Po PiS zostanie startup: automat przelewający szmal na konto

Nieprofesjonaliści, niedołędzy zawsze więcej kosztują. Wszak nie płacimy im za potrzebną pracę, ale za to, że szkodzą. PiS dzisiaj nas ogromnie wiele kosztuje, ale gdy zostaną odsunięci od władzy, koszty wzrosną jeszcze bardziej. Szkodnika zawsze trzeba poprawiać, mimo że zawyżone koszty za jego obecność już ponieśliśmy. To tylko sfera materialna, a gdzie duchowa, psychologiczna?

Wypadek Beaty Szydło może posłużyć za przykład, jak to wygląda i będzie wygladało. Skasowany został samochód z kolumny konwojującej byłą premier na odpoczynek, przez rok grupa śledczych do niczego nie doszła, pobierała pensje i za nią i wszelakie ekspertyzy zapłacono 154 tys. zł.

To jednak nie koniec, bo młody kierowca seicento nie godzi się być kozłem ofiarnym, aby za nim ciągnął się smród polityków, którym wystaje słoma z pantofli. Koszty procesowe znowu spadną na państwo.

Pod tym względem Szydło ma rację: „ministrowie i wiceministrowie otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze im się po prostu należały”. Może nie jest tak ciężko coś zepsuć – limuzynę rządową ,bądź prawo konstytucyjne i sądownictwo – ale ciężko jest prowadzić felerne śledztwo i ustanawiać felerne ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, sądownictwie, KRS i Sądzie Najwyższym.

Napracowali się. To jednak nie wszystko, bo rzeczywiste koszty przed nami. Nadszarpnięta została reputacja Polski, szkodnicy nie uzyskają adekwatnych pieniędzy z budżetu unijnego. Więc zasadne jest dzisiaj pytanie: Czy PiS zapłaci Polsce reperacje za swoje szkodliwe nieudacznictwo?

Jeden z klownów PiS Marek Suski przynajmniej potrafi zachować się. Gdy dowiedział się o nagrodzie, że została przelana z automatu, oddał ją: „Poszedłem do banku i odesłałem – 31 tys. zł”.

Dobrze wiedzieć, że w PiS działa automat, który przelewa szmal o takiej wysokości. Suski jest szefem gabinetu politycznego Morawieckiego ledwie trzy miesiące, a już automat mu przelewa. A przecież nie jest jakimś Stańczykiem, lecz zwykłą „kupą śmiechu”. Ile zatem automat przelewa bardziej zasłużonym szkodnikom, hę?

Po PiS zostaną do zapłacenia ogromne rachunki i ten startup: automat przelewający szmal na konto.

 

Nagroda dla Marka Suskiego wyniosła 3100 zł. Co z nią zrobił?

O to co zrobił z przydzieloną mu nagrodą szef gabinetu politycznego premiera Marek Suski mówił w programie „Graffiti” stacji Polsat News.

Suski pytany w programie o nagrodę, odpowiedział, że gdy tylko dowiedział się, że została przelana z automatu, oddał ją. – Poszedłem do banku i odesłałem – 3100 zł – stwierdził. Stwierdził, że nie wie, czy była to miesięczna kwota. – Nie patrzyłem za ile. Taka kwota wpłynęła i taką zwróciłem – powiedział.

Dodał, że podwyższenie pensji urzędnikom „jest bardzo niepopularnie w społeczeństwie”.

Dopytywany przez dziennikarza Polsat News, czy nie jest tak, że ministrowie i wiceministrowie są „ofiarami własnej kampanii wyborczej”, powiedział, że trochę tak jest. – Ale obiecaliśmy i będziemy słowa dotrzymywać – podkreślił minister.

W marcu premier Mateusz Morawiecki zapowiedział m.in., że chce zlikwidować wszelkie nagrody, premie dla ministrów i wiceministrów, a podsekretarze stanu mają przejść do grupy urzędników służby cywilnej. Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska poinformowała, że w styczniu kilkunastu osobom z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zostały przyznane nagrody, „ale one ich nie przyjęły”.

dziennik.pl

Kaczyński wypowiedział wojnę wyborcom swojej partii. Szokująca strategia prezesa PiS

Prezes PiS chciał budować partię za niemieckie pieniądze? Te słowa pokazują Kaczyńskiego w nowym świetle...

fot. Shutterstock/Fotokon

​Na początku marca Mateusz Morawiecki zapowiedział likwidację wszelkich nagród i premii dla ministrów i wiceministrów. W zeszłym tygodniu Beata Szydło z mównicy sejmowej wykrzyczała, że przyznane bonusy im się należały za ciężką pracę. W weekend ukazał się sondaż w którym aż 75% respondentów wypowiedź byłej premier nie przypadła do gustu. Natomiast wczoraj w wywiadzie dla prorządowego portalu Jarosław Kaczyński wziął w obronę Szydło i stwierdził, że trzeba bronić tych nagród, podważając tym samym pozycję Morawieckiego.

Fakty TVN ustaliły nieoficjalnie, że wystąpienie ​Beaty Szydło miało cichą akceptację prezesa Prawa i Sprawiedliwości. W wywiadzie dla wPolityce.pl Jarosław Kaczyński potwierdził tę informację dodając nawet, że zalecił “pokazanie pazurków” w przemówieniu. Szydło pokazała pazurki rugając wszystkich dookoła przy aplauzie całego klubu parlamentarnego. Rzymska zasada “dziel i rządź” wyznawana przez prezesa wzięła górę nad roztropnością i przepoczwarzyła się w regułę TKM – Teraz k…a my! Jak inaczej można wytłumaczyć odejście od wartości, jakimi kierowało się Prawo i Sprawiedliwość idąc do wyborów parlamentarnych?

Po wywiadzie Kaczyńskiego można już chyba tylko zapytać – czy Morawieckiego jest sens brać na poważnie i czy nie jest on przypadkiem jednak eksperymentem jak minister spraw zagranicznych? A może prezes się wystraszył reakcji własnych szeregów na kazanie Beaty Szydło o nagrodach? Jeszcze w zeszłym tygodniu można było w prasie przeczytać, że jest wściekły na byłą premier za przyznawane premie. W świetle 75 proc. respondentów krytycznie oceniających słowa “należało im się” można również zapytać o gen samobójczy jaki się objawił u Kaczyńskiego. Nikt przy zdrowych zmysłach nie broniłby czegoś, co jest tak fatalnie odbierane w elektoracie. 

Pogłębione badania pokazują, że sprawa nagród i premii jest jedynym od dłuższego czasu czynnikiem wzburzającym elektorat Prawa i Sprawiedliwości. Słowa Kaczyńskiego są tak naprawdę wypowiedzeniem wojny części wyborców, którzy dali partii zwycięstwo w ostatnich wyborach. Oczywiście w grę tutaj wchodzą również personalne rozgrywki wewnątrz obozu rządzącego, ale nikt się nie spodziewał obrania kursu na górę lodową. Gdy praktycznie wszyscy komentatorzy zalecają wyciszanie tego tematu, PiS sam od siebie dolewa oliwy do ognia. Jest w tym jednak coś pozytywnego. Od wczoraj można powiedzieć, że Jarosław Kaczyński nie prowadzi polityki opartej na sondażach i akurat w tym przypadku niech się tego trzyma.

Źródło: Wpolityce.pl

crowdmedia.pl

Mocne słowa posła PO o największej aferze III RP. “Kaczyński wspólnie z komunistami przejmował majątek”

Mocne słowa posła PO o największej aferze III RP. "Kaczyński wspólnie z komunistami przejmował majątek"

fot. Shutterstock/praszkiewicz

W Prawie i Sprawiedliwości wymyślono doprawdy bezczelną strategię usprawiedliwienia horrendalnych nagród dla ministrów, intratnych synekur w państwowych spółkach dla partyjnych działaczy czy armii Misiewiczów w wielu ważnych państwowych instytucjach. Polega ona na tym, że przedstawia się działania partii rządzącej jako “mniejsze zło”, zwłaszcza w porównaniu z poprzednim rządem PO-PSL, który w powszechnej narracji polityków PiS był nieprzyzwoicie rozpasany, zepsuty, złodziejski i w ogóle najgorszy. To nic, że fakty i gołe liczby tego nie potwierdzają i że na potwierdzenie swoich wyssanych z palca zarzutów PiS nie potrafi przedstawić żadnych dowodów. Działa tu ten sam mechanizm co w przypadku “zamachu w Smoleńsku” – brak dowodów jest najważniejszym dowodem na to, że zamach był.

Dziś od rana mówi się o zaskakującej wolcie prezesa Kaczyńskiego, który w wywiadzie dla portalu wpolityce.pl nieoczekiwanie stanął w obronie Beaty Szydło i nagród, które przyznała sobie i swoim podwładnym. Na łamach naszego portalu pisaliśmy już o tym, że takim działaniem de facto wypowiedział wojnę części elektoratu, który dał mu zwycięstwo wyborcze w 2015 roku, rujnując już na zawsze wizerunek partii, która wybierze umiar i pokorę, ponad tuczenie się na państwowym wikcie bez cienia zażenowania. Kaczyński powiedział m.in.:

“Trzeba bronić tych nagród, bo nie można popadać w szaleństwo. W Polsce nielegalnie przejęto wielkie majątki, można to już od początku liczyć w bilionach. A tutaj mamy do czynienia z legalnymi nagrodami za ciężką pracę, dla ludzi, którzy z tymi zjawiskami przejmowania własności narodowej walczyli. Oczywiście można dyskutować, czy to dobre, czy to złe, czy takie sumy powinny być, czy inne, ale to absolutnie nie jest żaden skandal”.

Problem w tym, że skoro już mowa o przejmowaniu w niejasnych okolicznościach majątków postkomunistycznych i zbudowaniu na nich własnego bogactwa, to Prawo i Sprawiedliwość wcale nie jest takie święte, o czym przypomniał poseł Platformy Obywatelskiej Marcin Kierwiński. W swoim wpisie na Twitterze postanowił wprost zwrócić uwagę na to, w jaki sposób swój olbrzymi partyjny majątek zbudowało środowisko skupione wokół Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli postkomuniści uwłaszczyli się na majątku państwowym na początku lat 90, to warto pamiętać o tym, że nie tylko oni.

Kaczyński broni nagród dla ministrów PiS bo „w Polsce przejęto nielegalnie wielkie majątki”. Wie co mówi sam w końcu w niejasnych okolicznościach majątek razem z komunistami przejmował-przypomnijmy Srebrna, Nowogrodzka, Ordona, Al.Jerozolimskie.

Przypomnijmy, sprawa majątku Prawa i Sprawiedliwości będzie przedmiotem prac zespołu śledczego, który został powołany przez posłów największej partii opozycyjnej.

– Klub PO powoła zespół śledczy ds. zadania legalności przekształceń na mieniu Skarbu Państwa środowiska związanego z Jarosławem Kaczyńskim. Ten zespół w najbliższym tygodniu się sformalizuje. Posiedzenia będą dostępne, otwarte i będziemy – mam nadzieję – gromadzić taki materiał, który bez wątpienia będzie mógł być formalną podstawą powołania komisji śledczej w tej sprawie. Mam nadzieję że także uruchomi odpowiednie instytucje państwa – stwierdził kilka dni temu Andrzej Halicki.

– Podstawowy pytanie dla zespołu śledczego, to jak doszło do przejęcia majątku państwowego przez grupę polityków ze środowiska Jarosława Kaczyńskiego, kto dysponuje tym wartym setki milionów majątkiem i w jaki sposób i czy politycy – bo wszystko na to wskazuje – wykorzystywali swoje funkcje, w szczególności chodzi o służby specjalne do tego, by ten majątek pomnażać, chronić, by dokonywać przekształceń na rzecz wzrastania wartości tego majątku – dodał poseł PO.

W zespole mają uczestniczyć m.in. Krzysztof Brejza, Sławomir Nitras czy Rafał Grupiński.

Jak powstał oligarchiczny ❓
Kto dysponuje wartym wiele milionów majątkiem❓
To wyjaśni zespół śledczy do zbadania legalności przekształceń na mieniu Skarbu Państwa środowiska związanego z J. -im.
Zobaczcie, podajcie dalej 👇

Może się wobec powyższego okazać, że tym razem nie uda się PiS-owi zamieść sprawy pod dywan a słowa Kaczyńskiego obrócą się przeciwko niemu.

crowdmedia.pl

Od ponad roku trwa śledztwo ws. wypadku Beaty Szydło. Teraz ujawnili, ile to kosztuje

jagor, 

W lutym minął rok od wypadku z udziałem ówczesnej premier Beaty Szydło. Jak ustaliło Radio ZET, śledztwo w tej sprawie kosztowało ponad 154 tys. złotych. Ale na tym nie koniec, bo szykuje się proces.

Co się złożyło na te ponad 154 tys. zł? Najdroższa była praca ośmiu biegłych przygotowujących ekspertyzy. Chodzi o eksperymenty i opinie z zakresu techniki, za które – według ustaleń Radia ZET – zapłacono ponad 60 tys. złotych.

Ponad 154 tys PLN kosztowało śledztwo w/s wypadku z udziałem Premier Beaty Szydło, najdroższe były opinie ekspertów – prokuratura powołała ośmiu biegłych @RadioZET_NEWS

Kosztowne były też badania czarnych skrzynek z rządowej limuzyny, przesłuchano między innymi ekspertów z koncernu Audi.

Przy okazji nie można nie wspomnieć o ponad 100 świadkach ws. wypadku, którym prokuratura opłaciła dojazdy na przesłuchania.

Obrona Sebastiana K. nie chce umorzenia. Będzie proces

Ale to sprawy badania wypadku nie kończy. Przypomnijmy, że prokurator okręgowy w Krakowie skierował do sądu w Oświęcimiu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania w sprawie przeciwko Sebastianowi K. Z tą decyzją nie zgodził się obrońca mężczyzny.

Kierowca seicento ma status osoby podejrzanej o spowodowanie wypadku z udziałem kolumny samochodów rządowych.

Obrońca Sebastiana K. mec. Władysław Pociej przekonuje, że wniosek śledczych nie jest korzystny dla jego klienta. A to oznacza sądowy proces i kolejne wydatki.

Śledczy chcieli postawić zarzuty nie tylko Sebastianowi K.

Jak informowała kilka dni temu „Rzeczpospolita”, śledztwo przez rok prowadziło trzech prokuratorów, jednak na dwa dni przed decyzją o zamknięciu i uznaniu winy 21-letniego Sebastiana K. (kierowcy seicento), złożyli wnioski o wyłączeniu ich ze śledztwa. Natomiast samą decyzję o zamknięciu podjąć miał ich przełożony, Rafał Babiński, szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Mija rok od wypadku limuzyny Beaty Szydło. Co ustalili śledczy?

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,23000008,video.html

gazeta.pl

Kasjer lewicy sypie!

Kasjer lewicy zaczął sypać:
„Przez lata milczał i unikał wymiaru sprawiedliwości. Zaczął sypać, gdy trafił za kraty. Peter Vogel, zwany kasjerem lewicy…”
Omerta na prawicy jeszcze złamana nie została:
 
„…dokumenty nie kłamią. Fakty są takie: Jarosław Kaczyński i jego współpracownicy utworzyli fundację i kilka spółek, które uwłaszczyły się na majątku państwowym i gminnym. Wykorzystali do tego wpływy, które posiadali na początku lat 90. oraz luki w prawie, które sami pomogli tworzyć. Kilka razy otarli się o granice prawa. Zgromadzony przed laty majątek posiadają do dziś i nawet jeśli PiS się rozpadnie, jego liderzy będą mieli zapewnione utrzymanie dzięki spółkom pasożytującym na majątku publicznym.”
„Politycy dawnego PC nie robili tajemnicy z tego, że budowę zaplecza gospodarczego uważają za warunek przetrwania w polityce. – Patrz, co robią czerwoni – mówił mi w 1992 r. Maciej Zalewski, wówczas prawa ręka Jarosława Kaczyńskiego. – Uwłaszczyli się, mają spółki, pieniądze, media. Jeżeli nie będziemy robić tak samo, to za kilka lat znikniemy, a oni przetrwają.
15 marca 1990 r. powstała Fundacja Prasowa „Solidarność” (FPS). Jarosław Kaczyński był wówczas senatorem i redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”. Uchodził za prawą rękę Lecha Wałęsy. Po jego wyborze na prezydenta przez kilka miesięcy był drugą najważniejszą osobą w Polsce. Fundatorami FPS byli: Maria Stolzman (…), Sławomir Siwek, Jarosław Kaczyński, Krzysztof Czabański, Maciej Zalewski, Bogusław Heba.”
„Jesienią 1990 r. (…) Jarosław Kaczyński zażądał przekazania „Ekspresu Wieczornego” – wówczas najbardziej poczytnej gazety stołecznej obok „Życia Warszawy”. Sprawa została sfinalizowana w maju 1991 r., gdy Kaczyński pełnił funkcję ministra stanu i szefa kancelarii prezydenta Wałęsy.
Z reguły spółki lub fundacje związane z politykami nabywały same tytuły gazet. FPS oprócz tytułu nabyła (…) budynki, a także gmach w samym centrum Warszawy, w którym mieściła się siedziba „Expressu”. Za cały majątek Fundacja zapłaciła prawie 42 mld starych zł, czyli 4,2 mln PLN. (…)
Pieniądze pochodziłygłównie z państwowego banku BPH kierowanego przez Janusza Quandta. Quandt uchodził wówczas za menadżera związanego ze ścisłym kierownictwem byłego PZPR.”
„BPH dofinansował spółkę Telegraf kontrolowaną przez Porozumienie Centrum…”
„4 października 1991 r. Sejm przyjął ustawę dotyczącą budownictwa mieszkaniowego. Ustawa przygotowana została w Ministerstwie Budownictwa, kierowanym przez ówczesnego wiceprezesa PC Adama Glapińskiego. (…)FPS przejęła wynajmowane wcześniej budynki w samym sercu Warszawy”
„W 1995 roku powstała spółka „Srebrna”…”
Opublikowano: 02.11.2009 09:03.

salon24.pl

Kaczyński dla wPolityce o negocjacjach z Brukselą: Nie ukrywam, że ta cena jest znacząca, gorzka. O Szydło: Powiedziałem jej: pokaż proszę pazurki [5 cytatów]

Jarosław Kaczyński w rozmowie z Michałem Karnowskim dla wPolityce przyznaje, że cena ustępstw wobec KE jest „znacząca, gorzka”. Ujawnia też że rozmawiał z Beatą Szydło przed jej sejmowym wystąpieniem i wbrew doniesieniom wspiera to, co powiedziała. Chwali też premiera Morawieckiego.

 

Jarosław Kaczyński na pytanie Karnowskiego „Czy cena nie jest jednak zbyt wysoka? Za gorzka?”

JK: Nie ukrywam, że ta cena jest znacząca, gorzka. Cóż, nie ukrywam też iż wzorujemy się na premierze Victorze Orbanie, który często musiał iść na przykre ustępstwa. Wolałbym oczywiście, by tak nie było, byśmy mogli pójść w reformach całą naprzód, tak jak zresztą to było w pierwszym uchwalonym projekcie ustaw sądowych, zawetowanych potem przez prezydenta. Ale okoliczności wewnętrzne, w tym wspomniane weto, i zewnętrzne, ułożyły się inaczej. Musimy brać to pod uwagę. Ważne jest to, że porozumienie jest możliwe i mogę wyrazić nadzieję, ale to jest tylko nadzieja, że te ustępstwa, które proponujemy, nie będą dla naszych przeciwników podstawą do ataku. Podstawą do twierdzeń, że to oni zwyciężyli. Mam nadzieję, że tak nie będzie. Chociaż trzeba się spodziewać zarówno krytyki z naszej, to znaczy prawej strony, jak i pewnego triumfalizmu naszych przeciwników.

 

Kaczyński na pytanie o reformę wymiaru sprawiedliwości, czy „istota, sens, nie została wypaczona, zmiany będą realne?”

JK: Wydaje mi się, że tak, mimo tych gorzkich ustępstw.

 

Kaczyński o przyznaniu premierowi Nagrody im. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

JK: Mateusz Morawiecki swoją pracą jako wicepremier i teraz jako premier zasłużył na to, żeby tą właśnie nagrodę, nagrodę imienia mojego brata śp. Lecha Kaczyńskiego, otrzymać. To znalazło się w jego wystąpieniu, zresztą bardzo dobrym. Wyrażona tam myśl o tym iż to, co teraz robimy, jest kontynuacją dzieła mojego brata, jest celna i prawdziwa. To bardzo dobrze wpisuje się w to wszystko, co było ideą, praktyką i oczekiwaniem Leszka, co kształtowało jego postawę wobec polityki, wobec świata, ale przede wszystkim wobec Polski.

 

Kaczynski na pytanie Karmowskiego: „niemiecki dziennik ogłosił, że wściekł się pan rzekomo na panią premier Szydło za jej wystąpienie w Sejmie?”

JK: Ależ skądże znowu, jestem w jak najlepszych stosunkach z panią premier Szydło! Na jutro jesteśmy zresztą umówieni na spotkanie. Bardzo się cieszę, że wystąpiła w Sejmie i gratuluję jej tego. Z powodu ataku alergii nie mogłem tam być, ale chętnie bym tego wysłuchał bo pamiętam jak to się działo, kiedy była premierem. Wtedy od czasu do czasu ta spokojna, wyważona i dobra osoba tak troszkę pokazywała pazurki. I też przed tym wystąpieniem powiedziałem jej: pokaż proszę pazurki.

 

Kaczyński na pytanie o nagrody.

JK: Trzeba bronić, bo nie można popadać w szaleństwo. W Polsce nielegalnie przejęto wielkie majątki, można to już od początku liczyć w bilionach. A tutaj mamy do czynienia z legalnymi nagrodami za ciężką pracę, dla ludzi, którzy z tymi zjawiskami przejmowania własności narodowej walczyli. Oczywiście można dyskutować, czy to dobre, czy to złe, czy takie sumy powinny być, czy inne, ale to absolutnie nie jest żaden skandal.

Pełen wywiad – tutaj.

300polityka.pl

TYLKO U NAS. Premier Jarosław Kaczyński dla wPolityce.pl o rozmowach z Brukselą, Morawieckim, nagrodach w rządzie i Szydło

wPolityce.pl: Panie premierze, premier Mateusz Morawiecki został tegorocznym laureatem Nagrody im. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak pan przyjął tę decyzję Ruchu Społecznego im. prezydenta Lecha Kaczyńskiego?

wpolityce.pl

Dr Jacek Kucharczyk: PiS-owski karnawał powoli się kończy

Dr Jacek Kucharczyk: PiS-owski karnawał powoli się kończy

Gdyby kryzysów było mniej, to politycy PiS-u mogliby mieć poczucie, że kontrolują sytuację. Ale ich nagromadzenie spowodowało, że jedna historia już nie przykrywa drugiej. Teraz kryzysy przestały się neutralizować, a zaczęły kumulować. Nastąpiła jakaś zmiana, teflon jednak zaczął się ścierać – mówi w rozmowie z nami dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych

KAMILA TERPIAŁ: Podobno podczas wielkanocnego spotkania z klubem PiS-u Jarosław Kaczyński przestrzegał członków partii, że możliwa jest przegrana w kolejnych wyborach. Słusznie?

JACEK KUCHARCZYK: Są różne znaki świadczące o tym, że PiS-owski karnawał powoli się kończy. Z punktu widzenia tej partii może nastąpić postny okres. Przypomnę, że paradoksalnie karnawał rozpoczął się po tym, jak jesienią zeszłego roku, po ogromnych protestach dotyczących zmian w sądownictwie, notowania partii rządzącej zamiast spaść poszybowały w górę. Wtedy pojawiło się poczucie, że „hulaj dusza, piekła nie ma”. Teraz widzimy, że ten entuzjazm jest wyhamowywany. Jarosław Kaczyński próbuje sam te nastroje triumfalizmu tonować, ale myślę, że nie jest jedynym, który zaczyna się martwić tym, co dalej.

Wygrana PiS-u w kolejnych wyborach rzeczywiście nie jest już tak oczywista, mimo iż w sondażach cały czas prowadzą.

Czyli ostatnie problemy są wynikiem pychy i zachłyśnięcia się władzą?
PiS uznał, że skoro po tak silnych protestach „ulicy i zagranicy” opinia publiczna nie wycofała swojego poparcia – i to nie wiadomo do końca, z jakiego powodu – to polityka agresywnie wprowadzanych zmian połączonych z taktycznym cofaniem się czasem o jeden kroczek jest słuszna. Myślę, że wśród polityków PiS-u pojawiło się poczucie, że odkryto magiczną formułę utrzymywania poparcia społecznego: ostra retoryka antyelitarna i nacjonalistyczna, nieżałowanie środków na propagandę, w połączeniu z dobrą sytuację gospodarczą umożliwiającą różne transfery socjalne. Oni mieli takie poczucie, że trzeba utrwalać swoją władzę i budować jej zręby instytucjonalne, nie zważając na krytyków.

Używając ksenofobicznej i nacjonalistycznej retoryki, chcieli konsolidować swój elektorat, czując tu słusznie słabość opozycji, która długo nie potrafiła się tej nacjonalistycznej histerii, tym „żołnierzom wyklętym”, przeciwstawić. Opozycja rzeczywiście na początku była bezradna, do czasu czołowego zderzenia z Izraelem i USA.

To zderzenie może doprowadzić do tego, że PiS odbije się od ściany? Czyli będzie w stanie złagodzić swoje stanowisko w sprawie noweli ustawy o IPN?
PiS nie boi się stosować tej retoryki, także jawnie antysemickiej, wobec własnej opinii publicznej, ale boi się, że potępienie ich działań, szczególnie ze strony USA, może z kolei wpłynąć na opinię publiczną w Polsce. Przecież cały czas najważniejsza jest polityka wewnętrzna. PiS nie wystraszył się konsekwencji w polityce zagranicznej, bo to zawsze dla Jarosława Kaczyńskiego była sprawa drugorzędna, ale poczuł, że konflikt z USA to jednak o jeden most za daleko i może przełożyć się na sondaże w Polsce. Może nawet zresztą i ten konflikt nie byłby tak groźny dla władzy, gdyby nie był to element kumulacji kryzysów, które były skutkiem zachłyśnięcia się PiS własnym sukcesem.

Z ich perspektywy wyglądało to tak: większość opinii publicznej jest z nami, a opozycja jest rozbita, dlatego możemy robić, co chcemy. I poszło…

Nagrody wypłacane członkom rządu poruszyły opinie publiczną. Trudno będzie zgasić ten pożar?
Każdy kryzys z osobna był możliwy do rozbrojenia. PiS wytworzył mechanizmy komunikacyjne, które pozwalały reagować i tłumaczyć konkretne zachowania. Wydawanie pieniędzy na urzędy państwowe, kupowanie limuzyn i samolotów dla VIP-ów, całe to biznacjum, można było wytłumaczyć ideologią „państwo wstało z kolan” i władza musi godnie je reprezentować. Poza tym cały czas powtarzają, że władza ze wszystkimi się dzieli, czyli powraca jak mantra program 500 Plus. I gdyby kryzysów było mniej, to politycy PiS-u mogliby mieć poczucie, że kontrolują sytuację. Ale ich nagromadzenie spowodowało, że jedna historia już nie przykrywa drugiej. Teraz kryzysy przestały się neutralizować, a zaczęły kumulować. Nastąpiła jakaś zmiana, teflon jednak zaczął się ścierać.

Ostatnie wystąpienie byłej premier Beaty Szydło, która tłumaczyła, że te pieniądze ministrom się po prostu należały, chyba dolało jeszcze oliwy do ognia.
Opinia publiczna w Polsce jest nadal bardzo zsegmentyzowana i do jakiejś jej części taki przekaz mógł dotrzeć. W prawicowych mediach spotkałem się nawet z pochwałami za to przemówienie. Ale wydaje mi się, że tę część, która nie jest ideologicznie bardzo za PiS-em, mogło to ruszyć. To burzy poczucie, że PiS retorycznie zawsze znajduje odpowiednią reakcję.

Do tej pory Beata Szydło potrafiła rozładowywać kryzysy, a teraz coś zazgrzytało. PiS się pogubił. Do części wyborców PiS-u może jednak dotarło, że zamiast umiaru i pokory są supernagrody i pokazywanie palcem PO jako „tej gorszej” nie jest już przekonujące. Do tej pory władza przecież nie potrafi znaleźć dowodów na nadużycia poprzedników. Ta retoryka też zaczęła się wypalać.

Jak z gaszeniem pożarów radzi sobie Mateusz Morawiecki? Nie najlepiej chyba wykorzystał swoje pierwsze 100 dni.
Największa ironia jest taka, że na początku były obawy ze strony kręgów prorządowych, że zastąpienie „plebejskiej” pani Szydło przez bankiera Morawieckiego może być źle przyjęte przez ludowy elektorat PiS-u. Tak się nie stało. Problem pojawił się wtedy, kiedy okazało się, że nowy premier, który miał poprawiać wizerunek Polski, także na arenie międzynarodowej, czego się nie dotknie – ponosi porażkę. I to było zaskoczenie.

Premier nie poradził sobie z europejskimi elitami, nie mówiąc o elitach krajowych. Nie sądzę, żeby przekonał kogoś do tej pory nieprzekonanego do PiS-u. Miał przecież przyciągnąć elity i otworzyć partie rządzącą na centrum. Nic z tego.

Tym razem strategia Jarosława Kaczyńskiego się nie sprawdziła?
Wygląda na to, że instynkt jednak zawiódł prezesa. Ale on sam nie czuje środowiska międzynarodowego, ani części polskich elit. Jarosławowi Kaczyńskiemu wydawało się, że jak nowy premier będzie dobrze mówił po angielsku, to nagle wszystko się zmieni i zostanie to przyjęte z ulgą jako element normalizacji polskiej polityki. Pomyłka Kaczyńskiego mniej dotyczy samej osoby Morawieckiego, jest bardziej wynikiem niezrozumienia oczekiwań i nastawienia międzynarodowej opinii publicznej. Nie chodzi przecież o to, żeby ktoś miał ładny garnitur i potrafił sklecić kilka zdań po angielsku. Problem jest z zasadami i treścią, a nie z formą. Ważniejsze jest nie kto, ale co komunikuje.

Premier próbuje przekonać Brukselę, że wyciąga rękę do zgody. Nie przekona?
„Biała księga” nie wzbudziła w UE zachwytu. Myślę, że wśród naszych partnerów było poczucie, że ten gest był nastawiony na część polskiej opinii publicznej, a nie na merytoryczny dialog z krytykami władzy w instytucjach międzynarodowych. On miał pokazać, że polski premier pojechał do Brukseli i zrobił gest, o którym będzie można opowiadać w Polsce, że rząd chce dialogu z UE, a to ona się na nas uwzięła.

Problem jest taki, że w Brukseli wiedzą, że to nie jest na serio.

Ten sam mechanizm działa w przypadku złożonych ostatnio nowelizacji ustaw sądowych i ustawy o TK?
Tak. Nie sądzę, żeby ktoś się na te „ustępstwa” nabrał. PiS liczy, że unijna administracja ma poważniejsze kryzysy, nie będzie chciała zaprzątać sobie głowy Polską i będzie gotowa przyjąć cokolwiek, co da jej pretekst do tego, aby przestać się nami zajmować. PiS liczy, że będzie mógł rozgrywać nasze interesy narodowe drogą, którą przetarł już Viktor Orbán, czyli dwa kroki na przód i pół kroku w tył. Ale Polska jest dla Brukseli ważniejsza niż Węgry i to, co można było tolerować w przypadku Orbána, nie będzie już tolerowane w przypadku Kaczyńskiego. Poza tym jest poczucie, że jak Polsce się teraz odpuści, to pojawi się jeszcze więcej problemów.

Część europejskich elit ma świadomość, że to, co robi polski rząd, nie jest ofertą dialogu, tylko podjęcia gry: my udajemy, że idziemy na kompromis, a wy udajecie, że nam wierzycie.

Są tacy, którzy uważają, że są ważniejsze sprawy, takie jak Rosja czy Donald Trump, ale część uważa, że Polska jest elementem antydemokratyczno-populistycznej układanki, która jest ogromnym wyzwaniem dla demokratycznego Zachodu.

Polski rząd zdecydował się przyłączyć, w geście solidarności z Wielką Brytanią, do działań antyrosyjskich i postanowił wydalić 4 rosyjskich dyplomatów. Tak powinniśmy w tej sprawie działać?
Kryzys w relacjach Zachodu z Rosją istnieje i jest to kryzys wywołany nie tylko polityką Rosji, ale także poczuciem jej bezkarności. Polska, tak jak w przypadku napaści Rosji na Ukrainę, powinna być wśród czołowych krytyków polityki Putina i działać w ramach unijnych uzgodnień. Rząd powinien zachować zasadę, że w stosunku do Rosji efektywna może być tylko wspólna polityka całej Unii. Polska powinna zajmować wyraźne stanowisko, solidaryzować się z Wielką Brytanią, bo to jest nasz partner w NATO. Ale powinna dbać także o relacje z naszymi głównymi partnerami zachodnimi, bo nie stać nas na konflikt ze wszystkimi. To

Rosja jest dla nas największym zagrożeniem, a może ją skutecznie powstrzymać tylko zjednoczony Zachód.

PiS ma tego świadomość?
Obawiam się, że nie do końca. Wydalenie dyplomatów może być dla PiS-u okazją żeby poprężyć muskuły i odwrócić uwagę od tego, co dzieje się na arenie wewnętrznej. Zagrożenie z zewnątrz to doskonała okazja, aby przekonywać, że nie można krytykować rządu, bo trzeba razem działać i bronić kraju. Myślę, że to PiS może potraktować ten kryzys instrumentalnie, a nie jako okazję do przemyśleń na temat kształtu polityki zagranicznej.

Jarosław Kaczyński zdecyduje się tym razem na zaostrzenie ustawy aborcyjnej? Czy czarny protest znowu zadziała?
PiS jest niewątpliwie pod presją Kościoła katolickiego i to nie jest sprawa, którą partia rządząca podejmuje z entuzjazmem. Tym razem nowość sytuacji polega na tym, że Czarnego Protestu, wbrew wcześniejszym praktykom, nie da się wykorzystać do tego, żeby spolaryzować elektoraty i zewrzeć szeregi pisowskiego elektoratu.

To, co się dzieje, dokłada się tylko do poczucia, że partia rządząca jest w defensywie i nie mobilizuje już zwolenników PiS-u. Coś się w machinie zacina.

Drugi raz PiS wycofuje się pod wpływem protestów, co nie pozostanie niezauważone. Trudno będzie przekonywać, że robią swoje niezależnie od protestów. To może być poważna rysa na reputacji partii rządzącej.

wiadomo.co

Jutro wspólna konferencja Kaczyński-Gowin

Jutro wspólna konferencja Kaczyński-Gowin

Jak dowiaduje się 300POLITYKA, jutro o 14:00 w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej odbędzie się wspólna konferencja Jarosława Gowina i Jarosława Kaczyńskiego. Według naszych rozmówców, prezes PiS ma poprzeć sztandarowy projekt wicepremiera – tzw. Konstytucję dla nauki.

300polityka.pl

STAN GRY: RZ o spotkaniu Bielana z Selmayrem, Piloci LOT w GW o tym, że nie było 2 mln dla nich, a było 2,5 na premie zarządu, Tabloidy wyśmiewają PFN

— JAROSŁAW KACZYŃSKI O GORZKICH NEGOCJACJACH Z BRUKSELĄ I Z KOMPLEMENTAMI DLA SZYDŁO – 5 CYTATÓW z wywiadu dla wPolitycehttp://300polityka.pl/news/2018/03/26/kaczynski-dla-wpolityce-o-negocjacjach-z-bruksela-nie-ukrywam-ze-ta-cena-jest-znaczaca-gorzka-o-szydlo-powiedzialem-jej-pokaz-prosze-pazurki-5-cytatow/

— MILLER O KANDYDATURZE JARUZELSKIEJ, SCHETYNA O BRAKU KANDYDATA W GDAŃSKU – 300LIVEhttp://300polityka.pl/live/2018/03/27/

— BEZPRECEDENSOWA ODPOWIEDŹ ZACHODU – na jedynce GW.

— ZACHÓD WYRZUCA ROSYJSKICH DYPLOMATÓW – jedynka RZ.

— POLSKA CZĘŚCIĄ KOALICJI – tytuł w RZ.

— POLSKA WYRZUCA ROSJAN – jedynka DGP.

— AGENCI MOSKWY WRACAJĄ DO DOMU – jedynka GPC.

— ANNA SŁOJEWSKA W RZ O KULISACH ROZMÓW PIS W BRUKSELI: “PiS zdaje sobie sprawę, że dalsze ustępstwa mogą być konieczne. Zakulisowe rozmowy w tej sprawie trwają od kilku tygodni. – Było spotkanie Adama Bielana, wysłannika prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, z Martinem Selmayrem. W luźnej atmosferze, w rezydencji ambasadora Polski przy UE – relacjonuje nieoficjalnie nasz rozmówca w Brukseli. Selmayr to ważna osoba w Komisji, sekretarz generalny tej instytucji, a wcześniej szef gabinetu przewodniczącego KE Jeana-Claude’a Junckera. Co istotne, Selmayr to niemiecki chadek. – Musiał dostać od Angeli Merkel sygnał do zakończenia tej sprawy – wyjaśnia nasz rozmówca”.

— RZ O OCZEKIWANIU DALSZYCH USTĘPSTW: “Z naszych informacji wynika, że na razie nie doszło do ustaleń, jakie miałyby być kolejne ustępstwa. Ale Komisja wyraźnie dała do zrozumienia, że dotychczasowa taktyka rządu – czyli wyjaśnianie, biała księga itp. – nie działa. Obecne propozycje poprawek uważa za krok pożądany, ale nie spieszy się z oceną i analizuje propozycje polskiego rządu. – Dostaliśmy odpowiedź na rekomendacje, widzieliśmy też poprawki zgłoszone przez grupę posłów – mówi Alexander Winterstein, rzecznik KE”. http://www.rp.pl/Unia-Europejska/303269919-Polska-UE-Bruksela-liczy–na-dalsze-ustepstwa.html&template=restricted

— TOMASZ PIETRYGA O TYM, ŻE WYBORCY PIS MOGĄ SIĘ POCZUĆ ZDEZORIENTOWANI – pisze w RZ: “Dokonując tak gwałtownych zwrotów, aby uniknąć czołowego, kosztownego zderzenia z Brukselą, stratedzy zapominają o samopoczuciu własnych wyborców. Podobnie jak podczas zmiany premiera, tak i teraz brakuje komunikacji z elektoratem, co do przyjętej strategii. To ryzykowne, zwłaszcza w kontekście wyborów samorządowych. Część elektoratu, która poczuje się przez PiS lekceważona, może pokazać partii żółtą kartkę, nie idąc na wybory”. http://www.rp.pl/Opinie/303279974-Za-Szydlo-zawrocenie-reformy-byloby-niemozliwe—komentuje-Tomasz-Pietryga.html

— RADA BEZ ŻADNEGO TRYBU – Łukasz Woźnicki w GW: “Wiesław Johann jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. W KRS zasiada jako przedstawiciel prezydenta Andrzeja Dudy. „Zgodnie z poleceniem sędziego Johanna uprzejmie informuję, że w dniu 4 kwietnia o godz. 11 w siedzibie KRS odbędzie się spotkanie członków Rady” – napisało do członków KRS Biuro Rady. „Proszę o zgłaszanie zapotrzebowania na rezerwację hotelu, jeśli zajdzie taka potrzeba” – czytamy w wiadomości”. http://wyborcza.pl/7,75398,23193933,przedstawiciel-prezydenta-dudy-zwolal-nieformalne-spotkanie.html

— PILOT LOT W TEKŚCIE GW O 2,5 MLN PREMII DLA CZŁONKÓW ZARZĄDU LOT: “W rozmowie z pracownikami stwierdził, że „zapracował na każdą złotówkę” premii. Ale związkowcy w Locie mają żal: poprzedni prezes Marcin Celejewski miał obiecać pilotom 2 mln zł na podwyżki, a Milczarski umowę wycofał. – Powiedział nam, że nie zasługujemy na podwyżki. A jego premia dotyczy pierwszego roku prezesury, gdy miał jeszcze niewielki wpływ na wyniki LOT-u – mówi nam jeden z pilotów”. http://wyborcza.pl/7,75398,23194580,2-5-mln-zl-dla-szefow-lot-u.html

— PSUJĄ SIĘ FOTELE W NOWYCH BOEINGACH – Edyta Bryła w GW: “Michał Leman, ekspert lotniczy i były szef biura produktu i marketingu w Locie, mówi, że awarie podłokietników to niepotrzebna wpadka LOT-u, bo są jednymi z najprostszych w przetestowaniu – obok stolików i odchylania się foteli. Zwraca uwagę, że Boeing dostarczył już na świecie około stu maxów, więc był czas na analizę i konsultacje z innymi liniami lotniczymi, jaki rodzaj foteli jest najmniej awaryjny”. http://wyborcza.pl/7,155287,23192959,prezes-lot-u-po-kilku-tygodniach-fotele-w-nowych-boeingach.html

— WYRZUCĄ 20 MLN NA REJS PO ŚWIECIE – Fakt o PFN.

— TEN JACHT JEST JAK MIŚ BAREI – tytuł w Fakcie.

— SE WYŚMIEWA PFN – jak pisze Tomasz Walczak: “Zresztą nie takie mamy tradycje. Gdyby PFN chciała godnie i z rozmachem uczcić naszą niepodległość, odwołałaby się do dziedzictwa przedwojennej Ligii Morskiej i Kolonialnej – masowej organizacji niestrudzenie walczącej o zamorskie dominia dla Polski pod hasłem „Żądamy kolonij dla Polski”. Upomnienie się o Madagaskar, o którego kolonizacji marzyli nasi przodkowie w II RP, byłoby nie tylko bezkosztowym przywracaniem sprawiedliwości dziejowej, ale też gwarantowałoby nam większy rozgłos niż halsowanie po wielkiej wodzie”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/tomasz-walczak-w-20-milionow-dookola-swiata_1046536.html

— JACEK KARNOWSKI ZA MARSZEM ZA ŻYCIEM: “Wielki ogólnonarodowy marsz ZA ŻYCIEM – tego dziś potrzebuje Polska. Marsz niezwiązany z jakimkolwiek projektem, marsz całkowicie apolityczny. Najlepiej pod patronatem naszego Episkopatu. Marsz, którego jedynym przesłaniem musi być przykazanie: NIE ZABIJAJ. Marsz, który pokaże, że Polaków wiernych życiu jest znacznie więcej. Więcej niż tych dziwnych ludzi z wieszakami, w dużej części poranionych, nie umiejących przepracować własnych, fatalnych wyborów. To jest ten czas, gdy Polacy muszą pokazać, że nie oddadzą tego przykazania, że nie godzą się na dyktaturę neobolszewii. Jeśli nie teraz, to kiedy?” https://wpolityce.pl/polityka/387706-wielki-ogolnonarodowy-marsz-za-zyciem-tego-potrzebuje-dzis-polska-bo-przeciez-polakow-wiernych-nie-zabijaj-jest-wiecej-niz-aborterow

— CZY KOŚCIÓŁ STRACIŁ MŁODZIEŻ – KATARZYNA KOLENDA-ZALESKA – pisze w GW: “Kościół być może stracił młodzież bezpowrotnie. I nie dostrzega, że afirmacja klerykalizmu na szczytach władzy, z której tak się cieszy, jest dla Kościoła największym zagrożeniem”. http://wyborcza.pl/7,75968,23194409,jawny-bunt-przeciwko-kosciolowi.html

— MAREK JUREK O TEORII ZWOLENNIKÓW ABORCJI: CZY CZŁOWIEK TRWALE SPARALIŻOWANY TEŻ JEST W PEŁNI CZŁOWIEKIEM?  – mówi w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim w Kulturze Liberalnej: “Fakty są niepodważalne. Człowiek od początku swojego istnienia ma kod genetyczny, który określa jego cechy indywidualne, to, że będzie inny od innych ludzi, jeśli pozwolimy mu się rozwijać i urodzić. Oczywiście możemy prowadzić antropologiczną dyskusję, jakie znamiona czynią człowieka. Na przykład – czy człowiek trwale sparaliżowany, pozbawiony zdolności mowy jest w pełni człowiekiem, czy też „jakość” takiego życia nie czyni jego człowieczeństwa jedynie umownym. Uważam jednak, że tego typu dywagacje prowadzą wprost do praktyk dyskryminacyjnych. Nasze życie, wszystko to, czym dysponujemy potem, zaczyna się w pierwszym momencie istnienia. A zmieniamy się przez całe życie, dlatego ta „potencjalność”, o której pan mówił, w pełni zasługuje na ochronę – tak samo w pierwszej, jak i ostatniej chwili życia”.https://kulturaliberalna.pl/2018/03/27/marek-jurek-wywiad-aborcja-czarny-protest/

— PODPISANIE UMOWY NA PATRIOTY TO SUKCES – Maciej Miłosz w DGP: “Podpisanie umowy to sukces. Choć jak zawsze przy tak dużych projektach, jest też kilka kwestii budzących wątpliwości, o czym niżej. Kontrakt jest finalizowany w momencie, gdy ministrem obrony jest Mariusz Błaszczak, ale gwoli sprawiedliwości trzeba napisać, że lwia część negocjacji została przeprowadzona w czasie, gdy ministrem był Antoni Macierewicz, a jego zastępcą odpowiedzialnym za modernizację Bartosz Kownacki. Szef zespołu negocjatorów i postać kluczowa w procesie negocjacyjnym płk Michał Marciniak cały czas sprawuje swoją funkcję. A sama decyzja o tym, że kupujemy właśnie patrioty, a nie systemy konkurencyjne, została podjęta jeszcze w 2015 r. przez rząd PO–PSL, gdy ministrem obrony był Tomasz Siemoniak”. http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1113721,umowa-na-zakup-systemu-obrony-przeciwlotniczej-patrioty.html

— MAREK KOZUBAL O TYM, ŻE PATRIOTY OCHRONIĄ TYLKO WARSZAWĘ – pisze w RZ: “Przy okazji zachwytów trzeba pamiętać, że jedna bateria może osłonić przed wrogimi pociskami Warszawę, ale nie cały kraj. System jest mobilny i umożliwia obronę wybranych miejsc, np. centrów administracyjnych, zgrupowań wojsk. Aby tarcza antyrakietowa była skuteczna, trzeba zbudować kolejne warstwy tej osłony, a z tym jesteśmy w lesie”.

— KOZUBAL O TYM, ŻE OBLICZENIA SIEMONIAKA SĄ NIEPRECYZYJNE: “Tomasz Siemoniak, wicepremier w rządzie PO, wytyka jednak, że to i tak drogo i wskazuje na Rumunię, która też kupuje taki sprzęt. Tyle że kraj ten kupuje nieco inny zestaw, z mniejszą liczbą pocisków i bez offsetu. Z drugiej strony nie można zapominać, że MON Macierewicza rozbudzał pewne oczekiwania i zapewniał, że za cały system, czyli osiem baterii, jest gotowy zapłacić 30 mld zł. Ta cena też jest mało prawdopodobna”. http://www.rp.pl/Sluzby-mundurowe/303269936-Patrioty-obronia-na-razie-tylko-Warszawe.html&template=restricted

300polityka.pl

Nam się należało! Rozważania na Wielką Noc 2018 roku

26/03/2018

To mój 75 felieton dla Państwa i dla Liberté, dokładnie w rocznicę ich pisania, dziś na początek Wielkiego Tygodnia. Rok temu popełniłem sarkastyczny tekst z tak zwanym głębszym przesłaniem, dziś będzie odmiennie, w sensie całkowitego braku sarkazmu.
Dwa fragmenty wystąpień premier Beaty Szydło, pierwszy z jej populistycznymi słowami: “koniec z arogancją władzy, praca, pokora, umiar i roztropność w działaniu będzie charakteryzować tę władzę” oraz drugi (dwa i pół roku później): “te premie nam się po prostu należały!” powinny być głównym elementem wiodącego spotu wyborczego Opozycji podczas wszystkich czterech kampanii, jakie nas czekają do 2020 roku. Te dwa fragmenty idealnie sklejają klamrą czasową i charakteryzują całą ideę władzy PiS i obozu prawicowego, którą śmiało zamknąć można w kilku słowach: hipokryzja, tani populizm, własne sidła i robienie z wyborców głupków.

Obecna władza to nieszczęście dla Polski. Cztery lata ich rządów (i nie będzie ani jednego dnia dłużej) będą dla Polski czasem smuty narodowej, a kraj ten będzie dźwigał się z ruin lata całe i to zakładając, że bum gospodarczy na świecie trwać będzie jeszcze co najmniej dłuższy czas. Każdy, kto ma choć małe pojęcie o procesach gospodarczych wie, że tak nie będzie lub – przyjmując wersję bardziej optymistyczną – tak być nie musi. Czeka nas więc jeszcze dużo trudności i lepiej zdać sobie z tego sprawę wcześniej niż później, oczekując od przyszłej władzy cudów.

Należało się to nam!

To my (w sensie wyborcy) wybraliśmy tę władzę. To my daliśmy nabrać się na tanie chwyty marketingowe, rodem z supermarketów. To my uwierzyliśmy, że poprzednie rządy były pasmem samych nieszczęść i nie chcieliśmy słuchać logicznych wyjaśnień (niektórzy nadal nie chcą). To my uwierzyliśmy, że Donald Tusk osobiście ukradł 150 miliardów złotych z OFE i zdeponował je na prywatnych kontach w Gujanie Francuskiej i Bali. To my uwierzyliśmy, że Polska po ośmiu latach rządów PO i PSL była ruiną, choć naocznie widzieliśmy co innego. To my daliśmy się uwieść tanim obietnicom prostych rozwiązań problemu frankowiczów. To my uwierzyliśmy, że można pracować krócej i być bogatszym na starość. Uwierzyliśmy też, że dzięki zrzutce całego społeczeństwa na jego część da się zbudować państwo bez biedy, zapominając kompletnie o tym, że przecież nie ma nic za darmo i że ta zrzutka kosztuje. Nas, nie kosmitów z Marsa. Daliśmy się wreszcie zwieść, że władza absolutna ze zmarginalizowaną opozycją w Sejmie będzie uczciwa, samohamująca się i nie będzie kraść na potęgę.

Należało nam się to!

Oskarżam nas wszystkich o to, że nie chciało nam się zrozumieć na czym polega tani, wredny populizm. Oskarżam nas wszystkich o to, że nie chciało nam się rozmawiać szczerze z politykami, nie chciało nam się zapytać jednych o to co było, drugich o to co będzie. Oskarżam nas wszystkich o to, że w dniu wyborów nie chciało nam się ruszyć własnych dup z domu i poświęcić głupich 30 minut, aby dojść do lokalu wyborczego i oddać tam przemyślany głos, korzystając z podstawowego prawa wolnego obywatela. Oskarżam nas wszystkich o grzech zaniechania, lenistwa i tumiwisizmu, tak bardzo nam wszystkim bliskiego. Oskarżam nas wszystkich, że zapomnieliśmy o tym, czym jest odpowiedzialność za nasze własne państwo, które wyrwaliśmy z rąk komunistycznych oprawców w drodze bezkrwawej ewolucji, po to, by oddać je w ręce speców od socjotechniki, którzy omamili nas swoją fałszywie pojętą demokracją. Oskarżam nas wszystkich o to, że zapomnieliśmy o przyszłości naszych dzieci, godząc się na państwo mlekiem płynące dla grupki polityków władzy, dla całej reszty – tonące w gnojówce hejtu, bluzg i uwolnionego ze smyczy chamstwa. Oskarżam nas wszystkich o to, że daliśmy się kupić władzy i niczym Judasz sprzedaliśmy rozum za marną srebrników garść, bez żadnej głębszej refleksji.

Należało się to nam!

Ale oskarżam też władzę o to wszystko, co nam zgotowała. Oskarżam wszystkich tych, którzy rządzicie dziś Polską, o to, że oszukaliście wyborców, ukrywając podczas kampanii prawdziwe wasze zamierzenia, niewygodnych dla wyniku wyborów ludzi, kłamiąc w oczy, że macie teczki pełne gotowych i dobrych dla całego państwa ustaw. Oskarżam was o tanią socjotechnikę, o robienie ludziom mniej wykształconym wody z mózgu (ci wykształceni sami sobie są winni) i o stosowanie najgorszych chwytów z dziedziny marketingu politycznego, rodem z republik bananowych. Oskarżam was o to, że świadomie obudziliście dawno już uśpione demony antysemityzmu i wrogości wobec innych, po to tylko, aby zdobyć władzę tylko dla swoich, partykularnych i egoistycznych celów.

Należy wam się to!

Oskarżam was o wielokrotne łamanie Konstytucji RP, uchwalonej przez Zgromadzenie Narodowe i zatwierdzonej w drodze referendum przez większość narodu. Oskarżam was o to, że przysięgając na tę Konstytucję, wiedzieliście już wtedy, że ją będziecie perfidnie łamać, naciągać i wykorzystywać tak, jak wam wygodnie, po to tylko, aby zbudować system, który miał wam dać władzę wieczną. Ale nic nie trwa wiecznie.

Oskarżam was o to, że zrobiliście z Trybunału Konstytucyjnego farsę, trybunał, który jest pod całkowitą waszą kontrolą. Oskarżam was o to, że nie przyjęliście ślubowań od prawidłowo wybranych sędziów do tego Trybunału, wprowadzając tam osoby wam całkowicie uległe. Oskarżam was o niezgodny nawet z waszym, fałszywym, prawem wybór prezesa tego Trybunału. Oskarżam was o to, że przejęliście sądy powszechne, Sąd Najwyższy i Krajową Radę Sądownictwa, nominując tam prezesów sądów i członków KRS całkowicie zależnych od was, także w porozumieniu z waszym cichym koalicjantem, jakim jest Kukiz’15.

Oskarżam was o to, że z praworządnego państwa zrobiliście wydmuszkę, posiłkując się do tego bezczelnym hasłem, że prawo jest równe dla wszystkich. Każde wasze działanie przeczy temu truizmowi, choćby we wszystkich sprawach, które dotyczą was i waszych polityków. Oskarżam was o to, że nic nie zrobiliście w sprawie nieprawdziwych oświadczeń majątkowych ministra Szyszko i w sprawie wypadku premier Szydło, choć zdecydowana większość Polaków i tak wie, co się wydarzyło wtedy w Częstochowie. Oskarżam was o to, że przykryliście tak bulwersujące sprawy jak 12 milionów złotych w udziałach w spółce Srebrna, które są w rękach sekretarki pana Kaczyńskiego, czy ukrywanie gigantycznego majątku premiera Morawieckiego przez niego i jego żonę.

Oskarżam was o to, że zrobiliście niespotykany dotąd skok na spółki skarbu państwa, lokując tam swoich polityków, ich żony, matki i kochanki a także dalszą i bliższą rodzinę. Oskarżam was o to, że w kampanii wyborczej kłamaliście, że wasze państwo będzie tanie, skromne i roztropne, gdy tymczasem przez dwa i pół roku karmicie się milionami, wyciąganymi z budżetu w postaci skandalicznych nagród, premii czy dodatków, wmawiając do tego bezczelnie, że wam się to należy. Oskarżam was o to, że powołaliście do życia Polską Fundację Narodową tylko po to, aby dać zarobić miliony ludziom, którzy wyszli wprost z Kancelarii Premiera, założyli celową spółkę, a gdy już dostali swoje, wrócili na garnuszek państwa. Wszystko to zrobiliście obiecując tysiącom biednych, otumanionych ludzi, że państwo pod waszymi rządami będzie uczciwe.

Oskarżam was o zrobienie z Polski kraju co najmniej dziwnego na arenie międzynarodowej. Kraju, którego trzeba się wstydzić będąc za granicą, a z którego jeszcze nie tak dawno można było być dumnym. Oskarżam was o uchwalenie ustawy o IPN bez żadnej refleksji, która skonfliktowała nas z największymi naszymi sojusznikami, w tym z Ukrainą, Izraelem i USA. Oskarżam was o to, że zniszczyliście z mozołem, latami budowane bardzo trudne stosunki z Kijowem, Wilnem, Berlinem i Tel Awiwem. Oskarżam was o to, że pod wpływem krytyki wolnego świata, nacisków i gróźb, połykacie teraz swój własny język, wmawiając wyborcom, że to wasza przemyślana polityka. To samo dotyczy ustaw sądowych, z których cichcem się wycofujecie, po to tylko, aby nie stracić cennego dla was źródła kasy z Unii Europejskiej. A tyle gadacie o wstawaniu z kolan!

Oskarżam was o to, że z najwyższej funkcji państwowej, jaką jest Prezydent RP, uczyniliście żart i komedię dell’arte, całkowicie tę funkcję podporządkowując swoim własnym, partykularnym interesom. Oskarżam was o to, że z dnia zaprzysiężenia Prezydenta zrobiliście farsę, bo czymże innym jest ślubowanie na Konstytucję Rzeczpospolitej z pełną świadomością, że przez lata swych rządów będziecie ją traktować jak papier toaletowy, podcierając nią sobie tyłek w sposób urągający jakimkolwiek przyjętym powszechnie zwyczajom. Oskarżam was o to, że Prezydent RP został Pierwszym Narciarzem RP i Pierwszym Podróżnikiem RP na koszt społeczeństwa, bo to są jedyne osiągnięcia prezydenta.

Oskarżam was o to, że na lata całe podzieliliście polskie społeczeństwo, świadomie i w jednym tylko celu, aby zdobyć i ugruntować swoją władzę. Dziś już wiemy, że władzy tej nie ugruntujecie. Oskarżam was o to, że doprowadziliście do tego, że z trudem ustalony kompromis w sprawie aborcji został przez was po cichu naruszony w postaci wprowadzenia klauzuli sumienia wśród lekarzy, którzy mają obowiązek leczyć, pomagać i ratować ludzkie życie, a nie politykować. Wprowadzenie tej klauzuli doprowadziło do tego, że kompromis ów stał się w zasadzie martwym prawem, a setki kobiet gwałconych lub noszących płody nieuleczalnie chore muszą znosić traumę, za którą nie ponoszą żadnej winy. Oskarżam was o to, że bez zgody społecznej zasilacie setkami milionów złotych jednego księdza, któremu duszpasterstwo pomyliło się z biznesem i któremu w ten sposób spłacacie dług wdzięczności za pomoc przy wygraniu wyborów. W każdym normalnym państwie za coś takiego traci się władzę, ale wy zrobiliście z Polski państwo – potworka demokracji. Oskarżam was o to, że panią Godek, która jest twarzą zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, zatrudniacie w jednej ze spółek skarbu państwa na stanowisku członka Rady Nadzorczej tej spółki, co nasuwa głębokie wątpliwości co do ideowej uczciwości całej tej sprawy. Oskarżam was o to, że uczyniliście i dalej czynicie z Polski państwo wyznaniowe i to wyznaniowe dla jednej tylko religii, gdy tymczasem w Konstytucji powiedziane jest wyraźnie, że Polska to państwo świeckie. Ale wy Konstytucję RP traktujecie jak papier w kiblu.

Oskarżam was o to, że z największej katastrofy lotniczej w historii tego narodu uczyniliście farsę i pośmiewisko, nie szanując przy tym wszystkich 96 ofiar, które zginęły z powodów tak prozaicznych, że aż serce się ściska z bólu. Uczyniliście z tej tragedii jarmark, dzięki któremu wybrani dorobili się fortun, o jakich zwykły zjadacz chleba może sobie jedynie pomarzyć. Wszystko to zrobiliście, mając usta pełne frazesów, hipokryzji i zwykłych kłamstw. O to też was oskarżam. Oskarżam was o to, że z polskiej armii zrobiliście parodię, zgadzając się na to, aby jeden szaleniec traktował ją jak swój własny, prywatny folwark. Oskarżam was o to, że wykorzystując zdobytą władzę (owszem, w demokratyczny sposób) traktujecie przestrzeń publiczną jak własny ogródek, zmieniając nazwy ulic, placów i stawiając tam pomniki, mimo iż większość obywateli tego nie chce. Oskarżam was o wykorzystywanie demokracji do swoich wyłącznie celów i o traktowanie jej jak panny lekkich obyczajów. Oskarżam was o to, że doprowadziliście do zerwania największego kontraktu wojskowego, który mógł Polsce przynieść miliardy złotych w postaci umów offsetowych i dać gospodarce tysiące miejsc pracy w polskich a nie zagranicznych przedsiębiorstwach.

Oskarżam was, politycy obozu władzy, że zrobiliście z Parlamentu maszynkę do produkcji beznadziejnego prawa dla 38 milionów obywateli, żyjących w tym państwie. O to, że produkujecie ustawy w trybie ekspresowym, bez konsultacji społecznych i bez jakiejkolwiek pogłębionej refleksji. Oskarżam was o to, że opozycję parlamentarną traktujecie jak śmieci, które przeszkadzają wam w budowaniu państwa tylko dla was. Oskarżam was o to, że przyjęliście w wasze szeregi postkomuchów, mimo że jesteście partiami o korzeniach solidarnościowych. To mierzi najbardziej. Oskarżam was o to, że z wielkiej idei Solidarności zrobiliście pseudo związek zawodowy, który wspiera waszą politykę, a wy wspieracie ten związek, co jest całkowitym zaprzeczeniem idei wolnych związków zawodowych, o którą walczyło miliony Polaków w latach komuny. Oskarżam was o to, że z ikony tych wolnych związków uczyniliście podłego zdrajcę, nie patrząc ani na wyroki sądów, ani na szerszy kontekst jego życia. A wszystko to dzieje się za sprawą człowieka, który 13 Grudnia spał do południa w ciepłej pościeli i którym służby specjalne PRL w ogóle się nie interesowały. Dzisiaj piszecie dla niego nową historię, pełną przemilczeń, zakłamań i powierzchownych interpretacji. Oskarżam was o fałszywą reformę edukacji, która ma na celu tylko jedno – wypuścić ze szkół młodzież skrzywioną politycznie i edukacyjnie, dokładnie tak samo, jak chcieli zrobić to komuniści przez 50 lat PRL-u.

Oskarżam was o to, że daliście wyborcom złudną nadzieję, że pracując krócej będą oni mieli wystarczająco dobrą emeryturę. Zrobiliście to w jednym celu – aby zdobyć władzę. Do kosza przy tym wrzuciliście wszystkie analizy ekonomiczne, które wskazują, że społeczeństwo żyje coraz dłużej, co oznacza, że system emerytalny załamie się przy takiej polityce już za kilka, góra kilkanaście lat. Kto wtedy będzie miał ten problem na głowie? Na pewno nie wy. Oskarżam was o to, że wprowadziliście niesprawiedliwy i z gruntu niebezpieczny dla gospodarki, niczym bomba z opóźnionym zapłonem, program kupowania części wyborców kosztem innej części. Programem tym podzieliliście naród na tych, którzy pieniądze dostają i na tych, którzy ich nie dostają, ale składają się na niego wszyscy podatnicy w tym kraju. Oskarżam was o to, że mydliliście ludziom oczy, wmawiając im, że jest to program proprokreacyjny, dzięki któremu ma w Polsce urodzić się więcej dzieci, gdy tymczasem prawdziwie proprokreacyjny program in vitro zdusiliście, nomen omen, w zarodku, wiedząc o tym, że rozwiązanie to pomogło w latach 2014-2017 urodzić się ponad 8 tysiącom, zdrowych i szczęśliwych maluchów. Zrobiliście to tylko dlatego, że program ten wprowadził w życie poprzedni Parlament, w którym mieliście zdecydowaną mniejszość.

Oskarżam was o to, że swoją chorą i nieodpowiedzialną polityką obudziliście skrajne postawy w społeczeństwie, świadomie je jeszcze podgrzewając lub po cichu wspierając. Nie przeszkadzają wam burdy prawicowych opryszczonych młodzieńców, ale demonstrujących przeciwników waszej polityki nękacie policją, prokuratorem lub sądami. Na szczęście nie udało wam się zrobić z sędziów w sądach powszechnych narzędzia własnej polityki. I nie uda się to wam już nigdy. Oskarżam was o to, że swoim politycznym przeciwnikom chcecie urządzać pokazowe procesy, ale póki co świadomie opóźniacie nawet ich przesłuchania, jak w sprawie Stanisława Gawłowskiego, tylko dlatego, że idzie wam jedynie o to, aby gonić króliczka, a nie złapać go, bo igrzyska dla swojego ludu zawsze mogą się przydać. Oskarżam was o to, że zorganizowaliście pokazową komisję do spraw reprywatyzacji, która zamiast faktycznie wyjaśniać wszystkie nieprawidłowości, służy wam wyłącznie do walenia w waszego przeciwnika, całkowicie ukrywając takie na przykład fakty, jak to że powiązane z waszymi politykami osoby kupują od czyszczycieli kamienic apartamenty w kamienicach, których reprywatyzację tak piętnujecie. Oskarżam was o to, że traktujecie wyborców jak idiotów, manipulując nimi bez żenady i bez przerwy.

Oskarżam was wreszcie o to, że w czasach wyjątkowej koniunktury gospodarczej na świecie, wy, zamiast odkładać pieniądze na gorsze czasy, rozdajecie je bezmyślnie wybranym grupom społecznym, dla siebie biorąc dziesięć razy tyle. Oskarżam was o to, że w imię chorej ideologii i zobowiązań wobec jednego, bliskiego wam, związku zawodowego przepchnęliście kolanem ustawę o wolnych od handlu niedzielach, w której znalazło się ponad 30 wyjątków i która to ustawa za czas jakiś doprowadzi do poważnych kłopotów głównie małe polskie firmy, o które tak ponoć chcecie dbać. Oskarżam was także o to, że wasza wiedza ekonomiczna dotycząca różnych, powiązanych ze sobą procesów mikro- i makroekonomicznych jest na poziomie szkoły podstawowej, czyli żadna. Brakiem tej wiedzy epatujecie niemal codziennie i to mimo tego, że premierem waszego rządu jest bankster, który dorobił się przez lata pracy w III RP milionowego majątku, którego nie chce w pełni pokazać suwerenowi w obawie, że nie będzie to współgrać z waszym od lat przekazem, że jesteście biedni i uczciwi do kości.


Mój głos niewiele znaczy i możecie go między śmieci wrzucić. Możecie śmiać się z mojego “oskarżam”, ale to kropla drąży skałę a nie odwrotnie. Władza zdobyta i utrwalana dzięki naginaniu prawa, w tym przy pomocy łamania ustawy zasadniczej, nie może być trwała i nigdy nie będzie. Można wymyślać różne cuda, w tym gmerać przy ordynacji wyborczej, aby zwiększyć sztucznie swoje szanse w wyborach, ale polskie społeczeństwo, jak każde we współczesnym świecie wolnych i demokratycznych państw, ma granicę cierpliwości, do której zbliżacie się w tempie pędzącego pendolino, co widać w kolejnych sondażach poparcia. Od początku roku walczycie już tylko, coraz bardziej nieudolnie gasząc kolejne pożary benzyną, dzięki czemu trend poparcia wyraźnie się już zmienił i z każdym kolejnym badaniem ugruntowuje się on coraz bardziej. To jeszcze nie jest wygrana Opozycji, jeszcze dużo pracy przed wszystkimi, którzy chcą żyć w silnej, otwartej i nowoczesnej Polsce obywatelskiej. Jeszcze na laurach nie możemy usiąść, jeszcze nie możemy odpuścić Opozycji, jeszcze ją nękać musimy pytaniami, uwagami i żalami, że może być znacznie lepsza.

Wygrana nie jest wcale blisko.

Pełnych refleksji Świąt Państwu życzę.

liberski.liberte.pl

%d blogerów lubi to: