Wałęsa odpowiada abp Głódziowi: Jeśli nie pomoże nam zagranica pozostanie na pewno ulica

Polskich spraw nie rozstrzygnie ani ulica, ani zagranica, ani ręka podniesiona w Brukseli – powiedział w poniedziałek podczas Pasterki w Katedrze Oliwskiej w Gdańsku, metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

– Ani ręka podniesiona w Brukseli i wymierzona przeciw rozporządzeniom w Polsce. Ani poklask dla decyzji, które negują suwerenność naszego ustawodawstwa – podkreślił w kazaniu hierarcha.

Jak podkreślił, „nie wolno na kilka dni przed Bożym Narodzeniem mylić święta Bożego Narodzenia z Halloween i straszyć królem Herodem”.

– Święta Bożego Narodzenia dla nas to święta wielkie, to cenna tradycja. Kardynał Stefan Wyszyński ilekroć udawał się za granicę w czasach PRL-u, konfliktu, za Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego nigdy nawet o I sekretarzach źle nie mówił, nie mówiąc też o problemach w ojczyźnie – mówił arcybiskup.

Metropolita gdański poruszył też w homilii temat uchodźców.

– Mówi się o tym, ale więcej jest w tym propagandy niż czynów, o potrzebie przyjęcia uchodźców. My wiemy co to jest emigracja i co to jest uchodźstwo, szukanie obcej ojczyzny. Z samej naszej archidiecezji skierowaliśmy konkretnych 843 adresów do rodzin w Syrii, które mamy na utrzymaniu. To jest też dzieło. Niech tam żyją, pracują, cieszą się własnym niebem i niech się modlą przy naszej pomocy – zaznaczył.

Na słowa arcybiskupa zareagował dziś w mocnym wpisie na Twitterze Lech Wałęsa. „Odpowiadam jemu jako wierny syn Kościoła ze Narod nie będzie miał innego wyboru.Jeśli nie pomoże nam zagranica pozostanie napewno ulica [pisownia oryginalna]” – napisał były prezydent

dziennik.pl

„Lekarstwem nie jest wmawianie nam, że jesteśmy narodem wybranym”

TVN24, 25.12.2017

FPF2-16.jpg© – FPF2-16.jpg

Ustrój w Polsce jest przejściowy do policyjnego – przestrzegał Jerzy Stuhr. – Idzie to w kierunku bardzo złym – wtórował mu Jerzy Radziwiłowicz. Aktorzy byli gośćmi poniedziałkowych „Faktów po Faktach”.

– Trzeba się jakoś zagospodarować w tym, że w Polsce zmienił się ustrój – powiedział aktor i reżyser Jerzy Stuhr w pierwszy dzień Bożego Narodzenia w „Faktach po Faktach”. Dodał, że ustrój zmienił się już kolejny raz w jego życiu.  – To jest taki, moim zdaniem, przejściowy do policyjnego – ocenił.

– Idzie to w kierunku bardzo złym – wtórował mu aktor Jerzy Radziwiłowicz. Sprecyzował, że myśli o kierunku „twardym, dyktatorskim, autorytarnym”. – Jest to okropne, co się dzieje – ocenił.

„To są po prostu puste słowa”

Na pytanie, czy jest możliwe budowanie wspólnoty w podzielonym kraju, Radziwiłowicz odparł, że „jest możliwe, ale potrzeba chęci”. Wskazał, że najwięcej chęci powinny wykazywać środowiska, które mają większość w rządzie.

Odniósł się do wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego, który podczas expose mówił o nadziei na porozumienie i o wspólnej Polsce. – To są absolutnie puste słowa, to jest po prostu gadanina – skomentował Jerzy Radziwiłowicz. – Kiedy mówią, że będziemy teraz łączyć naród to mówią to dlatego, że wiedzą sami doskonale, że będą go dzielić – przekonywał.

„Kompleks prowincji”

Jerzy Stuhr wyraził opinię, że Polacy zawsze mają poczucie, „że ktoś nas wykorzystuje, że jest w stosunku do nas nieuczciwy”. – Zawsze chcą być kimś innym – powiedział. Ocenił, że „to jest kompleks prowincji”. – Z tych kompleksów mamy nieuzasadnione poczucie wyższości i niższości. Z tym trzeba walczyć – powiedział.

– Lekarstwem na to nie jest wmawianie nam, że jesteśmy narodem wybranym, wyższym niż wszyscy, „Chrystusem Narodów”. Że jesteśmy lepsi, że w naszej historii nie było niczego takiego co Polacy zrobiliby źle, bo Polak źle zrobić nie może. Jeżeli na tym będziemy budować naszą wspólnotę, to część z nas, przynajmniej, dostanie ataku śmiechu – stwierdził Jerzy Radziwiłowicz.

„Błąd w sztuce”

Aktorzy dyskutowali też o roli teatru, nawiązując do spektaklu „Wesele” w reżyserii Jana Klaty w Teatrze Starym, gdzie na koniec przedstawienia aktorzy wychodzą na scenę i pokazują plakaty z napisem „Konstytucja”. Zdaniem Jerzego Stuhra jest „błędem, gdy teatr zaczyna przekraczać granicę metafory i zbliża się ku publicystyce”. – Mnie osobiście to drażni, dla mnie to jest trochę czasem nawet i błąd w sztuce. Ale wiem, że to się zmienia, że pokolenia po nas idące mają swoją estetykę – stwierdził.

© Fornito da TVN24

Jerzy Radziwiłowicz przypomniał, że gdy on sam występował w spektaklu „Wesele” kilkanaście lat temu, odbywało się to w „spokojniejszych czasach”, wobec czego sztuka nie spotykała się z takim odbiorem jak teraz. Porównał przy tym dzieło Stanisława Wyspiańskiego do dramatu Adama Mickiewicza „Dziady”. – Słuchamy go zupełnie inaczej odmiennie w innych czasach. Czy brzmienie tego tekstu dziś nie jest w dużej mierze spowodowane tym, w jakich okolicznościach się go słucha? – pytał.

– Dziś znów jest czas na „Wesele” jako dramat stłamszonej inteligencji – uznał Jerzy Stuhr.

OBEJRZYJ CAŁĄ ROZMOWĘ W „FAKTACH PO FAKTACH”.

 

ms.pl

%d blogerów lubi to: