Duda i Morawiecki mogą pocałować klamkę w Białym Domu

USA nałożyła na Andrzeja Dudę i Mateusza Morawieckiego szczególne sankcje, zostali uznani za persona non grata w Białym Domu. Podkreślmy: szczególne sankcje, a nie ogólne. Różnica miedzy nimi jest taka, jak między profesorem zwyczajnym – tytuł obowiązujący wszędzie – a profesorem nadzwyczajnym, którym tytułuje się na uczelni zatrudniającej delikwenta, a jeszcze lepiej róznice oddaje ogólna teoria względności i szczególna teoria Einsteina.

Szczególne sankcje dotyczące Dudy i Morawieckiego będą działać – odźwierny w Białym Domu ma przykazane, aby tych dwóch osobników i ich wysłanników nie wpuszczać na pokoje – póki ustawa o IPN nie zostanie zmieniona, dopóty zostaną z niej usunięte zapisy kwestionujące święte słowa dla Jankesów o wolnosci słowa, wolności badań i wypowiedzi.

Waszyngtońską administrację trząchło, iż mieniący się demokratami politycy PiS nakładają cenzurę i za wolność wypowiedzi możliwa jest sankcja prawna, bo tym jest ustawa o IPN. Szczególne sankcje wobec Dudy i Morawieckiego nie muszą być ogłaszane, gdyż należą do sfery dyplomacji. To tak, jakbyśmy na ulicy zobaczyli Dudę, badź Morawieckiego i przeszli na drugą stroną. A że ulica należy do Amerykanów, więc nie wpuszczą na nią tych dwóch osobników, niech sobie łążą, gdzie chcą, byle nie narażali swoimi osobami na szwank rozumu.

Oczywiście, politycy PiS zaprzeczają owym sankcjom, bo nie zostały oficjalnie ogłoszone. Otóż sankcje szczególne płyną w nieoficjalnym nurcie, komunikuje się o nich poprzez zamierzony wyciek. I z takim mamy do czynienia. Dziennikarze Onetu dostali cynk, następnie sankcje potwierdził amerykański portal BuzzFeed.

Jarosław Kaczyński może tylko zacierać ręce. Na niego nie zostały nałożone sankcje, wszak od niego zależy, czy Duda i Morawiecki coś zrobią, aby ustawa o IPN została zmieniona i zaakceptowana przez zachodni świat.

Tymczasem w PiS zostały uruchomione mechanizmy obronne i zaprzeczenia. A to znaczy, że rozpoczęło się polowanie na kozła ofiarnego. Kto zawinił?

Jak w takiej animalnej polityce bywa, zwykle źle zaplanowana jest nagonka, bo kozioł ofiarny zamienia się w osła. Ile kozłów by nie złożone w ofierze udobruchania bóstwa, to i tak pozostanie opinia, że ma się do czynienia z osłami.

 

Rośnie napięcie w obozie rządzącym. Rozpoczęło się poszukiwanie kozła ofiarnego?

Rośnie napięcie w obozie rządzącym. Rozpoczęło się poszukiwanie kozła ofiarnego?

Fot. Flickr

Choć oficjalna wersja jest taka, że w sprawie dyplomatycznych stosunków pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi wszystko jest w jak najlepszym porządku, to nietrudno zauważyć olbrzymią nerwowość w obozie władzy. Pojawiają się wzajemne oskarżenia, drobne szpile wbijane przez przedstawicieli jednych resortów w przedstawicieli resortów pozostałych. W sprawie nagle pojawia się też oskarżenie w kierunku prezydenta Dudy, który jak sobie nagle przypomniano w obozie władzy miał przecież po rekonstrukcji rządu przejąć na siebie więcej obowiązków związanych z reprezentowaniem Polski na arenie międzynarodowej.

Rano gościem Bogdana Rymanowskiego w “Jeden na Jeden” w TVN 24 był wiceminister spraw zagranicznych Bartosz Cichocki, który sugerował, że ktoś w Ministerstwie Sprawiedliwości chce zrzucić winę za kryzys właśnie na resort ministra Czaputowicza.

– Wiele innych notatek docierało na czas. Każdy kto przeczyta tę notatkę, widzi że wątek ustawy [o IPN] jest poboczny, dyplomata kolejny raz to podnosi, a więc jest to świadectwo że temat jest znany od dawna. Oczywiście że wiedziało [Ministerstwo Sprawiedliwości]. Posługiwanie się takimi notatkami w kontaktach z prasą nie tylko jest łamaniem prawa i powinno się spotkać z zawieszeniem poświadczeń bezpieczeństwa przez kontrwywiad dla tych osób, ale jest też dowodem skrajnej nieodpowiedzialności. Ktoś próbuje zrzucić winę za własne niedopatrzenia na MSZ. Akurat jest to na pograniczu śmieszności – mówił Cichocki. Warto w tym miejscu przypomnieć, że chodzi o notatkę, która nie trafiła do kierownictwa PiS odpowiednio wcześniej, by ewentualnie zrewidować plany co do błyskawicznego przeprowadzenia ustawy o IPN przez Sejm.

Takie działanie do żywego przypomina obronę poprzez atak, tym bardziej, że wszyscy wiedzą, że feralna ustawa wypłynęła właśnie z resortu Zbigniewa Ziobry a Patryk Jaki, uważany za jednego z jej głównych autorów dostał polecenie, by na jakiś czas zniknąć z pierwszego planu polityków partii rządzącej. Biorąc pod uwagę jego ambicje z pewnością jest mu to bardzo nie na rękę.

O tym, że sytuacja jest naprawdę napięta świadczy jednak próba wmanewrowania w sprawę zaostrzenia stosunków dyplomatycznych z USA właśnie prezydenta Dudę. Portal Wirtualna Polska dotarł do anonimowego źródła w obozie rządzącym, które sugeruje, że w szczycie zawieruchy nad ustawą, jeszcze zanim prezydent zdecydował się ją podpisać a następnie skierować do marionetkowego Trybunału Konstytucyjnego, bezpośrednio do Andrzeja Dudy chciał zadzwonić w tej sprawie sam Rex Tillerson, czyli Sekretarz Stanu USA. Polski prezydent miał tę propozycję zignorować, uzasadniając to niższą rangą rozmówcy z USA. To zachowanie miało rozwścieczyć amerykańską administrację, tym bardziej że jeszcze przed uchwaleniem w Sejmie ustawy, Tillerson, który gościł w Warszawie 26 stycznia miał już zwracać uwagę na jej zapisy. To z tego powodu właśnie Andrzej Duda miał zostać uznany przez Amerykanów za persona non grata i miał być głównym winowajcą obecnego stanu rzeczy i postawienia ultimatum, którego postawienie przedstawiciele rządu stanowczo dementują.

Komentarza ze strony Kancelarii Prezydenta nie udało się redakcji Wirtualnej Polski uzyskać. Żeby narracja się totalnie sypnęła należy się spodziewać dalszego udawania, że problemu nie ma. Bo przecież nie przyznają się, że totalnie dali ciała.

crowdmedia.pl

Sejm wybrał nową KRS większością 3/5

Sejm wybrał nową KRS większością 3/5

Posłowie w bloku głosowań wybrali nową Krajową Radę Sądownictwa. Wybór został dokonany w tzw. pierwszym kroku, a więc większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. W głosowaniu wzięło udział 269 posłów, więc większość 3/5 wyniosła 162 posłów. „Za” głosowało 267 posłów, a 2 wstrzymało się od głosu.

Nowa KRS to Dariusz Drajewicz, Jarosław Dudzicz, Grzegorz Furmankiewicz, Marek Jaskulski, Joanna Kołodziej-Michałowicz, Jędrzej Kondek, Teresa Kurcyusz-Furmanik, Ewa Łąpińska, Zbigniew Stanisław Łupina, Leszek Mazur, Maciej Andrzej Mitera, Maciej Nawacki, Dagmara Pawełczyk-Woicka, Rafał Puchalski i Paweł Kazimierz Styrna.

 

PO donosi na Kuchcińskiego do prokuratury

– Dzisiaj kierujemy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Marka Kuchcińskiego w oparciu o naruszenie przepisów regulaminu Sejmu, ustawie o dostępie do informacji publicznej, a także ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora– poinformował Arkadiusz Myrcha na briefingu w Sejmie.

– Marszałek Kuchciński w sposób niezgodny z obowiązującymi przepisami nie dopuszcza posłów do kluczowych informacji. Marszałek nie przekazuje posłom informacji, które mogą i powinny mieć wpływ na to, jak posłowie zachowają się przy najbliższym głosowaniu. Chodzi o listy poparcia 25 sędziów, którzy składali podpisy pod kandydaturami do KRS – stwierdził Borys Budka.

 

Szefernaker po spotkaniu ws. zbiórek publicznych: To są prekonsultacje. Ustawa jest punktem wyjścia do dyskusji

Spotkanie dobre i merytoryczne. Przypomnę, że to są prekonsultacje, w ramach uzgodnień przed konsultacjami społecznymi, postanowiliśmy dziś zaprosić i porozmawiać na ten temat. Dziś nie rozstrzygamy, czy kompetencje prewencyjne mają należeć do sądu, czy do ministerstwa. Chcielibyśmy wypracować wspólny model, który doprowadzi do tego, że sytuacja, która miała miejsce pod koniec stycznia, więcej się nie powtórzy. Życie przynosi nowe przypadki, rozwiązania i także w tym przypadku powinien być mechanizm prewencyjny. Ustawa jest punktem wyjścia do dyskusji, jesteśmy otwarci na dyskusję i będziemy otwarci na dalszą rozmowę” – mówił na konferencji po spotkaniu z organizacjami pozarządowymi minister Paweł Szefernaker.

 

Siemoniak: Mamy czerwony alarm w relacjach Polski z USA

– Mamy czerwony alarm w relacjach Polski z USA. Ostatnie doniesienia mediów potwierdzają to, co jest wyraźnie widoczne od dłuższego czasu, że relacje z naszym najważniejszym sojusznikiem, z państwem które gwarantuje bezpieczeństwo Polski zostały przez PiS zagrożone i są bliskie najgorszych relacji po 1989 roku. Fundamentem polskiej polityki zagranicznej były bliskie relacje z USA od odzyskania niepodległości. Przyniosło to wejście do NATO, rozmaite działania polskich żołnierzy u boku amerykańskich żołnierzy, a także korzystne dla Polski decyzje prezydenta Obamy w 2014 roku i decyzje szczytów NATO w Walii i Warszawie. Dziś PiS, narażając na szwank polsko-amerykańskie relacje naraża nasze bezpieczeństwo. To gwarancje USA stanowią o sile NATO. To żołnierze amerykańscy przebywają od 2014 roku w Polsce. To w Polsce budowana jest instalacja antyrakietowa. Jeżeli pogorszymy znacząco relacje z Amerykanami i gotowość do obrony Polski, do działania w ramach art. 5, do realizowania sojuszu będzie spadała. PiS tak nieodpowiedzialnie działając, nie godząc się na konstruktywne propozycje rozwiązania kryzysu brnie w rzecz, która jest nie do wygrania. Apeluję do rządu, premiera Morawieckiego żeby tę sprawę natychmiast uregulować. Polska jest tak położona w Europie i świecie, ma tak trudną historię, że żaden odpowiedzialny polski rząd nie może się w taki sposób zachowywać – stwierdził Tomasz Siemoniak na briefingu w Sejmie.

 

Karczewski: Cichocki dementował informacje Onetu. Jaka jest prawda, tego nie wiem. Rozmawiamy, dialog jest

– Dziś rano słuchałem wypowiedzi ministra Cichockiego, który dementował informacje jednego z portali, dotyczyło Onetu. Jaka jest prawda, tego nie wiem. Wizyta również ministra Magierowskiego w USA, ale również wizyta minister Anders w USA i jej kontakty ze środowiskami amerykańsko-żydowskimi świadczą o tym że te kontakty są. Rozmawiamy, dialog jest. Ja o tym nie słyszałem, nie mam żadnych informacji, więc nie chce komentować niepewnych informacji – mówił Stanisław Karczewski na briefingu w Senacie, pytany o publikację Onetu.

 

Karczewski: Chcemy dbać o to żeby Polacy zarabiali godnie

– To pytanie powtarza się bardzo często w ostatnich dniach. Opowiadałem już wczoraj na to pytanie, ale powiem tak: w ogóle powinniśmy wszyscy dobrze zarabiać. Bardzo bym chciał żeby w Polsce nie tylko ceny były zachodnie, ale nasze zarobki również były na odpowiednim poziomie, żeby dobrze zarabiali lekarze, pielęgniarki, dziennikarze, policjanci, wojskowi. Rząd PiS o to dba, podnieśliśmy i to znacznie wynagrodzenie minimalne. To też skutkuje pewnymi konsekwencjami w zarobkach pozostałych i będziemy dbali, chcemy bardzo dbać o to żeby Polacy zarabiali godnie. Taki jest nasz cel, a czy najpierw społeczeństwo, a później politycy? Myślę że trzeba dbać i o społeczeństwo i polityków, a jeśli najpierw podwyżki dla innych, a później również dla polityków… Też warto powiedzieć że regulacji wynagrodzeń dla posłów i senatorów nie było od kilkunastu lat. Warto również zwrócić na to uwagę, ale wszystko w odpowiednim czasie i kolejności – mówił Stanisław Karczewski na briefingu w Senacie.

 

PSL-UED po publikacji Onetu chce pilnej debaty w Sejmie

– Przed chwilą w imieniu naszego klubu złożyliśmy wniosek o uzupełnienie porządku obrad posiedzenia Sejmu żeby rząd mógł udzielić informacji posłom, ale przede wszystkim naszym rodakom o sprawie bezpieczeństwa Polski, w sprawie zagrożenia bezpieczeństwa Polski, po publikacjach Onetu, gdzie widzimy że stosunki z USA są de facto zamrożone. Istnieje ryzyko utraty gwarancji bezpieczeństwa przez Polskę. To sytuacja, z którą nie mieliśmy do czynienia od momentu przystąpienia do NATO, a nawet dużo wcześniej. W obliczu odpowiedzialności za Polskę, naszych rodaków stawiamy wniosek o udzielenie przez rząd jak najszybszej informacji w sprawie tych doniesień. To nie może być tak że Polska od dłuższego czasu wskazuje wrogów na mapie świata, a nie szuka przyjaciół. Naszym strategicznym partnerem, gwarantem naszego bezpieczeństwa są USA. Za te wojenki, które PiS prowadzi, nie zapłacą posłowie i parlamentarzyści PiS, szef tej partii czy premier. Zapłacą nasi rodacy mieszkający w całej Polsce. Gwarancje bezpieczeństwa są sprawą najważniejszą. Nie ma sprawy ważniejszej niż bezpieczeństwo naszej ojczyzny i naszych obywateli. Musimy zrobić wszystko aby utrzymać, a może już dzisiaj słowo „przywrócić” jest bardziej na miejscu nasz strategiczny sojusz z USA. Uspokoić waśnie i spory – stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz na briefingu w Sejmie. Jak dodał, potrzebna jest pilna debata w Sejmie i ona musi się odbyć na tym posiedzeniu. PSL-UED chce m.in. informacji czy Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki mogą spotykać się w Białym Domu z prezydentem i wiceprezydentem USA.

 

Neumann: Dzięba leczył się w zakładzie zamkniętym. Żal mi go, należy otoczyć go opieką

– Rafał Trzaskowski zapowiadał pozew do sądu o ochronę dóbr osobistych. Ten pozew w tym tygodniu będzie złożony przeciwko panu Dziębie. On nie ma żadnego dowodu, poza swoimi opowieściami i oczywiście spodziewaliśmy się że kampania będzie wyjątkowo brudna. Dzięba sam przyznaje że od wielu już miesięcy czy lat jest pod stałą opieką psychiatry i leczył się w zakładzie zamkniętym – mówił Sławomir Neumann w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM. – Żal mi go jest dzisiaj, należy go otoczyć opieką – dodał szef klubu PO.

 

Gowin: Nie ma społecznego przyzwolenia dla nagród ani dla podwyżek

Jest jasne stanowisko pana premiera. Ministrowie konstytucyjni nie będą mieli w tej kadencji podwyżek, nie będą mieli nagród. Natomiast pan premier zaproponował pewne rozwiązanie dotyczące przede wszystkim podsekretarzy stanu. Politycy poruszają się nie tyle w obrębie tego, co słuszne, co możliwe. Nie ma społecznego przyzwolenia ani dla nagród za jakiekolwiek, największe nawet zasługi, ani dla podwyżek. Trzeba to przyjąć do wiadomości, nawet jeśli konsekwencją jest paradoks polegający na tym, że ministrowie zarabiają znacznie mniej niż wielu ich podwładnych” – mówił w radiowej Trójce Jarosław Gowin.

Przyklasnąć niekoniecznie, godzić się tak, dlatego że reformy można wprowadzać wtedy, kiedy jest przynajmniej jakieś minimum przyzwolenia społecznego na to. Tego przyzwolenia w tej chwili nie ma” – dodawał Gowin.

 

Gowin o swoich słowach o zarobkach: Przeprosiłem. Pomroczność jasna, jak się okazało, istnieje naprawdę

Przeprosiłem za tę słowa. To zamyka sprawę. Pomroczność jasna, jak się okazało, istnieje naprawdę” – komentował w radiowej Trójce swoje własne słowa o zarobkach z ubiegłego tygodnia wicepremier Jarosław Gowin

 

Neumann o zapowiedzi Morawieckiego: To oszukiwanie Polaków, kompletna hipokryzja i fałsz

– Cały projekt przedstawiony wczoraj przez premiera był projektem, który można nazwać jednym głosem: oszustwem. To oszukiwanie Polaków, to kompletna hipokryzja i fałsz. To premier Morawiecki w rządzie Beaty Szydło i teraz w swoim rządzie tych ministrów zatrudniał. Rozumiem że wczoraj go olśniło że ma ich za dużo, po wielkiej krytyce, która spadła na rządzących za nagrody, które sami sobie przyznawali i przyznają. PiS poczuł że jest coś nie halo z nimi, bo dostają bardzo mocne cięgi – mówił Sławomir Neumann w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM.

 

Cichocki: Ktoś próbuje zrzucić winę za własne niedopatrzenia na MSZ

– Wiele innych notatek docierało na czas. Każdy kto przeczyta tę notatkę, widzi że wątek ustawy [o IPN] jest poboczny, dyplomata kolejny raz to podnosi, a więc jest to świadectwo że temat jest znany od dawna. Oczywiście że wiedziało [Ministerstwo Sprawiedliwości]. Posługiwanie się takimi notatkami w kontaktach z prasą nie tylko jest łamaniem prawa i powinno się spotkać z zawieszeniem poświadczeń bezpieczeństwa przez kontrwywiad dla tych osób, ale jest też dowodem skrajnej nieodpowiedzialności. Ktoś próbuje zrzucić winę za własne niedopatrzenia na MSZ. Akurat jest to na pograniczu śmieszności – mówił Bartosz Cichocki w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał, nie wie kto wypuszcza notatki.

 

Cichocki o artykule Onetu: To nieprawda. Nie było żadnego ultimatum tego rodzaju

– To nieprawda. Nie było żadnego ultimatum tego rodzaju. Strona USA wyrażała zaniepokojenie, pytania o ustawę o IPN jeszcze na etapie projektu. Ma nadal swoje wątpliwości, jesteśmy w kontakcie z dyplomatami amerykańskimi. Nie ma w tych kontaktach języka ultimatów – mówił Bartosz Cichocki w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24, pytany o publikację Onetu o „szlaban” na wizytę w USA.

– Zakładam że nie będziemy nadmiernie długo czekać na werdykt TK i w tym krótkim okresie nic mi nie wiadomo żeby takie spotkania były planowane. Prawdy w tym artykule jest tyle, że nasza ambasada w Waszyngtonie spotyka się z dyplomatami USA, że wysyła do Warszawy notatki – dodał. Jak stwierdził wiceszef MSZ, ktoś próbuje mącić.

„Strona USA faktycznie od początku bardzo uczciwie sygnalizuje ten problem. On wynika z faktu że w USA nie można penalizować jakichkolwiek wypowiedzi, a w Europie jest inaczej. W Europie zgodziliśmy się, w gronie kilkunastu państw, że jeśli chodzi o niektóre szczególne kwestie, wartości takie jak prawda o Holokauście, to podważanie tej prawdy może być ścigane, karane nawet pozbawieniem wolności. Tak jest w 16 państwach europejskich, tak jest też w Izraelu”

300polityka.pl

Amerykańskie sankcje wobec polskich władz

Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki nie mają szans na wizytę w Białym Domu. Amerykanie wprowadzili szczególne sankcje wobec polskich władz – do czasu przyjęcia zmian w ustawie o IPN prezydent ani wiceprezydent USA nie będą się z nimi spotykać. Onet dysponuje dokumentami, które to potwierdzają.
Choć rząd robi dobrą minę, relacje z USA od lat nie były tak napięteFoto: Radek Pietruszka / PAP
Choć rząd robi dobrą minę, relacje z USA od lat nie były tak napięte
  • To brutalne ultimatum zostało sformułowane przez wysokiej rangi oficjeli amerykańskich na spotkaniu z polskimi dyplomatami
  • Kluczową postacią na tym spotkaniu był Wess Mitchell, jeden z najbliższych współpracowników szefa dyplomacji USA. On mówił najostrzej
  • Poza nieformalnym uznaniem polskich liderów za „persona non grata” w Białym Domu, Amerykanie grożą też blokadą finansowania wspólnych projektów wojskowych
  • Ostrzegają jednocześnie, że jeśli polska prokuratura zacznie ścigać na podstawie ustawy o IPN jakiegokolwiek obywatela USA, to skutki będą „dramatyczne”

Dziennikarze Onetu zdobyli dokumenty, pokazujące potężny kryzys w relacjach polskiego rządu z Amerykanami, wywołany przyjęciem ustawy o IPN. Choć rząd oficjalnie robi dobrą minę do złej gry, to lektura owych dokumentów pokazuje jasno: w ciągu ostatniego ćwierćwiecza relacje z USA nie były tak napięte.

 

Trzej ważni Amerykanie

Kluczowa jest notatka polskiej ambasady w Waszyngtonie, która powstała 20 lutego. To dwa tygodnie po podpisaniu przez prezydenta ustawy o IPN i skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego. Ale przede wszystkim – trzy dni po głośnym wystąpieniu premiera Mateusza Morawieckiego w Monachium, gdzie mówił m.in. o „żydowskich sprawcach” Holokaustu, co wywołało burzę w Izraelu, USA i Europie Zachodniej.

Dyplomaci naszej ambasady spotkają się wówczas z trzema ważnymi przedstawicielami administracji USA. To:

  • Molly Montgomery, specjalna doradczyni wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a do spraw Europy i Rosji,
  • Thomas K. Yazdgerdi, odpowiedzialny w Departamencie Stanu za kwestie dotyczące Holokaustu,
  • A. Wess Mitchell, jeden z najbliższych współpracowników szefa dyplomacji USA Rexa Tillersona. Mitchell zajmuje stanowisko „asystenta sekretarza stanu do spraw Europy oraz Euroazji”. Ale nie jest asystentem w polskim rozumieniu tego słowa. To stanowisko odpowiadające w polskiej nomenklaturze dyrektorowi departamentu lub też pełnomocnikowi ministra. Mitchell to ważna persona w Departamencie Stanu — odpowiada za stosunki z 50 krajami oraz z NATO i Unią Europejską.

 

Ultimatum w poufnej notatce

To właśnie Wess Mitchell jest na spotkaniu najostrzejszy wobec Polaków. Mówi, że ustawa o IPN jest nie do przyjęcia dla USA, bo uderza w wolność wypowiedzi. I stawia ultimatum opisane w trzech punktach.

Po pierwsze – do momentu zażegnania sporu o ustawę, USA wprowadzają dla polskich władz zakaz kontaktów dwustronnych na najwyższym szczeblu Białego Domu. A zatem nie ma mowy o spotkaniach z prezydentem Donaldem Trumpem oraz wiceprezydentem Pencem.

Po wtóre – Mitchell twierdzi, że w Kongresie USA narastają nastroje antypolskie. A to amerykański parlament musi się zgodzić na finansowanie projektów wojskowych w Polsce – takich choćby jak stacjonowanie w naszym kraju ciężkiej brygady amerykańskiego wojska. Mitchell przestrzega, jeśli polskie władze nie ustąpią w sprawie ustawy o IPN, to może dojść do blokady finansowania współpracy wojskowej.

Zlekceważone ostrzeżenie z Ameryki

Plotki o tak ostrym ultimatum Amerykanów krążyły w politycznym światku od kilku dni – wspominał o nich m.in. „Dziennik Gazeta Prawna”. Gazeta zwracała uwagę, że 8 lutego prezydent Andrzej Duda rozpoczął czterodniową wizytę w Korei Południowej, a z okazji zimowych Igrzysk Olimpijskich był tam również wiceprezydent USA. „Mimo podejmowanych prób nie udało się zorganizować spotkania Duda – Pence. Rozmówca DGP z Pałacu Prezydenckiego przekonuje, że to efekt braku czasu po stronie amerykańskiej” – pisała gazeta.

Notatka z polskiej ambasady w USA przeczy takiej wersji prezydenckiego współpracownika – Amerykanie naprawdę wydali polskiemu prezydentowi i premierowi zakaz spotkań z Trumpem oraz Pencem.

Morawiecki przejęty, a Kaczyński nie

Jak twierdzą nasze źródła, notatka błyskawicznie trafiła na biurka premiera Mateusza Morawieckiego oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Reakcje obu polityków były jednak odmienne. Szef rządu – jak relacjonuje nam jeden z jego bliskich współpracowników – natychmiast się zorientował, że retorsje ze strony amerykańskiej administracji to nie przelewki, a stosowanie ustawy o IPN może doprowadzić do potężnego kryzysu w relacjach z USA.

– Stwierdzenie, że dopóki spór wokół ustawy będzie istniał, to nie ma możliwości spotkań dwustronnych na najwyższym szczeblu w Białym Domu to sygnał, którego nie mogliśmy zlekceważyć – mówi nam bliski współpracownik Morawieckiego. I dodaje: – Stąd niemal natychmiastowe polecenie premiera, by z misją dyplomatyczną do USA udał się wiceminister spraw zagranicznych Marek Magierowski.

Magierowski zaledwie tydzień po powstaniu notatki już był w Waszyngtonie, gdzie odbył kilkanaście spotkań m.in. z kongresmenami i przedstawicielami wszystkich największych organizacji amerykańskich Żydów, w tym z Sarą Bloomfield, dyrektorką waszyngtońskiego Muzeum Holokaustu. Najważniejsze znaczenie miało jednak spotkanie z Wessem Mitchellem.

– Wess Mitchell bardzo docenił to, że pojawiłem się w Waszyngtonie i rozmawiałem z tak wieloma przedstawicielami różnych środowisk na temat tej nowelizacji, która, nie ma co ukrywać, wzbudziła olbrzymie kontrowersje i wątpliwości za oceanem – mówił po powrocie Magierowski. Zapewniał jednocześnie, że w sprawach, które dla Polski i USA są najważniejsze w relacjach dwustronnych, w tym kwestiach bezpieczeństwa, „nic się nie zmienia”. Magierowski nie chciał rozmawiać z Onetem o całej sprawie.

Z naszych informacji wynika także, że notatką nie przejął się prezes PiS Jarosław Kaczyński. Co więcej – uspokajał Morawieckiego, który miał mu osobiście tłumaczyć konsekwencje wejścia w życie ustawy o IPN dla relacji z Ameryką. To wówczas – jak twierdzą nasze źródła – miała powstać koncepcja „zamrożenia” ustawy, która następnie została kanałami dyplomatycznymi przekazana zarówno stronie izraelskiej, jak i amerykańskiej. Prezes PiS na nią przystał – miał być to gest dobrej woli ze strony polskich władz.

W obronie Grossa

Zakaz wjazdu do Białego Domu, a także groźba cięć budżetów wojskowych to wciąż jeszcze nie wszystkie ostrzeżenia ze strony władz USA. Notatka polskiej ambasady zawiera bowiem jeszcze jeden punkt. Otóż, Amerykanie oświadczyli polskim dyplomatom bardzo dobitnie, że jeśli nasza prokuratura zacznie ścigać na podstawie ustawy o IPN jakiegokolwiek obywatela USA, to skutki będą „dramatyczne”. Tak naprawdę mają na myśli jedną konkretną osobę – to Jan Tomasz Gross, autor kontrowersyjnych książek obciążających Polaków współodpowiedzialnością za Holokaust. Skąd wiadomo, że chodzi o Grossa? Jak ujawniliśmy w piątek, Amerykanie bardzo się interesowali sprawami w Polskiej prokuraturze, które go dotyczyły.

Gdy 19 stycznia – na tydzień przed uchwaleniem ustawy o IPN – w Warszawie pojawił się wspomniany Thomas Yazdgerdi z Departamentu Stanu, w MSZ podjęła go delegacja na czele z Maciejem Pisarskim, pełnomocnikiem do spraw kontaktów z diasporą żydowską.

Rozmawiano głównie o ustawie reprywatyzacyjnej i ustawie o IPN. Po tym spotkaniu powstała notatka firmowana przez Pisarskiego. W notatce tej napisano jasno, że Yazdgerdi „powtórzył znane i wielokrotnie sygnalizowane stanowisko, że w przypadku uchwalenia zmian w ustawie o IPN, jak również w przypadku oskarżenia J.T. Grossa Departament Stanu będzie zmuszony do wyrażenia krytycznego stanowiska”.

Ta notatka dowodzi, że – po pierwsze – politycy PiS mówili nieprawdę, twierdząc, że polski rząd nie został ostrzeżony, że Amerykanie nie akceptują ustawy o IPN. Po wtóre – pokazuje, że Departament Stanu jest gotowy sięgnąć po wszystkie środki, aby zablokować ściganie Grossa przez polską prokuraturę.

A MSZ milczy

Czemu mimo ostrzeżeń ze strony Amerykanów PiS ustawę o IPN przyjął? Bo notatka z MSZ nie dotarła na czas do kluczowych osób w państwie. Na przykład do resortu sprawiedliwości — który pilotował przepisy dotyczące IPN – trafiła dopiero 30 stycznia, czyli cztery dni po przyjęciu ustawy w Sejmie. Zazwyczaj dokumenty są przekazywane w jeden, dwa dni, a tym razem wędrowały ponad tydzień.

Dlaczego? Nie doczekaliśmy się stanowiska MSZ w tej sprawie.

Resort spraw zagranicznych nie chciał nam także skomentować notatki z ambasady w Waszyngtonie, w której opisane jest ultimatum amerykańskich władz wobec rządu PiS. „MSZ nie udostępnia korespondencji o charakterze roboczym lub niejawnym prowadzonej między centralą a placówkami zagranicznymi” – napisano nam, choć wcale nie prosiliśmy o udostępnienie notatki, bo ją mamy.

Z informacji Onetu wynika zresztą, że szef MSZ Jacek Czaputowicz długo nie wiedział o istnieniu tej notatki. Jak to możliwe? Nasi informatorzy zarówno w MSZ, jak i w partii rządzącej mówią wprost, że został pominięty. – O kluczowych sprawach czasem nie jest informowany lub jest informowany z opóźnieniem – słyszymy. Tak się ma dziać od momentu, kiedy Czaputowicz objął resort spraw zagranicznych.

onet.pl

BuzzFeed potwierdza doniesienia Onetu. USA wprowadziły sankcje wobec polskich władz

06.03.2018
Źródło dyplomatyczne portalu BuzzFeed w Warszawie potwierdza, że amerykańskie władze zdecydowały się wprowadzić szczególne sankcje wobec polskich władz. Do czasu przyjęcia zmian w ustawie o IPN prezydent ani wiceprezydent USA nie będą spotykać się z Andrzejem Dudą i Mateuszem Morawieckim.
 Foto: Radek Pietruszka / PAP
  • Do momentu zażegnania sporu o ustawę o IPN, polskie władze nie będą miały szansy na kontakty dwustronne na najwyższym politycznym szczeblu
  • Mateusz Morawiecki miał uznać, że stosowanie ustawy o IPN może doprowadzić do potężnego kryzysu w relacjach z USA
  • Skutki działań USA mogą być bardzo dotkliwe. Poza nieformalnym uznaniem polskich liderów za „persona non grata” w Białym Domu, Amerykanie grożą też blokadą finansowania wspólnych projektów wojskowych

Dziennikarze Onetu zdobyli dokumenty, pokazujące potężny kryzys w relacjach polskiego rządu z Amerykanami, wywołany przyjęciem ustawy o IPN. Choć rząd oficjalnie robi dobrą minę do złej gry, to lektura owych dokumentów pokazuje jasno: w ciągu ostatniego ćwierćwiecza relacje z USA nie były tak napięte.

Z dokumentów, do których dotarli Andrzej Stankiewicz i Andrzej Gajcy, wynika, że przedstawiciele polskich władz nie będą mogli liczyć na spotkania z czołowymi politykami USA. Ultimatum, które miało wymóc na rządzie PiS ustępstwa w sprawie nowelizacji ustawy o IPN, zostało sformułowane przez wysokich rangą dyplomatów USA podczas spotkania z polską delegacją.

Polscy liderzy mają być uznani za „persona non grata” w Białym Domu. Jednak ewentualne sankcje mogą być znacznie bardziej bolesne. Amerykanie mieli zagrozić, że są w stanie zablokować finansowanie wspólnych projektów wojskowych.

Najbardziej krytyczny wobec Polaków miał być Wess Mitchell. Podkreślał w czasie rozmów, że ustawa o IPN uderza w wolność słowa i jest nie do przyjęcia dla USA. Ultimatum, które wystosowano wobec strony polskiej zawiera w sobie m.in. ostrzeżenie przed wycofaniem się USA z rozwoju wojskowej obecności w Polsce.

Amerykańskie sankcje wobec polskich władz

Do momentu zażegnania sporu o ustawę o IPN, polskie władze nie będą miały szansy na kontakty dwustronne na najwyższym politycznym szczeblu. Ponadto Kongres, w którym mają narastać antypolskie nastroje, może zablokować finansowanie m.in. stacjonowania ciężkiej brygady wojsk USA w Polsce.

 

Morawiecki przejęty, a Kaczyński nie

Jak twierdzą nasze źródła, notatka mówiąca o możliwej reakcji strony amerykańskiej błyskawicznie trafiła na biurka premiera Mateusza Morawieckiego oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Reakcje obu polityków były jednak odmienne. Szef rządu – jak relacjonuje nam jeden z jego bliskich współpracowników – natychmiast się zorientował, że retorsje ze strony amerykańskiej administracji to nie przelewki, a stosowanie ustawy o IPN może doprowadzić do potężnego kryzysu w relacjach z USA.

– Stwierdzenie, że dopóki spór wokół ustawy będzie istniał, to nie ma możliwości spotkań dwustronnych na najwyższym szczeblu w Białym Domu to sygnał, którego nie mogliśmy zlekceważyć – mówi nam bliski współpracownik Morawieckiego. I dodaje: – Stąd niemal natychmiastowe polecenie premiera, by z misją dyplomatyczną do USA udał się wiceminister spraw zagranicznych Marek Magierowski.

Z naszych informacji wynika także, że notatką nie przejął się prezes PiS Jarosław Kaczyński. Co więcej – uspokajał Morawieckiego, który miał mu osobiście tłumaczyć konsekwencje wejścia w życie ustawy o IPN dla relacji z Ameryką. To wówczas – jak twierdzą nasze źródła – miała powstać koncepcja „zamrożenia” ustawy, która następnie została kanałami dyplomatycznymi przekazana zarówno stronie izraelskiej, jak i amerykańskiej. Prezes PiS na nią przystał – miał być to gest dobrej woli ze strony polskich władz.

Pełny tekst naszych dziennikarzy Andrzeja Stankiewicza i Andrzeja Gajcego można przeczytać tutaj. Z informacji Onetu wynika zresztą, że szef MSZ Jacek Czaputowicz długo nie wiedział o istnieniu tej notatki. Jak to możliwe? Nasi informatorzy zarówno w MSZ, jak i w partii rządzącej mówią wprost, że został pominięty.

 

onet,.pl

Prof. Dariusz Stola: Uchwała senatora Żaryna przemyca wątki z antysemickiej propagandy

TOK FM, 

Profesor Dariusz Stola

Profesor Dariusz Stola (TOK FM)

To nie Polacy, a komuniści stali za wydarzeniami z Marca 68. roku – to jedna z tez uchwały Jana Żaryna z PiS-u ws. 50. rocznicy wydarzeń marcowych. W TOK FM komentował ją dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, Dariusz Stola.

Tekst, nad którym będzie dziś pracowała senacka komisja ustawodawcza, ma być połączeniem projektów senatora Żaryna oraz Grażyny Sztark z Platformy Obywatelskiej.

Zastrzeżenia wobec uchwały Jana Żaryna przedstawił w Poranku TOK FM profesor Dariusz Stola.

– Jest napisana pięknym, kwiecistym językiem, oddaje hołd młodzieży, biskupom, przeprasza za ohydną nagonkę antysemicką, a przy okazji wprowadza cichcem wątki właśnie z tej propagandy – mówił.

Czytaj też: Wildstein: Polska nie ma problemu z antysemityzmem. Konflikt wywołał Izrael, który uraził Polaków

Zdaniem historyka, uchwała autorstwa PiS-owskiego senatora powiela komunistyczną propagandę, bo wytyka ona między innymi marcowym emigrantom, że wśród nich byli pracownicy stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa.

– Służba Bezpieczeństwa skrzętnie podliczała, kto wtedy wyjechał – podkreślał Dariusz Stola. – W sumie wśród tych 13 tysięcy migrantów było stu kilkudziesięciu byłych pracowników ministerstwa bezpieczeństwa i MSW. Z tego załóżmy, że połowa była z MBP i załóżmy, że połowa z nich coś złego zrobiła. To daje 0,4 procenta wyjeżdżających – tłumaczył.

Obecne kłamstwa podobne do tych sprzed dekad

Zdaniem naukowca, nie można w pełni zrozumieć wydarzeń z 68 roku, jeżeli rozdzieli się sprawy buntu młodzieży i inteligencji, wewnętrznych rozgrywek i walki o władzę w PZPR i wreszcie kampanii nienawiści przeciwko Żydom.

– Pewien rodzaj kłamstw i kalumni antysemickich, który dziś obserwujemy, także w internecie, jest uderzająco podobny do tych z 68′ – mówił.

Jeśli okaże się, że przyjęcie połączonej uchwały Jana Żaryna oraz Grażyny Sztark jest niemożliwe, wówczas Senat najprawdopodobniej zaakceptuje uchwałę, którą dziś ma przyjąć Sejm. Senatorowi Żarynowi ten pomysł się nie podoba, ale nadzieję na konsensus w tej sprawie wyraził Marszałek Senatu z PiS-u, Stanisław Karczewski.

TOK FM

BuzzFeed potwierdza: Biały Dom nie chce widzieć polskich polityków. Przez ustawę o IPN

mk, lulu, WB, 
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,23043526,video.html?embed=0&autoplay=1
Amerykański portal BuzzFeed potwierdził w swoich warszawskich źródłach informacje podawane dziś przez portal Onet.pl. Dziennikarze podali, że Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki obecnie są persona non grata w Białym Domu.

Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki nie mają szans na wizytę w Białym Domu, dopóki w ustawie o IPN nie będą wprowadzone zmiany – donoszą dziennikarze Onet.pl. Oznaczałoby to, że w najbliższym czasie nie spotkają się z w Stanach Zjednoczonych z prezydentem Donaldem Trumpem i wiceprezydentem Mikem Pencem.

Amerykanie ostrzegają, że „jeśli polska prokuratura zacznie ścigać na postawie ustawy o IPN jakiegokolwiek obywatela USA, to skutki będą dramatyczne” – dowiadują się nieoficjalnie. Z ich informacji wynika, że padła też groźba finansowa – blokady finansowania wspólnych projektów wojskowych.

Informacje podawane przez Onet.pl potwierdził dziś również amerykański portal BuzzFeed.

Źródło w Warszawie, posiadające wiedzę o rozmowach dyplomatycznych, potwierdziło ustalenia Onetu pod warunkiem anonimowości. Ambasada Stanów Zjednoczonych i Departament Stanu nie odpowiedzieli na prośby o komentarz

– czytamy na BuzzFeed.com.

MSZ: Ktoś chce mącić wodę

– To nieprawda, nie było żadnego ultimatum tego rodzaju – mówił dziś rano podsekretarz stanu w MSZ Bartosz Cichocki na antenie TVN24. Przyznał jednak, że Amerykanie konsekwentnie wyrażają zaniepokojenie ustawą o IPN. Zapewniał jednak, że w kontaktach z dyplomatami „nie ma klimatu ultimatum”. Cichocki podkreślał, że w ostatnim czasie nie planowano spotkań ze stroną amerykańską. – Nie rozumiem, dlaczego ktoś chce mącić wodę – dodał.

Jednocześnie wiceminister nie zaprzeczył istnieniu notatki ze spotkania w polskiej ambasadzie w USA, o którą opierają się doniesienia Onetu:

Posługiwanie się takimi notatkami w kontaktach z prasą nie tylko jest łamaniem prawa i powinno się spotkać z zawieszeniem poświadczeń bezpieczeństwa przez kontrwywiad dla tych osób, ale jest też dowodem skrajnej nieodpowiedzialności. Ktoś próbuje zrzucić winę za własne niedopatrzenia na MSZ. Akurat jest to na pograniczu śmieszności.

Na jego słowa odpowiedzieli dziennikarze Onetu. „Było i jest nadal” – napisał o ultimatum Bartosz Węglarczyk. „Ale w prorządowych mediach pan minister odfajkował sprawę, bo mogą wyborcom powiedzieć że to nieprawda. I tylko to się liczy” – dodał. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Ustawa o IPN

Znowelizowana ustawa o IPN została skierowana przez prezydenta Andrzeja Dudę do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Nowelizacja wprowadza między innymi przepisy, zgodnie z którymi każdy, kto „publicznie i wbrew faktom” przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do 3 lat.

Ustawa wzbudziła wielkie kontrowersje w Izraelu. Chodzi o obawę, że nie będzie można mówić prawdy o ciemnej karcie polskiej historii – na temat krzywd wyrządzonych Żydom przez Polaków.

gazeta.pl

Sensacyjne ustalenia dziennikarzy: sankcje dla Polski. Duda nie ma wstępu do Białego Domu

lulu, 
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,23043526,video.html?embed=0&autoplay=1
Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki są persona non grata w Białym Domu – donosi Onet. Portal opisał „sankcje”, jakie dla polskich władz przyszykowały USA.

PiS lubił się chwalić dobrymi relacjami z USA. Mogą już nie mieć do tego okazji. „Od rana za sprawą tekstu na portalu Onet.pl w niejednym rządowym gabinecie ciśnienie się mocno podniesie. Niestety jest gorzej niż wszyscy myślimy” – napisał na Twitterze Andrzej Gajcy. To właśnie on, wespół z Andrzejem Stankiewiczem, są autorami artykułu o sankcjach, jakie na polskie władze miały nałożyć USA. Wszystko przez kontrowersyjną ustawę o IPN.

Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki nie mają szans na wizytę w Białym Domu, dopóki w ustawie o IPN nie będą wprowadzone zmiany – donoszą dziennikarze.

USA odgrażają się Polsce

Amerykanie ostrzegają, że „jeśli polska prokuratura zacznie ścigać na postawie ustawy o IPN jakiegokolwiek obywatela USA, to skutki będą dramatyczne” – dowiadują się nieoficjalnie. Z ich informacji wynika, że padła też groźba finansowa – blokady finansowania wspólnych projektów wojskowych.

– Igranie bezpieczeństwem Polski, PiS zrujnował relacje z USA – komentuje były szef MON Tomasz Siemoniak.

„PiS myśli, że patriotyzm to polityka historyczna i wynoszenie pod niebiosa żołnierzy wyklętych. Nie. Patriotyzm to dbanie o interesy i bezpieczeństwo kraju” – napisała z kolei szefowa Nowoczesnej, Katarzyna Lubnauer.

Donald Trump spotkał się z Benjaminem Netanjahu

Tymczasem w poniedziałek z prezydentem USA Donaldem Trumpem spotkał się z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. – To wielki honor gościć premiera Netanjahu i jego małżonkę – powiedział Trump. Zachwalał też relacje USA i Izraela. Jak określił, są prawdopodobnie najlepsze w historii.

Z kolei Netanjahu dziękował za wzmacnianie sojuszu i „potężną przyjaźń” (ang. tremendous friendship). Słowo „tremendous” to jedno z ulubionych określeń Donalda Trumpa.

Dziennikarze podkreślają, że swoją publikację oparli na dokumentach, do których dostęp uzyskali. MSZ – pytany przez nich – nie skomentował sprawy.

„USA stoi ramię w ramię z Izraelem”

Jak poinformowała we wtorek rano związana z Polskim Radiem Informacyjna Agencja Radiowa, wiceprezydent Mike Pence oświadczył, że Donald Trump jest najbardziej proizraelskim prezydentem USA w historii. Mike Pence wystąpił na dorocznej konferencji Amerykańsko-Izraelskiego Komitetu Spraw Publicznych AIPAC, gdzie zadeklarował niezachwiane poparcie dla Izraela. W konferencji jako obserwator uczestniczy senator Anna Maria Anders.

„18 tysięcy amerykańskich Żydów długimi owacjami nagrodziło Mike’a Pence’a gdy deklarował jednoznaczne poparcie dla Izraela ze strony USA” – podał IAR. – Ameryka stoi ramię w ramię z Izraelem: dziś, jutro, zawsze – deklarował wiceprezydent USA. Pence zapewnił, że Ameryka „obroni Izrael jeśli zostanie zaatakowany przez Iran”.

Anders wytyka błąd ws. ustawy o IPN. „Absolutnie tragiczna sytuacja międzynarodowa” >>>

Ustawa o IPN

Znowelizowana ustawa o IPN została skierowana przez prezydenta Andrzeja Dudę do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Nowelizacja wprowadza między innymi przepisy, zgodnie z którymi każdy, kto „publicznie i wbrew faktom” przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do 3 lat.

Ustawa wzbudziła wielkie kontrowersje w Izraelu. Chodzi o obawę, że nie będzie można mówić prawdy o ciemnej karcie polskiej historii – na temat krzywd wyrządzonych Żydom przez Polaków.

Zobacz też:

gazeta.pl

%d blogerów lubi to: