Kres demokracji, ale nie Polski

Czarny dzień dla Polski? Tak! Demokrację trafił szlag? Tak!

Zniesienie trójpodziału władzy, a tym jest nowela ustawy o Krajowej Radzie Sadownictwa, to kres demokracji, początek dyktatury. Przecież nikt rozsądny nie będzie się łudził, iż coś zmieni Senat, czy też zadrży ręka Adriana przy parafowaniu.

To zupełnie inny początek walki o Polskę, inny, gdy powstawał KOD, gdy obecnie rozkwitają Obywatele RP – o czym mogłem się przekonać 10 lipca, gdy stałem obok Wojciecha Maziarskiego pod Kolumną Zygmunta III Wazy.

Wiem jedno, że Polacy – a w zasadzie Polki i Polacy, bo silny jest Czarny Protest – nie dadzą sobie odebrać wolności.

Zaprotestują też instytucje międzynarodowe, a bardzo silnie Unia Europejska, która zagrozi sankcjami, a ostatecznie wydaleniem Polski pisowskiej ze swoich struktur.

Społeczeństwo obywatelskie na to nie wyrazi zgody. A zalękniony Kaczyński rzuci przeciw Polakom zorganizowane bojówki własne i – o ile da radę – państwowe (policję i wojsko).

Zło dopadło Polskę, ale czy Polacy poddadzą się mu, poddadzą się PiS-owi? Nie watpię, że nie!

Więcej >>>

Podlegli Macierewiczowi prokuratorzy biorą się za autora książki o rosyjskich powiązaniach szefa MON

Reakcja Antoniego Macierewicza i prokuratury na książkę „Macierewicz i jego tajemnice” pokazuje, w jakim stanie znajduje się nie tylko szef MON, ale i organy państwa.

Departament ds. Wojskowych Prokuratury Krajowej na wniosek samego szefa resortu obrony narodowej podjął postępowanie w sprawie książki Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”. Dziennikarz opisuje w niej dziwne, łagodnie mówiąc, jak na osobę odpowiadającą za bezpieczeństwo państwa i kreującą się na nieprzejednanego patriotę znajomości bohatera: chociażby w środowiskach mogących mieć powiązania z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Wojskowi prokuratorzy biorą się za Tomasza Piątka

Oczywiście publikacja taka powinna zainteresować stosowne organy państwa – lecz przedmiotem ich dochodzeń powinno być sprawdzenie Macierewicza, a nie Piątka.

Jeśli zaś polityk uważa, że dziennikarz kłamie, to powinien wezwać oszczercę przed sąd – tyle że cywilny, by nie dawać nawet śladu podstaw do sugestii, że chce wykorzystać aparat ścigania państwa do ochrony swej czci i swojej szczególnej, było nie było, pozycji.

Tymczasem Macierewicz bez pardonu łamie i te standardy. Najpierw do ataku na książkę używa swojego bezpośredniego podwładnego z resortu. Tuż po publikacji jeden z wiceministrów publicznie nazywa ją zbiorem „samych kłamstw i pomówień” i ogłasza, że jego przełożony skierował do prokuratury zawiadomienie „o możliwości popełnienia przestępstwa”.

Teraz okazuje się na dodatek, że sprawą dziennikarza, bądź co bądź cywila, zajął się Departament do spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej, którego szef został wyznaczony… przez Macierewicza właśnie.

Co jeszcze ważniejsze – i zdumiewające – przedmiotem wniosku ministra o ściganie dziennikarza nie są ewentualne kłamstwa i pomówienia. Zarzuty są bowiem kompletnie innego kalibru. Oto wedle Macierewicza żurnalista ma być winny stosowania przemocy lub groźby wobec funkcjonariusza publicznego w celu podjęcia lub zaniechania czynności służbowych (art. 224 kodeksu karnego), publicznego znieważania lub poniżania konstytucyjnego organu RP (art. 226 kk) i wreszcie bezprawnego zamachu na osobę funkcjonariusza publicznego z powodu wykonywanego przez niego zawodu lub zajmowanego stanowiska (art. 231a kk).

Mania i buta ludzi PiS

Formułując je, Macierewicz sam stawia się na piedestale nie tylko funkcjonariusza publicznego, ale i organu konstytucyjnego. A tym samym sięga po szczególną ochronę państwa. Nie bez powodu za przestępstwa takie sprawcy grozi nawet więzienie.

Co więcej, już pobieżny ogląd sprawy wykazuje, że trudno mówić o tym, by Tomasz Piątek zastosował wobec Antoniego Macierewicza jakąkolwiek przemoc bądź groźbę ani też nie dopuścił się wobec niego zamachu. Tymczasem wojskowi prokuratorzy traktują tezy ministra poważnie, bo jak dotąd nie oddalili przynajmniej tej części wniosku jako oczywiście bezzasadnej.

Cała historia okazuje się w efekcie ilustracją nie tylko stanu Antoniego Macierewicza, ale też państwa zarządzanego przez PiS. Mamy tu wszak do czynienia z manią wielkości i butą (a może bezwzględnym cynizmem?) przedstawiciela władzy. W tle jest zaś obecne w całym PiS przekonanie, że każdy sprzeciw wobec rządów obecnej ekipy jest antypolską prowokacją. Równocześnie jak na dłoni widać posuwającą się już do śmieszności uległość organów państwa i jego funkcjonariuszy.

polityka.pl

ŚRODA, 12 LIPCA 2017

Biedroń: Miałem wrażenie, że wystąpienie Trumpa pisał Jarosław Kaczyński

20:28

Biedroń: Miałem wrażenie, że wystąpienie Trumpa pisał Jarosław Kaczyński

– Miałem wrażenie, że wystąpienie Trumpa pisał Jarosław Kaczyński. Przeczytał je, żeby zrobić dobry biznes. Wepchnął nam kontrakty i powiedział, co chciał usłyszeć prezes i jego wyborcy. Dojrzały prezydent wspierałby federalizację Europy. Rosja podkopująca Unię i populizmy to największe zagrożenie dla Polski. Wcisnął nam najdroższy gaz na świecie. Finansowo zrobiliśmy słaby biznes, a politycznie się okaże. Niczego dobrego nam nie służy granie przeciw Unii. Doprowadzi to do rozpadu i izolacji Polski – mówił Robert Biedroń w Kropce nad I.

20:23

 

Biedroń na pytanie Olejnik o prezydenturę: Cieszy mnie kapitał pozytywnych emocji, który mnie spotyka i szkoda byłoby go zmarnować

– Kiedyś nie marzyłem, że będę posłem, czy prezydentem Słupska. Będę chciał najpewniej ubiegać się o reelekcję. Dywagowanie kim będę za 2-3 lata w moim przypadku nie ma najmniejszego sensu, ale cieszy mnie kapitał pozytywnych emocji, który mnie spotyka i szkoda byłoby go zmarnować – mówił Robert Biedroń w programie Moniki Olejnik.

20:17

 

Biedroń: Frasyniuk ma odwagę i ofertę, której nie przedstawia opozycja

– PiS grasuje na pustyni gdzie opozycji nie ma i boi się wyjść gdzie Kaczyński Polskę pałą okłada. Frasyniuk ma odwagę i ofertę, której nie przedstawia opozycja. Ludzie mnie pytają i czy wróci PO i będzie jak było? Trzeba pokazać, że polityka może być inna, pozytwna. Polska potrzebuje progresywnej oferty a opozycja jest zanużona w teraźniejszości – mówił Robert Biedroń w programie Moniki Olejnik.

20:14

 

Biedroń: Premier oszukała obywateli, gdzie się rozpłynęło 15 mld z Funduszu Drogowego?

– Premier oszukała obywateli, ta ustawa nie była konsultowana z samorządowcami. Gdyby nas zapytała to powiedzieliby∂my że potrzebujemy remontów, ale umówiliśmy się, że w całości Krajowy Fundusz Drogowy powinien być przeznaczony na drogi. Gdzie się rozpłynęło 15 miliardów z Funduszu za 2016? To ma być kolejny program partyjny, przydzielany przez wojewodów, którzy dziś nie mają takich narzędzi. Będą dawać potulnym, wpierającym PiS i dobrą zmianę – mówił Robert Biedroń w Kropce nad I.

19:18

 

Kantar dla TVN: PiS rośnie, PO traci najwięcej, Nowoczesna tyle co Kukiz

Tak prezentują się wyniki sondażu Kantar MB przeprowadzonego na zlecenie „Faktów” TVN i TVN24:

PiS-PR-SP – 36% (+4)
Platforma Obywatelska – 22% (-5)
Nowoczesna – 8% (bz)
Kukiz ’15 – 8% (-1)
SLD – 6% (bz)
PSL – 4% (bz)
Partia Razem – 4% (+1)
Partia Wolność (wcześniej KORWiN) – 2% (bz)
Ruch Narodowy – 0% (-1)

Odmowa odpowiedzi – 2%
Nie wiem/trudno powiedzieć/jeszcze nie zdecydował – 8%

Szacowana przez Kantar MB frekwencja wynosiłaby 50%

Sondaż został zrealizowany 11-12 lipca na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie telefonów stacjonarnych i komórkowych, wśród osób w wieku powyżej 18 lat. Próba badania wyniosła 1008 osób.

19:14

 

Szydło: Propozycja utworzenia Funduszu Dróg Samorządowych jest propozycją, którą zgłaszają do nas samorządy

– Podtrzymuję – wystarczy nie kraść. Propozycja stworzenia funduszu, z którego można byłoby realizować ambitny program budowy, naprawy dróg lokalnych i samorządowych, w tych najmniejszych samorządach, które dzisiaj bardzo często bezskutecznie pukają do urzędów marszałkowskich zdominowanych przez PO i PSL i odchodzą z kwitkiem. Ponieważ tak się to dziwnie dzieje, że zarządy po uważaniu wydają środki na realizację takich zdań – mówiła premier Beata Szydło w Sejmie, podkreślając, że to głosy samorządowców i ludzi, którzy zwracają się z prośbą o wsparcie. Jak dodała:

„Proponuję, żeby przede wszystkim studzić emocje. Nagadaliście państwo tutaj tyle głupstw i kłamstw, że wystarczy na kilka posiedzeń Sejmu. Ta propozycja, która została przedstawiona, jest m.in. propozycją, którą zgłaszają do nas właśnie samorządy. To też ciekawa sprawa, bo zawsze kiedy rozmawiamy tutaj o problemach samorządowców, to bronicie ich jak lwów, natomiast jak mówicie o samorządach problemach ludzi, to nie chcecie tego słuchać”

Jak mówiła dalej:

„Propozycja, żeby stworzyć fundusz z którego będą budowane drogi samorządowe, gminne i powiatowe wychodzi naprzeciw oczekiwaniom ludzi, którzy mieszkają dzisiaj bardzo często w tych miejscach, które nie mają szans na to, żeby zrealizować ten ambitny program infrastrukturalny. Minister Adamczyk wyraźnie uzasadniał tutaj w czasie debaty i pokazał, na czym ma polegać ten program i na czym, w jaki sposób ma być realizowany. W ubiegłym roku, w październiku 2016 roku KERM pod kierownictwem premiera Morawieckiego rozważał możliwość wprowadzenia takiego projektu i programu. Ale wówczas nie było odpowiednich warunków gospodarczych, dlatego że dzisiaj możemy pochwalić się tym, że wyniki gospodarcze Polski są imponujące i dzisiaj jest ten moment, kiedy można rozważać wprowadzenie takiego programu”

– Dzisiaj rozpoczynamy dyskusję nad tym programem i możliwością realizacji drogi do każdego domu w Polsce, a nie tylko tam gdzie mieszkają działacze Platformy Obywatelskiej – dodała.

18:54

 

Projekt Paliwo plus skierowany do komisji. Rzepecki poparł odrzucenie

Sejm nie zgodził się na odrzucenie w I czytaniu projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych. Tym samym projekt został skierowany do komisji infrastruktury oraz samorządu terytorialnego. Z PiS tylko Łukasz Rzepecki głosował z opozycją za odrzuceniem projektu.

18:26

 

Sejm przyjął tzw. duży projekt o sądownictwie. Opozycji znów nie udało się zerwać kworum

229 posłów poparło nowelizację Prawa o ustroju sądów powszechnych – to tzw. duży projekt o sądownictwie. 3 posłów było przeciw – m.in. poseł Mieszkowski z Nowoczesnej. Opozycja niemal w całości próbowała zerwać kworum.

Projekt zakłada m.in. zmianę modelu powoływania prezesów oraz wiceprezesów sądów w kierunku zwiększenia wpływu ministra sprawiedliwości na obsadę stanowisk. W praktyce dzięki temu projektowi, PiS będzie mógł wymienić wszystkich prezesów i wiceprezesów sądów.

16:45

 

Sejm przyjął projekt zmian w KRS. Opozycja próbowała zerwać kworum

227 posłów poparło projekt zmian w KRS, przeciw było 5 posłów. Opozycja nie wzięła udziału w głosowaniu – w ten sposób próbowano zerwać kworum, ale razem z rządem głosował jeden poseł niezrzeszony i dwóch posłów z koła WiS.

Ponadto 2 posłów PO – Artur Dunin i Tomasz Głogowski – wzięło udział w głosowaniu, głosując przeciw. Z PiS-u w głosowaniu nie wziął udział m.in. Łukasz Rzepecki.

Rządowa propozycja zakłada m.in. wygaszenie kadencji obecnej rady. Nową powoła Sejm – już po sejmowych wakacjach. Teraz ustawa trafi do Senatu, który może zająć się nią jeszcze w tym tygodniu. Jeżeli zostaną wprowadzone poprawki, w przyszłym tygodniu przyjmie je Sejm.

12:45

 

Poseł PiS apeluje o niegłosowanie za Paliwem plus

– Ta ustawa [Paliwo plus] jest zła, antyludzka i antyobywatelska. Dlatego z tego miejsca chciałbym zaapelować do moich koleżanek i kolegów z PiS, do kierownictwa PiS, żebyście wycofali te podpisy pod ustawą. Ta ustawa wprowadza wiele podwyżek cen, począwszy od paliwa, skończywszy na żywności, usługach transportowych. Nie możemy być jak Platforma w czasie kampanii, która mówiła jedno, a robiła co innego. Przed wyborami mówiła, że nie podniesie wieku emerytalnego, a potem podniosła. My w kampanii mówiliśmy jasno, że nie podniesiemy podatków, dlatego apeluję do moich koleżanek i kolegów: nie głosujcie za tą ustawą. Będę głosował w I czytaniu za odrzuceniem tej ustawy – mówił poseł PiS Łukasz Rzepecki w Sejmie.

300polityka.pl

ŚRODA, 12 LIPCA 2017

PAD zawetował nowelizację ustawy o RIO

Prezydent Andrzej Duda odmówił podpisania nowelizacji ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych. Tym samym potwierdziły się informacje 300POLITYKI – jako pierwsi napisaliśmy, że prezydent zawetuje zmiany w RIO.

Decyzja prezydenta jest gestem wobec samorządowców, którzy namawiali go do mocnego wejścia i zablokowania zmian podważających pozycję samorządów. Prezydent – jak podkreślają nasi rozmówcy – jest przeświadczony, że postępuje w zgodzie z duchem swojej kampanii.

Zmiany w RIO to jedna z najbardziej kontrowersyjnych inicjatyw w tej kadencji parlamentu. W powszechnej opinii, gdyby nowelizacja weszła w życie, dałaby PiS-owi możliwość usunięcia ze stanowiska niemal każdego prezydenta, wójta czy burmistrza miasta i otworzyła drogę do “wstawiania” w jego miejsce komisarza.

To pierwsze weto prezydenta Dudy w tej kadencji Sejmu. W poprzedniej zawetował ustawę o uzgodnieniu płci, a tuż po wyborach jeszcze trzy ustawy, uchwalone przez większość PO-PSL.

300polityka.pl

ŚRODA, 12 LIPCA 2017

NEWS 300POLITYKI: Pierwsze weto Dudy wobec PiS-u. PAD blokuje zamach na RIO

Prezydent Andrzej Duda odmawia podpisania nowelizacji ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych – dowiaduje się 300POLITYKA. Tym samym zmiany nie wejdą w życie, bo w Sejmie nie znajdzie się większość 3/5 konieczna do odrzucenia prezydenckiego veta.

PAD – który aktualnie przebywa w Juracie – ma formalnie czas do piątku, ale według naszych informacji otrzymał już dokumenty do weta. Decyzja prezydenta jest gestem wobec samorządowców, którzy namawiali go do mocnego wejścia i zablokowania zmian podważających pozycję samorządów. Prezydent – jak podkreślają nasi rozmówcy – jest przeświadczony, że postępuje w zgodzie z duchem swojej kampanii.

Zmiany w RIO to jedna z najbardziej kontrowersyjnych inicjatyw w tej kadencji parlamentu. W powszechnej opinii, gdyby nowelizacja weszła w życie, dałaby PiS-owi możliwość usunięcia ze stanowiska niemal każdego prezydenta, wójta czy burmistrza miasta i otworzyła drogę do “wstawiania” w jego miejsce komisarza.

To pierwsze weto prezydenta Dudy w tej kadencji Sejmu. W poprzedniej zawetował ustawę o uzgodnieniu płci, a tuż po wyborach jeszcze trzy ustawy, uchwalone przez większość PO-PSL.

300polityka.pl

ŚRODA, 12 LIPCA 2017

STAN GRY: Szułdrzyński: Niech PiS uważa na nacjonalistów, Wroński: Kaczyński na miesięcznicy jak torreador bez byka, Krzyżak: PiS wykorzystuje religię

— NIE ŻYJE SĘDZIA LECH MORAWSKI – podaje wpolityce.pl http://wpolityce.pl/polityka/348366-zmarl-profesor-lech-morawski-prawnik-czlonek-trybunalu-stanu-sedzia-trybunalu-konstytucyjnego-mial-68-lat

— MOŻLIWE ROZSZERZENIE PORZĄDKU SEJMU O KRS – 300POLITYKA LIVE.

— 300LIVE: Jeden poseł PiS wycofuje poparcie dla Benzyna plus, Schetyna: Premier Szydło mówi: wystarczy przestać kraść. Zaczęli kraść, że muszą narzucać nowe podatki?, Schetyna o Frasyniuku: On nie chce być w polityce. Nie można być liderem opozycji, jeżeli się nie jest w polityce, Schetyna o kontrmanifestacji: Wtedy nie mogłem być w Warszawie, natomiast każdą taką akcję popieram http://300polityka.pl/live/2017/07/12/

— PIS MUSI UWAŻAĆ NA FLIRT ZE ŚRODOWISKAMI NARODOWO-RADYKALNYMI – pisze w RZ Michał Szułdrzyński: “Tym bardziej więc obóz dobrej zmiany musi uważać na gesty idące w przeciwnym kierunku. Jak choćby na flirt ze środowiskami narodowo- radykalnymi, jak interwencja prokuratury w sprawie złagodzenia wyroku zasądzonego wobec mężczyzny, który podczas manifestacji we Wrocławiu spalił kukłę Żyda. Wielkim kontrastem wobec mądrych słów Dudy podczas rocznicy pogromu kieleckiego była wypowiedź szefowej resortu edukacji, która nie chciała przyznać, że zbrodnia w Jedwabnem czy Kielcach była dokonana polskimi rękoma. Podobnie było zarówno z wypowiedzią Beaty Szydło podczas uroczystości w Auschwitz, która została odebrana jako próba wykorzystania tego miejsca do uzasadnienia polityki rządu w sprawie uchodźców, jak i z późniejszymi próbami tłumaczenia słów szefowej rządu, z których wynikało, że pojechała uczcić polskie ofiary Auschwitz, nie zaś żydowskie”. http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/307119884-Szuldrzynski-o-antysemityzmie-i–wizycie-Trumpa.html

— POLACY MAJĄ JUŻ PONAD MILION PROFILI ZAUFANYCH – jedynka ekonomiczna RZ: “Liczba podpisów elektronicznych umożliwiających korzystanie z usług administracji publicznej w internecie skokowo rośnie, głównie dzięki bankom. Do końca roku ma przekroczyć 1,5 mln. (…) Podobno na ostatniej prostej są już mBank i BZ WBK, które mogą dołączyć do systemu jeszcze w czasie wakacji. Wtedy, jak wynika z szacunków, dostęp do w pełni elektronicznego założenia profilu zaufanego będą mieli klienci stanowiący 80 proc. rynku bankowości internetowej”.

— MOSKIEWSKA MISJA WICEMINISTRA – na jedynce GW: “Bartosz Kownacki, wiceminister obrony i prawa ręka Antoniego Macierewicza, utrzymywał kontakty z prorosyjskimi organizacjami, w tym partią Zmiana Mateusza Piskorskiego, oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosjan – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. – To kłamstwo – odpowiada Kownacki”. http://wyborcza.pl/7,75398,22082418,rosyjska-misja-wiceministra-kownackiego-podsumowanie-dnia.html

— Z KIM I PO CO KOWNACKI JEŹDZIŁ DO ROSJI – DGP.

— JAK TORREADOR BEZ BYKA – Paweł Wroński w GW: “W chwili kiedy Obywatele RP odeszli z miejsca protestu, widziałem zmęczonego, otoczonego tysiącami policjantów, borowców i związkowymi bojówkami prezesa PiS, który podczas już 87. miesięcznicy nie ma kompletnie nic do powiedzenia. Prezes został niczym zdezorientowany toreador bez byka, który teraz w bogatych szamerunkach samotnie szwenda się po arenie i sam pod nosem skanduje: „Jarosław, Jarosław!”. http://wyborcza.pl/7,75968,22082441,10-lipca-2017-r-na-krakowskim-przedmiesciu-zobaczylem-nicosc.html

— PROPORCJE NA MIESIĘCZNICACH SIĘ ODWRÓCIŁY – Paweł Kasprzak z Obywateli RP w GW: “Wielu miało do nas pretensje: przyjechali z całej Polski, żeby wykrzyczeć, co myślą o Kaczyńskim, a my im nie daliśmy szansy. To, co zrobiliśmy, było jednak ważne dla tych, którzy stają przed Pałacem Prezydenckim od 17 miesięcy. Dobrze się czuliśmy, kiedy byliśmy w mniejszości. Konfrontacja garstki Obywateli z agresywnym smoleńskim tłumem była czytelna. Kiedy proporcje się odwracają, włącza się we mnie empatia dla uczestników miesięcznic, którzy muszą przedefilować przez morze ludzi. Oszczędzili im tej upokarzającej sytuacji, była w tym symboliczna moc”. http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22082192,miesiecznica-smolenska-dlaczego-obywatele-rp-nie-probowali.html

— TOMASZ KRZYŻAK O MIESIĘCZNICACH I PROFANUM – pisze w RZ: “Łączenie sacrum i profanum jest zabiegiem, który PiS wykorzystuje od 2010 r. To wtedy politycy tej partii obwołali się obrońcami krzyża i uczynili z niego oręż politycznej walki. Dziś stało się to, przed czym wówczas ostrzegali biskupi: krzyż został upolityczniony i zawłaszczony przez jedną stronę sporu politycznego. W specjalnym oświadczeniu w sierpniu 2010 r. biskupi pisali, że należy „oddzielić sprawę samego krzyża od słusznego postulatu upamiętnienia wszystkich ofiar smoleńskiej katastrofy godnym pomnikiem”. Jarosław Kaczyński twierdzi, że miesięcznice ustaną, gdy staną pomniki. Czy do tego czasu PiS będzie wykorzystywał religię do swoich celów?” http://www.rp.pl/Komentarze/307119896-Krzyzak-Miesiecznica-miedzy-sacrum-a-profanum.html

— OBYWATELE RP ZNOWU ATAKUJĄ – tytuł na jedynce GPC.

— KONTRMANIFESTACJA TYLKO DLA BOGATYCH – tytuł DGP o propozycji Błaszczaka.

— WINDYKATOR MARIUSZ BŁASZCZAK – tytuł w GW o pomyśle płacenia za zabezpieczenie manifestacji.

— JAK NIE PAŁĄ GO, TO KASĄ – Marek Beylin w GW: “Minister Błaszczak, by zdusić kontrmiesięcznice, chce, jak zapowiedział we wtorek, obciążać organizatorów kosztami ochrony władzy przed protestującymi. Siedź cicho, bo będziesz płacił – to niby łagodniejsza wersja straszenia przeciwników niż groźby wsadzania ich do więzień. Ale równie niedemokratyczna i mało skuteczna”. http://wyborcza.pl/7,75968,22081496,jak-nie-pala-go-to-kasa.html

— SYTUACJA Z MIESIĘCZNICAMI CORAZ TRUDNIEJSZA DLA PIS – Tomasz Pietryga w RZ: “Mimo że więcej w tym teatru niż rzeczywistego zagrożenia demokracji, dla PiS cała sytuacja jest wizerunkowo coraz trudniejsza. Ale to posłowie tej partii sami nawarzyli sobie piwa. Majstrowanie przy tak delikatnych kwestiach jak wolność manifestowania wymaga rozwagi, konsultacji ze wszystkimi stronami. Władza musi klarownie uzasadnić powód zmian. W tym przypadku zabrakło obu tych rzeczy”. http://www.rp.pl/Opinie/307119960-Pietryga-o-miesiecznicach-smolenskich-manifestacje-obosieczne.html

— MA W NOSIE DROŻSZE PALIWO, BO JEŹDZI ZA NASZE – Fakt o pośle wnioskodawcy: “Poseł Zbigniew Dolata (52 l.) ma być w PiS twarzą ustawy nazywanej zgryźliwie Paliwo+. Bezczelnie komentuje podwyżkę po 25 groszy na litrze benzyny, autogazu i oleju napędowego, że „nie będzie to odczuwalny uszczerbek w kieszeniach Polaków”. On nie odczuje, bo to my mu płacimy za paliwo”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/posel-zbigniew-dolata-przekonuje-do-podwyzki-ceny-paliwa/j2dj5j8

— OPŁATA DROGOWA NA ŁATANIE BUDŻETU, NIE DRÓG – GW: “Podwyżka cen paliw o 25 gr na litrze spowoduje wzrost inflacji i wzrost presji płacowej. Dla rządu to ustawa, która pomoże łatać budżet po skutkach obniżenia wieku emerytalnego – uważają ekonomiści”. http://wyborcza.pl/7,155287,22080566,podwyzka-paliw-to-sposob-na-latanie-dziur-w-budzecie-a-nie.html

— SPRAWDŹ ILE PIS ZBIERZE CI PIENIĘDZY – SE.

— NA OPOZYCJĘ POTRZEBNY JEST POMYSŁ POLITYCZNY A NIE TYLKO LIDER – Zuzanna Dąbrowska w RZ: “Do budowania partii politycznej lub ważnego ruchu społecznego potrzebna jest bowiem idea. Konkretna, nazwana i zdefiniowana. Trzeba przy tym stanąć po czyjejś stronie, opowiedzieć się za czyjąś racją. Tak jak PiS, kiedy mówił o pokrzywdzonych transformacją, a potem zrealizował program 500+. Bo to daje w polityce wiarygodność, której prędko nie zatrze zamach na Trybunał Konstytucyjny oraz wszelkie inne antydemokratyczne pomysły PiS, ze zmianami w ustawie o zgromadzeniach publicznych włącznie. I właśnie dlatego na opozycję potrzebny jest pomysł polityczny, a nie tylko personalna kandydatura. O politycznym rozsądku Frasyniuka świadczy to, że on sam wie o tym doskonale”.  http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/307119903-Mobilizacja-spoleczna-wokol-miesiecznic-smolenskich.html

— MINISTER, KTÓREMU NIE WYCHODZI – Krystyna Naszkowska w GW o Jurgielu: “Kilka lat temu minister Jurgiel jako polityk opozycji przez pięć godzin krytykował w Sejmie ówczesnego ministra rolnictwa Stanisława Kalembę. Zarzucał mu m.in. zaniedbania w walce z afrykańskim pomorem świń. Kiedy to mówił, mieliśmy w kraju trzy ogniska tej choroby w gospodarstwach rolnych i kilkanaście wśród dzików. Za ministra Jurgiela doszliśmy do 50 ognisk w gospodarstwach i ponad 400 wśród dzików. To jest najlepsze podsumowanie efektywności jego pracy”.
http://wyborcza.pl/7,75968,22081860,minister-ktoremu-nie-wychodzi.html

— ROSNĄ WYDATKI NA FUNDUSZ KOŚCIELNY- RZ: “Co roku rosną wydatki na Fundusz Kościelny. Jednak pomysł jego likwidacji porzuciła nawet Platforma. 145,3 mln zł – to kwota, jaką w 2016 roku przeznaczono na Fundusz Kościelny. Taka liczba znalazła się w analizie NIK z wykonania budżetu państwa w części dotyczącej wyznań i mniejszości, do której dotarła „Rzeczpospolita”. Kwota jest rekordowa, bo do 2012 roku fundusz nie przekraczał 100 mln zł rocznie”. http://www.rp.pl/Kosciol/307119897-Fundusz-Koscielny-Wiecej-wydajemy-na-ksiezy.html

— WOT NIE MOŻE BYĆ ZABAWKĄ POLITYKÓW – Marcin Piasecki w RZ: “Dlatego dla samej OT jest kwestią podstawową, żeby jak najszybciej trafiła do struktur armii. Obecne szefostwo MON zapewnia, że tak się stanie w ramach reformy systemu dowodzenia. Nie mówi jednak, kiedy do tego dojdzie, co stwarza ryzyko, że Obrona Terytorialna na dłużej stanie się zabawką polityków”. http://www.rp.pl/Opinie/307119908-Piasecki-Wojska-na-lasce-politykow.html

— TVP3 KIBICUJE REFERENDUM WS ODWOŁANIA JACKA KARNOWSKIEGO – lokalna GW: “Małgorzata Tarasiewicz, prezes stowarzyszenia Mieszkańcy dla Sopotu, ogłosiła rozpoczęcie przygotowań do referendum odwoławczego prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. – Miejmy nadzieję, że referendum zostanie przeprowadzone – ocenił przeprowadzający z nią wywiad redaktor TVP3 Gdańsk”. http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,22080574,tvp3-gdansk-kibicuje-referendum-odwolawczemu-w-sopocie.html

— JAKI ZAWODZI LOKATORÓW – Iwona Szpala i Małgorzata Zubik w GW: “Lokatorzy komunalni, których miasto tysiącami przekazało w prywatne ręce wraz z domami, liczyli, że Jaki naprawi ich krzywdy. Ale wśród spraw, które ma zbadać komisja, nie ma żadnej kamienicy, gdzie wciąż walczą o swoje”. http://wyborcza.pl/7,75968,22078332,jak-pis-wyjasnia-reprywatyzacje-showman-patryk-jaki-zawodzi.html

— WIELKA ZAĆMA W NFZ – jedynka RZ: “Coraz więcej Polaków operuje się w Czechach i żąda zwrotu wydatków. Budżet płaci miliony”.

— W POLSCE NIE MA PROGRAMU GRAFENOWEGO – RZ rozmawia z dr. Włodzimierzem Strupińskim: “Niestety, w Polsce nie ma programu grafenowego. Był jeden mały, na rozpoznanie terenu, ale się skończył. Walczyłem, jak mogłem, namawiałem, żeby próbować. Oferujemy próbki grafenu ludziom, którzy mają jakiś pomysł, chcą coś z tym zrobić. To się sprawdziło we współpracy z Uniwersytetem w Manchesterze. Niedługo ukaże się publikacja na temat czujników ciśnienia”. http://www.rp.pl/Nowe-technologie/307119900-Co-dalej-z-grafenem—rozmowa-z-dr-Wlodzimierzem-Strupinskim.html

— DRAMAT POSŁANKI PO, BO MARSZAŁEK NIE WPUSZCZA JEJ PIESKA DO SEJMUhttp://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/dramat-poslanki-platformy-marszalek-nie-wpuszcza-jej-psa-do-sejmu/2mf2v2x

300polityka.pl

Już był w ogródku, już witał barierkę…

Galopujący major, 12/07/2017

U wielu samozwańczych punditów, w tym i u mnie, przeczytać Państwo mogli o missowaniu pointa przez Obywateli IVRP blokujących miesięcznicę. Przyznaję, z pluszowym (w porównaniu ze stanem wojennym) krzyżem wciąż mam pewien absmak, by polecieć klasykiem. A gdy w dodatku czytam, jak Kinga Gajewska albo inny Myrcha twierdzą, że zarzuty dla Frasyniuka to powrót PRL, to mam ochotę zapytać: dzieci, drogie, a lekcje to odrobione? Ale też, w przeciwieństwie do tych najbardziej obiektywnych, przyznaję: Obywatele IV RP przedwczoraj wygrali.

Wygrali przede wszystkim dlatego, że Jarek już tych miesięcznic nie chce. Żałoby akurat tam żadnej nie przeżywa, co widać po żartach i uśmiechach. Sondaże poparcia smoleńska są jakie są, no i trudno któryś kolejny miesiąc wciąż mówić, że już za chwileczkę, już za momencik, Smoleńska prawda zacznie się kręcić.  Stąd i sam Jarek wątek Smoleńska w przemówieniu wykastrował tak, że ten trwał krócej niż płukanie nóg przez Tarczyńskiego. W tym wątku padło jednak dość niespodziewane zadnie, że jak tę prawdę poznamy, to skończymy się spotykać. Moim skromnym zdaniem to prosta zapowiedź szukania końca tej całej maskarady, która zaczyna generować dla PiSu więcej politycznych kosztów niż zysków.

I właśnie w takim momencie wbijają się Obywatale IV RP ze swoim protestem. PIS, rzecz jasna, nawet jeśli chce, to odpuścić nie może. Miesięcznice to przecież sprawa prestiżowa, miesięcznice to przecież pewien mit założycielski, miesięcznice to przecież pisowska własność. Wreszcie miesięcznice to wykład pana posła Kaczyńskiego, więc nie można ot tak, dać się zagłuszać. Bo co to za władca, jak go zagłusza garstka z megafonem.

Obywatele IV RP wygrali, bo PIS po prostu nie wie, jak sobie radzić z ochroną tego eventu. To już nie są marsze KODu, które można było zlekceważyć, bo nie stanowiły bezpośredniej konfrontacji. Wynoszenie Frasyniuków złe, bo się dostarcza symboli. Barierki też złe, bo to demonstracja strachu przez obywatelami. Błaszczak wymyślił nawet jakieś opłaty, co jest typowym, błaszczakowym faceplamem do kwadratu.

Manewr z wyjściem Obywateli tuż przed rozpoczęciem uroczystości z kolei dość sprytny, chociaż za słabo skoordynowany. Słowa PISu o blokowaniu obchodów przez barbarzyńców (czy jakoś tak) zabawnie trafiały w pustkę za barierkami. Jeszcze lepsze były, jakże medialne, kwiaty w autach policjantów, którym, zdaje się, też było głupio z powodu całej tej szopki.

Oczywiście nie obyło się bez potknięć. Trzeba cały czas baczyć, aby się nie dać sprowokować, W końcu, przy całym zachowaniu proporcji, Rachoń pełni tam rolę trochę podobną do tych zaufanych, co to ich SB w tłum puszczała, aby potem były przebitki o dymiących warchołach z Solidarności. No i Obywatele powinni mieć też strategię, co dalej.

Skalą zwycięstwa doskonale obrazuje fakt, że przecież zaledwie miesiąc temu cała Polska oburzała się na pomieszanie zwłok, i wydawało się, że PIS również w tej sprawie dostał samograja. A tymczasem 30 dni później to Błaszczak musi się tłumaczyć, czemu z centrum miasta zrobił małe Guantanamo.

Oczywiście jedna mała wygrana, to tylko jedna mała wygrana. Zaraz PO wypuści te swoje sokoburakowe spoty, których nie da się oglądać bez zażenowania, zaraz HGW nie przyjdzie na Komisję, zaraz ktoś znowu nawyzywa od plebsu. Nie mniej jednak PIS ma z miesięcznicami poważny problem. Po raz pierwszy na 87 przypadków to opozycja (pozaparlamentarna) ograła PIS jego własną, smoleńską bronią. I PIS nie za bardzo wie co z tym zrobić, bo drugi Kijowski, się przecież im tak szybko nie trafi.

https://galopujacymajor.wordpress.com/2017/07/12/juz-byl-w-ogrodku-juz-wital-barierke/

Błaszczak z Terleckim ochroniarzami Kaczyńskiego

Błaszczak z Terleckim ochroniarzami Kaczyńskiego

Pod koniec dzisiejszych sejmowych głosowań na mównicy pojawił się poseł PO Michał Szczerba. Tym razem nic nie powiedział do „marszałka kochanego”.

Odniósł się natomiast do zapisu w ustawie o sądach o sześciu miesiącach vacatio legis. Stwierdził, że „jest to potrzebne panu prezesowi, by pan prezes zastanowił się, czy chce rzeczywiście wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Bo tak naprawdę w tej chwili mamy do czynienia z końcem trójpodziału władzy. To jest głosowanie nad tym, czy Polska będzie demokratyczna, czy będzie państwem prawa i czy będzie nadal tak, że w 2017 r. będą wydawane i tłumaczone z języka angielskiego poradniki dla polskich posłów „Rządy Prawa – poradnik dla polityków” (The Raoul Wallenberg Institute)” – powiedział Szczerba.

Pokazał jeden z egzemplarzy i dodał: – „To jest poradnik dla pana, panie prezesie”. Podszedł do ławy poselskiej, w której zasiada Kaczyński. W tym momencie natychmiast wstali siedzący koło niego Błaszczak i Terlecki i własnym piersiami zasłaniali prezesa.

 

Szczerbie udało się jednak położyć poradnik przed Kaczyńskim. Błaszczak zsunął książkę na podłogę. Poseł PO zawrócił, podniósł poradnik i próbował wręczyć go prezesowi PiS. Uniemożliwił mu to wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

koduj24.pl

Coś się nie zgadza w tłumaczeniach Kownackiego ws. Rosji. Twierdzi, że w Moskwie zastąpił senatora… którego nie było

11 lipca 2017

„W wyborach w Rosji w roku 2012 uczestniczyłem (…) zastępując prof. Ryszarda Bendera, marszałka seniora Senatu RP” – czytamy w oświadczeniu wiceministra obrony Bartosza Kownackiego, w którym odpowiada on na zarzuty „Frankfurter Allgemeine Zeitung” o podejrzane kontakty z Rosją. I tłumaczenia te brzmiałyby wiarygodnie, gdyby internauci nie przypomnieli sobie, że… w 2012 roku Kownacki raczej nie mógł zastąpić Bendera, który Senat opuścił w 2011 roku.

Mocno zachwiała się linia obrony Bartosza Kownackiego, który został przez „FAZ” oskarżonyo kontakty z prorosyjskimi działaczami, w towarzystwie których pięć lat temu miał odbyć wyjazd do Rosji. Szybko w tej sprawie ukazało się oświadczenie wiceszfa MON, w którym kategorycznie zaprzecza on ustaleniom niemieckich dziennikarzy. I tłumacząc okoliczności wyjazdu na wybory prezydenckie do Rosji twierdzi, iż pojechał tam jako obserwator zaproszony przez Sojusz Europejskich Ruchów Narodowych, otrzymał zgodę na użycie paszportu dyplomatycznego od ówczesnego marszałka Sejmu, a tak w ogóle to zastępował marszałka seniora Senatu prof. Ryszarda Bendera.

BARTOSZ KOWNACKI

wiceminister obrony narodowej

W wyborach w Rosji w roku 2012 uczestniczyłem jako obserwator zaproszony przez Sojusz Europejskich Ruchów Narodowych, organizację afiliowaną i finansowaną przez Parlament Europejski, jednocześnie zastępując w nim prof. Ryszarda Bendera, marszałka seniora Senatu RP i przewodniczącego Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie. Na wyjazd uzyskałem również zgodę na użycie paszportu dyplomatycznego od ówczesnego Marszałka Sejmu, co jest jednoznaczne z tym, że nie jechałem tam jako osoba prywatna.

Problem w tym, że prof. Bender w 2012 roku… nie był już marszałkiem seniorem Senatu. Ba, nie był nawet senatorem, bo w wyborach z 2011 roku nie ubiegał się o reelekcję! W tym samym roku zrezygnował też ze stanowiska prezesa zarządu KIK w Lublinie, przechodząc na stanowisko prezesa jego rady głównej tej organizacji.

Nie mógł być M.Seniorem Senatu wybranego w 2011 roku. Wyjazd miał miejsce w 2012 roku.

Dodatkowo jeżeli zaproszono jakoby sen.Bendera to jechać powinien senator a nie poseł. Obie izby są bowiem rozdzielne.

 

http://natemat.pl/212275,internet-odkryl-ze-bartosz-kownacki-nie-mowi-prawdy-nie-mogl-wyjechac-w-zastepstwie-senatora-ktorego-nie-bylo

Demokrację trafił szlag

Demokrację trafił szlag

Społeczeństwo obywatelskie na to nie wyrazi zgody.

Dokąd zmierzamy? Do państwa policyjnego. Mariusz Błaszczak chce, aby za ochronę kontrmanifestacji płacili kontrmanifestujący, jakby policja nie była utrzymywana przez Polaków, czyli z naszych podatków. 2300 policjantów podczas ostatniej miesięcznicy ochraniało lękliwego Jarosława Kaczyńskiego.

Kaczylęk – najdroższy na świecie. W tym czasie złodzieje kradli na potęgę. Jakie straty poniosło społeczeństwo? Można wyliczyć po czasie, stosując algorytm: stosunek codziennego bandytyzmu do bandytyzmu w dniu 10. każdego miesiąca. To są straty wymierne spowodowane kaczolękiem.

Straty będą jeszcze większe, gdy wejdzie w życie nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, znosząca trójpodział władzy. Straty Polski – jako państwa niedemokratycznego, podobnego do Białorusi i Rosji, które zostanie obłożone sankcjami instytucji międzynarodowych oraz wydaleniem naszego kraju z nowoczesnego organizmu, z Unii Europejskiej.

Takie będą skutki ustawy o KRS, która dzisiaj została przepchana przez Sejm głosami PiS. Jeszcze tylko Senat zatwierdzi, parafę postawi Adrian i zapultamy się w konsystencji PRL-u – demokracji kaczystowskiej (w PRL-u – ludowej).

Lecz społeczeństwo obywatelskie na to nie wyrazi zgody, będzie manifestowało, nie godziło się na odebranie wolności obywatelskich, nie prolongowało zniszczenia demokracji.

Nie będzie tak, jak podczas ostatniej kontrmiesięcznicy, iż Kaczyński musiał oglądać zadki protestujących, bo ci (i ja) rozeszli się przed przybyciem jego procesji. Doszliśmy do ściany, do końca demokracji, który to kres urządziła nam partia dopuszczona do demokratycznych wyborów. Dyktat zwykle jest narzucany przez korzystających z niedyktaturowych procedur.

Demokrację oto trafił szlag, ale nie Polskę. Jak to leci w „Mazurku Dąbrowskiego”? No, właśnie! Musimy odpominać polskie artefakty kulturowe.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Szczekający poseł PiS Tarczyński

Mamy kompletną zmianę obyczajów parlamentarnych. Szczekajacy poseł PiS Dominik Tarczyński to egzemplifikacja „Zdziczenia obyczajów pośmietnych” Bolesława Leśmiana.

Tarczyński to zombie. Zresztą podobny toczka w toczkę do tego nieludzkiego tworu. Szczekał na posłankę Platformy Obywatelskiej Kinge Gajewską

To istny głos z podziemi. Głos z patelni zombie Belzebuba – Tarczyński. Gnom.

Demokrację trafił szlag

Dokąd zmierzamy? Do państwa policyjnego. Mariusz Błaszczak chce, aby za ochronę kontrmanifestacji płacili kontrmanifestujący, jakby policja nie była utrzymywana przez Polaków, czyli z naszych podatków. 2,3 tysiące policjantów podczas ostatniej miesięcznicy ochraniało lękliwego Jarosława Kaczyńskiego.

Kaczylęk – najdroższy na świecie.

W tym czasie złodzieje kradli na potęgę. Jakie straty poniosło społeczeństwo? Można wyliczyć po czasie, stosując algorytm: stosunek codziennego bandyctwa do bandyctwa w dniu 10. każdego miesiąca. To są straty wymierne spowodowane kaczolękiem.

Straty będą jeszcze większe, gdy wejdzie w życie nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, znoszaca trójpodział wladzy. Straty Polski, jako państwa niedemokratycznego, podobnego do Białorusi i Rosji, które zostanie obłożone sankcjami instytucji międzynarodowych oraz wydaleniem naszego kraju z nowoczesnego organizmu, z Unii Europejskiej.

Takie będą skutki ustawy o KRS, która dzisiaj została przepchana przez Sejm głosami PiS. Jeszcze tylko Senat zatwierdzi, parafę postawi Adrian i zapultamy się w konsystencji PRL-u – demokracji kaczystowskiej (w PRL-u – ludowej).

Lecz społeczeństwo obywatelskie na to nie wyrazi zgody, będzie manifestowało, nie godziło się na odebranie wolności obywatelskich, nie prolongowało zniszczenia demokracji.

Nie będzie tak, jak podczas ostatniej kontrmiesięcznicy, iż Kaczyński musiał oglądać zadki protestujących, bo ci (i ja) rozeszli się przed przybyciem jego procesji. Doszliśmy do ściany, do końca demokracji, który to kres urządziła nam partii dopuszczona do demokratycznych wyborów. Dyktat zwykle jest narzucany przez korzystających z niedyktaturowych procedur.

Demokrację oto trafił szlag, ale nie Polskę. Jak to leci w „Mazurku Dąbrowskiego”? No, wlaśnie! Musimy odpominać polskie artefakty kulturowe.

Czarny dzień dla Polski

Czarny dzień dla Polski

PiS przejął Krajową Radę Sądownictwa.

Mimo protestów opozycji, wielu środowisk prawniczych, organizacji pozarządowych i RPO Kaczyński dopiął swego. Sejm – głosami PiS – uchwalił ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa. Oznacza to, że 15 członków KRS – nadzorującej prace sądów w Polsce – wybierze Sejm, a nie samorząd sędziowski. Wygaszona zostanie też kadencja członków obecnej KRS.

– „To jest czarny dzień dla Polski” – powiedziała Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. – „Niszczenie KRS-u to jest niszczenie fundamentu państwa prawa, to jest zniszczenie tego, że Kowalski jest tak samo traktowany, jak ktoś z legitymacją Prawa i Sprawiedliwości”.

– „Nie złamiecie polskich sędziów, gdyż ślubowali oni wierność Konstytucji. Przywrócimy normalny trójpodział władzy” – powiedział były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Borys Budka. – „Okłamaliście wyborców. Wprowadzacie PRL-bis, bo wasza mentalność to mentalność PRL-owska”.

– „Twarzą zawłaszczania przez PiS sądownictwa jest prokurator Stanisław „precz z komuną” Piotrowicz. Arogancja i bezwstyd bez granic” – napisał na Twitterze Tomasz Siemoniak z PO. Z kolei jego koleżanka partyjna Kinga Gajewska-Płochocka przypomniała, że wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł przyjechał na Kongres Prawników Polskich do Katowic, „tłumacząc potrzebę zmian w KRS tym, że się trzeba pozbyć komunistów”.

– „Komunistów, to wy się pozbądźcie ze swoich szeregów, przecież nie kto inny, jak Stanisław Piotrowicz, prokurator PRL-u jest twarzą reformy sądownictwa w Polsce” – powiedziała Gajewska. – „Mówicie, że trzeba zreformować KRS, bo jeden sędzia złamał prawo. To nie znaczy, że wszyscy sędziowie łamią prawo. Dla przykładu – jeżeli jeden z posłów PiS-u bije żonę i każe kochance dokonać aborcji, to wcale nie znaczy, że wszyscy państwo każecie swoim kochankom dokonywać aborcji. I to jest straszne, że ja muszę wam to tłumaczyć” – dodała.

Michał Szczerba z PO przekonywał, że proponowane zmiany „zdemolują organ konstytucyjny, który stoi na straży niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów”. – „Dlaczego wchodzicie w buty komunistów; w buty Józefa Cyrankiewicza, kopiując jego projekt z 1962 roku?” – pytał Krzysztof Brejza.

Posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz zwracała się bezpośrednio do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. – „Panie prezesie, czy przyjmując tę ustawę o upartyjnieniu KRS, PiS chce nam po prostu powiedzieć: demokracja się nie spełniła? (…) Dlaczego w wieku 39 lat przestrzegał pan przez dyktatorskimi zasadami funkcjonowania państwa, a teraz w wieku prawie 70 lat idzie pan prostą drogą do dyktatury?” – pytała.

Krzysztof Paszyk z PSL powiedział, że zmiany „powodują wpływ władzy ustawodawczej na sądownictwo”. „Czy posłowie z PiS jesteście świadomi tego, że to patologia i złamanie konstytucji?” – pytał parlamentarzystów PiS.

 „Może zaproponujemy wniesienie ustawy, która wygasi kadencję tego Sejmu? Na tej samej zasadzie możemy wygasić kadencję posłów, może tylko niektórych ugrupowań, ja wskażę których” – mówił Grzegorz Długi z Kukiz’15. Głosowanie nad ustawa o KRS zostało zarządzone nagle dzisiaj rano.

koduj24.pl

Nowelizacja ustawy o KRS to koniec trójpodziału władzy w Polsce?

Sejm głosami PiS uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. „Demokracja, demokracja!” – skandowali entuzjastycznie posłowie PiS. Ustawa, którą marszałek Sejmu w ostatniej chwili wpisał do harmonogramu obrad oznacza m.in., że wygaszone zostaną kadencje 15 członków KRS będących sędziami. – To PRL-bis – krytykuje opozycja

W głosowaniu nad ustawą o KRS nie brali udziału posłowie opozycji. PiS wystarczyło jednak głosów, by uchwalić nowelizację, choć jeszcze rano nic nie zapowiadało, by głosowanie w ogóle miało się odbyć. PiS nagle zdecydowało się wprowadzić go pod obrady.

Opozycja zgodnie krytykowała ustawę. Przedstawiciele PO, N, PSL i Kukiz’15 podkreślali m.in., że zapisy prowadzą do „upartyjnienia KRS”, prowadzą do powrotu PRL i są sprzeczne z konstytucją. Tymczasem według Zbigniewa Ziobro KRS to „stajnia Augiasza”, którą PiS oczyści. – KRS to korporacyjna spółdzielnia, która sama o wszystkim decyduje – oskarżał.

Sejm zapewne przyjmie też dziś forsowany przez PiS projekt ustawy ustroju sądów powszechnych.

Przypominamy tekst „Lekarstwo gorsze od zarazy”, w którym Aleksandra Pawlicka opisywała potencjalny przebieg wydarzeń, do których może dojść po nowelizacji ustawy o KRS:

Dyspozycyjni sędziowie i wyroki na zamówienie rządzącej partii. Taki jest prawdziwy cel rozpoczętej przez PiS reformy sądownictwa. – To nie jest obawa, to jest realne zagrożenie. W tej reformie chodzi o zastraszenie sędziów – uważa Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. – Jeśli PiS zdoła przeforsować zapowiadane zmiany, do czego ma parlamentarną większość, to wartość orzeczeń sądowych będzie taka jak wyroków w stanie wojennym – mówi Cezary Grabarczyk, były minister sprawiedliwości, i dodaje: – Kaczyński cofa Polskę do czasów mrocznego PRL, gdy partyjni urzędnicy decydowali o karaniu sędziów wydających wyroki niezgodne z linią partii.

 

Zachwiany trójkąt

Plan wydaje się prosty. Po paraliżu Trybunału Konstytucyjnego, zawłaszczeniu mediów publicznych i przekształceniu ich w tubę propagandową, po podporządkowaniu prokuratury i przygotowaniu ustawy inwigilacyjnej pozwalającej podsłuchiwać i śledzić każdego obywatela PiS planuje skok na sądy. Ostatnią niezależną instytucję broniącą obywatela przed wszechwładzą rządzących.

– Bez niezawisłych sądów władza będzie mogła każdemu udowodnić wszystko. Wyroki będą zapadały na zamówienie Nowogrodzkiej i trójpodział władzy ostatecznie przestanie w Polsce obowiązywać – uważa Cezary Grabarczyk.

Trójpodział władzy to – według prof. Ewy Łętowskiej, która była rzecznikiem praw obywatelskich i sędzią Trybunału Konstytucyjnego – trójkąt równoboczny. – Można próbować wydłużyć któryś z boków, wzmacniając na przykład egzekutywę kosztem jurysdykcji, tyle że zmieniają się kąty i rozkład sił. Trójkąt niby nadal jest trójkątem, ale z zachwianą równowagą – mówi „Newsweekowi”.

PiS pierwszy krok w tym kierunku już wykonało. Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło właśnie projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. To organ konstytucyjny stojący na straży niezależności i niezawisłości sądów oraz sędziów. Odpowiedzialny za ich wybór i ocenę działalności.

– PiS próbuje zmienić Krajową Radę Sądownictwa w wydmuszkę, tak jak próbował zrobić to z Trybunałem Konstytucyjnym. Formalnie KRS będzie istnieć, ale pozbawiona kompetencji i wpływu na rzeczywistość sądową – ostrzega Jerzy Stępień.

– To kolejny zamach na konstytucję – dodaje mec. Roman Giertych. – PiS wydaje się nie rozumieć, że ustawą nie można wygaszać kadencji organów konstytucyjnych, niezależnie od tego, czy jest to Krajowa Rada Sądownictwa, Trybunał Konstytucyjny, czy urząd prezydenta.

Nowa ustawa zakłada, że cztery miesiące od chwili wejścia w życie prawa obecna Krajowa Rada Sądownictwa przestanie istnieć. To próba „szybkiej wymiany kadr”, „wielka czystka”, „polowanie na sędziów, którzy respektują wyroki Trybunału Konstytucyjnego” – mówią moi rozmówcy.

Wielka czystka

PiS chce nie tylko zmienić skład Krajowej Rady Sądownictwa. Przede wszystkim zamierza zmienić zasady powoływania członków KRS, tak by już na starcie wyeliminować sędziów z największym doświadczeniem, dorobkiem i autorytetem. Czyli prezesów i wiceprezesów sądów. Podobną zmianę PiS forsowało już w czasie poprzednich rządów, w latach 2005-2007, ale wtedy Krajowa Rada Sądownictwa zaskarżyła rozwiązanie do Trybunału Konstytucyjnego, a ten uznał, że blokowanie kariery sędziów narusza ich niezależność.

 

Czystka na szczycie szybko obejmie wszystkie szczeble sądownictwa. Temu służy przygotowywana ustawa o sądach powszechnych.
Do tego dochodzi budzący sporo kontrowersji pomysł, aby ostateczna decyzja o wyborze kandydata na sędziego należała do prezydenta. Obecnie prezydent jedynie nominuje kandydata wskazanego przez KRS. Według nowej ustawy ma otrzymywać propozycje dwóch kandydatur do wyboru.

– Konstytucja mówi o powoływaniu sędziów na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, a nie o wyborze przez prezydenta. Ustawodawca celowo zrobił tak, aby to nie polityk jednoosobowo decydował o tym, kto ma być sędzią, bo wtedy może dochodzić do różnego rodzaju pozakulisowych gier w stylu: „kto będzie bardziej przychylny dla mojej opcji politycznej, to tego wskażę” – tłumaczy rzecznik KRS Waldemar Żurek. Przyznaje, że KRS odbiera propozycję ustawy jako zemstę za to, że w sprawie Trybunału Konstytucyjnego skrytykował działania rządu.

Co więcej, nowa ustawa zwiększa kompetencje ministra sprawiedliwości w typowaniu kandydatów do KRS. Przyznaje mu bowiem prawo wyznaczania w sposób dowolny okręgów, w których wybierani są kandydaci. Czytaj: konstruowania ich pod konkretnych, wygodnych dla władzy sędziów.

– Ustawa o KRS to zaledwie próbka tego, co PiS chce zrobić z całym sądownictwem. To podglebie dla zmian, których główny wysyp przed nami – uważa Grabarczyk.

Rzeczniczka PiS, Beata Mazurek, która sędziów Sądu Najwyższego nazwała „bandą kolesi”, zdaje się te obawy potwierdzać: „Ta ustawa to początek reformy wymiaru sprawiedliwości, o której mówiliśmy w kampanii”.

– Czystka na szczycie szybko obejmie wszystkie szczeble sądownictwa. Temu służy przygotowywana w resorcie ustawa o sądach powszechnych – mówi pracownik Ministerstwa Sprawiedliwości, proszący o zachowanie anonimowości.

Ustawa zakłada łączenie sądów (m.in. likwidację sądów apelacyjnych). Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak już w marcu zapowiedział reorganizację sądownictwa, która ma polegać na „łączeniu sądów małych i dzieleniu dużych, bo średnie są najbardziej efektywne i rzadko dochodzi w nich do nieprawidłowości”.

Oznacza to wymianę prezesów i wiceprezesów tych sądów, bo w sytuacji gdy powstają nowe jednostki, trzeba powołać na nowo ich kierownictwo. Minister Ziobro otrzyma więc potężne narzędzie wywierania na sędziów presji. – Nietrudno się domyślić, według jakiego klucza będzie się to działo: awans dla spolegliwych, degradacja dla zbuntowanych – mówi Grabarczyk.

– Co więcej, na prezesach i wiceprezesach, a nawet szefach wydziałów ta czystka się nie skończy – uważa mec. Bartłomiej Piotrowski, śląski działacz KOD. – Powołanie nowej jednostki sądowej oznacza wręczenie na nowo nominacji każdemu sędziemu, co stwarza okazję do weryfikacji całych składów i eliminowania tych sędziów, którzy swoimi wyrokami narazili się nowej władzy. Niewygodni mogą usłyszeć, że nie dają rękojmi wykonywania zawodu.

Efekt mrożący

Środowisko sędziowskie spodziewa się też działań podobnych do tych, jakie zastosowano w zreformowanej już prokuraturze: prokuratorzy zajmujący się sprawą smoleńską w sposób niezgodny z oczekiwaniami PiS zostali oddelegowani do pracy na prowincji.

– Nie wiemy, co się wydarzy, ale te ustawy naprawcze działają także poprzez efekt mrożący. Nie lekceważyłabym go. To arsenał zarządzania strachem. Wtedy ludzie sami odchodzą, zanim jeszcze pojawią się niekorzystne dla nich decyzje władz. Dla sędziów to szczególnie niebezpieczne – mówi prof. Ewa Łętowska.

I nie są to przewidywania na wyrost. Sędzia Wojciech Łączewski, ten, który wydał nieprawomocny wyrok więzienia dla szefa CBA Mariusza Kamińskiego (ułaskawionego przed uprawomocnieniem się wyroku przez prezydenta Dudę), już podjął taką decyzję. Na własne życzenie został przeniesiony z wydziału karnego do wydziału cywilnego rozpatrującego mało kontrowersyjne sprawy.

Środowisko prawnicze najbardziej niepokoi jednak zapowiedź przesyłania spraw z jednego sądu do drugiego i możliwość oddelegowania do prowadzenia takich spraw sędziów wyznaczonych przez ministra Ziobrę.

Nie wiemy, co się wydarzy, ale ustawy naprawcze działają także przez efekt mrożący. To arsenał zarządzania strachem.

– Nietrudno sobie wyobrazić, że sprawy wymagające natychmiastowego i przykładnego ukarania będą trafiały do sędziów sprzyjających władzy – mówi mec. Piotrowski. – Rozmawiamy na razie o sytuacji hipotetycznej – dodaje. – Ale biorąc pod uwagę, że niezależność sądów jest tym, co PiS boli najbardziej, można zakładać, że władza zrobi wszystko, aby skutecznie wyeliminować np. tych sędziów, którzy respektują wyroki Trybunału Konstytucyjnego.

– Mamy się wszyscy bać. Sędziowie, że będą pozbawiani awansów, prowadzenia prestiżowych spraw, a może wręcz usuwani ze służby. A obywatele, że zgodnie z zasadą: „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”, każdy może stać się winny – mówi Grabarczyk. – Jedno jest pewne. W Polsce śpi się coraz gorzej, a panem snu nas wszystkich chce być minister Ziobro – dodaje mec. Piotrowski.

 Depozytariusze demokracji

Przeczuwając zbliżające się zagrożenie, pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf wystosowała do środowiska sędziowskiego list kończący się słowami: „Chciałabym prosić wszystkich polskich sędziów, aby mieli odwagę. Dzisiaj nie są oni »ustami ustawy«, lecz powiem to bez cienia patosu i przesady – depozytariuszami wartości polskiej demokracji, a przy tym piastunami władzy publicznej”.

Innymi słowy: to od ich nieustępliwości i wytrwałości zależy obrona niezależności i niezawisłości sądów w Polsce. Tak jak postawa prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego, wspieranego przez opozycję i społeczny sprzeciw, zdołała pohamować – przynajmniej na razie – apetyt PiS na całkowitą destabilizację tej instytucji.

– Nie twierdzę, że sytuacja w polskim sądownictwie do czasu wygranej PiS była idealna. Sam jestem zwolennikiem dwustopniowego wymiaru sprawiedliwości i oczekiwałbym reformy w tym zakresie. Tyle że nawet słuszne rozwiązania proponowane przez PiS toną w masie zmian, które nie pozostawiają cienia złudzeń, że w tej reformie chodzi nie o naprawę, ale o podporządkowanie środowiska sędziowskiego. To zaś oznacza koniec praworządności – mówi Jerzy Stępień. – Diagnoza PiS ma momentami sens – dodaje prof. Łętowska. – Problem w tym, że lekarstwo okazuje się gorsze od zarazy, którą chce się leczyć.

newsweek.pl

„Może Błaszczaka obciążyć kosztami za utrudnienia dla mieszkańców?”

As, 12.07.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,103454,22083594,video.html?embed=0&autoplay=1
– Płacenie za ochronę to prosty sposób, by w ogóle wyeliminować wszelkie kontrmanifestacje. A wolność zgromadzeń gwarantuje konstytucja – przypomniała w TOK FM Ewa Siedlecka. Wg Agaty Szczęśniak, pomysł min. Błaszczaka jest „łukaszenkowski w swej istocie”.

Min. Mariusz Błaszczak chce tak zmienić ustawę o zgromadzeniach, by kosztami policyjnej ochrony obciążać tych, który szykują kontrmanifestacje. Pomysł zgłosił dzień po ostatniej miesięcznicy smoleńskiej, którą ochraniało 2,3 tys. policjantów. Tak wielu funkcjonariuszy jeszcze na uroczystości organizowane przez PiS nigdy nie ściągnięto.

–  Kontratak min. Błaszczak wziął się z tego, że zaczęto do niego kierować pytania, ile kosztuje ochrona miesięcznic – oceniła w „Poranku Radia TOK FM” Ewa Siedlecka. Publicystka „Polityki” uważa, że propozycja szefa MSWiA, „to prosty sposób, by w ogóle wyeliminować wszelkie kontrmanifestacje”. – A wolność zgromadzeń gwarantuje konstytucja.

A co z mieszkańcami?

Dr Katarzyna Kasia z „Kultury Liberalnej” przypomniała min. Błaszczakowi, że każdy płacący podatki, de facto „płaci na policję”.

– Należy więc nam się ochrona dla demonstracji. A jak minister chce to zrealizować swój pomysł? Bilety wprowadzić? – dopytywała.

Dr Kasia zwróciła uwagę, że szef MSWiA krytykując uczestników protestów towarzyszących miesięcznicy, zupełnie zapomniał o tych, którym wprowadzone utrudnienia poważnie skomplikowały życie.

– Mieszkam niedaleko Traktu Królewskiego i wszystkie boczne ulice, do Krakowskiego Przedmieścia, były zamknięte już dzień wcześniej. To ogromne utrudnienie dla mieszkańców. Miałam trudności z dotarciem do pracy. Może więc za to, że nie można było dojechać do domu należałoby obciążyć min. Błaszczaka? – zastanawiała się publicystka „Kultury Liberalnej”

Weźmy przykład z ministra

Jak oceniła Agata Szczęśniak z OKO.press, pomysł min. Mariusza Błaszczaka jest „łukaszenkowski w swej istocie”. – Bo uderza w wolność zgromadzeń – mówiła.

Komentatorka „Poranka Radia TOK FM” podkreśla, że o płaceniu można mówić jedynie w przypadku ludzi, którzy są sprawcami jakiś zniszczeń. A w przeszłości nawet w wyjątkowo oczywistych sytuacjach, sprawcy niekoniecznie płacili.

– Czy niszczący Tęczę z pl. Zbawiciela płacili za jej renowację? A czy za ochronę stadionu przez policję będą płacić kibice, którzy przyszli na mecz? – zastanawiała się Dorota Warakomska.

„Mariusz spokojnie, zabulę”

– Mariusz, kocham cię. Jeśli Błaszczak zażąda ode mnie, żeby zapłacić np. 400 tys..zł za miesięcznice… Nie ma tych pieniędzy. Ale Mariusz spokojnie, zabulę. Mogę ciężko pracować do końca życia, żeby zapłacić. Konstytucja jest warta o wiele więcej
stwierdził lider inicjatywy Obywatele RP – tak najnowszy pomysł szefa MSWiA komentował w TOK FM Paweł Kasprzak.

Jak przypomniał lider Obywateli RP, organizowane od marca 2016 roku protesty, to wyraz obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec decyzji rządzących; np. wobec zmian w ustawie o zgromadzeniach.

Zobacz także

TOK FM

Cyniczny kłamco, uczyniłeś ze śmierci brata cyrk. Z tragedii, łez, bólu Polaków, uczyniłeś drabinę do władzy i ośmieszyłeś 96 ofiar. Hańba !

Pytam w imieniu głodnych dzieci. Ile pieniędzy przez 6 lat ukradł Macierewicz na poparcie kłamstw i bredni? Ile wepchnął w kieszenie kumpli?

.

Poseł PiS broni podwyżki paliwa: „Kto korzysta, ten płaci”. I bierze 36 tys. zł „kilometrówki”

nat, 12.07.2017

Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

– Sam przemierzam rocznie 40-50 tys. kilometrów – mówi poseł Zbigniew Dolata (PiS), pomysłodawca nowej opłaty paliwowej. W ubiegłym roku z Kancelarii Sejmu z tytułu „kilometrówki” wypłacił ponad 36 tys. zł.

 

Nowa opłata paliwowa zapisana została w projekcie ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych. Fundusz ten ma dofinansować budowę i przebudowę dróg powiatowych i gminnych oraz mostów w ciągu dróg wojewódzkich. Posłowie PiS chcą, aby fundusz był zasilany właśnie z paliwa.

„Pewna dolegliwość”

W związku z tym ceny na stacjach benzynowych mają pójść w górę o 25 gr na litrze. Natomiast opłata gazu wzrośnie o 37 groszy za 1 kilogram. Co na to pomysłodawca projektu?

Mamy świadomość, że to pewna dolegliwość, ale obciążenia podatkowe i koszty paliwa w Polsce są znacznie niższe, niż ceny w Niemczech, Francji, czy Wielkiej Brytanii.

– mówi w rozmowie z wPolityce.pl Zbigniew Dolata, poseł PiS, wnioskodawca projektu ustawy o funduszu dróg samorządowych.

Natomiast na pytanie, dlaczego rząd sięga po pieniądze na fundusz  dróg samorządowych do kieszeni kierowców, odpowiada: „Ten, kto korzysta, ten płaci”. I dodaje: „Gdyby to były pieniądze stricte dedykowane z budżetu państwa, to cudzoziemcy, którzy korzystają z gminnych i powiatowych dróg, nie partycypowaliby w ich remontach.”

„Kilometrówka” posła Dolaty

Zdaniem posła nowa opłata – jak mówi – „nie będzie odczuwalnym uszczerbkiem w kieszeniach Polaków”.

Sam przemierzam rocznie 40-50 tys. kilometrów i wiem, jak bardzo wzrasta koszt eksploatacji samochodu poruszającego się po polskich drogach. Chciałbym zaapelować do kierowców, by pomyśleli o tym

– podkreśla.

Przeczytaj także: Poseł Kukiz’15 wydał 35 tys. zł na paliwo, choć nie ma prawa jazdy. Tłumaczy, skąd taki koszt

Jak z kolei dowiedział się Fakt w ubiegłym roku poseł Dolata wypłacił z Kancelarii Sejmu (z tytułu tzw. kilometrówki) 36 190 zł. Oznacza to, że w ciągu roku na koszt podatnika przejechał 43 tys. kilometrów.

gazeta.pl

Nagła zmiana porządku obrad Sejmu. Dzisiaj PiS przejmie sądy

Wojciech Czuchnowski, 12 lipca 2017

Posiedzenie Sejmu VIII Kadencji

Posiedzenie Sejmu VIII Kadencji (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński w ostatniej chwili wprowadził pod głosowanie ustawy, które podporządkują sądy politykom i ministrowi sprawiedliwości.

– Demokratycznymi metodami nic już się nie da zrobić. Mogę tylko z goryczą powiedzieć, że miałem rację, zapowiadając, że PiS wróci do sprawy po wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa – mówi „Wyborczej” poseł Borys Budka (PO), były minister sprawiedliwości.

Rzeczywiście, przed wizytą Trumpa PiS wycofał z porządku obrad Sejmu głosowanie nad ustawami o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych. Budziły one sprzeciw opozycji, międzynarodowej opinii publicznej i większości prawników. PO mówiła wtedy, że powodem przesunięcia prac jest wizyta Trumpa i chodzi o to, by w jej trakcie nie było „złej atmosfery” i protestów.

Jeśli nie ma sędziowskiej niezawisłości, to mamy państwo bezprawia – prof. Strzembosz w „Temacie dnia” komentuje zmiany w KRS

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21858977,video.html

PRZECZYTAJ TEŻ: Ziobro dostał wszystko, co chciał. TK: Przepisy ustawy o KRS niezgodne z konstytucją

W środę rano wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz’15) zapowiedział głosowanie nad ustawami, która są już po drugim czytaniu, dyskusji sejmowej i poprawkach komisji. Te ostatnie nie przyniosły istotnych zmian. Nadal więc w ustawie o KRS pozostaje zapis, że 15 członków rady (nadzorującej prace sądów w Polsce) wybierze Sejm, a nie samorząd sędziowski. Wygaszona zostanie też kadencja członków obecnej KRS. Z kolei w ustawie o ustroju sądów powszechnych nowe zapisy dadzą ministrowi sprawiedliwości prawo do powoływania i odwoływania prezesów sądów. Oznacza to, że rząd de facto przejmie nad nimi kontrolę.

Dwa tygodnie temu na kongresie PiS prezes Jarosław Kaczyński podkreślał, że zmiany w sądownictwie są dla jego partii fundamentalne i PiS się przed nimi nie cofnie.

Jeszcze w środę rano głosowań w sprawie obydwu ustaw nie było w porządku prac dzisiejszego posiedzenia sesji Sejmu.

Po przegłosowaniu ustawy musi jeszcze zatwierdzić Senat i podpisać prezydent Andrzej Duda.

wyborcza.pl

Awantura o paliwa na klubie PiS. „Już dawno nie było tak wielu negatywnych komentarzy”

Agata Kondzińska, 12 lipca 2017

Prezes PiS Jarosław Kaczyński

Prezes PiS Jarosław Kaczyński (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Poseł PiS Jan Mosiński wycofał podpis spod ustawy o opłacie drogowej. Rozważa to też Przemysław Czarnecki – dowiedziała się „Wyborcza”.

Klub PiS zebrał się w środę rano. Najwięcej emocji wzbudził projekt ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, w którym PiS zapisał opłatę drogową, nowy podatek do cen wszystkich rodzajów paliwa. Stawka wyniesie 20 zł za 100 litrów paliwa, czyli 20 groszy od litra bez podatku VAT, i ma być co roku zwiększana o wskaźnik inflacji. Politycy PiS szacują, że do budżetu trafi dzięki temu 4-5 mld zł.

Krytyka na klubie PiS

O kulisach klubu PiS opowiada nam polityk partii: – Barbara Bubula mocno atakowała tę ustawę, mówiła, że powinniśmy się zająć wprowadzeniem abonamentu, a nie podwyżkami za paliwo.

„Uwaga, jakaś ekipa zabiera się za wasze portfele”. Jak PiS „walczył” z podwyżkami cen paliw, a teraz sam podbija ceny

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22077879,video.html

CZYTAJ RÓWNIEŻ: PiS szuka paliwa dla budżetu. Projekt ustawy o nowej opłacie drogowej ekspresowo idzie do Sejmu

Głosów krytycznych na posiedzeniu klubu PiS było znacznie więcej. – Już dawno nie było tak wielu negatywnych komentarzy – słychać wśród posłów.

Nasi rozmówcy opowiadają, że posłowie kwestionowali poselską ścieżkę projektu. Wytykali, że powinien to być projekt rządowy, co oznacza, że musiałby być społecznie konsultowany. I nie przechodziłby przez Sejm w tempie ekspresowym.

Swój podpis spod projektu ustawy wycofał poseł Jan Mosiński. – Nic z tego nie wynika, że wycofałem. Zrobiłem to, bo mam jedną wątpliwość dotyczącą zabezpieczeń poziomu cen detalicznych – tłumaczy Mosiński. – O tym rozmawialiśmy na klubie. I jak to pójdzie w odpowiednią stronę, to będę głosował nad przyjęciem projektu ustawy. Proszę nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków.

To podpisał się pan in blanco?

– Nie. Wiedziałem, że jest tworzony fundusz, na rzecz którego środki będą przekazywali producenci paliw, a nie detaliczni odbiorcy. I to jest ta różnica. Później czytałem projekt i powstał u mnie dysonans poznawczy, bo to nie powinno skutkować wzrostem cen detalicznych dla odbiorców. Wolałem się zabezpieczyć i ten podpis wycofać, co nie znaczy, że nie popieram idei powołania funduszu – mówi Mosiński.

– Na klubie twierdził pan, że to powinien być projekt rządowy?

– Nie. Pytałem jedynie, dlaczego to nie jest projekty rządowy, biorąc pod uwagę wagę sprawy. Wtedy proces legislacyjny trwa dłużej, są konsultacje społeczne.

Poseł PiS skłoniony do refleksji

Według naszych rozmówców podpis miał też wycofać Przemysław Czarnecki. – Zastanawiam się nad tym, ponieważ kontrowersje, które narosły wokół tego projektu ustawy, skłaniają mnie do głębszej refleksji – mówi poseł.

– Pan też rozważa wycofanie podpisu? – zapytaliśmy posła PiS Jacka Świata.

– Już nie. Przestałem po rozmowie z ministrem Krzysztofem Tchórzewskim. Przekonał mnie, że projekt nie wpłynie na ceny paliw w koncernach należących do państwa, czyli Lotos i Orlen – mówi „Wyborczej” Jacek Świat.

We wtorek – na prośbę portalu 300polityka.pl – stanowisko w tej sprawie wydał Orlen. W komunikacie uspokajano, że „wprowadzenie opłaty paliwowej nie musi skutkować wzrostem cen paliw dla klientów stacji”.

Mimo krytyki w klubie PiS nie zamierza wycofać się z projektu ustawy. – Przewodniczący Ryszard Terlecki tłumaczył, że trzeba to wprowadzić, bo pieniądze są potrzebne, a za miesiąc ludzie i tak zapomną o tej podwyżce – mówi poseł PiS.

Co składa się na cenę litra paliw: oleju napędowego i benzyny?Co składa się na cenę litra paliw: oleju napędowego i benzyny? Gazeta Wyborcza

wyborcza.pl

Warto przypomnieć wypowiedź Bogdana Lisa o jego spotkaniu z Antonim Macierewiczem podczas stanu wojennego.

Z kim i po co Kownacki jeździł do Rosji

autor: Maciej Miłosz, 12.07.2017

Niemiecka gazeta oskarża polskiego wiceministra obrony o niejasne kontakty z organizacją prorosyjską. MON dementuje.

 „Moskiewska podróż ministra Kownackiego” – to tytuł artykułu, który wczoraj opublikowano na stronie internetowej dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Bazując m.in. na wydanej ostatnio książce Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”, dziennikarz Konrad Schuller przypomina postać ppłk. Krzysztofa Gaja, który na początku współtworzył Obronę Terytorialną, a później został odsunięty od tej funkcji, gdy w jednym z portali społecznościowych pozytywnie wypowiadał się o aneksji Krymu. Wspomina także o postaci Mariana Szołuchy, który wkrótce po objęciu rządów przez Prawo i Sprawiedliwość został członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Gdy okazało się, że współpracował z finansowanym przez Rosjan Europejskim Centrum Analiz Geopolitycznych, zrezygnował ze stanowiska.

„FAZ” cytuje również Konrada Rękasa z Partii Zmiana (jej były lider Mateusz Piskorski przebywa w areszcie z zarzutami szpiegostwa na rzecz Rosji), który przekonuje, że wiceminister obrony Bartosz Kownacki utrzymywał kontakt z tym ugrupowaniem. W artykule można przeczytać, że „najwyraźniej Kownacki wyjechał jako obserwator na wybory prezydenckie w Rosji w 2012 r. na zaproszenie Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych”. Swego czasu kierował nim zatrzymany przez ABW i znany z prokremlowskich poglądów Piskorski. Obserwatorem był tam też Marian Szołucha. W tekście „FAZ” nie ma stanowiska polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej. Dziennikarz zwrócił się z pytaniami do resortu w ubiegły czwartek, ale do czasu publikacji materiału odpowiedzi nie otrzymał.

Kownacki przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. – Nie utrzymywałem, nie utrzymuję i utrzymywać nie zamierzam kontaktów z organizacjami prorosyjskimi oraz Partią Zmiana lub panem Mateuszem Piskorskim. Nie wyjeżdżałem też do Rosji na zaproszenie Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych – twierdzi polityk Prawa i Sprawiedliwości. – W wyborach w Rosji w roku 2012 uczestniczyłem jako obserwator zaproszony przez Sojusz Europejskich Ruchów Narodowych, organizację afiliowaną i finansowaną przez Parlament Europejski, jednocześnie zastępując profesora Ryszarda Bendera, marszałka seniora Senatu RP i przewodniczącego Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie – wyjaśnia wiceminister w swoim oświadczeniu. Dodaje, że używał wtedy paszportu dyplomatycznego. Wszystko działo się za zgodą ówczesnego marszałka Sejmu, co jest argumentem przemawiającym za tym, że nie jechał tam jako osoba prywatna.

Jaką organizacją jest Sojusz Europejskich Ruchów Narodowych? SERN skupia skrajnie prawicowe organizacje takie jak węgierski Jobbik czy Brytyjska Partia Narodowa. Jej liderem jest Węgier i zarazem działacz Jobbiku Béla Kovács, który w 2014 r. pojechał jako obserwator na Donbas, by przyglądać się nieuznawanym przez Zachód wyborom parlamentarnym w republikach separatystycznych – DNR i LNR. Jego żoną jest Rosjanka – Swietłana Istochina. Rząd w Budapeszcie oskarża Kovácsa o szpiegostwo na rzecz Rosji, a Parlament Europejski na potrzeby prowadzonego na Węgrzech śledztwa pozbawił go immunitetu. Z SERN związane jest również bułgarskie ugrupowanie nacjonalistyczne Ataka, które podejrzewane jest o przyjmowanie pieniędzy rosyjskich. Atakę wskazywano jako partię, która może być wykorzystywana przez Rosję do inspirowania antyukraińskich wystąpień w zamieszkanym przez mniejszość bułgarską i położonym w obwodzie odeskim Budziaku.

W swoim oświadczeniu Kownacki przekonuje, że opublikowanie przez „FAZ” tekstu właśnie teraz (sprawa wyjazdu była znana wcześniej, a relacje z 2012 r. były już opisywane na lokalnych bydgoskich portalach internetowych) ma swój cel. – Nie jest przypadkiem, że niemiecka prasa atakuje mnie bezpodstawnie w chwili podpisania kluczowego dla Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej porozumienia z rządem Stanów Zjednoczonych w sprawie pozyskania systemu Patriot, co może niewątpliwie naruszać interesy niemieckich firm przemysłu zbrojeniowego. Fakt podpisania memorandum został także zauważony w mediach rosyjskich jako istotny dla zwiększenia potencjału obronnego RP i zagrożenie dla interesów Federacji Rosyjskiej – komentuje Kownacki.

W ubiegłym tygodniu podczas wizyty prezydenta Donalda Trumpa ogłoszono dokument dotyczący zestawów Patriot. Jego słabością jest to, że nie zawiera wielu konkretów i nie jest wiążący w świetle prawa. Choć podobno Amerykanie ustąpili nieco w kwestii transferu technologii do Polski, to przed nami trudne negocjacje, podczas których może się wiele wydarzyć. Wydaje się, że szanse wygrania kontraktu przez konkurentów patriotów (m.in. system MEADS, gdzie spory udział mają Niemcy) są obecnie mniejsze niż jeszcze dwa tygodnie temu.

dziennik.pl

WTOREK, 11 LIPCA 2017 12:25

Wojciech Dąbrowski wyrzucony z Polskiego Radia po piątkowej rozmowie z premier Szydło

Prowadzący „Sygnały dnia” Wojciech Dąbrowski rozstaje się z Polskim Radiem – dowiaduje się 300POLITYKA. Według naszych informacji, bezpośrednim powodem takiej decyzji jest piątkowy wywiad z premier Beatą Szydło. Dziennikarz w rozmowie z nami nie chciał komentować sprawy, ale przyznał, że został poproszony o wzięcie nieplanowanego urlopu z sugestią, że do pracy w PR nie ma już powrotu.

Dąbrowski w trakcie rozmowy z szefową rządu pytał m.in. jak to się stało, że nie było jej w grupie, która spotkała się z prezydentem USA. Poruszył także temat kongresu PiS, na którym Szydło nie zabrała głosu. „To już kolejna taka sytuacja, można powiedzieć, gdzie jest pani w cieniu. Jak pani to skomentuje?” – pytał. W rozmowie pojawił się też wątek Puszy Białowieskiej i UNESCO.

To właśnie u Wojciecha Dąbrowskiego ministra środowiska Jan Szyszko wypowiedział słynne słowa o Ince.

300polityka.pl

Dlaczego Obywatele RP wygrali konfrontację na Krakowskim Przedmieściu?

Podczas obchodów 87. miesięcznicy smoleńskiej, na warszawkiej starówce był polityczny protest. Nie było ulicznej szarpaniny. Obywatelom RP udało się bowiem uniknąć udziału w męczącym rytuale polsko-polskiej nienawiści. Efekt? Po zakończeniu protestu Jarosław Kaczyński został na Krakowskim Przedmieściu sam ze swoją nienawiścią.

Wczorajsza kontrmanifestacja przeciwko kolejnej miesięcznicy smoleńskiej Jarosława Kaczyńskiego była protestem przeciw uchwalonemu przez PiS całkowicie niekonstytucyjnemu ograniczeniu prawa do publicznych protestów i zgromadzeń. Stojąc w kilkutysięcznym tłumie uczestników tego protestu sam byłem zaskoczony, kiedy organizatorzy po godzinie wezwali nas do jego zakończenia, żebyśmy nie musieli spędzić kolejnej godziny na jałowym wymienianiu się z wyznawcami Kaczyńskiego okrzykami w rodzaju „Targowica!”, „Nie, to wy jesteście Targowica!”, „Złodzieje!”, „Nie, to wy jesteście złodzieje!”… I podobnie jak inni uczestnicy protestu byłem zaskoczony politycznym rozsądkiem jego organizatorów, czyli Pawła Kasprzaka i jego Obywateli Rzeczypospolitej, których wcześniej uważałem za nadmiernych radykałów, a nie sądzę, żeby polskie liberalne mieszczaństwo lubiło radykalizm, dopóki nie jest do niego absolutnie zmuszonym.

Jednak ku memu pozytywnemu zaskoczeniu Obywatele RP dostarczyli nam okazji do bardzo precyzyjnego politycznego protestu, jednocześnie nie zmuszając nas do uczestnictwa w kolejnym jałowym rytuale polsko-polskiej nienawiści. Tak pożądanym przez Kaczyńskiego, bo izoluje jego zwolenników od reszty społeczeństwa i zapewnia mu nad nimi totalną emocjonalną kontrolę.

Miesięcznice smoleńskie. Kto tu jest legalny

Wcześniej, od godziny 19 do 20, słuchaliśmy przemówień Władysława Frasyniuka, Pawła Kasprzaka (lider Obywateli RP), Włodzimierza Cimoszewicza, a także dziewczyn i kobiet, które rewanżowały się – jak to powtarzały, „sensownym facetom” – za wcześniejsze wsparcie dla czarnego protestu i innych działań wspomagających walkę o prawa kobiet wobec narastającej mizoginii prawicowej i pseudoreligijnej władzy. Cimoszewicz, przedstawiając się przy tej okazji jako były prokurator generalny RP, bardzo spokojnie i precyzyjnie wyjaśnił, dlaczego niekonstytucyjny, a tym samym bezprawny, jest uchwalony przez PiS zakaz wszelkich protestów przeciwko „obchodom cyklicznym” (czyli miesięcznicom Kaczyńskiego będącym dla niego samego absolutnie cynicznym narzędziem zdobywania i utrwalania osobistej władzy), a tysiące kontrmanifestantów łamiący ten zakaz działają legalnie, bo w całkowitej zgodzie z deptaną przez Kaczyńskiego Konstytucją RP. Najbardziej przekonująco wybrzmiał spod Kolumny Zygmunta argument, że jeśli nie będziemy łamać pierwszych niekonstytucyjnych zakazów dzisiaj, to jutro już nic przeciwko Kaczyńskiemu nie będzie w Polsce wolno zrobić legalnie.

Sensem manifestacji był właśnie ten protest przeciwko niekonstytucyjnym ustawom uchwalanym przez PiS-owską maszynkę do głosowania w Sejmie. Po jego zakończeniu Kaczyński został na Krakowskim Przedmieściu sam ze swoją nienawiścią stosowaną przez niego zupełnie na zimno do mobilizowania własnych zwolenników.

Szukając solidarności, zanim będzie za późno

Paweł Kasprzak pozytywnie mnie zaskoczył unikając pułapki ulicznej szarpaniny na ogromną skalę. Prawica Kaczyńskiego nazwała to natychmiast w swoich mediach „tchórzostwem”, „ucieczką przed konfrontacją”. Bardzo się myli. Kilka tysięcy ludzi, którzy przyszli na Plac Zamkowy bardzo świadomie łamiąc antykonstytucyjną ustawę Kaczyńskiego i godząc się na poniesienie wszelkich tego konsekwencji pokazało, że Polacy nie będą stosować się do autorytarnego prawa. Rozbudowywanie i radykalizowanie tego prawa spowoduje także radykalizację protestów.

Jeśli miałbym dorzucić łyżkę dziegciu do tej beczki miodu, powiedziałbym, że lider Obywateli RP niepotrzebnie wyzłośliwiał się w czasie swojego wystąpienia na temat liberalnych polityków, którzy – jego zdaniem – „dopiero dzisiaj pojawili się na naszej manifestacji”. Od półtora roku Schetyna, dziewczyny z Nowoczesnej, Barbara Nowacka, najbardziej sensowni politycy SLD – są obecni na wszystkich masowych manifestacjach ulicznych w Warszawie i innych miastach, a Platforma nawet niektóre z tych manifestacji organizowała. Najnowsza manifestacja Obywateli RP jest trochę ostatnim szańcem ulicznego oporu, a jej sukces wynika z zadyszki KOD-u. Ale nie jest ona ani niczym nowym, ani niczym „wyłącznym”. Parę tysięcy ludzi na Placu Zamkowym (i mam nadzieję, większość organizatorów) nie ma zamiaru traktować Obywateli RP jako jeszcze jednej konkurencji do miana lidera antypisowskiej walki. Ta walka nie potrzebuje wyścigu czy lidera zakładającego z dumą żółtą koszulkę, ta walka potrzebuje skuteczności. Jeśli konstytucyjny pucz Kaczyńskiego zostanie kiedyś powstrzymany, odbędzie się to wyłącznie dzięki sensownej współpracy organizacji i ruchów społecznych oraz liberalnych partii politycznych – od centroprawicy po centrolewicę.

Miesięcznica smoleńska. Czy trzeba się bić?

Historia powinna tu służyć jako ostrzeżenie. Za każdym razem, kiedy jakieś społeczeństwo oddawało władzę nad sobą dyktatorowi, kluczem do tego był zarówno jego talent populisty, jak też niezdolność liberalnych partii, organizacji i elit do zbudowania wspólnego frontu oporu. W Republice Weimarskiej Katolickie Centrum do końca biło się politycznie z socjaldemokracją, socjaldemokracja do końca biła się politycznie z konserwatystami, a konserwatyści do końca bili się z całą resztą. W ten sposób wszyscy oni przeoczyli moment, w którym można się było jeszcze obronić się przed dyktaturą.

Dlatego manifestacja na Placu Zamkowym, choć była jednym z zachowań w obecnej sytuacji sensownych, koniecznych, moralnie słusznych, wciąż nie przełożyła się na skuteczność w powstrzymaniu PiS-u. Liberalne społeczeństwo może powstrzymać Kaczyńskiego wyłącznie działając wspólnie. Nie ukrywając ideowej różnorodności, proponując różne scenariusze dla Polski po Kaczyńskim, ale uważając za absolutny priorytet odzyskanie Polski jako państwa prawa. W tej walce uliczne protesty koordynowane przez społeczne ruchy i organizacje nie są konkurencją dla wyborów samorządowych, europejskich, parlamentarnych, w których podstawowym narzędziem obywateli są polityczne partie.

newsweek.pl

%d blogerów lubi to: