Tag Archives: Ryszard Terlecki

Kuchciński, ty dzbanie

Zwykły wpis

W Przemyślu, w pobliżu siedziby PiS i głównego biura poselskiego Marka Kuchcińskiego, na skarpie Sanu pojawiły się ogromne napisy: „Konstytucja” oraz „Dzbany”. W ocenie jego pomysłodawców i twórców – grupy Rebelianty Podkarpackie – to prawdziwy event lingwistyczny, który jak żaden dotąd nie uczcił słów roku 2018. Tym mocniejszy, że nie pierwszy w takim rodzaju…

Na brzegu Sanu w grudniu 2017 r. pojawił się napis „PiS – rozliczymy was!”. Ten też był na tyle duży, że widać go było doskonale z okien kamienicy, w której są biura partii rządzącej.
Tym razem na skarpie zostały umieszczone dodatkowo tabliczki z zabawnymi hasłami, typu: „Gdy Konstytucji nie ma, dzbany harcują” lub „Wyszło szydło z dzbana”.

Jak wiemy, w grudniu ub. roku jury Wydawnictwa Naukowego PWN zdecydowało, że Młodzieżowym Słowem Roku został „dzban”. Oznacza osobę, która ma poziom intelektualny jak dzban. „Dzbanem może być każdy. Wystarczy, że zrobi coś, co w jakikolwiek sposób nie spodoba się drugiemu rozmówcy. Tak powstaje dzban” – wyjaśnia PWN.
Słowem politycznym ubiegłego roku, naukowcy z Instytutu Języka Polskiego UW i Fundacji Języka Polskiego ogłosili wyraz „konstytucja”.

Depresja plemnika

I znów trwa rytualne symboliczne zabijanie Jurka Owsiaka. Tym razem przy pomocy pisowskiej TVP, która nadała filmik z kukiełkami mający zdyskredytować i byłą prezydent Warszawy, i Owsiaka jako złodziei grosza publicznego.

View original post 2 240 słów więcej

 

PiS obiecywał audyt rządu PO-PSL, ale ten okazał się najuczciwszy w historii, za to teraz PiS nadrabia z nawiązką. Doją, aż cycki się trzęsą

Zwykły wpis

Prawdziwą grozą powiało, gdy na początku swej rządowej kariery Beta Szydło wykrzykiwała z mównicy sejmowej insynuacje pod adresem poprzedniej ekipy. Prezentując audyt poprzednich ośmiu lat powiedziała swoje słynne: „Demokracja to również odpowiedzialność za czyny i słowa. One dziś zostały przez nas policzone”.

Następnie przekonywała o niebotycznych nadużyciach, jakich mieli dopuścić się poprzednicy. Kontynuowała więc: „Przez 8 lat rządów PO-PSL stracili około 340 miliardów złotych. To 8 lat działania 500+, 5000 przedszkoli, 250 szpitali, 1200 km autostrad” – dowodziła w Sejmie.

Trzeba było czasu na to, by bezpodstawne oskarżenia okazały się pospolitą hucpą, bo podległa rządowi prokuratura mimo usilnych poszukiwań efektownych haków, w zasadzie niczego nie potrafiła udowodnić.

Wszystko, co udało się „wydębić” z rządu w tej sprawie to informacja, że do prokuratury wpłynęło kilkadziesiąt zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Najwięcej, bo aż 19 złożyły służby podlegające koordynatorowi służb specjalnych Mariuszowi Kamińskiemu. W sumie zawiadomień było około 40 – wynika to z przesłanych właśnie odpowiedzi na interpelacje poselskie. Tylko dwa zawiadomienia zakończyły się aktami oskarżenia i trafiły do sądu! Kilkanaście spraw zostało umorzonych, w przypadku pozostałych wciąż toczą się postępowania.

Schetyna: Wybory samorządowe będą pierwszym krokiem. To cały proces, żebyśmy potwierdzili naszą obecność w UE, żebyśmy dali Polsce i Polakom gwarancję bezpieczeństwa

Trochę więcej niż godzinę temu ogłoszono wybory samorządowe, ich termin. Rozpoczyna się oficjalnie kampania wyborcza. Spotykamy się, żeby powiedzieć, jak ważne będą te wybory, jak ważny będzie ten pierwszy krok, który Polska zrobi w tych wyborach samorządowych, później wyboru europejskie, do parlamentu krajowego. To cały proces, cała droga do tego, żebyśmy potwierdzili naszą obecność w Unii Europejskiej, żebyśmy dali Polsce i Polakom gwarancję bezpieczeństwa, rozwoju, wykorzystania cywilizacyjnej szansy. My w 2011 roku przedstawiliśmy wyborczy spot, gdzie politycy PO obiecali ponad 300 mld złotych z funduszy europejskich. Tych pieniędzy dzisiaj jest 500 mld złotych. To wielki sukces Polski, Polaków, polskich samorządów, ale także polskiej polityki PO i tych wszystkich naszych aktywności, które były w Europie i w Warszawie przez ostatnich kilkanaście lat” – mówił na konferencji prasowej lider PO, Grzegorz Schetyna.

Dzisiaj te wszystkie rzeczy są zagrożone. Coraz częściej i głośniej mówi się o Polexicie, że polski rząd buduje konflikty, problemy, jest tym, który w Europie przynosi kłopoty” – dodawał.

W internetowym wydaniu „The Washington Post” opisano słowa szefa MON Mariusza Błaszczaka. Minister nazwał sodomitami osoby, które wzięły udział w Poznaniu w Marszu Równości.

– Mówiło się, że samorządy powinny zajmować się chodnikami, wodociągami, kanalizacją, a tu się okazuje, że niektóre samorządy zajmują się ideologią, jak np. w Poznaniu mieliśmy teraz do czynienia ze zdarzeniem, kolejną paradą sodomitów, którzy próbują narzucić swoją interpretację prawa i obowiązków obywatelskich na innych – mówił Mariusz Błaszczak w Telewizji Trwam.

O słowach szefa MON pisze „The Washington Post”. „Minister obrony Mariusz Błaszczak powiedział w prorządowej katolickiej Telewizji Trwam, że marsz pięciu tysięcy osób w Poznaniu to przykład władz miasta, które raczej koncentrują się na ideologii niż sprawami komunalnymi” – cytuje dziennik.

„Marsz nazwał ‚kolejną paradą sodomitów, którzy próbują narzucić innym ludziom własną interpretację praw obywatelskich'”.

Zdaniem „WP” słowa te miały zdyskredytować władze Poznania, które są przeciwne konserwatywnemu rządowi przez jesiennymi wyborami samorządowymi.

Mówią, że w wielkiej polityce nie ma miejsca na szczerą i bezinteresowną przyjaźń. A jednak są wyjątki! Wicemarszałkowie Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki (69 l.) i Beata Mazurek (51 l.) tworzą nierozerwalny duet od wielu miesięcy. I wspierają się nie tylko w najważniejszych dla państwa sprawach!

W pogoni za władzą i pieniędzmi jest miejsce na szczere uczucie!

Ryszard Terlecki doradza Beacie Mazurek nawet przy wyborze bielizny!

>>>

Wódeczności pisowskie

Zwykły wpis

Poseł Tomasz Cimoszewicz nie raz już zaobserwował „niestabilny” stan wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego. Twierdzi, że Terlecki prowadzi obrady będąc pod wpływem alkoholu i uważa, że powinno mu zostać obniżone uposażenie poselskie.

Cimoszewicz odwołał się na Twitterze do parafowanej przez prezydenta ustawy dotyczącej obniżenia uposażeń poselskich, za naruszenie powagi Sejmu oraz w rażący sposób spokoju lub porządku na terenie będącym w zarządzie Kancelarii Sejmu. „Z czego jeszcze obniżać? Mój stolarz w dwa tygodnie zarabia ‚poselską pensję’. Terleckiemu za prowadzenie obrad pod wpływem obniż marszałku” – napisał.

Wcześniej, bo na początku czerwca Cimoszewicz pytał o karę, jaką wymierzy mu marszałek Marek Kuchciński. Dyskusja toczyła się wtedy wokół ukarania przez prezydium Sejmu posła PO Sławomira Nitrasa za przerywanie wystąpienia Mateuszowi Morawieckiemu. „Czy Marek Kuchciński zastosuje 3-miesięczne obniżenie uposażenia względem Terleckiego? Od dzisiaj niech marszałkowie dmuchają w alkomat przed rozpoczęciem obrad!” – apelował Cimoszewicz.

Spożywanie alkoholu w Sejmie to sprawa nie nowa. Jesienią ub. roku. wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka z Kukiz’15 argumentował, że parlament jest jedynym zakładem pracy w Polsce, gdzie jest to dopuszczalne. Stanowcze „nie” pomysłowi ograniczeń mówił z kolei Stanisław Pięta z PiS. „Nie uważam, aby zasadne było wprowadzanie prohibicji w Sejmie. (…) Przecież zdarza się, że mamy gości, chcemy ich poczęstować i sama herbata nie zawsze jest na miejscu” – argumentował.

I tylko Paweł Kukiz, na Facebooku dowodził, że zakaz sprzedaży i picia alkoholu na terenie Sejmu to zwykła ściema. Bo jak pisał, „zawsze można walnąć „małpkę” gdzieś poza Sejmem na 15 minut przed wejściem na mównicę”. Zmodyfikował więc postulat Tyszki proponując wprowadzenie… alkomatu przy mównicy, by „w każdej chwili marszałek mógł sprawdzić trzeźwość delikwenta”. Kto sprawdzi marszałka? O tym ani słowa.

Swego czasu były rzecznik KRS, sędzia Waldemar Żurek stwierdził, że „jest w stanie pokazać posłów, którzy przemawiali po pijaku z mównicy i nadal są w Sejmie”.

W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma,
W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna.
A jak się człowiek przejmie rolą, sam pan wisz,
To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż.

W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym,
W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
I życie jak koszula ciasna – pije nas,
Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas

W Polskę idziemy, drodzy panowie,
W Polskę idziemy,
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Drugą pijemy.
Do dna, jak leci,
Za fart, za dzieci,
Za zdrowie żony.
Było, nie było…
W to głupie ryło,
W ten dziób spragniony.

Świat jak nam wisiał, tak teraz nie jest nam wszystko jedno,
Śledziem się przeje, kumpel się śmieje, dziewczyny bledną,
Świerzbią nas dłonie i oko płonie, lśni jak pochodnia
Aż w nowy tydzień świt nas wygoni, no, a w tygodniu…

W tygodniu, bracie, wolno goisz kaca fest,
Bo czy się stoi, czy się leży, jakoś jest.
W tygodniu kleją ci się oczy, boli krzyż,
A wyżej nerek nie podskoczy, sam pan wisz…

W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc,
A ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc,
I rano gapisz się na ludzi okiem złym,
Gdy nagle coś się w tobie budzi i jak w dym.

W Polskę idziemy, drodzy panowie,
W Polskę idziemy,
Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
Do ludzi lgniemy.
Słuchaj, rodaku,
Cicho!
Czerwone maki, serce, ojczyzna,
Trzaska koszula, tu szwabska kula,
Tu, popatrz, blizna.

Potem wyśnimy sen kolorowy, sen malowany,
Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy, panierowany,
My, pełni wiary, choć łeb nam ciąży, ciąży jak ołów,
Że żadna siła nas nie pogrąży… orłów, sokołów!

A potem znów się przystopuje i znów gaz,
I społeczeństwo nas szanuje, lubią nas.
Uśmiecha się najmilej ten i ów,
Tak rośnie, rośnie nasz przywilej świętych krów.

Niejeden to się nami wzrusza, słów mu brak,
Rubaszny czerep, ale dusza, znany fakt,
Nas też coś wtedy dołku ściska, wilgnie wzrok,
Bracia rodacy, dajcie pyska, równać krok.

Lewa!

W Polskę idziemy,
W Polskę idziemy, bracia rodacy!
Tu się, psia nędza, nikt nie oszczędza,
Odpoczniesz w pracy.
W pracy jest mikro, mikro i przykro,
Tu goudą spływa,
Cham lub bohater,
polska sobotnia alternatywa.

Gdy dzień się zbudzi i skacowani wstaną tytani
I znowu w Polskę, bracia kochani, nikt nas nie zgani.
Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło,
Nam nie bałaknie
Jakby nam kiedyś tego zabrakło,
Nie… nie zabraknie…

Autokratyzm, czyli kaczyzm PiS bez żadnego trybu

Zwykły wpis

>>>

Terlecki: Nie pozwolimy na to, żeby grupka zajadłych przeciwników dobrej zmiany wśród sędziów blokowała funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości

– Chodzi tu o usprawnienie, zresztą nie tylko funkcjonowania SN, także wyborów prezesów sądów. Nie pozwolimy na to, żeby grupka zajadłych przeciwników dobrej zmiany wśród sędziów blokowała funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Z pewnością reforma została przeprowadzona i teraz ją tylko wprowadzamy w życie – stwierdził Ryszard Terlecki w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.

Kaczyński i Rydzyk grabią Polskę ponad podziałami.

Hairwald

Wywiad Tomasza Sakiewicza z Jarosławem Kaczyńskim z 1998 roku.

Schetyna: Klub PO nie będzie uczestniczył w Zgromadzeniu Narodowym. Zorganizujemy uroczyste posiedzenie klubu na Foksal

– Klub Platformy nie będzie uczestniczył w tym spotkaniu [Zgromadzeniu Narodowym]. Uważamy i taka jest smutna polska rzeczywistość, demokracja parlamentarna jest przez PiS niszczona. Niszczone są zasady wspólnoty parlamentarnej, niszczona jest demokracja, wolność. Dlatego nie będziemy uczestniczyć w uroczystościach, które tak naprawdę mają przykryć prawdziwą, smutną rzeczywistość 2018 roku. Zorganizujemy uroczyste posiedzenie klubu parlamentarnego PO na Foksal, jutro o 10:30, zapraszając wszystkich byłych parlamentarzystów Platformy, także marszałków Sejmu i Senatu – mówił Grzegorz Schetyna na konferencji.

View original post

Cynk Terlecki od Jarosława Kaczyńskiego

Zwykły wpis

Wychodzi na to, że pierwszy cynk o Jarosławie Kaczynskim, który wychodzi na wolność ze szpitala, dostał szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki.

I nie ma się czemu dziwić, wszak po 37 dniach uwięzienia hospitalizacyjnego z Szaserów wychodził „skromny poseł”, który sam tak się określił, gdy zobaczył koło swego domu na Żoliborzu czeredę paparazzich.

Terlecki już wczoraj pozwolił sobie na strzemiennego w barze hotelu poelskiego godzinę przed obradami Sejmu, o czym pisze na Twitterze poseł PO Tomasz Cimoszewicz.

Temperatura oczekiwania na „skromnego posła” była podwyższona od kilku dni, czy to już, ach i och, a Terlecki jako szef klubu – bynajmniej nie klubu abstynenta – musiał wiedzieć wcześniej niż inni.

Stąd też zachowanie Terleckiego na sali posiedzeń Sejmu odbiegało od normy i z tej psychicznej nienormatywności (by nie napisać: bełkotliwości) wynikło, że inny poseł PO Sławomir Nitras został przez niego ukarany drastycznym cięciem uposażenia.

Czy strzemienny na wyjazd ze szpitala za „skromnego posła” brzmiał: „no to szlus”, „zdrowie na budowie”, „oby nam się”, albo: „wreszcie przybywa najlepszy z nas, ten od kanalii”, nie wiem, bo mnie tam nie było i nie piłem.

Można tylko współczuć Terleckiemu kaca, bo takowy musi być po wczorajszym.

Ale jest też zła (czy na pewno zła?) wiadomość dla Terleckiego, mianowicie Kaczyński wyszedł na chwilę i zaraz wraca. Dostał przepustkę, aby unormować sprawy w partii. Wraca, bo czeka go trudna operacja zwyrodnieniowej choroby stawów – o czym nie tylko pisze w „Wyborczej” Paweł Wroński, ale też – trochę nie wprost – komunikuje Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego z Szaserów.

Więc Terlecki ma powód do niepokoju, nałóg może się mu pogłębić i zamiast szefem klubu PiS może zostać szefem klubu AA, jak będzie z takim ułańskim zapałem cieszył się na powrót „skromnego posła”.

Napruci Terlecki i Mazurek?

Zwykły wpis

Myślałem, że Beata Mazurek i Ryszard Terlecki to brat i siostra. Bardzo ci pisowcy podobni do siebie – z jednego gniazda, niemal jednojajowi z urody.

O Terleckim mówił Maciej Maleńczuk w programie „Rzecz o polityce” w internetowej telewizji dziennika „Rzeczpospolita”.

Terlecki w młodości działał w ruchu hipisowskim w Krakowie. Nazywano go „Pies” był jednym z przywódców tego ruchu.

Maleńczuk ostro skrytykował dzisiejsze zachowania „Psa”. On również obracał się w kręgu Ryszarda Terleckiego. Był wówczas nieznanym muzykiem, zarabiał graniem na ulicach. – „Właściwie to kolegą nigdy nie był, bo on był guru dla nas, młodych hipisów” – opowiadał artysta.

„I nie mogę uwierzyć, bo tych hipisów gitowcy – ogolone na łyso bandziory, prali po pysku, gdzie się tylko pojawili. Bili, pluli, poniżali jak się tylko da. I on był wtedy jednym z nas. A teraz się okazuje, że ten sam hipis wspiera te łyse, faszystowskie hordy. I tego mu nigdy nie wybaczę” –  ostro stwierdził Maleńczuk.

Maleńczuk mówił o spotkaniu z naprutym Terleckim:

„Kiedyś spotkałem Psa w przejściu podziemnym. Wyszedł takim bocznym halsem, z jeszcze jakimś drugim, z pociągu. Ewidentnie byli napruci równo i tak szli sobie boczkiem, w garniturkach…” 

„Nic bym mu nie powiedział. Chociaż obiecałem sobie, że jak jeszcze raz go spotkam, to mu to powiem: „Pies, byłeś hipisem, nie? Lali nas tacy, jakich teraz ty wspierasz. Co ty na to?”

Apropos naprucia.

Na Twitterze pojawił się wpis „siostry” Terleckiego, Mazurek. I też można sądzić, iż pisała go napruta, bo ani on po polsku – z błędami ortograficznymi i interpunkcyjnymi.

Szybko wpis Mazurek został skasowany, ale w internecie nic nie ginie.

Najprawdopodobniej mamy z napruciem „siostry” Terleckiego.

Nawalić się – ludzka rzecz.

Ale dlaczego takie „byleco” są obecni w przestrzeni publicznej? Przynoszą wstyd!

Wyszło szydło z Terleckiego. Hipokryzja PiS sama się obnażyła

Zwykły wpis

Wyszło szydło z marszałka Ryszarda Terleckiego. Nieprzygotowany szef klubu PiS Ryszard Terlecki jednym stwierdzeniem powalił narrację partii Kaczyńskiego, iż Polska Fundacja Narodowa (PFN) prowadzi kampanię w „Sprawiedliwe sądy” niezależnie od rządu.

A Terlecki na konferencji prasowej pokazał, jak wyszlo mu szydło:

„To jest kampania, którą prowadzi Polska Fundacja Narodowa oczywiście na zlecenie rządu” – zakomunikował.

Nie lepsza była rzecznik PiS Beata Mazurek. Kosztem kampanii PFN zatakowała jedną z dziennikarek:

 „Zadaję kłam temu, co pani mówiła, gdzie pani publicznie powiedziała, że kampania będzie kosztowała 19 mln zł. A wiceprezes fundacji powiedział, że będzie kosztowała około 10 mln” .

Mazurek przypomniano, iż o 19 mln zl mówili prezesi PFN, poprawiła się:

„Być może jest tak, że 10 mln zł tu (w Polsce), 9 za granicą”.

Tak publicznie wyszło szydło z pisowców. W ktorymś momencie kłamstwo samo się wysypuje. Tak było i tym razem.

A swoją drogą jest to sprawa kryminalna, bo partyjną inicjatywę finansuje się z publicznych pieniędzy. Dobrze ujął to Waldemar Kuczyński. Pisząc o samym kłamstwie pisowskim.

I wpadce z PFN, w akcję „Wolne sądy” są zaangażowane bowiem pachołki PiS.