Pięta Achillesa Morawieckiego, nie jest samcem Alfa

Dla wszystkich zrozumiałe jest, że nikt nie chce zaliczać się do grupy, w której samcem Alfa jest kłamca. Bo taki Alfa nie jest liderem, tylko udaje go, jest więc co najwyżej Beta. Co w takim razie robić?

Czy liderem jest Alfa, bardzo łatwo sprawdzić. Za samca Alfa w polskiej piłce nożnej uchodzi Robert Lewandowski, który na mundialu w Rosji wydawałoby się zawiódł, gdyż polska reprezentacja szybko odpadła. Ale Lewandowski potem sprawdził się w innej grupie, mistrzu Niemiec Bayernie Monachium. Udowodnił, że jest takim Alfa, który strzela trzy gole w jednym spotkaniu – hat tricka, Lewandowski jest więc nawet super Alfa.

Wartość Lewandowskiego w reprezentacji Polski była przekłamana, niedowartościowana. Potrzebuje zatem zespołu, który zasługuje, aby nim dowodzić, jest z wyższej półki. Przenieśmy te porównania do polityki.

Mateusz Morawiecki – z powodu chorego kolana prezesa – chce być samcem Alfa PiS, tak się biedak stara, że kłamie na potegę. Chce być lepszy od innych.

Ale jak to z biedakami bywa, Morawiecki może być lepszy od gorszych. I tak postąpił Morawiecki. Ogłosił, że Platforma Obywatelska jest gorsza od niego, mianowicie wg niego nie budowała dróg i mostów.

I Morawiecki zaczął przecinać wstęgi na drogach i mostach, które… zbudowane zostały za rządów PO. Ale za zarzucane nieróbstwo  partia Grzegorza Schetyny, wcześniej Donalda Tuska, podała Morawieckiego do sądu i ten w nim przegrał.

Sąd powiedział zatem, że Morawiecki nie jest samcem Alfa. Co zatem robi stado PiS, któremu nie przewodzi samiec Alfa? Powinno zmienić samca, albo po prostu politycy winni pojedynczo opuścić stado, w którym lideruje samiec Beta, Teta, czy inny Zeta.

Lecz tak się nie dzieje, bo członkowie stada samca Morawieckiego twierdzą, że pisowski samiec Alfa „nie musi przepraszać opozycji, bo główne zarzuty PO zostały odrzucone” w sądzie. Co jest guzik prawdą.

Czyli zespół Morawieckiego jest jego wart, jak reprezencja Polski na mudialu, warta była odpadnięcia. Lewandowskiemu nie dorastali do pięt, w wypadku PiS Morawiecki pokazał swoją piętę Achillesa, piętę kłamcy.

Sąd nakazał Morawiecki opublikować w TVN i TVP następujacą treść o swojej… hm… nikczemności: „Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 15 września 2018 roku podczas wiecu wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Świebodzinie, że w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne, niż za czasów koalicji PO i PSL w ciągu ośmiu lat. Mateusz Morawiecki, premier rządu Rzeczpospolitej Polskiej”.

 

Borys Budka: Ten wyrok to osobista porażka Morawieckiego

Drugi raz PiS nie wygra wyborów na kłamliwej narracji i manipulacji – twierdzi wiceprzewodniczący PO Borys Budka.

Sąd Apelacyjny zdecydował, że Mateusz Morawiecki będzie musiał przeprosić za wypowiedź o tym, że za rządów PO nie budowano dróg i mostów.

Borys Budka, wiceszef PO, były minister sprawiedliwości:Dla mnie ten wyrok to „oczywista oczywistość”. Nie może być przyzwolenia na tak ordynarne kłamstwa ze strony premiera i twarzy PiS-owskiej kampanii wyborczej. Liczę, że będzie stanowił zimny prysznic dla Morawieckiego, że jednak podlega on niezależnej kontroli i drugi raz PiS nie wygra wyborów na kłamliwej narracji i manipulacji. Ale ta sprawa jest dowodem na to, jak ważne są niezależne od władzy wykonawczej sądy.

Czytaj także: 

Sąd Apelacyjny: Morawiecki musi sprostować wypowiedź o rządzie PO-PSL

Grzegorz Schetyna o Mateuszu Morawieckim: Człowiek honoru podałby się do dymisji

Szef sztabu PiS: Sąd przyznał rację premierowi Morawieckiemu

Wcześniejszy wyrok sądu korzystny dla premiera był dla PO dowodem, że sady są w Polsce upolityczniane. Wyrok korzystny dla PO oznacza, że jednak są w Polsce wolne sądy?

Gdyby przyjąć wizję PiS, że sądy mają służyć państwu, w tego typu sporach, zawsze wygrywaliby rządzący. Natomiast zdaję sobie sprawę, że dla PiS-u przegrana może stanowić kolejny bodziec do ataku na sądy i sędziów.

Co ten wyrok oznacza dla premiera i PiS, w kontekście wyborów samorządowych?

Kodeks wyborczy nie pozostawia złudzeń. Premier ma obowiązek wykonać postanowienie w ciągu 48 godzin. Jeżeli tego nie zrobi, podejmiemy wobec niego dalsze kroki przewidziane prawem. Mogę obiecać, że zrobimy wszystko, by Polacy uświadomili sobie, że premier po prostu kłamał. Ten wyrok to oczywiście również osobista porażka Mateusza Morawieckiego. Zamiast po męsku przeprosić za swoje kłamstwa, niepotrzebnie brnął dalej, mimo że nawet jego zwolennicy widzieli, że nie ma racji. Zresztą w przestrzeni publicznej powoli rodzi się nowe porównanie: kłamie jak Morawiecki.

rp.pl

 

PMM: Budujemy Polskę bez kantów, silną, sprawną, która będzie miała jak najwięcej sił wojskowych do obrony swojego terytorium

Stoję na przeciw słynnego Domu Bez Kantów, o którym historyczna anegdota mówi, że Piłsudski prosił o zbudowanie takiego. My też budujemy Polskę bez kantów, silną, sprawną Polskę, która jednocześnie będzie sama miała jak najwięcej sił wojskowych do obrony swojego terytorium, ale również będzie mocna swoimi sojuszami” – mówił podczas obchodów Święta Wojsk Obrony Terytorialnej premier Mateusz Morawiecki.

300polityka.pl

Ważna decyzja Państwowej Komisji Wyborczej. Koniec z płatnymi trollami w kampanii?

Wszyscy pamiętamy, jak wyglądała kampania wyborcza w sieci przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi w 2015 roku. Portale społecznościowe i komentarze pod artykułami na portalach informacyjnych dosłownie zalała olbrzymia rzeka hejtu na ówcześnie rządzących, kolportująca narracje o Polsce w ruinie, dobrej zmianie czy szkalująca prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jak już wiemy z ostatnich doniesień medialnych, sztab głównego rywala głowy państwa, a obecnie prezydenta Andrzeja Dudy korzystał wręcz z usług firmy, zajmującej się wprowadzaniem do sieci zautomatyzowanych wpisów, w celu budowania wizerunku kandydata, co wielu ekspertów od marketingu politycznego określa wprost posługiwaniem się botami i fejkowymi kontami w sieci.

Nigdy nie dowiemy się, jaka była rzeczywista skala tego zjawiska i w jak dużym stopniu wpłynęła na ukształtowanie poglądów wyborców oraz na ich decyzje wyborcze, jednak na całym świecie jest już oczywiste, że masowe kreowanie rzeczywistości przy pomocy internetowych kampanii może być bardzo skuteczne. Po ujawnieniu umowy sztabu Andrzeja Dudy z firmą Elchupacabra (zresztą związanej z obecnym senatorem PiS, Adamem Bielanem) pojawiły się nawet głosy, że PKW powinna ponownie przeanalizować sprawozdanie z kampanii obecnego prezydenta i złożyć zawiadomienie do prokuratury za brak oznaczenia wpisów, będących w gruncie rzeczy agitacją na rzecz kandydata, że finansowane są ze środków komitetu wyborczego. Póki co, taki wniosek do PKW nie trafił, jednak kierownictwo tej instytucji postanowiło wydać wytyczne, które prawdopodobnie krzyżują plany tych ugrupowań, które w ten sam sposób, co w 2015 roku chciały pozyskać poparcie wyborców.

Jak donosi Gazeta Wyborcza, PKW wydała komunikat „w sprawie zasad prowadzenia i finansowania kampanii wyborczej w internecie”.Komisja podkreśliła w nim, że „agitacja wyborcza prowadzona w internecie odgrywa coraz większą rolę w kampaniach wyborczych”. Zaapelowała do ustawodawcy, by problem ten głęboko przeanalizować i wprowadzić stosowne regulacje prawne, bowiem dziś jest w tej materii wyraźna dziura. Zwróciła się również do partii politycznych o poszanowanie reguł fair play, zachowanie wysokich standardów w kampanii, a do wyborców o bardziej krytyczny odbiór przekazów, jakie znajdą na temat kandydatów w sieci. Co więcej, w dalszej części komunikatu zaleciła, by traktować wpisy botów, czy inne płatne metody działania profesjonalnych agencji zajmujących się dostarczaniem wyborczego contentu w sieci tak samo, jak inne formy agitacji wyborczej. Co to oznacza w praktyce?

Każdy taki wpis powinien zawierać informację, przez jaki komitet jest finansowany. „Zgodnie z art. 109 § 2 Kodeksu wyborczego materiały wyborcze powinny zawierać wyraźne oznaczenie komitetu wyborczego, od którego pochodzą. Materiałem wyborczym jest każdy pochodzący od komitetu wyborczego upubliczniony i utrwalony przekaz informacji mający związek z wyborami (art. 109 § 1 Kodeksu wyborczego)” – tłumaczy PKW w swoim stanowisku. W przeciwnym przypadku, używanie takiego rodzaju płatnych wpisów będzie traktowane jako złamanie przepisów o finansowaniu kampanii wyborczej i będzie karalne. W rezultacie takiej interpretacji, używanie botów i płatnych hejterów straci w gruncie rzeczy rację bytu, bo utraci główny atrybut decydujący o jego skuteczności czyli rzekomą autentyczność. Jeśli bowiem pod tekstem informacyjnym zobaczymy komentarz o treści: “PO wcale nie budowała dróg w Polsce, tylko kradła na potęgę. Materiał sfinansowany przez KW Prawa i Sprawiedliwości”, czy “Rafał Trzaskowski dzieli warszawiaków na tych z krwi i kości i na słoiki. Materiał sfinansowany przez KW Patryka Jakiego”, to nikt poważnie takiego wpisu nie potraktuje. Czy sztaby się do tego stanowiska zastosują? Czas pokaże.

Źródło: Gazeta Wyborcza

crowdmedia.pl

Cała Polska dowie się, że Mateusz Morawiecki pomówił opozycję. Sprostowanie słów w TVN i TVP

„Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 15 września 2018 roku podczas wiecu wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Świebodzinie, że w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne, niż za czasów koalicji PO i PSL w ciągu ośmiu lat. Mateusz Morawiecki, premier rządu Rzeczpospolitej Polskiej”.

Właśnie tak brzmi pełna treść sprostowania, które zgodnie z wczorajszą decyzją Sądu Apelacyjnego w Warszawie szef rządu musi opublikować na antenie TVN i TVP Info. Dostał na to 48 godzin od momentu wydania wyroku. Sprostowanie ma się ukazać przed głównymi wydaniami serwisów informacyjnych – „Faktów” i „Wiadomości” – w postaci odczytanego oświadczenia przy jednoczesnym wyświetleniu planszy z tekstem wypełniającym cały ekran

„Uszanujemy wyrok sądu. Zgodnie z jego postanowieniem opublikujemy stosowne sprostowanie, ale Premier @MorawieckiM nie musi przepraszać opozycji. Główne zarzuty PO zostały odrzucone” (pisownia oryginalna) – zapowiedziała w czwartek wczesnym rankiem na Twitterze Joanna Kopcińska rzeczniczka prasowa rządu. Chcieliśmy zadać jej w tej sprawie kilka pytań, ale nie udało nam się z nią skontaktować.

Świebodziński problem

Konieczność publikacji sprostowania jest bezpośrednim efektem słów, które premier Morawiecki skierował do mieszkańców Świebodzina 15 września. – Pamiętacie, jak nasi poprzednicy mówili: budujmy nie tylko drogi i mosty. Nie było ani dróg, ani mostów – grzmiał na wyborczym wiecu szef rządu. – Chcemy sklejać Polskę. Lokalne problemy są dla nas ważne. Żeby nie być gołosłownym: nasi poprzednicy przez osiem lat wydali 5 mld zł na drogi lokalne. To jest tyle ile my wydajemy w ciągu 1 do 1,5 roku. Porównajcie sobie – kontynuował.

Platforma od razu zdecydowała się na pozew w trybie wyborczym, ale Sąd Okręgowy w Warszawie początkowo uznał, że sprawa nie spełnia kryteriów procedowania w takim trybie. Przedstawiciele Platformy złożyli zażalenie na decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie, do którego przychylił się Sąd Apelacyjny. Sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia, ale Sąd Okręgowy ponownie oddalił wniosek. PO złożyła apelację i tym razem to jej przyznano rację. Od decyzji Sądu Apelacyjnego nie przysługuje skarga kasacyjna, decyzja ta podlega natychmiastowego wykonaniu.

Dobra mina do złej gry

Mimo przegranej w sądzie i konieczności publikacji sprostowania politycy „dobrej zmiany” starają się doszukiwać w całej sytuacji pozytywów.

„Post. sądu jest jasne: Premier nie musi przepraszać.PO od wczoraj próbuje manipulować i wmawiać Polakom,że jest inaczej-chyba nie zrozumieli uzas.Sąd oddalił główne żądania PO która chciała, żeby zakazał rozpow. info że nie budowali dróg ani mostów.Ten wniosek został oddalony” – skomentowała na Twitterze Beata Mazurek, rzeczniczka prasowa Prawa i Sprawiedliwości.

gazeta.pl