PiS potyka się o własne sznurowadła

To nie ambasador USA Georgette Mosbacher upokorzyła PiS, to partia Jarosława Kaczyńskiego padła przed nią na twarz. Ale jak ktoś nie zna najważniejszej poprawki do amerykańskiej konstytucji, która ma obszerną literaturę przedmiotu i niejedno hasło w Wikipedii jako „1. poprawka do Konstytucyji Stanów Zjednoczonych”, to musi tak dołować ze swoją facjatą.

Ambasador Mosbacher sprawadziła PiS do właściwej tej partii  pozycji – bicia przed nią czołem. Rzecznik Joanna Kopcińska opublikowała w imieniu rządu Mateusza Morawieckiego oświadczenie, które jest mentalnym dla tej formacji świadectwem upadku, bo nie dość, że zaznali upokorzenia, to znowu pojawiła się mantra nieodpowiedzialności: „nasi poprzednicy”.

Otóż „wasi poprzednicy”, czyli koalicja PO-PSL i wcześniej, nie mieli żadnych zatargów z sojusznikiem zza Oceanu, a nawet służyli przykładem jako kraj wolności, aspiracji, jako prymus demokracji, któremu się udało. A jednak przyszedł PiS do władzy i diabli nadali wcześniejsze osiągnięcia.

Mosbacher po upokorzeniu PiS znowu sie odezwała i docisnęła jednym tweetem po polsku: „Relacje PL-USA są bardzo dobre, a moim priorytetem jest pogłębianie tej przyjaźni. Wśród podstawowych wartości niesamowicie ważnych dla USA i dla mnie jest wolność słowa, wolność mediów i wolność intelektualnego dyskursu”. W języku dyplomacji to użycie buta w stosunku do sojusznika, któremu obce są „wolność słowa, wolność mediów i wolność intelektualnego dyskursu”.

Wolne media w Polsce dostały wsparcie od USA. Tego Jankesom nie zapomnimy. Jeszcze większe wsparcie dostajemy od Unii Europesjkiej, a konkretnie od Komisji Europejskiej. Śmiem twierdzić, iż gdybyśmy nie należeli do Unii, dzisiaj Kaczyński byłby wszechwładnym autokratą, znajdowalibyśmy się „w powtórce z rozrywki” z lat 1937-38-39 z możliwością zaznania wojny hybrydowej z Rosją.

Na szczęście, przyjaciele z Brukseli nie nabierają się na pisowskie wycofywanie się z demolki niezależności sądów. Markowana ustawa o Sądzie Najwyższym została uznana jako „krok w dobrą stronę”. Ale tylko krok, po którym powinno dojść do następnych, ma to być odwrót z ustaw sądowniczych. Wiemy, że PiS jednak z dążenia do autokracji nie ustąpi, bo nie po to demolował trzecią władzę.

Komisja Europejska nie wycofuje pozwu do Trybunału Sprawiedliwośći UE, artukuł 7 Traktatu Unii Eurpejskiej, czyli z procedowania ochrony reguł praworządności, które zostały złamane przez PiS.

PiS znalazło się więc w imadle dwóch potęg, z prawej strony dociskają USA, z lewej Bruksela, a w kraju ciągle na agendzie jest afera Komisji Nadzoru Finansowego, choć jej były prezes zmienił się z Marka Chrzanowskiego na Marka Ch. Użyto cepa wspomnianej retorycznej mantry, mianowicie PiS składa wniosek do prokuratury i skarży ustawę dotyczącą VAT z roku 2008. Absurd – by nie powiedzieć paranoja – polega na tym, że została ona przegłosowana z rozwiązaniami, o które sam PiS wnioskował.

PiS potyka się więc o własne sznurowadła, ale to może dlatego, że Kaczyński dąży do prawdy w obstawie ochroniarzy, policjantów, odizolowany barierkami. Każdy by się w tej sytuacji przewrócił, zarówno przewrócił przed ambasador USA, przed Komisją Europejską i wykopyrtnął o supeł VAT, które sam zawiązał.

 

Kopcińska: Rząd PiS nigdy nie dopuści do powtórzenia się sytuacji, które miały miejsce w czasach naszych poprzedników. Takich jak próby wpływania na redakcje i wydawców, by zwalniały z pracy autorów publikacji krytycznych dla władzy

– Nie zamierzamy bezpośrednio odnosić się do treści listu Pani Ambasador Mosbacher ani faktu jego opublikowania w mediach. Naszym zdaniem dyplomacja wymaga spokoju i rozwagi. Polska i Stany Zjednoczone pozostają w bardzo dobrych relacjach i nie zmieni tego jeden incydent. Polska tak samo jak USA ceni sobie wolność słowa i w żaden sposób nie ogranicza wolności mediów. Rynek medialny w Polsce jest pluralistyczny, a media prezentują pełne spektrum opinii – napisała rzecznik rządu Joanna Kopcińska w oświadczeniu przesłanym mediom.

 

PiS upokorzone przez ambasador USA Georgette Mosbacher

„Nie zamierzamy bezpośrednio odnosić się do treści listu ambasador USA Georgette Mosbacher ani faktu jego opublikowania w mediach; Polska i Stany Zjednoczone pozostają w bardzo dobrych relacjach i nie zmieni tego jeden incydent” – oświadczyła dziś rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, odnosząc się do głośnego już listu amerykańskiej ambasadorki, skierowanego do premiera Mateusza Morawieckego.

„Naszym zdaniem dyplomacja wymaga spokoju i rozwagi” – powiedziała Kopcińska. „Polska – tak samo, jak USA – ceni sobie wolność słowa” i „w żaden sposób nie ogranicza wolności mediów”.Dodała: „Rynek medialny w Polsce jest pluralistyczny, a media prezentują pełne spektrum opinii”.

Ponadto rzeczniczka rządu zapewniła, że prokuratura pracuje nad weryfikacją każdego szczegółu postępowania dotyczącego haniebnego wydarzenia pod Wodzisławiem Śląskim, niezależnie od tego, kto był jego inspiratorem. „Polska podchodzi do takich spraw bardzo poważnie” – podsumowała Kopcińska.

Kopcińska: Nie zamierzamy bezpośrednio odnosić się do treści listu ambasador Mosbacher ani faktu jego opublikowania w mediach

Witczak: Wnosimy do NIK by w trybie pilnym sprawdziła zasadność wydawania pieniędzy przez PFN

– Wnosimy do NIK, do Najwyższej Izby Kontroli, o to by w trybie pilnym i poza planem swojej pracy sprawdziła zasadność wydawania pieniędzy Polaków przez Polską Fundację Narodową. By sprawdziła legalność wydawanych środków. Fundacja dysponuje milionami złotych, to jest potężny kapitał, który może być wykorzystywany, jak się okazuje, w rozmaity sposób, w tym na działalność polityczną – mówił Mariusz Witczak podczas konferencji prasowej w Sejmie.

— PRZYGOTUJMY SIĘ NA KOLEJNE POGORSZENIE RELACJI Z WASZYNGTONEM – MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI w RZ: “Awantura, jaka wybuchła w związku z listem ambasador USA Georgette Mosbacher, każe nam się przygotowywać na kolejne pogorszenie relacji z Waszyngtonem. Uczciwie trzeba przyznać, że list nie jest najszczęśliwszy i może świadczyć, iż nowa wysłanniczka Waszyngtonu nie poznała jeszcze wszystkich tajników dyplomacji. Literówki w nazwiskach adresatów, pomylenie funkcji, zwracanie się do premiera polskiego rządu „Ministrze Moraweicki” dały polskiej stronie powody, by uznać list za przejaw arogancji. I gdy w imię wolności słowa amerykańska ambasador pisze, że politykom nie wolno atakować mediów, ktoś może złośliwie powiedzieć, że identyczny list trzeba by wysłać do prezydenta Donalda Trumpa, który wciąż je łaje w USA”.

— CZY POLITYCY PIS NA PEWNO NIE ZAWINILI? – DALEJ SZUŁDRZYŃSKI: “Ale oburzający się polscy politycy powinni się zastanowić, czy na pewno nie zawinili. Czy krytyka mediów w wykonaniu polityków PiS nie może być odbierana jako próba ograniczania wolności słowa? Nie od dziś wiadomo, że gdyby tylko rządzący mogli, zrobiliby z mediami to samo co Viktor Orban”.
rp.pl

— SŁAWOMIR SIERAKOWSKI O POLCE NA CZELE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO: “Jest pewien sposób na to, żeby Bruksela utarła nosa PiS-owi. Prawdopodobny rozkład sił w Parlamencie Europejskim pokazuje, że jeśli wygra opozycja, to Polska może dostać szefa Parlamentu Europejskiego. Europejska Partia Ludowa, do której należy Platforma Obywatelska i PSL, mogłaby już dziś ogłosić, że jej kandydatem jest np. Róża Thun i tym samym pomóc zwyciężyć opozycji. Zamiast więc przyjmować umizgi wysłanników Kaczyńskiego, centroprawica europejska powinna pomóc Polsce. Dlaczego już teraz do Niemca z Bawarii nie dołączyć na zasadzie parytetu kandydatki znad Wisły i walczyć nie o jedno, ale o dwa kluczowe stanowiska w Europie? Mogłaby to być Róża Thun albo była komisarz Danuta Hubner – bardzo doświadczone i cenione europarlamentarzystki. Komisja pokazałaby wszystkim populistom w Europie, że potrafi sobie z nimi radzić”.
onet.pl

— KOMISJA ŚLEDCZA TO MUS – DOMINIKA WIELOWIEYSKA w GW: “Na pytanie, o co tak naprawdę chodziło w tej historii i kto grał w niej role, powinna odpowiedzieć prokuratura. Tyle że jest całkowicie zależna od rządu i ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, który jest częścią politycznej układanki związanej z biznesowym imperium PiS. Bo Ziobro ma swoich ludzi choćby w spółkach skarbu państwa. Dlatego to Sejm powinien wejść do gry. O wiele mniejsze znaczenie ma to, czy PiS będzie miał większość w komisji śledczej. Niech ma nawet swojego przewodniczącego. Najważniejsze, aby kluczowi urzędnicy stanęli przed posłami i pod przysięgą odpowiadali na pytania, o co w tej aferze chodzi. Tego wymagają przejrzystość życia publicznego i standardy demokratycznego państwa”.
wyborcza.pl

— MAREK C. KOZŁEM OFIARNYM – JOANNA SOLSKA: “Po wielogodzinnym przesłuchaniu w prokuraturze Marek Ch., były szef Komisji Nadzoru Finansowego, usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści przez inną osobę. Grozi mu do 10 lat więzienia. Zanosi się na to, że czarna owca PiS zostanie jego kozłem ofiarnym. (…) Dalsze losy Marka Ch. zależeć będą od tego, jak się w wybranej dla niego roli odnajdzie. Jeśli przyzna się do winy i całą weźmie na siebie, może będzie mógł liczyć na łagodniejszy wymiar kary. Gdyby jednak zaczął sypać… wtedy niech Bóg ma go w swojej opiece”.
polityka.pl

— ZUZANNA DĄBROWSKA W RZ O AFERZE KNF I WYSTARCZY NIE KRAŚĆ SZYDŁO: “Afera KNF pokazuje, że słowa premier Beaty Szydło z początku rządów PiS o tym, że „wystarczy tylko nie kraść”, pozostały tylko słowami. Ktoś przecież chciał kraść. Obecna władza osiągnęła punkt, w którym nic nie daje gwarancji, że teraz będzie już uczciwa. Co bowiem można odpowiedzieć na pytanie, „czy przestał pan już kraść w naszym sklepie?”. Nie jest pocieszeniem to, że kolejna afera z urzędnikami i politykami nie jest nadzwyczajną sytuacją w historii kolejnych rządów III RP”.
rp.pl

>>>

Unia Europejska ratuje nas przed dyktaturą Kaczyńskiego

– Nowelizacja ustawy o SN jest oceniana pozytywnie, ale to nie oznacza, że zakończy się procedura art. 7 wobec polski – powiedziała członkini Komisji Europejskiej Vera Jourová. W grudniu praworządność w Polsce ma być tematem spotkania ministrów spraw zagranicznych państw UE

Vera Jourová, czeska polityk i komisarza ds. sprawiedliwości w Komisji Europejskiej w rozmowie z Czeskim Radiem powiedziała, że KE kontynuuje działania wobec Polski ws. sądów. Pozytywnie oceniła dostosowanie się władz do decyzji Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) i zmianę ustawy o Sądzie Najwyższym. Ale to nie wystarczy.

Jourová stwierdziła, że nowelizacja w związku z decyzją TSUE nie zatrzymuje toczącej się swoim torem procedury art. 7 w sprawie łamania zasady praworządności. – (Zmiana ustawy) to nie jest coś, co mogłoby wstrzymać procedurę art. 7. Więc ta debata w Radzie ds. Zagranicznych będzie kontynuowana – zapowiedziała. Sprawa ma być poruszona na spotkaniu szefów dyplomacji państw UE 11 grudnia.

„Będziemy się przyglądać”

Wcześniej nowelizację ustawy o SN komentowała unijna komisarz do spraw rynku wewnętrznego Elżbieta Bieńkowska. – Wycofanie się rządu z części działań i to z części działań, które sam rząd w uzasadnieniu do nowego prawa uznał za łamiące zasady państwa prawa – jest czymś bardzo pozytywnym – powiedziała komisarz.

Dodała, że odpowiedzialny za tę kwestię jest wiceszef Komisji Frans Timmermans, ale cała Komisja śledzi to co dzieje się w Polsce. – Będziemy się temu procesowi przyglądać. To jest część procesu legislacyjnego za nami, część działań, więc będziemy się przyglądać temu dalej – powiedziała unijna komisarz.

W grudniu zeszłego roku Komisja Europejska – po raz pierwszy w historii – wszczęła wobec Polski procedurę zawartą w artykule 7 unijnego traktatu. KE ma zastrzeżenia co do przestrzegania przez nasz kraj reguł praworządności.