Kto po Kaczyńskim? Klaudiusz Brudziński, czy jakiś Kaligula?

Jarosław Kaczyński w szpitalu przebywa od 8 maja, ma jeszcze w nim przebywać dwa tygodnia. Niemal półtora miesiąca hospitalizowania. Na kolano – operowane, bądź nie – tyle się nie leży. Zatem należy się wszystkim odpowiedź na pytanie: co jest Kaczyńskiemu?

Lekarze unikają odpowiedzi, żadnych komunikatów nie wydają. Gdyby to było kolano, ordynator dawno podałby to do wiadomości, tak jak zasuwał z kulami rehabilitacyjnymi na Żoliborz. Dziennkarze nie potrafią uzyskać dojścia do karty choroby Kaczyńskiego, ani do ust jakiejś pielęgniarki, która aplikuje prezesowi lekarstwa i zastrzyki.

Żaden paparazzi nie przedarł się przez zasieki i barykady, za którymi skrył się Kaczyński, wszak łasy na splendor celebrycki. Przecież nie możemy polegać na medialnych rozhoworach Adamów Bielanów i Marków Suskich, których wiarygodność jest zerowa, a w zasadzie minusowa – zakłamana.

Nawet gdy Kaczyński wrócił, to na krótko, a jeżeli jego choroba jest inna – a jest wielce prawdopodobne – niż na kolano i o wiele bardziej groźna, będziemy mieli do czynienia z nawrotami. Jesteśmy zatem świadkami odchodzenia Kaczyńskiego.

Żeby było jasne – odchodzenia politycznego, bo w egzystencjalnym zawsze daję handicap współczuciu – nawet w stosunku do najbardziej złych ludzi, daję im szansę odkupienie, poprawę. Acz nie wiem, czy Kaczyński leżący plackiem w zakrystii do końca swoich dni i ogrzewający swoim ciałem zimne posadzki – wg swojej średniowiecznej aksjologii – zasłużyłby na przebaczenie.

Widać gołym nieuzbrojonym okiem, iż w PiS toczy się zażarta walka o stołek prezesa. Tak naprawdę kandydatów jest niewielu. Kaczyński nominował Mateusza Morawieckiego, ale ten jest słaby w strukturach partyjnych, nadrabia tę przypadłość gębą, jest w niej bardziej papieski od prezesa. Nie bez szans ogrzania się na jeszcze ciepłym stołku prezesa ma Joachim Brudziński, który przez Renatę Grochal jest przyrównany w „Newsweeku” do mało rozgarniętego Klaudiusza, psim swędem uchował się na dworze Klaudiusza.

Raczej nie ma szans na prezesa PiS Kaligula Zbigniew Ziobro, formalnie nie jest w PiS, ponadto pod każdym względem to cienki Bolek. Starszy Kaligula Antoni Macierewicz ma już za sobą karierę polityczną, kombinował coś ze swoim koniem Incitatusem Bartłomiejem Misiewiczem, ale nie udało mu się na trwałe zrobić go senatorem

Władza PiS utyka na kolano prezesa, po jego odejściu – ktokolwiek posadzi swoje cztery litery na stołku Kaczyńskiego – będzie bardziej kuśtykała mimo jakichkolwiek kul rehabilitacyjnych. Oby w tym chwiejnych chodzie jak najszybciej się obalili ci, którzy przynieśli Polsce tyle nieszczęść.

 

 

Jarosław Kaczyński sypie się w proch

Adam Bielan z PiS w rozmowie z Konradem Piaseckim w programie „Gość Radia ZET” pytany o stan zdrowia lidera PiS powiedział, że Jarosław Kaczyński prawdopodobnie spędzi w szpitalu jeszcze kilkanaście dni.

Gość_RadiaZET@Gosc_RadiaZET

A. : Myślę, że prezes wyjdzie ze szpitala w ciągu kilkunastu dni. Następca? Jak będę chwalił @jbrudzinski i będę z niego robił samca alfa, to będzie miał kłopoty ➡️https://www.radiozet.pl/Radio/Programy/Gosc-Radia-ZET/Adam-Bielan-Zaluje-ze-doszlo-do-protestu.-Jest-mi-bardzo-przykro-z-tego-powodu 

„Uraz kolana, który ma i w związku z urazem zabiegi, którym jest poddawany w szpitalu, kilkutygodniowa nieobecność nie sprawia, że jest wyłączony z polskiej polityki, bo nie jest tancerzem ani piłkarzem. Gdyby był piłkarzem, to drżelibyśmy o to, czy wystąpi na mundialu. Ale myślę, że Jarosław Kaczyński nie miał takich ambicji, żeby grać na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej” – żartował Bielan.

Zagadnięty z kolei o rolę Joachima Brudzińskiego w PiS odparł: „jak będę chwalił Joachima Brudzińskiego i będę z niego robił samca alfa, to on będzie mieć kłopoty”- oświadczył.

Może już dlatego Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii uruchomiło produkcję różańców. Job twaju pis mać.

Cały naród modli się za Kaczyńskiego.

Pomniki Kaczyńskiego zdemontować!

Tomasz Komenda przesiedział w więzieniu 18 lat, skazany za gwałt i morderstwo i dopiero w tym roku okazało się, że chłopak był niewinny. Teraz szuka się winnych całej tej sytuacji. Zbigniew Ziobro uważa, że za błędy w śledztwie i skazanie niewinnego człowieka odpowiada Hanna Suchocka. Czy rzeczywiście?

Ministrem Sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w latach 2000 – 2001 był Lech Kaczyński (z ramienia AWS – Akcji Wyborczej Solidarność, która wtedy wygrała wybory). Nowy minister rozpoczął swoje urzędowanie z programem ścigania przestępców, który miał ułatwić cała procedurę śledczą i ich karanie. Jak napisała „Gazeta Wyborcza”- od prokuratorów żądał propozycji surowych wyroków i nakazywał, by w jak największej liczbie spraw, występowali o karę aresztu. Bezpośrednio ingerował w działania podległych mu prokuratorów i nie ukrywał, że „wykorzystujemy instytucję nadzoru dla wywierania nieustannego nacisku na zaostrzenie działań prokuratury. Ster został przestawiony, choć oczywiście przed okrętem jeszcze długa droga”. Uważał też, że polskie sądy i oskarżyciele są zbyt „liberalni” wobec przestępców. Był zwolennikiem kary śmierci.

Sprawą Tomasza Komendy zainteresowała Lecha Kaczyńskiego Ewa Szymecka, adwokatka rodziny zamordowanej. Jak wspomina, „gdy opowiadałam mu o sprawie, złapał się za głowę i powiedział, że jeżeli chociaż połowa z tego, co mówię, jest prawdą, to musi się zająć tą sprawą. Po rozmowie ściągnął akta sprawy do Warszawy”. To wówczas Komendzie, który już przebywał w areszcie, postawiono zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem.

Lech Kaczyński bardzo zaangażował się w tę sprawę – czytamy w gazecie. Śledczym zarzucił opieszałość, odwołał więc prowadzących, a na ich miejsce powołał nowych, którzy mieli być bardziej skuteczni w działaniu i szybko doprowadzić do skazania winnego. Oburzał się, że „prokurator powiada pełnomocnikowi rodziny, że co najwyżej może jednemu ze sprawców postawić zarzut gwałtu. Są ślady zębów tego zbira (czyli Tomasza Komendy – przypomnienie redakcji), ślady DNA, wszelkie możliwe znaki – i nie można postawić zarzutu. Taki sposób interpretacji praw człowieka, które czynią przestępców bezkarnymi, a ofiary bezbronnymi, stanowi zagrożenie dla porządku społecznego”. Jak powiedział GW –  Kazimierz Olejnik, który objął funkcję po Lechu Kaczyńskim – „Takie wypowiedzi jak w wywiadzie są formą presji. W tamtych czasach każdy pogląd ministra to było zalecenie do wykonania”. Świadkowie przyznają teraz, że byli zastraszani przez policję, a w kwietniu 2001 prokurator Tomasz Fedyk skierował akt oskarżenia do sądu i Komenda został skazany na 25 lat więzienia.

Dzisiaj Zbigniew Ziobro podkreśla swoje zasługi w uwolnieniu Tomasza Komendy, jednocześnie zaprzeczając, jakoby to właśnie Lech Kaczyński przyczynił się swoimi naciskami i przeprowadzoną rewolucją w prokuraturze, na skazanie osoby niewinnej. Czyż może mówić coś innego? To przecież on był najbliższym współpracownikiem Lecha Kaczyńskiego, który musi być zachowany w pamięci narodu jak bohater bez skazy, bo tego sobie życzy rządząca partia.

Tomasz Komenda walczy teraz o odszkodowanie. Zbigniew Ziobro chce wykazać, że całą winę za tę sytuację ponoszą „inni”, a my pamiętajmy słowa Lecha Kaczyńskiego, które powiedział zapytany w 2000 roku przez Jarosława Kurskiego o „ryzyko pomyłki sądowej” – „Każda działalność wiąże się z ryzykiem pomyłki i nie ma takiej procedury, która może ją wyeliminować”. Czy do tej pomyłki by doszło, gdyby nie jego naciski?

W czasie śledztwa dotyczącego marca 1968 r. Antoni Macierewicz obciążył w zeznaniach cztery osoby – wynika z ustaleń autorów biografii byłego szefa MON, która ukaże się 6 czerwca. „Wprost” jako pierwszy publikuje fragmenty tekstu.

Książkę „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana” wydaje wydawnictwo „Znak”. Z ustaleń autorów wynika, że w trakcie śledztwa po marcu 1968 r. Macierewicz obciążył w swych zeznaniach cztery osoby. Chodzi o kolegów z opozycyjnej działalności studenckiej: Wojciecha Onyszkiewicza (późniejszego założyciela KOR), Piotra Bachurzewskiego (pasierba prof. Władysława Bartoszewskiego), a także Elżbietę Bakinowską, córkę Stefana Bakinowskiego, w czasie wojny żołnierza Armii Andersa, później współtwórcy i redaktora katolickiego miesięcznika „Więź”, oraz doc. Henryka Samsonowicza, dziś emerytowanego profesora historii.

Macierewicz ujawnia szczegółowe okoliczności przygotowywania i kolportowania ulotek w okresie marca 1968 r. z Onyszkiewiczem i Bachurzewskim. Szczególnie niekorzystne zeznania dotyczą Onyszkiewicza. Macierewicz zeznaje, że Wojciech przechowywał u niego 800 ulotek pt. „Robotnicy” przeznaczonych dla pracowników fabryk. Mówi, że schował te ulotki do szafki pod oknem, miało być na jeden dzień, wyszło na trzy albo cztery.

To bardzo poważny zarzut. Władza wyjątkowo negatywnie patrzy na kontakty opozycji z robotnikami. Podprokurator Lewandowska pisze: „18 czerwca na podstawie wyjaśnień Macierewicza Wojciech Onyszkiewicz stanął pod zarzutem popełnienia przestępstwa z art. 170 kodeksu karnego”. Przepis mówi, że kto „rozpowszechnia fałszywe informacje mogące wywołać niepokój publiczny”, podlega karze do dwóch lat więzienia.

O tym, że Macierewicz mógł świadomie szkodzić kolegom, świadczą zeznania przebywającego z nim w celi agenta o kryptonimie „Krzysztof”.

  • „Wracając do sprawy ulotek wzywających do strajku, Macierewicz powiedział mi, że ujawnił drugą osobę mającą związek z tą sprawą, a mianowicie Piotra. Macierewicz opowiadał, że w trakcie i po składaniu wyjaśnień, którymi obciąża kolegów, stara się specjalnie stworzyć wrażenie wstrząsającego go przeżycia tego faktu, chcąc zachować wobec oficera śledczego «twarz»”.

Oprócz Onyszkiewicza i Bachurzewskiego, Macierewicz obciąża podczas swoich przesłuchań jeszcze dwie inne osoby: Elżbietę Bakinowską i docenta Henryka Samsonowicza. Potwierdza, że Bakinowska na jego prośbę ukrywała maszynę do pisania, na której sporządzał ulotki. Tymczasem ona sama, zgodnie z przyjętą wcześniej wersją, twierdziła, że maszynę kupiła na bazarze. Macierewicz mówi też o ukrywanych przed SB swoich kontaktach z doc. Samsonowiczem.

Na zeznania Macierewicza kilka lat temu natknął się profesor Andrzej Friszke, gdy zbierał materiały do książki „Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi”. Treść dokumentów go zaskoczyła.

– Jego postawa w śledztwie jest nietypowa – mówi nam profesor Friszke. – Macierewicz składał zdecydowanie zbyt obszerne zeznania, ale to w marcu 1968 roku nie było niczym wyjątkowym. Większość aresztowanych studentów mówiła wtedy za dużo. Cóż, byli młodzi, chcieli się zapewne w ten sposób ratować. Jednak Macierewicz zdradzał wątki, o których bezpieka nie mogła mieć wiedzy. Dotyczy to ulotek, które mieli kolportować Onyszkiewicz i Bachurzewski, ale też wątku maszyny do pisania. W ten sposób wsypał trzy osoby: Onyszkiewicza, Bachurzewskiego i Bakinowską. Onyszkiewiczowi wystarczyło na ukręcenie aktu oskarżenia. Zeznania Macierewicza obciążyły też docenta Henryka Samsonowicza, choć w tym przypadku jestem skłonny uznać, że wielkiej szkody mu nie wyrządziły.

  • Zaskakujące jest także to, że obciążając innych, w zasadzie nie odciąża siebie. „Logika sypania” w śledztwie jest zwykle taka: zrzucę część winy na innych, w zamian uzyskam łagodniejszy wymiar kary. Macierewicz tego nie robi. Ujawniając „grzechy” innych, nie wybiela siebie.

W 2010 r. profesor Friszke wydaje książkę „Anatomia buntu”. Kilka akapitów poświęca Macierewiczowi i jego zeznaniom obciążającym Wojciecha Onyszkiewicza. Macierewicz wpada w panikę. Zapewnia Wojciecha, że jego zeznania nie wyszły poza to, co SB już o nim wiedziało. Pod wpływem presji Onyszkiewicz wydaje oświadczenie, w którym usprawiedliwia Antoniego. Antek proponował, żebym opublikował konkretny tekst, ale ja go mocno zmieniłem – wspomina Onyszkiewicz. – Pisanie oświadczenia to był dla mnie duży stres. Przekaz był mniej więcej taki: to ja sypnąłem na Antka, a nie odwrotnie.

Macierewicz upowszechnia tekst Onyszkiewicza, gdzie się da. Ale z Onyszkiewiczem kontaktuje się wtedy profesor Friszke. Pokazuje nieznane Onyszkiewiczowi dokumenty. Wynika z nich, że wbrew swoim zapewnieniom Macierewicz mówił funkcjonariuszom dużo. I że były to rzeczy mocno obciążające.

– Rozmowa z Onyszkiewiczem w 2010 roku nie była łatwa – opowiada prof. Friszke. – To prawda: on w śledztwie prawdopodobnie powiedział o dwa zdania za dużo. Śledczy, zgodnie ze swoimi regułami, przytoczyli zapewne te słowa Macierewiczowi tak, by ten odniósł mylne wrażenie, że przyjaciel go zdradził. Odpowiedzią były jednak tak szczegółowe zeznania dotyczące Wojciecha, że można to wyjaśnić chyba tylko chęcią zemsty.

Znacznie gorsze wydaje mi się jednak to, co dzieje się później. Macierewicz wychodzi z więzienia i przez kolejne pięćdziesiąt lat przedstawia się w oczach przyjaciela jako jego ofiara. Podtrzymuje w Onyszkiewiczu poczucie winy, wzbudza nieprawdziwe przekonanie, że ten, w chwili próby, nie zdał egzaminu. Przepraszam, być może wyjdę z roli chłodnego historyka, ale dla mnie to moralnie obrzydliwe.

Onyszkiewicz nie lubi wracać do sprawy. Mówi, że postawę Antoniego trzeba oceniać przez pryzmat późniejszych zasług, które są przecież niepodważalne. – Przez lata sytuacja była dla mnie czarno-biała: ja jestem sprawcą, Macierewicz ofiarą.Dziś wiem, że Andrzej Friszke miał prawo napisać to, co napisał.

Polityczne podsumowanie popołudnia: ostatni dzień ZP NATO, Czaputowicz nie wyklucza kolejnych zmian w ustawach sądowych

Polityczne podsumowanie popołudnia: ostatni dzień ZP NATO, Czaputowicz nie wyklucza kolejnych zmian w ustawach sądowych

— W SEJMIE OSTATNI DZIEŃ ZGROMADZENIA PARLAMENTARNEGO NATO. Rano głos zabrali między innymi prezydent, premier i marszałkowie Sejmu i Senatu. „Rozwój wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony UE oraz intensyfikacja współpracy UE z sojuszem leżą w naszym wspólnym interesie. Wzmocnienie zdolności państw europejskich przekłada się bowiem wprost na zwiększenie możliwości działania całego sojuszu, w tym także USA” – mówił prezydent Andrzej Duda.

— SLD NADAL ANALIZUJE, KOGO WYSTAWIĆ W WARSZAWIE. Szef Sojuszu, Włodzimierz Czarzasty mówił dziś w Polskim Radiu: „Jeszcze raz powtarzam i mówię to absolutnie i z wielkim przekonaniem, i z wielką odpowiedzialnością, rada Warszawy w tej sprawie, SLD będzie dyskutowała, robimy końcowe badania, z tych badań… Te badania nie będą, oczywiście, świadczyły o tym, bo kogo na pewno wybierzemy, ale to będzie podstawa, między innymi jedna z podstaw do racjonalnej decyzji”.

— PMM: CIESZĘ SIĘ, ŻE PROTEST SIĘ ZAKOŃCZYŁ. Takie gierki i awantury z wykorzystaniem osób najbardziej pokrzywdzonych przez los nie będą tolerowane przez nas i na pewno w ten sposób z nami nie wygracie. Chcemy współpracować ze wszystkimi, również z opozycją, właśnie dla poprawy losu tych wszystkich grup społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem osób niepełnosprawnych. Cieszę się, że ten protest się zakończył i podkreślam, że to etap na drodze, którą 2,5 roku temu rozpoczęliśmy, na drodze poprawy losu i osób z niepełnosprawnościami i bardzo wielu innych różnych grup społecznych, rodzin, grup społecznych, którymi zajęliśmy się, a ta ultraliberalna opozycja nie miała dla nich serca” – mówił premier Mateusz Morawiecki. 

— PKW ZDECYDOWAŁA, ŻE NIE BĘDZIE PRZEPROWADZAĆ TRANSMISJI Z LOKALI WYBORCZYCH. Decyzja Komisji ma związek z przepisami RODO. 

— CZAPUTOWICZ NIE WYKLUCZA KOLEJNYCH ZMIAN W USTAWACH SĄDOWYCH.  W Brukseli szef polskiej dyplomacji mówił, że „nie należy wykluczać jakichś zmian, ale lepiej w pewnej perspektywie”.

— MACIEJ BEJNAROWICZ KANDYDATEM ZJEDNOCZONEJ PRAWICY NA PREZYDENTA KOŁOBRZEGU.

 

Bielan: Myślę, że prezes wyjdzie ze szpitala w ciągu kilkunastu dni

– Nie mówiłbym o żadnych samcach alfa. Jarosław Kaczyński jest cały czas pod telefonem i w najważniejszych sprawach wciąż może być konsultowany. Odbył się Komitet Polityczny PiS bez prezesa, który zatwierdził [kandydatów] – mówił Adam Bielan w rozmowie z Konradem Piaseckim w Radiu Zet.

Jak stwierdził, Joachim Brudziński ma bardzo silną pozycję. – W sprawach organizacyjnych, wie o tym najwięcej. Kiedy obradował komitet polityczny, który zatwierdzał kandydatów w kolejnych miastach, to siłą rzeczy Brudziński prowadził te obrady – dodał.

– Kilkutygodniowa nieobecność Jarosława Kaczyńskiego nie sprawia, że jest wyłączony z polskiej polityki, bo nie jest ani tancerzem, piłkarzem. Gdyby był piłkarzem, to drżelibyśmy o to, czy wystąpi na mundialu, ale myślę, że nie ma takich ambicji. Myślę, że w ciągu kilkunastu dni [prezes wyjdzie ze szpitala] – mówił Bielan.

300polityka.pl

STAN GRY: Wassermann: Nie chcę rewolucji w Krakowie, chcę, żeby było lepiej, Żakowski o złych skutkach kombinowania Platformy, Trzaskowski: Żaden ze mnie establishment

— 300LIVE: Jaki: W porównaniu do mojego szanownego kontrkandydata ja nie udaję, że jestem kimś, kim nie jestem. Jestem z Opola, jestem słoikiem: http://300polityka.pl/live/2018/05/28/

— PLATFORMA BEZ WŁASNEJ LISTY W POWIECIE GDAŃSKIM – lokalna GW: “Platforma Obywatelska najprawdopodobniej nie wystawi własnej listy wyborczej do rady powiatu gdańskiego. Działacze partii chcieliby kandydować z lokalnego komitetu. Możliwe, że również burmistrz Pruszcza Gdańskiego Janusz Wróbel nie pójdzie do wyborów pod szyldem PO”.
http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,23451090,radni-po-w-powiecie-gdanskim-chca-lokalnego-komitetu-burmistrz.html

— JACEK ŻAKOWSKI MOCNO KRYTYKUJE PLATFORMĘ ZA BRAK PODPISU POD DEKLARACJĄ – jak pisze w GW: “Brak podpisu oficjalnego przedstawiciela PO sugeruje, że albo dla Platformy wciąż nie jest to oczywiste, albo ważniejsza od oczywistej racji jest dla niej partyjna gra o wyróżnienie się z opozycyjnej ławicy”.

— ŻAKOWSKI O ZŁYCH SKUTKACH KOMBINOWANIA PLATFORMY: “To, że PO znów dziwnie kombinuje, może mieć szczególnie złe skutki, gdy w decydującą fazę wchodzi spór o Polskę, który na dłuższą metę rozstrzygnie o jej ustroju i miejscu w świecie, czyli o naszej przyszłości”.
http://wyborcza.pl/7,75968,23461890,platformo-nie-kombinuj.html

— ZASZKODZIŁO POPARCIE OBOZU III RP – Jacek Karnowski: “Ta trudna polityka balansu przyniosła rządowi sukces. Coraz bardziej polityczna akcja w Sejmie zakończyła się porażką protestujących. Licytowali tak wysoko, że w końcu znaleźli się w ślepym zaułku. Gorące wsparcie obozu III RP raczej im zaszkodziło, niż pomogło, ponieważ wepchnęło protest na tory stricte polityczne. A wiarygodność Nowoczesnej, Platformy czy „Wyborczej” w obszarze niesienia pomocy grupom najsłabszym jest w istocie bliska zeru, i nie zmienią tego najbardziej nawet bojowe materiały „Faktów” TVN”.

— WIEMY JAK WYGLĄDAŁABY RECYYDYWA – KONKLUZJA KARNOWSKIEGO: “Wniosek z tego podstawowy jest prosty. Premier Morawiecki musi mówić Polakom całą prawdę. Prawdę o tym, co rząd zrobił dla najsłabszych, prawdę o tym, co jeszcze może zrobić, prawdę o tym, ile to będzie kosztowało bogatszych i bogatych, i wreszcie prawdę o tym, co robiła i co zrobiłaby w razie odzyskania władzy obecna opozycja. Wszyscy przecież wiemy, jak wyglądałaby recydywa III RP, gdzie znów popłynęłyby miliardy, i jaki byłby los biedniejszych, słabszych grup społecznych”. https://wpolityce.pl/polityka/396154-premier-morawiecki-wytrzymal-cala-sytuacje-nerwowo-to-naprawde-bylo-balansowanie-na-cienkiej-linie-ale-oplacilo-sie

— NIE CHCĘ REWOLUCJI W KRAKOWIE – mówi Małgorzata Wassermann w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem w RZ: “Problemy mieszkańców to też moje problemy i razem z nimi chcę je rozwiązywać. Mam pomysł na Kraków. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że potrafię być skuteczna. Chcę dbać o całe miasto, ale też o każdego mieszkańca. Proszę pamiętać, że jestem kobietą, która trochę inaczej patrzy na różne problemy. Nie chcę rewolucji w Krakowie, chcę, żeby było lepiej”.

— WASSERMANN MÓWI NIZINKIEWICZOWI, ŻE NIE JEST SMUTASEM I PROKURATORZYCĄ: “Ale w kampanii chciałabym pokazać, że nie jestem taka, jaką pokazują mnie media. Na pewno nie jestem smutasem. Chcę uśmiechniętego Krakowa, pozytywnego, otwartego, bo i ja też taka jestem. Nie jestem prokuratorzycą Wassermann”.

— WASSERMANN PODAJE TERMINY PRZESŁUCHANIA TUSKA ZAPROPONOWANE ZE WZGLĘDU NA JEGO KALENDARZ PRZEWODNICZĄCEGO RADY: “Połowa września, koniec września, początek października”.

— SPODZIEWAM SIĘ PO TUSKU SPEKTAKLU MEDIALNEGO – MÓWI WASSERMANN w RZ: “Jednego na pewno spodziewam się po premierze Tusku – spektaklu medialnego. Pewnie znowu zrobi ze swojego przyjazdu show, będzie odprowadzany przez kolegów i ponownie ubierze się w szaty męczennika. Ja w szopce Donalda Tuska nie zamierzam uczestniczyć”. http://www.rp.pl/Amber-Gold/180529437-Wassermann-Trybunal-Stanu-dla-Tuska-Niczego-wykluczyc-nie-mozna.html

— RAFAŁ TRZASKOWSKI MÓWI, ŻE PODWÓRKO NA JAKIM SIĘ WYCHOWAŁ NA STARÓWCE BYŁO JEDNYM Z NAJTRUDNIEJSZYCH W WARSZAWIE: “Elito? Wychowałem się na jednym z najtrudniejszych podwórek w Warszawie! (…) Na Starówce. Fakt, mieszkam od kilkunastu lat na Ursynowie, na Kabatach. Ale urodziłem się na Powiślu, a prawie całe życie mieszkałem na Nowym Mieście, przy ulicy Freta”.

— KOMUNIŚCI MIESZALI INTELIGENCJĘ Z INNYMI ŚRODOWISKAMI – MÓWI TRZASKOWSKI O DZIECIŃSTWIE: “Rzadko. Z reguły umiałem się „wygadać” z bójki. Byłem typem negocjatora. A podwórko było trudne. Starówka cztery dekady temu wyglądała nieco inaczej niż dziś. Komuniści, z braku mieszkań dokwaterowując ludzi gdzie popadnie, mieszali np. inteligencję z kompletnie innymi środowiskami. Można się było nauczyć u nas hartu ducha. Oj można”.

— TRZASKOWSKI MÓWI GOSTKIEWICZOWI, ŻE ŻADEN Z NIEGO ESTABLISHMENT: “I dzięki temu nigdy nie byłem partyjnym aparatczykiem, takim co od 20. roku życia siedzi w młodzieżówce, a potem na partyjnych stołkach i niczego poza trzymaniem się poły płaszcza jakiegoś lokalnego lidera nie umie. Żaden ze mnie establishment. Nigdy za nikim teczki nie nosiłem”.

—  ŁATWO NIE BĘDZIE – TRZASKOWSKI NA PYTANIE GOSTKIEIWCZA CZY JAKI MOŻE WYGRAĆ: “To się jeszcze okaże, kto wygra. Ale łatwo nie będzie. To będą najtrudniejsze wybory od lat”.

— TRZASKOWSKI O TYM, ŻE NIE MIAŁ NIC WSPÓLNEGO Z REPRYWATYZACJĄ: “Warszawiacy na szczęście mają swój rozum. Wiedzą, że nie miałem z reprywatyzacją nic wspólnego. Nigdy nie miałem funkcji w ratuszu, nie rządziłem nim. Podkreślam przy tym, że do ludzi poszkodowanych trzeba jednak podejść z empatią i pokorą, bo zostali skrzywdzeni. Natomiast wiarygodność PiS w tej sprawie jest bardzo niska. Gdzie jest ustawa reprywatyzacyjna?” http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,164031,23452558,rafal-trzaskowski.html#Z_MT

— JESTEŚMY ATAKOWANI Z WYJĄTKOWĄ OSTROŚCIĄ I MAMY WIELE KŁOPOTÓW – JAROSŁAW GOWIN w rozmowie z Andrzejem Gajcym w onecie: “Skupienie i powagę. Mam świadomość, że od kilku miesięcy jesteśmy atakowani z wyjątkową ostrością i mamy wiele kłopotów. Trzeba maksymalnej koncentracji i mobilizacji, by je pokonać”.

— NA SZAFCE JK ROZBRZMIEWA TELEFON KOMÓRKOWY – GOWIN: “Gdy konieczne są uzgodnienia polityczne na szczeblu koalicyjnym albo ważne uzgodnienia między rządem a zapleczem politycznym, to na szafce obok łóżka Jarosława Kaczyńskiego rozbrzmiewa telefon komórkowy”.

— GOWIN O DOTACJI NA BADANIA BARBARY ENGELKING JAKO DOWODZIE NA WOLNOŚĆ SŁOWA I NAUKI: “A fakt, że prof. Engelking, osoba mająca tak wyraziste poglądy w kwestii rzekomej współodpowiedzialności Polaków za Holokaust, otrzymuje grant z instytucji podległej rządowi, jest najlepszym dowodem na to, że wolność słowa i wolność nauki, wbrew temu, co mówią nasi krytycy, mają się świetnie”.

— GOWIN O PRZEKAZANIU NAGRODY NA CARITAS: “Ostatnim pytaniem stawia pan pod znakiem zaufania już nie tylko moją uczciwość, ale i elementarną inteligencję. Przecież każdy może sprawdzić, jakie nagrody dostałem i ile wpłaciłem na Caritas. Owszem, wcześniej przekazywałem nagrody na moją partię czy zaprzyjaźnione stowarzyszenia, ale w momencie, kiedy podjęliśmy decyzję, że ministrowie przekazują całość środków na Caritas, to solidarnie przekazałem co do grosza wszystkie środki, jakie z tytułu nagród trafiły na moje konto”.

— GOWIN O TYM, ŻE JAKI MOŻE SPRAWIĆ NIESPODZIANKĘ: “On ma ogromny wewnętrzny power i determinację. Jestem przekonany, że jest zdolny sprawić wielką niespodziankę i wygrać te wybory. Po drugie – łatwiej desygnować do kampanii wiceministra niż szefa Kancelarii Premiera. Michał Dworczyk jest obecnie jedną z kluczowych postaci rządu i gdyby to on kandydował, mogłoby się to odbić na sprawności funkcjonowania rządu. To był bardzo ważny argument, który podnosił także on sam. Między innymi ten argument przesądził, że zdecydowaliśmy się postawić na Patryka Jakiego. A minister Dworczyk jeszcze nieraz będzie kandydatem na najważniejsze stanowiska państwowe. Do takich jak on należy przyszłość polskiej polityki”.
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/jaroslaw-gowin-dla-onetu-bylismy-swiadkami-dramatycznego-wolania-o-pomoc-wywiad/wywfl2y.amp?__twitter_impression=true

— GW NA JEDYNCE O TYM JAK LECH KACZYŃSKI MIAŁ NACISKAĆ NA ZARZUTY DLA KOMENDY: “Mamy dowód na to, że na postawienie ciężkich oskarżeń Tomaszowi Komendzie naciskał ówczesny prokurator generalny Lech Kaczyński. 18 lat później Komenda okazał się niewinny, a PiS zrzuca winę na poprzedni rząd”. http://wyborcza.pl/7,75398,23461472,lech-kaczynski-oskarzyc-tego-zbira.html

— TOMASZ BIELECKI O NAJKORZYSTNIEJSZYM DLA POLSKI WARIANCIE PODZIAŁU ŚRODKÓW UNIJNYCH: “Trzecia opcja jest nazywana „wariantem słowackim” przez naszych rozmówców z instytucji UE, bo mocno promują ją współpracownicy Słowaka Marosza Szefczowicza, który jest jednym z wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. Zwolennicy tej opcji piszą w swych dokumentach o „korytarzach przejściowych”, bo ich metoda „tymczasowo” spłaszcza przykre efekty „formuły berlińskiej” dla Europy środkowej. W tej części Unii, która w ostatnich latach dobrze się rozwijała, spora część beneficjentów zacznie przesuwać się do kategorii bogatszych regionów, którym należą się mniejsze subsydia. Ale przy zastosowaniu korekt z „wariantu słowackiego” fundusze spójnościowe dla Polski z obecnych 83,9 mld euro zmniejszyłby się do około 75,1 mld euro. A zatem efekt finansowy dla Polski byłby taki, jakby utrzymano reguły z okresu 2014-20”.
http://amp.dw.com/pl/ile-polska-straci-w-budżecie-ue-na-politykę-spójności/a-43947090

— CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM – tytuł w GW o protestujących.

— DOM BREJZY PODPALONY – Wojciech Czuchnowski w GW: “W nocy z piątku na sobotę nieznani sprawcy próbowali w Inowrocławiu podpalić kamienicę, w której mieszka z rodziną poseł PO Krzysztof Brejza. Mogło dojść do wybuchu gazu. Brejza jest jednym z najbardziej skutecznych polityków opozycji. Rządowa telewizja od miesięcy prowadzi przeciwko niemu oszczerczą kampanię”. http://wyborcza.pl/7,75398,23461427,dom-posla-brejzy-zostal-podpalony-byla-realna-grozba-eksplozji.html

— ADRIAN ZANDBERG O SKUTKACH DECYZJI PREZESA LOT DLA PIS-U – pisze w SE: “Pogarda dla słabych, zastraszanie protestujących – to wszystko oczywiście już było. PiS dodał jednak do tego koktajlu coś nowego: charakterystyczny posmak obłudy. Pan prezes LOT najpierw przychodzi podzielić się ze strajkującymi opłatkiem, a potem nasyła na nich policję i wywala z pracy”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/terrorysci-i-awanturnicy_1055961.html

300polityka.pl