Tag Archives: Tadeusz Rydzyk

Pisista profesor pluje na naszą historię

Zwykły wpis

Panie Andrzeju Zybertowicz,

ze zdumieniem wysłuchałem Pańskich ostatnich wystąpień, a szczególnie tego w programie TVN „Kropka nad i” i nie mogę nie zadać Panu prostego pytania. Jak Pan może poniżać legendę polskiej Solidarności? Człowieka, który, mimo że było wokół niego wielu światłych, wykształconych ludzi, to tylko on miał tyle odwagi, aby stanąć na czele narodowego zrywu demokratycznego, aby zburzyć po jałtański porządek w Europie.

Jakie ma Pan prawo, kto je Panu dał, aby atakować Pana Lecha Wałęsę, ikonę wolnej Polski? Czy Pan, właśnie wtedy, kiedy wszyscy tworzyliśmy demokratyczny porządek w Polsce, nie współpracował ze służbami odwrotnego kierunku?

Obśmiewa Pan Pawła Adamowicza, którego obywatele Gdańska wybierali przez 20 lat na swojego prezydenta i dopiero mord polityczny Pańskiej obecnej ideologii przerwał życie tego wspaniałego, ciepłego i oddanego sprawom publicznym bohatera czasu pokoju. Pan, w tym samym czasie zmieniał poglądy, wspierał i doradzał jak zniszczyć konstytucję i sądownictwo w Polsce.

Pozwolił Pan sobie zakpić z ikony dobrego serca Jurka Owsiaka, który poruszył cały świat swoją inicjatywą pomocy charytatywnej, głównie najmłodszym naszym obywatelom. Wyzwolił ludzką inicjatywę na rzecz wspólnoty czynienia dobra. Społecznej pomocy dla anonimowych dzieci i rodzin, wyposażania szpitali w niezbędny sprzęt do ratowania ludzi, z którym to problemem nie umie sobie poradzić wspierany przez Pana rząd ani prezydent.

 

A co Pan, Panie Zybertowicz, zrobił dobrego dla drugiego człowieka?
Nawet nie pytam komu Pan pomógł, ale ilu ludzi Pan obraził, ilu ludzi Pan zaszczuł, na ilu doniósł, ilu skrzywdził?

Panie A. Zybertowicz,

nie jest Pan godny zabierać głos w sprawach tak wielkich Polaków, jak Lech Wałęsa, Jerzy Owsiak czy Paweł Adamowicz. Ma Pan prawo jedynie ich podziwiać, bo nie należy Pan do tej kategorii naszych obywateli. Bardziej niż wielkość dokonań niesie Pan ze sobą wstyd i zgorszenie.

Panie A. Zybertowicz,

czy nie uważa Pan, że od trzech lat obserwujemy upadek wartości, których nośnikiem był tytuł naukowy? Jeśli Pan pozwala sobie na takie prostactwo, jakie zaprezentował podczas wywiadu, to trzeba Panu natychmiast zweryfikować tytuły, jakimi się Pan posługuje. Może należy nakazać, dodawać do tytułu profesor skrót PiS-u, aby każdy wiedział, że nie chodzi o normalnego profesora. Nie zdał Pan egzaminu również jako człowiek i doradca najważniejszego urzędnika w kraju.

Dlatego proponuję, aby Pan zaszył się w gęstwiny puszczy, której jeszcze nie wyrżnęła „podła zmiana”, aby swoim widokiem nie obrażać Polaków.

Panie A. Zybertowicz,

czy zastanawiał się Pan, dlaczego profesorów związanych z obecnym obozem rządowym jest tak niewielu? Myślę, że odpowiedź jest prosta. Ponieważ zdecydowana większość ludzi wykształconych jest po prostu przyzwoitych.

Zawsze z życzliwą radą,

Adam Mazguła

PS. Wysyp wystąpień profesorów podłej zmiany miał wczoraj (24.01) swój dzień. Inny naukowiec wyszedł ze studia, kiedy otrzymał pytanie o to, co robi z publicznymi pieniędzmi. Był to minister od kultury i „człowiek wolności” PiS-u.

Depresja plemnika

W nawiązaniu do zaproszenia na spotkanie szef KPRM Michał Dworczyk rozesłał do klubów informację, czego konkretnie mają dotyczyć te rozmowy. Chodzi o zmiany legislacyjne przygotowane w resortach: zdrowia i sprawiedliwości. Zmiany te mają – jak pisze Dworczyk w liście do szefów klubów – „ograniczyć możliwość powtórzenia się gdańskiej tragedii”.

O czym premier chce rozmawiać z szefami resortów

Szef KPRM referuje w liście, że resort sprawiedliwości zaproponował trzy zmiany:

  1. Chce zaostrzenia odpowiedzialności prawnokarnej w przypadku przestępstw najcięższej kategorii: w stosunku do najpoważniejszych przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu i wolności seksualnej, w stosunku do zorganizowanych grup przestępczych oraz za przestępstwa popełniane z niskich pobudek, np. nienawiści.
  2. Dodatkowo w przygotowanej przez ministra Ziobrę nowelizacji Kodeksu karnego zaproponowano zmianę dyrektywy sądowego wymiaru kary w taki sposób, aby wskazać w nim wprost okoliczności, które sąd ma wziąć pod uwagę przy wymiarze kary (np. niskie pobudki czynu, nienawiść). Okoliczności te będą miały wpływ na karę wymierzoną przez sąd.
  3. Ziobro proponuje również poszerzenie…

View original post 2 527 słów więcej

 

Dwór Glapińskiego utrzymywany z naszych podatków

Zwykły wpis

Więcej >>>

Depresja plemnika

Od dłuższego już czasu co niektórzy politycy zastanawiają się nad deglomeracją czyli przeniesieniem niektórych instytucji rządowych poza Warszawę. Jednym z orędowników tego pomysłu jest Jarosław Gowin, który już na konwencji PiS rzucił taką propozycję, tłumacząc, że ma to jakiś sens, bo „nie wszyscy Polacy się w Warszawie pomieszczą”. Zaproponował wówczas, by część instytucji przenieść do dawnych miast wojewódzkich, np. Chełma czy Jeleniej Góry. Dokładniej i w szczegółach omówi Gowin ten temat na najbliższym kongresie swojej partii Porozumienie.

Koncepcja ta ma swoich zwolenników. Pozytywnie wypowiadają się o niej m. in. Sasin z PiS, Andrzej Duda czy też Robert Biedroń. Według Piotra Trudnowskiego, prezesa prezes think tanku Klubu Jagiellońskiego, którego członkiem honorowym jest też Jarosław Gowin, wszystkie partie są za deglomeracją. Klub Jagielloński już jakiś czas temu zbierał podpisy za deglomeracją w Krakowie, licząc na przychylny stosunek do sprawy Witolda Kozłowskiego, nowego marszałka województwa małopolskiego, który nie ukrywał, że pomysł…

View original post 1 004 słowa więcej

 

Ucieczka posłów z burdelu

Zwykły wpis

Jak gromadę uczniaków – w pośpiechu uciekających na przerwę – w obawie, że a nuż „pani” jeszcze coś zarządzi – przedstawił posłów w swoim filmiku Paweł Kukiz, gdy opuszczali salę plenarną, spiesząc się do wyjścia.

Swoje „dzieło” zaprezentował na Facebooku, nie szczędząc drwin swoim kolegom.

„To co widzicie na filmiku – ten pęd posłów do wyjścia – to nie alarm bombowy. Lista obecności podpisana, skończyły się wieczorne głosowania, więc można na łeb – na szyję gnać do domu” – skomentował sytuację  lider Kukiz’15

Na nagraniu pokazał, jak nikt już nie zwraca uwagi na to, że jeden z parlamentarzystów… wciąż przemawia. Polityk wydaje się mówić do pustych foteli, bo praktycznie nikt go nie słucha.

„Projektant Sali Plenarnej (Kazimierz Skórkiewicz) okazał się być geniuszem i wizjonerem. Już w latach dwudziestych ubiegłego wieku, wymyślając kształt budynku przewidział, że za sto lat na Wiejskiej zagości cyrk” – skomentował całą sytuację Kukiz.

Było to w piątek wieczorem gdy Sejm przegłosował nowelizację ustawy o cenach prądu. Debata była długa i burzliwa, emocje duże, a posłowie z pewnością nie mogli się więc doczekać wyjścia z pracy.

Depresja plemnika

Dawno temu, w państwie zwanym PRL, opresyjne prawo skłoniło ludzi do szukania możliwości skutecznego oporu. Tak powstały rozliczne instrukcje postępowania szarego obywatela w razie konfrontacji z czerwonym państwem. Najsłynniejsza z nich, to „Obywatel a Służba Bezpieczeństwa”. Niniejsza praca jest próbą nawiązania do tamtej światłej tradycji piśmienniczej, tak jak Polska PiS jest próbą powrotu do mroków PRL.

I. Prawo stanowione i prawo ludowe

Podstawą działania sądów, prokuratury oraz rozmaitych służb policyjnych jest, jak na razie, Kodeks Postępowania Karnego. Chociaż niektóre jego zapisy wydają się uniwersalne, jednak ich rozumienie, a co za tym idzie, interpretacja, może ulegać gwałtownej ewolucji. Przykładowo: instytucja ułaskawienia przez Prezydenta do niedawna wiązała się z koniecznością prawomocnego skazania. Ułaskawić można było tylko uznanego przez sąd za winnego. Wydawało się to całkiem logiczne, jednak dziś już takie nie jest. Obecnie Prezydent może ułaskawić każdego, kto popadł w konflikt z prawem lub jest o to podejrzany. Bez czekania na wyrok…

View original post 4 037 słów więcej

 

Autorytaryzm PiS. Jak skończy Polska?

Zwykły wpis

Komentarz „Pod sąd” ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika „Der Spiegel”. Autor Jan Puhl ostro krytykuje rozwój sytuacji w trzech krajach w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej.

„Postkomunistyczny rząd w Bukareszcie tworzy system prawny, który ma chronić skorumpowanych polityków we własnych szeregach” – ocenia Puhl. Te „reformy”, jak pisze, cofają Rumunię pod względem praworządności do czasów sprzed wejścia do UE w 2007 roku. I właśnie ten kraj ma 1 stycznia przejąć przewodnictwo w UE – podkreśla autor.

„Na Węgrzech premier Wiktor Orban kontroluje media i aparat państwowy aż do najniższych struktur” – pisze Puhl. Jak dodaje, uchwalona w zeszłym tygodniu reforma sądownictwa dała mu kontrolę nad sądami administracyjnymi.

„W Polsce – kontynuuje dziennikarz „Spiegla” – narodowo-konserwatywny rząd znajduje się od dawna w klinczu z Brukselą, ponieważ pozbawił władzy Trybunał Konstytucyjny i chce kontrolować także inne sądy”.

Jak postępować z autokratami?

Jak Bruksela powinna postępować z autokratami na Wschodzie? – pyta Puhl. Jego zdaniem wskazówką może być sukces odniesiony przez Unię Europejską w tym tygodniu.

„Prezydent Polski Andrzej Duda podpisał ustawę przywracającą do pracy sędziów, którzy wcześniej zostali odwołani z Sądu Najwyższego. Głowa państwa zrealizowała tym samym wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE” – pisze autor. Jego zdaniem ta sprawa „wyznacza kierunek” postępowania w podobnych przypadkach. „Polska zareagowała na presję UE” – podkreśla Puhl.

„Spiegel” przypomina, dotychczasowe działania Komisji Europejskiej nie przynosiły rezultatów. Pomimo twardego stanowiska, przejawiającego się uruchomieniem wobec Polski i Węgier postępowania na podstawie art. 7 traktatów unijnych, ani Warszawa, ani Budapeszt i nie okazywały woli kompromisu.

Puhl tłumaczy, że postępowanie z art. 7 jest żmudne i wymaga jednomyślności, a Warszawa i Budapeszt wzajemnie się wspierają.

TSUE zamiast artykułu siódmego

Autor zwraca uwagę, że „narodowo-populistycznym rządom” łatwo przychodzi dyskredytowanie postępowania z art. 7 jako „politycznej intrygi europejskiej lewicy”. Część opinii publicznej w Europie Wschodniej „kupuje” ten argument, gdyż uważa, że europejskie elity są rzeczywiście aroganckie i wywyższają się.

Inaczej jest z wyrokiem TSUE, na który Polska zareagowała. Gdyby zignorowała orzeczenie, postawiłaby się „poza europejskim porządkiem prawnym”, co byłoby politycznie wysoce ryzykowne.

„Chociaż wielu Węgrów, Polaków i Rumunów narzeka na Unię, to większość społeczeństwa popiera ją. Być może są za tym, by ich kraje występowały w Brukseli z większą pewnością siebie, by „powstały z kolan”, jak mówi polski rząd. Nikt nie chce jednak wyjścia z UE. Ani Orban, ani narodowi konserwatyści w Warszawie, ani postkomuniści w Bukareszcie nie mają mandatu, by wyprowadzić swoje kraje z UE” – czytamy w „Spieglu”.

Przykład Polski pokazuje, że unijna egzekutywa, czyli Komisja i Rada, są „pozbawione zębów” wobec krajów naruszających unijne zasady. Obie instytucje nie powinny „mieszać się” do tych spraw. Zgodnie z zasadą podziału władzy, stanie na straży zasad prawnych należy do kompetencji władzy sądowniczej.

Kraje, które naruszają unijne prawo, muszą być zaskarżane do TSUE. To Trybunał powinien decydować, jakie przepisy w Polsce, na Węgrzech czy w Rumunii lub w innych krajach są sprzeczne z prawem i powinny być odwołane. „UE musi stać się zdolna do skutecznej obrony demokracji” – konkluduje Puhl.

O tym samym w „Washington Post” >>>

Depresja plemnika

Najważniejsze zadanie polityczne demokratycznej opozycji w nadchodzącym roku to jej wygrana w wyborach.

View original post 6 187 słów więcej

 

Biereckiemu na kontach szwajcarskich należałoby zrobić kipisz, jak Kwinto Kramerowi w „Vabank 2”

Zwykły wpis

Jeszcze w środę  pan senator z pełną nonszalancją przekonywał dziennikarzy, że nie był przesłuchiwany w sprawie afery SKOK Wołomin i dodał przed kamerami TVN24, że nawet „Z przyjemnością się zjawię, bo na pewno mam wiele do powiedzenia”.

Mleko się jednak rozlało, bo  szef Prokuratury Krajowej Bogdan Święczkowski poinformował nagle, że senator PiS był wcześniej przesłuchany. Dopiero wtedy Bierecki  „uzupełnił” swoją wypowiedź. Przyznał, że do przesłuchania doszło „chyba w 2016 roku”.

„Wczoraj pytanie było, czy byłem przesłuchiwany po zatrzymaniu i przedstawieniu zarzutów kierownictwu KNF, wtedy odpowiedziałem, że nie” – tłumaczył pokrętnie dziennikarzowi TVN24. Dodał, że przesłuchanie dotyczyło „sprawy, w której zostały przedstawione zarzuty kierownictwu KNF”.

Obok wielu innych podejrzeń, to nie jedyna niekonsekwencja i niejasność w dość oszczędnej argumentacji pana senatora, dlatego Platforma Obywatelska chce odwołania go z funkcji przewodniczącego komisji budżetu i finansów.

Senator PO Leszek Czarnobaj tłumaczył podczas konferencji prasowej, że senator Bierecki to „ważny element całej afery SKOK i nie powinien piastować takiej funkcji”.

Dodatkową niechęć wobec Grzegorza Biereckiego wzbudziła jego cyniczna wypowiedź na temat napadu na byłego wiceszefa  KNF – Wojciecha Kwaśniaka. Powiedział dziennikarzom, że co prawda, nie zna przyczyn tego zdarzenia, ale „to nie jest tak, że bandyta zawsze bije tego dobrego”.

Depresja plemnika

Do fundacji „Nie lękajcie się” zgłosiły się trzy kolejne ofiary księdza Henryka Jankowskiego. – Opisują, jak ksiądz Jankowski się przy nich masturbował czy dotykał ich w miejscach intymnych – mówi prezes fundacji w rozmowie z „Super Expresem”.

Jak informuje „Super Express”, do fundacji „Nie lękajcie się” od momentu nagłośnienia sprawy prałata Jankowskiego zgłaszają się kolejne ofiary, które opisują, że w przeszłości były przez niego molestowane.

Henryk Jankowski. Kolejne zarzuty o pedofilię

Zgłoszenia od kolejnych ofiar księdza Jankowskiego przychodzą do fundacji „Nie lękajcie się” między innymi w formie listów. Nie wszystkie z ofiar chcą ujawniać swoje dane osobowe. W ostatnich dniach do „Nie lękajcie się” zgłosiło się trzech mężczyzn z Gdańska, Anglii i Niemiec, którzy opisują, że byli przez niego molestowani.

– To trzech dorosłych mężczyzn, którzy na przełomie lat 80. i 90. mieli po kilkanaście lat – mówi prezes fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński w rozmowie z „Super Expressem”.

Jak dodaje…

View original post 1 251 słów więcej

Czy elektrowstrząsy społeczne zabiją PiS?

Zwykły wpis

Mateusz Morawiecki nikomu nie wywrócił stolika, jak chcą niektórzy publicyści, odnosząc się do sejmowej bufonady  premiera z wotum zaufania. Niezależnie od tego, jak wypadnie piątkowe wotum nieufności wobec niego, które zgłosiła Platforma Obywatelska, afera KNF nie zostanie zamieciona pod dywan, a jej przerzut na SKOK Wołomin jest zdecydowanie wrażliwszy społecznie, bowiem walczący z mafijnymi układami Wojciech Kwaśniak niemal zapłacił życiem, dzisiaj jasno artykułuje, z jakimi osobnikami się mierzył. Zaś stając przeciw niemu Grzegorz Bierecki i Zbigniew Ziobro bez umawiania się mówią językiem przestępców z Wołomina.

Morawiecki swoją bufonadę przeniósł do Brukseli, gdzie o sporze z Komisją Europejską ws. Sądu Najwyższego i w ogóle sądownictwa w Polsce stosuje sztuczkę z wyciągniętą ręką, premier uważa, że jedną nowelą PiS cofnął demolkę sądownictwa i oczekuje od Komisji Europejskiej, a w szczególności od wiceszefa KE Fransa Timmermansa wycofania skargi z Trybunału Sprawiedliwości UE. Morawiecki jednak mówi to do naszej publiki, bo na unijnych salonach podkula ogon, tam takie prostackie manipulacje nie działają.

PiS ma kłopot z podwyżką cen prądu, różne płyną na ten temat komunikaty, zarówno od ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, jak i spółek energetycznych. Podwyżki będą i to bardzo duże, zarówno dla przedsiębiorców, którzy już podpisują umowy na dostarczenie energii z nowymi cenami, jak i dla gospodarstw indywidualnych. W tej chwili mamy chaos informacyjny, ale to jest jedna z metod pisowskich.

Głowę może dać Tchórzewski i być zdymisjonowany, na kogoś trzeba zwalić winę, ale może być i tak, że PiS przewidując kolejne afery zdecyduje się na przyspieszone wybory i zechce z podwyżkami cen prądu przeczekać do okresu powyborczego. Tak pomyślana była sztuczka z wotum zaufania. Po nich choćby potop.

Jarosław Kaczyński nie może jednak spać spokojnie. Tadeusz Rydzyk całkiem poważnie myśli o starcie swojej partii w wyborach. Ruch Prawdziwa Europa kuma się z Ruchem Narodowym, z tego może powstać koalicja przypominająca neofaszystowski podmiot polityczny księdza Jozefa Tiso. Gdyby tak miało się stać, to Mateusz Morawiecki na 28. urodzinach Radia Maryja na skakałby hopsasa w hołdzie ojcu dyrektorowi.

Nawet jeżeli ceny prądu nie zabiją  PiS, to na pewno ich nie wzmocnią, bo elektrowstrząsy społecznę będa miały miejsce, gdyż Polacy obawiają się – i słusznie – że podwyżki cen prądu są nośnikami podwyżek cen w ogóle.

>>>

PiS nam funduje zdeprawowany kraj

Zwykły wpis

Wczorajszym gościem “Faktów po faktach” był były premier Włodzimierz Cimoszewicz, który uważa, że Nowoczesna przed wyborami samorządowymi nie miała żadnej realistycznej opcji wyboru. Gdyby ugrupowanie Katarzyny Lubnauer poszło samodzielnie do tych wyborów, to one obnażyłyby de facto nieistnienie już tej formacji – “(…) W tej chwili, ja osobiście uważam, że to co się wydarzyło w tych dniach wczoraj i dzisiaj, to jest rodzaj burzy w szklance wody​ (…)” – mówi Cimoszewicz, odnosząc się do odejść z Nowoczesnej.

“(…) Jako człowiek, który przez 30 lat zajmował się polityką, mam zero, ale to zero wątpliwości, że sondaże pokazujące, że zjednoczona opozycja może wygrać z PiS-em, a rozbita nie, są trafne (…) – mówi opierając się na swoim doświadczeniu politycznym. Były premier dodaje, że takie sondaże są swoistym przykazaniem bożym mówiącym – “(…) jeżeli oni się nie zjednoczą, nie wystawią wspólnej listy (…) to będą współodpowiedzialni za przedłużenie rządów PiS-u (…)”.

Cimoszewicz postawił bardzo mocną tezę – “(…) nie chodzi o kolejne lata dyskomfortu, irytacji, złości i tak dalej, tylko chodzi o duże prawdopodobieństwo przekształcenia i zdeprawowania ustroju naszego kraju na pokolenia (…) – zaznaczył. Podkreślił, że to będzie miara odpowiedzialności liderów opozycji, którzy nie zrozumieją konieczności obecnej sytuacji.

Gość programu odniósł się także do czwartkowego zatrzymania przez CBA byłego szefa KNF i sześciu podległych mu urzędników. Według niego rację mają ci, którzy wskazują, że zatrzymano grupę ludzi niezwykle aktywnych w KNF w domaganiu się, aby SKOK-i mające całą sieć powiązań ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości, zostały objęte nadzorem KNF-u – “(…) To właśnie ci ludzie, którzy walczyli o przejrzystość i bezpieczeństwo oszczędzania w SKOK-ach, są dzisiaj zatrzymani” – konkluduje. Przypomnijmy, że były zastępca przewodniczącego KNF – który też jest wśród zatrzymanych – został brutalnie pobity przez gangsterów wynajętych przez zarząd SKOK-u Wołomin za to, że powiadomił prokuraturę o nadużyciach w SKOK-ach.

Jeżeli PiS pozostanie dłużej przy władzy, grozi nam deprawacja kraju na długo.

Depresja plemnika

CBA zatrzymało szefów Komisji Nadzoru Finansowego z czasów rządu PO-PSL. Urzędnicy ci tropili nadużycia w systemie SKOK. Wśród nich jest Wojciech Kwaśniak, wiceszef KNF, którego omal nie zabili gangsterzy wynajęci przez SKOK-Wołomin.

– Krew była na podwórku, w łazience, na płaszczu i marynarce. Kiedy to zobaczyłam, nie mogłam uwierzyć, że mąż przeżył. Miał pękniętą czaszkę, złamaną rękę, którą się bronił, tylko na głowie założono mu kilkadziesiąt szwów – wspomina Agata Kwaśniak wydarzenia z 16 kwietnia 2014 r.

W 2014 Kwaśniak przeżył „dzięki zbiegowi okoliczności”

Tego dnia Wojciech Kwaśniak został napadnięty przed swoim domem w Warszawie przez gangstera. Zamach zlecił członek władz SKOK-Wołomin, drugiej co do wielkości Kasy systemu SKOK. Była to zemsta za wykrycie nadużyć w tej Kasie. Napastnik dopadł wiceszefa KNF po jego powrocie z pracy i bił po głowie pałką teleskopową. Bandyta wycofał się, gdy usłyszał nadjeżdżający samochód sąsiada. Pobiegł do lasu. Zostawił ślad: zakrwawioną pałkę, którą porzucił w czasie…

View original post 2 295 słów więcej