Międzynarodowy Instytut Prasowy w obronie Tomasza Piątka

Międzynarodowy Instytut Prasowy (IPI), skupiający ponad 2 tys. dziennikarzy wysokiego szczebla ze 120 krajów świata, stanął w obronie współpracownika „Gazety Wyborczej” Tomasza Piątka, autora rozchwytywanej książki „Macierewicz i jego tajemnice”.

– „Kategorycznie sprzeciwiamy się próbie ścigania dziennikarza śledczego, który działał w niezaprzeczalnym interesie społecznym i wzywamy prokuraturę do niepodejmowania śledztwa” – powiedział Steven M. Ellis, dyrektor ds. komunikacji IPI, po złożeniu przez Macierewicza zawiadomienia w prokuraturze. – „Będąc wysokim urzędnikiem państwowym, pan Macierewicz ma do dyspozycji wiele sposobów, aby obalić wszelkie twierdzenia, które uważa za fałszywe. Jego chęć wykorzystania władzy państwowej w celu stłamszenia krytyki jest całkowicie niewłaściwa i stwarza ryzyko dalszej erozji demokracji w Polsce” – dodał Ellis.

Pod koniec czerwca Tomasz Piątek – po 18-miesięcznym śledztwie dziennikarskim – opublikował jego rezultaty we wspomnianej książce. Dowiadujemy się z niej, że tropy relacji Macierewicza prowadzą do Rosji, jej służb specjalnych, organów propagandy i organizacji przestępczych.

Szef MON złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przez Piątka przestępstwa. Zarzuca mu „stosowanie przemocy lub groźby wobec funkcjonariusza publicznego w celu podjęcia lub zaniechania czynności służbowych” (grozi za to do trzech lat więzienia) i „publiczne znieważanie lub poniżanie konstytucyjnego organu RP” (do dwóch lat więzienia).

Po informacji o zarzutach szefa MON wobec Piątka, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Piotr Stasiński wezwał społeczność międzynarodową do protestu przeciw tego typu działaniom, oraz do wsparcia dziennikarza. – „Próba oskarżenia i uwięzienia dziennikarza za jego publikację przy wykorzystaniu kodeksu karnego i Prokuratury Krajowej, w pełni kontrolowanej przez ministra sprawiedliwości, to zastraszanie dziennikarzy i mediów, które krytykują władzę” – ocenił Stasiński.

Sam autor książki zwraca uwagę na fakt, że Macierewicz jak dotąd nie zarzucił mu kłamstwa. – „Traktuję to jako przyznanie mi racji. Nigdy w życiu nie zastosowałem żadnej przemocy ani groźby wobec Antoniego Macierewicza i podejrzewam, że pan minister dobrze o tym wie”. Doniesienie ocenił jako „absurdalne”, tym bardziej, że sprawą zajmie się departament ds. wojskowych, podczas gdy on sam jest cywilem. Podkreśla, że wiele treści zawartych w książce pojawiało się wcześniej na łamach „Gazety Wyborczej”, jednak Macierewicz nigdy nie wytoczył w tej sprawie pozwu.

koduj24.pl

Macierewicz uważa, że Tarczyński ma prawo szczekać w Sejmie

Posłanka Platformy Obywatelskiej Kinga Gajewska-Płochocka – która od pewnego czasu walczy o to, by psy mogły być wprowadzane na teren Sejmu – gdy wyszła w środę na sejmową mównicę usłyszała hau, hau… Takie dźwięki wydobywał z siebie poseł PiS Dominik Tarczyński. Zaczął… szczekać. Posłanka nie pozostała obojętna i zwróciła się do polityka PiS. – „Panie pośle, pan nie szczeka, bo o pana prawa też będę musiała walczyć, żeby pan mógł wejść do Sejmu” – odpaliła.

W swoim wystąpieniu nawiązała też do wypadku drogowego z udziałem Antoniego Macierewicza. Wściekły i czerwony jak burak szef MON wkroczył na mównicę. Zażądał złożenia do komisji etyki wystąpienia pani poseł, co po w swoisty sposób przedstawiła propisowska TVP Info.

 

Gajewska-Płochocka ma swoją teorię dotyczącą ingerencji ministra. W rozmowie z portalem natemat.pl stwierdziła, że Macierewicz stanął w obronie Tarczyńskiego, ponieważ uważa, że poseł ma prawo do szczekania w Sejmie.

Posłanka PO za pośrednictwem mediów społecznościowych odniosła się też do relacji TVP Info. – „Kłamstwo zostanie zgłoszone do KRRiT za manipulacje” – zapowiedziała. Tarczyński nie pozostał jej dłużny. – „Będzie mój wniosek w tej sprawie do komisji etyki. Na szczęście są kamery i dźwięk” – napisał na Twitterze. Wszystko to wielce żenujące, bo na szczekaniu się nie skończyło. Tarczyński w kolejnym tweecie napisał: – „Jeśli ja szczękałam to u Was słychać wycie. Znakomicie! Ps: szczękałam po polsku czy po angielsku?” [pisownia oryginalna – przyp. red.].

Drugie zdanie odnosi się do filmu z udziałem Gajewskiej-Płochockiej, który krąży w sieci. W wideo posłanka krytykuje europarlamentarzystów PiS za brak znajomości języka angielskiego. Tarczyński zaproponował polityk PO debatę po angielsku. – „Widzę, że poliglotka Kinga Gajewska gotowa jest na debatę ze mną po angielsku! Transmisja na FB i TT. W Sejmie. Najbliższe posiedzenie. Gotowa?” – zapytał na Twitterze.

koduj24.pl

„Jutro PiS chce przegłosować ustawy niszczące niezależność sądów”. Nagła decyzja w Senacie

past, IAR, 13.07.2017

Zbigniew Ziobro o projekcie ustawy o Krajowej Radzie Sadownictwa

Zbigniew Ziobro o projekcie ustawy o Krajowej Radzie Sadownictwa (Fot. Sławomir Kamiński)

„Już jutro o godz. 9.00 senatorowie z PiS zamierzają przegłosować obie ustawy, które niszczą niezależność sądownictwa” – alarmuje marszałek Bogdan Borusewicz. W trybie pilnym senacka komisja przyjęła ustawy o KRS i sądach powszechnych.

Senacka Komisja Praworządności, Praw Człowieka i Petycji przyjęła bez poprawek nowelę ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawy o ustroju sądów powszechnych.

Wcześniej odrzuciła wniosek senatora PO Jana Rulewskiego o odrzucenie jej w całości. W proteście senatorowie Platformy Obywatelskiej wyszli z posiedzenia komisji.

Przyjęta wczoraj przez Sejm nowelizacja ustawy o KRS przewiduje między innymi wygaszenie kadencji 15 członków Rady będących sędziami. Ich następców wybrałby Sejm – dziś wybierają ich środowiska sędziowskie. Z kolei nowela ws. ustroju sądów zmienia między innymi zasady powoływania i odwoływania prezesów sądów przez ministra sprawiedliwości.

„Nie ma zgody na bezprawie”

O przepchnięciu ustawy przez komisję napisał na Facebooku wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Zwrócił on uwagę na niezwykły, pilny tryb zwołania posiedzenia komisji ws. ustaw dotyczących sądów. „W takim trybie można zwołać komisję jedynie w nadzwyczajnych okolicznościach” – podkreślił.

„Po półtorej godzinie przewodniczący komisji z PiS poddał pod głosowanie wniosek o procedowaniu ustaw” – napisał marszałek.

Wynika z tego, że to już jutro o godz. 9.00 senatorowie z PiS zamierzają przegłosować obie ustawy, które niszczą niezależność sądownictwa i podporządkowują cały system sprawiedliwości partii politycznej.

Nadchodzi koniec trójpodziału władz. Zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa podporządkują sądy politykom

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,21623815,video.html

gazeta.pl

Jarosław Kurski

Demokracja umiera w ciszy. Zaniechanie opozycji będzie oznaczać jej współudział

13 lipca 2017

Sąd Najwyższy

Sąd Najwyższy (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Zamach na Sąd Najwyższy – to jest ten kruchy, decydujący moment, w którym zaniechanie opozycji, będzie oznaczać jej współudział, wespół z PiS-em, w zbrodni przeciw konstytucji

Parlamentarzyści zaraz rozjadą się na wakacje. Okazuje się, że trudno bronić Polski przed samymi Polakami. Przed fanatyczną czołówką PiS-u, służalczością ich posłów, koniunkturalizmem ludzi z politycznego awansu, dogmatyzmem relatywistów i symetrystów, gadulstwem pięknoduchów, niezgulstwem opozycji, wreszcie przed tym, co chyba najgorsze – obojętnością wielu z?nas wobec okradania nas z wolności, praw i godności.

wyborcza.pl

SOS dla Polski

Wszelkie totalitaryzmy zwyciężały nie z powodu atrybutów liderów, ale bierności i bezgłośności ludzi.

Wczorajszy dzień zapewne przejdzie do historii – Polska przestała być krajem demokratycznym. Przestał obowiązywać trójpodział władzy. Bez zmiany Konstytucji „zmieniliśmy” ustrój. Trudno powiedzieć, na jaki. Despocja? Autorytaryzm? Totalitaryzm? Fundamentalizm partyjno-kościelny? Historycy już znajdą jakąś nazwę.
Z perspektywy czasu wszystko będzie bardziej wyraziste. Nam, demokratom zagubionym w marzeniach o trwałej demokracji, wszystko na razie wydaje się upiornym chaosem. Co robić? Można wyjść na ulicę, ale to niewiele da. Poza tym władza teraz nie będzie już tylko blokować, zabraniać, aresztować, będzie „prawomocnie skazywać”. Ma i policję i sądownictwo. Ma media i wojsko.

Co gorsza – ma również wizję zniewolenia Polski. Rozległą i dość upiorną jak na cywilizowany świat, w którym niektórym (to znaczy Europejczykom) przyszło żyć. I ma narzędzia, dzięki której może ją zrealizować. Przede wszystkim propagandę. Wystarczyło wymyślić kilku obcych: „uchodźcę”, „żydokomunę”, „zdrajcę” i kilku własnych bohaterów „poległych w Smoleńsku”, „żołnierzy wyklętych” i poszło.

Wróg i mit – to dwie potężne siły polityczne. Prezes umie się nimi posługiwać. Jest prawdziwym księciem Machiavellego; „nauczył się nie być dobrym” – jak tego wymagał od przywódcy mistrz politycznej pragmatyki. Wszystkie chwyty są dozwolone, jedyną „normą” – nihilizm moralny i polityczny.

Nam, „poddanym” prezesa, trzeba pamiętać o jednym. Zło to nie demoniczna osobowość jakiegoś przywódcy, ale posłuszeństwo i milczenie jego „poddanych”. Wielkie totalitaryzmy zwyciężały nie z powodu atrybutów liderów, ale bierności i bezgłośności mas. Ruchy, trzeba ruchów… trzeba mówić, pisać, zapamiętywać tych, którzy wspierali ten reżim (czy z głupoty, czy z pazerności, czy z podłości), trzeba myśleć. Arendt twierdziła, że totalitarna władza niczego tak się nie boi jak myślenia. Zło rodzi się z bowiem z bezmyślności.

koduj24.pl

 

 

Wyroki w pisowskiej Burkina Faso już zapadają

Pierwsze owoce republiki bananowej – po zniesieniu niezależności władzy sądowniczej – już właśnie spadają nam z wysoka, tj. z tychże sądów.

Siedmiu obywateli zostało skazanych na karę grzywny (pięciu obywateli ma zapłacić 300 zł, a dwóch po 400 zł i 500 zł) za blokowanie limuzyn w grudniu ubiegłego roku, które dostarczały szeregowego posła Jarosława Kaczyńskiego, aby dostał się na grób brata na Wawelu.

Blokada miała miejsce przed Bramą Herbową, przez którą nikt nie wjeżdża (ostatnio hitlerowski gubernator Hans Frank). Wjazd Kaczyńskiego miał znamiona buty, upartyjnienia żałoby i sprywatyzowania narodowego Panteonu, przy okazji okazania jako marionetek z namaszczonych przez siebie wysokich urzędników administracji państwowej, aby znali miejsce w szeregu.

Blokujący, którzy usiedli na trotuarze, zostali siłą usunięci przez policję. Znamienne, iż najpierw prokuratura uznała to, że Kaczyński „przybył na Wawel jako osoba prywatna, a nie poseł”, tym samym odmowiła wszczęcia postępowania w sprawie jego znieważanie.

Ale… i tutaj dotykamy sedna prawa republiki bananowej, zmieniono kwalifikację czynu, uznając go za chuligański.

Dzieje się to w sytuacji, gdy władze PiS i transmitujące jej decyzje media narodowe (czyt. gadzinówki) pozbawiają władzę sądowniczą niezależności, nazywając ją ustami swoich medialnych klakierów – kastą, tudzież sędziowską kliką.

Suwerenowi w obecnej sytuacji wszystko można wmówić – i tak się dzieje. Można zaprzeczyć dzialaniom praw fizyki, można wmówić, że republika bananowa w Burkina Faso to standard demokracji.

Wreszcie Kaczyńskiemu się udało, republika bananowa rozpościera się pod palmą na Nowogrodzkiej, a on spożywa jej owoce bezprawia. Polska – jak Gregor Samsa w „Przemianie” Kafki – wchodzi w etap Burkina Faso, karalucha demokracji.

Kary dla blokujących wjazd na Wawel. Sąd już broni Kaczyńskiego

Pisowska władza zaczęła używać wobec opozycji klasycznych metod represji w postaci, na początek, grzywien. Najgorsze, że już wspierają ją w tym sędziowie.

 

Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia skazał właśnie siedmiu obywateli, którzy w grudniu ub. roku starali się zablokować kolumnę limuzyn, próbującą dotrzeć na Wzgórze Wawelskie niedostępnym niemal dla nikogo wjazdem przez Bramę Herbową. W najważniejszym z aut siedział, było nie było, szeregowy poseł Jarosław Kaczyński, który – jak deklaruje – chciał tylko dostać się do katedry, by złożyć kwiaty na grobie brata.

Ludzi, którzy w proteście nie tylko takim przywilejom, ale i upartyjnianiu żałoby i narodowego Panteonu, usiedli na wawelskim podjeździe, siłą usunęła z tegoż trotuaru policja. Zarzucono im naruszenie kodeksu wykroczeń przez „tamowanie ruchu na drodze publicznej”. Pięciu obywateli ma zapłacić 300 zł, a dwóch po 400 zł i 500 zł.

Prokuratura zmieniła zdanie

Co ciekawe, najpierw odważna krakowska prokuratura przyznała, że Kaczyński „przybył na Wawel jako osoba prywatna, a nie poseł” i odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie jego znieważenia (bo i taki zarzut się pojawił). Rychło jednak (zgadnij na czyją interwencję, Koteczku – zapytałby w PRL Kisiel) uznano, że trzeba zmienić zarzut na czysto chuligański – blokowania ulicy właśnie.

 

Tym bardziej znamienne, że wyrok zapadł w sytuacji, gdy ekipa rządząca coraz silniej naciska na trzecią, sądowniczą, władzę. A to nazywając sędziów kliką, a to forsując w parlamencie – czego najbardziej ostentacyjny dowód mieliśmy w środę – regulacje prawne jawnie uderzające w niezawisłość sędziów i niezależność sądów.

Oczywiście główny kłopot w tym, że tzw. suweren nie zdaje sprawy z zagrożenia. Bo tak jak nie ufa w prawa fizyki, póki jadąc za szybko autem, nie wpadnie do rowu, tak nie jest przekonany do znaczenia dla swojego losu niezależnych sądów i niezawisłych sędziów (porównanie zaczerpnąłem od prof. Marcina Matczaka). Póki nie stanie przed nimi w konfrontacji z potęgą państwa i władzy – choćby przy absolutnie niezwiązanej z Kaczyńskim, PiS i w ogóle z polityką sprawie.

PS Dla potomności warto poznać i zachować nazwiska zarówno tych odważnych prokuratorów, którzy sygnowali decyzję o odmowie absurdalnego śledztwa przeciwko blokującym samowolę i butę władzy, jak oportunistycznych sędziów, którzy tych manifestantów skazali. Wspomniany Kisiel sporządzał takie listy chwały i hańby. Przydały się w Wolnej Polsce.

polityka.pl

To jakby ktoś myślał, że nic się nie stało.

Twarzą zawłaszczania przez PiS sądownictwa jest prokurator Stanisław „precz z komuną” Piotrowicz. Arogancja i bezwstyd bez granic.

Obudźcie się. Wszyscy się obudźmy!

Sytuacja w kraju dojrzała do tego, żeby opisać ją mową wiązaną. Uszami duszy słyszę Piotra Bukartyka z gitarą, ale niech śpiewa kto chce…

👉UDOSTĘPNIAJCIE 👉ZAPRASZAJCIE ZNAJOMYCH NIE MOŻEMY POZOSTAĆ BIERNYMI!

Z uzasadnienia do ustawy o SN…ludzie trzymajcie mnie….to nie jest możliwe…

To jest możliwe. Demokrację odjęto nam od ust!

Błaszczak i Terlecki jak prawdziwi ochroniarze. Przed kim chronili prezesa PiS?

12.07.2017

https://www.wprost.pl/10064901

„Mogą się spodziewać zarzutów karnych za udział w zamachu stanu”. PO ostro o planach PiS wobec Sądu Najwyższego

13 lipca 2017

– 49 posłów PiS, którzy podpisali się pod tym projektem, może się spodziewać zarzutów karnych za udział w zamachu stanu – oznajmił w Sejmie Sławomir Neumann. Szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej zapowiedział, że w przyszłości surowej kary spodziewać mogą się wszyscy, którzy „podniosą czy chcieliby podnieść rękę” za przejęciem kontroli nad Sądem Najwyższym przez Jarosława Kaczyńskiego i spółkę. – Dzisiaj prokuratura jest Zbigniewa Ziobry, ale nie zawsze tak będzie – podkreślił jeden z liderów opozycji.

Wcześniej na konferencji prasowej w Katowicach w podobnie ostrym tonie o projekcie nowego ustroju Sądu Najwyższego wypowiadał się także wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka. – Nie powinniśmy się bać używać najmocniejszych słów. To już zakrawa o zamach stanu – mówił były minister sprawiedliwości. – W żadnym kraju Unii Europejskiej nie ma ustawy, w której minister sprawiedliwości jednoosobowo decydowałby, kto pozostanie w Sądzie Najwyższym – dodał.

Jak informowaliśmy w naTemat, w środową noc Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt nowelizacji przepisów o ustroju Sądu Najwyższego. Zakłada on stworzenie łatwego sposobu na pozbycie się dotychczasowych niezależnych sędziów i obsadzenie naczelnego organu władzy sądowniczej w Polsce swoimi ludźmi.

 

Jak zwraca uwagę wielu komentatorów, na ten krok PiS zdecydowało się prawdopodobnie nie tylko ze względu na chęć dokonania czystek na szczycie wymiaru sprawiedliwości. Celem partii rządzącej ma być także przejęcie kontroli nad wynikami wyborów. Sąd Najwyższy decyduje bowiem o ważności procesu wyborczego, a trzech jego sędziów wchodzi w skład Państwowej Komisji Wyborczej (trzech innych w PKW reprezentuje Trybunał Konstytucyjny już przez PiS opanowany).

naTemat.pl

Ewa Siedlecka w : Trzy ustawy mają zlikwidować niezależność władzy sądowniczej

KRS i sądy powszechne FAQ

13/07/2017

Czy po zmianach w sądownictwie  Polska stała się państwem autorytarnym?

Nie, Polska jest nadal państwem demokratycznym. Poważnie naruszony został trójpodział władzy. To stawia pytanie, czy Państwo polskie jest demokratycznym państwem prawa.

Czy po zmianach w sądownictwie partia będzie mogła nakazać sędziemu wyrok określonej treści?

Nie, sędziowie nadal będą mogli orzekać wedle własnego osądu. Jeśli uważasz, że orzekanie wedle własnego osądu to przywilej kasty – to tak, sędziowie to wciąż jest kasta. Minister Ziobro tego kastowego przywileju nie ograniczył.

Czemu suweren nie może wybierać sędziów, przecież władza zwierzchnia należy do narodu!

Suweren może wybierać sędziów, tyle że po nowelizacji nadal ich nie wybiera. Gdyby suweren wybierał sędziów, to głosowałby na nich w referendum albo podczas wyborów. Tymczasem teraz sędziów wybiorą politycy i wybrani przez nich sędziowie. Suweren będzie miał przy tym tyle do powiedzenia, co Ty masz przy opłacie paliwowej, Pikusiu. Czyli nic.

Jaka to równowaga władz, skoro do tej pory sędziowie wybierają siebie spośród własnego środowiska?

Równowaga władz nie polega na tym, że jedna władza wybiera członków drugiej władzy. Gdyby tak było, to trzecia władza czyli sędziowie powinni brać udział  w formułowaniu rządu albo parlamentu, prawda?

Sędziowie w KRS wybierają swoich kolesi, więc ręka rękę myje

Sędziowie w KRS przedstawiają wnioski o powołanie prezydentowi. Powołuje prezydent, który, jak to zrobił ostatnio, kilku kandydatur nie zaakceptował. Przykładowo w 2015 r. spośród 1949 kandydatów KRS przedstawiła Prezydentowi RP z wnioskiem o powołanie na stanowiska sędziowskie sądów wszystkich szczebli i rodzajów łącznie 516 osób. Jeśli wierzysz, że blisko 516 osób jest w spisku, to równie dobrze możesz twierdzić, że w spisku jest cały Sejm i Senat albo połowa Twojej szkoły.

Po co w ogóle się oburzać, skoro sędziowie to kasta?

To zależy, co rozumiesz przez słowo kasta. Jeśli grupę, która nie ponosi żadnej odpowiedzialności to nie, sędziowie to nie jest kasta. Jeśli uprzywilejowaną grupę zawodową to tak, sędziowie to kasta. Podobnie jak górnicy, policjanci, kolejarze, czy wreszcie posłowie oraz ministrowie. Przy czym sędziowie nie jeżdżą służbowymi autami, nie maja darmowych przelotów, nie ochrania ich BOR, i nikt im nie wybudował darmowego hotelu w centrum Warszawy. Odpowiedz sobie szczerze, gdybyś mógł wybrać wolałbyś przywileje kasty sędziowskiej, czy przywileje kasty prezesów zarządu spółki skarbu Państwa? No właśnie.

Jak ten system ma działać, skoro wciąż orzekają sędziowie z czasów komunistycznych?

Nie wiem, spytaj europosła Janusza Wojciechowskiego, który orzekał w czasie stanu wojennego i nie został zdekomunizowany. Być może odpowiedzialność zbiorowa nie jest najlepszym rozwiązaniem?

Skoro wybiera prezydent, to o co tyle hałasu, przecież w tym względzie nic się nie zmieniło

Chodzi o możliwość blokowania niewygodnych politycznie kandydatur oraz wybór własnych nominatów do KRS.  Do tej pory  robili to sędziowie niezależni od polityków. Teraz będzie to robić Jarosław Kaczyński wedle procedury dowolnie określonej przez marszałka Kuchcińskiego. Dodatkowo mocą ustawy przerwano kadencję dotychczasowej Rady. Uznanie takiej praktyki oznacza, że KAŻDA konstytucyjna kadencja może być skrócona, i każdy następny Sejm może w drodze zwykłej większości głosów wyrzucić z fotela każda osobę wybraną przez Sejm poprzedni. W tym układzie zwycięzca bierze wszystko, a konstytucja staje się pusta kartką. Każda konstytucja, bo przecież ta nowa PISowska też będzie miała wpisane jakieś kadencje, i też będzie można stosować argumentacje z dzisiejszego wieczoru.

Ha, to może obecny system był idealny?

Nie ma idealnego systemu ze względu na nierozwiązywalny problem: who watch the watchmen. W strukturach hierarchicznych zawsze na samej górze jest jakiś decydent, w strukturach kołowych dochodzi do wzajemnego krzyżowego nadzoru, który może skutkować zmową i paraliżem. Dlatego wybrano nie idealne, ale kompromisowe rozwiązanie, że podmiot niezależny od polityków wybiera, a polityk z największym mandatem dokonuje ostatecznego zatwierdzenia. Teraz kandydatów na sędziego nominuje partia polityczna, a potem zaakceptuje prezydent. Dojdzie więc do klasycznego problemu, gdzie sądzona w rozmaitych procesach przez danego sędziego partia i jej członkowie będzie jednocześnie decydowała o późniejszym losie tego sędziego przy nominacji. Jak myślisz, co może pójść nie tak?

Skoro sędziowie nadal będą mogli orzekać wedle własnego osądu, to o co w ogóle te krzyki?

O możliwość presji. Teraz minister już bez możliwości blokowania przez KRS będzie mógł powołać i odwołać prezesa sądu, a tenże prezes (zależny od ministra) będzie mógł bez zgody sędziego przenieść owego sędziego do „klubu Kokosa”. A więc do innego Wydziału, który niekoniecznie musi się mu podobać. Do tej pory wymagało to zgody sędziego, teraz po prostu, niczym w armii, formalnie niezależny sędzia, będzie od następnego tygodnia w  innym Wydziale. Nie muszę chyba dodawać, że w ciągu pół roku minister ma prawo już bez podania przyczyny wyrzucić wszystkich prezesów sądów? Słowem, albo będziesz wierzgał i dostaniesz klub Kokosa i brak awansu, albo odwrócisz wzrok, swoje klepniesz i kariera stoi otworem.

Czy zmiany sądowe poprawią sytuację obywatela?

To zależy, w jakim charakterze obywatel występuje. W sądzie, co do zasady, są dwie strony. I zwykle jedna z nich wychodzi niezadowolona. Ustawa o KRS może poprawić sytuację o tyle, że teraz sędzia będzie dbał o medialny wymiar sprawy, bo głównie tym aspektem będą się kierować partyjni nominaci przy jego ocenie w sprawie awansu. Oczywiście pomijam sprawy sędziów sądzących PIS, ci na awanse poczekają latami. Tyle tylko, że medialny oddźwięk sprawy może oznaczać, że sędzia, dbając o własną karierę, będzie się kierował dobrym PRem, a nie sprawiedliwie osądzał sprawę.  Podobnie ustawa o sądach powszechnych. Nominowany przez partyjnego komisarza prezes sądu może otrzymywać zarządzenia nadzorcze odnośnie efektywności działań w zakresie pełnionego nadzoru administracyjnego lub organizacji pracy w sądzie lub sądach niższych. A wiec np. zarządzenia odnośnie efektywnego podziału pracy. A presja na efektywny podział pracy może oznaczać, że sędziowie będą sprawy kończyć szybciej. Na pierwszy rzut oka to dobrze. Pytanie tylko: czy jako strona chciałbyś przesłuchania wszystkich własnych świadków, czy w imię imperatywu szybkiego sądownictwa, godzisz się na to, żeby sąd ich olał.

Popieram obecna władzę, sądy poczują respekt przez władzą i zaczną wreszcie sądzić

Być może, wybierz sobie jednak najbardziej nielubianego przez siebie polityka, a potem zadaj sobie pytanie, czy chciałbyś, żeby to on wybierał sobie prezesów i obsadzał KRS. Bo właśnie taki prezent dajesz mu w wygranych przez niego wyborach. Jeśli się zgadzasz to ok, tylko potem nie mazgaj się, że zrobił czystkę i wybrał sobie komisarzy ludowych prosto z partyjnych wieców.

https://galopujacymajor.wordpress.com/2017/07/13/krs-i-sady-powszechne-faq/

„Już jest za późno” – Magdalena Środa na FB ✌️

Komisja Europejska pozywa Polskę do Trybunału Sprawiedliwości via

Macierewicz nasyła PiSowską prokuraturę na dziennikarza. Boi się iść do Sądu, bo pewnie by przegrał i „dziwne” związki zostałyby potwierdzone.

Atak na Sąd Najwyższy. Przekroczyliśmy granicę, za którą nie ma państwa prawa

Jarosław Kaczyński idzie tą samą drogą, co Victor Orbán.

PiS proponuje kuriozalny projekt ustawy o Sądzie Najwyższym.

Michal Dyjuk/Forum

PiS proponuje kuriozalny projekt ustawy o Sądzie Najwyższym.

Rozwiązanie Sądu Najwyższego i powołanie nowego, na nowych zasadach, z sędziami wskazanymi przez ministra sprawiedliwości i przejętą przez PiS Krajową Radę Sądownictwa – taki projekt PiS złożył w środę wieczorem w Sejmie. Natychmiast dostał numer druku sejmowego.

Jarosław Kaczyński idzie tą samą drogą co Victor Orbán. Orbán też przyjął Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądownictwa i Sąd Najwyższy. Przegrywał z tego powodu sprawy przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu – ale „reformę sadownictwa” zmodyfikował nieznacznie. I osiągnął swój cel: sądownictwo jest jego.

PiS puścił projekt o Sądzie Najwyższym „na zająca”

Pisowski projekt ustawy o Sądzie Najwyższym jest kuriozalny. Tak kuriozalny, że jest niemal pewne, że nie jest to projekt, który PiS zamierza w tej wersji ostatecznie uchwalić. Tak kuriozalny, że to nie uchwalone w środę przez Sejm ustawy o ustroju sądów powszechnych i o Krajowej Radzie Sądownictwa będą teraz przedmiotem powszechnego zainteresowania, a właśnie projekt nowej ustawy o SN. W tej chwili rolą tego projektu jest odwrócenie uwagi polskiej i zagranicznej opinii publicznej od ustaw, którymi PiS de facto przejmuje sądownictwo powszechne, anihilując konstytucyjną zasadę trójpodziału władzy. Temu zresztą służy też ustawa o opłacie drogowej.

Ustawa o Sądzie Najwyższym ma być też elementem szantażu wobec tego sądu przed rozpatrzeniem 12 września pytania prawnego Sądu Apelacyjnego w Warszawie zmierzającego do ustalenia, czy Julia Przyłębska została skutecznie powołana na prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli sędziowie dadzą się zastraszyć, to będzie oznaczało, że po pierwsze nie mają niezbędnej sędziemu cechy: niezawisłości, a po drugie – że są dziecinnie naiwni, sądząc, że PiS powstrzyma się przed przejęciem Sądu Najwyższego.

To, że poselski, pisowski projekt jest puszczony na „zająca”, nie znaczy, że sprawa nie jest śmiertelnie poważna. Jest. Bo niezależnie od krótkoterminowego celu PiS prędzej czy później ją uchwali.

Dlaczego PiS chce zmienić ustawę o Sądzie Najwyższym?

Usunie z niej zapewne przepisy najbardziej kuriozalne, ale takie, których usunięcie nie udaremni celu: wymiany kadr w SN. Nie raz to ćwiczyliśmy, np. przy licznych ustawach „naprawiających” TK czy ustawie o zgromadzeniach (PiS zrezygnował tam z przepisu dającego pierwszeństwo władzy w organizowaniu zgromadzeń publicznych).

W przypadku ustawy o Sądzie Najwyższym PiS usunie np. przepis, że minister sprawiedliwości wskaże, który sędzia może pozostać w nowym Sądzie Najwyższym, a który nie. I, oczywiście, zostanie pochwalony za „wsłuchanie się w głos opinii publicznej”. Taką „konsyliacyjność” pokazał np. przy ustawie o Krajowej Radzie Sadownictwa, gdy zrezygnował z przepisu, że to posłowie wysuwają sędziowskich kandydatów do KRS. Zapisał, że wysuwają je stowarzyszenia sędziowskie. Tylko co z tego, kiedy wybierają posłowie i wystarczy powołać sędziowskie stowarzyszenie, które zarekomenduje im „właściwych” kandydatów?

Taka sztuczka: z „ludzkim panem”, który mógł zatłuc, a tylko pobił, to jeden ze stałych tricków PiS. Adresowany nie tylko do polskiej opinii publicznej, ale też do Komisji Europejskiej.

Jak projekt ustawy o SN łamie konstytucję

Pisowska ustawa o Sądzie Najwyższym łamie wszelkie postanowienia konstytucji dotyczące sądownictwa, trójpodziału władzy i samego Sądu Najwyższego.

Art. 10 konstytucji:

1. Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.

2. Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.

Jeśli skład sądu ustala władza wykonawcza – narusza to zasadę trójpodziału władz. Podobnie jeśli to minister wydaje regulamin działania sądu. W dzisiejszej ustawie o SN regulamin przyjmuje Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Według PiS ma to robić minister.

Art. 180:

1. Sędziowie są nieusuwalni.

2. Złożenie sędziego z urzędu, zawieszenie w urzędowaniu, przeniesienie do innej siedziby lub na inne stanowisko wbrew jego woli może nastąpić jedynie na mocy orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w ustawie.

3. Sędzia może być przeniesiony w stan spoczynku na skutek uniemożliwiających mu sprawowanie jego urzędu choroby lub utraty sił. Tryb postępowania oraz sposób odwołania się do sądu określa ustawa.

A więc konstytucja nie przewiduje, że sędzia może być przeniesiony w stan spoczynku z powodu zmiany ustawy. Tymczasem pisowski projekt usuwa wszystkich dotychczasowych sędziów z Sądu Najwyższego i powołuje nowych, decyzją przejętej przez PiS Krajowej Rady Sądownictwa i ministra sprawiedliwości.

Art. 183. 3. Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.

Kadencja prezesa jest sześcioletnia i nie można jej przerwać. Tymczasem pisowski projekt przewiduje utratę stanowiska Pierwszego Prezesa SN z dniem wejścia w życie ustawy i powołanie tymczasowego komisarza wskazanego przez ministra sprawiedliwości.

„Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym jest elementem szerszej reformy sądownictwa, obejmującej również nowelizację ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych, która ma zagwarantować sprawiedliwość wyroków sądowych, szybsze postępowania i przywrócić społeczne zaufanie do sądów”. – piszą posłowie PiS w uzasadnieniu. Nie wyjaśniają, w jaki sposób ich „reformy”, które ograniczają się do wymiany kadr mają usprawnić sądownictwo. I dlaczego powierzenie jednej izbie Sądu Najwyższego wszystkich spraw: cywilnych, karnych, gospodarczych, rodzinnych, z zakresu sądu pracy – ma postępowanie usprawnić?

Czemu w istocie służy wrzucenie wszystkich spraw do jednego „worka”? Ano temu, by dyspozycyjny prezes SN mógł wrażliwe dla władzy sprawy powierzać zaufanym sędziom, wybranym z tegoż „worka”.

PiS likwiduje mechanizmy kontroli władzy

„Naprawa” Trybunału Konstytucyjnego też miała służyć usprawnieniu jego funkcjonowania. Od pół roku mamy Trybunał Dobrej Zmiany, który praktycznie przestał sądzić. A za chwilę nie będzie miał co sądzić, bo nowych spraw jak na lekarstwo. Kierują je tam głównie PiS, prezydent i prokurator generalny, żeby uzyskać pieczęć konstytucyjności na niekonstytucyjnych przepisach. Lub niekonstytucyjności na tych, które tamują PiS swobodę rządzenia.

PiS konsekwentnie likwiduje wszelkie konstytucyjne mechanizmy kontroli władzy. Jeśli ktoś tego nie widzi, to z głupoty lub złej woli.

Dotyczy to też „symetrystów”, którzy lansują tezę, że „Platforma robiła to samo”, tyle że PiS robi to bardziej. Przekroczyliśmy granicę, za którą nie ma już państwa prawa.

polityka.pl

„Sędziowie SN traktowani jak pieski, na smyczy ministra. Hardcore, republika bananowa”

As, 13.07.2017

Minister sprawiedliwości - prokurator generalny w rządzie PiS Zbigniew Ziobro

Minister sprawiedliwości – prokurator generalny w rządzie PiS Zbigniew Ziobro (AGATA GRZYBOWSKA)

– Wszystkie osoby z partii rządzących, o których mówiło się, że mają instynkt państwowy, powinny zaprotestować. Nie dopuścić, by ustawa o SN została uchwalona – uważa Tomasz Sawczuk. Wg Elizy Olczyk, PiS kręci „sznur na siebie samego”. Po przegranych wyborach odczuje „dobrodziejstwa” rewolucji w wymiarze sprawiedliwości.

 

Dla Tomasza Sawczuka z „Kultury Liberalnej”, propozycje zawarte w zgłoszonej wczoraj  ustawie o Sądzie Najwyższym są „skandaliczne”.

Spędziłem pół nocy czytając tę ustawę. Sędziowie SN są traktowani jak pieski, na smyczy ministra sprawiedliwości

– mówił w „Poranku Radia TOK FM”.

Najważniejszy zapis projektu zakłada, że dzień po ogłoszeniu ustawy w stan spoczynku odejdą wszyscy sędziowie, poza osobami wskazanymi przez min. Zbigniewa Ziobrę.

– Następnie Ziobro ogłasza liczbę wakatów, sam wskazuje kandydatów, prezesów SN. Tworzona jest w Sądzie Najwyższym nowa izba dyscyplinarka, która prócz tego, że ma władzę nad osądzaniem sędziów SN, zajmuje się adwokatami, radcami prawnymi, notariuszami i paroma innymi grupami zawodowymi. To tak hardcorowe! To jest republika bananowa! To jest niezgodne z jakimkolwiek pojęciem rządów prawa – ocenił Sawczuk.

Czy znajdą się odważni?

Według komentatora, jeśli ustawa w takim kształcie zostanie przyjęta przez sejmową większość, to już nikt nie powinien mieć wątpliwości, że posłowie „zagłosują za wszystkim”

Ciekaw jestem konstrukcji kręgosłupów posłów partii rządzących… Wszystkie osoby, o których mówiło się, że mają instynkt państwowy, powinny zaprotestować. Nie dopuścić, by taka ustawa została uchwalona. A przecież np. o Gowinie czy prof. Glińskim mówiło się, że mają instynkt państwowców

– stwierdził Sawczuk.

Z krytyką propozycji zawartych w zgłoszonym wczoraj projekcie zgadza się Eliza Olczyk. Publicystka „Wprost” zwróciła uwagę na to, że jeśli kontrowersyjne przepisy zostaną uchwalone, to prędko nie znikną z porządku prawnego.

– Takie rzeczy zostają na zawsze. Jak min. Ziobro mianuje sędziów, to jego następca zrobi to samo. Przecież  PIS kiedyś przejdzie do opozycji, cudów nie ma. Nawet dyktatorzy oddają władzę. I następcy będą korzystać z takich rozwiązań. To kręcenie sznura na siebie samego – oceniła dziennikarka.

Za wszelką cenę

Agnieszka Wiśniewska uważa, że właśnie perspektywa utraty władzy jest kluczowa, przy ocenie działań PiS i jego koalicjantów.

Rządzący skupili w swoich rekach praktycznie pełnię władzy. – Wyobraźmy więc sobie, jak teraz panuje determinacja by utrzymać władzę. Jeśli uzmysłowimy sobie, że wszystko jest kierowane z jednego miejsca i zależy od wyników jednych wyborów, to zdamy sobie sprawę z tego, iż trzeba władzę utrzymać. Bo jak nie, to rządzący zostaną rozliczeni.

Dlatego, zdaniem publicystki „Krytyki Politycznej”, żaden nikt z partii rządzących nie zdecydował się, by głośno powiedzieć: „Co robicie z sądami? Opamiętajcie się”.

„Czy to jest demokracja? To jest zawłaszczanie państwa” – wicemarszałek Sejmu ostro o pomysłach PiS ws. Sądu Najwyższego

TOK FM

Dominika Wielowieyska

PiS przejmuje Sąd Najwyższy. – Jak będziemy mieć swoich sędziów wszędzie, to mogą nam skoczyć – zdaje się mówić partia rządząca

13 lipca 2017

Sąd Najwyższy

Sąd Najwyższy (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym potwierdza tezę o pełzającym zamachu stanu w Polsce. Mam nadzieję, że po czymś takim tzw. symetryści – czyli zwolennicy porzekadeł „jedni warci drugich”, „PiS robi to samo co PO”, „wart Pac pałaca” – czują się, jakby im zdjęto majtki przez głowę.

Wczoraj późnym wieczorem w Sejmie ujawniono projekt ustawy o Sądzie Najwyższym, według którego obecni sędziowie SN przechodzą w stan spoczynku, chyba że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro pozwoli im zachować stanowisko

wyborcza.pl

PiS idzie drogą Putina, czy Erdogana. Jest grupą antykonstytucyjną, która po opanowaniu TK przyspiesza zamach na niezawisłe sądy.

Przynamniej nie szczekał, jak kolega z partii

To nie rewolucja, to zagłada. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Prawo juz nie znaczy prawo, a sprawiedliwość nie znaczy sprawiedliwość.

Barbara Dolniak : zamach na Sąd Najwyższy to koniec trójpodziału władzy i demokracji w Polsce. Wicemarszałek Sejmu o zmianach w polskim sądownictwie

Barbara Dolniak, Roman Imielski, zdjęcia: Paweł Głogowski, montaż: Łukasz Carbone, 13.07.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22087553,video.html?embed=0&autoplay=1

Mając w swoim zasięgu wymiar sprawiedliwości, który jest kręgosłupem funkcjonowania państwa, PiS może decydować o wielu rzeczach – mówi w 3×3 wicemarszłek Sejmu Barbara Dolniak z Nowoczesnej. Sąd Najwyższy – jak przypomina rozmówczyni Romana Imielskiego – stwierdza ważność wyborów, Trybunał Konstytucyjny orzeka o zgodności ustaw z konstytucją; czy trzeba tłumaczyć jak ważny jest wymiar sprawiedliwości? Jak się nie szanuje prawa, to się nie szanuje obywateli – dodaje Barbara Dolniak.

wyborcza.pl

PiS szykuje prawdziwą czystkę w Sądzie Najwyższym. Kluczowy artykuł 87 paragraf 1

CZWARTEK, 13 LIPCA 2017

STAN GRY: DGP o carze Morawieckim, Rzepecki nie zamierza zmieniać barw, SE: Szaleństwa PiS, Szułdrzyński: PAD większym problemem niż opozycja

— 9 LAT TEMU w wypadku samochodowym w Lubieniu w Wielkopolsce zginął prof. Bronisław Geremek.

— Z okazji dziewiątej rocznicy śmierci Profesora Bronisława Geremka przedstawiciele i posłowie partii Unii Europejskich Demokratów spotykają się 13 lipca (czwartek) o godz. 13:00 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach przy grobie prof. Geremka. Po południu, o godz. 18.00 pod jego domem u zbiegu ulic Piwnej i Zapiecek na warszawskim Starym Mieście.

— 300LIVE: ZUCH – KUKIZ O RZEPECKIM, Petru o jednoczeniu opozycji ws SN, Łapiński sugeruje weto ws paliwa plus http://300polityka.pl/live/2017/07/13/

— PiS chce, by sędziowie SN przeszli w stan spoczynku. Z wyjątkiem tych, których wskaże Ziobro http://300polityka.pl/news/2017/07/12/pis-chce-bysedziowie-sn-przeszli-w-stan-spoczynku-z-wyjatkiem-tych-ktorych-wskaze-ziobro/

— CZABAŃSKI ZAPOLUJE NA PREZESA TVP – DGP: “Jacek Kurski nie jest bezpieczny w fotelu prezesa TVP. Pojawił się pomysł, aby tę posadę przejął jego odwieczny adwersarz – Krzysztof Czabański. Prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski jest na urlopie, ale nad jego głową znowu zbierają się czarne chmury. Z nieoficjalnych informacji DGP wynika, że stery na Woronicza miałby przejąć Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych (RMN) i były prezes Polskiego Radia”. http://wiadomosci.dziennik.pl/media/artykuly/554033,jacek-kurski-tvp-pis-czabanski-telewizja-polska.html

— GW O FINANSOWANIU KAMPANII ANNY ZALEWSKIEJ – jak pisze Jacek Harłukowicz: “Z minister Anną Zalewską także próbuję się skontaktować przez kilka tygodni. We wtorek przez dyrektora generalnego MEN Mirosława Sanka przekazuje mi, by pytania wysłać na adres mailowy jej biura poselskiego w Świdnicy. Wysyłam je w południe. Pytam Zalewską m.in., czy miała świadomość, że środki wpłacane na jej kampanię mogły pochodzić z funduszy wyprowadzonych z PCK. Pytam też o funkcję, jaką pełni w jej otoczeniu Jerzy G. Godzinę później G. zjawia się w mieszkaniu Łosia-Tynowskiego. „Masz mi coś k… do powiedzenia?” – pyta. Łoś-Tynowski. – W komórce miał maila z pańskimi pytaniami. Zauważyłem, że jego nadawcą był Łukasz Apołenis”. http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35759,22086530,pieniadze-z-przekretu-w-pck-zasilaly-kampanie-pis-slyszalem.html

— PODATKI NA PSUCIE PAŃSTWA – LESZEK BALCEROWICZ W GW: “W 2016 r. specjalne podatki obciążające kierowców wynosiły 35 mld (nie licząc VAT), a wydatki na drogi – 20 mld (nie licząc 4,5 mld z UE). Jest więc jasne, że to nie niedostateczne opodatkowanie kierowców ogranicza inwestycje w drogi, a dodatkowe ciężary na nich nakładane mają finansować psucie finansów państwa przez PiS. Tłumaczenie, że opłata paliwowa będzie służyć poprawie bezpieczeństwa na drogach, jak twierdzi wiceprezes partii Joachim Brudziński, świadczy o tym, że PiS traktuje Polaków jak ciemny lud”. http://wyborcza.pl/7,75968,22086865,pis-dokreca-polakom-srube-podatkowa-twierdzac-ze-to-dla-ich.html

— PREMIER MORAWIECKI, CAR GOSPODARKI – tytuł w DGP.

— CAŁA GOSPODARKA W RĘCE MORAWIECKIEGO – Bartek Godusławski i Grzegorz Osiecki na jedynce DGP: “Podobne nadzieje żywią osoby z otoczenia wicepremiera. Jak wynika z nieoficjalnych informacji „DGP”, Morawiecki, jako przewodniczący Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, chce dostać prawo decydowania o tym, jakimi projektami gospodarczymi powinien się zajmować rząd”.

— DGP O BLOKADZIE PROJEKTÓW MORAWIECKIEGO – jak piszą Godusławski i Osiecki: “Kilka inicjatyw Morawieckiego przekutych już w projekty ustaw nie może się doczekać akceptacji rządu. Przed rokiem zapowiedział on zmiany w OFE i przekształcenie II filaru w III. Projekty ustaw były gotowe w kwietniu i wtedy miały zostać upublicznione, ale wciąż trwają nieoficjalne konsultacje resortu rozwoju z ZUS i Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Podobnie nie doczekały się akceptacji ważne dla wicepremiera projekty ustaw wprowadzających model podzielonej płatności w VAT. Ustawie o REIT, czyli funduszach umożliwiających inwestycje w nieruchomości, opór stawia z kolei NBP. Kolejne problemy mogą dotyczyć przyszłorocznego budżetu. Podległe Morawieckiemu Ministerstwo Finansów pisze właśnie jego projekt. Mimo informacji o dobrej kondycji kasy państwa budżet na 2018 r. będzie bardzo napięty z powodu rosnących wydatków m.in. po obniżeniu wieku emerytalnego. Morawieckiego czekają więc spory z ministrami”. http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/554045,morawiecki-gospodarka-koalicja-nieformalna-przeciwko-wicepremierowi.html

— GDZIE KOŃCZY SIĘ TOLERANCJA DLA SZALEŃSTW PIS? – Tomasz Walczak w SE: “Tą sprawą PiS potyka się o własne nogi. Do tej pory większości społeczeństwa przynosił samo dobro – przede wszystkim poprzez świadczenie 500 plus. Teraz zamiast wkładać ludziom pieniądze do kieszeni, sięga do nich po więcej. I chce zabierać dosłownie wszystkim. Tego ludzie nie rozumieją i nie wybaczą. A to dopiero początek – od września wchodzi „reforma” edukacji, która musi zakończyć się chaosem. Ten znów w sposób negatywny wpłynie na bardzo wielu ludzi i znów doprowadzi ich do szewskiej pasji. A najgorsze, co może zrobić każda rządząca partia, to sprawić, że obywatele masowo zaczynają szpetnie jej złorzeczyć. PiS właśnie się to udało. A będzie jeszcze gorzej”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/tomasz-walczak-gdzie-sie-konczy-tolerancja-dla-szalenstw-pis_1008422.html

— DUDA MOŻE BYĆ ZNACZNIE WIĘKSZYM PROBLEMEM KACZYŃSKIEGO NIŻ OPOZYCJA – Michał Szułdrzyński w RZ: “Tydzień temu polityk z otoczenia Andrzeja Dudy mówił mi: – Proszę się szykować na proces emancypacji prezydenta. Wówczas wyglądało to po prostu na radość z sukcesu, jakim dla Andrzeja Dudy była wizyta Donalda Trumpa. Teraz widać, że prezydent zaczyna realizować swój plan. Samorządowcy apelowali, by ustawę wysłał do Trybunału Konstytucyjnego. Duda jednak uznał, że jest ona zła i trzeba ją zawetować.(…) I to głowa państwa może być w najbliższych miesiącach znacznie większym problemem Jarosława Kaczyńskiego niż opozycja czy ustawy, które przeforsował w Sejmie”.

— SZUŁDRZYŃSKI O ARTYLERYJSKIEJ OFENSYWIE PIS – dalej pisze w RZ: “Prawo i Sprawiedliwość postanowiło przeprowadzić w parlamencie iście artyleryjską ofensywę. (…) PiS wyszedł z założenia, że wszystkim tym trzeba się zająć jednocześnie. Wszak opinia publiczna ma pewną wyporność i ograniczoną podzielność uwagi. Mówiąc cynicznie: ani obywatele, ani komentatorzy nie mogą się ekscytować kilkoma ważnymi sprawami naraz. Każda z nich, mając wielką siłę rażenia, paradoksalnie przykrywa pozostałe”. http://www.rp.pl/Opinie/307129896-Szuldrzynski-Blitzkrieg-Kaczynskiego.html

— SZANSĄ NA ZAŻEGNANIE PATA KONSTYTUCYJNEGO BYŁOBY ZAPRZYSIĘŻENIE PRZEZ PAD PROF. ŚLEBZAKA W MIEJSCE SĘDZIEGO MORAWSKIEGO – Piotr Szymaniak w DGP: “Śmierć jednego z sędziów dublerów skłania do postawienia pytań o przyszły kształt TK. Jakkolwiek brutalnie by to zabrzmiało, otwiera się bowiem szansa na chociaż częściowe załagodzenie kryzysu konstytucyjnego. Mogłoby się tak stać, gdyby prezydent Andrzej Duda zaprzysiągł w miejsce zmarłego prof. Ślebzaka. Zwłaszcza że po wyroku TK, z którego wynikało, że trzech z pięciu kandydatów do TK wybranych przez Platformę Obywatelską zostało wybranych prawidłowo, prezydent tłumaczył, że nie może ich powołać, ponieważ ich miejsce zajęli już sędziowie Cioch, Muszyński i Morawski. Eksperci zwracają uwagę, że o ile do tej pory głowa państwa mogła się tłumaczyć tym, że przyjmując ślubowanie od sędziów dublerów, nie znała wyroku TK, to teraz nie ma już tej wymówki. Zaprzysiężenie innej osoby niż prof. Ślebzak będzie oznaczało, że prezydent Duda popełni delikt konstytucyjny”. http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/554046,sedzia-morawski-kto-zastapi-decyzja-prezydent-spor-tk.html

— KONIEC PAŃSTWA PRAWA, IDZIE AUTORYTARYZM – Jarosław Kurski na jedynce GW: “Są wakacje. Ludzie wygrzewają się na plaży, grillują i piją piwo. Ale nad krajem słońce zachodzi. Kończy się najlepsze 27 lat historii demokratycznej Polski. Zaczyna się autorytaryzm”. http://wyborcza.pl/7,75968,22087001,koniec-panstwa-prawa-idzie-autorytaryzm-komentarz-jaroslawa.html

— MOGĄ NAM SKOCZYĆ – MÓWI PIS – Dominika Wielowieyska w GW: “Jak będziemy mieć swoich sędziów wszędzie, to mogą nam skoczyć – zdaje się mówić partia rządząca. Nie ma Trybunału Konstytucyjnego, za chwilę nie będzie sądów i Sądu Najwyższego. A większość Polaków bardziej rusza opłata paliwowa, którą akurat PiS ma prawo wprowadzić. Wolność mają gdzieś, trójpodział władz ich nie interesuje: to „oderwane od życia”, abstrakcyjne – jak im skutecznie podpowiada rządowa propaganda. Jeśli więc takimi jesteśmy demokratami, to zasłużyliśmy sobie na taką władzę”. http://wyborcza.pl/7,75968,22087523,pis-przejmuje-sad-najwyzszy-jak-bedziemy-miec-swoich-sedziow.html

— CZY PIS UKRADNIE NAM WYBORY – Marek Beylin w GW: “Oczywiście najpierw PiS będzie najpewniej próbował rozjechać opozycję za pomocą służb, śledztw, usłużnych sędziów. Tyle że takie specoperacje bardziej wkurzają wyborców, niż przywiązują ich do władzy. Gdy zawiodą, wychynie problem wyborów. (…) Myślę, że pamięć Majdanu powściąga wyobraźnię władzy. Ale pokusa, by kombinować przy wyborach, będzie rosła. A my musimy im wprost mówić, że we własnym interesie powinni tę pokusę głęboko pogrzebać”. http://wyborcza.pl/7,75968,21956218,czy-pis-ukradnie-nam-wybory.html

— PANIE PREZYDENCIE, SŁUSZNIE Z SAMORZĄDAMI, CZAS NA SĄDY – Jakub Majmurek w GW: “Słuszna decyzja w sprawie RIO nie wystarczy, by się uwiarygodnić. Zwłaszcza że teraz przed prezydentem naprawdę poważny test: decyzja w sprawie podpisania ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Próbuje ona zmienić ustrój, obchodząc przy tym wymóg konstytucyjnej większości, w większym stopniu niż cokolwiek, co do tej pory robił PiS. Nie tylko podporządkowuje ona sądownictwo władzy wykonawczej i ustawodawczej, naruszając zasadę trójpodziału władzy, ale też wprost łamie literę konstytucji. Ta stanowi bowiem, że kadencja członków KRS trwa cztery lata”. http://wyborcza.pl/7,75968,22087300,panie-prezydencie-slusznie-z-samorzadami-teraz-czas-na-sady.html

— PIS WKRACZA DO SĄDÓW – Tomasz Pietryga i Bogusław Chrabota na jedynce RZ: “Dotychczasowe działania „porządkujące” administrację publiczną, zagraniczną czy spółki Skarbu Państwa dowodzą, że PiS w doborze kadr kieruje się przede wszystkim interesem partyjnym. Tymczasem zarówno zmiany w ustawie o KRS, jak i w ustawie sędziowskiej za bardzo zbliżają do siebie sędziów i sferę polityki. To niebezpieczna sytuacja. Łatwo może uruchomić mechanizmy oportunizmu i fałszywie rozumianej lojalności wobec władzy publicznej. Łamać kręgosłupy, produkować setki usłużnych wobec władzy sędziów, którzy dla szybkiej kariery zamkną głęboko w szufladach swoją niezawisłość. A przecież walkę z tym zjawiskiem, choćby w związku z aferą Amber Gold, PiS niósł nie tak dawno wysoko na swoich sztandarach”. http://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/307129908-PiS-wkracza-do-sadow.html

— RZEPECKI: NIE ZAMIERZAM ZMIENIAĆ BARW POLITYCZNYCH: “Nie. Na pewno nie zamierzam zmienić barw politycznych, nie planuję przejścia ani do Platformy Obywatelskiej, ani do innego ugrupowania. Bardzo dobrze czuję się w Prawie i Sprawiedliwości, konsekwentnie realizuję program tego ugrupowania. Jako politycy PiS mówiliśmy przed wyborami, że jak będziemy rządzić, to nie podniesiemy podatków. Wierność zasadom to coś, co powinno nas odróżniać od Platformy Obywatelskiej, której przedstawiciele przed laty mówili, że nie będą podwyższać wieku emerytalnego, a jak doszli do władzy, wiek emerytalny podwyższyli. Prawo i Sprawiedliwość musi być inne. Ja to zresztą obiecałem wyborcom, a słowo dane ludziom jest dla mnie najważniejsze. Obiecałem wyborcom, że jeśli będzie jakikolwiek projekt podnoszący podatki, to ja mu będę przeciwny. Osobiście jestem za projektami proobywatelskimi, jakie PiS wprowadzało do tej pory, jak program Rodzina 500 plus. Konsekwentnie się pod tymi ważnymi społecznie projektami podpisywałem i podpisuję się pod nimi nadal. Projektom takim jak fundusz dróg samorządowych, które podnoszą podatki, zawsze i konsekwentnie będę przeciwny”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/lukasz-rzepecki-ta-ustawa-uderzy-w-polakow_1008424.html

— FAKT NA JEDYNCE O RZEPECKIM – BUNTOWNIK W PIS – Mikołaj Wójcik: “Ma 25 lata i jest posłem po raz pierwszy, a znalazł w sobie więcej odwagi niż niejeden bardziej doświadczony partyjny kolega, który pokątnie krytykuje wprowadzanie nowego podatku w paliwach. Łukasz Rzepecki postawił się władzom partii”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/lukasz-rzepecki-ostro-do-kolegow-z-prawa-i-sprawiedliwosci/77ejgc2

— TAK PIS UZASADNIA PODWYŻKI PODATKÓW – WYCIERALI SOBIE GĘBĘ OFIARAMI WYPADKÓW – Fakt.

— GW O RZEPECKIM – CEGIEŁKA W MURZE PIS: “Do środy 24-letni Łukasz Rzepecki był znany głównie z tego, że jest najmłodszym posłem w parlamencie. Teraz jest na Wiejskiej prawdziwą gwiazdą”. http://wyborcza.pl/7,75398,22085548,kim-jest-posel-pis-ktory-wystapil-przeciw-oplacie-paliwowej.html

— MOSIŃSKI O ZMIANACH W PROJEKCIE PALIWO PLUS – mówi w SE: “- Brak gwarancji, że ceny nie wzrosną. Uważam, że konieczne jest ustawowe zapewnienie, że ceny paliw nie wzrosną. I to byłby wystarczający argument za tym, by nad ustawą dalej pracować. Po ostatnim posiedzeniu komisji sejmowej jestem w tej kwestii optymistą”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/jan-mosinki-potrzeba-gwarancji-ze-ceny-benzyny-nie-wzrosna_1008423.html

— AGATA KONDZIŃSKA O KULISACH PIS WOKÓŁ PALIW – pisze w GW: “O kulisach klubu PiS opowiada nam polityk partii: – Barbara Bubula mocno atakowała tę ustawę, mówiła, że powinniśmy się zająć wprowadzeniem abonamentu, a nie podwyżkami za paliwo. (…) Głosów krytycznych na posiedzeniu klubu PiS było znacznie więcej. – Już dawno nie było tak wielu negatywnych komentarzy – słychać wśród posłów. Nasi rozmówcy opowiadają, że posłowie kwestionowali poselską ścieżkę projektu. Wytykali, że powinien to być projekt rządowy, co oznacza, że musiałby być społecznie konsultowany. I nie przechodziłby przez Sejm w tempie ekspresowym”. http://wyborcza.pl/7,75398,22083256,awantura-o-paliwa-na-klubie-pis-juz-dawno-nie-bylo-tak-wielu.html

— ORLEN PRZEKONUJE, ŻE PRZEZ PODATEK CENY PALIW NIE MUSZĄ WZROSNĄĆ – Ireneusz Siudak w GW.

— KACZYŃSKIEGO PODWYŻKA NIE ZABOLI, BO NIE PŁACI ZA BENZYNĘ – SE: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/kaczynskiego-podwyzka-nie-zaboli-bo-nie-placi-za-benzyne_1008413.html

— RYSZARD CZARNECKI O PROPOZYCJACH REFORMY UE – pisze w RZ: “W omówionych propozycjach Brukseli wyraźnie widać miotanie się między hasłowością, ideologicznymi zaklęciami, postawieniem na pogłębienie eurointegracji w kierunku federalizacji a próbami zachowania w tym wszystkim umiaru i zdrowego rozsądku. Tyle że te ostatnie cechy planowanych zmian wydają się jakby bledsze”.

— OBNAŻAMY KŁAMSTWA PLATFORMY – jedynka GPC: “W trumnie śp. admirała andrzeja karwety, który zginął w katastro e smoleńskiej, znaleziono m.in. trzy ręce i trzy szczęki – to kolejny wypadek skandalicznych zaniedbań, których dopuściła się strona rosyjska wraz z ówczesnym rządem polskim. Tymczasem Tomasz arabski, jeden z głównych odpowiedzialnych za te sytuacje, twierdzi, że w smoleńsku nie zabraniał otwierania trumien ze szczątkami o ar. na te słowa mocno oburzają się rodziny tych, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 r.”. http://gpcodziennie.pl/66143-obnazamyklamstwaplatformy.html

— MICHAŁ KAMIŃSKI O EFEKCIE TUSKA I EFEKCIE SCHETYNY – mówił w TVN24: “Kiedy się skończył efekt Tuska, ten efekt, kiedy Prawo i Sprawiedliwość wyciągnęło Donalda Tuska i pokazało z powrotem Polakom, że ten spór może się toczyć między Kaczyńskim a Tuskiem, wtedy był wzrost notowań Platformy Obywatelskiej. Skończył się efekt Tuska, zaczął się efekt Schetyny. Efekt Schetyny – spadek pięć punktów”. http://www.rp.pl/Platforma-Obywatelska/170719614-Michal-Kaminski-Wynik-PO-w-sondazach-Efekt-Schetyny.html

— MIELI BYĆ DENTYŚCI W SZKOŁACH, BĘDZIE ŻENADA – Fakt o Zalewskiej. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/dentysci-w-szkolach-zalewska-i-radziwill-maja-nowy-pomysl-dentobusy/jyz39bz

— OPERACJA NA KRAKOWSKIM PRZEDMIEŚCIU ZAPLANOWANA PRZEZ SŁUŻBY – Dorota Kania w GPC: “A widząc na Krakowskim Przedmieściu Piotra Niemczyka, dawnego funkcjonariusza UOP‐u, Włodzimierza Cimoszewicza TW „Carex” oraz innych ludzi związanych ze służbami specjalnymi, trudno się oprzeć wrażeniu, że cała operacja jest zaplanowana nie przez Pawła Kasprzaka, lecz zupełnie przez kogoś innego”. http://gpcodziennie.pl/66148-bojowkarzezkrakowskiego.html

— OTO RAKIETA DUDY – SE publikuje zdjęcia PAD na skuterze wodnym: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/oto-rakieta-prezydenta_1008411.html

— ZDJĘCIA PREZYDENCKIEJ REZYDENCJI W JURACIE W FAKCIEhttp://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/andrzej-duda-na-urlopie-prezydenta-chroni-straz-graniczna/6k5e2vm

— KWAŚNIEWSCY NA MAZURACHhttp://www.se.pl/wiadomosci/polityka/kwasniewscy-preza-sie-do-slonca-zdjecia_1008405.html

— TARCZYŃSKI SZCZEKAŁ NA POSŁANKĘ POhttp://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/kinga-gajewska-do-dominika-tarczynskiego-pan-nie-szczeka/j15sspk

— TERLECKI I BŁASZCZAK JAK OCHRONIARZE KACZYŃSKIEGOhttp://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/terlecki-i-blaszczak-zaslonili-swoimi-cialami-prezesa-kaczynskiego-grozil-mu-atak-w/22gnl6z

300polityka.pl

Ustawa o upisowieniu Sądu Najwyższego jest kopią ustawy z 1962 r.

Twarze uzurpatorów, złodziei władzy, której nie dostali, grabarze polskiej demokracji, twarze hańby narodowej.

PiS szykuje prawdziwą czystkę w Sądzie Najwyższym. Kluczowy artykuł 87 paragraf 1

Tomasz Setta, 13.07.2017

Projekt ustawy autorstwa PiS pojawił się na sejmowych stronach wczoraj późnym wieczorem, ok. godz. 23 – informuje „Gazeta Wyborcza”. Największe zaskoczenie wśród polityków i dziennikarzy wzbudził proponowany art. 87. Zakłada on, że wszyscy sędziowie SN wybrani na podstawie dotychczasowych przepisów przejdą w stan spoczynku. Wyjątkiem będą ci sędziowie, których osobiście wskaże minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Ustawy o KRS i ustroju sądów uchwalone >>>

Zmiany nie ominą nawet I prezesa Sądu Najwyższego. Zgodnie z projektem, jeśli w stan spoczynku przejdzie sędzia kierujący SN, minister sprawiedliwości powierzy obowiązki I prezesa innemu sędziemu. Dodatkowo zapisano, że mandat I prezesa wygasa w trakcie kadencji, jeśli sędzia ukończy 65 lat. Obecna I prezes, prof. Małgorzata Gersdorf, skończy 65 lat w listopadzie tego roku.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22087381,pis-szykuje-prawdziwa-czystke-w-sadzie-najwyzszym-kluczowy.html#MT

CZWARTEK, 13 LIPCA 2017

„Zuch” – Kukiz o Rzepeckim

09:58

„Zuch” – Kukiz o Rzepeckim

Paweł Kukiz na Facebooku skomentował wczorajsze sejmowe wystąpienie Łukasza Rzepeckiego. Jak napisał:

„ZUCH!!! Dla Polski jedyna nadzieja w młodych. 
Jasna, logiczna, prosta ocena planu podwyżki ceny paliwa. Bez tej całej durnej politycznej nadbudowy. No i najważniejsze – odwaga. Bez niej nie ma wolności.
Dobrego Dnia!”

https://www.facebook.com

09:54

 

Petru: Potrzebne będą wspólne, skoordynowane działania opozycji przeciwko niszczeniu Sądu Najwyższego

09:28

 

Łapiński o SN: Nie sądzę, żeby PAD wiedział, że taka ustawa ma trafić do Sejmu

– Rozmawiałem wczoraj z prezydentem ostatni raz około 21:00, dzisiaj rano jeszcze nie, a zdaje się, że ta ustawa [o SN] w tym czasie się pojawiła. Nie odpowiem odpowiedzialnie, czy był zaskoczony. Nie sądzę, żeby wiedział o tej ustawie, że taka ustawa ma trafić do Sejmu – mówił Krzysztof Łapiński w rozmowie z Beatą Lubecką w „Politycznym Graffiti” Polsat News.

09:12

 

Łapiński: PAD uznał, że nowelizacja ustawy o RIO zbyt mocno ingeruje w samodzielność samorządów

– Prezydent po naradach z doradcami, ministrami, a także po wysłuchaniu głosów samorządowców uznał, że zbyt mocno ingeruje ona [nowelizacja ustawy o RIO] w samodzielność samorządów. Szczególnie w tym miejscu dot. powoływania składów RIO, kiedy daje premierowi możliwość odwołania wójta, burmistrza i prezydenta, kiedy wprowadza ocenę tych władz pod kątem nie tylko legalności, jak jest dzisiaj, ale także gospodarności – mówił Krzysztof Łapiński w rozmowie z Beatą Lubecką w „Politycznym Graffiti” Polsat News.

Jak dodał, prezydent uznał, że najlepszym gremium, które ocenia, czy dany wójt, burmistrz i prezydent jest gospodarny, są wyborcy i oni oceniają podczas wyborów.

09:05

 

Łapiński o Paliwo plus: Prezydent będzie się nad tą ustawą szczególnie zastanawiał

– Zobaczymy, jaka będzie ocena prezydenta, kiedy ustawa [Paliwo plus] trafi na biurko prezydenta. Tutaj są dwie kwestie. Jedna kwestia to jest to – i chyba wszyscy się z tym zgadzamy – że jakość dróg lokalnych jest często zła i muszą być remonty, natomiast druga kwestia jest taka, czy te remonty, potrzebne i często pilne, muszą być finansowane z dodatkowej opłaty paliwowej. Widząc jakie to wywołuje emocje i kontrowersje społeczne, prezydent będzie się nad tą ustawą szczególnie zastanawiał, ważąc te dwie racje. Z jednej strony konieczność remontu tych dróg, a drugiej czy akurat w tej sprawie nie należałoby poszukać pieniędzy z innych źródeł – mówił Krzysztof Łapiński w rozmowie z Beatą Lubecką w „Politycznym Graffiti” Polsat News.

Jak dodał, faktem jest, że opłata paliwowa dotyczyłaby wszystkich kierowców i jest pytanie, czy finansowanie renowacji dróg musi być z tego tytułu.

08:08

 

Adamczyk o Paliwo plus: To odpowiedź na zapotrzebowanie samorządu. Oczywiście, że go popieram

– Projekt [Paliwo plus] jest projektem poselskim. To odpowiedź na zapotrzebowanie samorządu. Oczywiście, że go popieram, podpisałem się pod nim. Nie unikam odpowiedzialności. Jest to projekt złożony przez posłów PiS, nie jest to projekt złożony przez rząd – mówił Andrzej Adamczyk w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

07:57

 

Adamczyk: Posłowie uznali, że należy podjąć inicjatywę, która pozwoli wyremontować drogi samorządowe

– Nikt niczego się nie obawia. Posłowie uznali wprost: należy podjąć inicjatywę, która pozwoli wyremontować, zmodernizować drogi samorządowe. O to zabiegały samorządy – mówił Andrzej Adamczyk w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

07:55

 

Adamczyk: Niekoniecznie musi dojść do wzrostu cen paliw, jeżeli zostanie podniesiona opłata paliwowa

– Dzisiaj można z całą pewnością powtórzyć słowa ekspertów: w związku ze wzrostem wolumenu sprzedaży paliw o 18%, niekoniecznie musi dojść do wzrostu cen paliw, jeżeli zostanie podniesiona opłata paliwowa – mówił Andrzej Adamczyk w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak podkreślał, rynkiem rządzi ekonomia.

07:53

 

Łapiński: Pytanie czy nie trzeba ujednolicić kadencji KRS i czy obowiązujące ustawy są zgodne z Konstytucją

– Zbyt mocno ingeruje w sprawy samorządu, zbyt bardzo wzmacnia władzę centralną. Ta ustawa nie znalazła akceptacji prezydenta, przeważyły argumenty podnoszone przez samorządy. Prezydent się wsłuchał w ten głos. Prezydent zbierał opinie biur i prowadził konsultacje – mówił Krzysztof Łapiński w TOK FM.

– W tym aspekcie wypowiadał się TK. Problem kadencji członków KRS jest bardzo zawiły, różne kadencje rozpoczynały się w różnym czasie. Pytanie czy nie trzeba ujednolicić kadencji KRS i czy obowiązujące ustawy są zgodne z Konstytucją. Ustawa została dopiero uchwalona przez Sejm, jeszcze mogą zostać wprowadzone poprawki w Senacie. Jeszcze nie jest to szczegółowo analizowane w Kancelarii – mówił Łapiński.

07:51

 

Adamczyk: Mówimy o opłacie paliwowej, która pozwoli samorządom zrealizować ich marzenia

– To nie jest kwestia prezentu i proszę nie deprecjonować programów PiS. Mówimy o opłacie paliwowej, która pozwoli samorządom zrealizować ich marzenia. Odwróciłbym tę debatę i kierunek tej dyskusji: wczoraj mało padło słów o oczekiwaniach polskich samorządów. W dniu wczorajszym z mównicy sejmowej wyartykułowałem takie zdanie: wszyscy ci, którzy dzisiaj mówią, że opłata paliwowa w wysokości 20 gr uderza w polskie społeczeństwo zapomnieli o tym, że na drogach samorządowych w zeszłym roku zginęło ponad tysiąc osób, doszło do 15 tys. wypadków, a ponad 1,5 tysiąca wniosków gmin o dofinansowanie z budżetu państwa dróg samorządowych, gminnych, powiatowych którymi na co dzień poruszamy się do pracy, szkoły zostało wyremontowanych – mówił Andrzej Adamczyk w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

07:14

 

Mosiński: Czy HGW dzisiaj przyjdzie to bez znaczenia. Przygotowuję wniosek do prokuratury

– Czy dzisiaj pani prezydent przyjdzie, powiem uczciwie – jest dla mnie bez znaczenia. Kończę przygotowywać wniosek do prokuratury, bo skoro nie mogę dowiedzieć się od pani prezydent, co legło u podstaw takich a nie innych decyzji przy Twardej, Chmielnej, to zapyta o to – mam nadzieję – prokurator – mówił Jan Mosiński w „Gościu Poranka” TVP Info. Jak dodał, będzie to zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

300polityka.pl

ŚRODA, 12 LIPCA 2017

PiS chce, by sędziowie SN przeszli w stan spoczynku. Z wyjątkiem tych, których wskaże Ziobro

Sędziowie Sądu Najwyższego powołani na podstawie dotychczasowych przepisów przejdą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez ministra sprawiedliwości. To art. 87 nowej ustawy o SN – jeden z ważniejszych zapisów w projekcie, który właśnie wpłynął do Sejmu.

W praktyce – po uchwaleniu ustawy – to Zbigniew Ziobro zdecyduje o tym, kto będzie sędzią Sądu Najwyższego. Co istotne, jeżeli sędzia SN zajmujący stanowisko I pierwszego prezesa Sądu Najwyższego zostanie przeniesiony w stan spoczynku, zadania i kompetencje I prezesa SN będzie wykonywać sędzia Sądu Najwyższego wskazany przez ministra sprawiedliwości.

PiS w ten sposób będzie chciało doprowadzić do usunięcia I prezes SN Małgorzaty Gersdorf. Po wejściu w życie nowej ustawy, może ona stracić stanowisko niejako z automatu (art. 87 i 88). Jeżeli nie, nastąpi to w listopadzie tego roku. Ustawa mówi bowiem, iż wygaśnięcie mandatu do zajmowania stanowiska I prezesa SN przed upływem kadencji następuje w przypadku m.in. ukończenia 65 lat.

Co prawda Konstytucja mówi o 6-letniej kadencji I prezesa Sądu Najwyższego, ale w tej sprawie – podobnie jak w przypadku KRS – może zostać wykorzystany Trybunał Konstytucyjny. Na początku marca grupa posłów PiS złożyła do TK wniosek, który prowadzi do tego, iż będzie badana legalność przepisów dot. wyboru I prezes SN.

Jeżeli Trybunał potwierdzi wątpliwości parlamentarzystów – a zapewne tak się stanie, bo polski sąd konstytucyjny został podporządkowany przez PiS – będzie to dla władzy wygodny argument do przeforsowania zmian. Także dla prezydenta, który zgłaszał swoje wątpliwości w przypadku skrócenia kadencji KRS.

Pierwotnie rozprawa miała odbyć się pod koniec czerwca, ale została odwołana. Nowy termin nie jest jeszcze znany. Na 300POLITYCE w maju pisaliśmy, że PiS może wykorzystać TK do przeforsowania ustawy o SN.

300polityka.pl

W Sejmie nocny zamach PiS na Sąd Najwyższy. Co chce zrobić partia Jarosława Kaczyńskiego? [SZCZEGÓŁY]

Wojciech Czuchnowski, Maciej Orłowski, 13 lipca 2017

Sąd Najwyższy

Sąd Najwyższy (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Już w przyszłym tygodniu Sejm może przegłosować ustawę rozwiązującą obecny Sąd Najwyższy. Byłby to ostatni etap procesu zawłaszczania władzy sądowniczej przez PiS.

Wniesiony w środę po godz. 23 projekt poselski dotyczący Sądu Najwyższego jest szokujący nawet jak na standardy przyjęte przez władzę PiS. Deklarowany przez posłów cel ustawy: „Zwiększenie autorytetu Sądu Najwyższego i zaufania ze strony obywateli”.

Z projektu wynika, że partia rządząca chce po prostu rozwiązać obecny Sąd Najwyższy. A o tym, kto z sędziów zostanie na stanowisku, a kto z niego odejdzie, zdecyduje minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Dymisje mają nastąpić już dzień po wejściu w życie ustawy.

Pretekstem jest zmiana struktury Sądu Najwyższego. Ma on mieć teraz trzy izby:

  • Prawa Publicznego
  • Prawa Prywatnego
  • Dyscyplinarną

W obecnym Sądzie Najwyższym są cztery izby: karna, cywilna, pracy i wojskowa.

Barbara Dolniak : zamach na Sąd Najwyższy to koniec trójpodziału władzy i demokracji w Polsce. Wicemarszałek Sejmu o zmianach w polskim sądownictwie

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22087553,video.html

Natychmiastowa czystka w Sądzie Najwyższym

Wprowadzenie nowych izb ma pociągnąć za sobą zmiany kadrowe. Kluczowy jest tu art. 87 par. 1 złożonej w Sejmie ustawy. Stwierdza on, że dotychczasowy skład Sądu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku. I to natychmiast. O tym, kto z sędziów zostanie, zadecyduje Ziobro: „Z dniem następującym po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy sędziowie Sądu Najwyższego powołani na podstawie przepisów dotychczasowych przechodzą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości. W dniu wejścia w życie niniejszej ustawy Minister Sprawiedliwości, w drodze obwieszczenia w dzienniku urzędowym Ministra Sprawiedliwości, wskazuje sędziów Sądu Najwyższego, którzy pozostają w stanie czynnym, mając na uwadze konieczność wdrożenia zmian organizacyjnych wynikających ze zmiany ustroju i zachowanie ciągłości prac Sądu Najwyższego. Minister Sprawiedliwości jednocześnie określi izbę Sądu Najwyższego, w której sędzia Sądu Najwyższego będzie wykonywać obowiązki, mając na uwadze dotychczas zajmowane przez sędziego stanowisko i potrzeby orzecznicze Sądu Najwyższego”.

Przepis ten dotyczy również prof. Małgorzaty Gersdorf, znienawidzonej przez PiS Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego.

Projekt przewiduje także możliwość, aby sędzia, który został przeniesiony w stan spoczynku, mógł „złożyć do Ministra Sprawiedliwości wniosek o przeniesienie go na stanowisko w sądzie powszechnym, wojskowym albo administracyjnym” (art. 87 par. 3). Ziobro „mając na względzie racjonalne wykorzystanie kadr sądownictwa” może taki wniosek uwzględnić albo i nie. Po czystce zadania prezesa Sądu Najwyższego będzie wykonywał sędzia SN wskazany przez Ziobrę (art. 88). Ziobro będzie delegował „tymczasowych” sędziów Sądu Najwyższego.

CZYTAJ TAKŻE: PiS przejmuje Sąd Najwyższy. – Jak będziemy mieć swoich sędziów wszędzie, to mogą nam skoczyć – zdaje się mówić partia rządząca [KOMENTARZ DOMINIKI WIELOWIEYSKIEJ]

A co z wyborem następców obecnych sędziów? Do czasu wyboru nowych na wniosek „sędziego Sądu Najwyższego zastępującego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego lub sędziego Sądu Najwyższego” Ziobro może delegować „sędziego sądu powszechnego z co najmniej dziesięcioletnim stażem pracy do pełnienia obowiązków w Sądzie Najwyższym”. To jednak stan tymczasowy. Według projektu minister ogłasza w „Monitorze Polskim” informację o wakatach. Sędziowie, którzy spełniają określone wymagania (m.in. mają co najmniej 10-letnie doświadczenie na stanowisku sędziego sądu rejonowego, prokuratora rejonowego, adwokata, radcy lub notariusza), zgłaszają swoje kandydatury. Ziobro przedstawia je następnie Krajowej Radzie Sądownictwa. W środę PiS przegłosował ustawę, która rozwiązuje dotychczasową Radę – wbrew konstytucji – i określa zasady funkcjonowania nowej Rady. Jej członków wybierze Sejm, a nie samorząd sędziowski, jak było do tej pory. Przejęta przez PiS Krajowa Rada Sądownictwa przedkłada prezydentowi wnioski o powołanie kandydatów na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego.

Czystki nie dotkną wyłącznie sędziów SN. Nowy pierwszy prezes w ciągu trzech miesięcy od objęcia stanowiska będzie mógł przedstawić pracownikom sądu „nowe warunki pracy i płacy”. Jeśli ci ich nie zaakceptują, „stosunek pracy tych osób rozwiązuje się z upływem tego terminu”.

Borys Budka (PO): Ustawa o Sądzie Najwyższym to zamach stanu

Projektem zaszokowana jest opozycja. O godz. 9 zebrał się w tej sprawie klub parlamentarny PO. – Ten pomysł ma wszelkie cechy zamachu stanu dokonywanego przez władzę – mówi „Wyborczej” Borys Budka (PO), były minister sprawiedliwości. Poseł liczy na „natychmiastową i ostrą reakcję Unii Europejskiej”.

Projekt został zgłoszony jako poselski, bo wtedy można pominąć etap konsultacji społecznych. Podpisało się pod nim 48 posłów PiS. Sprawozdawcą jest bliżej nieznany poseł Andrzej Matusiewicz, adwokat z Krosna. Jeśli PiS zechce, może przeforsować ustawę o Sądzie Najwyższym jeszcze na posiedzeniu Sejmu zaplanowanym na 18-20 lipca. Większość PiS w Sejmie już pokazała, że jest w stanie szybko przeprowadzić ważne dla siebie ustawy przez etap prac w komisji sejmowej, czytania na posiedzeniu oraz Senat. Potem zostaje już tylko podpis prezydenta Andrzeja Dudy.

PiS uzasadnia ustawę o Sądzie Najwyższym: „Pozytywne skutki społeczne”

Uzasadnienie projektu zawiera kuriozalne stwierdzenia. Na przykład takie, że konstytucyjnie gwarantowana nieusuwalność i nieprzenoszalność sędziów „nie ma charakteru absolutnego”. Posłowie PiS stwierdzają, że możliwość odwołania dotychczasowego składu Sądu Najwyższego ma na celu „zapewnienie niezakłóconego funkcjonowania Sądu Najwyższego”. Intencja pozbycia się prof. Gersdorf jest tu ewidentna: „projekt rozstrzyga kwestię realizowania obowiązków i zadań związanych z pełnieniem funkcji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w związku z możliwością przejścia w stan spoczynku na podstawie projektowanego unormowania sędziego Sądu Najwyższego zajmującego stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego”. Zdaniem posłów: „Projekt wywoła pozytywne skutki społeczne i gospodarcze w związku ze zwiększeniem poczucia pewności prawnej oraz internalizacji norm prawnych przez obywateli. Na efekt taki wpłyną działania Sądu Najwyższego związane z realizacją konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej. W efekcie orzecznictwo Sądu Najwyższego o nowym ustroju będzie się cieszyć większym autorytetem i zaufaniem ze strony obywateli. Jasne i czytelne zasady sądownictwa dyscyplinarnego wpłyną również na zwiększenie zaufania społecznego wobec całego wymiaru sprawiedliwości”.

Ostatnia przeszkoda dla PiS – Sąd Najwyższy

Gdyby plan PiS się powiódł, to posiedzenie Sądu Najwyższego 8 sierpnia mogłoby się odbyć już w zmienionym składzie. A dotyczy ono ważnej sprawy: trzyosobowy skład ma na nim rozstrzygnąć, co dalej z Mariuszem Kamińskim i Maciejem Wąsikiem, ułaskawionymi przez prezydenta Dudę szefami służb specjalnych. W maju Sąd Najwyższy uznał, że akt łaski nie jest ważny, bo dotyczył osób, które nie zostały jeszcze skazane prawomocnym wyrokiem.

8 sierpnia miała zapaść decyzja, co dalej. Było niemal pewne, że sędziowie Sądu Najwyższego nakażą powrót do procesu Kamińskiego i Wąsika, w pierwszej instancji skazanych na kary więzienia. Majowa decyzja Sądu Najwyższego wywołała wściekłość PiS, a prezydent Andrzej Duda dał do zrozumienia, że jej nie uznaje.

Po przegłosowaniu w środę ustaw pacyfikujących Krajową Radę Sądownictwa i podporządkowujących wybór prezesów sądów Ziobrze, Sąd Najwyższy jest ostatnią przeszkodą na drodze do przejęcia przez PiS władzy nad sądami.

CZYTAJ TAKŻE: Prof. Strzembosz o reformie KRS: Kaczyński chce komunizować Polskę

Sąd Najwyższy negatywnie wypowiadał się o zmianach w KRS i sądach powszechnych. Działania PiS osobiście krytykowała też Pierwsza Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf.

– Obecna władza przez fakty dokonane zmienia konstytucyjny ustrój państwa. W Polsce skończyła się epoka, kiedy mogliśmy polegać na zadeklarowanej w art. 2 konstytucji zasadzie demokratycznego państwa prawnego. O prawo, o sposób jego interpretacji, o jego przestrzeganie, o każdy cal sprawiedliwości należy teraz walczyć. Ten obowiązek spoczywa na sędziach – apelowała prof. Gersdorf w styczniu do sędziów sądów apelacyjnych i okręgowych.

W marcu grupa posłów PiS złożyła – absurdalny zdaniem ekspertów – wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie legalności wyboru Pierwszego Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf. Z kolei w czerwcu jednego dnia politycy PiS skierowali do Trybunału Konstytucyjnego trzy wnioski, wnosząc, by ten orzekł, czy Sąd Najwyższy może wykonywać jedne ze swoich podstawowych kompetencji.

wyborcza.pl

Reprywatyzacja w Warszawie. Jak uratowaliśmy działkę za 100 mln

Iwona Szpala, 13 lipca 2017

Reprywatyzacja w Warszawie. Działka po kamienicy pod przedwojennym adresem Chmielna 70 to dziś trawnik i chodnik po prawej stronie od Sali Kongresowej

Reprywatyzacja w Warszawie. Działka po kamienicy pod przedwojennym adresem Chmielna 70 to dziś trawnik i chodnik po prawej stronie od Sali Kongresowej (fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

Komisja weryfikacyjna zdecyduje w czwartek, co dalej z decyzją o zwrocie Chmielnej 70. Trawnik i chodnik przy Pałacu Kultury to miejsce, w którym zaczęła się afera reprywatyzacyjna. Sprawa wyszła na jaw po tekście „Wyborczej”.

Od 2010 r. – zgodnie z planem zagospodarowania – można tam postawić wieżowiec wyższy niż Pałac Kultury. Jesienią 2012 r. grunt dostali Grzegorz Majewski (były szef Okręgowej Rady Adwokackiej), Marzena K. (wówczas urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości) oraz Janusz Piecyk. Reprezentował ich mecenas Robert N., wówczas gwiazda stołecznej reprywatyzacji. N. z Majewskim znał się ze studiów, z Piecykiem pracował, zaś Marzena K. to jego siostra. Przejęli dawną Chmielną 70 dzięki roszczeniom reprywatyzacyjnym. Kupili je od spadkobierców Jana Holgera Martina – Duńczyka, do którego przed nacjonalizacją w 1945 r. należało dwie trzecie działki.

Zwrot terenu podpisał Jakub R., wicedyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami. Wkrótce potem odszedł z pracy. W tym czasie miał wspólną nieruchomość z mecenasem N. – część ośrodka Salamandra na zboczu Gubałówki.

Dlaczego w Polsce można sprzedać kamienicę wraz z mieszkańcami? Jak ugryźć Warszawę, czyli afera reprywatyzacyjna

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21918642,video.html

Jak ustaliła „Wyborcza”, zwrotu Chmielnej 70 nie powinno być – roszczenia Duńczyka były już przez Polskę spłacone.

CZYTAJ TAKŻE: Kto zarobi na pl. Defilad? Ujawniamy kulisy reprywatyzacji

Prokuratura łączy sprawę zwrotu Chmielnej z zakopiańską inwestycją R. i N. Obaj są w areszcie (jak również rodzice wicedyrektora R.) Byłemu wicedyrektorowi BGN postawiono m.in. zarzut przyjęcia 2,5 mln zł łapówki od mecenasa N. Chodzi o sposób podziału pieniędzy ze sprzedaży Salamandry, której pozbyli się w grudniu 2013 r. Nieruchomość mieli na spółkę, ale R. zarobił 6,9 mln zł, a N. – 1,9 mln zł.

W czwartek przed powołaną przez Sejm komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji mają stanąć Majewski, Piecyk i Marzena K. Ponownie będzie zeznawać Krzysztof Śledziewski, były urzędnik BGN (zajmował się sprawą Chmielnej). Wezwanie jako strona dostała też prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wbrew zapewnieniom PO nie jest pewne, czy przed komisją pojawi się ktoś z ratusza. Gronkiewicz-Waltz na pewno nie będzie. Nie uznaje komisji.

Urzędnicy mogli zatrzymać reprywatyzację

Co wiedział ratusz, oddając jesienią 2012 r. wartą nawet ponad 100 mln zł nieruchomość?

Pewne jest, że BGN miał informację z Ministerstwa Finansów, że Duńczyk jest na liście osób, którym Polska wypłaciła odszkodowania za nacjonalizację z 1945 r. Sprawa jest więc prosta: nieruchomości nie należało zwracać. Ale ratuszowi nie było łatwo się do tego przyznać.

Kiedy „Wyborcza” opisała tę sprawę po raz pierwszy wiosną 2016 r., urzędnicy Gronkiewicz-Waltz szli w zaparte. Twierdzili, że zawinił resort finansów, bo miał miesiącami nie dawać jednoznacznej odpowiedzi, czy grunt jest spłacony. BGN zdecydował o reprywatyzacji, bo biegły terminy administracyjne. To dziwne – niektórzy spadkobiercy czekają na zwrot od lat 90. i wciąż się nie doczekali.

Prawda była inna. Tyle że BGN nie podzielił się nią z przełożonymi: w lutym 2011 r. z ministerstwa przyszła lista adresów i nazwisk cudzoziemców, których objęły odszkodowania. Był na niej Jan Holger Martin. Ówczesna naczelnik BGN Gertruda J.F. rozesłała tę informację mailem m.in. do Jakuba R. i referenta Krzysztofa Śledziewskiego. Po tej informacji mogli zatrzymać reprywatyzację.

Jak tłumaczyła się Hanna Gronkiewicz-Waltz

Po wojnie Polska podpisała kilkanaście umów o odszkodowaniach. Były podstawą do spłaty cudzoziemców, którzy stracili majątki z powodu nacjonalizacji. Dzięki nim już w latach 90. Kraków rozstrzygnął status pożydowskich nieruchomości, których właściciele wyemigrowali do USA.

W Warszawie przeciwnie – ratusz robił wszystko, by oddać spłaconą działkę. Wiosną 2016 r. były dyrektor BGN Marcin Bajko mówił „Wyborczej”, że umowy o odszkodowaniach nie zostały ratyfikowane i prawidłowo opublikowane w Dzienniku Ustaw, więc nie stanowią prawa. Nie miało dla niego znaczenia, że Polska wypłaciła w ramach tych umów konkretne sumy.

Ratusz próbował też sugerować, że nawet jeśli obywatele Danii byli spłaceni, to Jan Holger Martin… wcale nie był Duńczykiem. Gronkiewicz-Waltz w telewizji opowiadała m.in. o dwóch obywatelstwach Jana Holgera Martina, jej zastępca wytropił, że Martin głosował w referendum „3xTAK”.

CZYTAJ TAKŻE: Dziwne przypadki reprywatyzacji w Warszawie: urzędnik, który został kamienicznikiem i karaibski kurator

Prezydent i urzędnicy brnęli. A wystarczyło zajrzeć do akt sprawy. Zrobił to prezes Samorządowego Kolegium Odwoławczego Tomasz Podlejski. – To, że mamy do czynienia z obywatelem Danii, zostało potwierdzone w dwóch aktach notarialnych, jeden z nich, czyli umowa sprzedaży Chmielnej, musiał być w teczce nieruchomości w BGN. Bez tego dokumentu ratusz nie mógł wiedzieć o istnieniu Jana Holgera Martina, kupca kamienicy. Obywatelstwo duńskie potwierdził polski notariusz, który wylegitymował Jana Holgera Martina w październiku 1942 r. podczas spisywania umowy. Ratusz miał jeszcze jedno źródło informacji – zaświadczenie hipoteczne, które potwierdza własność dwóch trzecich nieruchomości Jana Holgera Martina.

W październiku 2016 r. Ministerstwo Finansów orzekło, że działka należy do skarbu państwa. Gronkiewicz-Waltz zwolniła dyscyplinarnie Bajkę, jego zastępcę oraz referenta Śledziewskiego. Na początku tego roku Majewski, Piecyk i Marzena K. zdecydowali się zaraz po aresztowaniu ich mecenasa N. oraz wicedyrektora R. zwrócić działkę miastu. Prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie. Komisja weryfikacyjna niemal na pewno orzeknie, że zwrotu Chmielnej 70 nie powinno być. Posłowie PiS sugerują, że zarzuty w tej sprawie powinny zostać postawione również Gronkiewicz-Waltz – chodzi o brak nadzoru nad miejskim majątkiem.

wyborcza.pl

Co łączy Antoniego Macierewicza z konfidentem SB? Tomasz Piątek dokładnie to sprawdził

 Tomasz Piątek

13.07.2017

Antoni Macierewicz jest najdziwniejszym ministrem obrony w historii polskiego wojska. Wszystko wskazuje na to, że niezwykle szkodliwym – pisze Tomasz Piątek w książce „Macierewicz i jego tajemnice”.

Będziemy teraz mówić o dawnych czasach – o latach 80. i 90. ubiegłego wieku. Gdy zacząłem się zajmować powiązaniami Macierewicza z tamtych lat, od wielu osób słyszałem: „To starocie. Nawet nie trupy w szafie, tylko szkielety. (…) Zajmij się tym, co Macierewicz robi teraz! To jest ważne, to jest interesujące.”.

Faktycznie – to, co Macierewicz robi teraz, jest najważniejsze i najbardziej interesujące. Ale to, co robi teraz, ma związek z tym, co robił kiedyś. Coraz więcej osób zdaje sobie z  tego sprawę. Jeden z  moich kolegów, którzy uważali, że sprawa Luśni to prehistoria, Radosław Gruca, zasłużony dziennikarz śledczy popularnej gazety „Fakt”, niedawno zmienił zdanie. „To może być główny korzeń innych afer, ta afera z Luśnią” – powiedział mi ostatnio.

Nie wiem, czy sprawa Luśni jest „głównym korzeniem” afer związanych z  Macierewiczem. Na pewno jest jednym z  kilku. Odkrycie tego „szkieletu w szafie” zaczęło się od informacji całkiem aktualnej, z roku 2016. Jak na nią natrafiłem? W Polsce istnieje wiele serwisów internetowych, które dostarczają oficjalnych informacji biznesowych. Są to m.in. KRS-Online, Internetowy Monitor Sądowy i Gospodarczy (IMSiG), Moje Państwo, Kto-Kogo i wiele innych. Niektóre z nich są darmowe, jak Moje Państwo. Inne, jak IMSiG, są dostępne za grosze. Serwisy te oparte są na Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS). Jest to zbiór akt sądów gospodarczych, w którym znajdują się statuty firm, fundacji i stowarzyszeń, ich sprawozdania finansowe oraz inne oficjalne dokumenty.

S07 04 2006 LUBLIN 23 08 2001 ROBERT LUSNIAFOT IWONA BURDZANOWSKA / AGENCJA GAZETARobert Luśnia w 2001 roku (fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta)

Każdy, kto chce być świadomym obywatelem, powinien korzystać z serwisów opartych na KRS-ie. To łatwiejsze, niż się wydaje. Gąszcz suchych informacji i prawniczy język może z początku odstraszać, ale już po kilku godzinach człowiek zaczyna rozumieć treść i logikę oficjalnych wpisów. Dzięki temu może zajrzeć za kulisy spektaklu, który codziennie ogląda w mediach. Zobaczy wtedy, że pozorni nieprzyjaciele często jedzą przy jednym stole.

Oczywiście, Krajowy Rejestr Sądowy też nie odsłania całej prawdy. Są powiązania, których w aktach sądowych nie widać. Ale na pewno lepiej znać KRS – choćby za pośrednictwem serwisów internetowych – niż go nie znać. Ja na początku 2016 r. w serwisie Moje Państwo zobaczyłem, że Antoni Macierewicz zasiada w radzie fundacji Głos, której prezesem zarządu jest Robert Jerzy Luśnia. Sprawdziłem, kim jest Luśnia. I nie mogłem uwierzyć w to, co widzę.

***

Robert Jerzy Luśnia urodził się 9 lipca 1962 r. w Warszawie. Dzisiaj, gdy jest milionerem, wypadałoby podkreślić: w niezamożnej rodzinie i niezamożnej dzielnicy Warszawy. W swoim życiu Robert Luśnia przeszedł długą drogę. Prowadziła ku szczytom, aczkolwiek była kręta. Wychowywał się na warszawskiej Pradze, w okolicy ulic Ząbkowskiej i Nieporęckiej. Skromne pochodzenie nie zabiło w nim ambicji. Wręcz przeciwnie, był przebojowy. (…) W latach 80. trafił na Politechnikę Warszawską. Ale czas był burzliwy – i Luśnia tych studiów nie skończył. Mimo to dziś jest człowiekiem sukcesu. Jeśli sukces mierzyć majątkiem.

Mapa powiązań z książki Tomasza Piątka ”Macierewicz i jego tajemnice” (fot. mat. prasowe)

Spółka ARL, którą Luśnia ma razem z żoną, posiada cenne nieruchomości w kilku polskich miastach. Ale przede wszystkim ARL jest jedynym udziałowcem świetnie prosperującej firmy Intrograf Lublin, która produkuje opakowania leków i eksportuje je na Zachód. Firma stosuje nowoczesne zarządzanie i technologie. Lublinianie są z niej dumni. Znawcy branży opakowaniowej mówią mi, że sukces Intrografu jest bardziej zasługą jej menedżerów niż właściciela. Według jednego z informatorów zarząd firmy postawił Luśni nieformalne ultimatum: „Zarabiamy dla ciebie pieniądze – pod warunkiem że nie pojawiasz się w fabryce”.

Jeśli to prawda, to podziwiam odwagę menedżerów, bo wszystkie źródła mówią, że Luśni trudno się postawić. W latach 1996-2002, gdy budował swoją fortunę w Lublinie, nazywano go tam „Luśnia Bin Laden”. Jest człowiekiem ekspansywnym. „I niezbyt przyjemnym” – dodaje Maciej Wrześniowski, który poznał Luśnię wcześniej, w latach 80. Działali wtedy razem w antykomunistycznym podziemiu. „Zawadiacki” – tak Roberta Luśnię określa Tomasz Wołek, dziś publicysta, a w tamtym czasie jeden z liderów podziemnego Ruchu Młodej Polski (RMP). I opowiada: „W 1981 r. Luśnia był na zjeździe RMP w Gdyni. Przywiózł ze sobą wielki nóż, którym wymachiwał”.

Jak widać, w latach 80. Robert Jerzy Luśnia był aktywny w podziemnej opozycji. Ale była to aktywność bardzo szkodliwa. Robił gorsze rzeczy niż machanie nożem.

***

W latach 80. Luśnia był płatnym konfidentem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Działał pod pseudonimem TW „Nonparel”. Donosił m.in. na kolegów z  nielegalnych organizacji, których był członkiem (Ruch Młodej Polski i Niezależne Zrzeszenie Studentów).

Kilkanaście lat temu Luśnia został publicznie zlustrowany i zdemaskowany. W latach 2003-2006 sądy rozpatrywały jego sprawę lustracyjną. Zakończyła się ona wyrokiem Sądu Najwyższego, który 11 lipca 2006 r. prawomocnie i ostatecznie uznał Luśnię za konfidenta SB. (…). W warszawskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) znajduje się imienna teczka Roberta Jerzego Luśni. Zawiera ona esbeckie dokumenty o sprawdzonej autentyczności. Dokumenty te jednoznacznie stwierdzają, że Luśnia to tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa, który działał pod pseudonimem „Nonparel”.

W teczce są niejasności i luki – ale są też niezbite, wręcz miażdżące dowody agenturalnej działalności „Nonparela”. Ten sam oddział IPN-u przechowuje również akta sprawy lustracyjnej Roberta Jerzego Luśni (sygnatura V AL 13/03). Widziałem wymienione dokumenty i wielokrotnie je przeczytałem. (…)

***

Podsumujmy: w 2006 r. sąd orzekł ostatecznie, że Luśnia był konfidentem. Mimo to dziesięć lat później – w roku 2016 – Macierewicz zasiadał razem z Luśnią we władzach tej samej fundacji Głos. Sprawdziłem tę informację w sposób wykluczający wątpliwości. Przede wszystkim potwierdziłem ją w  archiwum Sądu Gospodarczego w Warszawie, a także w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Organizacje, które znajdują się w KRS-ie, zgłaszają w nim wszelkie oficjalne zmiany (np. w swoich władzach). Muszą to robić na bieżąco. Dlatego rejestr ten jest regularnie aktualizowany. W 2016 r. spędziłem kilka dni – łącznie kilkanaście godzin – w archiwum KRS-u. Przez cały ten czas czytałem i przepisywałem papierowe dokumenty dotyczące Macierewicza i Luśni, które są tam zgromadzone. Zachowałem notatki oraz zdjęcia owych dokumentów (w archiwum wolno je fotografować). Czego się z nich dowiedziałem?

***

Okazało się, że Robert Jerzy Luśnia faktycznie figuruje jako prezes zarządu fundacji Głos. Pełni tę funkcję nieprzerwanie od roku 1998. Ostatnie dokumenty pochodziły z lat 2003-2004, więc nie były nowe. Ale nie znalazłem wśród nich żadnego, który by mówił o ustąpieniu czy choćby zawieszeniu prezesa Luśni. (…) Gdy bowiem ujawniłem sprawę, koledzy partyjni Macierewicza próbowali kwestionować daty.

W czerwcu 2016  r. na łamach „Gazety Wyborczej” opublikowałem pierwszy tekst o zażyłości ministra i konfidenta (pt. „Antoni Macierewicz, jego firma i jego TW”, znany też jako „Tajny agent Macierewicza”. Reagując na tę publikację, działacze i zwolennicy PiS-u występowali w mediach i próbowali bagatelizować sprawę. Oni również mówili: „To dawne dzieje”. Twierdzili, że historia jest nieaktualna, że fundacja została zlikwidowana lata temu.

Słynny rzecznik Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz, ogłosił światu jeszcze jedną wersję. 21 czerwca 2016 r. wystąpił w TVP Info i powiedział, że Luśnia od 11 lat nie jest prezesem fundacji Głos. Według Misiewicza po zdemaskowaniu – dokładnie w roku 2005 – Luśnia zrezygnował z tej funkcji.

10.04.2013 Warszawa , Sejm - Trzecia Rocznica Katastrofy Smolenskiej . (od lewej:) Prezes PiS Jaroslaw Kaczynski i przewodniczacy Antoni Macierewicz (w tle asystent Macierewicza Bartlomiej Misiewicz ) podczas uroczystego posiedzenia zespolu parlamentarego do zbadania przyczyn katastrofy samolotu TU - 154 M pod Smolenskiem 10 kwietnia 2010 .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja GazetaPrezes PiS Jarosław Kaczyński i szef MON Antoni Macierewicz, z tyłu Bartłomiej Misiewicz (fot. Sławomir Kamiński/AG)

To wszystko nieprawda. Fundacja nie została zlikwidowana. W 2016 r. wciąż istniała. Jej prezesem nadal był Luśnia. Każdy, kto chce, może to sprawdzić w Krajowym Rejestrze Sądowym.

A jak jest teraz, gdy piszę te słowa? W maju 2017 r.? Minął prawie rok, odkąd związki Macierewicza z Luśnią zostały ujawnione. Były głośne publikacje na ten temat. Wobec tego wypadałoby się spodziewać, że minister obrony zachowa się przyzwoicie i wystąpi z władz fundacji Głos – choćby dla dobra swego wizerunku.

Ale najwyraźniej tak się nie stało. 6 maja, gdy piszę te słowa, serwis Moje Państwo podaje, że Macierewicz wciąż zasiada w radzie fundacji Głos, a Luśnia jest jej prezesem. Serwis Moje Państwo – tak samo jak Krajowy Rejestr Sądowy – jest regularnie aktualizowany.

***

Zwolennicy Macierewicza próbowali go usprawiedliwiać na różne sposoby. Sugerowali, że znalazł się w jednej organizacji z Luśnią. przypadkiem, bo rzekomo nie znał jego konfidenckiej przeszłości, gdy zakładał z nim fundację. Potem zaś miałby jakoś „zapomnieć”, że zasiada w jej władzach. Ta amnezja miałaby trwać nawet wtedy, gdy Luśnia został zdemaskowany! Bo gdyby Macierewicz sobie przypomniał, że jest w jednej fundacji z konfidentem, to przecież by z niej wystąpił.

Tomasz Piątek. Pisarz i dziennikarz związany z „Gazetą Wyborczą”. Debiutował powieścią „Heroina”, opartą po części na własnych doświadczeniach, nagrodzoną i wydaną w kilku krajach. Jego najnowsza książka osi tytuł „Macierewicz i jego tajemnice”.

weekend.gazeta.pl

Szczerba chciał wręczyć Kaczyńskiemu poradnik „Rządy Prawa”. Dostęp do prezesa zablokowali Błaszczak z Terleckim

2017-07-12

Pod koniec głosowań nad poprawkami do noweli o ustroju sądów powszechnych poseł PO Michał Szczerba odnosząc się do zapisu o sześciu miesiącach vacatio legis powiedział, że „jest to potrzebne panu prezesowi, by zastanowił się, czy chce rzeczywiście wyprowadzić Polskę z UE”. Chciał także wręczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu poradnik „Rządy Prawa”, ale uniemożliwili mu to siedzący obok posłowie PiS.

 

– Bo tak naprawdę w tej chwili mamy do czynienia z końcem trójpodziału władzy. To jest głosowanie nad tym, czy Polska będzie demokratyczna, czy będzie państwem prawa i czy będzie nadal tak, że w 2017 r. będą wydawane i tłumaczone z języka angielskiego poradniki dla polskich posłów „Rządy Prawa – poradnik dla polityków” (The Raoul Wallenberg Institute) – mówił.

Pokazał też jeden z egzemplarzy i dodał: to jest poradnik dla pana, panie prezesie.

Następnie podszedł do ławy poselskiej i położył go przed liderem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Poradnik – co było widać na transmisji z obrad Sejmu – zsunął na podłogę siedzący obok Kaczyńskiego szef MSWiA Mariusz Błaszczak.

Szczerba ponownie podszedł do ławy poselskiej, podniósł poradnik i próbował wręczyć go liderowi PiS. Uniemożliwił mu to m.in. wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

 

Opozycja nie wzięła udziału w głosowaniu

W głosowaniu nad nowelą nie wziął udziału żaden z posłów PO ani z Kukiz’15; głosował tylko jeden poseł Nowoczesnej – Krzysztof Mieszkowski, był przeciwko; z koła Republikanie głosowały przeciwko Małgorzata Janowska i Anna Siarkowska.

Przyjęcie ustawy posłowie przyjęli brawami i okrzykami: „demokracja”.

polsatnews.pl

%d blogerów lubi to: