrzejem-duda-a-zbigniewem-ziobra-ws-sedziow-sadu-najwyzszego/kkp2qke

— FAKT O RZEPECKIM: ZNOWU SIĘ POSTAWIŁhttp://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/lukasz-rzepecki-znowu-w-kontrze-do-prezesa-kaczynskiego/s23prk2

— GW O WARCHOLE – MÓZG OPERACJI – pisze Wojciech Czuchnowski: “Jest fanem Legii. Chodzi na „żyletę”. Uwielbia włoską kuchnię i kulturę. Fascynuje się historią walki z mafią. Jest żonaty, ma jedno dziecko. Nasi rozmówcy są zgodni, że to główny mózg zmian prawnych wprowadzanych przez PiS. Najgroźniejszy z całej ekipy Ziobry. Piekielnie inteligentny, świetnie przygotowany merytorycznie i wykorzystujący każdą furtkę prawną do osiągnięcia celów stawianych przez polityków. Ukończył szkoły prawa europejskiego i włoskiego. Jest stypendystą Instytutu Maxa Plancka we Fryburgu”.

 PORÓWNANIE O KROK ZA DALEKO? – FRAGMENT TEKSTU CZUCHNOWSKIEGO: “Pewny siebie, przystojny blondyn, ostrzyżony na jeża. Jeden z naszych rozmówców charakteryzuje go cytatem z radzieckiego serialu „17 mgnień wiosny” o Stirlitzu: „czysty Aryjczyk, charakter nordycki, bezlitosny dla wrogów Rzeszy”.

— PIEBIAK CHCE ODWETU – Czuchnowski o innym wiceministrze Ziobry Łukaszu Piebiaku: “– Łukasz chce odwetu. Za to, że źle go traktowano. Że nie mógł liczyć na awans, choć ciężko pracował i miał trafne wyroki – mówi jeden z jego kolegów. – Wie o nas, sędziach Iusitii, bardzo dużo i może z tej wiedzy skorzystać. Także przeciwko nam. Czy się boimy? Nie. Wiemy jedno: tyle wiemy, ile nas sprawdzono – deklaruje jeden z sędziów”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22129726,lukasz-piebiak-i-marcin-warchol-dwie-nogi-zbigniewa-ziobry.html

— SENATOR OD GOWINA, KTÓRY ZAKWESTIONOWAŁ PLAN PISU:”Aleksander Bobko, profesor filozofii, były rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego i współpracownik Jarosława Gowina, niespodziewanie złożył w piątek pięć poprawek do projektu ustawy o Sądzie Najwyższym”. http://wyborcza.pl/7,75398,22131290,aleksander-bobko-kim-jest-senator-pis-ktory-zakwestionowal.html

— GASIUK-PIHOWICZ PORWAŁA TŁUM – Iwona Szpala w GWhttp://wyborcza.pl/7,75398,22130518,kim-jest-poslanka-ktora-pod-palacem-prezydenckim-porwala-tlum.html

— BYŁEM BEZKRYTYCZNYM ZWOLENNIKIEM NIEZALEŻNEJ PROKURATURY – Rafał Trzaskowski w rozmowie ze Stanisławem Skarżyńskim w GW: “Jeszcze parę lat temu sam byłem bezkrytycznym zwolennikiem niezależnej prokuratury. Sądziłem więc, że takie sprawy jak piramidy finansowe ścigać powinien system prawny, czyli niezależna prokuratura i niezawisłe sądy. Niedoskonałość takiego rozumowania doskonale widać w przypadku warszawskiej reprywatyzacji, która jest konsekwencją ślepego zaufania do sądów i prokuratury. Teraz już umiemy powiedzieć, że musi być narzędzie nacisku na prokuraturę, żeby kluczowe sprawy nie pozostawały zaniedbane. To wnioski ze spraw dopalaczy, reprywatyzacji czy piramid finansowych takich jak SKOK i Amber Gold. Ale czym innym jest narzędzie nacisku, powiedzenie: „zaraz, a czy na pewno…”, a czym innym upolitycznianie wszystkich niezależnych instytucji”.

— TRZASKOWSKI O LEWICY, KTÓRA SIĘ SAMA ELIMINUJE: “A poza tym – teraz podpadnę – lewica do pewnego stopnia sama się na to skazuje. My ich znikąd nie wypychamy. Gdyby była jedna, silna, nowa lewica z takimi nazwiskami jak Barbara Nowacka, Robert Biedroń i Adrian Zandberg, toby się ich po prostu nie dało pominąć”.

— KIEDYŚ TRZEBA BĘDZIE PRZEPROWADZIĆ DEBATĘ O MIĘKKICH NARKOTYKACH – Trzaskowski w GW: “Pokażę to na konkretnych problemach. Związki partnerskie uważam za kwestię praw obywatelskich. To olbrzymie zaniechanie, jedno z największych z czasów naszych rządów. Debata o legalizacji miękkich narkotyków oznaczałaby wojnę polsko-polską, ale kiedyś trzeba będzie ją przeprowadzić. Bo w zamian mamy policję poprawiającą sobie statystyki poprzez łapanie dzieciaków, które jeżdżą na desce i palą jointy”.

— NIE LIBERALIZACJA USTAWY ANTYABORCYJNEJ – TRZASKOWSKI NA PYTANIE SKARŻYŃSKIEGO O GŁÓWNY NURT PO: “Absolutnie związki partnerskie i in vitro. Ale już nie liberalizacja ustawy aborcyjnej”.

— PLATFORMIE ZABRAKŁO ODWAGI – jeszcze Trzaskowski: “Mamy demokratycznie wybranego przywódcę, doświadczonego, wprawionego w boju. I jak rozmawiam ze Schetyną o sprawach fundamentalnych, to rzadko się nie zgadzamy. A moje pokolenie chce zmieniać Platformę, bo uważamy, że zrobiliśmy u władzy wiele błędów i zabrakło nam odwagi i wyobraźni w wielu kwestiach. Ale chcemy to robić ze starszymi kolegami i koleżankami, bo olbrzymią siłą PO jest ich doświadczenie”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22130319,rafal-trzaskowski-slyszelismy-dajcie-spokoj-przesadzacie-no.html

— JACEK ŻAKOWSKI O ANTY-PISIE, KTÓRY POTRZEBUJE NIE-PIS – pisze w GW: “Rzeczywistość polskiej polityki i społeczeństwa jest taka, że mamy wciąż bardzo silny PiS i nieco słabszy anty-PiS, ale kluczowy jest nie-PiS. Jeśli walka polityczna będzie się rozgrywała między nie-PiS-em a PiS-em, to – jak widać z sondaży – PiS ma zwycięstwo w kieszeni. Natomiast jeżeli anty-PiS uzna istnienie nie-PiS-u i przed wyborami stworzy z nim jakiś wspólny front, to PiS nie ma szans. Nie dlatego, że dodadzą się sondażowe słupki, tylko dlatego, że połączą się realnie istniejące grupy bardzo różnych wyborców (w tym część niezdecydowanych), którym bliskie są różne opozycyjne postawy i odpowiadają różne polityczne oferty”.

— ŻAKOWSKI O SYTUACJI PO: “Budowanie takiego niejednorodnego obozu obywatelskiego jest trudne i wymaga od PO pokory. Platforma rządziła osiem lat, ma swoje za uszami, nie chce się z tego rozliczać (czemu trudno się dziwić w PiS-owskim oblężeniu, ale to nie unieważnia problemu) i nie jest autokrytyczna, więc jej stare błędy nie tracą znaczenia. Nawet wybrała sobie głównego ekonomistę, który symbolizuje kurs nieakceptowalny dla większości nie-PiS-u. To są jej wybory, do których każda partia ma prawo. Ale skazuje ją to na samotność. Nawet Nowoczesna nie chce Platformie pomagać w komisjach do spraw Amber Gold i reprywatyzacji”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22129654,pis-nie-ma-opozycji-po-nie-chce-przyjac-tego-do-wiadomosci.html

— POLICJA NIE CHRONI TYLKO GRODZI DROGĘ – Joanna Szczepkowska w RZ: “Kiedy więc w demokratycznym kraju, z demokratycznym prawem do demonstracji policja nie chroni, tylko grodzi drogę, kolejny raz w życiu wyszłam na ulicę, żeby pokazać, że się nie boję. Szykując się do wyjścia, miałam poczucie, że to jest jakiś powtarzający się sen. Zaraz, zaraz… Jak to było? Aha… Trzeba wziąć dowód, jak będą legitymować, wygodne buty do uciekania przed różnymi narzędziami tortur ulicznych, no i codzienne lekarstwa, na wypadek gdyby przyszło posiedzieć. Zestaw prostego demonstranta”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/307209906-Joanna-Szczepkowska-Historia-lubi-sie-powtarzac.html?template=restricted

— ZANDBERG: BUTNA PISOWSKA OLIGARCHIA – pisze w SE: “Polacy nie dali wam władzy po to, żebyście prowadzili wendettę. Zachowujecie się, jakby państwo było waszą własnością. Nie jest. Państwo to nie jest własność żadnej partii. Macie władzę, bo obiecywaliście prospołeczne zmiany. A co właśnie robicie w Sejmie, ukrywając to w cieniu ataku na sądy? Przepychacie podwyżki cen wody. W kolejce czeka już kolejna podwyżka: elektryczność. A w programie Mieszkanie Plus – eksmisje na bruk, i to bez wyroku sądu! To uderzenie w najsłabszych obywateli. Pokazujecie swoją starą, prawdziwą twarz: butnej, PiS-owskiej oligarchii”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/Adrian-Zandberg-komentuje-przegieliscie_1009799.html

— PO WYRZUCI SENATORA Z KATOWIC, KTÓRY NIE PRZYJECHAŁ NA GŁOSOWANIEhttp://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,22132928,senat-przyjal-ustawe-o-sadzie-najwyzszym-po-chce-wyrzucic-senatora.html

 JANUSZ BYŁ PROROKIEM JEŚLI CHODZI O KACZYŃSKIEGO – mówi Jan Hartman w rozmowie z Elizą Olczyk w RZ: “To jest niesłychanie wybujała retoryka, ale nie można mieć wątpliwości, że nie chodzi tu o przemoc fizyczną, tylko o działanie polityczne. Dlatego broniłem Palikota. Poza tym Janusz był prorokiem, gdy chodzi o Jarosława Kaczyńskiego. Wszystko, co się teraz w Polsce dzieje, przewidział i przestrzegał przed tym całą klasę polityczną. Chodził do Tuska i tłumaczył mu, że musi się PiS-em naprawdę zająć i rozliczyć jego rządy”.

— HARTMAN MÓWI OLCZYK O KASPRZYKU Z OBYWATELI RP: “Ostatnio znowu się pokłóciłem z niektórymi kolegami, bo nie do końca podoba mi się to, w jaki sposób Paweł Kasprzak organizuje kontrmiesięcznice Obywateli. On też ma skłonności wodzowskie. A gdy człowiek ma krytyczne zdanie o swojej organizacji, to jest natychmiast marginalizowany. Staje się chodzącym rozczarowaniem”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/307209896-Jana-Hartmana-flirt-z-polityka-to-ciagle-porazki.html?template=restricted

— POWSTANIE NA EKSPORT – Michał Szułdrzyński w RZ: “Zbudowane w 2004 roku Muzeum Powstania Warszawskiego było symbolem polskiej polityki historycznej. Dzieło zapoczątkowane przez śp. Lecha Kaczyńskiego nie zostało zniszczone za rządów Platformy Obywatelskiej. I ten wspólny wysiłek przynosi dziś na szczęście owoce. Warto pamiętać o tym dziś, tydzień przed kolejną rocznicą tego bohaterskiego zrywu”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/307209913-Michal-Szuldrzynski-Powstanie-warszawskie-na-eksport.html?template=restricted

 TUSK WYSŁAŁ GRASIA NA PRZESZPIEGI – tytuł w SEhttp://www.se.pl/wiadomosci/polityka/tusk-wysa-grasia-na-przeszpiegi_1009788.html

300polityka.pl

 

Jakub Abramczuk

Z wykształcenia socjolog; z zawodu twórca internetów; z pasji bloger, ojciec i ultrabiegacz. Znajdziesz mnie na medium.com (społeczeństwo) i 100hrmax.pl (sport)
Jul 21

Ej, Młodzi. Ktoś Wam ładuje od tyłu

Joł, macie w dupie politykę i pokemony ze świeczkami pod Sejmem. Lepiej na kwadracie obalić browara, przypalić zioło i zamoczyć bez bachora. Róbcie to, póki jeszcze możecie. Niedługo przestaniecie. Przestaniecie, bo zbyt mocno macie wyjebane na to, co się dzieje w Polsce. A nowy rząd to wykorzystał i właśnie Wam ładuje:

  1. Wakacje w celi przez dwa tygodnie. Nowa prawo antyterrorystyczne: podejrzany o terroryzm może być zatrzymany na 14 dni bez zarzutów. A kto będzie podejrzany? Ten, którego psy wkręcą [INFO]
  2. Ograniczenie wolności za picie na kwadracie. Niespodzianka, która Was zaraz czeka, po zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości. To samo będzie za wniesienie piwa do lokalu. Pijcie przed bramką [INFO]
  3. Więzienie za to, co daje kopa, czyli za “psychoaktywne substancje zastępcze”. To zaś zmiana ustawy o zwalczaniu narkomanii. Możecie iść posiedzieć na 2 lata za każdy środek, który wpływa na psychikę (dopalacze, ale też gałka czy klej) [INFO]
  4. Do 500 zł dla policji za jazdę lewym pasem. Tak, Wyprzedzacie i grzecznie do krawężnika, jak nie to dajcie zarobić innym [INFO]
  5. Większa szansa na niechcianego bachora. Jasne, każdy się zabezpiecza. No chyba, że się zapomni, guma pęknie, albo chcica wygrywa z mózgiem. Wtedy szansa na usunięcie wpadki coraz mniejsza [INFO]
  6. Koniec z obstawianiem wyników meczów i grą w pokera w sieci. No chyba, że zrobicie to na dennych WWW firm z rządowym zezwoleniem [INFO]
  7. Koniec z XXX w necie. I Uberem. To akurat się jeszcze dzieje, ale zaraz zacznie. Pomysły już zostały ogłoszone [INFO — UBER] [INFO-CENZURA NETU]
  8. Rejestracja telefonów na kartę. To też ustawa “antyterrorystyczna” Prepaidy muszą mieć dołączone dane o właścicielu. Na Waszym miejscu skończyłbym z kupowaniem towaru przez fona. Bo się nagra [INFO]
  9. Dojebanie Owsiakowi. Możliwy koniec festiwalu w Woodstocku. Stary jestem i mi szkoda [INFO]

Rozumiem, że pieprzycie politykę i macie wyjebane na spór o sądy. Spoko.

Tylko, że — kurwa — ogarniajcie swoją kuwetę. Rząd już się przyjebał do picia, jarania, hazardu, seksu, netu, telefonów. A chłopaki się dopiero rozkręcają.

Kiedy przejmą sądy i wsadzą do nich swoich ludzi, to wezmą pałę do łapy i zaczną na poważnie ustawiać kraj po swojemu. Że poprzednia ekipa u koryta robiła tak samo? Robiła. Tyle, że oni trzepali kasę, a nie bawili się w zbawianie świata. PiS chce Was zbawić, a nieposłuszni dostaną w dupę. Totalnie. Wy też.

No chyba, że pomożecie typom ze świeczkami powstrzymać ich przed przerobieniem Polski w Świętojebliwe Królestwo Jarosława Mściwego.

Decydujecie, piłka jest po Waszej stronie. Bez Was jest za mało ludzi, by to zatrzymać, a ten gość poniżej, jest coraz naszych pośladów:


pozdro,

Taki stary, że już nie jara, nie pije i ogólnie zgred

medium.com

LEDER O PROTESTACH: WIADOMOŚĆ ZŁA, DOBRA I LEPSZA

22.07.2017

Andrzej Lederfilozof kultury, psychoterapeuta

Kaczyński nie ma mandatu większości. I już raczej go nie uzyska. Dlatego właśnie demokrację będzie łamał brutalniej niż Orban.

Łamiąc wszelkie procedury partia rządząca przepycha przez parlament ustawy, które mają uzależnić sądownictwo od jej funkcjonariuszy. Robi w ten sposób kolejny krok, zmieniający Polskę z demokracji w państwo rządzone autorytarnie. Decyduje się na to po 2 latach rządów, kiedy – wydawałoby się – mogłaby trwać i zbierać polityczne owoce koniunktury gospodarczej, rozdawnictwa socjalnego i narodowo-katolickiej „polityki dumy”.

W odpowiedzi na niekonstytucyjny zamach na ustrój na ulicach konsoliduje się ruch demokratyczny, łączący wiele nurtów i – po raz pierwszy – wiele pokoleń. Jest to trwała zmiana, która działać będzie długofalowo, bowiem ludzie, którzy po raz pierwszy włączyli się w życie polityczne, swoją inicjację w tym obszarze będą już zawsze łączyć z obroną demokracji i walką przeciw PiS-owi.

Po co więc Jarosław Kaczyński zdecydował się na tego rodzaju ruch?

Sądzę, że podstawowym motywem jest porażka „sondażowa”, to znaczy porażka PiS-u w walce o opinię publiczną, o poparcie, o duszę większości. Czemu porażka? Czy, wbrew oczekiwaniom demokratów, PiS nie utrzymuje swojej pozycji trzydziestokilkuprocentowego poparcia, które chwilami podchodzi pod czterdzieści procent? Czy partie opozycyjne nie tkwią w dołku? Czy kukizowska „przystawka” nie utrzymuje swojego mniej więcej dziesięcioprocentowego elektoratu? Jakie są więc podstawy, żeby twierdzić, że PiS poniósł tu porażkę?

Rewolta Kaczyńskiego często porównywana jest do sukcesów Orbana, Putina i Erdogana. Ostatnio tezę taką postawił Adam Leszczyński, twierdząc, że w ten sposób PiS realizuje charakterystyczny dla Europy wschodniej model władzy; miękki autorytaryzm. Jest jednak w tym porównaniu pewne istotne pominięcie. Skala poparcia dla reżimów.

Orban po roku rządów uzyskał 70 procent poparcia. Putin ma w sondażach mniej więcej 80 procent. Nawet Erdogan, po wsadzeniu do więzień tysięcy ludzi, a wyrzuceniu z pracy jeszcze większej liczby – w referendum uzyskał ponad pięćdziesięcioprocentowy rezultat.

Kaczyński, po dwóch latach, nie może przebić 40 procent. Powtórzmy, po dwóch latach korzystania z owoców światowej koniunktury gospodarczej, po dwóch latach uprawiania rozdawnictwa socjalnego, obniżeniu wieku emerytalnego, podwyższeniu płacy minimalnej i wreszcie przypominaniu wszystkim Polakom, że są jedną rodziną, najfajniejszą oczywiście… A „szklany sufit” 40 procent nie do przebicia.

Na dodatek poparcie to jest chwiejne. Przypomnieć wystarczy wahnięcie nastrojów wiosną, po bitwie o Tuska. Przypomnieć wystarczy też, że prezydent Komorowski przed kampanią wyborczą miał ogromną przewagę sondażową, która ni z tego ni z owego – stopniała.

Politycy PiS rozumieją, co to znaczy. Po pewnym czasie każda władza się zużywa. Jeśli nie uda jej się całkowicie podbić serc większości, jeśli nie zmarginalizuje w zupełności opozycji, w któryś kolejnych wyborach przegrywa. Może jeszcze nie tych następnych, ale w kolejnych…

Orban może sobie pozwolić na miękki autorytaryzm, bo w parlamencie ma większość konstytucyjną, a na dodatek popiera go większość Węgrów. Ale w Polsce tak nie jest, w Polsce Kaczyński nie ma mandatu większości. I już raczej go nie uzyska.

Z tej diagnozy wynikają dwa wnioski – zły i dobry.

Zły jest taki, że właśnie dlatego Kaczyński demokrację będzie łamał brutalniej niż Orban. Co więcej, mniej się licząc z presją Brukseli. Ponieważ wie, że za jakiś czas zacznie przegrywać wolne wybory, tworzy warunki do tego, żeby wolnych wyborów nie było. Ponieważ wie, że reżimowej telewizji będzie „spadać”, a mediom prywatnym, opozycyjnym, rosnąć, będzie dążył do zniszczenia niezależnych mediów. Ponieważ wie, że inteligencja uniwersytecka już jest przeciw niemu, będzie starał się założyć ideologiczny i administracyjny kaganiec uczelniom. Ponieważ wie, że kobiety przyzwyczaiły się już do – co najmniej deklarowanej – równości, będzie je chciał zastraszyć ustawami dotyczącymi praw prokreacyjnych. Ponieważ wie, że prawa pracownicze są groźne dla każdej władzy oligarchicznej, a taką buduje, będzie ograniczał prawa pracownicze.

Co gorsza, ponieważ takie działania będą nasilać niezadowolenie poszczególnych grup, które będą występować w obronie swoich praw, reżim będzie musiał stawać się coraz bardziej represyjny. Nawet jeśli nie bardzo by chciał – choć sądząc po wtorkowym wystąpieniu Kaczyńskiego na mównicy sejmowej raczej chce – logika wydarzeń będzie spychała go w spiralę represji, oporu i większych represji. I – inaczej niż w przypadku Orbana – pokazywania środkowego palca Brukseli.

Wobec tego rodzaju polityki na krótką metę w niezadowolonej części społeczeństwa będą pojawiać się dwie reakcje: z jednej strony strach i zniechęcenie, z drugiej – narastający opór i zaciętość, a także poczucie moralnej przewagi, które, w wypadku (bardzo) młodych, oznacza, że coś nie jest obciachowe. Nie wiemy, która z tych reakcji będzie przeważać. To jest jedna z tych wielkich niewiadomych, które nie pozwalają na pewne przewidywanie przyszłości. Po takim dniu jak czwartek 20 lipca chciałoby się wierzyć, że opór będzie narastał.

Wtedy jednak pojawi się problem, jak ten opór przekuć na zmianę instytucjonalną. W wyniku wolnych wyborów PiS ma bowiem mandat do sprawowania władzy i to jest pewien fakt. Co więc robić? Żądać nowych wyborów? Na to PiS się nie zgodzi. Żądać na ulicy, demonstrując i okupując? Reżim nauczył się ignorować protesty. Doprowadzić do sytuacji „majdanowej”? Groźne, choć byłaby to naprawdę próba sił, z testem, czy policja byłaby gotowa rozbijać tysięczne tłumy. Rozszerzyć formy protestu? Na pewno – wiadomo skądinąd, że to strajki są formą presji, która znakomicie uzupełnia protesty uliczne. Osobiście jestem za odbudową w Polsce kultury strajku obywatelskiego, pracowniczego, kroczącego, generalnego… Ale to trochę inna sprawa.

Innym problemem jest to, że ruch obywatelski nie ma na pewno wspólnego przekazu, dotyczącego kształtu Polski po odejściu PiS. Dla partii mieszczańskich, PO i Nowoczesnej, uwzględnienie konieczności poważnego potraktowania postulatów socjalnych, nie tylko w formie rozdawnictwa, ale rzeczywistych polityk wyrównujących szanse, jest nadal egzotyczne. Co więcej, liberalna klasa średnia też tego nie rozumie.

Na dłuższą metę wiadomość jest jednak dobra. Nie sądzę, żeby w Polsce doszło do „gulaszowo-bigosowej” stabilizacji sytuacji politycznej à la Orban. Erozja poparcia dla władzy PiS już się zaczęła i będzie stopniowo postępować. A żadna władza, nawet autorytarna, nie może długo rządzić, jeśli nie ma znaczącej przewagi tych, którzy są co najmniej obojętni.

Wiadomość jest, na tę dłuższą metę, nawet lepsza. Jedną z najgroźniejszych cech polskiej polityki ostatnich lat było narastanie nastrojów jawnie nacjonalistycznych, antydemokratycznych, rasistowskich, przyzwalających na przemoc, przy jednoczesnej bierności i rozbiciu strony demokratycznej. Prawica czuła coś w rodzaju „legitymizacji” moralnej, której z jakichś przyczyn brakowało wszystkim innym. Co oznaczało na przykład, że nie było „obciachem” być nacjonalistą i rasistą. Otóż to się właśnie kończy. Upolitycznienie ogromnej masy ludzi właśnie przez zaangażowanie na rzecz demokracji, a jednocześnie kompromitacja władzy, powołującej się na hasła nacjonalistyczne, rasistowskie i ślepo dewocyjne prowadzi do tego, że zmienia się klimat co najmniej w części polskiego społeczeństwa. Uderzająca jest nieobecność nacjonalistów na ulicach, jakieś fejkowe wiadomości, nawołujące kibiców Legii do bicia ludzi zgromadzonych pod Sejmem zostały zupełnie zignorowane. W przemówieniach sejmowych tylko poseł Winnicki głosił z satysfakcją śmierć demokracji liberalnej. Warte skądinąd zapamiętania. Co oczywiście nie znaczy, że nacjonaliści znikli. Ale nagle słychać innych.

A czemu w tym tekście nie ma nic o Kościele katolickim? Jakim Kościele…?

krytykapolityczna.pl

Apel czeskich sędziów to kolejny sygnał międzynarodowego prawniczego gremium. Dziękujemy za mocny głos.

Rafał Trzaskowski za związkami partnerskimi, in vitro i wyprowadzeniem religii ze szkół.

Nic się nie zmieniło. PiS konstytucję ma za nic, paraliżuje każdą niezależną instytucję, upolitycznia sądy, marginalizuje nas w Europie. Zarzucano nam arogancję, ale takiej buty i bezczelności władzy nie było przez ostatnie 27 lat. Porównywanie polityków Platformy do nawiedzonych, anachronicznych dogmatyków, którzy wszędzie widzą spisek i zdradę, a jeszcze do tego są dumni ze swoich majaczeń, to czysta aberracja.

wyborcza.pl

Donald Tusk: To nie jest leczenie dżumy cholerą. To jest leczenie grypy cholerą

Senat przyjął ustawę o Sądzie Najwyższym bez poprawek. Został już tylko podpis prezydenta

Wiktoria Beczek, 22.07.2017

Protest w obronie sądow

Protest w obronie sądow (Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta / Dawid Żuchowicz)

Senatorowie po kilkunastu godzinach obrad zdecydowali o przyjęciu ustawy o Sądzie Najwyższym. Aby weszła w życie, musi zostać już tylko podpisana przez prezydenta.

Obrady Senatu rozpoczęły się o 9 rano. Około godz. 1 w nocy ustawę, wraz ze zgłoszonymi przez senatorów poprawkami, oddano pod obrady komisji. Ta dostała jednak zaledwie kilkanaście minut na dyskusję nad 300 poprawkami. Oczywiście zostały one natychmiast odrzucone i komisja zarekomendowała przyjęcie ustawy o Sądzie Najwyższym.

„Liczyliśmy na dialog”

– W imieniu senatorów PO postanowiliśmy utrzymać nasz wniosek o odrzucenie ustawy w całości – mówił senator Jan Rulewski tuż przed ostatnim głosowaniem. – Ta ustawa pozostaje w głębokim konflikcie z konstytucją. Liczyliśmy na dialog. Świadczą o tym nasze poprawki – uzasadniał.

Po krótkich apelach opozycji, ustawa została natychmiast przegłosowana na sali plenarnej Senatu. Za opowiedziało się 55 senatorów, przeciw było 23, a 2 się wstrzymało.

Oto, jak głosowali wszyscy senatorowie >>>

Tłum reaguje na głosowanie

Przed Senatem słychać było okrzyki: „targowica”, „hańba”, „zdrajcy” i „zamach stanu”. Do zgromadzonych wyszli senatorowie PO, którzy słyszeli z ich strony „Dziękujemy”. Jednocześnie krzyczeli „Zablokujcie” – to już pod adresem senatorów PiS.

Senatorowie opozycji wyszli do protestujących @jsuchecka

Protestujący od strony ulicy Wiejskiej blokowali wyjazd senatorom, m.in. przez ciągłe przechodzenie przez przejścia dla pieszych. Policja jednak rozpędzała zebranych, a demonstrujący ostatecznie zdecydowali o zakończeniu blokady i nawoływali do spotkania w sobotę przed Sądem Najwyższym.

Karczewski tłumaczy

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski powiedział tuż po głosowaniu, że kilkunastogodzinne obrady świadczą o tym, że każda ze stron mogła wypowiedzieć się na temat wprowadzanych zamian w sądownictwie. Marszałek Senatu wyraził nadzieję, że wprowadzane zmiany będą dobre dla Polski i Polaków.

Stanisław Karczewski zapowiedział, że Prawo i Sprawiedliwość będzie teraz starało się przekonywać obywateli do słuszności tych zmian. Wyraził nadzieję, że w temacie sądownictwa nadal będzie prowadzona dyskusja, a także, że rządzący przekonają polskich obywateli do zmian w wymiarze sprawiedliwości, który, jak podkreślił, jest również źle oceniany przez polityków Platformy Obywatelskiej.

Weto prezydenta

Stanisław Karczewski pytany o ewentualne weto Andrzeja Dudy zaznaczył, że również prezydent w swojej kampanii zapowiadał zmiany w sądownictwie.

Aby ustawa weszła w życie, musi zostać podpisana przez prezydenta. Tymczasem instytucje z całego świata domagają się weta Andrzeja Dudy. Ich lista przytłacza i cały czas się wydłuża.

Ta ustawa jest procedowania w trybie pendolino

gazeta.pl

Wojciech Maziarski

Widok szczekającego posła Dominika Tarczyńskiego na długo zostanie nam w pamięci. Dlatego opozycja musi zostać w Sejmie

21 lipca 2017

'Nie wycierajcie mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata. Niszczyliście go, zamordowaliście , jesteście kanaliami (...) ' pokrzykuje prezes PiS Jarosław Kaczyński pod adresem opozycji. 46 Posiedzenie Sejmu VIII Kadencji, Warszawa 18 lipca 2017

‚Nie wycierajcie mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata. Niszczyliście go, zamordowaliście , jesteście kanaliami (…) ‚ pokrzykuje prezes PiS Jarosław Kaczyński pod adresem opozycji. 46 Posiedzenie Sejmu VIII Kadencji, Warszawa 18 lipca 2017 (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

Rzucone przez Romana Kuźniara hasło wyjścia opozycji z parlamentu zatacza coraz szersze kręgi. W licznych komentarzach na Facebooku i na różnych forach dyskusyjnych wielu wściekłych na PiS obywateli wzywa: proszę złożyć mandaty, wyjść z tego parlamentu, zostawić tam PiS-owców samych ze sobą!

CZYTAJ: Roman Kuźniar: Nie legitymizować puczu >>>

A ja przestrzegam przed takim krokiem, który przyniósłby więcej szkód niż korzyści.

Przede wszystkim zgadzam się z Aleksandrem Smolarem, który uważa, że w tej chwili zostałoby to źle odebrane przez opinię publiczną i dowodziłoby raczej słabości niż siły opozycji. Zdaniem Smolara bojkot może mieć tylko charakter okresowy i musi wiązać się z jakimś konkretnym i szczególnie dramatycznym wydarzeniem. Można było wyjść, gdy Kaczyński z szaleństwem w oczach miotał obelgi na przeciwników, ale już nie teraz.

Ale to nie wszystko. Z obecności opozycji w parlamencie płyną też liczne korzyści.

Nie mam na myśli tylko wymiernych korzyści instytucjonalno-finansowych, choć i one są ważne. Wszystkim partiom w parlamencie przysługują państwowe dotacje, z których finansują swoją działalność, prowadzą biura w całym kraju itd. Prawnie nie ma to związku z uczestniczeniem czy nieuczestniczeniem w obradach, ale PiS przyzwyczaił już nas do tego, że prawem się nie przejmuje. Możemy mieć pewność, że tak jak wbrew konstytucji zniszczył niezależność sądów, tak odebrałby też pieniądze opozycji, posługując się demagogicznym hasłem „kto nie pracuje, ten nie je”.

Ważniejsze są jednak korzyści polityczne. Fala protestów, jaka rozlała się po kraju, jest nie tylko efektem sprzeciwu wobec PiS-owskiego zamachu na sądy. To także wyraz oburzenia obywateli tym, jak obóz rządzący traktuje oponentów, jak łamie procedury parlamentaryzmu, jakich słów używa i jak posuwa się wręcz do przemocy fizycznej. Widok szczekającego posła Dominika Tarczyńskiego, próbującego wyrwać telefon z rąk posłanki Kingi Gajewskiej, na długo zostanie nam w pamięci.

Nie mówiąc już o wybuchu Jarosława Kaczyńskiego, którego furia więcej powiedziała Polakom o naturze PiS-u i o celach, jakie stawia sobie ta partia, niż cała opozycyjna publicystyka razem wzięta. Choćby przyszło tysiąc poetów i każdy by spłodził tysiąc pamfletów, to nie osiągnęliby tego, co prezes zamknął w niespełna dwudziestu słowach: „Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami”.

Tego wszystkiego Polacy nie zobaczyliby, gdyby opozycji nie było w Sejmie. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę partia rządząca, która właśnie dlatego chciała zamknąć parlament przed mediami. Wiedziała, że widok tego, co robi i jak traktuje normy demokracji, ma siłę oddziaływania bomby atomowej. Koniecznie więc chciała to przed obywatelami utajnić. Na szczęście bezskutecznie.

Opuszczenie teraz przez opozycję parlamentu byłoby równoznaczne ze zrealizowaniem tego dawnego planu PiS.

Dla dobra Polski demokratyczni posłowie powinni pozostać w parlamencie, nadal dając się obrażać, znieważać i traktować w sposób urągający demokratycznym standardom. Niech cała Polska nadal to widzi. Tym parlamentarzystom, którzy to wytrzymają, w przyszłości będzie się należeć order. I dodatek „za szkodliwe”.

wyborcza.pl

Zamach na Sąd Najwyższy. Co zrobimy, jak Duda podpisze ustawy?

WYWIAD
Wojciech Maziarski, 21 lipca 2017

Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego

Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

– Największym sukcesem tej fali demonstracji jest to, że dołączyli do niej młodzi ludzie. Bo uznali, że walka toczy się o sprawy, które także ich dotyczą – mówi Aleksander Smolar, prezes zarządu Fundacji im. Stefana Batorego.

WOJCIECH MAZIARSKI: Czeka nas długi marsz, żeby odzyskać demokrację. Jak protestować?

ALEKSANDER SMOLAR: Duchowy ojciec Unii Europejskiej Jean Monnet mawiał, że niczego nie można zrobić bez ludzi, a niczemu nie można zapewnić trwałości bez instytucji. Takimi instytucjami są partie polityczne i organizacje społeczne. Doświadczenie uczy, że takie spontaniczne i masowe ruchy protestu wywołane jednym wydarzeniem bardzo szybko wybuchają, a później dość szybko gasną z powodu braku struktury, programu i spójnego przywództwa.

KOD jest już organizacją mającą struktury, a czwartkowa wielka demonstracja w Warszawie była organizowana przez koalicję opozycyjnych partii politycznych.

– To prawda, ale na razie jeszcze struktury KOD mają większe znaczenie w regionach. Na szczeblu centralnym ta organizacja jest słabo widoczna jako istotny podmiot życia politycznego. Pojawia się też pytanie, czy partie opozycyjne potrafią zapewnić, że pójdą do wyborów jako sojusz.

No i potrzebna byłaby jakaś instytucjonalna forma zagwarantowania dostępu do mikrofonu przedstawicielom nowych sił, które biorą udział w protestach. Przede wszystkim młodzieży. Te środowiska są licznie reprezentowane w tłumie, ale nie na mównicy. W niedzielnym wiecu występowali sami weterani. Tymczasem największym sukcesem tej fali demonstracji jest to, że dołączyli do niej młodzi ludzie, uznając, że walka toczy się o sprawy, które także ich dotyczą.

Pilnym zadaniem jest rozpoczęcie prac nad programem, jak ma wyglądać Polska po PiS-ie. Bo do tego, co było, powrotu już nie ma. PiS to zniszczył. Nie wystarcza już stwierdzenie, że chcemy powrotu do normalności. Trzeba stworzyć nową normalność, a więc musimy rozpocząć na wszystkich poziomach ogólnospołeczną debatę, jak ta normalność ma wyglądać.

Parlament kończy obrady i jedzie na wakacje. Czy w tej sytuacji podgrzewać nastroje, by utrzymać stan mobilizacji społecznej, czy ogłosić przerwę do września?

– Podgrzewanie będzie mało skuteczne, a może nawet ujawnić słabość. Gdy ludzie protestują i nie widzą, by przynosiło to jakieś skutki, przychodzą zmęczenie i zobojętnienie.

Stan mobilizacji należy utrzymywać tylko do momentu ogłoszenia przez Andrzeja Dudę decyzji o podpisaniu ustaw bądź o wecie. Później potrzebny jest podział ról. W imieniu różnych grup społeczeństwa powinni się wypowiadać ludzie rozpoznawalni, dysponujący autorytetem. Te ich wypowiedzi powinny już inicjować debatę o kształcie Polski po PiS-ie. Trzeba w tę debatę zaangażować szerokie kręgi społeczne. Także środowiska inteligenckie. Partie polityczne już teraz powinny zwoływać „stany generalne” Polski demokratycznej, by dyskutować o przyszłości kraju.

W ten sposób stworzono by instytucjonalną perspektywę dalszego oporu, który nie sprowadzałby się już tylko do protestu.

wyborcza.pl

Do Jarosława K.

Roman Giertych, 22 lipca 2017

anie! Na wstępie przepraszam Pana za to, że skróciłem nazwisko oraz wypadła tradycyjna formuła „Szanowny”, ale dalsza część tego listu wyjaśni tę zagadkę.

Piszę ten list o czwartej nad ranem, gdyż śledziłem z uwagą protesty i głosowanie, które doprowadziło do wyjścia z parlamentu ustawy, w której wprowadza Pan łaskawie swoją dyktaturę. Piszę ten list dlatego, aby wytłumaczyć, że popełniasz Pan zbrodnię i na dodatek, że nie jest to zbrodnia doskonała, bo zakończy się spektakularnym upadkiem.

Zgodnie z art. 128 kodeksu karnego: Kto w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

Ustawa, którą dwie godziny temu (już w dniu 22 lipca) przyjął parlament wprowadza obalenie dwóch konstytucyjnych organów RP: Sądu Najwyższego i I prezesa Sądu Najwyższego.

Wyłącznym celem tej ustawy jest bowiem wykorzystanie faktu podporządkowania służb o charakterze siłowym do usunięcia tych dwóch organów konstytucyjnych. Jak wiadomo Policja czuwa nad realizacją wprowadzanego przez parlament prawa. Każde więc działanie, które tworzy przepisy prawa, a które w swej istocie zmierza do złamania Konstytucji poprzez usunięcie organów konstytucyjnych spełnia definicję artykułu 128 kodeksu karnego.

Nie potrzeba, jak widać w zacytowanym przepisie, żadnych faktycznych działań wysyłających Policję do budynku SN. Samo podjęcie działalności zmierzającej bezpośrednio do urzeczywistnienia celu polegającego na usunięciu organu konstytucyjnego już spełnia dyspozycję tego artykułu kodeksu karnego. A takim działaniem jest bez wątpienia ustawa, która te konstytucyjne organy po prostu usuwa i zastępuje Pana nominatami.
Tak więc skoro ustaliliśmy już, że popełnił Pan zbrodnię pozostaje pytanie, czy nie jest to zbrodnia doskonała?

Otóż nie. Nie będzie to zbrodnia doskonała, gdyż Pana plan wprowadzenia w Polsce dyktatury się nie uda. Wytłumaczę to Panu na przykładzie bardzo prostym, dziecięco prostym. Mój siedmioletni syn – Leon zapytał mnie wczoraj po obejrzeniu „Faktów”: Tato, czy my już nie mamy wolności? Odpowiedziałem: mamy. A on na to: ale długo ona nie potrwa? Nie wiem – powiedziałem. I wówczas rzucił mi z dziecięcą powagą: wolność jest ważna. I następnie chwycił swoją szable z plastyku i poszedł bić wyimaginowanych wrogów tej wolności z okrzykiem: za wolność Polaków! Podaję ten przykład, aby Pan zrozumiał, że w wolnej Polsce wychowało się już pokolenie, które Panu swojej wolności nie odda za żadne skarby.

O ile jeszcze dwa lata temu trochę osamotniony wraz z moją córką Marysią (dzisiaj już prawie dorosłą) krzyczałem na sejmowym murku „Precz z kaczorem dyktatorem” to dzisiaj setki tysięcy ludzi krzyczą to we wszystkich miastach Polski. A wśród nich jest przede wszystkim młode pokolenie, które dla wolności jest gotowe oddać wszystko. I dlatego panie Jarosławie K. pana zbrodnia będzie niedoskonała.

Ponieważ łamiąc Konstytucję obalił Pan swój demokratyczny mandat do rządzenia to pewnie Pańskie rządy skończą się szybciej niż jest to w Konstytucji opisane. Kiedy? Nie wiem. Ale na Pana miejscu trzymałbym w pogotowiu helikopter. Kto wie, może Antoni załatwi Panu u Rosjan azyl? Za tę robotę, którą dla nich robi musi mieć przecież u nich wielkie poważanie. Tak czy inaczej powoli bym się zbierał, bo Pana koniec jest bliski.

naTemat.pl

Polski lipiec 2017?

21.07.2017
piątek

4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm, w lipcu 2017 r. kończy się w Polsce demokracja konstytucyjna. Rządzący ignorują głos obywateli, choć tyle o obywatelach mówili i mówią w swej propagandzie. Obywatel dla nich to wyborca PiS. To prosta droga do konfrontacji. Tak już było pod koniec PRL i teraz to się powtarza.

Obywatelska reakcja na lipcowy zamach na rządy prawa w Polsce jest budująca. Dziesiątki tysięcy ludzi w dziesiątkach dużych i mniejszych miast. Atmosfera, jaką pamiętam z gorącego strajkowego lata 1980 r. Ponad podziałami, mnóstwo ludzi młodych, z dziećmi. Zatroskanych, przejętych, solidarnych. Dla młodych to pierwsze bezcenne doświadczenie uczestnictwa w tworzeniu historii. Z nich wyrosną przyszli liderzy.

Tamtego lata nie było demokracji, dziś w sensie ustroju prawnego też już nie ma. Ale kilka tygodni później wybuchła pierwsza Solidarność. Podobnie może być z obecną władzą. Niesamowite, że w PiS są ludzie, którzy przecież pamiętają, jak skończyła się polityka i propaganda pezetpeerowskiej większości parlamentarnej, ale zdają się w ogóle o tym nie myśleć. Nie widzą, tak jak tamta władza, że ośrodków sprzeciwu z dnia na dzień przybywa.

Szczególne wrażenie robią manifestacje, takie jak ta w Lubaczowie, gdzie większość głosuje na PiS. Mimo to młoda lubaczowianka idzie w poniedziałek z koleżanką pod sąd rejonowy (Gowin nie zdążył zlikwidować) zapalić znicz w imię demokracji. W czwartek już nie są same we dwie. Pod sąd przyszło kilkanaście osób. To się nazywa odwaga cywilna.

Nie wiadomo, co przed nami. Stan wojenny czy opamiętanie w obozie władzy pod naciskiem pokojowej obywatelskiej ulicy? Lecz uderza różnica między obecnymi protestami (ze światłami zamiast pochodni, z czytaniem pięknej preambuły naszej konstytucji i jej fragmentów o naszych prawach, ze zbiorowym hymnem do wolności) a nienawistnymi miesięcznicami.

Latem 1980 r. władza też miała wszystko, od mediów po ZOMO. Też nie pokazywała strajków i protestujących w TVP, też śmiała się im w twarz, jak dziś poseł Piotrowicz, i groziła więzieniem, jak teraz poseł Kaczyński. Dziesięć lat później już nie było ani tej władzy, ani państwa, którym rządziła.

Pisowska władza popełnia te same grzechy. Zaledwie dwa lata od wygranej nabrała buty i arogancji, uprawia propagandę sukcesu, niepokornych obywateli obrzuca wyzwiskami, tłumy protestujące w Warszawie nazywa spacerującymi, jak kiedyś zbuntowanych robotników PZPR nazywała warchołami, a manifestantów przeciwko stanowi wojennemu – chuliganami.

Premierka wygłasza przemówienia w stylu wypisz wymaluj późnego Gomułki, dygnitarze rządowi i prezydent, jak w PRL, odgrażają się, że demokratycznemu światu nic do tego, że niszczą demokrację w Polsce. Prezes oznajmia opozycji, że będą siedzieć. Może będą, ale to zaszczyt siedzieć za wolność i demokrację, za prawa człowieka i praworządność.

Na dodatek podszyta strachem furia rządzących powoduje, że już rośnie nowa, młoda opozycja. Otwiera się nowy rozdział w historii „polskich miesięcy”.

szostkiewicz.blog.polityka.pl

Make Life Harder

Make Life Harder do polityków PiS: „Zaledwie dwa lata waszych rządów i Polska jest na ustach całego świata”

22 lipca 2017

MICHAŁ ŁEPECKI

Mamy dla Was kilka porad, jak skutecznie i w dobrym stylu wprowadzić dyktaturę – Make Life Harder piszą list otwarty do polityków PiS

Szanowni politycy PiS, na wstępie wielkie wow. Naprawdę jesteśmy pod wrażeniem. Zaledwie dwa lata waszych rządów i Polska jest na ustach całego świata. Ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej i ciągle pozostaje kilka obszarów, w których możecie się podciągnąć. Dlatego kilka porad, jak skutecznie i w dobrym stylu wprowadzić dyktaturę.

1. Media

TVP Info odwala kawał dobrej roboty. Widać szkolenie w Pjongjang dla wszystkich wydawców nie poszło na marne. Drobna sugestia: nadal wciąż za mało bezpodstawnych oskarżeń o pedofilię i bycie złodziejem. Zamiast mętnych ogólników i niedomówień w stylu “Obrońcy pedofilów i alimenciarzy twarzami oporu przeciwko reformie sądownictwa” – proponujemy więcej nazwisk a mniej faktów. O ile lepiej brzmiałoby “Prokuratura nadal nie znalazła żadnych dowodów na to, że Ryszard Petru nie molestuje dzieci i nie jest złodziejem”.

Na marginesie jeszcze mała uwaga: wciąż za mało Rachonia z Cejrowskim. Godzina raz w tygodniu to zdecydowanie za mało, żeby jeszcze w tym roku ukończyć proces robienia ludziom wody z mózgu. I chociaż przeciętny widz TVP Info mógłby własnym mózgiem już teraz ugasić pragnienie dwóch dorosłych osób albo czwórki dzieci, to jednak czujemy, że potencjał obu panów wciąż nie jest do końca wykorzystany.

„My siedzimy, was posadzą!”. Nocny protest wokół parlamentu

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22129486,video.html

2. Przemoc fizyczna

Owszem, wyrywanie telefonów, popychanie na korytarzach i budowanie ścian z krzeseł – to są oczywiście jakieś pomysły, ale bardziej na poziomie “Diabeł ubiera się u Prady” niż generał Franco wkracza do Madrytu. Musicie myśleć w kategoriach obrazu. Zamiast otyłego posła szarpiącego się z leciwą posłanką opozycji, wyobraźcie sobie wóz opancerzony przejeżdżający przez barykadę ułożoną z lewaków na Krakowskim Przedmieściu. Albo chociaż prawicowe bojówki rozpierdalające witryny na Zbawiksie. Od razu inne emocje, prawda?

3. Wizerunek

Garnitury były bardzo okej w początkowej fazie. Dzięki nim udało się osiągnąć efekt profesjonalizmu i wzbudzić zaufanie, ale teraz, szczerze mówiąc, wyglądacie trochę jak połączenie doradcy finansowego ze świadkiem na ślubie. Garnitur ma to do siebie, że wysyła dwuznaczny komunikat, że jeszcze jesteście otwarci na jakąś rozmowę. Dlatego proponujemy mundury. Optymalny byłby czarny, ale że większość z was ma cerę w kolorze nieumytego ziemniaka i na tle czarnego wasze twarze mogłyby wyglądać jak plamy po kawie, to proponujemy raczej odcień brunatnego. Dzięki temu nie tylko będziecie wyglądać jak pustynne lisy w miejskiej dżungli, ale wyślecie zarazem czytelny sygnał, że macie wszystkich i wszystko w dupie i ogólnie jesteście ostro pojebani.

4. Komunikacja

Też kawał dobrej roboty. “Gorszy sort”, “zdradzieckie mordy”, “kanalie” – bardzo dobre. Jeśli moglibyśmy coś doradzić, to krótsze zdania, mniej czasowników, więcej inwektyw. Czyli zamiast przepraszającego i uwłaczającego “Przepraszam, panie marszałku, ale ja bez żadnego trybu” – bardziej “Zamknąć ryje! Mówię!”. Dodatkowo proponujemy rozszerzyć słownik i dodać takie pojęcia jak “wszy”, “karaluchy”, “robaki”. Przyda się zwłaszcza w kolejnej fazie, kiedy już nawet wy stracicie kontrolę nad sytuacją i ludzie zaczną wyrzynać się na ulicach.

Tak że dziękujemy za uwagę, powodzenia i trzymamy kciuki. Jak coś nam jeszcze przyjdzie do głowy, będziemy się odzywać. W kontakcie.

wyborcza.pl

Jarosław Kurski

Jeszcze Polska nie zginęła

21 lipca 2017

Protest w sprawie obrony sadow przed SN

Protest w sprawie obrony sadow przed SN (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

W czwartek w nocy widziałem pod Sądem Najwyższym ludzi, którzy za własne pieniądze przyjechali wesprzeć protest w Warszawie. Rolnik spod Hrubieszowa, pielęgniarz z Gdańska, studentka z Brukseli, przedsiębiorca z Katowic…

Spotkałem ich wszystkich po nieprzespanej nocy, gdy stanęli w piątek rano przy wejściu do Sądu Najwyższego, pozdrawiając idących do pracy sędziów i pracowników sądu. Owacje, słowa zachęty, uściski dłoni. Jedna pani sędzia nie powstrzymała łez. To nie były łzy wzruszenia, to były łzy rozpaczy. Ludzie płaczą, kiedy wali się ich świat.

Dziesiątki tysięcy zdeterminowanych ludzi dzień w dzień wylegają na ulice w wielu polskich miastach. Przekrój społeczeństwa. Starzy i młodzi. Wielu młodych. Rodzice z małymi dziećmi.

Zamach na Sąd Najwyższy to otwarcie na oścież wrót do autorytaryzmu, do uwięzienia „mord zdradzieckich” i „kanalii” – każdego, kogo wskaże prezes PiS. To kompletna bezbronność obywatela wobec wszechwładnego państwa.

To otwarta droga do rozprawy z mediami, bo dyspozycyjny sąd zadławi każdą gazetę lub przyklepie bezprawne odebranie koncesji stacji radiowej lub telewizyjnej.

To sposób, aby zniszczyć konkurencyjne partie, odebrać im dotacje, wreszcie – sfałszować wybory.

To zapaść demokracji w Polsce i izolacja Polski w Europie. Ale jeszcze nie koniec Polski.

Mimo że wszelka miara została przekroczona, mimo że protestują samorządy prawnicze, związki zawodowe, organizacje społeczne i Unia Europejska – władza się na razie nie cofa i pewnie się nie cofnie.

Czy zostały nam tylko bezsilność, wściekłość i upokorzenie? Poczucie porażki i daremnego trudu?

Przeciwnie. Władza okazała się pyszna, głucha i ślepa – a to niewidoczny początek końca każdej tyranii. Po drugie, udowodniliśmy sobie, że po półtora roku od zwycięstwa PiS staliśmy się wreszcie społeczeństwem świadomym swych obywatelskich praw. Po trzecie, że potrafimy się szybko zmobilizować i z wielką siłą o nasze prawa upominać. A to powinno być dla władzy memento.

W czwartek w nocy przez otwarte okna wpadły do sali komisji Senatu słowa hymnu narodowego. Spierano się o Sąd Najwyższy. Śpiewali demonstranci, a słowa pieśni podjęli senatorowie opozycji. Senatorowie PiS stali w milczeniu.

Kiedy władza boi się obywateli – milknie. Ta władza będzie milkła coraz częściej. Dopóki będziemy pokojowo i masowo demonstrować na ulicach – Polska jeszcze nie zginęła, póki My żyjemy.

Większość parlamentarna uzurpuje sobie władzę najwyższą – w 3×3 konstytucjonalista o końcu trójpodziału władzy

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22127401,video.html

wyborcza.pl

Lista wszystkich, którzy domagają się weta Andrzeja Dudy. Jest przytłaczająca. I wydłuża się

Tomasz Setta, 22.07.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,22126851,video.html?embed=0&autoplay=1
Sądowa rewolucja PiS jest już na ostatniej prostej. Do jej wprowadzenia pozostały zaledwie trzy podpisy prezydenta. Andrzej Duda może też jednak zgłosić trzy razy weto, o co apeluje do niego mnóstwo instytucji z kraju i zagranicy.

Od kilku dni w całej Polsce setki tysięcy osób demonstruje przeciwko planowanym zmianom w sądownictwie. Protestujący domagają się od Andrzeja Dudy, że ten zawetuje wszystkie trzy ustawy PiS dotyczące wymiaru sprawiedliwości: o Sądzie Najwyższym, KRS oraz sądach powszechnych.

„Chcemy weta!”. Kolejna noc protestów >>>

O wykonanie właśnie takiego ruchu apeluje do prezydenta także szereg organizacji i autorytetów z Polski i całego świata. Przedstawiamy poniżej – wciąż otwartą – listę tych, którzy są zaniepokojeni sądową rewolucją PiS lub wprost oczekują prezydenckiego weta. Będziemy ją aktualizować i uzupełniać.

Departament Stanu USA

Jesteśmy zaniepokojeni ciągłym dążeniem polskiego rządu do stanowienia prawa, które zdaje się ograniczać niezależność sądownictwa i potencjalnie osłabiać rządy prawa w Polsce. Silna i zdrowa demokracja w Polsce jest nieodzowną częścią stosunków polsko-amerykańskich. Nieustannie podkreślamy rolę rządów prawa w Polsce i cały czas ściśle monitorujemy sytuację w tym kraju.

Sekretarz generalny Rady Europy

Sprawne, bezstronne i niezależne sądownictwo jest kamieniem węgielnym działającego systemu demokratycznej kontroli i równowagi. Sądy Najwyższe w naszych państwach członkowskich odgrywają w tym kontekście kluczową rolę. Zasada nieusuwalności sędziów gwarantuje zachowanie ich niezależności. Zasada ta jest wpisana w standardy Rady Europy

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Republiki Czeskiej, prezes Sądu Najwyższego, prezes Najwyższego Sądu Administracyjnego, Prokurator Generalny oraz Rzecznik Praw Obywatelskich

Przyjęte ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, o sądach powszechnych i procedowana ustawa o Sądzie Najwyższym są atakiem na same podstawy funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego. Nawet przy świadomości suwerenności państwa polskiego i szacunku do niej, nie możemy milczeć wobec kroków, które zagrażają jej samemu źródłu, którym są nienaruszalne wartości cywilizacji europejskiej, humanizmu i podstawowych praw i wolności.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Liczymy przy tym, że Pan, Panie Prezydencie, jako depozytariusz głosów ponad 8,5 miliona Polaków, którzy powierzyli mu misję stania na straży Konstytucji, wypełni swoje zadanie i poważnie podejdzie do roty przysięgi, którą składał przed Zgromadzeniem Narodowym

Polska Akademia Nauk

Kierownictwo PAN wyraża głębokie zaniepokojenie aktualną sytuacja w kraju. Zgromadzenie Ogólne PAN już w grudniu 2015 roku apelował „do organów władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej o to, żeby się powstrzymywały od wzajemnego wkraczania w swoje kompetencje”.

Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP)

Środowisko akademickie z przerażeniem obserwuje narastający konflikt i podziały, nie tylko w elitach politycznych, ale i w całym polskim społeczeństwie, grożący nieprzewidywalnymi dla nas wszystkich konsekwencjami tak w kraju jak i zagranicą. (…) O wolną, demokratyczną Polskę walczyły całe pokolenia Polaków, nie pozwólmy, by to nasze wielkie wspólne osiągnięcie poszło na marne.

Naczelna Rada Adwokacka

Uchwalone i projektowane rozwiązania ustawowe godzą w konstytucyjne fundamenty funkcjonowania organów władzy publicznej w Rzeczypospolitej Polskiej, naruszają spójność wyrażającego demokratyczne wartości systemu prawnego oraz osłabiają podstawy ochrony praw i wolności obywateli.

Krajowa Izba Radców Prawnych

Apelujemy do prezydenta Andrzeja Dudy jako strażnika konstytucji o podjęcie zdecydowanych działań mających na celu zapobieżenie wprowadzenia do porządku prawnego rozwiązań dewastujących system państwa prawa oraz zagrażających w bezpośredni sposób bezpieczeństwu i stabilności funkcjonowania państwa.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia

W rękach Pana Prezydenta spoczywa los naszej Ojczyzny. Bez niezależnych sądów i niezawisłych sędziów nie będziemy demokratycznym państwem prawnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar

Przyjęcie tych ustaw nie służy kompleksowej reformie wymiaru sprawiedliwości, lecz zmierza do podporządkowania sądów władzy politycznej. Podpisanie ich może narazić państwo polskie na sytuację skutkującą naruszeniem prawa każdej osoby do niezależnego sądu.

Polscy sędziowie z Hagi i Strasburga*

Podpisanie przez prezydenta RP tych ustaw skutkować będzie nieodwracalnymi zmianami ustrojowymi i odejściem od zasad demokracji. Występując z tym apelem działamy w trosce o Państwo Polskie, które wraz z demontażem najważniejszego bastionu demokratycznego państwa prawa może wkroczyć na drogę, z której wycofanie się będzie niemożliwe.

*prof. Marek Safjan, prof Piotr Hofmański, dr hab. Krystyna Kowalik-Bańczyk, dr hab. Nina Półtorak

Międzynarodowe Stowarzyszenie Młodych Prawników

Jako organizacja o charakterze globalnym, zrzeszająca młodych prawników z całego świata, angażujemy się na rzecz obrony oraz aktywnie uczestniczymy w promowaniu podstawowych zasad prawnych, takich jak praworządność oraz prawa człowieka.

American Bar Association*

Procedowana w polskim parlamencie ustawa umożliwi natychmiastowe usunięcie sędziów Sądu Najwyższego w Polsce, co mogłoby znacząco naruszyć niezależność sądów. Prace nad nią są kolejnym niepokojącym zdarzeniem, po tym jak władze odmówiły odebrania ślubowania od prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz przestrzegania wyroków Trybunału.

*Amerykańskie Stowarzyszenie Prawników – największa tego typu organizacja prawnicza na świecie, zrzeszająca ponad 400 tys. osób

The General Council of the Bar*

Sędziowie muszą być niezależni, a historia uczy nas, że nie da się zaprowadzić sprawiedliwości tam, gdzie decydujący wpływ mają polityczne zawirowania i populizm. Ostatnie ustawy uchwalone przez polski parlament wprowadzają nieuzasadniony nadzór władzy wykonawczej nad władzą sądowniczą. Aby demokracja mogła przetrwać i rozwijać się, niezbędne są solidne normy prawne i niezależny wymiar sprawiedliwości. Mechanizm powoływania sędziów ma tu decydujące znaczenie.

*Największe stowarzyszenie zrzeszające adwokatów z Anglii i Walii, istniejące od 1894 roku

Helsińska Fundacja Praw Człowieka po tym, jak Senat przyjął ustawę o Sądzie Najwyższym bez poprawek, opublikowała pełną listę organizacji, które domagają się weta prezydenta. Podpisały się na niej 52 instytucje.

embed

‚Ta ustawa jest procedowania w trybie pendolino’. Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego apeluje do polityków

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,22131055,video.html

gazeta.pl

Tusk o demonstracjach w obronie niezależności sądów: Na ulice wyszło samo dobro

Donald Tusk, szef Rady Europejskiej, był gościem TVN24. Oto najważniejsze cytaty.

Donald Tusk o polityce prowadzonej przez PiS: Całość zmian, jakie proponuje PiS, ma swoją logikę. To jest odejście od modelu wolnościowego, w którym państwo nie wszystko załatwia za obywatela. Odchodzimy od zasady, kiedy władze są podporządkowane obywatelom. Odchodzimy od zasady, że to władze państwowe są podporządkowane obywatelom, a nie odwrotnie.

O Jarosławie Kaczyńskim: Znam go jak mało kto, ale jeśli chodzi o wymiar polityczny, to mam bardzo złe domysły. Nie chcę komentować tych słów, bo musiałbym ich użyć, żeby je właściwie skomentować. Dobrze wiem, dlaczego dla Jarosława Kaczyńskiego ta polityczna trauma związana ze Smoleńskiem jest ciągle tak mocna. To, co go bardzo dręczy, stara się przerzucić na innych. Żal mi go jako człowieka. Jako polityka uważam go za coś bardzo złego i niekorzystnego dla Polski.

O protestach ulicznych w obronie sądów: Jednego się nauczyłem przez 40 lat, że jeśli ludzie dobrej woli, bez agresji, wychodzą na ulice, to prędzej czy później coś dobrego się stanie. To są tysiące dobrych ludzi, bez nienawiści, nie we własnym wąsko pojętym interesie. To jest rzecz piękna. Ja bym to potraktował jako wielką szansę. Zacytuję klasyka: „na ulice wyszło samo dobro”.

O tym, dlaczego koalicja PO-PSL przez osiem lat rządów nie zreformowała sądownictwa: Byliśmy świadomi, że polskie sądy nie zawsze pracują dobrze, rozmawialiśmy o tym często ze środowiskiem. Nasze reformy miały na celu przyspieszenie postępowań. I jako premier zawsze zatrzymywałem się tam, gdzie słyszałem bardzo wyraźny sygnał: to może naruszyć niezawisłość sędziów. Wśród sędziów nie znajdują się wyłącznie anioły. Ale to w żaden sposób nie uzasadnia odebrania sądom niezawisłości. To nie jest leczenie dżumy cholerą. To jest leczenie grypy cholerą.

O konsekwencjach, które mogą spotkać Polskę ze strony Komisji Europejskiej: Pretensje Komisji Europejskiej są uzasadnione, z drugiej strony – jestem ostatnią osobą, która chce postawić Polskę w sytuacji gorszej. Chciałbym mimo wszystko dotrzeć z tym przekazem do prezydenta, ale też do innych polityków obozu rządzącego: nie róbcie tego Polsce, bo te doraźne triumfy nie mają najmniejszego sensu, to tak, jakbyśmy sami sobie pokazywali figę nieustannie.

O propozycji spotkania, którą złożył Andrzejowi Dudzie, a którą prezydent odrzucił: Zbyt wielkich nadziei nie miałem. Byłem rozczarowany, że Andrzej Duda nie chciał się spotkać. Wydaje mi się, że prezydent RP powinien się tym przejąć. Jestem gotów dalej jechać do prezydenta, choćby jutro, to jest moja praca, tak samo z premier Szydło.

O relacjach Tumpa z polskim rządem: Prezydent Trump, lubiany przez dzisiejsze władze w Polsce, był od początku kadencji w konfliktach prawnych z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Padały nieraz ostre słowa. Ale do głowy mu nie przyszło wywrócić do góry nogami tamtejszy system prawny.

polityka.pl

s5
kjhgfxfg

Senat przegłosował ustawę o SN. PiS demoluje sądownictwo. Myślisz, że Ciebie to nie dotyczy?

Jeśli wszystko pójdzie po myśli prezesa PiS i Zbigniewa Ziobry, a wszystko na to wskazuje, to przestanie w Polsce obowiązywać zasada niezależności i odrębności władzy sądowniczej od innych władz, w szczególności od władzy wykonawczej.

W Polsce przestaje obowiązywać zasada niezależności sądów.

Daniel Gnap/EAST NEWS

W Polsce przestaje obowiązywać zasada niezależności sądów.

Po kilkudziesięciu godzinach pracy, przy ogromnych protestach obywatelskich, o godzinie 2 w nocy Senat przyjął bez poprawek ustawę o Sądzie Najwyższym. W głosowaniu wzięło udział 80 senatorów, za ustawą podniosło ręce 55 (wszyscy z PIS), przeciw było 23, a 2 wstrzymało się od głosu. Przypomnijmy, że PiS ma w Senacie 64 senatorów, dwóch z nich wstrzymało się od głosu: Aleksander Bobko i Jarosław Obremski.

Partii rządzącej wystarczył tydzień, aby przepchnąć przez parlament ustawę, która oznacza likwidację Sądu Najwyższego. „Ta ustawa jest tak zła, że nic jej nie naprawi” – mówił tuż przed głosowaniem w Senacie wicemarszałek Bogdan Borusewicz.

Rozwiązania przeforsowane przez PiS „zmierzają do pozbawienia obywateli prawa do rozpatrzenia ich sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez sąd właściwy, bezstronny i niezawisły” – napisali dziekani dziesięciu wydziałów prawa polskich uczelni.

Jakie bezpieczeństwo prawne będzie miał obywatel stający przed dowolnym sądem, jeśli zarówno sędzia, jak i prokurator będą całkowicie uzależnieni od Zbigniewa Ziobry? Co konkretnie zmiany w sądownictwie oznaczają dla obywateli?

1. Sprawy finansowe. Zdarza się, że obywatele występują przeciw państwu, np. gdy rząd nakłada podatek – według przeciętnego Kowalskiego – niesprawiedliwy. Czasami przymusowo państwo przejmuje ziemię pod budowę drogi, zaniżając wartość gruntu. Można mieć też sprawę sądową ze starostą za wywłaszczoną nieruchomość, a starosta ten jest przedstawicielem władzy wykonawczej – partyjnej – w terenie.

Zdarza się też, że urzędnik państwowy nakłada na obywatela finansową karę. Bywa, że niesłusznie. Dotychczas w takich sytuacjach obywatel mógł liczyć na to, że gdy idzie do sądu, to jego sprawy będą bezstronnie rozstrzygnięte. Inaczej jest w sytuacji, kiedy rozstrzyga sędzia zależny od rządzących polityków, gdy to minister, a nie obiektywne kryteria decydują o jego awansie, a także o karach dyscyplinarnych. W takiej sytuacji bardzo prawdopodobne jest, że sędzia będzie trzymał z państwem, od którego zależy jego droga zawodowa.

2. Sprawy z zaangażowanymi politycznie obywatelami. Może się zdarzyć, że bezpartyjny obywatel popadnie w konflikt z innym, który do partii rządzącej należy. I znów: jeśli spór będzie rozstrzygał sędzia, którego awans zależy od partii rządzącej, to może być mu trudno zachować bezstronność. Jaką sprawiedliwość znajdzie molestowane dziecko, jeśli oprawcą będzie bliski aktywnego zwolennika „dobrej zmiany”? Jak skutecznie wyegzekwujecie dług od dłużnika, który będzie znajomym polityka PiS?

3. Aresztowania. Zgodnie z prawem osoba zatrzymana pod zarzutem popełnienia przestępstwa pozostaje do dyspozycji prokuratora przez 48 godzin, a jeżeli prokurator składa wniosek o areszt, to sąd musi go rozpoznać w ciągu 24 godzin, nawet gdy przypada dzień wolny od pracy. W każdym sądzie rejonowym obowiązują „dyżury aresztowe” sędziów. W razie potrzeby taki sędzia musi przyjść do pracy, by orzec, czy obywatel zatrzymany przez prokuraturę ma trafić do aresztu, czy ma odpowiadać przed sądem z wolnej stopy. Prezes może wyznaczyć na dyżur aresztowy siebie. Czy sędzia będący prezesem z nadania ministra sprawiedliwości uwzględni czy nie uwzględni wniosku prokuratora, który podlega temu samemu ministrowi?

4. Brak doświadczenia w sądzeniu. Sędziowie alarmują, że zmiany w sądownictwie umożliwiają awansowanie sędziów z pominięciem kolejnych szczebli kariery. Będą awansować na skróty. Dla obywateli ma to takie znaczenie, że w niektórych sprawach pierwszą instancją są sądy okręgowe, np. ochrona dóbr osobistych, spory majątkowe o wartości powyżej 80 tys. zł. Awansowany zbyt szybko i na skróty sędzia będzie rozpatrywać sprawy i odwołania od spraw, w których nie ma własnego sędziowskiego doświadczenia.

5. Ważność demokratycznych wyborów. Ustawa o Sądzie Najwyższym została przegłosowana przez Sejm i w tym kontekście trzeba wskazać na jeszcze jeden niebezpieczny skutek dla obywateli. To Sąd Najwyższy orzeka o ważności wyborów, jak również rozpatruje odwołania partii politycznych od decyzji Państwowej Komisji Wyborczej, dotyczących odebrania im subwencji finansowych z państwowego budżetu. Przejęcie kontroli nad powoływaniem sędziów SN przez polityków będzie w rzeczywistości oznaczało także, iż ten sam polityk uzyska możliwość wpływu na decyzję o zatwierdzeniu bądź odrzuceniu wyników wyborów. Będzie też miał wpływ na decyzję o odebraniu finansowania publicznego określonej partii politycznej. To może dotyczyć partii opozycyjnej, na którą Ty, obywatelu, głosujesz.

6. Sprawy o poglądy polityczne. Sądy, do których trafiają sprawy obywateli czynnie protestujących w trakcie kontrmiesięcznic smoleńskich, mogą zacząć wydawać wyroki skazujące za „zakłócanie obrzędów religijnych”. Władysław Frasyniuk najprawdopodobniej zostanie uznany za winnego czynnej napaści na policjantów, którzy wynieśli go z blokady miesięcznicy. Ci, którzy mają poglądy polityczne odmienne od PiS, powinni liczyć się z tym, że liderzy partii, które popierają, będą mieli wytaczane procesy polityczne. Donald Tusk może zostać aresztowany i sądzony w sprawie przyczynienia się do śmierci 96 osób w katastrofie smoleńskiej.

Adwokat Jacek Dubois, pytany o to, jak będą wyglądać procesy obywateli po wejściu w życie wszystkich planowanych zmian, mówi, że przypomina mu się stan wojenny. Wtedy sądownictwo też było podporządkowane władzy, a mimo to wielu sędziów wydawało wyroki w zgodzie z własnym sumieniem. Dubois mówi, że o kręgosłup większości sędziów jest spokojny. Według niego niepokój budzą ewentualne wyjątki i niebezpieczeństwo, że władza może promować te wyjątki.

polityka.pl

Warszawski Klub Inteligencji Katolickiej apeluje do biskupów o zajęcie stanowiska

„Kościół może i powinien odegrać ważną rolę w rozwiązaniu tych trudnych problemów” – czytamy w apelu.

15-osobowy zarząd warszawskiego KIK wystosował list otwarty do biskupów Kościoła katolickiego w Polsce. Rozpoczynają go od takich słów: „Z narastającym niepokojem obserwujemy rozwój wydarzeń w polskim parlamencie związany ze zmianami ustroju państwa polskiego poprzez próbę podporządkowania władzy sądowniczej przez władzę ustawodawczą i wykonawczą”. Odnotowują w liście, że wydarzenia te spowodowały masowe protesty w całej Polsce.

Zwracają uwagę, że Kościół katolicki w Polsce i papież Jan Paweł II byli autorytetami, które w sposób znaczący przyczyniły się do zbudowania w Polsce demokratycznego państwa prawa po trwającej przez dziesięciolecia władzy jednej partii. Podkreślają, że odzyskanie autonomii sądów było gwarancją zachowania demokracji i swobód obywatelskich w Polsce po 1989 r.

Zarząd KIK podkreśla również, że wielokrotnie w czasie ostatnich 27 lat decyzje Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i innych sądów broniły Polski i Polaków przed błędami rządów. Obrona ta polegała na stwierdzaniu niekonstytucyjności niektórych aktów prawnych oraz stawaniu w obronie praw i wolności w indywidualnych sprawach obywateli.

Gdzie jest Kościół?

„Władza ustawodawcza i wykonawcza, niezrównoważona władzą sądowniczą, a przez to nieograniczona przez konstytucję, nieuchronnie prowadzi do autorytaryzmu, który pozbawia obywateli praw, wynikających między innymi z nauki Kościoła katolickiego” – czytamy. Autorzy listu niepokoją się, że dokonująca się właśnie zmiana ustroju państwa jest jednocześnie „związana z rozbudzeniem nienawiści, która pogłębia podziały w społeczeństwie, niszcząc w ten sposób ojczyźnianą wspólnotę”.

Według sygnatariuszy listu – Zarządu warszawskiego KIK – „Kościół może i powinien odegrać ważną rolę w rozwiązaniu tych trudnych problemów”. I dlatego proszą biskupów o „pilne zajęcie zdecydowanego stanowiska w sprawie prób zmian ustrojowych, stanowiska, wynikającego z chrześcijańskiej wizji praw człowieka i przysługującej mu wolności”. Na zakończenie listu wyrażają przekonanie, że zajęcie przez Konferencję Episkopatu Polski jasnego stanowiska będzie z wielkim pożytkiem dla „naszej Ojczyzny i naszego Kościoła”. Pod listem podpisali się m.in. Joanna Święcicka (prezes), Krzysztof Ziołkowski (wiceprezes) i Andrzej Friszke.

We wtorek rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik, odnosząc się do debaty nad reformą sądownictwa, mówił, że „Kościół apeluje do wszystkich ugrupowań politycznych, aby dążyły do porozumienia, które ma na celu dobro wspólne Polski i jej obywateli”. Trudno uznać jego wypowiedź za zdecydowane stanowisko Kościoła.

poliyka.pl

Polska. Gruba czerwona linia

21.07.2017
piątek

PiS, forsując w czwartek w Sejmie ustawę o Sądzie Najwyższym, otworzył drogę do polskiego majdanu. Może nas z niej zawrócić Senat (choć mało to prawdopodobne) i Andrzej Duda, w co także niewielu wierzy. Zamach parlamentarnej większości na konstytucję trwa, krzepnie opór, a wraz z nim polityczna polaryzacja społeczeństwa. Stąpamy po czerwonej linii, za którą czai się otchłań.

Nawet Biuro Legislacyjne Senatu nie ma wątpliwości, że ustawa o Sądzie Najwyższym jest niezgodna z konstytucją. Senatorowie, którzy dziś zagłosują za przyjęciem tejże ustawy, podobnie jak posłowie PiS i prezydent Andrzej Duda, jeśli zdecyduje się ją podpisać, nie będą mogli się tłumaczyć, że nie wiedzieli. Będą musieli tłumaczyć się z konsekwencji, a będą musieli prędzej czy później.

W czwartek Jarosław Kaczyński otworzył drogę do polskiego majdanu. W Warszawie zaskakiwała żywiołowość protestów, manifestacje mijały się, maszerując od Pałacu Prezydenckiego do Sejmu i na odwrót – koordynacja posypała się zupełnie. Najważniejsza jednak była obecność młodych ludzi, którzy wcześniej nie angażowali się w demonstracje KOD, ujawnili swoją siłę podczas Czarnego Protestu i zdecydowali ruszyć znowu właśnie teraz. To największa porażka Kaczyńskiego, bo traci swój koronny argument. Młodzi nie bronią status quo, bronią swojej przyszłości, którą kradnie im zorganizowana grupa przestępcza. Podobnie zaczynał się majdan na Ukrainie. Nie lubię tego porównania, boję się go.

Jarosław Kaczyński wyłączył jakiekolwiek bezpieczniki, jakimi posługuje się choćby Viktor Orbán (mimo że ma znacznie mocniejszą demokratyczną legitymację). Orbán działa na swój sposób racjonalnie, prowadząc politykę, która łączy interes jego oligarchii i Węgier jako państwa. Ofiarą tej gry padła węgierska liberalna demokracja, nie są zagrożone Węgry. My wkroczyliśmy na drogę, kiedy stracić możemy i demokrację, i republikę (o tym pisałem wczoraj). Już nawet Departament Stanu administracji wielbionego Donalda Trumpa wyraża niepokój sytuacją w Polsce. Bo na co komu nieobliczalny sojusznik ciągnący w kierunku otchłani? Nawet jak zamówi Patrioty, nie będzie miał czym za nie zapłacić.

Ciągle jeszcze mamy szansę zejść z grubej, czerwonej linii, jaka dzieli nas od możliwych najgorszych scenariuszy. Wtorkowa tyrada Jarosława Kaczyńskiego o zdradzieckich mordach potwierdziła w mnie przekonanie, że w Polsce „autorytaryzmu z ludzką twarzą”, jaki opisał niedawno Adam Leszczyński, jest niemożliwy. O wiele bardziej prawdopodobna jest eskalacja opisanego przez Rene Girarda mechanizmu odwetu bez końca, z coraz większym udziałem przemocy, którą przestają krępować i rozum, i prawo. To ten mechanizm rządził polską polityką w okresie walki o niepodległość przed 1918 r. i w dwudziestoleciu międzywojennym.

Nie jesteśmy na ten mechanizm skazani, możemy go powstrzymać, ciągle jeszcze polaryzacja polityczna nie jest matrycą dzielącą polskie społeczeństwo w innych wymiarach jego życia. Jesteśmy o wiele bardziej zróżnicowani społecznie i kulturowo, a nawet i politycznie, niżby wynikało z opozycji PiS – anty-PiS. Ale wzrost politycznego ciśnienia będzie sprzyjał binarnym podziałom, które z kolei będą legitymizowane nie tylko argumentacją polityczną, ale także odwołaniami do różnic choćby kulturowych, definiowanych w coraz bardziej esencjalny sposób (ba, przecież nawet pojawiła się już sformułowana przez Janusza Czapińskiego absurdalna hipoteza o „genetycznym pęknięciu polskiego społeczeństwa”).

Binarna polaryzacja podziałów politycznych przekładająca się na polaryzację społeczną i kulturową, wzmocnioną esencjalizacją różnic, dzielących Ich od Nas, jest niestety najlepszą receptą na realizację wspomnianego girardowskiego scenariusza. Dlatego angażując się dzisiaj i dyskutując o politycznej skuteczności oporu, za wszelką cenę bronić musimy różnicy jako wartości, a nie zagrożenia. Obskurantyzmowi PiS nie przeciwstawiajmy własnego, tylko przeciwstawmy projektowi budowy homogenicznego społeczeństwa/narodu i katolickiego państwa narodu polskiego projekt Rzeczypospolitej, której podmiotem jest zróżnicowany i silny swą różnorodnością naród polityczny.

Bez strategii realizującej wizję społecznej całości i politycznej wspólnoty, owej Rzeczypospolitej właśnie, nawet najskuteczniejsza taktyka politycznego zaangażowania poprowadzić może tylko na manowce, w kierunku otchłani czającej się za czerwoną linią, po której dziś właśnie stąpamy.

antymatrix.blog.polityka.pl

%d blogerów lubi to: