Sąd: Waszczykowski musi pokazać ekspertyzy, które dowodzą, że Tusk został nielegalnie wybrany na szefa RE

Sąd nakazał min. Witoldowi Waszczykowskiemu udostępnienie ekspertyz, mających rzekomo dowodzić, że wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej można „zakwestionować na gruncie prawa międzynarodowego”. Minister spraw zagranicznych odmawiał ich pokazania OKO.press i sieci Watchdog Polska, tłumacząc, że miały „charakter prywatny”

Minister spraw zagranicznych nie chce ujawnić ekspertyz, o których powiedział 27 marca 2017 r.:

„Mamy ekspertyzy mówiące o tym, że Tusk został wybrany w sposób, który można zakwestionować na gruncie prawa europejskiego” –  twierdził Waszczykowski w programie „Jeden na jeden” TVN24.

Chodziło o głosowanie nad wyborem Donalda Tuska na drugą kadencję na szefa Rady Europejskiej, które odbyło się na szczycie UE 9 marca 2017. Polski rząd jako jedyny Tuska nie poparł i zgłosił na kontrkandydata Jacka Saryusza-Wolskiego.

27 państw zagłosowało za Tuskiem, przeciwko była tylko Beata Szydło. Wynik 27:1 został uznany za porażkę polskiego rządu – również przez komentatorów bliskich PiS, a nawet przez wielu wyborców PiS, co pokazał sondaż OKO.press.

Politycy PiS na czele z Jarosławem Kaczyńskim bronili się, argumentując, że szczyt ujawnił niedemokratyczność unijnych struktur, a „sukces” polegał na tym, że polski głos został usłyszany w całej Europie. Min. Waszczykowski, mówiąc o nielegalności wyboru Tuska, posunął się jednak o krok dalej. Dlatego media – w tym OKO.press – żywo zainteresowały się treścią wspomnianych ekspertyz.

Minister Waszczykowski tłumaczył, że swoją wiedzę oparł na felietonie z „Do Rzeczy”, ale jednocześnie utrzymywał, że ministerstwo dostało „projekty ekspertyz”, których przyjęcia odmówiło. Konkretnie wyraził się tak: „dwóch profesorów sformułowało wstępne oceny, jak mogłaby taka ekspertyza wyglądać”.

Ekspertyzy „nie stanowią własności resortu (…), stąd nie mogą zostać udostępnione” – tłumaczył MSZ w odpowiedzi na wnioski o ich udostępnienie złożone przez OKO.press i Sieć Obywatelską Watchdog Polska.


Przeczytaj też:

Witold Waszczykowski dziwi się, że ktoś bierze jego słowa na serio, czyli tajemnica ekspertyzy o Tusku

AGATA SZCZĘŚNIAK  25 KWIETNIA 2017


Sąd: ekspertyzy i tak trzeba ujawnić

Watchdog Polska tłumaczeń ministra nie przyjął i odmowę udostępnienia ekspertyz zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. I sąd przyznał mu rację. W wyroku w I instancji z 17 października 2017 r. stwierdził, że nawet niezamawiane ekspertyzy są informacją publiczną i powinny być udostępnione opinii publicznej.

„Minister Spraw Zagranicznych w wywiadzie udzielonym w komercyjnej telewizji powołał się na żądane ekspertyzy, użyte one zostały do zaprezentowania publicznego stanowiska ważnego przedstawiciela władzy wykonawczej. Ekspertyzy zostały użyte w „obrocie publicznym”, a więc służy do wypracowania stanowiska zaprezentowanego opinii publicznej. Nie przekonujące są więc wyjaśnienia organu, że przedstawione ekspertyzy mają charakter prywatny. To, że nie zostały one sporządzone na zlecenie organu oraz nie zostały one opłacone przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie przesądza o tym, że mają one charakter wewnętrzny, ponieważ dla ich ujawnienia decydujące znaczenie posiada fakt ich użycia dla publicznego zaprezentowania stanowiska Ministra Spraw Zagranicznych. (…)

W omawianym zakresie udostępnienie ekspertyz, służących do wypracowania stanowiska centralnego organu administracji rządowej, jakim jest Minister Spraw Zagranicznych,

pozwoli ocenić na ile prezentowane stanowisko istotnie poparte było wiedzą fachową oraz wykorzystane ekspertyzy były wiarygodne”, stwierdził sąd w uzasadnieniu.

Jeśli okazałoby się, że tak naprawdę Waszczykowski nie dostał żadnych ekspertyz, nie byłoby to jego pierwsze dyplomatyczne kłamstwo. Po raz pierwszy OKO.press przyłapał ministra w lipcu 2016 r. sprawdzając, że wbrew jego słowom amerykańscy senatorowie nie dali się przekonać senator Annie Anders, że nic nie zagraża demokracji w Polsce. A nawet w ogóle z nią nie rozmawiali.

Przeczytaj też:

Retrospektywa Waszczykowskiego: 50 gaf, kłamstw, głupstw. Obraża partnerów, wychwala demokrację bezprzymiotnikową, w której władzy wolno wszystko

oko.press

Wstrząsający raport – w Polsce toczy się ponad 600 spraw osób sprzeciwiających się PiS

Wstrząsający raport – w Polsce toczy się ponad 600 spraw osób sprzeciwiających się PiS

– „Ten raport jest przełomowy. Pokazuje, że przeciętny obywatel w państwie PiS nie może czuć się bezpieczny, gdy chce skorzystać ze swych praw, np. do zgromadzenia” – powiedział senator Bogdan Klich z PO. Raport opracowały Agnieszka Wierzbicka z Warszawskiego Strajku Kobiet, Iwona Wyszogrodzka z Obywateli RP oraz Patrycja Tocka biura senatora Bogdana Klicha.

W Polsce toczy się dziś co najmniej 619 udokumentowanych postępowań wobec osób, które protestują przeciw polityce PiS i obecnego rządu. Raport wskazuje, ile osób i z jakich paragrafów zostało oskarżonych. Protestującym zarzuca się najczęściej zakłócenie spokoju publicznego.

Rzeczywista skala represji jest znacznie wyższa, bo raport powstał tylko na bazie statystyk tworzonych przez Obywateli RP, organizacji kobiecych zaangażowanych w protesty uliczne oraz na podstawie zgłoszeń od represjonowanych osób, w tym od stawiających bierny opór wobec wycinki drzew na terenie Puszczy Białowieskiej. Pełne dane może mieć tylko policja (jeśli chodzi o protesty w Puszczy Białowieskiej – Lasy Państwowe). Dostępu do tych danych organizacje pozarządowe nie mają. Raport nie uwzględnia też mandatów karnych, które demonstrujący przyjęli.

Najwięcej, bo aż 275 spraw dotyczy 52 artykułu Kodeksu Wykroczeń – obwiniani z niego są przede wszystkim uczestnicy kontrmiesięcznic. 119 osób zostało obwinionych z art. 90 tegoż kodeksu za blokady wjazdów i wejść do Sejmu, a także za blokadę wjazdu Jarosławowi Kaczyńskiemu na Wawel. Z kolei 120 osób jest obwinionych z art. 157 za protest przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej poprzez m.in. pokojowe blokowanie tzw. harvesterów.

 „Chcemy, by wszyscy, którzy sprzeciwiają się władzy i których spotykają za to mandaty, wezwania na policję czy do sądu, wiedzieli, że nie są sami” – powiedziała Agnieszka Wierzbicka z Warszawskiego Strajku Kobiet, jedna z autorek raportu.

W raporcie znalazły się także relacje represjonowanych. – „Podczas słynnej nocy z 16 na 17 grudnia 2016 roku pod Sejmem znalazłem się wśród blokujących wyjazd od strony ul. Matejki, którędy uciekał prezes Kaczyński w samochodzie premier Szydło. Zdążyłem usiąść na jezdni właściwie już w momencie ataku policji, która torowała im drogę. Brutalna interwencja przeprowadzana była przez kompletnie niewyszkolonych w tym zakresie funkcjonariuszy, którzy w dodatku zachowywali się bardzo agresywnie. Na moich oczach deptali, kopali, niby przypadkiem, siedzące przy mnie kobiety. Podczas oddzielania mnie od reszty policjant tak mocno szarpnął mnie za prawą rękę, że wyrwał mi ją z barku”. Autor tej relacji prosił o zachowanie anonimowości.

koduj24.pl

Beata Szydło ma przyszłość przed Trybunałem Stanu

Beata Szydło ma przyszłość przed Trybunałem Stanu

Krystyna Pawłowicz w swoim stylu „wziąść” – nie robi spacji po kropkach i przecinkach – była łaskawa puścić farbę, gdy wypowiedziała się na FB swoistym językiem polskim o słynnym już tweecie Donalda Tuska: „alarmie” dla Polski. Pawłowicz poinformowała, że: „Zbliża się grudzień, ulubiony miesiąc obcych dla organizowania przeciwko nam zamachów i puczów”.

Odczytajmy tę pokraczność retoryczną. PiS specjalizuje się w grudniowych zamachach na demokrację. W 2015 roku uderzył w Trybunał Konstytucyjny, który dzisiaj jest wydmuszką ustrojową. Rok później mieliśmy pucz kanapkowy, gdy posłowie PiS uciekli do Sali Kolumnowej, aby przyjąć ustawę budżetową. W tym roku zatem będziemy mieli do czynienia z odebraniem niezależności sądowniczej KRS I SN.

Ten zamach PiS na filar demokracji – władzę sądowniczą – z góry zakłada, że „obcy” (czyli my Polacy niegłosujący na PiS i niepopierający autokracji tej partii) zorganizujemy „zamachy i pucze”. Po prostu znowu dojdzie do protestów, Polacy znowu zimą wyjdą na ulicę.

Pakiet antydemokratyczny PiS będzie miał jeszcze dwa składniki: ordynację wyborczą pisaną pod siebie i przejęcie prywatnych mediów. Przed tym zapowiada Pawłowicz obronę interesów PiS przed nami „obcymi” Polakami.

Opozycja powinna się cieszyć, że PiS ma takich pokracznych retorów języka polskiego, jak Pawłowicz, bo ta puszcza farbę. Można odpowiednio się przygotować, a nie być biernymi statystami.

Po wpisie Tuska rycerski Jacek Saryusz-Wolski ogłosił na Tweeterze: „Jeśli ta postać (Tusk – przyp. mój) poważy się ubiegać się o urząd Prezydenta RP, zgłaszam gotowość stanięcia w szranki, w obronie honoru Najjaśniejszej”. Albo Saryusz-Wolski coś wie o reelekcji Andrzeja Dudy, wynika z tej jego „gotowości stanięcia”, iż Duda nie stanie, albo PiS go nie poprze. Albo coś Wolskiemu się stało, bo porażka „w szrankach” 1:27, to jakby dostać w bok piką i wykrwawić się na śmierć, zaś w ringu być wyliczonym do dziesięciu i zniesionym bez prawa uprawiania boksu. W kabaretach takiego przegrańca 1:27 przedstawia się jako latającego po scenie z toporem we łbie. Uwaga! – wariat polityczny.

Dzisiaj zdarzyło się coś niebywale ważnego dla przyszłości niektórych postaci PiS, które zapłacą w przyszłości cenę bardzo wysoką (kiedyś byłaby to najwyższa). Mianowicie Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia nakazał prokuraturze wszczęcie śledztwa w sprawie odmowy publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 marca 2016 r.

Co to znaczy? A to, że zażalenie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (HFCP) na postanowienie Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga, w którym odmówiono wszczęcia postępowania ws. niepublikowania wyroku, jest zasadne. Tym samym sąd nie przychyla się uzasadnieniu prokuratora, że niepublikowanie wyroku TK przez Beatę Szydło nie ma znamion przestępstwa niedopełnienia obowiązków.

Zażalenie HFCP ma wyraźną tezę, iż niepublikowanie wyroku TK skutkowało szkodami o charakterze ustrojowym i politycznym, w języku kolokwialnym: Szydło dopuściła się bezprawia.

Wyrok warszawskiego sądu nakazującego prokuraturze wszczęcie śledztwa przeciw Szydło jest wstępem do działań prawnych na poziomie Trybunału Stanu. Szydło więc – jeżeli ma wyobraźnię – może odczuwać, co czeka ją w przyszłości – Trybunał Stanu, przed którym nie uratuje jej żaden immunitet.

Takie są bulgoty polskiego bagienka, którego autorem jest Jarosław Kaczyński. Największy bulgot należy się dzisiaj Beacie Szydło.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej

20.11.2017
Oprócz sytuacji wyjątkowej i bezwzględnie koniecznej do zapewnienia bezpieczeństwa publicznego Polska musi natychmiast zaprzestać wycinki w Puszczy Białowieskiej – orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE. Za złamanie tego zakazu grozi 100 tys. euro kary dziennie.
Puszcza BiałowieskaFoto: istock
Puszcza Białowieska

Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że należy uwzględnić wniosek Komisji Europejskiej o zastosowanie środków tymczasowych, czyli potwierdzić nakaz natychmiastowego wstrzymania wycinki w Puszczy do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Z wnioskiem takim wyszła KE.

„Trybunał nakazał Polsce, aby powiadomiła Komisję, najpóźniej w ciągu 15 dni od doręczenia niniejszego postanowienia, o wszelkich środkach, jakie przyjęła w celu jego pełnego poszanowania, wskazując z uzasadnieniem te z rozpatrywanych działań aktywnej gospodarki leśnej, które zamierza ona kontynuować ze względu na ich konieczność dla zapewnienia bezpieczeństwa publicznego” – podkreślono w komunikacie Trybunału.

Gdyby Komisja uznała, że Polska nie przestrzega w pełni tego rozstrzygnięcia, będzie mogła zażądać nowego postępowania. Jeśli wówczas Trybunał potwierdzi, że wycinka jest kontynuowana, nakaże Polsce zapłatę na rzecz Komisji kary pieniężnej w wysokości co najmniej 100 tys. euro dziennie.

 

onet.pl

Schetyna: Ordynacja wyborcza może być jeszcze gorsza, zepsuta na poziomie prac komisji

Schetyna: Ordynacja wyborcza może być jeszcze gorsza, zepsuta na poziomie prac komisji

– Jeśli chodzi o partnerów – rozmawiamy o tym w Warszawie, jesteśmy umówieni na dalsze rozmowy. Jestem zwolennikiem żeby dobre porozumienie, które – jestem przekonany – będziemy musieli zawrzeć, chcieli zawrzeć w Warszawie, ono będzie wynikać z dwóch rzeczy: porozumień lokalnych, czyli dobrych relacji, budowy dobrej wspólnoty na poziomie lokalnej, wojewódzkiej i miejskiej, a także ordynacji wyborczej. Dzisiaj wiemy że w czwartek będzie debata, I czytanie ordynacji wyborczej, która w sposób absolutnie katastrofalny traktuje polski samorząd, rujnuje całą stopę samorządności, likwiduje niezależne komitety, manipuluje okręgami wyborczymi. Mógłbym powiedzieć że najgorsza z możliwych, ale niestety nie mogę tego jeszcze powiedzieć, bo mamy doświadczenia z parlamentu, ostatnich dwóch lat. Ona może być jeszcze gorsza. Zakładałbym się że ona będzie na pewno jeszcze gorsza, zepsuta na poziomie prac sejmowej komisji II czytania – mówił Grzegorz Schetyna na briefingu w Szczecinie.

300polityka.pl

STAN GRY: Żakowski: Tusk rozumie, PO nie, Danielewski krytykuje Tuska, GW o Wolfgangu, GPC: Kaczyński z sercem dla zwierząt

— KACZYŃSKI Z SERCEM DLA ZWIERZĄT – GPC: “Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt zakłada likwidację ferm futerkowych. W miniony weekend pełne wsparcie dla tego pomysłu wyraził Jarosław Kaczyński, który spotkał się z przedstawicielami fundacji Viva, od lat walczącej o prawa zwierząt. – To kwestia, można powiedzieć, serca dla zwierząt, litości wobec zwierząt. Sądzę, że każdy porządny człowiek powinien coś takiego w sobie mieć – powiedział prezes PiS-u w wypowiedzi dla przedstawicieli fundacji”.
http://gpcodziennie.pl/73804-kaczynskizsercemdlazwierzat.html

— MACIEREWICZ PRÓBUJE MI UNIEMOŻLIWIĆ SPRAWOWANIE FUNKCJI – PAD w rozmowie z DGP: “Pan minister Antoni Macierewicz próbuje uniemożliwić mi wykonywanie tak naprawdę mojej funkcji zwierzchnika sił zbrojnych poprzez odbieranie dostępu moim współpracownikom , którzy mają się tym profesjonalnie dla mnie zajmować – właśnie oceną, a więc i kontrolą tego, jaka polityka jest realizowana względem polskiej armii – to jest niestety bardzo przykry fakt”.
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/562739,andrzej-duda-wywiad-z-prezydentem-kongres590-wideo.html

— UŚPIONY AGENT WOLFGANG – Wojciech Czuchnowski w GW: “Jednak plan werbunku został zrealizowany dopiero w 1991 r. Sprawa jest ważna, bo według źródeł „Wyborczej” stała się po latach elementem operacji przejęcia przez obecną władzę Trybunału Konstytucyjnego. Wiele przesłanek wskazuje na to, że użyto do tego specsłużb. Jak ujawniliśmy, oficerem Zarządu Wywiadu UOP był obecny wiceprezes TK Mariusz Muszyński. Gdy w latach 90. pracował na placówce w Berlinie, „prowadził” Przyłębskiego, którego żona Julia jest dziś prezesem TK. Po naszych publikacjach Muszyński nie zajął stanowiska. A Przyłębscy wszystkiemu zaprzeczyli i zagrozili „Wyborczej” sądem i prokuraturą”. http://wyborcza.pl/7,75398,22668027,uspiony-agent-wolfgang-teczka-andrzeja-przylebskiego.html

— DYSCYPLINA BYŁA BŁĘDEM – uważa Barbara Kudrycka w rozmowie z Jolantą Ćwiek w RZ: “Na dzień przed debatą mieliśmy bardzo długą i burzliwą dyskusję na temat głosowania w delegacji PO. Większość osób zdecydowanie opowiadała się za głosowaniem za rezolucją. Gdy nałożono dyscyplinę, duża grupa dostosowała się i rozumiem ich. Osobiście uważam, że największym błędem było nałożenie dyscypliny w tym głosowaniu”. http://www.rp.pl/Polityka/311199964-Kudrycka-Dyscyplina-byla-bledem.html&template=restricted

— MICHAŁ DANIELEWSKI ZASKAKUJĄCO O INTERWENCJI TUSKA: “Warunkiem skuteczności politycznej nacisku UE na rząd PiS jest domniemanie bezstronnosci instytucji europejskich podzielane przez większość polskiego społeczeństwa. W tym sensie nie ma lepszego prezentu dla PiS i rządowej propagandy niż pretensjonalne twitty Donalda Tuska o „ALARMIE!!!1!!1!!!” (to w ogóle wygląda jakby Graś się dorwał Tuskowi do konta i postanowił ponaśladować Słonimskiego, a wyszło jak wyszło)”
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=755296378011205&id=100005925496819

— TUSK WCHODZI DO GRY, ZŁA WIADOMOŚĆ DLA SCHETYNY I PETRU – pisze w RZ Michał Szułdrzyński: “Alarm!” – napisał w niedzielę w południe na Twitterze Donald Tusk. I rzeczywiście jego wpis wywołał alarm. Bo ten gest oznacza, że Tusk ostro wchodzi do gry. To nie najlepsza wiadomość dla PiS, ale jeszcze gorsza dla Grzegorza Schetyny i Ryszarda Petru”

— TUSK PRZEKROCZYŁ RUBIKON, TEN WPIS BARDZO DUŻO ZMIENIA W POLSKIEJ POLITYCE – dalej Szułdrzyński: “Sam Tusk musi mieć zaś świadomość, że przekroczył Rubikon. Jako szef Rady Europejskiej jest jednym z najważniejszych urzędników w Unii. Od teraz wszystkie jego wypowiedzi dotyczące Polski mogą być traktowane jak ruchy potencjalnego lidera opozycji. A politykom PiS łatwiej będzie przedstawiać Unię jako instytucję, która kieruje się interesem przeciwników obecnej władzy. Ten wpis naprawdę bardzo dużo zmienia w polskiej polityce”. http://www.rp.pl/Polityka/171118920-Szuldrzynski-Donald-Tusk-wchodzi-do-gry.html&template=restricted

— OPOZYCJA HAMLETYZUJE, JEST TYLKO TUSK – Bartosz T. Wieliński w GW: “Bilans rządów PiS powinni zrobić przywódcy opozycji. To ich zadanie. Tymczasem partie opozycyjne hamletyzują, zastanawiając się, czy łączyć siły. PO ugięła się pod presją propagandy PiS i zamierza dyscyplinować sześciu swoich europosłów tylko dlatego, że głosowali za przyjęciem druzgocącej dla rządu rezolucji Parlamentu Europejskiego. Pytanie o to, kto korzysta na niszczeniu polskiej demokracji i izolowaniu Polski w Europie, trzeba było zadać. Jak się okazało, na razie jedynym polskim politykiem odpornym na ataki PiS i jego propagandystów jest Donald Tusk”. http://wyborcza.pl/7,75399,22667722,tusk-postawil-diagnoze-pis-powinien-ja-przemyslec.html

— PENTAGON KONTRA TUSK – GPC: “Trzy dni temu Pentagon poinformował amerykański Kongres o planach sprzedaży Polsce systemu antyrakietowego Patriot. Wskazał, że chodzi o wzmocnienie bezpieczeństwa Polski, „sojusznika z NATO, który był i jest istotnym czynnikiem politycznej stabilności i postępu gospodarczego w Europie”. Dwa dni później Donald Tusk napisał na Twitterze: „Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie”. http://gpcodziennie.pl/73814-pentagonkontratusk.html

— JACEK ŻAKOWSKI KRYTYCZNIE O POSTĘPOWANIU PLATFORMY: “Jakoś mi się do kupy nie składa to, że w Polsce Platforma okupuje Sejm, opłakuje nasz los pod kaczyńskim jarzmem i krzyczy, że polska demokracja umiera, kiedy w Strasburgu wybiera milczenie, a jej władze zapowiadają rozmowy wychowawcze z europosłami, którzy głosowali tam za tym, co mówią w Warszawie”.

— TUSK ROZUMIE, JEGO KOLEDZY W WARSZAWIE NIE – konkluzja Żakowskiego: “I dlatego każdy polski patriota ma psi obowiązek zawsze i wszędzie bezkompromisowo bronić europejskich fundamentów demokracji oraz rządów prawa, gdziekolwiek są łamane. Zwłaszcza gdy łamane są w Polsce. Tusk już to chyba rozumie. Jego koledzy w Warszawie – wciąż nie. Zdecydujcie się wreszcie!” http://wyborcza.pl/7,75968,22667280,opozycjo-zdecyduj-sie.html

— TOMASZ SIEMONIAK O KONSEKWENCJACH GŁOSOWANIA W BRUKSELI:“”Zapewne posiedzenie zarządu będzie i będziemy rozmawiali o konsekwencjach tego zdarzenia w PE” – powiedział. Jak podkreślił Siemoniak, w kontekście europosłów rozmowa będzie dotyczyła konsekwencji politycznych, a nie „kar”. „To jest poważna sprawa, która ma swoje konsekwencje” – zaznaczył wiceszef PO. „Jestem absolutnie pewny, że będzie posiedzenie zarządu i trudno, żebyśmy na taki temat nie rozmawiali, temat numer jeden w ostatnich dniach” – wskazał Siemoniak”. http://fakty.interia.pl/polska/news-siemoniak-o-europoslach-po-powazna-sprawa-beda-konsekwencje,nId,2467027

— WŁADYSŁAW FRASYNIUK MOCNO KRYTYKUJE OPOZYCJĘ – jak mówi w GW: “Ale grzech przyzwolenia na rasizm nie obarcza wyłącznie jego. Równie mocno doskwiera mi brak zdecydowanej reakcji tzw. naszej strony. W Sejmie siedzą posłowie ugrupowań, które mają i mandat, i narzędzia, by podnosić larum. A zachowują się, jakby nie zdawali sobie sprawy, że decyduje się przyszłość Polski na wiele lat. Do protestów przeciw niszczeniu trójpodziału władzy, Trybunału Konstytucyjnego i ograniczaniu swobód obywatelskich raczej dołączali się celebrycko, niż je rozkręcali. Dzisiaj wolą się grzać w ciepełku sejmowych korytarzy i poselskich pensji. Nie mają własnej opowieści o tym, jaka ma być Polska. Zlekceważyli przesłanie Piotra Szczęsnego, który się podpalił pod Pałacem Kultury. Szczególnie teraz, po 11 listopada, warto byłoby przypomnieć sobie jego testament. To pytanie: jeśli nie teraz, to kiedy? Obudźcie się, póki nie jest za późno”. http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,22667348,rozmowa-z-wladyslawem-frasyniukiem.html

— ŁUKASZ PAWŁOWSKI Z KULTURY LIBERALNEJ PORÓWNUJE ZACHOWANIE PO W PE DO ZACHOWANIA GOWINA: “GŁOSOWAŁEM ALE SIĘ NIE CIESZYŁEM”: “Strategię PO w Parlamencie Europejskim można porównać do strategii Jarosława Gowina ujawnionej podczas głosowania w Sejmie ustaw zmieniających sądownictwo: „Głosowałem, ale się nie cieszyłem; nie cieszyłem się, ale głosowałem”.

— PLATFORMA NIE MA JEDNOZNACZNEGO POGLĄDU W JAKIEJKOLWIEK SPRAWIE – pisze dalej Pawłowski w KL: “Tym samym czkawką odbija się partii jej najważniejsza wada – brak jednoznacznego poglądu choćby w jednej ważnej kwestii spośród tych, które raz po raz pojawiają się w debacie publicznej. Nie musimy oczekiwać od PO jasnego stanowiska w każdej sprawie. Ale już wybranie jakiegoś obszaru, który partia Schetyny uzna za najważniejszy i który wyznaczy jej tożsamość, nie jest zadaniem ponad siły. Takim obszarem mógłby być choćby stosunek do Unii Europejskiej – PO mogłaby się opowiedzieć jasno za ściślejszą integracją, współpracą wojskową, w ramach ochrony granic i przystąpieniem do strefy euro. W takim wypadku aktywny udział w sesjach Parlamentu Europejskiego miałby sens – mówimy o Polsce w Brukseli, bo to nie zewnętrzne wobec nas „forum międzynarodowe”, ale element naszego [!] systemu politycznego. Jak na razie kierownictwo PO woli jednak kluczyć. Pierwszy tego skutek jest taki, że Platformie trudno dziś przypisać jakąkolwiek tożsamość”. http://kulturaliberalna.pl/2017/11/17/po-w-parlamencie-europejskim-nie-zdrada-a-nieudolnosc/#

— OPERACJA PREMIER-DOBRODZIEJ – pisze Dominika Wielowieyska na wyborcza.pl: “Jest jednak szkopuł, z którego PR-owcy prezesa z „Sieci Prawdy” zdają sobie sprawę. Nie wierzą w zamknięcie sporów. Wystarczy iskra, a prezes znów wtargnie „bez żadnego trybu” na mównicę i wyzwie wszystkich od „zdradzieckich mord i kanalii”. Uważają, że czas na radykalne zmiany jest teraz, bo druga taka okazja może się nie nadarzyć. Machina łamania konstytucji już ruszyła i przeciwnicy PiS, którzy wychodzili na ulicę, o tym nie zapomną i nie zrezygnują z protestów. Konflikty nie wygasną. Stąd obawa w obozie IV RP, że operacja „premier Kaczyński” skończy się tak jak w 2007 r. – mobilizacją przeciwników PiS i przegraną partii mimo koniunktury gospodarczej i malejącego bezrobocia”. http://wyborcza.pl/7,75968,22667257,ta-nieznosna-polityka-operacja-prezes-premier-dobrodziej.html

— SE O SZCZERSKIM W MSZ: “Według naszych informacji porozumienie Duda – Kaczyński zakłada, że prezydent ustępuje w sprawie ustaw sądowych, a zyskuje większy wpływ na politykę zagraniczną i armię. Z rządem mieliby się pożegnać szef MSZ Witold Waszczykowski (60 l.) i szef MON Antoni Macierewicz (69 l.). Jeśli chodzi o MSZ, to jego kierownictwo miałby objąć obecny szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski. – Jako człowiek prezydenta dawałby gwarancję większego wpływu głowy państwa na sprawy zagraniczne – mówi nam nasz informator z pałacu”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/duda-chce-zmienic-premier-i-szefa-mon_1028165.html

— PIS DOSTANIE WŁADZĘ W SĄDACH? – Fakt: “Jeśli opozycja nie skorzysta z możliwości obsadzenia sześciu miejsc w Krajowej Radzie Sądownictwa zgłoszonymi przez siebie sędziami, całą piętnastkę będzie mogło wskazać PiS – ustalił Fakt. Jako pierwsi prezentujemy kompromis między PiS a prezydentem”. https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/pis-dostanie-wladze-w-sadach/k9xm9yz

— JERZY TARGALSKI UWAŻA, ŻE DZIAŁANIA PAD MAJĄ ZABLOKOWAĆ PATRIOTY DLA POLSKI – jak mówi w SE: “- Ktoś, kto podszeptywał takie zachowania prezydentowi, przemyślał całą sprawę na poziomie walki międzynarodowej po to, by Polska tych patriotów nie miała. Na tym najbardziej zależy Rosji i Niemcom”.

— TARGALSKI O NIESAMODZIELNOŚCI PAD: “Nie wiemy, ile w tej wypowiedzi i tych zachowaniach jest samodzielności prezydenta, a na ile było to aranżowane przez jego środowisko, które wykorzystuje jego ego do sterowania jego działaniami w polityce”.

— TARGALSKI ZA POZOSTANIEM SZYDŁO: “To porównajmy premier Szydło z czymś takim jak Macron, bo sam już nie wiem, jakiego w tym przypadku użyć epitetu. Przecież Macron to zjawisko rzeczywiście wyjątkowe, jeżeli chodzi o śmieszność. To połączenie nadęcia z pustką wypromowano na nie wiem jaką nadzieję polityki. Premier Szydło staje się zaś godnym przeciwnikiem Angeli Merkel. I zdecydowanie uważam, że jej zalety powinny przemawiać za tym, by pozostała premierem”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/jerzy-targalski-dobra-zmiana-musi-sie-zastanowic-czy-udawac-jednosc_1028202.html

— KRZYSZTOF BOSAK CHCE ZABLOKOWAĆ Z JEDNEJ STRONY RASIZM, A Z DRUGIEJ MULTIKULTURALIZM – jak mówi w SE: “- Niektórzy myślą, że polityka imigracyjna przyjmująca kryterium kulturowe nie jest katolicka, a to nieprawda. Chodzi o znalezienie języka, który z jednej strony wykluczy rasizm, ale z drugiej wykluczy multikulturalizm”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/krzysztof-bosak-moglbym-sie-zakochac-w-murzynce_1028195.html

— CZY RZĄD ROBI WSZYSTKO, ŻEBY WALCZYĆ ZE ZŁĄ OPINIĄ O POLSCE – Johny Daniels w RZ: “Nie tylko, właściwie z całego świata. Współpracuję z biznesmenami z różnych regionów czy kontynentów i widzę, że Polska w zasadzie wszędzie ma zszarganą opinię. Ludzie z pełną powagą pytają mnie, czy bezpiecznie jest robić w Polsce interesy, czy warto zainwestować tu pieniądze. Rząd może mówić, że to nie jego wina, przecież w PiS nie ma ani rasistów, ani antysemitów, a sytuacja w kraju pod rządami prawicy ma się naprawdę nieźle. Ale czy rząd naprawdę robi wszystko, co w jego mocy, by z tak negatywną opinią o Polsce walczyć?”. http://www.rp.pl/Publicystyka/311199951-Jonny-Daniels-o-Marszu-Niepodleglosci.html&template=restricted

— ORDYNACJA OGRANICZA LOKALNY PREZYDENCJALIZM – mówi ekspert od polityki lokalnej Adam Gendźwiłł w Kulturze Liberalnej: “Kierunek zmian, który nieco ogranicza lokalny prezydencjalizm na pewno nie powinien być z góry krytykowany. To postulaty, które od dawna wielu samorządowców i ekspertów podnosiło. Z drugiej strony, dalej idący niż to, czego się spodziewaliśmy, jest pomysł na nową administrację wyborczą. Propozycja, żeby stworzyć zupełnie nowy korpus urzędników odpowiedzialnych za organizację wyborów i przekazać im kompetencję podziału jednostek samorządowych na okręgi, jest zmianą daleko idącą”.

— FAKTYCZNY PRÓG WYBORCZY Z SYSTEMEM PROPORCJONALNYM W MAŁRCYH OKRĘGACH TO 20% – mówi ekspert w KL: “Tzw. naturalny próg wyborczy w małych okręgach wyborczych jest bardzo wysoki, wyższy niż próg ustawowy, który ma zabezpieczać zgromadzenia przedstawicielskie przed nadmiernym rozdrobnieniem. W wyborach do Sejmu ustawowy próg wyborczy wynosi 5 proc. Tymczasem w okręgach trójmandatowych można zdobyć nawet 20 proc. głosów i nie dostać mandatu. Zdarzały się też takie przypadki w wyborach powiatowych, gdzie okręgi trójmandatowe funkcjonują”. http://kulturaliberalna.pl/2017/11/17/gendzwill-wybory-samorzadowe-pis-ordynacja-reforma/#

— DGP O OFENSYWIE MZ WS DOPALACZY: “Ministerstwo Zdrowia otwiera nowy front na wojnie z substancjami psychoaktywnymi. Karani mają być nie tylko ich dystrybutorzy, ale także posiadacze. I to surowo, bo pod tym względem nielegalne środki zostaną zrównane z narkotykami. Ponadto stworzony zostanie specjalny rejestr spowodowanych przez nie zgonów i zatruć”. http://zdrowie.dziennik.pl/artykuly/562859,rzad-pis-wojna-z-dopalaczami-surowsze-kary.html

— ROMAN MŁODKOWSKI JEDYNYM KANDYDATEM NA PREZESA PAP: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/jolanta-hajdasz-rezygnuje-z-kandydowania-na-prezes-pap

— 300LIVE:
Bańka o tweecie Tuska: Lewy pomocnik RE jest nastawiony na własny, partykularny interes
Łapiński: Z 10 lat temu była akcja „Zabierz babci dowód”. Dziś może trzeba zrobić akcję „Zabierz Donaldowi smartfona”
Łapiński: Spotkanie Duda-Kaczyński będzie pewnie w najbliższych dniach
Soloch: PAD domaga się korekty polityki ze strony ministra prowadzonej w stosunku do ośrodka prezydenckiego
Soloch: Oczekujemy jak najszybszego zakończenia sprawy gen. Kraszewskiego
Soloch: Tusk pokazuje, że usiłuje grać na wewnętrznej scenie Polski. To szkodliwe dla Polski
http://300polityka.pl/live/2017/11/20/

300polityka.pl

Katolickie pismo o Tusku: zapisał się do Wehrmachtu

Donald Tusk – pod sąd

Prawicowe media prześcigają się wręcz w napastliwym i zjadliwym komentowaniu wpisu Donalda Tuska. Zdaje się, że „Gość Niedzielny” postanowił „przebić” wszystkich. Na swojej stronie internetowej katolickie pismo umieściło artykuł z absurdalnym tytułem „Tusk zapisał się do Wehrmachtu”.

Tytuł tekstu co prawda szybko zmieniono, ale – o czym wielokrotnie mogliśmy się przekonać – w internecie nic nie ginie. Pierwsza wersja tytułu nie umknęła użytkownikom Twittera, którzy ironizowali na temat „Gościa Niedzielnego”: – „Katolicki głos w twoim domu”.

– „Gość Niedzielny” pisze, że Tusk zapisał się do Wehrmachtu. Nie będę przeklinał, więc nic więcej nie napiszę” – czytamy w kolejnym wpisie. My też nie chcemy, więc nie będziemy przytaczać treści artykułu. Materiał pozostał na stronie pod zmienionym tytułem: „Tusk wpisuje się w nagonkę”.

Celnie podsumowała go jedna z internautek: – „Gość Niedzielny”, czy zapisaliście się do KGB? Wychodzi na to, że Tusk miał rację…”.

koduj24.pl

Ostre słowa Tuska na Twitterze nie są przesadzone

Renata Grochal, 20.11.2017

© photo: STEPHANIE LECOCQ / source: PAP/ EPA

Wiele osób krytykuje szefa Rady Europejskiej za jego wpis na Twitterze o tym, że działania rządu PiS są zbyt podobne do planu Kremla, by można było spać spokojnie. Jednak moim zdaniem ostre słowa Tuska nie są przesadzone. Jeśli Donald Tusk ogłasza na Twitterze alarm w sprawie polityki polskiego rządu, to znaczy, że sytuacja robi się poważna, a taryfa ulgowa dla ekipy PiS w Unii Europejskiej się kończy. 

Odrzucam argument, że szef Rady Europejskiej nie powinienrecenzować działań polskiego rządu, że powinien być bezstronny i zachować równy dystans wobec wszystkich państw UE. Kto jak nie jeden z najwyższych unijnych urzędników, świetnie znający polskie uwarunkowania i widzący je w szerszym kontekście, powinien bić na alarm, gdy unijne wartościsą w Polsce deptane?

Tusk jest zbyt doświadczonym graczem, był premierem dwie kadencje, żeby pisać taki tweet pod wpływem emocji. Powiedział po prostu głośno to, o czym europejscy przywódcy mówią w kuluarach. Bo komu służy demolowanie rządów prawa i niezależności sądów w Polsce, zaostrzanie sporu z Ukrainą, atak na organizacje pozarządowe i na wolne media? Nie wiem, czy to jest działanie intencjonalne, czy nie, ale polski rząd realizuje scenariusz, który z powodzeniem mogliby napisać doradcy Putina. Z tego, że Polska odwraca się plecami do Unii Europejskiej Moskwa jest bardzo zadowolona. Jeśli Polska, która w ostatnich latach była adwokatem proeuropejskich dążeń Ukrainy, ostatecznie popsuje dwustronne relacje, Ukraina na lata zostanie w strefie wpływów Rosji.

Moment ostrej reakcji Tuska nie był przypadkowy. Kilka dni wcześniej ulicami Warszawy przeszli narodowcy z neonazistowskimi hasłami, na które władza przymyka oczy. W Parlamencie Europejskim odbyła się kolejna ostra debata na temat łamania praworządności w Polsce, która pokazała, że polski rząd nie zamierza się cofnąć. W tym tygodniu Sejm ma się zająć ustawami, które ostatecznie podporządkują sądownictwo władzy wykonawczej. „Kompromis”, który wynegocjował prezydent Andrzej Duda, nic tu nie zmienia. PiS wymieni sędziów Sądu Najwyższego i obsadzi większość sędziów w Krajowej Radzie Sądownictwa.

Jeśli partia rządząca przejmie sądy, a za chwilę wolne media i zmieni pod siebie ordynację wyborczą, Polska z modelu zachodniego przekształci się w model wschodni. Tusk bije na alarm, bo to jest ostatni moment, gdy Polska może się z tego wycofać. Mocne wejście Tuska w polską politykę, obnaża też słabość opozycji. Szef Rady Europejskiej zastępuje dzisiejszą opozycję, która bardziej zajęta jest wzajemną rywalizacją, niż walką z PiS.

Jednak nie sądzę, żeby to był sygnał, że Tusk rozpoczyna kampanię prezydencką. Dziś jest za wcześnie na taką decyzję. Wybory prezydenckie odbędą się dopiero w 2020 roku i do tego czasu wiele może się wydarzyć. Ale nerwowa reakcja PiS na te kilka zdań na Twitterze pokazuje, że obawa przez powrotem Tuska do kraju wciąż jest w partii Kaczyńskiego bardzo silna. Ciągle to Tusk, a nie Schetyna, czy Petru, pozostaje realnym zagrożeniem dla Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli opozycja się nie pozbiera, Tusk może być zmuszony do tego, by pod swoim sztandarem budować nową opozycyjną siłę, która będzie bronić obecności Polski w Unii.

newsweek.pl

Kulisy głośnego wpisu Tuska. „Tylko czekał na pretekst”. Mógł dostać zielone światło z UE [OPINIA]

Jacek Gądek Jacek Gądek, 20.11.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,22671404,video.html?embed=0&autoplay=1
Tak poważne wypowiedzi Donalda Tuska zawsze są przemyślane – mówią politycy PO. Jeden z nich dodaje, że słowa Tuska jednoczą opozycję. A inny podkreśla, że Tusk, nieformalnie zapewne, dostał od przywódców UE zgodę na angażowanie się w sprawy krajowe.

Przywódcy Unii Europejskiej, w tym Tusk i szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, spotkali się na zakończonym parę dni temu szczycie w szwedzkim Göteborgu.

Wśród opozycji panuje wrażenie, że Tusk zachował się w sposób bezprecedensowy, bo wbrew unijnej logice zachowywania przez szefa RE dystansu do spraw kraju, z którego się pochodzi – słyszymy od posłów.

Premierowy wpis Donalda Tuska

Szef Rady Europejskiej napisał w niedzielę na Twitterze: „Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie”.

Polityk PO z kręgów brukselskich na pytanie, czy mocny wpis Tuska na Twitterze to zwiastun nowej strategii szefa Rady Europejskiej, odpowiada tajemniczo: – Dajmy się temu rozwinąć.

O ile zatem cytowany tweet to najmocniejsze słowa Donalda Tuska o sytuacji w Polsce od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości, to – jak sugeruje nasz rozmówca z PO – nie ostatni. Nie będzie to koniec aktywności Tuska na krajowym podwórku, ale wstęp.

Ukraiński pretekst

Warto zwrócić uwagę, że jako pierwszy wśród powodów do „alarmu” Tusk w swoim wpisie uznał „ostry spór z Ukrainą”. To nawiązanie do tego, że Światosław Szeremeta (szef ukraińskiej państwowej komisji do spraw upamiętnień ofiar wojen i represji) nie został wpuszczony do Polski. To wydarzenie z pewnością stanowi zgrzyt i incydent, ale jego waga jednak nie jest zbyt duża.

Nasz rozmówca z kręgów bliskich szefa Rady Europejskiej: – Tusk czekał na pretekst, który mu pozwoli wyjść z takim mocnym wpisem. Zatrzymanie ukraińskiego urzędnika na granicy taki pretekst mu dało.

I podkreśla, że kryje się za tym przemyślana strategia Donalda Tuska: scenariusz powrotu do uczestnictwa w polskiej polityce, ale rozumiany jako zabieranie głosu, a nie stanowiska w państwie, bądź ubieganie się o takowe.

Wedle naszych informacji Tusk w coraz większym stopniu wątpi w obecne przywództwo Platformy. – Zdaje sobie sprawę z tego, że przywództwo PO jest jałowe. On wie, że aby doszło do jakiegokolwiek jednoczenia opozycji, to on sam musi się z powrotem stać elementem polskiej polityki.

Polityk PO z kręgu Tuska: – Proszę zauważyć, że te jego słowa jednoczą opozycję.

PiS daje odpór Tuskowi

Słowa Tuska o alarmie wywołały falę komentarzy i bardzo ostrą krytykę ze strony polityków Prawa i Sprawiedliwości: premier Beaty Szydło, szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, ministrów, marszałków, szeregowych posłów. Wręcz prześcigają się w dawaniu odporu Tuskowi.

Rozmówca z opozycji: – I Tusk takiej reakcji PiS-u chciał.

Donald Tusk potrafi prowokować reakcje samego Jarosława Kaczyńskiego i skłaniać ekipę PiS do gwałtownych zachowań. Ta zdolność Tuska jest w Platformie legendarna. – Jest w tym mistrzem – słyszymy od kilku polityków.

Wcześniej – przed  11 listopada – Donald Tusk przyjął zaproszenie na państwowe obchody Święta Niepodległości organizowane przez prezydenta Andrzeja Dudę. Samo jego pojawienie się na uroczystości sprowokowało krytykę w obozie władzy i mediach publicznych. Tusk wówczas jeszcze się nie wypowiadał w tak alarmistycznym tonie. Teraz to się zmieniło. Uszczypliwości i podteksty zastąpił słowami już zupełnie wprost.

Deklaracje i spekulacje

Polityk z kręgu bliskiego Tuskowi: – Donald realnie wszedł w polską politykę. Widzimy jego realny powrót, ale rozumiany jako uczestnictwo w tej polityce, a nie zajmowanie jakiegoś stanowiska w państwie – podkreśla rozmówca Gazeta.pl.

Wszyscy nasi rozmówcy wskazują na kontekst tak mocnej deklaracji Tuska. A są nimi: rezolucja Parlamentu Europejskiego, która otwiera drogę do użycia przez Brukselę „broni atomowej” (czyli art. 7, który zakłada możliwość wprowadzenia sankcji na Polskę), ale i fatalne obrazki z Marszu Niepodległości.

Przeczytaj też: Jest śledztwo prokuratury ws. Marszu Niepodległości >>>

Gdy tylko Tusk nawiązuje do Polski, wracają spekulacje o jego prezydenckich ambicjach w 2020 r. Tusk jak ognia jednak unika deklaracji, czy – po zakończeniu 5-letniej kadencji szefa RE – będzie się ubiegał o jakieś stanowisko w krajowej polityce, prezydenta czy też lidera partii.

Tusk 2020?

Europoseł Dariusz Rosati (PO) kręci głową: – Wszyscy szukają dodatkowych podtekstów, a w moim przekonaniu nie ma tu dodatkowych motywacji w postaci planów Donalda Tuska na przyszłość czy chęci włączenia się do polityki krajowej.

Europoseł Tadeusz Zwiefka (PO): – Tusk jest rasowym politykiem, więc nie będzie sobie zamykał żadnej drogi. Wszystkie pozostają otwarte, a jeśli dobrze odczytujemy nastroje społeczne, to wielu Polaków widziałoby Tuska w roli prezydenta. Ja osobiście bym sobie tego życzył.

Dariusz Rosati: – Skoro Tusk nie zadeklarował się ani na tak, ani na nie, to sprawa jest otwarta.

Póki co jednak – mówi Zwiefka – „Tusk jest przerażony sytuacją, którą mamy w kraju”, a Rosati dodaje, że „szef RE też nie może udawać, że nic się nie dzieje”.

gazeta.pl

Beata Szydło ma przyszłość przed Trybunałem Stanu

Krystyna Pawłowicz w swoim stylu „wziąść” – nie robi spacji po kropkach i przecinkach – była puścić farbę, gdy wypowiedziała się na FB swoistym językiem polskim o słynnym już tweecie Donalda Tuska: „alarmie” dla Polski. Pawłowicz poinformowała, że: „Zbliża się grudzień, ulubiony miesiąc obcych dla organizowania przeciwko nam zamachów i puczów”.

Odczytajmy tę pokraczność retoryczną. PiS specjalizuje się w grudniowych zamachach na demokrację. W 2015 roku uderzył w Trybunał Konstytucyjny, który dzisiaj jest wydmuszką ustrojową. Rok później mieliśmy pucz kanapkowy, gdy posłowie PiS uciekli do Sali Kolumnowej, aby przyjąć ustawę budżetową. W tym roku zatem będziemy mieli do czynienia odebraniem niezależność sądowniczej KRS I SN.

Ten zamach PiS na filar demokracji – władzę sądowniczą – z góry zakłada, że „obcy” (czyli my Polacy nie głosujący na PiS i nie popierający autokracji tej partii) zorganizujemy „zamachy i pucze”. Po prostu znowu dojdzie do protestów, Polacy znowu zimą wyjdą na ulicę.

Pakiet antydemokratyczny PiS będzie miał jeszcze dwa składniki: ordynację wyborczą pisaną pod siebie i przejęcie prywatnych mediów. Przed tym zapowiada Pawłowicz obronę interesów PiS przed nami „obcymi” Polakami.

Opozycja powinna się cieszyć, że PiS ma takich pokracznych retorów języka polskiego, jak Pawłowicz, bo ta puszcza farbę. Można odpowiednio się przygotować, a nie być biernymi statystami.

Po wpisie Tuska wzwodu dostał też rycerski Jacek Saryusz-Wolski, który odczytał go, jako start kampanii prezydenckiej i zgłosił chęć kandydowania. Wolski ogłosił na Tweeterze: „jeśli ta postać (Tusk – przyp. mój) poważy się ubiegać się o urząd Prezydenta RP, zgłaszam gotowość stanięcia w szranki, w obronie honoru Najjaśniejszej”.

Albo Saryusz-Wolski coś wie o reelekcji Andrzeja Dudy, wynika z tej jego „gotowości stanięcia”, iż Duda nie stanie, albo PiS go nie poprze. Albo coś Wolskiemu się stało, bo porażka „w szrankach” 1:27, to jakby dostać w bok piką i wykrwawić się na śmierć, zaś w ringu być wyliczonym do dziesięciu i zniesionym bez prawa uprawiania boksu. W kabaretach takiego przegrańca 1:27 przedstawia się jako latającego po scenie z toporem we łbie. Uwaga! – wariat polityczny.

Dzisiaj zdarzyło się coś niebywale ważnego dla przyszłości niektórych postaci PiS, które zapłacą w przyszłości cenę bardzo wysoką (kiedyś byłaby to najwyższa). Mianowicie Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia nakazał prokuraturze wszczęcie śledztwa w sprawie odmowy publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 marca 2016 r.

Co to znaczy? A to, że zażalenie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (HFCP) na postanowienie Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga, w którym odmówiono wszczęcie postępowania ws. niepublikowania wyroku, jest zasadne. Tym samym sąd nie przychyla się uzasadnieniu prokuratora, że niepublikowanie wyroku TK przez Beatę Szydło nie ma znamion przestępstwa niedopełnienia obowiązków.

Zażalenie HFCP ma wyraźną tezę, iż niepublikowanie wyroku TK skutowało szkodami o charakterze ustrojowym i politycznym, w języku kolokwialnym: Szydło dopuściła się bezprawia.

Wyrok warszawskiego sądu nakazującego prokuraturze wszczęcie śledztwa przeciw Szydło jest wstępem do działań prawnych na poziomie Trybunału Stanu. Szydło więc – jeżeli ma wyobraźnię – może odczuwać, co czeka ją w przyszłości – Trybunał Stanu, przed którym nie uratuje ją żaden immunitet.

Takie są bulgoty polskiego bagienka, którego autorem jest Jarosław Kaczyński. Największy bulgot należy się dzisiaj Beacie Szydło.

Sąd miażdży decyzję Beaty Szydło. Premier złamała prawo?

Helsińska Fundacja Praw Człowieka otrzymała postanowienie  Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, które nakazuje prokuraturze wszczęcie śledztwa w sprawie odmowy publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 marca 2016 r. Ze względu na zasady udostępniania w drodze informacji publicznej, owo postanowienie publikuje się dopiero po 9 miesiącach od dnia jego wydania.

Fundacja składała wcześniej zażalenie co do postanowienia prokuratora delegowanego do Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga, w którym odmówiono wszczęcia postępowania przygotowawczego ws. nieopublikowania wyroku TK z 9 marca 2016. Prokurator w swojej decyzji stwierdził, że postępowanie premier, która nie opublikowała wyroku, nie spełnia znamion popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków ( art. 231 §. KK ). Nie spowodowało to, zdaniem prokuratury, szkody w interesie publicznym lub prywatnym. Ponadto prokuratura wykluczyła, jakoby wstrzymanie publikacji wyroku TK miało mieć charakter czynu zawinionego, gdyż premier miała otrzymać ekspertyzy zalecające takie postępowania.

Zażalenie HFPC zawiera tezę, że zaniechanie publikacji orzeczenia TK doprowadziło do powstania szkody zarówno o charakterze ustrojowym, jak i politycznym, ekonomicznym oraz wizerunkowym. Fundacja dopatrzyła się naruszenia przepisów kodeksu postępowania karnego przez prokuraturę, naruszono m. in. zasadę obiektywizmu i swobodnej oceny dowodów. Brak publikacji dziewięciu kolejnych wyroków TK doprowadził do wytworzenia swoistego dualizmu prawnego, co pozbawiało możliwości wznowienia postępowań w organach administracji, czy sądach powszechnych. Zarzucono nieprzeprowadzenie dowodów z wydanych po 9 marca 2016 r. wyroków TK i niepublikowanych przez premier Szydło stanowisk instytucji państwowych, organizacji pozarządowych, Komisji Weneckiej oraz opinii jednej z agencji raingotwych.

Sąd w swoim postanowieniu uznał, że prokuratura poprzez jednostronne rozpatrzenie dokumentów dopuściła się błędów w ustaleniach faktycznych, czego konsekwencją było naruszenie zasady legalizmu i niezasadne wydanie postanowienia o odmowie postępowania przygotowawczego.

Podkreślono, że zaskarżone orzeczenie prokuratury nie było zgodne z ustawą o TK z 22 grudnia 2015, które jest częścią porządku prawnego. Dodano, że każde orzeczenie TK jest ostateczne, czyli nie podlega żadnym odwołaniom i powinno być niezwłocznie publikowane – co obala wspomniany wyżej argument Szydło powołującej się na opinie naukowców doradzających wstrzymanie się z publikacją wyroku. Do obowiązków premier należy w tym wypadku tylko weryfikacja, czy wyrok opublikowany został faktycznie przez Trybunał.

Na końcu postanowienia stwierdza się, że żadna z osób odpowiedzialnych za publikację wyroku TK nie została przez prokuaraturę przesłuchana. Zatem wyrażona w orzeczeniu prokuratora teza tycząca się ich motywacji i działania w ramach różnych stanowisk prawnych nie została potwierdzona dowodami – stwierdza to tym samym, że orzeczenie zostało wydane przedwcześnie, bez dokonania wymaganych procedur.

W świetle tych argumentów, sąd polecił uwzględnić zażalenie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i uchylić zaskarżone orzeczenie prokuratora. Zdaniem sądu prokurtaura powinna zająć się postępowaniem przygotowawczym i przede wszystkim przesłuchać osoby odpowiedzialne za publikację wyroku TK z dnia 9 marca 2016 r. i ustalić motywy kierujące ich do wstrzymania publikacji wspomnianego orzeczenia.

crowdmedia.pl

Krystyna Pawłowicz bije na alarm! Przez przypadek ujawnia jednak plan PiS-u

Przy okazji dyskusji nad ostatnim wpisem przewodniczącego Rady Europejskiej na Twitterze warto zadać głośno pytanie, dlaczego żaden z obecnych w Polsce polityków opozycji nie potrafi wzbudzić w PiS nawet cienia tych emocji, jakie wywołuje osoba Donalda Tuska. Jeden wpis, trzy zdania i całe środowisko Zjednoczonej Prawicy aż się gotuje. W sprawie zabrali głos niemal wszyscy najważniejsi politycy obozu rządzącego, wszyscy w niemal tym samym tonie.

Zabawne jest też to, jak osobę Donalda Tuska przedstawia Beata Szydło – z jej wpisu na Twitterze wynika, że jako szef RE nie załatwił dla Polski nic – czyli według niej wykorzystywanie pozycji do załatwiania interesów własnego kraju powinno być obowiązkiem byłego premiera. W tym samym czasie, to samo środowisko jak mantrę powtarza, że Tusk to obecnie przede wszystkim urzędnik europejski i nie powinien zajmować stanowiska w sprawie dotyczącej kraju swojego pochodzenia. Widać tu wyraźny dysonans czy wręcz sprzeczność w narracji. Zresztą, dobra zmiana pełna jest takowych.

Ot choćby ostatni wpis Krystyny Pawłowicz na Facebooku, która w nieudolny sposób próbuje parodiować byłego premiera.

https://www.facebook.com

Opublikowane także na portalu Fronda.pl ostrzeżenie przed zbliżającym się zagrożeniem dla Polski pokazuje najlepiej, jak bardzo oderwani od rzeczywistości są politycy Prawa i Sprawiedliwości. Owszem zbliża się grudzień, a za sprawą skierowania prac nad likwidacją niezawisłości sędziowskiej z pewnością także i protesty społeczne na ulicach polskich miast. Tyle tylko, że to marszałek Sejmu Marek Kuchciński jest głównym planistą, który właśnie grudniowy termin na te prace wyznaczył. To Prawo i Sprawiedliwość doprowadziło do protestów w grudniu 2015 roku, gdy dewastowano i przejmowano Trybunał Konstytucyjny. To Marek Kuchciński doprowadził do kryzysu i „puczu” kanapkowego w grudniu 2016 roku, gdy w skandalicznych i totalnie nietransparentnych warunkach przyjmowano budżet państwa na 2017 rok w Sali Kolumnowej.

To nie obcy organizują zamachy przeciwko PiS, tylko PiS organizuje w grudniu zamach na polską demokrację. Tak też będzie w grudniu 2017 roku, co ewidentnie można wyczytać z wpisu posłanki Pawłowicz. Skok na sądy, zbójecka ordynacja wyborcza czy próba przejęcia mediów prywatnych to główne cele na tę zimę. I tak. Bijcie w PiS na alarm, bo Polacy wyjdą na ulice by Was powstrzymać.

 

crowdmedia.pl

Krystyna Pawłowicz

18 godz. temu

Polacy,ALARM !
Zbliża się grudzień,ulubiony miesiąc obcych dla organizowania przeciwko nam zamachów i puczów.
Wygląda na to,że maltańsko-niemiecki przedstawiciel w Radzie Europejskiej zrobił ku temu kolejny krok.
Patrioty dla Polski też mu się nie podobają?
Zbyt prawdopodobne,by spać spokojnie.
Zob. też: http://www.fronda.pl/a/krystyna-pawlowicz-ostrzega-przed-na…
http://karta.telewizjarepublika.pl/genialna-parodia-tuska-w…

Niedzielny tweet grozy, czyli dlaczego prawica nienawidzi Tuska [OPINIA]

http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,22669186,video.html?embed=0&autoplay=1
„Oto rezygnuję ze 110 tysięcy pensji miesięczne i staję do walki” – ogłosi za rok Donald Tusk. To całkowicie wyprowadzi Jarosława Kaczyńskiego z równowagi.

Po niedzielnym tweetcie Tuska – zakończonym zdaniem, że plany PiS i Kremla są „zbyt podobne, żeby spać spokojnie” i zamieszczonym w sieci o trzeciej w nocy – prawica zawyła. Tusk jest chyba jedyną osobą, która Sakiewicza, Karnowskich i Ziemkiewicza zgodnie stawia na baczność, może jeszcze tylko Michnik budzi podobne erupcje namiętności. Strach prawicy przed Tuskiem jest całkowicie zrozumiały. Liderzy opozycji – Schetyna i Petru – to wróg przewidywalny, dający się łatwo rozgrywać.

Kaczyński sprytnie doprowadził do sytuacji, w której obaj mają jeszcze gorsze notowania w rankingu zaufania niż on i są znienawidzeni nawet przez własny elektorat (przypomnę, że jedynie 13 proc. zwolenników PO chce, żeby Schetyna był przewodniczącym partii i jedynie 16 proc. elektoratu Nowoczesnej w roli przewodniczącego chce Petru). Obaj liderzy opozycji są w gruncie rzeczy zwasalizowani przez Kaczyńskiego, nie jest to żadna „totalna opozycja” – mimo pokrzykiwań i nieustannego pobrzękiwania szabelką – lecz właściwie przystawka PiS, opozycja wasalna i całkowicie sterowalna. Jak Kaczyński chce, żeby się między sobą kłócili, to się kłócą. Jak chce, żeby trzymali skompromitowaną Gronkiewicz-Waltz w Warszawie, to trzymają (z tego powodu PiS nie wprowadził w stolicy komisarza). Jak Kaczyński chce, żeby po raz siedemdziesiąty ósmy ogłaszali koniec demokracji, to ogłaszają. Dodatkowo liderom opozycji siedzi na plecach zaplecze publicystyczno-intelektualne, które domaga się: „Krzyczcie głośniej! Mocniej!” i kompletnie nie rozumie przeciwskuteczności własnego moralnego wzmożenia. Taką opozycję Kaczyński może lekceważyć i rozgrywać.

Tuska lekceważyć się nie da, bo jest niebezpieczny. W dodatku doskonale zna instrukcję obsługi Jarosława Kaczyńskiego. Przez osiem lat rozgrywał go, jak chciał, potrafił wywoływać u polityków PiS przewidywalne reakcje, a potem mówić: „Spójrzcie, oni są szaleni”.

Tusk jest na prawicy serdecznie znienawidzony nie za żaden Smoleńsk, tylko właśnie za to – za skuteczność. Jest to po prostu jedyny polityk, którego Kaczyński się boi.

Tusk miał też inną ważną umiejętność – czytania społecznych emocji. W 2011 roku wbrew tryumfalistycznym nastrojom własnego obozu po wygranych wyborach ogłosił, że Polska jest krajem niesprawiedliwym. „Wielu obywateli nie ma dziś w Polsce równych szans”. „Śmieciówki to praca odarta z godności”. „Gdyby nie kryzys, to bym śmieciówek zakazał natychmiast”. „Musimy inaczej zacząć dzielić nasz wzrost gospodarczy, musimy go zacząć dzielić sprawiedliwiej”. To wszystko są cytaty z konferencji Tuska, wygłoszone ku osłupieniu mediów. Nie potrafię tylko zrozumieć, dlaczego za tą trafną intuicją Tusk nie poszedł i nie wprowadził czegoś podobnego do 500 plus. Pewnie po prostu z lenistwa. Nie chciało mu się słuchać jęków własnego obozu o „rozdawnictwie” albo czytać komentarzy Witolda Gadomskiego o „drugiej Grecji”.

Po co Tusk napisał w niedzielę w nocy tweeta? To start kampanii wyborczej do parlamentu w 2019 roku. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że Tusk po sromotnie przegranych przez opozycję wyborach samorządowych (i wykopaniu w ramach rozliczeń Schetyny) przerwie kadencję prezydenta Unii, wróci do Polski i obejmie przywództwo w PO. „Oto rezygnuję ze 110 tysięcy pensji miesięczne i staję do walki z Kaczyńskim” – ogłosi. To całkowicie wyprowadzi Kaczyńskiego z równowagi, przeciwko Tuskowi zostanie uruchomiony cały aparat Ziobry, wezwania na przesłuchania będą słane co tydzień i wtedy znów role się odwrócą: to PiS stanie się kabaretową „totalną opozycją” wobec Tuska, rozszalałą małpą w klatce.

Że rozpoczynanie własnej kampanii wyborczej tweetem nie wygląda poważnie? No cóż. Obecnie tak się wygrywa wybory.

gazeta.pl

Sąd nakazał prokuraturze wszczęcie postępowania w sprawie odmowy publikacji wyroku TK przez panią Szydło, bo nie może ona cenzurować wyroków, a brak publikacji to naruszenie prawa. Są jeszcze sądy w Warszawie! Dość bezprawia PiS!

Tusk stawia fundamentalne pytania. Ale PiS tego nie rozumie i odpowiada kalumniami

Polska, która na własne życzenie zaczyna uprawiać politykę egoizmu narodowego, wystawia się na fundamentalne niebezpieczeństwo.

Wypowiedź Donalda Tuska o współbrzmieniu polityki władz polskich z polityką Kremla zabrzmiała donośnie, gdyż postawił fundamentalne pytania o bezpieczeństwo Polski, o odpowiedzialność – bez mała i bez przesady – o przyszłość, która się już teraz realizuje.

Owo „współbrzmienie” przejawia się według zapisu przewodniczącego Rady Europejskiej jako ostry spór Polski z Ukrainą, izolowanie się jej władz w Unii Europejskiej, ale też odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów oraz ataki na sektor pozarządowy i wolne media. Tusk pyta, czy to jakaś strategia PiS czy plan Kremla. Sugestia jest jasna, a być może jedno i drugie.

Nasilają się podobieństwa między Polską a Rosją

Nie trzeba się specjalnie wysilać, by odnaleźć kompatybilność polityki rosyjskiej i dzisiejszej polityki polskiej wobec Europy, wobec sąsiadów – to na zewnątrz, a także polityk wewnętrznych. Przerażające, ale podobieństwa się nasilają, towarzyszą im jakże podobne słowa i uzasadnienia, chciałoby się powiedzieć, ideologie.

Straceńcza polityka wychodzenia z Europy, co należy uświadamiać opinii publicznej, i to przede wszystkim polskiej, bo ona czasami jakby zaczadziała, realizuje się codziennie, na naszych oczach. Można to było choćby zobaczyć podczas ostatniej debaty w Parlamencie Europejskim, zakończonej przyjęciem rezolucji potępiającej antydemokratyczne działania polskich władz. Odpadanie od Europy oznacza jedno: nieuchronne przybliżanie się do Rosji, do jej kręgu wpływów i oddziaływania, jej infiltracji. Osamotniona Polska, która na własne życzenie zaczyna uprawiać politykę egoizmu narodowego, wystawia się na fundamentalne niebezpieczeństwo.

Odpowiedzią obozu rządzącego na alarm Tuska są kalumnie i epitety, oskarżenia i obelgi. Nie brakuje kombinacji myślowych, jak to były lider PO cwanie przystępuje do gry, jak to staje w ten sposób na czele całej opozycji. Być może, no i dobrze, bo to, co powiedział, jakże odbiega swoją wyrazistością, odwagą i jednoznacznością od mętnych słów wielu polityków i liderów opozycji.

Można powiedzieć, że Donald Tusk znowu pokazał swoją potencję, otwierając perspektywę dla polskiej polityki, która zanim użali się, że „diabli na Polskę nastają”, musi najpierw odpowiedzieć na pytanie i na wyzwanie: a co zrobiliśmy, by diabli nas nie rozszarpali, jak to pisał wielki polski historyk Michał Bobrzyński?

 

polityka.pl

Duda – Macierewicz: wojna na noże

Duda – Macierewicz: wojna na noże

„To już otwarta wojna na noże” – piszą media o konflikcie prezydenta z szefem resortu obrony i zastanawiają się czy to nie przyspieszy decyzji Kaczyńskiego, by stanąć na czele rządu.

W wywiadzie udzielonym „Dziennikowi Gazecie Prawnej” Andrzej Duda tłumaczy się m.in. ze swoich słów o „ubeckich metodach” ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Chodzi o nagranie, rozpowszechniane w internecie i w mediach, w którym słychać, jak Andrzej Duda mówi do jednego z przechodniów o szefie MON: – „Jeśli wobec uczciwych oficerów będzie stosował takie ubeckie metody, jakie Platforma stosowała wobec niego, to będzie kiepsko”.

Prezydent wyraźnie zaznaczył, że była to „prywatna wypowiedź podczas rozmowy na ulicy”. Wyjaśnił, że chodziło mu o sprawę gen. Kraszewskiego, jednego z jego bliskich współpracowników z Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – „Zajmował się on dla mnie analizą sposobu prowadzenia polityki dotyczącej wojska polskiego. Jestem zwierzchnikiem sił zbrojnych i potrzebuję ekspertów, którzy mnie wesprą, gen. Kraszewski jest jednym z najważniejszych. Pozbawiono go dostępu do informacji niejawnych, co uniemożliwiło wykonywanie powierzonej mu przeze mnie roli. Bez wątpienia pozbawiono go tego dostępu na prośbę ministra Macierewicza. Jestem tym zbulwersowany i jest to dla mnie sprawa niebywale przykra. Takie metody wobec ministra Macierewicza stosowała Platforma Obywatelska w 2008 r.” – powiedział Duda.

Prezydent dodał, że „są też inne sprawy, w których z panem ministrem mamy odmienne zdania”. – „Chodzi np. o politykę awansową. Mam prawo do pewnych jej aspektów – jako prezydent Rzeczypospolitej i zwierzchnik sił zbrojnych – mieć zastrzeżenia. Minister Antoni Macierewicz ich nie uwzględnia i próbuje uniemożliwić mi wykonywanie roli zwierzchnika sił zbrojnych przez odbieranie dostępu do niejawnych informacji moim współpracownikom, którzy mają się tym profesjonalnie dla mnie zajmować. To jest bardzo przykry dla mojej osoby fakt” – podsumował Andrzej Duda.

koduj24.pl

„Drzemie w nas nadmiar lęku,słabości, poczucia niższości. Człowiek pewny swojej ojczyzny nie będzie szalał na jej punkcie. Człowiek pewny swojej wiary nie będzie wszędzie węszył jej prześladowań. To niepewność własnych przekonań budzi agresję obronną (…)”

Narodowcy nie byli kiedyś ulubieńcami Kaczyńskiego

Narodowcy nie byli kiedyś ulubieńcami Kaczyńskiego

Minęło już dobrych kilka dni od Marszu Niepodległości, a echa tego wydarzenia nie tylko, że ciągle nie milkną, ale budzą coraz to nowe skojarzenia i komentarze. Portal naTemat odwołał się np. do niezapomnianej jeszcze antypatii prezesa Jarosława Kaczyńskiego dla narodowców. O środowiskach – które dla posła są dziś ostoją polskiego patriotyzmu – kiedyś mówił, że cechuje ich „prorosyjskość ubrana w maskę patriotyczną”.

Portal przypomina fragmenty wywiadu, jakiego udzielił „Gazecie Polskiej” z dnia 29 kwietnia 1998 roku. W rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem oraz Piotrem Wierzbickim, Kaczyński opowiadał o dwóch modelach działalności rosyjskiej w Polsce.

„Pierwszy, pepeerowski, całkowitego podporządkowania Moskwie: uzasadniany ideą postępu. Zresztą ten model miał swoje tradycje i przed 1917 rokiem w postaci słowianofilstwa” – opowiadał przyszły premier. Drugi „wzorzec nazywam targowickim” – kontynuował. Dodał, że „charakteryzuje go odwoływanie się do wartości tradycyjnych, katolickich, narodowych. Prorosyjskość ubrana jest tam w maskę patriotyczną. Czyż Targowica nie była właśnie narodowa, katolicka, czyż nie pałała szacunkiem do polskiej przeszłości?” – pytał retorycznie Kaczyński.

Tą „odkopaną” retoryką narodowcy mają prawo być przynajmniej zaskoczeni. Jest to dobra okazja, by zapamiętali, że poglądy lidera PiS ewoluują zgodnie z potrzebą chwili.

Jak jest dzisiaj, widać gołym okiem. To opozycja jest Targowicą, a narodowcy…? Prawo i Sprawiedliwość rozpiera prawdziwa duma z takich wydarzeń jak np. Marsz Niepodległości i sporo innych poczynań środowisk działających pod sztandarami ONR. Dziś, dla realizacji przez siebie wytyczonych celów, Kaczyńskich ich potrzebuje!

koduj24.pl

WIELKIE „OGARNIJCIE SIĘ, KUR..”

Wierzę, że jedyny polski polityk, który na świecie coś znaczy, nie ćwierka swych apokaliptycznych fraz po pijaku, by podkręcić share’y na twitterowym koncie, zdominować paski TVN24 czy po prostu bez sensu. Po co więc?

„Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie” – tyle Donald Tusk. W sumie wszystko prawda, tylko czemu w tak apokaliptycznym tonie („prezydentowi Europy” trochę nie przystoi) i czemu akurat teraz?

Wersja pierwsza: Tusk jako gęś kapitolińska. Może rządowi w Europie naprawdę pod tyłkiem się pali tak mocno, że za chwilę zacznie się palić wszystkim Polakom? Rozmowy koalicyjne w Niemczech idą średnio, ale jak by nie kombinować, układ propolski nad Szprewą z tego nie wyjdzie; kim jesteśmy dla prezydenta Macrona na tych łamach pisaliśmy nie raz i nie dwa. Po wiadomym marszu prasa zachodnia widzi w nas przyszły Weimar, jakiego nie zechciała przez lata dostrzec w Węgrzech mimo ekscesów Jobbiku. Polska policja na przestępstwa z nienawiści patrzeć przez palce. A jeszcze niedawna wrzutka medialna na temat defraudacji (!) przez polski wywiad pieniędzy od Niemców (!!) przeznaczonych dla białoruskiej (!!!) opozycji dopełnia wizerunkowego obrazu nędzy i rozpaczy polskiej polityki zagranicznej i za granicą; w tej sytuacji już nawet Antoni Macierewicz w Kanadzie z zapowiedzią rychłej inwazji rosyjskiej nie wydaje się robić wielkiego wrażenia. Skoro więc larum grają, nic tylko na koń siadać, szabli dobywać, itp. Ale na rządzie wrażenia to specjalnego nie robi – minister Waszczykowski zareagował z właściwą sobie finezją (Tusk w UE nic nie może, więc robi za szefa opozycji). I tyle.

http://krytykapolityczna.pl/swiat/ue/sutowski-dla-macrona-polska-to-balast-i-to-niestety-nie-tylko-wina-pis/embed/#?secret=m3Lr5u8OGJ

Wersja druga: banalna „przykrywka”, względnie odwrócenie kota ogonem po kolejnej porażce wizerunkowej w Parlamencie Europejskim. W sprawie rezolucji dotyczącej sankcji przeciw Polsce Platforma zachowała się jak Platforma przez ostatnie dwa lata, czyli nijak. Jedni chcieli „bronić europejskich wartości” – ideowo albo w wyniku (błędnej) kalkulacji, jakoby dźwignia standardów unijnych i cywilizacji europejskiej robiła jeszcze na Polakach wrażenie; większość się wstrzymała, a po fakcie jeden z liderów (ale nie szef) zapowiedział sankcje za poparcie sankcji. Szóstka chce, reszta chciałaby, ale się boi, a partia jako całość to w sumie nie wiadomo. Czyli trochę słabo, jak na totalną opozycję. Efektowna wrzutka Tuska, którą internety zajmują się cały dzień albo i półtora może przykryć temat, którego sama PO wyraźnie ograć nie potrafi – do czasu kolejnej dużej agendy dnia, którą zapewne zdominuje treść i skala rekonstrukcji rządu.

Ja mimo wszystko staram się wierzyć, że nawet na polskich peryferiach, w państwie teoretycznym, z kartonu czy z tektury, w narodzie „widzów dramatu dziejów”, itd. jedyny polski polityk, który na świecie coś znaczy, nie ćwierka swych apokaliptycznych fraz po pijaku, by podkręcić share’y na twitterowym koncie, zdominować paski TVN24 czy po prostu bez sensu. Po co więc? Donald Tusk nie oczekiwał chyba, że Kaczyński po jego tweecie otrzeźwieje i ministrem spraw zagranicznych mianuje Konrada Szymańskiego, a placówkę w Berlinie obsadzi Klubem Jagiellońskim?

Jedyna racjonalność i ważkość, jaką potrafię w desperackim wpisie Tuska dostrzec, to racjonalność kopa w dupę wymierzonego swym coraz bardziej ospałym kolegom. Tzw. totalna opozycja w kwestii obrony demokracji jest niezdarna i niewiarygodna. W kwestii wyborów samorządowych w Warszawie podjęła racjonalną decyzję, ale bagaż reprywatyzacyjnych przekrętów gra na jej niekorzyść. Polityka społeczna z twarzą Andrzeja Rzońcy też raczej Platformie nie pomoże.

PO w tej sytuacji pozostaje Europa – jako cywilizacyjny mit i jako praktyka skutecznego dojenia Brukseli, po której zostały Polakom autostrady, pendolino, ale i flirty na liniach regionalnych, ścieżki rowerowe, fontanny i kostki bauma na rynkach – i przebłyski nadziei, że tu kiedyś będzie prawie tak, jak za Odrą. Ale nawet na tym boisku dawni (?) koledzy Tuska podkładają się koncertowo – bez pomysłu, bez strategii, bez opowieści o Polsce w Europie i kształcie tej Europy, a nawet bez jednej decyzji, jak wspólnie głosować w drażliwej sprawie. Tweet Tuska to wielkie „ogarnijcie się, kurwa” skierowane do ludzi, którzy wciąż zdają się mieć nadzieję, że Tusk na jakimś białym koniu powróci.

http://krytykapolityczna.pl/kraj/donald-tusk-warszawa-kampania-prezydencka/embed/#?secret=Obq0KKjOsR

I w tej sprawie chyba się jednak nie ogarną – nie na czterdzieści procent, które mogłoby Kaczyńskiego przestraszyć. Po co więc marnować kilobajty danych na roztrząsanie tweeta? Bo efekciarską wrzutkę Tuska warto potraktować jako sygnał dla reszty opozycji – tej, która szamocze się na progu i tej, która dopiero wykuwa się w umysłach wkurwionej, progresywnej klasy gadająco-działającej. Tektoniczne ruchy w Europie to nie tylko spektakl dla kilkudziesięciu europeistów z think-tanków i przyczynek do katastroficznej eseistyki a’la Stefan Zweig. Dla Polski to może największe wyzwanie polityczne najbliższych lat. A jeśli Polacy jeszcze tego nie wiedzą, zadaniem opozycji będzie ich do tego przekonać.

PiS w wielu obszarach prowadzi politykę, która większości Polaków zwyczajnie nie odpowiada – z tą unijną na czele. Utrzymuje jednak wysokie poparcie – nie tylko dlatego, że w sferach innych robi rzeczy popularne (500+, wiek emerytalny), że w ogóle coś robi („walka z imposybilizmem”), albo że część wyborców to po prostu zamordyści (patrz: tezy Macieja Gduli o neoautorytaryzmie). Na to wszystko wielkiego wpływu opozycja nie ma. Może jednak zbudować wiarygodną alternatywę tam, gdzie PiS się wyraźnie wykłada.

http://krytykapolityczna.pl/kraj/gdula-w-gw-kaczynski-buduje-neoautorytaryzm/embed/#?secret=mvyUvhKXdb

Dlatego właśnie opowieść europejska – razem z tą genderową, o czym pisałem niedawno – to jeden z kluczy do zmiany władzy, a później baza polityki w przyszłości ratującej nas przed geopolityczną katastrofą. Bez kontrowersji się pewnie nie obędzie – obronność, strefa euro, uchodźcy, energia, polityka klimatyczna i przemysłowa, więzi z Niemcami to nie są tematy na ogólnie słuszne rozwiązania, które się Polakom-euroentuzjastom a priori spodobają. Polityka unijna to jednak jedyna sfera, na którą PiS wyraźnie nie ma pomysłu – i na niej tylko potrafi tracić, o czym świadczy jedyne ostre wahnięcie sondaży od 2015 roku, jakie nastąpiło po niesławnym 27:1 w Brukseli. Na tym odcinku opozycja musi pokazać, że po drugiej stronie do dziadostwa i kompromitacji jest alternatywa – a nie tylko wspomnienie o mannie z Brukseli i słoneczny uśmiech Grzegorza Schetyny.

http://krytykapolityczna.pl/kraj/sutowski-gender-glupcy/embed/#?secret=nnlTePuBrg

Nie można oczywiście wykluczyć, że Tuskowe larum to już nie żadne bicie na trwogę ani nawet cyniczny PR, tylko wylanie frustracji po trzeciej szklance dobrej whisky. Takiej naprawdę drogiej, pitej w brukselskim apartamencie z gorzką zakulisową wiedzą, że wszystko już pozamiatane i że co najwyżej kiedyś, może się uda choć ten rodzinny korytarz z Kaszubami do cywilizacji przyłączyć. Ale ja mimo wszystko proponowałbym opozycji wziąć się do europejskiej roboty – a katastroficzne rozważania na temat „jak tu trafić do lepszej strefy okupacyjnej” zostawić na czas po przegranych wyborach 2019 roku.

krytykapolityczna.pl

Kaczyński premierem już w grudniu? Oferta dla Dudy i zaskakująca propozycja dla Szydło

raq, 19.11.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,22649406,video.html?embed=0&autoplay=1
Beata Szydło poda się do dymisji na początku grudnia, stery przejmie prezes PiS Jarosław Kaczyński; szefowa rządu będzie kandydatką na prezydenta Warszawy, ma pokonać Rafała Trzaskowskiego z PO – takie scenariusze znajdujemy w tygodnikach.

„Newsweek” pisze, że już w najbliższym tygodniu dojdzie do spotkania Kaczyńskiego z prezydentem. Do omówienia zostały szczegóły

Rozmówcy tygodnika twierdzą, że Andrzej Duda wstępnie przyjął ofertę szefa PiS, zgodnie z którą miałby dostać więcej swobody w kwestii polityki zagranicznej.

Kaczyński premierem, Duda na szczyty

Według „Newsweeka” Duda miałby reprezentować Polskę na unijnych szczytach, podobnie jak to było za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, gdy premierem był Jarosław Kaczyński.

Z kolei zaufany człowiek prezydenta, szef jego gabinetu Krzysztof Szczerski miałby zostać ministrem spraw zagranicznych w miejsce Witolda Waszczykowskiego, którego nazwisko regularnie pojawia się w kontekście zmian w rządzie.

Spotkanie Duda-Kaczyński ma się odbyć między czwartkiem a sobotą. W środę prezydent wraca z Grecji, a w niedzielę udaje się z wizytą do Wietnamu.

Szydło powalczy o ratusz

Kolejny element scenariusza opisuje „Wprost”. Według ustaleń tygodnika Beata Szydło ma dostać propozycję kandydowania na prezydenta Warszawy.

Wcześniej mówiło się, że po wyprowadzce z kancelarii premiera Szydło miałaby przygotowywać się do startu w wyborach do europarlamentu.

Zmiana koncepcji, według informacji „Wprost”, ma wynikać z tego, że ani Patryk Jaki, ani Stanisław Karczewski nie dają PiS dużych szans na pokonanie popularnego polityka PO Rafała Trzaskowskiego. Inaczej wygląda sprawa z Beatą Szydło, która cieszy się większym poparciem społecznym.

Tygodnik przypomina, że Jarosław Kaczyński wykonał podobny manewr w 2006 roku, gdy zastąpił Kazimierza Marcinkiewicza i nominował go na stanowisko komisarza Warszawy. Marcinkiewicz ostatecznie przegrał w wyborach z Hanną Gronkiewicz-Waltz.

gazeta.pl

Nowe fakty ws. śmierci Stachowiaka. Petru chce dymisji Błaszczaka. Policja oburzona

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak powinien podać się do dymisji, zaś rząd – przedstawić rzetelną informację o sprawie Igora Stachowiaka – powiedział w niedzielę Ryszard Petru. Lider Nowoczesnej pytał, czy Polacy mogą czuć się bezpiecznie „z policją za Błaszczaka”.

Igor Stachowiak zmarł w maju ubiegłego roku na komisariacie Wrocław-Stare Miasto, wcześniej kilkakrotnie rażony policyjnym paralizatorem. Trwa śledztwo w sprawie tego wydarzenia.

Ryszard Petru w niedzielę w Poznaniu podkreślił, że choć od wydarzeń we Wrocławiu mija półtora roku, zaś pół roku temu upublicznione przez media okoliczności jego śmierci wstrząsnęły Polską, „tak naprawdę w tej sprawie nie wyciągnięto żadnych konsekwencji”.

– Czy my możemy, jako Polacy czuć się bezpieczni z taką policją za Błaszczaka? Bo błędy mogą się zdarzać, ale potem szybko muszą być wyciągnięte konsekwencje. A tu, jak widać, tych konsekwencji nie ma. Działania ministerstwa i policji zmierzają ku temu, byśmy o tej sprawie zapomnieli – opozycja jest po to, by o takich sprawach nie zapominać, żeby państwo nie było teoretyczne – mówił Petru na konferencji prasowej.

W sobotę na antenie TVN24 wyemitowany został materiał dotyczący najnowszych ustaleń ws. wyjaśniania okoliczności śmierci Stachowiaka. TVN24 podał m.in., że zdymisjonowany dolnośląski komendant wojewódzki jeszcze przez rok będzie otrzymywać wynagrodzenie. Wszczęte przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne zostało umorzone. Podano też, że żaden ze zdymisjonowanych komendantów nie pojawił się przed rzecznikiem dyscyplinarnym, przez co żadne z postępowań nie mogło się zakończyć.

Zdaniem Ryszarda Petru, w związku ze sprawą Stachowiaka, „dawno powinien polecieć wiceminister spraw wewnętrznych”. – Po tym, co dowiedzieliśmy się wczoraj, że wszyscy współodpowiedzialni za to uniknęli odpowiedzialności, przeszli na emerytury, a wcześniej na zwolnienia – oni też powinni zostać ukarani. A osoba, która za to wszystko odpowiada, minister Błaszczak, niech nie zrzuca winy na innych, tylko (…) uderzy się w piersi i w ramach słynnej rekonstrukcji rządu powinien być pierwszą osobą, która poda się do dymisji – powiedział.

– Mam nadzieję, że ze strony rządu zostanie przedstawiona rzetelna informacja: gdzie jest śledztwo, jak to się stało, że tamci policjanci nagle wylądowali na zwolnieniach lekarskich, że uciekli na emerytury i dlaczego w tej sprawie, w ramach prokuratury, nic się nie dzieje – dodał lider Nowoczesnej. Jak zaznaczył, na odpowiedzi na te pytania czeka „cała Polska”.

Na słowa i wpis na Twitterze Petru zareagowała polska policja.

PO chce wyjaśnień

O sprawie śmierci Igora Stachowiaka mówiono też w środę w trakcie konferencji Nowoczesnej, podsumowującej dwulecie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Adam Szłapka powiedział wtedy, że śmierć mężczyzny w maju 2016 roku powinna była spowodować dymisję ministra spraw wewnętrznych.

W ubiegłym tygodniu posłowie Nowoczesnej: Piotr Misiło i Jerzy Meysztowicz zaapelowali do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, aby przy najbliższej rekonstrukcji rządu „wymienić” ministra sprawiedliwości i szefa MSWiA. Szef resortu spraw wewnętrznych powinien, ich zdaniem, stracić stanowisko za opieszałość ws. wyjaśniania śmierci Igora Stachowiaka.

Także w ubiegłym tygodniu posłowie PO zażądali od Mariusza Błaszczaka przedstawienia w ramach sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych informacji na temat postępowania dotyczącego odpowiedzialności osób uwikłanych w śmierć Igora Stachowiaka.

Szef komisji Arkadiusz Czartoryski (PiS) ocenił, że żądanie od Błaszczaka przedstawienia na komisji informacji ws. osób uwikłanych w śmierć Igora Stachowiaka jest „absurdalny” i wynika z niezrozumienia sytuacji. Wyjaśnił, że sprawa trafiła do prokuratury i gospodarzem postępowania jest prokuratura, a nie minister Błaszczak, zaś szef MSWiA „skrupulatnie wyjaśnił wszystko, co było przedmiotem postępowania jego ministerstwa”.

Sprawa śmierci Igora Stachowiak

Igor Stachowiak został w maju 2016 r. zatrzymany na wrocławskim rynku. Według funkcjonariuszy był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł.

Według pierwszej opinii lekarza przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Sprawa wróciła w tym roku po wyemitowaniu reportażu w TVN24, gdzie pokazano m.in. zapis z kamery paralizatora. Później „Fakty” TVN podały, że policja miała dostęp do nagrań w sprawie śmierci Stachowiaka, choć deklarowała coś innego.

W związku z wydarzeniami sprzed roku szef MSWiA odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendanta miejskiego we Wrocławiu. Wszyscy funkcjonariusze: zatrzymujący Stachowiaka i używający wobec niego paralizatora, są już poza policją.

12 września Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedstawiła zarzuty przekroczenia uprawnień oraz znęcania się fizycznego i psychicznego nad zatrzymanym Igorem Stachowiakiem czterem ówczesnym funkcjonariuszom Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

dziennik.pl

W najnowszym „Newsweeku”. Giertych: Kaczyńskiego zawsze najbardziej interesowała prokuratura

Pilnował, żeby spotkania się nie przeciągały?

– Nie. On zawsze był gadułą, więc często spotkania trwały dłużej.

Kto najczęściej bywał u Kaczyńskiego?

– Najczęściej widywałem ówczesnego szefa ABW Bogdana Święczkowskiego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i szefa CBA Mariusza Kamińskiego. To byli najbliżsi współpracownicy Kaczyńskiego.

Zbierał haki na ludzi?

– Miałem z nim nawet proces, bo powiedziałem, że zbierał haki na opozycję. Ale zakończył się tak, że sąd umorzył jego proces przeciwko mnie i mój przeciwko niemu. Jego zawsze najbardziej interesowała prokuratura. On ma do tego zacięcie. Interesował się śledztwami, reformą instytucji. W sprawie seksafery znał najdrobniejsze szczegóły.

A sprawą śmierci Barbary Blidy się interesował?

Oczywiście. To była bardzo ważna sprawa z punktu widzenia PiS, bo mogła zaszkodzić notowaniom. Załatwiła zresztą Zbigniewa Wassermanna, który miał być marszałkiem Sejmu. Wszystko było już dogadane, ale po tragicznej śmierci Barbary Blidy Ziobro wpakował ABW, żeby się tłumaczyła, a Wassermann był koordynatorem służb specjalnych. I to go załatwiło.

ROMAN GIERTYCH, BYŁY WICEPREMIER W RZĄDZIE PIS-LPR-SAMOOBRONA

„Newsweek”„Był bardzo pracowity. Przychodził około godziny 9:00 i pracował do bardzo późna, po 14 godzin. Rozmowy koalicyjne skończyliśmy ok. 2:00 nad ranem. Trwały siedem godzin non stop. Normą były spotkania o północy, żeby coś uzgodnić”

Obiady Kaczyński jadał w kancelarii?

– Tak. Raz widziałem go jedzącego obiad z posłanką Szczypińską, ale to było chyba na pokaz, bo tabloidy pisały wtedy o ich rzekomych bliskich relacjach. Jego bardzo częstym kompanem do obiadów był Przemysław Gosiewski. On był wtedy szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Pamiętam, kiedyś byłam u niego na rozmowie w piątek wieczorem. Było przed godziną 22:00, a przed jego gabinetem czekała cała kolejka ministrów.

– Oprócz Gosiewskiego Kaczyńskiemu towarzyszył też Adam Lipiński, szef jego gabinetu. Ja z nim też często jadałem obiady, gdy mieliśmy coś do obgadania. Nie schodziliśmy do stołówki, tylko kelner przynosił jedzenie do gabinetu premiera. Kaczyński lubił polską kuchnię, zamawiał schabowego z kapustą, a na deser zawsze jadł lody.

Ale prezes podobno nie lubi jeść w towarzystwie, bo przeszkadza mu, jak ludzie mlaskają.

– Nie widziałem, żeby miał z tym problem. Może dlatego, że ja nie mlaskam (śmiech).

newsweek.pl

Szułdrzyński: Donald Tusk wchodzi do gry

„Alarm!” – napisał w niedzielę w południe na Twitterze Donald Tusk. I rzeczywiście jego wpis wywołał alarm. Bo ten gest oznacza, że Tusk ostro wchodzi do gry. To nie najlepsza wiadomość dla PiS, ale jeszcze gorsza dla Grzegorza Schetyny i Ryszarda Petru.

Co napisał były premier? „Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie”. Trudno byłoby sobie wyobrazić bardziej wyraziste wejście w polską politykę niż spisanie w 212 znakach wszystkich zarzutów, które opozycja od miesięcy stawia rządom PiS. Jego tweet można odebrać jako symboliczne stanięcie na czele opozycji.

Z jednej strony opozycja może się cieszyć, bo burza, jaką wywołał wpis szefa Rady Europejskiej – odnieśli się do niego najważniejsi politycy obozu rządzącego – pokazuje, że Tusk wciąż może w polityce sporo namieszać. Opozycja nie ma wyrazistego lidera, który jest w stanie wzbudzić choćby część takich emocji jak on. Liderzy Nowoczesnej i PO mają więc powody do obaw o swe przywództwo, o które tak walczą.

Słabość opozycji była zaś w ostatnich miesiącach jedną z przyczyn siły PiS. Tusk może się okazać zgraną kartą, ale pewne jest, że opozycja z nim na czele będzie dla Kaczyńskiego przeciwnikiem, z którym trzeba się będzie liczyć.

Sam Tusk musi mieć zaś świadomość, że przekroczył Rubikon. Jako szef Rady Europejskiej jest jednym z najważniejszych urzędników w Unii. Od teraz wszystkie jego wypowiedzi dotyczące Polski mogą być traktowane jak ruchy potencjalnego lidera opozycji. A politykom PiS łatwiej będzie przedstawiać Unię jako instytucję, która kieruje się interesem przeciwników obecnej władzy.

Ten wpis naprawdę bardzo dużo zmienia w polskiej polityce.

rp.pl

Tusk krzyczy „alarm” i ma rację

Sytuacja wygląda źle. Nie ma na politycznej scenie partii, która mogłaby zagrozić PiS, ciągnącemu Polskę w sam środek bagna.

Na Twitterze Tusk pisze tak: „Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie”. Niczego nowego nie mówi, ale jeśli już nawet Tusk, z jego pozycji, zaczyna histeryzować, znaczy, że albo się nawalił i drunkpostuje, albo już na serio jesteśmy w zadzie głębokim.

Histeryzuje, bo przecież musi wiedzieć, że to głos na puszczy. Desperacki. To dość przerażające, bo musi przecież wiedzieć też, że tak jest, ale nie ma już, najwyraźniej, innych środków, żeby działać, naciskać, wpływać. W związku z tym wykrzyczał w końcu to, co – jak to się mówiło w Warszawie – ja wiem, a pan rozumiesz. Ten krzyk jednak, niestety, może jedynie pogłębić izolację Polski i paranoję rządzących nią osobliwości.

Ci bowiem, jak już widać dobrze, każdą zewnętrzną krytykę przyjmują jak wypowiedzenie wojny i zasklepiają się w skorupach swoich omamów, działają jeszcze bardziej nielogicznie i niekonsekwentnie, za to coraz głośniej ryczą i bredzą, jeśli z faktami im nie po drodze (choćby to histeryczne idiotyzowanie, że quasi-nazistowskie hasła na marszu 11 listopada to „rosyjska”, według Macierewicza, albo „lewacka”, wedługg Kaczyńskiego, prowokacja). Nie zdziwiłbym się, gdyby w prawicowej prasie pojawiły się artykuły typu „przecież Tusk wie, że jesteśmy paranoikami, po co więc wpycha nas w jeszcze głębszą paranoję? Przecież to na rękę Rosji!”.

Czy po prawej stronie pojawi się rozsądna frakcja?

Sytuacja wygląda źle. Nie ma na politycznej scenie partii, która mogłaby zagrozić PiS, ciągnącemu Polskę w sam środek bagna. Nowoczesna, z jej neoliberalną agendą, to nie jest odpowiedź na polską potrzebę budowania silnego, ambitnego i opiekuńczego państwa o wysokim standardzie po latach dzikiego liberalizmu. PO Schetyny to trup, który nie ogarnia, co się dzieje, i chyba nawet nie czyta analiz politycznych. Energii tam nie ma nawet tyle, by naładować radio samochodowe. W Razem nazbierało się tyle kaszkietowego dogmatycznego betonu i wtórnie konserwatywnych odklejeńców czepiających się byle gówna, że nigdy nie wyjdzie poza margines. A przynajmniej dopóki betonu nie wywali z hukiem do jakichś komun postpiwnicznych.

Jest jakaś nadzieja, że PiS przejmie bardziej rozsądna frakcja prawicy, która, jak się wydaje, tworzy się wokół Dudy i Szczerskiego (mam wrażenie zresztą, że to do nich Tusk kierował swój rozpaczliwy tweet, bo przecież nie do buksujących Schetyny czy Petru), ale wygląda na to, niestety, że chyba nie bardzo mają strategię i możliwości, by wpływać na rzeczywistość inaczej, niż cisnąć Macierewicza i topić się w prywatnej wojence z nim czy grać w „dwa kroki w tył, jeden w przód” z Kaczyńskim. Zobaczymy, ile ugrali po rekonstrukcji rządu. Szczerski za Waszczykowskiego byłby niezłą opcją.

Przydałby się jeszcze ktoś za Macierewicza, który – jak w szpiegowskiej powieści – modernizuje polską armię tak, żeby jej przypadkiem nie zmodernizować, i opowiada publicznie brednie z wyżyn swojego stanowiska, za ubogiego duchem, a więc bł. Błaszczaka, czy neofitę Glińskiego, ale to raczej marzenia ściętej głowy.

Albo, bo to już ostatni dzwonek, zacznie na serio montować się z tych nielicznych polityków centrolewicy, którzy jeszcze nie stracili twarzy, nie są odklejeni w jedną czy drugą stronę, formacja z wielkim wykopem, udrapowana w szaty rewolucyjne, która będzie miała pisowską ambicję i energię do zmieniania Polski i Europy, do wielkich projektów, do zapewniania obywatelom podstawowych potrzeb i udowodniania im na każdym kroku, że państwo istnieje i że stoi za obywatelem murem – tylko że będzie to robiła naprawdę, a nie teoretycznie. I będzie wiedziała, jak to robić, nie wpadając w kontrskuteczność, paranoję, wsteczność, bigoterię, kłamstwa i niemampanapłaszczaicomipanzrobizm. Która nie będzie się bała pochwalić PiS za to, co robi pozytywnego (dodatek na dziecko, osadzenie zdziczałej reprywatyzacji, rozmach modernizacyjny, choć głównie teoretyczny), i bezkompromisowo punktować sprawy, w których PiS zachowuje się jak przygłup czy zakuty frankista.

polityka.pl

Tusk bije na alarm

19.11.2017
niedziela

Najpierw był bulwersujący marsz z faszystami w Warszawie, z którego zdjęcia obiegły media światowe, potem próba przedstawiania marszu przez polityków PiS jako pokojowej radosnej manifestacji patriotycznej, wreszcie gwałtowne pogorszenie stosunków Warszawy z Kijowem.

W tym kontekście można czytać alarmujący tweet Donalda Tuska. A jest przecież i kontekst szerszy, o którym szef Rady Europejskiej pisze wyraźnie: negatywne skutki całego dwulecia rządów PiS dla fundamentów rządów prawa i demokracji w naszym kraju.

Dlaczego akurat teraz? Bo rząd pisowski trwa w odmowie podjęcia konstruktywnych rozmów na ten temat na forum Unii Europejskiej, a krytykę interpretuje jako atak na Polskę, choć w istocie dotyczy ona wyłącznie postawy i działań tego konkretnego rządu.

Chmury nad nim gromadziły się od dawna, napięcie rosło, mimo prób jego rozładowania podejmowanych w Brukseli z udziałem Tuska. W końcu, po niedawnej rezolucji Parlamentu Europejskiej, strzelił pierwszy piorun. Deputowani PO głosujący za rezolucją Parlamentu Europejskiego zyskali dodatkowy argument.

Reakcje polityków PiS pokazują ich zaskoczenie. To wprawdzie tylko tweet, ale specjalnego znaczenia i dużego rażenia. Krótka, konkretna, celna diagnoza, której autorem jest „prezydent” UE. Spuentowana pytaniem: strategia PiS czy plan Kremla?

Rzeczywiście, jak na najwyższego urzędnika UE wypowiedź bardzo wyjątkowa. Być może dlatego, że Tusk uważa, że sytuacja w Polsce wymaga już wyjątkowej reakcji.

W końcu odpowiada on politycznie za Unię Europejską, a sytuacja w Polsce staje się jej wewnętrznym problemem. Niestabilna Polska zagraża stabilności Unii. Być może to miał Tusk na myśli, pisząc o „planie Kremla”. Nie ma co czekać z alarmem.

szostkiewicz.blog.polityka.pl

PONIEDZIAŁEK 🙂

%d blogerów lubi to: