Odmrożony Błaszczak czyni nas bezbronnymi

Mariusz Błaszczak był właśnie ogłosić, że „mamy polską doktrynę wojenną”. Zanim o niej i reakcjach ludzi kompetentnych słów kilka napiszę odwołam się do prehistorii, aż do przełomu epok kamienia łupanego i miedzi (eneolitu), bo to niejako daje wejrzenie w sposób postrzegania świata przez takich ludzi jak minister obrony, a poza tym rysowanie grubą kreską uświadamia, w jakie łapska wpadł nasz kraj.

Nauka posiada już takie subtelne narzędzia poznania, iż potrafi odtworzyć dwie ostatnie doby życia tzw. człowieka z lodu z Ötzi żyjącego – bagatela – 5300 lat temu, którego zmimufikowane truchło 19 września 1991 r. podczas wyprawy w Alpy Ötztalskie zostało znalezione przez dwoje niemieckich turystów w topniejącym lodowcu. Otóż ten Ötzi w ostatnich dniach życia był zagrożony, a mimo to nie naprawił uszkodzonych strzał i nie dokończył pracy nad łukiem. Ponadto wyprawiał się dwukrotnie w góry, lecz dał się zaskoczyć skrytobójcy, który strzelił mu z łuku w plecy.

Wracam do Błaszczaka, który o doktrynie wojennej napisał ponadto, iż ma ona podstawę w słowach Lecha Kaczyńskiego wypowiedzianych równo 10 lat temu w Tblisi podczas wiecu, gdy wezwał NATO i Unię Europejską do solidarności, by przeciwstawić się agresji Rosji.

Nie wnikajmy już w anachronizm sformułowania „doktryna wojenna”, która jest proweniencji XIX wiecznej, wówczas „szło się na wojnę”, dzisiaj mamy doktrynę obronną, bo nikt nie przyznaje się do agresywnych zamiarów wojennych, aby iść na wojnę. Po to stwarza się silną armię, aby bronić kraju, albo demokracji. Tak jak dzisiaj też nie ma ministrów wojny, tylko są ministrowie obrony.

No, ale umysł Błaszczaka jest nie do obrony. Na tweet Błaszczaka zareagował były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej i zadał pytanie Błaszczakowi, gdzie można zapoznać się z tą nową doktryna wojenną, bo mógłby z nią np. zapoznać studentów. Ponadto podrzucił Błaszczakowi sygnatury i wyciąg z „Doktryny Komorowskiego”, która zresztą obowiązuje do dzisiaj.

Co na to Błaszczak? Ano nic, wszak wiele Błaszczaka łączy z człowiekiem lodu sprzed 5,3 tys. lat, który był niepiśmienny i nie miał doktryny, bo nawet nie naprawił strzał i łuku. Nasza armia tak naprawdę jest wyposażona w sprzęt, ktory powinien być przeznaczony do demobilu. Bez wstydu zostało ogłoszone, iż dla Marynarki Wojennej zakupione zostaną od Australii dwie 30-letnie fregaty Adelaide, które na antypodach miały iść na złom. Wg generała Waldemara Skrzypczaka fregaty będą bezbronne wobec najnowszych pocisków rosyjskich (jak skrytobójczy strzał w plecy człowieka lodu)

Nie odnoszę się do tzw. doktryny Lecha Kaczyńskiego, który już mógł zginąć w locie do Gruzji w 2008 roku, ale pilot odmówił lądowania w Tbilisi, za to inny pilot nie odmówił lądowania w Smoleńsku i skończyło się to wiadomo jak.

Politycy PiS odmrażają nam jakieś zamierzchłe idee i doktryny wojenne, które nota bene nie istnieją. Błaszczak to taka odmrożona postać, której niekompetencja wystawia naszą obronność na skrytobójczy strzał. Najpierw bójmy się Błaszczaków, bo oni czynią nas bezbronnymi.

 

Tomasz Siemoniak Retweeted Radio ZET NEWS

Niech się ta rada od razu zajmie końmi elektrycznymi… PiS zniszczył hodowle z wielką tradycją i dorobkiem, a teraz będzie powoływał rady. Jeszcze lepiej niech stworzą Narodowy Urząd Koni. Co z odpowiedzialnością min. Jurgiela i premier Szydło? Samo się nie zniszczyło.

Tomasz Siemoniak added,

Błaszczak: Robimy wszystko, żeby Polacy mogli czuć się bezpiecznie w swojej ojczyźnie

12 sierpnia 2018

Robimy wszystko, żeby Polska była bezpieczna, żeby Polacy mogli czuć się bezpiecznie w swojej ojczyźnie – mówił w niedzielę szef MON Mariusz Błaszczak. Przypomniał też słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego o tym, że Rosja „próbuje uzależnić od siebie państwa sąsiadujące”.

Szef resortu obrony był obecny w niedzielę podczas próby generalnej Wielkiej Defilady Niepodległości organizowanej z okazji Święta Wojska Polskiego.

Minister przypomniał, że dokładnie w niedzielę przypada dziesięciolecie ważnego wydarzenia. „W Tbilisi, dokładnie 10 lat temu, śp. prezydent Lech Kaczyński oraz przywódcy państw naszej części Europy, przywódcy Estonii, Łotwy, Litwy i Ukrainy uczestniczyli w wydarzeniu, w wielkim wydarzeniu przed parlamentem gruzińskim. Kilka dni wcześniej doszło do inwazji rosyjskiej na Gruzję” – powiedział minister. Jak mówił, „ta wizyta przywódców naszej części Europy spowodowała, że Rosja zatrzymała się”. „Spowodowała, że dziś Gruzja jest wolnym krajem” – podkreślił.

„Wówczas śp. prezydent Lech Kaczyński powiedział niezwykle istotne słowa. Stwierdził, że Rosja – tak jak setki lat temu – również wówczas próbuje uzależnić od siebie państwa sąsiadujące. Powiedział także o tym, że wówczas Gruzja – potem Ukraina, potem państwa nadbałtyckie, a później również nasz kraj, Polska – może stać się przedmiotem takiej agresji. Powiedział także, że sprzeciwiamy się takiemu postępowaniu” – mówił Błaszczak. „Jak pokazała historia, śp. Lech Kaczyński miał rację” – podkreślił.

Szef MON zaznaczył, że „Prawo i Sprawiedliwość robi wszystko, żeby zapewnić bezpieczeństwo Polsce i Polakom”. „Stąd szczyt NATO w Warszawie w lipcu 2016 r., stąd obecność wojsk państw sojuszniczych w Polsce (…), stąd obecność wojsk polskich na Łotwie czy w Rumunii, stąd nasza aktywność budująca solidarność państw Sojuszu Północnoatlantyckiego” – wymieniał.

„Moją misję jako ministra obrony narodowej traktuję również w ten sposób, aby Wojsko Polskie było liczniejsze” – podkreślił minister. Jak dodał, podstawowe zadania, jakie przed sobą postawił, to stworzenie nowej dywizji operacyjnej Wojska Polskiego „zlokalizowanej na wschód od Wisły”, wyposażenie Wojska Polskiego w nowoczesny sprzęt i zwiększenie liczebności wojsk sojuszniczych stacjonujących w Polsce, w tym doprowadzenie do tego, by wojska amerykańskie stacjonowały w Polsce na stałe.

„Robimy wszystko, żeby Polska była bezpieczna, żeby Polacy mogli czuć się bezpiecznie w swojej ojczyźnie” – podkreślił szef MON.

https://www.defence24.pl

Błaszczaka doktryna wojenna ma podstawy w katastrofie Lecha Kaczyńskiego. Taki z niego szweja

Co Ötzi – słynny „człowiek z lodu” – robił tuż przed śmiercią? Naostrzył narzędzia, ale grotów strzał nie naprawił, choć w dolinie go zranili

Joanna Grabowska, 
W jakim celu Ötzi w ostatnich dwóch dobach życia zaostrzył sobie kamienne narzędzia? I dlaczego, choć był zagrożony, nie naprawił uszkodzonych strzał i nie dokończył łuku? Po co w krótkim czasie dwukrotnie wyprawiał się w góry? I co robił w chwili, gdy skrytobójca strzelił mu z łuku w plecy? Naukowcy są coraz bliżej wyjaśnienia tych tajemnic.

Odpowiedzi na niektóre z pytań przynosi artykuł międzynarodowej grupy badaczy opublikowany niedawno w PLOS ONE.

Naukowcy opisali w nim nie tylko kamienne narzędzia i broń Ötziego, ale też zrekonstruowali kilkadziesiąt ostatnich godzin jego życia.

Odkrycie na górskiej wycieczce

Przypomnijmy zdumiewającą historię odkrycia „człowieka z lodu”. 19 września 1991 r. podczas wyprawy w Alpy Ötztalskie dwoje niemieckich turystów przypadkowo znalazło ciało mężczyzny w topniejącym lodowcu. Okazało się, że nie jest to zamarznięty współczesny wędrowiec, lecz zmumifikowane ciało sprzed około 5300 lat. Naukowcy nazwali go Ötzi – od nazwy łańcucha górskiego, w którym został znaleziony – i rozpoczęli badania.

Od tamtego czasu Ötzi stał się dla archeologów i antropologów kopalnią informacji o epoce miedzi (mniej więcej lata 5500-3100 p.n.e.) w Europie i życiu ówczesnych ludzi.

wyborcza.pl

%d blogerów lubi to: