Jeden z dowódców „obrony terytorialnej” Macierewicza o donosicielstwie jako celu OT. Jaki pan, taki kram.

W razie potrzeby odstrzelą jakiegoś lewaka od razu po rozpoznaniu

Tym:

Duda – bohater XIX wiecznej prozy rosyjskiej. Może nie aż z Mikołaja Gogola, ale z jego frazy: „Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia.”

„Porządny” – znaczy się: udający porządnego.

Pan Marek na FB opisał idealnie pana Adriana 😀✌️😂

Kaftan bezpieczeństwa

21 czerwca 2017, Joanna Mucha

Co najbardziej boli w dyskusji o uchodźcach. I co jest w niej najważniejsze. Najbardziej boli mnie w rozmowie o uchodźcach wymazanie całego ludzkiego wymiaru ich obecności między nami i zmiażdżenie ich pod hasłem zagrożenia. Uchodźca równa się terrorysta, głosi propaganda PiSu.

Zastanówmy się, co jest bardziej prawdopodobne. Czy to, że jeden z uchodźców lub jego dziecko dokona w przyszłości zamachu terrorystycznego, czy też to, że zostanie dobrym lekarzem (których w Polsce brakuje) i uratuje wiele żyć? Być może ktoś z przyjętych uchodźców wezwie policję, kiedy Twojego syna zaatakują dresy z osiedla, inny przyjęty uchodźca wda się z nimi w bójkę. Córka jednego z nich stanie się przyjaciółką Twojej wnuczki, będą nierozłączne, a potem pokłócą się o chłopaka. I może kiedyś wyjaśni Wam, dlaczego w ich kulturze nosi się chustę. Ktoś z nich spowoduje wypadek na drodze, ktoś inny – również przyjęty do nas uchodźca – zginie w wypadku spowodowanym przez Polaka. Ktoś się w Polsce ożeni, ktoś inny rozwiedzie. Ktoś napisze nagradzaną na świecie książkę, w której opowie o doświadczeniu transkulturowości. A ktoś inny popełni przestępstwo skarbowe. Przyjmując ich doświadczymy wszystkich dobrych i złych emocji, związanych z kontaktem z drugim człowiekiem, choć ich zakres będzie szerszy, niż w przypadku kontaktu z ludźmi nam podobnymi. Bo czasem poczujemy się nieprzyjemnie a innym razem pozytywnie zaskoczeni z doświadczania innej kultury. Czasem będziemy zachwyceni, czasem rozczarowani, swoją innością wzbudzą i naszą ciekawość, i lęk. Będą wśród nich dobrzy i źli, sprytni i niezaradni, pracowici i roszczeniowi. Bo każdy człowiek to cały wszechświat, niezależnie od tego, czy pochodzi z Europy, z Bliskiego Wschodu, Afryki, czy innego miejsca na świecie.

Nie można rzeczywiście ze stuprocentową pewnością wykluczyć, że wśród kilku tysięcy uchodźców przyjmiemy bojownika państwa islamskiego, choć jest to niezwykle mało prawdopodobne i w dużej części zależne od pracy funkcjonariuszy naszych służb. Nie można też wykluczyć, że przyjedzie do nas terrorysta, który nie będzie przyjętym przez nas uchodźcą, ale przyjedzie z któregoś z krajów Bliskiego Wschodu. Nie można również wykluczyć, że radykalnej ideologii islamskiej odda się Polak z dziada, pradziada i dokona zamachu. Czy wiedząc o tym, że z dowolnego miejsca na Ziemi może przyjechać do nas terrorysta (który niekoniecznie musi być obywatelem jakiegokolwiek państwa, w którym wyznaje się islam) zamykamy granice? Nie. Czy wiedząc o tym, że wcale niemała grupa Polaków w przyszłości zabije, pobije lub zgwałci – czy profilaktycznie zamykamy wszystkich w areszcie domowym? Nie. Jeśli pomyślałeś właśnie o tym, że Polacy, Europejczycy nie dokonują zamachów terrorystycznych, to pomyśl o Andersie Breiviku, pomyśl o bojownikach ETA, IRA i innych jak najbardziej europejskich organizacji. Pomyśl o strzelaninach w amerykańskich szkołach i o tym, kto był zabójcą.

Mówi się ostatnio często o tym, że terrorystami zostają imigranci w drugim pokoleniu. Dla przeciwników przyjęcia uchodźców do Polski jest to dodatkowy argument, zdają się przekonywać, że dzisiejsze przyjęcie osób uciekających przed wojną jutro lub za dwadzieścia lat spowoduje zagrożenie dla kogoś z naszych najbliższych. Rzeczywiście, nie można zamykać oczu na błędy popełnione przez państwa europejskie w polityce przyjęcia imigrantów. Pozwolono na gettoizację, w niewystarczającym zakresie udała się ich asymilacja.

Ale przyczyną dzisiejszej fali zamachów nie jest błędna polityka imigracyjna. Przyczyną dzisiejszej fali zamachów jest powstanie tzw. Państwa Islamskiego, a przyczyną powstania Państwa Islamskiego jest cały ciąg zdarzeń, które rozpoczęły się uzbrojeniem Talibów w Afganistanie. Wojna w Iraku, kolejne interwencje w krajach muzułmańskich, ogromna liczba ofiar cywilnych w tych krajach doprowadziły do powstania środowisk wrogich kulturze zachodniej i ich radykalizacji. I nie mówię, że jesteśmy sobie winni. Mówię, że mamy do czynienia z nałożeniem się procesów, które rozwijają się przez dziesięciolecia i w pewnym momencie osiągają punkt kulminacyjny. Dlatego proste ektrapolowanie tego zjawiska na kolejne pokolenia i przekonywanie, że za dwadzieścia lat ten sam proces miałby się powtórzyć w Polsce jest po prostu głupie.

Co jest natomiast najważniejsze w debacie o uchodźcach a wciąż słabo dostrzegane w naszym kraju? Otóż sprawa uchodźców jest przez rząd PiSu traktowana tylko i wyłącznie jako mechanizm utrwalenia władzy tej partii. Strach przed uchodźcami został wykreowany dlatego, że społeczeństwo obezwładnione strachem jest bardziej podatne na manipulowanie nim. Im większe odczuwamy zagrożenie, tym chętniej konsolidujemy się wokół tych, którzy posiadają władzę, bo władza ta kojarzona jest z możliwością zapewnienia nam bezpieczeństwa. Im bardziej chcemy, żeby ktoś zapewnił nam bezpieczeństwo, z tym mniejszym zaniepokojeniem godzimy się na odebranie nam części naszych praw w przekonaniu, że dzięki temu uchronimy się przed zagrożeniem. I kiedy przerażeni wizją zamachu zgodzimy się już na większą inwigilację, okaże się, że jest to niewystarczające narzędzie i władza zażąda więcej. Aż przyjdzie taki moment kiedy okaże się, że zamiast zapewnienia nam bezpieczeństwa odebrano nam prawa, swobody, poddano nieustającej kontroli, ubezwłasnowolniono. Ogłupieni strachem nawet nie zauważymy, że władza udając, że ofiaruje nam bezpieczeństwo – w rzeczywistości ubierze nas w kaftan bezpieczeństwa.

Po rozmowie z Synem zdecydowałam się dodać jeszcze jeden temat. Powszechnie przywoływanym argumentem na rzecz nieprzyjmowania uchodźców jest fakt, że w Polsce jest blisko milion imigrantów z Ukrainy. Otóż zasłanianie się obywatelami Ukrainy pracującymi w Polsce to celowe przeinaczenie, bezwstydne moralnie. Ukraińcy przyjeżdżają do Polski, żeby u nas pracować. Jako społeczeństwo, korzystamy na ich pracy, płacimy im mniej niż naszym obywatelom, często wymagając więcej. Podobnie ma się sprawa m.in. z Turkami w Niemczech, czy Marokańczykami we Francji. Przed imigrantami otwieramy drzwi, bo ich potrzebujemy, ich praca jest dla nas cenna i obie strony na tej relacji korzystają. Dlatego ogromna grupa Polaków została imigrantami w Wielkiej Brytanii i innych europejskich krajach.

Przyjęcie uchodźcy oznacza natomiast coś zupełnie innego. Oznacza, że otwieramy swój dom dla osoby, która niejednokrotnie straciła cześć lub cały swój majątek, jest wyniszczona sytuacją w swojej ojczyźnie, trudami ucieczki i oczekiwania w obozie przesiedleńczym, przeszła przez traumę. To osoba, której najpierw musimy pomóc stanąć na własnych nogach a dopiero potem możemy spodziewać się jej włączenia w normalne funkcjonowanie społeczeństwa. Przyjęcie imigranta to relacja wzajemnych korzyści; przyjęcie uchodźcy to postawa pomocy.
Mamy w historii czas, kiedy pomagano Polakom. Może zdarzyć się w przyszłości, że będziemy potrzebowali pomocy. Jak usprawiedliwić fakt, że dziś odmawiamy pomocy potrzebującym? Naprawdę nie wiem…

joannamucha.natemat.pl

Szyszko zawiadamia prokuraturę. „Puszcza Białowieska bezprawnie wpisana na listę UNESCO”

Natalia Bet, 21.06.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,130517,21988149,video.html?embed=0&autoplay=1
– W 2014 roku łamiąc prawo, bezprawnie wpisano Puszczę Białowieską na listę światowego dziedzictwa przyrodniczego – tak skomentował w Sejmie minister Jan Szyszko wycinkę drzew na terenie Białowieskiego Parku Narodowego.

Podczas dzisiejszego posiedzenia szef resortu środowiska odpowiadał posłom PO na pytania dotyczące masowej wycinki w Puszczy Białowieskiej. Do tej pory tłumaczył wyręby względami bezpieczeństwa i chęcią powstrzymania kornika atakującego świerki.

„Jest rok 2014 …”

Teraz minister Szyszko twierdzi, że wpisując teren „jako obiekt nietknięty ręką człowieka” na listę UNESCO złamano prawo.

Jest rok 2014, łamiąc prawo, (…) ten obiekt (Puszczę Białowieską) wpisano na listę dziedzictwa przyrodniczego UNESCO, nie dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego, tylko przyrodniczego, jako nietknięty ręką człowieka w przeszłości

– powiedział szef ministerstwa środowiska Jan Szyszko. I dodał, że „sprawa jest w prokuraturze”.

Zdaniem Jana Szyszko prawo UE nakazuje bronić siedlisk i gatunków, a jednocześnie UNESCO nie pozwala na jej użytkowanie.

Prof. : Prawo UE nakazuje bronić siedlisk i gatunków w , a jednocześnie UNESCO nie pozwala na jej użytkowanie.

Szef resortu też zaznaczył, że na terenie puszczy wyznaczono strefę referencyjną (17 tys. ha), na której prowadzi się tylko obserwacje. W pozostałej części prowadzone są działania naprawcze.

Przeczytaj także: Kraśko: Naprawdę rząd chce się ścigać z zaborcami o to, kto zrobił więcej złego dla Białowieży?

„Złożony eksperyment”

Szef MŚ poinformował również, że aktualnie trwa analiza ekonomiczna, która ma wykazać, ile kosztowała utrata siedlisk i gatunków oraz ile kosztować będzie ich przywrócenie. – Prowadzona jest także analiza z punktu widzenia emisji i pochłaniania CO2 w puszczy – dodał.

Zwrócił uwagę na to, że prowadzona jest także analiza z punktu widzenia emisji i pochłaniania CO2 w puszczy. Jego zdaniem jest to istotne w związku z konwencją klimatyczną ONZ i porozumieniem paryskim z 2015 r., które – jak podkreślił – mówią o wykorzystaniu dwutlenku węgla, jego pochłaniania do regeneracji układów przyrodniczych.

Ten eksperyment jest również założony

– powiedział minister środowiska.

Protest Komisji Europejskiej

Aktualnie ciężki sprzęt do wycinki pracuje w okolicy wsi Czerlonka Leśna w nadleśnictwie Hajnówka. Usuwane są m.in. martwe świerki, które według Komisji Europejskiej i ekspertów UNESCO powinny pozostać w puszczy dla zapewnienia ciągłości procesów naturalnych.

Przeciwko wycince zaprotestowała nie tylko Komisja Europejska, ale w sprawie dewastacji puszczy głos zabrali również przedstawiciele świata kultury i nauki. Pod listem – do prezydenta Andrzeja Dudy i premier Beaty Szydło – podpisali się m.in. reżyser Agnieszka Holland, aktor Jerzy Stuhr, pisarka i noblistka Herta Mueller.

Kraśko: Naprawdę rząd chce się ścigać z zaborcami o to, kto zrobił więcej złego dla Białowieży?

http://www.gazeta.tv/plej/19,103168,21987224,video.html

TOK FM

ŚRODA, 21 CZERWCA 2017

STAN GRY: Piwnik przychylnie o wyroku ws KRS, Fakt: Duda nie wpuścił Waszczykowskiego, Wołodźko: Lewica traci grą na liberałów

300LIVE: Adamczyk o regulacji Ubera, Schetyna o sondażach PO i PiS oraz o Frasyniuku w polityce, Witek o Waszczykowskim i Szczerskim oraz zmianach w rządzie, polityczny plan dnia: http://300polityka.pl/live/2017/06/21

TRYBUNAŁ ODDAŁ SĄDY POLITYKOM – jedynka DGP. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/552597,trybunal-konstytucyjny-polityka-tk-konstytucja-pis-sad.html

BARBARA PIWNIK PRZYCHYLNIE O WYROKU TK – cytat na jedynce RZ: “Przez lata były mi bliższe inne tematy niż skład czy funkcjonowanie KRS. Kiedy teraz zastanowiłam się nad zasadnością istnienia trybu uzupełniania składu Rady o nowych sędziów, to nabrałam wątpliwości, czy właśnie tak należy rozumieć kadencję. Mogłam więc się spodziewać takiego wyroku. Sędziom zalecam dystans do tego, co się wokół dzieje. Władza wykonawcza czy ustawodawcza bowiem przemija, a sędzią jest się przez całe życie”.

PIS PODCHODZI DO REFORMY SĄDÓW SUBTELNIEJ NIŻ KILKA M-CY TEMU, NIE WYWARZA DRZWI KOPNIAKIEM JAK Z TK -Tomasz Pietryga w RZ: “Wtorkowe orzeczenie pokazuje jednak istotną zmianę w polityce partii. Rządzący zaczynają podchodzić do reformy wymiaru sprawiedliwości znacznie subtelniej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Już nie wyważają kopniakiem drzwi, tak jak w przypadku TK, nie zostawiając ani skrawka miejsca na wątpliwości czy dialog. To sygnał zwłaszcza dla wyborców spoza najbardziej lojalnego elektoratu: dbamy o szczegóły, detale, mamy wątpliwości, ale mamy też TK, który je przecina. Orzeczenie w sprawie KRS ma jednak jeszcze inną wartość: cementuje reformę. Teraz znacznie trudniej będzie ją odkręcić, jeśli PiS odda władzę”. http://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/306209908-Wyrok-TK-ws-KRS-Przyspieszy-rewolucja-w-sadach—komentuje-Tomasz-Pietryga.html

TRYBUNAŁ ZROBIŁ ZIOBRZE DOBRZE – tytuł w Fakcie.

ZIOBRO DOSTAŁ, CO CHCIAŁ – jedynka GW.

TK DAJE ZIOBRZE PODKŁADKĘ – GW.

TK NA SMYCZY ZIOBRY – Wojciech Czuchnowski w GW: “Sędziowie zadanie wykonali. Wyrok – całkowicie po myśli Ziobry – zapadł jednogłośnie. Na wszelki wypadek zrezygnowano też z jawnego posiedzenia na rzecz rozprawy w trybie zamkniętym”. http://wyborcza.pl/7,75968,21986123,trybunal-konstytucyjny-na-smyczy-zbigniewa-ziobry-zadanie-wykonane.html

POKROJĄ DEMOKRACJĘ JAK SALAMI – Witold Gadomski w GW: “Chyba tylko silny opór i skuteczne uświadamianie społeczeństwu, że kolejne plasterki salami, odkrawające demokrację, zabierają nam wszystkim coś bardzo cennego – wolność”. http://wyborcza.pl/7,75968,21986802,pokroja-nam-demokracje-jak-salami.html

PREZES PIS JAK PIERWSZY SEKRETARZ- Zuzanna Dąbrowska w RZ o politbiurze PiS: “Prawo i Sprawiedliwość oskarżane jest często o negowanie zasad demokracji, zamach na władzę sądowniczą – poczynając od Trybunału Konstytucyjnego, na sądach okręgowych kończąc, i nieprzejrzysty, czy wręcz „pokątny”, sposób podejmowania decyzji w państwie. Prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu zarzuca się natomiast niechęć do brania na siebie odpowiedzialności za rządy sprawowane przez parlamentarną większość, której sam przewodzi, i kierowanie polską polityką z tylnego siedzenia. W dużej części oskarżenia te pokrywają się z opiniami historyków na temat sposobu sprawowania władzy w PRL i pozycji I sekretarza w systemie państwowym”. http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/306209898-Prezes-PiS-jak-I-sekretarz-PZPR.html?template=restricted

WASZCZYKOWSKI NIE ZOSTAŁ WPUSZCZONY DO GABINETU PREZYDENTA – Fakt: “Jak ustalił Fakt, w ubiegłym tygodniu minister Witold Waszczykowski gościł w Pałacu. – Wpadł i koniecznie chciał się widzieć z prezydentem w jego gabinecie, ale nie został tam wpuszczony i się obraził – opowiadają nam politycy bliscy prezydentowi. Do spotkania jednak doszło: w Sali Białej, gdzie odbywają się oficjalne rozmowy”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/wojna-na-linii-msz-palac-prezydencki/j8p4bcb

WYPOWIEDŹ WASZCZYKOWSKIEGO NIE POWINNA MIEĆ MIEJSCA – Arkadiusz Mularczyk w rozmowie z SE: “- Na pewno do takich sytuacji nie powinno dochodzić. Kwestie sporne powinny być rozstrzygane poufnie i nie wypływać na światło dzienne. Dlatego uważam, że minister Waszczykowski nie powinien tego typu wypowiedzi udzielać. To powinno pozostać w zaciszu gabinetu. Nie zmienia to faktu, że brak wyraźnego rozgraniczenia kompetencji rządu i prezydenta sprawia, że do takich sytuacji dochodziło, dochodzi i dochodzić w przyszłości będzie. Wynika to z niedookreśloności przepisów konstytucji”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/arkadiusz-mularczyk-takawypowiedz-niepowin-namiecmiejsca_1003623.html

DUDA NIE MA POJĘCIA O POLITYCE – Michał Kamiński w rozmowie z SE: “- Taki jest polski system polityczny, na co uwagę zwracają nie tylko ludzie PiS. Mamy do czynienia z pewną unikalną pozycją ustrojową prezydenta. Z jednej strony głowa państwa ma bardzo silny mandat społeczny uzyskany w powszechnych wyborach. Z drugiej strony jego władza jest dość mocno ograniczona. A siłą rzeczy ktoś, kto wygrywa wybory prezydenckie, ma ambicje, by prowadzić jakąś politykę. Choć ze wszystkich dotychczasowych prezydentów najmniejsze ambicje wykazuje Andrzej Duda, ponieważ on po prostu nie ma pojęcia o polityce, a już zwłaszcza o polityce międzynarodowej. Natomiast zostawiając na boku moją krytykę tego rządu, jest coś na rzeczy w tym, że podział kompetencji między prezydentem a rządem będzie rodzić pokusę konfliktu. W tym konkretnym przypadku jest to towarzyska gra tych panów na dworze wielkiego pana Jarosława”.

KACZYŃSKI UPOKORZONY PREZYDENTURĄ DUDY – mówi Kamiński: “- Mówiłem to już wielokrotnie, ale powtórzę raz jeszcze: moim zdaniem osobą, która najbardziej czuje się upokorzona faktem, że Andrzej Duda jest prezydentem RP, jest właśnie Jarosław Kaczyński. Lech Kaczyński był człowiekiem, z którym można było się nie zgadzać, ale politykiem był wielkiego formatu. Teraz prezes PiS codziennie rano wstaje i widzi, że funkcję, którą sprawował jego brat, dziś zajmuje ktoś pokroju Andrzeja Dudy. Więc Jarosław Kaczyński w oczywisty sposób jest upokorzony i rozeźlony, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że Duda jest prezydentem tylko dlatego, że Kaczyński wystawił go w wyborach jako kandydata PiS. A zrobił to, bo nie wierzył, że Andrzej Duda wygra wybory”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/michal-kaminski-prezydent-andrzej-duda-nie-ma-pojecia-o-polityce_1003612.html

LEWICA GRA NA LIBERAŁÓW I NA TYM PRZEGRYWA – Krzysztof Wołodźko w GPC: “W realiach III RP po raz kolejny powtarza się ten sam schemat: lewica radykalizuje się politycznie, społecznie i ideowo w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości. I nieledwie zamraża działalność, gdy rządzą tzw. liberałowie, czyli Platforma Obywatelska. Czy cokolwiek na tym wygra? Można wątpić”. http://gpcodziennie.pl/65309-wprzedpokojuusilniejszych.html

WYDAMY MILIONY, ŻEBY RATOWAĆ KURSKIEGO – jedynka Faktu: “Jacek Kurski (51 l.) przynajmniej na kilka tygodni ocalił swoją posadę. Tyle że za to zapłacą Polacy uiszczający abonament rtv! Dla ratowania posady prezes TVP podpisał upokarzające i kosztowne porozumienie z prezydentem Opola Arkadiuszem Wiśniewskim (38 l.) na organizację Festiwalu Polskiej Piosenki”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/zaplacimy-miliony-za-posade-jacka-kurskeigo/vxv2rvv

WRACA “PREMIER SIĘ WŚCIEKŁ” – jak czytamy w Fakcie: “Beata Szydło wściekła. Minister na dywaniku u premier!” http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/minister-konstanty-radziwill-na-dywaniku-u-premier/6911ems

PREMIER ZATRZYMUJE RADZIWIŁŁA – GW.

OBYWATEL PAMIĘTA – Justyna Suchecka o referendum edukacyjnym – pisze w GW: “„Przez ostatnie osiem lat Polki i Polacy chcieli mieć większy wpływ na władzę”. Dlatego wierzę, że tak jak nie zapomnieli PO „ignorowania głosu obywateli”, tak też nie zapomną, kto zamiast szkołę reformować, rozjeżdża ją walcem, nie patrząc na ofiary. A tymi są przede wszystkim dzieci”. http://wyborcza.pl/7,75968,21986082,reforma-edukacji-panie-marszalku-kuchcinski-obywatel-pamieta.html

NAPÓR SUPERPAŃSTWA – jedynka Naszego Dziennika: “Komisja Europejska przystępuje do działań, których celem jest przekształcenie Unii Europejskiej w federalistyczne superpaństwo. Bruksela wyczuła dogodny moment do rozpoczęcia takiej ofensywy, alarmuje prof. Mirosław Piotrowski, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego. Wśród jej ofiar może być Polska”. http://wp.naszdziennik.pl/

NIE DA SIĘ BEZ KOŃCA POPUSZCZAĆ PASA, BO PRZYJDZIE ZAŁAMANIE ŚWIATOWE – Paweł Rożyński w RZ: “Nie da się jednak bez końca „jeść, pić i popuszczać pasa”. W pewnym momencie trzeba go zacisnąć. Musiał tak zrobić kilka lat temu rząd PO-PSL, ocierając się o recesję w 2013 r. Wcześniej też nie przejmował się wielkimi wydatkami, co doprowadziło do lawinowego wzrostu deficytu i długu. Niemniej podczas kryzysu mógł się przez jakiś czas chwalić zieloną wyspą, a potem przyzwoitym wzrostem PKB. (…) Gdy przyjdzie załamanie światowe, a kiedyś przyjdzie na pewno, rozdęte wydatki, w tym socjalne, trzeba będzie gwałtownie ciąć. A to wtedy może tylko dobić słabnącą gospodarkę”. http://www.rp.pl/Blogi/306209893-Nie-da-sie-bez-konca-popuszczac-pasa.html

KRZYSZTOF SZCZERSKI O ZAPROSZENIU TRUMPA PRZEZ DUDĘ – jak mówi w rozmowie z Grzegorzem Osieckim w DGP: “Pamiętam, że gdy zawoziłem zaproszenie do Białego Domu, spotkałem się z wieloma sceptycznymi, a nawet ironicznymi uwagami. Dziś widać, że ten niby nierealny pomysł przyniósł skutek. Konsekwentnie pracujemy na arenie międzynarodowej i odnosimy sukcesy.

POLSKA NIKOGO NIE WPYCHA W ANTYNIEMIECKI SOJUSZ – dalej Szczerski w DGP: “To kompletne nieporozumienie. Już teraz straszy się poszczególne państwa, że Polska wpycha je w jakiś antyniemiecki sojusz. To nieprawda. Fakty są takie, że obecnie w Unii mamy deficyt spójności na osi północ-południe. Widoczne jest to zarówno na Zachodnie Europy jak i w naszym regionie. To właśnie to napięcie powoduje niebezpieczeństwo rozpadu Unii. Do tej pory Europa rozwijała się inwestując w oś wschód-zachód, co po zakończeniu zimnej wojny było procesem naturalnym. Teraz jednak czasy się zmieniły. Ktoś kto tego nie rozumie i mówi, że budowanie spójności regionu od Bałtyku po Adriatyk i Morze Czarne jest przeciwko komukolwiek, myli pojęcia. Spójność jest korzystna dla wszystkich”.

POLSKA NIE OTWIERA FRONTÓW, ROBIĄ TO INSTYTUCJE UNIJNE – mówi Szczerski Osieckiemu: “Pytanie tylko, kto te spory wywołuje. Spory o praworządność czy imigrantów są wywołane działaniami instytucji unijnych, które ingerują w wewnętrzną politykę rządu – w naszym przekonaniu słuszną. Polska nie otwiera frontów, robią to instytucje unijne”. http://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1052088,szczerski-trojmorze-polska-nie-wpycha-krajow-regionu-w-antyniemiecki-sojusz-wywiad.html

WIEŚ NAJWIĘKSZYM BENEFICJENTEM 500+ – Marek Chądzyński i Grzegorz Osiecki w DGP: “Dodatki na dzieci najbardziej zwiększyły dochód w rodzinach żyjących z dala od wielkich ośrodków miejskich. Świadczą o tym wyniki badania sytuacji gospodarstw domowych w 2016 r., które opublikował Główny Urząd Statystyczny. Dochód rozporządzalny statystycznej rodziny zwiększył się w ubiegłym roku o 6,4 proc. Ale w rodzinie rolniczej wzrost ten wyniósł aż 10 proc. To oznacza, że największym beneficjentem 500 plus stała się wieś”. http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/552601,wies-beneficjent-500-plus-pis-pieniadze-rodziny.html

BARTOSZ KOWNACKI SUGERUJE W RZ, ŻE SĄ INNE PODMIOTY NIŻ AMERYKANIE DO WSPÓŁPRACY Z PGZ W REALIZACJI PROGRAMU HOMAR – jak mówi w rozmowie ze Zbigniewem Lentowiczem w RZ: “Tą drogą teraz pójdziemy. Spodziewam się, że jeszcze jesienią tego roku zapadną decyzje, kto będzie zagranicznym partnerem PGZ w realizacji programu wartego niemal 7 mld zł. Analizujemy różne oferty a amerykański Lockheed Martin i jego zestawy HIMARS mają już poważną konkurencję w postaci najnowszej, bardzo dobrej broni izraelskiej czy tureckiej. Priorytetowym zadaniem nowego systemu będzie zapewnienie armii zdolności do precyzyjnego rażenia lądowych celów na dystansie ok. 300 kilometrów”.

KOWNACKI KRYTYCZNIE O JEDNEJ PLATFORMIE HELIKOPTEROWEJ I MOCACH PRODUKCYJNYCH AIRBUSA: “ Airbus nie spełnił naszych offsetowych oczekiwań i to był powód zakończenia poprzedniego przetargu. Ale też ani ja, ani mój szef Antoni Macierewicz nie zmieniliśmy przekonania, że decyzja naszych poprzedników z koalicji PO-PSL o wyborze śmigłowca zbudowanego w oparciu o jedną platformę, była błędem. Nierozsądne było też wskazanie jednego dostawcy 50 maszyn za horrendalną cenę 13,5 mld zł, z ogromnymi szansami na kolejne zamówienia, gdy producent nie miał w Polsce swojej fabryki”. http://www.rp.pl/Wywiady/306209866-Bartosz-Kownacki-Ani-grosza-wiecej-na-patrioty.html

POSEŁ ABRAMOWICZ CHCE WOJEWÓDZTWA W SIEDLCACH I BIAŁEJ PODLASKIEJ – jedynka Kuriera Lubelskiego:

URODZINY: Alojzy Orszulik, Renate Marsch-Potocka, Rafał Zakrzewski, Adam Zagajewski, Krzysztof Pusz, Andrzej Owczarek, Damian Kwiek, Wawrzyniec Smoczyński, Krzysztof Iszkowski, Wojciech Filemonowicz.

300polityka.pl

Dowództwo Generalne zostanie rozwiązane. MON: Należy o nim mówić w czasie przeszłym

tps, 21.06.2017

Minister obrony w rządzie PiS Antoni Macierewicz

Minister obrony w rządzie PiS Antoni Macierewicz (PRZEMEK WIERZCHOWSKI)

Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych zostanie wkrótce rozformowane – zapowiedział wiceszef MON Bartłomiej Grabski.

Wiceminister potwierdził, że dojdzie do zmian w systemie kierowania i dowodzenia polskim wojskiem podczas czwartego już święta Dowództwa Generalnego. – W tym momencie niestety trzeba powiedzieć to, co nastąpi: rozformowanie Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych – oświadczył Grabski.

Poprzedni system, który jeszcze obowiązuje, a o którym już należy mówić w czasie przeszłym, spowodował zachwianie odpowiedzialności, zakresu kompetencji i szeregu tych elementów, które powinny być w dobrym systemie kierowania i dowodzenia

– tłumaczył wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej.

Czym jest Dowództwo Generalne?

DG to komórka podległa MON, która jest odpowiedzialna za dowodzenie jednostkami wojskowymi rodzajów sił zbrojnych w czasie pokoju oraz kryzysu. Do jej zadań należy także szkolenie dowództw oraz sztabów wojsk i rezerw osobowych.

W skład DG wchodzą: grupa dowódcy, sztab oraz inspektoraty poszczególnych rodzajów sił zbrojnych. Na czele tej struktury stoi dziś dowódca generalny gen. dywizji Jarosław Mika.

Antoni Macierewicz zapowiada modernizację polskiej armii

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,21259207,video.html

gazeta.pl

Trybunał Dobrej Zmiany o KRS i władzy jednolitej

20.06.2017
wtorek

Trybunał – w składzie z dublerami, co nie jest bez znaczenia – orzekł w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa mniej więcej to, czego oczekiwał prokurator Ziobro, skarżąc te przepisy. Ale bynajmniej nie podżyrował tym samym zmian, które PiS chce wprowadzić w ustawie o KRS. Wyrok nie jest skandaliczny. Taki sam mógłby zapaść w składzie Trybunału, w którym nie byłoby sędziów wybranych przez PiS.

To nie znaczy, że to rozstrzygnięcie (bo coś wydanego w składzie z dublerami sędziów nie jest wyrokiem) nie było po myśli władzy. Było. Ale zaskarżone przepisy rzeczywiście można było uznać za niekonstytucyjne. A to, do czego chce rozstrzygnięcia TK Dobrej Zmiany użyć PiS – uzasadnienia, że jego nowelizacja (która czeka na trzecie czytanie w Sejmie) jest zgodna z konstytucją – to będzie po prosu czysta polityczna manipulacja.

Warto przypomnieć, że ustawa zmierza do przejęcia przez partię rządzącą władzy nad nominacjami sędziów. I że została zgodnie uznana za sprzeczną ze standardami europejskimi i konstytucją przez organizacje sędziowskie polskie i zagraniczne, SN, NSA, polskiego i europejskiego RPO, OBWE i w ogóle wszystkich świętych. Jednak żadne z rozwiązań z tej ustawy – ani wybór sędziów do KRS przez Sejm (czyli rządzącą większość), ani rozwiązanie obecnej Krajowej Rady Sądownictwa i powołanie nowej w taki sposób, że przez pewien czas ten konstytucyjny organ w ogóle może nie istnieć – nie zostało poddane ocenie Trybunału przez prokuratora Ziobrę. Bo i nie mogło: Trybunał nie ocenia ustaw jeszcze nieuchwalonych.

Co powiedział Trybunał w składzie z dublerami?

Po pierwsze, że przepisy, według których przedstawicieli do KRS poszczególne szczeble sądownictwa wybierają według różnych zasad: raz spośród wszystkich sędziów (NSA, SN), raz spośród przedstawicieli wybranych do sędziowskich zgromadzeń – narusza zasadę równości wobec prawa. No i mógł tak uznać, bo rzeczywiście nie do końca jest jasne, jakie ważne względy miałyby uzasadniać takie zróżnicowanie trybu wyboru, w wyniku którego część sędziów kandydować do KRS nie może. Ale wcale nie oznacza to, że PiS może uchwalić przepisy, na mocy których de facto przejmie Krajową Radę Sądownictwa, a wiec decydowanie, kto może być sędzią i który sędzia może awansować.

Po drugie, Trybunał Dobrej Zmiany uznał, że praktyka, iż sędziów do KRS wybiera się na indywidualne czteroletnie kadencje, a nie wszystkich razem na coś w rodzaju kadencji zbiorczej, jest niezgodna z konstytucją. Bo gdyby kadencje miały być indywidualne, to ustrojodawca by to w konstytucji zapisał – jak w przypadku Trybunału Konstytucyjnego. To rozumowanie też można uznać za prawidłowe. Co jednak nie oznacza, że teraz PiS może sobie rozwiązać dotychczasową KRS i powołać swoją.

A więc to rozstrzygnięcie nie jest jakimś prawniczym skandalem ani dowodem służalczości.

Dowodem na to, że ten Trybunał traktuje PiS priorytetowo i rozpatruje wnioski tak, by służyło to interesowi partii, jest natomiast to, że sprawa osądzona została w tempie ekstraszybkim – w kwietniu wniosek prokuratora Ziobry, w czerwcu rozstrzygnięcie. Wszystko po to, by PiS mógł już uchwalić swoja ustawę. Tymczasem wnioski np. RPO dotyczące uchwalanych przez PiS ustaw – choćby o prokuraturze czy antyterrorystycznej – zapadły się w czarny niebyt. Nie to, żebym marzyła, by osądził je Trybunał Dobrej Zmiany, ale warto przypomnieć, że jednym z argumentów PiS przeciw poprzedniemu Trybunałowi było to, że sprawy nie są rozpatrywane w kolejności wpływu.

Wreszcie, last but not least: coś, co może mieć duże znaczenie na przyszłość. Mariusz Muszyński (dubler i nieformalny prezes Trybunału, który był w tej sprawie sprawozdawcą), uzasadniając wyrok, użył sformułowania „władza jednolita” (do takiej dąży PiS). Użył go w końcowym wywodzie na temat wzajemnej kontroli i równoważenia się trzech władz: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Powiedział: „Rozdzielone trzy władze nie są odrębnymi elementami ustroju państwa. Stanowią one jedną konstrukcję, jednolitą władzę najwyższą, w ramach której zobowiązane są współdziałać w celu zapewnienia rzetelności i sprawności instytucji publicznych. Odrębność i niezawisłość sądów nie może zaburzać mechanizmu równowagi pomiędzy tymi wszystkimi władzami. Każda z nich powinna dysponować takimi instrumentami, które pozwalają jej powstrzymywać i hamować działania pozostałych, a zarazem muszą istnieć instrumenty, które pozwalają innym władzom powstrzymać i hamować jej działania”.

Ten wywód o zasadzie trójpodziału władz można uznać za poprawny. Jednak użycie sformułowania o „najwyższej władzy jednolitej” jest znamienne, bo nawiązuje do celu PiS: zniesienia trójpodziału władzy przez uzależnienie całego wymiaru sprawiedliwości od rządzących. Można podejrzewać, że to sformułowanie ma w przyszłości służyć PiS do interpretowania konstytucyjnej zasady trójpodziału władzy. Czyli do jej – de facto – unieważnienia.

siedlecka.blog.polityka.pl

Prezydent straszy przelewem krwi

20.06.2017
wtorek

W pisowskiej telewizji prywatnej prezydent Duda postraszył przelewem krwi. Insynuował, że opozycja obywatelska chce podczas kolejnej miesięcznicy sprowokować zamieszki i przelew krwi.

Duda wrócił do tezy z czasu kryzysu parlamentarnego sprowokowanego w zeszłym roku nie przez opozycję, tylko przez pisowskiego marszałka Sejmu. Doradca prezydenta, prof. Zybertowicz, ten od rozwibrowywania Polski, ogłosił wtedy, że jeśli dojdzie do przelewu krwi, to będą ją mieli na rękach… Schetyna i Kijowski.

Boże, jakich czasów dożyliśmy w wolnej Polsce: straszenia przez demokratycznie wybranego prezydenta jednych obywateli innymi! Co te jego słowa właściwie mają znaczyć? Czy są pogróżką? Kolejnym sygnałem, że pisowski obóz władzy żyje w świecie paranoi wietrzącej wszędzie spiski przeciwko sobie? Typowym dla Dudy i innych polityków PiS mieleniem językiem bez pomyślunku?

Opozycja demokratyczna powinna wziąć pod uwagę, że podczas miesięcznicy czy innego pisowskiego wydarzenia publicznego ktoś niebędący w tej opozycji podszyje się pod sympatyka Obywateli RP lub innej opozycyjnej formacji i sprowokuje zamieszki, a nawet rozlew krwi. To klasyczne metody walki z opozycją w państwach niedemokratycznych. Pod tym pretekstem mogłyby się później posypać aresztowania i represje.

To niebywałe, że prezydent Duda mówi takie rzeczy o opozycji. Elementarną zasadą systemu demokratycznego jest istnienie legalnej opozycji antyrządowej. Nikt nie powinien być prześladowany tylko dlatego, że nie zgadza się z polityką obozu władzy, że ma inny ogląd sytuacji i w związku z tym protestuje publicznie, nawet w formie pokojowego nieposłuszeństwa obywatelskiego.

Prezydent straszący bez żadnych dowodów rozlewem krwi sprowokowanym przez opozycję zachowuje się jak przywódca autorytarny, wykluczający przeciwników politycznych z przestrzeni publicznej.

Niebywałe są też sposoby walki z obecną opozycją demokratyczną. Najpierw uchwala się dzięki bezsilności opozycji ustawę naruszającą konstytucyjną gwarancję wolności zgromadzeń i wolności słowa, a następnie szykanuje się na mocy tej restrykcyjnej ustawy ludzi przeciwko temu słusznie protestującym.

Niebywałe jest zachowanie szefowej rządu, która na użytek zewnętrzny deklaruje, że w Polsce pod rządami PiS „praworządność ma się jak najlepiej”. Pani premier jakby nie rozumiała, że jej słowa podlegają niezależnej weryfikacji w kraju i za granicą. I że nie wszystkim można wmawiać swoją postprawdę w sprawie praworządności, uchodźców i pozycji międzynarodowej Polski pod rządami PiS.

To, co przejdzie na wiecach ludowych w Polsce, nie przejdzie na dobrze poinformowanych forach europejskich. Których zresztą pani Szydło dlatego unika, bo miałaby trudność z wciskaniem pisowskiej postprawdy, zwłaszcza, że nie zna żadnego języka zachodniego. A rozpaczliwe próby budowy „kontr-Unii” w UE pogłębią izolację pisowskiej Warszawy.

Wcale nie ma się z czego cieszyć. Wypowiedzi prezydenta i premierki są nieprzemakalne na rzeczywistość. Potwierdzają najgorsze spekulacje, że PiS dąży do konfrontacji z liderami UE, aby wykorzystać spór do wyjścia z Unii. Temu samemu prawdopodobnie służyć będzie wizyta Trumpa w Polsce, o ile do niej dojdzie.

Trudno uwierzyć, że to wszystko się dzieje blisko trzydzieści lat po odrodzeniu demokratycznego państwa polskiego. Frasyniukowi grozi się więzieniem, działaczce dawnej opozycji antykomunistycznej każe się na policji tłumaczyć, dlaczego protestowała przeciwko tolerowaniu neofaszystów w przestrzeni publicznej.

Jaka kara spotka Lecha Wałęsę, jeśli pójdzie na kontrmanifestację smoleńską? Rozpaczliwie trwonimy wspólny przecież dorobek pierwszych dekad naszej trzeciej niepodległości. Za to może nas spotkać ciężka kara: Polska słaba, bo izolowana, podzielona do rdzenia, nieszanująca praw, które sama ustanowiła, i ograniczająca prawa obywateli popierających legalną opozycję, może długo nie przetrwać, gdy jakiś niedźwiedź znów zechce nas bratersko przytulić.

szostkiewicz.blog.polityka.pl

Szef MSZ Luksemburga o sytuacji w Polsce: To katastrofa, ojcowie UE nie byli w stanie sobie wyobrazić, że do takiej sytuacji dojdzie

Bartosz T. Wieliński, Bonn, 21 czerwca 2017

Jean Asselborn

Jean Asselborn (JOHN THYS / AFP/EAST NEWS)

– Pod koniec roku trzeba będzie Polsce i Węgrom zadać pytanie czy chcą zostać w Unii Europejskiej i będą przestrzegać jej zasad, czy pójdą swoją drogą – zapowiedział luksemburski minister spraw zagranicznych Jean Asselborn. Sytuację w Polsce nazwał katastrofą.

Słowa te niespodziewanie padły we wtorek wieczorem podczas tegorocznej edycji Global Media Forum, wielkiego spotkania dziennikarzy z całego świata organizowanego przez niemiecką telewizję Deutsche Welle. Asselborn razem z wicenaczelnym „Wyborczej” Jarosławem Kurskim, a także z Cécile Mégie, szefową Radio France Internationale, oraz Jerzym Pomianowskim kierującym Europejskim Funduszem na rzecz Demokracji mieli rozmawiać o tym, jak powstrzymać populistów. Mówili o Francji, gdzie wbrew obawom Emmanuel Macron zatrzymał marsz skrajnie prawicowego Frontu Narodowego po władzę, a także o chaosie, który brytyjscy populiści wywołali, forsując brexit i nie bardzo wiedzą, jak z niego wybrnąć.

Ale dyskusja, prowadzona w sali, w której w czasie podziału Niemiec obradował Bundestag, szybko przeniosła się na wątki polskie.

– Narodowy populizm uprawiany przez partię rządzącą Polską bazuje na kłamstwie. Polakom przed wyborami wmawiano, że ich kraj leży w ruinie, co było typowym fake newsem. Polakom wmawiano też, że Donald Tusk i Władimir Putin zamordowali w Smoleńsku polskiego prezydenta. Ten populizm bazuje też na ksenofobii – mówił Jarosław Kurski, opisując ataki polityków PiS na Unię Europejską i uchodźców. – W Polsce uchodźców uważa się za terrorystów. Gdy słyszałem słowa Jarosława Kaczyńskiego, że uchodźcy mogą przynieść do Polki choroby i pasożyty, miałem wrażenie, że słucham nazistowskiej retoryki – mówił.

Wbrew propagandzie PiS Polacy czują, że UE to ich bezpieczeństwo – prof. Kolarska-Bobińska w „Temacie dnia”

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21898787,video.html

„Byliście punktem odniesienia dla całego świata”

– To katastrofa. W 2004 r., gdy zostałem ministrem spraw zagranicznych, taki scenariusz w Polsce czy na Węgrzech wydawał się niemożliwy. Byliście punktem odniesienia dla całego świata, jeśli chodzi o demokrację – ubolewał Jean Asselborn. O planowanym przez PiS przejęciu kontroli nad sądami mówił, że wprowadzanie takich przepisów zbliża Polskę do Turcji.

Odniósł się też do zdecydowanej odmowy polskiego rządu w sprawie przyjęcia uchodźców. – To wstrętne, że Polska tłumaczy, iż przyjęcie kilku tysięcy uchodźców zagraża tożsamości narodowej 40-milionowego kraju – mówił. I zaraz wypomniał, że Polska dostała z UE dziesiątki miliardów euro. – Solidarność nie jest jednokierunkowa, musi działać w dwie strony – mówił

To nie pierwsze tego typu wystąpienie Asselborna. Już w grudniu 2015 r., gdy PiS poszedł na wojnę z Trybunałem Konstytucyjnym, minister przestrzegał, że rząd Polski „depcze podstawowe zasady Unii Europejskiej”. – Można odnieść wrażenie, że cofnęliśmy się do czasów Związku Radzieckiego – mówił. I jako pierwszy zasugerował, że UE powinna zareagować i nałożyć na Polskę sankcje. Wczoraj w Bonn uderzał w podobne tony.

– Ojcowie Unii Europejskiej nie byli w stanie sobie wyobrazić, że do takiej sytuacji dojdzie, że trzeba będzie na forum Rady Europejskiej pochylić się nad krajem, który łamie prawie człowieka – mówił, przyznając, że UE ma na razie związane ręce, bo nałożenie na Polskę czy Węgry jakiejkolwiek kary wymaga jednomyślności.

– Pod koniec roku, gdy będziemy mieli za sobą najważniejsze wybory w Europy, będziemy musieli zapytać te kraje, czy zostają w Unii i akceptują jej zasady, czy idą swoją drogą – zapowiedział.

– Nie możemy pracować z krajami, które łamią fundamentalne zasady. Nie żyjemy w Turcji ani na Filipinach – mówił.

Dostał brawa.

wyborcza.pl

WTOREK, 20 CZERWCA 2017

Petru: Nie uznaję wyroku TK. Po wyborach wszyscy dublerzy muszą być wyrzuceni

Petru: Nie uznaję wyroku TK. Po wyborach wszyscy dublerzy muszą być wyrzuceni

To było spotkanie sędziów i dublerów w budynku TK. To można porównać, jakbyśmy mieli mecz piłkarski, w którym sędziami są kibice jednej drużyny. To nie był wyrok. TK nie działa. Nie uznaję i mam wrażenie, że to sytuacja, w której Zbigniew Ziobro mówi do Julii Przyłębskiej: klepnij mi to i potem to się w ten sposób załatwia. Widać, że TK nie działa. Pytanie, co potem, po wygranych wyborach. Wszyscy dublerzy muszą być wyrzuceni. Ci, którzy nie są prawdziwymi sędziami. Wszystkie psuedo-wyroki wydane przez to ciało będą nieważne z mocy prawa i trzecia kwestia – trzeba będzie opublikować wszystkie wyroki prawidłowo wydane, który obecnie niby-TK blokuje – mówił Ryszard Petru w rozmowie z Anitą Werner w „Faktach po faktach” TVN24.

300polityka.pl

ŚRODA, 21 CZERWCA 2017

Schetyna: 2 lata po wyborach mieliśmy 59% w sondażach, a PiS ledwo ponad 10%

08:32

Schetyna: 2 lata po wyborach mieliśmy 59% w sondażach, a PiS ledwo ponad 10%

Sondaże są najlepsze w dniu wyborów. Zawsze to wszystkim mówię, którzy budują przed wyborami postawę polityczną. 2 lata po wyborach, w 2009 roku mieliśmy 59% jako PO, a PiS miał ledwo ponad 10%. Trzeba wyciągać wnioski i budować przekonanie o koniecznej, twardej pracy tego kursu, który przyjęliśmy i zobaczymy, jaki efekt przyniesie ta praca w wyborach samorządowych. To będzie pierwszy poważny sprawdzian i będziemy wiedzieć, gdzie jesteśmy. Jestem optymistą, bo uważam, że PiS popełnia błędy i za nie zapłaci – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM.

08:24

Schetyna: Wiadomo po co jest komisja Amber Gold. Po to, żeby ścigać Tuska, zrobić mu przykrość

Wiadomo po co jest ta komisja Amber Gold. Po to, żeby łapać i ścigać Donalda Tuska, żeby mu zrobić przykrość, żeby zająć się jego synem. To polityczna dintojra – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM.

– To element prywatnej wojny prezesa Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem i dlatego została powołana tak komisja. Będziemy się jutro widzieć [z Tuskiem], bo w Brukseli jest szczyt. Wszystko dobrze [u niego]. Przekażę pozdrowienia – dodał przewodniczący PO.

08:20

Schetyna: Frasyniuk stroni od polityki partyjnej. Jakby chciał się angażować, to już by to zrobił

Wielkie nazwisko [Władysław Frasyniuk] i rzeczywiście lata się znamy. Pracowaliśmy w podziemiu i później. To kwestia poświęcenia się i decyzji politycznej. On bardzo stroni od polityki partyjnej czy bieżącej. Jakby chciał się angażować, to już by to zrobił. Ma swój biznes, jest zaangażowany w swoje aktywności – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM.

08:13

Schetyna: Radziwiłł został przejechany przez Szydło i pewnie korespondencyjnie przez Kaczyńskiego

Minister Radziwiłł miał taki pomysł [płacenia za część usług w szpitalach]. Został przejechany przez premier Szydło i pewnie korespondencyjnie przez prezesa Kaczyńskiego i tyle. Mówimy o ubezpieczeniach dodatkowych, o możliwości dodatkowych ubezpieczeń, które dadzą takie możliwości. To kwestia większej ilości pieniędzy w systemie, organizacji tego, przede wszystkim samodzielnej polityki, którą powinien prowadzić właściciel szpitala – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM. Jak przyznał, sam jest prywatnie ubezpieczony. Schetyna dodał też, że teraz jest najlepszy czas do rozmowy o służbie zdrowia.

08:07

Schetyna: TK jest powołany w wyniku złamania prawa i dlatego nie akceptujemy jego wyroków

Stało się coś złego. Trybunał wpisuje się w scenariusz państwa PiS i tych złych rządów PiS. Wcześniej TK funkcjonował w ramach porządku prawnego. Teraz jest elementem skoku na kasę polityczną – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM.

Dziś TK jest miejscem wojny politycznej, absolutnie politycznego starcia. Nie akceptujemy łamania prawa. TK jest powołany w wyniku złamania prawa i dlatego nie akceptujemy jego wyroków. Tylko tyle i aż tyle – dodał przewodniczący PO.

300polityka.pl

Krzysztof Szczerski: Prezydent Andrzej Duda nie jest zależny od PiS

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Każdy, kto mówi, że prezydent jest zależny od PiS „ulega narracji stworzonej przez ludzi niezadowolonych z tego, że Andrzej Duda wygrał wybory i jest najpopularniejszym polskim politykiem” – powiedział prezydencki minister Krzysztof Szczerski w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”.

Szef Gabinetu Prezydenta RP wyjaśnił, że prezydent Andrzej Duda koncentruje się obecnie na realizacji dwóch priorytetowych projektów. Pierwszy „to referendum konsultacyjne i poprzedzająca je ogólnonarodowa debata dotycząca ustroju państwa”. – Drugi zaś to obchody stulecia odzyskania niepodległości, wydarzenie, które także będzie miało olbrzymi wymiar społeczny – wyjaśnił.

Szczerski nie uważa przy tym, że „projekt referendum konstytucyjnego spotkał się z konsternacją w szeregach PiS”. Jak powiedział, „zgodnie z ideą tego przedsięwzięcia ma ono być skierowane do społeczeństwa”. – Nie można było zatem zacząć dyskusji od partii politycznych, nawet od tej tworzącej własne zaplecze. To nie projekt polityków wobec obywateli, tylko odwrotnie – dodał. Jak zaznaczył, „partie też mogą zostać wzięte pod uwagę, ale to element większej mozaiki, a nie wiodąca część. Prezydent komunikuje się ze społeczeństwem bezpośrednio”.

Minister nie zgodził się z opinią, że w zakresie sporu o Trybunał Konstytucyjny Andrzej Duda stanął po stronie swojego środowiska politycznego. – Prezydent podjął określone decyzje, ponieważ uważał, że trzeba naprawić stan prawny zaistniały w zeszłej kadencji, gdy poprzednia władza dokonała niekonstytucyjnego zamachu na kadencyjność trybunału. To był punkt wyjścia. Prezydent dokonał sanacji stanu prawnego tej instytucji. W sposób oczywisty obecna efektywność trybunału zależy jednak nie od prezydenta, tylko od zasiadających w nim sędziów – zaznaczył Szczerski.

Szef gabinetu odniósł się również do sporu na linii Kancelaria Prezydenta i MSZ w sprawie nominacji ambasadorów. – Minister Waszczykowski zaprezentował błędną ocenę sytuacji, być może nie będąc właściwie poinformowanym przez urzędników – powiedział Szczerski. – Sprawa ta była przedmiotem rozmowy prezydenta z ministrem i jest wyjaśniona. Odrębną sprawą wypowiedzi ministra jest styl, którego nie można zaakceptować. Takie słowa nie powinny paść, bo stworzyły fałszywy obraz podziału i konfliktu MSZ z prezydentem. Sugerowałem panu ministrowi podjęcie wysiłku w celu odbudowy dobrych relacji z prezydentem. Dla dobra polityki zagranicznej – oświadczył szef Gabinetu Prezydenta RP.

Minister dokonał też szerokiej oceny relacji Polski z Unią Europejską. W jego rozumieniu spór o imigrantów i kontrolę praworządności na linii Bruksela-Warszawa został wywołany „działaniami instytucji unijnych, które ingerują w wewnętrzną politykę rządu – w naszym przekonaniu słuszną”. Tymczasem, jak twierdzi, Unia Europejska sama wymaga reformy. Oznacza to, jak podkreślił Szczerski, że „musimy być zdolni do zaproponowania europejskim partnerom pozytywnej wizji rozwoju Unii”. – Takiej, która połączyłaby nasze interesy z interesami innych państw i przyczyniłaby się do reformy struktur unijnych – zaznaczył. – Prezydent mówi o czterech jednościach, które tworzą integrację europejską i których naruszenie niosłoby szkody dla całej struktury. UE powinna zachować jedność instytucjonalną – nie może powstać żaden dualizm organizacyjny, prawny, rynkowy czy budżetowy. To oznacza, że opowiadamy się za jednością UE oraz stabilnością strefy euro, jednak Unia nie może budować barier między państwami, które do tej strefy nie należą. Rynek oznacza przecież konkurencję. Mówienie zatem o dumpingach w ramach Unii jest nie na miejscu – powiedział.

Szczerski wyraził też opinię, że „dyskusja o Europie wielu prędkości uderza w nasz region. Jest on najbardziej podzielony, jeśli chodzi o przynależność do strefy Schengen oraz strefy euro”. – Z 12 krajów Europy Środkowej jedynie Słowacja i Słowenia są równocześnie w Schengen, mają walutę euro i opowiadają się za wspólną armią europejską – przypomniał.

W rozmowie wiele miejsca poświęcono zaplanowanej na lipiec wizycie Prezydenta USA Donalda Trumpa w Warszawie. Kancelaria Prezydenta oczekuje od tej wizyty „potwierdzenia, że nasze relacje z USA mają charakter realnego sojuszu, w którym mówimy nie tylko o intencjach, ale też o wspólnych interesach”. – W zakresie bezpieczeństwa – zwłaszcza w kontekście obecności wojsk amerykańskich na terytorium Polski, jak i interesów gospodarczych – dodał. – Liczymy, że będzie to rozmowa realnych sojuszników. Ważnym elementem jest też to, o co zabiegała strona amerykańska – publiczne wystąpienie prezydenta Trumpa. To wpisuje się w tradycję w relacjach polsko-amerykańskich, podobne przemówienia m.in. na placu Zamkowym określały przekaz nie tylko względem Polski, ale całego świata. Teraz prezydent Trump w Warszawie będzie chciał wygłosić przemówienie dopełniające szczyt NATO w Brukseli i przedstawiające jego koncepcję dalszej współpracy – zapowiedział.

Na pytanie: „co skusiło prezydenta Trumpa do udziału w szczycie Trójmorza?”, prezydencki minister odpowiedział: – Myślę, że (Donald Trump – PAP) powie o tym sam. Format Trójmorza to swoisty prezydencki parasol i zachęta do dalszych działań, zarówno między rządami poszczególnych państw, jak i przedsiębiorcami. To szansa dla krajów regionu, aby pokonać bariery infrastrukturalne i zacząć postrzegać się nawzajem jako atrakcyjne rynki.

Szczerski zaprzeczył jednocześnie, że jest to próba budowania przeciwwagi dla liderów starej UE. Powiedział: – To nieporozumienie. Już teraz straszy się państwa, że Polska wpycha je w jakiś antyniemiecki sojusz. To nieprawda. Fakty są takie, że w Unii mamy deficyt spójności na osi Północ – Południe. Widoczne jest to zarówno na zachodzie Europy, jak i w naszym regionie.

rp.pl

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. wyboru członków KRS

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek jd Jerzy Dudek

Jest zielone światło dla reformy Krajowej Rady Sądownictwa i wymiaru sprawiedliwości.

 

We wtorek Trybunał Konstytucyjny ogłosił przełomowy wyrok dla reformy Krajowej Rady Sądownictwa i wymiaru sprawiedliwości. Uznał obecne przepisy za niekonstytucyjne, dając tym samym przyzwolenie na reformę w kształcie proponowanym przez resort sprawiedliwości.

Wniosek do TK skierował Zbigniew Ziobro, prokurator generalny i minister sprawiedliwości. Wnosił o zbadanie z ustawą zasadniczą: zasad wyboru sędziów (obecnych członków Rady) oraz zróżnicowania kadencji sędziów – członków KRS i parlamentarzystów – członków KRS.

 

Minister wie lepiej

Uzasadniając swój wniosek, minister pisał, że obecna ustawa o KRS ogranicza prawa wyborcze sędziów przy wyłanianiu ich przedstawicieli do Rady, bo w uprzywilejowanej pozycji stawia sędziów sądów wyższych instancji.

– Szczególnie faworyzowani są sędziowie sądów apelacyjnych, ci spośród 474 sędziów wybierają dwóch członków Rady. Z kolei sędziowie sądów okręgowych i rejonowych z grona 9,5 tys. sędziów wybierają jedynie ośmiu przedstawicieli – argumentował.

Drugi zarzut dotyczy odpowiedzi na pytanie, czy kadencja członków Rady powinna być indywidualna czy grupowa. Zdaniem Zbigniewa Ziobry użycie w liczbie mnogiej pojęcia „wybranych członków” wskazuje, że ustrojodawca ukształtował kadencję członków KRS jako grupową. Zaś kadencja indywidualna została wprowadzona do praktyki funkcjonowania KRS na podstawie jej stanowiska. „Rada podjęła wadliwą uchwałę, a ta ukształtowała wadliwą wykładnię przepisów oraz idącą za nią wadliwą praktykę” – napisał we wniosku Ziobro.

Co o wniosku i zarzutach myślą sędziowie? Zarówno Krajowa Rada Sądownictwa, jak i większość środowiska sędziowskiego twierdzi, że wniosek prokuratora generalnego jest w całości nieuzasadniony. Innego zdania był jednak we wtorek Trybunał Konstytucyjny. Wyrok zapadł jednogłośnie (skład: Michał Warciński – przewodniczący, Mariusz Muszyński – sprawozdawca, Henryk Cioch, Lech Morawski i Julia Przyłębska).

Głos sędziów

– Obecne przepisy w sposób nieuprawniony różnicują sędziów, wpływając na ich bierne prawo wyborcze do KRS – argumentował TK. Jego zdaniem różnicowanie dotyczy dwóch sytuacji. Po pierwsze, sposobu wyboru członków KRS (odmienne procedury wyboru spośród sędziów sądów powszechnych i spośród sędziów innych sądów, tj. Sądu Najwyższego, sądów administracyjnych i wojskowych). Po drugie, sposobu wyboru członków KRS w grupie sędziów sądów powszechnych (dwie odrębne procedury).

Tuż po wyroku głos zabrała KRS: z satysfakcją odnotowujemy, że Trybunał podzielił pogląd Rady o zgodności z konstytucją obecnie obowiązującego modelu wyboru członków KRS spośród sędziów przez samych sędziów.

Zdaniem Prezydium Rady dzisiejsze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie ma wpływu na ważność wyboru obecnych członków KRS ani na skuteczność czynności dokonanych przez Radę w składzie obejmującym osoby wybrane na podstawie przepisów ustawy z 2011 r.

OPINIA

Krystian Markiewicz prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

To, co się stało, jest przykre, bardzo przykre. W dodatku było przewidywalne. Wtorkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego to kolejny element zespolenia polityki i wkraczania władzy wykonawczej w sądownictwo. Władza dostała to, czego chciała, i teraz pod płaszczykiem wyroku przejmie sądy w Polsce. Droga jest już otwarta, w zasadzie taka była od początku. Chodziło tylko o zachowanie pozorów. Przecież ten wyrok nie oznacza wcale, że nowela, która czeka w Sejmie gotowa do uchwalenia, jest zgodna z konstytucją, bo nie jest.

Irena Kamińska Im.Naz_Stan – Powiedziel – 8.4: prezes Stowarzyszenia sędziów Themis

Mogłabym się nawet zgodzić z niektórymi stwierdzeniami Trybunału Konstytucyjnego, które dziś padły w ustnym uzasadnieniu wyroku, jeżeli oczywiście jest to wyrok, skoro w jego składzie, zdaniem wielu, zasiadają nie sędziowie, ale dublerzy. Nie mogę jednak, bo to orzeczenie na polityczne zamówienie. Gdyby TK orzekł tak jak orzekł, ale wstrzymał wejście w życie wyroku do końca kadencji sędziów-członków obecnej Rady, to jego wartość merytoryczna byłaby dużo większa. A tak, mamy kolejne orzeczenie, które ma zadowolić władzę wykonawczą. Przykro tylko, że stara się o to instytucja, która ma stać na straży zgodności z konstytucją przepisów prawa niższej rangi. Droga do „reformy” KRS i wymiaru sprawiedliwości jest więc otwarta.

rp.pl

Wyrok TK uchyli teraz konstytucję? Trybunał oddał sądy politykom

21.06.2017

Zgodnie z oczekiwaniami rządzących TK dał parlamentowi zielone światło do kształtowania składu Krajowej Rady Sądownictwa.

Wygląda na to, że po wczorajszym wyroku TK wstrzymywane od pewnego czasu prace nad dwoma najważniejszymi dla wymiaru sprawiedliwości projektami – zmian w ustawie o KRS oraz w prawie o ustroju sądów powszechnych – znowu ruszą z kopyta. Projekty przewidują m.in., że o składzie rady będą decydować tylko politycy, a minister sprawiedliwości będzie mógł swobodnie obsadzać najważniejsze stanowiska funkcyjne w sądach.

 

– Oba akty zostaną najprawdopodobniej uchwalone przez parlament do końca lipca – mówi DGP Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS.

Zdaniem posła wczorajszy wyrok rozwiewa wątpliwości co do konstytucyjności regulacji dotyczących KRS. Te formułował m.in. prezydent. Chodziło o plany wygaszenia obecnie trwających kadencji członków rady. Andrzej Duda obawiał się, że to niezgodne z ustawą zasadniczą, która stanowi, że trwają one cztery lata.

I choć TK we wczorajszym wyroku oceniał tylko obowiązujący stan prawny, to zdaniem posłów PiS orzeczenie czyni nieaktualnymi zarzuty zgłaszane wobec planowanych reform.

– TK uznał, że istniejącej od wielu lat praktyki polegającej na tym, że wybiera się członków KRS na indywidualne kadencje, nie da się pogodzić z ustawą zasadniczą. A skoro tak, czy nie podważa to prawomocności wyboru obecnych członków KRS? – pyta poseł Wróblewski. Zapewne przeważy pogląd, że byłoby systemowo niespójne, gdyby takie kadencje trwały nadal.

Mówiąc wprost: posłowie PiS skłaniają się ku poglądowi, zgodnie z którym kadencje obecnych członków KRS należy wygasić, bo zostali oni wybrani w niekonstytucyjnej procedurze.

Innego zdania są środowiska prawnicze.

– Wyrok TK może wywoływać skutki jedynie na przyszłość – uważa prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. A to oznacza, że ustawa wykonująca wyrok będzie mogła znaleźć zastosowanie po upływie trwającej kadencji rady.

W przeciwnym wypadku mielibyśmy do czynienia z sytuacją, w której to wyrok TK uchyliłby konstytucję. A to wykluczone – mówi prof. Piotrowski.

Ale to niejedyne kontrowersje, jakie wywołuje wczorajszy wyrok TK. Zarzuca się mu także, że został wydany w czasie i składzie, które były po myśli rządzących.

dziennik.pl

Seksposeł jest potrzebny, ale dobrej roboty nie dostanie

Tomasz Ciechoński, 20 czerwca 2017

Łukasz Zbonikowski

Łukasz Zbonikowski (Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta)

Na wewnętrznej stronie slipek posła PiS Zbonikowskiego stwierdzono obecność DNA należącego do Lidii, asystentki europosła PiS Złotowskiego. Może dlatego Jarosław Kaczyński rzekł na widok pierwszego z panów: – Widzę na naszej sali osobę, która nie powinna się tu znaleźć.

Przed sądem w Chełmnie niespiesznie toczy się sprawa karna kujawskiego posła PiS. Żona Łukasza Zbonikowskiego prywatnie oskarżyła go o dwukrotne naruszenie nietykalności cielesnej. Twierdzi, że we wrześniu 2015 r. siłą wyrwał jej telefon, by zdobyć przechowywane w nim dane. Druga szarpanina – w lipcu 2016 r. – wybuchła, gdy małżonkowie kłócili się o ścinanie zboża ze wspólnej ziemi. Poseł może stawać przed sądem, bo zrzekł się immunitetu. Nie przyznaje się do winy.

Trwa też sprawa rozwodowa Moniki i Łukasza oraz proces o alimenty na dzieci. Dramaty rodzinne relacjonują tabloidy, dużo miejsca poświęcając domniemanej kochance posła, 31-letniej Goldie, zawodowo asystentce kujawskiego europosła PiS Kosmy Złotowskiego.

On latami kłamał, ona spiskowała

Odkąd na światło dzienne wyszedł fakt zażyłości pięknej, zgrabnej i złotowłosej Lidii W. ze Zbonikowskim, tabloidy tytułują parlamentarzystę „seksposłem”. Prześcigają się w doniesieniach: „Seksposeł chce zabrać żonie 100 000 zł?”, „Seksposeł tłumaczy, że nie pobił żony”, „Kolejne kłopoty seksposła!”, „Seksposeł zmuszał żonę do zmiany zeznań?”.

„Super Express” i „Fakt” cytują czasem pikantne, a czasem pełne rozżalenia SMS-y krążące między politykiem a Lidią:

* „Zwariowałam na Twoim punkcie wiesz? (…) Kocham Cię (…) A wiesz, że uroczo wczoraj wyglądałeś, leżąc na moich udach”.

* „Jakbyś mnie naprawdę kochał zostawiłbyś tę nieudaną żonę od siedmiu boleści”.

Zbonikowscy apelowali, by dać im spokój, ale nie są konsekwentni. Ona wyżaliła się dziennikarzowi „Faktu”, on – portalowi z Włocławka (woj. kujawsko-pomorskie).

Ona: – Zawsze byłam mu wierna, zaufałam mu i latami znosiłam jego opryskliwość i poniżanie przed naszymi znajomymi. W tym samym czasie przez kilka lat to on regularnie mnie zdradzał i latami kłamał.

On: – Jest kwestia telefonu, który zdobyłem (…), i dopiero otworzyło mi to oczy, z kim i jak długo żona spiskowała, inwigilowała mnie, a nawet flirtowała. Jest tam też dumna z plucia mi do jedzenia i herbaty (…). Jest też 5300 SMS-ów wysłanych tylko w ciągu trzech miesięcy do swojego nowego „przyjaciela” z podyplomówki.

Ona: – Udaje ofiarę i bezwstydnie opowiada, że całe zło, jakie go spotkało, to moja wina. W jego opinii żona jest od gotowania i prania, może być poniżana, zdradzana i bita, ale ma cicho siedzieć i wszystko potulnie znosić. Wytrzymywałam to latami, ale teraz mówię: dość.

Trzech włocławiaków spod ciemnej gwiazdy

Zbonikowski ma 39 lat, a w Sejmie zasiada czwartą kadencję. Karierę polityczną zaczyna w 1998 r. jako dwudziestoletni działacz młodzieżówki AWS – zostaje radnym we Włocławku. W Toruniu, gdzie studiuje prawo, kieruje Niezależnym Zrzeszeniem Studentów, potem jest członkiem władz krajowych tej organizacji.

Gdy powstaje PiS, rozkręca struktury we Włocławku. Jeszcze jako student zostaje wiceprzewodniczącym rady miasta. Edukację nieco przeciąga, osiem lat po immatrykulacji broni magisterki. W 2005 r., tuż po odebraniu dyplomu, pierwszy raz kandyduje do Sejmu i pierwszy raz jest pod ostrzałem. Trzech mieszkańców Włocławka zgłasza prokuraturze, że wykiwał każdego z nich na tysiąc złotych. Rzekomo miał im zapłacić za wyjazd na zlot PiS w Warszawie i ukradzenie tam flag i innych gadżetów potrzebnych mu do własnej kampanii.

– To typy spod ciemnej gwiazdy – kontruje kandydat. – Padłem ofiarą pomówienia.

Prokuratura potwierdza, że oskarżenia są bezpodstawne. Młody absolwent prawa zostaje posłem. Angażuje się w walkę PiS z sędziami, pisze poprawki do ustawy ograniczającej ich immunitet. Jego konikiem są spółdzielnie mieszkaniowe i prawa lokatorów.

Sprawa radnego Piaseckiego. Psycholog o przemocy w rodzinie

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21702119,video.html

Gaz do dechy i w morze!

W 2007 r. bierze ślub z Moniką, doktorantką zarządzania. Zostaje po raz drugi posłem, a wkrótce jest sławny. W 2008 r. w Limassol na Cyprze obraduje podkomisja Rady Europy. Zbonikowski leci tam jako przedstawiciel polskiego Sejmu. Hotel oskarża jego i innego posła PiS Karola Karskiego o spowodowanie strat na ponad 10 tys. euro przez pijacki rajd wózkami golfowymi. Jeden meleks znalazł się na falochronie, na pedale gazu leżał kamień – podobno położony specjalnie, by pojazd wjechał do morza. Drugi samochodzik rozbił się na hotelowej ścianie.

Posłowie oskarżają hotel o próbę naciągnięcia na odszkodowanie, domagają się przeprosin i interwencji polskich służb konsularnych.

Zbonikowski idzie w zaparte, nawet gdy TVN 24 informuje o finale incydentu – cypryjski sąd zaocznie nakazuje posłom zapłacić 11,6 tys. euro z odsetkami.

– Pierwsze słyszę o procesie i wyroku – mówi Łukasz.

Zaraz po aferze meleksowej „Gazeta Pomorska” ujawnia, że Zbonikowski był już skazany na 450 zł grzywny i utratę prawa jazdy za jazdę samochodem z 0,8 promila alkoholu we krwi. Działo się to w 1999 r. – takie stężenie było jeszcze traktowane jako wykroczenie, a nie przestępstwo.

– Raz w życiu popełniłem taki błąd. Teraz, gdy zbliżam się do samochodu, nie spojrzę nawet na szklankę piwa – powiedział „Pomorskiej” w 2008 r. Zbonikowski.

Kto gasił pragnienie gaśnicą

W 2012 r. gazeta „Extra Rypin” opisuje imprezę w zajeździe Złota Rybka we wsi Strzygi: „(…) poprzewracane szklanki z popitką, zmiętolona pościel… jak po studenckiej libacji. (…) Ponoć w ruch poszła nawet gaśnica proszkowa. W sferze domysłów pozostaje, co dokładnie robił w lokalu Łukasz Zbonikowski. I w jakim celu użył gaśnicy”.

Poseł wytacza „Extra Rypinowi” sprawę cywilną o ochronę dóbr osobistych. I wygrywa – chociaż proces wykazał, że dobrowolnie zapłacił za zniszczenia w zajeździe, to gaśnicę uruchomił ktoś inny. Gazeta musi go przeprosić.

Innym razem „Rzeczpospolita” donosi, że Zbonikowski bezskutecznie domagał się odszkodowania od Kancelarii Sejmu za wypadek przy pracy. Uznał za taki kontuzję, jakiej nabawił się na boisku, ćwicząc przed meczem piłkarskim polskiego Sejmu z rosyjską Dumą. Argumentował, że trenował w ramach prac parlamentarnego zespołu sportowego.

Te przygody nie przeszkadzają mu w karierze. Gości na uroczystościach Radia Maryja, dzieli i rządzi w lokalnym PiS. W 2015 r. udaje mu się wyjść bez szwanku z posądzeń o nieuczciwe rozliczanie kilometrówek i delegacji. Kilku posłów ma z tego powodu problemy, z partii odchodzi konkurent Łukasza na Kujawach – Zbigniew Girzyński.

A nasz bohater, szef okręgowych struktur partii, o przyszłość wydaje się spokojny – zaciąga milion złotych kredytu i kupuje 32 hektary ziemi.

Wina, której nie ma

Przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r. do prokuratur w Chełmnie i we Włocławku wpływają przeciw Zbonikowskiemu dwa doniesienia. Pierwsze składa żona, chodzi o incydent z wyrwaniem telefonu. Drugie pismo – anonimowe – dotyczy rzekomego namawiania kochanki do aborcji.

PiS stara się gasić skandal. Jarosław Kaczyński zawiesza Zbonikowskiego w prawach członka partii i rozpoczyna procedurę jego wyrzucenia z PiS, na nowego szefa okręgowych struktur mianuje posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Zbonikowski sam odchodzi z partii, ale ze startu w wyborach nie rezygnuje, bo…

– …takie działanie wcale nie byłoby honorowe, lecz słabe i tchórzowskie, a wręcz byłoby przyznaniem się do winy, której nie ma – oświadcza.

Lista wyborcza jest już zarejestrowana, PiS nie może skreślić kandydata. Zbonikowski umieszcza znak partyjny na materiałach wyborczych. Chwali się skuteczną interwencją we włocławskim Multikinie, gdzie zabiegał o włączenie do repertuaru filmu „Pilecki”. Pozostali liderzy PiS z regionu apelują, by głosować na innego kandydata. Ale Kujawiacy wybierają „seksposła”.

Sprawy dotyczącej rzekomego namawiania do aborcji prokuratura w ogóle nie bada, uznając anonim za niewiarygodny. Postępowanie w sprawie telefonu śledczy umarzają, bo żona wycofuje zeznania. Ale PiS łatwo nie przebacza.

– Widzę na sali osobę, która nie powinna się tu znaleźć. Nie jest tutaj zaproszona. Dzisiaj bezpodstawnie powołuje się na znak Prawa i Sprawiedliwości – mówi na wiecu w Toruniu sam Jarosław Kaczyński, a sala patrzy na Zbonikowskiego. Ten twardo przetrzymuje trudną chwilę. Potem przed kamerami zarzeka się, że nie wie, kogo prezes miał na myśli.

Obronię swą niewinność

Gdy dostaje się do Sejmu, zostaje członkiem klubu PiS. Ardanowski dopytuje szefa klubu Ryszarda Terleckiego, jak to możliwe.

„Otrzymałem odpowiedź, że ze względu na arytmetykę sejmową i niewielką większość niezbędną do samodzielnego sprawowania rządów również tego posła, pomimo wcześniejszej negatywnej oceny jego osoby, wzięto do klubu” – pisze na Facebooku.

Pół roku po wyborach Zbonikowski informuje, że został ponownie przyjęty do partii. Jest nawet członkiem zarządu okręgowego, ale z klucza, bo taką funkcję mają wszyscy parlamentarzyści. Poza tym to jednak szeregowy żołnierz. Gdy prezydent Włocławka Marek Wojtkowski z PO omawia z parlamentarzystami istotne dla miasta inwestycje, jego nie zaprasza.

– Jestem pominięty i wykluczany – żali się poseł.

Kolejna przykrość: żona – aby postawić posła przed sądem – rozpoczyna walkę o odebranie mu immunitetu. Sejmowa komisja spraw immunitetowych – chociaż większość w niej ma PiS – po tajnych naradach zgadza się, by poseł odpowiadał karnie. Zbonikowski robi ruch wyprzedzający i sam zrzeka się przywileju.

– Tabloidy wygrały z polskim Sejmem, a ja obronię swą niewinność w polskim sądzie – zapowiada.

Będzie miał okazję, bo prokuratura krajowa wszczęła nowe śledztwo w sprawie Zbonikowskiego. Teraz zbada, skąd polityk zdobył fundusze na kampanię przed ostatnimi wyborami.

Nie trzeba nam Misiewicza do sześcianu

Poseł niechętnie rozmawia z dziennikarzami. Gdy pisałem artykuł, nie odbierał moich telefonów, na SMS z prośbą o kontakt nie zareagował. Gdy jeszcze na każdy atak odpowiadał oświadczeniami, w jednym wymienił intrygi, których ofiarą padł. Przykład: „Stołeczna policja znalazła w moim samochodzie czynne urządzenie inwigilujące. Śledztwo ma sprawdzić, kto inwigilował funkcjonariusza publicznego, czy były to podsłuchy czy lokalizator i od jak dawna ten proceder trwał”.

To akurat się wyjaśniło: lokalizator zamontował detektyw, który na zlecenie żony posła szukał dowodów jego romansu. Wcześniej Zbonikowska przekazała do ekspertyzy DNA majtki męża i szklankę, z której piła Lidia. „SE” doniósł, że wyniki ekspertyzy były niekorzystne dla posła:

„(…) na wewnętrznej stronie slipek stwierdzono obecność dwóch profili DNA, męskiego i żeńskiego. Profil żeński posiada ślady DNA należące do (…) tej samej kobiety, która korzystała ze szklanki”.

– Prezes [Kaczyński] twierdzi, że dopóki Zbonikowski nie załatwi swoich spraw prywatnych, nie ma szans na karierę w partii. U nas jest krótka piłka: jest potrzebny jako poseł, więc jest w partii i klubie parlamentarnym, ale żadnej funkcji nie będzie pełnił, dobrej roboty nie dostanie – mówi mój rozmówca z kujawskiego PiS.

„SE” informował, że Zbonikowski dostał od PiS jedną jedyną propozycję – dyrektorską funkcję w państwowej firmie – ale w zamian za odejście z Sejmu.

– To plotki. Prezes nie jest głupi i żadnego stołka mu nie da. Mielibyśmy Misiewicza do kwadratu, a nawet do sześcianu. Media jechałyby po nas przez długie miesiące – twierdzi mój informator.

W TYLE PREZESA

Cykl portretów ciekawych posłów i posłanek PiS ze środkowych i tylnych rzędów sejmowych: „W Tyle Prezesa” >>>

wyborcza.pl

%d blogerów lubi to: