Czy Andrzej Duda dopuszcza się zdrady stanu?

Jak nazwać kogoś i czego on się dopuszcza, gdy neguje istnienie Polski we wspólnocie krajów Uni Europejskiej. Gdy podważa historyczne, wręcz epokowe osiągnięcie pokoleń Polaków, którzy wreszcie stali się członkami najbardziej nowoczesnego przedsięwzięcia społeczno-politycznego w dziejach, gdy osłabia Polskę na arenie międzynarodowej i przygotowuje PolExit?

Czy taki osobnik kwalifikuje się do miana zdrajcy, a jego czyn do zdrady stanu? Prezydent Andrzej Duda we wtorek w Leżajsku Unię Europejska nazwał „wyimaginowaną wspólnotą, z której dla nas niewiele wynika”.

To nie jest żaden lapsus językowy, pypeć retoryczny, bądź błąd, to konsekwetne wyprowadzania Polski z UE, bo do tego zalicza się zniszczenie trójpodziału władzy, demolka Sądu Najwyższego i zapowiedź, iż nie będzie przyjęty do wiadomości wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie sądownictwa, gdy nie spodoba się władzom PiS.

Nie wchodzę w kwalifikacje intelektualne i kondycję psychiczną Dudy, który nie potrafi ocenić sytuacji politycznej tuż po wojnie, oskarżając Wspólnotę Europejską o pozostawienia Polski w 1945 roku na pastwę Stalina. Czyżby i w tym wypadku odezwał się w Dudzie sentyment do przelewania krwi, bo tylko tak mogła skończyć się interwencja Zachodu, doszłoby do III wojny światowej. Duda już raz wykazał się umiłowaniem do krwi rodaków, gdy ogłosił swoje pretensje ws. kompromisu Okrągłego Stołu w 1989 roku, który pozwolił Polsce uzyskać suwerenność, lecz Duda wolałby, aby kompromis utopiono w polskiej krwi.

Krew u Dudy na razie płynie w sentymentalnej retoryce, która go wzburza podczas przemówień. Widać pewne predylekcje prezydenta do napędzania się własnymi słowami, do wkęcania się w coraz wyższe emocje, ale to także praca pijarowa goebbelsików z Kancelarii Prezydenta. Minister prezydencki Krzysztof Szczerski wręcz jak sufler potwierdził, że Duda dobrze powiedział: „to głos słuszny”.

Nie jest usprawiedliwieniem dla Dudy, iż jest marnej kondycji intelektualnej, psychicznie niestabilny, a moralnie – używając kolokwializmu – złamas, choć słowa Dudy też można odczytywać w kontekście jego wizyty w Białym Domu, do której dojdzie w przyszłym tygodniu.

Donald Trump jest na wojennej ścieżce z Unią Europejską, życzy jej upadku, więc Duda może liczyć na to, że nowa ambasador USA Georgette Mosbacher w poczcie dyplomatycznej zareklamuje Dudę, że to równy gość, także walczy z Brukselą. Duda więc może liczyć na to, iż Trump mianuje go dowódcą V kolumny w Unii Europejskiej, z którą już zimną wojnę hybrydową toczy Władimir Putin.

Pointując trochę lżej. Duda ogłosił listę 25 Polaków, którzy w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości zostaną odznaczeni Orderem Orła Białego, wśród nich Maria Curie-Skłodowska i pisarze Reymont, Makuszyński oraz Żeromski. A ja się pytam, dlaczego nie dostaną Virtuti Militari, wszak walczyli z Ciemnogrodem, z takimi jego reprezentantami jak Duda?

 

 

Marek Świerczyński, Polityka Insight

Czy Duda kupi Homara?

Według „Gazety Wyborczej” w czasie przyszłotygodniowej wizyty w USA prezydent Andrzej Duda podpisze umowę na zakup wyrzutni rakietowych. To trudne do wyobrażenia, chyba że oba rządy pójdą na maksymalne nagięcie procedur.

polityka.pl

Skandaliczne słowa Andrzeja Dudy. W sieci zawrzało

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z wyborcami w Leżajsku, by tam jeszcze raz zachwalać efekty “dobrej zmiany”, którą Prawo i Sprawiedliwość wprowadza w naszym kraju. W swoim przemówieniu posunął się jednak stanowczo za daleko, przeciwstawiając kontrowersyjne i sprzeczne z konstytucją działania obecnych władz z Unią Europejską, którą wyraźnie wciąż traktuje jako ciało obce, nie jako twór, który współtworzymy.

Uczynimy wszystko, żebyście państwo mieli to przekonanie, kiedy będą się kończyły nasze kadencje, że zrobiono dla państwa wiele rzeczy w tym czasie, że zrealizowano zobowiązania wyborcze i że ktoś wreszcie myślał o obywatelach, a nie tylko i wyłącznie o jakichś swoich sprawach czy jakiejś wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika. (…) Wspólnota jest potrzebna tutaj, w Polsce, dla nas – własna, skupiająca się na naszych sprawach, bo one są dla nas sprawami najważniejszymi; kiedy nasze sprawy zostaną rozwiązane, będziemy się zajmować sprawami europejskimi. A na razie, niech nas zostawią w spokoju i pozwolą nam naprawić Polskę, bo to jest najważniejsze” – stwierdził

Prezydent z Prawa i Sprawiedliwości (bo warto zauważyć, że nawet przez chwilę nie próbuje choćby pokazać, że jest inaczej) w sposób szokujący gardzi wyrażoną w referendum akcesyjnym wolą suwerena przynależenia do europejskiej wspólnoty, która od 2004 roku pomogła sfinansować prawdziwie dobrą zmianę,przenosząc Polskę na wyższy poziom cywilizacyjny, co widzi każdy Polak, nawet zdecydowana większość wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Osoba, która sama była europosłem i dla której z istnienia tej wspólnoty wyniknęło finansowe przysporzenie w wysokości pół miliona złotych rocznie (o których większość Polaków może jedynie pomarzyć), nie ma moralnego prawa do wypowiadania takich słów. To kolejny przykład tego, że prezydentura Andrzeja Dudy przechodzić bardzo poważny kryzys, a sam polityk PiS ma coraz większy problem z określeniem swojej agendy. 

Równie żenujące jest dalsze utrzymywanie narracji, że “reformy”, jakie partia rządząca przeprowadza w obszarze wymiaru sprawiedliwości mają jakiekolwiek przełożenie na większe poczucie sprawiedliwości.

Będziemy robili to, co obiecaliśmy, doprowadzimy do tego, że ludzie nie będą mówili w Polsce, że sądy są niesprawiedliwe i że sądownictwo w Polsce nie chroni obywatela, nie dopuścimy do tego, by ludzie mówili, że Polska jest państwem niesprawiedliwym, państwem dla elit, w którym nie dostrzega się normalnego człowieka – mówił prezydent.

O tym, że po trzech latach rządów Kaczyńskiego i Ziobry zmieniło się jedynie tyle, że dziś zmieniła się elita, która dba o swój komfort. Dobitny tego przykład opisywaliśmy wczoraj.

 

crowdmedia.pl