Polska gnije od głowy Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński obudził się z medialnej śpiaczki, od razu pojawiły się rozliczne znaki zapytania. Jak głęboko był uśpiony i jak głęboko sięgają jego macki? A że sięgają, nie trzeba nikogo przekonywać, bo IV RP lat 2005-2007 to był kraj, gdy zbliżyliśmy się do standardów republiki bananowej. Teraz dłużej trwa ten niezachodni standard, więc można mniemać, ze tamte rekordy padły, mamy do czynienia z nowymi.

Podczas wywiadu w TVP prezes był puścić farbę o pośle Platformy Obywatelskiej, Stanisławie Gawłowskim, informując publikę, iż dostanie nowe zarzuty, a nawet podał termin jego przesłuchania przez prokuraturę.

Patrzac na sylwetkę Kaczyńskiego, nie tylko fizyczną, ale psychiczną i biograficzną, oceniamy go jako marność. Jak ktoś taki mógł dojść do takiej władzy? Ale tak się zdarza, inne narody też przechodziły przez podobną tandetę swoich przywódców. A prezes PiS pochodzi z magla. Ma taka przypadłość, iż sam z siebie puszcza farbę, gada namiętnie i niekoniecznie od rzeczy, gadulstwo takie nazywame jest logoreą. Gada i gada, dostaje słowotoku, słowolejstwa.

Tacy ludzie musząś się chwalić tym, czego nie potrafią. W ten sposób dowartościowują się. Kaczyński niczego dobrego w życiu z punktu widzenia wartości każdego z nas nie osiągnął, więc chwali się, że innych przydybał na podobnej sobie bezwartości.

Jest to psychiczne przeniesienie. Ja nie jestem wart, więc powiem, że inny nie jest warty, poprzez to zyskam, bo inny okaże się mniej wartościowy. Kaczyński tylko psuł, czego się dotknął, zniszczył. Więc tę swoja destrukcyjność przenosi na innych, bo tylko takie w nim tkwią wartości – i takimi postaciami destrukcyjnymi się otacza.

A w Polsce po 1989 roku jest co zepsuć, nasz kraj nie miał się nigdy tak dobrze w historii, jak to było do roku 2015, gdy destruktorzy dorwali się do władzy. NIe tylko my to widzimy w kraju, Polska w Unii Europejskiej i na świecie jest postrzegana jako kraj rządzony przez destruktorów.

Uogólniam, choć chcę tylko uświadomić jeden szczegół. Destruktor Kaczyński dostał bezprawnie informację od służb prokuratorskich, iż te postawią zarzuty i będą przesłuchiwać Gawłowskiego. I dzisiaj dowiedzieliśmy się, dlaczego Kaczyński destruktor z logoreą akurat na ten temat puścił farbę w telewizyjnym wywiadzie. Kaczyński niejako uprzedził wieść o bezprawiu, jakiego dopuszczono się w stosunku do Gawłowskiego.

Jak na dloni ukazano nie jest tylko bezprawie państwa rzadzonego przez PiS, ale jego gnicie Polski. A że Kaczyński nieformalnie zarządza gnijącą Polską, możemy tę metaforę przeznieść na niego – jest to gnicie od głowy Kaczyńskiego, bo ryba gnije od głowy. Adwokat Gawłowskiego Roman Giertych był poinformować, iż oficerowie CBA 19 czerwca w celi aresztu śledczego w Szczecinie przesłuchiwali Gawłowskuego. Przecież każdy z nas -niekoniecznie znający prawo – wie, że przesluchiwać podejrzanego na tym etapie może tylko prokurator i to w obecności adwokata. Otóż oficerowie CBA przedstawili Gawłowskiemu propozycję, aby obciążył swoich kolegów partyjnych: „liderów obecnych i byłych jakimikolwiek zarzutami w zamian za odstąpienie od przedłużania aresztu”.

Przez 3 lata PiS destruuje państwo, przez 3 lata szukają cokolwiek na poprzedni rząd PO-PSL. I niczego nie znaleźli. Nic i nic znajdują.

PiS jest zepsute od głowy Kaczyńskiego. Postaci samej w sobie nikczemnej, możemy sie zastanawiać – a dobrzy pisarze pokusić napisania dzieła – jak to się stało, że daliśmy się zainfekować tak zepsutej głowie Kaczyńskiego, która niczego dobrego nie wyprodukowała.

 

 

CBA próbowało przekupić Gawłowskiego, aby obciążył PO? Mocny list Giertycha do Kaczyńskiego

CBA próbowało przekupić Gawłowskiego, aby obciążył PO? Mocny list Giertycha do Kaczyńskiego

fot. Fb

Prawo i Sprawiedliwość w swojej polityce przyzwyczaiło nas, że normy prawne mają dla niego bardzo często charakter czysto teoretyczny. Z tego właśnie powodu tak wielkie obawy budzi skok rządzących na sądownictwo, które to wraz z kontrolą nad CBA i prokuraturą da władzy możliwość stosowania potężnych nacisków na konkurencję polityczną i uciszania niewygodnych ludzi. Poważne pytania o przestrzeganie standardów prawnych już dziś podniósł jednak Roman Giertych, obrońca polityka PO Stanisława Gawłowskiego. Prawnik skierował bowiem mocny list do samego Jarosława Kaczyńskiego, w którym opisuje oburzające próby wywierania nacisków politycznych na jego klienta.

W liście Roman Giertych stwierdził, że 19 czerwca dwójka agentów CBA pod fałszywym pretekstem dokonała nielegalnego przesłuchania Stanisława Gawłowskiego. Przesłuchujący mieli przy tym zadbać, aby odbyło się to bez poinformowania obrońców, bez spisania protokołu, a przedmiotem przesłuchania były tematy nie związane z zarzutami stawianymi politykowi. CBA miało bowiem złożyć posłowi ofertę nie do odrzucenia. Oczekiwano od polityka, aby obciążył główną partię polityczną opozycji – Platformę Obywatelską i jej liderów jakimikolwiek zarzutami w zamian za co miał uzyskać odstąpienie od przedłużania aresztu.

Roman Giertych jasno sugeruje, że konsekwencją odmowy współpracy z CBA był wniosek o przedłużenie stosowania aresztu. Prawnik w swoim liście pyta wprost, czy Jarosław Kaczyński miał wiedzę na temat opisanych zajść. Giertych przywołuje, że już wcześniej prezes PiS wykazywał szczegółowe zainteresowanie działaniami CBA, a jego wypowiedzi medialne potrafiły ujawniać informacje, którymi na dany moment nie dysponowała nawet obrona Gawłowskiego.

Tym samym wpis Romana Giertycha podnosi ważny temat, czy CBA nie przekroczyło Rubikonu upolitycznienia i nie dokonało tego wprost na zlecenie prezesa PiS. Instytucja już potrafią prowadzić działania po linii PiS, jednak nigdy nie miały one tak jawnego charakteru. Jeśli rzeczywisty przebieg zdarzeń odpowiadałby opisowi z listu, to mielibyśmy do czynienia z oburzającym przekroczeniem granic, gdzie służby państwa próbują zbierać kompromitujące materiały na opozycję. Taka sytuacja jest w państwie demokratycznym niedopuszczalna, dlatego doniesienia Giertycha muszą zostać bezwzględnie wyjaśnione.

https://www.facebook.com

crowdmedia.pl

List do Jarosława Kaczyńskiego.

Szanowny Panie Prezesie.

Zwykle moje listy mają charakter ironiczny i sarkastyczny. Ten list jest bardzo poważny.

Czy wiedział Pan o tym, że za zgodą prokuratury w dniu 19 czerwca tego roku w celi aresztu śledczego w Szczecinie dwójka oficerów CBA (pod pozorem kontroli oświadczeń majątkowych) dokonała nielegalnego przesłuchania posła na Sejm RP Stanisława Gawłowskiego?

Czy wiedział Pan, że oficerowie CBA (dysponujemy ich nazwiskami i numerami służbowymi) przedstawili de facto ofertę Stanisławowi Gawłowskiemu, aby obciążył główną partię polityczną opozycji – Platformę Obywatelską, jej liderów obecnych i byłych jakimikolwiek zarzutami w zamian za odstąpienie od przedłużania aresztu?

Czy wiedział Pan o tym, że przesłuchanie odbyło się bez poinformowania obrońców aresztowanego, bez spisania protokołu i bez jakiegokolwiek związku z przedmiotem zarzutów wobec posła Gawłowskiego?

Czy wiedział Pan o tym, że oferta CBA została z oburzeniem odrzucona przez Stanisława Gawłowskiego, a konsekwencją tej odmowy jakiejkolwiek współpracy z CBA w zwalczaniu opozycji, był wniosek o przedłużenie stosowania aresztu?

Moje pytania kieruję do Pana, gdyż po pierwsze ze sprawy afery gruntowej wiem, że śledził Pan osobiście i ze szczegółami wszystkie ważne operacje CBA. Po drugie w czasie ostatniego Pańskiego wywiadu wykazał Pan wiedzę o planach wobec posła Gawłowskiego Sejmu i Prokuratury, które nie były znane nawet jego obrońcom. Pański kolega partyjny, szef MSWiA Joachim Brudziński będzie pytany o kwestię tej sprawy już w poniedziałek o godzinie 10 podczas przesłuchania w sprawie Gawłowskiego w prokuraturze w Szczecinie. Pana pytam o te kwestie publicznie.

Roman Giertych – adwokat,
obrońca Stanisława Gawłowskiego

Roman Giertych do Jarosława Kaczyńskiego: Nielegalne przesłuchanie Gawłowskiego. CBA w areszcie

Roman Giertych poinformował, że 19 czerwca dwóch oficerów CBA nielegalnie przesłuchało posła PO Stanisława Gawłowskiego. Mieli przedstawić ofertę, aby obciążył swoją partię w zamian za odstąpienie od przedłużenia aresztu.

Poseł PO Stanisław Gawłowski, na którym ciążą zarzuty korupcyjne, pozostanie na wolności. Prokuratura w Szczecinie odrzuciła zażalenie prokuratury na jego warunkowe zwolnienie. Stanisław Gawłowski w kwietniu usłyszał zarzuty.

Dotyczyły okresu, gdy pełnił funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządzie PO-PSL. Polityk miał przyjąć łapówkę o wartości co najmniej 175 tysięcy złotych oraz dwa zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych.

W TVP Info Jarosław Kaczyński powiedział, że we wrześniu Gawłowski będzie miał nowe zarzuty.

Dziś do prezesa PiS skierował swój list obrońca posła PO, mecenas Roman Giertych. „Czy wiedział Pan o tym, że za zgodą prokuratury w dniu 19 czerwca tego roku w celi aresztu śledczego w Szczecinie dwójka oficerów CBA (pod pozorem kontroli oświadczeń majątkowych) dokonała nielegalnego przesłuchania posła na Sejm RP Stanisława Gawłowskiego?” – pisze Giertych.

„Czy wiedział Pan, że oficerowie CBA (dysponujemy ich nazwiskami i numerami służbowymi) przedstawili de facto ofertę Stanisławowi Gawłowskiemu, aby obciążył główną partię polityczną opozycji – Platformę Obywatelską, jej liderów obecnych i byłych jakimikolwiek zarzutami w zamian za odstąpienie od przedłużania aresztu?” – kontynuuje.

„Czy wiedział Pan o tym, że przesłuchanie odbyło się bez poinformowania obrońców aresztowanego, bez spisania protokołu i bez jakiegokolwiek związku z przedmiotem zarzutów wobec posła Gawłowskiego?” – czytamy dalej.

„Czy wiedział Pan o tym, że oferta CBA została z oburzeniem odrzucona przez Stanisława Gawłowskiego, a konsekwencją tej odmowy jakiejkolwiek współpracy z CBA w zwalczaniu opozycji, był wniosek o przedłużenie stosowania aresztu?”

rp.pl