Duda zaczyna się bać. Nie dziwię się. Trybunalik go czeka, że hej.

Oto piątkowy felieton Moniki Olejnik.

Aferalny Berczyński

Beata Szydło nie dostała pozwolenia od prezesa, aby zdymisjonować Antoniego Macierewicza. Więc wotum nieufności Platformy Obywatelskiej wobec ministra obrony będzie miało formę krytyki, a jest za co go rugać, bo to postać z pogranicza zaprzaństwa i zdrady.

Przegranym też może czuć się Andrzej Duda, dla którego polityka epistolarna jest najwyższą formą sprzeciwu i buntu wobec odebrania mu konstytucyjnych prerogatyw. Macierewicz i tak wykopyrtnie. Oby jak najprędzej, aby straty były względnie najmniejsze.

Afera z Wacławem Berczyńskim ma posmak korupcji i znamiona wielkiej afery. Ten człowiek tak czuł się pewnie pewnie, że chlapał jęzorem bez opamiętania.

Widać, iż wyobraźnię ma kiepską, bo fabuła z ładunkiem termobarycznym to jakość grafomanii. Na wierzch będą wychodzić coraz gorsze rzeczy.

Więcej >>>

Mowa nienawiści w PiS osiąga szczyty

Mowa nienawiści w PiS osiąga szczyty

Język wściekłości i nienawiści wydaje się być najbardziej charakterystyczną cechą Prawa i Sprawiedliwości. Lansuje go z wielką siłą sam lider partii, przemawiając na licznych wiecach i spędach. Trudno się więc dziwić, że w identyczną retorykę popadają wierni poddani Kaczyńskiego.

Ostatnio Beata Nowosielska, dyrektorka Departamentu Edukacji i Komunikacji w Ministerstwie Środowiska, napisała na Facebooku, że Donald Tusk powinien zostać przywitany w Polsce „kajdankami i szubienicą”. Nawet w środowisku najzagorzalszych PiS- owców musiało to jednak zostać odebrana niekorzystnie, bo w konsekwencji nie piastuje już dotychczasowej funkcji. Podobno sama zrezygnowała.

Sprawę czym prędzej skomentował rzecznik MŚ Paweł Mucha. „Poglądy Pani Beaty Nowosielskiej, jak i sposób ich wyrażania w portalach społecznościowych, nie są stanowiskiem Ministerstwa Środowiska. Poglądy te stanowią wyłącznie prywatną opinię Pani Nowosielskiej. Ministerstwo Środowiska wyraża dezaprobatę dla tego typu wypowiedzi w przestrzeni publicznej” – napisał w komunikacie. Ministerstwo ogłosiło, że Nowosielska złożyła rezygnację z pełnionych funkcji.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, Beata Nowosielska przed rozpoczęciem pracy w resorcie Jana Szyszki była radną w dzielnicy Warszawa-Wesoła. W Radzie Dzielnicy zasiada również żona ministra Krystyna Szyszko. „Polecamy Panią Beatę jako osobę, która odzwierciedla najlepsze cechy swojego pokolenia, cenimy w niej przede wszystkim dynamiczność i upór w dążeniu do celu” – pisali Szyszkowie w swojej rekomendacji o Nowosielskiej.

Na profilach społecznościowych tej pani można znaleźć wiele wpisów, w których nie od dziś w niewybrednej formie atakuje opozycję i poprzedni rząd. „Pani Katarzyno jakieś noworoczne postanowienia? Może jakaś siłownia albo aerobik? Buzia się nie mieści w kadrze” – napisała Nowosielska pod wpisem Katarzyny Lubnauer, rzeczniczki Nowoczesnej.

koduj24.pl

„W minutę”: 21 kwietnia 2017 roku

Milena Kruszniewska; Montaż: Katarzyna Dworak
http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21671634,video.html?embed=0&autoplay=1

Niemieckie peregrynacje TW Wolfganga i autora Szydło

Niemieckie peregrynacje TW Wolfganga i autora Szydło

Ambasador RP w Niemczech Andrzej Przyłębski nie może być pewien swego stołka, bo jego zwierzchnik Witold Waszczykowski też nie jest pewny posady, może wylecieć przy pierwszej lepszej rekonstrukcji. Nie wiem, jakim łukiem Przyłębski obejdzie ustawę dekomunizacyjną, wszak ma solidną teczkę w IPN jako TW Wolfgang. Może liczyć, iż ustawa zostanie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, a tam żona Julia z innym agentem Mariuszem Muszyńskim znajdą jakiś haczyk, aby nie podlegał lustracji.

Przyłębski jednak musi punktować u prezesa, u którego splotem słonecznym czy też piętą Achillesa jest „Tusk”. Walniesz Kaczyńskiego Tuskiem to jęczy na cały kraj i wyzywa: ty elemencie animalny, najgorszy sorcie, gestapo. Przyłębski nieprzypadkowo przybrał ksywkę Wolfagang, bo lubi jako Wolf poszczekać, poszarpać za nogawki i wyć do księżyca.

W Berlinie Przyłębskiego nie tolerują, zresztą nie uprawia żadnej dyplomacji, bo dla polityki PiS jest ona zbędną. Ambasador a to załatwi salę kinową dla filmu „Smoleńsk” (kilka miesięcy za tym chodził), a to dla jakiegoś lokalnego dziennika poszczeka na Tuska. Proszę zauważyć, że nie piszę, iż zamienia się w kundelka, ale w Wolfa. Szarpie za nogawkę Tuska i szczerzy zęby na łamach „Neue Osnabrücker Zeitung”, sugerując, że to był niemiecki kandydat: „najwyraźniej z punktu widzenia Berlina istniały nie cierpiące zwłoki powody, by przedłużyć kadencję Donalda Tuska”.

Spowodowało, że – mówi to dyplomata (w istocie wzorzec z Sevres dyplomatołka wg definicji niezapomnianego Władysława Bartoszewskiego): „Wina za pogorszenie się stosunków polsko-niemieckich leży po stronie Niemiec”. Hau, hau – szczeka Wolf Przyłębski, a tak naprawdę boi się o posadę i melduje prezesowi: Heil, heil.
W o wiele ważniejszej niemieckiej gazecie, bo w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) – ichniej „Gazecie Wyborczej” – ukazał się artykuł podpisany przez Beatę Szydło. Wszak wiadomo, że pani premier tego nie mogła napisać, lecz podpisała. Nie waham się tak nazywać, choć język jest szydłowski – ble, ble godny magla – pusty znaczeniowo, owijający bawełnę w inną bawełnę, jest to zresztą charakterystyka PiS. Nie potrafią zająć się konkretami, bo najlepsi są w pluciu na przeciwników politycznych.

Artykuł publikuje „FAZ” z powodu tego, iż w niedzielę w Hanowerze Szydło wraz z Angelą Merkel będą otwierały targi przemysłowe. Szydło „pisze” o wszystkim, a tak naprawdę o niczym, przy tym wciskając sporą dawkę kłamstw, pisowskiej trucizny. My, w Polsce już się uodporniliśmy (co cię nie zabije, to wzmocni), a szkoda, gdyż przeciwstawić się złu najlepiej za pierwszym razem, gdy jest determinacja. Szydło kłamie w czytelnicze niemieckie oczy: „Polska nie jest przygotowana na falę uchodźców”, ale „dobrze radzimy sobie z ponad milionem ukraińskich obywateli”.

Takich oszustw i bleblań jest co nie miara, ale pojawia się też inny ton: „Jesteśmy gotowi do zawierania dobrych kompromisów we wszystkich ważnych kwestiach europejskich”. Te „dobre kompromisy” znamy w Polsce jako „dobrą zmianę”. Niemcy ani nikt w Europie na to się nie nabiorą, bo nie ma żadnych „dobrych” konkretów.
Na szczęście o Tusku autor podpisany jako Szydło nic nie pisze. I to jest najlepszy element tego artykułu. Szydło w Niemczech jednak wystąpi i na jakimś konkrecie się wyrżnie, bo tak mają wszyscy pisowcy (Morawiecki, Waszczykowski, itd.), którzy na światowych salonach otwierają buzie.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

 

 

PIĄTEK, 21 KWIETNIA 2017

Sondaż dla SE: Tusk wygrywa z Dudą w II turze wyborów prezydenckich

19:09

Sondaż dla SE: Tusk wygrywa z Dudą w II turze wyborów prezydenckich

Gdyby druga tura wyborów prezydenckich odbyła się w najbliższą niedzielę, wygrałby w niej zdecydowanie Donald Tusk. Pokonałby obecnego prezydenta Andrzeja Dudę 49:39%. Tak wynika z najnowszego sondażu Instytutu Badań „Pollster” dla „Se.pl” i Nowej TV. Niezdecydowani stanowią 12%.

Badanie przeprowadzone przez Instytut Badań Pollster w dniach 20-21 kwietnia na próbie 1007 dorosłych Polaków.

15:15

MON chce zwiększyć wydatki na obronność do 2,5% PKB do 2030 roku

MON opublikowało projekt ustawy zakładający, że w 2030 roku wydatki na obronność wyniosą 2,5% PKB – do tego czasu mają stopniowo rosnąć. Projekt zakłada też stopniowe zwiększanie liczebności armii. Propozycja resortu obrony na razie jest na etapie uzgodnień wewnątrz rządu.

15:14

Trzaskowski w Sejmie do PiS: Ile czasu wam zajęło usunięcie Misiewicza. Protasiewicz: To ustawa dla TW Wolfganga?

– Chcecie się pozbawić oczu i uszu, nie chodzi o agentów, bo wasi agenci wam nie przeszkadzają. Przypomnijcie ile czasu wam zajęło Misiewicza ile komisji będziecie musieli powołać, ile czasu w niej spędzą posłowie Suski i Brudziński. Pozbawiacie się profesjonalistów, którzy w przeciwieństwie do was reprezentują interes narodowy – mówił przed głosowaniem wniosku o odrzucenie projektu ustawy o służbie zagranicznej.

– Pan sprawną dyplomację doprowadził do stanu, w którym nie potrafi przeprowadzić żadnego projektu. Nie potrafi czytać ze zrozumieniem traktatów. Nie jest w stanie autoryzować pańskiego wywiadu, żeby pan się nie kompromitował – mówił Adam Szłapka z .N.

Nie może być dobra ustawa która wyrzuca z pracy 3 tysiące ludzi bez żadnego mechanizmu odwoławczego. Ta ustawa jest zła – mówił Grzegorz Długi z Kukiz’15.

Czy ta ustawa jest potrzebna żeby usunąć TW Wolfganga Przyłębskiego z funkcji ambasadora w Berlinie? – pytał Jacek Protasiewicz.

238 posłów zagłosowało przeciw wnioskowi o odrzucenie.

15:03

Mieszkowski: Upolityczniacie kulturę, robicie kulturę państwa PiS

– Upolityczniacie instytucje kultury, to wbrew interesowi narodowemu. Bezwzględnie i konsekwentnie uwłaszczycie całą kulturę, robicie kulturę państwa PiS – mówił Krzysztof Mieszkowski z Nowoczesnej w trzecim czytaniu rządowego projektu łączącego Instytut Audiowizualny z Filmoteką Narodową.

Protestowała też Iwona Śledzińska- Katarasińska, cytując list Agnieszki Holland. W imieniu rządu opozycji odpowiedział Jarosław Sellin. Sejm uchwalił ustawę.

14:17

Sejm uczcił 90. rocznicę urodzin Tadeusza Mazowieckiego

343 posłów zagłosowało „za” przyjęciem projektu uchwały w sprawie uczczenia 90. rocznicy urodzin Tadeusza Mazowieckiego. Posłowie PO, który głosowali „przeciw”, wydali oświadczenie, że to pomyłka.

Moje głosowanie dot. 90 rocznicy ur.T.Mazowieckiego było niefortunną pomyłką,co zostało zgłoszone do Marszałka Sejmu.

12:34

Siemoniak: Bezpieczeństwo Polaków obniża się od takiego szefa MON. Macierewicz musi odejść

Całe pasmo afery, skandali i złych zdarzeń. Z całą odpowiedzialnością chcę powiedzieć, że bezpieczeństwo Polaków obniża się od takiego ministra obrony narodowej, który szkodzi po prostu armii. Mamy nadzieję, że ten nasz wniosek zyska przychylność wysokiej izby, bo również Polacy w kolejnych sondażach fatalnie oceniają Macierewicza. Macierewicz musi odejść – mówił Tomasz Siemoniak o wniosku PO o odwołanie ministra obrony narodowej.

12:25

Schetyna: Polacy oczekują, żeby odwołać Macierewicza. Sprawa Caracali to początek wielkiej afery

Polacy oczekują, żeby odwołać ministra Macierewicza, żeby wyjaśnić skandale, które toczą Ministerstwo Obrony od 1,5 roku, a szczególnie intensywnie w ciągu ostatnich dni i tygodni. Nie może być tak, że osoba nie wiadomo skąd przyjeżdża i pochodzi, dostaje możliwość wpływu, zapoznania się z dokumentacją największego przetargu dotyczącego kwestii śmigłowców. To 13,5 miliarda – wielki przetarg przygotowywany przez ministerstwo od miesięcy i lat, zostaje wywrócony przez osobę, która znika w sposób nagły z Polski, która rezygnuje z uczestnictwa z życia publicznego w Polsce, która wysyła takie pismo o rezygnacji, mówiąc, że znajduję się w USA. To początek wielkiej afery – mówił Grzegorz Schetyna w Sejmie.

Przewodniczący PO dodał, że oczekuje od państwa polskiego, premier Szydło i prokuratora generalnego że doprowadzą z urzędu do postępowania karnego w sprawie przetargu na Caracale.

300polityka.pl

 

 

 

 

 

Ambasador USA o kwestii smoleńskiej: nie widzimy już nic, co moglibyśmy zrobić

21 kwietnia 2017 (http://www.tvn24.pl)

Macierewicz, Berczyński i caracale. Atmosfera się zagęszcza, żądanie dymisji i odpowiedź PiS

Wojciech Czuchnowski, Agnieszka Kublik, Paweł Wroński, 21 kwietnia 2017

15 września, konferencja podkomisji smoleńskiej. Na zdjęciu jej przewodniczący Wacław Berczyński i minister Antoni Macierewicz

15 września, konferencja podkomisji smoleńskiej. Na zdjęciu jej przewodniczący Wacław Berczyński i minister Antoni Macierewicz (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

PO chce odwołania ministra Antoniego Macierewicza. Zdaniem Grzegorza Schetyny to, co robi szef MON, „może być początkiem wielkiej afery”. – Nie ma dyskusji o zmianach w rządzie – powtarzała w piątek premier Beata Szydło.

Atmosfera wobec wszechmocnego do tej pory ministra obrony Antoniego Macierewicza zagęszcza się. Po wyrzuceniu jego protegowanego Bartłomieja Misiewicza powodem kłopotów jest teraz jego przyjaciel dr Wacław Berczyński – do czwartku szef MON-owskiej podkomisji smoleńskiej.

Berczyński „cytuje” Macierewicza

Berczyński w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” pochwalił się, że „wykończył caracale”. Chodzi o zakup 50 śmigłowców produkowanych przez firmę Airbus Helicopters, które Polska – decyzją poprzedniego rządu – miała kupić za 13,3 mld złotych. Pierwsze maszyny miały być dostarczone już w tym roku.

Berczyński stwierdził w wywiadzie, że Macierewicz ustanowił go swoim pełnomocnikiem ds. śmigłowców „bo się na tym zna”. MON jeszcze tego samego dnia zareagowało oświadczeniem, że Berczyński nie miał żadnego wpływu na decyzje ws. helikopterów, nie miał z tą sprawą związków, a powodem zakończenia negocjacji była niewystarczająca oferta offsetowej Francuzów.

Jednak DGP wskazała, że Berczyński wysyłał pisma do Inspektoratu Uzbrojenia MON z prośbą o dostęp do informacji ws. przetargu. Po odmowie Inspektoratu zwrócił się ponownie do niego z upoważnieniem Macierewicza, a potem zwracał się także o poszczególne dokumenty w tej sprawie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Macierewicz przyjmuje dymisję Berczyńskiego, czyli paranoja jest goła [PAWEŁ WROŃSKI]

Dodatkowo Berczyński, który sam swoje relacje z Macierewiczem określa jako „przyjacielskie”, przez lata pracował w amerykańskiej firmie Boeing (opłaciła jego studia). Z kolei MON 31 marca kupiło za 2 mld złotych trzy samoloty Boeing 747-800 do przewozu VIP.

Zdaniem Krajowej Izby Odwoławczej odbyło się to z naruszeniem prawa (najpierw przetarg został zerwany, a potem wyboru dokonano z wolnej ręki). Można więc przypuszczać, że Berczyński to kolejna związana z Boeingiem osoba w otoczeniu Antoniego Macierewicza. Inną jest były amerykański senator Al d’Amato.

PO: Odwołać Macierewicza

– Jest wiele powodów, ale sytuacja, która stawia w ostatni dniach jeszcze więcej znaków zapytania wokół aktywności Macierewicza i jego współpracowników, motywuje nas do takich działań – mówił wczoraj lider PO Grzegorz Sechetyna. Zwrócił się do premier Beaty Szydło o odwołanie szefa MON. Ona jednak, jak podkreślała w piątek, „nie widzi powodów zmian w rządzie” stwierdził:

– Pani premier, Polska widzi taką konieczność, Polacy oczekują, żeby odwołać Macierewicza, żeby wyjaśnić skandale, które toczą MON od półtora roku, a szczególnie intensywnie w ciągu ostatnich dni i tygodni – mówił Schetyna.

Lider PO dziwił się, że wielki przetarg na ponad 13 mld zł przygotowany przez poprzedni MON zostaje wywrócony przez osobę, która „znika w nagły sposób z Polski, która rezygnuje z uczestnictwa w życiu publicznym w Polsce. To jest początek wielkiej afery”.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Caracale a katastrofa smoleńska. Ktoś tu kłamie: Macierewicz czy Berczyński? [AGNIESZKA KUBLIK]

– Oczekujemy, że usłyszymy odpowiedź na pytania, co się stało z przetargiem na śmigłowce? Dlaczego z wolnej ręki zdecydowano się wydać ponad 2 mld zł na samoloty dla VIP-ów? – mówił lider Platformy.

Macierewicz Berczyńskiemu dziękuje

Sprawa dymisji Berczyńskiego budzi wiele pytań. Były już szef komisji smoleńskiej ma przebywać w Stanach Zjednoczonych, ale dymisję złożył w piśmie z… Warszawy.

Berczyńskiemu Macierewicz „serdecznie podziękował”. – Najchętniej powiedziałbym: dziękuję, Wacku, w imieniu służby. Naprawdę wykonałeś olbrzymią pracę – powiedział szef MON w cotygodniowym felietonie w Radiu Maryja i TV Trwam.

Podkomisją ma kierować teraz Kazimierz Nowaczyk, tak jak Berczyński naukowiec pracujący w USA. Nie jest specjalistą od lotnictwa lecz fluorescencji. I podobnie jest znajomym Macierewicza.

W TV Trwam Macierewicz wyjaśniał, że Berczyński  odchodzi „ze względów osobistych, głównie rodzinnych i zdrowotnych”. Ale dymisja dotyczy tylko funkcji przewodniczącego, Berczyński ma nadal „pozostawać członkiem tego zespołu, będzie nadal pracował z komisją i całą swoją wiedzę przekazywał do dyspozycji komisji”.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Zamach smoleński”. Kiepski film wczoraj widziałem. Wszystkie pomyłki inżyniera Berczyńskiego

Szef MON liczy, że Berczyński „rychło powróci do pełnej aktywności w zespole badającym tragedię smoleńską i wtedy, kiedy będzie podpisywany raport końcowy, będziesz mógł to sygnować wraz z pozostałymi członkami”.

Wygląda też na to, że dr Wacław Berczyński pozostaje też nadal prezesem rady nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 w Łodzi. Na to stanowisko powołał go Macierewicz. Przynajmniej na razie figuruje na stronie internetowej zakładu. W jaki sposób ma wypełniać swoje obowiązki ze Stanów Zjednoczonych? Nie wiadomo.

Kaczyński komentować nie chce

Na pytanie o Berczyńskiego nie chciał odpowiedzieć prezes PiS Jarosław Kaczyński, który 10 kwietnia był honorowym gościem pokazu filmowego z ustaleniami kierowanej jeszcze przez Berczyńskiego podkomisji.

Ogłosiła ona, że przyczyna katastrofy smoleńskiej był „wybuch bomby termobarycznej” na pokładzie prezydenckiego tupolewa, choć żadne urządzenia, ani czarne skrzynki samolotu wybuchu nie zarejestrowały.

 

wyborcza.pl

Nie będę w tej sprawie nic państwu mówił – Kaczyński w ogniu pytań o Berczyńskiego i Macierewicza

Justyna Dobrosz-Oracz, Montaż: Łukasz Carbone, 21.04.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21670485,video.html?embed=0&autoplay=1

Wacław Berczyński, który pełnił funkcję szefa podkomisji smoleńskiej w MON podał się wczoraj do dymisji. Najbardziej prawdopodobną przyczyną rozstania z Berczyńskim jest jego niedawny wywiad dla „Dziennika Gazety Prawnej”, w którym powiedział m.in.: „To ja wykończyłem Caracale”. Szef MON, Antoni Macierewicz przyjął rezygnację Wacława Berczyńskiego. W ogniu pytań o Berczyńskiego znalazł się dziś Jarosław Kaczyński. Co powiedział?

wyborcza.pl

Nieznane zdjęcia przedwojennej Polski. Dawne pojazdy, eleganckie przyjęcia i prawdziwa, śnieżna zima

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114944,21669166,nieznane-zdjecia-przedwojennej-polski-dawne-pojazdy,,1.html#MT

Niemieckie peregrynacje TW Wolfganga i autora Szydło

Ambasador RP w Niemczech Andrzej Przyłębski nie może być pewien swego stołka, bo jego zwierzchnik Witold Waszczykowski też nie jest pewny posady, może wylecieć przy pierwszej lepszej rekonstrukcji. Nie wiem, jakim łukiem Przyłębski obejdzie ustawę dekomunizacyjną, wszak ma solidną teczkę w IPN jako TW Wolfgang. Może liczyć, iż ustawa zostanie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, a tam żona Julia z innym agentem Mariuszem Muszyńskim znajdą jakiś haczyk, aby nie podlegał lustracji.

Przyłębski jednak musi punktować u prezesa, u którego splotem słonecznym, czy też piętą Achillesa, jest „Tusk”. Walniesz Kaczyńskiego w Tuska to jęczy na cały kraj i wyzywa: ty elemencie animalny, najgorszy sorcie, gestapo. Przyłębski nieprzypadkowo przybrał ksywkę Wolfagang, bo lubi jako Wolf poszczekać, poszarpać za nogawki i wyć do Księżyca.

W Berlinie Przyłębskiego nie tolerują, zresztą nie uprawia żadnej dyplomacji, bo dla polityki PiS jest ona zbędną. Ambasador a to załatwi salę kinową dla filmu „Smoleńsk” (kilka miesięcy za tym chodził), a to dla jakiegoś lokalnego dziennika poszczeka na Tuska. Proszę zauważyć, że nie piszę, iż zamienia się w kundelka, ale w Wolfa. Szarpie za nogawkę Tuska i szczerzy zęby na łamach „Neue Osnabrücker Zeitung” sugerując, że to był niemiecki kandydat: „najwyraźniej z punktu widzenia Berlina istniały nie cierpiące zwłoki powody, by przedłużyć kadencję Donalda Tuska”.

Spowodowało, że – mówi to dyplomata (w istocie wzorzec z Sevres dyplomatołka wg definicji niezapomnianego Władysława Bartoszewskiego): „Wina za pogorszenie się stosunków polsko-niemieckich leży po stronie Niemiec”. Hau, hau -szczeka Wolf Przyłębski, a tak naprawdę boi się o posade i melduje prezesowi: Heil, heil.

W o wiele ważniejszej niemieckiej gazecie, bo w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) – ichniej „Gazecie Wyborczej” – ukazał się artykuł podpisany przez Beatę Szydło. Wszak wiadomo, że pani premier tego nie mogła napisać, lecz podpisała. Nie waham się tak nazywać, choć język jest szydłowski – ble, ble godny magla – pusty znaczeniowo, owijający bawełnę w inną bawełnę, jest to zresztą charakterystyka PiS. Nie potrafią zająć się konkretami, bo najlepsi są w pluciu na przeciwników politycznych.

Artykuł publikuje „FAZ” z powodu tego, iż w niedzielę w Hanowerze Szydło wraz z Angelą Merkel będą otwierały targi przemysłowe. Szydło „pisze” o wszystkim, a tak naprawdę o niczym, przy tym wciskając sporą dawkę kłamstw, pisowskiej trucizny. My, w Polsce już sie uodporniliśmy (co cię nie zabije, to wzmocni), a szkoda, gdyż przeciwstawić się złu najlepiej za pierwszym razem, gdy jest determinacja. Szydło kłamie w czytelnicze niemieckie oczy: „Polska nie jest przygotowana na falę uchodźców”, ale „dobrze radzimy sobie z ponad milionem ukraińskich obywateli”.

Takich oszustw i bleblań jest co nie miara, ale pojawia się też inny ton: „jesteśmy gotowi do zawierania dobrych kompromisów we wszystkich ważnych kwestiach europejskich”. Te „dobre kompromisy” znamy w Polsce jako „dobrą zmianę”. Niemcy, ani nikt w Europie na to się nie nabiprą, bo nie ma żadnych „dobrych” konkretów.

Na szczęście o Tusku autor podpisany jako Szydło nic nie pisze. I to jest najlepszy element tego artykułu. Szydło w Niemczech jednak wystapi i na jakimś konkrecie się wyrżnie, bo tak mają wszyscy pisowcy (Morawiecki, Waszczykowski, itd.), którzy na światowych salonach otwierają buzie.

, 21 KWIETNIA 2017

Szubienica dla Tuska to „prywatna opinia”, twierdzi urzędniczka. OKO.press zarejestrowało inne jej „opinie”

Beata Nowosielska, czyli urzędniczka, która chciała szubienicy dla Donalda Tuska, przeprosiła: „wypowiedzi te miały prywatny charakter”. Ekspertka: „Nie ma czegoś takiego jak prywatne profile społecznościowe urzędników czy osób zaufania publicznego”. Nowosielska zamknęła swój profil, ale OKO.press zapisało jej inne twitty. Publikujemy ku pamięci

Dyrektor departamentu edukacji i komunikacji w Ministerstwie Sprawiedliwości Beata Nowosielska (na zdjęciu z bronią) dołączyła do hejterów, którzy na przyjazd Donalda Tuska na przesłuchanie w prokuraturze przygotowywali wirtualne bejsbole i pałki. Swój wpis zamieściła 15 kwietnia 2017 roku na stronie wydarzenia „Powitajmy Tuska tak jak na to zasługuje”, założonej przez Cezarego Gmyza, korespondenta Telewizji Polskiej w Niemczech. Strona była publiczna, czyli jej wpis mógł przeczytać każdy.

Gdy wybuchła afera, dyrektorka departamentu edukacji i komunikacji (podkreślenie – OKO.press), przeprosiła i 20 kwietnia zamknęła swój profil na Twitterze. A 21 kwietnia [po publikacji tego teksu] złożyła rezygnację z pełnionej funkcji.

Inne opinie dyrektor Nowosielskiej

Zgodnie z zasadą „nic w internecie nie ginie”, OKO.press przypomina kilka wpisów urzędniczki z jej profilu na Twitterze, niemal wszystkie z jednego tylko dnia – 8 stycznia 2017 roku, ozdobione jej zdjęciem patriotycznie wpisanym w narodową flagę.

Nowosielska przeprasza, ministerstwo potępia

O szubienicy dla Tuska napisało wiele mediów, również OKO.press. Nasza redakcja wysłała 20 kwietnia (2017) do  Nowosielskiej pytania, między innymi o to, co dokładnie miała na myśli i czy nie przeszkadza jej towarzystwo innych jeszcze bardziej nienawistnych postów. Na tej samej stronie porównywano Tuska do hitlerowców, Hitlera i podważano jego polskie pochodzenie.

Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Jednak Beata Nowosielska zamieściła ok. godziny 13. przeprosiny:


Przeczytaj też:

Nowy standard urzędnika PiS. „Szubienica dla Tuska” – wzywa dyrektorka departamentu edukacji ministerstwa środowiska

AGATA SZCZĘŚNIAK  19 KWIETNIA 2017


Zareagowało Ministerstwo Środowiska, które w oświadczeniu odcięło się od wypowiedzi Nowosielskiej:

„Poglądy Pani Beaty Nowosielskiej, jak i sposób ich wyrażania w portalach społecznościowych, nie są stanowiskiem Ministerstwa Środowiska. Poglądy te stanowią wyłącznie prywatną opinię Pani Nowosielskiej. Ministerstwo Środowiska wyraża dezaprobatę dla tego typu wypowiedzi w przestrzeni publicznej”.

Ekspertka komentuje

Dla OKO.press komentuje Joanna Grabarczyk z kampanii HejtStop:

„Nie ma czegoś takiego jak prywatne profile społecznościowe urzędników czy osób zaufania publicznego. Każda aktywność takich osób jest publiczna. Jeśli ktoś wyraża opinie, to ona zawsze są utożsamiane ze stanowiskiem, które zajmują.

Bardzo często osoby na prominentnych stanowiskach używają mowy nienawiści albo obrażają, używają agresywnego języka i powinny za to ponosić odpowiedzialność. W tej sprawie pocieszające jest, to że ministerstwo odcina się od takich wypowiedzi”.

Grabarczyk wskazuje też, co powinni zrobić użytkownicy internetu, gdy natkną się na tego rodzaju wpis.

„Takie wypowiedzi należy nagłaśniać. Osoby, które posługują się nienawistnym językiem powinny się wstydzić.

Nawet jeśli różnimy się poglądami, powinniśmy zachować kulturę, a nie wzywać do krzywdzenia innych ludzi. Nie można nikomu życzyć zawiśnięcia na szubienicy”.

„Nieposzlakowana opinia” urzędniczki?

Czy z powodu nienawistnego wpisu ministerstwo może i powinno Nowosielską odwołać?

Ustawa o służbie cywilnej (art. 4) mówi, że:

W służbie cywilnej może być zatrudniona osoba, która (…) 5) cieszy się nieposzlakowaną opinią.

Polska administracja – pod PiS-em – miała się stać bardziej przyjazna obywatelom. Szef służby cywilnej, Dobrosław Dowiat-Urbański, napisał w sprawozdaniu z działalności służby w roku 2016: „chciałbym, aby poprawa zaufania społecznego do administracji, w tym służby cywilnej, stała się wspólnym celem całego korpusu. Celem realizowanym dzień po dniu, z każdym nowym zadaniem”.

Pierwszym celem, jaki ma realizować służba cywilna w 2017 roku, jest: „Poprawa komunikacji i jakości usług świadczonych przez administrację”:

„Zadanie 1.1. Wspieranie prostej komunikacji na linii obywatel-urząd
Budowanie przyjaznej dla obywatela administracji rządowej jest jednym z głównych obszarów aktywności Szefa Służby Cywilnej. W 2017 roku planuje się kontynuować szkolenia z prostej komunikacji”.

OKO.press zastanawia się, czy Beata Nowosielska odbyła już szkolenie z „prostej komunikacji”.

W lutym 2016 roku z funkcji rzecznika prasowego Ministerstwa Sportu i Turystyki zrezygnował Bartosz Zbroja. Stało się to po tym, jak w sondzie na Twitterze zapytał, która z redakcji przyznających ostatnio tytułu Człowieka Roku Jarosławowi Kaczyńskiemu i Andrzejowi Dudzie „najlepiej nawilżyła”.

Pogarda jest jak wirus

W Polsce rośnie przyzwolenie na mowę nienawiści. Rośnie też liczba osób, które przyznają, że mają z nią kontakt. Pokazały to badania Fundacji Batorego i Centrum Badań nad Uprzedzeniami.

Ponad połowa młodych Polaków przyznaje się do używania mowy nienawiści wobec gejów, Romów, imigrantów i muzułmanów, a 30 proc. używa obraźliwych wypowiedzi względem Żydów, lesbijek i feministek.

Dr hab. Michał Bilewicz, szef Centrum mówił OKO.press:

„Nie zdajemy sobie sprawy jak oddziałuje na nas mowa nienawiści, którą słyszymy m.in. od polityków. Tymczasem to kształtuje postawy, przede wszystkim młodzieży. Pogarda jest jak wirus, nie tylko u nas.

Cała kampania Trumpa była oparta na pogardzie wobec Innych i okazała się tak skuteczna”.

Oczywiście, nie każdy hejt (czyli wypowiedzi obraźliwe i agresywne) to mowa nienawiści (czyli wypowiedzi szerzące nienawiść wobec pewnych kategorii społecznych, np. muzułmanów albo feministek). Jednak oba te zjawiska tworzą tzw. kulturę obrażania i są ze sobą ściśle powiązane.


Przeczytaj też:

Muzułmanie to tchórzliwi mordercy. Lesby pod mur. Żydzi sami sobie winni. Pogarda jest jak wirus

AGATA AMBROZIAK  28 LUTEGO 2017

OKO.press

Adam Wajrak

Była puszcza, jest porządek

21 kwietnia 2017

Im szybciej Puszcza i inne cenne lasy naszego kraju zostaną pozbawione ich natarczywej 'opieki', tym lepiej dla przyrody. Tym szybciej Puszcza Białowieska zaleczy swoje rany. N/z.: 'Minister eksploatacji środowiska' w rządzie PiS jaj Szyszko

Im szybciej Puszcza i inne cenne lasy naszego kraju zostaną pozbawione ich natarczywej ‚opieki’, tym lepiej dla przyrody. Tym szybciej Puszcza Białowieska zaleczy swoje rany. N/z.: ‚Minister eksploatacji środowiska’ w rządzie PiS jaj Szyszko (Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta)

Choćby Jan Szyszko zaklinał się na wszystkie świętości, że ratuje Puszczę, to tak naprawdę ją niszczy, i to w dwójnasób.

Ludzie ministra środowiska Jana Szyszki mają dziś sadzić nowe drzewka w Puszczy Białowieskiej.

Jeszcze niedawno był tu piękny kawałek Puszczy. Nie dali jej rady Niemcy w czasie I wojny światowej ani nawet Anglicy z firmy Century. To, co wycięli, szybko zarosło świerkami, dębami, grabami. Rana się zabliźniła. Piękne drzewostany, zwane pocenturowskimi, były przez dziesiątki lat jednymi z najcenniejszych fragmentów Puszczy, symbolem jej niezwykłej witalności.

I byłyby dalej, gdyby nie minister Szyszko i stojąca za nim zachłanna korporacja – Lasy Państwowe. Wyrżnęli 90-letnie świerki (bo zaatakował je kornik), wraz z nimi poległy dęby. W miejscu, gdzie zachwycały, straszą teraz smutne pieńki oraz paliki znaczące punkty, gdzie minister ma sadzić nowe drzewka.

Tu ma być nowy „las”. Jest mostek (żeby goście bucików sobie błotem nie ubrudzili) i coś w rodzaju zagródki dla oficjeli (żeby było wiadomo, kto ważny). Jednym słowem – porządek.

Choćby Jan Szyszko zaklinał się na wszystkie świętości, że ratuje Puszczę, to tak naprawdę ją niszczy, i to w dwójnasób. Nie dość, że wyrżnął, to jeszcze dobija sadzeniem. Bo gdyby nie on i Lasy Państwowe, to martwe, zabite przez kornika świerki przez lata wciąż byłyby miejscem życia dla tysięcy rzadkich organizmów. Na ich wywróconych cielskach wyrosłyby młode świerczki, a między nimi młode dęby.

Zasadziłyby je sójki, które robią to od tysięcy lat, przygotowując dla siebie magazyny z żołędzi. Dzikie siewki poddane byłyby selekcji naturalnych sił przyrody. W przeciwieństwie do sadzonek dębów przywiezionych ministrowi Szyszce z jakiejś szkółki, wychuchanych i wypieszczonych przez troskliwych leśników.

Sójki zasadziłyby je za darmo, bez rozgłosu i politycznej szopki, no i nie wyrżnęłyby wszystkiego dookoła.

Minister jednak uważa, że rżnięcie to ratowanie. A rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku rozsyła z dumą do mediów informację, ile milionów drzewek wkrótce posadzą leśnicy w województwie podlaskim.

Na świecie leśnicy pozwalają, by lasy same odrastały. Polski zapał do sadzenia sprawia, że nasze coraz bardziej upodabniają się do uprawy marchewki.

Simona Kossak napisała kiedyś, że największym wrogiem puszczy jest las. Sadzony różni się od puszczy tym, czym tombak od złota, kura od głuszca i pies od wilka. Podobne, a jednak nie to samo.

Tego ani Jan Szyszko, ani leśnicy z Lasów Państwowych nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć. A może jednak doskonale rozumieją i dlatego są tak zapamiętali w niszczeniu naszego najcenniejszego przyrodniczego klejnotu, jednego z największych takich skarbów na świecie?

Nienawidzą go, bo nienawidzą dzikiej, niekontrolowanej przyrody. Jest zaprzeczeniem ich uporządkowanego i – to bardzo ważne – dającego zarobić niby-lasu. Dlatego będą stawać na głowie, by Puszczę zniszczyć, korzystając z politycznego parasola, jaki roztoczył nad nimi PiS.

Dla nas, kochających przyrodę, wniosek powinien być jeden. Im szybciej Puszcza i inne cenne lasy naszego kraju zostaną pozbawione ich natarczywej „opieki”, tym lepiej dla przyrody. Tym szybciej Puszcza Białowieska zaleczy swoje rany.

PS Minister Szyszko wczoraj wieczorem odwołał swój przyjazd na sadzenie.

Jak odróżnić dziki las od plantacji? Sprawdzamy z Greenpeace’em

 

wyborcza.pl

„Jesteśmy gotowi do kompromisów z Brukselą”. Szydło w artykule dla prestiżowego dziennika „FAZ”

Opr. Barbara Cöllen, Deutsche Welle, 21.04.2017

Beata Szydło

Beata Szydło (Alessandra Tarantino (AP Photo/Alessandra Tarantino))

Polska nie ucieka przed solidarnością w kryzysie migracyjnym i chce zgodnej UE – zapewnia Szydło w artykule na łamach opiniotwórczego dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ).

Artykuł Beaty Szydło w dzisiejszym wydaniu opiniotwórczej ukazał się przed niedzielną wizytą premier na targach przemysłowych w Hanowerze, gdzie Polska jest w tym roku krajem partnerskim. „Polska z powodzeniem odnalazła swoje miejsce w europejskiej gospodarce” – podkreśla na wstępie premier Szydło.

Wskazuje też na „przełomowe reformy gospodarcze” jej rządu, które mają na celu „jeszcze bardziej wspierać społeczną solidarność i innowacyjną gospodarkę”. Deklaruje ponadto, że jej rząd nie chce, aby konkurencyjność Polski opierała się na taniej sile roboczej.

„Solidarność społeczna jest ważnym elementem europejskiej tożsamości”

Premier Szydło podkreśla, że jej rząd chce, aby „jak najwięcej środowisk społecznych czuło się dobrze w swoim kraju”, i żeby „także Polska czuła się dobrze w Unii Europejskiej”. Tym warunkiem dobrego samopoczucia jest w jej opinii m.in. „utrzymanie otwartości i integralności rynku wewnętrznego”, co jak zaznacza, wiąże się z „socjalnymi inicjatywami” jej rządu.

„Nie wątpimy, że solidarność społeczna jest ważnym elementem europejskiej tożsamości. Bronimy się jednak przeciwko inicjatywom, które odwołują się do celów socjalnych, lecz mają charakter protekcjonistyczny”. W tym kontekście polska premier wymienia unijne dyrektywy dotyczące delegowanych pracowników, organizacji usług transportowych i praw socjalnych, które „ograniczają konkrecyjność na rynku wewnętrznym kosztem konsumentów i gospodarki”.

Szydło podkreśla znacznie współpracy gospodarczej z Niemcami

Szefowa rządu PiS jest przekonana, że Polska i Niemcy stoją przed „wspólnymi wyzwaniami” w dziedzinie cyfryzacji i usług. Informując, że razem z kanclerz Angelą Merkel otworzy w niedzielę targi przemysłowe w Hanowerze, polska premier stwierdza, że „nie jest przypadkiem, że Polska w tym roku w znacznym stopniu może przyczynić się do sukcesu tego ważnego europejskiego wydarzenia gospodarczego”.

Przemawia za tym fakt, że wymiana handlowa między Niemcami a krajami Grupy Wyszehradzkiej sześciokrotnie przewyższa wymianę między Niemcami a Rosją. Z kolei podwojenie wymiany handlowej Niemiec z Polską „dobrze ilustruje poziom gospodarczych relacji między Polską i Niemcami” – pisze Beata Szydło.

Wskazując na statystyki w handlu zagranicznym Beata Szydło podkreśla, że ważną rolę odgrywają w nich środki unijne, „które są m.in. wynikiem niemieckich składek do budżetu UE”. Nawiązując do przyszłych ram finansowych UE po 2020 r. polska premier upomina, że „nie powinno się jednak zapominać, że prawie 80 proc. unijnych środków, które w ramach polityki spójności są wydawane w Europie Środkowej, wraca do płatników netto, przede wszystkim do Niemiec”.

Szydło wyjaśnia, dlaczego „Polska nie jest przygotowana na falę uchodźców”

W opinii polskiej premier fundusze unijne przyznawane w ramach polityki spójności powinny „nadal pozostać jednym z kluczowych celów budżetu UE”. A na zakończenie tego wątku premier Polski stwierdza: „Jak zwykle w takich przypadkach pojawia się pytanie, jak powinna wyglądać europejska solidarność, szczególnie w odniesieniu do migrantów. Polska nie ucieka od tego ważnego pytania” – zapewnia.

Na to pytanie o solidarność Szydło odpowiada sobie w następnym zdaniu podkreślając, że „solidarność w polityce ma zawsze określony i zdefiniowany charakter. Zorientowana na rozwój solidarność, chociażby w polityce spójności, nie jest bezwarunkowa i bezgraniczna” – przypomina szefowa polskiego rządu i zauważa, że podobnie sprawy się mają z kwestiami dotyczącymi migracji.

Nie wspominając, że Polska brała udział w wojnie w Iraku, Beata Szydło stwierdza, że „Polska nie ma żadnych historycznych doświadczeń na Bliskim Wschodzie i dlatego nie jest przygotowana na otwarcie drzwi niekontrolowanej fali uchodźców. W przeciwieństwie do tego dobrze radzimy sobie z ponad milionem ukraińskich obywateli, którzy z różnych powodów przybyli do Polski i dobrze odnajdują się w społeczeństwie i gospodarce” – podkreśla szefowa polskiego rządu.

„Jesteśmy gotowi do zawierania dobrych kompromisów z Brukselą”

Beata Szydło zaznacza też, że Polska nie jest wprawdzie bezpośrednio dotknięta kryzysem migracyjnym na Morzu Śródziemnym, ale zdaje sobie sprawę z tego, że jest to kryzys europejski i dlatego potrzebuje europejskich rozwiązań. Polski rząd, informuje Szydło, „konstruktywnie wspiera wszystkie europejskie inicjatywy, które mają na celu przeciwdziałanie niekontrolowanej migracji” i wymienia m.in. udział w ochronie zewnętrznych granic UE i zwiększenie środków na pomoc w regionach konfliktu.

Na końcu artykułu w FAZ Szydło pisze o relacjach Polski i UE. „Pomimo, że nasze relacje z Brukselą czasami układają się trudno, jesteśmy gotowi do zawierania dobrych kompromisów we wszystkich ważnych kwestiach europejskich”. Ale, jak zastrzega, „muszą to być jednak kompromisy i porozumienia, które odpowiednio uwzględniają polskie oczekiwania i interesy”. W opinii premier „tylko wtedy Polacy będą się dobrze czuli w UE” i tylko wtedy Polska nie dołączy do „coraz bardziej powiększającej się grupy państw i narodów, którzy mają coraz większe wątpliwości wobec europejskiego projektu”.

„Polska wierzy w Unię Europejską, która jest w stanie się reformować, aby jeszcze lepiej sprostać potrzebom krajów i narodów” – zapewnia szefowa polskiego rządu. Polska wierzy też w UE, która jest w stanie zapewnić swoim państwom członkowskim poczucie bezpieczeństwa i zadowolenie – deklaruje polska premier. Takim warunkiem jest w jej opinii to, że „UE zachowa swoją dotychczasową wielkość i jedność”.

„Przyszłość europejskiego projektu zależy w wysokim stopniu od dobrego porozumienia między Warszawą i Berlinem” – kończy Beata Szydło, dodając: „nasza współpraca gospodarcza, która pogłębia się z roku na rok, jest tylko jednym z wielu powodów”.

Artykuł pochodzi z serwisu ”Deutsche Welle” http://vdt.dw.com/index.php?rss=http://rss.dw.com/xml/pol-veu-VdT_Player_620&w=620&d=1&lg=pl&ps=pause

gazeta.pl

 

http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/a/10-lat-po-smierci-barbary-blidy-nie-udalo-im-sie-zniszczyc-mamy-mowi-jacek-blida,12007789/

Berczyński nie tylko pozostaje, ale nawet NADAL pozostaje w podkomisji. Z tym, że już go tam nie ma. Miszczowie komunikacji.

 

 

Berczyński ośmiesza sam siebie, problemem jest Macierewicz – w 3×3 K. Lubnauer o nieobliczalnym szefie MON

Katarzyna Lubnauer, Dorota Wysocka-Schnepf; Zdjęcia: Adam Rosołowski; Montaż: Katarzyna Szczepańska, 21.04.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,155165,21667610,video.html?embed=0&autoplay=1

Wacław Berczyński, odwołany szef podkomisji smoleńskiej, jest bardziej śmieszny niż groźny – mówi w 3×3 posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Problemem jest nieobliczalny Antoni Macierewicz, który niszczy polską armię – dodaje rozmówczyni Doroty Wysockiej-Schnepf. Zdaniem posłanki Nowoczesnej, gdyby Beata Szydło była prawdziwym premierem, to Antoni Macierewicz nie byłby już ministrem obrony narodowej.

wyborcza.pl

Bartosz T. Wieliński

Po co Polsce dyplomaci, skoro nie potrafią nas reprezentować

21 kwietnia 2017

Prof. Andrzej Przyłębski, ambasador RP w Niemczech, na łamach regionalnego dziennika 'Neue Osnabrücker Zeitung' prosto z mostu stwierdza, że 'najwyraźniej z punktu widzenia Berlina istniały nie cierpiące zwłoki powody, by przedłużyć kadencję Donalda Tuska'

Prof. Andrzej Przyłębski, ambasador RP w Niemczech, na łamach regionalnego dziennika ‚Neue Osnabrücker Zeitung’ prosto z mostu stwierdza, że ‚najwyraźniej z punktu widzenia Berlina istniały nie cierpiące zwłoki powody, by przedłużyć kadencję Donalda Tuska’ (Maciej Luczniewski/REPORTER / REPORTER)

Ambasador RP w Berlinie publicznie atakuje Donalda Tuska, polska ambasada w Waszyngtonie – prof. Zbigniewa Brzezińskiego. Dyplomaci pilnie uczą się od szefa MSZ, ministra Waszczykowskiego.

Pięć błędów Zbigniewa Brzezińskiego – krzyczy od wczoraj nagłówek na stronie ambasady RP w USA. A pod nim tekst dr hab. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, członka Rady Programowej PiS, Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie RP oraz gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, który ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie”. Można go pobrać w osobnym pliku, ambasada zachęca do „zapoznania się” z nim.

Żurawski vel Grajewski wylicza błędy jakie Brzeziński popełnił w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Zarzuca mu, że ostro krytykując rząd PiS używa jedynie epitetów i że nie ma pojęcia, o czym mówi. Z satysfakcją zastrzega przy tym, że „dawny doradca prezydenta Cartera – demokraty, symbolizującego najgłębszy paraliż polityki zagranicznej USA po porażce w Wietnamie, nie może być dziś uznany nawet za półoficjalny głos rządu w Waszyngtonie”.

„Trump to dziwny prezydent, a sytuacja w Polsce jest przejściowa”. Prof. Zbigniew Brzeziński specjalnie dla „Wyborczej”

Kto tu się kompromituje

Żurawski vel Grajewski, oburza się m.in. na to, że Brzeziński przyznał, że na zwrot w całości zagarniętego przez Rosję w 2014 r. Krymu Ukraina nie ma już szans. Odpowiada na to długim wywodem o historii półwyspu, zarzuca profesorowi, że chce „nagradzać najeźdźcę za dokonanie agresji” i że takie myślenie może doprowadzić do otwarcia na nowo konfliktów o przebieg granic w Europie.

Ze słów Brzezińskiego to w żaden sposób nie wynika. Profesor stwierdza jedynie smutny fakt, że w tej chwili nikt Rosji Krymu siłą nie odbierze, że w przyszłości być może uda się wytargować jakiś kompromis.

– To groźne dywagacje, a w ustach poważnego analityka byłyby kompromitujące – stwierdza członek Rady Programowej PiS i gabinetu politycznego szefa MSZ.

Atakuje też Brzezińskiego za to, że nie wierzy on w pisowską wersję przebiegu katastrofy smoleńskiej i że nie zauważył współorganizowanego przez prezydenta Dudę mini-szczytu NATO w Bukareszcie w 2015 r. Ale przede wszystkim za to, że krytykuje polski rząd za sprzeciw wobec przedłużania kadencji Donaldowi Tuskowi na stanowisku szefa Rady Europejskiej.

Wedle Brzezińskiego Polacy mogą być dumni z Tuska, a porażkę premier Beaty Szydło w Brukseli nazywa „kompromitacją”.

Żurawski vel Grajewski, oponuje. Jaka kompromitacja? Jaka duma? Amerykanie w 1926 r. też protestowali, gdy ówczesna Liga Narodów chciała powołać na wysokie stanowisko obywatela USA, nie pytając Waszyngtonu o zgodę. I pisze, że nie byli dumni ze swojego obywatela, i że nikt nie robił z powodu ich protestów awantur.

Berliński ambasador w antyniemieckich okopach

A skoro już o Tusku mowa, warto przytoczyć słowa innego polskiego dyplomaty. Prof. Andrzej Przyłębski, ambasador RP w Niemczech, na łamach regionalnego dziennika „Neue Osnabrücker Zeitung” prosto z mostu stwierdza, że „najwyraźniej z punktu widzenia Berlina istniały nie cierpiące zwłoki powody, by przedłużyć kadencję Donalda Tuska”.

Sądzę, że te plany wiążą się z reformą Unii Europejskiej. W Niemczech wprost zakłada się, że z Tuskiem uda się to lepiej

– mówi ambasador.

I ostrzega, że to nie jest „dobry plan”. Bo Tusk zachowywał się pasywnie w kryzysie wokół Brexitu i jest zbyt wielkim euroentuzjastą. Zarzuca też kanclerz Angeli Merkel, że popierając Tuska złamała obietnice dane w lutym w Warszawie Jarosławowi Kaczyńskiemu.

– Wina za pogorszenie się stosunków polsko-niemieckich leży po stronie Niemiec – mówi ambasador.

Wywiad Przyłębskiego jest o wiele ciekawszy niż wywód Żurawskiego, vel Grajewskiego. I szkoda, że tym tekstem nasza berlińska ambasada się nie chwali.

Można w nim przeczytać m.in., że Polska odrzuca odgórne próby przeszczepu ideologii gender i wprowadzenia małżeństw homoseksualnych. – Jesteśmy katolickim krajem – zastrzega Przyłębski.

Że nie ma u nas żadnych problemów z praworządnością, demokracją, prawami człowieka i wolnością mediów. Problem jest jedynie interpretacja tych pojęć w Brukseli. Zbyt ideologiczna, lewicowo-liberalna.

– Rząd obiecał przed wyborami ludziom reformę, a ona jest możliwa tylko w taki sposób – mówi Przyłębski i wylicza problemy polskiego wymiaru sprawiedliwości. – To najpoważniejszy polski problem – zapewnia.

– Czy Europa to wspólnota wartości – pyta dziennikarz.

Przyłębski odpowiada, że Polska opiera się na wartościach chrześcijańskich i atakuje wartości oświeceniowe czy wywodzące się z czasów rewolucji francuskiej: – W Polsce rewolucja kojarzy się nie z hasłem „Wolność, równość, braterstwo”, tylko z tysiącami zamordowanych księży i wyeliminowaniem religii z życia publicznego.

Więcej pytań niemiecki dziennikarz już nie ma.

Problematyczna dyplomacja RP

A ja mam pytanie: po co Polsce dyplomaci?

Wydawałoby się, że ich zadaniem jest realizowanie polskich interesów, łagodzenie konfliktów i rozwiązywanie problemów. To nie jest oczywiście tak, że pouczający ton członka gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych wobec powszechnie szanowanego amerykańskiego naukowca pogorszy nasze stosunki z USA. Polemika Żurawskiego, vel Grajewskiego, zostanie przyjęta – o ile w ogóle Amerykanie ją ściągną ze strony ambasady – jedynie z politowaniem.

Oskarżycielskie wypowiedzi ambasadora RP w Berlinie nie zrobią na nikim wrażenia. Tym bardziej, że Przyłębski atakuje Niemców od kiedy objął urząd. Już w pierwszym wywiadzie zarzucił prezydentowi RFN, że nie ma pojęcia o tym, co się dzieje w Polsce.

Sam jednak staje się problemem. Jak można bowiem rozmawiać o czymkolwiek na poważnie z takim dyplomatą? Jak będzie reprezentował polskie interesy, skoro jednym tchem potrafi mówić o Tusku, niemieckiej dominacji w Europie, gender i tysiącach księży pomordowanych przez francuskich rewolucjonistów pod koniec XVII w.?

To w sumie nie dziwi, jeśli spojrzeć na działania przełożonego obydwu panów. Minister Witold Waszczykowski niedawno chciał podważać wybór Tuska, a kilka dni temu, przed pierwszym spotkaniem z nowym amerykańskim sekretarzem stanu Rexem Tillersonem, zapowiadał, że będzie z nim rozmawiać o katastrofie smoleńskiej i zwrocie przez Rosjan wraku prezydenckiego tupolewa. Tak jakby między Polską i USA nie było poważniejszych kwestii do omówienia. Tak jakby dla Amerykanów kwestia wraku miała jakiekolwiek znaczenie.

Kwestia Smoleńska interesuje tylko jedna osobę – Jarosława Kaczyńskiego, od którego zależy los ministra. Więc robi on wszystko, by nie wypaść z łask, nieustannie zapewnia o lojalności, atakuje Tuska, szuka kwitów na Sikorskiego, a ostatnio mianował konsulem honorowym żonę prominentnego członka podkomisji smoleńskiej.

Przynosi to efekty. Waszczykowski jest jednym z najgorzej ocenianych ministrów, o jego dymisji mówi się od ponad roku, ale ciągle się trzyma. Więc mianowani przezeń pracownicy MSZ robią to samo. A dyplomacja na tym cierpi.

Widać to było po jego ostatniej wizycie w Waszyngtonie. Rex Tillerson miał dla Waszczykowskiego ledwie 30 minut, nie wystąpił z nim na konferencji prasowej, minister rozmawiał z dziennikarzami pod gmachem sekretariatu stanu. To sygnał, którego nie trzeba komentować.

wyborcza.pl

Prace nad reformą KRS chwilowo wstrzymane przez PiS. Piotrowicz: Projekt wróci w maju

look, pap, 21 kwietnia 2017

Stanisław Piotrowicz

Stanisław Piotrowicz (Fot. Przemysław Wierzchowski/AG))

Sejmowa komisja sprawiedliwości zajmie się projektem o KRS najprawdopodobniej na początku maja. Ale odwrotu od reformy nie będzie – oświadczył przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą.

W czwartek wieczorem prezydent Andrzej Duda przyjął grupę posłów PiS z sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. – Spotkanie zorganizowano na prośbę posłów. Trwało około półtorej godziny – poinformował dyrektor prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski.

Posłowie rozmawiali z Dudą o reformie Krajowej Rady Sądownictwa forsowanej przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Nowe przepisy umożliwią PiS przejęcie kontroli nad Radą, która według konstytucji strzeżenie niezależności sądownictwa.  Projekt jest już w sejmie, komisja miała się nim zająć w czwartek. Posiedzenie zostało jednak odwołane po spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy z Ziobrą.

Prezydent ma wątpliwości dotyczące przepisów, które wygaszają kadencję 15 sędziów KRS. W konstytucji zapisano, że kadencja członków KRS trwa cztery lata. Jej przerwanie w połowie kadencji będzie więc złamaniem konstytucji.

– Spotkanie z prezydentem nie miało służyć jakiemukolwiek uzgadnianiu, ale wymianie myśli i poglądów – relacjonował w piątek szef komisji sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz (PiS). – To była wymiana poglądów na różne tematy, na zmiany w wymiarze sprawiedliwości, a projekt ustawy o KRS był jednym z nich – mówił.

Piotrowicz nie wiedział w piątek, kiedy posłowie zajmą się projektem. Dziennikarzowi PAP powiedział, że decyzja jeszcze nie zapadła. – Zastanawiamy się, kiedy przystąpimy do prac. Nie ma terminu zakreślonego przez marszałka Sejmu – mówił. – Prawdopodobnie komisja zajmie się tym projektem na początku maja. Nie sądzę, by prace ruszyły jeszcze w kwietniu – dodał.

Mularczyk: Korekta projektu możliwa

Czy możliwa jest korekta projektu o KRS? – o to dziennikarz Polsatu zapytał posła PiS Arkadiusza Mularczyka. – Nie jestem w Komisji Sprawiedliwości, rozmawiamy z kolegami i są pewne wątpliwości, w szczególności chodzi o kwestie wygaszania kadencji – odparł.

Dopytywany, czy korekta projektu wchodzi w grę, Mularczyk powiedział: – Tak sądzę, bo sprawa jest niezwykle istotna z punktu widzenia wymiaru sprawiedliwości. Ale też widzimy, że są wątpliwości, jest kwestia ewentualnie oceny tego rozwiązania przez Trybunał Konstytucyjny, bo pewno ustawa będzie zaskarżona.

„Nie wiem, czy prezes Sądu Najwyższego dotrwa do końca kadencji”. Arkadiusz Mularczyk zbroi się do walki przed TK. Do czego przyznał się poseł PiS?

– Jestem przekonany, że pan prezydent, mając możliwość zapoznania się ze wszystkimi naszymi argumentami, dostrzeże racje, jakie leżą u podstaw naszej propozycji, i poprze te zmiany – mówił w piątek Zbigniew Ziobro w radiowej Jedynce.

– Jesteśmy skoncentrowani, zdecydowani, żeby dokonać zmian w wymiarze sprawiedliwości, bo Polacy tego potrzebują. Polskie sądy są niestety w głębokim kryzysie. My chcemy przywrócić zaufanie do sądów, żeby one sprawnie działały, żeby miały szacunek. Żeby Polacy byli przekonani, że jak trafiają do sądów trafiają na bezstronnego, uczciwego – z naciskiem na uczciwego – i rzetelnego sędziego. Nic nas nie zatrzyma – podkreślił Ziobro.

63 proc. Polaków: Politycy nie powinni mieć wpływu na sędziów

Projekt reformy KRS autorstwa PiS zakłada, że nowych sędziów do Rady wybierze już nie samorząd sędziowski, ale sejmowa większość. W ten sposób PiS przejmie kontrolę nad Radą decydującą o nominacjach i awansach sędziowskich. Ostatnie badania opinii publicznej wskazują jednak, że Polacy nie popierają takiego rozwiązania.

„Jaki wpływ politycy powinni mieć w przyszłości na wybór sędziów?” – zapytali pod koniec marca ankieterzy Kantar Public (dawne TNS). Sondaż przeprowadzono na zlecenie fundacji Akcja Demokracja, jego wyniki w czwartek opublikowało OKO.press. 49 proc. badanych odparło: „wcale nie powinni mieć wpływu”, 13 proc. – mniejszy niż obecnie, a 6 proc. taki jak obecnie. Większego wpływu polityków na wybór sędziów chciałoby jedynie 12 proc. badanych.

Brak poparcia dla pomysłów PiS jeszcze wyraźniej widać przy pytaniu o wpływ polityków na wybór sędziów, którzy wydawali by wyroki w sprawach samych ankietowanych. 63 proc. chciałoby, aby w takim przypadku wpływ był żaden. 12 proc. odpowiedziało: mały. Duży zaś wskazało jedynie 6 proc. badanych.

wyborcza.pl

Nurowska: Kaczyński zgwałcił demokrację

21.04.2017

© rp.pl

– Mam nadzieję, że ludzie się teraz obudzili. Nikt nie powiedział, że demokracja to jest super sprawa, ale nic lepszego nie wymyślono. Demokracja została zgwałcona przez Kaczyńskiego – mówiła w programie #RZECZOPOLITYCE Maria Nurowska, pisarka, autorka książki: „10 godzin”.

– Książka powstała z buntu, przeciwko temu co się wokół dzieje – wyjaśniała pisarka. – Nie mogę milczeć, bo polityka weszła do mojego domu. Mówili, że jak będę mieszkała w lesie, to będę miała spokój – dodała.

Autorka mówiła, że na PiS zagłosowało 18 proc. obywateli, co oznacza, że większość ludzi nie podziela zmian, które wprowadza PiS. – Mam nadzieję, że ludzie się teraz obudzili. Nikt nie powiedział, że demokracja to jest super sprawa, ale nic lepszego nie wymyślono. Demokracja została zgwałcona przez Kaczyńskiego – mówiła Nurowska.

Pisarka brała w obronę Józefa Piniora, byłego senatora PO, któremu Prokuratura Krajowa przedstawiła dwa zarzuty dotyczące popełnienia przez niego przestępstw korupcyjnych. – Mogę dać sobie uciąć obie ręce za to, że Józef Pinior jest niewinny – mówiła Nurowska. – Wyciągnęli jakąś sprawę, żeby pokazać, że wszyscy z PO to byli przestępcy – dodała.

Nurowska stwierdziła, że nie widzi problemu w tym, aby pisarze komentowali politykę. – Pisarz powiedział kiedyś: „Istnieje taka granica cierpienia, za którą delikatny uśmiech się zaczyna”. U mnie powoli tak się dzieje – mówiła gość programu.

Autorka książki znała Ryszarda Kuklińskiego, pułkownika Ludowego Wojska Polskiego, który pośmiertnie został awansowany na stopień generała brygady. – Ryszard Kukliński niczego od nich by nie przyjął, bo on kochał wojsko, a Antoni Macierewicz je ośmiesza – oceniała Nurowska.

Poprzednia władza była dobra? – Każda władza ma jakieś grzechy, mam do nich mnóstwo pretensji, ale nie niszczyli wszystkiego w taki sposób – mówiła Nurowska. – Czym jesteśmy teraz? Jakimś skansenem.

 

msn.pl

Życzyła śmierci Tuskowi. Odchodzi z MŚ

21.04.2017

© Facebook/Beata Nowosielska

Dyrektor Departamentu Edukacji i Komunikacji w Ministerstwie Środowiska Beata Nowosielska napisała na Facebooku, że Donald Tusk powinien zostać przywitany w Polsce „kajdankami i szubienicą”. Dziś pracownica MŚ zrezygnowała z pełnionych funkcji.

W związku z przyjazdem Donalda Tuska do Warszawy powstała grupa „Powitajmy Tuska tak jak na to zasługuje”. Głosu w dyskusji udzieliła dyrektorka w ministerstwie sprawiedliwości. „Powitanie dla Tuska? Kajdanki i szubienica” – napisała Beata Nowosielska.

Sprawę skomentował rzecznik MŚ Paweł Mucha. „Poglądy Pani Beaty Nowosielskiej, jak i sposób ich wyrażania w portalach społecznościowych, nie są stanowiskiem Ministerstwa Środowiska. Poglądy te stanowią wyłącznie prywatną opinię Pani Nowosielskiej. Ministerstwo Środowiska wyraża dezaprobatę dla tego typu wypowiedzi w przestrzeni publicznej” – napisał w komunikacie.

Dziś ministerstwo ogłosiło, że Nowosielska złożyła rezygnację z pełnionych funkcji.

Beata Nowosielska przed rozpoczęciem pracy w resorcie Jana Szyszki była radną w dzielnicy Warszawa-Wesoła. W Radzie Dzielnicy zasiada również żona ministra Krystyna Szyszko. „Polecamy Panią Beatę jako osobę, która odzwierciedla najlepsze cechy swojego pokolenia, cenimy w niej przede wszystkim dynamiczność i upór w dążeniu do celu” – pisali Szyszkowie w swojej rekomendacji o Nowosielskiej.

Na profilach społecznościowych pracownicy ministerstwa środowiska można znaleźć wiele wpisów, w których atakuje opozycję i poprzedni rząd. „Pani Katarzyno jakieś noworoczne postanowienia? Może jakaś siłownia albo aerobik? buzia się nie mieści w kadrze” – napisała Nowosielska pod wpisem rzeczniczki Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer.

Donald Tusk w prokuraturze

Śledztwo, w którym zeznawał Tusk dotyczy przekroczenia uprawnień przez członków kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, wskutek podjęcia współpracy ze służbą obcego państwa bez wymaganej zgody prezesa Rady Ministrów i opinii szefa MON. W grudniu 2016 r. ujawniono, że w tym śledztwie postawiono zarzuty byłym szefom SKW Januszowi Noskowi i jego następcy Piotrowi Pytlowi; trzecim podejrzanym jest Krzysztof D., były dyrektor szefa gabinetu SKW.

msn.pl

Donald Tusk kończy 60 lat. Ale polski polityczny gracz wagi ciężkiej wciąż gra swój mecz

Michał Gostkiewicz
Donald Tusk zaczynał w polskiej politycznej lidze od trampkarza, skończył jako rozgrywający w lidze europejskiej. Czy wróci bić się z Kaczyńskim o mistrzostwo Polski?

19 kwietnia 2017 roku. Na warszawskim Dworcu Centralnym – to nie przypadek – ze składu Pendolino – to nie przypadek – wysiada Donald Tusk. Wita go tłum – to też nie przypadek, tłum nie jest spontaniczny, tylko zorganizowany. Tusk pieszo rusza do prokuratury, odprowadzany, jakby szedł na wojnę. Z PiS. Wielu chciałoby, żeby im już tę wojnę wytoczył. Tylko czy on sam tego chce? Czy człowiek, który zaczynał w krajowej lidze politycznej od poziomu trampkarza i długo pętał się w niższych klasach rozgrywkowych, za to później przeszedł do ligi europejskiej, wróci jeszcze szczebel niżej – do polskiej ekstraklasy?

Donald Tusk na początku lat 90., po założeniu PO i z Barackiem Obamą (fot. Kuba Atys/Sławomir Kamiński/AG)Donald Tusk na początku lat 90., po założeniu PO i z Barackiem Obamą (fot. Kuba Atys/Sławomir Kamiński/AG)

1. Trampkarz (1957-1981)

– To był łobuziak. Jak nie szybę piłką wybił, to z kolegami ognisko w piwnicy rozpalił. Zupa mu nie smakowała, to potrafił ją przez okno wylać, sąsiadce piętro niżej szyby obryzgał mówiła w rozmowie z „GW” mama Donalda Tuska, Ewa.

Dziwne imię, nazwisko kaszubskie, mama mamy – rodowita Niemka, ojciec mamy – Polak. Mama – Polka i Kaszubka. Ojciec, czyli Donald Tusk senior – syn człowieka przemocą wcielonego do Wehrmachtu. Wrogowie polityczni kiedyś wykorzystają przeciw Tuskowi juniorowi to dziedzictwo. I nieważne, że jego ojciec, który umarł młodo, był zażartym antykomunistą.

Donald „twardo stał przy trumnie. Nie płakał, był skupiony. Pomyślałam wtedy, że w tym drobnym chłopcu jest już coś z mężczyzny. (…) Szybko się usamodzielnił, w czasie studiów wyprowadził się, ożenił. W naszym domu wszyscy nie cierpieliśmy komuny, tego zła i zakłamania” – opowiadała w 2008 r. w „GW” mama Ewa.

Pół rodziny mówi po niemiecku, pół po polsku. Z tego rodzimego multikulti wyrasta zakochany w Gdańsku i jego pogmatwanych polsko-niemiecko-kaszubskich losach chłopak. Studiuje historię, po latach zostanie współautorem cenionych publikacji o Gdańsku. W 1970 r. widzi na własne oczy tragedię Grudnia, jest pod komitetem wojewódzkim partii, gdy tłum podpala budynek. Pracuje jako robotnik wysokościowy, by utrzymać rodzinę – bo szybko się żeni z Małgorzatą – w skupiającej bezrobotnych opozycjonistów spółdzielni „Świetlik”. Dostaje tę robotę niemal zaraz po studiach, po Sierpniu 80. i wprowadzeniu stanu wojennego. Do dziś jest z tego dumny:

To bardzo ważna karta w moim życiu. Wielka przygoda, choć trudna i surowa. Sześć lat intensywnej pracy, bardzo różnej od wykształcenia, czasami ekstremalnej. „Świetlik” to kapitalni ludzie, mieliśmy szczęście razem pracować i tworzyć taką wspólnotę – ona była i solidarnościowa, bo prawie wszyscy bez wyjątku zajmowali się knuciem przeciwko komunistycznej władzy

mówi w 2014 r. Przez wiele lat z przyjaciółmi i kolegami ze „Świetlika” Tusk kopie amatorsko piłkę. Jego polityczna kariera przez wiele lat też przypomina wyłącznie amatorskie kopanie.

Od lewej: Mama Donalda Tuska, Ewa/Rodzeństwo Sonia i Donald, Sopot, 1961 r./Dziadek Donalda Tuska od strony mamy, Franciszek Dawidowski (Fot. Dominik Sadowski / AG)Od lewej: Mama Donalda Tuska, Ewa/Rodzeństwo Sonia i Donald, Sopot, 1961 r./Dziadek Donalda Tuska od strony mamy, Franciszek Dawidowski (Fot. Dominik Sadowski / AG)

2. Junior (1981-1991)

Jeszcze w czasie studiów Tusk wiąże się ze środowiskiem gdańskich liberałów. Zakłada z dwoma kolegami drugoobiegowy „Przegląd Polityczny”. Piszą w nim m.in. Janusz Lewandowski, Jan Krzysztof Bielecki, Bogdan Borusewicz czy Lech Kaczyński. W 1988 r. odbywa się pierwszy Kongres Liberałów. W 1989 r. ich środowisko jest jeszcze za słabe, by trafili na obrady Okrągłego Stołu. Pierwsze skrzypce grają ich starsi koledzy. Ale już latem 1990 r. powstaje partia – Kongres Liberalno-Demokratyczny. Szefem zostaje Bielecki. Tusk, kibic Lechii Gdańsk, ma wreszcie też drużynę polityczną. Jest w niej ważną postacią, posiada legitymację numer 3.

Trzydziestoparoletni ambitny polityk autentycznie wierzy w rynek i jego niewidzialną rękę. Mimo to liberałowie, jak cały opozycyjny Gdańsk, popierają Wałęsę – lidera przecież robotniczego – w wyborach prezydenckich. I przechodzą do wyższej ligi, bo przywódca „Solidarności” desygnuje w 1991 r. Bieleckiego na premiera. Sam Tusk zajmuje miejsce Bieleckiego jako szef KLD i wchodzi do Sejmu. Ma 34 lata, jest posłem. I liderem małej, ale wpływowej partyjki.

Kampania Kongresu Liberalno-Demokratycznego, 1993 r. (fot. Sławomir Kamiński/AG)Kampania Kongresu Liberalno-Demokratycznego, 1993 r. (fot. Sławomir Kamiński/AG)

3. Drugoligowiec (1991-1994)

Dla małego środowiska liberałów nawet tak skromny udział w Sejmie – 7,5 proc. głosów – to sukces. Czas na bal. Bale liberałowie robią – jak opisuje w rozmowie z Rafałem Kalukinem w „Gazecie Wyborczej” trójmiejski restaurator Jaśko Pawłowski – w kultowym wówczas Cotton Clubie w Gdańsku. Uchodzą – słusznie – za rozrywkowe towarzystwo, a jednym z jego filarów jest sam Tusk. „Typ brata-łaty, od razu przechodził na ‚ty'” – pisze Kalukin (Gazeta Wyborcza nr 241, wydanie z dnia 15/10/2005 ŚWIĄTECZNA, str. 16). I kreśli sylwetkę Tuska jako fajnego gościa, który zyskuje sobie sympatię i poparcie tym, że sam potrafi być ujmujący, sympatyczny i przekonać ludzi do swoich racji. Zawsze chętnie pogra w piłkę i strzeli drinka z kolegami. Gorzej, jeśli trzeba siąść do twardej, sejmowej i partyjnej roboty.

A tej w kadencji 1991-1993 jest ogrom. To czas twardej walki postsolidarnościowego środowiska o to, kto będzie w nim rozgrywającym. W 1993 r. okazało się, że najbardziej skorzystali na tej walce postkomuniści z SLD. Czego w tej kadencji nie było! Najpierw KLD Tuska i Unia Demokratyczna Tadeusza Mazowieckiego próbowały wejść do rządu Jana Olszewskiego. Potem wspólnie ze zdecydowaną większością sejmową obaliły ten rząd, co zbiegło się w czasie z opublikowaniem przez Antoniego Macierewicza listy domniemanych tajnych współpracowników służb PRL i stało się zalążkiem długotrwałego podziału dawnej opozycji. To wtedy w trakcie narady z prezydentem Lechem Wałęsą padły słowa Tuska „panowie, policzmy głosy”, wykorzystane w propagandowym filmie Jacka Kurskiego „Nocna zmiana”. Potem była jeszcze nieudana próba utworzenia rządu Waldemara Pawlaka z PSL, wreszcie rząd Hanny Suchockiej, który Tusk i Mazowiecki wsparli. A potem prezydent Wałęsa rozwiązał parlament, a po wyborach liberałowie z KLD, w tym ich szef, znaleźli się poza Sejmem. Czyli w drugiej lidze.

4 czerwca 1992, dzień upadku rządu Olszewskiego, Donald Tusk i Tadeusz Mazowiecki (fot. Tomasz Wierzejski/AG)4 czerwca 1992, dzień upadku rządu Olszewskiego, Donald Tusk i Tadeusz Mazowiecki (fot. Tomasz Wierzejski/AG)

4. Rezerwowy (1994-2000)

Co robi w futbolu rezerwowy? Grzeje ławę. Tak jak Tusk najpierw poza Sejmem, a potem w Senacie przez całe lata 90. UD Mazowieckiego, bardzo osłabiona i osamotniona w parlamencie, decyduje się w 1994 roku na fuzję z Kongresem. Ani środowisko unitów, ani liberałów nie jest do końca zadowolone z tego małżeństwa z rozsądku, które po latach skończy się gorzkim rozwodem, a jednym z jego prowodyrów będzie Tusk. Dawni twórcy KOR, inteligencja z Warszawy i Krakowa, kontra młodzi, ambitni, ale stawiający raczej na pragmatyzm, niż na etos gdańszczanie – to się nie mogło dobrze skończyć.

Bo było tak. Po roku istnienia Unii Wolności Tusk traci fotel jej wiceszefa. Przez dwa lata jest w polityce nikim.  Powrót z głębokiej ławki rezerwowych zawdzięcza temu, że w Unii Demokratycznej pojawia się nowy trener – liberał Leszek Balcerowicz. Wysuwa kandydaturę Tuska do Senatu. Z jednej strony to przesunięcie do politycznych rezerw, z drugiej jednak – szansa na grę. A każdy piłkarz wie, jaka jest różnica między grzaniem ławy, a szlifowaniem formy choćby i w gorszej klasie rozgrywek, ale i byciem w gotowości, gdy nadarzy się szansa powrotu do pierwszej drużyny. Tym bardziej, że Tusk zdobywa sobie w „izbie bezczynności” (jak sam nazwał Senat) fotel wicemarszałka. I gdy kapitan UD, czyli Balcerowicz, w 2000 roku zrezygnował, kandydatura Tuska na szefa Unii znalazła się na stole. Przegrywa. Znowu. Ale tym razem po porażce nie wpada w niebyt jak w 1993 roku.

Rok 1993, Jan Krzysztof Bielecki i Donald Tusk (fot. Michał Mutor/AG)Rok 1993, Jan Krzysztof Bielecki i Donald Tusk (fot. Michał Mutor/AG)

5. Pierwszoligowiec (2001-2007)

W 2000 roku Donald Tusk ma pełne prawo czuć się odstawiony na boczny tor. Pytanie tylko, jak bardzo z własnej winy. Ma łatkę politycznego lenia i wiecznie młodego lekkoducha, która przylgnęła do niego już na początku lat 90., a ugruntowała ją ciepła posadka w Senacie. Ale już wtedy zaczyna szukać nowej drogi, zwłaszcza, że o ile lewa strona sceny politycznej wydaje się na lata zabetonowana przez SLD i Kwaśniewskiego, o tyle na prawej stronie jest wyraźnie chylący się do upadku AWS Mariana Krzaklewskiego i Jerzego Buzka. A gdy wielki polityczny blok upada, tworzy się polityczna pustka.

Wypełniają ją Jarosław Kaczyński i Donald Tusk.

Rok 1992, Jarosław Kaczyński i Donald Tusk (fot. Tomasz Wierzejski/AG)Rok 1992, Jarosław Kaczyński i Donald Tusk (fot. Tomasz Wierzejski/AG)

PiS i PO powstają niemal jednocześnie. Prawo i Sprawiedliwość rejestruje pierwszy komitet wyborczy w marcu 2001 roku. Platforma Obywatelska – początkowo jako stowarzyszenie, potem dopiero partia – trochę wcześniej: w styczniu 2001 r. Obie partie i liderzy dobrze wyczuwają, że ludzie chcą zmian. W latach 2001-2005 Kaczyński i Tusk w wielu sprawach mówią tak zgodnym – miejscami populistycznym – głosem, że dziś to aż trudne do uwierzenia. Padają wzniosłe hasła o budowie IV Rzeczypospolitej, oczyszczonej z układów, cwaniactwa i korupcji, której symbolem jest afera Rywina.

Tusk nazywa program PO „odpowiedzialnym populizmem”, a sam bardzo szybko uczy się politycznej kalkulacji. Czym było stworzenie PO w triumwiracie z konserwatystą Maciejem Płażyńskim i Andrzejem Olechowskim? Na Olechowskiego w wyborach prezydenckich Tusk nie głosował, bo przeszkadzały mu jego PRL-owskie korzenie. Kilka miesięcy później 18 proc. poparcia, które Olechowski zgromadził, posłużyło jako lewar do popularności Platformy.

Wieczór wyborczy w PO, 2014 rok (fot. Sławomir Kamiński/AG)Wieczór wyborczy w PO, 2014 rok (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Potem zaczęło się konsekwentne wycinanie politycznych konkurentów w samej Platformie – pośrednie lub bezpośrednie. Przypomnijmy: najpierw z PO odszedł Płażyński, potem zmarginalizowano Olechowskiego, potem Tusk wykorzystał zarzuty o nepotyzm, by wyrzucić Zytę Gilowską, a wreszcie tuż przed wyborami, które ostatecznie wyniosły PO do władzy, zrezygnował z polityki Jan Rokita.

Jan Rokita i Donald Tusk w 2007 r. (fot. Sławomir Kamiński/AG)Jan Rokita i Donald Tusk w 2007 r. (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Z początku zwolennik koalicji z PiS, przegrany w wyborach parlamentarnych i prezydenckich 2005 r. Tusk nie chciał być mniejszościowym koalicjantem Kaczyńskiego i wolał opozycję.

To kluczowy moment w karierze politycznej Tuska. Podejmuje ogromne ryzyko – wypisuje się z obozu, który na sztandarach ma radykalną zmianę Polski. Wypisuje się z obozu władzy. A działacze jego partii – jak każdej – chcą tej władzy, chcą stanowisk. Tusk jednym ruchem skazuje ich na kolejne lata w opozycji, licząc na to, że Kaczyńskiemu w trudnej wymuszonej koalicji z populistami z Samoobrony i LPR powinie się noga. Czas pokazuje, że przewidywał słusznie.

Dwa lata później nikt już go za to nie winił. Na jesieni 2007 r. na początku kadencji nowy premier i lider zwycięskiej Platformy miał ją całkowicie w swoim ręku. Po wielu sezonach w drugiej lidze i na ławce rezerwowych znów grał w ekstraklasie i był kapitanem najsilniejszej drużyny.

6. Kapitan (2007 – 2014)

„W życiu tak naprawdę najważniejsza nie jest władza, tylko miłość” – powie Tusk. Łatwo mu tak mówić, bo władzę już ma – te słowa wygłasza po ogłoszeniu wyników wyborów, 22 października 2007 roku. Opowieść o siedmiu latach Tuska jako kapitana drużyny rządzącej Polską to opowieść o polityce „ciepłej wody w kranie”, programowej niechęci do wielkich systemowych reform, polityce małych kroków, porzucaniu haseł z kampanii wyborczej (3xTAK, jednomandatowe okręgi wyborcze, likwidacja Senatu) i zmianie dawnych poglądów (liberał Tusk nie podpisałby konkordatu). To także historia o rozwadnianiu liberalizmu z jednej strony konserwatywnymi wartościami, z drugiej bardziej socjaldemokratyczną polityką społeczną, o czym sam Tusk otwarcie mówił.

Donald Tusk w 2014 r. jako premier (fot. Adam Stępień/AG)Donald Tusk w 2014 r. jako premier (fot. Adam Stępień/AG)

Stał się politykiem, który podniósł pragmatyzm do rangi sztuki. Społeczeństwo jest katolickie, a kult papieża Jana Pawła II powszechny? – to i Tusk mówi o swojej wierze, a nawet bierze katolicki ślub. Jeszcze za rządów PiS, gdy ludzie chcą rozliczeń – PO popiera ustawę lustracyjną. Premier ma być poważny i spokojny, a nie łazić po knajpach i grać w piłkę? To ostatnie nie wchodziło w grę, ale zmiana wizerunku była udana. Dopalacze zbierają żniwo – Tusk ogłasza wojnę z dilerami. Kibole rozrabiają? Tusk zapowiada uderzenie w środowiska pseudokibiców. Gdy jakiś region Polski nawiedza powódź – Tusk natychmiast tam jedzie. Gdy społeczeństwo domaga się ostrych kar dla pedofilów – pojawia się projekt ich chemicznej kastracji.

Genialny technik władzy, prowadzi zręcznie grę, gdzie jednego trzeba przeciwstawić drugiemu, a kogoś rozegrać przeciwko komuś innemu. Mam wrażenie, że jest to człowiek zdrowy psychicznie i ani przez moment nie traci kontaktu z samym sobą. Nie ma złudzeń, że jest kimś więcej niż jest

– podsumowuje go związany wcześniej z PO socjolog Paweł Śpiewak („Zwierciadło” nr 2/1960, luty 2010)

Tusk potrafi – do pewnego momentu – znakomicie odczytywać nastroje społeczeństwa, ale popełnia poważne błędy polityczne. Deklaruje chęć przyjęcia euro we wrześniu 2008 roku. Kryzys gospodarczy wybucha dosłownie kilka dni później. Premier pozycjonuje się jako inny od operujących obficie emocjami braci Kaczyńskich, ale wikła się w wyniszczającą z nimi walkę. „Powiem brutalnie. Na tym szczycie nie potrzebuję pana prezydenta” – mówi w październiku 2008 podczas sporu z Lechem Kaczyńskim. Wojna o fotel w Brukseli fatalnie wpływa na wizerunek Polski w UE, a Tusk jest jej równorzędnym z Kaczyńskimi uczestnikiem. Gdy idzie na urlop tuż przed ogłoszeniem wyników rosyjskiego śledztwa ws. smoleńskiej tragedii, opozycja natychmiast to wykorzystuje. Jego polityczny bój z Jarosławem Kaczyńskim po katastrofie smoleńskiej staje się jeszcze bardziej gorzki i brutalny. Zresztą właśnie żywa pamięć wojny na górze z lat 2008-2010 ułatwia Jarosławowi Kaczyńskiemu przypisywanie Tuskowi współodpowiedzialności za katastrofę.

Donald Tusk klęczy przed trumną prezydenta Lecha Kaczyńskiego (fot. Wojciech Olkuśnik/AG)Donald Tusk klęczy przed trumną prezydenta Lecha Kaczyńskiego (fot. Wojciech Olkuśnik/AG)

Pamiętające rządy PiS w latach 2005-2007 media mainstreamu wybaczają Tuskowi wiele. Obronną ręką wychodzi nawet, gdy jego rząd zabiera pieniądze z Otwartych Funduszy Emerytalnych. Sprzyja mu wizerunkowy sukces Euro 2012. Impreza jest oczkiem w głowie premiera – miłośnika „haratania w gałę”. Niekwestionowanym sukcesem – mimo oporu i lewicy, i PiS – staje się spełnienie zapowiedzi wydłużenia wieku emerytalnego do 67 roku życia. Negocjatorzy rządu wyrywają też z brukselskiego budżetu potężną kwotę dla Polski – ponad 100 miliardów euro. Ale dobra passa – w mediach i w sondażach – nawet w przypadku Tuska ma swój koniec.

Na górze: po lewej Donald Tusk pielęgnuje wizerunek sportowca, po prawej z córką Katarzyną. Na dole: po lewej selfie na kongresie PO, po prawej Tusk z żoną i córką idzie głosować w wyborach (fot. Grzegorz Celejewski/Renata Dąbrowska/Przemek Wierzchowski/AG)Na górze: po lewej Donald Tusk pielęgnuje wizerunek sportowca, po prawej z córką Katarzyną. Na dole: po lewej selfie na kongresie PO, po prawej Tusk z żoną i córką idzie głosować w wyborach (fot. Grzegorz Celejewski/Renata Dąbrowska/Przemek Wierzchowski/AG)

Przez siedem lat rządów wielu członków zwycięskiej drużyny łapie kontuzje. Afera hazardowa zmiata Grzegorza Schetynę z MSW. Po byłym, koledze, a potem największym wewnątrzpartyjnym konkurencie Tusk akurat nie płacze. Potem wybucha afera Amber Gold. Ale ekipę Tuska dobija dopiero afera taśmowa, która wybucha w czerwcu 2014 r. I choć konsekwencje kłopotów wizerunkowych i kadrowych PO poniosła tak naprawdę jego następczyni Ewa Kopacz, to w 2015 roku z PiS przegrał właśnie Tusk. Tusk, którego już dawno nie było w kraju.

Ci, których odchodzący premier zostawia jako spadkobierców, okazują się złym wyborem. Osobowości podobnej rangi co Tusk w PO nie ma – a gdyby była, to sam by pewnie ją z partii wyciął, jak poprzednich konkurentów. Przez rok rządów Ewy Kopacz PO nie udaje się odzyskać przewagi nad PiS. Były już premier Tusk patrzy na to z zupełnie innej rzeczywistości politycznej. Z chwilą nominacji na szefa organu skupiającego unijnych przywódców przechodzi z polskiej ligi politycznej do europejskiej. Procentuje tu pewna długoletnia przyjaźń.

Angela Merkel i Donald Tusk, rok 2014 (fot. Sławomir Kamiński/AG)Angela Merkel i Donald Tusk, rok 2014 (fot. Sławomir Kamiński/AG)

7. Rozgrywający (od 2014)

„Tusk jest niemieckim kandydatem” – powie przy okazji reelekcji swojego politycznego wroga na szefa Rady Europejskiej Jarosław Kaczyński. Choć szef PiS zapomniał, że w 2014 roku polski premier był jednak polskim kandydatem na to stanowisko, to ma rację o tyle, że bez poparcia Berlina byłemu szefowi PO trudno byłoby zarówno zdobyć fotel szefa Rady w 2014 roku, jak i go teraz utrzymać. Polityczna przyjaźń z kanclerz Angelą Merkel (są na „ty”, a dobra znajomość niemieckiego Tuska ułatwiła nawiązanie tej relacji) się opłaciła – skomentują eksperci. Byli też zgodni, że kredyt zaufania do byłego premiera w Brukseli był krótkoterminowy. Musiał się szybko wykazać.

I Tusk – po trudnym początku – to zrobił. W kilka miesięcy przed początkiem kadencji ten pięćdziesięcioparolatek uczy się angielskiego, dochodząc do poziomu, który umożliwia mu pracę w Brukseli. Unia zna go już jako aktywnego polityka, współtwórcę koncepcji Partnerstwa Wschodniego, czyli zbliżania Ukrainy, Białorusi, Gruzji i Armenii do UE, lobbującego też za unią energetyczną, mającą uniezależnić Europę od rosyjskiego gazu. Po paru miesiącach, gdy był krytykowany – on! – za brak dobrego kontaktu z ludźmi, a sam nie umiał przyzwyczaić się do tego, że jest jednym z kilku, a nie jedynym rozgrywającym, złapał drugi oddech i zanotował kilka sukcesów. Nabrał pewności siebie na tyle, że pozwolił sobie na napisanie – tuż przed reelekcją – listu do unijnych przywódców. A przecież był ganiony z początku właśnie za to, że jest bardziej politykiem, niż negocjatorem, jak jego poprzednik Herman van Rompuy. A im bardziej był krytykowany przez polskie władze, tym jego pozycja w Brukseli rosła. A to, co płynęło z kraju, ostro komentował:

Pod koniec 2014 roku z Polski do Brukseli wyjeżdżał polityk spełniony po rekordowych dla polskiej demokracji siedmiu latach rządzenia krajem. I to nie najgorszych siedmiu latach. Ale osłabiony spadającą popularnością, krytykowany z prawa i lewa – słusznie – za brak reform i afery we własnym rządzie. Przez następne dwa i pół roku przewodniczący Rady Europejskiej pojawiał się w świadomości Polaków tylko wtedy, gdy wracał na krótko do kraju i udzielał się w mediach. Aż do reelekcji i rozpętanej o nią przez PiS gigantycznej awantury.

W środę 19 kwietnia z wagonu Pendolino w Warszawie wysiadł nie wysoki urzędnik z Brukseli, ale doskonale zorientowany w sprawach Polski były premier. Dzisiaj część zawiedzionych rządami PiS rodaków widzi w nim niemal męża opatrznościowego. Być może także dlatego, że przez ostatnie trzy lata, znaczone wymianą ciosów na linii Warszawa-Bruksela, nikt nie zajął zwolnionego przez niego miejsca: zawodnika wagi ciężkiej, który jest w stanie skutecznie przeciwstawić się drugiemu zawodnikowi tej wagi, Jarosławowi Kaczyńskiemu. 22 kwietnia Donald Tusk kończy 60 lat, i trudno przewidzieć, czy po zakończeniu kadencji w Radzie pozostanie w polityce europejskiej, czy wróci do Polski. Piłka jest w grze, a on ma ją przy nodze.

European Council President Donald Tusk speaks during a media conference at an EU summit in Brussels on Thursday, March 9, 2017. European Union leaders confirmed Donald Tusk for a second term as council president Thursday, overcoming weeks of strong opposition from his native Poland. (AP Photo/Virginia Mayo)Donald Tusk (AP Photo/Virginia Mayo)

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz newsowy portalu Gazeta.pl, dziennikarz działu zagranicznego „Dziennika” i działu społecznego „Newsweeka”. Stypendysta programu Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

 

weekend.gazeta.pl

 

PIĄTEK, 21 KWIETNIA 2017

Schetyna potwierdza: Dzisiaj złożymy wniosek o odwołanie Macierewicza

Schetyna potwierdza: Dzisiaj złożymy wniosek o odwołanie Macierewicza

– Dzisiaj złożymy wniosek o wotum nieufności wobec szefa MON i przedstawimy uzasadnienie – potwierdził Grzegorz Schetyna w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym” Trójki. Jak dodał: – On jest odpowiedzialny także za tę awanturę i skandal związany z Berczyńskim i całą komisją.

11:13

Szydło: Nie rozważam dymisji Macierewicza

Nie rozważam dymisji Antoniego Macierewicza – mówiła premier Beata Szydło na konferencji w KPRM. – Nie ma w tej chwili dyskusji o zmianach w polskim rządzie – dodała.

Pytana o projekt zmian w KRS, odpowiedziała: – Nie mam zastrzeżeń do tego projektu i nie uważam, że powinny być tam wprowadzone zmiany. Jest to projekt, który jest przez rząd akceptowany.

11:08

Szydło: Wczorajsze dane GUS udowadniają i potwierdzają, że Gospodarka+ jest faktem

Jak mówiła premier Beata Szydło na konferencji gospodarczej w KPRM:

„Jest ten moment, w którym chciałam zwrócić uwagę na rzecz bardzo ważną i istotną, a wynikającą z tego, o czym wczoraj powiedziano w danych podanych przez GUS. Od ponad półtora roku rząd realizuje ambitny, kompleksowy projekt mający rozbudzić polską gospodarkę. My postawiliśmy na gospodarkę i w tym roku, kiedy na początku zapowiadałam, jakie są plany rządu, również w momencie, kiedy rozmawialiśmy o podsumowaniu poprzedniego roku, o planach na bieżący rok, zwracałam uwagę, że to, co będzie dominującym tematem, to będzie właśnie rozwój gospodarczy. Ten kompleksowy projekt gospodarczy jest realizowany poprzez m.in. wprowadzenie SOR (…) ale również przez projekty społeczne, ponieważ idea naszego programu gospodarczego polega na tym, że wszystkie projekty, również prospołeczne, mają stanowić koło zamachowe polskiej gospodarki i tak stało się w przypadku 500+”

Jak dodała szefowa rządu:

„Wczoraj kierunek, który wybraliśmy, jego słuszność został potwierdzony przez dane ogłoszone przez GUS. Mogę powiedzieć tak, że wczorajsze dane udowadniają i potwierdzają, że Gospodarka+ jest faktem. Gospodarka+ czyli ten projekt, który opiera się właśnie na prorozwojowym rozumieniu tego, co powinno być realizowane przez rząd, po to, żeby przedsiębiorcy, Polacy, którzy wkładają ogromną pracę w rozwój gospodarczy, mieli po prostu lepsze warunki do pracy i do funkcjonowania”

Możemy jasno powiedzieć, że wszystkie zmiany, które są wprowadzane i przygotowywane przez naszych ministrów, przede wszystkim pod kierunkiem wicepremiera Morawieckiego przynoszą dobre efekty i będziemy te zmiany wprowadzali również w tym roku. Będą kolejne propozycje dla przedsiębiorców – mówiła Szydło.

10:56

Nowoczesna: Ludzie Ziobry zdominowali spółkę PZU. Jak to możliwe, że pozbawia się wpływów Morawieckiego – kluczowej osoby w rządzie?

W ubiegłym roku w listopadzie premier Morawiecki otrzymał pełnomocnictwo do wykonywania praw właścicielskich w stosunku do spółek. Jedną z jego kluczowych decyzji było odwołanie w styczniu prezesa PZU – Michała Krupińskiego. Do dzisiaj nikt nie zna powodów, dlaczego prezes tej spółki skarbu państwa mającej ogromne zasoby, realizującej plan Morawieckiego, został z tej funkcji odwołany – mówił w Sejmie Marek Sowa. Jak dodał:

„Wszyscy wiemy, że zakończyła się walka frakcyjna na korzyść pana ministra Ziobry, którego to ludzie zdominowali spółkę PZU SA i tak naprawdę decydują o wszystkim, co w tej spółce się dzieję. Pytamy – jak to jest możliwe, że pozbawia się kluczową osobę w rządzie, osobę, która ma realizować cały plan gospodarczy, wpływu na funkcjonowanie bardzo ważnej grupy kapitałowej – obecnej nie tylko w ubezpieczeniach, ale przecież realizującej konsolidację sektora bankowego?”

– Dzisiaj w ramach pytania bieżącego Nowoczesna wystawiła kilka bardzo istotnych pytań dotyczących grupy PZU. Chcemy się dowiedzieć, jaki był rzeczywisty powód odwołania byłego już prezesa Michała Krupińskiego? Jakie koszty będą z tym związane dla spółki? – pytał Zbigniew Gryglas.

09:29

PAD: Ja oraz polski rząd twardo walczymy o to, żeby sytuacja Polaków, którzy przebywają na Wyspach Brytyjskich, pozostała bez zmian

Ja oraz polski rząd twardo walczymy o to, żeby sytuacja Polaków, którzy przebywają na Wyspach Brytyjskich, pozostała bez zmian. Stoimy także zdecydowanie na stanowisku, że powinna zostać zachowana swoboda przemieszczania się. Ona ma istotne znaczenie nie tylko dla Unii Europejskiej, ale także dla Wielkiej Brytanii. Proszę spojrzeć, ilu Brytyjczyków pracuje dzisiaj w różnych państwach Europy. To nie jest tak, że tylko w Wielkiej Brytanii przebywają obywatele innych państw Unii Europejskiej. To sprawa bardzo złożona… – mówił prezydent Andrzej Duda w Radiu Kraków. Jak dodał:

„Oczywiście, cały czas trwa debata na Wyspach Brytyjskich, proces negocjacyjny i rozmowy polityczne. Mam nadzieję, że mimo wszystko nie dojdzie do takich zmian brytyjskiego prawa, o jakich pan wspomniał”

08:56

Gowin o reformie sądownictwa: PAD wysuwa zasadne zastrzeżenia

– Prezydent wysuwa zastrzeżenia, które moim zdaniem są zasadne. Zagłosowałbym [za zmianami w sądownictwie w dzisiejszym kształcie], mimo tego, że podzielam zastrzeżenia prezydenta co do tego, czy można skracać kadencje członków KRS. Zgłaszałem te wątpliwości podczas konsultacji międzyresortowych, więc jest odpowiedni dokument – mówił Jarosław Gowin w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet, dodając, że wymiar sprawiedliwości wymaga głębokich reform.

08:53

Gowin: Dzisiaj nie widzę podstaw do tego, aby postawić Tuska przed Trybunałem Stanu

Dzisiaj nie widzę podstaw do tego [aby postawić Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu]. [Czy przed sądem] to już będzie decydowała prokuratura. Widzę powody, żeby obarczać Tuska odpowiedzialnością polityczną za to, że doszło najpierw do jego wizyty pod Smoleńskiem, a potem samolotu prezydenckiego. Na tym lotnisku nie powinien lądować żaden samolot, tym bardziej z najważniejszymi osobami w państwie – mówił Jarosław Gowin w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

08:50

Gowin: Zawsze mówiłem, że Tusk wystartuje w 2020 roku i będzie groźnym konkurentem

– Obawiać nie [na pytanie, czy obóz zjednoczonej prawicy powinien obawiać się Donalda Tuska], natomiast zawsze mówiłem, że Tusk wystartuje w 2020 roku i będzie groźnym konkurentem. Nie przypominam sobie, żeby ktoś z moich kolegów koalicyjnych jakoś specjalnie kwestionował tę tezę, ale pewnie zadania były w naszym obozie podzielone – mówił Jarosław Gowin w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

08:46

Gowin o reformie edukacji: Dzisiaj referendum kompletnie nie ma sensu

Powiem [„nie” liczbie podpisów złożonych pod wnioskiem o referendum]. Dzisiaj referendum kompletnie nie ma sensu (…) My w kampanii wyborczej zapowiadaliśmy, że zlikwidujemy gimnazja. Nikt, kto oddawał na nas głos, a także ci, którzy nie oddawali, nie mogą być zaskoczeni naszym działaniem. Dzisiaj na parę miesięcy odwracać to wszystko? To skutkowałoby niewyobrażalnym chaosem – mówił Jarosław Gowin w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet. Jak dodał, „w pewnym sensie referendum ws. edukacji odbyło się 25 października 2015 roku”.

08:42

Ziobro o reformie KRS: Jestem przekonany, że PAD dostrzeże racje, które leżą u podstaw naszej propozycji i poprze te zmiany

Jestem przekonany, że prezydent mając możliwość zapoznania się ze wszystkimi naszymi argumentami dostrzeże racje, które leżą u podstaw naszej propozycji i poprze te zmiany. Znam generalne poglądy prezydenta na potrzebę zmiany w sądownictwie (…) Prezydent Andrzej Duda ma świadomość, że w polskich sądach nie dzieje się dobrze i trzeba dokonać zmiany – mówił Zbigniew Ziobro w “Sygnałach dnia” PR1.

08:38

Ziobro: Wyborcy mogą liczyć na doprowadzenie do finału zmian, które zapowiedzieliśmy jako dobra zmiana

– Wszyscy, którym leży na sercu dobro wymiaru sprawiedliwości, mogą liczyć na moja konsekwentną pracę, jak do tej pory i doprowadzenie do finału tych zmian, które zapowiedzieliśmy my, jako dobra zmiana – mówi Zbigniew Ziobro w “Sygnałach dnia” radiowej Jedynki.

08:34

Gowin: PiS przygotowywała Macierewicza i jego współpracowników od wielu lat do tej funkcji

– Bardzo się cieszę, że jestem ministrem nauki i szkolnictwa wyższego. Muszę powiedzieć, że to pasjonująca praca (…) Nie żałuję, że tak się stało. PiS czyli główna partia obozu zjednoczonej prawicy przygotowywała Antoniego Macierewicza i jego współpracowników od wielu lat do tej funkcji. W tym sensie wydaje mi się, że stało się to, co było najbardziej prawdopodobnym scenariuszem – mówił Jarosław Gowin w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet. Jak dodał, nie ma prawdopodobieństwa, żeby on zasiadł w resorcie obrony.

300polityka.pl

https://oko.press/opinia-publicznaj-wiekszosci-chce-by-sedziow-wybierali-sedziowie-sondazowa-kleska-ziobry/

https://oko.press/kolejna-porazka-zalewskiej-blisko-milion-podpisow-referendum-wedlug-sondazu-oko-press-deforma-by-przepadla/

https://oko.press/wolanie-o-milosc-radnego-bydgoszczy-bodnar-lamanie-praw-czlowieka/

https://oko.press/1992-r-doszlo-zamachu-stanu-wojsko-posluchalo-macierewicza-wojska-ot-tez-by-sie-oparly/

Ludzie z flagami: idźcie na terapię

Witold Głowacki, publicysta „Polski”

21 kwietnia 2017

http://www.polskatimes.pl/opinie/komentarze/a/ludzie-z-flagami-idzcie-na-terapie,12006837/

Wojciech Czuchnowski

Duda kontra Ziobro w sprawie sądów. Przebudzenie czy strach?

20 kwietnia 2017

Prezydent RP Andrzej Duda i Zbigniew Ziobro podczas zaprzysiężenia piątego sędziego TK wybranego przez PiS. Warszawa, 1 grudnia 2015 r.

Prezydent RP Andrzej Duda i Zbigniew Ziobro podczas zaprzysiężenia piątego sędziego TK wybranego przez PiS. Warszawa, 1 grudnia 2015 r. (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Zatrzeszczała uruchomiona przez PiS machina niszczenia niezależności polskich sądów. Prezydent Andrzej Duda postawił się ministrowi Zbigniewowi Ziobrze i wstrzymał prace nad ustawą pozwalającą partii władzy przejąć kontrolę nad Krajową Radą Sądownictwa.

Prezydent ma wątpliwość, czy zakładane w ustawie skrócenie obecnej kadencji KRS jest zgodne z Konstytucją RP. A już zapowiadał się blitzkrieg na miarę zwycięstwa „przedstawicieli suwerena” nad Trybunałem Konstytucyjnym.

Ziobro o sądach: „patologia”

Media publiczne i prorządowe od miesięcy zohydzały wizerunek sędziów, przedstawiając ich jako zwyrodnialców, drobnych złodziei i alimenciarzy. Ziobro i jego współpracownicy w jednym zdaniu wymieniali sądy z takimi słowami jak „patologia”, „klika” oraz „sitwa”. Grozili dyscyplinarkami i brali w obronę sprawcę ataków na sędziego podczas rozprawy. Sejm, nie przejmując się sprzeciwem opozycji, wszystkich środowisk prawniczych i organizacji międzynarodowych, przyjął w pierwszym czytaniu nowe przepisy o KRS.

Wydawało się, że teraz sprawę klepnie tylko komisja sprawiedliwości z niezawodnym prokuratorem Piotrowiczem na czele, potem szybka ścieżka w Senacie, podpis prezydenta i latem, a najpóźniej jesienią Ziobro zamelduje prezesowi, że zadanie „odzyskania sądów” zostało wykonane.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: PiS kontra sędziowie. Przerwa w pracy, a CBA wchodzi do KRS

Czemu Duda stawia się Ziobrze

Co poszło nie tak? Czemu prezydent stawia się Ziobrze, chociaż dotychczas „niezłomnie” parafował wszystko, czego tylko chciała partia? Przecież jeszcze niedawno Andrzej Duda mówił, że Ziobro był „najlepszym w historii ministrem sprawiedliwości”…

Nie wierzę w „przebudzenie” Andrzeja Dudy. Dotąd prezydent za nic miał nawoływania, by szanował swój urząd i stał na straży konstytucji. Nie przejmował się głosami swoich wychowawców z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy przypominali mu zasady państwa prawa wpajane na studiach prawniczych.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Prof. Adam Strzembosz do sędziów: Musimy wykazać się niezłomną postawą

Duda się boi

Powód sprzeciwu głowy państwa wydaje się inny: Krajowa Rada Sądownictwa jest organem państwa, którego członkowie mają w konstytucji zagwarantowaną pełną kadencyjność. Oprócz KRS taką gwarancję ma w konstytucji tylko Prezydent RP. Jeżeli dzisiaj obecna władza zmieni tą zasadę odnośnie do Rady, to Andrzej Duda nie może mieć pewności, że władza następna (albo nawet jeszcze ta sama) nie zrobi tego w stosunku do jego urzędu.

Sprzeciw prezydenta to nie „przebudzenie”. To strach.

SN i KRS miażdżą pomysły Ziobry. Rażąco sprzeczne z konstytucją

 
Monika Olejnik „Kropka nad i” TVN 24

Moda na Sienkiewicza

20 kwietnia 2017

20.04.2017 Wrocław, Sąd Okręgowy. Protest sędziów i prokuratorów

20.04.2017 Wrocław, Sąd Okręgowy. Protest sędziów i prokuratorów (Fot. Kornelia Głowacka-Wolf/ Agencja Gazeta)

W państwie praktycznym PiS-u – jakże innym od państwa teoretycznego PO! – armia może tracić 30 generałów i 250 pułkowników, można też sobie pozwolić na ujawnienie własnych szpiegów. Bo najważniejsze jest ściganie Tuska

Państwo za czasów PO przez osiem lat było teoretyczne – to ulubiony cytat z podsłuchanej rozmowy między Bartłomiejem Sienkiewiczem a Markiem Belką. Powtarzany przez prezydenta Andrzeja Dudę, premier Beatę Szydło, szefa MSW Mariusza Błaszczaka. Częściej cytowany jest Bartłomiej Sienkiewicz niż Henryk Sienkiewicz.

Dzisiaj rzeczywiście państwo polskie staje się praktyczne: pękająca opona w limuzynie prezydenta, pędzący samochód z panią premier zatrzymujący się na drzewie, uciekający z miejsca wypadku kierowca Antoniego Macierewicza.

W państwie praktycznym należy sobie wszystko podporządkować. Trwa zamach na sędziów, na Sąd Najwyższy. Najlepiej wszystkich wymienić i zacząć od początku, bo przecież jak to możliwe, by w sądach pracowali ci sami ludzie co przed 1989 r.?

Co innego w prokuraturze. Najnowsza „Polityka” pisze o wiceprokuratorze generalnym Waldemarze Puławskim, który „czuwa nad śledztwem dotyczącym Donalda Tuska”. Puławski od 1984 r. pracował w warszawskiej prokuraturze, a już w III RP weryfikował śledczych. A przypomnę jeszcze słynnego prokuratora Piotrowicza, który macha nam przed oczami konstytucją.

W państwie praktycznym można przesłuchiwać przez osiem godzin przewodniczącego Rady Europejskiej, żeby sprawdzić, czy przypadkiem służby rosyjskie i polskie ze sobą nie współpracowały. W państwie praktycznym szefem SKW może być człowiek, który znalazł na swoim płocie martwą wiewiórkę i twierdził, że ktoś mu ją przyczepił w odwecie za jego działalność. Po tzw. dobrej zmianie „wykańczać” caracale może dr Berczyński, który pochwalił się Magdalenie Rigamonti, jak uratował Polskę przed francuskimi śmigłowcami.

Ministerstwo Obrony Narodowej zaprzecza, oświadcza, że nie ma z tym nic wspólnego, ale okazuje się, jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, że dr Berczyński dostawał dokumenty z Inspektoratu Uzbrojenia MON. Na jakiej podstawie? Tego nie wiemy. Dlaczego miał dostęp do materiałów niejawnych, tego też nie wiemy. W państwie teoretycznym byśmy zapewne wiedzieli.

Władza chce zmienić wszystko. Ma zakusy na konwencję antyprzemocową, choć jest wielu skorych do bitki mężczyzn, można takich odnaleźć w PiS.

W państwie praktycznym minister obrony narodowej może lekceważyć prezydenta, nie odpowiadać na jego listy, a armia może tracić 30 generałów i 250 pułkowników. W państwie praktycznym można sobie pozwolić na ujawnienie szpiegów dzięki czemu, jak pisze w „Wyborczej” Wojciech Czuchnowski, „obce służby, nie ruszając się zza biurka, mogą zidentyfikować naszych szpiegów, a potem odtworzyć ich kontakty za granicą”.

Ale co to obchodzi szefa SKW pana Piotra Bączka. On ściga Tuska i to jest najważniejsze przesłanie obecnej władzy.

Prokuratorzy bez charakteru i kręgosłupa boją się umorzyć śledztwo – b. premier w „Temacie dnia” o przesłuchaniu Donalda Tuska

wyborcza.pl

Paweł Wroński

Dymisja Berczyńskiego, czyli paranoja jest goła

20 kwietnia 2017

15 września, konferencja podkomisji smoleńskiej. Na zdjęciu jej przewodniczący Wacław Berczyński i minister Antoni Macierewicz

15 września, konferencja podkomisji smoleńskiej. Na zdjęciu jej przewodniczący Wacław Berczyński i minister Antoni Macierewicz (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Jeśli okazałoby się, że Wacław Berczyński jest mitomanem, nie byłoby to problemem. Znacznie poważniejszą sprawą byłoby, gdyby miał wpływ na zakup śmigłowców dla polskiej armii od poważnego światowego koncernu.

Dr Wacław Berczyński, przewodniczący podkomisji badającej katastrofę smoleńską, podał się do dymisji. Ostatnio dał się poznać jako autor teorii o bombie termobarycznej, która rozerwała kadłub prezydenckiego tupolewa przed lotniskiem w Smoleńsku (choć nikt wybuchu nie widział, nie słyszał, nie zarejestrowały go przyrządy podkładowe, a załoga rozmawiała do samego końca, nie wiedząc, że samolot wybuchł). Jednak nie te dyrdymały były powodem rezygnacji.

W zeszłotygodniowym wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” Berczyński powiedział, że Antoni Macierewicz uczynił go pełnomocnikiem ds. zakupu caracali – francuskich śmigłowców, na które polski rząd miał podpisać kontrakt. A on te caracale „wykończył”.

MON wydał błyskawicznie ratunkowy komunikat, w którym stwierdził, że Berczyński nie miał żadnego wpływu na decyzje ws. śmigłowców.

Możemy przyjąć, że to prawda. Wtedy przewodniczący komisji badającej wypadek Tu-154 z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie okazałby się mitomanem. Nie byłoby to wielkim problemem. W 2013 r. przewodniczący Komitetu Naukowego Konferencji Smoleńskiej prof. Jacek Rońda stwierdził w TVP, że ma dokument, który stwierdza, że piloci tupolewa nie zeszli poniżej 100 m. Pół roku później z rozbrajającą szczerością przyznał w Telewizji Trwam, że takiego dokumentu nie ma, a w TVP „blefował”. Odszedł z komisji, nie zmniejszając w oczach ludu smoleńskiego jej wiarygodności.

Komisja smoleńska składa się bowiem z „osobliwych” naukowców, a jedynym autorytetem, który orzeka o naukowości jej argumentów, jest prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nikt na świecie nie przejmuje się tym, co ustalili smoleńscy naukowcy.

Możemy też przyjąć odwrotną tezę – Wacław Berczyński mitomanem nie jest i faktycznie wpływał na odwołanie zakupu caracali. Wtedy sprawa jest poważniejsza. Wiele wskazuje na to, że Berczyński faktycznie miał dostęp do dokumentacji przetargowej. Co więcej, przez lata pracował dla amerykańskiego koncernu Boeing, którego trzy samoloty dla VIP-ów kupił MON, łamiąc przy tym procedury.

Jeśli prawdą jest, że na decyzje o zakupie śmigłowców dla armii miał wpływ zaprzyjaźniony z szefem MON emerytowany naukowiec snujący teorie o bombie termobarycznej, to Polska staje się państwem, w którym obowiązują standardy nawet nie republiki bananowej. Gorzej. Stajemy się republiką paranoiczną.

Dr. Berczyńskiego droga do dymisji

 

wyborcza.pl

Adam Wajrak

Była puszcza, jest porządek

21 kwietnia 2017

Im szybciej Puszcza i inne cenne lasy naszego kraju zostaną pozbawione ich natarczywej 'opieki', tym lepiej dla przyrody. Tym szybciej Puszcza Białowieska zaleczy swoje rany. N/z.: 'Minister eksploatacji środowiska' w rządzie PiS jaj Szyszko

Im szybciej Puszcza i inne cenne lasy naszego kraju zostaną pozbawione ich natarczywej ‚opieki’, tym lepiej dla przyrody. Tym szybciej Puszcza Białowieska zaleczy swoje rany. N/z.: ‚Minister eksploatacji środowiska’ w rządzie PiS jaj Szyszko (Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta)

Choćby Jan Szyszko zaklinał się na wszystkie świętości, że ratuje Puszczę, to tak naprawdę ją niszczy, i to w dwójnasób.

Ludzie ministra środowiska Jana Szyszki mają dziś sadzić nowe drzewka w Puszczy Białowieskiej.

Jeszcze niedawno był tu piękny kawałek Puszczy. Nie dali jej rady Niemcy w czasie I wojny światowej ani nawet Anglicy z firmy Century. To, co wycięli, szybko zarosło świerkami, dębami, grabami. Rana się zabliźniła. Piękne drzewostany, zwane pocenturowskimi, były przez dziesiątki lat jednymi z najcenniejszych fragmentów Puszczy, symbolem jej niezwykłej witalności.

I byłyby dalej, gdyby nie minister Szyszko i stojąca za nim zachłanna korporacja – Lasy Państwowe. Wyrżnęli 90-letnie świerki (bo zaatakował je kornik), wraz z nimi poległy dęby. W miejscu, gdzie zachwycały, straszą teraz smutne pieńki oraz paliki znaczące punkty, gdzie minister ma sadzić nowe drzewka.

Tu ma być nowy „las”. Jest mostek (żeby goście bucików sobie błotem nie ubrudzili) i coś w rodzaju zagródki dla oficjeli (żeby było wiadomo, kto ważny). Jednym słowem – porządek.

Choćby Jan Szyszko zaklinał się na wszystkie świętości, że ratuje Puszczę, to tak naprawdę ją niszczy, i to w dwójnasób. Nie dość, że wyrżnął, to jeszcze dobija sadzeniem. Bo gdyby nie on i Lasy Państwowe, to martwe, zabite przez kornika świerki przez lata wciąż byłyby miejscem życia dla tysięcy rzadkich organizmów. Na ich wywróconych cielskach wyrosłyby młode świerczki, a między nimi młode dęby.

Zasadziłyby je sójki, które robią to od tysięcy lat, przygotowując dla siebie magazyny z żołędzi. Dzikie siewki poddane byłyby selekcji naturalnych sił przyrody. W przeciwieństwie do sadzonek dębów przywiezionych ministrowi Szyszce z jakiejś szkółki, wychuchanych i wypieszczonych przez troskliwych leśników.

Sójki zasadziłyby je za darmo, bez rozgłosu i politycznej szopki, no i nie wyrżnęłyby wszystkiego dookoła.

Minister jednak uważa, że rżnięcie to ratowanie. A rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku rozsyła z dumą do mediów informację, ile milionów drzewek wkrótce posadzą leśnicy w województwie podlaskim.

Na świecie leśnicy pozwalają, by lasy same odrastały. Polski zapał do sadzenia sprawia, że nasze coraz bardziej upodabniają się do uprawy marchewki.

Simona Kossak napisała kiedyś, że największym wrogiem puszczy jest las. Sadzony różni się od puszczy tym, czym tombak od złota, kura od głuszca i pies od wilka. Podobne, a jednak nie to samo.

Tego ani Jan Szyszko, ani leśnicy z Lasów Państwowych nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć. A może jednak doskonale rozumieją i dlatego są tak zapamiętali w niszczeniu naszego najcenniejszego przyrodniczego klejnotu, jednego z największych takich skarbów na świecie?

Nienawidzą go, bo nienawidzą dzikiej, niekontrolowanej przyrody. Jest zaprzeczeniem ich uporządkowanego i – to bardzo ważne – dającego zarobić niby-lasu. Dlatego będą stawać na głowie, by Puszczę zniszczyć, korzystając z politycznego parasola, jaki roztoczył nad nimi PiS.

Dla nas, kochających przyrodę, wniosek powinien być jeden. Im szybciej Puszcza i inne cenne lasy naszego kraju zostaną pozbawione ich natarczywej „opieki”, tym lepiej dla przyrody. Tym szybciej Puszcza Białowieska zaleczy swoje rany.

PS Minister Szyszko wczoraj wieczorem odwołał swój przyjazd na sadzenie.

Jak odróżnić dziki las od plantacji? Sprawdzamy z Greenpeace’em

 

wyborcza.pl

PIĄTEK, 21 KWIETNIA 2017

STAN GRY: Fakt: PiS złagodzi reformę sądów, Ziobro: Nie ma mowy, Jaki: Byłoby to utrzymanie patologii, GW: KOD wystartuje w eurowyborach?

PIS ŁAGODZI REFORMĘ SĄDÓW – Magdalena Rubaj w Fakcie: “Aż 140 minut trwało spotkanie premier Beaty Szydło (54 l.) z Jarosławem Kaczyńskim (68 l.) w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej. Temat: reforma sądownictwa. Ustalenia: wstrzymać prace i złagodzić projekt. Pierwszym efektem jest odwołanie posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości, która miała zająć się projektem ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa tak, by posłowie w tym tygodniu ją przyjęli. Reforma została zdjęta z porządku obrad”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/pis-lagodzi-reforme-sadow-jaroslaw-kaczynski-rozmawial-z-szydlo/2kgkxtb

TO NIE PRZEBUDZENIE DUDY, TO STRACH – Wojciech Czuchnowski w GW: “Powód sprzeciwu głowy państwa wydaje się inny: Krajowa Rada Sądownictwa jest organem państwa, którego członkowie mają w konstytucji zagwarantowaną pełną kadencyjność. Oprócz KRS taką gwarancję ma w konstytucji tylko Prezydent RP. Jeżeli dzisiaj obecna władza zmieni tą zasadę odnośnie do Rady, to Andrzej Duda nie może mieć pewności, że władza następna (albo nawet jeszcze ta sama) nie zrobi tego w stosunku do jego urzędu. Sprzeciw prezydenta to nie „przebudzenie”. To strach”. http://wyborcza.pl/7,75968,21666619,duda-kontra-ziobro-w-sprawie-sadow-przebudzenie-czy-strach.html

O TYM, ŻE NIE MA MOWY O ZŁAGODZENIU REFORMY MÓWIŁ ZBIGNIEW ZIOBRO W SYGNAŁACH DNIA: “Jestem przekonany, że PAD dostrzeże racje, które leżą u podstaw naszej propozycji i poprze te zmiany”.

JAKI TEŻ ZAPRZECZA, BY BYŁ PLAN WYCOFANIA SIĘ ZE ZMIAN W KRS – jak mówi w SE: “Absolutnie nie! Informacje o tym, że rzekomo pod naciskiem Kancelarii Prezydenta wstrzymujemy pracę nad reformą, są wyłącznie faktami medialnymi. Prace będą kontynuowane. Nie można mówić o jakiejkolwiek reformie wymiaru sprawiedliwości bez zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa. (…) żadna reforma wymiaru sprawiedliwości nie będzie możliwa bez zmiany KRS. Każdy, kto będzie chciał ją zablokować, będzie odpowiedzialny za utrzymanie patologii w sądach”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/jaki-bez-tej-reformy-patologii-nie-usuniemy_983598.html

300LIVE: Gowin popiera wątpliwości prezydenta ws KRS, Szefernaker o tym, jak PO pomaga PiS się odbudować, polityczny plan piątku: http://300polityka.pl/live/2017/04/21/

12 LAT MINĘŁO A PLATFORMA TYLKO ZBIERA PODPISY – Radosław Gruca w Fakcie: “Oburza się, że złe PiS nie chce oddać głosu obywatelom. Przyganiał kocioł garnkowi! Ilekroć Platforma jest w opozycji, tylekroć głos obywateli jest dla niej najważniejszy. Dwanaście lat temu, przy finale akcji „4 razy TAK” oglądaliśmy dokładnie takie same obrazki, jak wczoraj w Sejmie”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/po-zebrala-podpisy-pod-wnioskiem-o-referendum-w-sprawie-reformy-edukacji/htxeddk

SPEKULACJE O TYM, ŻE CBA ZAKWESTIONOWAŁO OŚWIADCZENIE MAJĄTKOWE WICEMARSZAŁKA SENATU – pisze w GW Agata Kondzińska: “W PiS na razie nie komentują sprawy. Nieoficjalnie politycy tej partii mówią jedynie, że Grzegorz Czelej złożył rezygnację z powodów osobistych. Ale w PiS niewielu w to wierzy. Są spekulacje, że służby zakwestionowały oświadczenia majątkowe senatora. Z wicemarszałkiem nie udało nam się skontaktować”. http://wyborcza.pl/7,75398,21666858,pis-wymienia-wicemarszalka-senatu.html

JEDNYM Z POMYSŁÓW ŁOZIŃSKIEGO JEST START KOD W EUROWYBORACH – Michał Wilgocki w GW: “Krzysztof Łoziński, pomysłodawca powołania Komitetu Obrony Demokracji, ogłosił w ubiegłym tygodniu, że wystartuje w majowych wyborach na przewodniczącego KOD-u. Jednym z pomysłów Łozińskiego na przyszłość Komitetu jest wystawienie list w wyborach do Parlamentu Europejskiego”. http://wyborcza.pl/7,75398,21664115,czlonkowie-kod-u-europoslami-to-pomysl-krzysztofa-lozinskiego.html

O PRZEBIEGU PRZESŁUCHANIA TUSKA – Wojciech Czuchnowski w GW: “Jak podaje rozmówca „Wyborczej”, Tusk ani razu nie skorzystał z artykułu 183 i nie uchylił się od odpowiedzi . Przesłuchanie było tajne, tak jak całe śledztwo. Z informacji „Wyborczej” wynika, że brał w nim udział b. szef SKW gen. Janusz Nosek, jego prawnik. Wojciech Brochwicz (jeden z założycieli służb specjalnych III RP)., oraz pełnomocnik gen. Piotra Pytla, następcy Noska na stanowisku szefa SKW. Obu generałom postawiono zarzuty za podpisanie umowy z FSB i w przesłuchaniu mogli uczestniczyć jako strony postępowania. (…) Dlaczego przesłuchanie trwało aż 8,5 godziny? Informator „Wyborczej” wymienia dwa powody: prokurator miał „grubo ponad 100 pytań” i całość „mozolnie” protokołował ręcznie”. http://wyborcza.pl/7,75398,21665391,kulisy-przesluchania-donalda-tuska-ponad-100-pytan-prokuratury.html

SCHETYNA BĘDZIE STRZYGŁ ŻYWOPŁOT TUSKA, ŻEBY NIE BYŁ WYŻSZY OD NIEGO – Zuzanna Dąbrowska w RZ: “- Schetyna jednak dobrze wie, że takie wydarzenia medialne budują Platformę. Choćby jego przyjaźń z Tuskiem była niezwykle szorstka, musi go wspierać i kibicować szefowi RE. – Schetyna to rozumie – twierdzi jeden z posłów PO, obecny w środę na peronie. – Chciałby więc ładnie strzyc ten żywopłot, ale tak, żeby nie był wyższy od niego”. http://www.rp.pl/Polityka/304209885-PiS-musi-zapomniec-o-Donaldzie-Tusku.html

KIBICOWSKIE OKRZYKI O JAROSŁAWIE I DONALDZIE MOGĄ OTWORZYĆ DROGĘ TRZECIEJ SILE – Jakub Majmurek na wyborcza.pl: “Polityka zredukowana do kibicowskich okrzyków „Jarosław” i „Donald”, oderwana od codziennego doświadczenia obywateli, jest receptą wyłącznie na zniechęcenie wyborców do całej klasy politycznej i polityki w obecnym wydaniu. Może to otworzyć drogę sensownej trzeciej sile – np. wypchniętej poza parlament lewicy – ale może też populistom od Kukiza. Po ostatnich dwóch tygodniach wielu wyborców może uznać za całkiem sensowny głos, by pogonić „partiokrację” za pieniądze podatników ścierającą się w plemiennym klinczu między Jarosławem i Donald”. http://wyborcza.pl/7,75968,21662839,general-anders-w-pendolino-czyli-groteska-grupa-wiernych-od.html

WARZECHA: PIS WYCIĄGA TUSKA Z NIEBYTU – jak pisze w SE Łukasz Warzecha: “Z całą pewnością są w PiS ludzie, którzy to dostrzegają: to partia rządząca wyciągnęła byłego premiera z niemalże niebytu. Teraz Tusk dostaje okazję, żeby zająć miejsce naczelnego męczennika reżimu oraz stać się twarzą polskiej opozycji. Są też jednak w partii rządzącej ludzie, którzy nie wierzą w pragmatyczne rozwiązania. Ba, uznają je za coś w rodzaju zdrady. Nie są w stanie uznać, że po prostu bardziej opłacało się zostawić Tuska samemu sobie, żeby powoli skisł w eurokomforcie swojej mało znaczącej posady. Oraz że nadal bardziej opłaca się odpuścić, niż brnąć w batalię, która pozwoli się przeciwnikowi umocnić”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/warzecha-pis-zaprasza-tuska_983619.html

CZERWONY TUSK TO SYMBOL POSTKOMUNY – Joanna Lichocka w GPC: “Czerwony Tusk to najcelniejszy gra czny symbol postkomuny, jaki pojawił się w przestrzeni publicznej. Pokazuje, czyje interesy i jaką formację reprezentuje to towarzystwo, które wraz ze swoim przywódcą maszerowało w środę do prokuratury”.

O NIERÓWNOWADZE MEDIALNEJ WS B. RADNEGO PIS I KAPELMISTRZA KOD – Krzysztof Wołodźko w GPC: “Jak inaczej zrozumieć fakt, 6-7 że tak bulwersująca informacja o liderze KOD-kapeli nie wzbudziła ich większego zainteresowania? I to w sytuacji, gdy nie umknął im bydgoski radny? Czy handel ludźmi jest mniej przerażający i niemoralny niż przemoc domowa? Śmiem wątpić – handel ludźmi, który wiąże się z niewolnictwem i czerpaniem korzyści z niewolnictwa, to przecież rzecz obrzydliwa, urągająca wszystkiemu, co uważamy dziś za cywilizacyjny stan- dard w relacjach międzyludzkich”. http://gpcodziennie.pl/63233-prawdanaszalachpropagandy.html

Muzyk KOD-Kapeli handlował kobietami? Teraz śpiewa dla Tuska! – tytuł w SE.

MONIKA OLEJNIK O PAŃSTWIE PRAKTYCZNYM PIS I TEORETYCZNYM PO – pisze w GW: “W państwie praktycznym PiS-u – jakże innym od państwa teoretycznego PO! – armia może tracić 30 generałów i 250 pułkowników, można też sobie pozwolić na ujawnienie własnych szpiegów. Bo najważniejsze jest ściganie Tuska”. http://wyborcza.pl/7,75968,21666334,moda-na-sienkiewicza.html

STEFAN NIESIOŁOWSKI PORÓWNUJE KACZYŃSKIEGO DO KADAFIEGO…: “Kaczyński potrafi czasami wykonać takie półgesty. Wycofał się pod presją protestu kobiet z idiotycznych przepisów w sprawie aborcji. Skasował Misiewicza, choć Macierewicza już się nie zdecydował. Myślę jednak, że jego nienawiść do Tuska przerasta wszystko inne i tu się nie wycofa. Kaczyński powie, że komisja Amber Gold jest niezależna i on nie decyduje. Jak Kaddafi, który też przecież formalnie nie miał żadnych funkcji. I kiedy chcieli go obalić, mówił, że nie jest prezydentem ani premierem. I skończył w rurze kanalizacyjnej. Zobaczymy, w czym skończy Kaczyński”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/niesiolowski-kaczynski-jak-kaddafi_983627.html

— …A PAWŁOWICZ TUSKA DO JARUZELSKIEGO – także w SE: “- Sam z siebie robi, bo nie ma innej możliwości obrony. Skoro ktoś nie potrafi przyznać się do błędów, to jest tchórzem. To jak z Jaruzelskim, który brał odpowiedzialność za stan wojenny, ale ciągle unikał wymiaru sprawiedliwości. Tusk też mówił, że bierze pełną odpowiedzialność za śledztwo smoleńskie, ale nie chce przyjąć na siebie realnej odpowiedzialności”.

PAWŁOWICZ O TUSKU PRZED TS: “Nie chodzi o to, żeby trafił za kratki. Chciałabym, aby stanął przed Trybunałem Stanu, by tam głośno zostało powiedziane, że złamał konstytucję i żeby nie miał dobrego samopoczucia. I żeby wychować ten ZBOWiD, który za nim jeździ z naklejkami na beretach”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/pawlowicz-tusk-jak-jaruzelski_983623.html

KUMPEL MISIEWICZA JEŹDZI ZA NASZE – jedynka Faktu: “Radosław Obolewski (47 l.) to kumpel Bartłomieja Misiewicza (27 l.). Razem pracowali w słynnej aptece Aronia w Łomiankach. Choć już 25 października ubiegłego roku Obolewski stracił stanowisko wiceprezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej, nadal jeździ służbowym, czarnym volvo – ustalił Fakt”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/kumpel-misiewicza-przywlaszczyl-sluzbowe-auto/t2pe980

NOWACKA CHCE WALCZYĆ O SEJM – RZ: “W sobotę konwencja Inicjatywy Polskiej. To krok na drodze stowarzyszenia do wielkiej polityki. (…) Politolog prof. Rafał Chwedoruk uważa, że polityczne losy stowarzyszenia będą zależne od notowań PO. – Jeśli będą wysokie, wszyscy zapomną o tej inicjatywie, jak i o wielu innych – komentuje ekspert”. http://www.rp.pl/Polityka/304209855-W-sobote-konwencja-Inicjatywy-Polskiej.html#ap-1

WITOLD WASZCZYKOWSKI CHCE PRESJI USA NA KREML WS ŚLEDZTWA SMOLEŃSKIEGO – jak pisze GPC: “Interesuje nas wszelkie wsparcie, począwszy od kwestii technicznych po pomoc prawną, gdyż zamierzamy zaskarżyć rosyjskie śledztwo ws. Smoleńska do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Nieocenione byłoby dla nas również wsparcie dyplomatyczne ze strony władz Stanów Zjednoczonych. Chodzi tu o możliwość wywarcia presji na Kreml – przyznał szef polskiej dyplomacji w rozmowie z „Codzienną”. http://gpcodziennie.pl/63246-szefmsz-etuzaskarzymyrosjedotrybunaluwhadze.html

GŁOS MILIONA – PIS OBIECYWAŁ SŁUCHAĆ OBYWATELI. MÓWIMY: SPRAWDZAM – jedynka GW.

PIS POTRAKTUJE POLAKÓW JAK PO W 2013 – Justyna Suchecka w GW: “Więc PiS ma problem. Nie tylko przez słowa Kaczyńskiego. Partia ze „słuchania głosu obywateli” uczyniła swój główny przekaz w kampanii wyborczej. (…) Jeśli teraz PiS wyrzuci podpisy i wniosek o referendum do kosza, to potraktuje Polaków jak PO w 2013 r.”. http://wyborcza.pl/7,75968,21666605,reforma-edukacji-pis-zakladnikiem-slow-prezesa.html

KŁOPOT PIS Z REFERENDUM – tytuł w RZ.

POLITYKA STRASZY BIZNES – jedynka RZ: “Zagraniczni inwestorzy nadal dobrze oceniają stan polskiej gospodarki, ale niepokoi ich brak stabilności społeczno-politycznej w naszym kraju i nieprzewidywalność zmian w prawie. Takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych w 369 firmach zagranicznych działających w Polsce. Przedstawiła je w czwartek Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa (AHK), która przygotowała ankietę we współpracy ze zrzeszonymi w International Group of Chambers of Commerce 13 izbami, które skupiają inwestorów z innych krajów”. http://www.rp.pl/Inwestycje/304209851-Polityka-straszy-biznes.html#ap-1

300polityka.pl

„W minutę”: 20 kwietnia 2017 roku

Milena Kruszniewska; Montaż: Katarzyna Szczepańska
http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21665985,video.html?embed=0&autoplay=1

Zawsze twierdze , ze dla niektórych niebezpieczny jest skok z poziomu własnego ego na poziom IQ

%d blogerów lubi to: