Tag Archives: wybory samorządowe 2018

PiS nagradza terrorystów?

Zwykły wpis

Ludzie, którzy dokonali zamachu na zdrowie i życie rodziny Donalda Tuska, znaleźli robotę w państwowych spółkach skarbu państwa. Czyżby PiS inspirował?

Depresja plemnika

Jak rządzi PiS? Afera za aferą, pazurki i inne szumidła

W 2018 r. pozycja obozu PiS w oczach opinii publicznej dwa–trzy razy się zachwiała w wyniku afer. Zaczęło się w marcu, kiedy poseł PO Krzysztof Brejza dostał w końcu odpowiedź na pytanie o zarobki premier Beaty Szydło i jej ekipy w 2017 r. Okazało się, że ministrowie dostawali w premiach drugą pensję. W sumie bonusy kosztowały prawie 2 mln zł, rekordzista Mariusz Błaszczak zebrał ponad 80 tys. zł, sama premier 60 tys., a najniższe premie wynosiły po 50 tys. zł na osobę.

Wybuchła afera. Jarosław Kaczyński, jak sam przyznał, powiedział wtedy Szydło, żeby „pokazała pazurki” i – była już wówczas – premier poszła na całość. „Te nagrody nam się po prostu należą” – te słowa z sejmowej mównicy musiały nieźle wkurzyć wyborców, bo PiS zaczął tracić poparcie. Wyborcom nie podobała się pazerność władzy, która obiecywała przecież służyć skromnie Polakom. Kryzys musiał przeciąć sam Kaczyński, który ogłosił, że jak suweren chce taniego państwa…

View original post 2 388 słów więcej

 

Co wyniknie z marszu Duda-Morawiecki? Burdel. Nie dziwię się, że straciliśmy niepodległość. Ta sytuacja pokazuje dlaczego

Zwykły wpis

7 listopada 1918 Rada Regencyjna ogłosiła powstanie: ‚Polski ZJEDNOCZONEJ i niepodległej.’ Bezpośrednim źródłem niepodległości było ‚zawarcie POKOJU’. Mowa o ‚woli narodu JEDNOMYŚLNEJ’, działaniu ‚jak jeden mąż’. Ostrzega się przed ‚podziałami’.

Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała Marszu Niepodległości w Warszawie. – Podjęłam taką decyzję, którą osobiście podpisałam – powiedziała prezydent stolicy. Organizatorzy marszu mają 24 godziny na odwołanie się od decyzji do sądu. Dziś już zapowiedzieli, że marsz i tak się odbędzie. W Sejmie decyzja prezydent Warszawy wywołała burzliwą awanturę. Tymczasem prezydent po pilnej naradzie z premierem ogłosił, że rząd zorganizuje masz o charakterze uroczystości państwowej, trasa przemarszu ma być ta sama co Marszu Niepodległości.

Warszawa dość już wycierpiała

O swojej decyzji prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz poinformowała na konferencji prasowej w ratuszu. – Warszawa dość już wycierpiała przez agresywny nacjonalizm – argumentowała prezydent, ale swoją decyzje motywowała szerzej. – Po pierwsze, bezpieczeństwo. Przy obecnych kłopotach policji trudno uwierzyć, że uda się je zapewnić podczas marszu 11 listopada – tłumaczyła.

Gronkiewicz-Waltz przypomniała, że w niektórych komisariatach już połowa funkcjonariuszy jest na zwolnieniach lekarskich. Policjanci, którym nie przysługuje prawo do strajku, protestują w ten sposób, bo domagają się lepszych warunków płacowych.

Prezydent tłumaczyła też, że w czerwcu skierowała pismo do ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego w sprawie wspólnego zabezpieczenia uroczystości 11 listopada, jednak nie uzyskała żadnej odpowiedzi od ministra.

– Przez rok nie sporządzono aktu oskarżenia dotyczącego wydarzeń na Marszu Niepodległości w 2017 roku, chociaż prokuratura, co wiemy z prasy, dysponuje opinią biegłego o zakazanych ideologiach na marszu – tłumaczyła również Gronkiewicz-Waltz.

Przywołała też rezolucję Parlamentu Europejskiego z 25 października, która wzywa państwa członkowskie do podjęcia kroków przeciwko mowie nienawiści i przemocy. Rezolucja jest skutkiem wzrostu liczby neofaszystowskich aktów przemocy w Europie.

Gronkiewicz-Waltz przypomniała też, że dwukrotnie pisała do ministra Ziobry w sprawie delegalizacji ONR-u – Wiemy, że przewodniczący marszu jest osobą, która pełni funkcje w pruszkowskim ONR-ze. I on podpisał się pod wnioskiem do wojewody o zorganizowanie marszu – tłumaczyła prezydent stolicy.

– Zakazałam Marszu Niepodległości. Podjęłam taką decyzję, którą osobiście podpisałam. Uważam z całą odpowiedzialnością, że nie tak powinno wyglądać stulecie odzyskania niepodległości. Stąd moja decyzja o zakazie marszu – tłumaczyła Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Wcześniej z udziału marszu zrezygnowali prezydent i rząd.

– To jest bardzo trudna decyzja, bo moim zdaniem każdy w Polsce powinien mieć prawo do zgromadzeń. Rozumiem, że skoro pani prezydent podjęła taką decyzję, to przeanalizowała wszystko i doszła do wniosku, że nad tym marszem nie da się zapanować i zapewnić bezpieczeństwa mieszkańcom Warszawy i uczestnikom marszu – komentuje wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska z Platformy Obywatelskiej.

Marsz i tak się odbędzie

Organizatorzy zapowiedzieli, że odwołają się do sądu, ale marsz i tak się odbędzie.

Tak decyzje skomentował Wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości z  Zarządu Głównego Ruchu Narodowego Robert Winnicki:

Ziemowit Przebitkowski, prezes Młodzieży Wszechpolskiej, także zapowiada, że marsz się odbędzie:

Zarząd Główny Młodzieży Wszechpolskiej wydał podobne oświadczenie: „Choćby miasto zakazało organizacji Marszu, choćby się waliło i paliło, »choćby na smokach wojska latające«, Marsz Niepodległości w setną rocznicę jej odzyskania i tak się odbędzie! Najwyżej w formie zgromadzenia spontanicznego! Pokażcie, że nie ma siły, która byłaby zdolna nas zatrzymać!”.

„Ty idioto” w Sejmie

Jeszcze zanim decyzja Hanny Gronkiewicz-Waltz dotarła do parlamentarzystów poseł UED Jacek Protasiewicz, mówił: – 11 listopada będą obchody stulecia niepodległości, w tym niebezpieczny, organizowany przez nacjonalistów i rasistów marsz w Warszawie i nielegalny marsz we Wrocławiu. Kto zabezpieczy manifestujących?

Odpowiedział mu poseł niezrzeszony, do niedawna z Kukiz ’15, Marek Jakubiak: – Ja sobie wypraszam, nie jestem rasistą, jestem obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej, zamilcz. Przed chwilą Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała zakaz Marszu Niepodległości. Chcę powiedzieć, że stolica Polski nie jest pani Gronkiewicz-Waltz, że Polska nie jest tylko w rękach Platformy Obywatelskiej – krzyczał z mównicy.

Następny na mównicę wyszedł Dominik Tarczyński z PiS, który odniósł się do słów Jacka Protasiewicza: – Ten idiota przed chwilą obraził Polaków, mówiąc o nich, że są rasistami – mówił. – Dumni Polacy, którzy będą szli w marszu, to nie są rasiści, a ten idiota od dwóch winek na lotnisku obraził Polaków. Panie marszałku, wnioskuję o ukaranie tego idioty.

Zgromadzenie cykliczne, czyli kto może zabronić marszu

Zgromadzenie jest marszem cyklicznym. Oznacza to, że według nowej ustawy autorstwa PiS Marsz Niepodległości jest uprzywilejowany: ma pierwszeństwo w organizacji, także w wyborze miejsca. Władze Warszawy mają obowiązek zakazania innych zgromadzeń, które zostałyby zgłoszone w tym samym miejscu i czasie. W odległości 100 metrów nie mogą odbywać się żadne inne wydarzenia.

Marsz Niepodległości zarejestrował jeszcze w lutym wojewoda, czyli przedstawiciel rządu w samorządzie Zdzisław Sipiera.

– Rzeczywiście wojewoda ma kompetencje do wydawania zezwoleń na zgromadzenia cykliczne, i tyle. Ale nadzór nad przebiegiem zgromadzenia i z tym, co może nieść takie zgromadzenie, to są kompetencje urzędu miasta – tłumaczyła na konferencji Ewa Gawor, dyrektor Biura Bezpieczeństwa w ratuszu.

Hanna Gronkiewicz-Waltz dodała: – Mamy odpowiedzialność przed mieszkańcami, mamy zapewnić bezpieczeństwo.

Policja chowa głowę w piasek

Głos w sprawie zabrała warszawska Policja: „Prezydent m. st. Warszawy nie kontaktowała się z Komendantem Stołecznym Policji na temat absencji chorobowej policjantów oraz planowanych działań. Jeszcze dzisiaj rozmawialiśmy z organizatorami wszystkich zgromadzeń o ich zabezpieczeniu” – czytamy na profilu stołecznej Policji na Twitterze.

Policja mówi także o wciąganiu ich w grę, która „w części zakazu wydanego przez Prezydent m. st. Warszawy może być odebrana jako próba wciągnięcia Policji w grę, w której stanowi ona jedynie przedmiot usprawiedliwiający zaskakującą także dla nas decyzję”.

Spotkanie prezydent-premier

W trybie pilnym, po ogłoszeniu decyzji o zakazie Marszu Niepodległości, premier Mateusz Morawiecki przyjechał na konsultacje do Pałacu Prezydenckiego.

Po spotkaniu rzecznik prezydenta Bartosz Spychalski poinformował, że będzie zorganizowany państwowy marsz, który przejdzie tą samą trasą, którą miał iść marsz narodowców. Organizacją zajmie się rząd.

– Marsz będzie miał charakter uroczystości państwowych, w związku z tym wszystkie inne marsze, które ewentualnie mogłyby przebiegać tą samą trasą, nie mogą mieć miejsca – ogłosił rzecznik. Patronat nad marszem obejmie prezydent.

– Zapraszamy Polaków i Polki – mówił Spychalski.

– Trudno mi sobie wyobrazić, jak ten marsz zostanie zorganizowany w 3 dni. To bardzo nieprofesjonalne. Sam pan prezydent stwierdził, że nie da się zapewnić bezpieczeństwa podczas Marszu Niepodległości, teraz organizuje marsz sam. Nie rozumiem tego – komentuje Małgorzata Kidawa-Błońska.

– Jeżeli pan prezydent objął patronatem ten marsz, to on bierze za niego odpowiedzialność. To są bardzo histeryczne ruchy. W zeszłym roku zdjęcia z 11 listopada pokazują, jak to wyglądało: był race i ksenofobiczne hasła. Wiemy, że narodowcy zawsze robią, co chcą, nie oglądają się na nikogo – dodaje.

Wrocław też bez Marszu

Warszawa to nie pierwsze miasto, w którym prezydent zakazał Marszu Niepodległości. Wczoraj taką samą decyzje podjął Rafał Dutkiewicz odnośnie do marszu we Wrocławiu.

Na początku października, jeszcze przed wyborami samorządowymi, podobną decyzję, tylko w sprawie Marszu Równości, wydał prezydent Lublina Krzysztof Żuk. On również tłumaczył swoją decyzję brakiem możliwości zapewnienia bezpieczeństwa. Sprawa skończyła się w sądzie, który orzekł, że Marsz jednak się odbędzie. Prezydent Żuk został skrytykowany za podbawianie podstawowego prawa demokracji, jakim jest manifestowanie poglądów.

W efekcie 13 października ulicami Lublina przeszedł Marsz Równości, na drodze którego stanęli kibole, chuligani i środowiska narodowe. Policja musiała użyć armatek wodnych i gazu, a także granatów hukowych.

Ze strony kontrmanifestantów leciały wyzwiska, a także kamienie i butelki. Kilku policjantów zostało rannych.

A wiecie, że są kraje, gdzie w święto niepodległości organizowane są festyny, parady, koncerty, kiermasze, występy artystów? Że spotykają się rodziny,znajomi, przyjaciele na wspólnej zabawie, przy dobrym jedzonku, flaszce wina, kufelku piwka, kielonku wódeczki?

Depresja plemnika

Na kilka dni przed setną rocznicą odzyskania niepodległości przez Polskę doszło do kolejnego zwrotu akcji. Decyzja o organizacji marszu zapadła po dzisiejszym spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego. Zdaniem Błażeja Spychalskiego, prezydenckiego rzecznika, państwowe uroczystości eliminują możliwość organizacji innych demonstracji, czyli także Marszu Niepodległości.

Marsz Niepodległości nie dla PiS

Fiasko rozmów z narodowcami

Andrzej Duda w październiku zapraszał przedstawicieli opozycji i wszystkich Polaków do wspólnego uczestnictwa w Marszu Niepodległości. To miał być symboliczny gest pokoju dla uczczenia stulecia odzyskania niepodległości. Wystąpili z nim też premier Mateusz Morawiecki i prezes Jarosław Kaczyński: „Chcemy, żeby 11 listopada, w Święto Niepodległości, był jeden, wspólny, wielki marsz. Widzę siebie w takim marszu razem z tymi wszystkimi, którzy reprezentują istotne kierunki polityczne” – mówił Kaczyński w Polsat News.

Pod koniec miesiąca sam Duda niespodziewanie poinformował, że nie weźmie udziału w marszu. Przedstawiciele prezydenta informowali, że toczyli negocjacje z organizatorem marszu Stowarzyszeniem Marsz Niepodległości, ale zakończyły się one niepowodzeniem. Poszło m.in. o obecność w marszu emblematów partyjnych. Organizatorzy marszu…

View original post 1 218 słów więcej

Tusk powoduje, że Kaczyński robi w galoty. Tak było, jest i będzie

Zwykły wpis

Nie jest tajemnicą, że rozwiązania obecnych problemów w Polsce opozycja i jej zwolennicy upatrują w powrocie do kraju Donalda Tuska. Przewodniczący Rady Europejskiej też specjalnego wyboru nie ma, bo fakt, że w Polsce rządzi Prawo i Sprawiedliwość, zamyka mu drogę do objęcia jakiegoś wysokiego stanowiska w strukturach Unii Europejskiej, NATO czy ONZ. Nie będzie miał –  potrzebnego w takich razach – poparcia macierzystego kraju. Emerytura? W żadnym wypadku.

„Wedle naszych rozmówców Donald Tusk miał sondować w Brukseli, czy nie byłoby problemem, gdyby jego kadencja szefa Rady Europejskiej skończyła się o trzy miesiące wcześniej, a więc jeszcze przed wyborami parlamentarnymi 2019 r. w Polsce” – pisze porta gazeta.pl.

„Jeśli swoją kadencję w roli szefa RE zakończy terminowo, to potem ma pół roku na kampanię prezydencką, gdyby chciał wystartować w tych wyborach. Kandydowanie do Pałacu Prezydenckiego to jest jedna z opcji” – mówi polityk opozycji znający się osobiście z przewodniczącym Rady Europejskiej.

>>>

Gdyby jednak zakończył kadencję przed terminem, otworzyłoby to furtkę do silnego patronatu Tuska nad blokiem opozycyjnym, w kolejnych wyborach do Sejmu między 12 października a 12 listopada 2019 r.

Ponadto szybsze zakończenie kadencji szefa RE uwolniłoby go od konieczności hamowania się w konfrontacji z PiS-em w finale przyszłorocznej kampanii do Sejmu.

„Nie chce dać się wdeptać w ziemię narracją PiS-u o najgorszym premierze III RP i nieudolnych rządach, o „Polsce w ruinie”, którą dopiero obecna władza podnosi z upadku. Jeśli Tusk tylko ma okazję, żeby skonfrontować PiS ze swoimi osiągnięciami, to to robi. Tusk uważa, że należy się z PiS-em bić na każdym polu” – mówi osoba znająca się z byłym premierem.

Teraz w szeregach Platformy Obywatelskiej politycy nie mogą się nachwalić, jak to były premier swoją obecnością na oficjalnych uroczystościach 100. rocznicy odzyskania niepodległości zogniskuje uwagę mediów. Tym, że w ogóle będzie – tym bardziej, że najprawdopodobniej będzie najwyższym rangą VIP-em na zagranicznym czy też międzynarodowym stanowisku.

„Tusk uważa, że nie wolno odpuszczać PiS-owi i nie można dać im zawłaszczyć tego święta” – podkreśla jeden z naszych rozmówców portalu. Nawet jeśli zostanie wybuczany podczas składania kwiatów pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego i Grobem Nieznanego Żołnierza, co zresztą jeszcze mocniej może przyciągnąć uwagę mediów i opinii publicznej.

Oceniając wynik niedawnych wyborów samorządowych uznał go podczas ostatniego pobytu w Warszawie za „jeden wielki znak ostrzegawczy dla PiS” i „znak nadziei dla opozycji”.

„Chyba po raz pierwszy tak wielu wyborców w Polsce – tych, którzy chcieliby zmiany – uwierzyło, że taka zmiana jest możliwa” – podkreślał Tusk.

Jak informuje portal, Tusk poza kamerami miał mówić, że Koalicja Obywatelska i duże miasta to zdecydowanie za mało, żeby myśleć o wygranej z PiS-em, a nadzieją opozycji może być budowanie jeszcze szerszego bloku.

Nie sposób dziś przesądzać, co ostatecznie zdecyduje. Tusk podejmuje decyzje, gdy przychodzi na to czas, najwcześniej dopiero za pół roku – powiedział portalowi polityk opozycji znający się osobiście z Tuskiem.

Sam Tusk mówi na razie – „Jestem szefem Rady Europejskiej i wiecie, jak długa trwa moja kadencja…”.

„Tusk uważa, że należy się z PiSem bić na każdym polu” – podoba mi się ta koncepcja.

Depresja plemnika

Komisja Europejska nadal rozpatruje skargę, którą kilkanaście miesięcy temu złożył niedoszły student Wyższej Szkoły Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu. Twierdzi, że uczelnia nie powinna była domagać się od niego zaświadczenia od proboszcza.

Działacz SLD i radny miejski w Chełmży Marek Jopp dwa lata temu dostał się na podyplomowe studia na kierunku „Polityka ochrony środowiska” na Wyższej Szkole Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu, został jednak skreślony z listy z powodu niedostarczenia opinii od proboszcza.

Odwołania i sprawy sądowe nie przyniosły rezultatu. Kilka miesięcy temu Jopp zadeklarował, że będzie szukał pomocy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

Gdy uczelnia zarządzana przez o. Tadeusza Rydzyka domagała się w ubiegłym roku podobnego dokumentu przy rekrutacji na inny kierunek dofinansowywany przez unijny Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój (POWER), Jopp wysłał skargę do Komisji Europejskiej. – Nie może być tak, że przyjęcie na dotowane z publicznych pieniędzy studia uzależnia się od wiary – podkreślał w rozmowie…

View original post 1 546 słów więcej

Obudzony Kaczyński ogłosił zwycięstwo

Zwykły wpis

Jakie podłe nastroje muszą być w PiS po wyborach samorządowych – zwłaszcza po drugiej turze – że prezes Jarosław Kaczyński zdecydował się z chorym kolanem robić za frontmana, prezes chwycił za mikrofon, wyszukał wzrokiem, która kamera transmituje i ogłosił: „Zwyciężyliśmy”.

Żeby nie było ten tego, że Koalicja Obywatelska tudzież pozostali obsadzili prezydentami niemal wszystkie miasta. Nie! „Nasze zwycięstwo nie podlega najmniejszej wątpliwości” – prezes zaśpiewał glorię i viktorię.

Może prezes wybudził się, podobnie jak w stanie wojennym w południe 13 grudnia, oszołomiony. Nie zdążył do sztabów wyborczych Patryka Jakiego, albo Małgorzaty Wassermann, a nawet do Nowego Sącza, gdzie startowała żona Arkadiusza Mularczyka (tego harcownika od reparacji wojennych) Iwona Mularczyk – i w jednym z tych miejsc w niedzielę nie ogłosił wiktorii.

Prezes wybudził się po dwóch dniach, a jeszcze nie mamy zimy, środek jesieni, co to będzie wiosną, czyżby Kaczyński miał nie wyjść z gawry przy Nowogrodzkiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego, bądź parlamentarnych?

Na wybudzenie się ze snu o potędze „naszego zwycięstwa” prezes powinien zobaczyć popularny w internecie obrazek, jak czerwony ze wściekłości Nowy Rok 2019 z białym orzełkiem na piersiach wykopuje ze sceny bladą ze strachu postać z napisem PiS.

Nie wiem, gdzie po tym wszystkim w przyszłym roku prezes wyląduje. Na razie zachwuje się na przekór faktom, choć zapewnia, że to inne komitety „te wybory przegrały, próbują zmienić ich obraz, ale to jest abstrahowanie od faktów”.

Na takie dictum nawet Michał Szułdrzyński komentując wystąpienie prezesa abstrahował i przypomniał sobie cytat z „Pożegnania jesieni” Witkacego:

„Dobrze jest, psiakrew,

A kto powie, że nie, to go w mordę”.

Polacy! Trzymajcie się za szczęki, bo prezes przystępuje do kontrofensywy: „Nikt nam nie powie, że białe jest białe…” Gdyby chcieć snuć analogie (w stanie wojennym Kaczyńskiego nie internowali, a nawet milicja nie wiedziała, kto to zacz), w następnym roku 2019 po przegraniu – wykopaniu jak na wspomnianym przeze mnie obrazku – też nie jest zagrożony Trybunałem Stanu, to raczej zarezerwowane dla Dudy i Szydło, choć prawnicy znajdują dla prezesa „abstrahowanie” i może odpowiadać za podżeganie i współsprawstwo, a na to są odpowiednie paragrafy z Kodeksie karnym. Wówczas wreszcie zwyciężyłoby prawo i sprawiedliwość.

>>>

PiS doprowadził do sytuacji, że w manewrach „żołnierze” uczestniczą z atrapami broni

Zwykły wpis

Jutro rozpoczynają się największe w tym roku manewry pod kryptonimem “Anakonda 18”. Ćwiczenia odbywają się cyklicznie co dwa lata. W tym roku wojsko będzie ćwiczyć między innymi na poligonie w Drawsku Pomorskim i Orzyszu oraz w przestrzeni powietrznej Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Niektóre z epizodów zostaną rozegrane poza poligonami. Celem manewrów jest sprawdzenie, jak w warunkach wojennych współdziałają ze sobą wojsko, administracja cywilna, a także struktury dowodzenia NATO. 

Scenariusze zostały ustalone tak, aby w miarę realnie odpowiadały tym, z którymi będzie musiało się zderzyć państwo w czasie wojny. Chociaż nikt tego głośno nie mówi, chodzi o odpowiedź na agresję Rosji na Polskę i kraje bałtyckie. Ćwiczenia będą też rozciągnięte w czasie i podzielone na dwa etapy: 7-16 listopada będą to manewry z wojskami, a od 26 listopada do 6 grudnia dowódczo-sztabowe wspomagane komputerowo. W manewrach wezmą udział żołnierze z dziecięciu krajów NATO – głównie Amerykanie, ale także m.in. żołnierze tureccy, niemieccy, rumuńscy i czescy. Na terenie Polski będzie ćwiczyć około 12 tysięcy żołnierzy, a blisko 5 tysięcy w krajach bałtyckich oraz na morzu.

Dzisiejsza Rzeczpospolita informuje, że pomimo wątpliwości Amerykanów w manewrach wezmą udział organizacje proobronne. Udział tych organizacji budzi kontrowersje US Army. Notatka, która 27 kwietnia 2016 roku trafiła do Centrum Operacyjnego MON, zawierała informacje, że dzień wcześniej w trakcie spotkania w Biurze do spraw proboronnych MON przedstawiciele amerykańskiej armii wyrazili niepokój w związku z udziałem cywilów z formacji paramilitarnych w ćwiczeniach. Wątpliwości Amerykanów dotyczyły tego, że w rejonie bezpośrednich wojsk USA nie mogą przebywać cywile. Oficerowie Wojska Polskiego poinformowali gazetę, że członkowie organizacji wyjdą na ćwiczenia z… atrapami broni.

Rzeczpospolita zapytała eksperta o wątpliwości, co do udziału w manewrach takich organizacji – “Nie wiadomo, w jaki sposób te organizacje miałby zostać włączone w system obrony państwa. Nie mają określonych zadań w czasie pokoju i wojny, np. wsparcia ludności cywilnej – w przeciwieństwie np. do Wojsk Obrony Terytorialnej” – tłumaczy. MON nie określił m.in. modelu funkcjonowania organizacji pozarządowych w w systemie obrony państwa, w tym korzystania z obiektów wojskowych czy wyposażenia Sił Zbrojnych. Co więcej, resort nie zdefiniował jednoznacznie, czym są organizacje proobronne. I chyba najważniejsza sprawa. Wątpliwa jest podstawa prawna włączenia ich do ćwiczeń wojskowych. 

Brakuje jeszcze kosynierów i husarii, bo jak już się bawić to na całego. Wątpliwa podstawa prawna i do tego system, który w swoich założeniach nie uwzględnia tego typu organizacji, to gotowy przepis na tragedię, w imię ambicji MON, które jak widać pozostały bez zmian po wymianie szefa MON. To tupolewizm w wydaniu mundurowym. 12 tysięcy żołnierzy, a wśród nich ludzie biegający z atrapami krzyczący “pif-paf” i bawiący się w wojnę. Dla wielu to jest czysty Bareja, ale to nie jest komedia ponieważ tu aż za bardzo unosi się zapach dramatu.

W PiS nie wiedzą, czy Małgorzata Wassermann wygrała wybory na prezydenta Krakowa, czy przegrała.

Depresja plemnika

Moją pierwszą reakcją było uczucie radości, że koszmar, który wydawał się nieuchronny i nienaruszalny, może się zatrzymać. Wierzę, że przełoży się to na kolejne wybory i jest początkiem przegranej PiS-u. Mam nadzieję, że w imię wolności i poczucia, że agresja wdrukowywana w społeczeństwo jest niebezpieczna, nastąpi polityczna zmiana poprzez demokratyczne procedury – mówi socjolog prof. Jadwiga Staniszkis. – Myślę, że tak musiały wyglądać polityczne procesy członków elity w latach 30. w Rosji. Wtedy kończyło się obozami i wyrokami śmierci, a tutaj chodzi o to, aby zdyskwalifikować Donalda Tuska – mówi o przesłuchaniu szefa Rady Europejskiej.

KAMILA TERPIAŁ: PiS przegrał w II turze wyborów samorządowych prawie we wszystkich miastach. Nawet w swoich matecznikach: Radomiu i Nowym Sączu. To jasny sygnał – Polacy nie chcą tej władzy?

JADWIGA STANISZKIS: PiS ewidentnie przegrał te wybory. To jest bardzo istotne. Po pierwsze, wszyscy oportuniści, którzy wspierali pisiaków dla stanowisk, spostrzegli, że oportunizm…

View original post 7 728 słów więcej

PiS po lobotomii. Otumanienie partii Kaczyńskiego

Zwykły wpis

Siemoniak: Te wybory to powinien być mocny wstrząs dla PiS-u, bo nie da się wygrać wyborów parlamentarnych wbrew miasteczkom i miastom

– Widać o ile słabszy jest słabszy PiS dziś niż dwa tygodnie temu i sądzę, że wszedł na taką równie pochyłą, z której będzie bardzo trudno zejść. Zainwestował mocno w premiera Morawieckiego, który okazuje się obciążeniem. Tam, gdzie jeździł prezes i premier, kandydaci PiS-u poprzegrywali, Sanok, Radom, ważne miasta dla PiS-u. Mamy taką sytuację, w której te wybory to naprawdę powinien być mocny wstrząs dla PiS-u, bo nie da się wygrać wyborów parlamentarnych wbrew miasteczkom i miastom – stwierdził Tomasz Siemoniak w rozmowie z Jackiem Prusinowskim w Radiu Plus.

– Mam nadzieję, że nie będzie na tyle długie [przesłuchanie przed komisją śledczą ds. Amber Gold], żeby uniemożliwić mi powrót do pracy. Mój kalendarz jest jednak dość napięty, ale oczywiście to nie tylko ode mnie zależy – stwierdził Donald Tusk w rozmowie z dziennikarzami przed przesłuchaniem 

„Nie chcę być złośliwy. Byłem do dyspozycji, czekałem na terminy. Komisja mi wyznaczyła trzy terminy. Odpowiedziałem pozytywnie. Pierwszy odpadł, zaproponowałem drugi, zaproponowany przez komisję. Nie było zgody. Zaproponowano, bez żadnej konsultacji ze mną, trzeci [termin], czyli dzisiejszy. Nie było to dla mnie łatwe, ale też nie grymaszę i postanowiłem skorzystać także z tego zaproszenia. Ale nie ułatwia to oczywiście życia”

Tusk: Intencje tej komisji i cele polityczne są dla wszystkich jasne

– Mam wrażenie, że intencje tej komisji [śledczej ds. Amber Gold] i cele polityczne są jasne dla wszystkich – stwierdził Donald Tusk w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.

>>>

Te wybory to powinien być mocny elektrowstrząs dla PiS-u, bo nie da się wygrać wyborów parlamentarnych wbrew miasteczkom i miastom. Kaczyńskim potelepie, potelepie, a potem odejdzie.

Depresja plemnika

Sromota PiS w II turze wyborów samorządowych

Wszyscy trzej kandydaci Koalicji Obywatelskiej w Krakowie, Gdańsku i Kielcach odnieśli miażdżące zwycięstwa.

Więcej >>>

„Po wyborach samorząd w dużych pol miastach Jaki kram, taki pan… Widać jak głęboko udało się poprzednim władzom PL zdemoralizować mieszkańców miast, jakie wzorce zakorzenić Tylko Polski żal. A teraz 11 XI cd wojny: duże opozycyj miasta – central władze państwa” [pisownia oryg – przyp. red.] – napisała po ogłoszeniu sondażowych wyników II tury wyborów Krystyna Pawłowicz. Później dodała: – „W dużych miastach Suweren zwykle był średnio patriotyczny”.

Pawłowicz najwyraźniej ma duży kłopot z przyjęciem do wiadomości, że kandydaci PiS na burmistrzów i prezydentów miast w zdecydowanej większości przegrali w II turze wyborów. Jak zwykle, jedyną jej reakcją jest obrażanie tych, którzy mają inne zdanie niż jej partia.

„Dlaczego Pani odmawia patriotyzmu ludziom, którzy zagłosowali inaczej niż Pani?”;  – „Pani Krystyno, jedynymi, którzy demoralizują Polskę jesteście wy. Wy…

View original post 2 256 słów więcej

Marek Kuchciński – pokraka prima sort

Zwykły wpis

Kancelaria Sejmu z okazji 550-lecia parlamentaryzmu w Polsce wydała okazjonalny kalendarz. Nikt niczemu się nie dziwił, nikt nie komentował do czasu nadejścia miesiąca listopada, kiedy to szczęśliwi posiadacze kalendarza odkryli, że najbardziej jesienny miesiąc ma o jeden dzień więcej, czyli 31, a korki od szampana według kalendarza powinny wystrzelić 30 grudnia.

O błędzie napisała na Twitterze posłanka PO Maria Janyska, publikując przy okazji zdjęcia trefnego kalendarza. To natychmiast wywołało falę prześmiewczych komentarzy wśród internautów.

Był kalendarz grecki, juliański, gregoriański a teraz wprowadzili jeszcze kalendarz pisowski” – pisze jeden z internautów, a kolejny ironizuje: „Z ostatniej chwili: Rzecznik Prez. (pisownia org. – przyp. autora) oznajmił, że Prezydent podpisze ustawę o zamianie 31grudnia na 31 listopada jak tylko Sejm i Senat uchwalą takową. Zamiana ta jest istotnym krokiem w kierunku oczekiwań społecznych i ma istotny wymiar ekonomiczny – skomentował Marszałek Sejmu.”

Trudno się dziwić internautom, że drwią, choć to trochę przerażające, że nawet przygotowanie zwykłego, okolicznościowego kalendarza jest dowodem braku profesjonalizmu i nieuwagi ze strony PiS.

Pokraki pisowskie – ten termin koniecznie należy wprowadzić do leksykonów, słowników.

Depresja plemnika

11 listopada zapowiada się na wielką kompromitację Polski pisowskiej.

„Proponuję wyłączyć Święto Niepodległości spod ustawy o zgromadzeniach. Przywróćmy Polsce jej święto zanim ekstremiści i prawica nie zniszczą do reszty, i święta, i Polski” – pisze b. minister Bartłomiej Sienkiewicz.

Obywatele RP, KOD i Strajk Kobiet będą tego dnia blokować narodowców z Konstytucją w ręku.

Jak obchodzić 11 listopada?

„To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność” – pisze Bartłomiej Sienkiewicz w apelu, który 2 listopada 2018 opublikował na Facebooku. „Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym…

View original post 3 663 słowa więcej