Osobowość Morawieckiego z tombaku

Mateusz Morawiecki jest średniorozgarniętym rozmówcą, dlatego pozwala sobie na wywiady z dziennikarzami, którzy wywodzą się z obozu ideologii polskiego katolicyzmu. I to nie takiego, który moglibyśmy określić jako chrześcijaństwo otwarte, ekumeniczne, jakie przyświeca „Tygodnikowi Powszechnego”, czy też onegdaj Janowi Pawłowi II, ale bliżej mu do klasycznego Ciemnogrodu i jego wytworowi personalnemu: kołtunowi.

Z każdym dniem mam coraz gorsze zdanie o Morawieckim. Niestety znam takich osobników, którzy w imię tradycji mając do wyboru Barabasza i Joszuę z Nazaretu, wybiorą tego pierwszego, bo jest tradycyjnie zły, nie naucza jak Joszua o nowych wartościach społecznych i psychologicznych.

Odnoszę się do wywiadu Morawieckiego dla „Gościa Niedzielnego”, w którym premier wyraża się o gender i puszcza farbę o sobie. Nie jestem psychoanalitykiem, ale da się na twarzy Morawieckiego zauważyć grymas w prawym kąciku ust. Skądś on jest, raczej z takim tikiem człowiek nie rodzi się. Niezależnie od urody całe życie formułujemy swoja twarz, acz najbardziej odciska się na niej dzieciństwo – wychowanie.

Nieprzypadkowo Morawiecki zaserwowal publice taki potworek pojęciowy, jak rechrystianizacja. Zero semantyki, za to dużo w nim charakteru – i to nieciekawego, charakteru zamkniętego, a więc nieempatycznego, tzw. ciasnoty.

Morawiecki zapytany przez dziennikarza „Gościa Niedzielnego”, czy dostawał w dzieciństwie klapsa, odpowiada, że tak, indagowany o tę samę przemocową metodę wychowania w stosunku do swoich dzieci, zapewnia, że nie bije ich, acz „czasami musiałem zagryźć zęby”. Czyli chciałby dowalić, ale wie, że to złe.

Czuje Morawiecki, że nie ma racji, że przemoc, jak wszystko na tym bożym świecie ma swoje kategoryzowanie. Wybiera wersję light, acz nie wierzyłbym temu człowiekowi. „Dostawał klapsy, on ich nie daje, bo…” Typowe dla kołtuna i człowieka wewnątrz zakłamanego.

Ten szczegół wyjaśnia inną ważna sprawę dla naszego życia społecznego, bo oto taką chwali się wiedza socjologiczną: „Przemoc pojawia się częściej w związkach nieformalnych, a nie tych usankcjonowanych prawnie.”

Z jakich źródeł Morawiecki posiada tę wiedzę, iż forma zwiazku ma wpływ na użycie przemocy, czyli na treści nieludzkie? Nie ma takich źrodeł, więc mogą napisać, iż Morawiecki wobec mnie używa przemocy słownej – kłamstwa, krętactwa – i mówi na temat, o którym nie ma pojęcia.

Morawiecki na tendencyjne pytanie: „Czy podziela Pan diagnozę, że źródłem agresji wobec kobiet i dzieci są nierówności płci i role kulturowe narzucone przez tradycję, a więc także Kościół katolicki?”, odpowiada, że nie zgadza się z taką opinią.

Typowa odpowiedź kołtuna wybierającego Barabasza, który w podobnej sytuacji stawał 100 lat temu przeciw prawom kobiet. Dzisiaj Barabasz Morawiecki staje przeciw wiedzy o społecznych rolach człowieka, przeciw gender. Morawiecki dzieli się takimi „złotymi myślami”: „Nie można na krzywdę najsłabszych, bezbronnych patrzeć przez ideologiczne okulary, ale też nie można zamykać na nią oczu”. Takie sfomułowanie może powstać tylko w płaskim umyśle, bo żadna krzywda nie jest ideologiczna. To krzywdzący zasłania się ideologią.

Mogę wobec tego tylko stwierdzić, iż Marek Suski ma godnego siebie szefa. W PiS obowiązuje strawestowane przeze mnie prawo Kopernika-Greshama: zła osobowość wypycha lepszą. Przy czym „lepsza” wcale nie znaczy dobra, tylko zła jest jeszcze gorsza od poprzedniej. Do jakiego tombaku osobowościowego zmierza PiS ze swoimi politykami?

 

Morawiecki przeciwko konwencji antyprzemocowej i „szkodliwej ideologii gender”. Na przemoc proponuje miłość i małżeństwo

Recepta Morawieckiego – miłość i małżeństwo – nie zastąpi programu działań antyprzemocowych, których rząd PiS nie prowadzi, choć Konwencja do tego zobowiązuje. I nie pomogą w tej kwestii wyznania, że premier nie bił żony czy dzieci. Bo inni biją i po ślubie, i bez ślubu

W wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” (datowanym na 7 stycznia 2017) premier Mateusz Morawiecki wypowiadając się na temat przemocy w rodzinie zabiera czytelników i czytelniczki w niebezpieczną podróż do przeszłości.

Dziennikarz zaczął od „klapsów od taty”. „Dostawał je pan?”. Morawiecki odpowiada twierdząco. „A swoje dzieci wychowywał pan z klapsami?” – dopytuje.

„Nie. Dzięki żonie i wspólnej cierpliwości – choć przyznaję, że czasami musiałem zagryźć zęby i znieść niesforność dzieci – udaje nam się je dobrze wychować. Bez klapsów” – odpowiada Morawiecki. I chwała mu za to, bo niektórzy politycy bez żenady opowiadają o biciu „ścierą przez łeb” (Tadeusz Cymański), czy stosowaniu „środków ostatecznych” (Jacek Wilk). 

To daje pretekst do rozmowy o Konwencji Antyprzemocowej, którą Polska ratyfikowała w 2015 roku. Dziennikarz pyta: „Czy podziela Pan diagnozę, że źródłem agresji wobec kobiet i dzieci są nierówności płci i role kulturowe narzucone przez tradycję, a więc także Kościół katolicki?”. Morawiecki odpowiada: „Nie zgadzam się z taką opinią. Do przemocy nie dochodzi tam, gdzie występuje dbałość o więzy rodzinne, o normalny dom, gdzie panuje miłość.

Przemoc pojawia się częściej w związkach nieformalnych, a nie tych usankcjonowanych prawnie.

Dlatego nie chciałbym, aby ta szkodliwa ideologia, jaką jest gender, przykryła realny problem przemocy domowej wobec dzieci i kobiet”.


Nie można na krzywdę najsłabszych, bezbronnych patrzeć przez ideologiczne okulary, ale też nie można zamykać na nią oczu.

Mateusz MorawieckiGość Niedzielny – 04/01/2018

fot. Rada Europejska – zrzut ekranu


TYLE ŻE TO MORAWIECKI TEMAT ZWALCZANIA PRZEMOCY IDEOLOGIZUJE


Gender postrach prawicy

Długie lata (2012-2015) polski parlament debatował nad ratyfikacją Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie (tzw. Konwencja Antyprzemocowa). Argumentem dyskredytującym dokument, który wprowadza prawne standardy walki z przemocą w krajach członkowskich, był niezmienne „gender”, czyli płeć społeczno-kulturowa.

Politycy PiS, a także część rządzącej wtedy koalicji PO-PSL, z Jarosławem Gowinem na czele, uznało zgodnie z naukami Watykanu, że gender jest „groźną ideologią”, która godzi w tradycję i religię chrześcijańską, jest sprzeczna z polską Konstytucją, a także niszczy rodzinę i zaprzecza kobiecości.

Do tej skarbnicy antygenderyzmu, który Agnieszka Graff w wywiadzie dla Krytyki Politycznej, nazwała „twardym jądrem współczesnej prawicy”, odwołuje się premier Morawiecki. I daje sygnał, że mimo obietnic z exposé („Państwo jest naprawdę silne, jeśli jest w stanie ochronić swoich słabszych obywateli. Dlatego stanowczo mówię: nie ma zgody polskiego rządu na przemoc ani jakiegokolwiek przyzwolenia na przemoc”) jego rząd nie zrobi nowego otwarcia w kwestii zwalczania przemocy. Pod jego rządami będzie miał się dobrze „PiS-wski patriarchat w wersji hardcore” (to określenie pożyczam od Michała Sutowskiego).

Przeczytaj też:

Morawiecki ogłasza: „Zero przemocy” wobec kobiet. Jego rząd sporo zrobił, żeby przemocy było więcej niż zero

A. AMBROZIAK  23 GRUDNIA 2017

Miłość i małżeństwo receptą na przemoc

Zrozumienie i przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet i w rodzinie nie jest możliwie bez szukania jej źródeł. Morawiecki odwołuje się do aksjologii chrześcijańskiej i twierdzi, że gwarancją bezpieczeństwa w związku są:

  • jego instytucjonalizacja, czyli małżeństwo
  • oraz miłość.

Miłosna recepta na problem przemocy (poza tym, że brzmi infantylnie w ustach premiera) w oczywisty sposób wykracza poza kompetencje państwa związane z ochroną przed przemocą.

Jednak teza o tym, że w związkach nieformalnych jest więcej przemocy jest niebezpieczną manipulacją.

Nie ma polskich badań, które rozróżniałyby skalę przemocy ze względu na rodzaj związku. Szukając sprawców przemocy badania sprawdzają „partnera” – a nie oddzielnie męża, konkubenta czy chłopaka.

Magdalena Grabowska, socjolożka, współautorka raportu STER o przemocy seksualnej, mówi OKO.press: „W badaniach standardem jest posługiwanie się rozróżnieniem na osoby znajome i nieznajome, co pozwala zbadać, czy przemoc miała miejsce w bliskiej relacji czy poza nią”.

Wprowadzenie rozróżnienia związanego z formą związku może być także mylące. Niektóre badania w Stanach Zjednoczonych prowadziły do wniosku, że przemoc w relacjach nieformalnych jest większa niż w małżeństwach , ale potem zauważono, że nie można z tego wnioskować, że małżeństwo jako takie chroni przed przemocą. Po prostu mniej agresywne pary pobierały się, a bardziej agresywne małżeństwa rozwodziły. Trudno uznać, że małżeństwo jest formą prewencji przed przemocą.


Przeczytaj też:

Duda o konwencji antyprzemocowej: „przede wszystkim nie stosować”. Polskie prawo jest „bardzo dobre”

A. AMBROZIAK  3 LUTEGO 2017


Magda Grabowska dodaje, że wrażenie mniejszej przemocy w małżeństwie może w Polsce wynikać z norm obowiązujących w patriarchalnej rodzinie. „W małżeństwie zgłaszanie przemocy – szczególnie seksualnej – jest w Polsce niemal niemożliwe. Stąd tak rozbudowana szara strefa przemocy rodzinnej, która wymyka się statystykom”.

Jak podkreśla Grabowska, z badań STER wynika, że wśród policjantów i prokuratorów pokutuje np. założenie, że mąż nie może zgwałcić żony. „Dodatkowo, wychodzenie z przemocowego związku formalnego jest znacznie trudniejsze niż w przypadku związków nieformalnych. Małżeństwo jest chronione nie tylko przez instytucje, ale i całą kulturę, która piętnuje kobiety oskarżające mężów o przemoc”.

Powszechne jest też w Polsce przyzwolenie na bicie dzieci. Aprobuje je prawie połowa badanych, znacznie częściej (57 proc.) mężczyźni niż kobiety (38 proc.).

Morawiecki: „nierówności nie są problemem”

Z wywodu Morawieckiego wynika prosty wniosek. Skoro w związkach nieformalnych jest więcej przemocy, to powinniśmy robić wszystko, by rozpowszechniać instytucję małżeństwa i skłaniać pary do pobierania się.

Jednocześnie premier wprost odrzuca tezę, że nierówności genderowe (płci) i szerzej role kulturowe są podstawą przemocy.

Takie rozumowanie idzie pod prąd nowoczesnej profilaktyki i przeciwdziałania przemocy. Kluczowym ich elementem jest bowiem podnoszenie przez edukację świadomości ról kulturowych. Wyrwanie się kobiety – bo to one w ogromnej większości są ofiarami przemocy – z zaklętego kręgu przemocy jest możliwe dopiero, gdy uświadomi sobie ona, że działania sprawcy są niedopuszczalne, bezprawne i nic ich nie usprawiedliwia, a rolą „słabszej płci” nie jest poświęcać siebie dla rodziny, „nieść swój krzyż” itp.

Konwencja Antyprzemocowa, którą premier odrzuca jako wrogą ideologię, zobowiązuje Polskę do stworzenia krajowego programu przeciwdziałania przemocy, który uwzględniałby perspektywę płci, a edukację zaczynał od walki ze stereotypami. Odpowiedzialny za wdrożenie Konwencji rząd PiS – do tej pory nie podjął żadnych kroków, by uwzględnić te wytyczne. Wręcz przeciwnie. Minister Anna Zalewska w lipcu 2017 roku wycofała ze szkół konieczność prowadzenia „działań antydyskryminacyjnych”.


Przeczytaj też:

PiS i PSL głosuje przeciwko konwencji antyprzemocowej w Europarlamencie. Jarosław Wałęsa tłumaczy dlaczego i on był przeciw

A. AMBROZIAK  24 WRZEŚNIA 2017


Kto nosi ideologiczne okulary

Morawiecki mówi, że nie można na krzywdę patrzeć przez ideologiczne okulary. Jednocześnie sam wyraża ideologiczną krytykę Konwencji i tym samym jego wypowiedź sankcjonuje stan obecny. Bo teraz premier osobiście jest odpowiedzialny za to, że w polskim porządku prawnym nie następują zmiany:

  • nie ma instytucji, która koordynowałaby rządowe działania na rzecz przeciwdziałania przemocy;
  • nie wprowadzono pojęcia przemocy ekonomicznej do polskiego prawa;
  • nie dostosowano definicji gwałtu w krajowym ustawodawstwie do tej zawartej w konwencji;
  • nie opracowano kompleksowego systemu oceny ryzyka przemocy i procedur mających na celu ochronę kobiet;
  • państwo nie współpracuje w zakresie przeciwdziałania i zwalczania przemocy z organizacjami pozarządowymi;
  • rząd nie dostosował procedury Niebieskiej Karty do wymogów konwencji;
  • nie przebudował systemu pomocy dla ofiar przemocy, tak by opierał się na pomocy specjalistycznej;
  • nie stworzył specjalistycznych placówek pomocy ofiarom przemocy. Jest nadal udzielana w Miejskich Ośrodkach Pomocy Społecznej i Ośrodkach Interwencji Kryzysowej.

Wciąż brakuje miejsc, w których ofiary przemocy mogą szukać wsparcia. A wśród tych, które istnieją, tylko część jest finansowana ze środków publicznych. Nie działa system 24-godzinnej bezpłatnej infolinii. Brakuje szkoleń dla specjalistów.

Rząd nie zadbał też o profilaktykę. Brakuje krajowego programu przeciwdziałania przemocy, który uwzględniałby perspektywę płci, a edukację zaczynał od walki ze stereotypami.

Również orzecznictwo w sprawach o przemoc wobec kobiet wskazuje, że państwo nie szkoli organów i instytucji, z którymi mają do czynienia kobiety doświadczające przemocy. Nadużywana jest np. mediacja sądowa – metoda rozwiązywania sporu, która w sprawach o przemoc nie jest zalecana ze względu na brak równowagi stron (kobiety są często zastraszane).

Recepta Morawieckiego – miłość i małżeństwo – nie zastąpi tych wszystkich działań. Usprawiedliwia za to ich zaniechanie.

oko.press

PAD skierował do TK ustawę dot. 30-krotności

PAD skierował do TK ustawę dot. 30-krotności

– Prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z Konstytucją nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych z 15 grudnia 2017 roku– poinformowała Kancelaria Prezydenta.

– Analiza przebiegu prac legislacyjnych w zakresie trybu zaopiniowania projektu ustawy przez Radę Dialogu Społecznego, związki zawodowe oraz organizacje pracodawców wzbudziła zastrzeżenia Prezydenta co do dochowania standardów procesu legislacyjnego – tłumaczy KPRP.

„Zdaniem prezydenta, rodzaj i waga wprowadzanych ustawą zmian, dotyczących zarówno pracowników, jak i pracodawców, powoduje, że praca nad tego rodzaju aktem prawnym prowadzona powinna być z pełnym poszanowaniem obowiązującej przy jego tworzeniu procedury, w tym z uwzględnieniem zasad dialogu i współpracy z partnerami społecznymi”

300polityka.pl

STAN GRY: Ujazdowski mocny w sondażu wrocławskim, Tomaszewski: Jarek jest zgrywusem, rodeo mógł wymyślić, Dworczyk: Euro tak, kiedy będzie dla nas korzystne

— CHYBICKA 20,3, STACHOWIAK-RÓŻECKA 19,6, UJAZDOWSKI 15,2, SUTRYK 11,8 , JAROS 8,8 – SONDAŻ DLA RADIA WROCŁAWhttp://www.radiowroclaw.pl/articles/view/73820/Sondaz-wyborczy-na-prezydenta-Wroclawia-Chybicka-i-Stachowiak-Rozecka-w-drugiej-turze

— PLATFORMA TRACI LUDZI – GPC O TERESPOLU: “W środę 12 działaczy Platformy Obywatelskiej, z burmistrzem Terespola Jackiem Danielukiem na czele, zdecydowało o opuszczeniu partii. – Podjęliśmy decyzję, że wspólnie odchodzimy – powiedział Danieluk. Władze regionalne PO oceniły, że burmistrzowi już od dawna bliżej do PiS-u”. http://gpcodziennie.pl/

— WPOLITYCE O ODEJŚCIU Z PO W KRAKOWIE: “Z klubu Platformy Obywatelskiej w krakowskiej radzie miasta odejść ma Tomasz Urynowicz – jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków PO w mieście i niezwykle wpływowy rajca z Nowej Huty – ustalił portal wPolityce.pl. Mówi się też, że wraz z nim partię Grzegorza Schetyny wkrótce opuszczą także inni politycy tej. Wiele wskazuje, że w najbliższych dniach Urynowicz wejdzie do struktur partii „Porozumienie” Jarosława Gowina, który miał mocno zabiegać o popularnego radnego”. https://wpolityce.pl/polityka/374933-nasz-news-schetyna-ma-klopot-w-krakowie-w-piatek-szeregi-platformy-obywatelskiej-opuscic-ma-znany-radny-czy-wstapi-do-partii-gowina

— FAKT O ZARZUTACH DLA SEKRETARZA PO STANISŁAWA GAWŁOWSKIEGO I “KANAPKACH Z PIENIĘDZMI” – jak pisze Magdalena Rubaj: “W czasie składania wyjaśnień Tomasz P. przyznał, że Krzysztof B. mówił mu o „przekazywaniu kanapek wyborczych” w okresie kampanii wyborczej w 2011 r. To kolejne takie zeznania. W czerwcu 2014 r. Tomasz P. opowiadał śledczym, że B. „pomagał Gawłowskiemu”. O jakie „kanapki” chodzi? To potoczna nazwa grubego pliku banknotów. W czasie przesłuchania Krzysztof B., rozwinął ten wątek. Opowiadał, że gdyby nie przekazał Gawłowskiemu pieniędzy na pomoc przy kampanii wyborczej, nie miałby szans w przetargach, które potem wygrywał. Krzysztof B. zeznał, że rozmowy na ten temat prowadził w cztery oczy z posłem PO, „pływając na motorówce albo skuterach”. Gotówkę na kampanię – między 170 a 190 tysięcy złotych – przekazał Gawłowskiemu w jego domu w Koszalinie. Krzysztof B. zeznał też, że polityk kazał mu pamiętać finansowo o Tomaszu P., aby „on nie miał krzywdy”. Gawłowski miał się mu chwalić, że Tomasz P. jest mu „posłuszny” w związku z realizacją inwestycji”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/prokuratura-chce-postawic-zarzuty-stanislawowi-gawlowskiemu-z-po/4vxhpwb

— W NOWOCZESNEJ JUŻ WIELKANOC: “Dotąd niekwestionowanym królem wpadek, nie tylko w Nowoczesnej ale i w całym Sejmie, był bez wątpienia Ryszard Petru. Tak było do dzisiaj. W czwartek okazało się, że Petru stracił nie tylko funkcję przywódcy partii, ale i nieformalny tytuł królewski. Zdetronizował go poseł Radosław Lubczyk, który złożył bardzo nietypowe życzenia!” https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/ten-posel-przebil-nawet-ryszarda-petru-co-za-wstyd/2984gt5

— JACEK KURSKI O KORONIE KRÓLÓW – mówi Wirtualnym mediom: “Jestem bardzo zadowolony z oglądalności „Korony królów”, spodziewałem się wyników zbliżonych do „Klanu”, a jest prawie dwa razy więcej. Wypełniamy lukę po latach emisji tureckich i niemieckich seriali historycznych. Telenowela musi uproszczać, bo historia jest skomplikowana, a wierność szczegółom może wywoływać niezrozumienie”.

— AKCJA ROZWIJA SIĘ OD 20 ODCINKA – MÓWI KURSKI: “Od dwudziestego odcinka telenowela robi się fascynująca: akcja się dociera, tempo będzie szybsze. Pierwsze odcinki ekspozycyjne były trudniejsze ze względu na zarysowanie akcji”. http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/jacek-kurski-korona-krolow-telenowela-rozmowa#

— JEGO WYSOKOŚĆ KUZYN – MAZUREK DO JANA MARII TOMASZEWSKIEGO w rozmowie w DGP: “Jak pana przedstawiać?

– Doradca zarządu Telewizji Polskiej do spraw teatru, ale przede wszystkim artysta grafik po Akademii Sztuk Pięknych.

I kuzyn. Jego Wysokość Kuzyn.

– To w drugim rzędzie.

Kiedy się pan jakieś 10 lat temu pojawił w Warszawie…

– …no tak, mniej więcej wtedy wróciłem na stałe z Wiednia.

I po mieście poszedł chyr, że baluje „kuzyn Kaczyńskiego”.

– My o sobie zawsze mówiliśmy brat, nie kuzyn. Jesteśmy braćmi ciotecznymi, nasze mamy były siostrami. Jestem rok młodszy od Jarka, wychowywaliśmy się razem, oni często bywali u nas, ja u nich, cały czas”.

— TOMASZEWSKI O POGLĄDACH POLITYCZNYCH AKTORÓW: “Maja Ostaszewska czy Maciej Stuhr mogliby zagrać w Teatrze Telewizji?

– Jest jedna zasada: na scenie nie ma polityki. Jeśli pojawia się polityka – won! Aktor jest od tego, żeby grać, nie agitować, nie do tego służy scena. Dla aktora zabawa w politykę to samobójstwo zawodowe.

Ostaszewska i Stuhr nie agitują na scenie, tylko chodzą na demonstracje przeciwko dyktaturze Kaczyńskiego. Mogliby zagrać w Teatrze Telewizji?

– Pewnie, że tak! Ostatnio zagrał Daniel Olbrychski i to zagrał fenomenalnie, bo to jest wielki aktor, mistrz. A że ma swoje poglądy? Niech sobie ma i niech sobie je głosi, jeśli ma taką potrzebę, mnie to nie interesuje.

Z TVP wyleciała Julia Wyszyńska, bo grała w „Klątwie”.

– Ja nic o tym nie wiem, ona nie grała w Teatrze Telewizji, tylko w telenoweli. Powtórzę, że mnie prywatne poglądy Olbrychskiego czy Stuhra nie przeszkadzają.

Niewielu ludzi po prawej stronie tak myśli.

– Ja nie jestem po prawej stronie.

A po jakiej?

– Swojej”.

— JAREK JEST JAJCARZEM I ZGRYWUSEM – mówi Tomaszewski Mazurkowi: “Czego ludzie o panu nie wiedzą?

– Bardzo wielu rzeczy, choćby tego, że mam dorosłą córkę, niestety skrzywioną koniarsko… (śmiech)

Co znaczy skrzywioną?

– Przecież koniarstwo to żaden sport, żadne hobby, tylko ciężka choroba! A ona i jeździ, i leczy, bo jest weterynarzem, zresztą naprawdę świetnym. Za to znakomicie znajduje wspólny język z Jarosławem: zwierzęta, ochrona zwierząt…

Rozmawiają o rodeo?

– Nie mam pojęcia.

A może pan mógłby zdradzić, w jakiej to telewizji Jarosław Kaczyński ogląda rodeo?

– (salwa śmiechu) Wymyślił to!

Naprawdę?

– Chyba tak, Jarek jest wielkim jajcarzem i zgrywusem, mógł to sobie wymyślić, żeby kogoś wkręcić”.
http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/565962,jan-maria-tomaszewski-kuzyn-kaczynskiego-rozmowa-mazurka.html

— MICHAŁ DWORCZYK O SPIĘCIACH SILNYCH OSOBOWOŚCI W MON I PAŁACU – mówi Jackowi Nizinkiewiczowi w RZ: “W polityce zdarza się czasem, że między silnymi osobowościami dochodzi do spięć. Nie jest tajemnicą, że między panem prezydentem a panem ministrem są różnice zdań w sprawie poszczególnych rozwiązań i decyzji dotyczących Wojska Polskiego. Jednak w sprawach zasadniczych, takich jak potrzeba reformy sił zbrojnych, zwiększenie finansowania i modernizacji, wzrost liczebności armii czy utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej, jest całkowita zgoda”.

— PRZYJMIEMY EURO, KIEDY TO BĘDZIE KORZYSTNE – mówi Dworczyk Nizinkiewiczowi: “Wstępując do UE, Polska zobowiązała się do przyjęcia euro, ale bez określenia precyzyjnego terminu. Zrobimy to wtedy, kiedy będzie to korzystne dla Polaków. Tym bardziej że doświadczenie państw naszego regionu – np. Litwy czy Słowacji – pokazuje, że po wprowadzeniu euro ceny wielu produktów wzrosły. Dziś wiemy na pewno, że to nie jest dobry moment na wprowadzenie wspólnej waluty. Dlatego żadne prace w tej sprawie nie są przez rząd prowadzone”. http://www.rp.pl/Rzad-PiS/301049889-Michal-Dworczyk-Premier-Morawiecki-stawia-na-dialog.html

— TUSK, ZDANIEM PAWŁA ŚPIEWAKA NIE JEST WIZJONEREM: “Talent Donalda Tuska nie jest jakimś wielkim talentem politycznym, w sensie stratega, wizjonera, bo tego mu na pewno nie można przypisać. Natomiast on ma olbrzymi talent inteligencji emocjonalnej, umiejętności kontaktu z ludźmi, porozumiewania się, zachęcania. Ten rodzaj talentu jest czymś wyjątkowym”. https://wpolityce.pl/m/polityka/374951-prof-spiewak-jaroslawa-kaczynskiego-mam-za-klasycznego-rewolucjoniste

— MARCIN FIJOŁEK O WYKLUWANIU SIĘ ŚRODOWISK POZA MAINSTREAMEM:“Książkę Sękowskiego czytałbym raczej jako element szerszego zjawiska: wykluwania się i dojrzewania środowisk ideowych poza mainstreamem medialnym (ale i poza rightstreamem mediów prawicowych). Medialne lustra wyglądają dziś tak, że Polska przedstawiana w studiu TVN jest czymś, co styka się z Polską w wersji TVP tylko przy okazji zwycięstw polskich sportowców albo katastrof (czasem jeszcze łączniki występują przy wydarzeniach na świecie)”. https://wpolityce.pl/m/polityka/374879-zmiana-dobra-zla-czy-zadna-coraz-ciekawsze-debaty-poza-mainstreamem-i-rightstreamem-recenzja

— STEFAN SĘKOWSKI O MABENIE: “Według prof. Zybertowicza MaBeNa miałaby neutralizować zagrożenia dla naszej reputacji i „nagłaśniać nasz pozytywny przekaz”. Świetnie – tylko co w takim przypadku znaczy „nasz”, skoro duża część Polaków tego przekazu nie podziela? Dla uczynienia przekazu „naszym” wystarczy zwykła większość w sondażu CBOS, czy jednak kwalifikowana?” https://nowakonfederacja.pl/mabena-czyli-miraz/

— MAREK BEYLIN UWAŻA, ŻE NIC JESZCZE NIE JEST ROZSTRZYGNIĘTE: “Pewność Ewy Siedleckiej, że Polacy znieruchomieli w aprobacie dla PiS, jest więc oparta na pozorze. Bo spokój społeczny i niezbyt liczne manifestacje świadczą nie tyle o przemożnym i trwałym poparciu dla władzy, ile o wstrzemięźliwości w manifestowaniu własnych postaw, choćby – jak wynika z badań – aprobaty dla demokratycznych wartości. Co może wynikać z rosnących obaw przed ujawnianiem opinii. Ale takie obawy to marna ochrona reżimu. W dodatku, jak zauważył Piotr Pacewicz („Rok 2017 w sondażach”, OKO.press, 31 grudnia), właśnie w grudniu przewaga PiS nad PO i Nowoczesną zmalała o połowę, według CBOS – do 12 pkt proc., według Kantar Millward Brown – do 10. „Tak szybkiej zmiany jeszcze nie było” – konstatuje Pacewicz, pokazując przy tym, że zmienne są koleje sondażowego sporu PiS i opozycji o poparcie. Nic tu nie jest rozstrzygnięte”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22858971,polacy-zaaprobowali-pis-serio.html

— PIS SIĘ BOI SIECI – MARCIN KRÓL NA MARGINESIE ROZWAŻAŃ O KSIĄŻCE NIALA FERGUSSONA – pisze w GW: “I znów wracamy do partii politycznych, ich struktury i sposobu działania – i to nie tylko w Polsce, gdzie zjawisko osiągnęło poziom krytyczny, ale także na całym Zachodzie. Posłowie z drugiego i trzeciego rzędu nie mają nic do powiedzenia, ba, nie wolno im mieć do powiedzenia cokolwiek. Dlatego, wbrew wszelkim deklaracjom, partie polityczne, podobnie jak współczesne rządy – o ile w ich krajach tradycja federacyjna nie jest już zbyt silna – nie znoszą decentralizacji. Widzimy teraz, dlaczego PiS tak bardzo chce, żeby w wyborach samorządowych uczestniczyły jedynie partie polityczne, a nie lokalne komitety, czyli sieci. PiS się boi sieci. Bo nie da się nimi rządzić”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22857919,pis-boi-sie-sieci-bo-nie-da-sie-nimi-rzadzic.html

— ILU POLAKÓW NIGDY NIE WESZŁO DO UNII – Stanisław Skarżyński w GW:“Wraz z tym dochodzi się jednak do smutnego wniosku, że po 15 latach Polski w Europie zaledwie 40 proc. obywateli i obywatelek tego kraju funkcjonuje w rzeczywistości, w której korzyści z integracji przeważają nad obawami. A aż połowa przebywa w rzeczywistości, do której Unia dotarła w stopniu zbyt małym, by stanowić przeciwwagę dla opowieści PiS.

— ŻEBY ODA DO RADOŚCI NIE BRZMIAŁA JAK PONURY ŻART – dalej Skarżyński:“PiS zamiast tej opowieści proponuje 500 plus i godnościowo-nacjonalistyczny pijar – a my, uczciwie mówiąc również o tym, co w Unii nie działa (a także wygrywając zawsze skuteczny motyw narodowej dumy, co jako Polacy jesteśmy w stanie jej zaproponować), możemy obywateli z tamtej rzeczywistości zaprosić do europejskiej Polski. Takiej, w której godność człowieka nie zależy od hojności i dobrego nastroju władzy, poglądów politycznych ani odpowiedniej narodowości, ale opiera się na samym fakcie bycia człowiekiem – bo to dzięki temu właśnie „Oda do radości” nie brzmi jak ponury żart”. http://wyborcza.pl/osiemdziewiec/7,159012,22858855,ilu-polakow-nigdy-nie-weszlo-do-unii.html

— GW O RODZINIE KORNHAUSERÓW – jak pisze Michał Nogaś: “Na przełomie lat 80. i 90. mały Jakub, wraz ze starszą o 12 lat siostrą Agatą – dziś pierwszą damą RP – wielokrotnie próbował dowiedzieć się od ojca, jak naprawdę wyglądało życie dziadków Kornhauserów. Łatwo nie było. – Tata konfabulował, przeinaczał, co wynika z jego przewrotnej, subwersywnej, jak to się ładnie mówi, natury człowieka literatury. Ze swojego życia starał się zrobić kolejne opowiadanie. Za każdym razem ta historia była inna. A my z Agatą nie mogliśmy jej z niczym skonfrontować”. http://wyborcza.pl/7,75517,22858977,saga-rodu-kornhauserow-jakub-pytalismy-z-agata-o-przeszlosc.html

— IZABELA DĄBROWSKA, PANI BASIA Z UCHA PREZESA W ROZMOWIE Z AGNIESZKĄ KUBLIK W GW: “Podobno przed „Uchem Prezesa” nie zdawała sobie pani sprawy z istnienia prawdziwej pani Basi?

– Tak, dopiero po emisji pierwszych odcinków dotarło do mnie, że ona naprawdę istnieje. Po prostu wyobraziłam sobie taką sekretarkę, wierną towarzyszkę Prezesa.

To nie parodia?

– Nikogo nie obrażamy, ośmieszamy tylko pewne konwencje. Władza zawsze powinna się liczyć z tym, że będzie parodiowana, bo „Ucho Prezesa” to nie jest galeria sobowtórów, to nasze wyobrażenia na temat polityków.

(…)

„Uchem Prezesa” weszła pani w politykę.

– Czasem mam propozycje, żebym to czy tamto skomentowała jako pani Basia. Odmawiam oczywiście i zapraszam do teatru”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22857756,ucho-prezesa-izabela-dabrowska-pani-basia-podniosla-moje.html

— MICHAŁ SUTOWSKI O MOTYWACH PRZYJĘCIA EURO: “Wg mnie temat euro można uratować politycznie tylko jako część szerszej wizji europejskiej, alternatywnej wobec wrogiego Unii PiS, ale i zachowawczego myślenia PO jako „soft-PiS-u”. Polacy mogą wybrać bycie w centrum Europy, ale przede wszystkim ze względów geopolitycznego bezpieczeństwa, wyznawanych wartości cywilizacyjnych, z potrzeby solidarności i z tęsknoty za wolnością osobistą i polityczną, wreszcie ze względu na swoje aspiracje rozwojowe”. http://krytykapolityczna.pl/gospodarka/sutowski-europa-euro/

— WITOLD GADOMSKI O POZYTYWNEJ OCENIE EURO W EUROSTREFIE – pisze w GW: “Pozytywna ocena wspólnej waluty wśród mieszkańców Europy wynika nie tylko z przekonania, że jest ona ważnym czynnikiem integrującym gospodarkę kontynentu, ale też z efektów odczuwanych w portfelach konsumentów. Obawy przed wzrostem cen były przed wprowadzeniem euro powszechne i raczej się nie potwierdziły. W roku ubiegłym ceny w całej strefie euro wzrosły średnio o 1,5 proc., podczas gdy w Polsce o około 2 proc”. http://wyborcza.pl/7,155290,22858510,euro-dobre-na-lata-kto-w-ue-jest-zadowolony-z-euro.html

— MARCIN REY- ŁOWCA ROSYJSKICH TROLLI W ROZMOWIE Z WOJCIECHEM MUCHĄ W GPC: “Sporo ludzi w Polsce uwierzyło propagandzie, jakoby obecna władza była ukrytą opcją putinowską, to czemu nie miałby w to uwierzyć Bartosz Kramek. To jeden z wielu możliwych powodów jego działania: mógł się wyrwać przed szereg, wplątał w to fundację i tym samym utrudnił dotychczasową działalność swojej żonie i jej bratu z Krymu. Nie ma dowodu, że działał na zlecenie jakichś mrocznych sił”. http://gpcodziennie.pl/

— PRZEŁAMANIE IMPOSYBILIZMU NIE WYSTARCZY W ZDROWIU – Jakub Majmurek: “Co więcej, sytuacja w służbie zdrowia pokazuje granice PiSowskiego rozumienia polityki. Filozofię tej partii daje się bowiem streścić w następujący sposób: „wszystko dało się w Polsce już dawno rozwiązać, potrzebny był tylko do tego nowy rząd, nieskrępowany imposybylizmem i uwikłaniem w mętne interesy, jak poprzednie”. „Wystarczy nie kraść” – jak w swoim niepodrabialnie bezpretensjonalnym stylu powiedziała premier Szydło. Otóż sytuacja w służbie zdrowia pokazuje, że niestety – nie wystarczy. Rząd PiS zmaga się tu bowiem z problemami nawarstwiającymi się od dekad, których nie da się rozwiązać doraźną, polityczną akcją w stylu 500+, czy leków dla seniorów”. http://m.newsweek.pl/opinie/odwolanie-ministra-konstantego-radziwilla-czy-to-realny-scenariusz-,artykuly,421312,1.html?src=HP_Section_1

300polityka.pl

http://www.newsweek.pl/polska/polityka/sad-stanal-w-obronie-obywateli-rp,artykuly,421321,1.html?src=HP_Section_2

 

http://polityczek.pl/twitter/6196-lodz-nie-bedzie-placu-im-lecha-kaczynskiego-radni-przywrocili-wczesniejsza-nazwe

 

https://oko.press/juz-lodzi-placu-lecha-kaczynskiego-wrocil-plac-zwyciestwa-zdazyli-ipn/

 

https://oko.press/morawiecki-przeciwko-konwencji-antyprzemocowej-szkodliwej-ideologii-gender-przemoca-chce-walczyc-miloscia-malzenstwem/