Zamach PiS na Sąd Najwyższy. Coraz więcej ludzi protestuje na placu Wolności!

Tomasz Nyczka, 19 lipca 2017

LUKASZ CYNALEWSKI

Kilka tysięcy poznaniaków znów demonstrowało na placu Wolności przeciwko ustawie PiS, która podporządkowuje Sąd Najwyższy politykom. Demonstrantów było więcej niż dzień wcześniej. Kolejne manifestacje w czwartek i piątek.

W środę wieczorem kilka tysięcy poznaniaków znów zgromadziło się na placu Wolności w Poznaniu. Było ich więcej niż dzień wcześniej. Tłum wylewał się poza plac. Poznaniacy protestowali przeciwko zamachowi PiS na Sąd Najwyższy. Projekt ustawy, która oddaje kontrolę nad sądem politykom, pojawił się na sejmowej stronie w zeszłą środę. Od tego czasu protesty rozlewają się po całym kraju. Poznaniacy protestowali już na placu Wolności w niedzielę i wtorek. W środę – gdy Sejm kolejny dzień zajmował się ustawą o Sądzie Najwyższym autorstwa PiS – przyszli tu ponownie.

GALERIA ZDJĘĆ ZE ŚRODOWEGO PROTESTU

Demonstranci nie mieli partyjnych flag, nie krzyczeli, nie buczeli i nie skandowali żadnych haseł. Głosu nie zabierali w środę politycy.

– To trzeci w tym tygodniu „Łańcuch światła w Poznaniu”. Sytuacja jest dramatyczna i wymaga tego, żebyśmy spotykali się teraz co wieczór. To piękne, że dzieją się takie rzeczy. W Poznaniu nie ma zgody na zawłaszczanie sądów przez polityków. Poznań mówi „veto” – mówił Franciszek Sterczewski, miejski aktywista i organizator ostatnich protestów.

ROZMOWA Z INICJATOREM PROTESTÓW FRANCISZKIEM STERCZEWSKIM

Mocny głos sędziów w Poznaniu

Poznaniacy znów przyszli na plac Wolności ze świeczkami i latarkami. Mieli ze sobą biało-czerwone i unijne flagi. „Witamy mieszkańców Poznania, sędziów, aktywistów, ludzi kultury, przedsiębiorców i sklepikarzy, pracowników i pracodawców, zakochanych i niekochanych, seniorów i juniorów, wierzących i wątpiących, wyborców PiS i pozostałych” – krzyczał ze sceny Sterczewski. A tłum zebranych na placu poznaniaków odpowiadał mu klaskaniem.

LUKASZ CYNALEWSKI

– Witam wszystkich wolnych ludzi w Poznaniu. Gdy sędzia pojawia się na takim spotkaniu, to znaczy, że dzieją się rzeczy niezwykłe. Zagrożone są dziś fundamenty państwa prawa. Teraz to politycy zdecydują, kto będzie w sądzie orzekał. A przecież sądy są gwarancją naszej wolności. Widzę tu ludzi w różnym wieku. Rozmawiajcie ze sobą, tłumaczcie ludziom jak to było, gdy sądy nie były wolne – apelował do poznaniaków sędzia Bartłomiej Przymusiński ze Stowarzyszenia Sędziów Iustitia. I dziękował im za udział w protestach: – Gdy wczoraj zobaczyłem pod sądem setki świec, to zrozumiałem, że my sędziowie nie jesteśmy sami. Nie oddamy tej wolności.

DLACZEGO POZNANIACY IDĄ NA PLAC WOLNOŚCI?

Warszawa potrzebuje wsparcia

Prosto z warszawskich protestów do Poznania przyjechała Magdalena Kondratowicz. Na placu Wolności apelowała do poznaniaków: – Proszę was, żebyście – jeśli macie taką możliwość – przyjeżdżali do Warszawy. Na kilka dni. Muszą być nas pod Sejmem tysiące. Jarosław Kaczyński musi poczuć wielki strach. Bo jest wielkim tchórzem!

Demonstranci przywoływali w środę tytuły światowych mediów, które relacjonują kryzys w Polsce. Arkadiusz Kluk z organizującej Marsz Równości poznańskiej Grupy Stonewall dziękował poznaniakom: – Jesteśmy z wami na tym placu od ponad roku. Dziękujemy wam za to, że czujemy się tu dobrze. Dziś walczymy o nasze wspólne prawa.

LUKASZ CYNALEWSKI

– Gdy bezprawie triumfuje, prawo jest bezbronne. Chyba że pomogą mu dobrzy ludzie. Widzę ich przed sobą całe morze. Ale to morze musi zmienić się w ocean. Od jutra do swoich znajomych i sąsiadów musicie apelować, by przyszli na plac razem z Wami. PiS chce uchronić od odpowiedzialności karnej człowieka, który dostał trzy lata „ciupy” za nadużycie władzy. Pan Kaczyński chciał mieć w Polsce Budapeszt. A my mu zrobimy w Poznaniu Bukareszt. Dyktatura w Polsce dopiero się tworzy. Jeśli będą przychodzić nas tu tłumy, to ta władza zmięknie jak ta w Bukareszcie – mówił w ostrym przemówieniu adwokat Wojciech Bąkowski.

Na zakończenie demonstracji poznaniacy ułożyli z własnych ciał na placu wielki napis „veto”.

Demonstracje na placu Wolności w Poznaniu się nie kończą. Poznaniacy zbiorą się tam ponownie w czwartek i w piątek wieczorem.

poznan.wyborcza.pl

Atak na Sąd Najwyższy. Demonstranci: Bili, użyli gazu pieprzowego. Co na to policja?

Alicja Lehmann, 19 lipca 2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,75398,22118433,video.html?embed=0&autoplay=1

– Stałam i robiłam zdjęcia. Jeden z policjantów najpierw pchnął mnie na słup ze światłami, a potem przeciągnął po chodniku. Uderzył w twarz – opowiada Klementyna Suchanow. Jej dwóch kolegów policjanci siłą powalili na ziemię. Tym zarzutom zaprzecza jednak rzecznik stołecznej policji.

W nocy z wtorku na środę, tuż po tym, jak w Sejmie marszałek ogłosił przerwę w obradach, część demonstrantów chciała uniemożliwić posłom PiS opuszczenie budynku parlamentu. Wcześniej wszystkie drogi wyjazdowe z Sejmu obstawiły kordony policji.

– Dostaliśmy informację, że wyjściem na tyłach Sejmu wychodzą posłowie PiS. W grupie kilkunastu osób pobiegliśmy w tamtym kierunku i nawet udało nam się zobaczyć Małgorzatę Wasserman – mówi Rafał Suszek, jeden z demonstrantów. – Chwilę tam staliśmy, a potem przeszliśmy na ul. Górnośląską. Części z nas policjanci zablokowali wyjście z ul. Profesorskiej. Czekaliśmy na samochody.

Chcemy spojrzeć posłom w oczy i powiedzieć, że to co robią to zdrada stanu – Paweł Kasprzak z Obywateli RP o ustawach o KRS i Sądzie Najwyższym

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22118197,video.html

Protesty w obronie Sądu Najwyższego. „Smakowało jak pieprz”

Suszek opowiada, że kiedy pojawiły się poselskie samochody, protestujący próbowali uniemożliwić im przejazd. Są nagrania, na których widać odjeżdżające samochody i ludzi, krzyczących za nimi: „Zdrajcy!”. – Razem z innymi próbowałem zablokować przejazd. I wtedy dostałem w twarz od jednego z policjantów. Poczułem coś w ustach – opowiada Suszek. Poczuł smak pieprzu. – Nigdy wcześniej nie byłem potraktowany żadnym gazem, ale kolega czuł dokładnie to samo: pieprzowy smak. Pluliśmy tym później przez dłuższą chwilę.

– Nie wiem, co to było. Smakowało jak pieprz – potwierdza Wojciech Kinasiewicz, kolega Suszka.

Suszek opowiada, że został powalony na ziemię przez kilku funkcjonariuszy. – Więcej niż jednego na pewno, ale nie wiem, ilu dokładnie. Wykręcili mi ręce, byłem podduszony, bo założyli mi chwyt, odginali mi głowę do tyłu – relacjonuje. – A potem mnie wynieśli do innych.

Spacyfikowana grupa miała siedzieć na ziemi, otaczali ich funkcjonariusze policji. Spisali też dane personalne każdego z demonstrantów. Trwało to do momentu, kiedy na miejsce przyszli z Sejmu posłowie Platformy Obywatelskiej. Wśród nich m.in. Monika Wielichowska. – Widziałam tę grupę z daleka, ale kiedy podeszliśmy bliżej, policjanci zniknęli. Nie mieliśmy okazji z nimi porozmawiać – mówi posłanka.

Kinasiewicz: – Ulotnili się jak kamfora. Nagle wokół nas zrobiło się pusto.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Borusewicz: Dobrze, że prezydent w końcu zobaczył, co się dzieje na ulicach

Demonstracja w okolicach Sejmu. „Dostałam w twarz”

Posłanka przyszła na miejsce, bo wcześniej dostała informację, że jedna z działaczek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet została pobita przez policjanta. To Klementyna Suchanow. We wtorek w nocy biegła z protestującymi na tył Sejmu, by zablokować wyjazd posłom PiS.

– Stałam na chodniku i robiłam zdjęcia samochodom wyjeżdżającym z Sejmu. Podszedł do mnie jeden z funkcjonariuszy i najpierw zaczął napierać na mnie i przyciskać mnie do słupa z sygnalizacją świetlną. Rzucił mnie na niego – opowiada Suchanow. – Uderzył mnie w twarz. Nie z ręki, może łokciem. Nigdy nie spotkałam się z fizyczną przemocą wobec mnie. Pierwszy raz doznałam jej wczoraj, od policjanta, na chodniku.

Suchanow dodaje, że kiedy się wyzwoliła, szukała tego, który użył wobec niej siły. – Nie wiedziałam, który z nich to był. Dlatego zapytałam jednego ze stojących tam policjantów, kto jest w dowodzeniu, bo zostałam pobita. Funkcjonariusz, z ironicznym uśmiechem na twarzy, odmawia odpowiedzi, a potem okazało się, że to właśnie on dowodził grupą.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Szef MSZ Luksemburga: Dziś Polska nie weszłaby do Unii. Nie spełnia już kryteriów kopenhaskich

Rzecznik policji zaprzecza

O sytuację przed Sejmem pytam Sylwestra Marczaka, rzecznika komendanta stołecznej policji w Warszawie. Zapewnia, że gaz pieprzowy nie był użyty wobec demonstrantów. – Podczas działań policjanci nie używali żadnych technicznych środków przymusu bezpośredniego, w tym wspomnianego przez panią gazu pieprzowego – mówi Marczak.

O sytuacji z pobiciem Klementyny Suchanow pisze w e-mailu tak: „Według ustaleń do policjantów podeszła kobieta, która zgłaszała użycie siły przez jednego z funkcjonariuszy. Podchodząc do grupy, miała polecić osobie towarzyszącej, by ta nagrywała całą sytuację. Jednak nie wskazała żadnego z policjantów. Nie poinformowała również, że byłaby zainteresowana złożeniem zawiadomienia w tej sprawie. Padło pytanie o wskazanie dowódcy zabezpieczenia, którego nie było na miejscu. Ostatecznie swoje dane wskazał jeden z policjantów, który pełnił zadania dowódcy drużyny”.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Twierdza Sejm”, „Instytucja paramilitarna”. Wymieniono komendanta straży marszałkowskiej. Wszędzie policja

Rzecznik dodaje, że zgodnie z prawem funkcjonariusze, którzy działają w tzw. pododdziałach zwartych, nie mają obowiązku wylegitymowania się i podawania imienia i nazwiska.

Klementyna Suchanow: – Na pewno zgłoszę tę sprawę prokuraturze.

Według danych policji po wydarzeniach pod Sejmem funkcjonariusze wylegitymowali 52 osoby, nałożyli dwa mandaty i skierowali jeden wniosek do sądu.

wyborcza.pl

Tak jak Maciej Stuhr zapraszam jutro na 20 przed Pałac Prezydencki. Powiedzmy PAD, że Polacy oczekują zawetowania ustaw niszczących sądy!

Przebój dzisiejszego w . Melodia „Another brick in the wall”.

A to jeden z celów „reformy” sądów. Posadzić tych, którzy z Kaczyńskim się nie zgadzają. Poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński usłyszał na własne uszy.

Kaczyński jest chory. I do stwierdzenia tego nie trzeba psychiatry. To widać jak na dloni.

Kaczyński za nic ma konstytucję.

W TVP Kaczyński powiedział: „No, panie redaktorze, konstytucja to jest taka książeczka. W jaki sposób może być suwerenem? ”

To jest pogarda do prawa. Pogarda.

Poznań dzisiaj

VETO in Poznań! via

Kaczyński tłumaczy swój wybuch w Sejmie. „To był imperatyw moralny. Dobrze zrobiłem”

dafa,tps, 19.07.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,114871,22113873,video.html?embed=0&autoplay=1
Powiedziałem wczoraj o moralnej odpowiedzialności, owszem, w twardych słowach. Nie wycofuję ich. Gdyby nie ten krzyk na sali, pewnie bym to zrobił troszkę łagodniej, ale sens byłby ten sam – mówi Jarosław Kaczyński.

 

Prezes PiS był „Gościem Wiadomości”. Rozmowa rozpoczęła się od pytań o emocjonalne wystąpienie Kaczyńskiego podczas wczorajszej burzliwej debaty nad zmianą ustawy o Sądzie Najwyższym. Po słowach Borysa Budki, że Lech Kaczyński rozumiał trójpodział władzy zdenerwowany prezes PiS wyszedł na mównicę i zaczął krzyczeć do posłów opozycji: – Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata. Zniszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami.

Dzień później w TVP zapewnił, że z niczego się nie wycofuje.

Powiedziałem wczoraj o moralnej odpowiedzialności, owszem, w twardych słowach. Nie wycofuję ich. Gdyby nie ten krzyk na sali, pewnie bym to zrobił troszkę łagodniej, ale sens byłby ten sam. Nie można przekraczać pewnych granic – powiedział Kaczyński. – Był to imperatyw moralny. Dobrze zrobiłem – podkreślił

Tłumaczył, dlaczego zareagował w ten sposób: Nieustannie wysłuchuję zaczepek i nie reaguję na to. Ale kiedy usłyszałem wczoraj nazwisko swojego brata, doszedłem do wniosku, że pewna miara została przekroczona – stwierdził Kaczyński. Dodał, że jeśli taka sytuacja się powtórzy, „będzie interweniował”.  – Mój brat nie zginąłby, gdyby był otoczony szacunkiem, jaki należy się prezydentowi – podkreślił.

Pytany o forsowane przez PiS kolejne ustawy zmieniające system sądownictwa w Polsce Kaczyński stwierdził, że jego partia przed niczym się nie cofnie. – Jestem przekonany, że wśród wszelkich walk i obstrukcji, a być może nawet awantur, zdołamy to przeprowadzić. Jesteśmy do tego przygotowani – zapewnił. Dodając, że widzi szanse na to, że jego partia ma „na zmianę Polski 8 lat albo i więcej” i jeszcze „trochę planów” na zmiany ma.

Na koniec prowadzący przypomniał słowa I prezes Sądu Najwyższego. Kilka dni temu prof. Małgorzata Gersdorf powiedziała w Sejmie, że „suwerenem jest konstytucja”. Co na to Kaczyński?

No, panie redaktorze, konstytucja to jest taka książeczka. W jaki sposób może być suwerenem? – ironizował prezes PiS.

– Sądy są dzisiaj barykadą ochraniającą ten chory system określony kiedyś jako postkomunizm. System oparty na gigantycznym nadużyciu, na tych wszystkich rabunkach i nierównościach – przekonywał Kaczyński.

gazeta.pl

Drugi dzień batalii o Sąd Najwyższy. Opozycja chce zablokować ustawę PiS [NA ŻYWO]

19.07.2017

A co jeśli pojawi się ustawa np. skracająca kadencję prezydenta Andrzeja Dudy? Jego rzecznik ma prostą receptę. – Gdyby się taka pojawiła, to prezydent by ją zawetował – mówi Łapiński. – Muszę przyznać, że rozbawił mnie pan tą odpowiedzią – komentuje prezenter TVN24.

 

Piotr Marciniak dopytuje rzecznika prezydenta, czy ustawa o SN w jakikolwiek sposób usprawni wymiar sprawiedliwości. – Ustawa o SN jest tylko jednym z elementów reformy – zaczyna Łapiński. Dziennikarz TVN24 nie odpuszcza i zastanawia się, czy np. po zmniejszeniu liczby sędziów SN prace tego sądu będą przebiegały szybciej. – Tego nie wiem, zobaczymy – odpowiada rzecznik głowy państwa.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/14,114884,22114142.html?entry=1965730#MegaMT

Kto nawołuje do ataku na protestujących przed Sejmem?

„Kibice Legii Warszawa. Spotkamy się na Łazienkowskiej z okazji meczu z Mariehamn. Zapewne w dobrych humorach wracać będziemy ul. Górnośląską silną i zwartą grupą. Los daje nam jedyną i niepowtarzalną szansę podejść pod Sejm i „podziękować” komunistycznym złogom tam obozującym, obrońcom skompromitowanych sędziów za ich zaangażowanie w niszczenie Polski oraz za bezkarność stalinowskich zbrodniarzy sądowych, takich jak Stefan Michnik”.

Taki wpis krąży w internecie. Zainteresował się nim Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Organizacja zapowiedziała, że zgłasza sprawę policji, a prokuraturze przekazuje informację o tych, którzy podają ten post dalej. Podchwycili go politycy, a na swoim koncie na Twitterze z odpowiednim komentarzem opublikował go poseł PO Bartosz Arłukowicz.

Jak powszechnie wiadomo, od niedzieli przy ulicy Wiejskiej przed Sejmem zbierają się często kilkunasto-tysięczne tłumy, protestujące przeciwko PiS-oskim planom reformy wymiaru sprawiedliwości.

Jak dowiedział się Fakt, „zaproszenie” to najprawdopodobniej nie ma jednak nic wspólnego ze zorganizowanymi kibicami stołecznego klubu. Na internetowym forum, ale też na Twitterze, pod postem Arłukowicza jest wiele głosów, że to może być prowokacja, żeby absolutnie na tę „zachętę” nie reagować. Dodatkowo o tym, że apel jest fałszywy przekonuje Jacek Rakowiecki, dziennikarz prasowy, były rzecznik prasowy TVP i działacz opozycji w czasach PRL. Kto zatem jest autorem zapraszającego do zadymy postu? Na razie nie wiadomo, ale ostrożność w potraktowaniu go jest ze wszech miar wskazana.

koduj24.pl

ŚRODA, 19 LIPCA 2017

Łapiński o projekcie ustawy o SN: Prace trochę wyhamowały

19:42

Łapiński o projekcie ustawy o SN: Prace trochę wyhamowały

– Prezydent wczoraj apelował, żeby przy tej ustawy reformie sądownictwa kierować się rozwaga, mądrością i spokojem – mówił Krzysztof Łapiński w rozmowie z Piotrem Marciniakiem w „Faktach po faktach” TVN24.

– Prace trochę wyhamowały. Dzisiaj jest dopiero komisja… Prezydent wczoraj zgłosił ważne poprawki dot. KRS i SN – dodał.

15:20

 

Schetyna: Będziemy zacieśniać współpracę z Nowoczesną

– Rzetelna współpraca między naszymi klubami w parlamencie to oczywiste. Będziemy angażować się w prace komisji. Będziemy także dokładnie i intensywnie pracować na sali plenarnej – mówił Grzegorz Schetyna na briefingu w Sejmie. Jak dodał, sprawa SN ciągle jest niezamknięta.

– Będziemy oczekiwać od prezydenta Dudy trzy razy weta w stosunku do ustaw, które rujnują niezawisłość sądów – dodał.

– Schetyna mówił, że chciałby aby współpraca między PO a Nowoczesną trwała. – Chcemy pokazać Polakom, że ta właśnie dobra współpraca, pokazanie że są sprawy ważne i ważniejsze, a dzisiaj najważniejsza jest obrona polskich wolności, demokracji, parlamentaryzmu, publicznej debaty. Dlatego jesteśmy razem i będziemy tę współpracę zacieśniać – stwierdził lider Platformy.

15:14

 

Petru: Razem z PO będziemy podejmować takie działania, aby utrudnić i spowolnić prace w komisji

– W sprawach walki o niezależność SN, sądownictwa w Polsce walczymy razem z przewodniczącym Schetyna, Nowoczesna z Platformą. Będziemy podejmować takie działania, aby utrudnić i spowolnić prace w komisji ustawodawczej. Mamy bardzo podobną ocenę słów, które Jarosław Kaczyński wypowiedział. To świadczy, że nie przeszedł terapii po stracie brata. To oznacza, że nie powinien przeprowadzać tej terapii na polskim narodzie, bo dokładnie tak wygląda ta agresja, którą przeprowadził wczoraj wobec naszych posłów – mówił Ryszard Petru na briefingu w Sejmie.

– Dzisiejsza wypowiedź Timmermansa pokazuje, w jak bardzo krytycznym momencie Polska się znalazła i zarówno Nowoczesna jak i Platforma obawiają się tego, że tak naprawdę te działania PiS-u wyprowadzają Polskę z UE – dodał lider Nowoczesnej.

– Chcemy zadeklarować, że zrobimy wszystko co możliwe, aby opóźnić i zablokować prace nad tą złą ustawą o SN – mówił dalej Petru, podkreślając, że PO i Nowoczesna apelują o weto trzech ustaw.

14:00

 

WKK po spotkaniu z PAD: Nie wiem, jaka będzie decyzja prezydenta ws. SN. Nie poznałem jej

– Przekazałem ten głos tysięcy rodaków. Powiedziałem iż dobrze, że prezydent wczoraj zabrał głos, zgłosił swoją propozycję, choć ona nie spełnia oczekiwań PSL i nie daje możliwości na poparcie tej ustawy, bo to nie jest zmiana dla naszych rodaków, a dla obozu władzy, jednej partii i nie przybliża sądów i nie daje poczucia większej sprawiedliwości – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz na briefingu po spotkaniu z prezydentem Dudą. Jak dodał:

„PSL jest od zawsze partią pokoju i zachęca do merytorycznej debaty. Chcemy zmian w wymiarze sprawiedliwości i sądownictwie. Chcemy żeby obywatele mieli poczucie godności i sprawiedliwości. To dwie wartości o które będziemy zabiegać. Nie da się przyjąć dobrych ustaw w takiej atmosferze, która panuje w Sejmie. Nie da się tego zrobić na jednym posiedzeniu i też wniosek do prezydenta aby tonował i uspokoił nastroje panujące w polskim parlamencie, żebyśmy tę debatę na temat reformy sądownictwa mogli przeprowadzić przez kilka tygodni, a nie w ciągu jednego posiedzenia”

– Prezydent podejmie decyzję ws. ustaw, jak ustawa do niego trafi. Potwierdził warunek 3/5 [dot. KRS] – dodał.

– Nie wiem, jaka będzie decyzja, bo nie poznałem tej decyzji – mówił dalej.

13:38

 

Schetyna: Jeżeli polityka rządu się nie zmieni, to ona zakończy się rozpoczęciem procesu wyprowadzania Polski z UE

– Symboliczny dzień. Oglądaliśmy wszyscy konferencję komisarza Timmermansa. Wielokrotnie był w Polsce. Jego ostatni pobyt i wizyta, kiedy nie mógł spotkać się z przedstawicielami polskiego rządu – to wszystko pokazuje, że Jarosław Kaczyński odwraca Polskę od Europy, że polski rząd i rząd PiS nie jest w stanie podjąć dialogu z KE. To kolejny sygnał, który jest sygnałem w moim przekonaniu jednym z ostatnich. Jeżeli nie zmieni się polityka polskiego rzadu, nie będzie otwartości i potwierdzenia, że chcemy być w UE, to ta polityka w stosunku do niezawisłości sądów zakończy się rozpoczęciem procesu wyprowadzania Polski z UE. Kaczyński i wszyscy posłowie PiS-u muszą zdawać sobie z tego sprawę, że ich aktywności, demolowanie systemu niezależnych sądów do tego prowadzi – mówił Grzegorz Schetyna na briefingu w Sejmie, komentując dzisiejsze zapowiedzi Fransa Timmermansa.

13:32

 

Schetyna: Dzisiaj potrzebna jest deklaracja PAD, że zawetuje 3 ustawy dot. sądownictwa

– Dzisiaj wiemy, że nie wystarczy protestować i tworzyć konstrukcji, które ą tylko na zewnątrz. Dzisiaj potrzebna jest prawdziwa polityka. Deklaracja ze strony prezydenta i klub PO takiej deklaracji oczekuje. Potrzebna jest jasna deklaracja, że prezydent Duda zawetuje 3 ustawy – mówił Grzegorz Schetyna na briefingu w Sejmie.

Szef PO zapowiedział na 15:00 wspólną konferencję z Ryszardem Petru.

13:08

 

Timmermans: Jesteśmy bardzo bliscy uruchomienia art. 7 traktatu wobec Polski

– Szybko przygotujemy trzecie zalecenie w ramach mechanizmu praworządności, co zostanie przyjęte przez kolegium w przyszłym tygodniu. Po drugie, szybko przygotujemy postępowanie o naruszenie prawa UE, także uruchomimy ten proces w przyszłym tygodniu. Na koniec przejdziemy do art. 7 traktatu. Możliwość jego uruchomienia to część naszej dyskusji i to nie powinno nikogo zdziwić, że w świetle ostatnich wydarzeń jesteśmy bardzo bliscy uruchomienia art. 7 traktatu, ale ciągle wyciągamy rękę do rządu polskiego. Chcemy prowadzenia dialogu, ale dialog musi naprawić sytuację – poinformował Frans Timmermans na konferencji w Brukseli.

13:08

 

Timmermans: Jesteśmy bardzo bliscy uruchomienia art. 7 traktatu wobec Polski

– Szybko przygotujemy trzecie zalecenie w ramach mechanizmu praworządności, co zostanie przyjęte przez kolegium w przyszłym tygodniu. Po drugie, szybko przygotujemy postępowanie o naruszenie prawa UE, także uruchomimy ten proces w przyszłym tygodniu. Na koniec przejdziemy do art. 7 traktatu. Możliwość jego uruchomienia to część naszej dyskusji i to nie powinno nikogo zdziwić, że w świetle ostatnich wydarzeń jesteśmy bardzo bliscy uruchomienia art. 7 traktatu, ale ciągle wyciągamy rękę do rządu polskiego. Chcemy prowadzenia dialogu, ale dialog musi naprawić sytuację – poinformował Frans Timmermans na konferencji w Brukseli.

300polityka.pl

ŚRODA, 19 LIPCA 2017

STAN GRY: PAD: wchodzi do gry, szachuje PiS, szantażuje Kaczyńskiego, stawia się PiS. Modzelewski: Zapomnieliśmy, że demokracja jest krucha

— 300LIVE: Petru: Wnoszę o ukaranie Kaczyńskiego, Piotrowicz: Kaczyński jest mężem stanu. Jego wczorajszą wypowiedź trzeba widzieć w szerszym kontekście, Łapiński: Posłowie PiS zgłoszą poprawki PAD. Zostaną wzmocnione kompetencje prezydenta kosztem ministra sprawiedliwości http://300polityka.pl/live/2017/07/19/

— PREZYDENT SZANTAŻUJE KACZYŃSKIEGO, DUDA OSTRO WKRACZA DO GRY WS SN – jedynka Faktu: “Prezydent wchodzi do gry. Jego propozycja dotycząca zmian w wymiarze sprawiedliwości zaskoczyła wszystkich, a najbardziej – PiS. Andrzej Duda w specjalnym oświadczeniu ogłosił, że zgłosił do marszałka Sejmu projekt nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, który idzie pod prąd propozycjom partii rządzącej!” http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/andrzej-duda-ma-plan-ws-ustawy-o-sadzie-najwyzszym/6xrl248

— ULTIMATUM PREZYDENTA – na jedynce SE.

— ULTIMATUM DUDY – jedynka GW – Agata Kondzińska, Wojciech Czuchnowski: “Ustawę o Sądzie Najwyższym PiS przeprowadza w trybie przewidzianym w przypadku wojen i klęsk żywiołowych. Ale wszystkich zaskoczył prezydent Andrzej Duda”. http://wyborcza.pl/7,75398,22112919,sad-najwyzszy-ekspres-pis-hamulec-andrzeja-dudy-wszystko.html

— EKSPRES PIS, HAMULEC DUDY – tytuł w GW.

— KONTRA PREZYDENTA – jedynka DGP.

 PREZYDENT ZASZACHOWAŁ PIS – jedynka Dziennika Polskiego.

— PREZYDENT WCHODZI DO GRY O SĄDY – jedynka GPC.

— PREZYDENT POSTAWIŁ SIĘ PIS – jedynka RZ: “Partia rządząca straci możliwość samodzielnej obsady sądów. To efekt nieoczekiwanej wolty Andrzeja Dudy.Moment największej emancypacji prezydenta Andrzeja Dudy od czasu objęcia przez niego urzędu nastąpił we wtorek o godz. 17.40”.

— PREZYDENT UPODMIOTOWIŁ KUKIZA – Wiktor Ferfecki w RZ: “Andrzej Duda we wtorek nie tylko dokonał aktu samoupodmiotowienia, ale również zwiększył znaczenie polityczne Klubu Kukiz’15. Ta opozycja najbliższa PiS stanie się prawdopodobnie głównym partnerem w obsadzaniu KRS. I wiele wskazuje na to, że Paweł Kukiz mógł mieć wpływ na decyzję prezydenta. W poniedziałek obaj politycy spotkali się w Pałacu Prezydenckim”.

 DUDA GRA NA KUKIZA I NA SIEBIE – Paweł Wroński w GW.

— BUNT PREZYDENTA – Tomasz Pietryga w RZ: “Prezydent bierze odwet za ignorowanie jego opinii”. http://www.rp.pl/Opinie/307189885-Reforma-sadownictwa-bunt-prezydenta.html

— NIE MA POWODU, BY PRZERYWAĆ PROTESTY, BO DUDA TYLKO ROZRZEDZI USTAWĘ – Marek Beylin w GW: “Nie ma też powodu, by przerywać protesty, nawet gdy prezydent podpisze ustawę własnego pomysłu. Ona jedynie rozrzedzi władzę PiS nad sądownictwem, lecz jej nie zniesie. Przeciwnie, protestować należy cały czas, wszak PiS może odwołać to, co uchwalił. Dołączenie samorządów do sprzeciwu zwiększy taką szansę”. http://wyborcza.pl/7,75968,22112957,nie-ma-powodu-by-przerywac-protesty.html

— KOŁO RATUNKOWE RZUCONE PREZESOWI – Tomasz Krzyżak w RZ: “A prezes PiS boi się ulicy. Rezygnując z podwyżki opłaty paliwowej, nie może kolejnego dnia wycofać się z innych propozycji. Pomocną dłoń wyciąga zatem prezydent. Prezes dostał czas na uspokojenie nastrojów społecznych, zastosuje się do zaleceń prezydenta i dokończy reformę sądownictwa. Wyjdzie z tej opresji jedynie lekko poobijany, ale cel osiągnie”. http://www.rp.pl/Komentarze/307189891-Krzyzak-Kolo-ratunkowe-rzucone-prezesowi.html

— PAD WYTRĄCIŁ WIELE ARGUMENTÓW OPOZYCJI – pisze Krzysztof Jedlak w DGP: “Prezydent wykonał zręczny ruch, który wbrew pozorom może posłużyć jego obozowi politycznemu, czyli partii rządzącej (choć jednocześnie wielu jej zwolennikom się nie spodoba i wywoła pomruki niezadowolenia). Oznacza bowiem wytrącenie z ręki wielu argumentów opozycji”. http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/554449,prezydent-i-gra-w-szachy.html

— CHŁODNE RELACJE Z NOWOGRODZKĄ ZAMIENIAJĄ SIĘ W OTWARTY SPÓR – Grzegorz Osiecki w DGP: “Prezydent rozpoczął grę z własnym zapleczem politycznym. Chłodne relacje z Nowogrodzką zamieniają się w otwarty spór Przesuwając debatę o projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym PiS zaskoczył opozycję. Równolegle – aby stępić ostrze krytyki pod swoim adresem – zaoferował jej liberalizację, osłabiając rolę ministra sprawiedliwości na rzecz Krajowej Rady Sądownictwa”.

— BORYS BUDKA ZA WYBOREM KRS KWALIFIKOWANĄ WIĘKSZOŚCIĄ – jak mówi w SE: “Bez wątpienia wybór KRS większością kwalifikowaną dawałby gwarancję, że do KRS wybierani są ludzie faktycznie godni, a nie pisiewicze. Niestety, PiS poprawkę w sprawie wprowadzenia wyboru KRS większością kwalifikowaną odrzucił. Partia rządząca odrzuca możliwość jakiegokolwiek kompromisu”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/budka-mam-nadzieje-na-weto-prezydenta_1009267.html

— MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI O POLITYCE STARYCH DYSYDENTÓW WIDZIANEJ OCZAMI 25-LATKA – oisze w RZ: “To samo pytanie można jednak postawić dziś opozycji, szczególnie tej pozaparlamentarnej. Czy jej liderzy rzeczywiście uważają, że postaci, które są obecne na polskiej scenie politycznej od kilkudziesięciu lat – Wałęsa, Frasyniuk, Celiński, Michnik – mają coś ciekawego i nowego do zaproponowania najmłodszym wyborcom? Czy autorytet, który zdobyli w czasach walki z komunizmem, jest gwarancją tego, że mają rację we wszystkich codziennych sprawach polskiej polityki? Osobiście w to głęboko wątpię. Ani opozycyjność wobec PRL Kaczyńskiego, Frasyniuka czy Celińskiego, ani obecny antykomunizm Kaczyńskiego nie może stać się jedyną moralną racją uzasadniającą ich argumenty”. http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/307189915-Szuldrzynski-Ostatnia-wojna-starych-dysydentow.html

— ZAPOMNIELIŚMY, ŻE DEMOKRACJA JEST KRUCHA – Karol Modzelewski w rozmowie z Pawłem Wrońskim w GW: “Zapomnieliśmy, że demokracja jest krucha. Ona jest silna poparciem obywateli. Demokracja nie może istnieć bez demokratów i jeśli nie ma powszechnej zgody co do obowiązujących w niej reguł, to demokracja może upaść”.

— MODZELEWSKI ANALIZUJE PRZYCZYNY UPADKU DEMOKRACJI: “To proces, który rozpoczął się od wyborczego zwycięstwa PiS w 2015 r. A tym, co go wywołało, było społeczne przekonanie, że demokracja przekształca się w oligarchię. Staje się fasadą, za którą kryją się elity ekonomiczne i polityczne, i że one nie dbają o dobro obywateli. Oraz przekonanie, że w ramach demokracji nie ma sposobu, by rozwiązać problemy ludzi. Szczególnie, by bronić ludzi poszkodowanych. Tych, którzy czują się pominięci. Z tego samego poczucia zawodu wyrósł faszyzm włoski i hitlerowski. Oczywiście nie porównuję PiS do jakiegokolwiek faszyzmu, ale analizuję proces upadku demokracji. Chodzi o mechanizm społeczny. W Polsce było to uczucie frustracji ludzi, którzy w wyniku przemian uznali, że znaleźli się za burtą”. http://wyborcza.pl/7,75398,22112931,karol-modzelewski-kaczynski-niszczy-wszelkie-mechanizmy-ktore.html

— APEL PARTII RAZEM DO PRAWICY – Adriana Zandberga i Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, jaki drukuje RZ: “Możecie to zrobić Wy – parlamentarzyści, głosując przeciwko projektom zawłaszczenia sądownictwa, Wy – prawicowi publicyści, otwarcie i jednoznacznie wyrażając swój sprzeciw wobec zamiany państwa w partyjny folwark, Wy – wyborcy prawicy – naciskając na swoich politycznych reprezentantów, by mieli odwagę sprzeciwić się złemu prawu. Może to zrobić Pan, Panie Prezydencie – wetując groźne ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa”.

— JULIAN KORNHAUSER – jest jednym z sygnatariuszy listu ludzi kultury do PAD ws SN, jaki drukuje GW. http://wyborcza.pl/7,75410,22112840,bezprecedensowy-list-otwarty-ludzi-kultury-do-prezydenta-andrzeja.html

— ZAWSZE BYŁEM PRZECIW PODNOSZENIU PODATKÓW – Łukasz Rzepecki w SE: “Przede wszystkim cieszę się, że mogłem dołożyć swoją małą cegiełkę w postaci tego apelu i mojego sprzeciwu wobec tej ustawy. Bo najważniejsze jest to, żeby obywatele nie płacili więcej za paliwo, a co za tym idzie – np. za opłaty komunikacji miejskiej, bo już słyszeliśmy, że ceny biletów na transport publiczny też miały wzrosnąć. Trzeba też pamiętać, że przy głosowaniu nad tą ustawą obowiązywała dyscyplina partyjna. Więc cieszę się, że nie musiałem jej po raz kolejny łamać. Bo w chwili ostatecznego głosowania również byłbym przeciw, ponieważ tak jak zapowiadałem w czasie kampanii wyborczej, realizując program PiS, byłem, jestem i będę przeciw podwyższaniu podatków”.http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/rzepecki-dalem-slowo-i-go-dotrzymuje_1009285.html

— OSIEM SPOSOBÓW JAKIMI RZĄD SZYDŁO WYCIĄGA PIENIĄDZE Z KIESZENI POLAKÓW – Ireneusz Siudak w GW: 1. droższe konta bankowe, wyższe rachunki za prąd, 3. za gaz, 4. utrzymany wyższy VAT, 5. wyższy ZUS, 6. apteka dla aptekarza i droższe leki, 7. droższa woda, 8. jeszcze wyższe rachunki za prąd. http://wyborcza.pl/7,155287,22112890,osiem-sposobow-jakimi-rzad-beaty-szydlo-wyciaga-pieniadze-z.html

— MINISTER TUSKA SPAŁ PIJANY NA ULICY – Fakt o Biernacie: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/byly-minister-andrzej-b-byl-pijany/n25c476

— MINISTER LEŻAŁ PRZED KNAJPĄ NA CHODNIKU – SE na jedynce.

300polityka.pl

Eliza Michalik pyta: Któremu z nich chcesz powierzyć swój los?

Pawłowicz bierze przykład z Kaczyńskiego

 

– „Zamknijcie mordy, tak jak prezes powiedział, zdradzieckie mordy. Nawet teraz nie potraficie się grzecznie zachować” – tak Krystyna Pawłowicz zwróciła się do opozycji podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości.

Posłanka PiS zareagowała na apel Kamili Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej, aby rozpocząć już obrady. Po okrzykach oburzenia posłów opozycji, Pawłowicz uniosła w górę ręce, pokazując znak oznaczający zwycięstwo.

Proszony o reakcję, wiceprzewodniczący komisji Andrzej Matusiewicz z PiS odparł, że nie będzie reagować na wypowiedzi przed rozpoczęciem posiedzenia.

Komisja sprawiedliwości zebrała się po tym, jak Sejm skierował do niej projekt ustawy o Sądzie Najwyższym. Nie wiadomo, kiedy zacznie nad nim prace, bo nie zostały przygotowane materiały dla posłów dotyczące poprawek.

Jest zawiadomienie do prokuratury w sprawie Kaczyńskiego

Opozycja zawiadamia prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego. Kluby PO, Nowoczesnej i PSL złożą pismo w tej sprawie.

– „Jarosław Kaczyński po raz kolejny doprowadził do kryzysu w państwie, próbując zmieniać ustrój Polski. W niezwykle brutalny sposób zaatakował posłów opozycji. Trzeba powiedzieć wprost: maski spadły, posłowie PiS nie panują już nad swoimi emocjami. Kaczyński jasno dał do zrozumienia, po co mu reforma wymiaru sprawiedliwości. Będzie służyła do prywatnej zemsty tych wszystkich, których oskarża o śmierć swojego brata. Mówimy temu „nie” – mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

Każdy z posłów opozycji składać będzie indywidualne pozwy o naruszenie dóbr osobistych. Borys Budka z PO zapowiedział, że on sam taki pozew złoży. – Jarosław Kaczyński nie jest osobą nietykalną. Bez żadnych konsekwencji kłamie i obraża. Musimy przerwać bezkarność tego człowieka”– powiedział Budka.

– „To będzie test dla instytucji państwowych. Zobaczymy, czy prokuratura skieruje akt oskarżenia do sądu” – dodała Kamila Gasiuk-Pihowicz.

PiS wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej

Taki wniosek płynie po dzisiejszym wystąpieniu wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa. – „Zmiany w systemie sprawiedliwości znoszą niezależność sądów w Polsce. Jeśli ktoś nie chce przestrzegać traktatów, to musi się liczyć z konsekwencjami – powiedział. – KE jest bliska uruchomienia art. 7 traktatu za złamanie prawa unijnego, który przewiduje sankcje”.

Sankcje mogą polegać na przykład na zabraniu głosu Polsce podczas szczytów Rady Europejskiej, a to oznacza, że z powodu PiS przestaniemy się liczyć w Europie.

 „Przygotujemy postępowanie o naruszenie prawa UE, jeśli przeprowadzane reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce zostaną zaakceptowane w obecnym kształcie. Na koniec przejdziemy do art. 7 traktatu. Możliwość jego uruchomienia to część naszej dyskusji i to nie powinno nikogo zdziwić, że w świetle ostatnich wydarzeń jesteśmy bardzo bliscy uruchomienia art. 7 traktatu” – poinformował Frans Timmermans. Zaznaczył, że mimo wielokrotnych próśb Komisji Europejskiej, Polska nie zrobiła nic, by podjąć z nią dialog.

Dodał, że Bruksela jest bliska wysłaniu wniosku do unijnych krajów o stwierdzenie poważnego ryzyka naruszenia praworządności w Polsce. Do poparcia takiego wniosku potrzeba poparcia 22 krajów z 27, bo Polska nie brałaby udziału w takim głosowaniu.

koduj24.pl

Zembaczyński o Kaczyńskim: To był przerażający widok!

 19 lipca 2017

Poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński, który podszedł do Jarosława Kaczyńskiego po jego bulwersującej nocnej wypowiedzi o „zdradzieckich mordach”, opisuje na Twitterze, co usłyszał od prezesa PiS.

– „To było spotkanie trzeciego stopnia z prawdziwym obliczem Jarosława Kaczyńskiego. Jego dygocące ciało, jego słowa przepełnione negatywną emocją i zaszklone oczy dawały obraz oblicza człowieka, którym kieruje wyłącznie chęć zemsty i nienawiść. Mówił do mnie o tym, że zasługują na więzienie. Uważa słowo »więzienie« za panaceum na całe zło, którego go spotkało. Do tego więzienia mieliby trafić przedstawiciele opozycji” – napisał poseł Nowoczesnej.

W rozmowie z „Newsweekiem” Zembaczyński dodał: – „Te wibracje i wstrząsy, które przechodziły przez jego twarz, to był naprawdę przerażający widok. Zdążyłem powiedzieć mu, że kieruje się wyłącznie nienawiścią i zemstą”.

Dalej na Twitterze Zembaczyński stwierdza, że „jest to przerażający obraz państwa, kierowanego przez osobę, którą rządzą emocje. Tu nie ma racjonalności, tu chodzi wyłącznie o prywatną krucjatę przeciwko własnym demonom. Ja pytałem go wprost, czy potrafi się kierować innymi emocjami, niż zemsta i nienawiść; czy potrafi odróżnić to, że za nieszczęścia, za które obwinia swoich przeciwników politycznych, ja osobiście nie odpowiadam. To było bardzo trudne, widać było, że nie radzi sobie z ilością bodźców i negatywnych emocji. Oblicze człowieka, którym kierują tak wysoce negatywne uczucia otworzyło mi oczy na prawdę, co jest realnym problemem w Polsce. To, że rządzą nami ludzie, którymi kieruje czyste szaleństwo. Człowiek z takim problemem emocjonalnym nigdy nie powinien podejmować kluczowych decyzji w państwie” – ocenił poseł.

koduj24.pl

opisuje wczorajszą akcję policji na ul. Górnosląskiej w W-wie i apeluje do mediów.

Psychokracja Kaczyńskiego

Psychokracja Kaczyńskiego

Rządzi nami człowiek motywowany tylko przez zemstę i nienawiść.

Te słowa Kaczyńskiego niewątpliwie przejdą do historii. To esencja tego, co dzieje się obecnie w Polsce. Mówią o wiele więcej, niż Kaczyński wypowiedział. To są słowa mające „ponadto”, bo są to słowa w istocie bazowe. Wpisujemy je do sztambucha: „Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata. Zniszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami”.

To dzieje się naprawdę, nie są to cytaty z Bertolda Brechta, Alfreda Jarry’ego, Witolda Gombrowicza, Sławomira Mrożka. Wypłynęły z ust, z których nieraz popłynął podobny rynsztok, polityka sprawującego obecnie w kraju faktyczną władzę.

To nie wszystko, bo za kulisami – acz na sali plenarnej – słychać o wiele więcej, ale nie wszystkim jest to dane. Podzielił się jedną sceną – z parlamentarnego brudnopisu – poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński, który specyficznymi gestami został „wezwany” przez Kaczyńskiego.

Dlaczego Zembaczyński? Bóg raczy wiedzieć, więcej do wytłumaczenia miałby dobry psychiatra. Zembaczyński relacjonuje: „Przywołał mnie tym swoim pańskim gestem. Byłem bardzo zaskoczony. Nie znam go. Upewniłem się, że chodzi o mnie i podszedłem. Zapytałem, dlaczego wszystkich obraża i wrzuca do jednego worka. Prezes odpowiedział: oni będą w więzieniu siedzieć, będą siedzieć za to wszystko. Mówił o politykach PO”.

Zembaczyński zdumiał się, zaczął Kaczyńskiego dopytywać, dlaczego jemu zawierza taką „tajemnicę penitencjarną”. Usłyszał, że „zawołał mnie, bo kiedyś w swoim przemówieniu powiedziałem, że to Kaczyński będzie siedzieć. Nie wiedziałem o co mu chodzi, dopiero później sobie przypomniałem swoje wystąpienie z 2015 r. na temat ustawy inwigilacyjnej. To pokazuje jak to jest pamiętliwy człowiek”.

Piszę, że działo się to za kulisami, a jednak na sali sejmowej, bo Kaczyński żyje w kokonie, odseparowany od rzeczywistości, otoczony akolitami, klakierami, w bańce nierzeczywistości. Zembaczyński pisowskie kulisy – „na stronie” – opisuje: – „Momentalnie zaczął się wokół nas tworzyć ludzki mur z ludzi PiS na czele z ministrem Glińskim. Odganiali mnie, gdy usłyszeli jak prezes ciągle powtarza, że powsadza polityków do więzienia. To pokazuje, że rządzi nami człowiek motywowany tylko przez zemstę i nienawiść. Miałem do czynienia z człowiekiem kompletnie zagubionym i rozbitym”.

Trafiłem na trafną analizę zachowań Kaczyńskiego, które przecież znikąd się nie wzięły, u publicysty „Polityki” Edwina Bendyka. Sam niejednokrotnie podejmowałem ten kulturowy trop, Bendyk precyzyjnie punktuje postać Kaczyńskiego.

Otóż prezes PiS to istny „Król Ubu”, którego zwrotami posługuje się sceniczny „Grówno”, aby nie pisać wprost językiem fekaliów. Genialny Alfred Jarry – od zawsze uważam go za geniusza i niejednokrotnie innymi jego dziełami się inspirowałem – jest przede wszystkim autorem terminu patafizyki, który jest obecny w polskiej kulturze od dawna, ale nie wiedzieć czemu nie jest powszechniej znany.

Patafizyka została zdefiniowana przez Jarry’ego w „Czyny i myśli doktora Faustrolla, patafizyka”: – „Patafizyka stanowi teorię urojonych rozwiązań, przypisujących symbolicznie zarysom rzeczy, za sprawą tychże własności, potencjalne”.

Czyż nie jest powszechnie znanym opisem zachowań prezesa PiS? Kaczyński zamiast demokracji proponuje nam psychokrację. Jest to autokracja specyficznego sortu: psycho. Tego potwora urodziliśmy my wszyscy po 1989 roku. Rósł potwór i jego potworki, których zachowania powyżej całkiem zgrabnie ujmuje poseł Nowoczesnej Zembaczyński.

Musimy wziąć na klatę odpowiedzialność za zaistniałą psychokrację Ubu Kaczyńskiego, bo po odzyskaniu suwerenności nie przepracowaliśmy poprzedniego reżimu i oto z dnia na dzień obudziliśmy się w psychokracji, duchowym alter ego PRL-u.

Bendyk jest brutalny, ostrzega, abyśmy nie bronili tylko fasady demokracji, zacytuję jako pointę publicystę „Polityki”, bo warto: – „Rację więc mają, rację do bólu banalną, komentatorzy mówiący, że demokracja wymaga demokratów i upada zawsze pod wpływem ataku z wewnątrz. Demokracja, jako system instytucji i procedur, działać będzie jedynie wtedy, gdy system ten wynikać będzie z wartości, przekonań i praktyki dnia codziennego członków demokratycznej wspólnoty. Jarosław Kaczyński nie niszczy w Polsce demokracji, tylko w brutalny sposób sprawdza, czy w ogóle zaistniała w rzeczywistości – jako głęboko uznawana i ucieleśniona praktyka, a nie fasada.”

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Niewybredne gesty Gosiewskiej pod adresem I prezes SN W Sejmie

Wtorkowe obrady Sejmu na temat SN, nie po raz pierwszy zresztą obnażyły problematyczny poziom posłów PiS. W czasie wystąpienia I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, gdy emocje na sali plenarnej sięgały zenitu, posłanka PiS Małgorzata Gosiewska, zdobyła się na niewybredne gesty w jej kierunku.

„Nie ma podstaw do likwidacji Sądu Najwyższego” – przekonywała pani prezes, w czym przeszkadzali posłowie PiS-u, którzy wyraźnie próbowali ją sprowokować. Nie obyło się bez salw śmiechu i pokrzykiwania.

Poseł PO Arkadiusz Myrcha zamieścił na twitterze wideo, na którym widać jak posłanka PiS Małgorzata Gosiewska wykonuje w kierunku I prezes obraźliwe gesty.

Internauci zrewanżowali się i nie zostawili na posłance suchej nitki.

koduj24.pl

Psychokracja Kaczyńskiego, sort demokracji

Te słowa Kaczyńskiego niewątpliwie przejdą do historii. To esencja tego, co dzieje się obecnie w Polsce, nawet o wiele więcej mówią, niż Kaczyński wypowiedział. To są słowa mające „ponadto”, bo są to słowa w istocie bazowe. Wpisujemy je do sztambucha: „Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata. Zniszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami”.

To dzieje się naprawdę, nie są to cytaty z Bertolda Brechta, Alfreda Jarry, Witolda Gombrowicza, Sławomira Mrożka. Wypłynęły z ust, z których nie raz popłynął podobny rynsztok, polityka sprawującego obecnie w kraju faktyczną władzę.

Lecz to nie wszystko, bo za kulisami – acz na sali plenarnej – słychać o wiele więcej, ale nie wszystkim jest to dane. Podzielił się jedną sceną – z parlamentarnego brudnopisu – poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński, który specyficznymi gestami został „wezwany” przez Kaczyńskiego.

Dlaczego Zembaczyński? Bóg raczy wiedzieć, więcej do wytłumaczenia miałby dobry psychiatra. Zembaczyński relacjonuje: „Przywołał mnie tym swoim pańskim gestem. Byłem bardzo zaskoczony. Nie znam go. Upewniłem się, że chodzi o mnie i podszedłem. Zapytałem, dlaczego wszystkich obraża i wrzuca do jednego worka. Prezes odpowiedział: oni będą w więzieniu siedzieć, będą siedzieć za to wszystko. Mówił o politykach PO”.

Zembaczyński zdumiał się, zaczął Kaczyńskiego dopytywać, dlaczego jemu zawierza taką „tajemnicę penitencjarną”, usłyszał, że „zawołał mnie bo kiedyś w swoim przemówieniu powiedziałem, że to Kaczyński będzie siedzieć. Nie wiedziałem o co mu chodzi, dopiero później sobie przypomniałem swoje wystąpienie z 2015 r. na temat ustawy inwigilacyjnej. To pokazuje jak to jest pamiętliwy człowiek”.

Piszę, że działo się to za kulisami, a jednak na sali sejmowej, bo Kaczyński żyje w kokonie, odseparowany od rzeczywistości, otoczony akolitami, klakierami, w bańce nierzeczywistości. Zembaczyński pisowskie kulisy – „na stronie” – opisuje: ” Momentalnie zaczął się wokół nas tworzyć ludzki mur z ludzi PiS na czele z ministrem Glińskim. Odganiali mnie, gdy usłyszeli jak prezes ciągle powtarza, że powsadza polityków do więzienia. To pokazuje, że rządzi nami człowiek motywowany tylko przez zemstę i nienawiść. Miałem do czynienia z człowiekiem kompletnie zagubionym i rozbitym”.

Trafiłem na trafną analizę zachowań Kaczyńskiego, które przecież znikąd się nie wzięły, u publicysty „Polityki” Edwina Bendyka. Sam niejednokrotnie podejmowałem ten kulturowy trop, Bendyk precyzyjnie punktuje postać Kaczyńskiego.

Otóż prezes PiS to istny „Król Ubu”, który posługuje się zwrotami sceniczny „Grówno”, aby nie pisać wprost jezykiem fekalii. Genialny Alfred Jarry – od zawsze uważam go za geniusza i niejednokrotnie innymi jego dziełami się inspirowałem – jest przede wszystkim autorem terminu patafizyki, który jest obecny w polskiej kulturze od dawna, ale nie wiedzieć czemu nie jest powszechniej znany.

Patafizyka została zdefiniowana przez Jarry’ego w „Czyny i myśli doktora Faustrolla, patafizyka”: „Patafizyka stanowi teorię urojonych rozwiązań, przypisujących symbolicznie zarysom rzeczy, za sprawą tychże własności, potencjalne”.

Czyż nie jest powszechnie znanym opisem zachowań prezesa PiS? Kaczyński zamiast demokracji proponuje nam psychokrację. Jest to autokracja specyficznego sortu: psycho. Tego potwora urodziliśmy my wszyscy po 1989 roku. Rósł potwór i jego potworki, których zachowania powyżej całkiem zgrabnie ujmuje poseł Nowoczesnej Zembaczyński.

Musimy wziąć na klatę odpowiedzialność za zaistniałą psychokrację Ubu Kaczyńskiego, bo po odzyskaniu suwerenności nie przepracowaliśmy poprzedniego reżimu i oto z dnia na dzień obudziliśmy się w psychokracji, duchowym alter ego PRL-u.

Bendyk jest brutalny, ostrzega, abyśmy nie bronili tylko fasady demokracji, zacytuję jako pointę publicystę „Polityki”, bo warto:

„Rację więc mają, rację do bólu banalną, komentatorzy mówiący, że demokracja wymaga demokratów i upada zawsze pod wpływem ataku z wewnątrz. Demokracja, jako system instytucji i procedur, działać będzie jedynie wtedy, gdy system ten wynikać będzie z wartości, przekonań i praktyki dnia codziennego członków demokratycznej wspólnoty. Jarosław Kaczyński nie niszczy w Polsce demokracji, tylko w brutalny sposób sprawdza, czy w ogóle zaistniała w rzeczywistości – jako głęboko uznawana i ucieleśniona praktyka, a nie fasada.”

Komisja Europejska o sytuacji w Polsce

19.07.2017

Zmiany w systemie sprawiedliwości znoszą niezależność sądów w Polsce i pogłębiają zagrożenie dla rządów prawa – oświadczył wiceszef KE Frans Timmermans, zapowiadając, że w przyszłym tygodniu KE przygotuje procedurę o naruszenia prawa wobec naszego kraju.

Timmermans podkreślał na konferencji prasowej w Brukseli, że Komisja Europejska jest bliska uruchomienia art. 7. traktatu o UE. To tzw. opcja atomowa, na końcu której kraj może być objęty sankcjami.

Ze słów Timmermansa wynika, że w przyszłym tygodniu KE przygotuje i uruchomi w przyspieszonym trybie zwykłą procedurę o naruszenie prawa UE. Ta, w odróżnieniu od procedury praworządności, nie wymaga akceptacji państw członkowskich, a może się skończyć sprawą przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Timmermans o KRS

Frans Timmermans podkreślił, że ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, o sądach powszechnych i projektustawy o Sądzie Najwyższym stanowczo „wzmacniają systemowe zagrożenie dla rządów prawa” w Polsce.

– Każde z tych praw, jeśli będzie przyjęte, poważnie podważyłoby niezależność wymiaru sprawiedliwości. Razem zniosłoby niezależność sądownictwa i sprawiłoby, że znalazłoby się ono pod pełną polityczną kontrolą rządu – oświadczył Timmermans.

Wiceszef KE przypomniał, że KE jeszcze w 2016 roku stwierdziła w swoich rekomendacjach, iż w Polsce jest systemowe zagrożenie dla praworządności. Obawy Komisji są podzielane zarówno przez Parlament Europejski, Radę UE (zasiadają w niej przedstawiciele państw członkowskich – PAP), Radę Europy, Komisję Wenecką i wielu innych niezależnych obserwatorów – zaznaczył.

– Niedawne działania podjęte przez polskie władze w odniesieniu do systemu sprawiedliwości i sędziów znacznie wzmacniają zagrożenie dla praworządności – dodał Timmermans.

onet.pl

Wolne sądy – chcemy weta

 18 lipca 2017

W całej Polsce rozbłysły miliony świec zapalonych przez protestujących przeciw PiS-owskiej destrukcji sądownictwa.

– „Jesteśmy dzisiaj tutaj ze względu na to, że nasze prawa mogą zostać zagrożone już niedługo. Dwie ustawy znajdują się na biurku prezydenta: o sądach powszechnych i KRS. Trzecia ustawa jest w tym momencie procedowana w Sejmie” – mówiła jedna z organizatorek protestu, Weronika Paszewska z Akcja Demokracja.

W obronie niezależności sądów tłum przed Pałacem Prezydenckim skandował: „Wolne sądy – chcemy weta”. Zebrani wysłuchali tekstu preambuły Konstytucji, który odczytał Jerzy Radziwiłłowicz. Potem rozdział pierwszy czytała Danuta Stenka. Odśpiewano „Warszawiankę”. Czytano tez rozdziały Konstytucji dotyczące ustroju sądów w Polsce. Bardzo znacząco wybrzmiała „Oda do radości”, będąca hymnem Unii Europejskiej. W tłumie było mnóstwo młodych ludzi.

„Wyjdź z Pałacu” – domagali się od Dudy zgromadzeni i mówili – „Politycy nie powinni wybierać sędziów”, „Nie chcemy Turcji w Polsce”, Był stalinizm, teraz kaczyzm”, „Tu są granice przyzwoitości”.

Protest zakończył się wspólnym odśpiewaniem hymnu Polski; wszyscy trzymali uniesione w górę świece. Wiekszość postanowiła pójść przed Sejm.

Nie sposób opisać wszystkich protestów, które odbyły się wieczorem w całym kraju. Z konieczności wspomnimy tylko o kilku.

Przed katowickim Sądem Okręgowym zgromadziło się około tysiąca osób z flagami Polski, Unii Europejskiej oraz świeczkami. – „Wolny naród zwycięży nad ciemnym ludem. Jesteśmy wolnym narodem, który pragnie światła. Dziękuję wam, że nie jest wam wszystko jedno” – mówił do zebranych sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia”. – „Jeśli nie będziemy teraz manifestowali i mówili, że wolność jest ważna, to niedługo o tej wolności będziemy się uczyli z kart historii, i to w dodatku z drugiego obiegu” – dodał. Sędzia Markiewicz zaapelował do mieszkańców, aby nie dali się zwieść wtorkowej deklaracji prezydenta Dudy, który zapowiedział, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, jeśli nie zostanie uchwalona jego autorska ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa. – „To wcale nie zahamuje procesu upolityczniania sądów” – podkreślił sędzia Markiewicz.

Ubrany w czarną koszulkę z napisem „Skazany na bluesa” sędzia Jarosław Gwizdak z Sądu Rejonowego Katowice-Zachód przyznał, że polskie sądy potrzebują reformy. – „Pamiętajcie jednak, że wymiar sprawiedliwości jest jak stare drzewo, pod którym można się schować przed gradem, politykami i niesprawiedliwością. Oczywiście czasami z tego drzewa spadają gałęzie, a nawet robaki, bo my też jesteśmy ludźmi. Nie dajmy sobie jednak wmówić, że jesteśmy komunistami. To, co planują dla nas politycy rządzącej partii, nie jest zmianą na lepsze”. Po jego wystąpieniu tłum zaczął skandować: „Wolne sądy, wolni ludzie”, a na schodach sądu zapłonęło morze świec.

Kilka tysięcy poznaniaków zgromadziło się na placu Wolności. Zebrani skandowali: „Wolne sądy!”, „Wolne miasto Poznań!”, „Wolność, równość, demokracja”, „Tu jest Polska!”. W tłumie powiewały flagi biało-czerwone, niebieskie z logo Unii Europejskiej i tęczowe środowisk LGBT. Były też transparenty: „Sprzedaliście wolność za 500 zł”, „W obronie wolnych sądów”. Zebrani – podobnie jak w niedzielę – przynieśli świeczki i latarki, by utworzyć „łańcuch światła”. Stali z nimi w milczeniu kilkanaście minut, potem zanieśli je przed gmachy poznańskich sądów.

W Krakowie protestujący zebrali się przed Sądem Okręgowym. – „To niszczenie fundamentów państwa prawa. Poprawka zgłoszona przez Andrzeja Dudę to pudrowanie. Nie powiem czego, bo jestem w miejscu publicznym. Ona niczego nie zmienia. Te ustawy są niekonstytucyjne w wielu miejscach” – powiedział sędzia Dariusz Mazur. Na zakończenie zebrani odśpiewali hymn narodowy, a następnie ze świecami w rękach otoczyli gmach sądu. Wyświetlony został również film z hasłem „Wszystkie dyktatury prowadzą do tragedii narodu”. Zawierał m. in. przemówienia Hitlera, Mussoliniego, Kim Dzong Ila i Jarosława  Kaczyńskiego.

We Wrocławiu protest zorganizowano przed gmachem sądu na Podwalu. Kilka tysięcy wrocławian zapaliło świeczki oraz przeniosło się pod Pręgierz w Rynku, gdzie skandowano: „Precz z Kaczorem-dyktatorem” oraz „Wolne sądy”. Tam skandowano hasła dotyczące wolności demokracji oraz dopominano się opinii Kościoła Katolickiego w sprawie sądów. – „Kościół milczy, a w Polsce nie słychać wieści z Watykanu, tylko z Torunia. Milczenie Kościoła jest ze szkodą dla Polski” – mówili protestujący.

koduj24.pl

Kaczyński wezwał posła Zembaczyńskiego: „Mówił, że wszyscy politycy PO będą siedzieć”

19.07.2017
To nie zdarza się codziennie. W czasie awantury w Sejmie Jarosław Kaczyński wezwał do siebie posła… Nowoczesnej i zaczął z nim rozmawiać. – Nie mam pojęcia, dlaczego mnie wybrał. W kółko tylko powtarzał: oni wszyscy będą siedzieć. Chodziło mu o polityków PO – mówi Wirtualnej Polsce Witold Zembaczyński, poseł Nowoczesnej.

Jarosław Kaczyński rozmawia z Witoldem Zembaczyńskim (Forum, Fot: Mateusz Włodarczyk)

Jarosław Kaczyński siedząc w ławach po swoim słynnym już przemówieniu, w którym oskarżył opozycje o zamordowanie jego brata, w pewnym momencie przywołał do siebie polityka Nowoczesnej. – Przywołał mnie tym swoim pańskim gestem. Byłem bardzo zaskoczony. Nie znam go. Upewniłem się, że chodzi o mnie i podszedłem. Zapytałem, dlaczego wszystkich obraża i wrzuca do jednego worka. Prezes odpowiedział: oni będą w więzieniu siedzieć, będą siedzieć za to wszystko. Mówił o politykach PO – relacjonuje poseł Zembaczyński.

Polityk przyznaje, że dopytywał prezesa PiS, co ma na myśli. – W kółko tylko powtarzał, że zamknie wszystkich w więzieniu. Zapytałem, dlaczego mi to mówi. Odparł tylko, że zawołał mnie bo kiedyś w swoim przemówieniu powiedziałem, że to Kaczyński będzie siedzieć. Nie wiedziałem o co mu chodzi, dopiero później sobie przypomniałem swoje wystąpienie z 2015 r. na temat ustawy inwigilacyjnej. To pokazuje jak to jest pamiętliwy człowiek – mówi poseł Nowoczesnej.

 

dodaje, że gdy podszedł do Kaczyńskiego, wokół natychmiast zgromadzili się politycy PiS. – Momentalnie zaczął się wokół nas tworzyć ludzki mur z ludzi PiS na czele z ministrem Glińskim. Odganiali mnie, gdy usłyszeli jak prezes ciągle powtarza, że powsadza polityków do więzienia. To pokazuje, że rządzi nami człowiek motywowany tylko przez zemstę i nienawiść. Miałem do czynienia z człowiekiem kompletnie zagubionym i rozbitym – ocenia poseł Zembaczyński.

wp.pl

Mordy Kaczyńskiego

19.07.2017
środa

Władzy zdobytej raz nie oddamy nigdy – hasło PZPR przypominam nie dlatego, żeby porównywać państwo PiS z PRL. To jałowa analogia, zwłaszcza po tym, co Jarosław Kaczyński pokazał podczas nocnych obrad Sejmu (zapamiętajmy tę datę – 18 lipca 2017 r.). Polską rządzi człowiek, który nie panuje nad sobą. I który właśnie rozmontowuje ostatnie bezpieczniki, które mogły ograniczać władzę jego emocji. Rodzi się psychokracja.

Jeśli więc ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości odnośnie do projektu Jarosława Kaczyńskiego, mieć ich już nie może, niezależnie od tego, czy na prezesa PiS głosował czy nie. Chodzi o nieskrępowaną niczym władzę, która nie chce się liczyć z ograniczeniami formalnymi. To jednak pół biedy, zapowiedź zwykłego autorytaryzmu. W projekcie Kaczyńskiego chodzi jednak o władzę, która nie chce się także liczyć z rzeczywistością.

Jak pisałem, komentując wystąpienie Beaty Szydło wzywające Europę do powstania z kolan, rodząca się w Polsce psychokracja będzie pierwszym reżimem patafizycznym.

Przypomnijmy definicję patafizyki:

Patafizyka stanowi teorię urojonych rozwiązań, przypisujących symbolicznie zarysom rzeczy, za sprawą tychże własności, potencjalne (Alfred Jarry, Czyny i myśli doktora Faustrolla, patafizyka).

Władza patafizyczna jest w odwrotnej relacji do mocy, czyli rzeczywistej zdolności realizacji strategicznych zadań. Może niszczyć, niczego jednak nie zbuduje, bo nie uznaje rzeczywistości i odnosi się do jej wyobrażonych konstruktów. Taka władza opiewać będzie wizytę Donalda Trumpa jako sukces i głosić, że prezydent USA potajemnie spotykający się Władimirem Putinem to Mesjasz, który zstąpił ponownie, by poprowadzić chrześcijański Zachód do rekonkwisty.

Władza bez mocy jest szczególnie niebezpieczna, bo swą realną bezmoc choćby w przestrzeni międzynarodowej kompensować będzie wszędzie tam, gdzie rzeczywistość nie stawi jej oporu. To władza króla Ubu, który jest żałośnie śmieszny i straszny swą śmiesznością. Dzieło Alfreda Jarry’ego po wczorajszych ekscesach w Sejmie to najlepsza dziś analiza polskiej rzeczywistości. Tyle tylko, że współczesna jego lektura wymaga uwzględnienia, że zaktualizować trzeba podtytuł. Rzecz nie dzieje się w Polsce, czyli nigdzie. Rzecz dzieje się w Polsce, czyli wszędzie.

Dotychczas Ubu służył zachodnim, zwłaszcza francuskim, komentatorom do opisywania niezrozumiałej dla nich, egzotycznej rzeczywistości takich obszarów jak Europa Środkowa. Gdy tylko mają problem ze zrozumieniem tego, co dzieje się w Polsce lub na Węgrzech, przywołują określenie „ubuesque” – „ubiczny”, znaczący tyle, co groteskowy, absurdalny, ponad miarę. Wszak to w Polsce, czyli nigdzie, Ubu się narodził i widocznie tu też zyskał nieśmiertelność.

W odniesieniu do naszej rzeczywistości określenie „ubiczny” oznacza jakiś rodzaj normy, podpowiada, że groteska jest w Europie Środkowej i Wschodniej standardem, a nie dewiacją. Nienormalnie jest wówczas, gdy wydaje się, że zaczyna być normalnie. Gdy już z kranów leci ciepła woda, gdy już pociągi przestają się spóźniać, gdy już najważniejsze miasta łączą autostrady i co sto kilometrów stoi nowa filharmonia, z przerażeniem zrywamy się z kolan, by zaistnieć w historii. I wybieramy sobie Ubu, żeby rządził, wcielony w postać Viktora Viktatora Orbána czy Jarosława Naczelnika Kaczyńskiego.

Określenie „ubiczny” pojawia się także w odniesieniu do zjawisk występujących na Zachodzie. Wtedy jednak ma ono inną funkcję. Owszem, pokazuje absurdalność, monstrualną wręcz groteskowość sytuacji z jasnym przesłaniem, że wydarzyła się niezgodna z normą patologia. Po to jednak, żeby odetchnąć z ulgą – przez wykrycie odstępstwa, jakkolwiek szokującego, norma nie została zagrożona. We Francji Ubu nie może rządzić, w Polsce Ubu nie może nie rządzić.

Ubizm jako normalność i ubizm jako od normalności odstępstwo opisują dwa różne światy, które mocą historycznych wyroków, choć wydają się do siebie podobne, to jednak jest to podobieństwo powierzchowne, dotyczące fasad, infrastruktury, używanych smartfonów. Pod tą wspólną powierzchnią hardware’u, użyjmy informatycznego porównania, kryją się odmienne systemy operacyjne, pisane przez setki lat odmiennej historii.

Coś się jednak w ostatnich latach zmieniło, wkroczyliśmy w szczególny moment historii – czas bezkrólewia, interregnum, kiedy poczucie normalności zachwiało się na całym świecie, a Ubu stał się figurą uniwersalną. Wystarczy spojrzeć na Wielką Brytanię od referendum w sprawie Brexitu, po ostatnie wybory i rozpoczynające się żałośnie negocjacje rozwodowe z Unią Europejską. O Donaldzie Trumpie jako przywódcy nowej krucjaty już mowa była.

Rację więc mają, rację do bólu banalną, komentatorzy mówiący, że demokracja wymaga demokratów i upada zawsze pod wpływem ataku z wewnątrz. Demokracja, jako system instytucji i procedur, działać będzie jedynie wtedy, gdy system ten wynikać będzie z wartości, przekonań i praktyki dnia codziennego członków demokratycznej wspólnoty. Jarosław Kaczyński nie niszczy w Polsce demokracji, tylko w brutalny sposób sprawdza, czy w ogóle zaistniała w rzeczywistości – jako głęboko uznawana i ucieleśniona praktyka, a nie fasada.

antymatrix.blog.polityka.pl

List Władysława Frasyniuka i trzech byłych prezydentów: Stajemy wspólnie przeciw Kaczyńskiemu

19.07.2017

Stajemy wspólnie przeciw Kaczyńskiemu, gdyż przyszłe pokolenia nie wybaczą nam grzechu zaniechania i tchórzostwa – pisze w specjalnym oświadczeniu w „Gazecie Wyborczej” Władysław Frasyniuk. Podpisali się też pod nim między innymi trzej byli prezydenci RP.

W obliczu zagrożenia wynikającego z serii antydemokratycznych i niekonstytucyjnych decyzji rządu PiS stajemy w obronie podstawowych wolności należnych każdemu człowiekowi i obywatelowi RP – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Władysława Frasyniuka, Lech Wałęsę, Aleksandra Kwaśniewski i Bronisława Komorowskiego.

 

Wśród sygnatariuszy listu, który ukazał się w „Gazecie Wyborczej”, są też Paweł Adamowicz, Leszek Balcerowicz, Włodzimierz Cimoszewiz, Aleksander Hall, Monika Płatek, Magdalena Środa, Andrzej Rzepliński i inni.

Walczymy o utrzymanie wartości demokratycznego państwa prawa i konstytucji nagminnie łamanych przez naczelne organy władzy – piszą sygnatariusze.

 

Nie godzą się też na „odbieranie podstawowych swobód obywatelskich i wolności zgromadzeń. Sprzeciwiamy się wyprowadzeniu Polski z UE”.

Byli prezydenci sprzeciwiają się „fali agresji i nietolerancji zalewającej Polskę, podsycanej przez PiS oraz wykorzystywaniu ofiar katastrofy smoleńskiej do celów politycznych.

Apelują do wszystkich, którym bliskie są te wartości, o zaangażowanie, bez względu na przynależność partyjną. Jak argumentują, przegrana „bitwa” o Sąd Najwyższy spowoduje, że PiS z Jarosławem Kaczyńskim będą mieli wręcz dyktatorską władzę.

dziennik.pl

„Sędziowie zależni od woli liderów politycznych”. Komisja Europejska krytykuje reformy PiS

mk, IAR, 19.07.2017

Premier rządu PiS Beata Szydło - Nie ma takiej decyzji UNESCO. To są informacje, które były nieprawdziwymi - stwierdziła w Polskim Radiu zapytana, czy Polska zaprzestanie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej

Premier rządu PiS Beata Szydło – Nie ma takiej decyzji UNESCO. To są informacje, które były nieprawdziwymi – stwierdziła w Polskim Radiu zapytana, czy Polska zaprzestanie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej (Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta)

– Ostatnie środki podjęte przez polskie władze dotyczące sądownictwa wzmacniają poziom zagrożenia dla rządów prawa – powiedział dziś wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans.

KE przygotuje trzecią rekomendację w ramach procedury praworządności, która ma być przyjęta w przyszłym tygodniu. Ma być również przygotowana procedura za naruszenie prawa unijnego – poinformował dziś wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans. To reakcja na ostatnie ustawy dotyczące sądownictwa wprowadzane przez PiS.

Wiceszef Komisji nie wykluczył także wniosku do unijnych krajów o stwierdzenie poważnego ryzyka naruszenia praworządności w Polsce. Do poparcia takiego wniosku potrzeba poparcia 22 krajów z 27, bo Polska nie brałaby udziału w takim głosowaniu. Ale już do nałożenia sankcji potrzebna jest jednomyślność wszystkich krajów, a Węgry już zapowiedziały, że takiego wniosku nie poprą.

– Ustawy o KRS i ustroju sądów powszechnych, a także ustawa o Sądzie Najwyższym znacząco zwiększają zagrożenie systemowe dla rządów prawa w Polsce. Każda z tych ustaw poważnie osłabi niezawisłość sądownictwa. Sprawią, że sądy będą w pełni politycznie kontrolowane przez rząd. Sędziowie będą zależeć od woli liderów politycznych – mówił dziś wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans.

– Ostatnie środki podjęte przez polskie władze dotyczące sądownictwa wzmacniają poziom zagrożenia dla rządów prawa – podkreślił. Zaznaczył, że reformy nie są zgodne z polską Konstytucją.

– Komisja już w rekomendacjach w 2016 r. mówiła o zagrożeniu dla rządów prawa. Obawy Komisji podziela Parlament Europejski, Rada Europejska, Rada Europy i Komisja Wenecka  – przypomniał Timmermans.

– Mimo wszystko wyciągamy rękę do rządu polskiego do dialogu, który nie powstrzyma jednak KE do podjęcia koniecznych kroków – mówił Timmermans.

Komisja Europejska dyskutowała dziś na temat zmian w polskim sądownictwie. Wprawdzie Komisja Europejska cały czas mówi, że ustawy jeszcze nie weszły w życie i nie są obowiązującym prawem, ale prawnicy i eksperci analizują je na podstawie dotychczasowych prac.

gazeta.pl

„Zamknąć zdradzieckie mordy”, „wynocha”, „siadaj!”. Posłanka Pawłowicz ustawia posłów

raq, 19.07.2017

Krystyna Pawłowicz w dniu 20. posiedzenia Sejmu VIII Kadencji

Krystyna Pawłowicz w dniu 20. posiedzenia Sejmu VIII Kadencji (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz znana jest z temperamentu i często niewyparzonego języka. W ostatnich godzinach przechodzi samą siebie.

 

Zamknijcie mordy, tak jak prezes powiedział, zdradzieckie mordy

– powiedziała na krótkim środowym posiedzeniu komisji posłanka Krystyna Pawłowicz.

Stenogram z wczorajszych obrad Sejmu jest kopalnią przykładów, potwierdzających, że debata o Sądzie Najwyższym wywołała u niej szczególne emocje:

Siadaj!

– do Rafała Grupińskiego z PO, który mówił do Jarosława Kaczyńskiego, że skandalem jest to, co wyprawia z Polską.

No i będzie pani straszyła?

Co ma piernik do wiatraka?

– do poseł Barbary Dolniak z Nowoczesnej, która pytała , jak to możliwe, że sprawozdawca projektu o Sądzie Najwyższym oraz posłowie, którzy podpisali listę obecności na posiedzeniu komisji, nie zgłaszali żadnych uwag do sprawozdania.

Ooo!

– gdy lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że zmiany w polskim
sądownictwie są potrzebne.

O Jezu, przecież był dopiero. Ile można głowę zawracać?

– w reakcji na informację, że głos zabierze poseł Marek Sowa.

Czas minął, może pan wracać

– Do posła PO Zbigniewa Ajchlera, który szedł w kierunku mównicy.

Ojeja…

– gdy do pytania zgłosił się poseł PO Sławomir Nitras.

Siadaj!

– do posła PO Cezarego Tomczyka, który mówił o 30 tys. protestujących przed Sejmem.

Cicho! Nie drzyj się!

– do posłanki Kamili Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej, która zapowiedziała złożenie ponad tysiąca poprawek do ustawy o SN.

Chciałbyś…

– do posła PO Bartosza Arłukowicza, który apelował do Jarosława Kaczyńskiego, by odszedł i dał spokój Polakom.

Idź, zjeżdżaj! Jazda stamtąd!

– do posła Nowoczesnej Adama Szłapki, który wnioskował o 5-minutową przerwę w obradach po nieregulaminowym wystąpieniu Kaczyńskiego.

Zjeżdżaj stamtąd, Rysiek! Won! Zjeżdżaj już!

Przeproś żonę! Przeproś dzieci!

– do lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru, który zgłosił wniosek o postawienie przed komisją etyki posła Kaczyńskiego i domagał się od szefa PiS przeprosin.

O Jezu…

– w reakcji na pierwsze słowa Władysława Kosiniak-Kamysza, który nawiązał do historii Polski sanacyjnej.

Obudziłeś się

– w reakcji na słowa lidera ludowców, który powiedział, że ci, którzy wygrali wybory, ponoszą największą odpowiedzialność.

Prawda boli

– do posła Unii Europejskich Demokratów Jacka Protasiewicza, który mówił o skandalicznych słowach Kaczyńskiego o „zdradzieckich mordach”

Nie przewróć się!

– do posła Protasiewicza, który mówił., że partia rządząca nie słucha ekspertów ani autorytetów.

Ale weź, panie, uspokój się. To nie ma nic do rzeczy

Zejdź stamtąd! Wynocha! Czas się skończył.

– do posła Jerzego Meysztowicza z PO, który chciał dopuszczenia do zadawania pytań.

Dynamiczny dialog z szefem PSL:

Nie będzie z tego lepszego sądownictwa dla Polski.
– Poseł Krystyna Pawłowicz: Będzie!

Nie będzie więcej sprawiedliwości w sądach.
– Poseł Krystyna Pawłowicz: Będzie, będzie!

Nie będzie krótszych rozpraw.
– Poseł Krystyna Pawłowicz: Będą!

Może pani profesor Pawłowicz marzy się Bereza Kartuska, może marzy się twierdza brzeska…
– Poseł Krystyna Pawłowicz: Marzy mi się!

Zgłaszam wniosek o odrzucenie tej ustawy w całości, bo ona jest nieprzeprocedowana, nieprzedyskutowana, nie jest ustawą, która zmienia, zwiększa poczucie sprawiedliwości w naszym narodzie.
– Poseł Krystyna Pawłowicz: Zwiększa!

Ubieracie maskę sprawiedliwości, a sprawiedliwość macie za nic. Potraficie o niej tylko często pięknie mówić, ale nie potraficie jej wcielić w życie.
– Poseł Krystyna Pawłowicz: Potrafimy!

Nigdy tego nie pokazaliście…
– Poseł Krystyna Pawłowicz: Pokazaliśmy!

…a swoim zachowaniem pokazujecie, jaka jest dzisiaj prawda.

– Poseł Krystyna Pawłowicz: Wy się do bicia rzucacie!

Kaczyński przywitany oklaskami za słowa o zdradzieckich mordach i kanaliach

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,22114585,video.html

gazeta.pl

Jakub Majmurek

Opozycja ma swój wielki moment Solidarnych 2017. PiS będzie miał ciężko. Pod jednym warunkiem

19 lipca 2017

Łańcuch światła pod Pałacem Prezydenckim. Warszawiacy protestują przeciw ustawom ograniczającym niezależność sądownictwa

Łańcuch światła pod Pałacem Prezydenckim. Warszawiacy protestują przeciw ustawom ograniczającym niezależność sądownictwa (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

Wtorek 18 lipca w polskiej polityce wyglądał jak hollywoodzki dreszczowiec.

Akcja pędziła do przodu na złamanie karku, zaliczając po drodze dwa dramatyczne zwroty. Pierwszy przyszedł późnym popołudniem, gdy prezydent Duda złożył poprawki do ustawy o KRS i uzależnił od ich przyjęcia podpisanie ustawy o Sądzie Najwyższym. Drugi zaczął się o 21 pod Pałacem Prezydenckim i trwał do późnej nocy – dynamika wydarzeń z warszawskiej ulicy i sejmowa debata zwieńczona wybuchem Jarosława Kaczyńskiego w dużej mierze politycznie zneutralizowały wystąpienie prezydenta, definiując spór na nowo.

Co naprawdę zrobił Duda

Przez chwilę Duda faktycznie – po raz pierwszy od zaprzysiężenia – stanął w centrum politycznej uwagi Polski. Wydawało się, że prezydent w końcu postanowił wejść do samodzielnej politycznej gry.

Nie brakowało oczywiście głosów, że mamy do czynienia z ustawką.

Kaczyński chce zmienić ordynację wyborczą. Mówił o tym wyraźnie w Przysusze – w 3×3 Joanna Mucha o proponowanych przez PiS zmianach

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22114311,video.html

Jednak zagranie prezydenta tworzyło też problem dla PiS. Wybór sędziów do KRS większością 3/5 głosów oznacza konieczność dogadywania się z Kukizem i parlamentarną drobnicą, a więc jakąś formę dzielenia się władzą nad wymiarem sprawiedliwości – a partia rządząca wyraźnie grała na wzięcie całości.

Wydawało się też, że wobec inicjatywy prezydenta parlament nie zdąży przyjąć dodatkowej ustawy przed wakacyjną przerwą, a tym samym domknąć „reformy sądownictwa” w zaplanowanym przez partię terminie.

Z drugiej strony interwencja Dudy od początku oznaczała więcej kłopotów dla demokratycznej opozycji niż dla PiS.

Prezydencka nowela w niczym nie zmieniała niekonstytucyjnego charakteru ustawy o KRS. Z tego, co powiedział prezydent na konferencji, nie wynikało też, że ma jakiekolwiek zastrzeżenia co do treści ustawy pozwalającej na czystkę w Sądzie Najwyższym.

Ewentualne odsunięcie w czasie pisowskiej „reformy sądownictwa” mogłoby przyczynić się do demobilizacji strony demokratycznej i jej woli oporu.

Zwłaszcza że zarzut, iż reformy PiS sprowadzają się do tego, że sędziów wybiera jedna partia, wydawał się najprostszy i najbardziej zrozumiały dla szerokiej opinii publicznej. Poprawka Dudy wytrącała demokratycznej stronie z dłoni mocny argument, nie zmieniając w niczym istoty pisowskiej reformy. W sytuacji narastającego politycznego napięcia Duda wystąpił jako sędzia pokoju, koncyliacyjna postać gotowa wsłuchać się w głosy drugiej strony.

Istniało ryzyko, że obywatele uznają, iż wobec tego nie ma już po co protestować.

Na zagraniu prezydenta politycznie zyskiwać wydawał się głównie Kukiz. Nie tylko dostał do rąk narzędzia nacisku na PiS przy montowaniu koalicji do wyboru członków KRS, ale także pokazał swoją skuteczność. „W przeciwieństwie do totalnej opozycji, robiącej awantury na ulicy, my jesteśmy w stanie załatwić realne ustępstwa ze strony obozu władzy” – chełpił się we wtorek po południu Kukiz.

Wszystkie te kalkulacje unieważniły jednak wieczór i noc.

Twarz Kaczyńskiego

Po pierwsze, PiS-owska maszyna sejmowa błyskawicznie połknęła i przetrawiła „bunt” Dudy, zanim zaczął on dobrze politycznie wybrzmieć. Do porządku obrad włączono prezydenckie poprawki do ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym. Wzmacniają one kompetencje prezydenta wobec Sądu Najwyższego, ale w niczym nie zmieniają problemu niekonstytucyjności ustaw i czystki w sądownictwie.

Wydaje się, że cały pakiet sądowych ustaw z prezydenckimi korektami przejdzie przed wakacjami przez Sejm i zostanie za chwilę podpisany przez prezydenta.

Takie rozegranie sprawy trochę wzmacnia Dudę w obozie PiS, ale w żadnym wypadku nie pozwala prezydentowi wystąpić w roli bezstronnego arbitra.

Na fali konfliktu o sądy Duda miał szansę, by wyjść w stronę obozu demokratycznego, zbudować mosty ku centrum sceny politycznej, które mogły okazać się kluczowe dla jego reelekcji. Wykonał jednak tylko pół kroku do przodu i zanim na dobre postawił stopę na ziemi, cofnął się do swojego obozu.

Sytuacja jest dynamiczna. Gdyby Duda – jak apeluje Adrian Zandberg – prezydent wpłynął teraz na marszałka Sejmu, by na dłużej zawiesił obrady i wezwał do siebie liderów wszystkich partii, by uspokoić nastroje, mógłby jeszcze zapunktować w centrum, nie ustępując przy tym ze swojego stanowiska w sprawie sądów.

Ale jego własny obóz może to już uznać za otwartą nielojalność. Duda wkroczył do politycznej gry o sądy, za późno, by odegrać w niej znaczącą rolę i realnie zmienić stanowisko którejkolwiek ze stron.

Zagrywka Dudy nie spełniła też swojego podstawowego zadania – nie spuściła powietrza z pęczniejącego balonu politycznego konfliktu.

Tłumy obywateli, które zgromadziły się we wtorek w nocy w centrum Warszawy, nie wydawały się w żaden sposób przekonane gestem prezydenta. Jakikolwiek koncyliacyjny efekt mogło mieć wystąpienie głowy państwa, unieważniło go nocne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego wyzywającego posłów opozycji od „morderców”, „kanalii” i „zdradzieckich mord”.

Jeśli opozycja dobrze to rozegra, to słowa Kaczyńskiego mogą zantagonizować społeczeństwo jeszcze silniej niż spór o sądy.

Opozycji demokratycznej łatwiej będzie przekonać teraz opinię publiczną, że PiS nie chodzi o żadną sprawiedliwość, ale o przejęcie sądów tak, by mogły stać się narzędziem osobistej zemsty posła Kaczyńskiego przekonanego, jak widać, że opozycja „zabiła mu brata”.

Prezes rządzącej partii nie tylko dał wczoraj pokaz nieparlamentarnych obyczajów, ale także pokazał Polkom i Polakom twarz, jaką w 2015 roku PiS musiał schować, by wygrać wybory.

W „zamach w Smoleńsku” wierzy tylko trochę ponad 20 proc. wyborców, w tym mniej niż połowa wyborców PiS. Gdy partia rządowa zacznie głosić te tezy z mównicy sejmowej, to nawet dla części jej elektoratu może to być zbyt wiele.

PiS będzie miał pod górkę

Czy mobilizacja wywołana przez słowa Kaczyńskiego wystarczy, by powstrzymać PiS w sprawie sądów? Nie sposób teraz przewidzieć dynamiki, zdarzyć się może wszystko.

Ale nawet jeżeli PiS wygra tę rundę, to siła godnego, pokojowego oporu, jaka wyraziła się w Polsce w weekend i we wtorek, pokazuje, że z budowaniem miękkiego autorytaryzmu może mu być niełatwo.

Trudno się bowiem autorytarnie rządzi – nawet kontrolując sądy – mając przeciw sobie przekonanych do swoich racji obywateli. Trudniej fałszuje się wybory, gdy przegrywa się je zdecydowanie.

Oczywiście sam opór wobec PiS nie wystarczy. Trzeba przedstawić społeczeństwu całościową ofertę tego, jak ma wyglądać Polska po PiS, dać nadzieję na to, że naprawdę może być inaczej. PiS wygrał podwójnie w 2015 roku, łącząc energię społeczną, jaka rodziła się w 2010 roku na Krakowskim Przedmieściu, z programem rozpoznającym realne społeczne potrzeby.

Demokratyczna opozycja ma właśnie być może swój moment Solidarnych 2017. Celebrując go, trzeba pamiętać o pozytywnym programie.

wyborcza.pl

„Jesteśmy zakładnikami emocji Kaczyńskiego”. Były spin doktor PiS o wystąpieniu prezesa

Marcin Kozłowski, 19.07.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,22113873,video.html?embed=0&autoplay=1
– Nawet największym sceptykom prezes PiS udowodnił wczoraj, że to, co dzieje się w Polsce, jest jego osobistą wendettą – komentuje wczorajsze wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego Michał Kamiński, były spin doktor PiS.

Podczas debaty nt. nowej ustawy o Sądzie Najwyższym na mównicę wszedł prezes PiS Jarosław Kaczyński.

– Panie marszałku, ja bez żadnego trybu. Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata – mówił Kaczyński, po tym jak poseł Borys Budka (PO) powiedział, że Lech Kaczyński rozumiał trójpodział władzy. – Zniszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami – krzyczał prezes PiS. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

O komentarz do słów Jarosława Kaczyńskiego poprosiliśmy posła Unii Europejskich Demokratów Michała Kamińskiego, byłego spin doktora Prawa i Sprawiedliwości i rzecznika prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wcześniej należał również do PO.

Marcin Kozłowski: Czy wczorajsze słowa Jarosława Kaczyńskiego pana zaskoczyły?

Michał Kamiński, poseł Unii Europejskich Demokratów: Nie, nie zaskoczyły mnie. Na płaszczyźnie czysto ludzkiej nie śmiem ich komentować. Do tych emocji Jarosław Kaczyński ma prawo.

Jednak na płaszczyźnie politycznej dla każdego Polaka jest dziś jasne, że rządzi dziś nami człowiek, który jest, najdelikatniej rzecz ujmując, niestabilny intelektualnie i emocjonalnie. To wielki problem Polski.

Mocne stwierdzenie.

Mówię to najdelikatniej, bo oczywiście język polski ma dużo innych określeń, które moim zdaniem byłyby adekwatne do tej sytuacji. Staram się być oszczędny w słowach. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że człowiek, który odpowiada za los 40 milionów Polaków, ma ogromny problem z własnymi emocjami.

Zdaję sobie sprawę, jak bardzo bolesne jest dla Jarosława Kaczyńskiego pytanie, dlaczego Lech Kaczyński spóźnił się na samolot w dniu katastrofy smoleńskiej. Jarosław Kaczyński zna odpowiedź, dlatego jest dla niego bolesna.

Emocje, o których pan mówi, przekładają się na realną politykę?

To pozwala nam zrozumieć istotę tego, co widzimy. Z tych niestabilnych emocji bierze się większość problemów, które mamy. Nawet największym sceptykom prezes PiS udowodnił wczoraj, że to, co dzieje się w Polsce, jest jego osobistą wendettą. Zostawmy to, czy jest uzasadniona czy nie.

Wszyscy jesteśmy zakładnikami emocji Jarosława Kaczyńskiego. 40-milionowy naród w centrum Europy zasługuje na więcej. Nie mieszajmy polityki z terapią. Jarosław Kaczyński ewidentnie potrzebuje terapii i do tego trzeba odnieść się ze zrozumieniem i szacunkiem.

Jak takie wystąpienie wpływa na wizerunek polityka?

Nie mamy do czynienia z sytuacją normalną. Normalne szablony do tego nie pasują. Dla każdego Polaka, czy żyje nad morzem, czy w górach, musi być jasne, że jego los jest w rękach człowieka niestabilnego emocjonalnie. Tylko tyle i aż tyle.

Dla niektórych taka retoryka i forma wypowiedzi może być jednak przekonująca: człowiek z krwi i kości, który ma swoje emocje i uczucia, nie boi się ich okazać.

Do niektórych też przemawia fakt, że rządzą nami Marsjanie, a w psy są wszczepiane podsłuchy. Zostawmy to. Nauczono mnie z szacunkiem odnosić do zachowań chorobowych.

Pytam o ogólną zasadę: czy wysoko postawieni politycy mogą sobie pozwolić na okazywanie emocji w oficjalnych sytuacjach?

Jako ludzie mogą. Nie jako osoby, którzy rządzą Polską.

gazeta.pl

W Sejmie ciąg dalszy batalii ws. Sądu Najwyższego. Politycy wracają po nocnej awanturze [NA ŻYWO]

19.07.2017

– Zamknijcie mordy, tak jak prezes powiedział, zdradzieckie mordy – mówiła na krótkim posiedzeniu komisji posłanka Krystyna Pawłowicz.

 

Jak ustaliła reporterka TOK FM o godz. 13 z prezydentem spotyka się szef PSL . Władysław Kosiniak-Kamysz będzie namawiał Andrzeja Dudę, by to on przejął inicjatywę ws. zmian w polskim sądownictwie we współpracy ze wszystkimi ugrupowaniami parlamentarnymi i pozaparlamentarnymi oraz środowiskami prawniczymi

 

– Po zacytowaniu przeze mnie słów ś.p. Lecha Kaczyńskiego nastąpiłbrutalny, haniebny atak posła Jarosława Kaczyńskiego na wszystkich posłów opozycji. Dlatego jesteśmy tu razem jako PO, Nowoczesna i PSL by przekazać państwu, jakie działania podejmiemy ws. Jarosława Kaczyńskiego – mówi Borys Budka.

 

Opozycja zapowiada pozwy przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu.– Maski spadły, posłowie PiS nie panują nad swoimi emocjami – mówi Kamila Gasiuk-Pihowicz. – Będziemy składali wspólne (PO, Nowoczesna, PSL ) zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa znieważenia funkcjonariusza publicznego. Także każdy z posłów, który poczuł się urażony i zniesławiony tymi oskarżeniami o morderstwa, złoży prywatny akt oskarżenia przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu z artykułu dot. zniesławienia – mówi posłanka Nowoczesne. – Będzie to test dla instytucji państwowych – dodaje Gasiuk-Pihowicz.

 

Brytyjska prasa komentuje spór o sądownictwo w Polsce.

„Financial Times” pisze o „wojnie błyskawicznej z niezależnym wymiarem sprawiedliwości”. Komentator argumentuje, że to rozdział władzy gwarantuje suwerenność narodu. I apeluje, by „świat, a szczególnie instytucje unijne i państwa członkowskie wsparły odważne społeczeństwo obywatelskie”. Gazeta chwali też prezydenta Andrzeja Dudę, za – jak pisze – „powstrzymywanie ruchów rządu”.

 

Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej zgłasza się z wnioskiem o przerwę. – Wczorajszy dzień pokazał, że rządzi wami człowiek chory z nienawiści. Pozwalacie na to. Kiedy przestaniecie niszczyć Polskę z chęci zemsty jednego człowieka. Kiedy znajdzie się pierwszy sprawiedliwy, który zdecyduje się wyjść z tego obozu nienawiści. Mówię to w imieniu zdradzieckich mord, kanalii i gorszego sortu – mówi posłanka.

Wojciech Maziarski

Wczoraj pan przegrał, panie Jarosławie

19 lipca 2017

Prezes PiS Jarosław Kaczyński na miesięcznicy smoleńskiej

Prezes PiS Jarosław Kaczyński na miesięcznicy smoleńskiej (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

Po raz pierwszy na ulicy widziałem coś więcej niż społeczeństwo. Widziałem Naród

Panie Kaczyński, ma pan przechlapane. Nie wiem, jak skończy się obecny zamach na sądy, może nawet przepchnie pan te swoje antykonstytucyjne ustawy, ale wiem, że już pan przegrał. To tylko kwestia czasu. I pan też to wie.

Widziałem we wtorek na ulicach Warszawy to samo co pan – widziałem Naród. Prawie nigdy nie używam tego słowa, za dużo w nim odświętnego patosu. Na co dzień wolę mówić „społeczeństwo”. Ale we wtorek widziałem Naród, taki pisany wielką literą. Widziałem morze ludzkich głów i świecące nad nimi znicze, całą galaktykę świateł. Widziałem powiewające flagi – obok siebie biało-czerwone i niebieskie europejskie. Słyszałem, jak ten Naród śpiewa hymn. Widziałem twarze i oczy. W jednej chwili zrozumiałem, że tym razem odświętny patos jest jak najbardziej na miejscu. I że pan przegrał.

Byli tam młodzi, starzy i tacy jak ja – ani starzy, ani młodzi. Były mamy, babcie, córki i wnuczki. Ojcowie, dziadkowie, synowie i wnuki. Wszyscy byli.

Obok mnie na rowerze jechał młody człowiek, który jest naprawdę wkurzony na III RP, bo gdy jego żona po urodzeniu dziecka wróciła do pracy, została zwolniona. „Chrzanię taką sprawiedliwość społeczną, kapitalizm i rynek” – powiedział. Ale tym razem i on przyszedł. Nie wytrzymał. Trudno – powiedział – w tej chwili nieważne, kto liberał, a kto socjalista, kto skrzywdzony, a kto wygrany. Trzeba bronić wspólnego domu, gdy szaleńcy go burzą.

Widziałem też, panie Kaczyński, wasz strach. Wszyscy go widzieliśmy. Widzieliśmy podwójne barykady wokół Sejmu. Żelazne płoty, które na rozkaz pańskich ludzi musiała ustawiać straż pożarna. Armatki wodne i kordony policjantów, których pan nazwoził, by pana ochraniali przed – jak to pan ładnie mówi – suwerenem.

Stałem naprzeciwko takiego kordonu, który zatrzymał nas na ulicy Pięknej, byśmy nie mogli dojść pod sejmową bramę, przez którą pańscy przestraszeni posłowie chyłkiem wymykali się do domów, rozwożeni i eskortowani radiowozami na sygnale. Chcieliśmy im w twarz wykrzyczeć, co myślimy. Policjanci nie pozwolili na to i starali się mieć regulaminowo kamienne miny. Jednak spod tych masek wyglądały ich oczy i nie widziałem w nich determinacji, by bronić pana i pańskich kolegów przed Narodem. Jak by przyszło co do czego… wie pan, co mam na myśli?

Od dawna czekałem, panie Kaczyński, kto pierwszy złamie tabu i powie głośno to, co wszyscy widzą. Prezes jest szalony. Zanurzony w odmętach obłędu, kierowany obsesyjną nienawiścią i urojeniami, demoluje Polskę, bo wydaje mu się, że w ten sposób zemści się na tych, których uznał za źródło swoich nieszczęść. Czekałem więc, kto będzie tym dzieckiem, które – jak w znanej bajce – widząc nago paradującego monarchę, poruszy pierwszy kamyczek lawiny, głośno wołając: Król jest nagi! Prezes jest obłąkany!

Nie sądziłem, że sam pan to krzyknie. I to z trybuny sejmowej.

wyborcza.pl

Były prezes TK Jerzy Stępień: Idziemy w stronę dyktatury

Michał Gostkiewicz

19.07.2017

Groźba Dudy, że nie podpisze ustawy o SN, to czysta polityczna gra. PiS rządzi poprzez zarządzanie kryzysami, które sam wywołuje, żeby ludzie zapragnęli silnej władzy. Zmierzamy do dyktatury – mówi były prezes Trybunału Konstytucyjnego, sędzia Jerzy Stępień.

Prezydent Duda zapowiedział, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, jeśli Sejm nie zaakceptuje jego nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa – wprowadzającej wymóg 3/5 większości głosów w Sejmie dla wyboru członków KRS. Jak pan ocenia ten ruch?

– To jest czysta polityczna gra ze strony prezydenta.

Jego propozycja też zakłada – tak jak ustawa, którą PiS już przegłosował – że to politycy wybiorą Krajową Radę Sądownictwa.

– Jeśli pomysł prezydenta przejdzie, to owszem – PiS niby będzie musiał zrobić ukłon w stronę kogoś z opozycji, żeby wybrać członków Rady. Ale pamiętajmy o tym, że ustawa o KRS jest niezgodna z Konstytucją nie dlatego, że wybór byłby upolityczniony. Niekonstytucyjne jest w niej to, że skraca kadencję KRS i próbuje całkowicie zmienić tryb jej wyboru, który w naszej Konstytucji jest przecież jasno określony.

18.07.2017 Warszawa , Palac Prezydencki . Prezydent RP Andrzej Duda wyglasza oswiadczenie przed spotkaniem z marszalkami Sejmu i Senatu w sprawie zmian w sadownictwie Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Prezydent RP Andrzej Duda (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Panie sędzio, rok temu mówił pan, że PiS rządzi poprzez tworzenie chaosu i zarządzanie nim. I że to, co robi władza, to nawet nie jest zamach stanu, tylko próba rewolucji. To do czego my zmierzamy teraz?

– Do dyktatury.

Aż tak?

– To jest dalszy etap rządzenia przez wywoływanie chaosu. Kontynuowanego po to, żeby ludzie, zmęczeni kryzysem i chaosem, zaczęli domagać się silnej władzy „silnego człowieka”. Polskie społeczeństwo jest podatne na to hasło. A rządzący doskonale o tym wiedzą. Teraz tylko muszą ustalić między sobą, kto ma zostać dyktatorem.

22.06.2017 Warszawa , Sejm . Prezes PiS Jaroslaw Kaczynski przed glosowaniem nad ustawa o ochronie zwierzat podczas porannego bloku glosowan . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński w Sejmie (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Ale przecież w obozie rządzącym lider jest jeden.

– Ale najwyraźniej Jarosław Kaczyński jest za miękki, żeby zostać tym dyktatorem. Dyktator musi wsadzać i strzelać.

Musi?

– Musi. Nie może się wahać. Skoro schodzi z płaszczyzny prawa, procedur demokratycznych – a schodzi – to co mu zostaje? Siła. Broń.  A wobec siły prawa milczą – jak mawiali starożytni

Obyśmy tego się nie doczekali.

– Jeśli my nie przerwiemy tego, co się w tej chwili dzieje, to się doczekamy.

Rok temu na celowniku propagandy był Trybunał Konstytucyjny. Twarzą wroga został prof. Rzepliński. Teraz na celowniku jest Sąd Najwyższy – więc na celowniku propagandy jest I Prezes SN, prof. Małgorzata Gersdorf.

– Bo lud potrzebuje wroga o konkretnej twarzy. Potrzebuje konkretnej osoby.

18.07.2017 Warszawa , Sejm . Pierwsza prezes Sadu Najwyzszego Malgorzata Gersdorf przemawia podczas 46. posiedzenia Sejmu VIII Kadencji ( pierwsze czytanie pisowskiej ustawy ograniczajcej niezaleznosc SN ) . Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf przemawia w Sejmie. Jarosław Kaczyński na jej przemówienie wyszedł (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Jak przerwać przejmowanie kontroli nad instytucjami państwa przez jedną opcję polityczną?

– Pozostaje nam już tylko protestować, wywierać naciski na prezydenta, by wetował złe ustawy i organizować się od dołu. Innej drogi – moim zdaniem – nie ma.

Za kogo w następnej kolejności weźmie się PiS? Za prezesa NSA?

– Na razie nie powiedział nic, czym by podpadł władzy. Więc póki NSA się nie wychyla, jest „ich”. Tak, jak wojewódzkie sądy administracyjne, sądy okręgowe i apelacyjne. Jak się NSA wychyli, to może stać się z nim to samo, co teraz dzieje się z Sądem Najwyższym. Sędziowie, którzy będą demonstrować swoją niezależną postawę, pójdą po prostu w stan spoczynku. Jest w Konstytucji przepis, według którego przy zmianie ustroju sądownictwa można przenieść sędziego w stan spoczynku. No i to się będzie działo. Ten przepis jest obecnie nadużywany, a właściwie całkowicie gwałcony, bo był i jest przewidziany na całkowicie inne sytuacje. Celem jest przecież nie reforma Sądu Najwyższego, ale usunięcie obecnych sędziów i zastąpienie ich swoimi, chyba że minister będzie „łaskawy’ dla niektórych. Będzie więc całkowicie nowe sądownictwo. A nowe kadry się znajdą – spośród prokuratorów, radców prawnych, adwokatów, służalczych sędziów. W kolejce są też prywatne media.

Był pan na proteście świetlnym pod Sądem Najwyższym?

– Oczywiście. To było imponujące. Ale rządzący się tym nie przejmują. Manifestacje po 100 000 ludzi to dla nich tyle, co nic. Gdyby przyszło półtora miliona ludzi, to mogłoby zrobić na nich wrażenie. Chociaż kto wie, czy właśnie wtedy władza nie zastosowałaby jeszcze bardziej radykalnych środków. Nie wykluczam tego i się tego boję.

18.07.2017 Warszawa . Przygotowania do popoludniowej demonstracji pod Sejmem . Warszawiacy i przyjezdni protestuja przeciw pisowskim ustawom ograniczajacym niezaleznosc sadownictwa ( KRS i SN ) Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Przygotowania do protestu przed Sejmem (fot. Dawid Żuchowicz/AG)

Prof. Adam Strzembosz twierdzi, że mimo nadchodzących zmian zwykli, szeregowi sędziowie nie ugną się i orzekając będą się kierować wyłącznie obowiązującym prawem. Czy pan w to wierzy, w tę odpowiedzialność środowiska?

– Tak. Sam byłem sędzią w latach 70. Pamiętam, co się wtedy działo, jak ja czy koledzy wydawaliśmy wyroki nie po myśli władz PRL. Byliśmy przenoszeni z miasta do miasta, z wydziału do wydziału, z karnego do cywilnego, z cywilnego do karnego. Moja zabawa z ustrojem trwała dziesięć lat, powiedziałem „dość”, gdy prezesem sądu wojewódzkiego w Kielcach został człowiek, który nigdy nie był sędzią. Był 10 lat prokuratorem, 10 lat sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR, potem partia umieściła go na posterunku prezesa. Jednego dnia zrobili go sędzią i prezesem sądu. Odszedłem. Byli koledzy i koleżanki, którzy orzekali przyzwoicie, ale zawsze byli i tacy, którzy wiedzieli, co ze sprawą zrobić, by władza była zadowolona.

Widzę, że metody zapewniania sobie posłuszeństwa sędziów są od dawna opracowane, wystarczy ich użyć.

– Ależ oczywiście! Sędziowie dobrze je znają. Ci sędziowie, którzy w tej chwili – powiem to wprost – służą władzy, podpowiadają jej jak ustawić cały system od nowa, żeby rządzącym było dobrze. Pełno ich w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dawno już nie powinno ich tam być. Mamy przecież odrębność władzy sądowniczej od pozostałych władz.

Zmiana ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i ust. o sądach powszechnych, do których może dołączyć ustawa o Sądzie Najwyższym, daje ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze olbrzymią władzę.

– Dają mu pełną kontrolę nad sądownictwem. Nie mówmy już o niezależności wymiaru sprawiedliwości. Jeżeli prezes sądu jest powoływany przez ministra, to jest jego urzędnikiem, a nie niezależnym prezesem. A urzędnika można przenosić do woli. Jest tak, jak w PRL-u. Jeżeli pan prezydent to podpisze, to będzie całkowite upartyjnienie sądownictwa.

24.05.2017 Warszawa , Sejm . Minister sprawiedliwosci Zbigniew Ziobro podczas debaty o KRS .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podczas debaty o KRS (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Prezydent podpisuje, prezes PiS podpisywać nie musi. To bardzo wygodne.

– Nie będzie kogo postawić przed Trybunałem Stanu. Którego przewodniczącym jest zresztą I prezes Sądu Najwyższego. Póki co jest nim pani prof. Gersdorf. I o to też toczy się walka. Ci u władzy myślą tak: dobrze by było mieć swojego I Prezesa Sądu Najwyższego, bo jak się przypadkiem tak zdarzy, że my pod ten Trybunał Stanu trafimy, to „nasz” prezes TS umorzy postępowanie, uzna przedawnienie, ciężki stan zdrowia, pomroczność jasną, bezobjawową schizofrenię.

Panie sędzio, przygnębiająca jest ta nasza rozmowa.

– Jestem przygnębiony od listopada 2015 roku, kiedy rządzący postawili się ponad prawem. A jeżeli ktoś się stawia ponad prawem, to znaczy, że idzie w kierunku rozwiązań siłowych. To w jaki sposób proceduje się teraz w Sejmie, to też są rozwiązania siłowe. Rządzący myślą w ten sposób: „My mamy przewagę, walimy naprzód i koniec! Nie słuchamy argumentów, nie słuchamy ekspertów, liczy się nasza siła i wola.” Czy to jest siła w parlamencie, czy przemoc fizyczna, nie ma znaczenia.

Naprawianie zepsutego przez PiS prawa potrwa lata.

– Ustawy, jeśli się ma większość i sprawnych parlamentarzystów, można naprawić równie szybko, jak zostały zepsute. Natomiast szkody społeczne, które wynikają z całkowitego nihilizmu prawnego, tego tupetu, przeświadczenia, że możemy dowolnie interpretować przepisy i kłamać w żywe oczy, jeśli tylko po naszej stronie jest siła i większość, będą bardzo długotrwałe. Nie wiem, czy da się je tak łatwo naprawić.

W obiegu społecznym i medialnym funkcjonuje taka opinia, i ja się z nią zgadzam, że niska kondycja moralna naszego społeczeństwa wynika z tego, że kiedyś straciliśmy na długo własne państwo. Że były zabory, potem hitleryzm, potem PRL, gdy władza to było coś obcego, narzuconego, dlatego nie potrafimy szanować prawa i instytucji.

18.07.2017 Warszawa . Przygotowania do popoludniowej demonstracji pod Sejmem . Warszawiacy i przyjezdni protestuja przeciw pisowskim ustawom ograniczajacym niezaleznosc sadownictwa ( KRS i SN ). Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Przygotowania do protestu przed Sejmem (fot. Dawid Żuchowicz/AG)

Ale jest też argument, i część środowiska prawniczego go podziela, że słaby opór społeczeństwa wobec zmian w sądownictwie wynika z tego, że to sądownictwo ma złą markę w Polsce. Z perspektywy przeciętnego obywatela sądownictwo polskie to nie system, ale konkretny sąd, do którego musiał pójść. I proces, który ten obywatel przegrał albo trwa on od lat.

– Ale tak jest w każdym państwie. W sądzie zawsze jest wygrany i przegrany. Na tym polega proces. Natomiast rolą wychowawców, pedagogów, sędziów, jest budowanie autorytetu sądownictwa.

Jaki autorytet może mieć w oczach obywatela sąd, który prowadzi sprawę obywatela przez 10 lat?

– Nie powinno się tak dziać. Podkreślam bardzo mocno – takie rzeczy nie powinny się zdarzać. Ale pamiętam, jak ja sam byłem sędzią. Miałem sprawy, które trwały i po czternaście lat. Zawsze dobrze wychodziłem na tym, gdy udało mi się jako sędziemu wnikliwie wysłuchać stron. Bo nawał spraw w sądach w Polsce powoduje, że sędziowie często nie mają czasu właśnie na to spokojne wysłuchanie i zrozumienie istoty sprawy. I być może o to właśnie ludzie mają największe – i słuszne – pretensje. Bo liczba spraw na sędziego teraz i w PRLu specjalnie się nie różni. Ja potrafiłem załatwić 50, a nawet więcej spraw miesięcznie.

Sądownictwo polskie nie jest idealne. Ale nie zgodzę się z tym, że jest złe. Za to bardzo dużo zrobiono, żeby je jako takie pokazać. Przykład: była historia przeniesionej w stan spoczynku sędzi-kleptomanki. Kleptomania to choroba. I teraz ją gdzieś złapano na kradzieży. Media to rozdmuchały. Tymczasem sędziów jest w Polsce dziesięć i pół tysiąca. W każdym środowisku znajdzie się – proporcjonalnie – kilkadziesiąt czy kilkaset osób, które nie powinny w nim być. Na przykład nie powinny zostać sędziami. Ale robienie z wyjątku zasady to jest jakiś koszmarny obłęd.

Czytam uzasadnienie do projektu ustawy o SN. W projekcie jest krytyka jednej z jego Izb – Izby Karnej. Projektodawcy powołują się na konkretne orzeczenia! Czyli jest propozycja zmiany systemu, zasady, a argumentem są jednostkowe przypadki. To jest coś niebywałego. Dalej: w projekcie zaproponowano zakończenie kadencji wszystkich sędziów, nie tylko z Izby Karnej. A nie zauważyłem, by projektodawca stawiał jakieś zarzuty Izbie Cywilnej czy Izbie Administracyjnej. Jak to rozumieć?

A jak rozumieć zarzut dotyczący niestosowania przez Sąd Najwyższy wartości chrześcijańskich? Cytuję z projektu: „w życiu społecznym, poza normami prawnymi, funkcjonuje także system norm i wartości nie stypizowanych w ustawach, ale równie ugruntowany, wywodzący się z moralności czy wartości chrześcijańskich (…). Sąd Najwyższy w swych orzeczeniach winien ów dualizm uwzględniać”.

– Wartości chrześcijańskie jako wartości ogólnoludzkie są wpisane do naszego prawa i konstytucji. Niech mi nikt nie opowiada, że nie są! Przecież sędzia wychowany w atmosferze poszanowania norm własnej kultury sam je stosuje. Co ma więc oznaczać ten zapis? Że np. stanowiska Episkopatu będą podstawą wydawania wyroków? To ja się mogę złapać za głowę i czekać na pierwsze wydane na takiej podstawie orzeczenie. Bo to orzeczenie, i sędzia, który je wyda, przejdą do historii. Nie tylko Polski, ale i świata.

04.04.2017 Szczecin , Centrum Dialogu Przelomy . Byly prezes Trybunalu Konstytucyjnego Jerzy Stepien ( n z kreska ) podczas spotkania w ramach Klubu Obywatelskiego . Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Gazeta
Były prezes TK Jerzy Stępień (fot. Cezary Aszkiełowicz/AG)

Jerzy Stępień. Prawnik, senator I i II kadencji, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji (1997-1999), sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, w latach 2006-2008 prezes TK. W czasach PRL członek opozycji demokratycznej, internowany, dwukrotnie aresztowany. Od 1971 do 1973 był asesorem, od 1973 sędzią Sądu Powiatowego w Kielcach, a od 1975 sędzią Sądu Rejonowego. W latach 1979-1989 wykonywał zawód radcy prawnego. W latach 80. związany z „Solidarnością”. W czerwcu 1999 wybrany na sędziego TK, w 2006 r. został prezesem Trybunału.

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, „Dziennika” i „Newsweeka”. Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

weekend.gazeta.pl

Na spokojny cytat z Lecha Kaczyńskiego – PIS krzyczy „prowokacja”. Czyżby to już nie był autorytet dla partii rządzącej?

Kaczyński zachowuje się tchórzliwie. Ale w wolnej Polsce stanie przed sądem

Tak się jakoś składa, że poseł Kaczyński nie podpisał jakoś najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych projektów aktów niszczących polską demokrację i ustrój Rzeczpospolitej.

„Jesteś tchórzem, jesteś tchórzem” – skandują od miesięcy obywatele RP z inicjatywy Obywateli RP. Protestują m.in. przeciwko temu, że zachcianki szeregowego posła – czy to na Krakowskim Przedmieściu, czy to w drodze na Wawel, czy wreszcie w parlamencie RP – są osłaniane przez stalowe barierki i setki funkcjonariuszy państwowej policji oraz służb specjalnych.

Ale Jarosław Kaczyński, bo o nim oczywiście mowa, zachowuje się tchórzliwie także w innych sytuacjach i, co najbardziej żenujące, wobec własnych wyznawców. Tak się jakoś bowiem składa (co ujawniła „Gazeta Wyborcza”), że poseł Kaczyński nie podpisał jakoś najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych projektów aktów niszczących polską demokrację i ustrój Rzeczpospolitej.

Prezes instrumentalnie traktuje posłów PiS

Ostatnią z nich jest pomysł zniszczenia Sądu Najwyższego, instytucji mającej stuletnią tradycję. Do sygnowania takiej żenady wódz wysyła szeregowych żołnierzy. Jednym z elementów jego kalkulacji, prócz możliwości rozmaitych manewrów politycznych, może być chęć uniknięcia odpowiedzialności. Kaczyński w każdej chwili może przecież oznajmić, że jego koledzy przesadzili. On zaś – w swej mądrości męża stanu – ich błędnych wniosków nie sygnował. Prezes traktuje przecież swych posłów jak narzędzia, jak choćby wtedy, gdy najpierw kazał im forsować ustawę o opłacie paliwowej, a potem zdecydował o jej wycofaniu.

Teraz Jarosław Kaczyński liczy na to, że mało kto będzie pamiętał, iż on (ale także Ryszard Terlecki i kilku innych liderów PiS, też zwykle niczego trefnego niesygnujących), choć nie podpisał, to jednak głosował za łamiącymi konstytucję i prowadzącymi do zmiany ustroju RP.

Jarosław Kaczyński zawsze chował się za plecami innych. Zawsze chciał mieć ciastko, zjeść ciastko i nie płacić za ciastko. On wie o tym doskonale. I nie chodzi o drwinę: „13 grudnia spałeś do południa”. Nie chodzi nawet o haniebnie używanie brata jako tarana osobistych projektów – co skończyło się tragedią śmierci Lecha Kaczyńskiego i 95 innych osób oraz głębokim podziałem wśród Polaków.

Władza odgradza się od obywateli, bo się ich boi

Dziś chodzi o zawiadywanie państwem z tylnego siedzenia przy jednoczesnym zmuszaniu kierowcy do popełniania przestępstw. Chodzi o coś, co w kodeksie karnym nazywa się sprawstwem kierowniczym. To sytuacja, w której istnieje osoba kierująca czynem przestępczym (choćby łamaniem zapisów konstytucyjnych), nawet jeśli sama nie dokonuje tej czynności.

Ale to nie dziwota: cała obecna władza jest tchórzliwa. Nie bez powodu odgrodziła się od obywateli RP barierkami i kordonami policji (a wcześniej bojówkami Straży Marszałkowskiej z napitym funkcjonariuszem w składzie). Z tchórzostwa odgrodziła się nawet od pozostałych parlamentarzystów, blokując wolność debaty bezprecedensowym w Sejmie zakazem wstępu na mównicę i stojącymi przed nią strażniczkami.

Ale bariery – te w polskich umysłach i te stalowe przed Sejmem – kiedyś runą. A tchórze odejdą w hańbie. I – jak przyznał właśnie Bogdan Borusewicz – stanie się tak nie w efekcie parlamentarnych procedur. Te bowiem zostały już przez PiS doszczętnie pogwałcone. Zadecyduje uliczna presja odważnych obywateli. Jak wiele razy w historii. Także tej rodzimej.

polityka.pl

9:55 obrady miały się rozpocząć o 9:30. Sejm czeka na tego,który rozpoczyna obrady „bez trybu”

Po tym co się działo w Sejmie zaczynam się bać o Polskę. Jesteśmy zakładnikami człowieka, który na nas odreagowuje swoje nieudane życie.

LiliPutinowi puściły nerwy.

To świadczy o 3 rzeczach:

– poczuciu winy,

– czułym punkcie,

– chorobie nienawiści, którą jest obąkany.

Słowa J.Kaczyńskiego „w żadnym trybie” to doskonałe podsumowanie patologii tworzenia i uchwalania prawa, której szczyty właśnie obserwujemy.

„Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata. Zamordowaliście go, jesteście kanaliami” – mówił w nocy J. Kaczyński.

Cóż… Kiedyś sąd chciał poddać Jarosława Kaczyńskiego badaniom psychiatrycznym. Kaczyński oszalał.

To kompletne lewactwo i grupa pilnująca koryta..:))

Poseł Kaczyński wchodzi na mównicę bez żadnego trybu z tyradą o zdradzieckich mordach, a JOJO Brudziński w lękach, że to sprostowanie???

To jest cały PiS: będą Cię lżyli, wygrażali, oplują, pobiją, a na koniec rozpłaczą się przed kamerą i poskarżą na nienawiść.

Gasiuk-Pihowicz powiedziała rzecz oczywistą: Opozycję też wybrał suweren. Gdyby JK szanował prawo i suwerena, dawno by poszedł na terapię.

Przed Pałacem Prezydenckim więcej ludzi niż na miesięcznicach smoleńskich łącznie w ostatnim roku. Wakacje, noc, a ludziom zależy. Jest moc!

Tysiące ludzi na Krakowskim Przedmieściu. Chce weta . zapowiada, że nie odpuści.

Bezprecedensowy list otwarty ludzi kultury do prezydenta Andrzeja Dudy. „Nie ma naszej zgody na zamach stanu”

red., 18 lipca 2017

Górny rząd: Dorota Masłowska, Jerzy Bralczyk, Maria Janion, Jerzy Pilch. Środkowy: Adam Zagajewski, Hanna Krall, Olga Tokarczuk, Jacek Dehnel. Dolny: Michał Rusinek, Tomasz Łubieński, Wiesław Myśliwski, Jakub Kornhauser

Górny rząd: Dorota Masłowska, Jerzy Bralczyk, Maria Janion, Jerzy Pilch. Środkowy: Adam Zagajewski, Hanna Krall, Olga Tokarczuk, Jacek Dehnel. Dolny: Michał Rusinek, Tomasz Łubieński, Wiesław Myśliwski, Jakub Kornhauser (fot. Agencja Gazeta i mat. prasowe)

Maria Janion i Jakub Kornhauser, Jerzy Bralczyk i Katarzyna Grochola, Kira Gałczyńska i Karolina Korwin-Piotrowska, Janusz Gajos i Wojciech Smarzowski – artyści i ludzie kultury apelują do Andrzeja Dudy o zawetowanie ustaw zmieniających polskie sądownictwo.

Pan Prezydent RP Andrzej Duda,

Szanowny Panie Prezydencie, w roku 1997 Zgromadzenie Narodowe uchwaliło Konstytucję RP, a naród, czyli wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, przyjął ją jako ramy ustroju państwa, czyli naszego wspólnego dobra. To zbiór zasadniczych reguł, z którymi musi się zgadzać każdy przepis stanowionego prawa.

Teraz, kiedy pojawiają się głosy o tym, że wola narodu powinna stać ponad prawem, przypomnieć trzeba, że to właśnie konstytucja wynika z woli narodu, to prawo jest tej woli emanacją. Konstytucja, jak każde dzieło człowieka, nie jest bytem idealnym – i można ją poprawiać. Jednak nie w drodze zwykłych ustaw, ale jedynie zgodnie z procedurami w konstytucji zapisanymi.

My, polscy pisarze, artyści, naukowcy, wiemy aż za dobrze, że w bezpośrednim starciu słowa są słabsze od siły. Nie możemy jednak milczeć, kiedy podstawy naszego wspólnego państwa są burzone. Byliśmy świadkami obezwładnienia Trybunału Konstytucyjnego, teraz jesteśmy świadkami wprowadzania niekonstytucyjnych przepisów, które likwidują zasadę trójpodziału władzy i stoją w sprzeczności z zasadami demokracji, spychając Polskę w ustrój autorytarny. Odpowiednim na to określeniem jest „zamach stanu”. Na to nie ma i nie będzie naszej zgody.

Zwracamy się do Pana, Panie Prezydencie, ponieważ to z konstytucji wynika powaga Pańskiego urzędu. To konstytucja zawiera rotę przysięgi prezydenckiej, którą złożył Pan nam, czyli narodowi, mówiąc: „dochowam wierności postanowieniom konstytucji”. I to Pan – po zawłaszczeniu Trybunału Konstytucyjnego – jest ostatnią instancją, która może zatrzymać zamach stanu. Apelujemy więc, by nie podpisywał Pan ustaw, które podporządkowują władzę sądowniczą władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Idea listu narodziła się w środowisku literackim. Wśród 177 ludzi kultury, którzy do godz. 19 we wtorek 18 lipca podpisali list, są także aktorzy, reżyserzy filmowi i teatralni, aktorzy, muzycy czy naukowcy. Listę podpisów będziemy aktualizować.

Janusz Anderman,

Agnieszka Arnold,

Filip Bajon,

Aleksandra Bańkowska,

Joanna Bator,

Edwin Bendyk,

Witold Bereś,

Michał Bilewicz,

Jacek Bocheński,

Robert Bolesto,

Katarzyna Boni,

Zofia Boni,

prof. Włodzimierz Borodziej,

prof. Jerzy Bralczyk,

Piotr Bratkowski,

Marek Brodzki,

Leszek Bugajski,

Patrycja Bukalska,

Krzysztof Burnetko,

Elżbieta Cherezińska,

Wojciech Chmielarz,

Beata Chmiel,

Beata Chomątowska,

prof. Jacek Chrobaczyński,

Sylwia Chutnik,

Magdalena Cielecka,

Maciej Cisło,

Jacek Dehnel,

Artur Domosławski,

Łukasz Drobnik,

Anna Dziewit-Meller,

prof. Barbara Engelking,

Jacek Fedorowicz,

Natalia Fiedorczuk,

prof. Magdalena Fikus,

Beata Fudalej,

Janusz Gajos,

Kira Gałczyńska,

Agnieszka Glińska,

Janusz Głowacki,

Michał Głowiński,

Anna Górecka,

Paweł Goźliński,

Manuela Gretkowska,

Katarzyna Grochola,

Magdalena Grzebałkowska,

Remigiusz Grzela,

Małgorzata Gutowska-Adamczyk,

Marta Guzowska,

Marta Habior,

Agnieszka Haska,

Józef Hen,

Katarzyna Herbert,

Agnieszka Holland,

Jacek Hugo-Bader,

Jerzy Illg,

Krystyna Janda,

Aleksander Janicki,

prof. Maria Janion,

Anna Janko,

Ignacy Karpowicz,

Grzegorz Kasdepke,

Magdalena Kicińska,

Piotr Kofta,

Marcin Kołodziejczyk,

Jan Jakub Kolski,

Michał Komar,

Andrzej Kopacki,

Justyna Kopińska,

Jakub Kornhauser,

Karolina Korwin-Piotrowska,

Krzysztof Kowalewski,

Bodo Kox,

Hanna Krall,

Anna Król,

Tadeusz Król,

Cezary Kosiński,

Krystyna Krynicka,

Ryszard Krynicki,

Sylwia Kubryńska,

Angelika Kuźniak,

Borys Lankosz,

Cezary Łazarewicz,

Ewa Lipska,

Renata Lis,

Paweł Łoziński,

Tomasz Łubieński,

Stanisław Łubieński,

Maciej Łubieński,

Małgorzata Łukasiewicz,

prof. Paweł Machcewicz,

Ewa Machulska,

Juliusz Machulski,

Agnieszka Maciejowska,

Krzysztof Majer,

Dorota Masłowska,

Marcin Meller,

Zygmunt Miłoszewski,

Remigiusz Mróz,

Andrzej Muszyński,

Wiesław Myśliwski,

Marek Napiórkowski,

Chris Niedenthal,

Karolina Niedenthal,

Wojciech Nowicki,

Joanna Olczak-Ronikier,

prof. Małgorzata Omilanowska,

Kazimierz Orłoś,

Lidia Ostałowska,

Maja Ostaszewska,

Michał Pabian,

Magdalena Parys,

Edward Pasewicz,

Władysław Pasikowski,

Roman Pawłowski,

Maria Peszek,

Jan Peszek,

Grzegorz Piątek,

Jerzy Pilch,

Marian Pilot,

Grażyna Plebanek,

Paweł Potoroczyn,

Marek Rabij,

Jerzy Radziwiłowicz,

Małgorzata Rejmer,

Janusz Rudnicki,

Michał Rusinek,

Eustachy Rylski,

Hanna Samson,

Andrzej Saramonowicz,

Małgorzata Saramonowicz,

Marcin Sendecki,

Andrzej Seweryn,

Maciej Siembieda,

Adam Sitarek,

Alina Skibińska,

Wojtek Smarzowski,

Agnieszka Smoczyńska,

Jan Sowa,

Filip Springer,

Jerzy Stachowicz,

Maciej Stuhr,

Dionisios Sturis,

Klementyna Suchanow,

Agnieszka Suchora,

Katarzyna Surmiak-Domańska,

Jakub Szamałek,

Ziemowit Szczerek,

Kazimiera Szczuka,

Mariusz Szczygieł,

Monika Sznajderman,

Piotr Tarczyński,

Tomasz Thun-Janowski,

Wojciech Tochman,

Olga Tokarczuk,

prof. Joanna Tokarska-Bakir,

Mirosław Tryczyk,

Mikołaj Trzaska,

Katarzyna Tubylewicz,

Magdalena Tulli,

Agata Tuszyńska,

Magdalena Umer,

Michał Urbaniak,

Krzysztof Varga,

Michał Walczak,

Robert Więckiewicz,

Paulina Wilk,

Ewa Winnicka,

Mirosław Wlekły,

Ludwika Włodek,

Kuba Wojtaszczyk,

Tomasz Wolski,

Michał Zadara,

Adam Zagajewski,

prof. Anna Zapalec,

Andrzej Zieliński,

Maria Zmarz-Koczanowicz

 

Wyborcza.pl

%d blogerów lubi to: