Jak PiS wprowadza i wyprowadza kozy

PiS do perfekcji opanował polityczną zasadę nieoznaczoności (w fizyce kwantowej Heisenberga nie jesteśmy w stanie oznaczyć, gdzie znajduje się cząstka materii). W publicystyce przyjęło to nazwę niewysublimowanego przykładu alegorii: wyprowadzenia kozy. Wprowadzasz kozę – śmierdzi, wyprowadzasz – wszyscy z ulgą przyjmują, że można oddychać. A guzik, koza zrobiła swoje, jej nie ma, ale smród pozostał na zawsze – smród zniewolenia.

Tak rozegrano w ubiegłym roku trzy ustawy sądownicze, gdy Andrzej Duda po wielkich protestach i łańcuchach światła dwie z nich zawetował, wyprowadził kozę, aby następnie wprowadzić kozę jeszcze bardziej waniającą, ale wszyscy byli już zmęczeni pisowskim smrodem.

PiS nawet we wprowadzniu kozy wyrobił się jeszcze bardziej jak babcine reformy. Sejm w wakacje miał nie pracować, obserwatorzy polityczni utyskiwali, że posłowie to lenie, a tu proszę parlamentarzyści pracują w pocie czoła, jak nie przymierzając w czasie żniw. Może za bardzo się nie napracują, ale jakie efekty, godne stachanowców.

Nowela ustawy o IPN to znamienity przykład śmierdzącej kozy pisowskiej. Ustawa o IPN rozeszła się na cały świat, PiS osiągnął zatem efekt globalny, świat potraktował jako chlew. Ale nie zgodziły się z takim traktowaniem dwa potężne państwa Izrael i USA. Chlewu w związku z pisaniem o Holocauście nie będzie! Premier Izraela dopilnował, aby Mateusz Morawiecki wyprowadził tę globalną kozę, upokorzenie polskiego premiera widziała publika całego świata. Morawiecki jednak uznał to za sukces, bo tym razem to na niego – w teorii nieoznaczoności Heisenberga – przeniosła się koza, którą w tym wypadku można byłoby nazwać: kozą upokorzenia.

Zauważmy, iż w przypadku PiS działa fizyka kwantowa – smród po ustawie o IPN pozostaje na zawsze, a za kozę tymczasem robi sam Morawiecki.

Tę zasadę – moje odkrycie: kozy kwantowej – wykorzystuje się przy upartyjnieniu Sądu Najwyższego. Od razu wyczułem kozę, gdy na agendę wrzucono sprawę całkowitej aborcji, która miała być odesłana ad Kalendas Graecas, czyli nigdy niezałatwiona, ale służaca do postrachu.

I oto wraca aborcja, bo trzeba na siłę rozpirzyć Sąd Najwyższy, który sam o sobie zadecydował – takie uprawnienie daje Konstytucja – iż nie da się rozpędzić, a Komisja Europejska rozważa skierowanie tej sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE. Frans Timmermans nie do końca ma świadomość, ilu kóz i jakie z nich wprowadzi PiS, aby którąś wyprowadzić i by poczuto ulgę.

Bardziej jednak niż o Timmermansa właściciele kóz martwią się o polska publikę. Wszak do wyroków Trybunału w Luksemburgu mogą się nie odnieść, ale do Polaków niekoniecznie, gdyż to zależy, ilu z nas będzie protestować. O tym subtelniej niż ja pisze Wojciech Maziarski w materiale „O co chodzi w „operacji aborcja”.

Szefowa Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Marta Lempart twierdzi, że kobiety będą protestować przeciw zakazowi aborcji, a wieczorem przyjdą pod Sąd Najwyższy. Ale w tym wypadku nie chodzi o zwartość protestujących, lecz o manipulowanie kozami i do tego PiS niewątpliwie się ucieknie.

PiS w dawkowaniu smrodów i mieszaniu nimi jak w alchemicznej retorcie jest mistrzem. Sam Goebbels mógłby się od nich uczyć, a wszczególności od Morawieckiego.

Takich kóz pisowskich jest bez liku. Jak wyprowadzono kozę: „nagrody nam się należą” (wprowadziła ją do obory B. Szydło)? Prezes powiedział, że mają je zwrócić na Caritas. Czy ktoś sprawdził, ile nagród odesłano do Caritasu, których wszak ich nie wypłacał? Ale to betka z nagrodami, które doją pisowscy działacze w spółkach skarbu państwa. Największy dystrybutor energii w Polsce Energa ma już szóstego prezesa za czasów rządów PiS. Nie dość, że na tym stanowisku zarabia się krocię, to odprawy są wielokrotnie większe. Tak jest na stanowisku prezesa, lecz są pośledniejsze stanowiska w tej spółce i w innych spółkach skarbu państwa. Doją Energę i spółki paćstwowe rotacyjnie, bo „im się należy”. To nawet nie są dziesiatki milionów, ani setki, to wiecej. Zresztą wystarczy porównać schemat i metody działania mafii, aby przekonać się, skąd PiS bierze wzorce dojenia, pobierania haraczów.

Tak do tej pory nikt nie postępował, bo poprzednie ekipy rządzące nie umywają się do PiS. Chrzenieniem w bambus jest używanie zwrotów, że poprzednie rządy, że PO-PSL, itd.

Spointuję nieco innym akcentem, mniej smrodliwym niż koza, lecz wielce nadającym się do „Ucha prezesa”, które nawet nie wiem, czy jest jeszcze realizowane, bo za kozami pisowskimi nie można nadążyć. Tomasz Siemoniak na swoim blogu – warto z byłym wiceporemierem pogadać, czy by nie republikować jego blog – pyta Morawieckiego i Joachima Brudzińskiego o słynną stępkę pod prom: „Dlaczego PiS nie poleruje stępki papierem ściernym?”

Niedługi tekst Siemoniaka jest przezabawny i uświadamia, że PiS nie tylko wprowadza i wyprowadza kozy, ale też ośmiesza na świecie imię Polski. Te dwie postaci pisowskie Morawiecki i Brudzoński są jak Friko i Koko z cyrkowych skeczów, gdy jedna postać krzyczy do drugiej: „Wiesz Friko, ze jesteś większym krętaczem ode mnie” i słyszy odpowiedź: „Ależ ty Koko jesteś większym kłamcą”.

Pisowskie kozy pozostawią na zawsze smród na naszym wizerunku, ale moglibyśmy zadbać o to, aby już żadnych kóz nie wprowadzali. Jest na to jeden sposób, ich wyprowadzić.

 

 

>>>

 

Bez wstydu drenują kluczową spółkę! Były minister obrony ostro o działaniach PiS

6 prezesów w 2,5 roku. Tak PiS drenuje kluczową spółkę, jednak cena będzie wysoka

fot. flickr/KPRM

Spółka Skarbu Państwa Energa ma nowego prezesa, szóstego w ciągu rządów Prawa i Sprawiedliwości. Trzeci największy dystrybutor energii elektrycznej w Polsce ma wpaść teraz w ręce Arkadiusza Siwko, byłego prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej i współpracownika Antoniego Macierewicza.

Tak gwałtowna rotacja w strategicznym przedsiębiorstwie wzbudziła zarzuty o drenowanie spółki przez kolejne ekipy “swoich”. Prezes bowiem, niezależnie jak długo pełni funkcję, to wciąż ma prawo do odprawy, a ta z reguły jest gigantyczna. Sprawia to, że dla partii politycznych cykl następujących po sobie krótko zarządzających prezesów to szybka droga do wynagrodzenia przez polityków swoich oddanych ludzi. Na takie zjawisko zwrócił uwagę były minister obrony Tomasz Siemoniak:

Ludzie Macierewicza znowu obejmują najwyższe stanowiska w państwowych spółkach. Swoją drogą to SZÓSTY prezes Energii w 2,5 roku rządów PiS! Dojne zmiany traktują tu dosłownie, co kilka miesięcy prezesi-odprawy-prezesi… https://businessinsider.com.pl/firmy/strategie/arkadiusz-siwko-nowym-prezesem-energii/mp84dbe 

Energa ma nowego prezesa

Energa ma nowego prezesa. To Arkadiusz Siwko, były szef Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

businessinsider.com.pl

Opisana sytuacja jest jednak o wiele bardziej doniosła w skutkach. Nieustająca karuzela personalna to także olbrzymi chaos organizacyjny, ponieważ spółka nie jest w stanie prowadzić spójnej i konsekwentnej strategii rozwoju. Jedyne, co ratuje Energę przed katastrofą, jest jej nisza gospodarcza, czyli bezpieczna, zmonopolizowana przez państwo i poddana olbrzymiej liczbie regulacji energetyka. Kiedy nie ma komu wykorzystać słabości giganta, który nie jest zmuszany do elastyczności, to wiele błędów może pozornie ujść płazem. Jednak to są tylko pozory. Stan techniczny polskiej energetyki jest bowiem w zatrważającym stanie, co przekładać się będzie na niedobór prądu w gospodarce i jego rosnące ceny. Obecną sytuację w znacznej mierze zawdzięczamy właśnie takiemu jak opisany stylowi zarządzania majątkiem, gdzie nikt nie wybiega myślą dalej niż kilka miesięcy do przodu, a polityczne konotacje zwyciężają nad kompetencjami.

Wybór nowego prezesa wydaje się także niefortunny. Wypromowany przez Macierewicza na prezesa PGZ Siwko nie poradził sobie bowiem z zarządzaniem przedsiębiorstwem. Prezes zapowiadał rozliczanie zarządów poszczególnych spółek z wyników i efektywności działania, jednak jego własne osiągnięcia pozostawiały wiele do życzenia. Za jego urzędowania w 2016 roku PGZ była w trudnej sytuacji finansowej, a zarząd nie przeprowadził wcale skutecznej restrukturyzacji przedsiębiorstwa:

Emigrant@MarekPmk

Arkadiusz Siwko od poniedziałku zacznie pełnić funkcję prezesa spółki Energa.
Siwko to były prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Zrezygnował ze stanowiska w lutym ubiegłego roku.

Tak to tutaj zostawię👇👇👇

To za jego urzędowania ukazała się na oko.press “lista Misiewiczów”, gdzie na 101 osób, które trafiły do spółek PGZ już za czasów “dobrej zmiany”, aż 87 nigdy nie miało nic wspólnego z tą branżą, mogło się natomiast poszczycić odpowiednimi koneksjami z Antonim Macierewiczem, jak i jego najbliższymi współpracownikami.

Pytanie pozostaje otwarte, czy porażka w jednym projekcie predysponuje do otrzymania w zarząd kolejnego strategicznego przedsiębiorstwa? Niestety nie kompetencje i kryteria gospodarcze decydują o obsadzie stanowisk w spółkach, co sprawia, że wciąż będziemy świadkami marnotrawstwa na wielką skalę, na którą wszyscy będziemy zrzucać się w wyższych rachunkach i podatkach.

crowdmedia.pl

Friko Morawiecki i Koko Brudziński w skeczu „Polerowanie zardzewiałej stępki papierem ściernym”

>>>

Dlaczego PiS nie poleruje stępki papierem ściernym?

Wydawałoby się, że sprawa rdzewiejącej od roku w Szczecinie stępki pod prom (na który nie ma nawet projektu) powinna skłonić rząd do działania. Wprost przecież ośmiesza premiera Morawieckiego i ministra Brudzińskiego. Ktoś powinien zacząć polerować stępkę papierem ściernym. Ktoś w KPRM powinien pokazać prezentację slajdów z setkami promów na Bałtyku. Usłużny portal prorządowy powinien napisać, że amerykański generał uważa, że rdzewiejąca stępka jest ważna dla NATO. Albo chociaż CBA powinna zatrzymać kilku totalnych powodujących deszcze i rdzewienie cennego kawałka „reindustrializacji”. Nie dzieje się jednak nic, a media (brawo „Czarno na białym” TVN24) i opozycja (tu brawo poseł Arkadiusz Marchewka) nie zostawiają suchej nitki na pisowskiej picerce.

Wyjaśnienie jest dość proste. Po prostu wszystkie projekty premiera Morawieckiego mają taki status jak stępka. Przytomnie nie wyprodukowano jednak ani kawałka zapowiadanej przez premiera Lukstorpedy, nie ma nawet małej bateryjki do miliona samochodów elektrycznych. Błędem PiS w przypadku stępki było wyjście że świata slajdów. Zatem najlepiej będzie, gdy korozja zje stępkę i znowu nie będzie śladów. Ten scenariusz jest realizowany A promy niech sobie popłyną bezpiecznie przez internet!