Tworzenie legendy symetryzmu dla Stefana W.

Dla zabójcy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza naprędce tworzona jest legenda. Stefan W. krwawo obnażył tę władzę i jego udany zamach jest poddawany umniejszeniu. Powoduje jednak historyczne skojarzenia z zabójstwem prezydenta Gabiela Narutowicza przez Eligiusza Niewiadomskiego.

Pisowski Niewiadomski siedział w więzieniu, w którym karmiony był papką propagandową wprost z TVP Jacka Kurskiego. Jak każdy więzień czuł się niewinny, bo wszem i wobec wiadomo, że w kiciu siedzą sami niewinni, na wolności zaś łażą przestępcy.

Myślenie więźnia w zakładzie penitencjalrnym jest podobne myśleniu tzw. dziennikarzy w pisowskiej telewizji penitencjarnej, w tym w Wiadomościach TVP, dla których to „penitencjarnych” dziennikarzy winni są opozycja, Tusk i społeczeństwo obywatelskiego paradujące w t-shirtach z napisem Konstytucja.

Stefan W. ma charakter spaczony, bo tylko tacy sięgają po nóż i polują. Nagonkę zaś dla tego mysliwego zrobiły pisowskie media, w tym TVP.  Czy Stefan W. ma zaburzoną psychikę? Oczywiście, że tak. W tym kontekscie inne tego rodzaju pytanie jest ważniejsze: Czy zaburzoną psychikę mają dziennikarze mediów pisowskich? Ciągle i wciąż kłamać, manipulować normalny żurnalista raczej nie potrafi.

Zabójstwo Adamowicza jest czysto polityczne. I odpowiada za nie partia rządząca. Wojciech Maziarski pisze w „Wyborczej”, że sztacheta nie jest winna – a tą sztachetą jest Stefan W. – ale ten, kto nią wymachuje. Ile inwektyw słyszeliśmy z ust Jarosława Kaczyńskiego pod naszym adresem? Nie zliczy tego nikt. Słyszeliśmy o gestapo, najgorszym sorcie, kanaliach. Dawno straciłem, rachubę i nie prowadzą słownika z retoryki inwektyw prezesa. Taki mógłby być zresztą fakultet na politologii.

Stefan W. z tak uzbrojoną duszą ruszył do dosłownego pisowakiego boju. Wystarczył tylko „drobiazg” – nóż (sztacheta).

Partia rządzą jak zwykła to robić od 3 lata zwala wszystko na opozycję i Tuska. Taki był pierwszy przekaz w Wiadmosciach TVP. Lecz Stefan W. jest złapany i nie wiadomo, co będzie mówił i jakie ślady przy okazji stworzył, które wykryje dziennikarstwo śledcze.

Więc biorą się pisowskie media do tworzenia legendy symetryzmu dla zabójcy. Jest chory psychicznie. Wszak to żadne odkrycie, wszyscy zabójcy są zaburzeni, ale zaburzeni nie zabijają, bo każdy – mój czarny humor – z nas łaziłby zabity, gdyż niejednokrotnie spotkał kogoś z zaburzeniami.

Najnowsze „odkrycie” to wtargnięcie Stefana W. do kancelarii Andrzeja Dudy. Fajnie, tylko monitoring go nie wykrył. A może jak w serialu rodzimej produkcji „Nielegalni” monitoring został przez kolesi Stefana W. zakłócony.

Ciekawe, co będzie nastepną próbą legendy symetryzmu dla zabójcy? Dlaczego pisowskie media nie zaczęły strzelać z grubej Berty i nie wysłały Stefana W. na Nowogrodzką, aby zamachnął się na samego prezesa?

Niewiadomski PiS Stefan W. to gorący kartofel dla polityków rządzącej partii, zwłaszcza w roku  wyborczym 2019. Może on wróżyć przegraną. Nie chcę prorokować najgorszego dla Stefana W., dlatego nawet nie napiszę o czarnej wizji, ale znając partię rządzącą można z góry założyć, że sięgną po najgorsze środki dla kontynuowania władzy.

 

Stefan W. chciał wtargnąć do kancelarii Andrzeja Dudy? „Nie ma go na zdjęciach z monitoringu”

kn, IAR, 18.01.2019

Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy nie stwierdziła, by na nagraniach monitoringu z Pałacu Prezydenckiego był zarejestrowany Stefan W. Wcześniej PAP poinformowała, że zabójca Adamowicza próbował sforsować ogrodzenie Pałacu Prezydenckiego, chcąc przeprowadzić zamach na prezydenta RP.

W piątek rano Polska Agencja Prasowa podała informację, że zabójca prezydenta Gdańska Stefan W. po wyjściu z więzienia przyjechał do Warszawy i próbował wtargnąć do kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy, chcąc przeprowadzić zamach na jego życie. Takie informacje W. miał przekazać śledczym podczas przesłuchania.

Stefana W. nie ma na nagraniach z monitoringu

Gdańska prokuratura zwróciła się do Kancelarii Prezydenta o zabezpieczenie monitoringu z Pałacu Prezydenckiego. Po przejrzeniu nagrań z monitoringu Kancelaria Prezydenta „nie stwierdziła”, by na nagraniach monitoringu Pałacu Prezydenckiego był zarejestrowany Stefan W. – poinformowała Informacyjna Agencja Radiowa.

Tę informację oficjalnie potwierdził także rzecznik prasowy Służby Ochrony Państwa ppłk Bogusław Piórkowski.

– Nie odnotowaliśmy incydentu próby wtargnięcia na teren Pałacu Prezydenckiego – powiedział w rozmowie z Radiem ZET.

Śledczy wciąż weryfikują hipotezę, czy zabójca Pawła Adamowicza po opuszczeniu zakładu karnego planował dokonać ataku w Warszawie.

Jak wyjaśnia prokurator Grażyna Wawryniuk, ustalenie, co Stefan W. robił po wyjściu z więzienia, ma istotne znaczenie dla określenia motywów jego działania. Przypomniała też, że podczas postępowania przygotowawczego Stefan W. nie przyznał się do zarzucanego mu zabójstwa mimo, że wcześniej – na scenie Orkiestry Świątecznej Pomocy – wypowiadał się na ten temat. Później, przesłuchiwany przez prokuratora, nie odniósł się do swego zachowania na scenie, nie wyjaśnił motywów i nie ustosunkował się do stawianych mu zarzutów.

Podróż Stefana W. do Warszawy. Chciał dokonać „czegoś wielkiego”
W czwartek trójmiejska „Gazeta Wyborcza” opisała, że w dniu wyjścia na wolność w grudniu 2018 roku zabójca Pawła Adamowicza poleciał samolotem do Warszawy. Do zakupu biletu lotniczego użył pieniędzy, które trafiły na jego rachunek depozytowy po zatrzymaniu. W Warszawie udał się do kasyna, gdzie przegrał pozostałe oszczędności. Po zabójstwie Stefan W. miał zeznać śledczym, że w Warszawie chciał „zrobić coś dużego, o czym wszyscy będą mówić”. W zeznaniach użył też słowa zamach.

gazeta.pl