KE: mniej pieniędzy w nowym budżecie, jednym z warunków praworządność

27.06.2017

Będzie mniej pieniędzy dla Polski w nowym, unijnym budżecie po 2020 roku, część z nich może być uzależniona od przestrzegania zasad praworządności. Jutro Komisja Europejska przedstawi wstępny dokument dotyczący założeń przyszłej perspektywy finansowej i prześle unijnym stolicom do konsultacji.

To, że w przyszłym, unijnym budżecie będzie mniej pieniędzy, w tym także dla Polski, było wiadomo w związku z Brexitem, ale po raz pierwszy Komisja w dokumencie pisze o nowych wyzwaniach i priorytetach – migracją i obronnością, a to wszystko kosztem funduszy strukturalnych z których obecnie w największym stopniu korzysta Polska.

Ponadto Komisja proponuje większą elastyczność w przesuwaniu pieniędzy na nowe cele lub odbieraniu jeśli jakiś kraj ma problemy z wydawaniem przyznanych funduszy. Zamiast budżetu na 7 lat, ma być 5-letnia perspektywa. Jeden z unijnych urzędników powiedział, że to sprawi, iż krajom trudniej będzie wykorzystać pieniądze, a Komisji łatwiej będzie je odbierać.

Na razie w dokumencie nie ma zapisów dotyczących ograniczania pieniędzy w związku z zarzutami o łamanie praworządności, ale nie jest wykluczone, że zostaną wprowadzone zmiany i Komisja rozpoczynając konsultacje, zada państwom członkowskim pytanie dotyczące warunkowości w przyznawaniu pieniędzy. Przyznał to wczoraj komisarz do spraw budżetu Guenther Oettinger.

– Co z praworządnością? Co zrobić jeśli jakiś kraj nie chce przyjmować wyznaczonej liczby uchodźców? Zadajemy to pytanie w sposób neutralny, bo nie możemy go unikać – mówił unijny komisarz i dodał, że w najbliższych miesiącach Komisja będzie czekać na odpowiedź z państw członkowskich. Nie brak jednak głosów, że uzależnienie funduszy od przestrzegania zasad praworządności może być zaskarżone przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości.

onet.pl

Jaśkowiak w TVN o uchodźcach: poczucie przyzwoitości wymaga, żeby coś dla Unii zrobić

komp, 27 czerwca 2017

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak

1 ZDJĘCIE

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak (DARIA ŁAKOMA)

To my, w samorządach, korzystamy z inwestycji za pieniądze unijne, i poczucie przyzwoitości wymaga, żeby też coś dla Unii zrobić – mówił Jacek Jaśkowiak we wtorek wieczorem w programie „Fakty po Faktach” w TVN.

W zeszłym tygodniu szef PO Grzegorz Schetyna zadeklarował, że samorządy rządzone przez Platformę – w tym Poznań – mogłyby przyjąć uchodźców. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak potwierdził, że miasto jest gotowe przyjąć „kilka matek z dziećmi, o sprawdzonej wcześniej tożsamości”. Skrytykowali go za to politycy PiS.

Jaśkowiak: Musimy mówić w sprawie uchodźców jednym głosem

We wtorek w „Faktach po Faktach” Jaśkowiak zadeklarował: – To my, w samorządach, korzystamy z inwestycji za pieniądze unijne, i poczucie przyzwoitości wymaga, żeby też coś dla Unii zrobić. Zwłaszcza, że chodzi o uchodźców, którzy zostali już sprawdzeni. Rozmawiałem o tym ze starostą Grabkowskim (starosta poznański Jan Grabkowski – przyp. red.) i marszałkiem Woźniakiem (marszałek wielkopolski Marek Woźniak – red.). Uważamy, że musimy mówić w tej sprawie jednym głosem, bo to my poniesiemy konsekwencje obcięcia dotacji unijnych – mówił Jaśkowiak.

Dodał, że Poznań we współpracy z fundacją Estera przyjął już 30 uchodźców z Syrii. Większość z nich jednak – co potwierdził prezydent – wyjechała do rodzin w Niemczech i Norwegii.

Jaśkowiak: Jest podobnie, jak przed wojną

Jaśkowiak odniósł się także do poruszonego w programie tematu wzrostu liczby napaści na tle politycznym i rasowym. – Jest podobnie jak przed wojną, gdy bojówki ONR atakowały Żydów – ocenił. Skomentował też agresję w stosunku do demonstrantów KOD-u w Radomiu. – Emocje zostały podgrzane, przestajemy ze sobą rozmawiać, zaczynamy krzyczeć. To jest problem.

Prezydent Jacek Jaśkowiak zaprasza na obchody Poznańskiego Czerwca 1956 r.

poznan.wyborcza.pl

WTOREK, 27 CZERWCA 2017

Prezydent Poznania: Ten rząd pokazał wielokrotnie, że w wypadku presji, która brzmi donośnie, potrafi zmienić stanowisko

19:51

Prezydent Poznania: Ten rząd pokazał wielokrotnie, że w wypadku presji, która brzmi donośnie, potrafi zmienić stanowisko

– Nie chcemy wyręczać rządu, ale mamy prawo zabrać głos. Ten rząd pokazał wielokrotnie, że w wypadku presji, która brzmi donośnie, potrafi zmienić stanowisko. Chcemy, by rząd rozmawiał z Unią, że wybrniemy z tego problemu wizerunkowego, ale to nakazuje też zwykła przyzwoitość. Większość uchodźców z Poznania, przyjętych przez fundację Estera wyjechała do Niemiec. Mamy dobre doświadczenia z uchodźcami z Ukrainy. Kiedyś tak wyciągano rękę do Polaków, to wymaga od nas pewnej postawy – mówił Jacek Jaśkowiak w TVN24.

19:42

Prezydent Poznania: Taka jest retoryka naszego rządu. To przypomina sytuację Polski przed wojną, kiedy bojówki  atakowały Żydów

– Wielkim problemem jest wzrost przestępstw na tle rasowym. Taka jest retoryka naszego rządu. To przypomina sytuację Polski przed wojną, kiedy bojówki Młodzieży Wszechpolskiej i ONR atakowały Żydów. Ta retoryka jest widoczna, że obcokrajowcy, zwłaszcza o innym kolorze skóry przenoszą pasożyty i choroby. Demonstracja przeciw nacjonalizmowi została zaatakowana przez kryminalistów z wyrokami na koncie – mówił prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak w TVN24.

– Słowo staje się bardzo agresywne, te emocje zostały bardzo podgrzane w Polsce. To odpowiedzialność MSW, policja musi sobie z tym radzić, ale problemem jest wykreowanie tych emocji – mówił Jaśkowiak.

300polityka.pl

Pisowskie skamieliny po minionym reżimie: Dworczyk i Mazurek

Pisowskie skamieliny po minionym reżimie: Dworczyk i Mazurek

27 czerwca 2017

Przyznam się, że nie rozumiem języka pisowskiego. Na pewno nie jest to język polski, a przynajmniej nie jest to język polski komunikatywny. Jaki? Zaraz dojdziemy.

Oto informacja podana przez portal TVP.info. Wiceszef MON Michał Dworczyk poinformował: „Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Tomasza Piątka”. Czyli Dworczyk informuje o poczynaniach Macierewicza, bo przecież Dworczyk nie może informować o ministrze w jego prywatnej sprawie.

O ile wiem książka Piątka zarzuca Macierewiczowi czyny niegodne. Ale Macierewiczowi, a nie ministerstwu, ani ministrowi. Funkcji nie można zarzucić, tylko człowiekowi, który akurat sprawuje funkcję tę i ową. Dworczyk nie może się wyrażać zatem służbowo, bo Piątek pisał o Macierewiczu, a nie o np. Tomaszu Siemoniaku, który też był ministrem obrony.

Nie chcę komentować dalszych słów Dworczyka, bo są one nie tyle obroną Macierewicza, ale recenzją książki Piątka. Nie czytałem tej publikacji zwartej, ale znam gros artykułów tego dziennikarza i pisarza, które składają się na książkę, gdyż były publikowane w prasie. Oczywiście, w książce mają pogłębioną formę. Piątek – jak przystało na rasowego dziennikarza i pisarza dokumentalistę – swoje wywody o mało chwalebnych czynach Macierewicza opatruje przypisami, tj. powołuje się na kwerendy po dostępnych archiwach.

I na tej podstawie sporządza portret mało chwalebny Macierewicza. A ten jeżeli czuje się niewinny, może wystąpić na drogę sądową jako osoba prywatna. Już dość państwo zapłaciło odszkodowań za Macierewicza w sprawie tzw. raportu dotyczącego rozwiązania WSI, gdzie nakłamał w swoim stylu. PiS ponosi odpowiedzialność za ministra Macierewicza, który nie nadaje się do niczego, a na pewno nie do reprezentowania państwa polskiego.

A co do wiceministra Dworczyka. Nie słyszałem, aby opublikował książkę czy też artykuł źródłowy, w którym by szedł trop w trop za pisarzem Piątkiem. Raz słyszałem Dworczyka i przepraszam za określenie: Dworczyk jest grafomanem. Prezentuje poziom poniżej drukowalności.

Język Dworczyka nie jest językiem polskim, tylko językiem sowieckim, językiem krętaczy. To, że Dworczyk pełni funkcję publiczną, nie zwalnia go z solidności i znajomości procedur komunikacji. „Mówisz – to wiesz, o czym i dokumentujesz”. Dworczyk mógłby zgłosić się – za godziwe honorarium – na naukę języka polskiego do pisarza Piątka, a nie choćby do A. Mickiewicza, bo ten z kolei pisarz i poeta nie żyje.

Inne curiosum to pani Beata Mazurek. Ta to już kompletnie nie zna języka polskiego. Po wpadce z „rozumiem” młodych faszystów, którzy w Radomiu pobili działacza KOD – i w ten sposób świat dowiedział się o pani Mazurek – dalej brnie w swój sowietyzm.

Otóż w rozmowie z portalem wPolityce.pl. mówi ta biedna kobieta: – „Jasno powiedziałam, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. To, że rozumiem, co się zdarzyło, nie znaczy, że to popieram. Rozumiem, bo wiem, że agresja może wywoływać agresję. Tylko tyle i aż tyle”.

Nie chcę kpić z osoby, która nie wie, co to jest ironia. Może nawet nie wie – bo wypiera; znana przypadłość psychologiczna kłamców – kto powiedział o rodakach jako gorszym sorcie, elemencie animalnym – to jest agresja językowa, którą metaforycznie należy nazwać pluciem na Polaków.

Pani Mazurek mogłaby się dowiedzieć, co to są synonimy. Takie proste słówko i może by posiadłaby wreszcie podstawową wiedzę o języku polskim, iż rozumiem – to znaczy m.in. popieram. A nawet jest relacja zwrotna. Zresztą, polityk PiS otwiera usta i nie słyszysz języka polskiego, tylko sowiecki.

PRL minął, ale Mazurek i Dworczyk zostali. Takie to skamieliny po minionym reżimie.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s