Kaczyński boi się Schetyny

Nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien się nabrać na zapewnienia Jarosława Kaczyńskiego, „abyśmy się wszyscy porozumieli”, bo jego partia  „nie chce wojny w Polsce”.

Nikt nie powinien się nabrać na pustosłowie, iż „jesteśmy wyspą wolności w Europie” i „chcemy być wyspą szybkiego rozwoju”. Otóż demokratyczne narzędzia wolności zostały w dużej części zniszczone i zastąpione autokratycznymi. Zaś szybki rozwój to następstwo koniunktury gospodarczej i tak jesteśmy w tej szybkości maruderem rozwoju, a będziemy się cofać, bo za populistyczne rozdawnictwo zapłacimy regresem gospodarczym, inflacją, czyli wzrostem cen towarów i usług, który to proces się rozpoczął, jest nieubłagany w postaci zubożenia społeczeństwa.

Inne zapewnienia Kaczyńskiego są nienowoczesne, by nie napisać, iż pochodzą wprost z Ciemnogrodu, „nie musimy upodabniac się do Zachodu, nie musimy stać pod tęczową flagą”.

I to jest wizja Polski Kaczyńskiego. Niezachodnia, niecywilizacyjna, zacofana, wsobna, spychana przez Zachód na margines, skazana na wypchnięcie z Unii Europejskiej (Polexit). Powraca idiom polityczny, iż Polska nie nadaje się do wolności, bo takie wstecznictwo w niesprzyjających okolicznościach międzynarodowych może doprowadzić do całkowitej izolacji kraju, a tym samym oddaniu na pastwę silniejszych, np. Rosji.

I mamy drugą Polskę, którą w pigułce „szóstki Schetyny” podał szef Platformy Obywatelskiej, lider opozycji Grzegorz Schetyna. Po pierwsze przywrócić standardy demokratyczne, „odnowić demokrację”, bez których życie publiczne buksuje. Lider PO nie zapomniał o tym, iż rozwój kraju powinien być odczuwany w naszych kieszeniach, a nie w portfelach polityków („nam się należy”), należy zatem „podwyższyć płace”. Kolejne części szóstki Schetyny dotyczą coraz silniej odczuwanych zaniedbań pisowskiego rządzenia, mianowicie „służba zdrowia się sypie”, stworzyć godny „program dla seniorów”, uczynić „przyjazną szkołę” po deformie edukacji autorstwa Anny Zalewskiej. Ostatni element szóstki Schetyny dotyczny czystego powietrza i wody.

Schetyna jednak planuje coś ekstra, bez mała rewolucyjnego. Mianowicie w wyborach parlamentarnych wystartuje z Warszawy, spotka się zatem na tym samym gruncie z Jarosławem Kaczyńskim. Czy prezes PiS będzie w stanie odmówić debaty ze swoim przeciwnikiem?

Nie powinien, a wiemy, że nie przystąpi do żadnej publicznej dyskusji. Nie tylko z tego powodu, że ma w tyle głowy sromotę poniesioną w debacie z Donaldem Tuskiem. Przede wszystkim w starciu ze Schetyną Polacy usłyszeliby, jaką wsteczną wizję Polski reprezentuje PiS, jak kłamliwie przedstawia swoje „osiągnięcia”, które w istocie są zaprzepaszczeniem osiągnięć wszystkich Polaków po 1989 roku. No i Kaczyński jest psychicznie nie za bardzo dysponowany, najprawdopodobniej porusza się dlatego, że używa silnych przeciwbólów, mówi niewyraźnie, niespecjalnie składnie i sensownie.

Nawet gdyby Kaczyński był w pełni dysponowany, nie bałbym się o Schetynę, bo tak zawsze układa się w debatach, iż wygrywają w nich ci, za którymi stoją rzeczywiste potrzeby, aspiracje, a nie zakłamanie, domena Kaczyńskiego i jego marionetki Mateusza Morawieckiego.

 

 

Goebbelsizm Kaczyńskiego. Dyktatura ciemniaków liczy na ciemnotę ludu. Freud, durniu

„My nie chcemy kłótni, chcemy, byśmy się porozumieli. Ci, którzy mówią o jakichś o śmietnikach, ciągle stosują ten agresywny język, naprawdę Polsce nie służą. Kończmy z tym. Potrzebne jest porozumienie. Wiemy, że jesteśmy oblewani pomyjami, że krzyczą o jakiejś dyktaturze. To są po prostu bzdury. Gdyby była dyktatura, nie byłoby żadnej opozycji. Jesteśmy dzisiaj wyspą wolności w Europie i chcemy być dalej tą wyspą” – mówił prezes PiS podczas pikniku zorganizowanym pod hasłem: „Dobry czas dla Polski” w miejscowości Kuczki-Kolonia na Mazowszu.

„Kaczyński zapowiada koniec z agresywnym językiem. Słyszycie mordy zdradzieckie i kanalie, elemencie animalny, drugi sorcie, komuniści i złodzieje, ludzie mający gen zdrady, ubeckie wdowy, resortowe dzieci, którym polska tradycja jest obca? No!” – skomentował na Twitterze Tomasz Lis z „Newsweeka”.

Odpowiedział mu Joachim Brudziński, dziś europoseł PiS i szef sztabu wyborczego partii, ale także wieloletni bardzo bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego: – „Konsternacja. Jak to wszystko zracjonalizować? Jak przekonać Polaków, że PiS to agresja, nienawiść, zło. Jak wmówić Polakom, że chłopaki od Schetyny, np. Nitras, Arłukowicz, Grabiec, Kierwiński, Brejza to miłość, tolerancja, elokwencja, europejskość i dobroć”. – „Żadna konsternacja. Jak przekonać Polaków, że Kaczyński to agresja, tupet, arogancja j pogarda dla oponentów? W ogóle Polaków nie trzeba do tego przekonywać. Tylko ślepi tego nie widzą” – odparł na to Lis.

Internauci nie kryli oburzenia wpisem Brudzińskiego: – „Nie trzeba przekonywać, Polacy widzą i słyszą wasz nieparlamentarny język. I nie tylko mówię o prezesie. Nie wystarczy wkleić fotki z mszy czy pielgrzymki. Polacy pamiętają tę twarz” [a na zdjęciu Jarosław Kaczyńskiego podczas wystąpienia w Sejmie „bez żadnego trybu”]; – „Lis tylko zacytował pana i pana kolegów. Nie trzeba przekonywać. Tak bardzo przyczyniliście się do przesunięcia granicy, że już różnicy nie zauważacie, że wasz język jest agresywny, chamski, arogancki?”; –

„Nie trzeba przekonywać, wystarczy tylko Was posłuchać poza kampanią wyborczą…”; – „Konsternacja. Jak to wszystko zracjonalizować? Jak przekonać Polaków, że Schetyna to agresja, nienawiść, zło. Jak wmówić Polakom, że „chłopaki” od Kaczyńskiego, np. Jojo, Mazurek, Szydło, Ziobro, Morawiecki to miłość, tolerancja, elokwencja, europejskość i dobroć”.

Schetyna walnie Kaczyńskiego w nos tak, aż mu jucha pocieknie

Za każdym razem stolica jest miejscem najbardziej prestiżowych pojedynków wyborczych. Stają do nich przeważnie byli premierzy i liderzy partii. Tu stawał już do rywalizacji Donald Tusk i Ewa Kopacz.

Tegorocznej jesieni „na udeptanym gruncie” spotkają się liderzy partyjni Jarosław Kaczyński i Grzegorz Schetyna. Ten drugi – po raz pierwszy z Warszawy.

„Grzegorz Schetyna, który jest twarzą programu „Szóstka Schetyny” [chodzi o program ogłoszony przez lidera PO w sobotę], powinien startować z Warszawy” – stwierdził w poniedziałek rano Krzysztof Brejza w rozmowie z Krzysztofem Skórzyńskim w „Jeden na jeden” TVN24.

I dalej przekonywał: „Z jednej strony Polska wyższych płac, odnowionej demokracji, też zgody i porozumienia, z drugiej kłótliwość, Polska nienawiści, jątrzenia, z którą mamy do czynienia od 4 lat. Niech Polacy zdecydują” – powiedział szef sztabu wyborczego KO.

„Grzegorz Schetyna to lider całej opozycji, człowiek, który podniósł Platformę z 15 do 30 proc. poparcia i to jest człowiek, który stworzył największy w historii blok opozycyjny wolnej Polski, który uzyskał 38,5 proc. w wyborach, 5,3 mln głosów. Lider jest jeden. Są oczywiście liderzy Koalicji Obywatelskiej, którzy wspierają Schetynę. Dla nas naturalnym kandydatem na premiera jest Grzegorz Schetyna – przekonywał Brejza w „Jeden na jeden”.

Kmicic z chesterfieldem

W ten weekend Koalicja Obywatelska przedstawiła zręby swojego programu gospodarczego. Wart 30 mld zł projekt obniżki podatków, szczególnie dla najmniej zarabiających (zysk dla zarabiających najniższą krajową w granicach 600 zł netto miesięcznie) stanowi pierwszy krok, aby rzucić wyzwanie wizji państwa zaproponowanej przez PiS.

Jak się można było spodziewać, rządzący postanowili zrobić co w ich mocy, aby uniemożliwić wyjście opozycji z ofensywą. O ile jednak sam merytoryczny zrąb propozycji konkurentów okazał się dla PiS medialnie nie do ruszenia, to ci postanowili użyć innej starej sztuczki, czyli oddalić argument poprzez pozbawienie wiarygodności jego autora. Stąd rząd ruszył ze specjalną stroną internetową prezentującą alternatywny “program” opozycji z wyborem cytatów polityków PO z przestrzeni ostatnich lat. Na Twitterze uaktywnili się politycy obozu władzy zarzucając KO brak wiarygodności i odpowiedzialności. Te próby uderzenia były mniej lub bardziej trafne, jednak zdarzały się przypadki niesamowicie niefortunne, jak atak w wykonaniu byłej rzeczniki PiS, dziś europoseł, Beaty…

View original post 2 599 słów więcej

 

Grzegorz Schetyna ogłosił sześć kluczowych punktów nowego programu wyborczego opozycji. – Nie wystarczy być jedynie anty-PiS-em, bo bycie anty-PiS-em nie odzwierciedla tak naprawdę tego, kim jesteśmy i za czym się opowiadamy – mówił podczas drugiego dnia Forum Programowego Koalicji Obywatelskiej pod hasłem “Uzdrowić Polskę”. Wśród zaprezentowanych punktów są m.in. wzrost płac, poprawa jakości służby zdrowia, wprowadzenie programu ochrony środowiska i związki partnerskie.

Sześć głównych zmian, których potrzebuje Polska

  1. Akt odnowy demokracji
    – Jednym zbiorem ustaw usuniemy cały śmietnik bezprawia – mówił Grzegorz Schetyna. Chce też wprowadzenia obligatoryjnych referendów po zebraniu miliona podpisów, głosowania przez Internet, praw dla kobiet i związków partnerskich.
  2. Podwyżki płac
    – To jest ten moment, w którym powinny urosnąć pensje. Dorabiają się partyjni działacze, pompują pieniądze ze spółek, tylko wypłata uczciwego człowieka nie rośnie. Ci, którzy zarabiają mniej niż 4500 złotych brutto, dostaną dodatkową premię za aktywność i pracę – zapowiedział lider PO.Wprowadzony ma zostać niższy PIT i ZUS dla wszystkich pracujących; przygotowany specjalny program startowy dla młodych; równe płace dla kobiet i mężczyzn, a także zniesienie zakazu handlu w niedziele.
  3. Europejska Ochrona Zdrowia
    – Ludzie widzą, że służba zdrowia się sypie i zwyczajnie zaczynają się bać. Na chorowanie mogą sobie dziś pozwolić jedynie najbogatsi albo związani z władzą. Nasz projekt europejskiej ochrony zdrowia pozostaje w mocy. Czekanie miesiącami, latami na poradę musi się skończyć – mówił Grzegorz Schetyna.Termin oczekiwania do specjalisty ma nie być dłuższy niż 21 dni, a oczekiwanie na SOR-ach nie może trwać dłużej niż 60 minut. Poza tym wprowadzony ma zostać program walki z rakiem; pełen bilans zdrowotny dla osób 50+; wprowadzone szczepienia dla dzieci; pakietu dla osób niepełnosprawnych oraz przywrócenie i rozszerzenie programu in vitro.
  4. Program dla seniorów
    – Trzynastą emeryturę trzeba utrzymać na stałe i oderwać od kaprysów władzy. Skoro można ją wypłacać, to ma być i już, a nie „może będzie, może nie będzie”. To nie jest kaprys władzy. To jest nasz obowiązek – mówił.Poza tym powstać mają centra rehabilitacji i domy dziennego pobytu; a pakiet dla seniora ma obejmować m.in. darmowe przejazdy taksówką do przychodni czy pomoc przy drobnych pracach domowych.
  5. Przyjazna szkoła
    – Nie będziemy do tego zamieszania dokładali kolejnej reformy. Najpierw musimy posprzątać i uspokoić sytuację. Naszymi sojusznikami będą samorządy i nauczyciele. I jednym, i drugim trzeba zaufać. Nauczycielom damy obiecane podwyżki (czyli 1000 złotych) i więcej autonomii – zapowiedział lider PO.Chce też, aby dom stał się “domem bez tornistra i prac domowych”, tak aby dzieci w szkole po lekcjach odrabiali zadania pod opieką nauczycieli.
  6. Czyste powietrze i woda
    – Jeśli nie dokonamy radykalnej zmiany, nasze dzieci nie zobaczą już świata, jaki my znaliśmy. Już teraz choroby wywoływane przez smog zagrażają prawidłowemu rozwojowi najmłodszych. Świeże powietrze już tylko z nazwy jest świeże, a znalezienie czystego wymaga wypraw i poszukiwań. Ogromne obszary Polski zagrożone są pustynnieniem – mówił Schetyna.Co KO chce zrobić? W ciągu 8 lat zredukować zanieczyszczenie powietrza w Polsce do poziomu “w pełni bezpiecznego dla zdrowia”, do 2030 roku wyeliminować węgiel w ogrzewaniu domów i mieszkań, do 2035 roku w ogrzewaniu systemowym, a do 2040 roku w energetyce. Poza tym ograniczyć zużycie plastiku oraz wprowadzić program „Dzika rzeka”, który ma uratować i wrócić naturze najcenniejsze duże i małe rzeki.