Sławomir Sowiński: Remis niepokojący dla PiS

Warszawa dała czerwoną kartkę rządom „dobrej zmiany” – uważa Sławomir Sowiński, politolog.

Rzeczpospolita: Czy wybory samorządowe to czwarty z rzędu sukces PiS, jak twierdzi Jarosław Kaczyński?

Dr hab. Sławomir Sowiński, politologUniwersytet im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego: Jesteśmy świadkami remisu, który jest niepokojący dla PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego wygrała w sejmikach, ale zdecydowanie przegrała w wielkich miastach. Przegrana PiS jest szczególnie spektakularna w Warszawie. Niepokój związany z remisem wynika z tego, że zwycięstwo w sejmikach nie musi się przełożyć na faktyczną władzę PiS. Władza partii rządzącej w sejmikach może zależeć od Kukiz ’15. Tam, gdzie ugrupowanie Pawła Kukiza wejdzie do sejmików, tam PiS ma otwartą drogę do władzy w samorządach. Ich zwycięstwo w sejmikach jest niepewne, warunkowe.

Polacy wybrali. Obserwuj relację „Rzeczpospolitej”

O czym świadczy wynik bitwy warszawskiej?

Przegrana Patryka Jakiego w pierwszej turze jest wielkim zaskoczeniem i złą wiadomością dla rządzących. PiS popełnił błąd marketingowy, stawiając na stolicę jako jeden z kluczowych punktów walki w wyborach samorządowych.

Dlaczego Patryk Jaki przegrał już w pierwszej turze?

Jaki miał dobrą kampanię i nie tyle przegrał z Rafałem Trzaskowskim, który również miał dobrą kampanię, ile z bagażem politycznym, jakim była polityka PiS i odbiór tej polityki przez warszawiaków. Mieszkańcy stolicy nie tyle oceniali programy Jakiego i Trzaskowskiego, ile potraktowali wybory jako plebiscyt i ocenili politykę obozu „dobrej zmiany”. Ocena okazała się bardzo niedobra.

To kto wygrał te wybory?

Samorządy. Zmiana, jaka nastąpiła po wejściu Polski do Unii Europejskiej, ten sukces cywilizacyjny, to zasługa samorządowców. W samorządach zwykle wygrywają dotychczasowi prezydenci albo namaszczeni przez nich następcy, tak jak Trzaskowski namaszczony przez Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Dlaczego afera reprywatyzacyjna i komisja weryfikacyjna nie pomogły Jakiemu?

Wydawało się, że PO zapłaci gigantyczną cenę za aferę reprywatyzacyjną. Początkowo mało kto sądził, że następca Hanny Gronkiewicz-Waltz wygra wybory i to w pierwszej turze. Warszawa dała czerwoną kartkę rządom „dobrej zmiany”.

Wybory samorządowe to nie tylko walka między PiS a Koalicją Obywatelską.

Zaskakuje bardzo dobry wynik PSL, tym bardziej że PiS w kampanii silnie atakował ludowców. Wynik partii Władysława Kosiniaka-Kamysza robi też wrażenie, gdy porównamy go ze słabym wynikiem PSL w ostatnich wyborach parlamentarnych. Pozycja polityczna Kosiniaka-Kamysza w PSL została wzmocniona i dała mu silny mandat polityczny do dalszego rządzenia partią.

Co z lewicą?

Wynik SLD nie jest dobry. Włodzimierz Czarzasty jako ten, który miał lewicę zjednoczyć, jest w trudnej sytuacji. Pomysł, żeby jednoczyć lewicę na bazie SLD, wydaje się mrzonką.

A co z Robertem Biedroniem, który liczył na słaby wynik opozycji, na bazie którego mógłby zbudować nowy byt polityczny?

W polityce nieobecni nie mają racji. Wybory samorządowe były przedbiegami przed kolejnymi wyborami, które dają premię polityczną do kolejnych pojedynków wyborczych, jakie są przed nami. Nieobecni w pierwszym starciu dużo stracili. Trudno będzie im ten brak nadrobić i konkurować z pozycją polityczną, którą zdobyli Rafał Trzaskowski i Władysław Kosiniak-Kamysz.

Porażki Koalicji Obywatelskiej oczekiwanej przez Biedronia i Ryszarda Petru, który również uzależniał budowę nowego ugrupowania od wyników samorządowych, nie było?

Nie. Grzegorz Schetyna potwierdził swoją pozycję jako lider opozycji. Trudno będzie im teraz krytykować decyzję Barbary Nowackiej, która zdecydowała się przejść do Koalicji Obywatelskiej. Słaby wynik SLD mógłby dać szansę nowej inicjatywie Biedronia. Jednak dzielenie łupów, gdy się nie brało udziału w kampanii, w wyborach, to z politycznego punktu widzenia duży problem Biedronia. Wyborcze wyniki opozycji nie dają paliwa ewentualnym nowym inicjatywom Roberta Biedronia i Ryszarda Petru.

Czy zwycięstwo PiS w wyborach samorządowych wzmocniło pozycję Mateusza Morawieckiego jako premiera?

Realne wyniki wyborów są wyzwaniem dla Mateusza Morawieckiego i pytaniem o zmianę strategii PiS. Pamiętamy gwałtowną zmianę na tym stanowisku z Beaty Szydło, która cieszyła się dużym poparciem społecznym. Argumentem za zmianą było twierdzenie, że PiS z nowym premierem musi skręcić w kierunku centrum. Mateusz Morawiecki miał przyciągnąć do PiS wielkomiejskich wyborców. Wynik wyborów samorządowych pokazuje, że do tego nie doszło.

Promotorem Mateusza Morawieckiego jest sam Jarosław Kaczyński.

I chyba zadaje sobie teraz pytanie, czy to był dobry wybór. Prezes musi przekonać nie tylko siebie, ale i polityków PiS, że postawienie na Morawieckiego było dobrym wyborem i długookresowo ma sens. W PiS może teraz dojść do zwątpienia w premiera, tym bardziej, że na jego tle kurs polityczny z Beatą Szydło na tym stanowisku był skuteczny.

Jakim prognostykiem może być wynik wyborów samorządowych przed kolejną serią wyborów?

Nie wyciągałbym dzisiaj daleko idących wniosków, tym bardziej, że wybory samorządowe mają swoją specyfikę. Największym przegranym wyborów samorządowych jest marketing polityczny. Po ostatnich wyborach prezydenckich wielu uwierzyło, że w ciągu kilku miesięcy można z szerzej nieznanego polityka zrobić prezydenta Polski. Tyle że podobnego scenariusza nie udało się zrealizować w stolicy. Okazuje się, że z finansisty, który funkcjonował poza polityką, nie udało się uczynić lidera opozycji.

Politycy nie są w stanie wszystkiego nam narzucić i muszą się liczyć z bardzo obiektywnymi czynnikami, jak profil socjopolityczny wyborców, ich przekonania i ich niepokój.

Jakie wnioski są dla obozu władzy po tych wyborach?

Obóz władzy dostał żółtą kartkę związaną nawet nie tyle ze zmianami, jakie wprowadzono w ciągu ostatnich lat, ile ze sposobem ich wprowadzenia. Rodzi się pytanie, czy przez kolejne dwa lata będziemy świadkami kontynuacji obecnej polityki PiS, czy tylko administrowania i budowania skutecznych kampanii oraz przyciąganiem wyborców. Byłoby źle, gdyby Polska straciła najbliższe dwa lata tylko na marketing polityczny. Polska potrzebuje rozwoju, odważnych decyzji politycznych rządzącej partii.

Czy sukces Rafała Trzaskowskiego wzmacnia go politycznie?

Jeśli po pierwszej kadencji prezydent Trzaskowski sprawdzi się, to nie można wykluczyć, że będzie w przyszłości ubiegał się o prezydenturę Polski. Zdał trudny polityczny egzamin, przeszedł z sukcesem polityczną metamorfozę, pokazał, że jest nie tylko ekspertem i politykiem salonowym, ale również że potrafi walczyć i znosić trudy brutalnej kampanii wyborczej. Trzaskowski zgromadził ogromny kapitał polityczny, który będzie procentował.

A Patryk Jaki?

Mimo gorszego wyniku Jaki nie wychodzi z wyborów przegrany, bo zgromadził spory kapitał polityczny, rozpoznawalność i jeszcze o nim usłyszymy. Patryk Jaki jest politykiem przyszłości.

Kolejne wybory, które są przed nami, to wybory do Parlamentu Europejskiego.

Lewica jest wielkim przegranym wyborów. Od jej pozycji zależy przyszły wynik wyborów do PE. Grzegorz Schetyna okazał się zwycięzcą, który potrafił stworzyć lewe skrzydło PO, ale musi też pamiętać, że potrzebuje prawego.

rp.pl