Ziobro zasługuje tylko na rechot ws. Wacowskiego

W internecie dość powszechne panowało przekonanie, iż zapowiedź przesłuchania operatora TVN Piotra Wacowskiego pod zarzutem propagowania faszyzmu jest próbą przykrycia afery KNF.

Zdarzenie in spe rozlało się nie tylko w Polsce, dotarło do najbardziej wpływowych mediów na świecie, w tym do „New York Timesa”. PiS w kompromitowaniu Polski ma szczególne osiągnięcia. Partia Kaczyńskiego mogłaby zarabiać krocie na uprawianiu czarnego PR, szczególnej odmiany – autokompromitacji.

Czy to był ponadto zamach na wolne media, bo jednak szykują ich „repolonizację”, czy zaistniał powód mentalny, bo partii Kaczyńskiego blisko do radykalnych ugrupowań nacjonalistycznych i odezwała się podświadoma wspólnota ideowa? Pewnie wszystko po trochu.

Obecnie przyzwolenie na takie radykalizmy istnieje, co było widać podczas pochodu tzw. Marszu Niepodległości, który był legitymizowaniem ONR i grupek neofaszystowskich przez prezydenta Dudę, premiera Morawieckiego i tego najważniejszego – „pana Jarka”.

Reportaż TVN zastąpił służby państwa i pokazał im jak na dłoni, czego nie dopatrzyli, czego nie potrafią. W „podzięce” ABW – rzecz jasna za sprawą Prokuratury Krajowej – zamierzało wezwać Wacowskiego i postawić mu absurdalny zarzut propagowania faszyzmu.

Ale już następnego dnia pisowskie mędrki wycofały się. Prokuratura wydała komunikat, iż „przedwczesne jest stawianie zarzutów operatorowi TVN” i jednocześnie odwołuje termin przesłuchania.

Ten komunikat opatrzyć można tylko frasobliwym rechotem. Na tyle zasługuje prokuratura, za którą odpowiedzialny jest magister prawa Ziobro, autor sporej ilości kompromitacji, a ta wcale nie jest największym jego „osiągnięciem”.

To, że materiał TVN nie nosi żadnych znamion przestępstwa, że nie ma w nim szkodliwości społecznej (wręcz przeciwnie), nie ma żadnych podstaw do ścigania dziennikarza, ani tym bardziej stawiania mu zarzutów, wie byle aplikant, byle kauzyperda.

Więcej: winien jest ten, kto ściga bez podstawy – a ściganym był Piotr Wacowski – przekracza uprawnienia i tłumi krytykę prasową (prawo prasowe). I to powinno być zbadane, kto stoi za zleceniemn ABW, aby zastraszać.

W tym sensie głupota przykryła aferę KNF, ale tylko na chwilę. Zresztą większość decyzji politycznych PiS przykrywają się nawzajem, są nieustannym kompromitowaniem się, niestety – w imieniu Polski.

 

 

Ziobro skompromitowany, zrobił w portki ze strachu

„Prokuratura Krajowa uznała, że przedwczesne jest stawienie zarzutów operatorowi TVN, który wykonywał gesty nazistowskiego pozdrowienia w trakcie spotkania ku czci Adolfa Hitlera w kwietniu 2017 roku” – czytamy w komunikacie. Śledczy jednocześnie odwołali wyznaczony termin stawienia się operatora w prokuraturze.

Prokuratura Krajowa twierdzi, że stawianie zarzutów operatorowi TVN jest „przedwczesne”. Jednocześnie śledczy odwołali wyznaczony mężczyźnie termin stawienia się w prokuraturze.

Przypomnijmy: operator kamery z telewizji TVN, który pracował przy głośnym reportażu „Superwizjera” o czczeniu urodzin Adolfa Hitlera, miał usłyszeć zarzut propagowania nazizmu.

Wszystko z powodu fotografii, na której widać, jak mężczyzna „hajluje” na tle swastyki. Stacja tłumaczyła, że zdjęcie wykonano w trakcie realizacji materiału wcieleniowego. W piątek operator TVN otrzymał wezwanie do stawienia się w prokuraturze od funkcjonariuszy ABW.

Prokuratura Krajowa: Konieczna „pogłębiona analiza

Jak informuje Prokuratura Krajowa w niedzielnym komunikacie, sprawa została przekazana do Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Ta jednocześnie bada, czyli inicjator spotkania ku czci Adolfa Hitlera otrzymał za organizację 20 tys. zł. Telewizja TVN stanowczo zaprzeczała, by płaciła za taką inscenizację.

Zbadanie obu kwestii przez tę samą prokuraturę jest istotne z punktu widzenia celu śledztwa. Ma służyć pogłębionej analizie i wyjaśnić, czy doszło do przestępstwa podżegania do propagowania nazizmu oraz kto ewentualnie je popełnił, przekazując organizatorów spotkania pieniądze. Jednocześnie ma służyć ustaleniu rzeczywistej roli stacji TVN w tym zdarzeniu

– czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej.