Fundamentalista Duda

Nie jestem zdziwiony, że Andrzej Duda jest fundamentalnym katolikiem. I nie chodzi mi o chrześcijaństwo ze swoimi wartościami, które są wtórne do wartości humanistycznych, ale o wiarę, jaką wyznają hierachowie Kościoła w Polsce i w którą każą wierzyć swoim owieczkom.

Duda, którego coraz więcej osób nie nazywa prezydentem, ale panem (piszą: pan Duda), popełnia fundamentalny błąd, jaki jest udziałem nuworyszy, którzy zostali wywyższeni przez przypadek, a nie wznieśli się dzięki własnym talentom, zaletom, pracowitości.

Nuworysz swoją pozycją utożsamia ze sobą, a nie z funkcją. W tym wypadku funkcja prezydenta powinna nakazywać pilnowania Konstytucji i praw, które są stanowione i aby nie były kolizyjne do Konstytucji. Duda jkednak przeflancował myślenia nuworysza na siebie i uważa, iż on jest Konstytucją.

Duda do tego jest słabym na umyśle i charakterze, bo podporzadkuje się temu, kto go wywyższył. Prezes Kaczyński stanowi, jaką funkcję ma Duda wypełniać, a zatem swoją funkcją prezydenta sprowadził do roli ust prezesa. Co prezes powie – a nawet pomyśli – Duda wypowie.

I oto mamy prawdę nie tyle o Dudzie, co o prezesie, a Duda wypowiedział, że Trybunał Sprawiedliwości UE orzekając w sprawie Sądu Najwyższego „posuwa się za daleko i zbyt dalece ingeruje w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich’. A zatem usta Kaczyńskiego uznały prawo europejskie jako wrogie i sprzeczne z jego osobą, bo nie z Konstytucją RP, wszak TSUE zachowało staranność orzeczenia o niezależności Sądu Najwyższego, który to standard demokratyczny jest zapisany w naszej Konstytucji.

Wypowiedź Dudy świadczy o czymś zgoła niebezpiecznym dla Polski, mianowicie wypowiedzenie sie przeciw orzeczeniu TSUE spowoduje w przyszłości, że nie podporządkuje się jego decyzjom, a w konsekwencji doprowadzi do wyjścia Polski z UE – do Polexitu. Duda wypowie wszystko, co pomyśli głowa prezesa (że strawestuję Juliana Słowackiego).

Wypowiedź Dudy jest tak samo absurdalna, jak hierarchów Kościoła katolickiego. Oto abp Stanisław Gądecki wypowiedział się na temat ofiar pedofilii kleru, którym powie (bo tak nakazał papież Franciszek): „… jest coś ważniejszego, aniżeli grzech, że istnieje i odkupienie, i przebaczenie, i możliwość tego, co nazywamy cierpieniem za kogoś innego”.

Ale jeszcze fajniejsze jest stwierdzenie hierarchy poznańskiego, iż „Kościół potrzebuje cierpienia za swoją egzystencję”. Przepraszam, da się to przełożyć na alegoryczny obrazek z udziałem Gądeckiego, który – cofając się dwa tysiące lat – znajduje się na Golgocie, właśnie krzyżują Joszuę z Nazaretu, a on wchodzi na drabinkę i zamiast ulżyć cierpieniem Jezusa, wbija mu jeszcze jeden gwódź ze słowami, że to „cierpienia za egzystencję”.

 

 

Abp Gądecki o tym, co powie ofiarom pedofilów. „Istnieje możliwość cierpienia za kogoś innego”

dbd, 22.12.2018

Arcybiskup Stanisław Gądecki zdradził, co powie ofiarom księży-pedofilów, z którymi ma się spotkać. – Że świat się nie kończy na grzechu, że jest coś ważniejszego, aniżeli grzech, że istnieje i odkupienie, i przebaczenie, i możliwość tego, co nazywamy cierpieniem za kogoś innego – powiedział duchowny.

Arcybiskup Stanisław Gądecki był gościem Krzysztofa Ziemca w RMF FM. Dziennikarz poruszył temat pedofilii w Kościele. Ściśle rzecz ujmując zapytał o „grzechy, które popełnili duchowni”. Duchowny stwierdził, że „z tym problemem musi się uporać całe społeczeństwo” oraz że „fokusowanie wszystkiego na Kościele do niczego nie doprowadzi”. Ziemiec starał się zbić argument abp. Gądeckiego podnosząc, że duchowni to grupa, która powinna być przykładem dla innych.

– Autorytet i czystość to jest wyzwanie stałe. Natomiast ono lekceważy istnienie grzechu pierworodnego. My uważamy, że na tym świecie da się wprowadzić raj, a tego nie będzie – odpowiedział na to duchowny.

Abp Gądecki: Kościół potrzebuje cierpienia za swoją egzystencję

Na pytanie, co powie ofiarom pedofilii, z którymi ma się spotkać, Gądecki odparł:

Że świat się nie kończy na grzechu, że jest coś ważniejszego, aniżeli grzech, że istnieje i odkupienie, i przebaczenie, i możliwość tego, co nazywamy cierpieniem za kogoś innego. Kościół potrzebuje cierpienia za swoją egzystencję

– powiedział i zaznaczył, że procesy dotyczące pedofilii powinny być prowadzone dwutorowo: jednocześnie przez Kościół i prokuraturę.

Przewodniczący KEP spotka się z ofiarami pedofilii

Przypomnijmy. We wrześniu papież Franciszek zaprosił do Watykanu przewodniczących episkopatów. Spotkanie ma dotyczyć nadużyć seksualnych w Kościele i odbędzie się w dniach 21-24 lutego. We wtorek organizatorzy spotkania zwrócili się do szefów episkopatów, by ci przed przybyciem do Rzymu spotkali się z ofiarami duchownych. Jak ustalił portal Gazeta.pl, abp Gądecki przychylił się do tego apelu.

gazeta.pl

 

Żałoba po „dobrej zmianie”. PiS przeżywa porażkę w sprawie Sądu Najwyższego

„Podpisuję, ale się nie zgadzam”, „I tak mieliśmy rację”, „Sędziowie łamią konstytucję”, „TSUE się rozpycha”, „Komuś zależy, żeby była awantura” — tak politycy PiS próbują ograć porażkę, jaką było wycofanie się z „dobrej zmiany” w Sądzie Najwyższym. Podpisanie przez Prezydenta nowelizacji ustawy o SN to dla partii Kaczyńskiego traumatyczne doświadczenie

 

Konieczność wycofania się z „reformy” Sądu Najwyższego to wizerunkowa porażka dla Prawa i Sprawiedliwości. Po dyplomatycznym faux-pas z ustawą o IPN w pierwszych miesiącach 2018 roku listopad i grudzień też nie były dla PiS łaskawe.

Rząd długo bronił pierwszej wersji ustawy z grudnia 2017. Jednak gdy Trybunał Sprawiedliwości UE zarządził zamrożenie przepisów obniżających wiek emerytalny sędziów i nakazał przywrócenie ich do pracy, kolizyjny kurs w stosunkach z Unią okazał się nieopłacalny.

Andrzej Duda, Zbigniew Ziobro i rząd PiS musieli zrezygnować z czystki w SN. Nie przyjęli tego najlepiej.

Nowelizację ustawy z grudnia 2017 roku przegłosowali w Sejmie 21 listopada, wkrótce potem przyjął ją Senat. Autorzy projektu przyznali nawet, że poprzednia ustawa mogła być niekonstytucyjna. I że trzeba stosować się do postanowień TSUE.

Prezydent zwlekał jednak z podpisem. Złożył go w ostatnim możliwym terminie — w poniedziałek 17 grudnia. Stwierdził, że „potrzebne było wykonanie postanowienia TSUE”, mimo że w Polsce trwają dyskusje „czy europejski Trybunał przekroczył swoje kompetencje”.

Tuż po podpisie media zalały wypowiedzi polityków PiS.

Desperackie próby przekucia porażki w zwycięstwo, obietnice, że „to dopiero początek”, pogróżki wobec środowisk sędziowskich i samego unijnego Trybunału, lamenty na złą opozycję, która „podstawia nogę”.

To znany z psychologii mechanizm obronny. Nazywa się „wyparcie”.

Duda grzmi w TK

Nazajutrz po podpisaniu ustawy, we wtorek 18 grudnia, prezydent Andrzej Duda, wystąpił na corocznym publicznym Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Prezydent chwalił pracę TK pod rządami Julii Przyłębskiej, ale znaczną część przemówienia poświęcił podpisanej poprzedniego dnia ustawie. Oraz na emocjonalne połajanki wobec wszystkich, którzy zgłaszali uwagi do niekonstytucyjnych działań Prawa i Sprawiedliwości.

Żeby odwrócić uwagę od politycznej porażki, Prezydent zaatakował przywracanych do pracy sędziów SN. Oberwało im się za rzekome „bezkarne” łamanie prawa i konstytucji oraz za wywoływanie „anarchii”. A Trybunałowi Sprawiedliwości UE za „wykraczanie poza zakres kompetencji”.

Prezydent ciskał też gromy w I prezes SN prof. Małgorzatę Gersdorf, Rzecznika Praw Obywatelskich i posłów opozycji. Bo nie chcą korzystać z „usług” upolitycznionego TK.

Płomienne wystąpienie skomentował dla „Faktów” TVN rzecznik SN Michał Laskowski:

„To wydaje się nieco infantylne, te wybuchy emocji, […] to rozgoryczenie […], że trzeba było zmienić własne regulacje” — powiedział.

Przeczytaj też:

Duda atakuje sędziów SN: „Anarchia!”. Rzecznik SN: „To infantylne wybuchy emocji”

MAGDALENA CHRZCZONOWICZ  18 GRUDNIA 2018

Gliński: „sędziowie od dawna łamią konstytucję”

Prezydenta postanowił wesprzeć Minister Kultury Piotr Gliński. W środowym wywiadzie dla RMF.fm poszedł nawet o krok dalej.

Już zatem nie tylko sędziowie SN tworzą „anarchię”, stosując się bezpośrednio do orzeczeń TSUE.

Gliński stwierdził, że otwarcie i od dawna naruszają konstytucję, bo „sędzia nie może dawać podstaw w życiu publicznym do jakiejkolwiek negatywnej interpretacji jego niezawisłości i niezależności”.


Sam fakt tak mocnego zaangażowania się w życie publiczne sędziów jest sprzeczny z polską konstytucją.

Piotr GlińskiRMF.fm – 19/12/2018


KOMPLETNY ABSURD. CZY OBRONA KONSTYTUCJI MOŻE BYĆ ŁAMANIEM KONSTYTUCJI?


Tymczasem to właśnie swojej niezawisłości i niezależności bronili sędziowie Sądu Najwyższego, gdy krytykowali przepisy ustawy o SN z grudnia 2017 roku. Władza próbowała podporządkować sobie SN, przedwcześnie wysyłając ich w stan spoczynku. Kontrowersje budziło zwłaszcza skrócenie zapisanej w konstytucji kadencji I prezes SN.

Wicepremier Gliński podzielił się też ze słuchaczami wywiadu teorią spiskową:

„Komuś zależało na tym. Zamiast dopuścić do normalnej reformy sądownictwa w Polsce, komuś zależy na tym, żeby w Polsce była ciągła awantura. Nam na tym nie zależy, ponieważ chcemy Polskę ewolucyjnie zmieniać i reformować”.

Gliński, podobnie jak inni politycy PiS, zdaje się nie dopuszczać do siebie informacji, że to właśnie „reformy” jego partii są przyczyną całej „awantury”.

Jeżeli w ostatnich miesiącach doszło do łamania ustawy zasadniczej i zagrożenia dla praworządności, to autorem naruszeń był rząd Prawa i Sprawiedliwości. A sędziowie SN mieli pełne prawo bić na alarm.

Duda po raz drugi: „wszystko wina TSUE”

Po emocjonalnym przemówieniu w TK Prezydent kontynuował wojowniczą narrację. W wywiadzie dla 300.polityka i wp.pl skupił się na rzekomym przekroczeniu uprawnień przez europejski Trybunał.

„Ja szanuję i uznaję orzeczenie TSUE, aczkolwiek uważam, że Trybunał tutaj dalece wykroczył poza swoją właściwość rzeczową. Według mnie kwestia, do której tutaj się odniósł, jest kwestią pozatraktatową, organizacja wymiaru sprawiedliwości leży w gestii państw członkowskich” – mówił Duda.

Pomińmy już, jak Prezydent łączy szacunek dla decyzji TSUE ze stwierdzeniem, że przekracza on swoje kompetencje. Czy rzeczywiście Trybunał zrobił coś, czego robić nie powinien?


Uważam że Trybunał tutaj dalece wykroczył poza swoją właściwość rzeczową. Według mnie, kwestia do której tutaj się odniósł, jest kwestią pozatraktatową, organizacja wymiaru sprawiedliwości leży w gestii państw członkowskich.

Andrzej Dudawp.pl – 20/12/2018

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


PODWÓJNY FAŁSZ. TSUE MA PRAWO ZAJMOWAĆ SIĘ POLSKĄ PRAWORZĄDNOŚCIĄ. A SPRAWA NIE DOTYCZY „ORGANIZACJI WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI”, TYLKO PRZESTRZEGANIA UNIJNYCH WARTOŚCI.


O tym, kto decyduje o kompetencjach TSUE, pisaliśmy w OKO.press wielokrotnie. Może to robić tylko i wyłącznie sam TSUE. A w przełomowym wyroku z 27 lutego 2018 roku Trybunał stwierdził, że może badać stan rządów prawa w państwach członkowskich. Bo sądy krajowe muszą być niezależne, by efektywnie pilnować wdrażania unijnych przepisów.

Nie chodzi też o „organizację wymiaru sprawiedliwości” — w tej sprawie rzeczywiście państwom członkowskim przysługuje dowolność. To kwestia poszanowania unijnych wartości, czyli coś, co Unię żywo interesuje i interesować powinno.

Duda dodał, że działania TSUE martwią nie tylko polityków PiS:

„Jest to poważne zmartwienie państw członkowskich UE, że Trybunał się rozpycha, zagarnia pod siebie coraz większe kompetencje, coraz bardziej ingerując w wewnętrzne sprawy państw członkowskich” – stwierdził.

O jakie kraje może chodzić Prezydentowi? Czy nie jest to przypadkiem tylko jeden kraj — ten nad Wisłą? I czy może nie chodzi konkretnie o jeden rząd — ten, który próbuje podporządkować sobie wymiar sprawiedliwości?

PiS: „działamy, ale się nie zgadzamy”

Do ratowania wizerunku partii zabrali się też inni politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Patryk Jaki pocieszał wyborców, że „zostają najważniejsze elementy reformy”, czyli np. powołana przez PiS Izba Dyscyplinarna. Mówił, że w „polityce trzeba szukać kompromisów”.

Paweł Mucha z kancelarii prezydenta również podkreślał, że nowela zachowuje „rdzeń” pierwotnej reformy Sądu Najwyższego.

Rzecznik ministerstwa sprawiedliwości Jan Kanthak apelował, by nie nazywać Małgorzaty Gersdorf „pierwszą prezes SN”, dopóki ustawa nie zostanie opublikowana. Choć w jej treści jasno napisano, że kadencję I Prezes SN uznaje się za nieprzerwaną.

Najczęstszym komentarzem było jednak absurdalne: „stosujemy się do postanowienia, ale go nie popieramy”.

Wicemarszałek Senatu Adam Bielan stwierdził, że podpis Prezydenta „to nie jest kwestia przyznania się do błędu”, bo PiS „nadal uważa, że ma wiele racji w sporze z Komisją Europejską”.

„My nie uważamy, że to było złamanie konstytucji. Dalej uważamy, że mieliśmy w tym sporze rację, natomiast respektujemy wyrok TSUE” – mówił Bielan. Tymczasem o wątpliwościach „natury konstytucyjnej” pisali w uzasadnieniu sami autorzy noweli.

Politycy PiS obiecywali też, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w sprawie reformy sądownictwa.

Jarosław Gowin tłumaczył, że „to nie jest żaden wielki cios w dział reform, które są w trakcie, jeżeli chodzi o sądownictwo”.

A Zbigniew Ziobro podkreślał, że PiS będzie działał dalej, choć „opozycja rzuca mu kłody pod nogi” i „wkłada kij w szprychy”.

„Mimo tych przeszkód, wewnątrz kraju i za granicą konsekwentnie będziemy realizować reformę wymiaru sprawiedliwości, reformę sądownictwa […] Z całą pewnością ona zakończy się pozytywnym finałem dla Polaków”.

oko.press