Zmarły senator McCain a Morawiecki i Szydło

Pisarze, w ogóle artyści, mogą liczyć, że po śmierci zostaną docenieni. Acz ich samych martwych średnio ta perspektywa grzeje. Politycy po śmierci są raczej rozliczani, a tylko bardzo niewielu może liczyć na pomniki, niektórzy pod szczególnym warunkiem, iż brat dyktatorek za pomocą swoich akolitów wtryni pomniki swego brata bliźniaka, które i tak kiedyś zostaną zburzone.

Zmarły amerykański senator John McCain prezydentem nie został, tak jak zdarza się – całkiem często – iż genialny pisarz nie dostanie Nobla. O mało którym polityku można powiedzieć w jednym ciągu: bohater wojenny i mąż stanu, a na dokładkę przyjaciel Polski i nasz orędownik w NATO, ale nie bezkrytyczny. I o tym krytycyzmie zmarłego senatora do obecnie rządzących w Polsce chcę kilka słów napisać.

Premier Mateusz Morawiecki w zdystansowanym wpisie na Twitterze pożegnał się z McCainem: „Z żalem przyjmuję wiadomość o śmierci Johna McCaina. Odszedł prawdziwy amerykański patriota i sprawdzony przyjaciel Polski. Niestrudzony strażnik wolności i demokracji, człowiek zasad w polityce. RIP”.

I to różni Morawieckiego od McCaina, iż Amerykanin był strażnikiem wolności i demokracji, a Morawiecki w imieniu swego prezesa demokrację w kraju demoluje i to w sposób iście brunatny, stawiając naród ponad prawem. Morawiecki to kolejne nieszczęście naszego życia publicznego, z którym musimy się zmagać.

McCain nie zajął głosu ws. Polski w czasie, gdy premierem został Morawiecki, ale wcześniej był aktywny i medialnie słyszalny. Pisał w lutym 2016 roku do Beaty Szydło wraz z innymi dwoma senatorami amerykańskimi w sprawie niedemokratyczych zmian, zagrażają one „niezależności sądu konstytucyjnego i niezależności mediów w Polsce oraz podważają rolę Polski jako demokratycznego modelu dla innych krajów regionu”.

Rząd Polski został wezwany do „respektowania podstawowych zasad Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz Unii Europejskiej, w tym szacunku dla demokracji, praw człowieka i rządów prawa, które uczyniły Polskę silnym członkiem demokratycznej wspólnoty i mocnym sojusznikiem USA w samym sercu Europy Środkowej”.

Szydło wówczas odpowiedział w stylu typowo pisowskim, iż Amerykanie nie znają naszej rzeczywistości i nie wiedzą, co piszą.

McCain nie zraził się tym, że pisowska premier jest impregnowana na rozum, w czerwcu 2016 napisał list już tylko w swoim imieniu do jednego z mediów w Polsce, do TVN24 Bis: „Mam nadzieję, że polski rząd powróci do wartości leżących u podstaw naszego sojuszu. Kary przeciwko Polsce nie są ani w interesie jej, ani Europy, ani Stanów Zjednoczonych”.

Senator był zaniepokojony rozpoczęciem unijnej procedury przeciwko Polsce oraz nieuszanowaniem rządu PiS dla opinii Komisji Weneckiej. „Będę kontynuował walkę o ochronę wartości demokratycznych w Polsce i na całym świecie”

Dlatego Morawiecki  tak oschle napisał o zmarłym senatorze USA, bo McCain jako wpływowa postać był niewygodny do niedemokratycznych i reżimowych dążeń PiS. W polityce – jak w każdej dziedzinie – daje się odczuć poczucie straty przyjaciela, ale też łatwo można odczytać, kto zaciera ręce z radości, bo ubył mu krytyk.

A Morawiecki – jak trafnie diagnozuje w nowym „Newsweeku” psychiatra i psychoterapeuta prof. Bogdan de Barbaro – jest tym, który „stwarza zagrożenie dla zdrowia psychicznego społeczeństwa”. Pod władzą PiS Polacy mają problemy z głową.

 

 

Z żalem przyjmuję wiadomość o śmierci Johna McCaina. Odszedł prawdziwy amerykański patriota i sprawdzony przyjaciel Polski. Niestrudzony strażnik wolności i demokracji, człowiek zasad w polityce. RIP

Nie żyje John McCain. Jeden z największych przyjaciół Polski w USA zmarł w wieku 81 lat

http://www.newsweek.pl/swiat/nie-zyje-john-mccain-amerykanski-senator-zmarl-w-wieku-81-lat,artykuly,431982,1.html?src=HP_Section_2

John McCain zabiera głos ws. listu premier Beaty Szydło

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/john-mccain-zabiera-glos-ws-listu-premier-beaty-szydlo/z0k7yx